żebrać o miłość? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • gdzieś kiedyś pzeczytałam a może mi koleżanka do pamiętnika wpisała ale do dziś pamiętam tą myśl "najgorszym żebractwem jest żebranie o miłość"
    i zgadzam się z tym w 100%
    obiecałam sobie, że nigdy nie będę żebrała o uczucie
    chyba raz błagałam męża, żeby mnie sprobował jeszcze raz pokochać dla naszego dziecka
    i chyba nigdy bardziej nie czułam się poniżona i upokorzona
    czy ktoś z Was żebrał o miłość? wywalczył coś? jak sie z tym czuliście?
    to było bardzo przykre przeżycie i wiem że więcej nigdy i nikogo, nawet jak słyszę przykre słowa pod swoim adresem o mojej głupocie, braku inteligencji, prostocie, brzydocie to nie było mi tak źle jak wtedy

    --
    moja Zuza ma....
    moja Zuzka 23.03.2007
    • katenowak napisała:
      > to było bardzo przykre przeżycie i wiem że więcej nigdy i nikogo, nawet jak sły
      > szę przykre słowa pod swoim adresem o mojej głupocie, braku inteligencji, prost
      > ocie, brzydocie to nie było mi tak źle jak wtedy

      Nie przejmuj się aż tak wrażeniem. Chociaż próbowałaś!
    • tez jestem tego zdania, że nie ma nic gorszego i bardziej upokazającego jak żebrać o uczucie i to jeszcze wtedy gdy druga osoba nas nie chce i nic do nas już nie czuje
    • być może dla osoby która przestała nas już kochać lub właśnie "przechodzi" jej to uczucie do nas,myślę jednak że nie dla tej drugiej strony która jak tonący...nie wybaczyłabym bym sobie nigdy gdybym nie zrobiła wszystkiego by ratować związek,fakt potem niezła zgaga ale... no właśnie inaczej myślą Ci którzy wciąż, mimo bólu,cierpienia wierzą może tylko chcą wierzyć, że to jeszcze nie koniec,czasem tylko tyle trzyma jeszcze przy życiu. Drugie lepsze lub gorsze wyjście to wizyta u psychiatry
      • cantabria5 napisał(a):

        ,myślę jednak że nie dla tej drugiej strony która jak tonący..
        > .nie wybaczyłabym bym sobie nigdy gdybym nie zrobiła wszystkiego by ratować zwi
        > ązek,fakt potem niezła zgaga ale... no właśnie inaczej myślą Ci którzy wciąż, m
        > imo bólu,cierpienia wierzą może tylko chcą wierzyć, że to jeszcze nie koniec,cz
        > asem tylko tyle trzyma jeszcze przy życiu. Drugie lepsze lub gorsze wyjście to
        > wizyta u psychiatry

        A ja polecam zdanie do przemyślenia, jak kogoś kochasz puść wolno, jeśli wróci to Twoje, jeśli nie, nigdy Twoje nie było.
        Nie ma miłości, jeśli jedna strona się poniża,
        To nie miłość pcha do robienia głupot tylko strach przed nieznanym.
        A




        --
        www.youtube.com/watch?v=zFwaRmpzvjo
        • Jeszcze jest powiedzenie, że najwierniejsze są wolne ptaki smile
          Myślę, że każdy porzucony ma taki moment desperacji, że ma ochotę paść na kolana i błagać, żeby go nie porzucać. To nie jest poniżające, to jest po prostu bezcelowe, ale trzeba jakoś przez to przebrnąć, bo to chyba jeden z etapów.
          A strach przed nieznanym to też potężne uczucie smile
        • blue_ania37 napisała:
          > Nie ma miłości, jeśli jedna strona się poniża,
          > To nie miłość pcha do robienia głupot tylko strach przed nieznanym.
          > A

          Mnie się nie podobają takie określenia jak poniżenie i żebranie. Przecież nie o to chodzi.

          To jest nadzieja, że jednak się poukłada wszystko, wiara we wspólną drogę i osiągnięcie celów.
          Dla mnie to jest normalne, że się partnerzy pytają co będą robić, czy rozbierają firmę na części, ogłaszają upadłość czy dają sobie kredyt zaufania. W sumie podejście jak do firmy pozwala spojrzeć na to obiektywnie i wyjaśnia podłoże wielu konfliktów.

          To nie jest głupota, to jest wiara i nadzieja. A jeśli partner będzie się z tego śmiał, to znaczy, że trzeba było się już dawno rozstać.
          U mnie tak było, zobaczyłem reakcję żony i doszedłem do wniosku, że to już nie ma sensu. Co prawda, chwilę trwało, zanim dotarło, nikt nie jest doskonały. wink
          • altz napisał:

            > To nie jest głupota, to jest wiara i nadzieja. A jeśli partner będzie się z teg
            > o śmiał, to znaczy, że trzeba było się już dawno rozstać.
            > U mnie tak było, zobaczyłem reakcję żony i doszedłem do wniosku, że to już nie
            > ma sensu. Co prawda, chwilę trwało, zanim dotarło, nikt nie jest doskonały. wink
            U mnie było podobnie uncertain
            Altz, jak to nikt nie jest doskonały - mój ex uważał, że on jest (i dlatego jak miałam zmienić w sobie 20 rzeczy, a on nic, bo po prostu nie miał sobie nic do zarzucenia) smile
            • Ja byłam tą drugą stroną- tą "błaganą" i to też było bardzo trudne. Bo jak odmówić, odejść, nie poniżając właśnie? No i sama też miałam milion żali i pretensji... Na szczęście nam się udało zachować całkiem poprawne relacje i nie mamy teraz problemu z kurtuazyjną rozmową.
              Nie traktowałabym tego jako poniżenie, raczej jako etap przejściowy takiego "szoku" emocjonalnego po którym następują inne etapy (jak ktoś chce oczywiście) oczyszczenia atmosfery i zrozumienia sytuacji.
          • tylko jak upewnić się co do tej obojętności drugiej strony bez konfrontacji? - tak zdecydowanej obojętności, że nie ma już sensu walczyć o wspólną przysżłość? każdy musi przejśc przez moment uświadomienia sobie tego - i czy to w pozycji na kolanach błagając o uczucie, czy w rozmowie, czy w deklaracjach miłości do tej drugiej osoby, która już nas nie chce - a to jeden z najbardziej bolesnych momentów w życiu, odrzucenie

            w sumie najgorsze z możliwych rozwiązań w takiej sytuacji, jakie przychodzi mi do głowy, to okazywanie większej obojętności, bardziej bezwzględnej - tylko dlatego, żeby samemu nei być na pozycji słabszego

            okropne oszukiwanie, siebie samego też

            cała reszta jest jednak bardziej sensowna i uczciwa, włącznie z proszeniem o szansę dla związku, nawet jeśli to dyktowane strachem

            strach przed nieznanym to też bardzo ludzkie uczucie
            --
            Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
          • altz napisał:

            > Mnie się nie podobają takie określenia jak poniżenie i żebranie. Przecież nie o
            > to chodzi.
            >
            > To jest nadzieja, że jednak się poukłada wszystko, wiara we wspólną drogę i osi
            > ągnięcie celów.

            Mi w sumie jest ciężko się odnieść.
            BO ja zostałam postawiona pod ścianą z którą nie dało się ani rozmawiać, ani pojednać ani pokłócić bardziej.
            Poprostu mur nie do obejścia ani przeskoczenia.
            Takie totalne odrzucenie, które zmieniło odbiór świata na zawsze.
            I w sumie do dziś na dnie duszy zostało pytanie, dlaczego tak?
            I nadal szukam tej odpowiedzi w sobie, bo nie umiem wytłumaczyć jak to się stało, że stałam się nikim takim totalnym nikim.
            A




            --
            www.youtube.com/watch?v=zFwaRmpzvjo
            • To nie tak, że Ty stałaś się nikim (bo nikt nie jest nikim smile)
              tylko on nie chciał albo nie potrafił załatwić tego inaczej. Często nie rozumiemy, że zachowanie ludzi nie ma nic wspólnego z naszą osobą, bo wynika z tego jak oni radzą sobie za swoimi emocjami- i jeżeli tchórzą, uciekają, odrzucają, zrywają wszelkie więzi to dlatego, że inaczej nie potrafią, przerasta ich konfrontacja z emocjami, nie nauczyli się albo są niezdolni do traktowania innych z szacunkiem.
              Choć wierzę, że tego typu odrzucenie boli, bo sama kiedyś kilka lat wałkowałam takie jednosmile
              • Anbale, teoretycznie wiem, praktycznie też już coraz więcej.
                Wiem, że nie potrafił tego załatwić inaczej i w sumie boli coraz mniej, to takie ukłucia które mają coraz mniejszą siłę i z tego się w sumie cieszę.
                A
                --
                www.youtube.com/watch?v=KMdJL-zpxUo
                • "A ja polecam zdanie do przemyślenia, jak kogoś kochasz puść wolno, jeśli wróci to Twoje, jeśli nie, nigdy Twoje nie było. "
                  blue_ania właśnie tak zrobiłam z moją pierwszą wielką miłością - puściłam wolno bo widziałam że się męczy - wrócił za jakiś czas ale znowu nie wyszło bo pewnie tak miało być
                  ja genaralnie nie lubię błagać i żebrać - nawet o lepsze oceny w szkole jak to robili moi koledzy
                  3 lata "4" z jakiegoś przedmiotu a potem "3" na maturalnym - jak sobie pani profesor uważa, kłócić się nie będę a potem padło pytanie czemu jej nie powiedziałam że zawsze "4" miałam - bo nie lubie żebrać smile

                  --
                  moja Zuza ma....
                  moja Zuzka 23.03.2007
                  • Podoba mi się, prawdziwy altruizm można by rzec. Powiedziałam niedawno do męża, wiesz jak bardzo trzeba kochać, ile miłości trzeba żeby pozwolić komuś odejść...pewnie nawet nie pamięta moich słów, przebywa przecież w" innym wymiarze"
        • wlasnie tak jest, kiedy ja odpuscilam "pozwolilam" mezowi odejsc on wrocil, ale ja popelnilam wszystkie upokarzajace rzeczy zanim doszlam do tego, ale nie zebralam o milosc, mowilam zeby mnie nie zostawial i to bylo bardzo przykre bolalo bardziej niz obelgi...
    • i nie ma sie czego wstydzic, jesli ma sie taka potrzebe, trzeba krzyczec : NIE OPUSZCZAJ MNIE
      chocby ostatni raz,

      www.youtube.com/watch?v=n0ehZeWGXW0

      Nie opuszczaj mnie
      Każda moja łza
      Szepcze, że co złe
      Się zapomnieć da
      Zapomnijmy ten
      Utracony czas
      Co oddalał nas
      Co zabijał nas
      I pytania złe
      I natrętne tak
      Jak, dlaczego, jak
      Zapomnijmy je
      Nie opuszczaj mnie

      Ja deszczowym dniem
      Ci przyniosę z ziem
      Gdzie nie pada deszcz
      Pereł deszczu sznur
      Jeśli umrę z chmur
      Spłynie do twych rąk
      Światła złoty krąg
      I to będę ja
      W świecie ziemskich spraw
      Miłowanie me
      Będzie pierwszym z praw
      Królem stanę się
      A królową ty
      Nie opuszczaj mnie

      Nie opuszczaj mnie
      Ja wymyślę ci słowa
      Których sens pojmiesz tylko ty
      Z nich ułożę baśń
      Jak się serca dwa pokochały
      Na przekór ludziom złym
      Z nich ułożę baśń
      O tym królu co
      Umarł z żalu bo
      Nie mógł kochać cię
      Nie opuszczaj mnie

      Przecież zdarza się
      Że największy żar
      Ciska wulkan co
      Niby dawno zmarł
      Pól spalonych skraj
      Więcej zrodzi zbóż
      Niż zielony maj
      W czas wiosennych burz
      Gdy księżyca cierń
      Lśni na nieba tle
      A z czerwienią czerń
      Nie chcą złączyć się
      Nie opuszczaj mnie

      Nie opuszczaj mnie
      Już nie będzie łez
      Już nie będzie słów
      Dobrze jest jak jest
      Tylko taki kąt
      Mały kąt mi wskaż
      Gdzie twój słychać śmiech
      Widać twoją twarz
      Chcę gdy złoty krąg słońca wzejdzie
      Być co dnia
      Cieniem twoich rąk
      Cieniem twego psa
      Nie opuszczaj mnie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.