Dodaj do ulubionych

Moje dzieci mój atut

08.09.12, 13:55
Jak w temacie....dlaczego na tym forum tendencją jest, ze kobieta z dziecmi po rozwodzie to inaczej kobieta z "przychówkiem", "garbem" itp....?Powiem szczersze, ze jak czytam takie teksty to mi się pogarsza, a generalnie przyszłam na to forum by się polepszyło.

Dzieci są moim atutem, nie moim "garbem", czy przychłówkiem i wcale nie muse byc przez to zdegradowana w relacjach damsko-męskich.

Czy to naprawdę takie "dziwne", ze kobieta 30 + moze miec juz dzieci i byc po rozwodzie. I co wtedy? Juz koniec? Nie ma szans na związek, bo ma dzieci??? smile


Eh smutno mi jak się czyta czesto tak o kobietach z dzieciaczkamisad
Edytor zaawansowany
  • anbale 08.09.12, 14:07
    Na pocieszenie powiem Ci, że jako kobieta bezdzietna również jestem traktowana jak dziwoląg, jak słoń z dwoma trąbami, muszę odpierać kupę nietaktownych pytań ze strony zupełnie obcych ludzi, pukanie się w głowę, że "na co jeszcze czekam" i insynuacje na temat skrajnego egoizmu
    Tak więc nie ma dobrej opcji, tak źle i tak niedobrze smile
  • nowel1 08.09.12, 14:15
    Zawsze ta sama rada: rób swoje, ciesz się tym co masz, nie oglądaj się na to, co jakiś frustrat pisze. Jeśli czujesz się dobrze we własnej skórze, cieszysz się swoim życiem, dziećmi, masz taka samą szansę na szczęśliwy związek jak inni wokół Ciebie. Według mnie problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy szukasz nowego.mężczyzny jako leku na całe zło, ratownika.
  • tricolour 08.09.12, 16:00
    ... a budując nowy związek lepiej zaczynać od podstaw niż od dodatkowych relacji z obcymi (bo na początku są to dzieci obce jak cholera) dziećmi, a także ich ojcem. Na dodatek sytuacja rodzinna i materialna powinna być wyklarowana i czysta, co oznacza, że tatuś ma wyznaczone i przezeń zaakceptowane miejsce w rozbitej rodzinie, toleruje nowych mężczyzn byłej żony, płaci regularnie odpowiednie alimenty i nie będzie wierzgał, gdy jego dzieci zaczną mówić "tatusiu" do obcego faceta.

    Nie dziw się więc, że odczuwasz większy dystans skoro do związku możesz wnosić dodatkowe obciążenia.
  • jarkoni 08.09.12, 16:24
    Tri, to wynika również z jasnego określenia swojej sytuacji i swojego statusu na początku znajomości.
    Jestem kobietą po rozwodzie z trójką dzieci. Tylko tyle albo aż tyle.
    Nie wiem jak jest teraz, ale lata temu, już po rozwodzie - zdarzyło się, ze kobieta po kilku spotkaniach, "z pewna taka nieśmiałością" oznajmiła, ze ma właśnie trójkę dzieci. Bała się powiedzieć.. Czego? I dlaczego?
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • natka-2003 08.09.12, 18:57
    Jarkoni, musiała być wyjątkowo dobrze zorganizowana, że nic tego nie zapowiadało... żadnych nagłych telefonów i przekładanych spotkań, bo dziecko chore? trzeba było się zainteresować wink
  • maciekqbn 08.09.12, 22:50
    Etam, pewnie ojciec dzieci z nimi siedział gdy mamusia randkowała.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • martakj 08.09.12, 22:56
    maciekqbn napisał:

    > Etam, pewnie ojciec dzieci z nimi siedział gdy mamusia randkowała.

    Wiesz Maćku, jeżeli mamusia, która na codzień zajmuje się dzieckiem, ma już mieć czas na randki, to pewnie właśnie wtedy, kiedy tatuś ma swój czas z dzieckiem wink
    Ale raczej tych randek, my rozwódki z dziećmi nie mamy, jak już wspomniał tutaj jeden Pan, szanse są niewielkie wink
  • zegnaj_kotku 08.09.12, 22:59
    maciekqbn napisał:

    > Etam, pewnie ojciec dzieci z nimi siedział gdy mamusia randkowała.

    no tak bo jak mamusia siedzi z dziecmi w pozostały czas to ojciec co najwyżej krzyżówki rozwiazuje...
    --
    Przebaczyć i zapomnieć? pfff... ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera!
  • maciekqbn 08.09.12, 23:11
    Ja mam inne doświadczenia w tej materii wink

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • gazeta_mi_placi 09.09.12, 10:44
    Inaczej życie wygląda z osobą bez zobowiązań (codzienne życie) niż z osobą mieszkającą z dziećmi.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • argentusa 08.09.12, 16:20

    Zatem jestem dziwolągiem.
    Nigdy nie odczułam, że jestem "gorsza" bo mam dzieci. Baaa, ja jestem wielodzietna, bo tych dzieci jest sztuk 3.
    A moze ja po prostu nie zauważałam mężczyzn, dla któych to mógłby być kłopot?
    albo mam farta w życiu smile
    Bo obecny skwitował MOJE obawy: "Kobieto, to nie są jakieś obce dzieci, tylko dzieci kobiety, którą kocham. Jakieś dalsze pytania?" No to przyjęłam do wiadomości i nie szukam problemu tam, gdzie go nie ma.
    A że najmłodszy z rąk nie złazi obecnemu to inna rzecz.

    Oczywiście, że na początku to byli obcy ludzie. Ale Obecny to rozumiał i jak sam mówi, dałsobie czas by przywyknąć. od początku był otwarty, a ja niegdy nie oczekiwałam, że będzie tatusiował moim dzieciom. Bo tatę to one już mają.
    Chociaż w domu słuchają Obecnego i przyznaję bez bicia jak on coś powie to od ręki ma załatwione. Ja muszę się nagadać.
    Ar -wielodzietna.
  • maciekqbn 08.09.12, 16:46
    To, ze ktoś dzieci w absolutnie nie czyni go gorszym. Natomiast (trochę trywializując) w przypadku kobiety jest to taki sam "atut" jak w przypadku mężczyzny to, że terminowo płaci alimenty.

    Być może inaczej pojmujemy znaczenie słowa atut. Jednak zgodnie z definicją: ATUT, na czym wg Ciebie Pati polegają Twoje większe szanse w stosunku do kobiet (również rozwódek), które dzieci nie mają? Skoro piszesz "atut" to znaczy, że uważasz, iż masz nad nimi jakąś przewagę.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • nicol.lublin 08.09.12, 18:17
    maciek, bo to pewnie od wieku kobiety zależy. ja jestem mocno po 30-tce, więc gdybym teraz nie miała dziecka miałabym pewnie wielkie ciśnienie na to by się pojawiło. a tak, nie mam ciśnienia smile dziecko mam fajne, dzięki temu nie napieram na związek i na dziecko - jestem spokojna, wesoła, spełniona. to chyba atut? a dziecku nie szukam ojca - bo już ma, i to całkiem fajnego.
    --
    ... jestem słodka jak miód...człowiek - ciacho...genetyczny cud...
  • pati790 08.09.12, 20:58
    Otóż to.
  • gazeta_mi_placi 09.09.12, 10:46
    Myślisz, że osoby bezdzietne są niespełnione, smutne i niespokojne?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • lampka_witoszowska 11.09.12, 10:33
    ja jestem o tym przekonana

    potwierdzasz to swoimi wpisami, ale to dobrze, że tu jesteś - masz szansę nabrac nieco radości życia od rozwódek i rozwodników wink

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • wendd 08.09.12, 16:48
    Pati, a ja powiem tak jak Nowel - rób swoje i ciesz się życiem i nie zwracaj uwagi co na ten temat myśli reszta świata.
    Wielu jest takich co powód to alienowania znajdą zawsze (nawet jak go nie ma) - za dużo dzieci, za mało dzieci, za gruby, za chudy, za głupi, za mało kasiasty i etc.
    Maluczkim i nędznie się czującym nic tak nie poprawia nastroju jak wytknięcie komuś jakiś "niedociągnięć" w stylu - stara panna, rozwódka, bezdzietna, za bardzo dzietna.
    Jak Cię ktoś lubi, to będzie lubił bez względu na to czy masz dziesięcioro dzieci czy wcale ich nie masz.
    A jeśli ktoś swoją przyjaźń dla Ciebie warunkuje brakiem dzieci i problemów z tym związanych to krzyżyk mu na drogę - przecież tacy przyjaciele nie są Ci do niczego potrzebni.
  • natka-2003 08.09.12, 18:54
    Pati, dla mnie moje dziecko to też mój atut smile
    po pierwsze jest fajną dziewczynką, już całkiem rozsądną - i co ważne - z dobrym kontaktem z tatą i drugimi dziadkami...
    po drugie - gdybym się rozstawała z mężem po 35 rż (tj się rozstawałam) i nie miałabym dziecka i mieszkałabym sama, to dopiero byłaby czarna rozpacz... i jakieś gorączkowe organizowanie nowego związku, bo zegar biologiczny itp... (BTW moja koleżanka l. 43 właśnie dzisiaj urodziła synka wink)
    i wszystkim nowym znajomym mówię, że się rozstałam i mam 9-letnie dziecko, jakoś to przecież mnie określa... i jeśli ktoś z tego powodu miałby problem, to naprawdę byłby to tylko jego problem, nie mój
    ps. i zgadzam się w całości ze słowami Wendd smile
  • krokodil123 08.09.12, 19:08
    Ja też nie rozumiem o co chodzi i dlaczego niektóre kobiety się tak czują.
    Ja jestem po rozwodzie mam dwójkę dzieci i nie przyszło mi do głowy to ukrywać czy się tłumaczyć.
    U mnie właśnie jest odwrotnie. Mnie interesują wyłącznie faceci posiadające dzieciaków czyli „równych mnie ” w pewnym sensie.
    Takich bez-są skreślane na samym początku znajomości.
  • zegnaj_kotku 08.09.12, 20:00
    Na wstępnie zaznaczę, że dziecko jest dla mnie bardzo ważne, w dużej mierze jest motorem który mnie popycha na codzień do działania i w poczatkowej fazie to dzieki niemu przetrwałam.
    Ale tak realnie myśląc to ja nie mam czasu na budowanie relacji z mężczyzną - właśnie przez to, że mam dziecko i może właśnie to kobiety nazywają tym obciążeniem.
    8-16 jestem w pracy, później zajmuję się dzieckiem. Ojciec mało angażuje się w kontakty ( raz w tygodniu na kilka godzin) w tym czasie ja staram sie pozałatwiać wszelkie swoje sprawy, spotkać się na ploty, albo chociaż odpocząć i na budowanie relacji/poznawanie partenra nie mam już czasu/siły/chęci.
    Ponadto uważam, że nie powinnam w życie dziecka wporwadzać nikogo kto nie rokuje jako partner na dłużej (nie chce by się do kogoś przyzwyczaiło, by nie cierpaiało znowu), więc nie wyobrażam sobie by ew. partner od początku pojawiał się w naszym domu, zostawał na noc etc.
    Dodatkowo dziecko mocno teraz do mnie lgnie (0,5 roku od rozstania) więc nie chce go podrzucać babciom/ciociom przyjaciólką chce moj wolny czas dać mu a nie facetowi.
    Podsumowując czsu dla faceta nie ma własnie dla tego, że ma dziecko - ale ja nie czuję się z tego powodu "pokrzywdzona".


    --
    Przebaczyć i zapomnieć? pfff... ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera!
  • kuwra1 08.09.12, 20:00
    "Moje dzieci mój atut "
    Jest to tak oczywista bzdura, że aż komentować mi się tego nie chce.
    Bzdura ta wynika z przyczyn naturalnych, dla żadnego narmalnego faceta dzieci obcego faceta to nic innego jak przykre obciążenie nowego związku, tym bardziej, jeśli ma swoje.
    I świetnie wiem o czym piszę bo byłem w takim związku...gdzie kobieta ciągle mnie instruowała, że to kontrakt wiązany i że warunkiem jest to, żebym został zaakceptowany przez jej dzieci...i to wszystko prawda, jednakowoż umknęło jej uwadze, że te dzieci muszą być jeszcze zaakceptowane przeze mnie...a nie zostały więc związek, pomimo świetnych relacji z partnerką, rozleciał się. Sposób, w jaki wychowane były, a przez to zachowywały się, jej dzieci był dla mnie tylko nie do zaakceptowania ale chwilami ich zachowania nie byłem w stanie nawet tolerować.
    Więc facet może dzieci innego faceta traktować w najlepszym wypadko jako zło konieczne. W najlepszym wypadku. A zdanie to podziela baaardzo wielu facetów po rozwodach (oczywiście na tym forum to co napisałem uznane pewnie zostanie za zbrodnię a co najmnie za jakąś grubą dewiację wobec panujących tu sfeminizowanych i "poprawnych" punktów widzenia rozwódek ale zapewniam szanowne panie, że są inne fora, gdzie faceci podobnie jak ja tu piszą w identyczny sposób).
    Wystarczy zajrzeć na Sympatię i zbadać relację podaży panie/panowie po rozwodach, z wyższym (lub podyplomowym) wykształceniem.
    Jest jak 4 do 1 !!! Otóż wnioski są takie,że przytłaczająca większość facetów woli żyć samotnie niż z kobietą i dziećmi jakiegoś innego faceta.
    Taka jest prawda więc proszę mi nie bredzić o tego rodzaju "atutach"smile
  • triss_merigold6 08.09.12, 20:34
    Cóż, posiadanie dzieci z poprzedniego związku u mężczyzny też nie jest atutem, zwłaszcza dla kobiety bezdzietnej lub takiej, która chce mieć jeszcze dzieci. W wypadku partnera/ki z dziećmi transakcji wiązanej nie da się uniknąć.
  • maciekqbn 08.09.12, 23:06
    triss_merigold6 napisała:

    > Cóż, posiadanie dzieci z poprzedniego związku u mężczyzny też nie jest atutem,

    Oczywiście, ale który facet uważa, że jego dzieci to jego atut?
    Mój syn to mój skarb - podkreślam MÓJ skarb i jak najbardziej rozumiem, że przez kogoś obcego może być odbierany w kategorii "obciążenie". Taka jest prawda i nie ma się co rzucać.

    Co więcej, ze względu na fakt, iż nie będę miał przy sobie syna "na codzień" nie wyobrażam sobie sytuacji, by związać się z kobieta, która ma dzieci (przy sobie). Emocjonalnie nie zniósłbym tej sytuacji (mojego syna nie ma przy mnie a są jakieś obce dzieci). Na "pocieszenie" można dodać tylko, że jej wielu facetów, którzy dzieci wszelakie (swoje czy nie swoje) maja głęboko w d... i im zapewne taka sytuacja (związek z kobietą dzieciatą) nie robi różnicy.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • nicol.lublin 09.09.12, 08:51
    maćku, pewnie to wynika z tego, że uogólniasz swoją sytuację na wszystkich smile
    ja np. (pewnie jestem w mniejszości) wolałabym rozwodnika z dzieckiem niż kawalera. ludzie są różni, ot i tyle.
    weź też pod uwagę, że niektórzy nie szukają już związków na śmierć i zycie, więc wszystko im jedno czy ktoś ma dzieci czy nie smile
    --
    ... jestem słodka jak miód...człowiek - ciacho...genetyczny cud...
  • maciekqbn 09.09.12, 11:59
    Jeśli ktoś nie ma dzieci albo ma je przy sobie to widzi sytuacje zupełnie inaczej. Gdyby syn był przy mnie, to nie widziałbym żadnego problemu w związaniu się z kobietą z dziećmi (jeśli kiedykolwiek bym myślał o związaniu się z kimś).

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 09.09.12, 13:05
    Maćku jest cos w tym i chyba Cię rozumiem, bo kiedys spotkalam sie z chlopakiem, ktory ma córkę, ale nie mieszka z nią i mowil dokladnie to samo...Jednak nie ilosc, ale jakosc w kontaktach z dziećmi się liczy. Nie mozesz dac odczuc dziecku, ze przez to cierpisz, bo trochę egosistyczne by bylo. Pamiętaj o tym.
  • maciekqbn 09.09.12, 13:32
    Wiem, że nie ilość a jakość się liczy. Jednak nie mieszkając z dzieckiem nie mam szans go wychowywać, nie mam szans przekazać mu swojego systemu wartości, co jest szczególnie bolesne, gdy system wartości ex jest dokładnym zaprzeczeniem tego, co ja uznaję za istotne i dobre w życiu. Mam znikome szanse dostrzeżenia w porę postaw i zachowań, które wymagają bezwzględnej korekty, nim staną się u dziecka rutyna i częścią jego osobowosci. Taki weekendowy tata to nic innego jak bankomat i ewentualnie weekendowo-wakacyjny zapewniacz rozrywki dla dziecka.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 08.09.12, 21:00
    aaa to dlatego te dzieci takie niedobre, bo "nie pozwolily" ci byc z jego matką, ale jednak fakt ich posiadania nie zniechecil cie do umawiania sie z ich mamą od samego początku. Sam sobie przeczysz.
  • kuwra1 08.09.12, 21:17
    Czy ja gdzieś napisałem, że "dzieci takie niedobre"? Ja w przypadku dzieci partnerki nie wartościowałem w tym stylu ich postaw. Stwierdzam jedynie, że ich postawy byłe nieakceptowalne a nawet "nietolerowalne" przeze mnie, co nie jest jednoznaczne z ich "dobrocią".
    Ponadto, nawet gdy facet zaakceptuje taką sytuacje ZAWSZE będzie miał do czynienie z dziećmi innego faceta, co samo w sobie jest wrem naturze i jako takie - nieakceptowalne do końca nigdy.
    Dochodzi jeszcze jeden bardzo ale to bardzo istotny element, jeżeli facet ma własne dzieci.
    Jeżeli taki facet jest chociażby minimalnie wrażliwym człowiekiem, to żyjąc w oddali od własnych dzieci i jednocześnie zajmując się, wychowując, finansując dzieci obcego faceta NIGDY nie pozbędzie się wyrzutów sumienia. NIGDY. Więc droga pati - czytaj, proszę, ze zrozumieniem, nie wkładaj w usta ludziom słół, których nie wypowiedzieli, ani nawet nie wysunęli dorozumianej chociażby sugestii i zadbaj może o spójność logiczną własnych wywodów zamiast niespójności doszukiwać się tam, gdzie ich nie ma.
    Z wyrazami szcunku...statystycznie rzecz ujmując większość rozwódek z dziweciakami ma nikłe szanse na nowy trwały związek. Tak to wygląda.
  • pati790 08.09.12, 21:26
    Wystarczy poczytac chociażby to forum i chyba tak źle nie jestsmile z tymi statystykamismile.
  • kuwra1 08.09.12, 21:31
    Nie piszę tego po to, żeby Cię dołować. Przedstawiam jedynie jak sprawa wygląda z perspektywy faceta, jakkolwiek pewnie 2 identycznych przypadków nie ma. Ale są bardzo podobne te sytuacje a sprawa wlasnie emocji, wyrzutów sumienia itp. często bywa rozstrzygająca w tego typu związkach.
    Co nie oznacza, że trzeba się poddawać ale jednak na realia trzeba zwracać uwagę a są one jakie są.
  • argentusa 09.09.12, 06:51
    piszesz interesująće rzeczy. i szanuję Twój punkt widzeia.
    Tyle,że nie każdy facet tak ma i nie każdy facet finansuje "obce " dzieci, nie każdy musi im poświęcać czas- czasami to robi co CHCE. NAwet jesli ma SWOJE dzieci. pewnie w przypadku maluchów jest to problem.
    przerabiam w domu ten temat. Obecny na całe szczęście MÓWI wprost co mu lezy na wątrobie i bez skrępowania opuszcza gniazdko nasze bo IDZIE do dzieciów swoich. Ani ja fochan ie strzelam ,że mnie opuszcza bo dzieci, ani on,że ja się odmeldowuję i znikam ze swoimi.
    Bo my dorośłi jesteśmy.
    Ar.
    ps. ale rozumiem,ze są mężczyźni/kobiety którym potostwo z poprzedniego związku partnera bardzo przeszkadza. I szacunek, jelsi wprost o tym komunikują. Mają prawo.
  • martakj 08.09.12, 21:30
    kuwra1 napisała:


    > Dochodzi jeszcze jeden bardzo ale to bardzo istotny element, jeżeli facet ma wł
    > asne dzieci.
    > Jeżeli taki facet jest chociażby minimalnie wrażliwym człowiekiem, to żyjąc w o
    > ddali od własnych dzieci i jednocześnie zajmując się, wychowując, finansując dz
    > ieci obcego faceta NIGDY nie pozbędzie się wyrzutów sumienia. NIGDY.
    > Z wyrazami szcunku...statystycznie rzecz ujmując większość rozwódek z dziweciak
    > ami ma nikłe szanse na nowy trwały związek. Tak to wygląda.

    Znam trochę rozwódek z dziećmi, którym jednak udało się znaleźć normalnego faceta, podkreślam normalnego!!!
  • pati790 08.09.12, 21:32
    i ja rownież smile, a sama tez nie narzekam na powodzenie, mam dwoje dzieci.
  • pati790 08.09.12, 21:32
    na brak powodzenia * smile
  • kuwra1 08.09.12, 21:34
    Jedno nie pozostaje w kolizji z drugim. Pozostaje zdefiniowanie "normalnego faceta". Kto to taki?
  • martakj 08.09.12, 21:39
    kuwra1 napisała:

    > Jedno nie pozostaje w kolizji z drugim. Pozostaje zdefiniowanie "normalnego fac
    > eta". Kto to taki?

    z perspektywy kobiet po rozwodzie, z dziećmi, to taki, który pokochał kobietę i jej dzieci wink
  • triss_merigold6 08.09.12, 21:54
    Nie, mam znacznie większe wymogi w zakresie normalności, pożądanych zachowań i posiadanych atutów niż tylko kwestie uczuciowe.

    Kochanie dziecka wcale nie jest konieczne. Mój niegdysiejszy kochanek, a obecnie od paru lat partner, doskonale wiedział, że mam dziecko i jakie np. czasowe/organizacyjne ograniczenia się z tym wiążą. Do dzieci miał podejście pozytywne, lubił, miał sporo wyrozumiałości + był otwarty na kontakt z małym dzieckiem.
    Ojcowania ani miłości rodzicielskiej nie oczekiwałam, syn kontakt z ojcem ma regularny i dobry. Obecnego partnera nigdy nie pytałam czy mojego syna kocha - zajmuje się nim, opiekuje, tęsknił jak mały był na wakacjach, rozmawia z nim, pomaga, organizuje czas. Tak jest od kilku lat, pojawienie się naszego wspólnego dziecka niczego nie zmieniło.
  • kuwra1 08.09.12, 23:51
    "Obecnego partnera nigdy nie pytałam czy mojego syna kocha"

    No szkoda bardzo...jeszcze mogłabyś dodać, że przecież - jak mniemam - obecnego partnera nigdy nie pytałaś czy kocha Twojego byłego męża...prawda, że nie pytałaś?
    Naprawdę, zachowujesz wielką klasę wobec swojego obecnego partnera, nie zadajac głupich pytań.
  • tricolour 09.09.12, 00:03
    Sam z siebie nigdy nie powiedział dziecku, że je kocha?
  • mola1971 09.09.12, 00:10
    A niby po co miałby o tym gadać?
    Z tego co pisze (i pisała wcześniej) Triss jasno wynika, że kocha. Znaczy normalny chłop jest i to, że kocha okazuje, a nie o tym gada.
  • tricolour 09.09.12, 00:15
    ... że facet nigdy nie powie Ci, że Cię kocha, tak?
  • mola1971 09.09.12, 00:19
    Dla mnie tak. Ja naprawdę tego w ogóle nie muszę słyszeć, jeśli to widzę i czuję smile
  • tricolour 09.09.12, 00:23
    .... choć bardziej prawdopodobne mi się wydaje, że pracowita niemowa to nie jest szczyt Twoich ambicji.

    tongue_out
  • mola1971 09.09.12, 00:39
    A czemu nie? Ja tam, wbrew pozorom, gadatliwa nie jestem tongue_out
    Pracowita, a i owszem smile
    I dlatego chętniej sobie (niekrępująco) pomilczę w miłym, męskim towarzystwie, niż se pogadam z jakimś emocjonalnie nieogarniętym pierdołą. Od gadania przyjaciółki/koleżanki mam, nie chłopa. Chłop do innych zadań służy tongue_out
  • argentusa 09.09.12, 06:55
    ooo nieeeee.
    Nie przyszło mi do głowy by obecny KoCHAŁ moje dzieci.
    Lubić mógłby, ale kochać?????? A skąd takie roszczenie?
    Kochać to ma mnie. Swoje dzieci. A czasem dzieciom tę miłośc bardziej okazywać.
    I to co pisał kwra1 - tolerować, a raczej akceptować zachowanie i dzieci. W innym przypadku szans na fajny związek nie ma.
  • triss_merigold6 08.09.12, 21:37
    Z racji wieku, miejsca pracy (ogromna instytucja), kontaktów towarzyskich znam sporo rozwódek z dziećmi. Większość bez problemu stworzyła nowe związki, część ma z tych związków nowe dzieci. Kobiety obecnie w wieku 30-40 lat. Zaznaczam jednak, że były rozwódkami niezależnymi finansowo i mieszkaniowo, pracującymi, nie wyizolowanymi od świata i ludzi, z tych, które znam ze 4 poznały nowych partnerów przy okazji jakichś kontaktów zawodowych.
  • martakj 08.09.12, 21:44
    a poza tym strasznie irytuje mnie, kiedy mężczyzna mówi o finansowaniu "obcego" dziecka, bo po pierwsze, dziecko ma już tatusia i alimenty, a kobieta też pracuje.
    Dlaczego strona finansowa jest tak istotna? ważniejsza niż miłość i szczęście.
    Jak spotkam takiego Pana, który będzie mi mówił, że będzie "finansował" moje dziecko, to szybko ucieknę wink
  • mayenna 08.09.12, 22:25
    To finansowanie głownie panów martwi. Tych z penisami mniejszymi od serca. Nie martwi ich, że to dziecko może traktować go jak członek rodziny z pełnymi konsekwencjami w przyszłości. Nikt się z nich nie martwi, ze na starość może być ciężarem dla takiego dziecka bo połączy ich wieź rodzinna. Nie widzi korzyści w posiadaniu rodziny jako takiej.
    Jak mam być z egoistą - materialistą, myślącym tylko o własnej wygodzie to wolę sama, z dziećmismile
  • triss_merigold6 08.09.12, 22:33
    Tacy albo nie mają w ogóle własnych dzieci, bo postrzegają dzieci wyłącznie jako koszt i ograniczenie, albo mają i rzucają się o owe 300 zł alimentów. Generalnie facet, który nie chce inwestować jakich zasobów w kobietę na której mu zależy - czasu, kasy, energii, uczuć, starań, wysiłku etc. nie nadaje się do związku.
  • natka-2003 08.09.12, 22:32
    mnie generalnie strasznie irytują faceci lamentujący nad swoimi finansami i jacy są biedni, że muszą płacić alimenty lub finansować "obce" dziecko... wbrew pozorom coraz więcej jest kobiet niezależnych i dobrze radzących sobie finansowo także po rozwodzie i nie oczekujących od nowego partnera finansowania jej dziecka...
    rzeczywiście sytuacja tworzenia nowego związku jest trudniejsza, gdy są dzieci i wymaga więcej cierpliwości i nie każdemu się chce w to wchodzić, jest potencjalnie więcej problemów... ale nie znam kobiet, które są rozwiedzione i żałują, że mają dzieci, w kontekście zyskania "w zamian" większych szans na nowy związek
  • triss_merigold6 08.09.12, 22:35
    Napisałam obok - jak facet należy do tych liczących skrupulatnie te swoje grosiki i żałujących każdego wydatku "na nią", to należy go odesłać do wątku na f. kobieta "najbardziej skąpy facet", a nie zapraszać do domu i do własnego życia.
  • maciekqbn 08.09.12, 23:13
    Słusznie, bo pieniądze tutaj to sprawa drugorzędna. Jeśli spotkasz kogoś kto tak mówi, to znaczy, że nie jest dobrym człowiekiem.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • kuwra1 08.09.12, 23:39
    który na forach serwujecie???
    Mam propozycję, strzelcie sobie od czasu do czasu jakiś gin z toniciem i odrobiną curracao i poczytajcie własne bzdety, popatrzcie jak wystarczy słowo jedno, bez żadnych aluzji, na temat kasy wrzucić i co z Wami się dzieje.
    Wcale się nie dziwię, że jesteście rozwódkami majac taki stosunek do pieniedzy - co to uderz w stół a nożyce odezwą się same...żeby odezwą - jazgot od razu.
    A serca...moje Panie, ja jestem już na tyle dorosłym chłopcem, że tego rodzaju kitu to nie łykam...Kasa jest tym, co kochacie zdecydowanie najbardziej a wielkość Waszych serc to piszcie tym przygłupawym Duńczykom
    Ucho od śledzia!!! tak a propos Duńczyka!
  • pati790 08.09.12, 23:46
    big_grin
  • zegnaj_kotku 08.09.12, 23:50
    kuwra1 napisała:

    > Re: Czy Wy, drogie Panie, czytacie czasami ten bełkot który na forach serwujecie???

    swój czytam ale Twojego nieogarniam - niestety na świecie nie ma tyle curracao...
  • martakj 08.09.12, 23:53
    zegnaj_kotku napisała:

    > kuwra1 napisała:
    >
    > > Re: Czy Wy, drogie Panie, czytacie czasami ten bełkot który na forach se
    > rwujecie???
    >
    > swój czytam ale Twojego nieogarniam - niestety na świecie nie ma tyle curracao.

    ja jak czytam tego Pana, to mi się odechciewa facetów wink Wreszcie mam ciszę i spokój, mogę sobie robić co mi się chce i moje najkochańsze dziecko przy mnie smile
  • kuwra1 09.09.12, 00:00
    I tak trzymaj, miła ma!
    Po co kolejne nieszczęścia i wydłużanie w nieskończoność kolejek w Sądach Okręgowych?
  • mola1971 09.09.12, 00:03
    Hmm... Może mniej pij, wtedy sens w tym, co drogie panie na forum piszą znajdziesz tongue_out
    To o stole i nożycach, jest tak samo głupie i oklepane jak "fspułczóje tfoim dziecią" big_grin
  • krokodil123 09.09.12, 07:28
    No właśnie, a co powiesz na prawdziwą sytuacje-

    Pan zarabia 1200-1500+2000 dochody z innych źródeł.
    Na swoje dzieci płaci alimenty 2x700 złotych i w ogóle się nimi nie zajmuję.

    Za to zona nr 2 zarabia 15000+3000 alimenty na swoje dziecko.
    Podobno pan uwielbia jej dzieciaka, wychowuje go super-super i jest najwspanialszy tatuś pod słońcem.
    I kto nie ścierpi cudze dzieci?

    I kto mówisz kocha kasę?
  • mayenna 08.09.12, 22:18
    Wydrukuję twoje wypowiedzi i wyślę znajomemu Duńczykowi, żeby miał się z czego pośmiać w długie zimowe wieczory i zadziwić.
    Jak mężczyzna ma mniejsze serce niż penis to należy go sobie odpuścić.
  • maciekqbn 08.09.12, 23:07
    kuwra1 napisała:

    > Dochodzi jeszcze jeden bardzo ale to bardzo istotny element, jeżeli facet ma wł
    > asne dzieci.
    > Jeżeli taki facet jest chociażby minimalnie wrażliwym człowiekiem, to żyjąc w o
    > ddali od własnych dzieci i jednocześnie zajmując się, wychowując, finansując dz
    > ieci obcego faceta NIGDY nie pozbędzie się wyrzutów sumienia. NIGDY.

    Otóż to.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • zegnaj_kotku 08.09.12, 23:19
    A może jest tak, ze taki mężczyzna co nie potrafi zaakceptować dzieci Swojej kobiety to poprstu jest niedojrzały i egozentryczny i z góry odrzuca związek, w ktorym na codzień bedzie musiał się dzielić uwagą i miłością partnerki z JEJ dziećmi, kóre są mu obce/obojetne? Zwłaszcza, że co tu ukrywac te dzieci zawsze będą ważniejsze niż on...
    --
    Przebaczyć i zapomnieć? pfff... ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera!
  • triss_merigold6 08.09.12, 23:26
    Niekoniecznie, bo dużo zależy od wieku dzieci, relacji pani z jej byłym, jej stanowiska i podejścia. Może mieć facet najlepsze chęci, ale to nie wszystko.

    Będąc singielką w ogóle nie brałam pod uwagę związku z dzieciatym mężczyzną. Byli poza kręgiem zainteresowań po prostu. Kiedy miałam już dziecko też wykluczałam zainteresowanie się jakimś dzieciatym, mój obecny był bezdzietnym kawalerem. Ale ja egocentryzmu nie ukrywam.
  • maciekqbn 08.09.12, 23:29
    zegnaj_kotku napisała:

    > A może jest tak, ze taki mężczyzna co nie potrafi zaakceptować dzieci Swojej ko
    > biety to poprstu jest niedojrzały i egozentryczny

    A może po prostu nie jest masochistą i woli być sam niż się męczyć emocjonalnie?
    Może miał inne priorytety życiowe. Na moim przykładzie - jedna z najwazniejszych moich "ról życiowych" jest bycie ojcem. Czuje się z tym dobrze i jest to jedna z form samorealizacji (obok hobby i spraw zawodowych). Przez rozwód zostaje pozbawiony tej możliwości (brak realnego wpływu na wychowanie dziecka). Pakowanie się w związek, gdzie są inne dzieci tylko pogłębi poczucie tej straty.




    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • niutka 09.09.12, 09:58
    Moj ex wpakowal sie w taki zwiazek. Do tego dzieci sa duzo mlodsze od naszych i wymagaja wiecej uwagi.
    --
    "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
  • mola1971 08.09.12, 23:34
    Może też być tak, że po prostu leniwy (lub fałszywy) jest. Wiesz, samą kobietę łatwo zbajerować, ponawija taki makaron na uszy i baba ugotowana wink Natomiast dzieci są świetnymi obserwatorami i je dużo trudniej zbajerować. One wyczuwają każdy fałsz.
    I właśnie m.in. z tego powodu dzieci są atutem - są świetnym barometrem tego, czy pan rokuje na przyszłość smile
  • pati790 08.09.12, 23:49
    No i właśnie o tym pisze...Te nasze kochane dzieci, nasze słodkie atuty i skarby wink

  • niutka 09.09.12, 09:16
    Jedna jaskółka wiosny nie czyni (choć właściwie to już kolejna) ale ja nie miałam żadnych problemów, aby "znaleźć" faceta. Jestem mamą dwóch nastolatków, od ponad 2 lat w szczęśliwym związku. Facet jest bezdzietnym kawalerem.
    --
    "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
  • blue_ania37 09.09.12, 09:54
    A ja nie rozumiem trochę podejścia facetów którzy w tym wątku piszą.
    Rozumiem, że dziecko partnerki może być wkurzające i to będzie ten minus, ale chęć ewentualnego zwiazku z kobietą bez przychówku w sytuacji kiedy ma się własne dzieci uważam za absurd.
    Przecież ta kobieta nie będzie rozumiała że wy macie własne dzieci którym należy poświęcić czas itp...jeśli ma dzieci to to szybciej zrozumie.
    Ja osobiście wolałabym faceta z przychówkiem który zrozumie, że w niedzielę no nie zawsze da się wylegiwać do 12 bo są dzieci..
    Są wyjątki choćby Agrentusa, Niutka, ale uważam że wszystki należy się szansa, jeśli bym poznała świetnego faceta z dziećmi nie byłoby problemu.
    A tak ogólnie jest tak, że człowiek sobie robi plany a potem życie to weryfikuje, ale stawianie przychówku za wadę uważam za niepoważną sprawę.
    A
  • niutka 09.09.12, 10:04
    Aniu, dla mnie to niebylby żadnym problemem facet z dziećmi... Zresztą spotykałam się przez 5 miesięcy z takim panem (ale nie wyszło).
    --
    "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
  • blue_ania37 09.09.12, 10:11
    Bo to nie chodzi o te dzieci czy są czy ich nie masmile, chodzi o zupełnie inne rzeczysmile ale to oczywista oczywistośćsmile
    Ten ktoś ma być szczery, dobry, uczciwy, czy ma dzieci czy nie to żaden problem im więcej ludzi w niedzielę na obiedzie tym lepiejsmile, i zawsze istnieje szansa dużych świątsmile, ale mężczyżni na tym forum nie rozumieją tego i jużsmile
    A
  • tricolour 09.09.12, 10:50
    ... Ty chcesz gromady przy stole, a innych chce czego innego.
  • gazeta_mi_placi 09.09.12, 11:02
    Ten inny też może chcieć gromady przy stole, ale własnej (biologicznie).
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • gazeta_mi_placi 09.09.12, 11:04
    W Polsce rzadko który facet ma przyznane dzieci w domu na co dzień.
    Najczęściej po rozwodzie dzieci żyją z matką, a tatuś dochodzący.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • maciekqbn 09.09.12, 12:04
    blue_ania37 napisała:

    > A ja nie rozumiem trochę podejścia facetów którzy w tym wątku piszą.
    > Rozumiem, że dziecko partnerki może być wkurzające i to będzie ten minus, ale c
    > hęć ewentualnego zwiazku z kobietą bez przychówku w sytuacji kiedy ma się własn
    > e dzieci uważam za absurd.

    Ania, tu nie chodzi o wkurzanie. Mój punkt widzenia wyłożyłem TU. Zresztą chyba kiedyś mówiłem Ci o tym. Tu nie ma co rozumieć. Zdecydowana większość facetów, którzy kochają swoje dzieci tak ma.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • mola1971 08.09.12, 22:52
    kuwra1 napisała:
    Azdanie to podziela baaardzo wielu facetów po r
    > ozwodach (oczywiście na tym forum to co napisałem uznane pewnie zostanie za zbr
    > odnię a co najmnie za jakąś grubą dewiację wobec panujących tu sfeminizowanych
    > i "poprawnych" punktów widzenia rozwódek ale zapewniam szanowne panie, że są in
    > ne fora, gdzie faceci podobnie jak ja tu piszą w identyczny sposób).

    I właśnie dlatego uważam, że na forach nie ma normalnych facetów. Gdybym opinię o mężczyznach czerpała z for (tego i innych), to niechybnie bym znienawidziła wszystkich facetów tongue_out Swoje zdanie o facetach wolę opierać na tych, których znam w realu, a ci są bardzo różni.

    A do Pati... Rób swoje i tyle. Dbaj o siebie, dbaj o dzieci, dbaj o swoją niezależność. Tylko niezależna i spełniona, zadowolona ze swojego życia kobieta przyciąga normalnych, zdrowych emocjonalnie mężczyzn. I masz rację - dzieci SĄ Twoim atutem i nigdy nawet przez sekundę niech Ci nie przyjdzie do głowy, że jest inaczej smile
  • mola1971 08.09.12, 22:54
    Jeszcze jedno...

    kuwra1 napisała (...)
    Zdanie faceta, który nie identyfikuje się z własną płcią i na forum pisze jako kobieta, co najwyżej w buty można sobie wsadzić smile
  • triss_merigold6 08.09.12, 22:56
    No błagam, a kto przy zdrowych zmysłach szuka faceta na forach czy portalach dla samotnych...
  • mola1971 08.09.12, 23:03
    Ja nie szukam, ja tylko ostrzegam młodsze stażem koleżanki wink
  • kobieta306 08.09.12, 22:54
    w sporej części zgadzam się z tym co pisze kuwra1
    Natomiast ja miałam w swym życiu po rozwodzie następujący przypadek - dosłownie przyplątał się do mnie jeden rozwodnik, który, po swym własnym rozwodzie, przeprowadzi się do swej matki, na dwa pokoje z kuchnią. Jestem rozwódką ale mam dom z ogrodem, pracę, stałe alimenty, samochód, a do tego 2 dzieci. I uwierz mi, że ten wolny pan był dla mnie partią wartą śmiechu. I owszem, żalę się tutaj, że jestem sama. Ale wiesz dlaczego jestem sama? Bo gołodupca, który chce się urządzić na moich plecach już miałam!
  • mayenna 09.09.12, 08:01
    Mało kto po rozwodzie nie ponosi strat w dorobku. Może pan był przyzwoity i zostawił mieszkanie żonie i dzieciom?
    Moim zdaniem nie ważne co dana osoba ma. ważne jaka jest.
    A przykładów, że 'gołodupiec' czy dzieciata kobieta są lepszą partią niż pozornie ci rokujący lepiej, znam wiele. Ważne jaki to gołodupiec i jaka dzieciata kobieta, jakie ma cechy jako osoba bo problemy można razem pokonać, ale charakteru nie da się zmienić.
    .
  • kobieta306 08.09.12, 22:43
    Uwielbiam aktywny wypoczynek (pływać, jeździć po górach na rowerze, ćwiczyć na siłowni, uprawiać jogging, śmigać po stoku na snowboardzie a potem wygrzewać się w saunie, zwiedzać jakieś ciekawe miejsca), a także oglądać filmy, jak i robić nic

    to autentyczny tekst z portalu randkowego.
    I teraz stajesz TY, z 2 dzieci (bliźniaki, tak? smile ) i razem realizujecie te pasje czyli uwielbiacie aktywny wypoczynek (pływać, jeździć po górach na rowerze, ćwiczyć na siłowni, uprawiać jogging, śmigać po stoku na snowboardzie a potem wygrzewać się w saunie, zwiedzać jakieś ciekawe miejsca), a także oglądać filmy, jak i robić nic.
  • triss_merigold6 08.09.12, 23:04
    Teraz pomyśl logicznie: jak beznadziejny musi być facet, który przy takiej obfitości aktywnego wypoczynku, nie potrafi poznać baby w realu i szuka przez portal randkowy.
  • zegnaj_kotku 08.09.12, 23:09
    zreszta dzieci też mu zapewnią aktywny wypoczynek wink)) a później obejrzy sobie film (tak jak lubi) np. epokę lodowcową wink a na koncu padnie wyczerpany i bedzie "robił nic" wink))
  • pati790 08.09.12, 23:36
    heheh uśmiałam się, dzięki dziewczyny kiss
  • wendd 08.09.12, 23:56
    To o czym pisze Maciek czy Kuwra nie jest ani nienormalne, ani nienaturalne ani nie jest przejawem ich wredoty, egozimu czy złej woli.
    Taka jest natura - i facet jako samiec gatunku homo sapiens już tak po prostu ma.
    Samce innych gatunków zabijają nie swoje potomstwo aby samica mogła wydać na świat ich młode i zająć się tylko nimi.
    Niemniej zew natury to jedno, a rozum drugiesmile
    I może warto dla kogoś kogo się lubi i dobrze nam z nim spróbować zrobić coś wbrew naturzesmile
    A nuż wyjdzie z tego kawał wspólnego udanego życia pomimo tego, że będą w nim obecne na co dzień dzieci innego mężczyzny.
    Poza tym dzieci (nasze czy obce) dziś są, a za chwilę dorastają i często układają sobie życie na drugim końcu Polski czy świata - a partner zostaje przy nas.
  • tricolour 09.09.12, 00:01
    ... nie ma niczego złego w tym, że facet nie chce pierwszej z brzegu dzieciatej kobiety, a taki wydźwięk ma to pojęcie "atutu" w postaci dzieci.

    Dzieci nie są żadnym atutem. Dzieci są jak nos czy ręka. Jednemu się taki nos podoba, a drugiemu inny.
  • kobieta306 09.09.12, 00:03
    też go rozumiem ale w drugą stronę to również działa. Są kobiety dla których facet z alimentami na karku, ledwo wiążący koniec z końcem, nie jest pełnią szczęścia, bo same są niezależne i im kolejne dziecko na utrzymaniu nie jest potrzebne, a szukają faceta na poziomie i intelektualnym i zawodowo - materialnym.
    Na forum jest wiele takich kobiet, które zwyczajnie, mimo defektu, że są rozwódkami i do tego Z DZIEĆMI to są bardziej ogarnięte jak niejeden pan alimenciarz albo kawaler mieszkający kątem u mamusi.
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 00:05
    wendd mądre podsumowanie. Serio!

    ale po tym fragmencie: " Poza tym dzieci (nasze czy obce)..." od razu staneła mi przed oczami scena z filmu gdzie robotnicy wieszają transparent " "Uśmiech naszego dziecko premią za trud wychowawczy" i wycinają "naszego" bo tansparent za długi wink))

    --
    Przebaczyć i zapomnieć? pfff... ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera!
  • anbale 09.09.12, 00:08
    wendd napisała:

    > Poza tym dzieci (nasze czy obce) dziś są, a za chwilę dorastają i często układa
    > ją sobie życie na drugim końcu Polski czy świata - a partner zostaje przy nas.

    Ja się dziwię, że jeszcze nikt w tym wątku na to nie wpadłsmile
    A zawsze dziwi mnie straszliwie, jak niezwykle łatwo ludzie skreślają innych...Nakręcą w swej głowie jakąś wersje demo idealnej egzystencji, i nie ma zmiłuj...Wyluzujcie trochę smile
  • kuwra1 09.09.12, 00:08
    Pełna zgoda. Wreszcia jakaś obiektywna, spokojna i rzeczowa wypowiedź kobiety.
    Jakże prościej żyłoby się na tym świecie, gdyby ludzie okazywali nieco więcej empatycznych gestów zrozumienia, jednak często w ich miejscu pojawiają się jakieś próby czarowania rzeczywistości - jak w tytule postu Wielce Szanownej Gospodyni tego wątku...
  • tricolour 09.09.12, 00:12
    ... że niełatwo przychodzi kobietom-matkom zaakceptowanie takiej męskiej postawy, która deprecjonuje kobiety z racji macierzyństwa, gdy one same to macierzyństwo za największy dar uważają.
  • kuwra1 09.09.12, 00:18
    Gdybyś przeczytała cały wątek to wiedziałabyś, że w żadnym miejscu nie próbują deprecjonować kobiety z powodu jej macierzyństwa, wręcz przeciwnie, kobiety samotnie wychowujące dzieci zasługuja na wielki szacunek. Tak to wyglada w przypadku mojej byłej żony - o ile jako dla byłej żony nie mam dla niej grosza szacunku - to podziwiam ją szczerze jak wychowuje moje dzieci, robi to z wielkim oddaniem, jest znacznie lepszą matką niż ja ojcem.
    Ale na Boga, Autorka wątku pisze o czym zgoła innym, co niekoniecznie ma odzwierciedlenie w rzeczywistości.
  • maciekqbn 09.09.12, 00:19
    Tri to facet smile

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • mola1971 09.09.12, 00:22
    Tri tak już ma, że wielu facetów to co pisze, odbiera jako babskie gadanie wink))
  • tricolour 09.09.12, 00:21
    ... i sam szukając żony wolałem pannę niż rozwódkę z dziećmi. Więc rozumiem stanowisko Pań z forum i obronę przed negatywną oceną jako kandydatki.
  • pati790 09.09.12, 00:26
    Co nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistosci?, ze uwazam,ze moje dzieci to moj atut? A dlaczego tak uwazam?- bylo kilka przykladów wyżej...Zeby nie bylo ja nie piszę,ze łatwo jest stworzyc związek gdy ma się dzieci,ale nie wymówisz mi prawdy ktorą ja wyznaję i jest ona prawdziwa tylko dlatego, ze Ty bys sie z taka kobieta nigdy nie związał...
  • pati790 09.09.12, 00:12
    Ja nie czaruję tylko prawdę piszę. Moje dzieci są DLA MNIE atutem. Jakie czarowanie? wink
  • kuwra1 09.09.12, 00:21
    Dobrze, niech tak zostanie, że posiadanie gromadki dzieci jest atutem w kontekście tworzenia nowego związku, powodzenia szczerze życzę Ci pati.
  • pati790 09.09.12, 00:29
    dwójka dzieci to gromadka?
  • kuwra1 09.09.12, 00:40
    ...taka malutka...gromadeczka takasmile
  • mola1971 09.09.12, 00:43
    Pati, wrzuć na luz smile Ja mam trójkę, a to po ponoć rodzina wielodzietna smile))
    Dwójka już wprawdzie dorosła, ale ciągle ze mną mieszkają, więc są moją rodziną (i zawsze będą).
    Trzymaj się z daleka od panów, którzy ilość dzieci Ci wypominają. Tak by the way, jakbyś miała ochotę na trzecie, szczerze polecam smile Kwintesencja macierzyństwa... Sama radość, zero stresów smile
  • pati790 09.09.12, 00:52
    Molę zesłał Bógsmile Dziękuje, ze tu jesteśsmile
  • mola1971 09.09.12, 00:59
    smile
  • argentusa 09.09.12, 07:03
    Mokla, to nie ponoc a naprawdę, nawet dopłąca do podręczników ... bez względu na dochód.
    Ludzie, wy tu na jakąś orbitę włazicie.
    Mają ludki prawo myśleć tak a nie inaczej. I już.
    Ar.
  • gazeta_mi_placi 09.09.12, 10:47
    Ładny nick.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • maciekqbn 09.09.12, 00:22
    Sprawdź znaczenie słowa atut, bo teraz bzdury wypisujesz albo próbujesz zaklinać rzeczywistość.
    Wierzę, że Twoje dzieci są dla Ciebie najważniejsze, największym skarbem i miłością itp itd.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 09.09.12, 00:28
    Atut, czyli coś na plus...a dlaczego tak uwazam, a nie nazywam ich "garbem" bylo kilka postów wyzej. Czego nie rozumiecie?!
  • tricolour 09.09.12, 00:31
    ... tylko "zaleta, możliwość lub argument, których umiejętne wykorzystanie może dać oczekiwany rezultat" (za słownikiem języka polskiego).
  • pati790 09.09.12, 00:33
    Zaleta, czyli coś pozytywnego, więc "na plus"tongue_out. Wyluzuj
  • maciekqbn 09.09.12, 00:33
    Atut jest to cecha zwiększająca możliwość osiągnięcia sukcesu w ujęciu obiektywnym a nie subiektywnym, jak Ty to dla swoich własnych potrzeb definiujesz.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 09.09.12, 00:36
    Czyli jak powiem, ze moim atutem( zaletą- dzięki Tri smilesmile jest to,ze znam 3 języki, przez co mam mozliwosć osiagnięcia np. jakiegoś zamierzonego celu np. lepsza praca, to znaczy, że czaruje rzeczywistość?????
  • maciekqbn 09.09.12, 00:41
    Znajomość języków obcych jest zaletą w ujęciu obiektywnym. Dziwne, że nie rozróżniasz takich niuansów, ogólnie sprawiasz wrażenie osoby dosyć rozgarniętej.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 09.09.12, 00:51
    Czyli dzieci nie mogą być moim atutem? Nie moge sobie tak powiedzieć? Ale one właśnie są/mogą być dla kogoś kogo również i JA SZUKAM. Szukamy tego samego. np. ktos szuka kobiety z dziećmi, nie chce wiecej dzieci, jest bezpolodny itp...

    Juz nie wiem jak mam to bardziej wytłumaczyć.
  • maciekqbn 09.09.12, 00:55
    Pewnie, że powiedzieć sobie możesz. Jednak będzie to miało tyle samo wspólnego z rzeczywistością, jak to, że ja np. powiem, że moim atutem jest to, iż terminowo płace alimenty i poświęcam dużo czasu mojemu synowi.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 09.09.12, 01:02
    no i super, dla mnie to Twoja zaleta. Gdybys nie byl taki zafiksowany na kobiety z dziećmi to bym się z Tobą nawet umówiła big_grin

  • maciekqbn 09.09.12, 01:16
    Być może zaleta - w wąskim zakresie, subiektywnie oceniając w specyficznych okolicznościach) jednak nie atut - zaleta bez względu na okoliczności.
    Na moje zafiksowanie kobiety sobie solidnie zapracowały (jedna konkretnie) - a że nie chcę krzywdzić innych kobiet wylewając swoją żółć, to się z zasady nie umawiam smile
    No chyba, że na towarzyskie spotkanie przy piwie/grilu itp. Choć ostatnio nawet na to nie mam czasu i coraz mniej ochoty sad

    Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy smile

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • mola1971 09.09.12, 00:18
    wendd napisała:
    > Poza tym dzieci (nasze czy obce) dziś są, a za chwilę dorastają i często układa
    > ją sobie życie na drugim końcu Polski czy świata - a partner zostaje przy nas.

    Co do pierwszej części wypowiedzi, pełna zgoda. Dzieci wychowuje się nie dla siebie, tylko dla świata. Tyle, że żyjemy dziś - tu i teraz, a dziś te dzieci realnie są w naszym życiu. I fajnie jest czerpać z tego siłę, a nie jako słabość odbierać smile
    Druga część - no cóż, komu jak komu, ale nam akurat chyba nikt nie powinien tłumaczyć tego, że partner dziś jest, a jutro go nie ma smile
    Siłę i wolę życia najlepiej czerpać z siebie - sami ze sobą zostaniemy do końca swoich dni. To akurat pewne jak śmierć tongue_out
  • anbale 09.09.12, 00:35
    Myślę, że skreślanie kogoś jako potencjalnego partnera jedynie z powodu bycia alimenciarzem/samotną matką to krótkowzroczna polityka... Fajnych ludzi spotyka się w życiu na tyle rzadko, że spuszczanie ich po drucie tylko dlatego, że mają jakąś swoją przeszłość i tymczasowe zobowiązania, jest co najmniej niemądre, a mam wrażenie, że dla wielu tu piszących to jest oczywiste. Z takim podejściem można pewnego dnia obudzić się jako bezzębna staruszka/staruszek z poczuciem zmarnowanego życia i straconych szans smile
  • maciekqbn 09.09.12, 00:46
    Zgadzam się, jednak postrzeganie faktu posiadania dzieci w kategoriach atutu jest po prostu śmieszne. Generalnie nie mówimy tutaj o skreślaniu z góry matki z dziećmi/alimenciarza.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • anbale 09.09.12, 00:55
    Jasne, może nie są atutem, choć czasem mogą być np. dla kogoś kto nie może mieć własnych, jednak traktowanie ich przeszkody nie do przeskoczenia też jest po prostu śmieszne.
    Myślę, że do wszystkiego można sobie wyrobić zdrowe podejście, jeśli tylko się chce; i żyć pełną piersią zamiast wiecznie kalkulować, kombinować i się asekurować.
  • maciekqbn 09.09.12, 00:56
    anbale napisała:

    > Jasne, może nie są atutem, choć czasem mogą być np. dla kogoś kto nie może mieć
    > własnych, j

    Zgoda to jest JEDYNY przypadek, gdy jest to rzeczywiście atut.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • mola1971 09.09.12, 00:47
    Anbale, na fajną (nawet bezzębną wink) starość się pracuje całe życie smile Tego mnie moja Babcia nauczyła. Pracuje się swoim życiem. Jeśli ktoś jest dobrym człowiekiem, nie ma takiej opcji, by umierał samotnie. Niezależnie od tego, czy miał dzieci, partnera etc.
  • anbale 09.09.12, 00:58
    mola1971 napisała:

    Jeśli ktoś jest dobrym czło
    > wiekiem, nie ma takiej opcji, by umierał samotnie.

    Molu, nie wierz w to, ja pracuję w hospicjum...
    Nie umierają samotnie jedynie Ci, którzy "zainwestowali" swoje serce i wysiłek w sensownego partnera. Dzieci często też się nie sprawdzają...
  • mola1971 09.09.12, 01:03
    Anbale, skoro umierają w hospicjum i mają tam Ciebie, znaczy, że nie umierają samotnie. Mniemam, że tam jesteś właśnie dla takich ludzi, którzy (pozornie) są sami?
    To co dajemy, do nas powraca, choć niekoniecznie od tych samych ludzi. Ba, niezmiernie rzadko od tych samych...
  • gazeta_mi_placi 09.09.12, 11:02
    Naiwna jesteś i to bardzo, znam człowieka co znęcał się pół życia nad rodziną, a i potem niewiele zmienił i dorosła już córka mieszka z nim i co tłustsze kąski podsuwa uncertain W dodatku ta którą ze wszystkich swoich dzieci najbardziej poniewierał.
    Życie dość rzadko bywa sprawiedliwe.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • wendd 09.09.12, 00:52
    dokładnie taksmile

    ale z drugiej strony oczekiwanie, że ktoś weźmie nas w pakiecie razem z całą gromadką i stylem życia i jednoczesne odmawianie mu prawa do ingerowania w nasze życie, plany i metody wychowawcze to też droga do nikąd.
  • wendd 09.09.12, 00:54
    Na post Anbale odpowiadalamsmile
    Nie gadajcie wszyscy na raz!smile
  • wendd 09.09.12, 00:44
    Mola nie piszę o dzieciach w kontekście słaboścismile
    Piszę o tym, że to "tu i teraz" nie będzie trwało w nieskończoność - bo takie jest życie i ma ono swoje etapy.
    Nikt nie ma prawa oczekiwać, że dzieci osłodzą i uprzyjemnią mu starość - bo one mają swoje prawo wieść życie jak chcą i gdzie chcą.

  • mola1971 09.09.12, 00:51
    Oczywiście, że tak. Mam trójkę i ich świętym prawem jest rozjechać się w trzy strony świata smile
    Dziś są i o nie dbam, jutro se pójdą w świat i same o siebie dbać będą, taka kolej rzeczy.
    Chodziło mi tylko o to, by nie traktować potencjalnego partnera jako zabezpieczenie na starość, bo on (podobnie jak dzieci) żadnym zabezpieczeniem spokojnej starości nie jest.
  • wendd 09.09.12, 01:28
    Mola chyba tak naprawdę nic nie jest dobrym zabezpieczeniem spokojnej starości - bo nawet duża kasa na nic jeśli rozum nam odbierze, a zabraknie obok uczciwych ludzi.
    Poza tym nawet jeśli ten partner ma najuczciwsze zamiary wobec nas - to może mu się przydarzyć zgon, choroba i etc.

    Ja po prostu myślę, że pomiędzy rozwodem/rozstaniem (bo ludzie w rożnych związkach żyją), a śmiercią jest jeszcze kawał życia, które przyjemniej i ciekawiej jest wieść w towarzystwie fajnego człowieka smile
  • mola1971 09.09.12, 01:33
    Człowieka? Ale po co się ograniczać do jednego człowieka? Fajnie się żyje w towarzystwie ludzi (płci obojga) po prostu smile
    Zmykam spać, dzieć średni z 18-tki koleżanki wrócił cały i zdrowy, więc mogę zamknąć drzwi i do domu i iść spać. Dobranoc smile
  • kuwra1 09.09.12, 00:55
    widzę, ze wątek porządnie rozkręciłem a późno się zrobiło...
    Po prostu postanowiłem, na tym wielce sfeminizowanym forum wzajemnej adoracji i nakręcania się szanownych rozwódek, zwrócić uwagę, ze jednak isnieje kawał świat obok z tyleż odmiennym co uzasadnionym postrzeganiem pewnych aspektów rzeczywistości a to niekiedy bywa dla Was, miłe Panie, nie do przeskoczenie pomimo zaklęć i wzajemnehgo nakręcania się na tymże forum. Niekiedy do granic jakiegoś nierzeczywistego obłedu.
    Dziękuję wszystkim Paniom za, chwialami, ciekawą dyskusję a ze swej strony obiecuję, że jeszcze nie raz zajrzę na to forum by sprowadzić niektóre z Was na ziemię.
    Z wyrazami szacunku, kuwra1.
  • pati790 09.09.12, 01:05
    Przeczytałam Kur...wa , przepraszam smile
  • mola1971 09.09.12, 01:07
    Ty chcesz na ziemię sprowadzać kobiety, które twardo po tej ziemi stąpają??? No, doprawdy Herkules z Ciebie big_grin
  • kuwra1 09.09.12, 01:13
    pisałem mola o niektórych kobietach...niektórym już nie pomoże nic.
    Dla takich "Rozwód..i nic dalej"
    Kolorowych snów życzę Ci.
  • sweet-tulipan 09.09.12, 07:53
    Zgadzam się z tym co napisał(a) Kuwra1 na temat forum, natomiast jako facet nie zgadzam się co do meritum:
    Otóż uważam, że dziecko rzeczywiście może być atutem, z tym że wiele zależy od samego dziecka. Może to co napiszę też nie będzie do końca politycznie poprawne, ale niektóre dzieciaki są zwyczajnie wkurzające, i ja, jako facet wchodzący zewnątrz nie mam na to żadnego wpływu, że potencjalna partnerka ma np. do cna rozpuszczonego nastolatka, z którym w żaden sposób nie potrafię się dogadać.
    Zaznaczam, że generalnie lubię dzieci i dziecko, które z miejsca polubiłem, to - dla mnie osobiście - rzeczywiście atut, który chętnie brałbym w ciemno w pakiecie razem z mamą.
    (Żeby nie być posądzony o kryptoreklamę, dodam że obecnie jestem w związku).
  • mayenna 09.09.12, 08:11
    Z nastolatkiem z zasady trudno się dogadać. Wręcz obawiałabym się jakby w tym wieku dziecko było spolegliwe i pokorne. Z tego się wyrasta.
  • sweet-tulipan 09.09.12, 09:02
    O.k., nie upraszczajmy, jeden wolałby kobietę z pięciolatkiem, który ucieszy się z lizaka i nowej gry komputerowej, a inny z nastolatkiem, bo np. sam ma dziecko w tym wieku.
    Chodzło mi o to, że "kobieta z dzieckiem" to bardzo szerokie pojęcie. Jedno dziecko ciężko polubić, a inne to taki bystrzak i przylepa, którego nie da się z miejsca nie zaakceptować.
  • katja75live 09.09.12, 10:44
    Sweet-tulipan poruszyl bardzo wazna kwestie. To czy dzieci sa atutem czy nie moze czesto zalezec wlasnie od nich samych. Ja mam opieke naprzemienna i bardzo chetnie zwiazalabym sie z czlowiekem, ktory rowniez ma dzieci, ktoymi zajmuje sie w duzym ''zakesie'', ale jeszcze wszystko zalezy od tego jakie to sa dzieci. Ja lubie ogolnie dzieci, latwo nawiazuje z nimi kontakt, ale nie wszystkie da sie polubic, czy pokochac (tak jak z doroslymi).
    Posluze sie przykladem . Ja mam dwojke, w wieku 7 i 9 lat, i ostatnio wprpwadzily sie do nas do bloku 2 nowych dzieci z mama. Mama ma juz nowego partnera, a ojciec ma opieke naprzemienna.
    Ojca mialam okazje poznac bo czesto moje dzieci zawoze do niego, jak chca sie wspolnie pobawic, a akurat nie sa u mamy. No i tak sobie mysle, ze taki ojciec to bylaby idealna partia dla mnie, a jego dzieci to wylacznie jego atut. Dzieci sie uwielbiaja, ja je rowniez lubie, mozna by wspolnie jezdzic na wakacje, pomagac sobie w opiece etc. No po prostu idealna sytuacja, dzieci zajmuja sie soba, a my soba... No ale niestety nie mozna sie wiazac z czlowiekiem tylko dlatego, ze ma fajne dziecismile
  • gazeta_mi_placi 09.09.12, 10:40
    Żadna znajoma mi rozwódka z małoletnimi dziećmi nie znalazła faceta na stałe. Żadna.
    Znalazła jedna panna z dzieckiem, ale ona to ściera była (rozbiła inną rodzinę z dziećmi byle mieć tylko portki przy sobie).
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • unema 09.09.12, 11:21
    Ale co to znaczy "na stałe"? i po co "na stałe"?
    Ja już miałam męża "po grób", mam z nim 2 dzieci, i zgodzę się że posiadanie tych dzieci wyklucza mnie z rynku matrymonialnego dosyć skutecznie. Z MATRYMONIALNEGO, podkreślam, a nie z rynku związków w ogóle.
    To że mam dzieci, i nie zmierzam mieć następnych sprawia, że się zmienia typ związków którymi jestem zainteresowana. I tyle. Moje dzieci mają już wystarczająco dużo problemów emocjonalnych związanych z rozwodem i z nową narzeczoną taty i dokładanie im jeszcze następnego puzzla do tej trudnej patchworkowej układanki byłoby nieodpowiedzialne. Na razie.
    A związki ludyczne też mają swoje plusysmile
    Za jakiś czas to się może zmienić, znaczy i ja może będę miała potrzebę poznać kogoś "na stałe", dzieci będą większe, i mniej potrzebujące matki. Kto to wie?smile
    Czy będą wtedy "atutem"? Nie wydaje mi się. Wręcz jestem pewna, że niesmile
    Ale czy to jedyny i najważniejszy problem jak człowiek wchodzi w nowy, poważny związek? Chyba generalnie, w pewny wieku, powiedzmy 30 i dużżzo plusów, albo 40 i malutki minuswink KAŻDY człowiek ma za sobą jakąś przeszłość, eks żony, dzieci, rodziców którymi się musi opiekować, negatywne doświadczenia, pozytywne odloty, dużo błędów i pakiet przemyśleń JAK powinno się żyćsmile
    I wchodząc w związek to wnosi ze sobą " w pakiecie" , a dzieci to tylko część tego pakietu dla jednych mniej, dla drugich bardziej istotna.
    Co do kochania cudzych dzieci, no sorry, może ja dziwna jestem, ale w cudzych dzieciach nie zakochałabym się łatwo o ile w ogóle, i absolutnie nie wymagałabym tego od potencjalnego partnera.




  • roma113 09.09.12, 13:44
    Też mi się wydaje, że oczekiwanie "miłości" do cudzych dzieci (nawet kochanej osoby) lub miłości dzieci do nowego partnera (-ki) rodzica jest bez sensu.
    Rzecz jasna trudno sobie wyobrazić nowy stały (ze wspólnym mieszkaniem) związek z kimś, kto naszych dzieci zupełnie nie akceptuje, a także z kimś, kogo zupełnie nie akceptują nasze dzieci (mówię o dzieciach małych), mieszkające razem z nami . Dzieci mają swoją matkę (ojca).


  • gazeta_mi_placi 09.09.12, 10:43
    Atutem są dla Ciebie jako matki, dla obcego faceta niekoniecznie.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • tricolour 09.09.12, 10:46
    ... podaje nawet przykład znajomości trzech języków. I ta znajomość rzeczywiście jest atutem, bo języki ZAWSZE mogą się przydać.

    A cudze dzieci jednemu będą pasować, a drugi będzie wiał...
  • pati790 09.09.12, 11:19
    ale mnie nie obchodzi zdanie takiego co by wiał. Bo ja takiego też nie chcę...

    Nigdy jednak nie powiem, ze moje dzieci są dla mnie "garbem", czy przychówkiem, a właśnie ATUTEM bo przez nie(poprzez fakt ich posiadania) mogę poznać naprawdę wartościowego faceta.

    Ostatnio poznałam kawalera w moim wieku 33 lata- bezdzietny i powiedział, że zazdrości mi dzieci.
  • maciekqbn 09.09.12, 12:09
    pati790 napisała:

    >
    > Ostatnio poznałam kawalera w moim wieku 33 lata- bezdzietny i powiedział, że za
    > zdrości mi dzieci.

    Jest na etapie nawijania makaronu na uszy hehe

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 09.09.12, 12:45
    I kto tu pisze o subiektywizmie...Maciek, mam nadzieję, ze kiedyś Ci przejdzie, szczerze Ci tego życzę smile


  • zegnaj_kotku 09.09.12, 12:52
    Pati ale od zazdroszczenia Ci Twoich dzieci, jeszcze dosyć daleka droga do tego by być z Tobą ze względu na Twoje dzieci wink)
  • pati790 09.09.12, 12:53
    No mam nadzieje, ze nie będzie ze względu na moje dzieci, tylko ze względu na mniesmile .
  • tricolour 09.09.12, 13:02
    ... to dzieci nie są atutem tylko są obojętne.

    Przydałby Ci się semestr z logiki.
  • pati790 09.09.12, 13:09
    A Ty masz jakąś nerwicę natręctw, ze musisz się wciąż czepiać słówek? Jak nie rozumiesz co mam na mysli to nie moja wina. Moje dzieci moga byc dla kogos atutem tak samo jak sa dla mnie. Chcialam tylko w tym watku pokazac kobietom, zeby nakierowały myslenie w tym kierunku. Bo taki facet, ktoremu nasze dzieci nie odpowiadają rowniez nie odpowiada nam. My go nie szukamy. Proste jak budowa cepa.
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 12:54
    Mogę np. zazdrościć jakiejś kobiecie, że MA kochającego męża, co nie oznacza że ja chce GO mieć...
    ale generalnie zazdrość to podobno złe uczucie wink
  • pati790 09.09.12, 13:01
    Zdrowa zazdrość smile. On mi mówi, że mi ich zazdrości bo sam je chce mieć, a wciąż nie może spotkać odpowiedniej kobiety smile "mam juz 33 lata, ty chociaz dzieci się dorobiłaś, zazdroszczę Ci, zawsze chciałem je mieć" smile
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 13:10
    pisałam wyżej.. nie rozumiesz...
    on Ci zazdoreści tego że MASZ dzieci... a nie zazdrości Ci TWOICH dzieci...
    Maciek (sorry za użycie jako przykładu) też może Ci zazdrościć, że masz dzieci przy sobie, co nie sprawi, że Twoje dzieci będą dla niego Twoim atutem...
    hmmm bardziej łopatologicznie nie moge wink
  • pati790 09.09.12, 13:16
    ja również bardziej łopatologicznie nie mogę smile. Pisze o tym, że mnie tacy męzczyźni nie interesują rownież.

    Ja ich nie interesuje, oni mnie nie interesują. Wszystko się zgadzasmile. Tylko dlaczego ja mam sie czuc gorsza od tego, któremu nie pasuje? Nie możemy się czuć tak samo? Skoro moje dzieci sa dla mnie atutem szukam takich co uważają podobnie.

    Ja uwazam,ze moje dzieci są moim ogromnym atutem i im bardziej ten watek się rozrasta tym bardziej jestem do tego przekonana big_grin. Dzieci to najlepszy barometr smile
  • maciekqbn 09.09.12, 13:26
    Pati, Ty podchodzisz do tematu emocjonalnie - i w tym kontekście Ciebie rozumiem. Jednak logicznie rzecz biorąc Twoje stwierdzenie jest pozbawione sensu, stąd ta skądinąd słuszna uwaga ze strony Tri (piszę to z całą sympatią do Ciebie).

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 09.09.12, 13:35
    Co jest złego w pozytywnym myśleniu? Nie zaklinam rzeczywistości, ja wiem, ze spotkać w dzisiejszych czasach kogoś wartościowego jest strasznie trudno, a co dopiero kobiecie po przejściach z dziećmi,ale nie jest to niemożliwe. Jestem jednak pełna wiary, ze moje dzieci będą dla kogoś moją zaletą, wartością dodaną, ale nie nazwą ich nigdy "przychówkiem".

    Być moze różnie się od kobiet, ktore załamuja ręce, bo zostaly z dziećmi i marudzą,ze trudno kogoś poznać...ale ja nie zamierzam taka się stać. Moje dzieci są moim atutem, moja wartością dodaną i tego się trzymam smile
  • jagienka_2 09.09.12, 13:42
    Zgadzam się z Maćkiem, ale jeśli Pati chce tak myśleć o swoich dzieciach - jej prawo. Sama takich złudzeń nie mam, wolnego czasu również.
  • sweet-tulipan 09.09.12, 13:40
    Pati, gdybym brał do siebie te wszystkie teksty o alimenciarzach, to przyszłoby się rzucić na sznur, tymczasem jestem w udanym związku i ogólnie nie narzekałem po rozwodzie na brak zainteresowania.
    Jest wielu facetów dla których dziecko to atut, a gwoli sprawiedliwości moglabys dodać, że tekst o "przychowku", który tak Cię rozsierdzil, nie wyszedł spod klawiatury faceta, tylko od Zolzy42 w wątku Salviny. Nie pierwszy to i zapewne niesety nie ostatni dowód jej prymitywizmu, lecz nie ma sensu się tym przejmować.
  • pati790 09.09.12, 13:45
    No masz rację, nie kierowałam się tutaj solidarnością jajników. Prawda jest równiez to, że nikt tak- jak kobieta drugiej kobiecie nie dopiecze smile Cieszę się, ze się Tobie powodzi.
  • sweet-tulipan 09.09.12, 13:54
    Tobie też się powiedzie, jeśli nie dasz sobie mówić, że jesteś gorsza. A moja eksia to jawnie wstawiala np. na Sympatii teksty w stylu "kobietki śliczne a takie samotne" (w sensie że niby ona z dzieckiem i szybko znalazła sobie zaradnego, bezdzietnego kawalera. Z tym że tym ona to zawsze miała siłę przebicia i czar seksapilu, skubana.
  • pati790 09.09.12, 14:04
    heheh a to skubana, no wink

    P.S. Nie dam sobie wmówić, ze jestem gorsza, bo mam 2 dzieci, nie dam!smile. Cieszę się, że męzczyzni rownież mają inną optykę niż "więszość"smile To jest naprawde pocieszające...
  • tricolour 09.09.12, 14:11
    ... masz tylko dwójkę dzieci przez co wnosisz do związku dodatkowe obciążenia, które odstraszają tych, którzy np. chcą miec własne dzieci. Albo nie chcą, by obcy facet pętał sie po domu...
  • pati790 09.09.12, 14:26
    ale ja tez chce jeszcze jedno dziecko smile I jaki obcy facet ma się pałętać po domu? Masz na myśli eksa? To nie ma takiej możliwości smile
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 13:48
    Z tym "barometrem" to się Pati zgodzę. Bo po tym jak on traktuje Twoje dzieci (nie chodzi o miłość, tylko generalnie o zachowanie) i oraz jak dzieci postrzegają go to można sporo się spodziewać. Ale ja nie wyobrażam sobie by wprowadzać w życie dzieci kogoś kogo sama nie jestem pewna, a na to by dobrze poznać nie mam czasu.
  • jagienka_2 09.09.12, 13:57
    No właśnie... Najczęściej mam jeden weekend w miesiącu wolny, ale bywa, że pan tata w ostatniej chwili zmienia plany i syn zostaje w domu. Zaręczam, że w takiej sytuacji nawet najwytrwalszy absztyfikant zaczyna tracić cierpliwość...
  • pati790 09.09.12, 14:02
    no i wlasnie tutaj wkracza "barometr" smile... ten co nie wytrzyma nie jest dla nas. A dzieci tez nie stoja w miejscu jak ktos wyzej zauważyl, z czasem mamy więcej czasu dla siebie, wiec głowa do góry. Nie może byc przecież wciąz pod gorkęwink. Chyba zaraz wyjdę na bajkopisarkę big_grin, ale mam nadzieje, ze rozumieci o co mi chodzi w tym calym wątku. By zmienić nawyki myśleniowe...
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 14:08
    Pati ale żeby na kogoś czekać to trzeba go poznać i pokochać smile) czyli wracamy do punktu wyjścia - trzba mieć czas na budowanie związku wink
    Aczkolwiek przyznam Ci rację, że fakt posiadania dziecka nie sprawił, że nikt się mną nie interesuję, ale jak mało mam czasu by go poznać to zostaje tylko FF a to mi nie odpowiada.
  • pati790 09.09.12, 14:16
    Mozna stworzyc rozne związki, niekoniecznie z mieszkaniem ze sobą, czy małżeński. Na początek moze to byc luźna znajomosc, czemu nie? Moze nawet to i lepiej? Niech trwa nawet 2, 3 lata, po co mieszac w to dzieci

    A jak się czlowiek zakocha to póxniej juz jakoś wszystko łatwiejsze się wydaje...
  • maciekqbn 09.09.12, 14:34
    pati790 napisała:

    > Mozna stworzyc rozne związki

    A ja cały czas podziwiam tę wytrwałość (zwłaszcza pań) w dążeniu do związków. Nie obawiacie się, że znów traficie na psychopatę/idiotę/oszusta itp itd? Przecież ten/ta, który/która już jest ex miał być (w większości przypadków) tym jedynym, najlepszym i ukochanym.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 09.09.12, 14:39
    Maćku, ja chciałabym jeszcze stworzyć kiedys tam związek- taki poważny. Z prostej przyczyny, jakiej? Chcę jeszcze kochać i być kochana. Chcę uprawiać seks z miłości...

    Ale...

    Ten związek nie musi być od razu oparty na deklaracjach. Na dzien dzisiejszy nawet wolałabym taki luźny związek, oczywiście na wyłączność. Moje dzieci są jeszcze małe i nawet to i lepiej.

    Nie trzeba mieszkac razem i byc małżeństwem by być razem i czuc coś do siebie.
  • maciekqbn 09.09.12, 14:43
    pati790 napisała:

    > Na dzien dzisiejszy nawet wolałabym taki luźny związek, oczywiście na wyłączność.

    Jak na wyłączność to juz jest deklaracja i nie jest to żaden luźny związek.

    > Nie trzeba mieszkac razem i byc małżeństwem by być razem i czuc coś do siebie.

    Owszem, są różne formy związków
    Nie obawiasz się "powtórki z rozrywki"?
    Przecież poprzednio też miało być pięknie, czyż nie?

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 09.09.12, 14:51
    Dlatego teraz, póki moje dzieci są jeszcze małe taki związek bym sobie życzyła. Nie spieszy mi się do małżeństwa- abstrakcja smile, ale znam wiele związków co się kochają, ale nie mieszkają ze sobą i spotykają się bardzo rzadko. Można i tak...

    Hmmm co do tego luźnego związku to co masz na myśli?

    Ja miałam na myśli to, ze uprawiamy seks tylko ze sobą, ale niczego sobie nie obiecujemy. Jednak ta sfera seksualna podchodzi umowie smile i jest to oparte bardziej na przyjaźni.
  • tricolour 09.09.12, 14:58
    ... "Ja miałam na myśli to, ze uprawiamy seks tylko ze sobą, ale niczego sobie nie obiecujemy". Po prostu piękne.

    Potem się dziwić, że panuje powszechna opinia, że rozwódka tylko marzy o seksie i wystarczy skinąć...
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 15:03
    tricolour napisał:

    > ... "Ja miałam na myśli to, ze uprawiamy seks tylko ze sobą, ale niczego sobie
    > nie obiecujemy". Po prostu piękne.
    >
    > Potem się dziwić, że panuje powszechna opinia, że rozwódka tylko marzy o seksie
    > i wystarczy skinąć...

    Wśród męskich szowinistów i żeńskich dewotek pewnie panuje taka opinia.
    Ale jak na kobietę powie się "łatwa" bo szybko poszła z facetem do łóżka to to samo można powedzieć o tym facecie bo wcale dłużej jej nie znał (niż ona jego)... Dlaczego kobieta ma inaczej podchodzić do swojej seksulaności niz facet?

  • maciekqbn 09.09.12, 16:11
    Zgadzam się z Tobą Kotku. Jednak weź pod uwagę, że jest jeszcze niewielka grupa ludzi głęboko wierzących i dla nich takie układy sa nie do pomyślenia i potępiane (zarówno gdy sprawa dotyczy kobiety jak i mężczyzny). Ja takie osoby rozumiem, choć nie zgadzam się z tym, co napisał Tri, to już trąci ekstremizmem.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 16:20
    Zawsze mi się wydawało, że jak ktoś jest głeboko wierzacy to jego zasady (wynikające z wiary) odnoszą się do jego postępowania a nie postepowania innych...
    Czy Izraelita każe Tricolor obrzezać syna? Albo Muzułmanin sprawdza czy oby nie ma wieprzowiny w lodówce?
  • tricolour 09.09.12, 16:30
    Pytam serio, bo może tego nie zauważam...
  • maciekqbn 09.09.12, 16:39
    Kategoryczne i ostentacyjne potępianie sposobu życia innych. Tak jak cenie wiele Twoich wypowiedzi Tri, tak w takich przypadkach pachnie mi to Talibami i w ogóle "Muslim Way of Life".
    To, jak żyję to moja sprawa i nikomu nic do tego, jeśli nie wpływa to na inne osoby (zwłaszcza dzieci). Nie trawię ograniczania niczyjej wolności osobistej w jakiejkolwiek formie, włączając w to ostracyzm werbalny.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • tricolour 09.09.12, 16:48
    ... czy ja gdzieś napisałem, że ktoś żyje źle? O ile sobie przypominam, to nie użyłem takiego słowa.

    Natomiast celowo nazywałem ludzkie zachowania, tak jak wydawało mi się, że je się nazywa. I jeśli - teraz istota sprawy - ktoś to odebrał źle, to nie jest to moja wina, tylko tego, kto się tak zachowuje.

    Mnie nie obchodzi co Pati chce robić ze sobą, bo to nie moja sprawa, ale mam prawo nazwać jej zachowania. Stąd użyłem słowa "prostytucja" ale nie "prostytutka" i to odniesieniu ogólnie do zachowań, a nie personalnie. To poważna różnica.
  • maciekqbn 09.09.12, 16:57
    Jednakże to jest właśnie to, co ja nazywam ostracyzmem werbalnym. Niby nic personalnego jednak dobitnie wyraża Twój stosunek do sposobu życia osoby o której poglądach piszesz.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • tricolour 09.09.12, 17:01
    ... proszę bardzo, a inni mają prawo do wyrażenia stosunku do takiego życia.
  • pati790 09.09.12, 17:00
    Jednak gdy zasugerowałam, ze omijasz inna czesc mojego poglądu na temat FF(jak ja to widze od swojej strony, teraz juz wiem,ze to jednak nie dla mnie) to napisales, ze Ciebie to nie obchodzi. Bo generalnie zdanie takich kobiet(jak ja) które myślą tyłkiem Cie nie interesuje...
  • tricolour 09.09.12, 17:04
    ... chcesz się z kimś przespać (nawet byle z kim) - to się prześpij i na zdrowie! Ja tego nie potępiam.

    Ale nie dorabiaj do tego filozofii, bo to śmieszne.
  • pati790 09.09.12, 17:13
    Ale jakiej znowu filozofi!? To Ty przeciez robisz tu wykłady

    Mnie się tylko rozchodzi o to, ze mnie naprawdę obraziłeś. Poczułam się naprawdę urażona, stąd emocjonalnie Tobie odpowiedziałam, z czego nie jestem dumna. I tyle! Skoro jednak prowadzimy dyskusje na forum i ja Tobie piszę, ze nie do konca opieram taka znajomosc tylko na seksie, to Ty tego nie chcesz widziec, bo już masz wyrobiona opinię na mój temat.

    Chyba jednak brak mi logiki, nie umiem nazwać rzeczy które aktualnie leżą mi na sercu i później zbieram baty. Taki lajf smile
  • pati790 09.09.12, 15:15
    A rozwodnik nie marzy?smile

    Luźny związek jest bardzo fajną alternatywa dla ludzi, ktorzy nie chcą się pakowac w kolejne małżeństwo, badz zwiazek na poważnie. Ale to jest "niebezpieczny uklad" i nie dla kazdego i nie na pewno nie dla kogos co ma takie staroświeckie podejście do seksu jak Ty, który uznaje taka kobietę za rozwiązłą...

    Nie bez powodu napisałam również to, ze w momencie gdy któraś ze stron uprawia seks z kimś innym to już mi to nie odpowiada. I jeszcze przyjaźń, sympatia. Nie całkiem na zimno.
  • tricolour 09.09.12, 15:21
    ... ale jeszcze jej faceta za żigolaka.

    A kobieta rozwiązła to właśnie taka, która nie chce się "pakować" w poważny związek, ale w seks - jak najbardziej. To taka forma prostytucji, że facet ma zaspokajać tylko najniższe potrzeby.
  • pati790 09.09.12, 15:33
    No nie zgodzę się...forma prostytucji bylaby w momencie gdyby ta kobieta rozwiązła robiła to z kilkoma męzczyznami w ciągu miesiąca. A tak ma tylko jednego i w momencie gdy ten "idzie na bok" ten układ sie kończy, do tego jeszcze dochodzi przyjaźń, sympatia etc.
  • wendd 09.09.12, 15:54
    Pati przyjaźń + lojalność + seks to jest normalny zwyczajny związek - gdzie ludzie przejawiają troskę o siebie nawzajem.

    Dla faceta hasło "seks bez zobowiązań" to jest tylko wspólny orgazm i nic poza tym - żadnej przyjaźni czy odpowiedzialności za odczucia partnera.
    Wytrysk, podciągnięcie gatek - i spadaj mała.
  • pati790 09.09.12, 16:05
    Widocznie ja za duzo wymagam od takiego zwiazku i sie do niego nie nadajęsmile
  • maciekqbn 09.09.12, 16:25
    Przyjaźń może być, jak najbardziej - jednak żadnych zobowiązań bo lojalność to już jest zobowiązanie, czyli normalny związek w jednej z różnorodnych możliwych postaci.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 09.09.12, 16:33
    Czyli ja na prostytutkę sie jednak nie nadaję smile.
  • maciekqbn 09.09.12, 16:41
    pati790 napisała:

    > Czyli ja na prostytutkę sie jednak nie nadaję smile.

    Z jednym klientem nie zarobiłabyś na waciki wink
    No chyba, że byś trafiła na jakiegoś milionera smile

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 09.09.12, 16:44
    smile
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 15:38
    Dlaczego ludzi dorosłych, z nikim nie związanych (czyli nie zdradzajacych i nikogo nie krzywdzących) określasz negatywnie naładowanymi epitetami?
    Każdy związek zaspokaja "jakieś" potrzeby ( bliskości, macierzyństwa, seksualne, towarzystwa, wsparcia, opiekuńczości etc.). O ile obie strony jasno mówią jakie potrzeby zapokajają i obu stronom to odpowiada to czemu to piętnować?
  • tricolour 09.09.12, 15:46
    Dlaczego ktoś mówi "partner", a nie "konkubent" skoro to jest rzeczywiście konkubent? Bo konkubent brzmi źle. Nie jest przy tym ważne, że tworzy się tandetę tylko ważne jest, by tandetę jakoś zakamuflować.

    A ja nie lubię kamuflażu i nazywam żigolaka żigolakiem.
  • pati790 09.09.12, 15:52
    No to teraz TY mylisz pojęcia. Prostytutka, zigolak moga zaspokoic i 1000 osób w ciągu miesiąca. Do tego biorą za to pieniądze.

    W takim układzie FF jesli obie strony się na to godzą, nikogo nie krzywdzą i są świadome tego na co się piszą i ustalają i wyłacznosc seksualna( dla mnie) to nie masz prawa ich tak nazywać. Po raz kolejny unikasz tego, ze nie bylaby to relacja oparta tylko na seksie.
  • tricolour 09.09.12, 15:56
    ... to takich kobiet jak Ty, co widzą w sobie tylko tyłek. Dla mnie kobieta ma mieć przede wszystkim serce i głowę. Odwłok jest mniej ważny.

    BTW: prostytucja nie oznacza, że za pieniądze i nie jest wtedy, gdy jest masowa. Może być też małżeńska prostytucja, a także w każdym innym związku na wyłączność. Prostytucja zależy od tego co się oferuje i czego oczekuje.
  • pati790 09.09.12, 16:02
    Acha, czyli skoro jestes w malżenstwie to Twoja zona to tez prostytutka smile Rozumiem. Juz mi wszystko wyjaśniłeśsmile
  • tricolour 09.09.12, 16:13
    ... choćby dla ilustracji, to wychodzi z ciebie szmatławiec, bo oni bronić się nie mogą.

    Może lepiej używaj mojej osoby dla ilustracji, bo to będzie z mniejszą szkodą dla ciebie.
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 16:05
    tricolour napisał:

    > Prostytucja zależy od tego co się oferuje i czego oczekuje.

    się pogubiłam... to jeśli obie strony oferują SEX i oczekują SEXu to jest prostytucja czy nie ?
  • pati790 09.09.12, 16:11
    Tri wylewa tutaj jakieś swoje frustracje. Dla niego widocznie TYLKO związek małżenski ma prawo bytu inne to prostytucja.
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 16:17
    z tego co się orientuję to w polskim prawie czerpanie korzzyści z prostytucji jest karalne... to jak te osoby czerpią korzyści (seksualne jak mniemiam) to trzeba je ukarać...
    Najlepiej spalić na stosie, gawiedź się ucieszy a i stadion narodowy zapełni smile
  • tricolour 09.09.12, 16:19
    ... bo karalne jest czerpanie korzyści z cudzej prostytucji. Ze swojej własnej możesz zbudowac nawet piramidę.
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 16:31
    tricolour napisał:

    > ... bo karalne jest czerpanie korzyści z cudzej prostytucji. Ze swojej własnej
    > możesz zbudowac nawet piramidę.
    zaraz, zaraz... jak oboje się prostytuują to każde z nich czerpie korzyści z prostytucji tego drugiego... czyli karać!

    ps. chyba musisz iśc na semestr logiki razem z Pati wink
  • pati790 09.09.12, 16:34
    smile tylko nie do tej samej klasy!
  • tricolour 09.09.12, 16:36
    ... to oferując seks i dostając w zamian seks niczego dodatkowego się nie korzysta.
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 18:52
    tricolour napisał:

    > ... to oferując seks i dostając w zamian seks niczego dodatkowego się nie korzy
    > sta.

    aha czyli nie jest się żigolakiem, prostytutką?(bo takowi za seks otzymują dodatkowe profity)..
    i tak (co prawda trochę to zajeło) ale doszliśmy do tego, że używasz NIEADEKWATNEGO slownictwa a nie jak sugerowałeś na poczatlku "nazywasz rzeczy po imieniu"...
  • tricolour 09.09.12, 19:43
    ... taka analiza, jaką przeprowadzasz, jest najlepszym dowodem na potrzebę racjonalizacji zwykłego puszczenia się.
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 20:06
    generalnie "zwykłe puszczenie sie" nie funkcjonuje w moim światopoglądzie...

    btw myslałam, że jak na jeden dzień wystarczy Ci wycieczek osobistych?
    ale żebyś się zbytnio nie wysilał to napiszę, że to co ktowolwiek obcy o mnie mysli ani mnie ziębi, ani mnie grzeje... i generalnie świadczy to o Tobie nie o mnie...
  • tricolour 09.09.12, 20:10
    ... ponieważ niczego o sobie nie powiedziałem.
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 21:25
    tricolour napisał:

    > ... ponieważ niczego o sobie nie powiedziałem.

    O sobie mówi się nie tylko przywołujac fakty ze swojego życia, ale też przedstawiając swoje poglądy.
    Nuży mnie już trochę dzielenie włosa na czworo więc wybacz ale się wymiksuję z dalszej dyskusji.
  • tricolour 09.09.12, 16:17
    ... to jest to przedmiotowe traktowanie siebie. Warunek konieczny prostytucji, ale niekoniecznie wystarczający.

    W każdym razie jest to hołdowanie instynktom. Instyknt pobierania pokarmu jest na tym samym poziomie emocjonalności co seks.
  • wendd 09.09.12, 16:30
    Nie rozumiecie się i dlatego nie możecie się dogadaćsmile
    Pati nie szuka tylko dobrego orgazmu - tylko źle to nazywa i stąd nieporozumienie.
    Przynajmniej tak mi się wydajesmile

    Pati tak jak napisałam powyżej dla faceta hasło "seks bez zobowiązań" to jedynie wytrysk.
    Odprężenie jak po dobrej kupiesmile
    Relacja z prostytutką już będzie głębsza - bo jej po fakcie trzeba jeszcze zapłacić czy wcześniej ponegocjować cenę.
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 16:37
    > W każdym razie jest to hołdowanie instynktom. Instyknt pobierania pokarmu jest
    > na tym samym poziomie emocjonalności co seks.

    ale to z pokarmu też mam zrezygnować??

    sorry ale mnie ta rozmowa smieszy smile
  • tricolour 09.09.12, 16:38
    ... odpadnie wydalanie. Zastanów się!

    Cieszy mnie, że Cie rozbawiłem.
    tongue_out
  • bramstenga 10.09.12, 10:11
    > Dlaczego ktoś mówi "partner", a nie "konkubent" skoro to jest rzeczywiście konk
    > ubent?

    Dlatego, że w pewnych sytuacjach są to pojęcia jednoznaczne, a nie każdy ma ochotę podczas opisywania bliskiej sobie osoby używać terminologii z kroniki kryminalnej? Chcąc się czepiać, to i Twoja żona na miesiąc przed ślubem była formalnie Twoją "konkubiną" (bo przecież określenie "narzeczona" nie jest pojęciem prawnym i w kronikach policyjnych nikt nie docieka, czy kobieta nosi na palcu pierścionek. liczy się tylko brak ślubu).
  • tricolour 10.09.12, 16:22
    ... była narzeczoną. Mieszkała osobno więc była panną, a nie żadną konkubiną.

    Muszisz sobie jakoś poradzić z tym, że są ludzie, którzy kupują wspólny dom po ślubie. No taki mają porządek rzeczy.
  • maciekqbn 09.09.12, 16:26
    zegnaj_kotku napisała:

    > O ile obie strony jasno mówią jak
    > ie potrzeby zapokajają i obu stronom to odpowiada to czemu to piętnować?

    Niektórzy mają niespełnione ambicje kaznodziejskie wink

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • nowel1 10.09.12, 00:46
    tricolour napisał:

    > ... ale jeszcze jej faceta za żigolaka.
    >
    > A kobieta rozwiązła to właśnie taka, która nie chce się "pakować" w poważny zwi
    > ązek, ale w seks - jak najbardziej. To taka forma prostytucji, że facet ma zasp
    > okajać tylko najniższe potrzeby.

    Przerażająco kostyczne poglądy.

    Dopuść przez chwilę myśl, że seks nie dla każdego jest "najniższą" potrzebą, i że nie zawsze musi funkcjonować w pakiecie ze stałym związkiem.
    I spróbuj pomysleć o ludziach z innymi priorytetami niż Twoje bez krzywdzących, pejoratywnie naznaczających określeń.

    Świat od razu staje się bardziej przyjaznym miejscem.
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 14:59
    to jest własnie Pati FF. Ale to sobie poczytaj co dziewczyny pisały TU


    budując taki zwiazek z facetem, który chciałby JUŻ mieć dzieci IMHO chodzisz po cienkim lodzie...
  • pati790 09.09.12, 15:47
    Z nim na pewno takiego związku nie stworzę, ale dam mu to do zrozumienia. Bede z nim szczera. Co nie znaczy, ze nie chcialabym sie zakochac, chciałabym, ale jeszcze nie teraz. I pakować w pieluchysmile. Zawsze chcialam miec trójkę dzieci, ale jednak juz mi się odniechciewa smile Podoba mi sie ta idea luźnego związku! smile
  • triss_merigold6 09.09.12, 16:23
    Czego Ty Pati uparcie nie chcesz zrozumieć? Dzieci i zobowiązania z nimi związane (czasowe, logistyczne, emocjonalne, finansowe) utrudniają stworzenie nowego związku.

    Napiszę Ci z perspektywy dzieciatej kobiety. Kiedy poznawałam facetów jako bezdzietna singielka to dzieciaci byli w ogóle poza sferą zainteresowania. Nie i koniec, nie miałam ochoty nawet poznawać mężczyzny z dzieckiem/dziećmi, bo to nie był mój świat. Jakieś zobowiązania, kwasy finansowe, rozmaite układy z byłą, z rodziną byłej, konieczność dostosowywania się itd. to nie na mój egoizm było i jest.
    Jako matka (wtedy) jedynaka też wykluczałam związek z jakimkolwiek dzieciatym panem, bo chciałam mieć następne własne. I tak było to czysto teoretyczne rozważanie, bo mój ówczesny dobiegacz, a dzisiejszy konkubent był bezdzietnym kawalerem, teraz mamy wspólne dziecko.
    Otwartym tekstem mogę powiedzieć, że ja chcę mieć faceta na wyłączność - całe swoje zasoby ma inwestować we mnie i moje dzieci. I mam do tego prawo, miałam wybór.
  • pati790 09.09.12, 16:29
    Triss, przecież to napisałam, ze nie jest to łatwe. Niczego nie cche zaklinać. Nie uwazam jedynie swoich dzieci jako "garbów". Tyle w tym wątku.
  • triss_merigold6 09.09.12, 16:37
    Dla Ciebie nie są garbem, to oczywiste.
    Dla mnie moje też nie są.
    Ale z perspektywy mężczyzny szukającego partnerki czy żony do stworzenia rodziny, te dzieci mogą być przeszkodą więc pulę potencjalnych kandydatów masz mocno zawężoną. I z tym się musisz liczyć po prostu i nie potępiać z góry każdego, kto nie chce dzieciatego partnera. Ma do tego prawo. To wolny kraj i dowolne kryteria można sobie ustawić.
  • triss_merigold6 09.09.12, 16:40
    I jeszcze jedno - dużo zależy od dzieci, jak ktoś wspomniał. Są dzieci upiorne, z dysfunkcjami, niewychowane, mające trudny charakter czy po prostu przyzwyczajone do wygrywania konfliktów między dorosłymi i szantażowania emocjonalnego.

    Miałam fart, moje z tych łatwych, zgodnych, przyjacielskich i miało 2 lata więc było plastyczne.
  • pati790 09.09.12, 16:47
    To tez wlaśnie sama piszę i sama wiem. Moze rzeczywiscie zbyt subiektywnie podeszłam do tematu. Chciałam tylko pokazać jak wazne sa myśli i jak one wpływają na nasze życie i nie ma to nic w spolnego z oszukiwaniem się.
  • zegnaj_kotku 09.09.12, 14:48
    może jeszcze_mąż za mało dał mi się we znaki bym "uczyła się na błędach" ...
    albo własnie uczę się na błedach i wiem czego w związku już nie robić?

    to że trafiłam na felerny egzemplarz nie musi od razu świadczyć o jakości całego gatunku wink
  • katja75live 09.09.12, 15:19
    A mnie sie wydaje, ze ja paradoksalnie wlasnie teraz w pewnym sensie mam latwiej zbudowac zwiazek niz 10 lat temu. Po pierwsze prysnely mzonki o doskonalym zyciu rodzinnym, milosci po grob itp. Jestem o tyle madrzejsza, ze nie oczekuje juz niczego - nie oczekuje, ze to ma trwac wiecznie, bede z kims dopoki mnie i jemu to odpowiada, nie chce juz wiecej dzieci wiec ciezar podjecia decyzji duzo mniejszy. I tak jak ktos wczesniej pisal, ja ju nic nie musze, slub juz jeden mialam i na razie wystarczy,. Czego mam sie obawiac? Ja sie nie bedzie ukladac to sie rozchodzimy, nic na sile. Inna sprawa, ze praktycznie trudniej sie z kims zwiazac, bo jestesmy starsi, zajeci praca, dziecmi itp, psychicznie jest jednak latwiej, bo juz nie szukam nikogo na cale zycie.
  • roma113 09.09.12, 16:48
    Jeśli ktoś ze względu na wiarę czy też inne zasady uważa, że może uprawiać seks wyłącznie z partnerem/partnerką,z którym ma ślub lub jest w inny sposób umówiony na tzw. stały związek (ze wszystkimi konsekwencjami), to ok, szanuję to i nie mam nic przeciwko. Ale jeśli ktoś inny jest osobą wolną, nie jest w stałym związku, to nie widzę nic złego w tym, że się z kimś , kto jest w takiej samej sytuacji "prześpi". Nawet gdyby to było tylko dla zaspokojenia tych prymitywnych instynktów i tylko jednorazowo. Można jedynie oceniać, w jaki sposób to zrobi (bo jeśli np. ojciec zajmujący się małymi dziećmi będzie to robił przy nich, w domu, to bym uważała, że głupio robi).
    I to wcale nie znaczy, że mężczyzna/kobieta (bo nie widzę różnicy) , który takiej możliwości nie odrzuca, jest jakimś rozwiązłym osobnikiem czy prostytutką i wcale nie nie oznacza, że zrobiłby(zrobiła) z każdym (każdą), na kiwnięcie palcem.
    Kilka razy w swoim porozwodowym życiu uprawiałam seks "dla przyjemności", bez oczekiwań czy jakichś złudzeń i nie widzę w tym nic złego. Nic złego też z tego nie wyniknęło.
  • pati790 09.09.12, 16:51
    to samo miałam na myśli. Tri jednak popłynął i nawzał mnie po imieniu smile Nie potrzebnie napisałam to o jego żonie. Przepraszam żonę! Naprawdę wstyd mi uncertain , ale, ze z natury jestem trochę złośliwa smile to współczuje męża tongue_out smile
  • tricolour 09.09.12, 16:59
    ... bo piszesz: "Kilka razy w swoim porozwodowym życiu uprawiałam seks "dla przyjemności", bez oczekiwań czy jakichś złudzeń i nie widzę w tym nic złego. Nic złego też z tego nie wyniknęło".

    Oto te pytanie: czy z tego seksu wynikło coś dobrego? I co to jest?
  • maciekqbn 09.09.12, 17:08
    A przyjemność i rozładowanie napięcia seksualnego, skutkujące bardziej pozytywnym podejściem do życia i ludzi, to nic dobrego?

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • roma113 09.09.12, 17:27
    tricolour napisał:

    > Oto te pytanie: czy z tego seksu wynikło coś dobrego? I co to jest?

    Oto odpowiedź: nie wynikło nic złego. Oboje spędziliśmy fajny wieczór. Oboje tego chcieliśmy. Umówiliśmy się nawet na powtórkę, ale nie było realizacji, bo jakiś czas później związałam się z mężczyzną na zasadzie, że próbujemy być razem (czyli całkiem inna bajka). A ja związki i ustalenia traktuję poważnie
    A co to jest? Nic. Zabawa dorosłych ludzi, którzy wspólnie uznali, że mają ochotę się zabawić.
  • pomichal 10.09.12, 00:17
    Kolego Tri, to ja mam pytanie: co musi się stać, jakie warunki muszą zostać spełnione, żeby - twoim zdaniem - dorośli ludzie mogli odbyć stosunek seksualny i żebyś tego nie uznał za prostytucję albo coś jeszcze gorszego? Która to musi być randka? A może musi być ślub? A może muszą coś wcześniej ustalić? Jakie muszą być okoliczności? Może muszą coś pomyśleć a może coś sobie powiedzieć? Jak to wartościujesz? Jak z góry poznajesz, czy idąc do łóżka z kobietą osiągniesz coś dobrego? I co to powinno być?
  • tricolour 10.09.12, 07:53
    Nie. Uczucie!

    Nie nieodparta potrzeba spuszczenia z krzyża w dowolny otwór tylko uczucie.
  • maciekqbn 10.09.12, 08:14
    W jakim świecie Ty żyjesz Tri?

    Jak ktoś ma nieodpartą potrzebę spuszczenia z krzyża, to nie zadaje sobie trudu by poznać kogoś w trosce o obopólną przyjemność, tylko wysupłuje 100 PLN i korzysta np. z takich ofert.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 10.09.12, 08:46
    albo kupuje wibratorsmile
  • gazeta_mi_placi 10.09.12, 12:39
    Tam akurat stawki zaczynają się średnio od 200 zł.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • maciekqbn 10.09.12, 12:53
    Są i inne możliwości, to tylko jako przykład ogólny, bo sporo osób nawet nie ma pojęcia, jak bardzo rozwinięty jest ten biznes. 100 PLN spokojnie wystarczy gdy ktoś w desperacji chce się "zabawić".

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • roma113 10.09.12, 13:31
    Można i tak.
    Ja myślałam raczej o takiej bardziej koleżeńskiej, bezinteresownej zabawie smile
  • maciekqbn 10.09.12, 13:52
    To jest idealny układ, z korzyścią dla obu stron, bo jednak płacić za sex... to upokarzające.

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • roma113 10.09.12, 14:26
    Na pewno upokarzające. Pewnie szczególnie dla kobiety, bo jednak w takim obiegowym pojęciu płacenie za seks przez faceta zupełnie inaczej się kojarzy. Wygląda to potocznie w pewnym uproszczeniu tak: Facet sobie kupuje seks, bo ma taki kaprys, bo go stać, bo szuka jakiejś odmiany, ma fantazję itp. Natomiast kobieta płaci, bo nikt jej nie chce, bo jest rozwiązła, nie panuje nad sobą.

  • ewela1_1 09.09.12, 18:43
    Twoje dzieci to TWÓJ atut i tego się trzymaj i nie daj sobie wmówić, ze jest inaczej smile.

    -------------
    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

    "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
  • nangaparbat3 09.09.12, 19:04
    W kontekscie zdobywania nowego stałego partnera dzieci (i to raczej małe) są atutem tylko jesli potencjalny partner marzy o dziecku, a mieć własnego nie moze. To sie zdarza, czesciej niż się zdaje.
    Wszystkie inne sytuacje są piekielnie trudne i zazwyczaj albo zwiazek sie rozpada, albo dziecko placi haracz, albo i jedno, i drugie (tak, są wyjatki, jak zawsze, gratuluję tym, ktorym się udało/udaje, ale to są rzadkie wyjątki).
    --------------
    A tam jakieś zabiegi masarskie zostają wykonane na zawodniku - sprawozdawca Eurosportu o masowaniu jednego z gimnastyków.
  • gazeta_mi_placi 10.09.12, 12:42
    Dokładnie, dla niepłodnych i świadomych swojej niepłodności facetów.
    I niestety muszę to napisać bo każdy wierzy, że to wszędzie indziej, ale na pewno nie pod jego dachem.
    Matka z dzieckiem to łakomy kąsek także dla pedofila, oni częściej wykorzystują cudze dziecko niż rodzone.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • nangaparbat3 10.09.12, 18:59
    A i owszem. Swego czasu mialam konto na portalu randkowym - zdarzylo sie co najmniej dwoch panow już na pierwszy rzut oka niezdrowo zainteresowanych rubryką: dzieci - mam".
    --
    Bo było to, co jeden brat przy królu, a drugi przy Lubomirskim, ojciec tam, syn tu, to nie wiedzieć, jako się było bić. J.Ch. Pasek
  • kobieta306 09.09.12, 19:09
    cała dyskusja spowodowana jest wyjątkowo nietrafnym zatytułowaniem wątku.
    Brak nogi moim atutem, bo mam rentę inwalidzką vel. mogę startować w paraolimpiadzie.


  • natka-2003 09.09.12, 21:34
    a o paraolimpiadzie skandalicznie mało w TV...
    a tutaj tyle nowych postów w ciekawym skądinąd wątku, że nie ogarniam...
  • kobieta306 10.09.12, 09:13
    doszłam dziś do wniosku, że moje dzieci są moim atutem. Nie muszę brać byle gościa tylko po to, że mi biologiczny zegar tyka i szukam na siłę dawcy nasienia. Mogę sobie przebierać w panach jak długo chcę, nawet kilka lat. Dzieci już mam. Więcej dzieci nie planuję. Moge się ze spokojem i godnością starzec i wybierać i czekać na takiego pana jakiego sobie wymyślę.
  • maciekqbn 10.09.12, 09:15
    I to starzenie się też jest Twoim atutem wink

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 10.09.12, 09:42
    Maciek, kobieta jest jak wino...smile

    Czy nie jest atutem to ,ze ja już nic nie musze,a le jeszcze wiele mogę?smile Zyc nie umierać! smile
  • maciekqbn 10.09.12, 10:14
    pati790 napisała:

    > Maciek, kobieta jest jak wino...smile
    >

    Tja, a facet jak spirytus, nigdy się nie psuje heheh wink

    > Czy nie jest atutem to ,ze ja już nic nie musze,a le jeszcze wiele mogę?smile Zyc
    > nie umierać! smile

    Musisz wychować i zapewnić byt swoim dzieciom, ain't no easy jak to w jakiejś kreskówce powiedzieli smile

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • pati790 10.09.12, 10:28
    Ale jako kobieta wszystko co juz chcialam osiągnąć osiągnęłam. Nie muszę rodzić więcej dzieci, chyba, ze chcę. Nie muszę szukać pracy, bo moja mnie satysfakcjonuje, moje dzieci nie są już tak absorbujące, mam więcej czasu dla siebie pomimo. Sa mądre, kochane i zdrowe. Ja nie mam parcia już na nic, teraz tylko odcinam kupony. Mam jeszcze kawał do przeżycia- mam nadzieję! I ta niewiadoma jest intrygująca. A wychowanie dzieci generalnie ain`t no easy, ale mnie to nie martwismile
  • kobieta306 10.09.12, 10:32
    a mnie właśnie wychowanie dzieci martwi najbardziej. Jeśli popsuje się moje zdrowie, albo jeśli stracę pracę na etacie? Stale mam takie wlaśnie myśli. W pełnej rodzinie jest jeszcze oparcie w ojcu, którego moje dzieci nie mają.
  • pati790 10.09.12, 10:45
    Zgoda, Jeśli chodzi o byt materialny to niczego nie można przewidzieć. Ja mam jednak to szczęscie, ze mam na kogo liczyć w życiu, pomimo, ze po eksie rowniez niczego się spodziewać nie można.

    Mam to szczęście?, że moi rodzice bardzo się zaangazowali w organizowanie bytu moim dzieciom. I nie mam na myśli bierzących potrzeb, czy dofinansowania mnie. Bardziej przyszlosciowo. Będę im za to wdzięczna dozgonnie.
  • nangaparbat3 10.09.12, 10:57
    A żebys wiedział.
    jeśli chodzi o "atut" w zyciu w ogole, a nie w grze o złapanie chłopa, starzenie się, jesli akceptowane i refleksyjne, jest nie do przecenienia.
    Uwierz starej doświadczonej (jak mawial pan Chalil z powieści Życie przed sobą, najpiękniejszej powieści o miłości, którą to powieś wszystkim gorąco polecam>wink
    --
    "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
  • pati790 10.09.12, 09:34
    smile Cieszę się smile. Mam nadzieje, ze wiekszosc osob jednak wie co miałam na myśli.

    Ja po tej całej dyskusji jestem jeszcze bardziej przekonana, ze tak właśnie jest smile . Śmieję się pod nosem teraz z niektorych wypowiedzi , ironiczniewink. Cos w stylu " co ty wiesz o zabjaniu" big_grin.

    Moje dzieci to mój atut!.

    Patrycja.
  • gazeta_mi_placi 10.09.12, 12:38
    Może i Ty masz chęć przebierania w innych Panach jak w ulęgałkach, ale owi Panowie (o ile masz więcej niż 25 lat i nie jesteś urody Bellucci) niekoniecznie mają ochotę przebierać w przechodzonych ciuchach z second handu skoro tyle nowej nie noszonej ładnej odzieży w butikach smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • maciekqbn 10.09.12, 12:49
    Gazecia, jesteś okrutna wink

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • gazeta_mi_placi 10.09.12, 13:08
    Rozumiem, że się ze mną nie zgadzasz? smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22n8ribdod7h2cy.png
  • maciekqbn 10.09.12, 13:16
    Jako nieposzukujący związku podchodzę do tego zupełnie neutralnie, ale co prawda to prawda wink
    Z drugiej strony, istotnie, nie każdego stać na nowe ubrania. Czasem jednak w second-handach całkiem fajne rzeczy smile

    --
    "Prawdziwą sztuką życia jest śmiać się zawsze i wszędzie, nie żałować tego co było i nie bać się tego co będzie... A jeśli ktoś zada Ci cierpienie najlepszą zemstą jest przebaczenie". Epikur
  • anbale 10.09.12, 13:24
    maciekqbn napisał:

    Czasem jednak w s
    > econd-handach całkiem fajne rzeczy smile
    >
    Gazeta Ci zaraz wybije z głowysmile Masz się uganiać za laskami poniżej 25 i koniec. Tak ma być.
  • anbale 10.09.12, 13:01
    Może i panowie mieliby ochotę na nienoszoną odzież z butiku, ale nie zawsze na tą odzież ich stać, więc są skazani na second hand, skoro się bawimy w metafory.
    Strasznie Ci przeszkadza dobre samopoczucie u kobiet, najlepiej jakby wszystkie czuły się brzydkie, stare i przegrane, a jak któraś się tak nie czuje- to wyskakujesz jak spod ziemii...
    Nie cierpię takich bab jak ty
  • ewela1_1 10.09.12, 13:09
    Strasznie Ci przeszkadza dobre samopoczucie u kobiet, najlepiej jakby wszystkie
    > czuły się brzydkie, stare i przegrane, a jak któraś się tak nie czuje- to wysk
    > akujesz jak spod ziemii...
    > Nie cierpię takich bab jak ty

    smile To samo sobie pomyślałam.
    -------------
    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

    "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
  • zegnaj_kotku 10.09.12, 13:30
    eee tam Gazetko teraz prawie wszystko co NOWE to "MADE_IN_CHINA".... ;PPPP

    --
    "żegnaj kotku... żegnaj, świnko, moja przyjemności krzynko przez krótkiego rozdziału część...
    Za to, gdy się z tobą rozstać, to ze szczęścia bzika dostać" Jeremi Przybora
  • oczy123 11.09.12, 19:50
    ze najlepiej jak sa dzieci to sie nie rozwodzic.........

    ale abstrahujac od tej glebokiej mysli dodam ze kilka lat spedzilem za granica i jednak w polsce silny tez jest czynnik finansowy i dla osoby ktora dziecko wychowuje jak i dla tej ktora placi alimenty

    w polsce jednak bycie samotna matka bez pomocy rodziny moze byc finansowym gwozdziem do trumny jak zreszta tez placenie alimentow na trojke pociech

    poza oczywiscie egoizmami wygodnictwem czy zwykla nieodpowiedzialnoscia itp. bo te wszedzie sa takie same

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka