• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Zycie z rozwodnikiem z dzieckiem Dodaj do ulubionych

  • 07.01.13, 21:26
    Poznaalam rozwodnika z dzieckiem.(ja panna bezdzietna l.30)poznalismy sie przez neta.Pisal,pisal caly miesiac wiadomosci codziennie.Ok,pomyslalam ,ze dam mu szanse na spotkanie.Zobaczylismy sie wkoncu na zywo.On przystojny,wysoki,dostalam 11 pieknych roz,zaprosil do restauracji,odwiozl do domu.I co,wszytsko pieknie ladnie ale czy ja nie pakuje sie w bagno?Rozwiodl sie z zona,zona go wykorzyslala finansowo,zniszczyla psychicznie,nie pozwala mu sie z dzieckiem widywac,wzywa na niego policje.Facet hmmm...?za dobre ma serce dla niej,pozwala sie gnoic.Pisze do mnie,chce sie spotykac ale ja nie wiem czy warto?doradzcie
    Zaawansowany formularz
    • 07.01.13, 21:31
      Zalezy co lubisz. Ja bym się nie spotykala ani z nim, ani z Toba.
      --
      Toleruję ich jak każdego innego człowieka nie wyróżniającego się spośród innych czy to rasą, pochodzeniem czy wyglądem.Lisa
    • 07.01.13, 21:35
      Ostrożności nigdy za wiele, również podczas spotykania się z bezdzietnym kawalerem smile

      Ale na razie nie musisz przecież związku budować smile Widzieliście się raptem raz smile

      Ja bym brała smile Pospotykać się z facetem na zasadzie "życzliwego znajomego" - czemu nie?
    • 07.01.13, 21:46
      cyferkaliterka napisał(a):
      Rozwiodl sie z zona,zona go wykorzysl
      > ala finansowo,zniszczyla psychicznie,nie pozwala mu sie z dzieckiem widywac,wzy
      > wa na niego policje.Facet hmmm...?za dobre ma serce dla niej,pozwala sie gnoic.

      A te informacje to od kogo masz? Jeśli od tego Pana, to ja byłabym bardzo ostrożna. Zauważyłam, że na najbardziej uciśnionych, biednych, pokrzywdzonych misiów kreują się ci, którzy najwięcej na sumieniu mają. Lubią w ten sposób na litość brać i zmiękczać naiwne, babskie serduszka smile
      • 07.01.13, 22:35
        Toś Mola pojechała po bandzie. Kobita niedoświadczona i ją wystraszyłaś.

        --
        Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
        • 07.01.13, 22:39
          Wystraszyłam??? surprised
          Jeśli już ją zakochanie dopadło, to nic i nikt jej nie wystraszy wink
          Na nic moje i innych gadanie. I tak zrobi jak zechce.
          • 07.01.13, 22:44
            Zgadzam się z Molą smile
            A ja nie utrzymuje kontaktów z rodziną byłego, on z moją też nie i co z tego. Moja rodzina "poszła" za mną a jego za nim. Nie wiem jak można z tego wyciągać wniosek, że to na pewno była zołza smile
            • 07.01.13, 22:49
              Ja tam tylko z exem nie utrzymuję kontaktów, bo się wziął chłopak z życia dzieci wypisał, a to jedyna wspólna płaszczyzna, na której moglibyśmy mieć jakiekolwiek kontakty. Więcej części wspólnych nie ma i nie będzie. No chyba, że chłopina na starość zmądrzeje i wnuki pokocha wink
              Za to mam bardzo dobry kontakt z teściową. Może dlatego, że nie oczekiwałam od niej nigdy opowiedzenia się po jakiejkolwiek ze stron. Po prostu jest Babcią moich dzieci i tego nic, nikt nigdy nie zmieni. W dodatku jest bardzo dobrą Babcią, więc nie mam powodów by jej nie lubić smile
              • 07.01.13, 22:56
                Mola u nas też nikt nie oczekiwał "przejścia" na czyjąś stronę, tak jakoś samo wyszło. Dziecko ma kontakt i z jedną i z drugą rodziną, ja nie muszę wink
                Jak zakochana, to żeby nawet potwierdziło się, ze Pan jednak święty nie był, to kobieta będzie go zmieniać wink
                No tamta to pewnie głupia była, nie pasowała do niego, a ona teraz to zrobi z niego kochanego misia smile
                Oj znamy to, znamy...
                • 07.01.13, 23:04
                  cozzycie_80 napisała:
                  > No tamta to pewnie głupia była, nie pasowała do niego, a ona teraz to zrobi z n
                  > iego kochanego misia smile

                  I niech robi, na zdrowie. Jednego biednego misia z rynku matrymonialnego mniej, a to jakby nie było lepiej dla nas big_grin
          • 07.01.13, 22:45
            mola1971 napisała:

            > Wystraszyłam??? surprised
            > Jeśli już ją zakochanie dopadło, to nic i nikt jej nie wystraszy wink
            > Na nic moje i innych gadanie. I tak zrobi jak zechce.
            święte słowasmile
          • 07.01.13, 22:47
            Gdybym był na jej miejscu to uciekłabym jak najdalej - po przeczytaniu tego wątku wink

            --
            Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
            • 07.01.13, 22:51
              A to znaczy, że kompletnie nie znasz się na kobietach tongue_out
              Baby pytają, dopytują, włos na czworo dzielą, a i tak robią jak chcą i jak same wymyślą big_grin
    • 07.01.13, 21:48
      No naprawdę, te biedne rozwiedzione misie zawsze takie oszukane, wykorzystane finansowo, odseparowane siłą od dziecka...
      Gdy (jeśli) spodoba mi się kiedyś jakiś rozwodnik, to zanim zacznę o nim myśleć poważnie, spotkam się z jego ex. Dwie wersje to więcej, niż jedna wersja. Można chociaż spróbować oddzielić prawdę od kłamstw serwowanych w jakimś konkretnym celu. No i jeszcze jedno - matka jego dziecka/dzieci będzie w naszym życiu przez najbliższe x lat i będzie to prawdopodobnie obecność aktywna. Codzienna być może. Dla niektórych to najtrudniejszy aspekt życia z rozwodnikiem/rozwódką.
      • 07.01.13, 21:55
        shibuya_metro napisał(a):
        Gdy (jeśli) spodoba mi się kiedyś jakiś rozwodnik, to zanim zacznę o nim myśleć
        > poważnie, spotkam się z jego ex. Dwie wersje to więcej, niż jedna wersja

        Super , jak ty będziesz chciała zwiazać się z jakimś mężczyzną, on równiez powinien
        spotkać się z twoim Ex i poprosic o opinię na twoj temat."Dwie wersje ,to więcej niz jedna"
        • 07.01.13, 22:05
          Jeśli zechce, to czemu nie? Będzie miał zresztą ku temu mnóstwo okazji, mój ex uczestniczy (choćby telefonicznie) od rozwodu niemal w każdym moim dniu (ze względu na dzieci, ale tez inne rodzinne sprawy). Ja mam nadal bliskie i prawie codzienne kontakty z jego/już moją rodziną. Wątpię, żeby to się w najbliższych latach miało bardzo odmienić, choć mam nadzieję na znaczne osłabienie relacji z samym ex, nad czym pracuję.
      • 07.01.13, 22:05
        Możesz mi powiedzieć jak ty sobie to spotkanie wyobrażasz?
        Dorosła osoba wyrabia sobie zdanie na temat innych ludzi na podstawie obserwacji własnych i rozmów z nim, a nie szuka świadectw przydatności do spozyciasmile
        Pan sam ci powie w czym tkwił problem tylko słuchaj i wyciągaj własne wnioski.
        • 07.01.13, 22:10
          mayenna napisała:
          > Pan sam ci powie w czym tkwił problem tylko słuchaj i wyciągaj własne wnioski.

          Pan powie to, co chce powiedzieć (lub co ona chce usłyszeć). Ja tam bardziej skupiłabym się na własnych wnioskach. I co najważniejsze - na intuicji. Ona bardzo rzadko zawodzi.
          • 07.01.13, 22:20
            Pan często między wierszami mówi to w czym było sedno rzeczy. Mówi co eks mu zarzucała i oprócz ewidentnych bzdur, jak sie je odsieje to czasem zostaje cos, co naprowadza na autentyczny problem.
            • 07.01.13, 22:27
              No toż napisałam, by ufać intuicji. Znaczy ziarno od plew oddzielać wink
        • 07.01.13, 22:21
          Podejrzewam, że spotkanie z ex u założycielki wątku nastąpi prędzej czy później, w końcu są dzieci, czy tam jedno dziecko. Chyba, że mamy do czynienia z patologią typu wrogie przekazywanie sobie dziecka rzutem przez próg... Ale podczas interakcji, pierwszej, drugiej, trzeciej, należy eksię obserwować, przyglądać się jej sposobowi mówienia do męża, to może sporo zdradzić. A przy jakiejś okazji, typu święta czy urodziny, po prostu zapytać, dlaczego zrezygnowała z małżeństwa pomimo wspólnych dzieci. Jak normalna babka normalną babkę... Jakoś wierzę w ludzi i w to, że można mieć z nimi zdrowe relacje. Nie każda ex i next muszą być wrogami, zwłaszcza jeśli są jakieś dzieci. A może się mylę, okaże się kiedyś, w praniu, może...
          PS. powyższe postanowienie wygenerowałam na podstawie własnego życiorysu. Moj ex, w pierwszych miesiącach i latach naszego związku raczył mnie historiami o koszmarnej ex (nie żonie, ale wieloletniej dziewczynie). Wierzyłam jak cielę w każde jego słowo, współczułam, pocieszałam, chciałam oczywiście być lepsza od tamtej, żeby miało biedne chłopisko coś z tego życia... Dopiero jakiś czas temu kilka rożnych osób uświadomiło mi, jak wiele z tamtych historii było najzwyklejszymi kłamstwami. Najbanalniejszymi konfabulacjami mającymi jeden cel: wmówienie mi, że to JA jestem mu pisana, a tamta to zła i głupia pomyłka, zmarnowane lata... Gdybym wtedy była starsza, mądrzejsza, bardziej doświadczona, zapaliłaby mi się lampka już przy pierwszej z setek tamtych paskudnych historyjek. Głupia byłam, ale już nigdy nie będę, ot co.
          • 07.01.13, 22:27
            Jakby na mnie trafiło i byłabym mściwa to powiedziałabym ze on jest chory na jakąś weneryczna chorobę, która nie daje widocznych efektów.smile
            A jak ona powie, cos co jest prawdą to uważasz, że zakochana osoba posłucha? Jak powie np. ze ja bił?A pan się trzyma w ryzach i nie ma na oko takich problemów, to raczej nie uwierzy eksowej. Akurat psychopaci świetnie się kamuflują.
            • 07.01.13, 22:36
              Nie wiem, w co uwierzy zakochana osoba, pewnie zależy od zakochanej osobywink. Ale gdybym ja dostała sygnał, że mój nowy ukochany BYĆ MOŻE bił kobietę, na pewno dałoby mi to do myślenia. Oczywiście, to niełatwa sytuacja, wiele zależy od kontekstów. Warto np. zobaczyć, jaki jest stosunek rodziny nowego ukochanego do jego ex. Jeśli eksia w opowieściach chłopa jest złodziejką, sekutnicą i zdrajczynią, a ma podejrzanie dobre relacje z jego rodzicami i rodzeństwem, warto to przemyśleć. A gdyby matka nowego była dla mnie miła, ją też zapytałabym o powód rozstania się małżonków. A co mi tam, lepsze to niż marnowanie kolejnych lat krótkiego życia na kolejnego drania...
              • 08.01.13, 15:09
                mam taki przyklad w rodzinei , po 15 latach malzenstwa pani znudzilo sie malzenstwo a bardzo spodobal byly narzeczone odnaleziony na anszej klasie
                podala o rozwód, maz szalał , rozpaczal ale pani byla nieugieta
                na rozprawie bez orzeczenie ow inie nagle pani rzekal " a poza tym to mąz sie nade mną znęcalna to sedzina " jak sie znecał ? bil panią?
                NIE
                robil awantury?
                nie
                stosowal przemoc psychiczna?
                NIE
                nieszczyl cos?
                nie
                pił?
                nie
                no to o jakei znecanie chodzi ?
                a bo maz przestal sie do mnie odzywac gdy postanowailam sie rozwiezc
                to skad oskarzenei o znecanie ?
                a bo adwokatka na korytarzu mi to poradzila!!!!

                w kwesti szujowatosci, mendowatosci i wrednosci kobiety , szczegolnie w obliczu rozwodu, nie maja sobei równych

                jak sie facet stawia - zawze mozan go oskarzyc o pedofilie, nie wygrzebie sie

                stad nie wierzylabym ani jednemu slowy bylej zony , jezeli to maz podal o rozwód z jej winy
                --
                Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
                • 08.01.13, 15:26
                  Opowieści Blue Ani sa świetnym dowodem na odwrotność sytuacji. Podział idzie nie po linii płci a ogólnie jako ludzie jestesmy różni. Przy rozwodzie wychodzą z człowieka bardzo różne zachowania.
                  • 08.01.13, 15:43
                    Masz racje Mayenna, przypisywanie określonych negatywnych zachowań konkretnej płci jest oznaką zafiksowania się na swoich własnych problemach i traumach.

                    --
                    Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
                • 08.01.13, 18:34
                  mozambique napisała:

                  >
                  > w kwesti szujowatosci, mendowatosci i wrednosci kobiety , szczegolnie w obliczu
                  > rozwodu, nie maja sobei równych
                  >
                  > jak sie facet stawia - zawze mozan go oskarzyc o pedofilie, nie wygrzebie sie
                  >
                  > stad nie wierzylabym ani jednemu slowy bylej zony , jezeli to maz podal o rozwó
                  > d z jej winy

                  Jestem żoną której mąż podał o rozwód z jej winy.
                  Jego argumenty, zdjęcia zwierzęcych kup na trawniku, jako dowód na to że to nasz trawnik i odchody naszego psa.
                  Zdjęcie zapchanego zlewu, jako dowód na moje bałaganiarstwo i dwa pety w kibelku.
                  Dochodzą zeznaniasmile jedynie mama jego która stanęła za nim będzie zeznawać i jej facet.
                  Drobnym szczegółem, jest że nie utrzymywała z nami kontaktu przez 3 lata bo się zakochała i rola babci jej nie odpowiadała.
                  Była u nas 5 razy.
                  Mój mąż ma 3 prawnika nikt nie może udzwignąć tego, że ja jestem winną rozpadowi tego związku.
                  Pozatym jestem pijaczką i złą matką.
                  Zadano mi pytanie czy spałam pod płotem w styczniu, dlaczego 5 latek ma brudne paznokcie o 17 po powrocie z przedszkola, i czy młodego podkrążone oczy świadczą, że nie zajmuję się nim.
                  Dla ścisłości tata za bardzo się nie orientuję w jakiej sali w przedszkolu przebywa syn.
                  Aby udowodnić moją złą postawę wobec młodego załatwił nam badania w RODK, szczegółem jest że nie kontaktuję się z synem od lipca.
                  Dużo jeszcze mogę wymieniaćsmile
                  Nie zawsze prawda jest oczywista.
                  Niektórzy ludzie poprostu są chorzy i należy się z tym pogodzić.
                  A



                  --
                  ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
          • 07.01.13, 22:33
            Zapomniałaś o jednym, wbrew pozorom bardzo częstym przypadku, mianowicie takim, że ojciec się rozwiódł z dziećmi i nie utrzymuje z nimi żadnego kontaktu. I nie dlatego, że ktoś coś mu utrudnia, tylko dlatego, że sam tak chciał. W takim przypadku konfrontacja ex z next jest niemal niemożliwa.
            Dodam, że taki pan swoim kolejnym kobitom bywa, że uwielbia opowiadać o tym jak to mu ex kontakty z dziećmi utrudnia i takie tam. A prawda jest taka, że sam się z życia dzieci na własne życzenie wymiksował, a nowej pani opowiada bajki zmiękczające serce (i podbrzusze) wink

            Nie twierdzę, że tak jest w tym przypadku, bo nie wiem, za mało informacji. Po prostu uzupełniłam to, co napisałaś na podstawie swojego doświadczenia.
            • 07.01.13, 22:44
              mola1971 napisała:

              > Zapomniałaś o jednym, wbrew pozorom bardzo częstym przypadku, mianowicie takim,
              > że ojciec się rozwiódł z dziećmi i nie utrzymuje z nimi żadnego kontaktu. I ni
              > e dlatego, że ktoś coś mu utrudnia, tylko dlatego, że sam tak chciał. W takim p
              > rzypadku konfrontacja ex z next jest niemal niemożliwa.

              Dokładnie. Mój eks zabiera dzieci, ale i tak nie ma szans na spotkanie się z moja następczynią. Co on mówi o naszym rozstaniu to ja mniej wiecej wiem. A jego rodzina nadal uważa, że on nie ma problemu z alkoholem, mimo że upija się do nieprzytomność- rzadko juz teraz- i piwo jest codziennym składnikiem diety. Tak popatrzeć to on teraz jest idealny: zajmuje się mama, robi zakupy, gotuje, sprząta, tylko nie pracuje juz 5 lat, ale szuka podobno wytrwale zajęcia.
              A ja jestem ta wredna co chciała kasy i materialistka okropna.
              • 07.01.13, 22:56
                Mayenno, a bądź sobie ta wredna (ja też jestem). Grunt byś była szczęśliwa smile
            • 08.01.13, 19:00
              mola1971 napisała:

              > Zapomniałaś o jednym, wbrew pozorom bardzo częstym przypadku, mianowicie takim,
              > że ojciec się rozwiódł z dziećmi i nie utrzymuje z nimi żadnego kontaktu. I ni
              > e dlatego, że ktoś coś mu utrudnia, tylko dlatego, że sam tak chciał. W takim p
              > rzypadku konfrontacja ex z next jest niemal niemożliwa.
              > Dodam, że taki pan swoim kolejnym kobitom bywa, że uwielbia opowiadać o tym jak
              > to mu ex kontakty z dziećmi utrudnia i takie tam. A prawda jest taka, że sam s
              > ię z życia dzieci na własne życzenie wymiksował, a nowej pani opowiada bajki zm
              > iękczające serce (i podbrzusze) wink
              Buhahahaha...
              > Nie twierdzę, że tak jest w tym przypadku, bo nie wiem, za mało informacji. Po
              > prostu uzupełniłam to, co napisałaś na podstawie swojego doświadczenia.
          • 08.01.13, 22:43
            shibuya_metro napisał(a):

            > A przy jakiejś okazji
            > , typu święta czy urodziny, po prostu zapytać, dlaczego zrezygnowała z małżeńst
            > wa pomimo wspólnych dzieci. Jak normalna babka normalną babkę...


            Spróbowałam sobie wyobrazić sytuację, że jakaś nieznana mi pani, która myśli, że będzie moją następczynią? kontynuatorką? czort wie kim? zadaje mi takie pytanie. I jedyna odpowiedź, jaka przyszła mi do głowy to "nie pani zasmarkany interes".
      • 08.01.13, 15:03
        spotaknie z ex?

        bomba pomysl
        jelsi ex jest winna rozowodu , zdrady, wieloletniej zdzrady, zajscia w ciaze z gachem i próby "wcisńiecia" tego dziecia mezowi, wkoncu nielegalnego wywiezienia dzieci za granice, zablokownia ich ojcu dostepou do dzieci to na pewno, na pewno , wszystko szcerze powie, okrasi to lzami i poporsi o łaske i przebaczenie

        strasznie naiwna zyciowo jestes
        --
        Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
        • 08.01.13, 19:10
          mozambique napisała:

          > spotaknie z ex?
          >
          > bomba pomysl
          > jelsi ex jest winna rozowodu , zdrady, wieloletniej zdzrady, zajscia w ciaze z
          > gachem i próby "wcisńiecia" tego dziecia mezowi, wkoncu nielegalnego wywiezieni
          > a dzieci za granice, zablokownia ich ojcu dostepou do dzieci to na pewno, na pe
          > wno , wszystko szcerze powie, okrasi to lzami i poporsi o łaske i przebaczenie
          >
          > strasznie naiwna zyciowo jestes

          A gdzie ja napisałam, żeby eksi wierzyć we wszystko, co powie? Albo czekać na jakieś prośby i łzy??? Ludzie są rożni, większość kłamie, bo ma swoje powody, ale żeby mieć jakikolwiek obraz sytuacji, warto skonfrontować kilka wersji jednej historii i wg własnej intuicji i życiowego doświadczenia wybrać tę najbardziej prawdopodobną. Albo chociaż nie wierzyć ślepo w jedną z nich. Ale liczą się oczywiście okoliczności - nie zawsze jest szansa na jakąkolwiek relację z ex. Ja mowię o w miarę zdrowych relacjach dorosłych ludzi, gdzie zachodzą jakieś interakcje pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi (dobrem dzieci, przede wszystkim).
          • 08.01.13, 19:24
            shibuya_metro napisał(a):

            > Ludzie są rożni, większość kłamie, bo ma swoje powody,
            Według mnie jest w sam raz odwrotnie: mało kto kłamie. Trzeba mieć pecha, żeby trafić na kłamczucha, a przede wszystkim trochę żalu trzeba mieć do siebie, że się dało ograć jak dziecko.
            • 08.01.13, 21:08
              Dokładnie tak...

              --
              Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
              • 08.01.13, 21:45
                Ja tam jednak wierzę doktorowi House'wi, że 'wszyscy kłamią'. Mniej lub bardziej, w sprawach poważnych albo błahych, ale wszyscy. I wydaje mi się, że rozwodnicy to już na potęgęwink
    • 07.01.13, 21:56
      Rozwiodl sie z zona,zona go wykorzysl
      > ala finansowo,zniszczyla psychicznie,nie pozwala mu sie z dzieckiem widywac,wzy
      > wa na niego policje.Facet hmmm...?za dobre ma serce dla niej,pozwala sie gnoic.

      tu się szczerze uśmiałam
      po czym pomyślałam że dokładnie tak samo musiał mój ex swojej nowej lasce się przedstawić
      pewnie o sprawie karnej za znęcanie jej nie wspomniał
      czy twój przypadkiem nie ma orzeczenia swojej winy "bo nie chciałem się z nią szarpać, odpuściłem dla dobra dziecka, wrobiła mnie i nie chciałem zniżyć się do jej poziomu"? wink

      >Pisal,pisal caly miesiac wiadomosci codziennie.
      tu by mi się włączyła czerwona lampka - słówkami cię czaruje, czaruje aż zaczarujesmile
      facet, codziennie, pisze?! i to jeszcze o uczuciach? pracuje nad tobą ja nic.

      uciekałabym.
      • 07.01.13, 22:04
        Ja też się usmiałamsmile, bo mój to jest bardzo biedny też miśsmile, niszczyłam go ale hitem mojego eksiorkasmile jest określenie, że nie byłam honorowa i wystapiłam o alimenty na dziecko, a przecież gdybym była honorowa i godna szacunku to bym go sama wychowywała, skoro nasze drogi się rozeszły?smile
        Proste prawda?
        A do autorki wątku, bym była ostrożna, facet który po miesiącu internetowej znajomości żle wyraża się o matce swoich dzieci nie jest moim typem na przyszłośćsmile
        Ja rozumiem, gdybyście byli na zaawansowanym trybie znajomości to mozna powiedzieć, że ta była to pomyłka, ale takie szczegóły jak to gnębiła biednego misia to nie kupujęsmile
        A
        --
        ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
        • 08.01.13, 13:40
          hitem mojego eksiorkasmile jest określenie, że nie byłam honorowa i wystapiłam o
          > alimenty na dziecko, a przecież gdybym była honorowa i godna szacunku to bym g
          > o sama wychowywała, skoro nasze drogi się rozeszły?smile
          > Proste prawda?

          Przebil chyba nawet tego, co twierdzil, ze kobieta powinna ponosic wiecej kosztow utrzymania dziecka, bo komorka jajowa jest wieksza od plemnika.
          • 08.01.13, 13:56
            > Przebil chyba nawet tego, co twierdzil, ze kobieta powinna ponosic wiecej koszt
            > ow utrzymania dziecka, bo komorka jajowa jest wieksza od plemnika.

            A też dobresmile, ja przeszłam 6 zażaleń w tej sprawiesmile więc mnie już mało zadziwismile
            A
            --
            ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
            • 08.01.13, 14:07
              Mój mi powiedział że powinnam być kobietą z klasa i zarobić na siebie i dziecko a nie żądać alimentów.
          • 08.01.13, 19:09
            noname2002 napisała:

            > Przebil chyba nawet tego, co twierdzil, ze kobieta powinna ponosic wiecej koszt
            > ow utrzymania dziecka, bo komorka jajowa jest wieksza od plemnika.
            Przegapiłam, bo nie czytuję forum regularnie, ale zaraz wpadnę pod biurko! Ratujta siły sprzymierzone! smile))))
            • 08.01.13, 20:47
              Sprzymierzam się, też wpadłam smile))
              --
              Człowiek nigdy nie wie, ile ma róż, dopóki ich nie zacznie otulać.
    • 07.01.13, 22:29
      ... absztyfikantem. Nikt tu nie wymyśli jaki to typ, czy wykorzystany a poczciwy łoś, czy jakiś przemocowiec, który się w ten łosiowy sposób kamufluje.

      Większość postów przekreśla faceta choć nikt nie ma żadnych merytorycznych podstaw do jakiejkolwiek opinii. Ale oczywiście niepokojące jest,że gość wypowiada się źle o swej byłej żonie. Facet zbilansowany emocjonalnie prędzej będzie milczał niż wygadywał, że ex sprowadza nie niego Policję.
      • 07.01.13, 22:37
        tricolour napisał:
        Facet zbilansowany emocjonalnie prędzej będzie milc
        > zał niż wygadywał, że ex sprowadza nie niego Policję.

        No i właśnie o to chodzi. Pan albo jeszcze mocno niepozbierany po przeszłości, albo zwykły manipulant, który bierze na litość.
        • 07.01.13, 23:02
          A pani nie zaświta, ze policja bez przyczyny jednak nie interweniuje. Coś tam się musi dziać, ze jednak ona wzywa, a oni przyjeżdżają.
          • 07.01.13, 23:07
            Heh, zawsze można powiedzieć, że ex żona sama waliła złośliwie głową we framugę, a policji mówiła że to biedny miśsmile Ja po pierwszym (i ostatnim) pobiciu usłyszałam, że lekarze nie wierzą kobietom na obdukcjach, bo dobrze wiedzą, że one sobie to robią same przeciwko mężom. Żeby ich z wredności swojej do kryminału wsadzić, o!
            • 08.01.13, 06:40
              shibuya_metro napisał(a):
              > Heh, zawsze można powiedzieć, że ex żona sama waliła złośliwie głową we framugę

              Przykro się rozwinęła ta dyskusja. Pan został oskarżony, pomimo że nic nie wiemy.
              Takie zaprzeczanie istnienia przemocy z strony kobiet jest częste, nawet policja się z tego śmieje, pan przychodzi na policję zgłosić sprawę, a policja nawet tego nie wpisuje.
              A ja znam takie sytuacje, niestety. Ojciec przychodzi do dziecka, a pani tradycyjnie dzwoni na policję. Ma widocznie jakiś plan zrobić wrażenie zagrożenia, pani się boi wszystkiego oprócz mieszkania pana i jego pieniędzy.
              Druga sytuacja, pan wraca do domu, a brat żony wymienia zamki, żeby mąż nie mógł wejść do wspólnego domu. Zareagowała policja, bo pan się postawił, ja bym pewno poszedł mieszkać na dworzec. :-\
              Takie mieszkanie daleko ma swoje plusy, trudno oskarżyć fałszywie o nachodzenie i nękanie byłej żony. Wiem, co mówię, zostałem fałszywie oskarżony w sądzie i Była uważa, że nic się nie stało. Udowodniłem, że było inaczej, sąd nie zareagował, nawet nie upomniał pani, że tak nie wolno. Kobietom wolno więcej i muszę się do tego przyzwyczaić.

              Jest przemoc po obu stronach i zaprzeczanie temu jest ze szkodą dla całego społeczeństwa.
              Co do sprawy, ja bym panu też nie wierzył. Dla mnie podejrzane jest kupowanie pęku kwiatów i takie czarowanie.
              • 08.01.13, 08:58
                Ja wierzę w pragmatyczność policji.Nie interweniują jak nie ma podstaw. Jak jest awantura to obie strony sa w to wplatane, a to też świadczy jakos o panu.
                Altz, wyciąganie wniosków na podstawie jednostkowych przypadków, albo mniejszościowych powoduje nieprawdziwy obraz sytuacji.
                Znam osoby z reala, które potrafią obśmiewać innych, nawet w ich obecnosci - czy to już jest przemoc? Moim zdaniem jedynie nieświadoma złośliwość, a z takimi zachowaniami, niekomfortowymi dla nas należy sobie po prostu radzić i nie brać do siebie.
                Nazywanie tego przemocą, w kontekście forumowej dyskusji jest jak strzelanie do muchy z armaty.
                • 08.01.13, 10:02
                  mayenna napisała:
                  > Ja wierzę w pragmatyczność policji.Nie interweniują jak nie ma podstaw.
                  Interweniują, gdy jest zgłoszenie. Powodu nie musi być, ale podstawa już jest.

                  > Jak jest awantura to obie strony sa w to wplatane, a to też świadczy jakos o panu.
                  Nie wiem, nie znam sytuacji. Ja ustępuję i nie chcę robić awantury, pewno robię głupio, ale i tak nie uniknąłem problemów, zostałem fałszywie oskarżony przez kobietę, jak spora część panów.

                  > Moim zdaniem jedynie nieświadoma złośliwość, a z takimi
                  > zachowaniami, niekomfortowymi dla nas należy sobie po prostu radzić i nie brać
                  > do siebie.
                  Moim zdaniem może to świadczyć o skłonności do przemocy, o ile pojawią się odpowiednie okoliczności.
                  Podobno mamy wbudowane wszystkie mechanizmy, kwestia tylko, które zapanują nad człowiekiem. Jako przykład powiem, że 80% przestępstw seksualnych na dzieciach dokonują ludzie w normie, nie pedofile.
                  • 08.01.13, 10:26
                    Jesli jako przestępstwo seksualna przyjąć gwałt na nieletnim, na dziewczynie powyżej 12 roku życia to pewnie masz rację ze statystykami. Ale to nie jest przykład odnoszący się do rzeczywistości a do pewnej statystycznej prawdy - bytu nieżyciowego.
                    To że nie bierzesz udziału i nie walczysz świadczy o tobie i to pozytywnie, jak tez to ze pan może brać udział w takich ekscesach - przykład cronatgolda. Dlatego postawę pokojowa i uników oceniam wyżej niż konfrontacyjną.
                    W omawianym przypadku jest kilka niepokojących spraw i sam to zauważyłeś. A moja porada brzmiała, żeby na pana po prostu uważać i poobserwować, zanim się kobieta zaangażuje.
                    Ironizują na temat innych osoby, ktore nie zdają sobie sprawy, że to moze ranić. Czasem nawet jak sie powie, że ich słowa ranią i bolą zainteresowane osoby, to one i tak uważają że nic nie zrobiły bo mama monopol.. no właśnie? na co? na prawdę? na odczucia innych?
                    Moim zdaniem nie jestto przemoc, a jednak dopuszczalna norma wyrażania swojego zdania, którą mechanizmyobronne przyjma. jak dziecko płacze w sytuacji gdy sie ktoś z niego podśmiewa, albo wyśmiewa zachowania dziecka - nawet słusznie- to nie uważam aby była to przemoc. Może jedynie zachowanie nieempatyczne i mało dojrzałe.
                • 08.01.13, 19:34
                  mayenna napisała:

                  > Znam osoby z reala, które potrafią obśmiewać innych, nawet w ich obecnosci - cz
                  > y to już jest przemoc?
                  Tak

                  > Moim zdaniem jedynie nieświadoma złośliwość, a z takimi
                  > zachowaniami, niekomfortowymi dla nas należy sobie po prostu radzić i nie brać
                  > do siebie.
                  Należy na przemoc machnąć ręką?

                  > Nazywanie tego przemocą, w kontekście forumowej dyskusji jest jak strzelanie do
                  > muchy z armaty.
                  Czyżby??? Może masz jednak rację, odwołując się do rozmytej ideologii forumowych wypowiedzi. W zasadzie dochodzimy do zagadnienia: co jest przemocą, a co nią nie jest. Ów problem wykracza istotnie poza materię zakreśloną początkowym postem wątku.
        • 08.01.13, 19:14
          mola1971 napisała:

          > zwykły manipulant, który bierze na litość.
          Jemu może być bardzo potrzebna litość. A że ktoś się złowi, to rzecz wtórnasmile)))
          Jej, naprawdę nie wiem, czy to śmiesznesad((
      • 08.01.13, 06:50
        tricolour napisał:
        > Większość postów przekreśla faceta choć nikt nie ma żadnych merytorycznych pods
        > taw do jakiejkolwiek opinii.
        Prawda, ale takie obśmiewanie przez panie świadczy o skłonnościach pań do przemocy, tak uważam i się pod tym świadomie podpisuję. Nie spodziewałem się tego po niektórych osobach.

        > Ale oczywiście niepokojące jest,że gość wypowiada
        > się źle o swej byłej żonie. Facet zbilansowany emocjonalnie prędzej będzie milc
        > zał niż wygadywał, że ex sprowadza nie niego Policję.
        Różnie bywa, niektórzy skrywają takie sprawy, inni się przyzwyczaili, że trwa wojna.
        Myślę, że raczej byłoby odwrotnie, pan pogodzony i zrównoważony mówiłby o tym wprost, ale raczej nie na pierwszym spotkaniu.
        • 08.01.13, 13:46
          Altz, Tobie to strach powiedzieć "dzień dobry", bo można zostać oskarżonym o przemoc uncertain
          • 08.01.13, 14:06
            mola1971 napisała:
            > Altz, Tobie to strach powiedzieć "dzień dobry", bo można zostać oskarżonym o pr
            > zemoc uncertain
            Znowu sobie ze mnie kpisz. Na "dzień dobry" się nie nie obrażam i zawsze odpowiadam.
            Męczy mnie wyśmiewanie się z człowieka, o którym nic nie wiemy. Biorę to do siebie, jakbyś się ze mnie śmiała.
            Może się okazać, że to jest całkiem w porządku człowiek, może tylko trochę inny, jakiś zakręcony? nie wiem. Zazwyczaj za takimi historiami kryją się jakieś dramaty. Dzisiaj się śmiejmy z faceta z różami, jutro z ludzi bez nóg, a pojutrze już nie wiem, z kogo?
            • 08.01.13, 14:30
              Nie Altz, ja nie kpię. Próbuję Ci tylko uświadomić, że przewrażliwiony jesteś i przesadzasz.
              Jest zasadnicza różnica między misiem sierotką, którego zła ex skrzywdziła (stary bajer wielu facetów, który o dziwo ciągle na niektóre kobiety działa) a człowiekiem bez nogi.
              Jeśli zamierzasz wszystko co na forum wyczytasz brać do siebie, to za czas jakiś w szpitalu psychiatrycznym skończysz. Radzę Ci brać do siebie wyłącznie to, co jest do Ciebie skierowane (a i to niekoniecznie wszystko), a nie to, co ktoś o kimś innym pisze.
    • 08.01.13, 02:25
      Cyferko,

      nie jeden facet daje sie gnoic ex (sa wyjatki), dopoki nie pozna tej jedynej, z ktora moglby udzwignac ciezar rozwodu i rozpacz rozlaki z dzieckiem................, czy ty ja jestes? nie wiem, sama musisz to rozszyfrowac....
      --
      • 08.01.13, 19:41
        Tylko po cholerę to dźwigać, gdy każdy dojrzały facet radzi sobie z zaszłościami sam, a do nowych związków startuje jak to niewinne jagniątko?
    • 08.01.13, 14:18
      Dziekuje wszystkim za wypowiedzi.Poczytalam sobie.Niestety ale ów Pan sie obrazil,ot tak.Wczoraj mi napisal smsa,ze ja nie traktuje powaznie znajomosci z nim.Ani mu nic nie powiedzialam,ani nie napisalam.Dzwonilismy,pisalismy,kontaktowalismy sie caly czas a on takie cos wypalil.A na koniec,ze nie bedzie mi sie narzucal.Staram sie to zrozumiec ale no nie moge.Nic nie zrobilam ani nic nie powiedzialam i b.przykro mi sie przez to zrobilo.Ot tyle w temacie.
      • 08.01.13, 14:26
        cyferkaliterka napisał(a):
        > Staram sie to zrozumiec ale no nie moge.Nic nie zrobilam ani nic nie powie
        > dzialam i b.przykro mi sie przez to zrobilo.Ot tyle w temacie.
        Przepraszam, to ja przesłałem panu informację o tym wątku, nie mogłem się powstrzymać. wink
        Niektórzy powinni zostać samodzielni, póki dziecko nie podrośnie. smile
      • 08.01.13, 14:55
        cyferkaliterka napisał(a):

        > Niestety ale ów Pan sie obrazil,ot tak.

        Masz teraz klarowną sytuację. Trzymaj się z dala od facetów, którzy strzelają focha.

        --
        Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
      • 08.01.13, 15:32
        Istnieje możliwość że on się spotykał z kilkoma paniami i pomyliłaś mu się z kimś innymsmile

        • 08.01.13, 15:34
          Tym lepiej dla niej, że tak wyszło.

          --
          Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
          • 08.01.13, 18:51
            Zarówno rozwiedzione kobiety jak i faceci b. często mają niskie poczucie własnej wartość, jeśli to on został zostawiony to moze tak ma poznał Ciebie jeśli jesteś fajną dziewczyną to tego bez zoobowiązań mógł pomyśleć ze nie ma u Ciebie szans, może znowu Ty wydałaś mu się zbyt pewna siebie i stwierdził że tym bardziej na dłuzszą metę go nie zechcesz, miałam dość podobną sytuacje z moim partnerem tez rozwodnikiem.
            Też po ciężkim rozwodzie, otłuczony psychcznie, finansowo itd.
            Kilka Pań tu napisało że były mąż taki śmaki czy owaki no okej współczuje ale to nie znaczy że każdy rozwiedziony facet to gnój i oszust.
            Poznałam wielu kawalerów tak zwichrowanych i beznadziejnych ze mogłabym tu napisać niezły elaborat.
            Jeśli Twoja intuicja jakieś przeczucia związane z nim były ok to odezwij sie pierwsza i zaproponuj spotkanie nic nie stracisz a kto wie?smile
            ja jestem bardzo szczesliwa.
            • 08.01.13, 19:09
              paczalka napisał(a):


              > Jeśli Twoja intuicja jakieś przeczucia związane z nim były ok to odezwij sie pi
              > erwsza i zaproponuj spotkanie nic nie stracisz a kto wie?smile
              > ja jestem bardzo szczesliwa.
              A twój tez strzela focha bez wyraźnych przyczyn i obraża się nie mówiąc w czym rzecz?
              • 08.01.13, 21:03
                ja poznałam swojego męża w innych okolicznościach, zapewne sprawy są zupełnie inne, mężczyźni, przezycia itd. o co mi chodzi to o to, że jeśli facet był zdołowany psychicznie to może miec jakies schizy i reagować inaczej / dziwnie.
                Mój mąż po prawie dwóch miesiącach znajomości ze mną umówił sie z jakąś inną kobietą!! bo był pewien ze ja go zostawie ze nie udźwigne jego balastu w postaci dziecka byłej zony.
                miał schizy różne, ale z czasem kiedy mi zaufał, kiedy widział, ze go kocham wszystko zaczeło sie układac, a dzis wiem ze gdybym go wtedy skresliła popełniłabym prawdopodobnie zyciowy błąd
                • 08.01.13, 21:17
                  Jesteś dobrą i mądrą kobietą... aż miło poczytać...

                  --
                  Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
            • 08.01.13, 19:48
              Srutu tutu...smile))
              • 08.01.13, 20:43
                majty z drutu.
                Takie "ratowanie" biednego misia to mi od razu "misją" pachnie. A co jeśli pan juz "Ratowniczki" nie będzie potrzebował, tylko normalnej kobiety?
                zwiewać, gdzie pieprz rośnie smile
                póki czas.
                Ar.
            • 08.01.13, 21:12
              Gdyby mu na niej bardzo zależało, to nie rezygnowałby w ten sposób tylko starał się o nią tak długo jak tylko widziałby jakiś cień nadziei. Oczywiście nie popadając w desperację. A on po prostu strzelił focha i odpuścił, gdzie jak widać (po tym co autorka wątku napisała) miał jakieś szanse. Dlatego też, wątpię, by ją traktował poważnie - lub też on sam nie jest jeszcze gotowy na bliższe relacje z kobietami (w sensie emocjonalnym).

              --
              Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
      • 08.01.13, 18:45
        To teraz powinnaś przykładnie godzinami rozmyslać, czym tak uraziłaś pana i w konsekwencji wreszcie zacząć się starać o niego na serio, zachowując tak, aby pana drugi raz nie obrazić. Oczywiście oprócz tego powinnaś teraz słać mu tuzinami SMSy z przeprosinami, do tego maile i w ogóle każdą inną drogę wykorzystać do tego, żeby pana przekonać, iż traktujesz go poważnie i zrobisz wszystko, co zechce ten pan, aby mu to udowodnić.

        Jak już teraz zaczyna z szantażem emocjonalnym, to po paru miesiącach dopiero pokazałby, co potrafi.

        Biedny, skrzywdzony przez ex misio, która zabrania mu kontaktów z dziećmi.
        --
        "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
      • 08.01.13, 19:45
        cyferkaliterka napisał(a):

        > ów Pan sie obraz
        > il,ot tak.Wczoraj mi napisal smsa,ze ja nie traktuje powaznie znajomosci z nim.
        > Ani mu nic nie powiedzialam,ani nie napisalam.Dzwonilismy,pisalismy,kontaktowal
        > ismy sie caly czas a on takie cos wypalil.A na koniec,ze nie bedzie mi sie narzucał.
        Standard, może mu zaufać albo niesmile)))
      • 08.01.13, 21:20
        no i brawo! trafiłam w sedno, jestem pewna

        pan teraz czeka żebyś udowodniła mu:
        a. jak bardzo ci przykro że go uraziłaś
        b. jak bardzo powaznie traktujesz wasz związek
        c. jak bardzo ci na nim zależy
        d. na jak dużo cię stać aby ci uwierzył

        może kredycik dla niego weź? może niech zamieszka z tobą a ty go utrzymasz? może mu zawodowo pomóż? może jeszcze jakoś możesz mu wynagrodzić mu twoje naganne zachowanie?

        ha. pół światu tego kwiatu,
        tak na serio - niech się buja
        myślał że miesiąc urabia tekstami i urobił sobie gąbeczkę zależną od jego łaski i niełaski

        uciekaj dziewczyno! uciekaj!!!

        PS. oczywiście przemawiają przeze mnie osobiste doświadczenia wink
        • 08.01.13, 21:47
          maryanna212 napisała
          > no i brawo! trafiłam w sedno, jestem pewna
          Skąd ta wiedza? Tarot czy szklana kula? big_grin
          • 09.01.13, 12:17
            A, tam zaraz takie nowoczesne środki. Tradycyjnie, pogrzebała sobie w dupie, possała i zeszło na nią objawienie.
    • 08.01.13, 16:09
      Akurat Zamachowski i Richardson nie są ze sobą zbyt długo, podobnie jak Prezydentówna i Badach.
    • 08.01.13, 16:09
      o matko!!! Daria, ale o czym Ty w ogóle piszesz? To, że ktoś pozornie nie pasuje do siebie wizualnie nie jest żadnym problemem.
      • 08.01.13, 16:12
        To jest chyba spam i reklama portalu.
    • 08.01.13, 18:51
      cyferkaliterka napisał(a):

      > Rozwiodl sie z zona,zona go wykorzysl
      > ala finansowo,zniszczyla psychicznie,nie pozwala mu sie z dzieckiem widywac,wzy
      > wa na niego policje.Facet hmmm...?za dobre ma serce dla niej,pozwala sie gnoic.
      O święta naiwności!smile)))
      • 08.01.13, 20:46
        jaka tam święta. Goopia naiwnosci, goopia...
        Zaliczam po raz kolejny opad szczęki.
        Ar.
    • 08.01.13, 20:48
      > Rozwiodl sie z zona,zona go wykorzysl
      > ala finansowo,zniszczyla psychicznie,nie pozwala mu sie z dzieckiem widywac,wzy
      > wa na niego policje.Facet hmmm...?za dobre ma serce dla niej,pozwala sie gnoic.

      I to wszystko ci na pierwszej randce opowiedział? No fajnie smile
      --
      Człowiek nigdy nie wie, ile ma róż, dopóki ich nie zacznie otulać.
    • 08.01.13, 21:48
      Nie zamierzam "latac",przepraszac,przymilac sie do ów Pana.Cos mu odbiło i focha strzelił.To niech strzela.Nigdy nie bylam w zadnym zwiazku z panem rozwiedzonym bo nigdy tacy mnie nei interesowali.Ten jest pierwszy i raczej ostatni.Dobrze,ze to krotka znajomosc.Dzieki za rady,przeczytalam wszystkie!
      • 08.01.13, 21:57
        Nie skreślaj na tej podstawie kogoś (w przyszłości) - szufladkując i z góry odrzucając jakąś opcję możesz pozbawić się czegoś ważnego w życiu.
        Teraz jednak IMHO postąpiłaś słusznie.

        --
        Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
      • 08.01.13, 22:08
        Widac nie jest az takim masochistą jak mi się zadawało.
        --
        Toleruję ich jak każdego innego człowieka nie wyróżniającego się spośród innych czy to rasą, pochodzeniem czy wyglądem.Lisa
      • 08.01.13, 22:50
        cyferkaliterka napisał(a):
        Nigdy nie bylam w zadnym zwiazku z panem rozwiedzon
        > ym bo nigdy tacy mnie nei interesowali.Ten jest pierwszy i raczej ostatni.

        Nie przesadzaj. To, że jeden rozwodnik Cię zawiódł ma spowodować, że wszystkich rozwodników przekreślisz???
        Problem nie leży w tym, że pan rozwiedziony jest. Równie dobrze mógłby być kawalerem. Problem tkwi w tym, że pan karmił Cię opowieściami o złej żonie. Nawet jeśli ta żona naprawdę zła była, nie powinno to być tematem rozmów z kandydatką na partnerkę. To jest temat do rozmów z terapeutą, przyjacielem/przyjaciółką, a nie z kobietą, którą facet podrywa. Podryw na biednego, skrzywdzonego misia z zasady źle wróży. W ten sposób podrywają faceci, którzy nie mają nic do zaoferowania kobiecie. Biorą na litość.
        W taki sam sposób działają też kawalerowie, tylko może trochę inne traumy wyciągają - trudne dzieciństwo, złe narzeczone, zły szef etc.
        Nie w stanie cywilnym problem, lecz w charakterze i osobowości.
        • 08.01.13, 23:07
          mola1971 napisała:
          > Nie przesadzaj. To, że jeden rozwodnik Cię zawiódł ma spowodować, że wszystkich
          > rozwodników przekreślisz???

          Dobrze robi, trzeba wykluczać rozwodników, bo to dziadostwo jest i tyle.
          Podobno osób idealnie pasujących tzw. "moja druga połówka" jest dla każdego po 6 milionów.
          Trochę czasu jest mało, szybko życie przecieka przez palce, ale jeśli się zakręci, to da radę. Własna aktywność to jakieś 90% sukcesu.
          • 08.01.13, 23:13
            Altz, wrzuć na luz tongue_out
            Co do drugich połówek to niezmiennie (gdy o jakichś drugich połówkach czytam) przypomina mi się powiedzenie (swego czasu mem w sieci tongue_out), że mnie Mama w całości urodziła smile
            • 08.01.13, 23:35
              mola1971 napisała:
              > Co do drugich połówek to niezmiennie (gdy o jakichś drugich połówkach czytam) p
              > rzypomina mi się powiedzenie (swego czasu mem w sieci tongue_out), że mnie Mama w cało
              > ści urodziła smile
              Ja znam też takie powiedzenie, że jestem cały, a nie półgłówkiem.
              W sumie, tak czy siak, nieśmieszne.
              Przeczytałem właśnie tekst o zbieraczach śmieci, jakoś się z nimi utożsamiam. Też tak skończę.
              • 09.01.13, 08:43
                Hm, ale o co on strzelił tego focha, bo się zgubiłam lekko? Jakieś rozmowy trudne były, coś się wydarzyło, poddałaś w wątpliwość jego opowieści?

                Ile czasu się spotykacie, albo może inaczej - ile razy? Bo mnie się wydaje, że raz, może dwa? Lekko mało, aby w ogóle się zastanawiać, moim zdaniem trzeba pójśc na te 5 randek, żeby sobie zacząć wyrabiać opinię, poznać człowieka w różnych okolicznościach.

                Oczywiście, że ludzie tu piszą wiele mądrych rzeczy, że np sprawę złej żony to z terapeutą a nie z kandydatką, itd. Tyle, że proszę wskazać, ile osób jest takich correct, kto nie popełnia błędów, kto nie chce rozmawiać o swoich bolączkach? zwłaszcza gdy ich nie przerobił?

                No i w jakiejś części zgadzam sie z Paczalką. Wyobrażam sobie, że ktoś mógł przeżyć taką traumę, że boi się powtornego zawodu, asekuruje się ze strachu, a przez to popełnia głupie błędy.
                • 09.01.13, 10:00
                  > kto nie chce rozmawiać o swoich bolączkac
                  > h? zwłaszcza gdy ich nie przerobił?

                  Nie no, Luciva... na pierwszej randce? Wyobraź sobie, że to ty na pierwszej randce, patrząc randkującemu głęboko w oczy, zaczynasz opowiadać o tym swoim byłym, co go znamy, jak cię głęboko skrzywdził i jakie to traumy w tobie pozostawiło. Nie wiałabyś od siebie, gdzie pieprz rośnie? smile
                  --
                  Jak przyjedziesz na sabat, to przywieź cycki, proszę.
                  • 09.01.13, 12:34
                    Pani zapewne się zapytała i dostała odpowiedź. Jakoś trudno mi uwierzyć aby pan sam wystartował z tymi rewelacjami. A jeszcze bardziej prawdopodobne, że tą informację dostała w trakcie kontaktu mailowego. Nie wiem czemu panie zakładają, że motywem przewodnim randki była ex wraz z dzieckiem.
                  • 09.01.13, 13:29
                    Yoma, pewnie nie, ale ja znam pewne mechanizmy, itd.
                    Od razu pomyslałabym sobie, jaki to obraz mojej osoby pozostawiłby - ale z premedytacją, bo wiele przerobiłam, wiele przeczytałam, jestem świadoma wielu spraw (a i tak popełniam błędy), natomiast tak serio, nie miałabym problemu opowiedzieć o sobie.
                    Ponieważ ja już nie mam emocji, jesli chodzi o rozwód.
                    Co i tak nie zmienia faktu, że uważam eksa za dupka, ale to jego problem, nie zajmuję się nim.

                    Poza tym, zauważyłam, że np często w mojej obecności faceci otwierają się i zwierzają.
                    Tak, chodziłam na randki portalowe (spotkania szybciej niż po miesiącu), wielu z nich opowiadało o swoim zyciu na pierwszej randce. Jeden to nawet wyłyszczyl co i jak podczas pisania.
                    To trochę też chyba tak, ze ludzie nie chcą tracić czasu, z moich obserwacji.
                    Ja też na poczatku czaiłam się, ale potem wprost pisałam co i jak, czego szukam, itd. Po co brnąc w coś, co żadnej stronie nie daje satysfakcji?
      • 09.01.13, 22:29
        Ale wiesz, kawalerowie po 30-tce to mogą być trochę przebrani przez konkurencję.

        Nie, tak tylko mówię.
    • 08.01.13, 22:04
      Przeczytalam jeszcze raz i doszlam do wniosku, że do siebie pasujecie - Ty po miesiącu codziennej korespondencji łaskawie "dajesz mu szansę na spotkanie", a on "daje sie gnoić" byłej zonie - niezle sado-maso Wam może wyjść.
      --
      "antykoncepcja jest niemoralna jak wbijanie noza w brzuch ludzi" T. Terlikowski
    • 09.01.13, 09:19
      Większość rozwodek na tym forum robi w kółko dokładnie to samo, tylko że od lat - nadaje w kółko obcym ludziom na swojego eksa.
      Mi też się zdarzało nieraz pisanie do jakiejś laski od tak, żeby się wygadać, bo mi się dobrze z nią pisało. Co zupełnie nie było równoznaczne z tym, że miałem się z nią ochotę zaraz wiązać/bzykać.
      A teoryjki o tym jak to faceci po rozwodzie podrywają na "skrzywdzonego misia" są raczej chybione, są lepsze metody żeby poderwać panienkę. Smęcenie jej o swoich byłych nazwałbym raczej marną taktyką. Ale cóż, zapewne panie na forum i tak wiedzą lepiej... smile
      • 09.01.13, 10:27
        zorientowany9 napisał:
        > A teoryjki o tym jak to faceci po rozwodzie podrywają na "skrzywdzonego misia"
        > są raczej chybione, są lepsze metody żeby poderwać panienkę. Smęcenie jej o swo
        > ich byłych nazwałbym raczej marną taktyką. Ale cóż, zapewne panie na forum i ta
        > k wiedzą lepiej... smile

        Nie faceci po rozwodzie tylko niektórzy faceci (niezależnie od stanu cywilnego) stosują taką taktykę i działa ona na niektóre kobiety.
        Co do tego, że marna jest to taktyka, to się zgadzam i właśnie m.in. o tym ten wątek. Marna, ale jak widać bywa, że skuteczna.
      • 09.01.13, 10:28
        A ja pana jakoś z forum nie kojarzę więc skąd tas dogłębna znajomość treści?
        Akurat tematyka jest jaka jest tylko, ze ludzie jednak zmieniają się i te teksty co raz to inna pani pisze.
    • 09.01.13, 09:44
      Dzisiaj wiadomosc z rana od ów Pana o tresci:przepraszam! Tak ajk napisalam powyzej,ze nei zamierzalam go ja przepraszam,biegac za nim,tlumaczyc sie.Panu odbiło wiec niech on sie teraz tlumaczy i blaga o litosc bo ja nie zamierzam.
      • 09.01.13, 10:02
        IMHO panie mu się pomyliły, tamto chciał do innej napisać smile No to teraz niech stoi pod twoim oknem z różami i gra na cytrze.
        --
        Uwłaszczyło się
        niech żyjebig_grinDD
      • 09.01.13, 10:04
        Coś mało skladne te Twoje literki i coś enigmatyczna ta jego wiadomość jak na miesiąc pisania.
        Zawsze to samo, urażona kobieca duma i przemożne pragnienie "bycia blaganą o litość", a tak w ogóle to o co Ci dziewczynko chodzi ?
        • 09.01.13, 10:22
          Jej chodzi o to, że chciałaby wiedzieć, o co panu chodzi, więc bardzo słusznie pyta mądrych ludzi smile
          --
          Kobyła ma mały bok
          Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść i czyta Herriota
          • 09.01.13, 10:45
            To ja jej napiszę ze swojego doświadczenia: Jeśli jesteś księżniczką, to szukaj sobie księcia, a nie rozwodnika, bo nic z tego nie będzie.
            • 09.01.13, 21:29
              A to mi się podoba smile.

              Ar.
    • 09.01.13, 10:36
      Facet ściemnia i to czuc na kilometr. Kiedyś rozmawiałam z psychologiem 90 % facetetów zdradzajacych opowiada że żyje w separacji / tylko jakoś ta żona o niej nie wie / 90 % facetów olewa dzieci a ściemnia ze mu porzednia ex nie pozwala. To takie egoistyczne wymówki.
      • 09.01.13, 11:28
        To ja jestem ten 1%. Która chce emaila?

        • 09.01.13, 21:30
          z numerem konta do wpłacenia 1% ?!?!?
          Ar.
    • 09.01.13, 11:31
      Myślę, że powinnaś poszukać bezdzietnego księcia <del><del><del> kawalera, samotnego, niezajętego, w wieku 30-kilku lat, który doceni Twoją osobowość i wartość. Nie musisz się rozdrabniac i godzić na jakiekolwiek kompromisy życiowe, to jest twoje życie i powinnaś ułożyć je tak jak Ty tego chcesz.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.