podział majątku - ukryte środki finansowe Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Od miesiąca jestem po rozwodzie (porozumienie stron). Chcę założyć sprawę o podział majątku. Wspólnym majątkiem jest wyposażenie mieszkania, samochód i środki finansowe. Mieszkanie jest moją własnością przedmałżeńską. Wyposażenie mieszkania i samochód, to rzeczy mocno zużyte i niewiele warte, ważniejszą część majątku stanowią środki finansowe, które nie wiem gdzie są i ile ich jest. Nigdy nie byliśmy partnerami w małżeństwie, a ex nie wtajemniczał mnie w kwestie finansowe, wręcz zdecydowanie mnie odsuwał, mówiąc, że to nie moje pieniądze. Oczywiście nie mieliśmy rozdzielności finansowej, a jego gadanie potwierdza tylko jego postawę przemocową. Oboje pracowaliśmy, oboje uczestniczyliśmy w zaspokajaniu potrzeb rodziny. Mamy wspólne dziecko. Ja oprócz tego, ze pracowałam zawodowo, to zajmowałam się domem i dzieckiem (praca-dziecko-dom), on robił tzw. karierę, był cenionym i docenianym pracownikiem, pracował po godzinach, do domu wracał na noc (co miało przełożenie w wynagrodzeniu trzykrotnie wyższym). Zawsze miał do mnie pretensje, że nie wiadomo gdzie wydaję pieniądze ze swojej pensji, zawsze byłam oskarżana o niegospodarność (nie mieliśmy wspólnego konta bankowego, nie miał kontroli). Nigdy np. nie dał mi do ręki 100 zł na zakupy na chleb mięso itp. - albo kupował sam, albo na moją prośbę zabierał mnie łaskawie, ale niechętnie, bo twierdził, że wtedy za dużo wydaje. Wielokrotnie w sklepie poniżał mnie przy obcych ludziach.
    Ex inwestował na giełdzie, posiadał akcje firmy w której pracował, gromadził pieniądze na lokatach. Mocno interesował się wiadomościami giełdowymi, poszukiwał różnych możliwości inwestowania.
    Jesteśmy po rozwodzie, a ex zagarnął wszystkie zaoszczędzone pieniądze, które są naszą wspólną własnością, chcę odzyskać moją część, ale nie wiem gdzie one są i ile ich jest, bo skrzętnie przez wiele lat ukrywał je przede mną (premie, wysokość pensji, zyski z giełdy). Jak mogę udowodnić przed sądem, że on ma nasze pieniądze? Jak dotrzeć do informacji?
    Jednocześnie chcę podkreślić, że moją motywacją nie jest chęć zemsty i zadośćuczynienia za zmarnowane życie i lata poniżeń. W rozwodzie zrezygnowałam z orzekania o winie ze względu na dobro dziecka (taki rozwód może trwać latami), ale nie chcę zrezygnować z majątku, bo tym też chcę zaznaczyć, że już nigdy nie będzie mnie bezkarnie poniżał, chcę odbudować granice, które zostały przekroczone, bo mamy wspólne dziecko i jeszcze przez wiele lat będę miała kontakt z tym typem.
    Będę wdzięczna za wszelkie rzeczowe porady.
    • Zawsze mnie rozśmieszają kobiety, które mówią, że nie mają pojęcia ile mąż ma pieniędzy, ile kont i w ogóle ile zarabiał. To o czym wy na Boga rozmawialiście w tym małżeństwie, jak żyliście??? Pewnie gadaliście o pogodzie big_grin Jak można nie wiedzieć ile kont ma mąż, przecież przez lata trwania każdego związku mówi się coś w stylu 'idę do PKO bo muszę kartę wymienić', albo do skrzynki przychodzą wyciągi, albo się widzi jakie karty i z jakich banków ma mąż.

      Rozwiedliście się, więc powinnaś wiedzieć ile ex zarabia, bo musiał przynieść do sądu zaświadczenie o zarobkach w celu ustalenia wysokości alimentów. Poza tym w sprawie o podział występujesz do sądu o to, by mąż przedstawił potwierdzone przez bank wyciągi z kont za na przykład ostatni rok. Tak samo wnosisz o wyciąg transakcji z biura maklerskiego, które obsługiwało twojego exa. A swoją drogą, jak się z kimś żyje latami i nawet nie wie ile ten ktoś zarabia, a są to przecież pieniądze na dom, rodzinę, dziecko, to jest to nienormalne.

      • Dlaczego! Ja mam taką samą sytuację. Przecież obecnie w ciągu jednego dnia pieniądze mogą "przewędrować" z jednego końca świata na drugi i z powrotem do Polski.
        To już nie te czasy gdy był jeden bank i książeczka do niego z zaznaczonymi przez panienkę na Poczcie wpłatami lub wypłatami. Rano pieniądze mogą być w dowolnej walucie, w południe w akcjach , by wieczorem wylądować na jednodniowej lokacie.
        Ja już nie liczę na majątek wspólny, chciałabym tylko by mój mąż nie położył łapy na moich oszczędnościach mimo,że jest ich wielokrotnie mniej.
        • No więc właśnie dlatego trzeba żądać okazania wyciągów i wszelkich transakcji, które był robione na koncie przez konkretny okres czasu. No chyba przez te wszystkie lata znałaś chociaż jeden bank gdzie ex trzymał kasę? Mając wyciągi z jednego banku możesz dojść do kolejnych kont, przelewów itp. A swoją drogą, to ja was rozumiem. Jak było małżeństwo, to było wydawanie kasy bez przejmowania się ile ich jest i gdzie są. Najważniejsze było, że limit na karcie się nie kończył. A jak się nagle skończył, to lament smile
          • pieprzysz jak bys zycia nie znala. 'smiesza mnie kobiety...' to smiej sie do rozpuku jak tak lubisz innych wysmiewac, tyle twoje co sie w necie powymadrzasz.
            z wlasnego ogrodka napisze, ze sama bylam w sytuacji gdzie w malzenstwie kazdy mial swoje konto i drugiemu w jego nie zagladal. tak, bywaja takie chore sytuacje. bo tak to jest jak sie czlowiek z glupkiem zwiaze, to po slubie oczy wytrzeszcza ze zdziwienia.
            uwaga dla ludzi o mocnych nerwach wink: moj ex nie POZYCZYL mi kiedys nawet 5zl na autobus bo NIE big_grin moja mina byla zapewne bezcenna ale ten typ tak mial. sam pozyczal po ludziach ile mogl na wieczne nieoddanie ale zeby wlasna zone poratowac to nie smile a po rozodzie neksia i tak mi uswiadomila ze go oblupilam BO TAK JEJ POWIEDZIAL lol smile Czlowiek glupi to i nie widzi/nie chce widziec z jakim bucem finansowym sie zwiaze i potem ma co chial.

            ps. NIGDY nie widzialam konta eksa, mialam to w doopie, radzilam sobie sama, taka to farsa byla nie malzenstwo.
            • a odpowiem jeszcze o czym na Boga sie w takich patologicznych malzenstwach rozmawia: otoz my nie rozmawialismy, my sie ewentualnie klocilismy, ignorowalismy i zmierzalismy rownia pochyla do rozwodu... ot co!
              tak, tak od dnia slubu smile
              • Jak pan nie chce to nie powie ile ma kont, ile oszczędności.Jak ma ochotę to może skłamać.
                Ja przez kilka lat byłam informowana, ze pan zarabia tyle a tyle, przy kolegach kiedyś się wygadał i wyszło ze dużo więcej.
                Kiedyś coś trzeba było dziecku kupić, pan stwierdził, że kasy nie ma, zakupów nie robił bo kasy nie ma a potem wyszło że miał .
                Także wierzymy w to co pan mówi, a że kłamie to już inna bajka wink
              • dzięki notoczo
                myślałam że tylko mój wciąż mąż pożycza albo nie pożycza żonie
                znaczy nie tylko ja sie w taki chory związek wpakowałam
                póki co wciąż spłacam pożyczone od m pieniążki

                --
                moja Zuza ma....
                moja Zuzka 23.03.2007
                • hehe, zawsze mnie śmieszą ludzie, któryz udają, że może w życiu być tylko tak, jak oni mają i niemożliwe, no po prostu niemożliwe, co się u obcych dzieje smile

                  koleżanka rozwiodła się z mężem gdy po milionowej prośbie o jawność zarabianych i wydawanych pieniędzy i kolejnej obietnicy męża, że się przełamie w tym temacie - długo się przełamywał, aż ona znalazła w piwnicy pod gratami świeżutką kolejną umowę z banku o pożyczkę, nie wiadomo na co

                  i morał nie taki, że mąż powinien być uczciwy, tylko dlaczego żona bierze się za sprzątanie piwnicy - i to BEZ OSTRZEŻENIA! wink

                  --
                  Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
          • patologii wśród ludzi jest dużo, na każdym kroku spotykamy się z barbażyństwem i gwałtem na drugiej osobie. Każdy doświadczył przynajmiej raz w życiu poniżenia (gdziekolwiek i od kogokolwiek). Przemoc obiawia się nie tylko w stosowaniu siły fizycznej, przemoc zaczyna się od złego traktowania wogóle (zawstydzanie, wyśmiewanie, zmuszanie do różnych poglądów, szantażowanie, obrażanie, pomijanie, traktowanie zgóry - dzieci i ryby glosu nie mają). Stosowanie przemocy wobec dzieci powoduje pewnego rodzaju znieczulenie na przemoc, dzieci zdominowane godzą się w życiu dorosłym na złe traktowanie, w związku z tym granice tolerancji na przemoc i złe traktowanie w związkach są różne. Najczęściej szukamy partnera, który będzie dostarczał podombych emocji, zktórymi mieliśmy zawsze do czynienia, bo tak jest "normalnie", często też prowokujemy do wiadomego zachowania. Można się temu dziwić lub nie, można właściwie mieć różną postawę, można to wyśmiać i nawet znaleźć sprzymierzeńców-szyderców, i to właśnie powoduje, że niektórzy boją się wyrwać z przemocy domowej, "bo jak to nie rozmawiacie?, to co wy robiliście przez tyle lat?, no jak to nie możesz tego czy tamtego zrobić?, jak, to pozwalałaś na to?, a gdzie miałaś rozum?" (zawstydzanie), "sama sobie jesteś winna, bo powinnaś to, czy tamto, zanidbałaś, pozwoliłaś, gdybyś ... itd."(osądzanie). Wystawienie się mna tego rodzaju lawinę uwag, najczęściej od osób najbliższych jest dle wielu bardzo trudne, prawdopodobnie nigdy nie mogły decydować o sobie a ich zdanie nie było ważne - dlatego godzą się na złe traktowanie i ukrywają to przed rodziną, światem i tak też wychowują swoje dzieci.... "nie płacz, tatuś ma rację, mamusia nie pomoże".
            Współczuję wszystkim, którzy cierpią z powodu przemocy domowej, jednocześnie przekazuję swoje siły osobom, które starają się odbudować swoją godność i wyzwolić z kręgu przemocy.
            • Ale to co napisałaś to nic odkrywczego. Zdecydowana większość z nas miała na codzień to o czym tu piszesz. My to wszystko wiemy i znamy smile

              Twój problem polega na tym, że w małżeństwie kompletnie nie interesowałaś się tym skąd się biorą pieniądze, gdzie są i ile ich jest. Najważniejsze było, że są, mam rację? Teraz twoje tyrady o tym jaka ty jesteś nieszczęśliwa, bo miałaś męża który cię źle traktował i stosował przemoc są cokolwiek śmieszne. Nikt normalny zaraz po ślubie nie ma przed sobą tajemnic, bo nikt nie zakłada że związek się rozleci. Strony mówią sobie o pieniądzach, o tym jadły w restauracji i co im się śniło big_grin

              Jeśli ty od początku nie miałaś pojęcia ile twój mąż zarabia, ile ma kont i skąd się wogóle w waszym małżeństwie biorą pieniądze, to jest to tylko i wyłącznie twoje zaniedbanie. Widocznie było ci z tym dobrze. Więc teraz baw się w szpiega i detektywa, trop, śledź i szukaj. Innego wyjścia nie masz.
              • orangeplus napisał(a):

                >
                > Twój problem polega na tym, że w małżeństwie kompletnie nie interesowałaś się t
                > ym skąd się biorą pieniądze, gdzie są i ile ich jest. Najważniejsze było, że są
                > , mam rację? Teraz twoje tyrady o tym jaka ty jesteś nieszczęśliwa, bo miałaś m
                > ęża który cię źle traktował i stosował przemoc są cokolwiek śmieszne. Nikt norm
                > alny zaraz po ślubie nie ma przed sobą tajemnic, bo nikt nie zakłada że związek
                > się rozleci. Strony mówią sobie o pieniądzach, o tym jadły w restauracji i co
                > im się śniło big_grin

                Strasznie mało wiesz o życiu, i chyba bardzo mało o przemocy ekonomicznej.
                Nie masz pojęcia,. że człowiek może się tak bać, że boi się zapytać.
                Obwinianie autorki, że zaniedbała wiedzę na temat dochodów męża są nijakie do rzeczywistości
                A


                --
                www.youtube.com/watch?v=G2PqMl6K87Q
                • No a ty od kiedy się bałaś? od pierwszego dnia po ślubie? No weź mnie nie rozśmieszaj.
                  • NIe, nie bałam się od pierwszego dnia po ślubie.
                    Ale człowiek, nie przypuszcza, kim jest druga osoba z którą się związał.
                    Ktoś kto nie został wychowany w kulcie pieniędzy, i który nie w sobie podejrzliwości co do pobudek drugiej strony, nigdy nie będzie od drugiego dnia po ślubie sprawdzał stan konta drugiej osoby.
                    W momencie kiedy już dochodzi do przemocy ekonomicznej czy jakiejkolwiek mija bardzo dużo czasu, to nie odbywa się, że we wtorek było fajnie a w środę już nie jest fajnie.
                    A
                    --
                    www.youtube.com/watch?v=8dzNqORtRWU
                    • ... kim jest druga osoba z którą się związał" - to niech człowiek dorośnie, dojrzeje i weźmie na siebie konsekwencje własnych decyzji.
                      • Twoja niesamowita pewność siebie i wiedza na każdy temat poprostu mnie onieśmiela.
                        Dobrze wiedzieć, że każdy wiążąc się z kimś, ma pełną wiedzę na temat drugiej osoby.
                        Gdyby tak było to by rozwodów nie było.
                        Fajnie by było gdyby poznając kogoś móc wiedzieć o nim wszystko i jak się zachowa w każdej sytuacji zyciowej.
                        Każdy się przyznaje, że jest za przemocą, biciem i krzykami.
                        Nie masz pojęcia o przemocy pisząc, że zgłasza się pierwszy gwałt ( rozumiem, że to metafora, do sytuacji majątkowej autorki wątku ), bo gwałt jest złym czymś co momentalnie jest określane jako złe, przemoc szczególnie psychiczna jest bardzo trudna do wyłapania i do nazwania od razu.
                        A
                        --
                        www.youtube.com/watch?v=8dzNqORtRWU
                    • blue_ania37 napisała:

                      > W momencie kiedy już dochodzi do przemocy ekonomicznej czy jakiejkolwiek mija b
                      > ardzo dużo czasu, to nie odbywa się, że we wtorek było fajnie a w środę już nie
                      > jest fajnie.

                      Tak. Powiedziałbym, że przemoc (poza przemocą fizyczną) wkrada się w życie ofiary w sposób niezauważalny i subtelny. Kiedy człowiek zda sobie sprawę gdzie się znalazł - niejednokrotnie jest już zbyt późno by samodzielnie się wyrwać. W przypadkach nieco mniej drastycznych - zwłaszcza w przypadkach przemocy ekonomicznej czy emocjonalnej) człowiek często nie zdaje sobie sprawy z faktu, iż jest ofiarą przemocy - po prostu czuje się źle, niekomfortowo w kontaktach z przemocowcem (czy też w wyniku pewnych sytuacji życiowych wynikających z jego działań), który to w sposób zdradliwy (on/ona przecież cały czas kochał/kochała) ale i konsekwentny przejmuje kontrolę nad życiem swej ofiary. Taki układ może trwać latami, do czasu gdy ofiara nie wytrzyma, bądź przemocowcowi znudzi się dotychczasowy sposób życia... A nawet wówczas nie odpuści i jeśli tylko będzie miał taką możliwość (tzn. ofiara nie odetnie się od niego) będzie starał się kontrolować życie drugiej osoby.

                      Proponuje nie osądzać zbyt pochopnie. Ania ma tutaj rację. Przemoc w rodzinie to trudny i bolesny temat - wbrew pozorom zdarza się bardzo często. Znam osoby, które nawet po rozwodzie tkwią w układzie przemocowym i nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Co więcej, potrafią bronić przemocowca, nawet nie mając świadomości, że to, co on z nimi robi to klasyczny przypadek przemocy.

                      Co do meritum (pytanie autorki wątku). Masz marne szanse na odzyskanie tych pieniędzy. Jeśli Twój ex nie jest idiotą (a osoby stosujące przemoc emocjonalną czy ekonomiczną są często ponadprzeciętnie inteligentne) to poukrywał pieniądze na kontach i pozacierał wszelkie ślady. Oczywiście można przeprowadzić własne śledztwo (np. poprzeglądać dokumenty - może znajdziesz jakiś wyciąg z "lewego" konta czy też umowę z bankiem). Proponuje jednak pogodzić się ze stratami finansowymi (zwłaszcza, że masz dach nad głową) i cieszyć się odzyskanym życiem.

                      --
                      Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
                      • budzisz mój niekłamany zachwyt zmianą w sposobie patrzenia na ludzi, pisania nie o złych babach, ale o złych relacjach w rodzinach i jakimś takim fajnym wewnętrznym spokojem, zrównoważeniem, którego nabrałeś - aż miło smile gratuluję jak człowiek człowiekowi siły wewnętrznej i rozsądku, serio

                        --
                        Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                    • konczy sie milosc zaczyna sie przemoc.

                      blue_ania37 napisała:

                      > NIe, nie bałam się od pierwszego dnia po ślubie.
                      > Ale człowiek, nie przypuszcza, kim jest druga osoba z którą się związał.
                      > Ktoś kto nie został wychowany w kulcie pieniędzy, i który nie w sobie podejrzli
                      > wości co do pobudek drugiej strony, nigdy nie będzie od drugiego dnia po ślubie
                      > sprawdzał stan konta drugiej osoby.
                      > W momencie kiedy już dochodzi do przemocy ekonomicznej czy jakiejkolwiek mija b
                      > ardzo dużo czasu, to nie odbywa się, że we wtorek było fajnie a w środę już nie
                      > jest fajnie.
                      > A
                      • molly_wither napisał(a):

                        > konczy sie milosc zaczyna sie przemoc.
                        >
                        Zaczyna się kulawa miłość, zepsuta ale jeszcze się nie kończy, jeszcze się tłumaczy i wyjaśnia.
                        To jest trick przemocy, nie wierzy się intuicji i nie wierzy się w zło.
                        Atak przemocy zaczyna się tak naprawdę w momencie kiedy człowiek uświadomi sobie w czym tkwi.
                        A
      • orangeplus napisał(a):


        > Rozwiedliście się, więc powinnaś wiedzieć ile ex zarabia, bo musiał przynieść d
        > o sądu zaświadczenie o zarobkach w celu ustalenia wysokości alimentów.
        Nie jest to tajemnicą, że wiele osób (szczególnie przedsiębiorców) znacznie zaniża swoje dochody. Co lepsze duży procent Polaków uważa, że praca na czarno czy zaniżanie dochodów to nie kradzież. Ja przy moim mężu w sądzie wyszłam na krezusa prawie, bo nagle się okazało, że mieszka w mieszkaniu siostry, jeździ autem brata, pracuje u tegoż brata za minimalną pensję (a wcześniej miał 3 firmy dobrze prosperujące), a jedyna firma, w której nadal ma udziały jest wiecznie na stracie. A że on taki dobry, to prawie całą tą niewielką pensję deklaruje na alimenty dla dziecka, a utrzymywać go będą rodzice. U mojego ex generalnie wszyscy są biedni, tyle, że każdy ma dom wolnostojący, kilka samochodów, firm zapisanych na różnych pociotków etc. Mnie to w sumie mało obchodziło, bo wiedziałam już wtedy, że tacy są i to był jeden z powodów, dla których małżeństwo skończyło tak, a nie inaczej. Wg nich moja rodzina i ja jesteśmy nieobrotni, bo wykazujemy wszystkie dochody, a mieszkanie/dom/samochód zapisane jest na tego kto użytkuje. Z eks zaczęłam być mając 20 lat - ja studiowałam, on też plus pracował u kogoś na umowę o pracę - więc nie było widać tej skłonności do przekrętów. Jego rodzina też się nie uzewnętrzniała przede mną. 2 raz za mąż wyszłam mając lat 30+ i kwestie finansowe, podejście do wydawania pieniędzy, wspólnego konta itd. były wiadome już przed ślubem.
        • malgolkab napisała:

          > Nie jest to tajemnicą, że wiele osób (szczególnie przedsiębiorców) znacznie zan
          > iża swoje dochody.

          Z tego co napisała autorka wynika że jej mąż pracował na etacie dlatego ustalenie jego faktycznych zarobków z ostatnich miesięcy czy nawet lat nie powinno być aż tak bardzo trudne. Zakład pracy przelewa przecież pensję na jedno konto, a nie na dziesięć. Mając wyciągi z tego jednego konta można prześledzić pozostałe operacje. To też nie powinno być trudne, bo nikt przelewając swoją własną kasę z jednego swojego konta na drugie swoje konto nie pisze w tytule przelewu jakichś dziwnych nazw, tylko po prostu 'przelew własny', albo 'przelew' i już można dalej iść tym tropem.
          • orangeplus napisał(a):


            > Zakład pracy przelewa przecież pensję na jedno konto, a
            > nie na dziesięć.
            Często też na konto przelewa wynagrodzenie z umowy o pracę, a resztę daje "do łapy" lub pisze zlecenie/dzieło na kogoś innego - nie twierdzę, że z takim przypadkiem mamy tu do czynienia, ale są to sytuacje nagminne.
          • Wszystko zależy od tego, jak bardzo kombinujący jest ex autorki. Żonglerka kasą pomiędzy swoimi rachunkami to nie jest szczyt przebiegłości. Można kasę przelewać na konto osoby trzeciej czy firmy, można kasę z nagła i niespodziewanie tuż przed ustaniem wspólności wypłacić, a później twierdzić że się ją przegrało w kasynie, różne są możliwości.. Skoro mieszkając lat kilka pod jednym dachem, autorka nie ma pojęcia gdzie są pieniądze i ile ich jest, znaczy że pan jest niezłym zawodnikiem... nawet kart płatniczych w mężowskim portfelu nie udało się nigdy dostrzec??
            --
            Kot składa się z futra, kota właściwego i podzespołu mruczącego
      • A mnie smiesza madralinscy,ktorzy nic nie wiedza o zyciu, a zabieraja glos.
        Otoz wyobraz sobie,ze mozna nie wiedziec,ze ma zma tajne konto w banku. Bo wyciagi przychodza np.na adres zakladu pracy, bo karta bankomatowa to karta sluzbowa (jak tlumaczyl sie kiedys moj malzonek,co z czasem okazalo sie klamstwem). Jesli ktos ma zaufanie do malzonka to nie w glowie mu sledztwo. To wychodzi z czasem. Mnie najwyzej moze zdziwic,ze autorka wczesniej takich sygnalow nie odbierala i nie probowala tego weryfikowac,kiedy juz wiedziala,ze rozwod to kwestia czasu.

        >
        • Mnie też rozśmieszają wieszczki ludowe, które kwestię wiedzy dotyczącej domowych finansów porównują do wiedzy (lub niewiedzy) o życiu big_grin

          No więc gdybyś cokolwiek o wiedziała o tym życiu, o którym się tak rozpisujesz, to byś wiedziała, że sprawy finansowe to podstawa każdego domu, czytaj: rodziny. A jeśli jest rodzina to się w tej rodzinie o pieniądzach po prostu mówi. Ale jak widać niektóre was wolały nie pytać tylko wydawać big_grin


          molly_wither napisał(a):

          > A mnie smiesza madralinscy,ktorzy nic nie wiedza o zyciu, a zabieraja glos.
          > Otoz wyobraz sobie,ze mozna nie wiedziec,ze ma zma tajne konto w banku. Bo wyc
          > iagi przychodza np.na adres zakladu pracy, bo karta bankomatowa to karta sluzbo
          > wa (jak tlumaczyl sie kiedys moj malzonek,co z czasem okazalo sie klamstwem). J
          > esli ktos ma zaufanie do malzonka to nie w glowie mu sledztwo. To wychodzi z cz
          > asem. Mnie najwyzej moze zdziwic,ze autorka wczesniej takich sygnalow nie odbie
          > rala i nie probowala tego weryfikowac,kiedy juz wiedziala,ze rozwod to kwestia
          > czasu.
          >
          > >
          • orangeplus napisał(a):

            Ale
            > jak widać niektóre was wolały nie pytać tylko wydawać big_grin

            A jeśli się nie wydawało?
            Ani na fryzjera ani na perfumy?
            A jeśli się zapierdzielało?
            A jeśli dano tyle samo pieniędzy + - chyba że obowiązują zaokrąglenia do pełnych setek.
            Bo czy to różnica 9100 czy 8700?
            Bo jeśli to różnica to ja mam taką.
            Ty nie masz pojęcia o przemocy ekonomicznej, o stosowanych unikach, ucieczkach finansowych.
            Ty piszesz o zdrowych ludziach, którzy rozmawiają o finansach rodziny.
            Tu jest mowa o patologii.
            A

            >
            >
            > molly_wither napisał(a):
            >
            > > A mnie smiesza madralinscy,ktorzy nic nie wiedza o zyciu, a zabieraja glo
            > s.
            > > Otoz wyobraz sobie,ze mozna nie wiedziec,ze ma zma tajne konto w banku.
            > Bo wyc
            > > iagi przychodza np.na adres zakladu pracy, bo karta bankomatowa to karta
            > sluzbo
            > > wa (jak tlumaczyl sie kiedys moj malzonek,co z czasem okazalo sie klamstw
            > em). J
            > > esli ktos ma zaufanie do malzonka to nie w glowie mu sledztwo. To wychodz
            > i z cz
            > > asem. Mnie najwyzej moze zdziwic,ze autorka wczesniej takich sygnalow nie
            > odbie
            > > rala i nie probowala tego weryfikowac,kiedy juz wiedziala,ze rozwod to kw
            > estia
            > > czasu.
            > >
            > > >


            --
            Co zrobić, żeby facet oszalał w łóżku? Zabrać mu pilota od telewizora.
    • ... bo przez lata całe godziłaś się, że pieniądze Twoje są Twoje, a mężowskie - męża. A teraz się nagle nie godzisz... i to budzi mieszane odczucia: gdyby mąż zarabiał trzy razy mniej, to też tak chętnie dzieliłabyś się swoimi dochodami? Twoje motywacje opisane w ostatnim akapicie też są mało klarowne. Rozumiem też, że chętnie podzielisz się swoimi składkami emerytalnymi... no bo jak dzielić, to dzielić obu stronom.

      W kwestii formalnej: sąd nie będzie robił śledztwa ile i gdzie mąż ulokował pieniędzy. To Wasza rzecz cywilna, a nie proces o szpiegostwo więc sama masz dostarczyć materiał dowodowy. Czyli chodzić, węszyć, sprawdzać itp. Problem tym, że żonie byłoby łatwiej. Teraz, po rozwodzie, jesteś obcą kobietą więc kto Ci udostępni dane?

      • > W kwestii formalnej: sąd nie będzie robił śledztwa ile i gdzie mąż ulokował pie
        > niędzy. To Wasza rzecz cywilna, a nie proces o szpiegostwo więc sama masz dosta
        > rczyć materiał dowodowy. Czyli chodzić, węszyć, sprawdzać itp. Problem tym, że
        > żonie byłoby łatwiej. Teraz, po rozwodzie, jesteś obcą kobietą więc kto Ci udos
        > tępni dane?

        mylisz się Tri
        --
        Są tacy co lubią gady, ja nie.
        • ... ale autorka wątku wie tylko gdzie mąż pracował. Dalej to już nic nie wie, a mąż miał całe lata na upłynnienie kasy oraz dodatkowo czas od rozwodu, gdy już wiadomo było, że do podziału majątku z pewnością dojdzie.
      • Tak przez wiele lat godziłam się z tym, teraz już wiem, że to było niezdrowe..... Nie zamierzam się obwiniać, wręcz przeciwnie jestem z siebie dumna, bo osiągnęłam już bardzo wiele.
        Przez lata życia ze mną, on zgromadził majątek, który zagarnął - to się nazywa kradzież.
        ...Gdybym to ja zarabiała więcej, to czy chętnie bym sie podzieliła... Ja nie łamię prawa. Zresztą to nie chodzi o chęci czy niechęci.
        • tłumacząc na polski: jeśli latami godzi się kobieta na gwałty małżeńskie, to ma się godzić już na wieki wieków, przepadło, pozamiatane i nie do zaskarżenia

          --
          Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
          • lampka_witoszowska napisała:

            > tłumacząc na polski: jeśli latami godzi się kobieta na gwałty małżeńskie

            Co za nowomowa prosto z amerykańskiego totalitaryzmu! Wiesz, że w usa
            oddawanie moczu publicznie (gdzieś na przykład w krzakach będąc schowanym przed wszystkim tak, by nikt nie widział, ale miejsce publicznym
            jest na przykład zarośnięty park) podlega pod przepisy o obnażaniu się i po takim PRZESTĘPSTWIE!!! osobnik lub osobniczka zostają wpisani na listę PRZESTĘPCÓW SEKSUALNYCH, na równi z prawdziwymi gwałcicielami.

            Pytanie, czy na tych kontach, o których mowa, były pieniądze zarobione przez nią, bo jeśli nie, to wara od cudzych pieniędzy!

            Gwałconym można być na różne sposoby. Najbardziej ekonomicznie, kiedy zarabiasz wielokrotność tego co druga strona, lata pasożytująca na owocach twojej pracy - to jest prawdziwa przemoc ekonomiczna.
            --
            http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
            '...bo tak mówi prawo...'
            http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
            • .... a ona całymi dniami nicnierobiła smile)))) życzę powodzenia w życiu i szacunku dla siebie
              • jesli ugotowała choc jeden obiad sama, gdy on robił pieniądze, to owszem, owa żona ma udział w produkcji pieniędzy, to dość proste dla srednio inteligentnych ludzi

                --
                Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                • lampka_witoszowska napisała:

                  > jesli ugotowała choc jeden obiad sama, gdy on robił pieniądze, to owszem, owa ż
                  > ona ma udział w produkcji pieniędzy, to dość proste dla srednio inteligentnych
                  > ludzi

                  Raczej dla chytrych bab big_grin Taka się wszędzie wciśnie:

                  http://e5.pudelek.pl.sds.o2.pl/d57f70473c7ba2aa11e16b0e4a3935b6e39eacd8


                  --
                  http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
                  '...bo tak mówi prawo...'
                  http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
                  • jeśli to Twoje zdjecie, to podpowiem: nie jest rozsądnie siadać w majtulach na sedes, nawet jeśli je dla niepoznaki wypychasz jakąś atrapą

                    w kleksie podczas badania psychologicznego też bys widział chytrą babę? tak tylko pytam big_grin

                    --
                    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                    • Na równy podział pieniążków (to ulubione słowo kobiet) wedle twojej
                      definicji załapałby się nawet Ferdek Kiepski. Napisałaś - jedna ugotowana
                      zupa wystarczy, by dzielić majątek fifty-fifty. Nawet Ferdkowi zdarzyło się
                      coś zrobić dla domu między jednym piwem a drugim big_grin


                      --
                      http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
                      '...bo tak mówi prawo...'
                      http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
                      • nie wiem, o czym mówisz, z nadmiaru radości łączenia pracy, obowiązków i zajęć, na które mam ochotę - nie mam telewizora smile ale słyszałam, że to kultowy film jakiejś części społeczeństwa

                        --
                        Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                        • Rodzina Kiepskich nadawana jest w telewizji od 1999 roku. Jeśli nie wiesz o istnieniu takiego serialu to cud, że w ogóle wiesz co to telewizor big_grin
                          • w 99 roku własnie po studiach zaczęłam pracę, chłopcze, i śpiąc na rozkładanym fotelu w swoim nowo zakupionym mieszkaniu ostatnią rzeczą dla mnie było kupowanie kolorowego pudełka - tym bardziej, że już wtedy pogląd na posiadanie tv miałam ustalony ze sobą wink

                            ale cieszę się, że dostrzeganie cudów w życiu jest dla Ciebie tak łatwą sprawą big_grin

                            --
                            Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
          • ... gwałt podlega karze i należy (we własnym interesie) zgłaszać Policji pierwszy gwałt, a nie tysiąc dwusetny.

            A "jeśli latami godzi się kobieta na gwałty małżeńskie" to znaczy że albo lubi, albo chora psychicznie.
            • lubię, jak się dzieje u was takie poruszenie smile
              ale ustalmy - to ofiara decyduje, kiedyi jakie kroki podejmie czy nie, czy bycie ofiarą sprawia jej radość jakąś szczególną czy jednak nie - i kiedy jest gotowacokolwiek gdziekolwiek zgłaszac

              zaś swoje ustalenia stosujcie sami, nikogo więcej one nie dotycza - no, może Waszych córek (wyrazy współczucia, jesli mozecie przekazac)

              --
              Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
              • ... "jeśli latami godzi się kobieta na gwałty małżeńskie, to ma się godzić już na wieki wieków, przepadło, pozamiatane i nie do zaskarżenia" oznacza "to ofiara decyduje, kiedy i jakie kroki podejmie czy nie, czy bycie ofiarą sprawia jej radość jakąś szczególną czy jednak nie - i kiedy jest gotowa cokolwiek gdziekolwiek zgłaszac".

                (Logiczne) wyrazy współczucia dla córki Twojego ojca.
                • nie wiem, dlaczego współczujesz akurat niemojemu, skoro to Ty masz problem z wychwytywaniem ironii, ale logika zdecydowanie nadal nei jest Twoją mocną stroną Tri wink

                  niemniej przekażę big_grin

                  --
                  Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                  • lampka_witoszowska napisała:

                    > nie wiem, dlaczego współczujesz akurat niemojemu, skoro to Ty masz problem z wy
                    > chwytywaniem ironii, ale logika zdecydowanie nadal nei jest Twoją mocną stroną
                    > Tri wink
                    >
                    > niemniej przekażę big_grin
                    big_grin
                  • ... jeśli kreska nie wystarczy i muszę wyryć żebyś zajarzyła, że Twoje dwa posty są sprzeczne we własnych ustaleniach.
                    • Tri, przy Tobie to się trzeba trzymac krzesła, żeby nei spaść ze śmiechu big_grin
                      no, jak Ci, aniele, jasniej napisać, że pierwszy wpis był ironiczny?
                      bo zakładam, że wiesz, co to jest ironia

                      --
                      Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                      • ... "ale ustalmy - to ofiara decyduje, kiedy i jakie kroki podejmie czy nie, czy bycie ofiarą sprawia jej radość jakąś szczególną czy jednak nie - i kiedy jest gotowa cokolwiek gdziekolwiek zgłaszac".

                        Bo to nie ma żadnej ironii. jest durnota, którą palnęłaś, a teraz chcesz zamienić na ironię, by jakoś w durnoty wybrnąć...
                        • nie Tri, to nie to zdanie jest napisane z ironią smile
                          kombinuj dalej, masz jeszcze tylko jedno do wyboru, powinno Ci się udać tym razem big_grin

                          --
                          Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                          • ... że przyznajesz się do durnoty, a ironią chcesz nazwać to, co nieistotne w wypowiedzi (jeśli w ogóle jest w wypowiedzi) i ma być jedynym ratunkiem.

                            Tak to konsekwentnie można dojść do celu z rozmówcą.
                            • nie Tri, nie przyznaję się do tego, co Ty byś sobie życzył -a co zabawne i co masz wspólne z (szczęśliwie) niemoim - głupka z siebie zrobisz, a do pomyłki czy niekonsekwencji w myśleniu się nei przyznasz big_grin

                              lubię drażnić takie typy, odkąd mi lata, czy kogoś przekonam czy nie smile

                              --
                              Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                              • ... jest za to konsekwencja w wytykaniu Ci durnoty w wypowiedzi. Czarno na białym, a że nie potrafisz się wybronić więc próbujesz rzecz zaśmiać nazywając ironią.

                                Chętnie też dla osób, których nie uznaję za partnerów do dyskusji, mogę być głupkiem. Szczególnie gdy podczas dyskusji epitetami ich nie obrażam, a one zapędzone w róg wierzgają płytką agresją niczego już innego głębszego do dyspozycji nie mając.

                                Faktem natomiast jest, że Ci lata. Tak długo będziesz sama jak długo latanie będzie szczytem Twoich mentalnych możliwości. No ale prawdę mówiąc to stan przejściowy, a na dzisiaj - konieczny.
                                • Tri, ale ja naprawdę ironizowałam big_grin
                                  wiem, to może wydawać się niemożliwe - a jednak big_grin

                                  choć, widać, postanowiłeś przekonać mnie, że nie ironizowałam - i jesteś tak w tym uparty, że kto wie, może Ci się uda i uwierzę Tobie, nie sobie - próbuj, zaczynam trzymać kciuki, bo to się robi ciekawe big_grin

                                  będę tak długo sama, jak długo będę chciała - jak zechcę zmienić ten stan rzeczy, zmienię, to naprawdę proste - a o szczytach, sorry, chłopie, nie pogadamy smile ani moich, ani Twoich smile
                                  --
                                  Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
    • w pozwie o podział majątku piszesz to, co tu w poście napisałaś jako naświetlenie sytuacji oraz podajesz w jakiej firmie mąż pracował.
      Po czym, w celu ustalenia wspólnego majatku dorobkowego, występujesz w pozwie o następujące wnioski dowodowe:
      - do firmy męża a podanie zarobków męża (wraz z pemiami) za ostatni rok/2 lata oraz o numer konta i bank, gdzie były przelewane
      - do urzędu skarbowego o PITy męża za ostatnie 2 lata (bo rozumiem z opisanej sytuacji, że nie rozliczaliście podatków wspólnie)
      - do urzędu skarbowego o podanie wszelkich danych dotyczących innych okoliczności skutkujących płatnością podatku (np. podatek dochodowy od zbycia akcji czy udziałów w funduszach)
      Wnoś również, że ze względu na dotychczasowe postępowanie męża w kwestiach finansowych - w obawie krętactwa - by to sąd zwrócił się do ww. instytucji o przesłanie dokumentów (czyli by to nie mąż miał dostarczyć te dokumenty, ale by sąd sam je "ściągnął").
      To na początek. Jak te dokumenty już będą, to powinnaś:
      - znając już nr konta męża, wnieść o kolejny wniosek dowodowy czyli wyciągi z konta męża za ostatni rok z wszystkimi operacjami finansowymi na koncie
      a potem dokonać analizy wszelkich dokumentów/wyciągów/przelewów by udowodnić swoje racje i znaleźć tropy do kolejnych kont czy funduszy.

      --
      Większość ludzi to ssaki.
      • dzięki, to bardzo wszystko rozsądne i logiczne, nieomieszkam trzymać się tego planu.

        Można powiedzieć, że obudzilam się z ręką w nocniku z tym podzialem majątku, ale przez ostatnie dwa lata pracowalam jedynie nad uwolnieniem się od drania. Dzięki temu on miał dużo czasu na upłynnienie sporej części kasy, np. poprzez wybieranie gotowki, zapewne w tym pomagała mu rodzina (matka, brat, kuzynostwo).
        Ale chyba lepiej późno niż wcale smile
        • ja bym na twoim miejscu poprosiła o wyciągi z co najmniej 3 lat - skoro wasze małżeństwo sypie się od dawna, proceder ewentualnego wypływu kasy trwa znacznie dłużej niż rok, w wielu wyciągach łatwiej będzie coś znaleźć.

          Zawsze możesz jeszcze wskazać instytucje, z których ma przynieść zaświadczenie o posiadaniu konta lub jego braku. Poprzeglądaj papiery w domu, no nie wierzę, że nic tam kompletnie nie było...
      • ... to poradź również dlaczego we własnej sprawie, jako osoba lepiej zarabiająca od męża, wnosiłaś o nierówny podział majątku. By więcej przypadło Tobie skoro więcej zarabiałaś.

        Może poradź - na własnym przykładzie - autorce wątku, by odpuściła sobie. To by było uczciwe wobec Twojej historii.
        • Tri, daj se proszę siana z wycieczkami personalnymi albo załóż osobny wątek o Chalsi. Ten jest o kim innym.
          --
          - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
          • ... więc pytam czy zasadą jest "wydrapuję ile wlezie" czy "jestem uczciwy"?

            Chodzi o to, by zasady nie zależały od pieniędzy, a jeśli zależą - co zarzucam publicznie Chalsi wobec jej publicznych oświadczań o sobie - to uznać, że mąż założycielki wątku postępuje prawidłowo i nie ma co biedaka ciągać po sądach.
            • Tri, z tobą już naprawdę gorzej. Mąż założycielki robi to, co robi, a założycielka może zrobić coś, by JEJ było lepiej. I żadne osady, za przeproszeniem - moralisty, nie maja znaczenia. Zupelnie nie maja.
              • ... nie mam najmniejszych ambicji, by nim być.

                Tylko się zastanawiam skąd idea, by komuś radzić przeciwnie do własnych działań.
                • Orange nie użalam się nad sobą, nie szukam współczucia, nie mówię jaki on straszny a ja taka święta i pokrzywdzona. Swoje błędy biorę na klatę. Nie proszę o ocenę mojej osoby. W zasadzie wiem jaki mam problem... Próbuję znaleźć rozwiązanie i wsparcie, ewentualnie może na moim przykładzie ktoś się wzmocni, więc bardzo proszę.
                  Tricolour dojrzewam z każdym dniem coraz bardziej, czasem mnie to rozwala, a czasem motywuje, nie chowam głowy w piasek – dzielnie stawiam czoła...
                  a co do dalszych Twoich wypowiedzi, to w zasadzie też nie jest istotne, czy ma być równy podział majątku, czy nierówny, to osądzi sąd. Ważne dla mnie jest aby zdołać określić ten majątek... a może już są same długi.... i taki psikus
                  • ... "Jednocześnie chcę podkreślić, że moją motywacją nie jest chęć zemsty i zadośćuczynienia za zmarnowane życie i lata poniżeń. W rozwodzie zrezygnowałam z orzekania o winie ze względu na dobro dziecka (taki rozwód może trwać latami), ale nie chcę zrezygnować z majątku, bo tym też chcę zaznaczyć, że już nigdy nie będzie mnie bezkarnie poniżał, chcę odbudować granice, które zostały przekroczone, bo mamy wspólne dziecko i jeszcze przez wiele lat będę miała kontakt z tym typem" - jest do chrzanu.

                    Najlepszym, a właściwie jedynym momentem na odbudowę granic i zakończenie poniżania był rozwód z orzekaniem winy męża - to jest spieprzone. Tłumaczenie się dobrem dziecka jest naciągane, bo kierowałaś się własną wygodą rozumianą jako krótki i łatwy proces. Nieorzekanie winy zalegitymizowało całe zło Twojego małżeństwa, na co jest stosowny papier sądowy, a na nim czarno na białym: niewinny. Nawet jeśli facet czuje, że nawalił, to jego poczucie winny sama rozwodniłaś procesem z nieorzekaniem winy.

                    Masz prawo do podziału majątku i to jest oczywiste. Ale kieruj się uczciwością i bądź świadoma rzeczywistych pobudek - inaczej wyjdziesz z długiego procesu poobijana, skaleczona na lata.
                    • najlepszy czas na budowanie granic jest tu i teraz, kiedy cżłowiek ma na to siły i umie już granice zacząć stawiać

                      nigdy nei zrozumiem dlaczego niektórzy ludzie uwielbiają powtarzać: juz za późno, już się nie da

                      tak jest tylko w przypadku śmiertelnej choroby, ale dopiero po śmierci chorego

                      --
                      Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                      • Pani złoży pozew o podział majątku. Pan wyprowadzi majątek gdzieś daleko, a na odczepnego zachomikuje na jakimś koncie pięćdziesiąt tysięcy (albo minus pięćdziesiąt tysięcy) traktując drobniaki z majątku jak "garnek miodu". Pani wraz z sądem złapią się na lep ...

                        ... taka to będzie zbudowana granica.

                        Granic nie buduje się tu i teraz z tego, co się napatoczy. Granice buduje się z materiału na granicę, a ten był podczas rozwodu.
                        • patrz: post Chalsi

                          drugie patrz: stawianie granic to kolejna - po rozwodzie - sprawa do załatwienia, która autorka watku zaczyna właśnie załatwiać

                          trzecie patrz: każde głupie zachowanie eksa, które ją dotknie, ze spokojem wyjaśnia - choćby informując, że sobie nie życzy, bo minął bezpowrotnie czas na jej zgodę na to czy owo - oraz podejmie kroki takietoatakie, jeśli eks nei zrozumie słow: "nie życzy", co będzie ją ksoztowało nieco czasu i zachodu, ale on będzie się musiał albo tłumaczyć przed sądem, albo przed policją (jesli zgłosi nękanie), albo zwyczajnie stanie się cżłowiekiem zwanym: notowany

                          --
                          Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                    • Zasada jest prosta i od wieków znana: grabie grabią zawsze do siebie, a nie od siebie.
        • moja zarobki i stan posiadania, konta, etc były dla męża jawne
          natomiast on pod koniec związku zarabiał niemałe kwoty na lewo i w tajemnicy przede mną, co dopiero tuż przed naszym rozstaniem wyszło na jaw
          ponadto grube kilkadziesiąt tysięcy naszych wspólnych pieniędzy poszło na remont domu jego rodziców oraz jego własnego mieszkania
          --
          Większość ludzi to ssaki.
          • ... skoro zwyczajnie nierównym podziałem majątku zbilansowałaś inną asymetrię. OK - lepiej, bo mniej zawile.

            Tyle, że pisałaś wcześniej (cytuję z pamięci), że nierówny podział wynikał z różnicy w zarobkach. I to mnie dziwiło, i dałem temu wyraz, bo widziałem Cię jako osobę prawą, bez takich dysonansów.
            • ja o tym pisałam (w tym samym wątku, do którego się odnosisz), tylko Ci umknęło
              widocznie było sprzeczne z przyjęta przez Ciebie tezą big_grin
              --
              Jednak niektórzy ludzie to gady.
              • ... powiem nawet więcej: uważam Cię za jedną z bardziej tajemniczych postaci na forum, szczególnie biorąc pod uwagę, że piszesz od lat.

                Więc nie mam gotowej tezy, ale mogłem rzeczywiście "zafiksować" się na takiej spektakularnej sprzeczności. No to się odfiksowuję.
      • Z tymi wyciągmi, tudzież historią rachunku trochę pojechałaś po bandzie Chalsia. Banki dość mocno strzegą tajemnicy, o ile ujawnić mogą na wyraźny wniosek sądu, kwotę środków zgromadzonych na rachunku na dany dzień + zobowiązania z tytułu umów kredytowych lub poręczeń, o tyle historia rachunku to już zupełnie inna bajka. Ujawniane dane mogą dotyczyć tylko i wyłącznie danej osoby, na wyciągu natomiast będą transakcje dot. osób trzecich.
        Jeśli okazałoby się że rachunek na który były przelewane środki należał do kogokolwiek poza exem - też będą schody, z przyczyn wymienionych powyżej.
        --
        Jak mawiają daltoniści, życie jest jak tęcza, raz białe, raz czarne
        • > Jeśli okazałoby się że rachunek na który były przelewane środki należał do kogo
          > kolwiek poza exem - też będą schody, z przyczyn wymienionych powyżej.

          w takiej sytuacji gdy jest współwłasność konta z osobą inną niż małzonkowie dzielący majątek- owszem - bank ma prawo odmówić

          > bajka. Ujawniane dane mogą dotyczyć tylko i wyłącznie danej osoby, na wyciągu n
          > atomiast będą transakcje dot. osób trzecich.

          ale i osoby, którą sprawdzamy
          w związku z czym nie ma problemu - bank zaczernia DANE OSOBOWE transakcji wykonanych dla osób trzecich - nie ma podstaw do odmowy

          Nawet jeśli nie bezpośrednio przez sąd, historię rachunku można zdobyć poprzez zobowiązanie eksa/eksi przez sąd do przedstawienia historii operacji bankowych za czas X

          --
          Jednak niektórzy ludzie to gady.
        • sonia_30 napisała:

          > historia rachunku to już zupełnie inna
          > bajka. Ujawniane dane mogą dotyczyć tylko i wyłącznie danej osoby, na wyciągu n
          > atomiast będą transakcje dot. osób trzecich.

          Wnosi się do sądu o to, żeby eks przedstawil wyciągi ze swojego konta, motywując to wiedzą o inwestowaniu w papiery wartościowe za plecami współmałżonka i koniecznością dotarcia do informacji gdzie są ulokowane. I tyle.
          Bank sam niczego nie zamazuje, daje wyciąg na prośbę właściciela rachunku.
        • sonia_30 napisała:

          >
          > Jeśli okazałoby się że rachunek na który były przelewane środki należał do kogo
          > kolwiek poza exem - też będą schody, z przyczyn wymienionych powyżej.
          No, proste, a w przypadku takich typów własnie konto (tak jak i samochód, dom, firma etc.) jest często na matkę/szwagra/sekretarkę wink lub któraś z takich osób jest współwłaścicielem.
    • trudna sprawa moim zdaniem ale nie beznadziejna i walczyłabym na Twoim miejscu.
      Dla sądu postarałabym się zdobyć jak najwięcej dowodów nt. zatrudnienia bylego męża oraz działalności i zysków na giełdzie. Tylko jak dojść np. do zeznań podatkowych za ubiegłe lata? Jak dojść do wyciągów bankowych? Przelewów? itd.
      Może jakiś detektyw?
      Może wypowie się ktoś, kto zdobył takie dowody dla sądu.
      Trzymam kciuki i nie poddawaj się.
      • Tylko jak dojść np. do zeznań poda
        > tkowych za ubiegłe lata? Jak dojść do wyciągów bankowych? Przelewów? itd.
        > Może jakiś detektyw?
        > Może wypowie się ktoś, kto zdobył takie dowody dla sądu.

        nie przeczytałaś całego wątku - takie porady już udzielono
        --
        Większość ludzi to ssaki.
        • tak ale jeśli autorka nie jest żoną, to najprawdopodobniej otrzyma pisma z tych wszystkich instytucji z informacją, że nie mogą udzielić takich wiadomości. Sąd również sam nie wystąpi.
          Pisze to z doświadczenia bliskiej mi osoby, która wystąpiła do sądu z taką prośbą i spotkała się z odmową. Stąd moje pytanie jak inaczej można uzyskać takie dokumenty?
          • > wszystkich instytucji z informacją, że nie mogą udzielić takich wiadomości. Są
            > d również sam nie wystąpi.
            > Pisze to z doświadczenia bliskiej mi osoby, która wystąpiła do sądu z taką proś
            > bą i spotkała się z odmową. Stąd moje pytanie jak inaczej można uzyskać takie d
            > okumenty?

            może to była taka sprawa, w której sąd z mocy prawa nie może wystąpić o takie informacje

            w mojej sprawie sąd występował

            zgodnie z prawem instytucje finansowe mają obowiązek na wniosek sądu odstąpić od tajemnicy bankowej (i udzielić info o stanie kont, operacjach na koncie, przelewach, itp) w sprawach o alimenty, podział majątku i spadkowych

            --
            Większość ludzi to ssaki.
            • Raz chodziło o operatora komórkowego - sąd nie wystąpił i odesłał do Policji, a Policja odesłała do sądu i koleżanka koniec końców nie mogła powołac się na ten dowód.
              W drugim przypadku chodziło o wyciągi bankowe i sąd też nie wystąpił.
              Może zależy to po prostu od dobrej woli sądu.
              • Nie fantazjuj big_grin Sąd zgadza się na realizację wniosków dowodowych w uzasadnionych przypadkach i pod warunkiem, że dowód ma znaczenie w trakcie rozprawy. Jeśli jakaś kobieta twierdzi przed sądem, że mąż ją zdradzał i są na to dowody w postaci bilingów, tylko sąd musi o te bilingi wystąpić, to sąd to skwituje to pustym śmiechem smile Nikt nie będzie angażował policji, operatorów komórkowych i jeszcze innych podmiotów, by jakaś zdradzona żona mogła to udowodnić przed sądem big_grin
      • kobieta306306 napisała:

        > Tylko jak dojść np. do zeznań poda
        > tkowych za ubiegłe lata? Jak dojść do wyciągów bankowych? Przelewów? itd.
        O to można się zwrócić do sądu - kwestia tylko czy Pan wykazywał dochody (bo jesli nie, to zeznaniem można sobie d... wytrzeć) czy dokonywał przelewów (mój ex np. operował tylko gotówką), czy mial konta na swoje nazwisko itd. Prawda jest taka - jak dobrze pokombinował, to wyjdzie, że to co zarobił to na życie wydawał.
    • Witam!
      9madlen9, ja w podziale majątku złożyłam wniosek aby sąd wystąpił do banków (a listę miałam około 15 banków,nazwy banków podałam "w ciemno"), żeby podały ,czy taki klient (czyli mój były mąż) posiadał konto a jeżeli tak , to sąd zobowiązał te banki do podania historii tych kont na pół roku przed ustanowieniem w naszym przypadku rozdzielności majątkowej, w Twoim przypadku będzie to pewnie dzień rozwodu. Mój były mąż zachowywał się podobnie. Też gromadził kasę, miał jak się później okazało.... 25 kont. Ta ilość kont tak naprawdę wyszła z podziału majątku, z historii kont, które dostarczyły banki.No i okazało się, że zamiast
      20 tysięcy, do których były mąż przyznał się podczas podziału, tych naszych oszczędności było jeszcze 60 tysięcy.I musiał mi połowę oddać. Mój podział majątku trwał 3 lata.Myślę, że do tego typu spraw trzeba brać adwokata, ja miałam.Mnie uratowała rozdzielność majątkowa, którą uzyskałam podczas rozwodu, były mąż nie zdążył wyprowadzić całej kasy i coś w tej historii kont pozostało.
      9madlen9 ,myślę, że jednak warto spróbować, bo jeżeli były mąż gromadził kasę to są też Twoje pieniądze, jeżeli posiadaliście wspólnotę majątkową. Powodzenia.
      • w zasadzie tez mogłabym wypisać listę banków, z czego 3 są pewne. Istnieje też coś takiego jak centrum informacji bankowej - czy ktoś coś wie na ten temat?
        Wiem, że założył konto maklerskie nie tylko na siebie, ale i na osoby w rodzinie - zarządzał tymi kontami, samodzielnie robił przelewy - nawet sam osobiście płacił podatek od zysków w ich imieniu.
        Oprócz tego obawiam się że on miał konta wspólne z kimś w rodzinie.
przejdź do: 1-100 101-114
(101-114)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.