• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Rozwod- od czego zaczac i skad wziac na to sile?

  • 12.10.12, 21:37
    Witam!

    Na forum jestem nowa. Nie chce byc juz z moim mezem- nie potrafimy sie juz porozumiec, klotnia goni klotnie...
    Nie mam pojecia od czego zaczac, boje sie- jestem zalezna od meza, nie pracuje- wychowuje dwoje malych dzieci, nie mam dokad pojsc, nie mam w nikim wsparcia.
    Nie widze sensu przedluzania sytuacji, w ktorej sie znalazlam, nie ma to sensu- dla dobra dzieci czas zakonczyc to malzenstwo- nie dogadujemy sie juz ze soba, nie zalezy nam...
    Prosze o wsparcie- bo nie ukrywam, ze rycze piszac to i nie widze juz liter na klawiaturze, boje sie bardzo, ale musze znalezc w sobie sile. Jak to ogarnac? gdzie sie udac? Nie mam pojecia. Pomozcie prosze
    --
    Kontakt: akso@interia.eu
    Edytor zaawansowany
    • 12.10.12, 21:48
      ... a zapewniam Cię (na podstawie wielu doświadczeń z tego forum), że nawet osoby myślące o samobójstwie uzyskały tutaj wsparcie, oparcie, znalazły siłę, a teraz śmieją się do rozpuku.

      Tylko jedna sprawa, żeby było uczciwie: potrzebujesz na to trochę czasu. I nie ma innej opcji.
      • 16.10.12, 14:17
        no, ja się chciałam zabić, jest tak, że się śmieję aż moja gębunia wygląda jak harmonia (od zmarszczek), ale też zyskałam tu spokój, zyskałam chęć do walki i właśnie za chwilę jeden etap tej walki się zakończy (oby).
        Ciężko Ci będzie nie mając pracy, z malutkimi dziećmi, jakiś punkt zaczepienia?
    • 12.10.12, 23:07
      Tri ma rację. Rozgość się, poczytaj. W starych wątkach jest kupa wiedzy i wsparcia dla wszystkich. Ja przeryłam wszystko szukając odpowiedzi w cudzych doświadczeniach i historiach.. nikomu nie jest łatwo.., ale jest raźniej..,po prostu. Najpierw sie ogarnij i zastanòw spokojnie. Może warto poszukac wsparcia w odpowiednich instytucjach, tam proponują własną pomoc prawnika bezpłatną oczywiście i warto z tego skorzystać. Najważniejsze to wzmocnić samą siebie, wtedy będziesz jutroa co robić. Poczekaj. Zastanòw się. nabierz siły. nie takie , bez pracy, mieszkania, świetnie sobie radzą po rozwodzie. Zerknij też na blog 'uciekamy do przodu'
      • 12.10.12, 23:11
        telefon to niewdzięczny wysylacz postow na forum ulubione moje.. W kazdym razie zycze powodzenia i sil ! wszystko sie da.., zobaczysz !
    • 13.10.12, 08:36
      Jestem w bardzo podobnej sytuacji do Twojej. Właśnie odnalazłam to forum i przeczytałam Twój list. Ja tez mam męża, z którym nie znajduję wspólnego języka, i czuję się bardzo samotna w małżenstwie. A szkoda, bo mamy 6letniego synka, który pewnie chciałby mieć razem rodzinę. Ja tez codziennie płaczę, bo nie wytrzymuję tych wszystkich stresów.
      Jesli chciałabyś się wygadać, to napisz do mnie na priva. Może razem uda nam się przez to wszystko lepiej przejść? Serdecznie Ciebie pozdrawiam. Mój email karlamarla@gazeta.pl
      • 14.10.12, 00:13
        Dziewczyny... Ja mam podobnie. Ale dzięki terapii w ośrodku właśnie przestałam płakać. A to potwornie dużo. Ogarniam się, zaczynam patrzeć rozsądniej.
        Polecam pomoc specjalisty.
        Miłej nocy !
        Ninka
      • 16.10.12, 13:35
        Mam dokładnie to samo. Dwójka dzieci 5 lat i 3 lata. Nie mam zupełnie o czym rozmawiać z mężem już od dłuższego czasu. Nawet decyzja o drugim dziecku podytkowana została, tym żeby to pierwsze miało w kimś oparcie jak nadejdą ciężkie czasy rozstania, a wiem że w końcu się odważę. Jeszcze czekam nie wiem na co czekam na to aż dzieci podrosną, po prostu się boję sad Wiecie co jest najgorsze, że się kurna nie nawidzi swojego męża. Drażni mnie we wszystkim ja go też. Tylko, że on nie jest w stanie nawet pomyśleć o rozwodzie a ja o tym non stop myślę. A moim marzeniem jest może infantylnym kulturalne rozstanie
        • 16.10.12, 13:52
          > Nawet decyzja o drugim dziecku podytkow
          > ana została, tym żeby to pierwsze miało w kimś oparcie

          O bogowie...
          --
          - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
          • 26.11.12, 22:47
            TEż mi się duże, piękne oczy zrobiły...
    • 14.10.12, 13:01
      Zacząć od usamodzielnienia się. Jeśli zostaniesz sama z dwójką dzieci bez żadnych dochodów (licząc jedynie na alimenty na dzieci, ew. na siebie) sporo ryzykujesz. Nie tylko bardzo skromne życie. Mąż mógłby starać się o opiekę nad dziećmi i ją otrzymać - ze względu na to, że Ty nie będziesz w stanie ich utrzymać...
      Dodam, że miałam podobną sytuację, taką samą beznadzieję w związku i brak źródła dochodu. Znalazłam pracę, rozwiodłam się - w tej kolejności.
      • 20.11.12, 18:19
        Wiele lat mieszkam z mężem pomimo tego, że potrafił podnieść na mnie rękę, nawyzywać od różnych k... itp. Wracał często po alkoholu i był strasznie zazdrosny ( do tego stopnia, że zazdrość tyczyła się nawet do członków rodziny) ciągle miał o coś pretensje, żale i robił mi bzdurne przesłuchania.

        Kilkukrotnie wyprowadzałam się z dzieckiem do babci, aby uciec od tego wszystkiego, tyle też razy podejmowałam decyzję o rozwodzie...(sama potrafię komuś powiedzieć jak ty możesz żyć z takim człowiekiem i jak mogłaś sobie na to pozwolić) ...jednak we mnie zawsze coś pękało (wydawało mi się, że moje życie jest inne...że uda mi się zmienić go)

        ...skruszony mąż...płaczący, błagający Wróć do domu zrobię wszystko, abyś była szczęśliwa. Zgadza się wiele rzeczy się zmieniło... "nie bije ... ściska strasznie mocno "niby przytulając" stara się nie wyzywać tak jak kiedyś"
        Została:
        ---- alkohol( z tym, że w tygodniu delikatnie , a od piątku do niedzieli...........masakra) i co gorsza nic tu nie pomaga tłumaczenia prośby... no nic
        ---- straszna zazdrość, o byle co naprawdę bez powodu. Dostałam awans w pracy i przebywam większość czasu z mężczyznami, gdyż pracuję w dziale informatycznym... słyszę tylko teksty typu co ty musiałam zrobić szefowi żeby mcię przeniósł... ciągłe podejrzenia zdrady ( mam dosyć tłumaczenia się i wpadam w szał ...teraz ja potrafię podnieść rękę na niego----> to mnie przeraża.
        ---- ciągle pretensje krzyki awantury
        ----praktycznie ze wszystkiego muszę się spowiadać łącznie z tym o czym rozmawiałam z siostrą i po co...............


        Nie wiem jak ja sama mogłam dać się tak pozbaść..............naprawdę kiedy zostały przekroczone te granice ..............nie potrafię zrozumieć sama siebie ( jestem zła na siebie)

        I dlaczego musiało minąć prawie 8 lat żebym naprawdę zauważyła swój błąd................

        Miłość- jest ślepa!!!

        Jak teraz mam się spiąć w siłę i uporać się z tym... jak pomóc sama sobie...?


        A JA JESTEM I NIE UMIEM ODEJŚĆ! Nie mam siły na to ....źle się z tym czuje coraz częściej myślę o rozwodzie, ale trzyma mnie nie pewność, strach przed samotnością,

        i jeszcze jedno.....

        Kredyty dziecko majątek ( W trakcie budowy domu)

        Nie mieści mi się w głowie jak to wszystko zostało by rozwiązane... nie stać mnie na spłatę nawet 1/3 kredytu / miesięcznej raty ( będąc samej z dzieckiem) a wiem ,że nie podarował by nawet złotówki!

        Czekała by mnie również przeprowadzka- najprawdopodobniej do babci ( pomimo tego że potwornie ją kocham, było by ciężko przyzwyczaić się do jej zasad)

        Jak w tym wszystkim można nie stracić głowy, zdrowia i zdrowego rozsądku?

        • 20.11.12, 18:26
          Zacznijmy od podstaw.

          > trzyma mnie nie pewność, strach przed samot
          > nością,

          Będę brutalna: skoro od samotności wolisz męża, który pije i bije, to jest to twój wybór i go sobie nieś.
          --
          PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie Prezesa.
          • 20.11.12, 18:47
            Według tego co napisałaś...jest to bardzo łatwe... wiem, że obiecanki męża już nigdy nie spełnią się.
            Nie potrafię opisać tego co ze mną dzieje się...
            Strach... ściśnięte gardło z żalu że próbowałam uratować małżeństwo które powinno skończyć się zanim się zaczęło!

            Potrzebuję wsparcia aby ktoś wreszcie dał mi te kopa...w du... obym otrząsnęła się wzięła w garść i to Jego kopnęła w d...

            Naprawdę jest mi z tym źle i8 zdaję sobie z tego sprawę, że to mój błąd i to że czym dużej będę ciągnąć to wszystko... to tylko będzie się pogłębiać, a ja będę sobie dalej cierpiała bo "Głupia" bałam się

            Jest wiele argumentów, które mnie przy nim trzymają ale czytając forum przekonałam się, że one teraz mają znaczenie prawie 0 ! I to ja muszę zebrać się i zakończyć ten chory związek!
            • 20.11.12, 20:27
              słuszne wnioski, nie da się ukryć

              siła bierze się z chęci, że się posilę przeczytanym u B. Pawlikowskiej

              --
              Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
            • 20.11.12, 20:42
              Nie płacz. Albo i płacz. Wylej z siebie. No.

              Wszystko da się zrobić. Dom trzeba będzie pewnie zostawić mężowi, ale w takiej opcji to on ciebie spłaci. Alimenty na dziecko należą się dziecku jak psu buda.

              Babcia - wie, że chciałabyś się do niej wyprowadzić? Na jak długo? Co babcia na to?

              Pracujesz w ogóle? (sorry za pytanie, ale z pracą będzie łatwiej)
              --
              Nowości i tak nie dogonię. Przecież to z fabryki wychodzi już przestarzałe. [by Inna 57]
          • 21.11.12, 13:14
            Yoma... dzięki
            To właśnie ten Twój brutalny kop pomógł mi zebrać siłę ...
            Powiedziałam mężowi, że chcę odejść i w sobotę wyprowadzam się do babci....

            Dziękismile

            Mam nadzieję, że przetrwam ten trudny okres razem z Wami!
            • 21.11.12, 13:17
              Zawsze do usług smile

              Dzielna dziewczyna. Trzymaj się.
              --
              Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
    • 20.11.12, 21:36
      Może zacznij od znalezienia pracy i wysłania dzieci do żłobka/przedszkola?
      • 21.11.12, 08:36
        Pracuje ... mam dosyć rozwijającą się pracę ponieważ mam typowo męskie zajęcie ( jestem administratorem systemu komputerowego) czyli zabawa komputerki, myszki, główkowanie. Praca jest dla mnie oderwaniem od rzeczywistości i dużo czasu jej poświęcam....pomimo tego, że kokosów z tego nie mam sad
        Jeszcze jedno córka ma 5 lat. chodzi do przedszkola...
        Chyba nie jestem w aż tak beznadziejnej sytuacji jak myślałam, dziękuję za choć trochę otworzenie oczek smile

        Babcie w sumie na pewno mnie nie wyrzuci, gdyż całe życie mnie wychowywała...
        jestem jej oczkiem w głowie... i zawsze gdy tylko będzie taka potrzeba będę mogła u niej zostać!

        Naprawdę czy bardziej z wami piszę nabieram w sobie takiej mocy...że nie jestem z tym problemem sama i zawsze przynajmniej będę mogła wyżalić się i wspomóc waszą radą!



        • 21.11.12, 11:19
          Angelina,
          powinnaś chodzić na terapię dla współuzależnionych.
        • 21.11.12, 11:19
          No idzis? Wszystko się da rozwiązać. Naprawdę. A i z babcią może wcale nie będziesz musiała mieszkać, może dasz radę wynająć jaką chałupinkę. Co zresztą doradzam.

          Wypisz sobie w punktach, co trzeba zrobić i realizuj. Powodzenia. A jakby co, to krzycz na forum smile
          --
          Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
          • 22.11.12, 08:46
            Yoma
            potrzebuję kolejnego kopa od Ciebie...
            w sobotę miałam się wyprowadzić........ nie umiem.
            Słyszę codzień krzyk, płacz, szlochanie, błaganie, przeprosiny, przysięgi o zmianie, Kocham Cię i córkę, nie chce rozwodu, nie wyprowadzaj się, litości... i takie tam................
            Wiem, że nie powinnam tego słuchać, bo zaczynam pękać ( jestem za bardzo litościwa )
            Proszę przywal tak, abym otrząchnęła się
            • 22.11.12, 09:37
              A mogę pomóc Yomie?
              Angie, czemu się nie wyprowadziłaś? Przykuł się do kaloryfera czy zamknął w łazience?
              Wierzysz mu, że cię kocha? A nawet jak, to w jakiś chory i pokręcony sposób. A na trzeźwo on te błagania i przeprosiny, czy dalej tankuje? Pewnie na trzeźwo? I strasznie kocha, i chwilowo nie jest zazdrosny i ręki na ciebie nie podnosi?
              Spytaj sama siebie, ile razy bywały takie lepsze okresy, po których następował znów koszmar picia, bicia i poniżania. Naprawdę chcesz, by on dalej tak cię traktował? Bo wiesz dobrze, że dobry okres potrwa kilka dni, a potem znów się zacznie.
              Jak w tym wszystkim czuje się twoje dziecko? Czy sądzisz, że powinno patrzeć na poniewieraną matkę (umknęła mi płeć dziecka - jeśli dziewczynka, to ma lekcję poglądową nt. stawania się ofiarą, a jeśli chłopiec - cóż, męski wzorzec taty nie powinien być naśladowany, ale dzieci uczą się od nas, niestety, i dobrych odruchów, i złych).
              Kobieto, masz pracę, schronienie u babci, i jesteś odpowiedzialna za swoje dziecko. Żadne nie powinno żyć w środowisku pełnym alkoholu i przemocy.
              Angie, sorry za brutalność, wierz lub nie, ale to z dobrego serca. Zresztą sama chciałaś kopa. smile Wiej stamtąd jak najprędzej, ratuj siebie i dziecko.
              Pozdrawiam, ściskam. Życzę ci siły i odwagi.
              • 22.11.12, 09:51
                Dzięki...
                Tak potrzebuje motywacji, bo chyba sama nie mam siły walczyć z nim i ze sobą samą. I ciepłe słowa nie zawsze dają porządany efekt. Potrzebne są jak najbardziej ale taki kop motywuje do działania bardziej...
                • 22.11.12, 11:22
                  angelina, idź na terapię.
                  Potrzebujesz większej wiedzy o tym, jak działa spirala przemocy.
                  Nie Ty pierwsza to przeżywasz, mechanizmy tego są zbadane i powtarzalne do bólu.
                • 22.11.12, 16:33
                  Angelina do babci!

                  Chłopu powiedz twardo: wybacz, ale ja ci już nie wierzę.

                  Możesz (ale tylko możesz, jeśli uznasz, że gra warta świeczki. Nie musisz) powiedzieć: wóda albo ja. Ma iść na terapię (tylko terapią się leczy w tej chwili alkoholizm, żadnych czarów marów w rodzaju hipnozy czy nie daj Bóg esperalu) i to ma być terapia skuteczna, czyli ma chcieć się leczyć. Nie chce, to bye bye, miss American pie.

                  Chce, to uwaga - mówisz: skończysz terapię, a potem zobaczymy. Żadnego "jak skończysz, to możesz wrócić". Będziesz miała co najmniej sześć tygodni na spokojne zastanowienie się.

                  A w międzyczasie pisz pozew o rozwód i składasz go. To ważne dla ciebie, będziesz miała świadomość, że jakaś klamka zapadła.

                  A w ogóle to on już ma syndrom Otella od gorzały, a będzie jeszcze gorzej.
                  --
                  Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
                  • 22.11.12, 16:36
                    PS A w ogóle dobrze, że się odezwałaś. Bo już myślałam, że cię mąż zlał do nieprzytomności po zapowiedzi wyprowadzki.
                    --
                    Nowości i tak nie dogonię. Przecież to z fabryki wychodzi już przestarzałe. [by Inna 57]
                    • 23.11.12, 08:26
                      Może głupio to zabrzmi... jego znęcanie polegało bardziej na bardzo mocnym ściskaniu,szczypaniu, albo na unieruchamianiu mnie. W twarz nigdy nie dostałam, ale z nerw ostatnio to ja do tego się posuwałam...sad

                      Wiesz, mam zawachania, ale i tak do babci pójdę, jeżeli będzie wykazywał się pomimo tego, że nie będziemy razem być może wrócę. No chyba, że mi już będzie dobrze u babci.

                      To ten pieprz... strach mnie paraliżuje i litość......ale Yoma dam radę w poniedziałek napiszę czy się wyprowadziłam.....(u babci nie mam internetu)

                      Trzymajcie kciuki, abym miała tyle siły.............smile
                      • 23.11.12, 12:59
                        > jeżeli będzie wykazywał się po
                        > mimo tego, że nie będziemy razem być może wrócę.

                        Aha, zaczyna się. Do babci i pisać pozew! Co ten wasz dzieciak widzi, pijanego ojca i tłukących się rodziców? Chcesz, żeby tak się zachowywał we własnym związku? Czym teraz nasiąknie, zostanie mu to na całe życie, pamiętaj.
                        --
                        Uwłaszczyło się
                        niech żyjebig_grinDD
                        • 23.11.12, 15:19
                          Yoma napisze Ci dzisiaj jeszcze coś lepszego.....
                          Teściowa zapowiedziała mi się na rozmowę....sad to mało tego ponagla mnie, że ona go zapisze na jakieś tam oddział dzienne psychiatryczne czy coś tam takiego.................żebym tylko została i go wspierała bo tak to on sam soobie nie da rady i dalej będzie w to brnął.............
                          Poprostu czeka mnie dziś jeszcze kontrowersja z nią.............szlag by to trafił!!!!!!!!!!!
                          Szybko podpowiedz mi jak top załatwić, aby ją uświadomić, że nie !!!! i KONIEC (PODPOWIEDZ)
                          • 23.11.12, 15:23
                            Powiedz jej, że "Nie. To koniec". I już. Że nie chcesz by twoje dziecko dorastało w takiej atmosferze. A dziecko jest tu najważniejsze. I tyle. Po czym won do babci!
                            • 23.11.12, 15:25
                              smile
                          • 23.11.12, 15:47
                            Nie i koniec.

                            To nie teściowa ma dorosłego chłopa zapisywać na dzienne psychiatryczne, na miły bóg! To dorosły chłop ma sam tego chcieć! A nie? To do babci smile

                            Możesz powiedzieć Przykro mi, mamo, ale widać, że Tomek nie dojrzał do tej decyzji.
                            Albo: przykro mi, mamo, ale Tomek musi sam tego chcieć.
                            Albo: przykro mi, mamo, ale od uczenia Tomka, jak dać sobie radę, będą terapeuci.
                            Albo: nie i koniec.

                            O.
                            --
                            Mam żone dwójkędzieci i czuję siez tego tytułu podle. [by Oszołek, pisownia oryginału]
                          • 23.11.12, 15:59
                            angelina_186 napisał(a):

                            > Yoma napisze Ci dzisiaj jeszcze coś lepszego.....
                            > Teściowa zapowiedziała mi się na rozmowę....sad to mało tego ponagla mnie, że on
                            > a go zapisze na jakieś tam oddział dzienne psychiatryczne czy coś tam takiego..
                            > ...............żebym tylko została i go wspierała bo tak to on sam soobie nie d
                            > a rady i dalej będzie w to brnął.............
                            > Poprostu czeka mnie dziś jeszcze kontrowersja z nią.............szlag by to tra
                            > fił!!!!!!!!!!!
                            > Szybko podpowiedz mi jak top załatwić, aby ją uświadomić, że nie !!!! i KONIEC
                            > (PODPOWIEDZ)


                            Jaka podpowiedź? Ktoś obcy z forum ma kierować twoim zyciem? Robisz to ,co doradzi ci yoma? Sama powinnas pójść na terapie.
                            • 23.11.12, 16:13
                              Widocznie ja najlepiej daję kopa smile
                              --
                              Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
                              • 26.11.12, 15:13
                                A ten kop naprawdę zmobilizował mnie do działania, a nie tylko użalania się nad sobą smile
                            • 26.11.12, 15:11
                              natalia-ok6 czy ty umiesz czytać!'
                              Podpowiedź jak powiedzieć twardo Nie!
                              A nie kierować życiem!
                              A wydaje mi się, że to różnica.
                              Decyzja należy do mnie, ale zawsze ktoś drugi może wspomóc sprawy jakie chce załatwić! Otworzyć oczy na wiele spraw!
                              • 26.11.12, 15:26

                                Dziewczyny........
                                Dodam tylko, że jestem od soboty u babci i jest mi z tym niesamowicie dobrzesmile
                                Oczywiście w niedzielę zawitałam na parę minutek do domu bo jakieś rzeczy , a mój małżonek spał nieprzytomny, nachlany i nawet nie zorientował się, że byłam.

                                Teraz jestem pewna, że obiecanki szybciutko zostały by złamane przez niego więc nie mam po co już się cofać!!! I nad czym zastanawiać!
                                • 26.11.12, 17:56
                                  Brawo.

                                  A teraz rozpisz sobie w punktach, co należałoby zrobić, i konsekwentnie realizuj.
                                  --
                                  - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
        • 21.11.12, 12:02
          wiesz, lata temu też zmagałam się z takim dylematem. W końcu po 24 latach małżeństwa wniosłam pozew i jestem kilka lat po rozwodzie. Jedno co mogę powiedzieć to to, że zrobiłam to stanowczo za późno, bo właśnie tymi, którzy ucierpieli najbardziej na moim trwaniu w małżeństwie są moje dorosłe już dzieci, a w szczególności córka.
          Nie zmieni się ktoś, kto nie chce się zmienić. Zmiany w życiu trzeba zaczynać od siebie.
          Może zacznij od terapii dla osób współuzależnionych - mi ona bardzo pomogła i otwarła na wiele spraw oczy.
          • 21.11.12, 12:21
            To stwierdzenie, że jestem współuzależniona - to napewno jest najbardziej trafnym określeniem.
            Jestem sobą, która bardzo mocno zżywa się z ludźmi... między innymi z mężem, z którym była 11 lat.
            I boję się tej zmiany gdyż moje życie ulegnie zmianie o 360 stopni ( jak każdej) ale muszę tą decyzję definitywnie i bez odwrotu!!!
            Dziewczyny jesteście wsparciem i moim kopniakiem w du...abym się ruszyła!
            • 24.11.12, 19:28
              O 360 ? ouuu....chcesz zatoczyc kolo ? O_o
        • 26.11.12, 22:51
          Trzymam kciuki, żebyś tym razem wytrwała. smile
      • 21.11.12, 13:15
        Mam pracę, a dziecko chodzi do zerówkismile To o tyle dobrze smile
    • 21.11.12, 11:18
      Zielonakoniczyna,
      zacznij od pogadania z psychologami w najbliższym Ośrodku Interwencji Kryzysowej,
      oraz od znalezienia pracy.


      • 26.11.12, 23:01
        Mała rada ode mnie smile
        jakby nie daj bóg naszła cie ochota żeby wracać- spisz sobie na kartce wszelkie złe rzeczy i słowa, które cie spotkały od m. i w chwili słabości wyciągaj i czytaj smile

        --
        Czy to nasze dziecię tak kwili, czy bachor sąsiada drze mordę???
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.