gdzie spokaliscie milosc po rozwodzie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • zbliża się jesien i rok po rozwodzie
    a u mnie bez zmian w sferze uczuciowej
    jak długo po rozwodzie byliście sami?gdzie spotkaliscie milosc?

    skoro ja jej nie mam jeszcze, chętnie poczytam o innych, komu się udało

    • Wszystko ci już napisaliśmy...Masz tu bonusa:
      Scena 17 - w mieszkaniu Franza.

      Nowy: No jej, Franz... przecież nigdy nie znajdziesz porządnej kobiety. Tak, bo ty szukasz w rynsztoku, tak. A ja moją Mariolkę zapoznałem w bibliotece...
      Franz zaczyna się śmiać.
      Franz: Tak?
      Nowy: Tak.
      Franz: A dziewicą była?
      Nowy: A żebyś wiedział, że była.
      Franz: A jak z nią, tego...
      Nowy: Znaczy wiesz, jak żeśmy się poznali to była, no bo potem żeśmy się pokłócili. Ty weź przestań, dobra? To jest moja żona, żona!

      • Mogę dołożyć? smile

        Facet wraca do domu pijany jak bela. Budzi się nazajutrz, łeb jak dynia i wszystkie symptomy dnia poprzedniego, a tu żona do rany przyłóż: woda przy łóżku, zimne piwo podane, kompres na czoło, jeszcze go ucałowała i mówi: Kochanie, idę teraz do pracy, ale gdybyś tylko czegoś potrzebował, zadzwoń, to zwolnię się i przyjadę.

        Facet pozbierał szczękę z podłogi, zwlókł się z wyra, idzie do syna i pyta cichutko: - Synu, czy wczoraj stało się coś, o czym nie wiem?

        - Ee, ojciec. Wróciłeś do domu nawalony jak stodoła, matka cię chciała rozebrać i położyć do łóżka, a ty do niej: Spierdalaj, dziwko, ja mam żonę...

        --
        Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
    • Ale marudzisz Rozpiep. Lepiej nie marudz tylko zacznij szukać.

      Szukaj gdzie chcesz, na pornalach randkowych, w realu, można też na forum.

      Masz odemnie piosenkę. Trochę smutaśną , ale przynajmniej w Twojm nastroju....
      www.youtube.com/watch?v=zedTW9av8SU&feature=related
    • W klubie (takiej knajpie z tańcami jak kto woli). Rozwodu orzeczonego jeszcze wtedy nie miałam i byłam daleka od myślenia o związkach, a znajomość kontynuowałam, bo on też związku wtedy nie chciał. Teraz to mój małżonekwink
      • zupełnie niespodziewanie, nieplanowo i z założenia było to nie możliwe od początku. I tak jak u malgokab - nikt niczego nie chciał, a tym bardziej pakować się w kolejny związek

        A jednak smile
        • 24.09.12, 21:50
          Praca??? Jeśli już to kontakty związane z pracą, ale nie ktoś zatrudniony w tej samej firmie. Jest prosta zasada, której należy się trzymać - gdzie rabotajesz, tam nie dupajesz tongue_out
          To już lepiej jakimś hobby się zająć i tam kogoś spotkać. Albo na zakupy iść. Ludzie są wszędzie, a tam gdzie ludzie, jest szansa na spotkanie bratniej duszy. Jednak pracę zdecydowanie odradzam.
          • 24.09.12, 21:55
            mola1971 napisała:

            >. Jest prosta zasada, której należy się trzymać - gdzie rabotajesz
            > , tam nie dupajesz tongue_out
            Ja to znam jako:"nie bierz dupy z swojej grupy"wink
          • W pracy się poznaliśmy - może lepiej gdybym napisała, że dzięki pracy. Ale nie pracujemy w jednej firmie a raczej współpracujących smile

            Nie mogłabym z S. pracować. Zdecydowanie nie smile
            • 24.09.12, 22:02
              Kontakty pracowe można wykorzystywać smile Jak najbardziej wink
              Byle tylko nie był to ktoś z tej samej firmy, bo to rodzi same problemy. I jak wyjdzie, i jak nie wyjdzie.
          • 24.09.12, 21:56
            Mola, a jak np. spotkasz mężczyznę swoich marzeń i snów, który odwzajemnia Twój gorący afekt, to co, powiesz mu "sorry, nic z tego nie będzie bo jesteśmy z tej samej firmy?"??
            • 24.09.12, 22:00
              Anbale, ja w pracy w ogóle w facetach mężczyzn nie widzę, więc nie ma takiej możliwości, bym spotkała mężczyznę wink A o marzeniach i snach nie wspominam, bo śnię i marzę o czymś zupełnie innym niż chłop smile Aktualnie se mieszkanie w marzeniach mebluję wink))

              A tak całkowicie poważnie. Praca daje mi i moim dzieciom pieniądze na życie. I na tym jej przewaga na wszystkimi chłopami świata polega. Choćby Antonio Banderas się w niej pojawił, to nie wezmę.
              • 24.09.12, 22:13
                > Choćby Antonio Bander
                > as się w niej pojawił,

                iiiii... kakao z pianką, woda z soczkiem i ptyś....
                --
                - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
                • 24.09.12, 22:24
                  big_grin
                  I codziennie rano zrobione latte wink Latte wypiję, czemu nie? Bardzo lubię big_grin Ale na tym koniec wink
                  • jak najbardziej polecam pracę

                    szczególnie, gdy się pracuje w wojujących wydziałach i ma się wyprostować sporne kwestie, z tego wspaniałe dziecko się urodzi, i rozwód przyjdzie, i szlag człowieka trafi, że na byłego się codziennie wpada, i zejść się można, jak komu po drodze
                    ale ja zwichrowana jestem, jak ma się setki facetów za współpracowników, to na innych potem się patrzeć nie chce

                    ps. kurczę, mój tata aby przełożonym mojej mamy smile

                    --
                    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                    • 25.09.12, 10:09
                      Znam kilka par które się zawiązały w pracy. Teraz ludzie tak często zmieniają pracę, oni też pognali już do innych firm rozwijać karierę a związki przetrwały i są bardzo udane.
                      Znam też parę menadżerów, którzy byli ze sobą, rozeszli się i dalej pracują tam gdzie pracowali utrzymując bardzo poprawne i kulturalne relacje. Nikt by się nie domyślił, że tych ludzi łączyło coś więcej a nawet mieszkali ze sobą przez pewien czas.
                      Tak więc myślę, że statystycznie różnie to bywa, niektórym wychodzi bokiem taki związek a niektórym pięknie się układa, praca to tylko element układanki.
              • 24.09.12, 22:43
                Hmm, ja chyba jednak nie przepadam za ortodoksyjnym podejściem w żadnej kwestii...smile
                Tzn. myślę, że zawsze najważniejszy jest człowiek, a nie okoliczności.
                Ale rozumiem, że Tobie chodzi o to, że jakieś "pracowe" romanse mogłyby skomplikować życie i nie masz ochoty na ewentualne konsekwencje.
                • 24.09.12, 22:53
                  Oczywiście, że najważniejszy jest człowiek smile Tyle, że ja mam w swoim życiu troje takich człowieków, za których (dobro)byt materialny (i nie tylko ten) jestem odpowiedzialna i to jest dla mnie priorytetem smile
                  I póki nie dorosną i się nie usamodzielnią, nie zrobię żadnego kroku, który mógłby skomplikować to, że mają co jeść, gdzie spać i mogą powoli budować swoje własne, niezależne życie.
                  A to wszystko jest uzależnione od mojej pracy. Póki co.
        • 24.09.12, 21:57
          one.way.ticket napisała:

          > I tak jak u malgokab - nikt niczego nie chciał, a tym bardziej pakować się
          > w kolejny związek
          >
          Chyba jednak trochę inaczej, bo jak pisałaś Twój obecny podjął decyzję o rozwodzie jak już był z Tobą, a ja z mężem nie żyłam już dluższy czas gdy poznałam obecnego męża i rozwód był w toku.
          • Nie, ja tak nie napisałam. Tak pisały te, które wiedzą wszystko lepiej wink
            • 24.09.12, 22:20
              Ja miałam ugadane wszystkie kwestie okołorozwodowe, napisany przez eksa pozew, który dał mi do przeczytania przed wysłaniem do sądu, sama sprawa trwała niecałe pół godziny- u was też tak było?
              • 24.09.12, 22:22
                j/w
                • 25.09.12, 08:10
                  poznałam swojego przyjaciela przez przypadek na GG-jestesmy z sobą kilka lat , nie mieszkamy razem ale blisko siebie.Jest naprawdę OK.
              • malgolkab napisała:

                > Ja miałam ugadane wszystkie kwestie okołorozwodowe, napisany przez eksa pozew,
                > który dał mi do przeczytania przed wysłaniem do sądu, sama sprawa trwała niecał
                > e pół godziny- u was też tak było?

                A można pozew wyslać pocztą?
                A jeśli tak, to kiedy składa się opłate?
                • 25.09.12, 15:38
                  Oczywiście, wtedy wysyłasz dwa egzemplarze, najlepiej za potwierdzeniem odbioru. Sąd cię wezwie do uiszczenia i będziesz miała na to 7 dni.
                  --
                  Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.