Dodaj do ulubionych

Spłata części mieszkania przez jednego z małżonków

07.08.12, 08:31
Witam,

Jestem po rozwodzie od kwietnia. Na sali sądowej podpisaliśmy przed Sędzia ugodę podziału majątku w tym mieszkanie, którego wartość ma być podzielona po połowie między nas po sprzedaży lub spłacona przez jedną ze stron, która w nim zostanie. Przed urlopem ex zaproponował mi wykup swojej części ( przez swoich rodziców ) oczywiście na mocno niekorzystnych warunkach. O 80 000zł (czyli 40 000zł mojej części) taniej niż cena sprzedaży w ogłoszeniach. Nie zgodziłam się na takie warunki i zaproponowałam 20 000zł więcej dla mnie. Jednak po konsultacjach rodzinnych postanowiłam z moją rodzina, że to ja jego spłacę na tych warunkach, które on mnie zaproponował. Nadmienię, że dzieci zgodnie z wyrokiem są ze mną a zatem w tym mieszkaniu pozostaje nas 3/4 składu starej rodziny. Szukam mocnych argumentów do rozmowy z ex i ewentualnie jakiś przepisów, które mnie dają pierwszeństwo wykupu. W mieszkaniu mieszkam z dziećmi cały czas. Ex pomieszkiwał a od czerwca wyniósł się do swojej nowej Pani. Potrąca mi z alimentów miesięcznie 600zł na opłaty. Szykuje się na batalię o to mieszkanie. Dzieci maja blisko szkolę, kolegów, koleżanki... Wspólnymi siłami w rodzinie i z kredytem uzbieram kwotę, która on zaproponował a na która (głupia) nie zgodziłam się... a teraz to ja za te pieniądze chciałabym jego spłacić. Doradźcie jak mam się za to zabrać.
Edytor zaawansowany
  • kobieta306 07.08.12, 08:40
    temat przerabiałam tylko u mnie w grę wchodził dom. Też jego rodzice chcieli mnie splacać, na niekorzystnych dla mnie warunkach. W drugą stronę, gdy ja dawałam tyle samo, nie godzili się. Zakłamana banda. Skończyło się na sprzedaży. Dzieci mają zmienioną szkołę. Mamy nowy dużo mniejszy domek. Nie żałuję, że tak się stało, bo tutaj mieszka mi się lepiej. Do tego zmiana środowiska dobrze nam zrobiła.
  • fata-m-organa 07.08.12, 09:02
    A ja jednak chciałabym zostać tutaj. Mieszkanie jest nowe. Dobrze mi się w nim mieszka. Ma wiele plusów i zalet. Poza tym ja w nim nadal mieszkam- on nie. na sprzedaż muszę wyrazić zgodę. I tak mogę go wziąć na przetrzymanie... Ech ponad rok temu urządzaliśmy to mieszkanie dla nas ... w ramach ratowania małżeństwa, ale skończyło się jednak rozwodem...
  • kobieta306 07.08.12, 09:09
    klasyka gatunku wink
    też chciałam tam zostać, też miałam tam znajomych, szkołę dla dzieci, blisko do pracy itd itd. Wszystko było nowe, sama urzadzałam, kupe kasy i serca władowałam itd. itd.
    Jeśli on się zgodzi na Twoje warunki to będzie ok i zostaniesz. A jeśli się nie zgodzi, to najlepiej sprzedać. Walka jest bez sensu. Mnie kosztowała ok 10 kg wagi wink nie warto. Tylko u mnie wiele złego zrobili własnie "świetni" teściowie.
  • fata-m-organa 07.08.12, 09:57
    To chyba też klasyka przypadku... Teściowie w 100% wspierają synusia. Teraz tez chcieli mnie spłacić (i pozbyć się problemu) żeby synuś z nową flamą mógł zamieszkać razem w "naszym" mieszkaniu. Synuś do dzisiaj nie poniósł żadnych konsekwencji taki "Piotruś Pan". On sam zaproponował mi takie rozwiązanie jako najlepsze z możliwych. Wymyślił nawet, że dzieci mogą tam z nimi zostać. Zaproponowałam, żeby do flamy od razu zaczęły mówić "Mamo" a mni gumka myszka wystarczy wytrzeć ze zdjęć wkleić twarz flamy i w sumie 10 wspólnych lat przestanie istnieć... czasami trudno mi w to wszystko uwierzyć.
  • plujeczka 07.08.12, 10:05
    jesli się nie dogadacie pozstanie Ci sprzedaż mieszkania-czasami wbrew pozorom taki manewr przynosi dobry skutek.W "starym" mieszkaniu zostawia się całe zło i negatywną energie, która Wam towarzyszyła w trakcie małżenstwa. Na upraciucha nie ma rady.Podzielicie pieniądze na połowę i po kłopocie, dostaniesz kredyt i kupisz jeszcze ładniejsze mieszkanie poza tym bedzie spłacala własne mieszkanie a nie exa a to róznica przynajmniej mentalna.
    U mnie doszlo do sprzedazy mimo ,że miałam spłacac exa.Sprzedałam swoje mieszkanie i jestem w trakcie zakupu innego ( jest OK i o wiele lepiej się czuję. W starym mieszkaniu mimo wszystko nie czułam się dobrze io nigdy nie byłam w nim szczęsliwa.

  • velluto 07.08.12, 20:53
    plujeczka napisała:

    > jesli się nie dogadacie pozstanie Ci sprzedaż mieszkania-czasami wbrew pozorom
    > taki manewr przynosi dobry skutek.W "starym" mieszkaniu zostawia się całe zło i
    > negatywną energie, która Wam towarzyszyła w trakcie małżenstwa.

    tak, tylko weź pod uwagę ile kosztuje taka zabawa, prowizje, notariusz, KW itd. może to być nawet parenaście tysięcy w sumie.
  • yoma 07.08.12, 14:44
    Na ogłoszeniach nie bazuj. W ogłoszeniach się podaje cenę tak z 10 % wyższą od możliwej do uzyskania, biorąc pod uwagę, że potencjalni kupcy będą się targować. Weź rzeczoznawcę, mąż pewnie też weźmie i może wam się uda razem wyciągnąć jakąś średnią.

    I jeszcze co innego cena rynkowa, a co innego cena do szybkiej sprzedaży...
    --
    Uwłaszczyło się
    niech żyjebig_grinDD
  • dzika.foka 08.08.12, 12:56
    >> Ex pomieszkiwał a od czerwca wyniósł się do swojej nowej Pani. Potrąca mi z alimentów miesięcznie 600zł na opłaty.

    Alimenty są na dzieci, nie ma prawa nic potrącać. Przerwij to zaraz i żądaj dopłacenia tych 600 zł od czerwca (wezwanie do zapłaty, potem komornik), bo wychodzi na to, że płacisz mu za to, że się wyprowadził, a to błąd: w takim układzie jest mu wygodnie ciągnąć sprawę mieszkania bez końca. Dopóki jest współwłaścicielem, może mieszkać (pewnie i tak nie będzie chciał) i ma obowiązek opłacać połowę kosztów stałych mieszkania (tych liczonych od metrażu, nie od osoby: fundusz remontowy, ogrzewanie, sprzątanie, winda itd.), a jeśli nie zgłosił wyprowadzki we wspólnocie/spółdzielni, to również tych liczonych od osoby (śmieci itd., ew. woda, jeśli nie ma wodomierzy).
    W tej chwili on ma znacznie mniejszą niż Ty motywację do rozwiązania sprawy (sprzedaży, spłaty), bo ty ponosisz dodatkowe koszty, a on całkiem sporo zyskuje.
  • fata-m-organa 08.08.12, 17:04
    Mieszkanie jest bez czynszowe i wszystkie koszty generujemy sami przez własne zużycie wody, prądu czy gazu. Potrącanie 600 zł z alimentów to był mój (głupi) pomysł - chciałam być uczciwa. Mimo wszystko on uważa, że ma dość płacenia za moje "WYGODY"... szkoda gadać ...
  • yoma 08.08.12, 17:18
    Zaproponuj, że wobec tego niech on weźmie dzieci, a ty będziesz płacić alimenty (oczywiście pomniejszone o 600 zł). I napisz, co eks na to smile
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • scindapsus 09.08.12, 08:34
    Poinformuj pana że od dnia (dzisiaj, skoro chciałas byc uczciwa) przestaje obowiązywac Wasza umowa ustna i alimenty w kwocie zasądzonej przez sąd, bez żadnych potrąceń mają trafiac na Twoje konto.
    Chciałas byc mila i okradasz własne dzieci
    smutne
  • dzika.foka 09.08.12, 09:13
    Każde mieszkanie własnościowe jest "bezczynszowe", wy po prostu płacicie bezpośrednio dostawcom/usługodawcom; podziel opłaty na takie, które ponosicie nawet wtedy, kiedy w mieszkaniu nikt nie mieszka (podatki, ogrzewanie (!), sprzątanie - zrzucacie się jakoś z sąsiadami na sprzątanie, oświetlenie itd. części wspólnych?) i egzekwuj połowę.

    >> on uważa, że ma dość płacenia za moje "WYGODY"

    - a uważać to sobie może choćby że jest królem perskim. Stosuj strategię misia koali, nie dyskutuj z nim, po prostu komunikuj i rób swoje.
  • fata-m-organa 09.08.12, 10:58
    Dobra - pal licho opłaty... mnie chodzi o mocne argumenty do negocjacji kupna mieszkania przeze mnie. Czy jako matka z dziećmi mam jakieś preferencje gdyby sprawa skończyła się w sądzie? To on pierwszy zaproponował spłatę mnie, ale okazało się, że przy pomocy rodziny i na warunkach jakie zaproponował ja tez mogę spłacić jego część. Mieszkam tam z dziećmi i jest nam dobrze. Mieszkanie jest nowe i nie mam z nim smutnych wspomnień. W tym mieszkaniu w większości byłam już sama. Dlatego wycofuje swoje ogłoszenia sprzedaży. Nie będę już nic robić w tym kierunku. A on żeby móc sprzedać mieszkanie musi mieć moją zgodę i podpis u notariusza. Już twierdzi, że uwiłam sobie w tym mieszkaniu gniazdko. Poza tym sam kiedyś zaproponował, że to ja powinnam zostać z dziećmi w tym mieszkaniu po wcześniejszej spłacie jego części.
  • dzika.foka 09.08.12, 11:16
    Weź rzeczoznawcę, zaproponuj kwotę spłaty i spokojnie czekaj. Czas działa na twoją korzyść, z mieszkania i tak korzystasz, więc realnie to jemu zależy na szybkim rozwiązaniu sprawy, nie tobie. Opłaty egzekwuj - dlaczego sama wyjmujesz sobie argument (i pieniądze) z ręki? To nie wymaga żadnych dyskusji ani przepychanek, po prostu raz w miesiącu wysyłaj wezwanie do zapłaty.

    Jeśli masz gotówkę, możesz też zrobić taki myk: weź znajomych, których eks nie zna, i niech jako obcy ludzie wynegocjują z nim możliwie najniższą cenę mieszkania (jakby kupowali dla siebie). Połowę tej kwoty - ze znajomymi w charakterze świadków - zaproponuj jako spłatę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka