Dodaj do ulubionych

jest mi przykro...

20.11.11, 01:15
nexia moje ex chyba jest chora psychicznie!
dowiedzialaml sie dzis ze ona go wiecznie sprawdza, i nie kryje sie z tym, ciagle mu wmawia ze on cos ukrywa przed nia a na dodatek tego sama wydzwania do swojego ex meza (ona jest rozwodka) i klamie ze sie z nim nie kontaktuje
i wiecie co? powinnam sie cieszyc ze im sie nie udalo, ze sie ze soba mecza bo on mnie dla niej zostawil a mi jest tak STRASZNIE PRZYKRO
Edytor zaawansowany
  • mayenna 20.11.11, 08:07
    Nie rozumiem czemu Ci jest przykro.
    Dziewczyno, zostaw eksa i jego problemy rodzinne. Niech sobie układa życie tak jak mu wygodnie. Zajmij się swoim.
  • justynany 20.11.11, 10:59
    jest mi przykro ze dla kogos takiego poswiecil nasza rodzine...
  • mayenna 20.11.11, 12:45
    justynany napisała:

    > jest mi przykro ze dla kogos takiego poswiecil nasza rodzine...
    Justyna, on to zrobił dla siebie. Wybrał. A ty i dzieci nadal jesteście rodziną i tylko jego strata, że nie jest z wami.

  • justynany 20.11.11, 14:24

    > Justyna, on to zrobił dla siebie. Wybrał. A ty i dzieci nadal jesteście rodziną
    > i tylko jego strata, że nie jest z wami.
    >
    masz racje! on to zrobil dla siebie! nie wiem co ze mna nie tak ze tego nie widzialam
  • biedronka7112 20.11.11, 08:45
    Sam wybrał życie bez Ciebie, niech teraz przestanie Ci głowę zawracać.
    Pamiętasz?
    If you love something, let it go. If it comes back to you, its yours forever. If it doesn’t, then it was never meant to be.
    Więc odpuść, przestań się kontaktować, on ma teraz swoje życie , Ty masz swoje.
  • nangaparbat3 20.11.11, 09:48
    To zalezy jaki jest Twój stosunek do Exa w ogóle.
    Czy już się z niego "wyleczyłaś", jest dla Ciebie po prostu starym znajomym, któremu sie dzieje krzywda (nie taka znowu straszna), czy wciąż są w Tobie resztki jakichś uczuc do niego - i....
    Jeśli to drugie, wolałabym, żebyś czuła satysfakcję, że coś mu nie wychodzi, jakieś mi się to wydaje zdrowsze.
    No i - skąd te informacje?
    --
    Dziejów Polski tenorem było ginąć z honorem.
    Każdy życiem szafował bez żenad.
    Pradziadowie i ojce raźno szli w samobojce
    tylko ten sławę miał,kto był denat.
  • justynany 20.11.11, 11:02
    myslalm ze juz sie wyleczylam ale chyba nie...
    no i fakt ze nie czuje satysfakcji choc caly czas marzylam w duchu zeby im sie nie ukladalo...
  • costasa 20.11.11, 12:00
    ja zaś podejrzewam , że to z twoją psychiką jest coś poważnie nie tak.
    trzeba być nieźle pokręconym żeby śledzić życie byłego i jego nexi zamiest zajmować się swoim, i jeszcze uprawiać wielką histerię pod tytułem "nexia mi exa kontroluje! o bosze! to straszne! "
    czy ty jesteś w stanie spojrzeć na siebie z boku?
    bo nexia to dopiero by boki zrywała ze śmiechu że ty biednym misiaczkiem, który cię beztrosko porzucił, nadal patologicznie się zajmujesz.

    a, jeśli facet był z tą kobietą będąc żonaty - to cóż dziwnego że mu nie wierzy? przecież udowodnił jej wielokrotnie że jest kłamcą i zdrajcą a ona też ten obszar ma zapoznany,
    na niewinnego nie trafiło.

    zajmij się swoim życiem o ile jakieś masz.
    chyba, że zamierzasz zacząć pocieszać exa i próbować go wyłuskać z powrotem tej złej nexi. no to baw się dobrze.
  • argentusa 20.11.11, 12:12
    Costasa,
    ostro pojechane!!!
    ale chyba podobnie czuję. Tylko inaczej bym to ujęła.
    Justyna, zajmij proszę się sobą. Odstaw myślenie o eksie, a raczej o sobie jako o tej biednej skrzywdzonej, zostawionej dla "takiej" nexi.
    Czas zająć się wyłacznie sobą.
  • kobieta306 20.11.11, 13:27
    Brawo dla costasa, że rzeczową wypowiedź. Nic dodać nic ująć.
    Moim zdaniem autorka wątku ma poważny problem sama ze sobą.
  • justynany 20.11.11, 14:34
    wiem ze masz duzo racji w tym co napisalas i wiem ze z moja psychika jest kiepsko wytlumacze sie tylko dlaczego interesuje sie zyciem exa - oj jest chory na raka zoladka w kwietniu mial operacje usuniecia calego zoladka i zaraz po tej operacji jeszcze zanim wyszedl ze szpitala okazalo sie ze ma romans!!! po szpitalu juz do domu nie wrocil tylko poszedl do niej. dla jego zdrowia jest teraz bardzo wazne zeby zyc w spokoju i bez awantur i ja myslalam ze ona mu takie zycie zapewni bo mi to obiecywala
    wiem ze to wszysko chore
  • justynany 20.11.11, 14:36
    j.w
  • costasa 20.11.11, 18:17
    Słuchaj , jeśli się martwisz o zdrowie exa to możesz mu powiedzieć raz , ze jakby potrzebował pomocy to może na ciebie liczyć.
    Pytanie jest czy ty możesz na exa liczyć, czy on spełnia obowiązki wobec dzieci, jak się do ciebie odnosi , itd. Bo nie ma sensu mu "matkować" na wyrost ani przejmować się rzeczami na które nie masz najmniejszego wpływu,
    przekazywanie "opieki" nad facetem między exią a nexią jest może wytłumaczane w danej sytuacji ale jednak kuriozalne. on nie jest ubezwłasnowolniony. Rak żołądka nie jest rakiem mózgu gdzie się traci zdolnośc myślenia.
    On jest dorosły i sam ze swoim zdrowiem zrobi to co zechce, nawet wbrew tobie i wbrew rozsądkowi, czy on się tobą i dziecmi przejmuje równie mocno jak ty nim? pomaga wam w chorobach, problemach, interesuje się czy żyjecie jeszcze?
    zastanów się, czy twoje emocje mają realne podstawy i wzajemność , czy to bardziej współuzależnieniowe. Może i ty byś exowi dała więcej spokoju w chorobie, ale on źle się czuł z tobą w domu woli życie z inną, woli by to inna urządzała mu domowe życie. Nawet jesli tobie się wydaje że byś była w tym lepsza lepsza , to on tak nie uważa bo odszedł z inną.
  • costasa 20.11.11, 18:24
    I nie napisałam tego w kontekście że jesteś jakaś gorsza od exi, ale że musisz uszanować świadomy wybór faceta, nawet jeśli wg ciebie sobie zmienił na gorsze , to już jest jego wola, jego problem i jego spijanie skutków. On tak wolał.
  • nangaparbat3 20.11.11, 21:46
    Sorry Winnetou, ale Ona nic nie musi. Ona jak najbardziej może i ma prawo - jeśli zechce - zawalczyć o powrót męża. Ona też ma prawo do swoich świadomych wyborów i jej świadomym wyborem może być na przykład walka o zrobienie neksi kuku. Wtedy to będzie jej wola, jej problem i jej spijanie skutków.
    Już ty sie tak o nią nie martw.
    --
    Dziejów Polski tenorem było ginąć z honorem.
    Każdy życiem szafował bez żenad.
    Pradziadowie i ojce raźno szli w samobojce
    tylko ten sławę miał,kto był denat.
  • costasa 20.11.11, 22:17
    No jasne. Może też co wieczór ślęczeć pod oknami nexi, zaniedbywać swoje dzieci bo w głowie mieć tylko nexię i to co ona robi, może zatruwać wszystkim znajomym życie opowiadaniami o wrednej exi znęcającej się nad biednym exem, może głosić wszystkim wokoło że nexia to siłą i gwałtem ze szpitala zabrała jej byłego męża do siebie, a on tylko dlatego z nią jest bo nie miał siły się jej przemocy przeciwstawić, na pewno został odurzony bo na trzeźwo by nigdy do innej kobiety nie poszedł, itd.
    Może też wziąć nóż i zadzgać nexię bo przecież ta zdzira krzywdzi jaj misia. I po co jej mówić że nie powinna. Ona wszystko może! Tylko przyklasnąć. I dzieci do spółki zaprosić!
    Może też, co pewnie najbliższe chęciom, wpaść do wrednej nexi do domu , spakować exa i zawlec do siebie do domu, a potem kontrolować sprawdzać i śledzić czy się on aby z nexią nie kontaktuje. Może w tym celu mu nogi połamać i pod żadnym pozorem pogotowia nie wzywać żeby jej z domu znowu do innej nie uciekł ze szpitala. Tylko działać! ku świetlanej przyszłości.
  • nangaparbat3 20.11.11, 22:52
    Już? Wykrzyczałaś się?
    Ależ erupcja fantazji podszytej strachem.

    --
    Dziejów Polski tenorem było ginąć z honorem.
    Każdy życiem szafował bez żenad.
    Pradziadowie i ojce raźno szli w samobojce
    tylko ten sławę miał,kto był denat.
  • costasa 20.11.11, 22:57
    Czyżby? A może znudzenia przemądrzałą internetową pańcią której się wydaje że wie najlepiej więc może sobie pozwalać na pogardliwą nonszalancję?
  • nangaparbat3 20.11.11, 23:03
    No na znudzoną to ty nie wyglądasz.

    --
    Dziejów Polski tenorem było ginąć z honorem.
    Każdy życiem szafował bez żenad.
    Pradziadowie i ojce raźno szli w samobojce
    tylko ten sławę miał,kto był denat.
  • costasa 20.11.11, 23:06
    Typowe odbijanie piłeczki. Bla bla bla. Czep się własnego ogona bo widać ci się nudzi.
  • nangaparbat3 20.11.11, 23:45
    big_grin big_grin big_grin
    --
    Dziejów Polski tenorem było ginąć z honorem.
    Każdy życiem szafował bez żenad.
    Pradziadowie i ojce raźno szli w samobojce
    tylko ten sławę miał,kto był denat.
  • biedronka7112 20.11.11, 23:01
    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,130275977,130275977,Rozwodu_nie_bedzie.html

    Tu o tym pisała...
  • nangaparbat3 20.11.11, 23:04
    A jakie to ma znaczenie - mieli papier czy nie?
    --
    Dziejów Polski tenorem było ginąć z honorem.
    Każdy życiem szafował bez żenad.
    Pradziadowie i ojce raźno szli w samobojce
    tylko ten sławę miał,kto był denat.
  • biedronka7112 20.11.11, 23:05
  • justynany 20.11.11, 23:22
    no i co z tego ze nie bylo slubu zylismy jak malzenstwo przez 7 lat
  • biedronka7112 21.11.11, 09:17
    coś podobnego do "prawie jak piwo"

    wieloletni partner - i owszem
    ale nie mąż

    oczywiście w niczym to nie zmniejsza bólu, ale za to odpada koszmarna trauma rozwodu w sądzie
  • nangaparbat3 21.11.11, 09:21
    Ale dokłada się trauma bycia niezrozumianą przez takich, co dzielą na "małżonków" i "jakby małżonków".
    Zapewniam Cię, że "żona" spotka się w identycznej sytuacji z o wiele większą empatią niż "jakby żona", czego zresztą dowodem jest ta rozmowa.
    --
    Dziejów Polski tenorem było ginąć z honorem.
    Każdy życiem szafował bez żenad.
    Pradziadowie i ojce raźno szli w samobojce
    tylko ten sławę miał,kto był denat.
  • mayenna 21.11.11, 09:45
    Sam przewód sądowy nie jest aż taką traumą jak rozstanie.
  • nangaparbat3 20.11.11, 23:41
    Tramtaramta.
    Jak się z kimś mieszka przez lata i ma dziecko to bez znaczenia, czy sie wzieło ślub, czy nie.
    --
    Dziejów Polski tenorem było ginąć z honorem.
    Każdy życiem szafował bez żenad.
    Pradziadowie i ojce raźno szli w samobojce
    tylko ten sławę miał,kto był denat.
  • biedronka7112 21.11.11, 09:19
    z mężem żyłam mniej więcej tak samo długo jak z innym panem, oba związki nie istnieją i dlatego znam różnicę między mężem a wieloletnim partnerem

    wieloletni partner to zdecydowanie nie to samo co mąż
  • nangaparbat3 21.11.11, 09:22
    A miałaś z wieloletnim partnerem dziecko?
    --
    Dziejów Polski tenorem było ginąć z honorem.
    Każdy życiem szafował bez żenad.
    Pradziadowie i ojce raźno szli w samobojce
    tylko ten sławę miał,kto był denat.
  • biedronka7112 21.11.11, 09:30
    nie miałam

    dlatego współczuję biedronce

    nie powiesz mi chyba, że o tym, czy można kogoś nazwać mężem, czy nie, decyduje to, czy się z nim ma dzieci czy nie big_grin
  • nangaparbat3 21.11.11, 16:34
    biedronka7112 napisała:

    > nie miałam
    > dlatego
    > współczuję biedronce


    ???
    >
    > nie powiesz mi chyba, że o tym, czy można kogoś nazwać mężem, czy nie, decyduje
    > to, czy się z nim ma dzieci czy nie big_grin

    Powiem Ci, że nie widze szczególnej różnicy między małżeństwem a mieszkającą razem i mającą wspólne dziecko parą.
    Natomiast jestem przekonana, że lepiej być rozwódką z dzieckiem niż porzuconą panną z dzieckiem. Sto razy gorzej.
    --
    Dziejów Polski tenorem było ginąć z honorem.
    Każdy życiem szafował bez żenad.
    Pradziadowie i ojce raźno szli w samobojce
    tylko ten sławę miał,kto był denat.
  • biedronka7112 21.11.11, 16:54
    nangaparbat3 napisała:

    > biedronka7112 napisała:
    >
    > > współczuję biedronce
    >
    > ???

    Justynieny, nie biedronce, pomyłka

    > Natomiast jestem przekonana, że lepiej być rozwódką z dzieckiem niż porzuconą p
    > anną z dzieckiem. Sto razy gorzej.

    ???
  • malgolkab 21.11.11, 21:54
    nangaparbat3 napisała:

    .
    > Natomiast jestem przekonana, że lepiej być rozwódką z dzieckiem niż porzuconą p
    > anną z dzieckiem. Sto razy gorzej.
    ale porzuconą rozwódka z dzieckiem?? bo to też ma znaczenie chyba... i pod jakim względem lepiej? jedyny jaki mi przychodzi do głowy, to, że rozwódka może wystąpić o alimenty na siebie jesli są ku temu przesłanki
  • mayenna 21.11.11, 09:35
    Mogłabyś zdradzić nam tę różnicę?
    Osłupiałam po prostusmile
  • biedronka7112 21.11.11, 09:41
    nie neguję bólu związanego z odejściem partnera będącego też ojcem dziecka, bo to jasne, że ten ból jest i wcale nie jest mniejszy od bólu odejścia męża, ale jest jedna różnica

    mąż to człowiek z którym się wzięło ślub i któremu obiecało się pozostanie z nim w związku
    jeśli mąż lub żona chcą odejść, potrzebny jest rozwód, który jest problemem bo nie tylko boli odejście od męża/żony ale i bolą sprawy w sądzie

    wieloletni partner to ktoś, kogo odejście powoduje tylko ból odejścia bez bólu spraw sądowych, które, jak można przeczytać nawet tu na forum, są o wiele poważniejsze od samego odejścia bo ludzie pokazują wtedy przeróżne swoje twarze i chęć walki za wszelką cenę o własny tyłek przed sądem
    to drugie zostaje oszczędzone w przypadku wieloletniego partnera
  • mayenna 21.11.11, 09:51
    U mnie sprawa sądowa trwała 20 minut i była przyklepaniem stanu faktycznego.
    Mało kto rozwodzi się z szarpanina i praniem brudów. Większość rozwodów jest za porozumieniem stron.
    Moim zdaniem odejście i zawód jaki nam sprawia druga osoba nie zalezy od formalności jakie trzeba potem załatwić.
    To trochę tak jak umiera ci partner ale nie ty zajmujesz się pogrzebem: mniej będzie bolało?

    Jeszcze umiałabym zrozumieć gdybyś użyła dziecka jako argumentu na 'prawdziwość' związku.

  • biedronka7112 21.11.11, 10:03
    gratuluję, że u Ciebie rozwód trwał 20 minut i obyło się bez problemów
    u wszystkich znanych mi realnie osób rozwód połączony był z dodatkową traumą

    no dla odmiany ja jakoś nie umiem zrozumieć punktu widzenia, wg którego dziecko "potwierdza" prawdziwość związku

    czyli co: bezdzietne wieloletnie małżeństwa, wspierające się w zdrowiu i chorobie i przeróżnych nieszczęściach to już nie są "potwierdzone" związki?
  • mayenna 21.11.11, 10:10
    Dziecko łączy ludzi na zawsze. Papier niekoniecznie.

    A powiedz mi co zmienia w sytuacji opisanego przez ciebie związku papier z USC - oprócz prawnych konsekwencji?

  • biedronka7112 21.11.11, 10:17
    ale właśnie nic poza prawnymi konsekwencjami

    i od tego jest słowo mąż/żona właśnie wg mnie
    od zaznaczenia, że oprócz ludzkich konsekwencji w postaci bólu i rozpaczy będą są jeszcze dodatkowe więzy prawne łączące ludzi
  • altz 21.11.11, 10:24
    biedronka7112 napisała:

    > gratuluję, że u Ciebie rozwód trwał 20 minut i obyło się bez problemów
    > u wszystkich znanych mi realnie osób rozwód połączony był z dodatkową traumą

    Większość rozwodów, które znam, trwała te 20 minut. Znam i e rozwlekane przez lata.
    Wszędzie była jakaś trauma.
  • altz 21.11.11, 10:03
    biedronka7112 napisała:

    > mąż to człowiek z którym się wzięło ślub i któremu obiecało się pozostanie z ni
    > m w związku
    > jeśli mąż lub żona chcą odejść, potrzebny jest rozwód, który jest problemem bo
    > nie tylko boli odejście od męża/żony ale i bolą sprawy w sądzie

    Dla mnie poważny związek jest równie ważny, jak małżeństwo. Gdy coś załatwiamy razem, to mówię czasami, że będzie w domu żona albo nie zaprzeczam, że coś żona wybierze i nie mam żadnych wątpliwości co do tego. Odejść też nie jest tak łatwo.

    > wieloletni partner to ktoś, kogo odejście powoduje tylko ból odejścia bez bólu
    > spraw sądowych, które, jak można przeczytać nawet tu na forum, są o wiele poważ
    > niejsze od samego odejścia bo ludzie pokazują wtedy przeróżne swoje twarze i ch
    > ęć walki za wszelką cenę o własny tyłek przed sądem
    > to drugie zostaje oszczędzone w przypadku wieloletniego partnera

    Ludzie pokazują swoje złe strony i zaskakujące twarze, o ile je mają i je ukrywają. Jeśli chodzi o sprawy rozwodowe, nie mam sobie wiele do zarzucenia, nie zrobiłem żadnego świństwa, nerwy były. Natomiast była partnerka przez swoje zachowanie, pogardę, lekceważenie, traktowanie przedmiotowe dla mnie umarła. Więc nie mów, że ludzie tak robią (w domyśle: wszyscy), niektórzy ludzie tak robią i nie ma znaczenia czy są w związku czy też nie. Z jednym się zgodzę, małżeństwo bardziej przekonuje niektórych ludzi, że są "właścicielami" partnera.
  • biedronka7112 20.11.11, 14:39
    Z tego, co pisałaś wcześniej, facet bez zmrużenia oka zostawił Ciebie samą z dzieckiem.
    I jakoś mu Ciebie nie było żal mimo, że czekają Cię teraz bardzo, ale to BARDZO ciężkie lata.
    A Ty się przejmujesz, że facet ma ciężko?
    Weź się jakoś ogarnij.
  • argentusa 20.11.11, 16:23
    A przerpaszam ,facet jest Towim dzieckiem, czy byłm?
    Po cholerę trzymasz nad nim kuratelę. Tobie obiecywała, że sięNIM zajmie?
    Nie pojmę, naprawdę nie pojmę heroizmu i upodobania do zamęczania się u kobiet.
    Zostanę facetem wink tak inaczej mam.
  • nangaparbat3 20.11.11, 17:41
    Ale jakiego heroizmu? Jesli ktos, kogo sie kochało (czy nawet jeszcze kocha), z kims sie ileś tam lat żyło, z kim ma sie dziecko, jest tak bardzo chory, nic dziwnego, że trudno się odciąć. Poza tym jak umrze to kto będzie alimenty płacił?
    Według mnie chore byłoby nieinteresowanie się całkowoite tym, jak mu sie wiedzie - bo człowiek nawet o nielubianego kolegę z pracy zapyta, kiedy jest tak cięzko chory.
    Justyna - w okropnie trudnej sytuacji Cie zycie postawiło, skomplikowanej, paskudnej.
    Mam nadzieję, że masz jakieś osoby bliskie w realu, z którymi możesz pogadać, które Cię wspierają.
    Nie obwiniaj się, że śledzisz jego losy - ale jednocześnie dystansuj się, na ile tylko możesz.

    --
    Dziejów Polski tenorem było ginąć z honorem.
    Każdy życiem szafował bez żenad.
    Pradziadowie i ojce raźno szli w samobojce
    tylko ten sławę miał,kto był denat.
  • justynany 20.11.11, 23:19
    nangaparbat3 napisała:

    > Ale jakiego heroizmu? Jesli ktos, kogo sie kochało (czy nawet jeszcze kocha), z
    > kims sie ileś tam lat żyło, z kim ma sie dziecko, jest tak bardzo chory, nic d
    > ziwnego, że trudno się odciąć. Poza tym jak umrze to kto będzie alimenty płacił
    > ?
    > Według mnie chore byłoby nieinteresowanie się całkowoite tym, jak mu sie wiedzi
    > e - bo człowiek nawet o nielubianego kolegę z pracy zapyta, kiedy jest tak cięz
    > ko chory.
    > Justyna - w okropnie trudnej sytuacji Cie zycie postawiło, skomplikowanej, pask
    > udnej.
    > Mam nadzieję, że masz jakieś osoby bliskie w realu, z którymi możesz pogadać, k
    > tóre Cię wspierają.
    > Nie obwiniaj się, że śledzisz jego losy - ale jednocześnie dystansuj się, na il
    > e tylko możesz.
    >
    dzieki nanga za zrozumienie tego mi bylo trzeba
    dzieki bogu mam jedna przyjaciolke ktora mnie wyslucha i wspomoze a poza tym nikogo dlatego pisze na forum
  • mayenna 20.11.11, 17:58
    Teraz jest to bardziej zrozumiałe.
    też współczuję. Tylko nie bardzo możesz coś chyba w tej kwestii zrobić.
  • justynany 20.11.11, 23:21
    mayenna napisała:

    > Teraz jest to bardziej zrozumiałe.
    > też współczuję. Tylko nie bardzo możesz coś chyba w tej kwestii zrobić.
    to wlasnie wiem i dlatego nie umiem sobie z tym poradzic
  • mayenna 21.11.11, 09:44
    Nie umiem Ci pomóc. Rozumiem Twoją sytuację i wyobrażam sobie jakie to musi być trudne.
    Trzymaj się.
  • malgolkab 21.11.11, 09:44
    justynany napisała:

    > dla jego zdrowia jest teraz bar
    > dzo wazne zeby zyc w spokoju i bez awantur i ja myslalam ze ona mu takie zycie
    > zapewni bo mi to obiecywala
    cooooooooo?? i skąd w ogóle informacje o tym co się dzieje w ich związku? ex się wypłakuje jaka to nexia zła?
  • garibaldia 21.11.11, 10:29
    Przeczyałam wypowiedzi autorki na forach i obraz rysuje mi się taki
    7 lat związku i 6 letnie dziecko = wpadka z facetem którego się prawie nie zna i związek trwa z powodu dziecka a nie z prawdziwej przemyślanej decyzji faceta
    facet zdradza od przynajmniej 1,5 roku a możliwe że od zawsze = naprawdę razem to niewiele czasu byli.
    Facet zdradza, rzuca ją i dziecko dla innej, ona się musi wyprowadzać, nie ma środków do życia. Po tym wszystkim facet do niej namiętnie wydzwania, robi jej wodę z mózgu, żali się na aktualną partnerkę i nakłania autorkę do wspólnego oszukiwania swojej obecnej partnerki.

    Dziewczyna jest potwornie przez niego zmanipulowana. Uzależniona emocjonalnie i finansowo. Je mu z ręki jak tylko pan pierdnie. Zostawiona bez środków do życia z dzieckiem stara się być miła by były się nie zdenerwował i nie przestał płacić na dziecko.

    Psycholog dziewczyno, psycholog, wyjśćie z domu od toksycznej rodziny i odcięcie się od gnoja który cie wykorzystuje emocjonalnie. Nie powielaj rodzinnych schematów. Jesteś odważna życiowo, nie boisz się wyzwań, więc dasz radę. Tylko nie pozwalaj wykorzystywaczom manipulować sobą dłużej.

  • malwi-na356 20.11.11, 12:58
    nie myśl co u nich sie dzieje ani sie nie dowiaduj bo napewno samą cię wierciło sie dowiedzieć i pytałaś a później są łzy i szlochanie, kłęby myśli nie do odpędzenia itd
    juz samo to ze zostawił i nie pomaga przy dziecku -ciach powinno ci dać do zrozumienia ze nie jest tym dobrym ojcem ,mężem ze dla niego sie liczy tylko łóżko i amory a codzinne życie ....daleko w polu.
  • yoma 20.11.11, 19:46
    forum.gazeta.pl/forum/w,1193,130845580,130845580,dol_nad_doly.html
    --
    - Gdzie z tą kosiarką po naszym niebie!
  • costasa 20.11.11, 23:53
    Justyna , pisałaś już m.inn.
    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,130275977,130654232,Re_Rozwodu_nie_bedzie
    Czy o tym jaka nexia jest niedobra dla twojego exa dowiedziałaś się znowu od niego samego?
    Czy chcesz wrócić do niego by znowu pozwalać mu zamykać się w łazience z telefonem pod pozorem kąpania dziecka? Ile lat byliście naprawdę razem bez jego dodatkowych kobiet? Jak chcesz widzieć wasze dalsze relacje po tym co się stało.
    Nie świruj, nie nakręcaj sobie niepotrzebnie emocji, zajmij się tym co ważne. Zasądzeniem alimentów żebyś nie żyła w strachu o byt dziecka, konkretami w rozmowaćh z exem, przestań odbierać od niego durne telefony i dawać sobie nawijać manipulacyjny makaron na uszy. Stań prosto bo stać cię na to.
  • celcia.5 25.11.11, 21:29
    Justyna ...
    słuchaj gdzie się podziała Twoja pewność siebie !
    Czego się uczepiłąś gościa, z którym nie byłabyś nigdy szczęśliwa ? który nie da ci oparcia, miłości, stabilizacji, ciepła , poczucia że dla was zrobi absolutnie wszystko itd
    kogoś takiego się uczepiłaś ?
    nie wierzysz, że stać cię na więcej ?
    moim zdaniem i u Ciebie ( i u mnie hahah ) brakuje
    - poczucia własnej wartości
    -poczucia własnych możliwości
    - miłości do samej siebie
    -szacunku do samej siebie

    PSYCHOTERAPIA !

    ????

    ja uważam, że jak dostaniesz swojej własnej mocy to odkleisz się od kogoś kto nie wiem tak na prawdę czym tak mocno przy sobie Ciebie trzyma
    no bo czym ?
    obie robimy z siebie cierpiętnice i frajerki, dajemy po sobie skakać, pozwalamy się maltretować

    dlaczego ?

    ja uważam , że najpierw trzeba zacząć od siebie, nabrać mocy, siły sprawczej i PRZEKONANIA, że życie się nie kończy i lepiej być samemu niż mieć z przeproszeniem całe życie wrzoda na d.. pie !
    Justyna no powiedz, że nie ?
    wyobraź sobie następne lata z nim
    ja to widzę i fu fu fuuuuuu !

    póki co zbieram siły.
    mobilizacja jak nic.
    muszę.
    ty też się ratuj. dla siebie, dla syna.
    wylecz się z umartwiania chociaż to ja mam złoto w tej konkurencji
    ale jestem świadoma - to już coś
    ty sobie też uświadom - i wpraw to w czyn
    osoby z zewnątrz pomogą


    --
    nie wszystkie pragnienia są warte spełnienia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka