Dodaj do ulubionych

spotkania z dzieckiem

13.03.12, 15:57
... przyznane sądownie po rozwodzie rodziców temu, który dziecka nie wychowuje na co dzień to w końcu OBOWIĄZEK czy PRZYWILEJ?
Bo się już gubię
Edytor zaawansowany
  • kobieta306 13.03.12, 16:00
    zło konieczne
  • klasyczna-77 13.03.12, 16:44
    właśnie jak to jest z tymi spotkaniami, bo jestem w trakcie rozwodu. Czy ojciec dziecka może zadzwonić że za 2 godziny będzie bo chce się spotkać z dzieckiem (2 letnim)? /dodam że nie widział dziecka z 2 tygodnie i nie zabiegał o widzenia/.
    czy może domagać się zabierania do siebie takiego maleństwa?
    Znowu też jak przyjedzie to bardziej zajmuje się dokuczaniem mi niż dzieckiem.
  • neksia00 13.03.12, 17:00
    klasyczna-77 napisała:

    > właśnie jak to jest z tymi spotkaniami, bo jestem w trakcie rozwodu. Czy ojciec
    > dziecka może zadzwonić że za 2 godziny będzie bo chce się spotkać z dzieckiem
    > (2 letnim)? /dodam że nie widział dziecka z 2 tygodnie i nie zabiegał o widzeni
    > a/.
    > czy może domagać się zabierania do siebie takiego maleństwa?
    > Znowu też jak przyjedzie to bardziej zajmuje się dokuczaniem mi niż dzieckiem.

    Jeżeli nie ma ograniczonych praw rodzicielskich to ma takie same prawa i obowiązki względem dziecka co i Pani, 2 letnie dziecko nie jest już takim maleństwem - co innego 3 miesięczny niemowlak ... oczywiście, że może zabierać syna/córkę do siebie, w Sądzie może starać się aby zabierać dziecko do siebie na całe weekendy piątek-niedziela ... i kilka godz. w tyg. ( nawet co dziennie lub co 2-gi dzień).
  • chyba.ze 13.03.12, 17:14
    W moim bliskim otoczeniu pan ma ograniczone prawa rodzicielskie i nową rodzinę.
    Kontakty z dzieckiem ustalone przez sąd na określone dni tygodnia.
    Dziecka nie widzi kilka miesięcy i nagle pojawia się w terminie dla niego nienależnym i ŻĄDA kontaktu z synem obrażając panią matkę, że utrudnia mu widzenie tego konkretnego dnia.
    A gdzie był w zeszłym tygodniu się pytam? I tydzień wcześniej? I całe miesiące wcześniej?
    Dostosowywała się wtedy gdy był ku temu czas, ale pan olał sprawę, bo tak było mu wygodniej.
    Więc...
    To przywilej czy zasr..ny rodzicielski obowiązek pana ojca?
    Ps dzieciak 4 letni.
  • moniapoz 13.03.12, 17:23
    a co powiesz na to:
    www.medigo.pl/a,i,2837,rodzicielstwo_po_rozwodzie
    do przemyśleń - dotyczy może i starszych dzieci (takie mam wrażenie) ale ...

    ------
    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
  • neksia00 13.03.12, 17:33
    To w takim przypadku Pani matka powinna wystąpić do Sądu o ukaranie Pana ojca o nieprzestrzeganie wyroku sądownego ... może szanowny pan tatuś by zmądrzał
  • tricolour 13.03.12, 17:44
    ... bo najpierw trzeba przeczytac wyrok i co jest tam napisane w kwestii odwiedzin ojca. Bo jeśli nie ma tam literalnego przymusu do odwiedzin (a pewnie nie ma), to nie można karać.
  • chyba.ze 13.03.12, 17:49
    Bo jeśli nie ma tam literalnego przymusu do odwiedzin (a pewnie nie m
    > a), to nie można karać.

    Nie, nie ma żadnego przymusu.
  • zmeczona100 13.03.12, 21:37
    Nie karze się za brak odwiedzin, ustalonych przez sąd, tylko rekompensuje się wydatki, które wynikły z nieprzestrzegania przez rodzica ustaleń sądowych (matka miała zaplanowany wyjazd na weekend- wykupiła bilety PKP, opłaciła rezerwację w hotelu i bilety do Narodowego, no i wszystko przepadło, bo tatuś się nie pojawił).
    --
    Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
  • tricolour 13.03.12, 21:58
    ... ponieważ z faktu, że ktoś może przyjść do dziecka nie wynika, że musi przyjść. Może nie przyjść bez poinformowania jeśli wyrok sądowy tego nie rozstrzyga.

    Ja też do Ciebie mogę nie przyjść bez poinformowania i wcale nie wynikają z tego żadne rekompensaty.
  • lampka_witoszowska 13.03.12, 22:04
    nawet, jeśli masz wyrok, w którym masz napisane, ze sąd te spotkania ustala, a Zmęczona ma np. 5 lat i siedzi w oknie z łzą w oku - i tak 3 razy w tygodniu na ten przykład?

    to niezwykle ludzkie podejście

    a serio - inaczej wygląda jednak zapis w wyroku, skoro są spotkania, a żaden sąd nei mówi - "może pan, a nie musi, wedle łaski/woli", to to jest zobowiązujące i większość sądów - o ile nei wszystkie - staną tu w obronie dziecka i tatusia nikt nie pogłaszcze ze współczuciem, że z taką jędzą spłodził dziecko

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • zmeczona100 13.03.12, 22:06
    lampka_witoszowska napisała:


    > to niezwykle ludzkie podejście

    No wiesz, ale są osoby, którzy myślą tylko i wyłącznie o swoim czubku nosa, więc po co wyjeżdżać z jakimś tam ludzkim podejściem...

    --
    Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
  • tricolour 14.03.12, 08:17
    ... aż Zmęczona się rozwiedzie, sądownie ustali kontakty dziecka z ojcem, a potem zda sprawę z rekompensat z tytułu olewactwa ojca, bo łzawa jędza musi do Narodowego za każdym razem gdy jest wizyta. No tak pisała: pociągiem, do hotelu, do Narodowego.

    Zwyczajnie poczekajmy na jej doświadczenia, tak jak kazdy ma swoje doświadczenia i wie. Nie pierdzieli, co by chciał ssać z palca, tylko WIE. Bo na razie jest tak, że durnych alimentów przez dwa lata nie ustaliła, a na wyrok rozwodowy, to jeszcze lasu nie zasadzono...
  • lampka_witoszowska 14.03.12, 10:30
    Zmęczonej, jak się zorientowałam, wyroki mogą już latać luźniutko
    autorką wątku jest Chyba.ze, a wpis z 13.03. z godziny 17.14 prawi o wyroku, ograniczonych prawach i zasądzonych spotkaniach

    to o czym mówiliśmy? wink

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • zmeczona100 14.03.12, 11:31
    tricolour napisał:

    > ... aż Zmęczona się rozwiedzie, sądownie ustali kontakty dziecka z ojcem, a pot
    > em zda sprawę z rekompensat z tytułu olewactwa ojca, bo łzawa jędza musi do Nar
    > odowego za każdym razem gdy jest wizyta. No tak pisała: pociągiem, do hotelu, d
    > o Narodowego.

    Art. 598.17 § 1 KPC wskazuje, iż jeżeli do kontaktu nie doszło wskutek niewykonania lub niewłaściwego wykonania przez osobę, pod której pieczą dziecko pozostaje, obowiązków wynikających z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy przyzna od tej osoby uprawnionemu do kontaktu zwrot jego uzasadnionych wydatków poniesionych w związku z przygotowaniem kontaktu, w tym kosztów, o których mowa w art. 582.1 § 2 pkt 1.
    Przepis § 1 art. 598.17 KPC stosuje się odpowiednio, jeżeli uprawniony do kontaktu z dzieckiem narusza obowiązki dotyczące kontaktu wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem (art. 598.17 § 2 KPC).
    Na postanowienie sądu w przedmiocie zwrotu uzasadnionych wydatków przysługuje zażalenie (art. 598.17 § 3 KPC), a prawomocne postanowienie sądu jest tytułem wykonawczym bez potrzeby nadawania mu klauzuli wykonalności (art. 598.17 § 4 KPC).

    prawo-porady.pl/artykuly,wykonywanie-kontaktow-z-dzieckiem---nowe-przepisy-egzekucja-kontaktow-z-dzieckiem,89.html
    >
    > Zwyczajnie poczekajmy na jej doświadczenia, tak jak kazdy ma swoje doświadczeni
    > a i wie. Nie pierdzieli, co by chciał ssać z palca, tylko WIE.

    Gorzej, jeśli ktoś nie wie, a pierdzieli- jak np. Ty.


    Bo na razie jest
    > tak, że durnych alimentów przez dwa lata nie ustaliła, a na wyrok rozwodowy, t
    > o jeszcze lasu nie zasadzono...

    hehhhehhhe, byłoby to śmieszne, gdyby nie było żałosne. Alimenty mam ustalone od dnia wniesienia wniosku, tj. od lipca 2010r. i ostatnio podwyższone- na mój wniosek. Pisałam Ci to już kilka razy- wydrukuj se i powieś na monitorze, skoro nie jesteś w stanie zapamietać tych informacji.

    A do uzyskania papierka mi się nie śpieszy smile No ja rozumiem, że Ty, jako skrzywdzony, biedny misio, z orzeczoną wyłączną Twoją winą za rozpirzenie swego małżeństwa, bronisz takich samych, jak Ty smile Ale mnie to wisi i powiewa smile Nawet, gdyby miało to trwać kolejne 10 lat, to się nie wycofam smile A póki co, to trwa dopiero od listopada ub.r. smile

    --
    Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
  • tricolour 14.03.12, 14:06
    ... odpłacając pięknym za nadobne.
  • zmeczona100 13.03.12, 22:04
    tricolour napisał:

    > ... ponieważ z faktu, że ktoś może przyjść do dziecka nie wynika, że musi przyj
    > ść. Może nie przyjść bez poinformowania jeśli wyrok sądowy tego nie rozstrzyga.

    Znowu odwracanie kota ogonem? Mowa o wyroku sądowym. Poczytaj nowelizacje KRiO- utrzymywanie kontaktów to nie przywilej ojca, ale jego OBOWIĄZEK.

    >
    >
    > Ja też do Ciebie mogę nie przyjść bez poinformowania i wcale nie wynikają z teg
    > o żadne rekompensaty.

    A co ma piernik do wiatraka??
    --
    Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
  • tricolour 14.03.12, 08:09
    Mowa o konkretnym wyrokiu, czy jakimś takim, przez który bijesz pianę? Masz ten wyrok w ręce? Nie masz. To o czym mówisz, gdy mówisz, że mowa o wyroku?
  • zmeczona100 14.03.12, 11:39
    big_grin

    Skutki bezsenności?


    --
    Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
  • niutka 14.03.12, 21:44
    Sorki, ze sie "pakuje" w Wasza wymiane zdan... Ale "krew mnie zalewa"!
    Przeciez Zmeczona nie pisze o sobie tylko o autorce watku... Bynajmniej ja tak to zrozumialam, a moze "nie teges" jestem?
    --
    "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
  • chyba.ze 13.03.12, 17:47
    A mogłaby wystąpić do sądu o zredukowanie owych wizyt do rzadszych skoro pan nie potrafi/nie chce wywiązać się z narzuconych?
    Pan się wyniósł do innego miasta i durnowato się tłumaczy, że ma... daleko big_grin
    Tylko co to ma do rzeczy?
  • moniapoz 13.03.12, 17:57
    a co Ci to da ?
    ja być może jestem dziwna, ale Ciebie nie rozumiem. sorry.

    ------
    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
  • chyba.ze 13.03.12, 18:32

    > a co Ci to da ?

    Nie mnie- u mnie wszystko ok, to problem przyjaciółki.

    Pan jest roszczeniowy, nie wywiązuje się z obowiązków wzgl dziecka i dezorganizuje czas rodzinie. Zjawia się wtedy, gdy nie powinien i wszczyna kłótnie o widzenie TEGO konkretnego dnia podczas, gdy ma z góry ustalony "grafik" którego się nie trzyma.
    Oni mają na szczęście swoje życie, nie tylko kręcące się wokół Pana Ojca, którym de facto jest tylko na papierze.
    Więc tak tylko pytam- może ktoś miał podobną sytuację?

  • lampka_witoszowska 13.03.12, 18:46
    jak nie da sie dogadać, żeby tata wcześniej uprzedzał, że przyjedzie - o tyle wcześniej, jak pasuje mamie - to pisze się list polecony za potwierdzeniem odbioru o treści mniej więcej: "Uprzejmie proszę, byś z powodu nieobecności w ustalonych sądownie terminach spotkań z dzieckiem, każdorazowo informował mnie z wyprzedzeniem (dniowym, godzinnym - do woli) o planowanym spotkaniu z dzieckiem. Ułatwi nam to organizację codziennego życia i dziekco nei bedzie oczekiwało na spotkanie za każdym razem, gdy powinieneś być. Z góry dziękuję, .........."
    może zadziała, a jak nei i dojdzie do ponownego spotkania w sądzie, ma się dowód na chęć porozumienia i "nieutrudnianie"

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • niutka 14.03.12, 21:47
    Popieram w calosci
    --
    "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
  • zmeczona100 13.03.12, 21:40
    > a co Ci to da ?
    > ja być może jestem dziwna, ale Ciebie nie rozumiem. sorry.

    rzadsze odwiedziny to wzrost kosztów na dziecko, ponoszonych przez drugiego rodzica. czyli jest to argument za zwiększeniem alimentów (zmniejszenie kosztów utrzymania dziecka przez rodzica stale sprawującego opiekę).
    --
    Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
  • altz 13.03.12, 18:43
    Jak czytam wpisy w tym watku, to sie bardzo dziwie, ze panie tak latwo dostaja opieke nad dziecmi, chociaz widocznie nie powiny dostac.
    Jakies "widzenia", "czas nienalezny" i inne glupoty. Na to moze pomoc tylko mlotek, trzeba sie walnac porzadnie w glowe, to moze przejdzie wydziwianie.
    To jest obowiazek przede wszytkim wzgledem dziecka, a jesli komus sie nie chce dopasowac i pozwolic dziecku spotkac sie z rodzicem, jest to takie trudne, to niech sie wypisze z opieki.

    --
    Mialem polskie literki, ale mi sie skonczyly.
  • lampka_witoszowska 13.03.12, 18:49
    masz tu prostą sytuację - dziecko czeka, ojcu nei zawsze pasuje
    i dobrze powiedziałeś - skoro ojcu nie pasuje spotykać się z dzieckiem i zapewnić mu opiekę w czasie, gdy powinien, to niech się zrzeknie
    tylko dziecka szkoda
    więc najpierw usiłuje się tego tatę obudzić do życia

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • chyba.ze 13.03.12, 18:54
    lampka_witoszowska

    Zawarłaś w swojej wypowiedzi kwintesencję tematu.

    A pan, Panie Altz niech zacznie czytać ze zrozumieniem- to nie boli.
    Pozdrawiam
  • zmeczona100 13.03.12, 21:41
    > A pan, Panie Altz niech zacznie czytać ze zrozumieniem

    Naiwna wink

    --
    "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
  • altz 14.03.12, 20:04
    Z Twojej odpowiedzie wynika, ze robisz to z premedytacja.
    Zeby kogos zrozumiec, trzeba przede wszystkim chciec sluchac.
    Niektore kobiety sa odporne na wszystko i empatyczne jak czolgi, na forum jest ich nadreprezentacja.

    --
    Mialem polskie literki, ale mi sie skonczyly.
  • moniapoz 13.03.12, 18:57
    Alz, widzisz to jednostronnie
    obydwie strony powinny się chcieć dogadać, a nie tylko matka.
    ojciec powinien rozumieć, że jego ex ma swoje życie i nie nawiedzać jej wtedy kiedy akurat mu się chce bez uprzedzenia, z drugiej strony jak się umawia to powinien się stawić, bo dziecko czeka i cierpi - i tyle.
    chodzi o dobrą wolę z obydwu stron - jest to do zrobienia, obserwuję to teraz w rodzinie.
    moja kuzynka po rozwodzie przeniosła się do mojego miasta a jej ex wpada czasem do niej i dziecka bo jest w naszym mieście zawodowo, ale zawsze jest to ustalone wcześniej - choćby z wyprzedzeniem jednodniowym, a nie tak ad hoc bo mam ochotę.

    ------
    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
  • moniapoz 13.03.12, 19:02
    aha...a jakby nawet pojawił się tak bo ma ochotę (ex mojej kuzynki) a to kolidowałoby z planami matki i dziecka to by nie robił z tego powodu żadnych awantur...

    ------
    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
  • marianna_z 13.03.12, 20:22
    moniapozwink wg mnie tak powinny wyglądać kontakty rodzica niemieszkającego z dzieckiem. Rodzic ma czas, dziecko ma czas i nie koliduje to z planami rodzica sprawująego opiekę codzienną - zadzwonić z wyprzedzeniem poinformować o czasie przejęcia opieki nad dzieckiem i tyle. Ale do tego potrzeba dwojga rozsądnych rodziców i trochę wzajemnego szacunku. Szkoda że tak cięzko to niektórym zatrybić....
  • zmeczona100 13.03.12, 21:43
    Szkoda że tak cięzko to niektórym zatrybić
    > ....

    Pewnie nie zatrybiali wcześniej i innych oczywistości- to tłumaczy, skąd się wzięły u nich rozwody smile
    --
    Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
  • niutka 14.03.12, 22:03
    W/g mnie to czysta zloscliwosc ze stony exow... (sorki jesli mierze wszystkich miarka swojego ex).
    --
    "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
  • niutka 14.03.12, 21:58
    Pisalam juz to w innym watku ale chyba nalezy powtorzyc.
    Ja wnosilam o rozwod, oczywiscie z miejscem zamieszkania dzieci przy mnie, nic poza tym (odnosnie dzieci). Nie wytyczalam mu zadnych dni, nie zabranialam... To, juz ex, maz wniosl o konkretne spotkania z synami (1 i 3-ci weekend miesiaca plus noc ze srody na czwartek).
    To niech moze on sie wypisze z opieki? Przeciez to on zrobil te zastrzezenia... nie ja, matka!
    --
    "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
  • ada828 14.03.12, 20:45
    Rodzic przy którym mieszkają dzieci ma umożliwiać kontakt, a wiec prawo. Miłość nie jest obowiązkiem, z miłości wynikają zobowiązania.
  • lampka_witoszowska 14.03.12, 21:39
    po przemysleniu dochodzę do wniosku, że prawo - dla dziecka, a obowiązek - dla rodziców

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka