Dodaj do ulubionych

zamożny mężczyzna

13.10.13, 16:53
Mam pytanie - przepraszam, że nie dotyczy ono bezpośrednio rozwodu, ale wydaje mi się, że właśnie tu forumowicze będą mi w stanie na nie odpowiedzieć, macie bowiem doświadczenie w sytuacjach, w których poznajecie prawdziwe intencje osób wkraczających w związki.

Moje pytanie brzmi: czy Waszym zdaniem zamożni mężczyźni zwracają uwagę na status materialny kobiety, z którą rozważają małżeństwo?
Edytor zaawansowany
  • kasper254 13.10.13, 17:13
    Nie, ta cecha nie ma żadnego znaczenia, ale owszem, znam takich, którzy ją preferują.
  • altz 13.10.13, 17:29
    Raczej nie, takiej mnie zamożne kobiecie łatwiej jest zaimponować. smile
    Nie oszukujmy się, pieniądze otwierają wiele możliwości choćby nawet subtelnego podrywu.
  • mayenna 13.10.13, 20:45
    Zależy od człowieka, jaki ma świat wartości. Jedni zwracają i to bardzo, innym jest to doskonale obojętne.
    Może zapytaj konkretnego mężczyznę o jego preferencje w tej materii?
  • kalpa 13.10.13, 21:00
    Onegdaj kolega powiedział mi, że dla niego niekoniecznie kobieta musi być zamożna, ale dobrze jak jest zaradna wink
    To było odnośnie, że zawsze z czegoś co aktualnie posiada ugotuje obiad i rodzina będzie syta wink Nawet jak on nawali z wypłatą smile
    Ale to był żartowniś smile

    --
    Taniec i wiatr to moje żywioły!
  • mayenna 13.10.13, 21:28
    Kalpa, a nie był to mój były?smile Bo jemu się zdarzało nie widzieć zależności pomiędzy wypłatą a obiademsmile
  • sitniczek 13.10.13, 22:14
    Ma to swoje plusy wink
    --
    Tu mi czołg jedzie, a tu zawraca..
  • czerwone.winogrona 13.10.13, 21:34
    Heh, nie wyobrażam sobie o to zapytać wprost smile.

    No tak, spotykam się z mężczyzną, który jest bardzo zamożny - dużo bardziej niż ja (zarówno pod względem dotychczas zgromadzonego majątku, jak i bieżących dochodów), choć zaznaczę, że jestem całkowicie niezależna finansowo - mam swoje mieszkanie, samochód itp. a praca jest moją pasją i nigdy bym z niej nie zrezygnowała - o czym on wie. Mężczyzna ten jest od kilku lat rozwiedziony, jego była żona jest również zamożna, ma bardzo wysoką pozycję zawodową, którą uzyskała wyłącznie dzięki swojej pracy. Tak też było przez większą część ich małżeństwa. Dowiedziałam się (nie od niego), że w pewnym momencie małżeństwa (być może na początku) podpisali intercyzę. Nie znam szczegółów ani powodów.

    Wygląda na to, że temu mężczyźnie bardzo na mnie zależy (daje temu wiele dowodów), jesteśmy razem ze zwiększająca się intensywnością ok. trzy lata, ale o zaręczynach/ślubie nie wspomina.

    Dla uzupełnienia obrazu (jeżeli miałoby to lepiej nakreślić sytuację) dodam, że różnica wieku między nami to siedem lat a jeżeli chodzi o tzw. pochodzenie społeczne, to powiedzmy, że pochodzę z tzw. dobrego domu, powiedzmy, że z większymi tradycjami i "poważaniem społecznym" niż on. Jesteśmy tak samo dobrze wykształceni.

    Zaczynam się po prostu zastanawiać, czy problemem dla niego nie jest dysproporcja w naszych dochodach - boi się rozpocząć tematu intercyzy - "oto pierścionek, proszę cię o rękę, ale chodźmy do notariusza" albo "ożenię się z Tobą, ale musimy podpisać intercyzę" - sami przyznacie, że wyszłoby to trochę niezręcznie. smile

    Czekam na wasze odpowiedzi - a teraz urywam się z Nim na romantyczny jogging smile.
  • heisenberg7 13.10.13, 21:39
    O ja pierdu, po 3 latach możesz go chyba zapytać już np. "a kim ja dla Ciebie jestem?".

    Normalnie kobiety tak robią jak mężczyzna nie wykazuje inicjatywy. I to zupełnie normalne, lepsze niż snucie przemyśleń.
  • mayenna 13.10.13, 21:45
    Dobrze rozumiem, że oczekujesz oświadczyn od mężczyzny z którym nie umiesz szczerze porozmawiać?
    Równie trafne będzie spojrzenie w szklaną kule by wiedzieć o co mu chodzi i czemu pierścionka nie kupuje, ale nie dowiesz się jak nie porozmawiacie.Chcesz z nim życie spędzić a nie umiesz porozmawiać o tak normalnej sprawie?
  • mayenna 13.10.13, 21:56
    czerwone.winogrona napisała:

    > Heh, nie wyobrażam sobie o to zapytać wprost smile.
    >
    Nie musisz pytać wprost.
    Pomyślałam i moim zdaniem po trzech latach związku to jednak intencje mężczyzny są dość oczywiste. Jak nie wspomina o wspólnym domu, życiu, dzieciach i takich innych wspólnych planach to albo on taki roztargniony i uważa za oczywiste, a w związku z tym mówić nie musi, albo takowych palnów nie ma.Dobrze mu w tym stanie w którym jest obecnie: ma towarzyszkę joggingów, ale nie chce wziąć odpowiedzialności za was, nie chce się wiązać.On już ma to co chce.
    Dorabianie do tego filozofii w postaci delikatności w kwestiach finansowych to mydlenie sobie oczu.On raczej decyzyjny i sterujący swoim życiem.
    W dobrych domach to takiego delikwenta bral dawniej ojciec na dywanik i pytał o zamiary wobec córki. Może podtrzymaj tę tradycję?smile
  • capa_negra 25.10.13, 21:29
    W dobrych domach to takiego delikwenta bral dawniej ojciec na dywanik i pytał o
    > zamiary wobec córki.

    Mój ojciec, dawno temu zrobił coś w tym stylu bo nie mógł zdzierżyć, ze mieszkamy ze sobą od 3 lat, a papieru na męża brak ....
    --
    A weź ty takie rady, zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • miacasa 13.10.13, 22:57
    Pewnie masz jakieś marzenia, plany dotyczące własnego życia i nie powinnaś biernie czekać. Domyślam się, że te siedem lat różnicy oraz brak nieudanego małżeństwa (żart) mogą Cię nieco onieśmielać ale zdecydowanie pora na rozmowę skoro zaczynasz szukać odpowiedzi na forach internetowych. Dawno temu zaczęłam taką rozmowę od siebie mówiąc, że jestem już na tym etapie życia, że przygód nie szukam tylko poważnego związku i jeśli mój kolega jest na zupełnie innym etapie to żebyśmy dali sobie spokój. Musisz być jednak świadoma, że zadając pytanie możesz usłyszeć coś, co zupełnie Ci się nie spodoba.
  • lampka_witoszowska 13.10.13, 23:09
    otóż
    ale i tak warto pytania zadawać
    szczególnie dotyczące ważnych spraw

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • xciekawax 16.10.13, 19:47
    Moim zdaniem dla wiekszosci mezczyzn finanse nie odgrywaja takiej duzej roli jak dla kobiet. Jezeli kobieta jest niezalezna, potrafi sie sama utrzymac, nie jest zalezna od rodzicow, exa poborow, czy innych spraw - to dla mezczyzn nie robi roznicy czy ona zarabia tyle samo czy nie.

    Jezeli chodzi o intercyze, to musze powiedziec ze to super pomysl. Pozwoli jemu dobrze spac wiedzac ze jestes z nim z milosci a nie dla pieniedzy.
    Mam nadzieje ze nie bedziesz miala nic przeciwko temu? pamietaj ze zawsze warunki tez mozesz wynegocjiowac, ze np dostaniesz jakis procent po narodzinie pierwszego dziecka, iles tam po narodzinie drugiego, itd...

    Proszenie o reke/chec malzenstwa a intercyza to dwie oddzielne rozmowy i faceci nie oswiadczaja sie mowiac o intercyzie.

    Dodam tez ze nie mysle ze to jest powod dlaczego nie chce poprosic Ciebie o reke. Mysle ze powod jest gdzies indziej.
  • orangeplus 16.10.13, 20:41
    xciekawax napisała:

    > tez mozesz wynegocjiowac, ze np dostaniesz jakis procent po narodzinie pierw
    > szego dziecka, iles tam po narodzinie drugiego, itd...

    Przy okazji może też wynegocjować opłatę za szybkie numerki. Np. 500 zł za jeden big_grin
  • lampka_witoszowska 16.10.13, 20:54
    a myślałam, że tylko ja przebrnęłam przez obejrzenie "Seksu w wielkim mieście" big_grin

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • raszefka 16.10.13, 21:12
    Kochana! Ile razy! big_grin
  • xciekawax 17.10.13, 15:55
    Moim zdaniem nie ma nic zlego w podpisywaniu intercyzy. Przeciez wszystko to co razem sie dorobi czyli od daty malzenstwa - dzieli sie na pol. Intercyza chroni malzonka jak i malzonke. Malzonka np doskonale wie na co moze liczyc przy rozwodzie, wiec nie ma potem tych zlych emocji przy rozwodzie.

    codziennymi wydatkami mozna sie podzielic procentowo. jezeli facet zarabia 3 razy wiecej niz jego luba, to powienien placic 75% wydatkow zyciowych, a pani 25%. Powod jest taki, ze byc moze pan chcialby mieszkac w drozszym mieszkaniu bo go na to stac, wiec za taka wygode placi. smile

  • czerwone.winogrona 16.10.13, 21:48
    Dziękuję za wypowiedź. Może rzeczywiście błędnie zakładam, że to dysproporcja w dochodach jest przyczyną. Być może on np. nie chce się po raz drugi żenić? Bo jeżeli chce, a ja z jakichś względów mu nie odpowiadam, to dlaczego ciągle jest ze mną? On ma naprawdę duże możliwości zmiany kobiety smile
  • xciekawax 17.10.13, 15:26
    Nie wiem dlaczego nie chce ten akurat pan. Wiem ze dla wiekszosci mezczyzn niezalezna kobieta ktora ma nizsze pobory od niego nie stanowi przeszkody aby ozenic sie.



  • koronka2012 13.10.13, 21:32
    czerwone.winogrona napisała:
    > Moje pytanie brzmi: czy Waszym zdaniem zamożni mężczyźni zwracają uwagę na stat
    > us materialny kobiety, z którą rozważają małżeństwo?

    Zależy jak bardzo zgłupieli...
  • jan7911 13.10.13, 22:40
    Skoro jest zamozny toraczej czeka na zamożną, a w miedzyczasie ciebie posuwa. Chyba widzi w tobie tylko dziure, nic więcej - bo inaczej już dawno by się oświadczył
  • maria1110 13.10.13, 23:45
    Jan zbyt dosadnie ale uchwycił sedno sprawy. Dziewczyno daj se z nim spokoj. Po co Ci ktos z odzysku ? Jestes pewnie młoda . wykształcona . Zasługujesz na na nowy towar. Cały czas modlę się żeby moje dzieci nie trafiły na takiego partnera. Diabli z jego kasą. Wspolne dorabianie też ma swoj urok. Wiem że mnie nie posłuchasz...
  • kruku33 14.10.13, 00:46
    A moze facet jest ostrozny i boi sie mocno zaangazowac? Fajnie sie opiniuje czyjes zycie na podstawie kilku zdan.
    Poza tym - bez obrazy - ale znowu ktos wychodzi z opinia po co sie bawic w osobe z odzysku? Brzmi to tak jakby osoby po rozwodzie powinny dac sobie spokoj z dalszym zyciem, a juz na pewno z poznaniem kogos nowego.
  • lampka_witoszowska 14.10.13, 08:30
    bo to oczywiste

    kiedyś oczywiste było, że niearyjskie cechy są niepożądane
    potem rudym się dopiekało, bo rude to wredne
    już nie wspomnę o kalekach, jąkałach itd
    o, jeszcze jak rodzice narozrabiają, to się człowiek może skichać, a i tak dla niektórych praworządnych mieszczan i gospodarzy będzie czymś nieco gorszym na wieki wieków amen - i tak w kółko

    to co sie dziwić, że z rozwodnikami podobnie - przecież udowodnili, że coś nie teges z małżeństwem

    na szczęście wystarczy splunąć przez lewe ramię - albo mszę zamówić - żeby złe uroki odegnać i świat wraca na własciwe tory wink

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • kruku33 14.10.13, 09:10
    Ha! No przecież, w końcu to takie oczywiste smile
    Jeszcze brakuje tego, że ktoś by napisał, że rozwod traktuje jako przestępstwo - jakby tak było musiałbym (waga, "czarny" humor) zmienić kolor skóry na wiadomo jaki wink
  • maria1110 14.10.13, 21:07
    Kochani ..nie bulwersujcie się tak. Chcialam tylko pokazac jak to wygląda z pozycji rodzica. Mam ponad 50 lat i dzieci na wydaniu. Gdybyscie byli starsi pewnie łatwiej byłoby Wam zaakceptowac moją opinię. Wiem że nie można uogolniac i zamożny Pan może okazac się całkiem przyzwoitym człowiekiem. Ale wierzcie taki Pan nie jest marzeniem rodzicow.
  • mayenna 14.10.13, 21:26
    Mów we własnym imieniu. Tez mam dzieci na wydaniu i marzy mi eis, że zwiążą się z dobrymi ludźmi, z kimś kogo będą kochać i kto odwzajemni ich uczucie. Stan cywilny to rzecz bardzo drugorzędna, bardzo niemiarodajna.
  • mayenna 15.10.13, 09:00
    Dopiekł mi twój post więc sobie o tym mydlę i chyba nie chciałabym, żeby moje dziecko miało taka teściową co ocenia ludzi po stanie cywilnym. Dziś wiele osób ma długotrwale związki za sobą, ale zakończone bez rozwodu. Czy to lepsze moralnie?
  • maria1110 15.10.13, 21:18
    mayenna. przepraszam. nie miałam zamiaru nikomu dopiec. Pisałam że moim marzeniem jest zięc bez zobowiązan z poprzednich związkow. Ale to nie znaczy że nie zaakceptowałabym takiego wogole. Bratanek ma żonę po przejsciach. I kłopoty są
  • mayenna 15.10.13, 21:27
    Maria, kłopoty zawsze są. Powinnaś to wiedzieć. Jak nie związane z przeszłością to inne. Bywają gorsze niż te poprzejściowe. Zawsze dziecko może zostać samo, co tez chyba nie jest wymarzonym rozwiązaniem?
  • maria1110 15.10.13, 21:41
    wlem. wiem...aie tak po ludzku staramy się omijac wyrazne przeszkody. Na cudzych błędach też warto uczyc się.. Sama też popełniłam ich trochę .Innego rodzaju-chciałam byc za dobra
  • kruku33 16.10.13, 10:51
    Mario,
    Bledy sa po to, zeby sie uczyc samemu. Mowienie, zeby uczyc sie na czyichs bledach nie do konca jest trafne - kazda sytuacja jest indywidualna i ma mnostwo (chociazby osobistych) czynnikow. Jesli ktos chce byc dobry - niech bedzie, warto takim byc ciagle, mimo przeszkod.
  • czerwone.winogrona 14.10.13, 00:13
    Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Tak, jak napisała w jednym z postów Mayenna, w moim domu mnie a przede wszystkim mojemu bratu wpajano, że nie należy trwać w poważnych i długich relacjach "damsko-męskich" z osobami, jeżeli zdajemy/zdaliśmy sobie sprawę, że związek "nie rokuje"/"przestał rokować", gdyż zabieramy tej osobie czas, być może powodujemy płonne nadzieje, pozbawiamy ją szansy na poznanie kogoś, kto byłby tą osobą zainteresowany. Słowem - że jest to nieuczciwe. Zostałam też (niestety?) tak wychowana, że oczekuję jednak inicjatywy mężczyzny i nie wyobrażam sobie zadawania pytania wprost - "co dalej?". Oczywiście Babcia mnie uczyła, jak postępować w sytuacji "niezdecydowanego absztyfikanta"wink - chodzi o znany fortel w postaci stania się nieco mniej dostępną (tym razem jogging z koleżanką wink) i dania mężczyźnie do zrozumienia, że jakby przestaje być najważniejszy w moim życiu wink - wtedy po jakimś czasie następuje "chwila prawdy" smile.

    Ale nie wiem, czy będzie mi się w to chciało bawić. Wydaje mi się, że jeżeli przez trzy lata się nie zdecydował, to chyba liczy, że trafi mu się ktoś lepszy a mnie traktuje tak, ja kto dosadnie ujął Jan7911 - z tym ,że jednak chyba choć trochę mnie lubi smile .

    Wiesz, Majenno, ja raczej nie podejrzewam go o "delikatność w kwestiach finansowych" tylko już bardziej o wyrachowanie - choć jest wobec mnie i nie tylko mnie szczodry. Ta intercyza w poprzednim małżeństwie dała mi jednak wiele do myślenia - może, tak jak pisali niektórzy i ja to też biorę pod uwagę, nie traktuje mnie poważnie a może boi się, że na intercyzę "nie pójdę" i będzie lekki skandal, bo On wyjdzie na materialistę. Jak widać na tym przykładzie, i bogactwo może mieć minusy smile.

    Poważnie rozważę zakończenie tego związku.

  • kruku33 14.10.13, 00:43
    Hej,
    intercyza mogla zostac podpisana z wielu roznych powodow, takze ciezko opiniowac, jesli nie wie sie dlaczego tak sie stalo. skoro i Twoj absztyfikant i jego byla zona sa osobami majetnymi mogło paradoksalnie nie chodzić o wyrachowanie, a uregulowanie stosunkow finansowych . np w moim i eks-zony przypadku bylo tak, ze podpisalismy intercyze z powodu podzielenia sie kosztami wspolnymi budowy domu (powody, ktore leza "pod tym" były już zupełnie inne, ale nie tym tu).

  • jan7911 14.10.13, 01:57
    W normalnie funkcjonującym małżeństwie nie powinno być intercyzy. Winien być wspólny dorobek, wspólne problemy troski i radości.. Intercyza - czyli np. zrzutka po połowie na buty dla dziecka?????. Dziwne to i śmieszne zarazem. Chyba że coś zgrzyta - jeden z małżonków jest utracjuszem, leniem itp. To tak jak by np. spisać intercyze odnośnie wspólnego łoża, stołu itp.
  • kruku33 14.10.13, 09:11
    Wszystko zależy od sytuacji. mnie nie bylo to ani dziwne ani smieszne - była to dosc skomplikowana kwestia uregulowania własności działki (darowizny na zone) i podział kosztów budowy domu (to zaczelo zgrzytac, ale na pewno nie z powodu bycia utracjuszem wink ).
  • heisenberg7 14.10.13, 09:12
    Widzisz, masz dość wąskie horyzonty.

    Załóżmy że jeden z małżonków prowadzi działalność gospodarczą lub wykonuje wolny zawód. Dobrze zarabia, ale też jest ryzyko popadnięcia w długi. Jak jest intercyza, to drugi małżonek może się nie martwić tym, że pierwszy zrobi z niego bankruta. Jak nie ma intercyzy, to drugi małżonek może zostać bankrutem dzięki pierwszemu, zupełnie się do tego nie przykładając albo nie mając o tym że się nim właśnie staje bladego pojęcia.
  • luciva 14.10.13, 13:30
    O rany, co za zaściankowe podejście - w dobrym małżeństwie....itd.
    A co złego jest w intercyzie? że niby jak chce podpisać, to nie kocham? a może tak odwrócić, skoro nie chcesz podpisac, tzn że nie kochasz mnie a moje pieniądze?
    Ludzie, w którym wieku my zyjemy?
    Intercyza to normalna sprawa.

    Nawet jeśli twój mężczyzna zwraca uwagę na Twój statut, to co z tego? może ma kiepskie doświadczenia? Ty też byś zwracała. Jeśli jest szczodry jak piszesz, to ok.
  • argentusa 14.10.13, 17:35
    to samo pomyślałam.
    A już zupełnie nie rozumiem parcia na małżeństwo. Z tym,ze ja jedno mam za sobą (bardziej dlatego,ze eks-mąż chciał niż ja byłam przekonana). I drugie w zupełności mi nie jest do niczego potrzebne.
    I braku oświadczyn nie traktowałabym jako czegoś jakoś naprawdę niepokojącego. Niektórzy nie potrzebują. Tak jakoś się złożyło, że znacznie lepsze są w moim otoczeniu związku nieformalne niż te osławione TRWAŁE małżeństwa. Boże chroń od tych drugich.
  • mayenna 14.10.13, 19:19
    Ale to chyba panna jest, z dobrej rodziny, to jak tak na kocią łapę?smile
    A poważnie to ja rozumiem chęć zawarcia małżeństwa. To świadczy o uczciwych zamiarach: vide tekst o 'posuwaniu'.
    Tylko nie związałabym się z kimś, z kim dzieli mnie taki dystans, że nie umiem szczerze powiedzieć o swoich oczekiwaniach, że boję się, wstydzę(?) jego reakcji.
  • argentusa 15.10.13, 17:38
    > A poważnie to ja rozumiem chęć zawarcia małżeństwa. To świadczy o uczciwych zam
    > iarach: vide tekst o 'posuwaniu'.
    eee, toż ja mam najuczciwsze zamiary jak uwodzę Obecnego, i mam 100% pewnosmile))ść (co do celu) jak on w ten sam sposób uwodzi mnie. wink))) a i jak mi fotel do komputera kupuje bo plecy mnie będą bolały, to też wiem jakie te zamiary sa wink)))))
    Ar.
    ps. otwartośc na małżeństwo to ja też rozumiem, parcie czym innym dla mnie jest smile
  • sonia_30 14.10.13, 10:34
    A co złego jest w intercyzie? Wiele w życiu upraszcza. Gdyby była standardem, znacznie by się zmniejszyła liczba okołorozwodowych wojenek. Poza tym może inicjatywa wyszła ze strony byłej żony tego pana? W każdym razie skoro już temat ćwiczył, odpada opcja "może się boi". Pan jest raczej starym wyjadaczem, krygował się jak pensjonarka nie będzie...
    --
    Jak mawiają daltoniści, życie jest jak tęcza, raz białe, raz czarne
  • kobieta306306 15.10.13, 09:54
    czerwone.winogrona napisała:
    Ta intercyza w poprzednim małżeństwie dała mi jednak wiele do myślen
    > ia - może, tak jak pisali niektórzy i ja to też biorę pod uwagę, nie traktuje m
    > nie poważnie a może boi się, że na intercyzę "nie pójdę" i będzie lekki skandal
    > , bo On wyjdzie na materialistę. Jak widać na tym przykładzie, i bogactwo może
    > mieć minusy smile.


    facet byłby durniem skończonym gdyby nie podpisał intercyzy.
    Ale to nie ma przecież dla Ciebie autorko absolutnie żadnego znaczenia. Przeciez kocha się osobę, a nie jej pieniądze.
  • czerwone.winogrona 15.10.13, 14:30
    Z zainteresowaniem przeczytałam wszystkie Wasze wypowiedzi, dziękuję także za te nieco ironiczne smile.

    Podkreślę jeszcze raz, że pytanie "co dalej?" w kierunku mężczyzny z mojej strony raczej nie padnie. Prędzej zastosowałabym wspomniany wyżej "fortel" z czasów mojej Babci.

    Najbardziej skłaniam się jednak do zakończenia tego związku (ustaliłam już nawet termin - 1 stycznia 2014 wink ).

    Ciekawe, co piszecie o intercyzie. Przyznam, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Rozumiem, ze jeżeli chodzi o prowadzenie domu, sprawa jest prosta: obydwoje składają się na pomoc domową. Ale czy w takiej umowie jest przewidziane, że mężczyzna płaci kobiecie za to, że ona mniej pracuje, a więc mniej powiększa swój majątek, gdyż zajmuje się ich wspólnym dzieckiem (dziećmi)? Albo ściśle dzielą się czasem, jaki poświęcają dzieciom?
    Bo w przeciwnym wypadku posiadanie dzieci w "małżeństwie z intercyzą" jest, oględnie ujmując, bardzo niebezpieczne dla przyszłości ekonomicznej kobiety... Z drugiej strony, trudno mi sobie wyobrazić branie za opiekę nad dziećmi "pensji" od męża smile
  • kobieta306306 15.10.13, 14:36
    czerwone.winogrona napisała:
    > Ciekawe, co piszecie o intercyzie. Przyznam, że nigdy się nad tym nie zastanawi
    > ałam. Rozumiem, ze jeżeli chodzi o prowadzenie domu, sprawa jest prosta: obydwo
    > je składają się na pomoc domową. Ale czy w takiej umowie jest przewidziane, że
    > mężczyzna płaci kobiecie za to, że ona mniej pracuje, a więc mniej powiększa sw
    > ój majątek, gdyż zajmuje się ich wspólnym dzieckiem (dziećmi)? Albo ściśle dzie
    > lą się czasem, jaki poświęcają dzieciom?

    no przecież to wszystko można ustalić, zarówno obowiązki, jak i koszty wink



  • chalsia 15.10.13, 15:36
    > Podkreślę jeszcze raz, że pytanie "co dalej?" w kierunku mężczyzny z mojej stro
    > ny raczej nie padnie. Prędzej zastosowałabym wspomniany wyżej "fortel" z czasów
    > mojej Babci.

    poważnie - idż do psychologa czy psychoterapeuty bo masz poważny problem, skoro w super ważnej sprawie prywatnej boisz się zadać podstawowe pytanie (które zapewne w swoim życiu zawodowym nie raz zadawałaś)
    a strach przed pozostaniem samą jest jednym z najgorszych powodów do bycia razem


    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • czerwone.winogrona 15.10.13, 23:11
    "poważnie - idż do psychologa czy psychoterapeuty bo masz poważny problem, skoro w super ważnej sprawie prywatnej boisz się zadać podstawowe pytanie (które zapewne w swoim życiu zawodowym nie raz zadawałaś)"

    Jednak nie wydaje mi się, że "mam problem" - po prostu jestem przekonana, że akurat w tej sprawie inicjatywa musi wyjść od mężczyzny - tak samo, jak nigdy nie proponuję mężczyźnie randki, nie proszę go do tańca oraz nie tacham za niego zakupów wink.

    "strach przed pozostaniem samą jest jednym z najgorszych powodów do bycia razem"

    Zgadzam się w zupełności, ale mnie to nie dotyczy. Bywałam osobą niepozostającą w żadnym związku i nie boję się takiej sytuacji.
  • chalsia 15.10.13, 23:55
    > Jednak nie wydaje mi się, że "mam problem" - po prostu jestem przekonana, że ak
    > urat w tej sprawie inicjatywa musi wyjść od mężczyzny - tak samo, jak nigdy nie
    > proponuję mężczyźnie randki, nie proszę go do tańca oraz nie tacham za niego z
    > akupów wink.

    ja nie twierdzę, że masz paść na kolana przed gościem z pytaniem "czy weźmiesz mnie sobie za żonę" big_grin
    naprawdę uważasz, że jedynie mężczyźnie "wypada" poruszyć temat "co dalej z nami" czy "jak widzisz naszą dalszą przyszłość"?
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 00:00
    Napisałam o tym niżej, ale powtórzę w tym miejscu:

    Tu nie chodzi nawet o to, że nie wypada, ale jestem głęboko przekonana, że w tym wypadku (tak, jak i w zaproszeniu na pierwszą randkę) inicjatywa musi wyjść od mężczyzny. Jest to warunek konieczny, acz nie wystarczający, powodzenia małżeństwa. Pomijam oczywiście nie tak znów rzadki typ mężczyzn wolących grać rolę "ofiary losu" ("musiałem się ożenić - nalegała, zaszła w ciążę"), tylko po to, aby uniknąć sytuacji, w której musieliby przyznać, że po prostu nie potrafili znaleźć/zdobyć odpowiedniej kandydatki na żonę.

    Jestem przekonana, że mężczyzna, który proponuje małżeństwo, czuje się bardziej odpowiedzialny za jego powodzenie. Mężczyzna, który "zgodził się na małżeństwo" - no cóż: "sama chciałaś, teraz masz". Mężczyźni po prostu tacy są - nie cenią tego, co samo przyszło, ale to, na co się sami zdecydowali smile.
  • tricolour 16.10.13, 09:15
    ... facet nie proponuje Ci małżeństwa, bo jesteś nudna jak flaki z olejem: facet musi to, facet musi tamto, tu warunek konieczny, tam stereotyp. Tragedia.

    Facet nic nie musi. Normalny facet w swojej kobiecie widzi okazję do polowania, a nie świniobicia, a Ty czekasz, że on sam zaproponuje to drugie.
  • lampka_witoszowska 16.10.13, 09:26
    no, i musiałeś?
    autorka wątku POWINNA jak na pannę z dobrego domu przystało samodzielnie dojśc do wniosku, że nie jest artykułem wystawionym na ewentualną sprzedaż

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • mayenna 15.10.13, 15:47
    Jak go odstawisz bez rozmowy to rozwalisz związek i tak. Ja nigdy nie musiałam pytać o to czy pan się ze mną ożeni. To wychodzi samo podczas rozmów. Jest niejako oczywiste jeśli ludzie chcą małżeństwa oboje, chcą razem być. To wisi w powietrzu.
    A jak poczytałam to ja się panu nie dziwię; jak ma tradycyjne podejście do domu i rodziny to ty się na żonę i matkę nie nadajesz.
  • czerwone.winogrona 15.10.13, 23:24
    "Jak go odstawisz bez rozmowy to rozwalisz związek i tak".

    To rozwalę. Nie jest moim celem związek sam w sobie, ale związek, który w odpowiednim momencie ewoluuje w oczekiwany przeze mnie sposób.

    "Ja nigdy nie musiałam pytać o to czy pan się ze mną ożeni. To wychodzi samo podczas rozmów. Jest niejako oczywiste jeśli ludzie chcą małżeństwa oboje, chcą razem być. To wisi w powietrzu."

    Pozostaje mi pogratulować. Ja jednak taki problem właśnie mam - nie wiem, czy on rozważa małżeństwo ze mną i czy problemem dla niego nie jest dysproporcja w naszych dochodach (jest to moje przypuszczenie, po tym, jak dowiedziałam się o intercyzie w jego poprzednim małżeństwie).

    "A jak poczytałam to ja się panu nie dziwię; jak ma tradycyjne podejście do domu i rodziny to ty się na żonę i matkę nie nadajesz".


    Poczytaj jeszcze raz dokładniej. Piszę również o jego poprzedniej żonie - businesswoman dużego formatu, już w chwili ich ślubu Pani ta była zdecydowanie zorientowana na karierę.

    A teraz znów wybrał sobie mnie, kobietę, dla której praca jest pasją, choć ja w porównaniu z jego żoną wcale nie pracuję wink.

    Wygląda na to, że "tradycyjne kobiety domowe" go nie interesują.
  • orangeplus 16.10.13, 08:01
    Kolejna kandydatka na... starą pannę big_grin Nie zmywa, nie sprząta, nie nosi zakupów, wieczorami zasypia mając przed oczami armię Andersa i podnieca się z jakiej to dobrej ona pochodzi rodziny big_grin A jeśli się trafi jakiś desperat i na świat przyjdzie dziecko, to dupy nie umyje bo się brzydzi, piersią karmić nie będzie, bo jej oklapną, wstawać w nocy też nie będzie, bo jej na urodę zaszkodzi.
    Że też jeszcze takie indywidua chodzą po tym świecie...
  • mayenna 16.10.13, 08:36
    czerwone.winogrona napisała:


    Nie jest moim celem związek sam w sobie, ale związek, który w odpow
    > iednim momencie ewoluuje w oczekiwany przeze mnie sposób.

    On wie jaki to sposób?

    czy problemem dla niego nie jest dysproporcja w n
    > aszych dochodach (jest to moje przypuszczenie, po tym, jak dowiedziałam się o i
    > ntercyzie w jego poprzednim małżeństwie).

    Myślę, ze dysproporcja w dochodach są dla niego normą, skoro tak świetnie zarabia. Z tym pewnie by się uporał. Obstawiam to co poniżej:

    > Poczytaj jeszcze raz dokładniej. Piszę również o jego poprzedniej żonie - busin
    > esswoman dużego formatu, już w chwili ich ślubu Pani ta była zdecydowanie zorie
    > ntowana na karierę.

    Z poprzednia żoną się rozwiódł z jakiegoś powodu. Może pracujesz mniej ale nie jesteś typem kobiety domowej. dbającej, rodzinnej w tradycyjnym rozumieniu. I do niezobowiązującego związku jesteś pewnie dla niego dobra, ale nie oświadcza się bo może ma inną wizję rodziny i małżeństwa niż ty i jego poprzednia żona.,W typie jesteście bardzo podobne.

    > Wygląda na to, że "tradycyjne kobiety domowe" go nie interesują.
    Nie oświadczył się tobie, więc może jednak...?
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 14:44
    "On wie jaki to sposób?" - jestem osoba rodzinną, mam bratanicę, której poświęcam dużo czasu i uwagi i on o tym wie.

    "Myślę, ze dysproporcja w dochodach są dla niego normą, skoro tak świetnie zarabia. Z tym pewnie by się uporał" - a właśnie tego nie jestem pewna....

    "Z poprzednia żoną się rozwiódł z jakiegoś powodu. Może pracujesz mniej ale nie jesteś typem kobiety domowej. dbającej, rodzinnej w tradycyjnym rozumieniu. I do niezobowiązującego związku jesteś pewnie dla niego dobra, ale nie oświadcza się bo może ma inną wizję rodziny i małżeństwa niż ty i jego poprzednia żona.,W typie jesteście bardzo podobne. Wygląda na to, że "tradycyjne kobiety domowe" go nie interesują. Nie oświadczył się tobie, więc może jednak...?"

    Jego obecna żona jest obecnie w nieformalnym związku z młodszym od niej mężczyzną o zdecydowanie niższej pozycji zawodowej, mają z tego związku córkę. Domem zajmuje się gosposia pod nadzorem jej matki. Tak było również w ich małżeństwie. Eks właściwie nie była na urlopie macierzyńskim a ostatnio awansowała jeszcze wyżej smile

    A mój obecny od pięciu lat miał i ma wiele okazji do związania się z "kobietą domową, dbającą, rodzinną w tradycyjnym rozumieniu." Wiele takich kobiet się wokół niego kręci. A ja nie trzymam go na smyczy smile
  • orangeplus 16.10.13, 14:57
    To ja tak z czystej ciekawości zapytam i bez ironii. Ile albo co trzeba trzeba mieć żeby być postrzeganym jako "majętny"?
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 15:13
    Szczerze mówiąc - nie wiem, ile On zarabia ani co tak naprawdę posiada.

    Wiem o dwóch apartamentach w największych miastach w Polsce (warte pewnie ok 2-3 mln każdy - wiesz, musiałabym teraz sprawdzać), współwłasności kamienicy w dobrej dzielnicy jednego z tych miast, domu pod miastem - w tych miejscach bywałam wielokrotnie. Na pewno nie jest to wszystko - pewnie inwestuje również w ziemię.
    Dwa samochody za 200 tys. każdy - samochody zmieniane co rok na nowe.

    Pewnie część jest na kredyt. Na pewno są oszczędności.

  • flower82 16.10.13, 15:17
    Spoko, że takie informacje publikujesz na forum...

    --
    pozdrawiam
    flower
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 15:30
    Takich ludzi w ośmiu największych miastach Polski są tysiące w Warszawie dziesiątki tysięcy. Sama znam około 200.
  • orangeplus 16.10.13, 15:18
    Smutno mi Boże, albowiem wychodzi na to że jestem gołodupcem i żadna panna z dobrego domu mnie nie zechce sad Ale gdyby się zdarzyło, że w jakiś sposób bym miał, to słowo "Intercyza" nosiłbym wytatuowane na czole big_grin
  • mayenna 16.10.13, 16:08
    Chlopie, różne na szczęście są dobre domy. panna z dobrego domu wie, że sama da sobie radę i nie potrzebuje majątku męża albo w ostateczności dorobią się wspólnie. Stać ją na męża gołodupcasmile Byle był zaradnysmile
  • orangeplus 16.10.13, 16:24
    Ale i tak się rozmarzyłem. Dwa samochody, po 200k każdy, co roku nowe. Jezu - jeden do kościoła, a drugi na dni powszednie big_grin
  • chalsia 16.10.13, 15:01
    > Jego obecna żona jest obecnie w nieformalnym związku

    to ta żona to jest OBECNA żona, czy BYŁA żona?
    bo może on nie ma rozwodu, w takim razie nie byłoby dziwne, że nie składa Ci propozycji małżeństwa
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 15:06
    To mój błąd stylistyczny: "jego była żona jest obecnie" smile
  • mayenna 16.10.13, 15:59
    Nie upieram się, że moja wizja sytuacji jest adekwatna do rzeczywistości. Ty się za to upierasz przy tej intercyzie. Uchwyciłaś się tego i trzymasz kurczowo. Jak nie interesuje cię co muzę być przyczyną braku oświadczyn z innego punktu widzenia, to nie ma sensu pisać. Nic nie wyniesiesz dla siebie z tej rozmowy i nadal będziesz trwać przy sprawach finansowych.

    Jednak z tego co piszesz to ja nadal obstaje przy innych wizjach domu i rodziny, On był dwa lata po rozwodzie. Była zona stworzyła taki dom, jaki ty możesz mu tez stworzyć. Ten sam model rodziny preferujesz.A pan się nie oświadcza. Czyli:
    - albo on jest na innym etapie życia. Po rozwodzie był 2 lata, poznał singielkę z singlowskim sposobem życia, o wiciu gniazda mowy nie było i on nadal trwa w tym stanie, Nie brał pod uwagę 'poważnego" związku" . Dobrze mu tak jak jest i unikał kobiet domowych co chcą takiego związku.
    - albo ma inna wizję ról w rodzinie i ty do niej nie pasujesz.
    Poznałaś jego rodzinę? Jaka jest jego matka? Bo on będzie szukał takiej partnerki i dążył do realizacji wizji rodziny jaką miał, jaką zna z domu. Tak to mniej więcej mamy zakodowane.
    A jak on jest " z tych sfer" to żeby naprowadzić pana na trop, że związek wchodzi w fazę deklaratywną, wystarczy zarosić go na oficjalny rodzinny obiad.

    A w powstaniach walczyli też małorolni chłopi. Bo dom to nie tylko majątek, ale tradycja, poczucie polskości i nie przynależny to akurat do jasniepańskości.Czytałaś Nad Niemnem?smile Historia u ciebie leżysmile
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 22:52
    "Ty się za to upierasz przy tej intercyzie. Uchwyciłaś się tego i trzymasz kurczowo.
    Jak nie interesuje cię co muzę być przyczyną braku oświadczyn z innego punktu widzenia, to nie ma sensu pisać."


    może rzeczywiście jest to błędne założenie.

    - albo on jest na innym etapie życia. Po rozwodzie był 2 lata, poznał singielkę
    z singlowskim sposobem życia, o wiciu gniazda mowy nie było i on nadal trwa w
    tym stanie, Nie brał pod uwagę 'poważnego" związku" . Dobrze mu tak jak jest i
    unikał kobiet domowych co chcą takiego związku.
    - albo ma inna wizję ról w rodzinie i ty do niej nie pasujesz.


    może rzeczywiście - i dlatego doprowadzę do "chwili prawdy", bo mnie od jakiegoś czasu przestało odpowiadać to "trwanie".

    Poznałaś jego rodzinę? Jaka jest jego matka?

    Jego matka nie żyje od wielu lat. Była drugą żona jego ojca, z przyrodnim rodzeństwem z pierwszego małżeństwa jego ojca nie mają kontaktów, chyba zresztą mieszkają oni na stałe za granicą. Jego ojciec jest bardzo schorowany, mieszka z "przyjaciółką"

    Bo on będzie szukał takiej partnerki i dążył do realizacji wizji rodziny jaką miał, jaką zna z domu. Tak to mniej więcej mamy zakodowane.

    Generalnie zgadzam się - i dlatego wspominałam o mojej rodzinie - on powienien wiedzieć, czego oczekuję.
    Ciekawe jednak, że kiedyś, dawno temu, pisałaś, że twoja rodzina (która się rozpadła) była zupełnie inna niż Twój dom rodzinny, bo tak chciałaś (ale nie chciał tego Twój mąż). Trochę to niespójne z Twoją myślą wyrażoną w tym wątku.

    "A jak on jest " z tych sfer" to żeby naprowadzić pana na trop, że związek wchodzi w fazę deklaratywną, wystarczy zarosić go na oficjalny rodzinny obiad."

    Tak. Dla porządku dodam, że moi Rodzice również obawiają się, że różnica w naszych dochodach może stanowić problem. Nie mówią o tym cały czas, nie odradzają, mam "wolny wybór", ale moja Mama raz o tym wspomniała.

    "A w powstaniach walczyli też małorolni chłopi. Bo dom to nie tylko majątek, ale
    tradycja, poczucie polskości i nie przynależny to akurat do jasniepańskości. Czytałaś Nad Niemnem?smile Historia u ciebie leżysmile"


    Oczywiście. Spędziłam kiedyś dwa letnie tygodnie w takiej rodzinie. Dobrze znam wiele przyzwoitych osób chłopskiego pochodzenia.

    Nie wartościuję ludzi względem pochodzenia, twierdzę jedynie, że pochodzenie ze zbliżonej warstwy społecznej sprzyja udanemu związkowi.
    A wszelkie różnice (także majątkowe crying) - nie sprzyjają sad

  • mayenna 17.10.13, 08:31
    czerwone.winogrona napisała:

    =
    > Generalnie zgadzam się - i dlatego wspominałam o mojej rodzinie - on powienien
    > wiedzieć, czego oczekuję.
    > Ciekawe jednak, że kiedyś, dawno temu, pisałaś, że twoja rodzina (która się roz
    > padła) była zupełnie inna niż Twój dom rodzinny, bo tak chciałaś (ale nie chci
    > ał tego Twój mąż). Trochę to niespójne z Twoją myślą wyrażoną w tym wątku.

    Miło, ze mnie poczytałaś. Wiesz, ja podobnie jak twój absztyfikant, miałam ojczyma. Mój dom był raczej podobny do tego mojego ojca. Tradycyjny i ziemiańskismile Może bardziej zbudowany na kulcie tego, co przekazali mi bliscy: babcia, rodzeństwo, o tym jak u nas było jak ojciec żył. Mój eks też miał podobny model, na dokładkę koligacje, że ho ho. Do tej pory mnie pytają czy jestem córką jego ojca, tylko mi to średnio imponuje. Bo ja wiem co się kryło za fasadą.Dlatego właśnie się rozwiodłam. Moje małżeństwo - o czym tez pisałam - mogło spokojnie trwać.Dlatego ja już wiem, że nic nie chroni przed rozwodem, że może być tak, ze nie będzie innego wyjścia. Twój kandydat też to wie.
    A jego model rodziny jest mało ciekawy. Jako panna chyba bym nie ryzykowała: ojciec żyje z przyjaciółką - to podobnie jak syn terazsmile Dzieci z innego małżeństwa jego ojca nie obchodzą. Jak się rozwiedziecie to możliwe, że z tobą i waszymi dziećmi będzie podobnie.On nie jest rodzinny, dopuszcza związki nieformalne ( u nas to było nie do pomyślenia! nadal dla mnie jest to nie do przyjęciasmile)
    Ale coś mi się wydaje, że on cię tej swojej rodzinie za bardzo nie przedstawia, nie włącza do niej i to świadczy o tym jaka jest twoja pozycja w jego życiu.

    A tak na marginesie: mężczyzna się nie domyśla i nie wie czego oczekujesz, jakie masz plany, marzenia i jaki sposób życia preferujesz póki nie powiesz tego.Porozmawiaj z nim. Nawet na bazie rozmowy o sztuce, malarstwie, literaturze, można takie rozmowy prowadzić.
    Po tych postach to mi się jawisz jako Izabela Łęckasmile
  • sonia_30 15.10.13, 16:17
    "Najbardziej skłaniam się jednak do zakończenia tego związku (ustaliłam już nawet termin - 1 stycznia 2014 wink )."
    Achhh nie ma to jak wybrać termin.. z Nowym Rokiem, nowym krokiem. Słuszny ruch... mimo 3 lat razem "ze zwiększająca się intensywnością", zaangażowania i emocji nie dostrzegam na podstawie tego co i jak piszesz.
    --
    Jak mawiają daltoniści, życie jest jak tęcza, raz białe, raz czarne
  • mayenna 15.10.13, 16:21
    Sonia,bo to nie o miłość i emocje chodzismile
    Mnie jako żywo Kubek w kropki stanął przed oczyma.
  • czerwone.winogrona 15.10.13, 23:33
    Sonia,bo to nie o miłość i emocje chodzi

    A konkretniej, Twoim zdaniem, o co?

    Mnie jako żywo Kubek w kropki stanął przed oczyma.


    ???
  • mayenna 16.10.13, 08:49
    Jak cię czytam to nie wierzę, że dałabyś się ponieść uczuciom. Sama piszesz, że nie wzięłabyś pod uwagę kandydata z innej sfery jako towarzysza życia. Dlatego chodzi tu bardziej o pewien układ małżeńsko - towarzyski niż o relację emocjonalną.
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 15:04

    "Jak cię czytam to nie wierzę, że dałabyś się ponieść uczuciom."

    Nie wiem za bardzo, co masz na myśli? Seks z pięknym kelnerem na plaży w Egipcie? Maria Pawlikowska - Jasnorzewska i piękny Jasiek o zgrabnym tyłeczku? wink
    To faktycznie "nie moja bajka" smile

    Dla mnie uczucie, które pozwala nie tylko wejść w głębszą relację, ale po jakimś czasie myśleć o kimś jako o potencjalnym mężu to, obok pociągu fizycznego (o nim nie piszę, bo co do tego, że On mnie pociąga fizycznie, nie mam wątpliwości smile), również więź intelektualna, wzajemne zrozumienie a moim zdaniem jest ono jest możliwe jedynie pomiędzy ludźmi do siebie w jakiś sposób podobnymi, mającymi podobny pogląd na związek, małżeństwo, rodzinę. O poglądach tych przesądza bez wątpienia środowisko rodzinne.

  • mayenna 16.10.13, 16:19
    To czym się różnią tradycyjne poglądy na rodzinę profesorostwa od takich samych chłopa na roli?
    Nie dasz się ponieść uczuciom do osoby, która nie pasuje do twojego schematu. Nawet jakby ten kelner w Egipcie był potomkiem Agi Khana to nawet nie spróbujesz go poznać jako człowieka. O tym mniej więcej mówię. Ważne są dla ciebie zewnętrzne atrybuty, schematy.
    A Pawlikowska nie była szczęśliwa ze swoimi mężami, z jej ojca śmiał się Kraków twierdząc, że bankrutuje wypłacając kolejne posagi córkomsmile Może dlatego jej sztuki maja takie przesłanie. Poczytaj inne.
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 22:57
    "To czym się różnią tradycyjne poglądy na rodzinę profesorostwa od takich samych chłopa na roli?"

    Model rodziny profesorostwa faktycznie niekoniecznie będzie się różnił od modelu rodziny "chłopa na roli", ale rodzina dwojga profesorów, architektów, lekarzy, przedsiębiorców już na ogól tak - dużo rzadziej będzie on "tradycyjny".
  • czerwone.winogrona 17.10.13, 01:35
    "Nawet jakby ten kelner w Egipcie był potomkiem Agi Khana to nawet nie spróbujesz go poznać jako człowieka".

    Poznać jako człowieka: jak najbardziej TAK.

    Dla mnie, aby mówić o uczuciu, nie wystarczy pociąg fizyczny - temu nigdy nie daję się porwać smile

    Pisałam już o tym w tym wątku.

    "A Pawlikowska nie była szczęśliwa ze swoimi mężami"

    No właśnie dlatego o niej wspomniałam. M. Pawlikowska - Jasnorzewska nie była szczęśliwa z Janem Pawlikowskim (natomiast ze Stefanem Jasnorzewskim - tak). Czytałaś, dlaczego? A pociąg fizyczny do Jana Pawlikowskiego miała, że hoho smile
  • mayenna 17.10.13, 07:27
    Jasnorzewski ją zdradzał, jeśli dobrze pamiętam. Czuła się samotna i opuszczona. Ale może powinnam odświeżyć lektury.
  • czerwone.winogrona 15.10.13, 23:31
    Słuszny ruch ... mimo 3 lat razem "ze zwiększająca się intensywnością", zaangażowania i emocji nie dostrzegam na podstawie tego co i jak piszesz.

    W ramach forum staram się prowadzić racjonalne rozważania, a nie żalić. Nie oczekuję tu pocieszenia, tylko chłodnej oceny sytuacji przez osoby doświadczone życiowo, które są całkowicie "na zewnątrz", i nie mają do mnie emocjonalnego stosunku. Paradoksalnie, czasem dzięki wypowiedziom i sugestiom takich osób można"odświeżyć widok" na sytuację, zobaczyc inny jej aspekt.
  • maria1110 16.10.13, 13:00
    lubię to !
  • jan7911 14.10.13, 02:14
    Cerwone Winogrono - sprawdz swojego"adoratora" w prosty sposób - powiedz mu że mimo zabezpieczenia wpadliście (ciąża). Zobaczysz jak zareaguje. Jesli ma poważne zamiary to winien i Ci się wreście oświadczyć. Facet na pewno nie pierwszej młodości skoro starszy od Ciebie i po rozwodzie. Może też wpaść w furię , unikać Ciebie, twierdzić że to nie jego robota. Być może bedzie wysyłał Cię na skrobanke i jeszcze powie żebyś sama zapłaciła bo to tylko Twój problem. Pózniej zawsze możesz się wycofać . Powiesz że okres się opóżnił czy coś w tym rodzaju.
  • lampka_witoszowska 14.10.13, 08:40
    świetny pomysł!
    niezależnie od reakcji partnera, która może okazać się całkiem fajna - na właśne życzenie zostać kłamczuchą smile

    rozumiem, że całe grono mężczyzn byłoby zachwyconych takim wpuszczeniem w maliny, bo kobieta krępuje się zapytać o wizje przyszłości - jako, że panu z kasą, niekoniecznie z klasą, nie wpadło do głowy snuć wizje dotyczące przyszłości czy przyjąć, że nei każdemu odpowiada w związku życie dniem dzisiejszym

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • nihoa 14.10.13, 08:42
    Powiedz mu ze jestes w ciąży - rada rodem ze szkoły podstawowej. Podobnie jak słownictwo.

    Spokojna, rzeczowa rozmowa o czekiwaniach.
  • heisenberg7 14.10.13, 09:15
    W internetach można podobno nawet kupić pozytywne testy ciążowe na taką okazję.

    Fakt, że takie akcje urządzają tylko idiotki z poziomem poczucia własnej wartości gdzieś w okolicy minus 7 milionów, no ale podobno wszystko jest dla ludzi.
  • logicman 14.10.13, 09:29
    > Moje pytanie brzmi: czy Waszym zdaniem zamożni mężczyźni zwracają uwagę na stat
    > us materialny kobiety, z którą rozważają małżeństwo?

    Są tacy, którzy zwracają na to uwagę (jednak sądzę, że to mniejszość). Bezpieczniej takich unikać.

    --
    Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
  • heisenberg7 14.10.13, 09:36
    Czy Waszym zdaniem kobiety zwracają uwagę na status materialny mężczyzny, z którą rozważają małżeństwo ?
  • logicman 14.10.13, 09:41
    Pytanie źle postawione. Zwróć uwagę na uwarunkowania biologiczne (czy też atawizmy) dla obu płci, które determinują lub co najmniej mają silny wpływ na wybór partnera.
    Naturalnym jest, iż kobieta oczekuje od mężczyzny zapewnienia bezpieczeństwa dla siebie i potomstwa. Wiadomo z czym to się wiąże obecnie.

    --
    Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
  • kobieta306306 14.10.13, 09:47
    Co złego jest w tym, że ten pan mógłby chcieć podpisc intercyzę?
    Jak na jego przykładzie widać, przy pierwszym małżeństwie było to dobre posunięcie.
    Co ma go przekonać, że przy drugim miałby postąpić inaczej?
    Skoro kochasz jego, to nie jego pieniądze i weźmiesz go nawet z intercyzą, nieprawdaż?
  • heisenberg7 14.10.13, 09:55
    kobieta306306 napisała:

    > Skoro kochasz jego, to nie jego pieniądze i weźmiesz go nawet z intercyzą, niep
    > rawdaż?

    Ale teraz to dałaś do pieca.
  • kruku33 14.10.13, 10:04
    Zaraz się zacznie... a co do postu - zgadzam się jak najbardziej. Szczególnie po rozwodach ludzie są jednak bardziej uważni, a podpisanie intercyzy to naprawde nic strasznego.
  • tricolour 14.10.13, 15:08
    ... a nawet można powiedzieć więcej: wszyscy ludzie zwracają uwagę.

    Jeśli ktoś twierdzi, że nie robi mu różnicy czy potencjalny partner jest zamożny czy gołodupiec, to jest to człowiek nieodpowiedzialny lub (i) ślepy, które lada moment może zmienić zdanie na przeciwne.

    Po drugie: nie oczekuj od faceta, że będzie chciał rozmawiać tym, o czym Ty chcesz słuchać (o przyszłości na ten przykład). Jeśli interesuje Cie własne przyszłość, to zadbaj o nią i zacznij sama rozmowę.
  • mayenna 14.10.13, 19:15
    U mnie w rodzinie mężczyźni brali świetne kobiety ale gołe i bose. Sami mieli wystarczająco dużo pieniędzy, żeby zwracać uwagę na coś więcej niż tylko to, czy to dobra kobieta i czy z nią będą szczęśliwi.
  • kasper254 15.10.13, 08:27
    1.Zamożny mężczyzna nie zwraca uwagi na stan posiadania konta przyszłej partnerki. W ogóle go to nie obchodzi. Interesują go jej wartości moralne, potencjalne możliwości bycia gospodynią, matką itd. W doku, w którym mają być zamożny mężczyzna i "szara myszka" może pachnieć kapuśniakiem, ciszą i spokojem.
    2.Autorka postu pochodzi z tzw. dobrego domu" (pewnie co chwilą mówiono do siebie: "kocham", jask w filmach amerykańskich; może to dom na wzór USA?), "z większymi tradycjami, (gęsi pewnie stawały na baczność, gdy członek tejże rodziny przechodził, idąc na mszę poranną) i jest dobrze wykształcona (może z mbm, bo to dzisiaj gwarantuje płace wyższe o 629, 5%?). Jeśli tak, to jest ona - jak się wydaje- mocna zanurzona w konsupcjonizmie. W tej nowej sytuacji - poznając bliższe didaskalia i przepraszając przy tym za użycie w/w słów- zmieniam swoją pierwotną wypowiedź. W kręgu tego typu ludzi mężczyzna zamożny z a w s z e zwraca uwagę na stan posiadania apsztyfikantki. Tylko że ten mężczyzna ma tyle wspólnego z mężczyzną, co kukła z żywym człowiekiem. Takie czasy, takich produkują ludzi.
  • czerwone.winogrona 15.10.13, 14:13
    "Interesują go jej wartości moralne, potencjalne możliwości bycia gospodynią, matką itd. W doku, w którym mają być zamożny mężczyzna i "szara myszka" może pachnieć kapuśniakiem, ciszą i spokojem".

    1. Mieszkam sama i nie prowadzę domu (nie sprzątam sama i nie bardzo rzadko gotuję - przeważnie dla gości, np. dla Niego), gdyż nie lubię i nie mam czasu, nie jestem "szarą myszką", nie lubię kapuśniaku (mój absztyfikant również nie). We wszystkich ww. kwestiach jest on doskonale zorientowany.

    2. Mój dom nie jest na żaden "wzór". Pochodzę z rodziny z tradycjami (w didaskaliach: moi przodkowie nie chodzili na mszę poranną, ale jeździli na sumę wink), z "dobrą przeszłością" - w mojej rodzinie byli powstańcy, oficerowie w Armii gen. Andersa itp., nawet dość znany przedwojenny polityk oraz malarz by się znalazł, nic nie wiem o kolaborantach, zdrajcach, szmalcownikach itp. Po wojnie moja rodzina nie posiadała już jednak żadnego majątku, wręcz była w gorzej sytuacji, niż niejedna rodzina robotnicza albo chłopska.

    Jestem dobrze wykształcona, również za granicą, ale nie mam MBI smile.

    Nie wiem, co to znaczy "być zanurzonym w konsumpcjonizmie?"

    Jak wszyscy członkowie mojej rodziny mam zawód, pracuję dużo - min. dlatego, ze kocham swoja pracę (moi rodzice i brat również kochają swoją pracę), zarabiam godnie, jestem niezależna finansowo - czy to już świadczy o "zanurzeniu w konsumpcjonizmie?".
  • kobieta306306 15.10.13, 14:29
    a na moje pytanie też odpowiesz?:
    "Skoro kochasz jego, to nie jego pieniądze i weźmiesz go nawet z intercyzą, nieprawdaż? "

    nie gotujesz, nie sprzatasz - zatem opcja Kaspra, że poszukuje spolegliwej gosposi odpada.

    Zatem może jestes niezła laska i potrzebuje Ciebie do celów reprezentacyjnych wink
    a inteligentna tez jesteś, to wstydu na lanczu biznesowym nie narobisz.
  • mayenna 15.10.13, 15:40
    Może właśnie to, że nie gotujesz, nie tworzysz domu, nie przebywasz w nim jest hamulcem przed oświadczynami?
    Ubawiłam się tym dobrym domem i tradycjami rodzinnymi. Naprawdę ma to jeszcze jakieś znaczenie?
  • czerwone.winogrona 15.10.13, 23:40
    "Może właśnie to, że nie gotujesz, nie tworzysz domu, nie przebywasz w nim jest hamulcem przed oświadczynami?"

    To już Ci wyjaśniłam w innym miejscu - nic ni wskazuje na to, aby był on zainteresowany tzw. "tradycyjnymi kobietami"

    "Ubawiłam się tym dobrym domem i tradycjami rodzinnymi. Naprawdę ma to jeszcze jakieś znaczenie?"

    Tak - zapewniam Cię, że w moim kręgu rodzinnym i towarzyskim ma to duże znaczenie. Dom i tradycje rodzinne warunkują nasz styl życia oraz poglądy na zasadnicze w życiu sprawy, m.in. te związane z małżeństwem i rodziną.
  • heisenberg7 15.10.13, 16:05
    czerwone.winogrona napisała:
    >
    > 1. Mieszkam sama i nie prowadzę domu (nie sprzątam sama i nie bardzo rzadko got
    > uję - przeważnie dla gości, np. dla Niego), gdyż nie lubię i nie mam czasu, nie
    > jestem "szarą myszką", nie lubię kapuśniaku (mój absztyfikant również nie). We
    > wszystkich ww. kwestiach jest on doskonale zorientowany.
    >

    Z jednej strony promujesz "partnerski" stosunek do związku (nie robię tego czy tamtego, bo nie chcę i nie muszę - j.w.), z drugiej strony, tam gdzie Ci wygodnie, wybierasz tzw. tradycyjny podział ról - "ja go pierwsza nie zapytam, toż to nie wypada".

    Skąd ta dwoistość?
  • czerwone.winogrona 15.10.13, 23:58
    Tu nie chodzi nawet o to, że nie wypada, ale jestem głęboko przekonana, że w tym wypadku (tak, jak i w zaproszeniu na pierwszą randkę) inicjatywa musi wyjść od mężczyzny. Jest to warunek konieczny, acz nie wystarczający, powodzenia małżeństwa. Pomijam oczywiście nie tak znów rzadki typ mężczyzn wolących grać rolę "ofiary losu" ("musiałem się ożenić - nalegała, zaszła w ciążę"), tylko po to, aby uniknąć sytuacji, w której musieliby przyznać, że po prostu nie potrafili znaleźć/zdobyć odpowiedniej kandydatki na żonę.

    Jestem przekonana, że mężczyzna, który proponuje małżeństwo, czuje się bardziej odpowiedzialny za jego powodzenie. Mężczyzna, który "zgodził się na małżeństwo" - no cóż: "sama chciałaś, teraz masz". Mężczyźni po prostu tacy są - nie cenią tego, co samo przyszło, ale to, na co się sami zdecydowali smile.
  • logicman 16.10.13, 09:27
    > jestem głęboko przekonana, że w tym wypadku (tak, jak i w zaproszeniu na pierwszą randkę)
    > inicjatywa musi wyjść od mężczyzny. Jest to warunek konieczny, acz nie wystarczający,
    > powodzenia małżeństwa.

    ROTFL smile))))
    Chyba jesteś bardzo, bardzo młoda i dopiero co wyrosłaś z etapu marzeń o księciu na białym koniu wink

    --
    Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 15:17
    Nie jestem bardzo, bardzo młoda. Mam prawo mieć swoje zdanie. Nie ma to nic wspólnego z księciem na białym koniu.

    Ty masz prawo uważać, ze najlepiej ożenić się z kobietą, która Ci to zaproponuje. To Twoja sprawa.
  • logicman 17.10.13, 08:11
    czerwone.winogrona napisała:
    > Nie jestem bardzo, bardzo młoda. Mam prawo mieć swoje zdanie. Nie ma to nic wsp
    > ólnego z księciem na białym koniu.

    Naturalnie każdy myślący człowiek powinien mieć swoje zdanie.

    > Ty masz prawo uważać, ze najlepiej ożenić się z kobietą, która Ci to zaproponuj
    > e. To Twoja sprawa.

    Twój świat jest czarno-biały. IMHO to może świadczyć, iż pomimo swojego wieku, jesteś jeszcze osobą niedojrzałą emocjonalnie, a co najmniej z nikłym doświadczeniem życiowym.

    --
    Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
  • jan7911 15.10.13, 17:07
    Rodzina z dobrą przeszłością a córka zyje na kocią łapę z rozwodnikiem. Świat schodzi na psy
  • mayenna 15.10.13, 17:18
    Ten przodek od Andersa to się chyba nie zgorszy?
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 00:06
    Czym miałby się zgorszyć? Zachowujemy się przyzwoicie smile.
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 00:05
    Nie "żyję na kocią łapę". Spotykamy się - romansujemy smile.

    Rozwody w II RP w warstwie ziemiańskiej oraz wśród mieszczaństwa wcale nie były rzadkością. Ważne było jednak, w jakim stylu ktoś się rozwodził. Przyzwoici ludzie, jeżeli się rozwodzili, to robili to w sposób przyzwoity.
  • jan7911 16.10.13, 23:41
    Znaczny odsetek rozwodów to wynik zdrad,, alkoholizmu i przemocy w małżeństwie. Przyzwoici ludzie nie zdradzają, nie biją i nie nadużywają wódy., ani też nie żyją na kocią łapę.
  • maria1110 15.10.13, 21:24
    Dokładnie tak sobie Panią wyobrażałam. Życzę Pani jak najlepiej.
  • kalpa 15.10.13, 23:44
    Czytam ten wątek i nasuwa mi się jedna myśl... czymś innym jest zaangażowania we współtworzenie wspólnego życia tu i teraz oraz planowanie wspólnej przyszłości- a to zupełnie nie zależy od brania ślubu. Jak sie razem chce budować codzienność, to się ją buduje w naturalny sposób, ślub nie ma tu nic do rzeczy...
    Natomiast z tego, co zrozumiałam towarzysz Winogron choć hojny bardzo... nie daje jej odczuć , że chce naprawdę RAZEM Z NIĄ TWORZYĆ WSPÓLNE ŻYCIE...
    I to by mnie zastanawiało, bo ja miałam okazję zaliczyć związek, w którym mój mężczyzna niby ze mną był, pomagał mi, ale nigdy nie czułam , że my naprawdę jesteśmy RAZEM. Składałam to na karb różnych kwestii, ale prawda w moim przypadku okazała się ukrytą rodzina i stąd wynikał właśnie brak zaangażowania w 100%.
    Nie twierdzę, że z facetem Winogron jest coś w tym stylu, ale gdybym po dłuższym czasie bycia z kimś widziała, że się nie angażuje na poważnie, nie ma żadnych deklaracji i działań- nie mówię o ślubie-to zapaliłaby mi się czerwona lampka.


    --
    Taniec i wiatr to moje żywioły!
  • maria1110 16.10.13, 00:01
    dokładnie
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 00:10
    Trafnie to ujęłaś.

    "Ukryta rodzina", nawet "niezalegalizowana" smile, nie wchodzi w grę na 100 %.
  • kasper254 16.10.13, 08:14
    1.To dobrze, że nie pogniewałaś się na moje słowa. Twoje odpowidzi świadczą jednak, że jeśli rozumiesz, to nie wychodzisz poza swój punkt widzenia, który tyle ma wspólnego z rzeczywistością, co pięść z nosem . Masz prawo. Powiem więc więcej. Ja wstydziłbym się powoływać na lukier i ideologię II RP, na stan duchowy ziemiaństwa i szlachty. Związana z tym dulszczyzna, głupota, "rubaszny czerep" zaowocował tym, co potem było najgorsze i o czym piszesz: szmalcownictwem, kolaboracją itd. To właśnie ów owoc szlachty spowodował m.in. wtłuczenie ok. 200 000 ludzi w powstaniu warszawskim dla miraży stanowisk, gabinetów, a wczesniej dbła nie o Polskętylko własny tyłek. Mówić o patriotyźmie jest łatwo. Gdy ci państwo biesiadowali, rżnęli babki, chlali wódę, moją mamę i babcię pędzili ulicami Warszawy. Nie pomyśleli, żeby skoczyć do ginącego miasta i pomóc .Szykowali dywany do gabinetów...
    2.Kapuśniak jest metaforą domu, ciepła, opartego na sercu, a nie przymiotach waluty.
    3.Ty i Twój apsztyfikant jestescie po same uszy zanurzone w konsupcjoniźmie. Jeśli widzicie coś poza pieniądzem, to jest pewnie związane z obrazem portfela. Można i tak. Mamy wolność.
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 15:28
    1. Sprawa jest zupełnie poza wątkiem - moja rodzina brała udział w wojnach i powstaniach i ponosiła ofiary. A co do Powstania Warszawskiego - o ile wiem, powstańcy to nie byli "niepiśmienni chłopi", wykorzystani przez "jaśniepanów".... Znam warszawskie rodziny, w których byli Powstańcy Warszawscy, decyzja o wznieceniu powstania to był raczej efekt pewnych wartości wyniesionych przez młodych ludzi właśnie z domu....

    2. Rozumiem, że Twoim zdaniem zamożni ludzie nie mogą tworzyć domu opartego na uczuciu. Uzasadnij.

    3."Ty i Twój apsztyfikant jestescie po same uszy zanurzone w konsupcjoniźmie" - piszesz to po raz drugi, nie uzasadniając, dlaczego taż uważasz.
  • lampka_witoszowska 16.10.13, 07:57
    setnie ubawił mnie rozwój tegoż wątku smile

    fakt, nei o uczucia i emocje tu chodzi, jak wspomniała Mayenna - na których bywa, że ludzie budują swoją i swojej rodziny przysżłość - ale o intercyzę i stan posiadania, oraz powody, dla których pan nie sklada stosownych deklaracji pomimo joggingu i wspólnego korzystania od czasu do czasu z łóżka, i to już przez 3 lata

    zaczyna mi to przypominac rozterki aktorki z początku poprzedniego wieku, która ma romans z sytuowanym hrabią i ewentualną szansę na podniesienie swojego statusu materialnego, ale która zdaje sobie sprawę, że grozi jej pozostawanie zabawką, a nie hrabiną

    ciekawe, czy hrabia się wyrobi z decyzjami do 1.01.2014 smile

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • orangeplus 16.10.13, 08:07
    > ciekawe, czy hrabia się wyrobi z decyzjami do 1.01.2014 smile


    Jak wiadomo, panny z dobrych domów, są słowne. Tego oraz innych elementów etykiety ziemiańsko-dworskiej uczą już od niemowlęctwa.
  • lampka_witoszowska 16.10.13, 08:33
    panny z dobrych domów nei nawiązują romansów i o przyszłość związku potrafią zadbać

    ba! powiedziałabym, że pan uganiając się z apanną z dobrego domu gubi głowę i jest gotów świat do stóp jej rzucić, byle ona go zechciała

    ale zapewne różne tzw. dobre domy mamy na myśli wink

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • mayenna 16.10.13, 09:00
    Zaproszenie na oficjalny rodzinny obiad w takiej sytuacji jest sprawdzianem gotowości kandydata do małżeństwa.

    Winogrono strzeli focha, pan nawet wiedział nie będzie o co, i znajdzie sobie hoża dziewoję, co wyartykułuje potrzeby, albo faktycznie zajdzie w ciążę, i migiem stanie na ślubnym kobiercusmile
    Jak jednak do ślubu dojdzie to gosposie i nianie zatrudniałabym bezdzietne - bez córek - i po 60 - ątcesmile Nie ma co losu kusić.
  • lampka_witoszowska 16.10.13, 09:22
    z tego samego powodu, acz nieco bardziej wstydliwego, nie nalezy zatrudniać młodych chłopców w roli nadwornego pucybuta lub parobka, bo a nuż... wink

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 23:07
    "Winogrono strzeli focha, pan nawet wiedział nie będzie o co, i znajdzie sobie hoża dziewoję, co wyartykułuje potrzeby, albo faktycznie zajdzie w ciążę, i migiem stanie na ślubnym kobiercusmile"

    A Ty po raz drugi o tym, że sobie kogoś znajdzie - przecież ja go nie trzymam na smyczy !

    "Jak jednak do ślubu dojdzie to gosposie i nianie zatrudniałabym bezdzietne - bez córek - i po 60 - ątcesmile Nie ma co losu kusić."

    Ależ wokół niego zawsze pełno jest i będzie sekretarek/asystentek/fryzjerek itp. "ciepłych, tradycyjnych dziewcząt, gotowych codziennie gotować mu inny kapuśniak". Może zapłodnić nawet trzy naraz, jeśli taka jego wola! Powtarzam - ja go nie trzymam na smyczy!
  • dragulow 16.10.13, 23:34
    Ale marnujesz na faceta swój bezcenny czas.

    Ja mam inne pytanie. Mam chłopskie korzenie. Oficjalnie. Nieoficjalnie, wiem, z kim znanym miała romans moja babka. I teraz mój problem. Czy moja edukacja, zainteresowania, umiejętność zachowania się w większości sytuacji, kindersztuba z domu i tym podobne rzeczy miałyby wpływ na znajomość z Tobą ?
    Czy w Twoich oczach były to mezalians ?


  • kobieta306306 16.10.13, 23:48
    ragulow napisał(a):

    > Ale marnujesz na faceta swój bezcenny czas.
    >
    > Ja mam inne pytanie. Mam chłopskie korzenie. Oficjalnie. Nieoficjalnie, wiem, z
    > kim znanym miała romans moja babka. I teraz mój problem. Czy moja edukacja, za
    > interesowania, umiejętność zachowania się w większości sytuacji, kindersztuba z
    > domu i tym podobne rzeczy miałyby wpływ na znajomość z Tobą ?
    > Czy w Twoich oczach były to mezalians ?

    trzeba doprecyzować:
    1) czy jesteś bogaty z domu?
    2) czy ewentualnie będziesz się upierał przy intercyzie?
    bo jak TAK (1) i NIE (2) to żadnego mezaliansu nie było i nie będzie big_grin
  • czerwone.winogrona 17.10.13, 01:25

    Nie wartościuję ludzi względem pochodzenia, twierdzę jedynie, że pochodzenie ze zbliżonej warstwy społecznej sprzyja udanemu związkowi.
    A wszelkie różnice (także majątkowe sad ) - nie sprzyjają sad

    Dom i tradycje rodzinne warunkują nasz styl życia oraz poglądy na zasadnicze w życiu sprawy, m.in. te związane z małżeństwem i rodziną. To właśnie nie powinno moim zdaniem różnić przyszłych małżonków.

    Twoje pochodzenie genetyczne byłoby dla mnie bez znaczenia.
  • mayenna 17.10.13, 07:29
    Nie trzymasz, powiadasz. Ale on nie ma potrzeby szukać bo ma panią spolegliwą, ma łóżko i to małym nakładem sił i kosztów. Każda zmiana wiąże się ze zwiększeniem ich. Trzeba coś upolować na nowo. Teraz ma na tacy.
  • orangeplus 16.10.13, 09:07
    Dobre obyczaje i zasady - jak wszystko inne - ewoluują z godnie z zasadą, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Panna z dobrego domu ma więc dziś prawo do romansów tłumacząc to np. koniecznością "dogłębnego" poznania kandydata, by później nie wylądować na forum "Brak seksu w małżeństwie". Jeśli tak pojmować będziemy "zadbanie o przyszłość związku" przez panią to sypianie z kolejnymi kandydatami jest jak najbardziej uzasadnione big_grin

    Z kolei tak zwanym "zamożnym" panom wcześniej czy później "panie z dobrego domu" zaczynają bokiem wychodzić, czego przykładem jest małżeństwo pana romansującego z autorką. Ktoś kto ma kasę, pozwolić sobie może również na zatrudnienie sprzątaczki, kucharki i czy chłopca do czyszczenia butów, po co więc wiązać się z kimś, kto tylko będzie się po domu snuł i o Andersie wzdychał? Po całym dniu w robocie, facet zwyczajnie chciałby wrócić do domu, gdzie czeka na niego żona z tym przysłowiowym kapuśniakiem, a nie dama w papilotach.
  • lampka_witoszowska 16.10.13, 09:19
    coś Ty, dobre obyczaje i zasady nie muszą ewoluować, bo sa po prostu dobre smile

    zamożnego pana w sumei nalezy pytac, czego mu w życiu trzeba - o ile takie pytanie równiez nei jest niesmaczne i nei narusza godności osobistej zarówno pytającej, jak pytanego... cóż, niektórym pannom rzeczywiście pozostaje prawić o sztuce i literaturze. Najlepiej w klasycznej francusczyźnie.

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • mayenna 16.10.13, 09:25
    Ciekawe czy francuskie obyczaje łóżkowe tez naruszają godność osobistą panny z dobrego domu? Może tu jest przyczyna oziębłości kandydata?

    A może jego rodzina nie akceptuje Winogrona jako kandydatki na żonę? To, że on rozwodnik to jeszcze nie znaczy, że weźmie każdą pannę.
  • orangeplus 16.10.13, 09:32
    Ależ "Milejdi", jaki normalny facet wytrzyma przez całe życie wzniosłe rozmowy o Andersie, jego armii, przodkach, dworach i innych włościach, a jeść będzie po restauracjach? No sorry, nawet najbardziej nadziany facet, to nadal facet marzący o tym, by dom to był dom, a nie muzeum Pompidou. Ludzie majętni szukają w życiu raczej tego czego nie można kupić.
  • logicman 16.10.13, 09:35
    > No sorry, nawet najbardziej nadziany facet, to nadal facet marzący o tym,
    > by dom to był dom, a nie muzeum Pompidou.
    > Ludzie majętni szukają w życiu raczej tego czego nie można kupić.

    Otóż to.

    --
    Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
  • mayenna 16.10.13, 09:39
    Toż o tym piszę. Obiad może ugotować gosposia ( na która się zrzucą po połowie) ale stworzyć dom może tylko kobieta i nie trzeba do tego umiejętności kulinarnych, choć przyjemnie jak w domu pachnie jedzeniem.
    Może on nie jest pewien uczuć autorki do siebie? Winogrono, ty go kochasz?
  • orangeplus 16.10.13, 09:48
    Podejrzewam, że zamożnemu panu obecny układ po prostu pasuje. Ma fajną panią, z dobrego domu więc "mięsem" przy nim nie rzuca i w zębach wykałaczką sobie nie grzebie, może pokazać jak bardzo jest męski obsypując ją kwiatami, zapraszając do teatrów, dobrych restauracji, w łóżku też zapewne wszystko gra, więc po co mu więcej? Jego ego jest na poziomie stanu konta big_grin A jako że konto pełne, więc nic dziwnego, że chce intercyzy. To logiczne, że jak panna z dobrego domu walnie go kiedyś w rogi, bo "książę" zacznie mieć problemy w łóżku, albo wystawi mu walizki za drzwi, bo panu zamarzy się kapuśniak własnej roboty, to z jakiej racji mam jej oddawać połowę tego co zarobił bez niej?

  • lampka_witoszowska 16.10.13, 09:51
    Drogi Panie, za dużo nuworyszy na salonach, co nei znają umiaru w swych jeszcze niezaspokojonych chuciach wydawania posiadanego majątku na zbytki - dopiero oswojenie się z faktem posiadania możliwości i zrozumienie, ż enajwazniejsz ejest nieosiągalne za sprawą kiesy - daje mądrość, o jaką posądzasz każdego mężczyznę jak leci

    no, sorry, jednak nie jest taka mądrośc przypisana do majątku. A szkoda.
    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • czerwone.winogrona 17.10.13, 00:03
    Cieszę się, że sprawiłam Ci tyle radości.

    Już wiem, jak łatwo można poprawić sobie humor! Poczytać o kłopotach osób, o które nie są naszymi kłopotami! Ja na ten przykład wyłam ze śmiechu czytając o tym, jak wyprowadzałaś się wraz z dzieckiem z domu, który nie był Twoim domem, tylko domem należącym do banku i spałaś w jakimś zagraconym pokoju a ojciec Twojego dziecka miał to w .......

    HAHAHAHAHA!!!! O, jejusiu, jak w brazylijskim romansie!

    A tak na poważnie - rozumiem, że empatia w twoim wydaniu ma zastosowanie tylko wobec osób, które maja gorzej niż Ty (przysłowiowe "dzieci w Afryce") ale problemy Tobie nieznane są dla Ciebie śmieszne.

    Nie świadczy to o Tobie dobrze.
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 07:43
    słoneczko, cieszę się, że wyłaś ze śmiechu smile zawsze to trochę radości

    dziękuję, że tak szybciutko zweryfikowałaś swój pogląd na tzw. dobry dom, z którego podobno pochodzisz big_grin

    ja natomiast, w przeciwieństwie do ciebie, nigdy nie byłam utrzymanką
    - to w sumie miła świadomość - kiedyś spróbuj, warto

    ps. czytałas nieuważnie historie ludzi z forum, proponuję jeszcze raz, na spokojnie i ze zrozumieniem. Jesli jestes słuchowcem, poproś kogoś, może ci przeczyta.

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • czerwone.winogrona 17.10.13, 12:53
    Ironii, oczywiście nie czytasz?

    "ja natomiast, w przeciwieństwie do ciebie, nigdy nie byłam utrzymanką - to w sumie miła świadomość - kiedyś spróbuj, warto"

    A skąd wzięłaś, ze jestem utrzymanką?

    Uzasadnij, proszę (przeczytaj może moje posty jeszcze raz, na spokojnie i ze zrozumieniem), albo napisz, jak nazywa się osoba rzucająca obelgi bez pokrycia. wink
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 14:14
    Ironię owszem, chwytam (nie: czytam). Brak kultury od ironii również odróżniam.
    Może to kwestia własnie wychowania i kidersztuby, dość łatwo rozpoznaję osóbki pretendujące do wyższego poziomu, który jednak bywa dla nich nieosiągalny. Jak na ząłączonym obrazku...

    Tekst o utrzymance - ano, stąd, że w pierwszym poście jestes ubogą, która nie ma nic przeciwko intercyzie, byle chłop z pieniędzmi cię zechciał, a dzień później wyjesz ze śmiechu, że ktoś może nie chcieć butków i torebeczki za 2 tysiące. Przepraszam, chyba 1700.

    A skoro o faktach - sama się zajmij udowadnianiem swoich tez smile czy aby mój dom należał do banku smile czy ani sad sam z siebie nei przyznał wyższych alimentów na dziecko, żeby lekko trącić po nosku jej byłego małżonka smile a poźniej przejdziemy do rozmowy o kimś, kto kłamliwie tworzy rzeczywistość, jaką chciałby widzieć smile

    Ale spokojnie, działamy na tak różnych poziomach, że nie ma sensu próbować się nawzajem zrozumieć. Można się rzeczywiście za to pośmiać smile

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • czerwone.winogrona 17.10.13, 15:22
    "Brak kultury od ironii również odróżniam."

    "ja natomiast, w przeciwieństwie do ciebie, nigdy nie byłam utrzymanką
    - to w sumie miła świadomość - kiedyś spróbuj, warto"
    - to, rozumiem, ironia?

    To twierdzenie bez pokrycia, w tym wątku wyraźnie napisałam, że jestem niezależna finansowo. Jak byś miała kulturę, to byś mnie przeprosiła.

    "Tekst o utrzymance - ano, stąd, że w pierwszym poście jestes ubogą, która nie ma nic przeciwko intercyzie, byle chłop z pieniędzmi cię zechciał" ?????

    oto mój pierwszy post w wątku:

    "Mam pytanie - przepraszam, że nie dotyczy ono bezpośrednio rozwodu, ale wydaje mi się, że właśnie tu forumowicze będą mi w stanie na nie odpowiedzieć, macie bowiem doświadczenie w sytuacjach, w których poznajecie prawdziwe intencje osób wkraczających w związki.

    Moje pytanie brzmi: czy Waszym zdaniem zamożni mężczyźni zwracają uwagę na status materialny kobiety, z którą rozważają małżeństwo? "


    Gdzie tu o byciu "ubogą, która nie ma nic przeciwko intercyzie, byle chłop z pieniędzmi cię zechciał" ?????
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 20:54
    czerwone.winogrona napisała:

    > "Brak kultury od ironii również odróżniam."
    >
    > "ja natomiast, w przeciwieństwie do ciebie, nigdy nie byłam utrzymanką
    > - to w sumie miła świadomość - kiedyś spróbuj, warto"
    - to, rozumiem, iron
    > ia?

    nie, to napisane wprost


    >
    > To twierdzenie bez pokrycia, w tym wątku wyraźnie napisałam, że jestem niezależ
    > na finansowo. Jak byś miała kulturę, to byś mnie przeprosiła.

    kultura nie polega na spełnianiu oczekiwań, to raz. Dwa, w wielu wątkach - o ile umiesz rozprawiać tylko o finansach - pisałam, że nie dość, że jestem niezależna finansowo, to stać mnie i na dom, i na nianię. To przeoczyłaś w swoim wyciąganiu postów sprzed lat, zanim zawyłaś z radości. Chcesz, jak rozumiem, przeprosić. Ok, możesz to zrobić (paskudnie się podkładasz, moim zdaniem, ale może lubisz smile ).
    I nie jest powiedziane, że jestem dobrze wychowana big_grin może nie jestem? możesz ocenić. Dla siebie, bo nie sądzę, by twoje zdanie w tej kwestii miało znaczenie.

    >
    > "Tekst o utrzymance - ano, stąd, że w pierwszym poście jestes ubogą, która n
    > ie ma nic przeciwko intercyzie, byle chłop z pieniędzmi cię zechciał" ?????

    >
    > oto mój pierwszy post w wątku:
    >
    > "Mam pytanie - przepraszam, że nie dotyczy ono bezpośrednio rozwodu, ale wyd
    > aje mi się, że właśnie tu forumowicze będą mi w stanie na nie odpowiedzieć, mac
    > ie bowiem doświadczenie w sytuacjach, w których poznajecie prawdziwe intencje o
    > sób wkraczających w związki.
    >
    > Moje pytanie brzmi: czy Waszym zdaniem zamożni mężczyźni zwracają uwagę na stat
    > us materialny kobiety, z którą rozważają małżeństwo? "

    >
    > Gdzie tu o byciu "ubogą, która nie ma nic przeciwko intercyzie, byle chłop z
    > pieniędzmi cię zechciał" ?????
    >


    Przecież nie odnosiłam się jedynie do pierwszego twojego wpisu. Naprodukowałaś się nieco, wyszedł obraz jaki wyszedł. Dla mnie. Nie musisz tego tak samo odbierać przecież. Ja nie muszę zaś zmieniać zdania. Żyj tak, aby było wg Ciebie dobrze, po to to życie jest.

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • blue_ania37 17.10.13, 21:06
    Lampka zlituj się pani dostanie globusa i waleriany zabraknie.
    Miłego czwartkowego wieczorusmile
    A
    www.youtube.com/watch?v=zFwaRmpzvjo
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 21:18
    również miłego smile idę oglądać "Mentalistę" - już jesień, bo lampki zasiadają przed filmidłami smile

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • teuta1 22.10.13, 08:50
    Każdy ma problemy na miarę swojej klasy (nie kasty, tylko klasy reprezentowanej przez samego siebie, a nie antenatów), prawda? Ty matrymonialne, inni życiowe...Na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie jest grób z napisem "Wnuczka powstańca styczniowego". Poniała?
  • zmeczona100 17.10.13, 22:47
    lampka_witoszowska napisała:

    > zaczyna mi to przypominac rozterki aktorki z początku poprzedniego wieku, która
    > ma romans z sytuowanym hrabią i ewentualną szansę na podniesienie swojego stat
    > usu materialnego, ale która zdaje sobie sprawę, że grozi jej pozostawanie zabaw
    > ką, a nie hrabiną

    "Duma i uprzedzenie" big_grin


    --
    Rozwódka to wróg, bo dybie na każdego chłopa smile Wszak nie ma swojego- przypisanego do domku i kredytu smile /Mayenna/
  • luciva 16.10.13, 09:24
    Wiecie co tak czytam to forum ostatnio więcej i tak sobie myślę, ilu tu jest ludzi naprawdę mądrych z trzeźwym spojrzeniem na świat, ale ilu też jest takich co pozjadali wszystkie rozumy - i śmieszne, bo są na forum rozwodowym, a wiec sami popełnili jakiś błąd.
    Tu powinno spotykać się mądre doradzanie i serdeczne podejście, a nie oceny, niekiedy tak daleko idące, że aż smiech ogarnia. Jak można na podstawie krótkiego opisu, w zasadzie wyrwanego z kontekstu, pozbawionego tonu głosu, mimiki, itd. ocenić panią, pana, rodzinę a nawet przodków?
    Ludzie!
    Do autorki - intercyza nie jest niczym złym ani niewłaściwym w dzisiejszych czasach, ktoś kto zwłaszcza ciężką pracą dorobił się majątku ma prawo jej żądać, a Ty jeśli go kochasz i nie chodzi o kasę, nie powinnaś mieć problemu z podpisaniem takowej.
    Rozumiem Ciebie doskonale, jeśli chodzi o pytanie faceta o małżeństwo o ślub, itd. Trochę dziwne, że od tego nie zaczęliście, tzn jakie tko ma priorytety i czego w zyciu szuka, ale rozumiem, że czasem wchodzi się w relację niezobowiązująco a potem okazuje się, że jest świetnie i chciałoby się spędzić z ta osobą zycie.
    Rozumiem, że obawiasz się, że on nie chce się żenić, bo boi się, że położysz łapę na jego forsie. Ok, zatem w luźnej rozmowie daj do zrozumienia, że nie, że jesteś za intercyzą - opowiedz historię znajomych, dodaj "ja też na jej miejscu nie miałabym nic przeciwko intercyzie, itd.".
    Co do ślubu - zainicjuj kiedyś rozmowę na temat zycia, przyszłości, jak i gdzie widzi siebie za 10 lat. Słuchaj uważnie co będzie mówił, czy jesteś tam Ty........
  • mayenna 16.10.13, 09:29
    Luciva, forum to forum. Ma swoje prawa. Kto tego nie rozumie niech nie pisze. Nużące są te wieczne połajanki o ocenianie. Wszak po to tu piszą - po ocenę. Zawsze można mamusię, przyjaciółki zapytać. Nie ma obowiązku pisania na forum.
  • luciva 16.10.13, 10:20
    Ależ ja nie pisze o ocenianiu jako takim. Wiadomo, forum to forum.
    Ale po co oceniać rodziny, przodków, itd. wyciągać daleko idące wnioski, skoro przedstawiony został problem konkretny? Dlaczego nie odnieść się do tego właśnie problemu i już?
    Autorka pyta o intercyzę i o plany slubne faceta.
    Po co więc teksty, ze skoro w przodkach Anders to ona pewno oziębła w łóżku/ albo skoro nie gotuje, to dom zimny a pan potrzebuje domu? a może ona potrafi wytworzyć swietna atmosferę w domu bez gotowania? (i to jest sztuka) a może będzie gotować, a dla siebie samej jej się nie chce?
  • mayenna 16.10.13, 10:37
    Luciva, bo pani sama tego Andersa nam tu przed oczy postawiła. Nic nie poradzę, ze mnie taki bogoojczyźniany klimat w kontekście zakładania rodziny i, jakby nie było, spółkowania, ogromnie bawi.
    Napisała a my się do tego odnosimy. Informacja, że jej podejście do życia, do środowiska jest anachroniczne i zabawne też jej może sporo dać, jak stać ja na refleksję nad sobą.
  • lampka_witoszowska 16.10.13, 10:47
    tak sobie myslę, że jakby o mnie pan jakiś pisał to, co tu pani pisze o panu - a może boi się, że jej, mojej ukochanej lampce, zużyję pieniądze, może ona chciałaby intercyzę (ale sam nie zapytam, bo nie wypada ze względu na moich przodków) - i ogólnie jak tu ją wziąć i mieć, już zaraz, bo 3 lata razem i 1.01.2014 odejdę jak lampka nic dalej nei brzdąknie o wspólnym życiu (a musi sama chcieć, bo jak babie się oświadczyć zanim coś powie o wspólnym życiu, to po slubie na głowe włazi)... to ja bym jednak wolała nie wiązać się z takim panem. I też bym sobie z niego żartowała.

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • lampka_witoszowska 16.10.13, 09:31
    i proszę, wystarczy jedna luciva i życie panny z dobrego domu staje się prostsze smile

    dobrze, że maluczkich oświeciłaś, co się powinno na forum, a co nie - i oczywiście sama stosujes zsię do swoich przekonan, to słuszne i uczciwe

    uwielbiam mądre wskazówki

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • orangeplus 16.10.13, 09:36
    Skoro takie jest twoje wyobrażenie o forum dla rozwodników, to się mylisz i powinnaś się przenieść na inne. To właśnie ludzie po rozwodach i po przejściach mają więcej doświadczenia i nie bawią się w klepanie po plecach, tylko mówią to co myślą wprost, bo wiedzą, że nie ma nic gorszego niż puste pocieszanie i obiecywanie, że "wszystko będzie dobrze". My się tak nie bawimy big_grin
  • kruku33 16.10.13, 09:53
    Otóż to. Mimo tego, ze rowniez jestem za nieocenianiem po paru zdaniach (piszacy nie musi wszystkiego przekeazac, i obraz moze byc zaburzony), rysuje sie tu pewien obraz.

    Autorko - przede wszystkim zapytaj sie czego sama chcesz. Jesli ustalasz date "zerwania" juz teraz (i zakladasz, ze tak sie stanie) raczej nic Waszego zwiazku nie zmieni. Chyba ze postarasz sie szczerze porozmawiac ze swoim wybrankiem i zrozumiesz (ecie) powody, dla ktorych tak sie zachowujecie.

    Napisze tak - super majetny nie jestem, ale jesli kiedys kogos poznam z pewnoscia bede myslec o intercyzie. Jest to zwykle unikniecie problemow, ktore moga kiedys powstac, poza tym jest to fair moim zdaniem. I naprawde - nie robmy dziecinady, ze obiad bedzie dzielony na pol (ach, pamietam te rozmowy z eks smile ) - wystarczy ze zrobicie wspolne konto, na ktore bedziecie wspolnie wrzucac srodki na zycie - i nikt nie bedzie miec pretensji, a swoje oszczednosci trzymac jako majatek odrebny. To jest tylko kwestia zrozumienia i dogadania sie, intercyza to nie potwór z głębin smile

    Pozdrawiam i powodzenia
  • kasper254 16.10.13, 10:38
    Dzięki agencji matrymonialnej i forum(... ) miałem możliwośc związać się z kobietami niezależnymi, majętnymi. Nie zrobiłem tego i nie dlatego, że z jakichś względów "organoleptycznych" mi nie odpowiadały. Wspominam je bardzo dobrze jako osoby z klasą, ciepłe, serdeczne itd.
    Pieniądze i stanowisko nie robiły na mnie żadnego wrażenia. Tak jest dalej. Wybrałem (choć trudno mówić o wyborze, gdyż życie jawi mi się bardziej jako przypadkowa podróż wybaczania, aniżeli supłanie naszyjnika) kogoś, kto gwarantował mi ciepły, serdeczny, spokojny dom. Intercyza jawiła mi się, jak przysłowiowy słoń w składzie porcelany.
    I to wszystko nie dlatego, jak pisze Altz, aby móc komuś imponować. Przecież to idiotyczne.
  • kruku33 16.10.13, 10:47
    Pewnie. Szczegolnie, ze osoby i biedne i bogate sa z klasa, lub bez niej. Tak jest wszedzie.

    Rowniez wybralem kogos, kto gwarantowal cieply i serdeczny dom, niestety nie moge powiedziec, ze byl spokojny. Wszystko bylo ok dopoki szla ode mnie $. Pozniej zrobilo sie nieprzyjemnie (jest to dosc skomplikowane - nie bede sie tym dzielil na forum) - dlatego intercyza. I gdybysmy sie w tej sprawie dogadali - tzn co zrobic i jak funkcjonowac dalej, nie byloby z tym problemu.

    Intercyza to wylacznie zabezpieczenie wlasnych interesow (tak, wiem ze w malzenstwie nie powinno sie nawet zastanaiwac nad "moje", "twoje", ale zycie szybko zrewidowalo poglady i romantyczne wyobrazenie milosci). Nie chce powtarzac bledow, ale tez nie twierdze, ze jesli poznam osobe, z ktore bede chcial zyc, to warunkiem ew malzenstwa bedzie intercyza. Tak moze byc, ale nie musi.
  • kobieta306306 16.10.13, 11:11
    Tak mi się nasunęło, że jak już bedziesz brała gosposię albo nianię, to żeby ona szpetna była (najlepiej starsza dużo od Ciebie, gruba z krzywymi nogami, nosem jak haczyk - w ten wzorek) bo historia (nie chodzi mi o Andersa teraz ą ę bynajmniej przynajmniej) nie takie przypadki widziała, że bogaty pan ma i żonę i docenia mocno gosposię uncertain
  • mulka 16.10.13, 16:58
    zbierasz materiał?
    Kiedy?
    Gdzie?
    w Dużym Formacie?
    w Wysokich Obcasach?
  • blue_ania37 16.10.13, 17:47
    Cudny wątek wprost na przemian umieram ze śmiechusmile
    Dobry dom, chłopi,powstanie warszawskie, ręce precz od Jasnorzewskiejsmile
    Winogrono!
    Skąd ty się urwalas?
    Faceta z którym się bzykam od kilku lat nie wypada zapytać co z nami dalej?
    Bo pierwszy krok należy do mężczyzny?
    Jakbym była z dobrego domu to bym się nie bzykala bez poważnych zamiarów pana a napewno już dopiero po oficjalnych zmowinach.
    Bardzo mi się podoba tez jasne określenie terminu rozejscia.
    Jeszcze tylko drobiazg jakiś do kupienia na święta miły Sylwester i już można zakończyć związek z noworocznym postanowieniem.
    Jeśli reprezentujesz w swoim świecie dobry dom to ja się cieszę ze pochodzę ze zwykłego acz niezwykłegosmile
    A
    --
    www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
  • mayenna 16.10.13, 19:20
    blue_ania37 napisała:


    > Jakbym była z dobrego domu to bym się nie bzykala bez poważnych zamiarów pana a
    > napewno już dopiero po oficjalnych zmowinach.

    Ania, bo ty się na tradycji kompletnie nie wyznajesz. To scheda po dziadku od Andersa. Generał sam romansował i przymykał oko na takie prowadzenie się swoich żołnierzy.
  • czerwone.winogrona 16.10.13, 23:46
    Blue-Aniu37, cieszę się, że sprawiłam Ci tyle radości. Z Twoich postów na forum wynika, że tak niewiele jest jej w Twoim życiu!

    Już wiem, jak łatwo można poprawić sobie humor! Poczytać o kłopotach osób, o które nie są naszymi kłopotami! Ja na ten przykład wyłam ze śmiechu czytając Twój post:
    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,144047670,,jestem_rozwodka.html?v=2
    pozwolicie, że zacytuję:

    "Rozwód bez orzekania o winie, pan tata ma ograniczone prawa rodzicielskie, ma alimenty o 100 zł więcej. Ja mu muszę dać 180 zł kosztów procesu." -

    Naprawdę kłóciłaś się w sądzie z mężem o 100 zł HAHAHAHA! Ja tyle zarabiam w godzinę! Jakie to zabawne!

    albo to:
    forum.gazeta.pl/forum/f,42420,bardzo_SAMOTNE_matki.html
    "Witam!
    Zwracam się z ogromną prośbą o odpowiedź na moje pytanie.
    Z mężem mamy rozdzielność majątkową i mieszkamy w jego domu pochodzącym z majątku odrębnego ( to jakby inny temat).
    W tym momencie postanowiliśmy się rozwieść, natomiast nie został złożony pozew.
    Chciałabym w tym momencie wystąpić o alimenty dla 4 letniego dziecka.
    Ja zarabiam około 1700 zł [b] (HAHAHHAHAHA!!!! - od dziś będę śmiała się ze wszystkich kasjerek w supermarketach!!!)[/b] mąż około 7000.
    Czy nasza rozdzielność ma wpływ na wysokość alimentów?
    Czy przy takich zarobkach mogę domagać się 2000 zł?
    Czy w związku z tym, że mieszkamy w jego domu a mąż nie chce żebym przebywała w jego domu (jesteśmy tam zameldowani) mieszkam z dzieckiem w mieszkaniu moich rodziców mogę domagać się alimentów na siebie ponieważ bedę zmuszona dojeżdzać do pracy 100 km?
    Ania"

    Bardzo mnie ubawiło mieszkanie kątem u rodziców i dojeżdżanie do pracy 100 km za 1700 (niechby dwa lata temu). Ja dziś tyle wydalam na buty plus torebkę!!! Upokarzanie się i żądanie alimentów na siebie! Czy jesteś tak nieudolna, że nie możesz znaleźć sobie porządnej pracy?

    Pójdę chyba za chwile na forum "Oszczędzanie", pośmiać się z tego, że niektórzy próbują wyżywić rodzinę za kwotę, która ja wydaję na jedzenie tylko dla siebie przez tydzień. O jejusiu, jakie to zabawne!!!!!

    I jakie śmieszne są te rodzinne historie, o których pisałyście! Facet unikający płacenia alimentów oraz bycia tatusiem i ścigająca do baba (zgadnij, która to z Was?) HAHAHAHA, jak w marnym kryminale. Albo pijany mąż biegający z nożem za żoną za nożem!!!! HEHEHE - pila siedem! Albo dwa golce, którym po ślubie pozostała jedynie hipoteka HIHIHIHI - no nie mogę!!! Co za historie - od razu humor mam lepszy, bo ja tych problemów NIE MAM!

    A tak na poważnie - rozumiem, że empatia w Waszym wydaniu ma zastosowanie tylko wobec osób, które maja gorzej niż Wy (przysłowiowe "dzieci w Afryce") ale problemy Wam nieznane są dla Was śmieszne.

    Nie świadczy to o Was dobrze.
  • blue_ania37 17.10.13, 06:28
    czerwone.winogrona napisała:

    > Blue-Aniu37, cieszę się, że sprawiłam Ci tyle radości. Z Twoich postów na forum
    > wynika, że tak niewiele jest jej w Twoim życiu!

    Zdecyduj się czy piszesz do mnie czy ogólnie do nas.
    Wyciągnij jeszcze starsze wątki.
    To wtedy faktycznie poznamy moją sytuację finansową.
    Nie znasz kompletnie mnie i nie buduj obrazu o mnie szukając coś sprzed ponad dwóch lat.
    Nie przypominam, żebym kłociła się kiedykolwiek z moim byłym meżem o jakąś 100 czy dwie.
    Właśnie dokładnei w tym twoim poscie wyszło to twoje dobre pochodzenie i dobra warstwa społeczna.
    Słoma z butów wyszła.
    I panienka, która uważa się za lepszą bo pracuje w korpo i biedna nie umie zapytać się faceta czy będą ze sobą czy też bzykają się niezobowiązująco.
    Nie śmieję się z problemów ale z twojego podejścia do ludzi i świata.
    I naprawdę mnie nurtuje co to znaczy dobry dom i podobna warstwa społeczna.
    Bo narazie to tylko kasę widzę a nie dobre pochodzenie.
    A

    --
    www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 07:25
    bo, jak mawiał mój świętej pamięci Tata: chłop ze wsi wyjdzie, ale wieś z chłopa nigdy

    ja już rozumiem, dlaczego pan nie jest zainteresowany ślubem, autorka watku może sobie nadal roić, że jest zbyt uboga, żeby Taki Gośc ją zechciał bez intercyzy - w sumie wątek poległ wraz z moralnością autorki z bardoz pospolitego domu, gdzie pieniądz jest bogiem - i ok, można przeciez i tak

    Aniu, witaj o świcie smile
    pięknego dnia Ci życzę smile
    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • anderikka 17.10.13, 08:01
    Winogrona, jak możesz śmiać się z ludzkich problemów i tragedii?!
    Jak możesz śmiać się z kwot, które ludzie wydają na życie i chwalić się, że wydajesz 1700 na buty i torebkę?!
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 08:26
    Ależ może, czemu nie smile
    Przeciez kazdy ma prawo nie wiedzieć, że problemy u kazdego takie czy inne pojawiają się, załatwiamy je i żyjemy dalej. Można nawet udawać, że problemy miewa tylko część ludzi, a inni ich nie mają, bo mają nową torebkę i buciki smile myslenie w sumie tez nie jest obowiązkowe.

    nie ma o co drzeć szat smile

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • mayenna 17.10.13, 08:35
    Lampka, a dobrych domach typu Dulska wszak problemów nie masmile
  • mayenna 17.10.13, 08:33
    anderikka napisała:

    > Winogrona, jak możesz śmiać się z ludzkich problemów i tragedii?!
    > Jak możesz śmiać się z kwot, które ludzie wydają na życie i chwalić się, że wyd
    > ajesz 1700 na buty i torebkę?!

    To jest właśnie ten dobry dom i kindersztuba z niegosmile
  • mayenna 17.10.13, 08:39
    Przy okazji wyszło jakie wartości nasza pani ceni i czemu pili na oświadczyny i intercyza nie w smaksmile))
    Jakie to jednak wszystko w życiu jest przewidywalne. A nawet po wyliczance walorów pana jeszcze miałam nadzieję, że ona idealistka i miłości szuka. Zamydliła mi oczy Jasnorzewskąsmile
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 08:44
    a, bo nie należy doszukiwac się wspominanych wartości u kobiety, która rozważa intercyzę pomimo znaczącego faktu, że jeszcze do planów na wspólną przyszłość nie doszło, że już nie wspomnę o oświadczynach i poważnym traktowaniu okazywanym jasno i przejrzyście dla zainteresowanej

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • mayenna 17.10.13, 08:53
    Widzisz, teraz wiem. Naiwnam jak dzieckosmile
  • kruku33 17.10.13, 08:36
    Do tej pory niektóre Twoje odpowiedzi podobały mi się, gdyz były błyskotliwe i nie reagowałaś na małe zaczepki. Jednak przeczytawszy to co napisałaś teraz, jestem przerażony.

    Ty sie smiejesz z osob pracujacyh za 1700zł, ja je PODZIWIAM. Szczególnie jeśli mają jeszcze dzieci. Jak można być tak okrutnym? Często sam jestem złośliwy i nie głaskam nikogo po głowie, ale śmiać się z czyichś zarobków?
  • kruku33 17.10.13, 08:37
    * "pracujacych" oczywiscie
  • chalsia 17.10.13, 09:06
    ludzie, napijcie się kawy albo co, żeby się Wam koncentracja poprawiła

    te dwa czy trzy "obrzydliwe" posty, to była gorzka ironia/przekąs ze strony autorki wątku, napisana specjalnie w taki sposób, przecież ona tak naprawdę nie myśli/czuje - rzeczywisty przekaz jest w tych wątkach zawarty w ostatnim ich akapicie
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • kruku33 17.10.13, 09:16
    Wybacz, moze to nie moje klimaty, ale pointa po takim paszkwilu nie ma wiekszego sensu.
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 09:24
    chalsia pomyliła chyba wątki z wpisami? ale to drobiazg, może kwestia kawy

    osobiście jestem jednak zwolenniczką samodzielnego rozumienia tego, co się czyta - bez wskazówek, by napić się kawy, by coś odebrać jak chalsia odbiera

    może jakiś nowy temat na forum? ten już z lekka się zużył...
    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • chalsia 17.10.13, 09:52
    > chalsia pomyliła chyba wątki z wpisami?

    jak widać nie, skoro wiesz o co chodzi

    > może jakiś nowy temat na forum? ten już z lekka się zużył...

    to załóż
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 10:17
    ale może być tak, że domyśliłam się, o co chodzi pomimo twojej pomyłki? czy nie może? wink
    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • vvillovv 17.10.13, 09:55
    lampka_witoszowska napisała:

    >
    > osobiście jestem jednak zwolenniczką samodzielnego rozumienia tego, co się czyt
    > a - bez wskazówek, by napić się kawy, by coś odebrać jak chalsia odbiera
    >

    nie tylko chalsia
  • anoraak 17.10.13, 09:58
    > nie tylko chalsia

    dokładnie, nie tylko chalsia
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 10:20
    ok smile więc chalsia i jakieś 160 tys ludzi. Może nawet 16 milionów big_grin
    czy to coś zmienia w kwestii samodzielnego myślenia i możliwości całkiem innego odbioru wpisów autorki wątku? czy jak na emamie trzeba myśleć jak inni i koniec dyskusji? wink

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • mayenna 17.10.13, 10:25
    lampka_witoszowska napisała:

    > ok smile więc chalsia i jakieś 160 tys ludzi. Może nawet 16 milionów big_grin
    > czy to coś zmienia w kwestii samodzielnego myślenia i możliwości całkiem innego
    > odbioru wpisów autorki wątku? czy jak na emamie trzeba myśleć jak inni i konie
    > c dyskusji? wink
    >
    Większość nas zadepczesmile w masie siła. I ja cię proszę, nie strasz e-mamą przy porannej kawiesmile
  • chalsia 17.10.13, 10:30
    > > czy to coś zmienia w kwestii samodzielnego myślenia i możliwości całkiem
    > innego
    > > odbioru wpisów autorki wątku?

    no właśnie taki inny odbiór wpisów autorki zaprezentowałam swoim postem, ale lampka jakoś tego innego odbioru - zwłaszcza innego niż swój - jakoś nie zauważyła big_grin
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 10:35
    zauważyła, słonko, zauważyła smile tylko zalecenia, co zrobić, by odebrac tak samo jak i ty odebrałaś, tez zauważyłam smile

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 10:38
    nie zadepczą, bo to nie działa smile
    ale próbowac mogą, popatrzymy przy kawie na wysiłki smile

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 09:31
    "rzeczywisty przekaz" polegający na wiedzy winogrona, że inne kobiety równiez miały chęć złapać bogatego mężczyznę jest oczywiście mniej żenujący niż reszta jej wypowiedzi?

    nie, żadna inna kobieta nie podpisała w życiu intercyzy. żadna nei wyszła za bogatego. Żadna się nie rozwiodła z bogatym. Niektóre co prawda były i są bogate, najpierw w domu rodzinnym, z przerwą na nieudane małżeństwo, teraz nadal sa bogate, ku wściekłości byłych małżonków - ale to powoduje tym bardziej brak zrozumienia. I rzeczywiście chyba mało która zagięła parol aż tak dosłownie na bankomat, to realnie odosobniony przypadek big_grin

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • mayenna 17.10.13, 10:23
    Chalsia, ależ ja tę ironię?, a może bardziej złość, pogardę, widzę. Tylko przedmiot i sposób jej wyrażenia tez coś mówi o autorce.
    Za ile kupujesz buty?smile

  • chalsia 17.10.13, 10:27
    > Za ile kupujesz buty?smile

    za te co są w sklepach do kupienia, to bym nawet połowy tego, co winogrono, nie dała
    ale za robione ręcznie na miarę to można i sporo więcej - bo są tego warte
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • mayenna 17.10.13, 10:40
    Ale tu nie chodziło o podkreślenie jakości kupionych rzeczy, a ich ceny. Ja nie mam problemu z przyznaniem eis, że mnie nie stać na wydanie takich pieniędzy na buty plus torebka bo to mój czynsz i media miesięczniesmile
    Mojego brata stać było na droższe buty.Jedną z tych ręcznie robionych par na zamówienie nosi teraz na spacery po domu opieki, jak mu pielęgniarz założy.
    Dlatego ja mam może inny stosunek do takich "ironicznych" wypowiedzi.
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 10:51
    bo życie bardzo dowcipne jest i daje takie lekcje, które są potrzebne,a których człowiek sobie nei życzy ni cholery... smile

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • luciva 17.10.13, 11:29
    Wiesz co Mayenna, Ty chyba naprawdę opacznie odebrałaś to co napisała Winogrona.
    W ogóle w tych wpisach nie chodziło o ceny ani o jakość ani o nic.
    A o wyśmiewanie czyjegoś problemu, bo to zaczęła Blue-ania.
    Że jej się smiać chce z tego co pisze Winogrona.
    Wiadomo, problem każdego jest najmojszy i nie ma sensu wartościowanie jak zrobiła to BlueAnia.
    Jednego problemem jest intercyza, drugiego 100zł alimentów, trzeciego życie za 1700zł, a czwartego życie za 50000zł, a piątego to, że partner się nie oświadcza. Nie można wartościować.

    Tak, tak znowu Luciva przyszła i wytłumaczyła wink Jazda, może jechać z sarkazmem, lubię to.
  • anderikka 17.10.13, 11:57
    Luciva, jeśli nawet przyjąć, że tamten wpis miał być z założenia ironiczny, to jest w nim tyle pogardy dla ludzkich dramatów, że granice ironii zostały dawno przekroczone.
    Dla mnie podsumowanie niby już na poważnie", które nastąpiło po tym obrzydliwym wytykaniu palcem różnych nieszczęść, niczego nie zmienia. Zwłaszcza w kontekście szlacheckich wartości, które podobno wyznaje autorka wink
    Sorry, to MÓJ odbiór.
  • luciva 17.10.13, 13:05
    No cóż tak samo ironiczny i pogardliwy był wpis Blue-Ani i innych, bo przecież co to za problem, intercyza i brak oświadczyn, phi.
    Dla mnie tak samo jest ironiczne naśmiewanie z tego co pisze autorka, oczywiście, że usiłuje się bronić i tłumaczyć, czasem niestety rozumiana wspak, ale wszytsko każdą wypowiedź można tak zrozumieć.
    Ja nie widze tu podkreślania wyższość klasy inteligenckiej nad chłopską itd., a przypuszczam, że zwyczajnie żadna z Was nie związałaby się z kimś niższym społecznie od siebie, bo zwyczajnie ma się inne tematy i środowisko.
    No, ale ja już się przyzwyczajam, ze w necie wszyscy tacy ąę,. tylko gdzie Ci ludzie w świecie prawdziwym?
  • blue_ania37 17.10.13, 13:19
    To może ja wyjaśnie o co mi chodziło.
    Nie oceniam, że kogoś problemy są mniejsze od moich.
    Każdy z nas ma własne problemy i własne doświadczenia.
    Jeśli ironicznie zabrzmiało to co napisałam, to nie fakt że pan się oświadcza lub nie i nie intercyza ale podejście autoki wątku do życia.
    Ocenianie ludzi przez pryzmat dobrego lub niedobrego domu, pisanie, że to facet musi zacząć rozmowę o przyszłości, pisanie, że nie mogłaby się zakochać w kelnerze.
    Założenie autorki że związek zerwie dokładnie 1 stycznia itd.
    Podejście autorki do życia, chwalenie się wielkomiejskim stylem i apartamentami pana.
    Powołowywanie się na dobry dom, jakby reszta była wychowywana w buszu.
    A prawdziwe zamiary pani i jej wielki styl i rodzina z koneksjami i profesorami wyszło kiedy zaczeła atakować.
    Nie umiejszam problemu.
    A
    --
    www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
  • luciva 17.10.13, 13:46
    Ania, to teraz ja. I żeby nie było, nie jestem za ani przeciw, ale wkurza mnie coś, co właśnie w tym watku nastąpiło.
    Problem dotyczy intercyzy, czy facet może się migać, bo ona biedna i dlaczego on się nie oświadcza, czy może to mieć związek z majątkiem, zarobkami, itd.
    Proszę bardzo przejdźmy do burzliwej dyskusji na te tematy, sama na początku negatywnie się wypowiedziałam, bo jaki problem w intercyzie?
    Ale dalej - to wszystko skroty myślowe, szybki opis, itd.
    Nie znasz podejścia do życia nikogo kogo znasz tylko za pomocą wpisów. nie bez kozery mówi się np. apropos poznawania ludzi na portalach randkowych - jak najmniej pisania, szybkie poznanie się w realu? Prawda?
    Jeżeli ona ma takie podejście, ze facet musi pierwszy.......NO TO CO JA PYTAM? A kto powiedział, że Twoje podejście, jest to najwłaściwsze a nie jej? Nie o to ona pyta wszak, no nie? To trzeba przyjąć jej podejście i tak doradzić, aby pomóc zadziałać zgodnie z jej podejściem.
    I sorry, ale właśnie całe forum ocenia autorkę przez to z jakiego domu pochodzi, jakie ma podejście do rozmów z mężczyznami, itd.
    Rozumiem, że Ty np. będąc lekarzem, śmiało związałabyś się dajmy na to z takim smieciarzem?
    skąd zatem w innych watkach głosy krytyki że jak to bezrobotnego se wzięłaś? Niech się pan wykaże! wszak to jaki zawód wykonujemy nie określa naszego człowieczeństwa ale już zaradność owszem, może autorka akurat tka ma ustawioną poprzeczkę, ze nie zakochuje się w mało zaradnych? bo ja np. nie zakochuję się w takich bez poczucia humoru.
    Dla każdego coś.....co jego.
    A ta data.......No cóż, wiecie, ja to rozumiem tak, ze to taki umowny deadline (jej wewnętrzny). gdy mój eks wyprowadził się z domu do kochanki, nie powiedział, że to koniec.
    On codziennie przychodził i mówił , że mnie kocha. Ale wprowadzić z powrotem się nie chciał. To był masakra dla mnie, emocjonalna huśtawka. W koncy poszłam do psychologa bo nie wyrabiałam, a on sam doradził mi ustalenie daty i powedzenie jej mężowi - jeśli do tego dnia nie wprowadzisz się, nie podejmiesz decyzji to dla mnie znak, że to koniec, że mnie nie kochasz.
    To mi bardzo pomogło, bo inaczej można czekać w nieskończoność, a kiedyś, na łożu śmierci puknąć się w głowę, ile czasu się straciło.

    No, wyliczanie majątku nastąpiło w odpowiedzi na zadane pytanie, co oznacza, że pan jest majętny, wiec sorry memory.

    Nie wiem, jakie prawdziwe zamiary wyszły ja tylko zobaczyłam odwet za Twoją wzgardliwą wypowiedź (hahaha, ale się ubawiłam). - i właśnie tak je zinterpretowałam, hahaha Ani wysmiewasz się z czyichś problemów, ale zobacz ktoś inny może Twoje problemy uznać za malutkie i się śmiać.

    No umniejszasz włąsnie pisząc w taki sposób. hahahaha....itd
  • czerwone.winogrona 17.10.13, 15:44
    Dzięki za ten post.

    A ta data.......No cóż, wiecie, ja to rozumiem tak, ze to taki umowny deadline (jej wewnętrzny). gdy mój eks wyprowadził się z domu do kochanki, nie powiedział, że to koniec. On codziennie przychodził i mówił , że mnie kocha. Ale wprowadzić z powrotem się nie chciał. To był masakra dla mnie, emocjonalna huśtawka. W koncy poszłam do psychologa bo nie wyrabiałam, a on sam doradził mi ustalenie daty i powiedzenie jej mężowi - jeśli do tego dnia nie wprowadzisz się, nie podejmiesz decyzji to dla mnie znak, że to koniec, że mnie nie kochasz. To mi bardzo pomogło, bo inaczej można czekać w nieskończoność, a kiedyś, na łożu śmierci puknąć się w głowę, ile czasu się straciło."

    Tak właśnie jest z tym "moim wewnętrznym deadlinem" smile. Niestety, niektórzy ludzie nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje zachowania, oraz przyjąć do wiadomości, że w efekcie ich zachowania inni maja prawo podjąć określone decyzje - tak jak Twój eks, który zachowywał się asekurancko, bo tak mu było najwygodniej. Poczucie kontroli nad swoim życiem jest bardzo ważne. On natomiast nie dbał o ty, że Ty żyjesz w zawieszeniu i co będzie dalej z Twoim życiem.
  • modmis 17.10.13, 15:45
    Lucivio
    bardzo Ci dziękuję za ten post bo już straciłam wiarę w ludzi
    cały ten wątek demaskuje jak trudno na tym forum uzyskać zrozumienie w najprostszych sprawach bez oceniania i bez dopowiadania sobie.
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 14:22
    pewna jestes, że TAK SAMO ironiczny? nie zapędziłas się aby w ocenie? smile

    ja się związałam z kimś z niższych sfer społecznych. Dużo niższych.
    Stąd pewnie tez brak porozumienia i rozwód- które oczywiście bardziej lub mniej uroczo można wyśmiać smile

    W necie wszyscy sa ąę? to tak, jak winogrono? aaaa, to ja tez zaczynam rozumieć, dlaczego łatwo spotkac takich ludzi w realnych okolicznościach smile

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • luciva 17.10.13, 14:26
    Nie, ąę, znaczyło, ze wszyscy zawsze właściwie oceniają, nigdy przez pryzmat kasy i pochodzenia, zawsze postępują właściwie, nie robią błędów, zakochują się nawet w kelnerach, itd. wink
    Nic, do czego można by się przyczepić.
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 14:32
    przesadziłas z interpretacją smile
    jakby tak było, winogrono nei spędziłaby wieczoru w archiwum wyszukując i wyciągając cokolwiek, co ją doprowadza do wycia z radości (zamiast na randce)
    po prostu nei miałaby powodu do swojego radosnego wycia.

    Ale możliwe, że zaraz pojawią się dowody, że to tylko żarcik wyższych sfer, a brzydkie i złe rozwódki umierają z zazdrości. Bo wątek nie był o problemie, na który autorka mogłaby trzeźwo spojrzeć, tylko sżło o pochwalenie się chłopem z sakiewką. A ja na ten przykład się nabrałam big_grin

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • mayenna 17.10.13, 15:48
    Jak ktoś w realu tak ocenia to i w internecie będzie, i na abarotsmile
  • mayenna 17.10.13, 15:38
    A dlaczego nie możną wartościować? Moim zdaniem jak najbardziej można i trzeba by nie zatracić poczucia rzeczywistości. W obliczu pewnych problemów np. śmiertelna choroba inne: nie oświadcza się nabierają, zupełnie innego wymiaru.
  • czerwone.winogrona 17.10.13, 15:47
    No tak, ale ja ironizowałam z tylko niedoboru pieniędzy, które są wszakże mniej ważne niż problemy osobiste związane z relacją damsko-męska... Są to sprawy ważniejsze niż dochody....
  • mayenna 17.10.13, 15:59
    czerwone.winogrona napisała:

    > No tak, ale ja ironizowałam z tylko niedoboru pieniędzy, które są wszakże mniej
    > ważne niż problemy osobiste związane z relacją damsko-męska... Są to sprawy wa
    > żniejsze niż dochody....
    Kochana, nie ironizowałaś. Ty pokazałaś że stać cię na wydanie mojej pensji na buty i torebkę. No stać. Masz to wydajesz. Mnie to nie powala bo takie podejście ma byle dres z bazarku co ma kasę. Też sobie te buty i torebunie kupi.I to jest zabawne bo profesorostwo w rodzinie zobowiązuje i oczekiwałabym ze mi tu w takiej kwestii machniesz raczej premierą w operze z Beczałą w roli głównej, a tu zabawnie bo "ironia"kompletnie nie przystająca do aspiracji klasowychsmile
    A stosunki w rodzinie są takie same czy u profesorostwa, czy u chłopa. Alkoholozm, zdrady, hipokryzja są egalitarne.
  • luciva 18.10.13, 08:42
    Owszem w obiektywnej ocenie brak oświadczyn ma się nijak do śmiertelnej choroby, ale już w subiektywnym odczuciu każdego problemy są najmojsze.
    No i wybacz, bardziej do łez akurat w tym momencie doprowadza mnie fakt, ze właśnie rozstałam się z facetem, niż to że kolejne dziecko zatruło się muchomorem, aczkolwiek w obiektywnym ujęciu w ogóle nawet nie można tego porównywać, gdyż facetów cały full, nie ten to inny, a tam zagrozone zycie dziecka, więc ciężar obu problemów jest wiadomy.
    Niestety na forum piszemy o własnych problemach, z subiektywnego punktu widzenia, takich co są najmojsze i o nich powinna być dyskusja.
    Założę się, ze gdybyś spotkali się z autorką wątku, jej rodziną, partnerem, jego rodziną, itd., to nasze spojrzenie na całość mogłoby okazać się całkiem inne, bo doszłoby wiele aspektów których nie sposób przekazać w necie.
    Dlatego jestem taka zniesmaczona, bo to ona zwraca się o pomoc, ale nie otrzymuje tej pomocy, tylko krytykę, ok, jeśli krytyka jest konstruktywna (np. ja napisałam, ok rozumiem, ze nie chcesz wprost faceta pytać o małżeństwo bo taki masz system wartości, ale może rozpocznij rozmowę o przyszłości, ogólnie, jakie ma plany, jak widzi siebie, gdzie, z kim - i słuchaj uważnie czy Ty tam ejsteś).
    A co ma krytyka przodków i Andersa, to ja nie wiem, jaki cel?

    Ponadto widze, że sporo osób nadal nie rozumie wpisu autorki o kasie, skoro nadal pojawiają się teksty o drogich kremach, no ale nie wszyscy na tym świecie czają sarkazm, szkoda wink
  • mayenna 18.10.13, 08:57
    Otrzymała pomoc. Poczytaj dokładnie.
    A spojrzenie na swój problem z perspektywy śmiertelnej choroby pozwala się z tym problemem uporać, przynajmniej psychicznie. Zmniejszyć go do rzeczywistych rozmiarów;n jak sama piszesz - nie ten pan to inny.
    Luciva, forum ma swoje prawa. Zanim się napisze warto to przemyśleć. Postulowanie jednego, słusznego zachowania nic nie da.Dorośli tu piszą i w realu tez muszą sobie radzić z negatywnymi opiniami. A tu nie ma wątku by stok się nie obruszał, że jak to tak : krytykują i obśmiewają. Ano, tak to już w życiu jest.Bywamy śmieszni, krytykowani i trzeba sobie z tym radzić.
    I nie wszyscy muszą wiedziec co to sarkazm, jak też każdy ma rózną wrażliwość na słowo pisane. Komunikat jak widać bywa róznie odbierany. Uważam, że to jest właśnie fajne i nie ma co żałować.
    Komunikat o kasie jest sarkastyczny? Pani powywlekała z archiwum posty sprzed lat, bez kontekstu, a sama ma nowiuśki nick, bez dorobku. Tekst o spaniu poza domem był poniżający. Pani nigdy nie miała sytuacji że musi z domu uciekać bo wszak tak to tylko patologia ma. I ok. Jej prymitywny w tym momencie ogląd świata nie jest przedmiotem tej dyskusji, ale mam prawo powiedzieć, że to co pisze i jak pisze jest nie w porządku, jest bez klasy i wystawia sobie tym nie najładniejsze świadectwo. Nawet jak to jest sarkazm i ja go nie rozumiem. Może do tumanów trzeba wprost a nie tak wyrafinowanie? Kto ma dba o czytelność przekazu? Nadawca czy odbiorca?
  • luciva 18.10.13, 09:34
    Tzn jaka to pomoc, bo nie zauważyłam konkretów, poza krytyką, że intercyza jest ok (to też moje zdanie) i oceną, ze nie umie gadać z gościem o przyszłości.?

    Forum ma swoje prawa, jasne. Ja nie postuluję jednego słusznego zachowania, ale rozmowy na temat. Gdyby Twoja koleżanka przyszła z podobnym do Ciebie problemem, serio wyjechałabyś jej, o przodkach, o tym jaka ona jest, itd.? Chyba nie.........

    Widzisz, piszesz, że w zyciu włąśnie tak jest...jak tu...może szkoda. O ile lepiej byłoby na tym świecie gdybyśmy mieli trochę większą jednak wrażliwość? jak myślisz? każdy sam, odpowiedzialny za siebie, własne reakcje, słowa, własną wyobraxnie, co też może poczuć ktoś drugi i w zasadzie co mi da, jak trochę go zelzę? że niby lepiej się poczuję, jak to ja jestem ąę, zgodnie z zasadami, mądry i w ogóle.

    Ach, krytykujecie jej podejście do zycia i ludzi (że np. brak tolerancji dla chłopstwa), ale zaraz zaraz....czy mu tu też nie mamy braku tolerancji dla jej postawy? big_grin
    Post o kasie miał za zadanie pokazać, że wyśmiewanie czyjegoś porblemu nie jest ok, bo kto powiedział, że jeden problem jest mniej ważny od innego?
    jezu.....toż nie chodziło o kasę, równie dobrze mogłby to być kontakty z dzieckiem, zdrada cokolwiek, co Wyscie do tej kasy się doczepili? Akurat Ania napisała prześmiwczy post to Winogrona poleciała po niej biorąc pierwszy problem z brzegu, a że była to kasa? No taki lajf.

    Ja też nie miałam nigdy sytuacji, że musiałam z domu uciekać, no i? a jedna moja koleżanka uciekała, a też z dobrego domu big_grin

    O czytelność przekazu i odbioru dbają obie strony, bo jak ktoś nie chce, to nie skuma najprościej podanej rzeczy. Rozumiałaś fizykę? Ja np. nie, choć nauczyciele byli genialni i ich przekaz również. Niestety mój łeb fizyki nie ogarniał, mea culpa. wink
  • mayenna 18.10.13, 09:47
    Forum ma swoje prawa, jasne. Ja nie postuluję jednego słusznego zachowania, ale rozmowy na temat. Gdyby Twoja koleżanka przyszła z podobnym do Ciebie problemem, serio wyjechałabyś jej, o przodkach, o tym jaka ona jest, itd.? Chyba nie.........

    Jak ktoś w rozmowie na temat inny niz przodkowie i koligacje rodzinne, zaznacza, że ma 'lepsze' pochodzenie niz inni, a potem mu słoma z butów wystaje bo nie bo klasy brak to zawsze budzi to moje rozbawienie i daję temu wyrazsmile Bawi mnie to nieodmiennie, nie tylko w Internecie.
    Poczytaj moje posty. Bardzo mocno skupiłam się nad rozważeniem powodów, dla których pan się nie oświadczasmile
  • lampka_witoszowska 18.10.13, 08:58
    luciva, alez każdy ma swoj wyczucie sarkazmu smile no, możesz ocenić, że poza tobą i winogronkiem (i paroma koleżankami, oczyście) reszta nie czai i już, możesz mieć wrażenie że ostatecznie podsumowałaś big_grin - ale jeśli ktoś będzie uprzejmy przetrzepać twoje wpisy, zawyć z radości, że miałas problemy, po swojemu je opisać po krótce - to rozumiem, że dla ciebie jest to najwyższej klasy sarkazm - ale nie dla wszystkich. Może inni czają sarkazm niekoniecznie tam, gdzie ty?
    a może nei czają tego typu sarkazmu - i tez mają prawo.

    z przodkami autorka tyle razy tu wyjechała, tak nimi machała przed nosami, że na to inni sarkastycznie zareagowali. I można tak samo uznać, że ty tutaj nie czaisz sarkazmu.

    no, nie sprawisz, że świat będzie myślał po twojemu, choć to myślenie jest dla ciebie własnie najmojsze. Ja rozumiem. Ale zwyczajnie nie narzucisz. Każdy ma po swojemu, dobrze jest się z tym zwyczajnie pogodzić wink

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • mayenna 18.10.13, 09:01
    Howghsmile
  • luciva 18.10.13, 09:20
    Gdyby wyciągnęła moje wpisy i problemy to ok, ja już to przerobiłam, możemy się posmiac razem ( a Blue Ania wbrew temu co pisze, chyba nie, skoro ją zabolało). Wyciagniecie wpisów, miało być zimnym prysznicem, wyśmiewacie się ze mnie, z niby małych problemów, ok a ja mogę z Was, bo tego typu problemy ja z kolei mogę uznać za smnieszne, a gdzie pwoeidziane, że Wy wyżej mnie, albo ja wyżej Waas?
    Ja tak właśnie to odebrałam i takie chyba było założenie.
    Ona nie zawyła z problemów Ani, nie widzisz tego? Chciała pokazać, jak to niemiło gdy ktoś się wyśmiewa, smiejesz się, wiec odwrócmy sytuację, pośmiejmy się z Ciebie? Miło? Milej?
    Ale tak naprawdę się nie śmiała.
    Kurde, ja lubię sarkazm, wyczuwam, stosuję, itd., ale to już było to tak grubo zrobione, ( a bywa sarkazm naprawdę mega subtelny), że naprawdę dziwi mnie, że ktoś tego mógł nie wyczuć (Blue Ania?) Oczywiście mają prawo, no ale i nie ma się co obrażać.

    Wiem, ze niczego nie narzucę, ale warto czasem pomyśleć. I wiem, że stanie przy swoich argumentach w necie jest zasadą, okopię się a racji nikomu nie przyznam, i o!! big_grin wink

    Swoją drogą, chciałabym taką rozmowę zobaczyć na zywo, siedzimy sobie piwku, Winogrono opowiada....Już widzę te wszystkie teksty co tu padły.....tia. Oczywiwście, nikt by nic nie powiedział. wink
  • mayenna 18.10.13, 09:30
    Rozwód porównywany jest do smierci bliskiej osoby. Śmiejesz się na pogrzebach?
    Może to winogrono ma skórę nosorożca i nie chwyta kontekstu tego co zrobiła?
    Połóż na szali podśmiewanie się z aspiracji rodzinnych Winogrona i autentyczną biedę bo zarabia się 1500 zł, a żyć trzeba. Bardzo zabawne. Z bezdomnych też się śmiejesz? z kogoś kto na chleb nie ma też? Śmiejesz się z kobiety która musi uciekać przed mężem?
    Bardzo trafny dobór tematów do sarkazmu.Ale Winogrono może twoim zdaniem, mieć prawo do braku wyczucia a my nie- to gdzie tu postulowana równość?
  • luciva 18.10.13, 09:39
    Ależ ona się nie smiała z rozwodu.
    W ogóle się nie smiała. Przypuszczam, że chcąc dac prztyczka w nos, za wyśmiewanie siebie (obrona) nawet nie zauważyła, jaki temat bierze.
  • mayenna 18.10.13, 09:49
    luciva napisała:

    > Ależ ona się nie smiała z rozwodu.
    > W ogóle się nie smiała. Przypuszczam, że chcąc dac prztyczka w nos, za wyśmiewa
    > nie siebie (obrona) nawet nie zauważyła, jaki temat bierze.
    To może powinna popracować nad empatia i odbiorem przez innych? skoro taka nieuważna i nieświadoma biedulka.
    Luciva, ja cię proszęsmile
  • blue_ania37 18.10.13, 10:23
    mayenna napisała:

    > luciva napisała:
    >
    > > Ależ ona się nie smiała z rozwodu.
    > > W ogóle się nie smiała. Przypuszczam, że chcąc dac prztyczka w nos, za wy
    > śmiewa
    > > nie siebie (obrona) nawet nie zauważyła, jaki temat bierze.
    To teraz Blue, faktycznie wyśmiałam dziewczynę dokumentnie, napisałam, że umieram ze śmiechu czytając o Andersie, kelnerach i założonej z góry daty zerwania związku.
    Nie napisałam, że głupia i pusta tylko że nie kumam zwrotu odpowiedzi dziewczyny która zaczęła o intercyzie i joggingu przez wymienienie dóbr pana a skończyła na przodkach.
    To winogrono zaczęła ludzi dzielić ze względu na pochodzenie, dobry domy, ziemiaństwo.
    Że ludzie muszą pochodzić z jednej warstwy społecznej itp...
    Nie lubię dzielenia ludzi ze względu na to czy był w rodzinie przedwojenny profesor czy go nie było.
    Nie lubię robienia z siebie małej dziewczynki, bo to facet musi zacząć rozmowę na temat czy jesteśmy razem czy spotykamy się bez zobowiązań.
    Blue zawsze musi być poprawna politycznie?
    Nie mogę NIE zrozumieć problemu który miała Winogrono bo facet nie mówi czy jest ważna dla niego czy nie?
    Reszta rozmówców była wyłącznie miła i empatyczna w stosunku do niej?
    Byłam naprawdę tak napastująca, że nalezało wyciągać wątki sprzed ponad dwóch lat?
    Bez kontekstu, bez jakiejkolwiek spójności?
    Faktycznie, byłam żałosna bo wyrwano zdanie, że pan tata dostał przy rozwodzie 100 zł więcej alimentów?
    Ja powinnam się pochylić i zrozumieć że dziewczyna boi się odezwać do faceta kim dla niego jest i jest to porównywane i kładzione na jednej szali z rozwodem?
    Coś dla mnie tu nie pasuje.
    Ja dziewczynę wyśmiałam, czy wątek o chłopach i dobrym domu?
    Jej jasno się zapytałam, dlaczego faceta z którym jest nie może się zapytać co dalej.


    --
    www.youtube.com/watch?v=YErXozSHW9w
  • anderikka 18.10.13, 09:35
    luciva napisała:
    > Ona nie zawyła z problemów Ani, nie widzisz tego? (...) > Ale tak naprawdę się nie śmiała

    Luciva, ja na przykład (zwłaszcza w tym punkcie) nie zgadzam się z Tobą. W moim odczuciu to było tak, jakby ktoś został potrącony łokciem, a w odwecie uderzył tę osobę prosto w twarz.

    > Wiem, ze niczego nie narzucę, ale warto czasem pomyśleć. I wiem, że stanie przy
    > swoich argumentach w necie jest zasadą, okopię się a racji nikomu nie przyznam
    > , i o!!

    To nie tak. Mam szacunek dla faktu, że Ty masz inną postawę, ale mojego odbioru przez to nie zmieniam.
    Ale to chyba dobrze, że opinie są różne smile
    PS. I wg Ciebie nie ma wyższości i bufonady w tych wszystkich opowieściach autorki o pochodzeniu? Nie byłabym w stanie strawić takiej osoby w realu.
  • luciva 18.10.13, 09:43
    Nie wiem, czy nie ma wyższości, nawet jak jest to co z tego? Mnie to zupełnie nie rusza, też ciekawi mnie, czy facet nie ożeniłby się bojąc się lecenia na kasę, też chciałabym wiedzieć, jaka gadać z facetem o przyszłości, mając takie a nie inne zasady.
    Takie teksty o przodkach całkiem nie dotykają mojego poczucia wartości, może dlatego, że mam różnych przodków (takich pokroju Andersa) i patologię też w rodzinie.
    Poza tym ona jest dla mnie całkiem nierealną osoba, ciekawi mnie zatem temat i jego rozwiązanie, a nie czy ktoś ma 5 domów czy ofnaście, bo to do mojego zycia ma się nijak, jej Anders też.
  • anderikka 18.10.13, 09:51
    luciva napisała:
    > Nie wiem, czy nie ma wyższości, nawet jak jest to co z tego? Mnie to zupełnie n
    > ie rusza,

    Mnie to rusza / powoduje dystans, bo z doświadczenia wiem, że takie osoby z pogardą traktują innych, co prędzej czy później wychodzi "w praniu".
  • luciva 18.10.13, 10:04
    No, ale idąc tym tropem równie niefajna była postawa Blue-Ani, mnie zrobiło się bardzo nieprzyjemnie gdy przeczytałam jej pogardliwy wpis (o, ale się uśmiałam itd.), mimo, że nie jestem autorką i nie mnie dotyczyło.
    Może dlatego rozumiem reakcję Winogron, dość gwałtowną, to fakt, ale dla mnie zrozumiałą.

    Poza tym. Czy to, że autorka pokazuje swą wyższość ( o ile założymy, że tak jest), powoduje, że i my mamy być 'burakami"? Toż w ten sposób swiat by zaginął wszak wink
  • mayenna 18.10.13, 10:30
    Nie, ale każdy odpowiada tylko za siebie i swoim zachowaniem sobie wystawia świadectwo. Czy zrobienie przykrości zwalnia autorkę z 'trzymania klasy" ? Czy w odwecie ma prawo zrobić wszystko? _ o tym napisała Anderkkia. Za potracenie łokciem - cios w twarz?
    A mnie się zrobiło przykro jak przeczytałam pogardliwy wpis Winogrona, ze na torebkę i buty wydaje moją pensję. I o ile uważam, że podśmiewanie się z braku bliskości i jej otwartości w stosunku do osoby z którą planuje życie może jej pomóc w pozytywny sposób, to pogarda do mniej zarabiających niczego pozytywnego nie wniesie.
  • mayenna 18.10.13, 09:51
    No to mamy jeszcze jeden powód braku oświadczyn, który autorka wziąć powinna pod uwagę: wyższości pochodzenia jej i przodkowie. Pewnie go to onieśmiela.
  • luciva 18.10.13, 10:01
    Być może, stąd musi go jakoś wyczuć.

    Osobiście uważam, że facet po rozwodzie wcale nie taki skory na ponowny slub, nie ma co snuc dywagacji, że chce bogini domowego ogniska, bo pewnie jemu jest dobrze, jak jest, a jak wiemy lepsze jest wrogiem dobrego, a często mężczyźni źle reagują na zmiany. wink
  • mayenna 18.10.13, 10:03
    Jak wyczuwa go z takim wyczuciem jak nas na forum, to kiepskie rokowaniasmile Sarkazmem się posłuży i nie zauważy, że wali w bolesne i nie do miechu miejsca, to pan zwieje definitywniesmile
  • lampka_witoszowska 18.10.13, 11:46
    i skoro juz przerobiłas wyciąganie swoich wpisów, to już to polubias i się pośmiejsz? ok smile ale my przcież tez się pośmialiśmy - tyle, że z pani osławionego już poziomu

    na marginesie - oczywiście Luciva wlazła w glowę Ani i wie lepiej, co Ania poczuła, czy zabolało, czy nie - i w sumei dobrze, że zabolało, jesli zabolało.

    A do tego Luciva wie, że Wionogrono się nei śmiała. Śmiała się, ale się nie śmiała. Luciva z siebie by się pośmiała, bo ma ten luz, nie jak inni (ale że Winogrono się nie śmiała, to Luciva śmiałaby się z siebie sama?).
    A, jeszcze: racji Lucivie nei przyznamy tylko dlatego, że się okopaliśmy. A przecież Luciva wie lepiej big_grin

    Luciva. Z Twoją wszechwiedzą nie będę dyskutować. Pośmiać się pośmieję, ale do dyskusji - argumenty proszę. Nie fantazjowanie.

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • raszefka 18.10.13, 11:48
    luciva napisała:

    >
    >
    >
    > Swoją drogą, chciałabym taką rozmowę zobaczyć na zywo, siedzimy sobie piwku, Wi
    > nogrono opowiada....Już widzę te wszystkie teksty co tu padły.....tia. Oczywiwś
    > cie, nikt by nic nie powiedział. wink

    Na żywo rozmowa zamknęłaby się w trzech zdaniach. Bogaty i rozwiedziony, czyli ani go portret przodka nie onieśmiela, ani intercyza nie jest dla niego niezręczna. Ergo - nie chce się żenić. Chociaż dla pewności lepiej spytać.

    Ale... jeśli pannie z dobrego domu zagajać tematu nie wypada, może też poczekać, aż rodzice znajdą odpowiedniego kandydata.
  • luciva 18.10.13, 09:25
    Tak, Lamko, każdy ma po swojemu , również Winogrona, dlaczego więc nie przyjęto tutaj tego? że ona ma po swojemu właśnie tak - przodków, Andersa, brak patologii i facetowi pierwsza się nie oświadcza?
    Moje myślenie dla mnie jest najmojsze, Twoja dla Ciebie a dla niej - jej.
    więc tak, ja nie mogę krytykować Twojego, czy innych forumowiczów, bo musze przyjąć że każdy ma po swojemu, ale inni mogą krytkować Winogrono, i ona już nie może mieć po swojemu.....no ciekawe, ciekawe......
    W ssumie trochę brak logiki, no nie? wink
  • mayenna 18.10.13, 09:34
    Alez może, może ze wszystkimi tego konsekwencjami: takimi, że jej postawa może być śmieszną, anachroniczna i niezrozumiała dla innych. Przyjąć do wiadomości że inni mogą nas widzieć zupełnie inaczej niż tego oczekujemy jest aż tak strasznym doświadczeniem? Z tym styka się już dziecko w przedszkolu.
  • lampka_witoszowska 18.10.13, 11:35
    Luciva, zmiłuj się, złóż to logicznie,a nie usiłujesz wybrnąć nie mając argumentów -
    przyszła pani z pytaniem, tak?
    nie wie, dlaczego pan się nie oświadcza i pyta, czy czegoś my nei wiemy, tak? gorzej - pyta, czy mężczyźni patrzą na majątek panny. BOGACI mężczyni czy patrza na majątek. Potem, pomijając już swoje pytania, opowiada historię rodziny, wyjasniając, że nie wie i nei będzie wiedziala, bo jest tak cudnego gatunku człowiekiem, że nei zapyta pana, więc pyta w internecie, tak?
    ludzie się z tego podśmiewają
    pani na to - ale wy durni jesteście! ty nie miałas kasy, a ty nie masz nadal,a ja mam.

    czyli o co chodzi w tym wątku? wyjaśnić pani, dlaczego jej pan się nie oświadcza? wyjasniono
    wyjasnić, co ma zrobić, żeby sobie poprawić los? wyjaśniono
    zachwycić się poziomem pani? nie da rady
    powiedzieć, że pan jest świnia? nie da rady
    porozważać intercyzę? tez nie da rady, bo do rozmowy o intercyzie dośc daleko, prawda?

    to powiedz nam, nieczającym sarkazmu wink , o co pani w sumie szło w tym wątku

    ps. kazde zdanie jest cenne i nie każde zgodne z moim - jak możesz zauwazy. Ale jak czytam - napijta się kawy, to zobaczycie to, co JA widzę (chalsia) albo Twoje: bo nie rozumiecie, a ja rozumiem - albo podejrzenia o zazdrość, tez fajne, normalnie kilka osób w głowy innym wlazło i opisuje wrażenia... wink - to to jest mówienie swojego odmiennego zdania w sposób wybitnie nieudolny, z pozycji siły i "wiedzenia lepsiej"
    mnie to i śmieszy, i lubię sobie z takich ludzi zadufanych podworować.

    Mam nadzieję, że czaisz różnicę w wypowiadaniu swojego zdania?

    ps. pozwolę sobie nie skomentować treści - bo ona nie chciała się śmiać. To nie dla mnie big_grin

    Skomentuję za to rzekomo "mojsze zdanie" kazdego. Moim zdaniem ja się kieruję i siłą rzeczy, gdy chcę - to je wypowiadam. Ale nie napiszę do Ciebie: jak dorośniesz, to zrozumiesz. Albo - jak się napijesz kawy. Albo coś równie żałosnego. Bo nie.

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • czerwone.winogrona 23.10.13, 00:40
    "z przodkami autorka tyle razy tu wyjechała, tak nimi machała przed nosami, że na to inni sarkastycznie zareagowali."

    znów naginasz fakty - o przodkach napisałam w odpowiedzi na pytanie Kaspera254, nie "wyjechałam" i nie "machałam". Wy o moich przodkach napisaliście w tym wątku więcej, niż ja.
  • lampka_witoszowska 23.10.13, 07:53
    ale gdybyś mogła przejrzeć swoje wpisy, zamiast uprawiac szarpaninę bezsensowną, to by było dużo grzeczniej i bardziej na poziomie...
    z góry dziękuję wink

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • monika3411 17.10.13, 09:01
    Ten wpis jest obrzydliwy. Osoba z taką klasą, jak się tu usiłujesz mienić nie napisałaby czegoś równie ohydnego.
  • czerwone.winogrona 17.10.13, 13:31
    Szkoda, że niektórzy "nie załapali ironii"

    Swoja drogą, ciekawe, że tak śmiertelnie poważnie traktujecie pieniądze i z nich,z problemu ich niedoboru, ironizować nie można (bo już moja ironia na temat stosunków rodzinnych jakoś przeszła bez echa smile).

    Czyżby jakieś "zanurzenie w konsumcjoniźmie? wink"


    No, ale jeżeli ktoś zarabia w miarę godnie i ma problem w związku a jego wybranek jest zamożny, to można pisać tak, jak blue_ania37:

    Cudny wątek wprost na przemian umieram ze śmiechusmile
    Dobry dom, chłopi,powstanie warszawskie, ręce precz od Jasnorzewskiejsmile
    Winogrono!
    Skąd ty się urwalas?
    Faceta z którym się bzykam od kilku lat nie wypada zapytać co z nami dalej?
    Bo pierwszy krok należy do mężczyzny?
    Jakbym była z dobrego domu to bym się nie bzykala bez poważnych zamiarów pana a napewno już dopiero po oficjalnych zmowinach.


    Jeszcze tylko drobiazg jakiś do kupienia na święta miły Sylwester i już można zakończyć związek z noworocznym postanowieniem.

    poza ciągłymi insynuacjami, że jestem w związku dla pieniędzy także w innych wpisach, lampka_witoszowska po prostu stwierdza, ze jestem utrzymanką!

    "ja natomiast, w przeciwieństwie do ciebie, nigdy nie byłam utrzymanką - to w sumie miła świadomość - kiedyś spróbuj, warto"

    ale na jakiej podstawie - ot, tak sobie powiedziała!

    Cały ciąg postów nabijających się ze mnie i z mojej Rodziny. Bo z bogatszego można - jakie on może mieć problemy?

    Ja napisałam mój "ironiczny post" naprawdę tak samo mocno, jak pisała o moich problemach blue_ania37, mayenna, czy też lampka_witoszowska. I do tego śmiałam się przede wszystkim z braku pieniędzy (moje ironiczne uwagi na temat stosunków rodzinnych nie spotkały się z takim oburzeniem!), one natomiast śmiały się z mojej Rodziny i problemu osobistego, zarzucając mi "nieczyste" motywacje. A przecież pieniądze są dla Was tak nieistotne!

    Może wy także wyszłyście za mąż nie kochając swoich mężów? Wy zarzucacie to mnie, ja też mogę chyba? Na pewno jednak blue_ania37, jako rozwódka, bzykała się z nieodpowiednim mężczyzną. No, ale o niej tak nie można napisać, wszak ona mało zarabia, a poza tym efektem bzykania jest dziecko ......

    Napiszcie, proszę, dlaczego nie można żartować z braku pieniędzy, ale bogatszego można zmieszać z błotem i przypisać mu najgorsze motywy, którymi rzekomo kieruje się w życiu?

    Czy pieniądze to dla Was jakiś nieosiągalny a pożądany bożek, którego zazdrościcie innym? wink


  • kobieta306306 17.10.13, 13:50
    czerwone.winogrona napisała:

    > Napiszcie, proszę, dlaczego nie można żartować z braku pieniędzy, ale bogatszeg
    > o można zmieszać z błotem i przypisać mu najgorsze motywy, którymi rzekomo kier
    > uje się w życiu?

    e tam, co się przejmujesz. Przecież nikt się nie przyzna, że troszkę zazdrości wink
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 14:27
    ja się przyznam, ja big_grin umieram z zazdrości, strasznie bym chciała być na miejscu winogrona, strrrraszecznie smile

    kurczę, dotąd myślałam, że to winogrono zazdrości tym, które z amąż się wydaly, czy to z późniejszym rozwodem, czy nie. A tu proszę, jaka niespodzianka big_grin to ja zazdroszczę smile

    i dlatego lubię fora internetowe big_grin

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • kasper254 17.10.13, 13:58
    1.Jak widać, pochodzenie, "dobre studia", wysoki status materialny, nie dają tego, co jest jakby elementarną, immanentną cechą porządnego, mądrego człowieka. Mój teść był spawaczem i był pochodzenia chłopskiego; moja siostra była praczką - pochodzenia robotniczego. Nie zwykli śmiac się na pogrzebie. Nuie przyszłoby to im do głowy.
    2.Twoja ironia - czerwone winogrono - jest podobna do "wyrżnięcia watahy" i innych kretynizmów tego faceta od Harvardu. I ten Twój dystans, poczucie wyższości, pogarda.
  • blue_ania37 17.10.13, 14:19
    Nie ma sensu z tobą dyskutować Winogrono!
    Ty masz jednego bożka pieniądzę i fasadę że pochodzisz z dobrego domu.
    Pisywał tu już jeden taki z dobrego domu, potomek Żeromskiego, zastawa srebna, pamiątki rodzinne, obrazy, syn lekarza, tylko dziewczynę z którą mieszkał wyzywał od "niedo.....ch suk".
    Kup sobie dobry krem, zjedz wykwitną kolację, napij się dobrego winka i wyluzuj.

    www.youtube.com/watch?v=zFwaRmpzvjo
  • czerwone.winogrona 17.10.13, 15:32
    Kolejny pogardliwy post, tylko w bardziej "gładko" napisany.

    Rozumiem, blue_aniu37, że gdyby było Cię stać na "dobry krem i wykwintną kolację" nie miałabyś już żadnych problemów.

    I Ty piszesz, że moim bożkiem są pieniądze...
  • blue_ania37 17.10.13, 16:15
    czerwone.winogrona napisała:

    > Kolejny pogardliwy post, tylko w bardziej "gładko" napisany.
    >
    > Rozumiem, blue_aniu37, że gdyby było Cię stać na "dobry krem i wykwintną kolacj
    > ę" nie miałabyś już żadnych problemów.
    >
    > I Ty piszesz, że moim bożkiem są pieniądze...

    Jesteś przewrazliwona na moim punkcie, to nie ja pisałam o ciuchach i torebkach za moją pensję sprzed prawie dwa i pół roku.
    Ale skoro nie chcesz mojej rady i nei chcesz wyluzować, to ja się wyluzuję zakupię dobre wino sobie na wieczórsmile krem mam, zawsze mam kremy z pat&rub za tą 100 co się kłóciłam z eksem kupujęsmile
    Zejdż ze mnie, idż na jogging czy coś, ewentualnei zrób panu coś na kolację to może zauważy że nie tylko do bzykania jesteśsmile


    --
    www.youtube.com/watch?v=KMdJL-zpxUo
  • czerwone.winogrona 17.10.13, 16:29
    "Jesteś przewrazliwona na moim punkcie, to nie ja pisałam o ciuchach i torebkach za moją pensję sprzed prawie dwa i pół roku. Ale skoro nie chcesz mojej rady i nei chcesz wyluzować, to ja się wyluzuję zakupię dobre wino sobie na wieczórsmile krem mam, zawsze mam kremy z pat&rub za tą 100 co się kłóciłam z eksem kupujęsmile" - znaczy się: utrzymanka eksa?


    "Zejdż ze mnie, idż na jogging czy coś, ewentualnei zrób panu coś na kolację to może zauważy że nie tylko do bzykania jesteśsmile"
    - tego nie skomentuję - każdy wyciągnie chyba wniosek sam.... - pisze to kobieta, która pytała o alimenty od BYŁEGO męża..., czyli chciała pieniądze za to, że kiedyś była żoną:

    oto post blue_ani37:

    "Czy w związku z tym, że mieszkamy w jego domu a mąż nie chce żebym przebywała w jego domu (jesteśmy tam zameldowani) mieszkam z dzieckiem w mieszkaniu moich rodziców mogę domagać się alimentów na siebie ponieważ bedę zmuszona dojeżdzać do pracy 100 km?
    Ania"


    jakie to żałosne....

    To ty mnie zaatakowałaś, ja tobie odpisałam w tym samym duchu.... Musiało zaboleć - ale nie dotarło... smile
  • blue_ania37 17.10.13, 17:07
    czerwone.winogrona napisała:

    > "Zejdż ze mnie, idż na jogging czy coś, ewentualnei zrób panu coś na kolację
    > to może zauważy że nie tylko do bzykania jesteśsmile
    "[/i] - tego nie skome
    > ntuję - każdy wyciągnie chyba wniosek sam....
    - pisze to kobieta, która
    > pytała o alimenty od BYŁEGO męża..., czyli chciała pieniądze za to, że kiedyś b
    > yła żoną:

    >
    > oto post blue_ani37:
    >
    > "Czy w związku z tym, że mieszkamy w jego domu a mąż nie chce żebym przebywała
    > w jego domu (jesteśmy tam zameldowani) mieszkam z dzieckiem w mieszkaniu moich
    > rodziców mogę domagać się alimentów na siebie ponieważ bedę zmuszona dojeżdzać
    > do pracy 100 km?
    > Ania"

    >
    > jakie to żałosne....
    >
    > To ty mnie zaatakowałaś, ja tobie odpisałam w tym samym duchu.... Musiało zabol
    > eć - ale nie dotarło... smile

    Wiesz, co ja już wiem, ty jesteś cholernie nieszczęśliwą kobietą w tym związku.
    Szamoczesz się, trzepotasz pazurkami, wymyslasz w swojej ograniczonej główce kolejne przeszkody stojące na drodze do twojego szcześcia, liczysz i przeliczasz, co była zona, co ty, panu podliczasz majątek, sobie dobre pochodzenie.
    A ty jesteś starą zgorzkniałą panną, której koleżanki mają mężow i dzieci a ty nawet nie możesz powiedzieć że masz narzeczonego.
    Od moich alimentów, to się odwal, zazdroscisz, to namów swojego pana na małżeństwo i jak się już ewentualnie rozwiedziecie to też będziesz mogła kupować sobie kremy za pieniądze eksa.
    Ale ten pan to chyba cię nie chce.
    P.S
    Patrz na daty, to był chyba 2011 rok rzeczy które wyciagasz, wtedy byłam jeszcze mężatką.
    Alimentów na siebie nie mam, bo nigdy o nie nie wystapiłam, ale proponuje ci żebyś spędziła kolejny wieczór na szukaniu w wyszukiwarce moich postów, ja będę piła wino, nie będę myślała o tobie, bo mam przyjemniejsze rzeczy do robienia np bzykaniesmile
    A



    --
    www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
  • mayenna 17.10.13, 17:42
    Boskiesmile Cóż za klasasmile
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 14:43
    kto poza toba traktuje tu śmiertelnie powaznie temat pieniędzy?
    przeciez o czymś innym ludzie piszą, o twoim braku obycia, nie o pieniądzach - a że powyciągałas jakieś przestarzałe sprawy dotyczące pieniędzy właśnie - to kto tu ma problem?
    no, bez sensu

    na temat moich wypowiedzi napisałam powyżej, tam, gdzie mnei próbowałaś pozaczepiać, nie będę się powielać

    powołujesz się na swoją rodzinę, która ma za ciebie jakoś świadczyć? ciekawe. A jak ktoś z twojej rodziny zrobił coś złego, to tez ma świadczyć - konsekwentnie - przeciw tobie, jak rozumiem?

    Ania nie tylko się bzykała, ona wręcz wyszła za mąż i urodziła dziecko. O, ja tak samo smile

    Czujesz się bogatsza. Ok smile mam na ten temat inne zdanie.

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • czerwone.winogrona 17.10.13, 15:28
    "na temat moich wypowiedzi napisałam powyżej, tam, gdzie mnei próbowałaś pozaczepiać, nie będę się powielać"

    ja Cię nie "zaczepiałam", to Ty, zupełnie bez uzasadnienia, napisałaś:

    "ja natomiast, w przeciwieństwie do ciebie, nigdy nie byłam utrzymanką - to w sumie miła świadomość - kiedyś spróbuj, warto"


    a potem się tłumaczysz:

    "Tekst o utrzymance - ano, stąd, że w pierwszym poście jestes ubogą, która nie ma nic przeciwko intercyzie, byle chłop z pieniędzmi cię zechciał" ?????


    oto mój pierwszy post w wątku:

    "Mam pytanie - przepraszam, że nie dotyczy ono bezpośrednio rozwodu, ale wydaje mi się, że właśnie tu forumowicze będą mi w stanie na nie odpowiedzieć, macie bowiem doświadczenie w sytuacjach, w których poznajecie prawdziwe intencje osób wkraczających w związki.

    Moje pytanie brzmi: czy Waszym zdaniem zamożni mężczyźni zwracają uwagę na status materialny kobiety, z którą rozważają małżeństwo? "


    Gdzie tu o byciu "ubogą, która nie ma nic przeciwko intercyzie, byle chłop z pieniędzmi cię zechciał" ?????
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 21:08
    kochanie, kompletnie pomyliła ci się kolejność wpisów - tekst o utrzymance był po twoim wyciu z radości, potem pytałaś, z czego wynika moja opinia o tobie, a skoro czegoś nie zrozumiałaś, to ci wytłumaczyłam. Nie "się tłumaczyłam", bo już od dośc wielu lat nie tłumaczę się przed ludźmi, ale tobie tłumaczyłam big_grin

    ech, wyłazi jakaś nieuzasadniona, nieopanowana potrzeba patrzenia na bardziej lotnych od ciebie ludzi z góry big_grin
    po co ci to? przeciez tak naprawdę nei poczujesz się dzięki temu lepiej
    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • alinawk 17.10.13, 14:51
    > Czy pieniądze to dla Was jakiś nieosiągalny a pożądany bożek, którego zazdrości
    > cie innym? wink

    Niestety, jak widać zestaw 'dobry dom', samochód za 200tys. plus apartament za kilka mln podniósł ciśnienie kilku forumowiczkom.
    Przypomniała mi się nawiasem mówiąc jedna pani która się dziwiła jak można wydać na dziecko dwa tyś. na miesiąc i jak to jest możliwe, skoro ona dziecko ubiera w ciuchlandzie i sobie nie wyobraża wydania takiej kwoty.


    --
    Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś. -Stanisław Lem
  • lampka_witoszowska 17.10.13, 21:16
    big_grin
    tak - zazdrościmy. I ciśnienie nam skacze. Mi najbardziej na widok czcionki. Albo na wieść, że bogaty pan ów nei jest w moim posiadaniu smile Wypowiadającym się tu mężczyznom też ciśnienie skaczesmile i w ogóle całemu światu smile

    lampka, co nie napisze, na co wydaje miesięcznie 2 tys, bo nie ma to znaczenia smile

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • mayenna 17.10.13, 15:44
    Może sprostowanie: nie śmieję się z rodziny. Śmieszy mnie twoja postawa wynikająca z posiadania takiej, a nie innej rodziny ( w domyślę; lepszej niż inne). Bawi mnie rozróżnianie warstw społecznych wyznaczane zasobnością portfela. Takie odwrócenie nuworyszostwa.
  • mayenna 16.10.13, 22:06
    Ale po co ma zmieniać? On tylko nie chce się pewnie wiązać. Ty mu to dajesz.
  • kobieta306306 17.10.13, 10:46
    winogrono - ile masz lat? To ważne do dalszej dyskusji.
  • mulka 17.10.13, 15:26
    bo gdybyś napisała, że z tym absztyfikantem spotykasz się (romansujesz, joggujesz, gotujesz mu itd.) już trzy kwartały, a on jeszcze się nie zdeklarował w tradycyjny (każdy w Twoim środowisku wie jak to wygląda) sposób, to wszyscy tutaj zrozumieliby Twoje (i Twojej szlachetnej Rodziny) rozterki.
    Ale trzy lata?!
    No, daj spokój!
    Przecież takiego scenariusza to nawet najbardziej badziewna TV nie weźmie!
    Trzy lata?! No weź... smile
  • argentusa 17.10.13, 16:55
    mulka, to ja to chyba jakaś dziwna jestem.
    Dopiero po paru latach zdecydowaliśmy, że zamieszkamy razem.
    Wcześniej po prostu nie byłam na to gotowa - Obecny pewnie też nie był.
    I oboje mieliśmy wtedy oddzielne lokale mieszkalne wink. Matko jedyna, mnie takie tempo trochę poraża. Ale co kto woli.
    Ar
    ps. no dobra, załapałam sarkazma wink
  • xciekawax 17.10.13, 16:12
    nie rozumiem tylko dlaczego chcesz z panem zerwac 1go Stycznia. Czy to dlatego ze czekasz aby sie oswiadczyl w Wigilie albo na nowy rok? Bo takie masz oczekiwanie? a jak nie to bye?
    To troche taki glupi ultimatum, szczegolnie ze pan nie wie ze juz jest Twoja przeszloscia jezeli sie nie oswiadczy.

    Ja na Twoim miejscu mialabym konwersacjie na temat jak on widzi wasza przyszlosc, gdzie stoicie, czy ma powazne plany i okreslic sie jak ty to widzisz. Twoje podejscie jest troche wyrachowane, a troche tez dziecinne. Nie wiem ile masz lat, i ile pan ma lat, wiec jezeli masz 20+ to rozumiem Twoje zachowanie, i radzilabym Ci sie nie spieszyc dla Twojego dobra. Masz czas. Ale pana spojrzenie na wasz zwiazek powinnas do tej pory znac. Nie chodzi nawet o oficialna rozmowe, ale po prostu w konwersacjiach takie rzeczy wychodza. szczegolnie gdy sie jest w zwiazku tak dlugo. Samo to ze nie masz pojecia jak facet czuje na temat nastepnego malzenstwa wychodzi z tego ze on i ty takich konwersacji unikacie - co nie rokuje dobrze. I nie ma sensu winic Twoj status materialny za to ze facet nie chce abys byla jego zona. Nie wiem jaki jest problem, ale jest to cos w tobie i w Twoim partnerze.
  • raszefka 17.10.13, 18:09
    xciekawax napisała:

    >
    >
    > Ale pana spojrzenie
    > na wasz zwiazek powinnas do tej pory znac. Nie chodzi nawet o oficialna rozmo
    > we, ale po prostu w konwersacjiach takie rzeczy wychodza. szczegolnie gdy sie
    > jest w zwiazku tak dlugo.

    Tak mi się też wydaje od początku tego wątku. Trzy lata razem i nie wiedzieć, jakie partner ma plany na życie? Partner, bo nie pasuje mi tu, niestety, określenie "ukochany".
  • jan7911 17.10.13, 19:52
    Jak trzeba nisko upaśc żeby dawac du.. facetowi który nie składa zadnych zobowiazań. W tym przypadku lepiej zatrudnić się w agencji. Cociaz z tego byłaby kasa, a tak dajesz za fryko.
  • argentusa 17.10.13, 20:21
    o cholera, aleś poleciał.
    Jak dla mnie to dawanie ... za obietnicę małżeństwa to jest dopiero kur...stwo.
    i kurczę, naprawdę nie jest możliwe LUBIĆ seks z danym gościem? Dla samego seksu nie można się spotykać z kimś 3 lata? Seks za małżeństwo do dopiero prostytucja.
    O losie, Janie, kobiety naprawdę dostały prawo lubienia seksu dla samego seksu. I niczego więcej.
    Są nawet takie co to wiązać się nie chcą specjalnie. Bowiem NIC od pana nie potrzebują (pieniądz zarobią, lokal mają, dzieci też już mają, ... -tu wpisać wsio co można mieć i bez portek w domu). A do łóżka i kina lubią mieć stałego chuopa. Nieślubnego.
    Wiem, że takie są. Znam ze 3 osobiście. I ie oceniam. Ich wybór.
    Ar.
  • argentusa 17.10.13, 20:22
    i kim trzeba być żeby jak to sutelnie ująłeś "dawać d..y" za papierek i błyskotkę na palcu.
    Toż to niżej niż prostytucja stoi. Bo i narobić się po trzeba. (te wszystkie gary, prasowania itp).
    Ar.
  • jan7911 17.10.13, 20:35
    Ten"papierek i błyskotka na palcu" to norma w polskiej tradycji i kulturze. Konkubinat do niedawna kojarzył sie z kryminalistami i wszelka patologia .Czerwone Winogrono w poprzednich wpisach chwaliła się że pochodzi z dobrej rodziny z tradycjami. Pochodzenie zobowiazuje - zwłaszcza gdy ktoś się nim chwali.
  • argentusa 18.10.13, 10:00
    << Ten"papierek i błyskotka na palcu" to norma w polskiej tradycji i kulturze.>>

    podobnie jak (ZWŁASZCZA wśród zamożniejszej szlachty) - nieślubne dzieci, kochanki, kochankowie, uzależnienia od opiatów, szarżowanie historią ( i histerią) oraz hazard. A potem kojarzenie małżeństw w celu uratowania tyłka. Ja już nawet nie myślę o przykładach z literatury, a o dokumentach źródłowych - sobie można w archiwum państwowym wieleeee znaleźć jak się poszuka. Wśrós najznamienitszych nazwisk.
    Tylko, to drugie oblicze oficjalnie nie istniało. A służbę, która była uprzejma zajść w ciążę wysyłało się "na wieś".
    hehehe mogę sobie popisać wiele - wiele papierków widziałam. A ile fantastycznej wiedzy jest w księgach parafialnych...
    Ar.
    ps. ciekawam ilu uczestników tego forum ma co najmniej równe społeczne pochodzenie jak autorka wątku, tylko nie obwieszcza tego.
  • aniebieska 19.10.13, 10:26
    Ja bym jeszcze dodała, że "nie dla psa kiełbasa". Kobieta potrzebuje partnera życiowego w każdej sferze, a nie papierowego "członka" podstawowej komórki społecznej.
  • luciva 18.10.13, 08:34
    A może ona też coś ma z tego? Np. dobry seks? Nie wpadło Ci do głowy? No to już wiesz, tak tak kobiety też w tym celu spotykają się z facetami, a faceci...no cóż.......dają d? big_grin
  • lampka_witoszowska 18.10.13, 09:01
    no, dobrze, to oczywistośc, ale czy koniecznie kobieta musi kupowac browar (i to z intercyzą i pod przysięgą wink ), żeby napić się piwa? no, na litość...
    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • aniebieska 19.10.13, 09:48
    Logic znie myśląca kobieta lgnie do faceta, który posiada inne atuty niż przekonanie o niepowtarzalności swoich najczęściej wątpliwej jakości klejnotów. Jeśli męźczyzna traktuje zaproszenie kobiety na kawę jak inwestycję, która musi się mu zwrócić najbliższej nocy , to kobieta wybierze tego, któremu nie trzęsie się ręka przy kasie i który nie składa deklaracji, a po prostu działa, jest zaradny i ma głowę na karku. W agencji pracują kobiety skrzywdzone przez los, a jedynie frustratom odkładającym przez cały tydzień na burdel pieniądze zaoszczędzone na kawie wydaje się, że one robią to dla przyjemności widzenia jednego czy drugiego typa.
  • kobieta306306 18.10.13, 12:08
    śnieg będzie padać, bo wszystkich równo wali w dekiel.

    ps mam żal do autorki, bo nie odpowiedziała na moje pytanie o wiek. Mogła choć przybliżoną wartość podać typu 30 + albo jakoś tak, a tak czuje się olana.
  • raszefka 18.10.13, 12:15
    Zaczęło się mordobicie i autorka wycofała się na bezpieczne pozycje.
  • blue_ania37 18.10.13, 12:18
    raszefka napisała:

    > Zaczęło się mordobicie i autorka wycofała się na bezpieczne pozycje.

    Autorka nie brała w tym udziału?
    Była bardzo spolegliwa i epatowała ciężką do ogarnięcia empatią.
    Jak komuś to jest to mordobicie jak w drugą stronę to ofiara.
    A


    --
    www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
  • kobieta306306 18.10.13, 12:21
    ona się schowała, żeby samej nie zarobić big_grin
    generalnie wygląda to tak, że zwiała. I moje pytanie pozostało bez odpowiedzi.
  • lampka_witoszowska 18.10.13, 12:50
    i znowu rozwódki wyszły na wiedźmy smile

    może poszła na emamę po pełne zrozumienie swojego problemu big_grin
    hehehe... - złowieszczo zachichotała niewinna dotąd lampka

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • tojo 18.10.13, 15:01
    Usmialem sie. Ale ciekawosc mnie cholera zżera ja wygląda bzykanie sie z panną z dobrego domu, z tradycjami powstańczymi, artystycznymi itp, nalezacą do odpowiedniej warstwy społecznej. Czy inaczej niz, powiedzmy ze zwyklą ksiegową, urzędniczką czy sprzedawczynią z obuwniczego?
  • jan7911 18.10.13, 20:24
    Przecież napisała , że sama nie sprząta , nie gotuje, to pewnie i w sypialni nie jest zbyt aktywna.Wyższe sfery nie mogą się przemęczać.
  • katja75live 19.10.13, 15:46
    Watek sie rozrusl, a to bylo kolejne wcielenie kubka w kropki smile
  • lampka_witoszowska 19.10.13, 17:50
    jeśli tak, to ciekawe, kto miał lepszą zabawę wink

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • teuta1 22.10.13, 09:11
    W trakcie śpiewa "Warszawiankę"...
  • mayenna 22.10.13, 09:35
    teuta1 napisała:

    > W trakcie śpiewa "Warszawiankę"...
    Nie ta opcja polityczna. Może raczej "Pierwszą Brygadę"? Albo piosenki Ordonki.
  • lampka_witoszowska 22.10.13, 10:04
    bo chyba nie powinno to być: millllość ci wszystko wyyyybaaaaczyyyy...

    nie ten standard, i wydźwięk... hmmm... zbyt odbiegający od intercyzy
    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • teuta1 22.10.13, 10:04
    Racja.
  • czerwone.winogrona 23.10.13, 00:40
    "Ale ciekawosc mnie cholera zżera ja wygląda bzykanie sie z panną z dobrego domu, z tradycjami powstańczymi, artystycznymi itp, nalezacą do odpowiedniej warstwy społecznej. Czy inaczej niz, powiedzmy ze zwyklą ksiegową, urzędniczką czy sprzedawczynią z obuwniczego?"

    Pytanie to w tym wątku jest trochę "od czapy", ale ciekawe. Ja uważam, że różnice są, jeżeli wyniesione z domu wychowanie oraz panująca w nim atmosfera jest różna. To, jakim jest się kochankiem, zależy jednak również od charakteru i temperamentu. Ale to tylko moje przypuszczenia, poparte skromnym raczej doświadczeniem smile.

  • czerwone.winogrona 23.10.13, 01:15
    Wróciłam dzisiaj z kilkudniowych wakacji i jestem nieco zaskoczona, że "mój" temat jest taki popularny wink.
    Z uwagą przeczytałam wszystkie Wasze wypowiedzi (w czasie wyjazdu, z przyczyn oczywistych, nie mogłam tu zaglądać smile.

  • czerwone.winogrona 23.10.13, 01:17
    Sprawa nr 1:

    Żałuję trochę, że forumowiczka blue_ania37, kobieta "po przejściach", skupiła się na wyśmiewaniu mnie a później bardzo nieudolnie próbowała mnie obrażać, zamiast napisać, co ONA myśli o intercyzie, bo właśnie ona, jak wynika z jej historii, była "ciepłą, domową kobietą" w małżeństwie, w którym podpisano intercyzę (choć pisała, że była również aktywna w firmie męża). Jak wszyscy wiedzą, skończyło się to dla niej nieciekawie.
    Wiadomo, że ja raczej nie znalazłabym się w takiej sytuacji, jak blue_ania37, gdyż zarabiam dość dobrze, i w razie rozwodu, niezależnie od intercyzy, po prostu żyłabym na takim poziomie, jak teraz smile. Chodzi mi jednak przede wszystkim o to, że sprawa intercyzy "wypłynęła", jak rozumiem z historii blue_ani37, dlatego, że jej małżonek rozpoczął przygotowania do rozstania się z blue_anią37. Innymi słowy, intercyza oznaczała w przypadku jej męża decyzję o zakończeniu prowadzenia wspólnego życia.
    Kalpa napisała w tym wątku, że małżeństwo to wola prowadzenia wspólnego życia - bardzo cenię sobie tę wypowiedź i w 100% się z tą wypowiedzią zgadzam. Tylko, czy da się pogodzić "wolę tworzenia wspólnoty" z intercyzą? Ja nadal mam wątpliwości.... I w tym zakresie proszę o opinie, najchętniej osoby z takimi doświadczeniami.
  • lampka_witoszowska 23.10.13, 08:01
    cóż... wygląda na to, że zanim zakończyło się małżeństwo, czy to z bogatym, czy biednym małżonkiem, nikt nei miał problemu z intercyzą w związku, w którym w ogóle nie rozmawia się o małżeństwie

    większośc ludzi jest po przejściach (chyba, że akurat dla Ciebie przejściami są tylko rozwody i musi to mieć dla ciebie wydźwięk negatywny - tym bardziej dziwi mnie, że porad szukasz tutaj, a nie np. na forum emama, gdzie jest dużo mężatek, jak wynika z wpisywanych treści - z bardzo bogatych i kompletnie bezproblemowych małżeństw)

    --
    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
  • czerwone.winogrona 23.10.13, 02:48
    Sprawa nr 2:

    W odpowiedzi na pytanie kaspera 254 rozwinęłam temat "dobrego domu" i rodziny z tradycjami, co spotkało się z falą postów wyśmiewających moją rodzinę i to, że uważam, że tradycje rodzinne oraz pochodzenie jest ważne w aspekcie zawierania małżeństwa.

    Ciekawe, że mayenna pisze w tym wątku:

    To czym się różnią tradycyjne poglądy na rodzinę profesorostwa od takich samych chłopa na roli? (...)Ważne są dla ciebie zewnętrzne atrybuty, schematy.

    Jak cię czytam to nie wierzę, że dałabyś się ponieść uczuciom. Sama piszesz, że nie wzięłabyś pod uwagę kandydata z innej sfery jako towarzysza życia. Dlatego chodzi tu bardziej o pewien układ małżeńsko - towarzyski niż o relację emocjonalną.


    natomiast w sąsiednim wątku, kilka dni wcześniej, odpisała Ligii1 ("przejść przez rozwód samotnie")

    Nie podejrzewałam, że masz studia. A jaki kierunek? tak z ciekawości pytam bo piszesz szalenie niezbornie jak na wyższe wykształcenie i mentalność jak pani z warzywniaka.


    Jestem ciekawa, mayenno, na czym polega "mentalność pani z warzywniaka"?

    lampka_witoszowska też jest bardzo egalitarna, ale bywa, że pisze:


    ot, prosta kobita
    a prostym się więcej wybacza


    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,131840200,131840935,Re_Mlodzi_rozwodnicy.html

    Tak się składa, że z racji wykonywanej pracy mam dostęp do programu pozwalającego bardzo szybko i efektywnie wyszukiwać w sieci interesujące mnie informacje - i niestety, bardzo szybko ujawnia on Waszą hipokryzję....

    Podkreślę raz jeszcze, że dla mnie historia mojej Rodziny oraz przodek - oficer w armii generała Andersa, jest bardzo ważny smile.

    Z uwagi na pochodzenie oraz dzięki silnym więzom rodzinnym mam rodzinę na wszystkich kontynentach, poza Azją i Antarktydą smile. Odwiedzamy się, a ja uzupełniałam wykształcenie w kilku miejscach na świecie smile.

    "O zawsze" mam kontakty z rodzinami innych oficerów generała Andersa: 1 XI i 11 XI czekają mnie ciekawe wyjazdy i spotkania z interesującymi ludźmi. Bardzo sobie te kontakty cenię, łączy się z nimi wiele ciekawych wspomnień, wydarzeń, których nie byłoby, gdyby nie "przodek - oficer" smile.




  • mayenna 23.10.13, 11:20
    Interesujące cię sformowanie pochodzi z książki Gretkowskiej. Zamiast forum poczytaj. Wyszukiwarka nie pokażesmile
    Odnośnie hipokryzji: jak się człowiek chce czegoś dopatrzeć to znajdzie. Podobnie w twoim przypadku: jak wielkie znaczenie ma dla ciebie ta intercyza? Bo zaznaczasz, ze niewielkie, a z powracania do niej, obracania tematu wynika, że jednak gołodupca byś nie pokochała i bez dostępu do majątku pana tez raczej wspólnego życia nie widzisz.

    Zabawne jest jak wypierasz się epatowania i poczucia wyższości z powodu przodka, jednocześnie dopisując kolejne zdania na ten temat, rozbudowujące historię. Ma prawo to być dla ciebie ważne, ale my mamy prawo śmiać się z tej megalomanii.Może właśnie ta postawa go tez bawi i odpycha od oświadczyn? Może nie czuje się dobrze w rodzinnym muzeum?
    Może brak szczerości i otwartości jest tym co go razi? To chyba też hipokryzja; omawianie osobistego tematu na forum, a nie poruszanie go z człowiekiem, z którym dzielisz orgazmy? Czy nie?
    A ja się swojej elitarności nie wypieram tylko moja nie ma podłoża w rodzie i zewnętrznych atrybutach, a w osobowości danego człowieka. Nie z każdym mi po drodze, nie z każdym chcę mieć bliższą znajomość. Z tobą tez pewnie byśmy się nie zaprzyjazniły. Nie widzę wspólnego pola.
  • mayenna 23.10.13, 11:28
    Jeszcze jedno: masz zabawny sposób podkreślania swoje ważności. Jak myślisz: jakie znaczenie ma dla nas twoja obecność lub nieobecność na forum? Usprawiedliwienia nie potrzebujemy. Wstawkę o podróży odbieram jako chęć zaimponowania? pokazania, że ty podróżujesz, a my nie. Jak w przedszkolusmile Babcia nie uczyła, że się nie chwalimy?smile

    Jak mężczyzna nie ma zadęcia na wyższe sfery to go taka postawa może bardzo męczyć.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka