Dodaj do ulubionych

Potrzebuję porady - alimenty

13.11.12, 12:25
Będę Wam ogromnie wdzięczna za rady/sugestie jak rozwiązać sytuację, którą poniżej opiszę.
Po rozwodzie otrzymuję alimenty. Dziecko ma 7 lat. Ojciec niczego mu nie kupuje, jedynie prezenty "z okazji" - urodzin, Mikołajek, Świąt Bożego Narodzenia. Jeżeli chodzi o całą resztę - szkoła, lekarz, dentysta, ubrania, wyżywienie, itp. zapewniam ja. NIGDY nie kupuje mu ubrań sam z siebie, itd.
Ostatnio miała miejsce sytuacja, że wziął dziecko i jak przyjechali, to już w nowych butach. Ucieszyłam się, bo to naprawdę porządny zakup, tym bardziej na czasie, na teraz - super. Przyszedł czas płacenia alimentów - wchodzę na konto, a tam mniejsza kwota alimentów o połowę wartości butów. Podzielił tę kwotę na dwa i o jedną jpołowę wysłał mi mniej alimentów. Słuchajcie, ręce mi opadły sad To była jego inicjatywa - dziecko miało jeszcze inne buty, w których z powodzeniem mogło chodzić, poza tym ja bym mu kupiła jakby nadszedł czas - ale może nie takie, może nie tak drogie - ja muszę gospodarować pieniędzmi rozsądnie. To był praktycznie pierwszy zakup ubraniowy byłego dla dziecka odkąd się rozwiedliśmy (4 lata). I teraz mam do Was pytanie - jak to rozwiązać? Ja poważnie nie życzę sobie takich "prezentów". I naprawdę dziecku niczego nie brakuje. Jeśli chce kupić coś "ekstra" - bardzo proszę, nie mam nic przeciwko. Jeśli niczego nie kupuje - też nie mam problemu, ja wszystko dziecku zapewniam. Ale stawianie mnie w takiej sytuacji - drogiego zakupu i "zabieranie" dziecku z alimentów nie mieści mi się głowie. Jak mam to załatwić, żeby do takich sytuacji nie dochodziło? Oczywiście mogę napisać smsa i mu "nawrzucać", mogę mu powiedzieć osobiście - ale uwierzcie - to nic nie da. Chciałabym żeby taka sytuacja się nie powtórzyła. Macie jakieś rady, bo ja jestem załamana, co za człowiek był kiedyś moim mężemsad
Edytor zaawansowany
  • mayenna 13.11.12, 12:30
    Porozmawiaj z nim spokojnie. Jeśli chce dziecku dać prezent w postaci butów to ok, ale nie ma jednak prawa zmniejszać sobie alimentów bez sądowego wyroku. Możesz tę kwotę odzyskać przez komornika. Prawnie to on nie wywiązał się z obowiązku alimentacyjnego.
  • to_ja_30 13.11.12, 12:58
    mayenna napisała:

    > Porozmawiaj z nim spokojnie.
    To jest niemożliwe. To znaczy - ja mogę rozmawiać spokojnie, ale najpiewniej stanie okoniem.
    >Jeśli chce dziecku dać prezent w postaci butów to ok, ale nie ma jednak prawa zmniejszać >sobie alimentów bez sądowego wyroku.
    Tak naprawdę to jak widzisz, on NIE CHCE dać prezentu. On chce pokazać, jakim jest dobrym tatusiem, ale moim/a raczej dziecka kosztem - dla mnie to nie do przyjęcia, naprawdę. No i właśnie - chyba będę musiała użyć takiego argumentu jak napisałaś. Jestem zdegustowana - i to najdelikatniejsze słowo, jakiego mogłabym użyć. I wierzcie mi, ten wyskok to jeden z "lżejszych" w wykonaniu mojego ex, dlatego wiem już, do czego jest zdolny i wiem, że samą rozmową - a raczej monologiem - niczego nie zmienię. Szkoda mi dziecka, że ma za ojca taką osobę sad
    >Możesz tę kwotę odzyskać przez komornika. Prawnie to on nie wywiązał się z obowiąz
    > ku alimentacyjnego.
    No widzisz - ja chciałabym unikać takich sytuacji i takich kroków, ale przekonałam się już nie raz, że się nie da.
    Czy macie jeszcze jakieś pomysły? Może go po prostu "postraszyć" tym, że nie wywiązuje się z obowiązku alimentacyjnego? Poradźcie, chcę być dobrze przygotowana do tej rozmowy, zanim podejmę jakieś poważniejsze kroki.

    Z góry bardzo dziękuję.
  • altz 13.11.12, 13:19
    Śmiech mnie wziął, jakby facet zabrał dziecku buty i sam w nich chodził. wink Zamiast się oburzać, lepiej byś popatrzyła, jakie fajne buty ma teraz dziecko.
    Dziecko ma buty, ojciec dołożył do nich sporo, a w zasadzie sfinansował całe, bo alimenty to też jego pieniądze dla dziecka. Być może uważa, że dziecko chodzi oberwane?
    Z Twojego tekstu wynika, że ojciec nie płaci, nie kupuje niczego, nie daje prezentów, a alimenty biorą się z kapelusza. smile Ogarnij się, bo ja tu widzę alienację matczyną. To się leczy!

    Facet przesadził, bo pewno wydatki są napięte, ale źle nie zrobił, tylko raczej głupio.
    Zaproponuję wyjście. Ustal, ile jesteś w stanie wydać miesięcznie na takie zakupy i uzgodnijcie, co dziecku będzie potrzebne i w jakim terminie? Jeśli ustalisz taki limit, to wszyscy będą zadowoleni, bo ojciec pomimo że jest uważany za podczłowieka, też ma jakieś potrzeby, a dziecko będzie miało dobre rzeczy i będzie zadowolone, że tato coś mu kupił.

    Takie rozwiązania się sprawdzają w życiu.
  • mysz1978 13.11.12, 13:35
    ja bym mimo wszystko sprobowala porozmawiac, ze po prostu nie zyczysz sobie tego rodzaju zakupow bez wczesniejszego ustalania ich z toba. Uswiadom mu (tak na spokojnie) ze sie nie wywiazal w tym miesiacu z ustalen dotyczacych kwoty alimentow i tak naprawde powinnas to zglosic komornikowi, co niewatpliwie zrobsiz jesli sytuacja sie powtorzy.

    P.S. - pociesz sie - moj oprocz zabawki z oakzji swiat czy urodzin tez nic nie kupuje. Nigdy zadnych ubran, butow, na wakacjach (spedamy je razem) jogurtu czy lizaka tez nie.
  • mayenna 13.11.12, 13:40
    A może to on powinien zadzwonić i powiedzieć matce: kupię buty w za kwotę x i płow odlicze od alimentów. Co ty na to?
    Ale pan zarządził się sam i alimentami, i zakupowymi potrzebami dziecka.
    Nie stawia się nikogo przed faktem dokonanym,. On jej zabrał prawo decyzji na co przeznaczy te pieniądze, a sąd to prawo jej przyzna wyznaczając alimenty.Ona mogła planować wydać te pieniądze na coś istotniejszego w tej chwili.Jakby to była wycieczka klasowa dziecka to kazałbyś się jej cieszyć, że dzięki samowoli ojca nie może teraz dziecku na nią dać?

    Jakby ci pracodawca z wypłaty potracił na wjazd do SPA to rozmiem ze szalałbyś z radości?smile
  • garibaldia 13.11.12, 13:42
    Z alimentów pan nie ma prawa sam nic potrącać. Są zasądzone w kwocie x - w takiej wysokości ma płacić. W tym momencie pan się nie wywiązał z alimentów i możesz zaległości dochodzić.

    Nie pierwszy to przypadek, że ojciec tak robi, hojnie i bez porozumienia z matką kupując dziecku drogie rzeczy na które realnie "budżetu dziecka" nie stać, bo z wysokości alimentacji od obojga rodziców moze wystarcza tylko na niższą półkę. Mojej znajomej ex to dzieci do restauracji wziął, kazał im zadzwonić do matki czy mu odda kasę za ich obiad (płacił aż 300zł alimentów)..

    Jeśli alimenty są niewystarczające na potrzeby dziecka a ojciec pokazuje, że stać go na drogie rzeczy - to może trzeba alimenty podnieść? I ściślej określić co w ich skład wchodzi?
    W każdym razie zareaguj ostro bo jak na początku sprawy nie ustawisz, to będzie się latami problem powielał. Panu nie wolno robić potrącen z alimentów i wydawać alimenty wg jego widzi-mi-się. Musi w tej sprawie konsultować się z Tobą bo alimenty mają iść na Twoje ręce. Bo może wydac wszystkie na kolejne drogie ubrania i dziecku na chleb nie wystarczy.
  • tautschinsky 13.11.12, 13:40
    mayenna napisała:

    > Porozmawiaj z nim spokojnie. Jeśli chce dziecku dać prezent w postaci butów to
    > ok, ale nie ma jednak prawa zmniejszać sobie alimentów bez sądowego wyroku. Moż
    > esz tę kwotę odzyskać przez komornika. Prawnie to on nie wywiązał się z obowiąz
    > ku alimentacyjnego.

    Prawnie, jak się okazuje, to on przede wszystkim nadpłacił alimenty, bo one obejmują również zakup takich rzeczy jak zakup ubrań, butów. Ich zakup potraktował jak materialną alimentację, ale matka woli rozporządzać gotówką. Cash to cash i jej sprawa, co z tym zrobi, nieprawdaż? big_grin Następnym razem będzie mądrzejszy o doświadczenie i nie popełni tego błędu.


    --
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
    '...bo tak mówi prawo...'
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
  • lampka_witoszowska 14.11.12, 21:00
    no, pacz, panie
    a nasz sąd od razu rzucił, że ustala zlimenty w kwocie takiejatakiej, ale zwraca uwagę tacie, że są święta, urodziny dziecka, potrzeby, które on również ma obowiązek finansować i kupować dziecku dodatkowo ze swoich, nie alimentowych, pieniędzy

    co kraj to obyczaj, jak mawiają smile nawet interpretacja prawa różnista smile

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • kobieta306 13.11.12, 13:49
    to jak młody podrośnie to niech mu samochód kupi.

    Autorko - prawnie rzecz biorąc on zalega Tobie tę kwotę, którą nielegalnie potrącił z alimentów. Możesz iść do komornika.
  • to_ja_30 13.11.12, 14:18
    kobieta306 napisała:

    > to jak młody podrośnie to niech mu samochód kupi.
    >
    > Autorko - prawnie rzecz biorąc on zalega Tobie tę kwotę, którą nielegalnie potr
    > ącił z alimentów. Możesz iść do komornika.

    Dzięki za odpowiedź. I żeby była jasność - na zarzuty o tym, że "dziecko chodzi oberwane" - nie, nie chodzi oberwane - wręcz przeciwnie. Tylko tatuś z tych, co to ostatni pieniądz na ciuchy najmodniejsze wyda. Jeśli mu się nie podoba w czym chodzi synek, niech kupuje - proszę bardzo. Ale niech nie odbiera z alimentów, bo ja mam za te alimenty dosyć wydatków. Nie dokladał się do operacji dziecka za kilka tysięcy, do leczenia za kilkaset, nie doklada się do lekow i do lekarzy tez nie. To są realne kwoty. Jakbym chciała być taka "skrupulatna" jak niektózy tu panowie w liczeniu, to wyszłoby, że ja "nadplacam" za dziecko. Tyle, że dla mnie dziecko to nie towar. I jesli czegoś potrzebuje, nie licytuję się z eks, który złamanego grosza ponad alimenty nie da, przemilcza konieczność dołożenia się do czegoś - tylko sama za to płacę. Bo to moje dziecko i ono jest najważniejsze. Dlatego ujmowanie z kwoty alimentów DLA DZIECKA iluś złotych za buty jest dla mnie czymś nie do przyjęcia - tym bardziej, że NIE ZOSTAŁAM o tym uprzedzona, a Pan ex wiedzial dobrze, że dziecko ma buty, bo pytal o to i mu o tym powiedziałam, a nawet je pokazałam. No nie, to nie moze tak byc ze on rozporządza kwotą DLA DZIECKA. Dojdzie do tego, że zaplaci mi zero, bo postanowi kupić dziecku komputer albo Bóg wie co. A tak naprawdę, to jestem rozżalona, że muszę mieć takie dylematy, jestem zniesmaczona.
  • altz 13.11.12, 14:51
    Napisałaś, że

    "Ojciec niczego mu nie kupuje, jedynie prezenty "z okazji" - urodzin, Mikołajek, Świąt Bożego Narodzenia. Jeżeli chodzi o całą resztę - szkoła, lekarz, dentysta, ubrania, wyżywienie, itp. zapewniam ja. NIGDY nie kupuje mu ubrań sam z siebie, itd."

    to na co idą te pieniądze z alimentów? Jeśli jednak ojciec płaci alimenty, to na te rzeczy jednak płaci chociaż nie bezpośrednio! Trzeba się zdecydować w końcu, a jeśli uważasz, że za mało płaci i ma dużo większe możliwości, to staraj się o więcej, ale najpierw wypada porozmawiać o tym.

    Trochę mi to przypomina moją sytuację, pieniądze były wspólne, ja dużo więcej zarabiałem, ale okazało się w sądzie, że nie dokładam się. Potem płaciłem już alimenty, czyli "zacząłem się dokładać", wtedy okazało się, że byłej partnerce bardzo pogorszyła się sytuacja finansowa. To jest taka kobieca logika, mężczyzna by tego nie wymyślił.

    Idź do komornika, może tak mu namącisz, że facet straci zarobki z powodu tej kwoty i będzie jeszcze ciekawiej. smile Grunt, to pokazać, kto rządzi i żeby się coś działo, jak podpowiadają koleżanki z forum, nie porozmawiać, nie porozumieć tylko zastosować głupią siłę. wink
  • to_ja_30 13.11.12, 16:08
    altz napisał:

    > Napisałaś, że
    >
    > "Ojciec niczego mu nie kupuje, jedynie prezenty "z okazji" - urodzin, Mikołajek
    > , Świąt Bożego Narodzenia. Jeżeli chodzi o całą resztę - szkoła, lekarz, dentys
    > ta, ubrania, wyżywienie, itp. zapewniam ja. NIGDY nie kupuje mu ubrań sam z sie
    > bie, itd."
    >
    > to na co idą te pieniądze z alimentów? Jeśli jednak ojciec płaci alimenty, to n
    > a te rzeczy jednak płaci chociaż nie bezpośrednio! Trzeba się zdecydować w końc
    > u, a jeśli uważasz, że za mało płaci i ma dużo większe możliwości, to staraj si
    > ę o więcej, ale najpierw wypada porozmawiać o tym.

    Ja absolutnie nie chcę wyższych alimentów - NICZEGO od niego nie chcę, TYLKO alimentów. I za takowe opłacam/kupuję/zapewniam dziecku wszystko, czego tylko potrzebuje (oczywiście one nie starczają, dokładam też jak najbardziej pieniądze z pensji, ale nie o to chodzi - chodzi o to, że to, co daje, ja pozytkuję na dziecko, nie wyciągam ręki po więcej i dziecku niczego nie brakuje)

    > Trochę mi to przypomina moją sytuację, pieniądze były wspólne, ja dużo więcej z
    > arabiałem, ale okazało się w sądzie, że nie dokładam się. Potem płaciłem już al
    > imenty, czyli "zacząłem się dokładać", wtedy okazało się, że byłej partnerce ba
    > rdzo pogorszyła się sytuacja finansowa. To jest taka kobieca logika, mężczyzna
    > by tego nie wymyślił.

    No widzisz - to zupełnie nie przypomina moja sytuacja Twojej, bo ja od swojego byłego oprocz alimentow niczego nie chcę i nie podwyższam ich, nie ciągam po sądach, itd. Wprost przeciwnie - to on nigdy nie dołożył złotowki więcej oprocz tychże alimentow na np. bardzo drogą operację dziecka czy jego leczenie. Powiedzialam raz - nie pomogl, zrobilam sama. Natomiast bardzo chętnie kupuje dziecku rzeczy, które już ma i zabierając z alimentów dla dziecka. Nie powiesz mi chyba, że to w porządku? Ja go o tę rzecz nie prosilam, co więcej - to byla jego inicjatywa o ktorej mi nie powiedzial, po czym zmniejszyl kwotę alimentow.
    > Idź do komornika, może tak mu namącisz, że facet straci zarobki z powodu tej kw
    > oty i będzie jeszcze ciekawiej. smile Grunt, to pokazać, kto rządzi i żeby się co
    > ś działo, jak podpowiadają koleżanki z forum, nie porozmawiać, nie porozumieć t
    > ylko zastosować głupią siłę. wink
    Człowieku, rozumiem, że jesteś po drugiej stronie barykady, ale czytać chyba umiesz? Przeczytaj jeszcze raz moje posty i zobacz, co napisalam. Akurat z nas dwojga, to ja jestem tą ugodową a ex wprost przeciwnie. Dużo krzywdy mi zrobil i nadal robi a ja nadal mam jakieś skrupuły przed ostatecznymi rozwiązaniami.
    Tak więc, jeśli chcesz coś dopisać w tym wątku, to bardzo Cię proszę - nie przez pryzmat swoich doświadczeń, bo ja jak widzisz nie jestem Twoją byłą żoną, tylko czyjąś byłą i moja sytuacja jest nieco inna.

    Dziękuję
  • altz 13.11.12, 16:57
    to_ja_30 napisała:

    > No widzisz - to zupełnie nie przypomina moja sytuacja Twojej, bo ja od swojego
    > byłego oprocz alimentow niczego nie chcę i nie podwyższam ich, nie ciągam po są
    > dach, itd.
    Właśnie w tym rzecz, że sytuacja jest podobna, bo negujesz pomoc ojca chłopca.
    Nie chcesz zauważyć, że płaci alimenty, więc on również utrzymuje dziecko. Powtórz to sobie ze 100 razy, a kilka razy dziecku, to może będziecie się lepiej dogadywać, a syn będzie też zadowolony, że tata na niego płaci.
    Może ojciec chce się popisać, lubi błyszczeć, pewno jest niedojrzały itd., ale nie dokładałby się dodatkowo, gdyby mu nie zależało, a przed rozstaniem taki się podobał. smile

    Mówi się, że są dwie umowy między ludźmi, taka jawna i ta podświadoma ukryta.
    Obawiam się, że tak jest w tym przypadku.
    Facet ma płacić, nie wtrącać się i nie powinien odczuwać, że cokolwiek daje dziecku.
    Nie chcesz włączyć Partnera w sprawy dziecka, choćby przez próbę dogadania się do podwyższenia alimentów.
    Mnie rusza taka fikcja i to z każdej strony, a ktoś się będzie musiał zająć dzieckiem kiedy Ci się coś przytrafi tragicznego i prawdopodobnie będzie to ojciec dziecka.

    > Dużo krzywdy mi zrobil i
    > nadal robi a ja nadal mam jakieś skrupuły przed ostatecznymi rozwiązaniami.
    I dobrze, że tak masz. Najpierw wypada porozmawiać, przedstawić swoje argumenty i dać miejsce na działanie z drugiej strony. Obawiam się jednak posłuchania skrzywdzonych kobiet na forum i "latania z mieczem z zawiązanymi oczami".
    Piszesz, że masz żal, ale to powinien być Twój problem, nie problem dziecka i to Ty powinnaś sobie z tym poradzić, dla dobra dziecka i dla swojego.

    Gdybym to ja był opiekunem dziecka, to myślałbym o jakimś nawet malutkim funduszu, może na osobnym rachunku, gdzie oboje rodzice mogliby wpłacać jednakową kwotę, choćby niedużą, ale mogli razem korzystać na rzecz dziecka.
  • mamamalegomisia 13.11.12, 17:01
    Niedopuszczalne jest potrącanie jakichkolwiek kwot z alimentów (nawet uznanej wyrokiem sądu wierzytelności).
    Musisz się temu przeciwstawić bo jeśli tego nie zrobisz, okaże się że pan zrobi ci przelew na 5% alimentów i wyjaśni, że pozostałą kwotę był uprzejmy już wydać.
    Jeśli faktycznie nie było go stać aby kupić "całe" buty to mógł uzgodnić z Tobą że finansujecie po połowie.
  • tricolour 14.11.12, 00:44
    ... dziecko ma porządne buty (sama tak to określasz) ale trochę mniejsze alimenty i wielki problem! Oczywiście nie można samemu pomniejszać alimentów, ale warto rzecz załatwić polubownie czyli spokojnie powiedzieć exowi, co myślisz o sprawie. Wyjaśnić, że nie życzysz sobie takich wiązanych transakcji.

    Poza tym nie rób z siebie pośmiewiska pisząc: "Jeżeli chodzi o całą resztę - szkoła, lekarz, dentysta, ubrania, wyżywienie, itp.zapewniam ja. NIGDY nie kupuje mu ubrań sam z siebie, itd." - bo zapłata alimentów oznacza, że ojciec wywiązał się ze WSZYSTKICH zobowiązań pieniężnych wobec dziecka. Jeśli zaś uważasz, że to Ty sama za wszystko płacisz, to oddawaj exowi te alimenty - no bo po ci one skoro SAMA wszystko zapewniasz?
  • noname2002 14.11.12, 09:01
    ... dziecko ma porządne buty (sama tak to określasz) ale trochę mniejsze alimen
    > ty i wielki problem!

    Dla kogoś kto ma ograniczone środki i chore dziecko na utrzymaniu trochę mniejsze alimenty są wielkim problemem. Tricolor, czy Ty żyjesz gdzieś na księżycu i nie masz żadnych znajomych o przeciętnych dochodach, dla których każde 100zł jest ważne?
  • tricolour 14.11.12, 09:25
    ... a wyraźnie pisze, że dziecku na wszystko wystarcza. Więc nie widzę problemu z jednym butem i to takiej rangi problemu, którego nie da się załatwić we dwoje i potrzeba zbiorowiska doradców.

    Ale i rozumiem,że można mieć budżet na styk jednakże słowa o tym tu nie było.
  • noname2002 14.11.12, 09:52
    Jak najbardziej było:
    " dziecko miało jeszcze inne buty, w których z powodzeniem mogło chodzić, poza tym ja bym mu kupiła jakby nadszedł czas - ale może nie takie, może nie tak drogie - ja muszę gospodarować pieniędzmi rozsądnie"
  • zmeczona100 14.11.12, 10:06
    Ojtam. Tri dzisiaj nie używa płyty pt."Kobieta okrada dziecko, popełnia przestępstwo, bo nie wymusza na ojcu dziecka pokrywania rozsądnej części uzasadnionych wydatków na utrzymanie małoletniego. Zaniedbała podwyższanie alimentów do realnego poziomu, nie troszczy się o dziecko, tylko o swoje własne samopoczucie".
    Trzeba się dobrze wstrzelić z postami, żeby trafić w taki dzień u Triego wink

    Kiedyś i mnie się czepiał w podobnej sprawie. Niestety, o ile pamiętam to mi nie odpowiedział na pytanie, czy jeśli ojciec wymyśli sobie podróż w kosmos i z tego tytuły odtrąci sobie alimenty, bo taką podróż sfinansuje dziecku, to czy będzie to działanie usprawiedliwione i wtedy normalne być powinno, że ja finansuję pozostałe koszty utrzymania dziecka smile Bo twierdził, że buty (tak, tak- u mnie też poszło o buty, których jednakoż domagał się, abym ja kupiła wiedząc o tym, że dzieciak ma zaplanowany pobyt z tatusiem w górach) powinnam opłacić sama, skoro dostaję alimenty big_grin Co tam, że takich wydatków nie przewidziałam w kosztach utrzymania syna- to mój problem, a nie pana taty, z którym dzieciak w górach bywał.

    Sposób więc jest jeden- zapytać ojca z rocznym wyprzedzeniem o to, jakie wydatku (oprócz alimentów) planuje na następny rok, a następnie wliczyć je w koszty utrzymania dziecka i ... złożyć pozew o podwyższenie alimentów. Niech się wtedy tatuś tłumaczy przed sądem smile
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • tricolour 14.11.12, 10:28
    .... a Ty i mąż to jednakowe żydy jesteście. Bo z tymi butami było tak, że mąż chciał, byś ty kupiła, a Ty chciałaś, by mąż kupił skoro zabiera syna w góry.

    Oboje za pomocą pieniędzy skaczecie sobie do oczu i wymyślacie sposoby, by dowalić. Ty masz taki pomysł, by alimentami gnębić męża, że zostawił Cię w cholerę...
  • kobieta306 14.11.12, 10:40
    czytam i nie pojmuję uncertain
    to załóżmy, że były mąż chce wyjechać z dzieckiem na narty i trzeba kupić sprzęt. To co teraz? Połowę z alimentów odciągnie???? Ja z moim nie wojuję, bo go zwyczajnie nie widuję. Ale gdyby mi taki numer fiknął, to w tej sekundzie sprawa jest u komornika.
  • tautschinsky 14.11.12, 10:53
    kobieta306 napisała:


    > to załóżmy, że były mąż chce wyjechać z dzieckiem na narty i trzeba kupić sprzę
    > t. To co teraz? Połowę z alimentów odciągnie????

    Buty na zimę to nie sprzęt narciarski. Było pewnie tak, że ojciec widząc
    nędzę na nogach dziecka uznał, że trzeba mu kupić nowe buty, bo matka
    tego nie zrobiła, a że alimenty, które płaci, są RÓWNIEŻ na te buty, to kwotę wydaną na potrącił z tych alimentów. Widać, że matka tego dziecka nie rozmawia z nim o bieżących potrzebach lub po prostu je ignoruje na zasadzie "wiem lepiej" albo "jesteś od płacenia, nie decydowania, co dla dziecka dobre czy mu potrzebne". Oczywiście alimenciara może polecieć z tym do komornika, jeśli ojciec nie wpłaci tej części alimentów, z których pokrył zakup butów, ale normalną jego reakcją będzie wypięcie się na takie babsko, bo choć pieniądze są 'na dziecko', ono nie ma nic do gadania według tej matki - ona chce być wyrocznią potrzeb, gustu, pragnień i dostała narzędzie w postaci nękania alimentami z możliwą egzekucją komorniczą w śmiesznych przypadkach (kiedy ojciec spóźni się z wpłatą 'choćby o jeden dzień'). I co zrobi, będzie od niej zależało, czy będzie z tym narzędziem latała 'jak małpa z brzytwą' strasząc i wywijając groźne fikołki, czy normalnie przedyskutuje sprawę z ojcem dziecka na temat wspólnego planowania wydatków z nim związanych.

    --
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
    '...bo tak mówi prawo...'
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
  • kobieta306 14.11.12, 11:02
    no ok tylko, że u autorki wątku to buty dla dziecka na stanie akurat były i zatem ten wydatek można było sobie darować. Podobnie jak buty do górskiej wspinaczki u Zmęczonej, które były potrzebne tylko na ten jeden wyjazd z ojcem.
    Może zauważyłeś, że ja nie jestem nastawiona przeciw chłopom ale staram się trzeźwo podejśc do sprawy, zatem badź konsekwewntny i alimenciarami nie zasuwaj.
    Powiem Ci tez w sekrecie, że nie z każdym byłym mężem da się pogadać i cokolwiek ustalić.
  • altz 14.11.12, 11:11
    kobieta306 napisała:

    > no ok tylko, że u autorki wątku to buty dla dziecka na stanie akurat były i zat
    > em ten wydatek można było sobie darować.
    Może były ważniejsze wydatki obecnie, ale były to dobre buty, co sama przyznała i widać z reakcji, że potrzebne.

    > Podobnie jak buty do górskiej wspinaczki u Zmęczonej,
    > które były potrzebne tylko na ten jeden wyjazd z ojcem.
    To też nieprawda. Dobre buty opinające kostkę są do normalnego chodzenia przez całą zimę, a dodatkowo latem do chodzenia po górach i takie buty powinno się mieć. Tam nie chodziło o jakieś specjalistyczne obuwie.
  • kobieta306 14.11.12, 11:17
    Moje dziecko nie ma butów górskich i do zaniedbanych nie należy.

    Autorka ucieszyła się, bo myślała, że jest to prezent od ojca.
    Wyobraz sobie, że dostajesz coś (fajne ale niekoniecznie az tak mocno potrzebne), myślisz, że to prezent, po czym z Twojego konta znika kwota za to. I masz ten prezent ale za to np na rachunki Ci nie starczy. Super? Gdybyś miał możliwośc samodzielnie zadecydować, to z pewnościa byś tego nie zakupił, a pieniądze przeznaczył na najpotrzebniejsze sprawy.
    Altz - akurat Ty nie nalezysz do krezusów, a piszesz tak, jak by splunąc dla Ciebie było 100 zł w te czy w tamtą stronę.
  • altz 14.11.12, 14:52
    kobieta306 napisała:

    > Moje dziecko nie ma butów górskich i do zaniedbanych nie należy.
    Nie ma czegoś takiego jak buty górskie, już te lata minęły.
    Chyba, że Ci chodzi i takie specjalistyczne obuwie na śnieg? Ale raczej nie.
    Brak dobrych butów do chodzenia w terenie uważam za zaniedbanie ze strony rodziców,

    > Altz - akurat Ty nie nalezysz do krezusów, a piszesz tak, jak by splunąc dla Ci
    > ebie było 100 zł w te czy w tamtą stronę.
    Ja rozumiem, że dziecko musi mieć dobre buty i cieszyłbym się, że mogę zapłacić tylko połowę, o ile te buty byłyby w porządku, a nie jest to jakieś firmowe badziewo.
    U mnie dzieci zawsze miały dobre buty, bo to podstawa i oszczędność, mam nadzieję, że teraz też takie mają.
  • to_ja_30 14.11.12, 11:19
    altz napisał:


    > Może były ważniejsze wydatki obecnie, ale były to dobre buty, co sama przyznała
    > i widać z reakcji, że potrzebne.

    Tak, przyznałam to, co było faktycznie - czyli że dobre buty to dobre buty, i chcąc być fair, napisałam, jak się sprawa ma. A jakby to były gorsze buty, to by to coś zmieniło??

    Nie, te buty NIE BYŁY potrzebne, bo dziecko buty ma. Ale chyba nikt nie umarł od nadmiaru par butów? Poza tym, doceniłam GEST. Ale jak się później okazało, przeceniłam - czy to tak trudno zrozumieć?


  • altz 14.11.12, 15:02
    to_ja_30 napisała:

    > Tak, przyznałam to, co było faktycznie - czyli że dobre buty to dobre buty, i c
    > hcąc być fair, napisałam, jak się sprawa ma. A jakby to były gorsze buty, to by
    > to coś zmieniło??

    Dwa pytania, mam nadzieję, że odpowiesz, nie uciekniesz. wink

    1) Co dziecko na te buty? Jaka była reakcja i jak o nich mówi?
    2) Co Cię najbardziej zdenerwowało? Czy utracona gotówka, zakwestionowanie Twojej władzy czy zakwestionowanie Twojej kompetencji jako matki?
  • to_ja_30 14.11.12, 15:50
    > Dwa pytania, mam nadzieję, że odpowiesz, nie uciekniesz. wink

    Nie uchylam się przed pytaniami, dlaczego miałabym nie odpowiedzieć.

    > 1) Co dziecko na te buty? Jaka była reakcja i jak o nich mówi?

    Dziecko buty się bardzo podobają i jest z nich bardzo zadowolone, to chyba oczywiste smile
    > 2) Co Cię najbardziej zdenerwowało? Czy utracona gotówka, zakwestionowanie Twoj
    > ej władzy czy zakwestionowanie Twojej kompetencji jako matki?
    Ani jedno, ani drugie, ani trzecie. Najbardziej to, że buty zostały zakupione jakby to miał być "prezent" czy też gest ze strony exa. Nic, ani słowa nie było na temat podziału kosztów już po zakupie. Nie mówiąc już o tym, że przed zakupem też słowa nie pisnął. A potem okazuje się, że połowa kwoty za buty została "ściągnięta" z alimentów. To mnie najbardziej zdenerwowało. Dlatego, że tak się po prostu nie robi - jest chamskie i żałosne.
  • altz 14.11.12, 16:37
    to_ja_30 napisała:


    > Nie mówiąc już o tym, że przed zakupem też słowa nie pisnął.
    Pan stchórzył, bał się odmlowy, wystraszył...? Nie dowiemy się, bo nie rozmawiacie.

    > Dziecko buty się bardzo podobają i jest z nich bardzo zadowolone, to chyba oczy
    > wiste smile
    To jest w tym wszystkim najlepsze. smile Myślałem, że tak jest.
    Szkoda psuć dziecku radość z tego. Dogadajcie się może jakoś?
  • zmeczona100 14.11.12, 11:22

    > Tam nie chodziło o jakieś specjalistyczne obuwie.

    A tylko o jakie?

    > To też nieprawda. Dobre buty opinające kostkę są do normalnego chodzenia przez
    > całą zimę, a dodatkowo latem do chodzenia po górach i takie buty powinno się mieć

    A to ci pech... Bo syn Zmęczonej nosi od początku swojej kariery normalne buty zimowe, wykonane z naturalnej skóry, ocieplane i z wyższą cholewką...
    --
    Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
  • zegnaj_kotku 14.11.12, 11:53
    tak altz bo dziecko w tych dobrych górskich butach pochodzi zimą, latem, jesienią i wiosną a pewnie i następną zimą... bo jak ma takie dobre buty to noga pewnie już mu przestanie rosnąć z zachwytu...

    --
    "żegnaj kotku... żegnaj, świnko, moja przyjemności krzynko przez krótkiego rozdziału część...
    Za to, gdy się z tobą rozstać, to ze szczęścia bzika dostać" Jeremi Przybora
  • kobieta306 14.11.12, 11:58
    zegnaj_kotku napisała:

    > tak altz bo dziecko w tych dobrych górskich butach pochodzi zimą, latem, jesien
    > ią i wiosną a pewnie i następną zimą... bo jak ma takie dobre buty to noga pewn
    > ie już mu przestanie rosnąć z zachwytu...


    smile smile smile
  • altz 14.11.12, 14:57
    zegnaj_kotku napisała:

    > tak altz bo dziecko w tych dobrych górskich butach pochodzi zimą, latem, jesien
    > ią i wiosną a pewnie i następną zimą... bo jak ma takie dobre buty to noga pewn
    > ie już mu przestanie rosnąć z zachwytu...
    Czyżbyś sugerowała, że najlepiej kupić buty papierowe? wink
    Niestety, kochanieńka, dziecko rośnie i wszystko kosztuje...
  • tautschinsky 14.11.12, 11:20
    kobieta306 napisała:

    > no ok tylko, że u autorki wątku to buty dla dziecka na stanie akurat były i zat
    > em ten wydatek można było sobie darować.

    Taka jest opinia matki dziecka. Ojciec miał widać inne zdanie. Teraz pytanie, czy stać ją na to - obiektywnie - by kupić dziecku nowe buty,
    korzystając również z pieniędzy, które przekazuje jej ojciec dziecka w postaci alimentów. To powinni sobie wyjaśnić. Jeśli kobieta nie ma nic
    do ukrycia przed nim, wyłoży mu ponoszone wydatki dotyczące wszystkiego
    związanego z dzieckiem. Podkreślam jednak - na dziecko, nie zaś na utrzymanie siebie. Wtedy można sprawdzić, czy ma pieniądze na te buty. I pewnie się okaże, że tak, ale ONA uważa, że te pieniądze lepiej wydać na coś innego i nawet jeśli dotyczy to dziecka, to mamy tutaj do czynienia z rodzącym się konfliktem. Prawnie ma możliwości powiedzieć ojcu, by skoczył na drzewo, bo kasę, którą on płaci, ona może wydać na cokolwiek i nikt jej z tego nie będzie rozliczał. Tylko niech się wtedy taka nie dziwi, że ktoś sprowadzony do roli bankomatu, będzie robił wszystko, by ograniczyć bycia dojonym. Podpowiem - z czasem nawet wydatki, z którymi bez słowa zająknięcia można by się zgodzić, stają ością w gardle, bo kiedy matka traktuje dziecko jako tarczę i kartę przetargową, odczłowieczając je, a z czasem posuwa się używać go jako broni, to druga, żeby nie zginąć, przyjmuje jej warunki. I JUŻ nie ma dziecka między nimi. Są tylko oni i każde walczy o swoje. Ona, żeby jak najwięcej ugrać, on, żeby jak najmniej dać sobie wyciągnąć z kieszeni komuś, kogo uważa za machlojarę i złodziejkę, która dostała narzędzia prawne do tego.




    --
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
    '...bo tak mówi prawo...'
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
  • kobieta306 14.11.12, 11:28
    rozwiązanie jest proste - alimenty sa zasądzone w konkretnie ustalonej kwocie i płatne z góry do konkretnie ustalonego dnia. Na tym widnieje pieczęć z orłem. I to jest miarodajny dokument, do którego należy się dostosować pod groźbą konsekwencji.
    Autorko - poczytać możesz co tutaj wypisują.
    Natomiast w praktyce - wyciągasz z szuflady wyroki i tuptasz w stosowne miejsce.
    Proponuję nie zwlekać aby pokazać byłemu mezowi, że prawa łamac nie może nikt (ani kobieta ani mężczyzna).
  • to_ja_30 14.11.12, 11:16
    tautschinsky napisał:

    Zadziwiające, jak Panowie z napisanego przeze mnie posta wyciągają tylko te zdania, które są dla nich wygodne...

    > Buty na zimę to nie sprzęt narciarski. Było pewnie tak, że ojciec widząc
    > nędzę na nogach dziecka uznał, że trzeba mu kupić nowe buty, bo matka
    > tego nie zrobiła, a że alimenty, które płaci, są RÓWNIEŻ na te buty, to kwotę w
    > ydaną na potrącił z tych alimentów. Widać, że matka tego dziecka nie rozmawia z
    > nim o bieżących potrzebach lub po prostu je ignoruje na zasadzie "wiem lepiej"
    > albo "jesteś od płacenia, nie decydowania, co dla dziecka dobre czy mu potrzeb
    > ne".
    No więc baardzo się mylisz. Matka TEGO dziecka rozmawiała z jego ojcem wielokrotnie o jego potrzebach, natomiast "tatuś" ani myśli dołożyć choćby złotówki oprócz tego, co płaci jako alimenty. W związku z czym MATKA postanowiła nie "dręczyć" kochanego tatusia przyziemnymi problemami tego świata, jak choroba JEGO dziecka i koszt kilku tysięcy na jego leczenie, leki, itd., czy innymi "duperelami" i sobie radzi z tym sama, bo nie po to się rozwodziła, żeby się nadal z nim szarpać. Jedyne, czego od niego chcę to widywanie się jego z synkiem, bo to jego tata i dziecko za nim bardzo tęskni (już nie wspomnę, jak często się z dzieckiem widuje, bo to żenada...) i płacenia alimentów (bo to jego obowiązek), ja swoją część dziecku z nawiązką zapewniam.

    Oczywiście alimenciara może polecieć z tym do komornika, jeśli ojciec nie
    > wpłaci tej części alimentów, z których pokrył zakup butów, ale normalną jego re
    > akcją będzie wypięcie się na takie babsko, bo choć pieniądze są 'na dziecko', o
    > no nie ma nic do gadania według tej matki - ona chce być wyrocznią potrzeb, gus
    > tu, pragnień i dostała narzędzie w postaci nękania alimentami z możliwą egzekuc
    > ją komorniczą w śmiesznych przypadkach (kiedy ojciec spóźni się z wpłatą 'choćb
    > y o jeden dzień'). I co zrobi, będzie od niej zależało, czy będzie z tym narzęd
    > ziem latała 'jak małpa z brzytwą' strasząc i wywijając groźne fikołki, czy norm
    > alnie przedyskutuje sprawę z ojcem dziecka na temat wspólnego planowania wydatk
    > ów z nim związanych.
    >
    Wiesz, ta "alimenciara", o której wspominasz buja się z tym biednym "tatusiem" już od kilku lat. I to, co on wyprawia woła o pomstę do nieba. To nie pierwszy, nie drugi i nie trzeci raz. I jak widzisz, "alimenciara" przez te kilka lat nie zdążyła, jak to ująłeś " z tym narzędziem latać 'jak małpa z brzytwą' strasząc i wywijając groźne fikołki", być może jest zbyt flegmatyczna - ale na pewno od pierwszej sekundy pomyślała o komorniku! Tak!

    czy norm
    > alnie przedyskutuje sprawę z ojcem dziecka na temat wspólnego planowania wydatk
    > ów z nim związanych.
    Powtarzam po raz dziesiąty - u nas nie ma "wspólnego" planowania wydatków z dzieckiem związanych, ponieważ moj ex doskonale wie, że jego alimenty nie starczają na pokrycie kosztów dziecka, dlatego boi się o tym rozmawiać i unika jak ognia tych tematów. Ja bardzo chętnie porozmawiam - nie raz i nie dwa próbowałam - tylko to nie jest rozmowa, tylko monolog. Zrozum, że to jest człowiek, który jakby mógł, nie płaciłby grosza na dziecko i w życiu niczego sam od siebie nie podarował. Jemu się wielka krzywda dzieje, że płaci te alimenty, a jak już wspomniałam, wydatków na nie jest o wiele więcej i nie mówię tu o kilkuset złotych, tylko o kilku tysiącach i gdybym była taka "wredna alimenciara", to bym pobiegła do sądu o podwyższenie alimentów "bo mi się należy" i "bo mam tyle wydatków". Owszem, mam. Nie mówię, że nigdy tego nie zrobię. A po ostatnich wyskokach exa coraz bardziej się do tego skłaniam, bo to, co robi - jest ŻAŁOSNE.
  • garibaldia 14.11.12, 11:24
    Wiesz, że z gadania nic nie przyjdzie to przejdź do działania. Nie rób z siebie uciśnionej ofiary poświęcającej się dla dziecka którą ex poniewiera, tylko zachowuj się jak jednostka świadoma i decyzyjna, rozwiązująca problemy konkretnie te, które da się rozwiązać i nie zaprzątująca sobie głowy tymi, których zmienić się nie da (wiesz że exa nie zmienisz rozmowami a płaczesz że znowu coś zrobił nie tak, choć "nie tak" robi od lat).
  • kobieta306 14.11.12, 11:32
    Garibaldia, że zasunę kalsyką - nic dodac nic ująć. Krótko jasno i w temacie!
  • to_ja_30 14.11.12, 12:38
    garibaldia napisała:

    > Wiesz, że z gadania nic nie przyjdzie to przejdź do działania. Nie rób z siebi
    > e uciśnionej ofiary poświęcającej się dla dziecka którą ex poniewiera, tylko
    > zachowuj się jak jednostka świadoma i decyzyjna, rozwiązująca problemy konkretn
    > ie te, które da się rozwiązać i nie zaprzątująca sobie głowy tymi, których zmie
    > nić się nie da (wiesz że exa nie zmienisz rozmowami a płaczesz że znowu coś zro
    > bił nie tak, choć "nie tak" robi od lat).

    Słusznie. Dzięki za postawienie do pionu smile
  • garibaldia 14.11.12, 12:57
    Mniej nerwów, mniej wykłócania się z ex, i "nawrzucania" mu, mniej użalania się nad sobą. Więcej spokoju i konkretnego, konsekwentnego działania.
    Alimenty są za niskie - trzeba zadbać o ich podniesienie. Jeśli wiesz, że spokojną rozmowę w sprawie niepotrzebnego zakupu ex oleje, to panu można wysłać wiadomośc, że odnotowałas w tym miesiącu niedopłatę alimentów w kwocie xx, jeśli do dnia ... nie uzupełni kwoty alimentów to sprawa trafia do egzekucji komorniczej. Dowiedz się u komornika co i jak żeby to nie były czcze pogróżki z Twojej strony, jak pan nie zapłaci i nie przedstawi innego rozwiązania to złóż o egzekucję.
  • zmeczona100 14.11.12, 10:57
    tricolour napisał:

    > .... a Ty i mąż to jednakowe żydy jesteście. Bo z tymi butami było tak, że mąż
    > chciał, byś ty kupiła

    To ja poproszę o linka do tej konkretnej wypowiedzi, bo inaczej będę uprawniona do twierdzenia, żeś kłamca smile

    > a Ty chciałaś, by mąż kupił skoro zabiera syna w góry.

    To dokładnie tak, jak z podróżą w kosmos, której koszty syna nie zostały uwzględnione w alimentach smile
    I tak samo, jak koszty dodatkowego wyposażenia syna na moją z nim wycieczkę na Antarktydę.

    --
    Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
  • tricolour 14.11.12, 10:33
    ... bo zmienia istotę rzeczy.

    Z jakiego powodu cytując pominęłaś ten fragment: "Ucieszyłam się, bo to naprawdę porządny zakup, tym bardziej na czasie, na teraz - super"?

    Bo niewygodny?
  • tricolour 14.11.12, 10:35
    ... "Jeśli niczego nie kupuje - też nie mam problemu, ja wszystko dziecku zapewniam"

    Też niewygodne?
  • garibaldia 14.11.12, 10:54
    Robi z igły widły ale przez to, że zabiera się do problemu ze złej strony. Ojca należy uświadomić, że z takiej wysokości alimentów jaka jest ustalona dla dziecka -tegoż dziecka nie stać na tak drogie buty. A w związku z tym, że wg ojca stać, i w związku z tym, że matka wydaje na dziecko więcej niż "swoje pół" alimentów plus pół alimentow od ojca, i w związku z tym, że dziecko chorowało i jego leczenie kosztowało wiele więcej a pan się nie dokładał- wniosek- > pan płaci za małe alimenty -> więc albo wszelkie zakupy "z alimentów" będzie konsultował z matką(wszak on nie zostaje z dzieckiem by się martwic za co ono je na co dzień), a jeśli chce robić zakupy bez wcześniejszego uzgodnienia to będzie je robił dodatkowo poza alimentami, albo sądownie nalezy alimenty podwyższyć do kwoty wystarczającej na faktyczne wydatki na dziecko. Bo w tym przypadku łaskawośc pana jest kosztem pani. Bo panu z portfela nic nie ubędzie ponad to co zawsze płacił, a ona musi ze swojego budżetu wyciągnąć dodatkowo tę kasę, którą miała do dyspozycji dotychczas, by było na codzienne potrzeby dziecka jak jedzenie, leczenie itd.
    Z panem należy pogadać od razu, bo za chwilę nie zapłaci wcale alimentów przez kilka miesięcy bo kupił dziecku ajfona.

    ps. ja tez bym się bardzo ucieszyła gdyby mi ktoś dał ot tak bez zapowiedzi najnowszy drogi model czegośtam. i nieźle bym się wkur...a gdyby się okazało za jakiś czas, że kwotę za ten drogi gest on sobie ściągnął wprost z mojego konta.
  • zmeczona100 14.11.12, 10:17
    To_ja_30 smile
    Po wypowiedziach panów płacących alimenty już się raczej nie dziwisz, że Twój zachowuje się tak, a nie inaczej, prawda? wink

    W Twojej sytuacji postąpiłabym tak:
    1. Pismo do komornika- niech ściąga to, czego nie zapłacił Ci ex
    2. Pozew do sądu o podwyższenie alimentów- żeby były na realnym poziomie i pozwalały dziecku żyć na poziomie zbliżonym do ojca (skoro on lubuje się w firmowych ciuchach i takie same kupuje dziecku). Skoro kupił dziecku takie drogie buty, to go na nie stać.

    Jest dorosły, więc odpowiada za swoje decyzje i czyny- jak nie płaci tego, co zasądził sąd, to niech poniesie konsekwencje. Jeśli pójdzie do komornika i porozmawia z nim, to się dowie, że jedyna rada na to, by nie ponosił kosztów komorniczych i nie miał komornika na karku, to rozmowa z Tobą i uproszenie Cię, abyś sprawę wycofała od komornika. W ten sposób będzie miał szanse się poprawić, a jednocześnie będzie wiedział, że nie jest bezkarny i nie ma co z Tobą zadzierać. Komornika możesz więc wycofać, jak tylko wpłaci to, co Ci zalega.

    I weź się ogarnij i nie chroń tatusia, bo inaczej Twoje dziecko dorośnie w przekonaniu, że dzieci to problem matek, a ojciec to w ogóle łaskę robi, jak płaci cokolwiek i czasami się spotka z potomkiem. Wasza była decyzja o dziecku, to i Wasze są sprawy z nim związane- w tym też odpowiedzialność finansowa. A skoro uważasz, że Ciebie stać i nie chcesz od ojca nic, to zastanów się nad tym, czy te odpuszczone przez Ciebie miesięczne/ roczne kwoty nie przydałyby się jednak dziecku- jak nie teraz, to w postaci oszczędności na lepszy start w dorosłe. Inaczej- opłacacie teraz wspólnie i sprawiedliwie koszty utrzymania dziecka, a jesli coś Ci zostaje z Twoich zarobków, to je po prostu odkładasz jako oszczędności.


    --
    "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
  • tricolour 14.11.12, 10:34
    ... żeby stracić wszelkie dodatkowe zakupy na święta, urodziny itp.

    Zmęczona,. nie każdy z życia robi napierdalankę z exem...
  • noname2002 14.11.12, 10:53
    ... żeby stracić wszelkie dodatkowe zakupy na święta, urodziny itp.

    I samowolne obniżki alimentów wink
  • zmeczona100 14.11.12, 11:07
    > ... żeby stracić wszelkie dodatkowe zakupy na święta, urodziny itp.

    To ja poproszę o przytoczenie cytatu z tego wątku, na poparcie tego, że ten pan finansuje zakupy na święta czy urodziny smile

    A tak BTW, muszę znowu złożyć wniosek o podwyższenie alimentów, bo pominęłam kwestie, które tu przytoczyłeś- mianowicie dodatkowe zakupy na święta i prezenty z okazji świąt i urodzin smile Kurczę, bo do tej pory sama to finansowałam.
    Aha, i jeszcze koszt dojazdów z synem do kina czy filharmonii, no i na weekendowe wyprawy poza miasto. Skoro ojciec w wydatkach na dziecko przedstawia bilety komunikacji miejskiej i koszty kolacji, którą razem latem zjedli podczas spotkania, to ja chyba też mogę? Kurczę, a do tej pory mi się wydawało, że to są normalne koszty rodzicielskie, a nie obowiązkowe, więc ich nie wliczałam do alimentów. Jak widzę, czas najwyższy to zmienić smile

    > Zmęczona,. nie każdy z życia robi napierdalankę z exem...

    "Co Ty możesz wiedzieć"- że tak zacytuję reklamowo smile
    Nie każdy w życiu odpuszcza, aby tylko mieć święty spokój i siły na kolejną dodatkową pracę, aby wyręczyć tatusia smile

    --
    "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
  • tricolour 14.11.12, 19:23
    ... "Ojciec niczego mu nie kupuje, jedynie prezenty "z okazji" - urodzin, Mikołajek, Świąt Bożego Narodzenia". Teraz czym ściemnisz, że cytat nie jest cytatem?

    A ten akapit "BTW" to dowód jak durni jesteście.
  • to_ja_30 14.11.12, 11:01
    zmeczona100 napisała:

    > To_ja_30 smile
    > Po wypowiedziach panów płacących alimenty już się raczej nie dziwisz, że Twój z
    > achowuje się tak, a nie inaczej, prawda? wink

    Wiesz, to prawda - załamałam się skalą zjawiska wink

    > W Twojej sytuacji postąpiłabym tak:
    > 1. Pismo do komornika- niech ściąga to, czego nie zapłacił Ci ex
    > 2. Pozew do sądu o podwyższenie alimentów- żeby były na realnym poziomie i pozw
    > alały dziecku żyć na poziomie zbliżonym do ojca (skoro on lubuje się w firmowyc
    > h ciuchach i takie same kupuje dziecku). Skoro kupił dziecku takie drogie buty,
    > to go na nie stać.
    >
    > Jest dorosły, więc odpowiada za swoje decyzje i czyny- jak nie płaci tego, co z
    > asądził sąd, to niech poniesie konsekwencje. Jeśli pójdzie do komornika i poroz
    > mawia z nim, to się dowie, że jedyna rada na to, by nie ponosił kosztów komorni
    > czych i nie miał komornika na karku, to rozmowa z Tobą i uproszenie Cię, abyś s
    > prawę wycofała od komornika. W ten sposób będzie miał szanse się poprawić, a je
    > dnocześnie będzie wiedział, że nie jest bezkarny i nie ma co z Tobą zadzierać.
    > Komornika możesz więc wycofać, jak tylko wpłaci to, co Ci zalega.

    Bardzo Ci dziękuję - to jest jakaś realna rada i jej urzeczywistnienie może wpłynąć na kogoś takiego jak mój ex, inne (czytaj: łagodniejsze) załatwienie sprawy spowoduje, że takie sytuacje będą się powtarzać.

    > I weź się ogarnij i nie chroń tatusia, bo inaczej Twoje dziecko dorośnie w prze
    > konaniu, że dzieci to problem matek, a ojciec to w ogóle łaskę robi, jak płaci
    > cokolwiek i czasami się spotka z potomkiem. Wasza była decyzja o dziecku, to i
    > Wasze są sprawy z nim związane- w tym też odpowiedzialność finansowa. A skoro u
    > ważasz, że Ciebie stać i nie chcesz od ojca nic, to zastanów się nad tym, czy t
    > e odpuszczone przez Ciebie miesięczne/ roczne kwoty nie przydałyby się jednak d
    > ziecku- jak nie teraz, to w postaci oszczędności na lepszy start w dorosłe. Ina
    > czej- opłacacie teraz wspólnie i sprawiedliwie koszty utrzymania dziecka, a jes
    > li coś Ci zostaje z Twoich zarobków, to je po prostu odkładasz jako oszczędnośc
    > i.
    >
    Dziękuję Ci, naprawdę. Chyba niestety z takim człowiekiem inaczej się nie da. A to, co napisałaś powyżej dało mi do myślenia - wiecznie we wszystkim mu ustępowałam i wychodziłam na tym jak Zabłocki na mydle. Skoro wie, że może mi skakać po głowie, to to robi.

    >
  • altz 14.11.12, 11:07
    zmeczona100 napisała:

    > W Twojej sytuacji postąpiłabym tak:
    ...rozwodziłabym się 3 lata... smile)))
    Weź, sobie daruj i nie radź nikomu, bo jesteś niewiarygodna, a proponujesz zazwyczaj zachowania agresywne.
    Z tego powodu wątpię w Twoje predyspozycje do bycia rodzicem.

    > Jest dorosły, więc odpowiada za swoje decyzje i czyny- jak nie płaci tego, co z
    > asądził sąd, to niech poniesie konsekwencje. Jeśli pójdzie do komornika i poroz
    > mawia z nim, to się dowie, że jedyna rada na to, by nie ponosił kosztów komorni
    > czych i nie miał komornika na karku, to rozmowa z Tobą i uproszenie Cię, abyś s
    > prawę wycofała od komornika
    . W ten sposób będzie miał szanse się poprawić, a je
    > dnocześnie będzie wiedział, że nie jest bezkarny i nie ma co z Tobą zadzierać.
    > Komornika możesz więc wycofać, jak tylko wpłaci to, co Ci zalega.
    Nie wiem czy ty tylko pycha i nadmuchane ego, chęć zemsty, czy może coś powazniejszego? Warto porozmawiać ze specjalistą, bo ta złość Cię zeżre. smile
    Może po prostu gustujesz w klimatach S-M i nie znalazłaś dotychczas odpowiedniego partnera? smile)))


    > I weź się ogarnij i nie chroń tatusia
    Trzeba nie chcieć tego zuważać, że jest zupełnie inaczej. Autorka chroni przede wszystkim siebie i pielęgnuje swój żal do Partnera. Jest tutaj niepisany układ, że facet mmoże płacić mało, ale ma się nie wtrącać.

    , bo inaczej Twoje dziecko dorośnie w prze
    > konaniu, że dzieci to problem matek, a ojciec to w ogóle łaskę robi, jak płaci
    > cokolwiek i czasami się spotka z potomkiem. Wasza była decyzja o dziecku, to i
    > Wasze są sprawy z nim związane- w tym też odpowiedzialność finansowa. A skoro u
    > ważasz, że Ciebie stać i nie chcesz od ojca nic, to zastanów się nad tym, czy t
    > e odpuszczone przez Ciebie miesięczne/ roczne kwoty nie przydałyby się jednak d
    > ziecku-

    > jak nie teraz, to w postaci oszczędności na lepszy start w dorosłe
    Alimenty pokrywają aktualne potrzeby, nie przyszłe, ale widać, że to pamiętasz, kiedy Ci pasuje.
    A co do przyszłości, to nie warto, bo wkrótce koniec świata. smile
  • zmeczona100 14.11.12, 11:15
    Odetchnij głęboko, pooddychaj przy otwartym oknie, to może jak wrócisz i przeczytasz to, co ja napisałam i co Ty, to zobaczysz różnice smile

    Altz, ja mam prostą budowę- jak cep; tzn. nie jestem zbyt skomplikowana w obsłudze, bo mam męski sposób patrzenia na świat. Dlatego dogaduję się idealnie z równie prostymi chłopami smile

    Rozmemłane, nieogarnięte, nielogiczne samce z reguły bywają w kosmosie, a ja tam z kolei w ogóle nie bywam.

    Dlatego trafiają do mnie KONKRETY, dowody itp. smile
    --
    "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
  • altz 14.11.12, 15:20
    zmeczona100 napisała:

    > Rozmemłane, nieogarnięte, nielogiczne samce z reguły bywają w kosmosie, a ja ta
    > m z kolei w ogóle nie bywam.

    Efekt wyparcia doskonale działa? smile))
    Nawet ten Twój wpis jest śmieszny, jak się zna kontekst.

    Widać po wpisach, że lubisz władzę, chciałabyś zobaczyć, jak się Były poniża i prosi o łaskę, a może wtedy byś łaskawie na przystała...
    Gdybyś była obrazem, to na pewno byłby to "Hołd pruski". wink
  • kobieta306 14.11.12, 11:36
    Wiecie co smile
    wyobraziłam sobie, że sprawdzam konto, a tam mam umniejszoną kwotę, bo były mąż kupił dziecku cośtamcośtam smile i powiem Wam szczerze, że chyba by we mnie cholera jaśnista wstąpiła. Mój były małzonek nie odważyłby się tak postąpić, bo strach by mu nie pozwolił.

    Owszem, gdyby on był fajnym ojcem, to może i ja przymykałabym oko.

    W pozostałych przypadkach - zachęcam jednak do wytyczenia jasnych granic postepowania!
  • to_ja_30 14.11.12, 12:42
    kobieta306 napisała:

    > Wiecie co smile
    > wyobraziłam sobie, że sprawdzam konto, a tam mam umniejszoną kwotę, bo były mąż
    > kupił dziecku cośtamcośtam smile i powiem Wam szczerze, że chyba by we mnie chole
    > ra jaśnista wstąpiła. Mój były małzonek nie odważyłby się tak postąpić, bo stra
    > ch by mu nie pozwolił.
    >
    > Owszem, gdyby on był fajnym ojcem, to może i ja przymykałabym oko.

    > W pozostałych przypadkach - zachęcam jednak do wytyczenia jasnych granic postep
    > owania!

    Masz rację - najwyższy czas. I dzięki!
  • tautschinsky 14.11.12, 15:05
    kobieta306 napisała:

    > W pozostałych przypadkach - zachęcam jednak do wytyczenia jasnych granic postep
    > owania!


    Słuszna rada. Płacący powinni trzymać się wyroków i nie robić żadnych
    ekstrasów. W alimentach WSZYSTKO jest ujęte, co dziecku się należy
    od rodzica. Wszystko ponad to wydawane na nie będzie odczytane przez
    alimenciary jako przejaw: frajerstwa oraz argument dla sądu, by podnieść mu alimenty - przecież gdyby go nie było stać, to by nie kupował tego i owego dziecku. Płacący muszą wiedzieć, że po drugiej strony nie ma dziecka - jest tylko wróg, który posługuje się kimś takim we własnym celu dla osiągania korzyści majątkowych. Dlatego zaleca się w miarę możliwości, gdyby roszczeniowa postawa była nadmierna (pozostawiam to własnemu odczuciu) do nie generowania nadmiernie wysokich dochodów, do których twój wróg poprzez sąd choćby może mieć dostęp. Po rozpadzie rodziny nie ma męża, nie ma żony, nie ma dziecka czy dzieci - jest wróg, z którym trzeba bezpardonowo walczyć, najlepiej tak, by nic nie przejmował z twoich zarobków, a jeśli to niemożliwe, żeby ograniczyć straty. Do dzieła! big_grin




    --
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
    '...bo tak mówi prawo...'
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
  • noname2002 14.11.12, 17:10
    Tautschinsky, to się nazywa paranoja i można to leczyć.
  • altz 14.11.12, 17:33
    noname2002 napisała:

    > Tautschinsky, to się nazywa paranoja i można to leczyć.
    To nie paranoja, to są fakty, które niszczą dzieciom szczęśliwe dzieciństwo.
  • noname2002 14.11.12, 18:36
    Altz, ja nie podwyższam eksowi alimentów, bo daje prezenty dziecku. Ale też i on nie odlicza sobie tych prezentów od alimentów.
  • altz 14.11.12, 18:59
    noname2002 napisała:

    > Altz, ja nie podwyższam eksowi alimentów, bo daje prezenty dziecku. Ale też i o
    > n nie odlicza sobie tych prezentów od alimentów.
    Mechanizm podwyższania alimentów, bo facet ma pieniądze na prezenty dla dziecka, istnieje w Polsce i jest popierany przez sądy. To zabija możliwości współdziałania rodziców.
    Jesteś wyjątkiem, pewno jest takich pań więcej, chociaż jak czytam niektóre wpisy i słyszę wypowiedzi, to zaczynam wątpić w nasze społeczeństwo. A trzeba sobie zdawać sprawę, że zazwyczaj osoby na forum dużo lepiej wypadają, niż są w rzeczywistości, osobisty filtr działa.
  • yoma 14.11.12, 16:09
    Kurcze, znowu wątek na ponad 50 postów, a sprawa jest banalnie prosta. Alimentujący nie ma prawa dokonywać samowolnie potrąceń z kwoty przypieczętowanej pieczęcią z orzełkiem (jak to ktoś trafnie ujął). Całą ocenę moralną i kwestię jakości obuwia można sobie spokojnie darować.
    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • altz 14.11.12, 16:40
    yoma napisała:

    > Kurcze, znowu wątek na ponad 50 postów, a sprawa jest banalnie prosta. Alimentu
    > jący nie ma prawa dokonywać samowolnie potrąceń z kwoty przypieczętowanej piecz
    > ęcią z orzełkiem (jak to ktoś trafnie ujął).
    ...a ojciec nie ma prawa uczestniczyć w życiu dziecka!
    Wstyd mi za ten kraj i za tego orzełka.
  • yoma 14.11.12, 16:44
    > ...a ojciec nie ma prawa uczestniczyć w życiu dziecka!
    > Wstyd mi za ten kraj i za tego orzełka.

    Hm, jesteś pewien, że nad tym orzełkiem była taka klauzula?
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • altz 14.11.12, 17:31
    yoma napisała:

    > > ...a ojciec nie ma prawa uczestniczyć w życiu dziecka!
    > > Wstyd mi za ten kraj i za tego orzełka.
    >
    > Hm, jesteś pewien, że nad tym orzełkiem była taka klauzula?
    Były różne, trochę wyroków przeczytałem, część w wymowie było bardzo bliska.
    Mi na przykład sędzia (mężczyzna) powiedział, że nie ważne czy będę miał pieniądze na spotkania z dziećmi, najważniejsze są alimenty.
    Nie zmyślam, pijany nie byłem.
  • kobieta306 14.11.12, 17:51
    no i słusznie Ci powiedział sędzia mężczyzna.
    Bo Twoimi spotkaniami dziecko ani się nie naje, ani nie ubierze, ani nie wyedukuje.
    Twoim podstawowym OBOWIĄZKIEM jest płacenie alimentów. Spotykać się nie musisz, skoro Cię na to nie stać.
  • lampka_witoszowska 14.11.12, 18:03
    wysyłam smsa: uprzejmie prsze o wywiązanie się z obowiązku alimentacyjnego w całosci do dnia........, w przeciwnym razie zostanę zmuszona powierzyć tę sprawę komornikowi. Na przysżłość proszę zostawić zakup butów dla dziecka w moich rękach lub pokryć całość kosztów wybranego artykułu"

    i kropka

    cokolwiek pan zrobi, jego sprawa, na jego ewentualne smsy odpisałabym, że o mojej decyzji zostśął poinformowany, a w wyznaczonym terminie (ok. miesiąc powinien wystarczyć) naprawdę udałabym się do komornika i opisała sytuację. I tak za kazdym razem, do skutku, jesli sytuacja w ogóle się powtórzy - a zajęcie komornicze nie jest przyjemne dla nikogo.


    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • tautschinsky 14.11.12, 19:21
    lampka_witoszowska napisała:

    > wysyłam smsa: uprzejmie prsze o wywiązanie się z obowiązku alimentacyjnego w ca
    > łosci do dnia........
    , w przeciwnym razie zostanę zmuszona powierzyć tę sprawę
    > komornikowi. Na przysżłość proszę zostawić zakup butów dla dziecka w moich ręka
    > ch
    lub pokryć całość kosztów wybranego artykułu"
    >
    > i kropka


    To jest to o czym tyle razy się pisze i czyta, sprowadzeniem ojca do roli bankomatu. W takiej sytuacji trzeba być skończonym zerem, by dawać się okradać z zarobków. Do tego trzeba być pozbawionym jakiejkolwiek godności osobistej. Dlatego zaleca się w razie niemożności stosować metodę spalonej ziemi. Może nie wzbogacisz się, ale też wróg się nie spasie na twojej krzywdzie. Metoda figi jest lepsza, ale wymaga charakteru big_grin



    --
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
    '...bo tak mówi prawo...'
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
  • yoma 14.11.12, 19:42
    Przestań bredzić. Jakby ojciec alimenty zapłacił, toby przypominacze nie były potrzebne. Już nie mówiąc o tym,, że zepsutym bankomatom się raczej SMSów nie wysyła.
    --
    Uwłaszczyło się
    niech żyjebig_grinDD
  • altz 14.11.12, 20:30
    >tautschinsky napisał:
    >
    > To jest to o czym tyle razy się pisze i czyta, sprowadzeniem ojca do roli ba
    > nkomatu.
    W takiej sytuacji trzeba być skończonym zerem, by dawać się okrada
    > ć z zarobków. Do tego trzeba być pozbawionym jakiejkolwiek godności osobistej.
    > Dlatego zaleca się w razie niemożności stosować metodę spalonej ziemi. Może nie
    > wzbogacisz się, ale też wróg się nie spasie na twojej krzywdzie. Metoda figi j
    > est lepsza, ale wymaga charakteru big_grin

    Rzadko się zgadzam z Twoimi wpisami w całości, ale w tym wątku podpisuję się pod wszystkim.

    Lampka okazała się jeszcze lepsza, bo mówi o prawdziwych intencjach. Chodzi o to, żeby wszystko wyglądało jakby pochodziło wyłącznie od matki. Matka sobie żyły wypruje, byle tylko udowodnić dziecku, że ono ma wszystko od niej, nie od ojca.

    Nie wiem, czemu, ale przypomina mi się dowcip o rodzicu dziecka bez nóg i rąk, które chce piłeczkę, żeby ją mieć i chociaż na nią patrzeć. Zdenerwowany rodzic nie chce kupić piłki, więc wybija ostatnie oczko dziecku, żeby postawić na swoim.
  • lampka_witoszowska 14.11.12, 20:42
    lampka nic takiego nie pisała, ale docenia ogrom wyobraźni w zespole, jak się ładnie określacie, wroga big_grin
    lampka uprzejmie uświadamiała dziecko, że tata nie mieszka z nami, ale płaci alimenty, czyli pieniążki na rzeczy, które córeczce są potrzebne

    i mówiła to bez przekąsu, bez przesłanek pozawerbalnych, bez złosliwości, bez dodatków, bez zlych intencji, jak oczywistą oczywistość - ale coś czuję w kościach, że po prostu małą kobietkę uczyłam w ten sposób, że na utrzymanie wspólnego dziecka rodzice oboje dają pieniądze, o zgrozo

    kurczę
    lampka chyba powinna mówić: córeczko, ze wstydem przyznaję, że otrzymujemy alimenty, postaram się jak najprędzej wnieść sprawę do sądu o uwolnienie Twojego taty z tego smutnego ciężaru, jakim dla niego nie jesteś

    i lampka na dodatek tego nigdy nie zrobi... zawsze młodą mądrą kobietę będzie uczyła, że dziecko ma dwoje rodziców
    słowo zucha (a zuchem byłam, póki za zajęcie pierwszego miejsca nei dostałam gorszej nagrody niż Gosia, która zajęła drugie miejsce)


    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • lampka_witoszowska 14.11.12, 20:31
    tak jak Yoma pisała, póki co pan sprowadził panią do roli bankomatu - skorzystał z płaconych przez siebie alimentów

    ale w sumie pan może się skutecznie uchylać przed obowiązkiem alimentacyjnym, kto mu broni?
    nawet może płodzić kolejne dzieci, uprzejmie zastrzegając przed aktem poczęcia, że antykoncepcja nei jest jego sprawą, bo nie daje się sprowadzić do roli bankomatu (a skuteczna antykoncepcja kosztuje) - a ponadto w razie spłodzenia dziecka będzie się uchylał od płacenia alimentów jak tylko się da

    ba! nawet może dostać za to uchylanie się gratis: utrzymanie na koszt państwa, pokoik co prawda z ograniczonym widokiem, ale co tam, wszak wolność wewnętrzna i walka z wrogiem, choćby ciężarnym czy dzieciatym, jest warta drobnych wyrzeczeń

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • zielona.wrona 14.11.12, 20:41
    Najlepiej wez sprzedaj te buty na Allegro i odzyskasz stracona czesc alimentow i moze jeszcze 2 PLN zarobisz.
    Swoja droga, jakie paskudne musialo miec dziecko swoje stare buty, skoro chlopu to wpadlo w oko, zmobilizowalo do pojscia do sklepu, kupienia butow. Przeciez moglby rownie dobrze kupic auto na baterie, jakby chcial matce na zlosc zrobic.
    A moze zastrzel chlopa, za to ze kupil dziecku buty i odliczyl Ci polowe. Po co komornik, sad i takie tam. Kara smierci, jak nic mu sie nalezy. Przeciez dolozyl do tych butow polowe a mogl Ci pelny koszt policzyc. Ile moga kosztowac dzieciece buty? Dwie stowy? I za sto zlotych taki raban.
    Kurtka, Kobiety, opamietajcie sie!!

    --
    zielona.wrona
  • lampka_witoszowska 14.11.12, 20:44
    daj co miesiąc tylko 100 zł komukolwiek, kto uważa, że bardziej ich od Ciebie potrzebuje i potem pisz o dobroczynności

    opamiętaj się, Wrona
    daje się z własnego wyboru

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • altz 14.11.12, 21:00
    ampka_witoszowska napisała:

    > daj co miesiąc tylko 100 zł komukolwiek, kto uważa, że bardziej ich od Ciebie p
    > otrzebuje i potem pisz o dobroczynności

    Lampka! Czy Ty masz jakieś zmiany w stylu "Doktor Jekyll i pan Hyde" i nie widzisz tego, czy widzisz, a nie potrafisz nad tym zapanować?
    Trzeba się w końcu zdecydować. Proponowany tekst SMS'a był obrzydliwy, z kolei sama twierdzisz, że tak nie robisz. Teraz z kolei piszesz o pieniądzach ofiarowanych ojcu dziecka, a przecież te pieniądze dostało dziecko, nie ojciec, więc o żadnej darowiźnie nie może być mowy. Z kolei uważasz, że ojciec podjął pieniądze z bankomatu, a przecież ich nie podjął, bo ich nie wpłacił. Chyba, że jako bankomat traktujesz portfel ojca tego chłopca.

    Może faktycznie trzeba te buty sprzedać na allegro, dziecku powiedzieć, że ojciec jest głupi, buty były brzydkie, a mama takich nie chce dla syna?

    Na rzęsach bym stanął, żeby to jakoś wyjaśnić między rodzicami i żeby broń Boże dziecko się nie dowiedziało, jaki to był konflikt z powodu zakupu tych butów. Obawiam się, że tutaj tak się nie skończy, dziecko się dowie, poczuje się winne i ogólnie podle, bo przecież dziecko nie jest najważniejsze, a najważniejsze jest pokazanie władzy. :-\
  • lampka_witoszowska 14.11.12, 21:35
    Altz, no przykro mi bardzo, ale jak ktoś rozporządza moimi pieniędzmi, to ja się zwyczajnie nei zgadzam

    jak ktoś pisze, że to tylko 100 zł, to ja nadal się nie zgadzam, ale jeśli komuś to tak łatwo przychodzi, to niech przećwiczy w realu i podzieli się wrażeniami - ale dopiero wtedy, jak sam będzie wiedział, czy to dobry pomysł

    w Twoim odbiorze sms był obrzydliwy, trudno - mój pieniądz, moja decyzja, czy zawalczę o prawo do pieniądza, którego mnie pozbawiono, tym bardziej, że potrzeby dziecka znam - słabo wtedy interesuje mnie, czy dla kogoś to obrzydliwe, właściwe, piękne czy romantyczne

    i konkretnie - kiedy dziecko dostało te pieniądze? alimenty są płatne do rąk matki, tak? to raz, a dwa, dziecko dostało buty, od taty - czy tata uczciwie dziecko poinformował, że na jego życzenie mama musiała się połowę dołożyć? czy to możliwe, że nawet się nie zainteresowałeś? no, mniejsza z tym, rolą dziecka jest się cieszyć butami, może cieszyłoby się mniej wiedząc, że tata planuje coś, co wścieknie mamę - co ze strony ojca czym jest?

    pytań o tym, że sama tak nie robię i o bankomat - nie rozumiem

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • altz 14.11.12, 22:07
    lampka_witoszowska napisała:

    > Altz, no przykro mi bardzo, ale jak ktoś rozporządza moimi pieniędzmi, to ja si
    > ę zwyczajnie nei zgadzam
    To nie są Twoje pieniądze, wbij to sobie w końcu do głowy. Póki tego nie zrozumiesz, będziesz miała z tym problem, jak teraz.
    Chwilowo zarządzasz tą kwotą, którą ojciec przeznaczył na dziecko.

    > jak ktoś pisze, że to tylko 100 zł, to ja nadal się nie zgadzam, ale jeśli komu
    > ś to tak łatwo przychodzi, to niech przećwiczy w realu i podzieli się wrażeniam
    > i - ale dopiero wtedy, jak sam będzie wiedział, czy to dobry pomysł
    Ja to akurat rozumiem, czujesz się odpowiedzialna i chcesz ;pieniądze ojca wydać lepiej, niż on sam by wydał. wink A mówiąc poważnie, chcesz. żeby na wszystko wystarczyło. Ale jakoś przy tym wszystkim zagubiło się dobro dziecka.

    > w Twoim odbiorze sms był obrzydliwy, trudno - mój pieniądz, moja decyzja
    Jeszcze raz powtórzę, to nie Twój pieniądz! Tak to można sobie pogadać. smile
    Na leczenie marsz!

    > czy tata uczciwie dziecko poinformował, że na jego życzenie mama musiała się połowę
    > dołożyć? czy to możliwe, że nawet się nie zainteresowałeś?
    Ależ ja napisałem, że ojciec jest tchórzem, ale w sumie to oboje rodzice są siebie warci. I mnie zupełnie nie obchodzą, staram się raczej myśleć o dziecku.
  • lampka_witoszowska 14.11.12, 22:30
    to uprośćmy, żeby było latwiej zrozumieć: dziecko pozostające na utrzymaniu rodziców, nieletnie, nie posiada swoich pieniędzy na utrzymanie - alimenty są przyznawane i płacone do rąk rodzica, który opiekuje się dzieckiem, są więc jego pieniędzmi, które jest zobowiązany przeznaczyć na bieżące potrzeby dziecka
    taki stan prawny zobowiązuje oboje rodziców, kropka

    a teraz możesz spokojnie udać się na leczenie

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • altz 15.11.12, 10:17
    ampka_witoszowska napisała:

    > alimenty są przyznawane i płacone do rąk rodzica, który opiekuje się dzieckiem,
    > są więc jego pieniędzmi

    To nie są pieniądze rodzica, koniec i kropka.
    Jeśli uważasz inaczej, to poproś o interpretację prawną. wink
  • lampka_witoszowska 15.11.12, 10:25
    obawiam się, że własnie tej przebrzydłej interpretacji prawnej nei przyjmujesz smile
    ale to naprawdę nie jest mój problem, Altz, ja mam to poukładane - nawet jeśli ktoś mi zarzuci, że 6latka nie dysponuje swoimi pieniędzmi, bo jej matka jakimś zrządzeniem losu te pieniądze przejmuje

    co więcej, ojciec dziecka też nie ma nic przeciwko temu, żebym to ja decydowała o przeznaczeniu alimentów, a nie 6 latka

    więc to jakby nie do mnie z tą potrzebą interpretacji - ale rób jak uważasz
    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • to_ja_30 15.11.12, 10:08
    altz napisał:

    > Ja to akurat rozumiem, czujesz się odpowiedzialna i chcesz ;pieniądze ojca wyda
    > ć lepiej, niż on sam by wydał. wink

    A dokładnie - bo w moim przypadku to wszystko trzebaby wydać na ciuchy.

    A mówiąc poważnie, chcesz. żeby na wszystko
    > wystarczyło. Ale jakoś przy tym wszystkim zagubiło się dobro dziecka.
    Tak? Dobro dziecka to jego życie w dobrobycie ogólnie pojętym - właśnie, żeby na WSZYSTKO wystarczyło - tj. jedzenie, ubranie, szkołę, przyjemność, zabawkę, zabawę, itd. Jeśli dziecko ma już trzy pary butów, to mu czwarte naprawdę niepotrzebne jeśli mają być kupione kosztem innych potrzeb. Jeśli dostaje prezent - wszystkie potrzeby są zaspokojone, i czwarta para butów też jest OK. Rozumiesz różnicę??

    > Ależ ja napisałem, że ojciec jest tchórzem, ale w sumie to oboje rodzice są sie
    > bie warci. I mnie zupełnie nie obchodzą, staram się raczej myśleć o dziecku.

    Dobrze, że został mi postawiony profil psychologiczny na podstawie kilku zdań. Jam nie warta mojego ex, dlatego jest już ex. I dzięki Bogu.
  • to_ja_30 15.11.12, 10:04
    lampka_witoszowska napisała:


    >
    > i konkretnie - kiedy dziecko dostało te pieniądze? alimenty są płatne do rąk ma
    > tki, tak? to raz, a dwa, dziecko dostało buty, od taty - czy tata uczciwie dzie
    > cko poinformował, że na jego życzenie mama musiała się połowę dołożyć? czy to m
    > ożliwe, że nawet się nie zainteresowałeś? no, mniejsza z tym, rolą dziecka jest
    > się cieszyć butami, może cieszyłoby się mniej wiedząc, że tata planuje coś, co
    > wścieknie mamę - co ze strony ojca czym jest?
    >
    Otóż to. Podpisuję się pod każdym słowem.
    >
  • kobieta306 14.11.12, 21:40
    Altz - temat jest prosty jak wór ziemniaków - alimenty zasądzone płaci się na czas i w ściśle określonej kwocie.
    A Ty robisz z tego dramat w kilku aktach jak jakiś kurde aktorzyna z wioskowego teatru uncertain
    O co ta cała dysputa i Twoje bicie piany???
    Przecież akurat Ty to do ideału ojcowskiego nawet w blokach startowych nie stawaj uncertain
    Wystarczy żebyś płacił na czas i nic nie kupował i będzie git. Nikt niczego więcej nie oczekuje!
    Autorka też nie prosi o nic i nie ma żadnych innych oczekiwań, poza przyznanymi sądownie alimentami. Więc o co Tobie chłopie od rana chodzi???
  • altz 14.11.12, 22:12
    kobieta306 napisała:

    > O co ta cała dysputa i Twoje bicie piany???
    Wybacz, że nie będę Ci odpowiadał, ale znając Twoją historię i różnobarwne wypowiedzi, nie umiem już Cię poważnie traktować. smile
  • kobieta306 14.11.12, 22:28
    mam bardzo podobne odczucia względem Ciebie właśnie. I nie dziwi mnie, że AKURAT Ty najgłośniej w tym wątku krytykujesz coś, co jest podstawą uzasadnioną prawnie, czyli terminowe płacenie alimentów o określonej wysokości do rąk jednego z rodziców dziecka.
  • to_ja_30 15.11.12, 10:12
    kobieta306 napisała:

    > mam bardzo podobne odczucia względem Ciebie właśnie. I nie dziwi mnie, że AKURA
    > T Ty najgłośniej w tym wątku krytykujesz coś, co jest podstawą uzasadnioną praw
    > nie, czyli terminowe płacenie alimentów o określonej wysokości do rąk jednego z
    > rodziców dziecka.

    No niestety, wydaje mi się, że najgłośniej w tym wątku krzyczą panowie, którzy w moim ex widzą swoje alter ego...
  • altz 15.11.12, 10:26
    to_ja_30 napisała:

    > No niestety, wydaje mi się, że najgłośniej w tym wątku krzyczą panowie, którzy
    > w moim ex widzą swoje alter ego...

    Ja wiem, że po to panie wchodzą na forum, żeby uzyskać poparcie i poklask. wink
    Daleki jetem od Twojego Lubego. smile
    Zrobisz, jak uważasz. Tylko pamiętaj, że zasada akcja -> reakcja zawsze obowiązuje.
    Sama sobie stwarzasz świat, ale dziecku również.
  • to_ja_30 15.11.12, 10:35
    altz napisał:

    > Zrobisz, jak uważasz. Tylko pamiętaj, że zasada akcja -> reakcja zawsze obo
    > wiązuje.

    Ja to wiem doskonale. Chyba czytałeś moje wpisy? Zawsze wolałam rozwiązywać sporne kwestie polubownie, mój były nigdy. Zawsze też to ja przez to/"dzięki temu" byłam poszkodowana. Teraźniejsza sytuacja o której piszę w tym wątku spowodowała, że mi się "ulało" - więc to raczej akcje byłego spowodowały w KOŃCU (po kilku latach) moją reakcję.

    > Sama sobie stwarzasz świat, ale dziecku również.

    Otóż to.
  • yoma 15.11.12, 09:11
    Altz, wprost: masz papier z pieczęcią z orzełkiem, nad nią napisane, że co miesiąc płacisz 500 zł na rzecz dziecka. Płacisz żywą kasę czy kupujesz dziecku cukierków za 500 zł? Jednym słowem proszę: pierwsze albo drugie.
    --
    Mam żone dwójkędzieci i czuję siez tego tytułu podle. [by Oszołek, pisownia oryginału]
  • altz 15.11.12, 10:10
    yoma napisała:

    > Altz, wprost: masz papier z pieczęcią z orzełkiem, nad nią napisane, że co mies
    > iąc płacisz 500 zł na rzecz dziecka. Płacisz żywą kasę czy kupujesz dziecku cuk
    > ierków za 500 zł? Jednym słowem proszę: pierwsze albo drugie.
    Widzisz, bredzisz, ale sama wchodzisz w ślepy zaułek, ja Cię tam nie wpuszczałem. smile
    Odpowiem też bredząco, żeby nie psuć poziomu rozmowy wink
    Dziecko cukierków na nogi nie założy, ale ładne, nowe, solidne buty już tak, więc widać z tego, że chyba jednak mężczyźni mają lepszą orientację o potrzebach dziecka, niż matki.
    Ja jestem przeciwnikiem głupiego wydawania pieniędzy, ale uważam, że w życiu dziecka mają prawo uczestniczyć oboje rodzice i podejmować decyzje z dzieckiem związane.

    Chodziło mi za to o wyroki sądu i uzasadnienia w rodzaju: ponieważ matka izolowała dziecko przez dwa lata, dziecko straciło więź z ojcem, więc już nie warto tego zmieniać. Takich wyroków i głupszych jest sporo i orzełek powinien zasłaniać oczy skrzydłem pod takim pismem, żeby takich głupot nie widzieć.

    To, co teraz obowiązuje, to jest stajnia Augiasza, kiedyś to się zmieni, ale wtedy wszyscy się wyprą, że tak robili, Ty również, nie mam wątpliwości.
    Mówi się, że że to, co legalne, niekoniecznie jest moralne, ani uzasadnione. To, że ktoś się podpiera dobrem dziecka, nie oznacza, że o takie dobro naprawdę mu chodzi.
  • to_ja_30 15.11.12, 10:16
    altz napisał:



    > Ja jestem przeciwnikiem głupiego wydawania pieniędzy, ale uważam, że w życiu dz
    > iecka mają prawo uczestniczyć oboje rodzice i podejmować decyzje z dzieckiem zw
    > iązane.

    Taaaak?? Ale w opisywanej przeze mnie sytuacji tatuś właśnei jak najbardziej może i nawet powinien uczestniczyć w życiu dziecka i jest o to usilnie proszony, ale jak widać uczestniczy tylko wtedy, kiedy nie jest to potrzebne i tego nie chcę. Natomiast jeśli trzeba już wydać kilka tysięcy, to uczestnictwo w życi dziecka jakoś się wtedy nie liczy...

    Pozostawiam do przemyślenia.

    > Chodziło mi za to o wyroki sądu i uzasadnienia w rodzaju: ponieważ matka izolow
    > ała dziecko przez dwa lata, dziecko straciło więź z ojcem, więc już nie warto t
    > ego zmieniać. Takich wyroków i głupszych jest sporo i orzełek powinien zasłania
    > ć oczy skrzydłem pod takim pismem, żeby takich głupot nie widzieć.

    Boże... na jakiej podstawie Ty takie rzeczy piszesz a'propos mojego wątku, skoro nijak się to ma do mojej sytuacji? smilesmile
    > To, co teraz obowiązuje, to jest stajnia Augiasza, kiedyś to się zmieni, ale wt
    > edy wszyscy się wyprą, że tak robili, Ty również, nie mam wątpliwości.
    > Mówi się, że że to, co legalne, niekoniecznie jest moralne, ani uzasadnione. To
    > , że ktoś się podpiera dobrem dziecka, nie oznacza, że o takie dobro naprawdę m
    > u chodzi.
  • yoma 15.11.12, 11:26
    To Ja, odpuść, szkoda zdrowia, naprawdę. Masz rację i prawo jest po twojej stronie. A co do sprawiedliwości, niechże ją sobie Altz z Tauczyńskim pojmują, jak chcą.

    BTW szkoda, że Miszcz Rybak gdzieś zniknął smile
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie Prezesa.
  • lampka_witoszowska 15.11.12, 10:30
    Altz, nieco się podkładasz big_grin

    skoro chodzi Ci tylko o zadowolenie dziecka, to popytaj znajome 7letnie dzieci - czy chciałyby druga albo czwartą parę butów za 500 zł czy jednak za tę samoą kwotę nakupić słodyczy big_grin

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • yoma 15.11.12, 11:24
    Prosiłam jednym słowem: kasa czy cukierki?

    > yoma napisała:
    >
    > > Altz, wprost: masz papier z pieczęcią z orzełkiem, nad nią napisane, że c
    > o mies
    > > iąc płacisz 500 zł na rzecz dziecka. Płacisz żywą kasę czy kupujesz dziec
    > ku cuk
    > > ierków za 500 zł? Jednym słowem proszę: pierwsze albo drugie.
    > Widzisz, bredzisz, ale sama wchodzisz w ślepy zaułek, ja Cię tam nie wpuszczałe
    > m. smile
    > Odpowiem też bredząco, żeby nie psuć poziomu rozmowy wink
    > Dziecko cukierków na nogi nie założy, ale ładne, nowe, solidne buty już tak, wi
    > ęc widać z tego, że chyba jednak mężczyźni mają lepszą orientację o potrzebach
    > dziecka, niż matki.
    > Ja jestem przeciwnikiem głupiego wydawania pieniędzy, ale uważam, że w życiu dz
    > iecka mają prawo uczestniczyć oboje rodzice i podejmować decyzje z dzieckiem zw
    > iązane.
    >
    > Chodziło mi za to o wyroki sądu i uzasadnienia w rodzaju: ponieważ matka izolow
    > ała dziecko przez dwa lata, dziecko straciło więź z ojcem, więc już nie warto t
    > ego zmieniać. Takich wyroków i głupszych jest sporo i orzełek powinien zasłania
    > ć oczy skrzydłem pod takim pismem, żeby takich głupot nie widzieć.
    >
    > To, co teraz obowiązuje, to jest stajnia Augiasza, kiedyś to się zmieni, ale wt
    > edy wszyscy się wyprą, że tak robili, Ty również, nie mam wątpliwości.
    > Mówi się, że że to, co legalne, niekoniecznie jest moralne, ani uzasadnione. To
    > , że ktoś się podpiera dobrem dziecka, nie oznacza, że o takie dobro naprawdę m
    > u chodzi.







    --
    Uwłaszczyło się
    niech żyjebig_grinDD
  • to_ja_30 15.11.12, 10:11
    kobieta306 napisała:

    > Wystarczy żebyś płacił na czas i nic nie kupował i będzie git. Nikt niczego wię
    > cej nie oczekuje!

    No dokładnie!!! Niech płaci te alimenty, niech się nie dokłada do innych - nawiasem mówiąc niezmiernie ważnych spraw - jeśli dobro dziecka to taki dla niego problem. Ale niech nie robi cyrków z alimentami, bo to już jest cios poniżej pasa.

    > Autorka też nie prosi o nic i nie ma żadnych innych oczekiwań, poza przyznanymi
    > sądownie alimentami. Więc o co Tobie chłopie od rana chodzi???

    Właśnie, o co Tobie chłopie chodzi?
  • kobieta306 14.11.12, 21:48
    obrazowi Altz tak Ci powiem - w każdej firmie jest jeden przełożony w dziale. W dziale składającym się z dziecka i 2 opiekunów jeden musi być tym decydującym. Inaczej będzie syf i dzieciak będzie miał 8 par butów górskich i zero sandałków. Jeden musi rządzić. Czasami jest to matka, a czasami ojciec (zeleżnie od woli sądu) U autorki jest to akurat matka - i to ona jest osobą podejmującą zarządzenia w kwestii obuwia w tej firmie! Kapujesz?
    A że rządzić każdy by chciał to inna sprawa.
    Jak uważasz, że tak być nie może, bo rządząca działa na szkodę firmy, to kierujesz swe kroki do przełożonego wyżej, celem wprowadzenia zmian - zatem idziesz do sądu i przedstawiasz konkretne argumenty na to, że to właśnie ty byłbyś lepszym szefem w tej grupie.

  • to_ja_30 15.11.12, 10:02

    >
    > Może faktycznie trzeba te buty sprzedać na allegro, dziecku powiedzieć, że ojci
    > ec jest głupi, buty były brzydkie, a mama takich nie chce dla syna?
    >

    Człowieku, nigdzie nie pisałam, że dziecko cokolwiek wie o potyczkach między nami. Dziecko się z butów cieszy i ja cieszę się razem z nim, mówiąc, jakie tata fajne buty kupił. Dla mnie dziecko nie jest kartą przetargową i nie mówię mu nic złego na ojca tylko dlatego, że ten ma zrąbane poczucie wartości.

    Rozmawiam z ojcem na ten temat, nie z dzieckiem.

    > Na rzęsach bym stanął, żeby to jakoś wyjaśnić między rodzicami i żeby broń Boże
    > dziecko się nie dowiedziało, jaki to był konflikt z powodu zakupu tych butów.
    > Obawiam się, że tutaj tak się nie skończy, dziecko się dowie, poczuje się winne
    > i ogólnie podle, bo przecież dziecko nie jest najważniejsze, a najważniejsze j
    > est pokazanie władzy. :-\

    Noo, dokładnie - ja też bym stanęła na rzęsach i to robię - ale z drugiej strony takich chęci nie ma - czy to w końcu jest jasne?
  • to_ja_30 15.11.12, 09:59
    zielona.wrona napisał:

    > Najlepiej wez sprzedaj te buty na Allegro i odzyskasz stracona czesc alimentow
    > i moze jeszcze 2 PLN zarobisz.

    Czy ja powiedziałam, że buty są be? Nieee, ja powiedziałam, że ucieszyłam się z gestu, a be jest zachowanie exa, który daje prezent a de facto okazuje się, że to prezent nie był (de facto niepotrzebny, bo dziecię buty ma) i zmusza mnie do opłacenia czegoś, bez czego bym się obyła, bo mam inne - o wiele ważniejsze wydatki na dziecko, a ta kwota na te wydatki była potrzebna. Chyba nie muszę Cię uświadamiać, że skoro to ja wychowuję dziecko, to kwotę alimentów mam dokładnie przeznaczoną na wszelkie inne potrzeby dziecka, a skoro buty już posiada, to mu nastęjpnej pary nie kupuję, bo krezusem nie jestem.

    > Swoja droga, jakie paskudne musialo miec dziecko swoje stare buty, skoro chlopu
    > to wpadlo w oko, zmobilizowalo do pojscia do sklepu, kupienia butow.

    No widzisz - dotychczasowe buty dziecka są porządne i niepaskudne, ale jak już tu raz pisałam, ojciec dziecka jest osobą, dla której marka jest nadrzędną sprawą oraz wygląd i ubrania na pierwszym miejscu. ja tak nie mam - dla mnie są ważniejsze wydatki niż piąta para butów. Jeśli mu sie nie podoba, że dziecko nei chodzi w markowym obuwiu (ładnym, wygodnym, niezniszczonym i ciepłym, ALE niemarkowym), to proszę - niech mu kupi, skoro uważa, że taka krzywda mu się dzieje. Ale nie z pieniędzy alimentacyjnych.
    Lepiej by zrobił, jakby pomyślał, że dziecku się krzywda dzieje bez operacji - ale wtedy inicjatywy nie wykazał - czy to Ci nie daje do myślenia?

    Przeciez
    > moglby rownie dobrze kupic auto na baterie, jakby chcial matce na zlosc zrobic.

    A kto mówi, że chciał zrobić na złość?? Nie interesują mnie jego intencje - przed takimi posunięciami ROZMAWIA się najpierw z drugą osobą i ustala, czy taka rzecz jest potrzebna, p i na ile, przedstawia się swój punkt widzenia i pyta, jak ja to widzę, czy może PLANUJĘ niebawem zakup nowych butów, etc. A nie idzie do sklepu, przychodzi z dzieckiem w nowych butach, zostawiając z poczuciem, że to prezent, po czym ściąga pieniądze z alimentów na niepotrzebny zakup?? No sorry, to chyba coś nie tak z myśleniem - ja już tu ktoś napisał, nie ma prawa stawiać mnie przed faktem dokonanym, bo jemu może się WYDAWAĆ, że ja nie mam na co tych alimentów wydać, ale jakby włożył trochę trudu w ROZMOWĘ ze mną, to na pewno by się wszystkiego dowiedział - ja nie mam nic do ukrycia.

    > A moze zastrzel chlopa, za to ze kupil dziecku buty i odliczyl Ci polowe. Po co
    > komornik, sad i takie tam. Kara smierci, jak nic mu sie nalezy. Przeciez doloz
    > yl do tych butow polowe a mogl Ci pelny koszt policzyc. Ile moga kosztowac dzie
    > ciece buty? Dwie stowy? I za sto zlotych taki raban.

    Tak, być może za 100, być może za 10. Liczy się fakt bycia żenującym i nie liczącym się ze zdaniem matki jego własnego dziecka, która przebywa z nim non stop i z pewnością wie LEPIEJ co dziecku jest na teraz potrzebne, a co nie, niż tatuś widujący dziecko co dwa - trzy tygodnie.

    > Kurtka, Kobiety, opamietajcie sie!!

    My się opamiętamy, jak mężczyźni będą sie zachowywać jak należy. Kij ma dwa końce.
  • zmeczona100 15.11.12, 11:17
    Kobiety wink A odpuśćcież sobie dyskusję z panem Altzem, bo ona i tak nadal będzie nieefektywna smile

    Toż niektórzy mają taki poziom intelektualny, że nawet pewnych oczywistych rzeczy nie są w stanie ogarnąć. A Wy tu imacie się zadania niewykonalnego i skazanego na porażkę z góry smile

    Przyznajcie mu rację i niech się chłopak cieszy smile
    Rozgarnięci i tak wyciągną z tej wymiany zdań odpowiednie wnioski smile

    Zacznę ja:

    Altz, tak, masz rację- we wszystkim, o czym tu piszesz. Pani powinna się dogadać z exem i w ogóle nie zwracać uwagi na takie błahostki, jak niedopłata alimentów; powinna wyprawić ucztę dziękczynną i docenić wreszcie gest pana w postaci zakupów świetnych butów dla ich dziecka smile Ojciec dokłada się do utrzymania dziecka, wydając swoje własne pieniądze, więc o co ten krzyk? Przecież zrobił prezent i poza tym to sam zadecydował o części wydatkowanej przez siebie kwoty na potomka.

    Twoje zdrowie, Altz smile

    --
    Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
  • zmeczona100 15.11.12, 11:18

    --
    "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
  • yoma 15.11.12, 11:21
    > A odpuśćcież sobie dyskusję z panem Altzem, bo ona i tak nadal będzi
    > e nieefektywna smile

    Nie znasz tego uczucia, kiedy klawiatura tak strasznie swędzi? smile
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • zmeczona100 15.11.12, 11:53
    Hihi, toś mnie złapała tongue_out
    --
    Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
  • kobieta306 15.11.12, 12:14
    Dziewczynki macie rację - w pewnym momencie z człowiekiem chorym nie nalezy wdawać się w dyskusję tylko spokojnie przytakiwać. Zatem , tak jest jak pisze Altz. Buty porządne górskie MUSZĄ być na stanie w każdym domu (więcej niż jedna para) i matka NIE MA PPAWA chcieć inaczej. Co więcej - za resztę wypada kupić cukierki, aby utwierdzć dziecko w przekonaniu, że ojciec je kocha. Na butach należy nakleić dużą widoczną kartkę (napisaną pisakiem niezmywalnym aby wszyscy widzieli zawsze), że to DAR OD OJCA ! - w sumie można nakleić na jednym bucie, bo za drugi płaciła matka (co widać na koncie, że odliczony ten but został). Więc w sumie uważam, że nie ma obowiązku naklejać takiej informacji na obu butach.
    Aczkolwiek można, aby nie zostac posądzoną o drobiazgowośc oraz o to, że się o ojcu źle mówi/pisze. Tak że podsumowując - Altz ma świętą rację. W sumie jak mogłyśmy w ogóle pomyśleć, że on nie ma racji? uncertain
  • nandita_7 15.11.12, 13:48
    Aby niech was czółka nie rozbolą od bicia pokłonów, dziewczynki. smilesmile smile
  • yoma 15.11.12, 15:38
    Podkładamy sobie dywaniki łazienkowe, uprzednio starannie wyczyszczone smile
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • fotm 16.11.12, 10:20
    Chyba lepiej powiedzieć wprost tatusiowi, że jak następnym razem będzie robił dziecku drogie prezenty na Twój koszt bez porozumienia z Tobą, to w sprawie kosztów utrzymania syna będzie rozmawiał już tylko z komornikiem. W przyszłym miesiącu pewnie kupi dziecku quada, żeby zrobić na Młodym wrażenie, a Ciebie obciąży połową kosztów smile.
    --
    "Pozwól też, że dam ci radę płynącą ze szczerego serca: nigdy więcej nie mów, że jesteś nic niewarta. Bo znaczymy tylko tyle, na ile potrafimy wycenić się we własnych oczach." Mordimer/ J. Piekara

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.