Dodaj do ulubionych

Widmo rozowdu ...jestem pogubiona.

25.11.13, 10:23
Dzień dobry, jesteśmy ( byliśmy) z mężem 15 lat po ślubie. Mamy 6-letniego synka. W listopadzie mąż przyznał się, że wynajął mieszkanie bo chce odejść, bo ma inne wizje itd. Pytałam się czy jest inna kobieta, zaprzeczał. Nic nie wskazywało na to. Ale jednak w weekend dostał dziwny telefon, jak go przycisnęłam to się przyznał, że ma jednak inną.
Mamy po 41 lat. Nie muszę mówić, że ona jest pewnie młodsza, nie boli jej głowa, i nie ma ciagle okresu wink A ja nie wiem zupełnie na czym stoję. Mimo, że miał mieszkanie, od początku listopada mieszkał w domu. Po przyznaniu do bycia z kims innym wywaliłam mu torby, ciuchy i kazałam się wynosić. Co tez i uczynił. Łączy nas dziecko, które kocha, które chce odwiedzać itd. Nie wiem zupełnie jak to sobie wszystko poukładać. Czy ja mam czekać na jakiś ruch z jego strony...typu pozew? On powiedział, że na razie nie myślał o rozwodzie ( ale ja mu nie wierzę). Jak się spytałam o alimenty i zapewnienie nam bytu to oczywiście nie ucieka od tego. Ale wiadomo, nowa kobieta, wszystko możę się zmienić. Chyba nie musze pisać, że jestem strzępkiem nerwów, bliska załamania i depresji. Nienawidzę go i kocham jednocześnie. czy spieszyć się do rozwodu, czy czekać? Kochanka niby mieszka w innym mieście i jej tu nie ma. Z czym się w ogóle je taki rozwód????? Czy żadać już teraz jakiś alimentów na dziecko, an siebie? On zarabia bardzo dobrze, Moja wypłata wystarcza na opłaty i kredyt na mieszkanie. Aha co do rzeczy materialnych to mamy wspólne mieszkanie i kilka hektarów ziemi. Są jeszcze dochody z innych żródeł, ale sa też i kredyty. jak to wszystko dzielić? jak to wygląda? Dziękuję za zrozumienie i odpowiedzi.
Edytor zaawansowany
  • altz 25.11.13, 12:17
    Na razie nie macie rozwodu, więc powinien uczestniczyć w wydatkach na normalnych zasadach, to są wasze wspólne pieniądze.
    Z rozwodem nie ma po co się spieszyć, mąż został pogoniony z domu, na co z chęcią przystał.
    Pilnuj tylko, żeby nie robił jakiś dziwnych ruchów typu przelewy na obce konta czy sprzedaż składników majątku. Może rozum wróci? Może pozna się na pani lepiej, jak pomieszka? A może będzie mu tam dobrze? Nic nie wiadomo, w każdym razie chaotyczne i nerwowowe ruchy tylko pogarszają sytuację.
    Żądaj pieniędzy na ratę kredytu proporcjonalnie i pieniędzy na dziecko też proporcjonalnie, więcej zarabia, więcej płaci, proste. Dokumentuj dyskretnie nową miłość męża, może się przydać, gdyby chciał zaprzeczać albo coś wymyślić. Po to są dowody w ręku, że nie trzeba było ich używać. wink
    I więcej luzu, mąż nie jest Twoją własnością, chce to odejdzie czy się rozwiedzie, nic nie jest na zawsze, a każdy ma prawo do układania własnego życia.
  • cottonka 25.11.13, 12:37
    Konto bankowe zablokował i nie mam dostępu, niestety nie widzę co robi. czy żadać aby mi pokazywał co jakiś czas co się tam dzieje? Poki co mi przelał pieniądze i mam za co życ. Wiem, że nie jest własnością. Z tym muszę się pogodzić bo to był mój mąż i ojciec mojego dziecka. No nic będę tak trwać poki co.
  • lexi777 25.11.13, 14:21
    Moim zdaniem musisz się zorganizować do życia w pojedynkę z dzieckiem.Podałabym też o alimenty i o kontakty z dzieckiem bo za chwilę panu pod wpływem kochanki się odwidzi i zacznie ci narzucać swoje i niekoniecznie korzystne warunki dla ciebie. Jesteś teraz słaba więc da ci trochę w kość. Miałam podobną sytuację niestety, mąż stwierdził, że nie kocha już i tam jest jego serce.Obiecywał, że przepisze mi mieszkanie (było wspólne) i pójdzie na rękę w sprawach podziału majątku. No i co,po paru miesiącach złożył pozew w którym się wybielał, wziął adwokatkę cobym mu nie napsociła.A mieszkanie niestety spłacałam. Wiem jak się miotasz i co czujesz, ale z perspektywy czasu widzę swoje błędy, płacz przy nim, pokazywanie bólu, nadzieje na zmianę zdania. Nic z tego, pokazał jedynie drwinę, ukryte uśmieszki i radochę, że mi źle.A naprawdę żyliśmy bardzo zgodnie i nic mu nie zrobiłam.
    Więc podsumowując, staraj się trzymać fason mimo, że w środku wyjesz, daj mu wolność niech idzie (co twoje to wróci a co nie wróci to nigdy twoje nie było).U mnie o tyle łatwiej było, że mąż nie starał się wrócić, a ja wiedziałam ,że go nie przyjmę bo bym mu zrobiła piekiełko na ziemi. Nie zaufałabym mu już nigdy.
    Dzisiaj ja mam męża i dwoje dzieci, a jemu nie wyszło i się rozeszli (kasę stracił na wycieczki i inne), mieszka u rodziców w dwupokojowym mieszkaniu i szuka pracy. Ma dzisiaj 39 lat. Nie zazdroszczę i nie wspólczuję. Na dzień dzisiejszy mam to gdzieśsmile Dla ciebie też zaświeci słońce, trzymaj się pozdrawiam
  • leda16 25.11.13, 19:50
    lexi777 napisała:

    Podałabym
    > też o alimenty i o kontakty z dzieckiem bo za chwilę panu pod wpływem kochanki
    > się odwidzi i zacznie ci narzucać swoje i niekoniecznie korzystne warunki dla
    > ciebie.


    Na miejscu Autorki wątku nie gnałabym od razu do sądu tylko starałabym się załatwić sprawę w 4 oczy. Pójście na udry, histeria, emocje, unoszenie się ambicją to najgorsi doradcy Póki ma poczucie winy za rozwalenie dziecku rodziny, będzie zachowywał się ugodowo. Po prostu niech zadeklaruje na piśmie ile będzie płacił na dziecko i matkę. Wg. prawa rodzinnego, na dziecko może płacić do 60% swoich dochodów. Ale cóż, rozmowy z mężem radzę na dyktafonie rejestrować jako ewentualny dowód dla sądu. Odnośnie kontaktów z dzieckiem - niech ma te kontakty nie ograniczone. Dziecko na pewno go kocha, a manipulując nim i jego uczuciami matka tylko zwichnie mu psychikę. Niepokojąca jest blokada konta wspólnego(?) Wynika z tego, że nie ma uczciwych intencji a kochanka nie jest przelotnym romansem. Odtąd należy mu dać zerowy kredyt zaufania, którego przecież w nikczemny sposób nadużył. Nadal jest mężem, więc musi partycypować w kosztach utrzymania rodziny. To, że się wyprowadził bądź został "wyrzucony" z domu, w świetle wspólnoty mieszkaniowej nic nie znaczy. Żeby definitywnie pozbyć się go z domu, Autorka wątku musiałaby go spłacić. Kwestię zniesienia współwłasności reguluje na szczęście sąd a nie ten, kto głośniej wrzeszczy.


    Obiecywał, że pr
    > zepisze mi mieszkanie (było wspólne) i pójdzie na rękę w sprawach podziału maj
    > ątku. No i co,po paru miesiącach złożył pozew w którym się wybielał, wziął adwo
    > katkę cobym mu nie napsociła.A mieszkanie niestety spłacałam.


    Niestety, wiele kobiet daje się nabrać na takie obietnice, godząc się na rozwód bez orzekania o winie, byle szybciej. A później żałują tej "szybkości " latami w sytuacji, gdy stracą pracę, o co bardzo łatwo, bądź poważnie zachorują.







    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • lexi777 25.11.13, 21:27
    Nie godziłam się na rozwód bez orzekania w zamian za mieszkanie. Sam to zaproponował, poza tym mieszkanie było wspólne i tak bym spłacała jego część nawet jakby rozwód był z jego winy. Dzieci nie mieliśmy, po co mi się szarpać było w sądach.Szybciej znaczy lepiej. Chodziło mi o to,że facet mówi zaraz po tak a potem zaczyna inną śpiewkę
  • zmeczona100 25.11.13, 22:56
    > Na miejscu Autorki wątku nie gnałabym od razu do sądu tylko starałabym się zała
    > twić sprawę w 4 oczy.

    Ja pierniczę. Naprawdę sądzisz, że autorka jest taką skończoną kretynka, że potrzebuje tego typu porad?

    Po prostu niech zadeklaruje na piśmie ile będzie płac
    > ił na dziecko i matkę.

    Ten papier jest mniej wart, niż toaletowy- tamten przynajmniej miękki i się nadaje.
    Wg. prawa rodzinnego, na dziecko może płacić do 60% swoi
    > ch dochodów.

    No co Ty nie powiesz. Jakieś konkrety może jednak?

    Niepokojąca jest blokada konta wspólnego(?) Wy
    > nika z tego, że nie ma uczciwych intencji

    No nie wiem, jak doszłaś do tak wymagających skomplikowanych operacji myślowych wniosków.

    Nadal jest mężem, więc musi partycypować w kosztach utrzymania ro
    > dziny.

    A kto go zmusi? Autorka przez rozmowę w cztery oczy?


    eby definitywnie pozbyć się go z domu, Autork
    > a wątku musiałaby go spłacić.

    Tak? A ja słyszałam, że musiałaby się też rozwieść.
    --
    Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
  • leda16 26.11.13, 18:00
    zmeczona100 napisała:
    > Ja pierniczę. Naprawdę sądzisz, że autorka jest taką skończoną kretynka, że pot
    > rzebuje tego typu porad?


    Jednak większość dorosłych ludzi potrafi się porozumieć bez konieczności sponsorowania urzędników sądowych, kuratorów i hien adwokackich. Tak, że nie mierz wszystkich swoja miarką.

    > Ten papier jest mniej wart, niż toaletowy- tamten przynajmniej miękki i się nad
    > aje.



    Dobrowolna ugoda co do zobowiązań alimentacyjnych, podziału majątku , zakresu sprawowania pieczy nad dzieckiem itp może być potwierdzona wspólnym podpisem, udziałem mediatora lub notarialnie i wówczas ma rangę honorowaną przez sąd.




    > A kto go zmusi? Autorka przez rozmowę w cztery oczy?


    Ktoś cię musiał bardzo skrzywdzić skoro tyle w tobie goryczy, zawziętości i cynizmu. W każdym człowieku są ogromne pokłady uczciwości, przyzwoitości i dobra. Tylko należy do nich dotrzeć. Szarpaniną w sądzie ta kobieta raz na zawsze zamknie sobie drogę do porozumienia. Na razie mąż daje pieniądze i nie chce rozwodu, więc być może to małżeństwo będzie jeszcze do uratowania. Kierowanie się emocjami jest najgorszą opcją. Zresztą sprawy rodzinne załatwia się przede wszystkim w rodzinie, a nie w sądzie.





    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • ann.k 26.11.13, 18:25
    > W każdym człowieku są ogromne pokłady uczciwości, przyzwoitości i dobra.
    > Tylko należy do nich dotrzeć.

    Chyba sobie jaja robisz...
    Mój mąż przez 9 miesięcy mnie okłamywał, że nikogo nie ma. A przy próbach rozmowy o naszym małżeństwie tak wykręcał kota ogonem, że wychodziło, że nasze problemy to wyłącznie albo moja wina albo imaginacja. Jak po 9 miesięcach odkryłam, ze kogoś ma, to bardzo szybko się dowiedziałam, ze dał jej klucze do naszego mieszkania, że sprowadza ją pod moją nieobecność, że wynosi dla niej jedzenie z domu, a jak ona przychodzi to się spokojnie obsługują zawartością lodówki i sprzętami w mojej kuchni. Innymi słowy przez tyle czasu byliśmy rodziną 3 dorosłych + nasze nieletnie dziecko.
    A jak wszystko odkryłam, to nie miał jaj przyznać, że ona istnieje w jego życiu. Nawet po tym jak już wiedział, że ja wiem. Ja mu jej zdjęciem w twarz, a on mówi, że jej nie zna.
    Faktycznie ma ogromne pokłady i dobra i przyzwoitości i uczciwości...
  • zmeczona100 26.11.13, 18:47
    leda16 napisała:

    > Jednak większość dorosłych ludzi potrafi się porozumieć bez konieczności spons
    > orowania urzędników sądowych, kuratorów i hien adwokackich. Tak, że nie mierz w
    > szystkich swoja miarką.
    >

    Wiekszość ludzi dorosłych wie, że bez rozmów niczego się nie załatwi. Szuka się pomocy wtedy, gdy te rozmowy nic nie dały.
    Skoro Autorka dotarła na forum to na pewno nie po porady typu "Porozmawiaj z mężem" big_grin


    > Dobrowolna ugoda co do (...)

    I teraz jest na to odpowiednia pora dla autorki? Naprawdę uważasz, że jest to adekwatna odpowiedź na zapotrzebowanie?
    Pisać to sobie można pisać; pomaga się adekwatnie do potrzeb.


    > Ktoś cię musiał bardzo skrzywdzić skoro tyle w tobie goryczy, zawziętości i cyn
    > izmu.

    Za to, że reaguję, jak ktoś chrzani totalne pierdoły? smile

    W każdym człowieku są ogromne pokłady uczciwości, przyzwoitości i dobra.
    > Tylko należy do nich dotrzeć.

    O tak. Widzę ogromne pokłady uczciwości, przyzwoitości i dobra w mężu autorki big_grin


    Zresztą sprawy rodzinne załatwia się przede wszystk
    > im w rodzinie, a nie w sądzie.

    Też to słyszałam. Podobnie, jak kobiety poniżane, bite, wyzywane.

    Przejrzyj to forum z łaski swojej i racz zauważyć, że nie pojawiają się tu wątki osób, które załatwiają swoje sprawy w rodzinie.

    --
    Nie jestem dziwna- jestem z edycji limitowanej.
  • leda16 26.11.13, 19:14
    zmeczona100 napisała:
    > Skoro Autorka dotarła na forum to na pewno nie po porady typu "Porozmawiaj z mę
    > żem" big_grin


    Przynajmniej to nic nie kosztuje w sytuacji, gdy nerwy schowa do kieszeni. Nic też nie kosztują rozmowy z rodziną, przyjaciółmi. Rozmowy z adwokatem kosztują sporo i również nic mogą nie dać.


    > I teraz jest na to odpowiednia pora dla autorki? Naprawdę uważasz, że jest to a
    > dekwatna odpowiedź na zapotrzebowanie?
    > Pisać to sobie można pisać; pomaga się adekwatnie do potrzeb.


    Uważam, że tym bardziej nic nie pomogą rady błyskawicznego gnania na salę rozwodową. Raczej zaszkodzą. Najłatwiej coś rozwalić. Posklejać dużo trudniej i ślady na zawsze pozostają.



    > O tak. Widzę ogromne pokłady uczciwości, przyzwoitości i dobra w mężu autorki :
    > D


    Jednak ona je widziała .



    > Też to słyszałam. Podobnie, jak kobiety poniżane, bite, wyzywane.


    Jednak póki co, autorki wątku nikt nie bije i nie wyzywa. Nie wrzucaj więc tego faceta do rynsztokowej patologii.


    > Przejrzyj to forum z łaski swojej i racz zauważyć, że nie pojawiają się tu wątk
    > i osób, które załatwiają swoje sprawy w rodzinie.


    Widać nikt ich tego nie nauczył. I równie dobrze mogą się takich postaw uczyć tutaj, jak w OIK -ach.
    >


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zmeczona100 27.11.13, 23:09
    Weź się , dziewczyno, najpierw zastanów, zanim coś jeszcze napiszesz.
    --
    Rozwódka to wróg, bo dybie na każdego chłopa smile Wszak nie ma swojego- przypisanego do domku i kredytu smile /Mayenna/
  • molly_wither 27.11.13, 18:49
    Naprawde tak uwazasz? Bo ja nie. Chociaz nie...Tak, to malzenstwo da sie uratowac, pod warunkiem ,ze przyjmie zasady meza,jakie jedyne i najsluszniejsze.
    Ja sie nie wtraca, bo nie wiem, czyje racje byly lepsze, autorki czy meza ale z doswiadczenia wiem,ze kobiety, ktore sprzeciwiaja sie mezom zle konczom.


    "Świat jest pełen oszołomów - wiem coś o tym, bo mam w domu" (własne)
  • molly_wither 27.11.13, 18:50
    Kurde, widzialam,ze cos nie tak napisalam: "koncza"smile))
    molly_wither napisał(a):

    > Naprawde tak uwazasz? Bo ja nie. Chociaz nie...Tak, to malzenstwo da sie uratow
    > ac, pod warunkiem ,ze przyjmie zasady meza,jakie jedyne i najsluszniejsze.
    > Ja sie nie wtraca, bo nie wiem, czyje racje byly lepsze, autorki czy meza ale z
    > doswiadczenia wiem,ze kobiety, ktore sprzeciwiaja sie mezom zle konczom.
    >
    >
    > "Świat jest pełen oszołomów - wiem coś o tym, bo mam w domu" (własne)


    --
    "Świat jest pełen oszołomów - wiem coś o tym, bo mam w domu" (własne)
  • chalsia 25.11.13, 23:37
    Wg. prawa rodzinnego, na dziecko może płacić do 60% swoi
    > ch dochodów

    bzdury piszesz - pomyliło Ci się z egzekucją komorniczą i to w dodatku zwykłych (niealimentacyjnych) długów
    w krio nie ma takich zapisów
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • molly_wither 27.11.13, 18:43
    Wiec,jaki jest Twoj powod pisania na rozwodowym?

    lexi777 napisała:

    Dzisiaj ja mam męża i dwoje dzieci, a jemu nie wyszło i się rozeszli (kasę stra
    > cił na wycieczki i inne), mieszka u rodziców w dwupokojowym mieszkaniu i szuka
    > pracy. Ma dzisiaj 39 lat. Nie zazdroszczę i nie wspólczuję. Na dzień dzisiejszy
    > mam to gdzieśsmile Dla ciebie też zaświeci słońce, trzymaj się pozdrawiam


    --
    "Świat jest pełen oszołomów - wiem coś o tym, bo mam w domu" (własne)
  • mayenna 25.11.13, 15:20

    Jeśli konto jest wspólne to poszłabym do banku po aktualny wyciąg z niego. Moze się przydać
    Rozmawiałaś z mężem? Co on mówi? Czego ty chcesz? Rozwodu? Bo może w sytuacji, gdy pani nie mieszka z nim, a Ty nie wiesz jeszcze czy chcesz rozwodu wystarczy separacja. Będziesz miała czas na zastanowienie się co dalej.
  • molly_wither 27.11.13, 18:57
    Tzn. ze ew. powinna fitua,ktory gdzies indziej "moczyl" wpuscic do siebie?
    Doprawdy,wiecej szacunku dla siebie miejcie kobiety.


    mayenna napisała:

    >
    > Jeśli konto jest wspólne to poszłabym do banku po aktualny wyciąg z niego. Moze
    > się przydać
    > Rozmawiałaś z mężem? Co on mówi? Czego ty chcesz? Rozwodu? Bo może w sytuacji,
    > gdy pani nie mieszka z nim, a Ty nie wiesz jeszcze czy chcesz rozwodu wystarczy
    > separacja. Będziesz miała czas na zastanowienie się co dalej.


    --
    "Świat jest pełen oszołomów - wiem coś o tym, bo mam w domu" (własne)
  • leda16 28.11.13, 10:54
    molly_wither napisał(a):

    > Tzn. ze ew. powinna fitua,ktory gdzies indziej "moczyl" wpuscic do siebie?
    > Doprawdy,wiecej szacunku dla siebie miejcie kobiety.


    Większość kobiet jednak nie sprowadza ślubu przed Bogiem i założenia rodziny do "moczenia fiuta" w jednym bajorku. Czy to znaczy, że one nie mają szacunku dla siebie czy Ty do sakramentu małżeństwa i do potrzeb własnych dzieci?

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • xciekawax 26.11.13, 17:00
    Na Twoim miejscu nie wierzylabym w zadne meza slowo. On cie nabija w butelke. Konta blokuje, nie wiesz co on tam wyprawia (a jestescie malzenstwem), kochance wynajmuje mieszkanie (naprawde wierzysz ze ona w innym miescie jest?) moze wynajm tanszy niz hotele.

    A Tobie mowi jak on wspaniale sie Toba zaopiekuje.... smiech na sali. Daje Tobie pieniadze (jeszcze) bo chce uspic Twoja podejrzliwosc. Abys przestala sie krecic kolo waszysch pieniedzy. On to wszystko robi specjialnie i sprytnie.

    Teraz jest czas aby dzialac, zbierac dowody, zapewnic sobie i dziecku alimenty - poki jeszcze mozesz. A byc moze bardzo szybko zobaczysz prawdziwe oblicze meza. mozesz byc zszokowana.
  • cottonka 27.11.13, 14:42
    Jest mi cholernie ciężko, ech. Przeczytałam mu credo, które jest pierwszym poście. Prosi na razie o więcej czasu. Faktem jest że wina tez jest moja, ale wina tylko tego co się stało z naszym małżeństwem. Ja nie pocieszałam się w obcych ramionach. On tak. I tu jest jego wina. Gorzej, że nie mam żadnych dowodów na to. Tylko jego słowa. On ma prace wyjazdową, nie jestem w stanie uganiać się po kraju za nim i zbierać dowody ( żeby mieć w razie co). Wyprowadził się, nie mam dostępu do jego tel, kompa itd. PO prostu czekam w zawieszeniu. Nawet nie mamy kiedy pogadać, bo jest ciągle w rozjazdach. A to wszystko tak boli, że się wyć chce. Nie mogę w to uwierzyć, rodzina zresztą też nie. Teściowa była w szoku, płakała nad tym co on robi. Nie rozumiem jak można tak postąpić.
  • mayenna 27.11.13, 16:09
    Wiesz, ja bym poszła na ugodę: jak prosi to ok, ale konto, telefon czy inne sprawy nadal masz wspólne i jesteś żona. Jak nie, to składasz pozew o separację i zabezpieczenie rodziny ( poczytaj o tym!)> Nie wiem jak bardzo ufasz jeszcze mężowi, ale przypuśćmy że nowe życie okaże się kosztowne i on narobi długów. Póki nie macie rozdzielności, separacji lub rozwodu to ty tez je będziesz spłacać. Dlatego czas dla niego jest ok, ale on tez w zamian coś musi ci dać, żeby okazać dobra wolę.
    A co z utrzymaniem dzieci? Co on mówi?
    Ile na to da i czy ci to wystarczy?
    Bo na te deklaracje też lepiej mieć papier w razie gdyby on zmienił zdanie.
  • leda16 27.11.13, 18:21
    cottonka napisała:

    >. Wyprowadził się, nie mam
    > dostępu do jego tel, kompa itd.


    Zmienił nr komórki i e-mail ?

    PO prostu czekam w zawieszeniu. Nawet nie mamy
    > kiedy pogadać, bo jest ciągle w rozjazdach.



    Uważam, że to dobra strategia, co nagle to po diable. Poczekaj jeszcze trochę - żadnych wrzasków, beków, awantur; pełna dyplomacja. To gra w której Ty musisz wygrać. Z kochanką łączy go tylko seks, z Tobą dużo, dużo więcej. Idą Święta. Nie wyobrażam sobie, że mógłby olać rodzinę, zwłaszcza dzieci. Zaproś go na Wigilię, teściów, będzie czas, żeby spokojnie porozmawiać o wszystkim. Uświadom im, jak bardzo będą cierpieć dzieci jak to na ich psychice zaciąży. Przecież je kocha. Może inaczej niż kochają matki ,ale na pewno nie są mu obojętne. Bądź cierpliwa, to na 80% przelotny romans.


    Nie mogę w to uwierzyć, rodzina zresztą też nie.


    Męska 40- stka to bardzo niebezpieczny okres dla małżeństwa. Po prostu wielu z nich chce się w ten sposób dowartościować i u kochanki potwierdzić swoją atrakcyjność. Góra rok i zwykle do żon wracają.



    Teściowa była w szoku,
    > płakała nad tym co on robi.


    To wspaniale, że masz sojusznika w teściowej. Może ona podejmie jakieś kroki, które niezręcznie byłoby Tobie wykonać. Zależy, jak duży ma na niego wpływ.


    Nie rozumiem jak można tak postąpić.


    Tu nie ma nic do rozumienia. Ot, głowa siwieje to penis szaleje smile. Dbaj o siebie, bądź uwodzicielska, proś go o pomoc w jakichś drobnych sprawach, dzieci niech dzwonią, pytają kiedy wróci do domu, proszą o wyjaśnienie lekcji. No pretekstów można znaleźć dużo żeby rozluźnić więzi z kochanką.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • molly_wither 27.11.13, 18:55
    Ale idiotyzmy.Nie ma nic gorszego niz brac faceta na sentymenty. Tesciow zapraszac?! Jezu, kobieto wrzuc sobie na luz!!! Wasnie olac jego i cala jego rodzine.
    A dbac o siebie kobieta powinna zawsze, nie tylko wtedy,kiedy chce odzyskac meza, bo wowczas jest zazwyczaj za pozno.

    >
    >


    --
    "Świat jest pełen oszołomów - wiem coś o tym, bo mam w domu" (własne)
  • leda16 28.11.13, 10:40
    molly_wither napisał(a):

    > Ale idiotyzmy.Nie ma nic gorszego niz brac faceta na sentymenty. Tesciow zapras
    > zac?! Jezu, kobieto wrzuc sobie na luz!!! Wasnie olac jego i cala jego rodzine.



    Jasne! "Olać" 15 lat wspólnego życia, olać wszystkie szczęśliwe chwile, olać to, co w małżeństwie było najlepsze, olać potrzeby dzieci. Dać parol kochance a resztę życia spędzić samotnie lub w przelotnych związkach. Wy zapewne tak zrobiłyście i...co dalej? Co z tego macie? Ciągłą szarpaninę w swądach o alimenty, "granie" dziećmi, gorycz, złość, zawziętość. I w głębi duszy żal, do którego pewnie nawet przed sobą nie chcecie się przyznać, że swoimi naiwnymi postawami pomogłyście wygrać kochance. One na to właśnie liczą. Że się uniesiecie fałszywie pojmowanym honorem, pognacie na salę rozwodową i podacie im własnego męża na tacy. Będą miały kasiastego kawalera z odzysku z którym założą rodzinę. Może tylko na parę lat, może na zawsze. Któż to wie?
    Ciekawa jestem ile lat macie drogie panie i ile dzieci, że tak bezmyślnie kobiecie po 40-stce, z dwójką małych dzieci, z niskimi zarobkami radzicie "olać" pomoc, poczucie bezpieczeństwa i dostatek jakie zapewniał jej mąż. Jakie w tym wieku ma szanse na ponowne małżeństwo, miłość, którą obcy facet miałby obdarzyć cudze dzieci, dobrobyt z jego zarobków? Uważam, że żadne i to właśnie Wy jesteście naiwne przekonując - być może w dobrej wierze - autorkę wątku, że będzie inaczej. Naiwne i...zazdrosne, bo z tego co piszecie wynika, że niemalże kopniakami byście ją zagoniły do rozwodu przedstawiając jej Wasze klęski małżeńskie jako jedyną opcję działania, ogromny sukces Zosi - samosi. Dla Was jest już za późno na ratowanie Waszych małżeństw, dla niej jeszcze nie. Może dlatego zioniecie taka agresją w moim kierunku, bo proponuję jej postępowanie, które daje szansę a nic nie kosztuje. Dla Was tej szansy już niestety nie ma.
    Któraś tu pisze z ironią o "miłej atmosferze" Świąt z teściami i wiarołomnym mężem. Ale przecież Święta to czas dla rodziny, przebaczenia nawet największym wrogom, pojednania. Mąż jest zapewne katolikiem, nie ośmieli się spędzić Wigilii z kochanką. Wtedy jest czas na przemówienie mu do sumienia, pytania: Synu, dlaczego tak okrutnie chcesz skrzywdzić nasze wnuki, swoje dzieci...Wcześniej on ponoć ", "w rozjazdach", "zalatany". Ale cóż, autorka wątku nawet Wigilię chce oddać w prezencie kochance, strzelić focha i szukać pocieszenia u rodziców. Któraś uważa, że tam będzie "milsza" atmosfera? Jak zmiecie najważniejszy w jej życiu problem pod dywan i będzie pokornie czekać, co zadecyduje kochanka? Albo może rozwód i alimenty będą rekompensatą za rozbitą rodzinę, lub też sąd ich pojedna na rozprawie pojednawczej? Cottonka jest dorosła, zrobi co zechce. W moim przekonaniu najgorsze dla niej i dzieci będzie kierowanie się Waszymi radami w stylu - sprint po rozwód. W tytule forum widnieje: "Rozwód..i co dalej? Właśnie, I CO DALEJ? Najpierw nad tym trzeba się zastanowić, zanim do reszty zrazi męża swoimi wrzaskami, fochami i histerią.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • leda16 28.11.13, 10:48
    Ach sorry, nie doczytałam, że ma tylko jedno 6-cio letnie dziecko. Nie zmienia to zresztą w sposób radykalny Jej sytuacji.
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mayenna 28.11.13, 11:10
    Leda, odpowiedz proszę: jesteś po rozwodzie?
    Czy może nas w ten sposób ewangelizujesz?
    Pomiędzy dwoma skrajnościami czyli totalna miłość i akceptacja małżonka i zalanie go dobrem a całkowitym odrzuceniem, które nam przypisujesz jest jeszcze kilka pośrednich rozwiązań dużo bardzie zdroworozsądkowych niz Twoje.

    A oczyma wyobrazni zobaczyłam opisane przez ciebie sceny, tę szczególnie:
    Ale przecież Święta to czas dla rodziny, przebaczenia nawet największym wr
    > ogom, pojednania. Mąż jest zapewne katolikiem, nie ośmieli się spędzić Wigilii
    > z kochanką. Wtedy jest czas na przemówienie mu do sumienia, pytania: Synu, dlac
    > zego tak okrutnie chcesz skrzywdzić nasze wnuki, swoje dzieci...

    A potem rzuca się sobie w ramiona?
    A my wredne i zazdrosne.
    Leda, to ja ci realnie napisze: pan jest zakochany, podjął zdecydowane kroki w celu rozpieprzenia rodziny w drobny mak, tylko ma obiekcje więc robi to stopniowo. On juz ma nawet mieszkanie czyli poszło to bardzo daleko a romans kwitnie od jakiegoś czasu. Miał możliwość obmyślenia tego i podejrzewam że decyzja zapadła. Wigilie to on spędzi z kochanka i jeszcze mamusia ich zaprosi - jak znam życie. On ju pewnie grunt przygotował wcześniej i obym sie myliła. A jak nie jego mama to pewnie rodzice kochanki w końcu poznają jej chłopaka. Więc niech siue nasza autorka zmierzy z realną sytuacja i nie upodla niepotrzebnie bo wyląduje na sznurze albo w psychiatryku w najlepszym wypadku, szczególnie jak posłucha Twoich rad. Weźmiesz za to odpowiedzialność moralna?
    Bo ja tez jestem za ratowaniem ale przez rozmowe i określenie mozliwości na to w racjonalny sposób, a nie tanie manipulacje, namowy i poniżenia. Z szacunkiem do siebie i partnera a nie mieszanie rodziny i ckliwe sceny.
  • leda16 28.11.13, 12:39
    mayenna napisała:

    > Leda, odpowiedz proszę: jesteś po rozwodzie?

    Mój mąż jest po rozwodzie. Z podobną do Was.



    > Pomiędzy dwoma skrajnościami czyli totalna miłość i akceptacja małżonka i zalan
    > ie go dobrem a całkowitym odrzuceniem, które nam przypisujesz jest jeszcze kilk
    > a pośrednich rozwiązań dużo bardzie zdroworozsądkowych niz Twoje.


    Ani skrajności nie proponuję, ani tych zdroworozsądkowych rozwiązań w Waszych radach nie widzę. Gracie na negatywnych emocjach, ja zaś proponuję grę na pozytywnych. Któraś z Was określiła małżeństwo i rodzinę jako "moczenie fiuta" . Trudno o bardziej prostackie podejście. Odnoszę też wrażenie, że dla większości z Was zdrada sprowadza się do seksu. Maltretowanie współmałżonka zdradą nie jest. Szkoda, bo znam parę kobiet po wypadkach samochodowych, wylewach, nowotworach, częściowo sparaliżowanych, które mężowie razem z dziećmi pielęgnują i wspierają w rehabilitacji, może i "zdradzają" w tym najwulgarniejszym sensie, ale nie porzucają. Ten też jeszcze rodziny nie porzucił, a Wy nakłaniacie tę skołowaną kobiecinę do rozwiązywania Jej problemów w antyrodzinnych swądach, trzepać kasę adwokatom, jak najprędzej rozwalać 15-to letni związek w swądzie, zachowywać się agresywnie. I dla jakiej idei? Po co ten pospiech? Niech ochłonie, przemyśli wszystko dokładnie, poszuka pomocy u mądrych ludzi. Co to zmieni jeśli weźmie rozwód np. za rok a nie natychmiast? Ja bym w ogóle nie brała rozwodu ani nawet separacji. Niech on wyłoży kasę, jeśli mu tak pilno kochance obrączkę włożyć na palec.


    > A potem rzuca się sobie w ramiona?


    Co Ty tutaj jakieś telenowele fantazjujesz smile. Żeby to jedna rozmowa wystarczyła, to sędziowie orzekający rozwody po żebraniu pod Kościół by poszli. A tak, dzięki ludzkiej głupocie żyją jak pączki w maśle.



    > Leda, to ja ci realnie napisze: pan jest zakochany, podjął zdecydowane kroki w
    > celu rozpieprzenia rodziny w drobny mak, tylko ma obiekcje więc robi to stopnio
    > wo.


    TY nie piszesz co w jego głowie realnie siedzi. Piszesz o swoich poglądach na ten temat i równie dobrze możesz mieć rację albo jej nie mieć. I na prawdę wierzysz, że uprawianie seksu z kochanką świadczy o zakochaniu się w niej smile. To Ty jesteś bardziej naiwna niż 15-to letnia galerianka.




    On juz ma nawet mieszkanie czyli poszło to bardzo daleko


    Mnóstwo kasiastych facetów na to stać i rzeczywiście wynajmują mieszkanie jakimś młodym ku....om, ale to nie znaczy że są zakochani, chcą porzucać rodzinę i rozwodzić się. Gdy żona się dowie, od niej zależy zakres tolerancji na taką sytuację. Jeśli na rozwodzie żona wyjdzie jak Zabłocki na mydle, to co da jej rozwód?


    a romans kwitnie o
    > d jakiegoś czasu.


    Tu się zgadzam. A jak się ten czy inny romans kończy, przeczytaj sobie na Forum "Kochanki".


    Wigilie to on spędzi z kochanka i jeszcze mamusia ich zaprosi - jak znam ży
    > cie. On ju pewnie grunt przygotował wcześniej i obym sie myliła.


    Pewnie się mylisz.

    A jak nie jego
    > mama to pewnie rodzice kochanki w końcu poznają jej chłopaka. Więc niech siue
    > nasza autorka zmierzy z realną sytuacja i nie upodla niepotrzebnie


    No cóż, jeśli dla Ciebie ratowanie rodziny, dążenie do odzyskania męża i niechęć do czynienia dzieci półsierotami bez ojca, to jest upodlanie się, to znaczy, że wychodzimy z dwóch różnych postaw moralnych. Żadna rywalizacja nie jest upodlaniem się. Upodli ją dopiero życie po rozwodzie i szarpanie się o zaspokojenie potrzeb swoich i dziecka. Nie rój, że swąd zasądzi mu wysokie alimenty. Ile by nie dostała, zawsze to będzie daleko mniej niż druga pensja w domu.


    bo wyląduje
    > na sznurze albo w psychiatryku w najlepszym wypadku, szczególnie jak posłucha T
    > woich rad. Weźmiesz za to odpowiedzialność moralna?


    Żartujesz sobie chyba, albo z braku logicznych argumentów popadasz melodramatyczną histerię. Ja mam brać odpowiedzialność moralną, że jej mąż poszukał sobie kochanki?! A nie on i kochanka przypadkiem? Przypominam Ci raz jeszcze - autorka wątku to nie jakaś infantylna siksa, tylko kobieta 41 letnia, MATKA 6-cio letniego dziecka. Może z głupoty męża kochance odda, ale dziecka na pewno nie. Zwłaszcza, gdy może to zrobić bez wieszania się. Tak więc ryzyko próby samobójczej jest tutaj żadne smile


    > Bo ja tez jestem za ratowaniem ale przez rozmowe


    A o czymże ja innym piszę jak nie o rozmowie, rozmowie i jeszcze raz rozmowie? Rozmowie w rodzinie, nie w swądzie.



    Z szacunkiem
    > do siebie i partnera a nie mieszanie rodziny i ckliwe sceny.


    Partnerzy to są w pracy i tam należy realizować układy partnerskie - sztywne, formalne, zawodowe. W rodzinie są żony, mężowie, dzieci, rodzice, rodzeństwo. Słowem - bliscy. Lepiej "mieszać" ich, niż obce biurwy swądowe. Tacy - w przeciwieństwie do rodziny, na 100% mają w dupie ją i ich dzieci!


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • terazkasia 28.11.13, 13:03
    Co to jest?! wink
  • mayenna 28.11.13, 14:19
    Leda, ty się nie mylisz, jesteś jedyna sprawiedliwa i rozsądna, choć teorię masz jedynie a nie praktykę.Agresja az wali z twoich postów, te rozważania na temat finansowy "Upodli ją dopiero życie po rozwodzie i szarpanie się o zaspokojenie
    > potrzeb swoich i dziecka. Nie rój, że swąd zasądzi mu wysokie alimenty. Ile by
    > nie dostała, zawsze to będzie daleko mniej niż druga pensja w domu." jesli mają obrazować postawę moralną, a do tego stwierdzenie "Mnóstwo kasiastych facetów na to stać i rzeczywiście wynajmują mieszkanie jakim
    > ś młodym ku....om," to my o zupełnie innych wartościach mówimy i czym innym się w życiu kierujemy. faktycznie mi taka moralność jaka prezentujesz jest obca. Do tego uprzedmiotowienie mężczyzny, traktowanie go jak żywego inwentarza co oddają takie stwierdzenia "Niech on wyłoży kasę, jeśli mu tak pilno kochance obrączkę włożyć na
    > palec" "Może z głupoty męża kochance odda, "
    A najzabawniejsze dla mnie, bo przekroczyłaś mój zakres tolerancji na absurd, jest stwierdzenie o czynieniu dzieci półsierotami bez ojca. To ten twój mąż rozwodnik porzucił dzieci? Bo teraz to jak ojciec chce i umie się porozumieć z matką to możliwa jest opieka naprzemienna i wcale dzieci nie muszą odczuć ani być postrzegane jako półsieroty.
    Ja się boje wszelkiej maści nawiedzonych mistyków wiedzących lepiej, zarządzających i mających plan i sposób na wszystko.
    Jeszcze jedno nas diametralnie różni: ja dopuszczam pomyłkę i nie chciałam ci udowadniać ze to co napisałam to gotowy scenariusz, który na pewno się zrealizuje. Pokazałam pewna alternatywę, równie możliwą jak twoje spotkanie opłatkowe w ciepłej atmosferze.ale widocznie jesteś za ograniczona by to wyłapać i przeprowadzić symulacje myślową do czego twoje nieodpowiedzialne i nachalne porady mogą doprowadzić.
  • terazkasia 28.11.13, 14:41
    mayenna napisała:

    > Agresja az wali z twoich postów.....itd

    Leda jest nawiedzona i agresywna, owszem.
    Polecam nie kopać się z koniem, szkoda Twojego czasu.
  • mayenna 28.11.13, 16:01
    terazkasia napisała:

    > mayenna napisała:
    >
    > > Agresja az wali z twoich postów.....itd
    >
    > Leda jest nawiedzona i agresywna, owszem.
    > Polecam nie kopać się z koniem, szkoda Twojego czasu.
    Słuszna uwaga, ale może Leda coś zrozumie. Mnie jeszcze zastanawia jak szybko język stanowi barierę i przeszkodę w takim nauczaniu. Jakby Leda mówiła normalnie to miałaby większą siłę przekonywania a tu sama jest tak zindoktrynowana, ze przejawia się to juz na poziomie wypowiedzi. Nawet obstawiam konkretny kościół. Ostatnio bywał tu facet. Pewnie zwątpił w misję to nam kobietę przysłalismile
  • terazkasia 28.11.13, 18:52
    mayenna napisała:
    > Słuszna uwaga, ale może Leda coś zrozumie.

    Według mnie nie ma na to szans, do takich osób nigdy nic nie dociera.
    Nie wiem, o co chodzi z tym kościołem, ale to ciekawe smile
  • chalsia 29.11.13, 01:04
    > Mnóstwo kasiastych facetów na to stać i rzeczywiście wynajmują mieszkanie jakim
    > ś młodym ku....om, ale to nie znaczy że są zakochani, chcą porzucać rodzinę i r
    > ozwodzić się. Gdy żona się dowie, od niej zależy zakres tolerancji na taką sytu
    > ację. Jeśli na rozwodzie żona wyjdzie jak Zabłocki na mydle, to co da jej rozwó
    > d?

    np. poczucie bycia podmiotem a nie przedmiotem albo życie bez zakłamania albo życie w spokoju albo - późno więc nie chce mi się więcej pisać, ale jest wiele korzyści NIEMATERIALNYCH
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • orangeplus 01.12.13, 18:16
    leda16 napisała:

    > Któraś tu pisze z ironią o "miłej atmosferze" Świąt z teściami i wiarołomnym mę
    > żem. Ale przecież Święta to czas dla rodziny, przebaczenia nawet największym wr
    > ogom, pojednania. Mąż jest zapewne katolikiem, nie ośmieli się spędzić Wigilii
    > z kochanką. Wtedy jest czas na przemówienie mu do sumienia, pytania: Synu, dlac
    > zego tak okrutnie chcesz skrzywdzić nasze wnuki, swoje dzieci...

    Jezu jaka ty głupia jesteś big_grin
  • altz 01.12.13, 18:53
    orangeplus napisał(a):
    > Jezu jaka ty głupia jesteś big_grin

    Taki poziom dyskusji świadczy o bezsilności. Warto jednak dyskutować o przekonaniach czy sprzeczać się o argumenty.
    W dawnym Rzymie miłość między małżonkami była traktowana jak szaleństwo. smile
    W sumie to całe przywiązanie i zauroczenie jest takie zwierzęce i powinno być leczone w ramach NFZ, bo to jest zwykłe uzależnienie od narkotyków, co dowiedziono naukowo.
  • mayenna 27.11.13, 21:09
    Leda, jesteś po rozwodzie?
    cóż to będą za urocze święta jak oni sobie przy opłatku porozmawiają o kochance i miłoścismile)

    Zaproś go na Wigilię, teściów, będzie czas, żeby spokojnie porozmawiać o wszystkim
    Pomysł znakomity. atmosfera świąteczna cudowna. Z kochanką niech go zaprosi bo sam może nie móc przyjśc i porozmawiać w cudownej atmosferze, przy dzieciach, rodzicach i opłatku.

    Leda, ty w życiu się chyba nie rozwodziłaś i nie masz pojęcia o czym mówisz. jak się w takiej sytuacji przezywa, szczególnie święta. Jak ona jest w stanie mu wybaczyć i z nim na nowo budować relację to niech sama podejmie tę decyzję. poza tym pan może tego zwyczajnie nie chcieć i robienie jej takich wizji szczęścia i powrotu bo święta może kobietę bardziej pogrążyć. On może odejść i szanse na to oceniam dużo wyżej niż ty bo właśnie na 80%.
  • zmeczona100 27.11.13, 23:08
    Ależ o co te całe krzyki, drogie panie. Wszak wg ledy to najprawdopodobniej jedynie przelotny romans.

    Jakbym czytała nawiedzoną Sycharówkę uncertain
    --
    Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
  • molly_wither 27.11.13, 19:01
    To czas zrozumiec,ze nic nie trwa wiecznie, a mezczyzni to tylko samce.
    Jesli tak ciezko Ci czegokolwiek sie dowiedziec to moze warto wydac troche pieniedzy na detektywa? Osobiscie, wolalabym sie po prostu rozwiesc (zaoszczedzilabym sobie nerwowo i pieniedzy).Ale jesli tak bardzo boli cie niewiedza, to proponuje detektywa.

    cottonka napisała:

    > Jest mi cholernie ciężko, ech. Przeczytałam mu credo, które jest pierwszym pośc
    > ie. Prosi na razie o więcej czasu. Faktem jest że wina tez jest moja, ale wina
    > tylko tego co się stało z naszym małżeństwem. Ja nie pocieszałam się w obcych r
    > amionach. On tak. I tu jest jego wina. Gorzej, że nie mam żadnych dowodów na t
    > o. Tylko jego słowa. On ma prace wyjazdową, nie jestem w stanie uganiać się po
    > kraju za nim i zbierać dowody ( żeby mieć w razie co). Wyprowadził się, nie mam
    > dostępu do jego tel, kompa itd. PO prostu czekam w zawieszeniu. Nawet nie mamy
    > kiedy pogadać, bo jest ciągle w rozjazdach. A to wszystko tak boli, że się wyć
    > chce. Nie mogę w to uwierzyć, rodzina zresztą też nie. Teściowa była w szoku,
    > płakała nad tym co on robi. Nie rozumiem jak można tak postąpić.


    --
    "Świat jest pełen oszołomów - wiem coś o tym, bo mam w domu" (własne)
  • cottonka 27.11.13, 22:05
    Mam takie wahania nastrojów, że szok. Na święta chce wyjechać do swojego domu, raczej nie chce spędzać ich sam, a moja rodzina to by chyba go zjadła. Ale....na Sylwestra już się z nią gdzieś wybiera. To jest tak wszystko świeże, że z jednej strony dociera do mnie, że to raczej koniec a z drugiej nie chcę tego. I chce walczyć i zarazem zdaję sobie sprawę, że na siłę to ja nic nie zrobię. Tak jak piszecie nie zmuszę do kochania. Nie jestem zapuszczoną kobietą, ale muszę odnaleźć jakieś drugie silniejsze swoje ja. Z opanowaniem i dyplomacją to akurat u mnie najgorzej sad Nie wiem ile musiałoby minąć czasu, żebym całkowicie spokojnie sobie ustalała co i jak z kasą. A na detektywa to bym chyba wydała krocie. Dziękuje wam za odpowiedzi i czasami za kubełek zimnej wody.
  • leda16 28.11.13, 13:05
    cottonka napisała:

    > Mam takie wahania nastrojów, że szok. Na święta chce wyjechać do swojego domu,
    > raczej nie chce spędzać ich sam,


    Nie rób tego. Przegrasz walkowerem. Agresja Twoich rodziców też niczego nie załatwi.


    . Ale....n
    > a Sylwestra już się z nią gdzieś wybiera.


    Nie ważne. Twój plan powinien być perspektywiczny a nie na 2 miesiące. I powinnaś umieć przewidzieć skutki, w tym długoterminowe skutki własnych decyzji.

    z jed
    > nej strony dociera do mnie, że to raczej koniec


    Koniec to będzie po rozwodzie. Na razie jest początek.


    a z drugiej nie chcę tego. I ch
    > ce walczyć


    Jeśli chcesz, żeby Twoje dziecko wychowywało się w pełnej rodzinie, z matką i ojcem pod jednym dachem, nie masz innego wyjścia.


    i zarazem zdaję sobie sprawę, że na siłę to ja nic nie zrobię.


    Oczywiście. Tylko opracuj sobie strategię tej walki a nie biernie czekaj na decyzje jego i kochanki. Co wiesz o tej kobiecie?


    Tak j
    > ak piszecie nie zmuszę do kochania.


    Ona też nie, a w tej chwili miedzy nimi jest zapewne tylko seks z jego bajerem o miłości. A jednak, - jak sama piszesz - on "nie chce się rozwodzić" czyli kalkuluje, z którą z was będzie mu lepiej. Kalkuluj więc i Ty. W jakiej sytuacji będzie lepiej dla Ciebie i dziecka.



    Z opanowaniem i dyplomacją to akurat
    > u mnie najgorzej sad


    Nie dziwota, bo to dla Ciebie szok i po raz pierwszy w życiu jesteś w takiej sytuacji więc gotowymi receptami na jej rozwiązanie nie dysponujesz. Dlatego zamiast czytać czasami niestosowne rady z Forum, idź do psychologa w Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Oni są profesjonalistami w pomaganiu m.in. kobietom z takimi problemami jak Twój. Omówisz z nimi sprawę, doradzą Ci, popracują nad wyciągnięciem Cię z traumy, psychicznie wzmocnią. Decyzję podejmiesz sama. Jak by nie było, kierowanie się emocjami do niczego dobrego nie doprowadzi. We własnym interesie musisz zmienić swój sposób bycia na bardziej przystosowawczy.


    Nie wiem ile musiałoby minąć czasu, żebym całkowicie spoko
    > jnie sobie ustalała co i jak z kasą.


    Czas nie jest Twoim sprzymierzeńcem - jak najszybciej zgłoś się do OIK lub do psychologa PZP.


    A na detektywa to bym chyba wydała krocie.


    Myślę , że nie byłyby to pieniądze wyrzucone w błoto. Przynajmniej wiedziałabyś kim jest Twoja rywalka i jak z nią walczyć. Byłyby to też mocne dowody dla ew. sądu. Ale może masz jakieś przyjaciółki, które znają kogoś tam, może teściowa mogłaby wypytać kim jest ta osóbka i jaka jest. Czasami wystarczy "tupnąć nogą" i szczeniara zmyje się w podskokach. W końcu każdy ma jakąś piętę Achillesa wink. Może to mężatka i stąd troska Twojego mężusia o swobodne gniazdko?



    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mayenna 28.11.13, 14:28
    Hahah
    Lada; napisz jej niech zajdzie w ciążę to po problemie będzie.

    Dawno nie było tu tak nawiedzonej osoby. A to jest clou sytuacji: Nie dziwota, bo to dla Ciebie szok i po raz pierwszy w życiu jesteś w takiej sy
    > tuacji więc gotowymi receptami na jej rozwiązanie nie dysponujesz
    a Leda dysponuje i ci powie co masz zrobić. Ma receptę i ci juz ją wyłożyła. Jak posłuchasz to uratujesz małżeństwo i znów będziesz szczęśliwasmile

    Jedyna rozsądna porada to ta:
    idź do psychologa w Ośrodku Interw
    > encji Kryzysowej. Oni są profesjonalistami w pomaganiu m.in. kobietom z takimi
    > problemami jak Twój. Omówisz z nimi sprawę, doradzą Ci, popracują nad wyciągnię
    > ciem Cię z traumy, psychicznie wzmocnią. Decyzję podejmiesz sama I wypadało by Leda, dać kobiecie możliwość decydowania już teraz, a ty jej zamykasz swoją wszechwiedza drogę do tego. jakbyś mogła to sama zadecydowałabyś za nią.
    pomijam fakt, że z taka pogarda jak piszesz o rozwodnikach to się bardzo dawno nie zetknęłam.
    Tylko ona tez potrzebuje zabezpieczenia prawnego na ten czas bo moze się sytuacja rozwinąc w różnych kierunkach i ja jednak doradzam formalna separację. Faktyczna juz mają.
  • leda16 28.11.13, 19:49
    mayenna napisała:

    > Hahah
    > Lada; napisz jej niech zajdzie w ciążę to po problemie będzie.


    Hi, hi. Z takim podejściem do problemu jaki prezentuje autorka wątku, zajdzie w ciążę kochanka. Zwłaszcza, że żona sama jej to umożliwiła wywalając męża na zbity pysk z bądź co bądź również z jego domu. ten się uniósł honorem i poszedł skoro miał do kogo iść. Panienka dopieści, przytuli i już poczuje się dowartościowany. Będzie wdzięczny, że zamiast wrzasków i awantur czułe słowa słysz, utwierdzi się w swojej decyzji. I rozkrzyczanej, nie panującej nad własnymi emocjami żonie trudno będzie ten kardynalny błąd w grze małżeńskiej naprawić.



    a L
    > eda dysponuje i ci powie co masz zrobić. Ma receptę i ci juz ją wyłożyła.


    No i jak już powiedziałam - decyzja należy do Niej.


    Jak p
    > osłuchasz to uratujesz małżeństwo i znów będziesz szczęśliwasmile


    Ty to napisałaś, nie ja. A prawdą jest, że gwarancji nie da Jej nikt, nawet psychologowie z OIK -u.



    > wypadało by Leda, dać kobiecie możliwość decydowania już teraz, a ty jej zamyk
    > asz swoją wszechwiedza drogę do tego. jakbyś mogła to sama zadecydowałabyś za n
    > ią.


    A czy ja Jej bronię decydować o czymkolwiek? I nie mam żadnego wpływu na to, co zrobi gdy wstanie od monitora. Ty zresztą też nie, choćbyś uważała swoje rady za najlepsze pod słońcem. Zrobi, co zechce. My wszyscy jak tu jesteśmy, robimy burzę mózgów a Ona weźmie z niej to, co Jej pasuje. Najgorsze, że obecnie sama nie wie co robić. Dlatego psycholog jest jak najbardziej na czasie.


    > pomijam fakt, że z taka pogarda jak piszesz o rozwodnikach to się bardzo dawno
    > nie zetknęłam.


    Bo większość z nich w moim przekonaniu rzeczywiście zasługuje na pogardę. Niewiele rzeczy tak trudno usprawiedliwić jak szeroko pojętą zdradę.


    > Tylko ona tez potrzebuje zabezpieczenia prawnego na ten czas bo moze się sytua
    > cja rozwinąc w różnych kierunkach i ja jednak doradzam formalna separację.


    A w czym to Jej pomoże?


    Fakt
    > yczna juz mają.



    Na Jej życzenie. "Wyrzuciła mnie z domu wysoki sądzie, ze wspólnego domu, więc poszedłem, bo niezrównoważona psychicznie jest, rozkrzyczana, agresywna słownie...Kochanka, jaka kochanka? Niech poda jej imię i nazwisko...bo trzeba wiedzieć wysoki sądzie, że żona patologicznie zazdrosna jest, od dawna...na dziecko płacę, oto dowód - kopia przelewu, dziecko kocham, tak, zablokowałem konto, bo żona trwoniła pieniadze na detektywów, dziecku jeść nie dawała...ale niech będzie jak chce żona - separacja, a nawet rozwód" I taka może być argumentacja swądowa pana męża, już przy separacji. Swąd detektywa nie wynajmie smile. Dobre wrażenie zrobi na nim spokojny, obyty towarzysko biznesmen pod krawatem na ubranku od Armaniego niż znerwicowana kobieta z "mętlikiem w głowie"


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mayenna 28.11.13, 20:12
    Bo większość z nich w moim przekonaniu rzeczywiście zasługuje na pogardę. Niewiele rzeczy tak trudno usprawiedliwić jak szeroko pojętą zdradę.
    Ale przecież ty usprawiedliwiasz. Wyraźnie twierdzisz, że to nic takiego, gra małżeńska i jak się cottonka postara być mądra, fajna i rozumna to zdrady nie będzie. pan zostawi kochankę i wróci na łono rodziny jakby nigdy nic. Umiałabyś żyć z człowiekiem którym gardzisz? A może już to robisz bo mąż rozwodnik wszak, i namawiasz żebby inni tez tak zyli? Bo przestałam rozumieć twój tok myślenia?
    Ostatni akapit jest od czapy bo jak cottonka powie, że odkryła, że mąż wynajął mieszkanie to sąd raczej wykaże odpowiednie zrozumienie jej postawy.
  • leda16 29.11.13, 08:23
    mayenna napisała:
    > Ale przecież ty usprawiedliwiasz.


    Napisałam większość, nie wszystkie. A skoro w Twoim mniemaniu małżeństwo to taka "komunia dusz" oparta na wydumanych ideałach egzaltowanej nastolatki , czemu tak upierdliwie naganiasz cottonkę do sądu, żeby tam walczyła o JEGO kasę? Fiuta niech sobie moczy u kochanki ale forsa się przyda prawda, skoro pan komunię u innej świętuje?


    Wyraźnie twierdzisz, że to nic takiego, gra
    > małżeńska i jak się cottonka postara być mądra, fajna i rozumna to zdrady nie b
    > ędzie. pan zostawi kochankę i wróci na łono rodziny jakby nigdy nic.


    Nie wiemy co się do tej zdrady przyczyniło. Może właśnie ten brak mądrości, fajności i rozumności? Ale przy naszej wiedzy na temat tego konkretnego małżeństwa możemy tylko powiedzieć, iż szanse, że zostawi kochankę są takie same jak na to, że zostawi żonę. Jeśli jest kobietą impulsywną, bezkrytyczną wobec swojego postępowania, nie zależy jej na rodzinie, to pomijając już wiek, nisko ceniony na wtórnym rynku matrymonialnym, zostawi ją na pewno.



    jak cottonka powie, że odkryła, że mąż wynajął
    > mieszkanie to sąd raczej wykaże odpowiednie zrozumienie jej postawy.


    "Żona wyrzuciła mnie z domu wysoki sądzie, to gdzie miałem mieszkać, pod mostem? Sam tam mieszkam" Facet b. dobrze zarabia, więc inteligencję społeczną i zdolność błyskawicznej riposty musi mieć wytrenowaną do perfekcji. Dobry adwokat zrobi resztę. I już zabeczana żona, chowająca bezmyślną główkę pod skrzydełko mamusi leży i kwiczy. Tak, tak szanowna koleżanko, życie to nie je bajka.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mayenna 29.11.13, 08:45
    No to z nawiedzonej maniaczki religijnej przeobrażasz się w wyrachowana intrygantkęsmile
    Mnie twoje posty nie przekonują. Argumentacja jest mi obca bo to nie mój poziom moralności i etyki. Nie lubię babrać się w takim bagnie do jakiego usiłujesz mnie wciągnąć.
    Naprawdę współczuję. To co piszesz dla mnie jest obrzydliwe.
  • chalsia 29.11.13, 09:12
    Facet b. dobrze zarabia, więc inteligencję społeczną i zdol
    > ność błyskawicznej riposty musi mieć wytrenowaną do perfekcji.

    wysokie zarobki nie oznaczają wcale z automatu ani inteligencji społecznej ani zdolności do błyskawicznej riposty

    znam ludzi ii takich i takich
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • mayenna 29.11.13, 09:41
    Ani umiejętności i potrzeby kłamania.
  • mayenna 28.11.13, 16:12
    Leda, jeszcze jedno:
    obrzydliwa jest dla mnie ta obłuda, do której namawiasz cottonkę. Nie mówisz nic o uczuciach wyższych, o istocie małżeństwa, o wzajemnym oddaniu małżonków i o tym co stanowi o tym, że to co ich łączy jest sakramentem i Komunią. nam zarzucasz spłycenie do seksu a sama pokazujesz więź małżeńską jako interes finansowy ( dwie pensje w domu), interes osobisty ( moze się tobą zaopiekuje w potrzebie i nie ważne że ma kochankę), jako korzyść dla dzieci bo nie będą półsierotami - nie ważne, że ojciec nie kocha matki i bzyka inna panią. Jednym słowem namawiasz do obłudy, udawania. rozpieprzysz tym życie wszystkich w tej rodzinie, a przede wszystkim dzieci.Namawiasz w prymitywny i na poły wulgarny sposób do niszczenia jego woli, jego osobistych wyborów, do prymitywnej, wręcz zwierzecej, walki o samca. Te wypytywanie teściowej, te pięty achillesowe sa po prostu obrzydliwe dla mnie. Cała moralność i świat wartości jaki prezentujesz jest dla mnie rynsztokowy. Cel nie uświęca środków.
  • leda16 28.11.13, 20:17
    mayenna napisała:

    > Leda, jeszcze jedno:
    > obrzydliwa jest dla mnie ta obłuda, do której namawiasz cottonkę. Nie mówisz ni
    > c o uczuciach wyższych, o istocie małżeństwa, o wzajemnym oddaniu małżonków i o
    > tym co stanowi o tym, że to co ich łączy jest sakramentem i Komunią. nam zarzu
    > casz spłycenie do seksu a sama pokazujesz więź małżeńską jako interes finansowy
    > ( dwie pensje w domu), interes osobisty ( moze się tobą zaopiekuje w potrzebie
    > i nie ważne że ma kochankę), jako korzyść dla dzieci bo nie będą półsierotami
    > - nie ważne, że ojciec nie kocha matki i bzyka inna panią.


    Kochana, zapytam ciekawie, ile Ty masz latek? Bo wyobrażam sobie, że kobieta, może nie metrykalnie ale chociaż psychicznie dojrzała wie, że małżeństwo to nie komunia dusz, tylko kontrakt cywilno-prawny z określonymi prawami i obowiązkami i restrykcjami prawnymi dla winnego jego zerwania. I to o czym piszę, to żadna obłuda, tylko realizm życiowy. Inaczej małżeństwo postrzega osoba przed trzydziestką, inaczej po czterdziestce. I inaczej ono w tych przedziałach wygląda. Wydajesz się również nie dostrzegać, tego, co psychologowie zauważyli i udowodnili już bardzo dawno, że kobieta i mężczyzna psychicznie się różnią. Inne mają potrzeby i oczekiwania w małżeństwie.



    rozpieprzysz tym życie wszystkich w tej rodzinie, a pr
    > zede wszystkim dzieci.


    Co Ty pleciesz? Komu rozpieprzę życie, jakim dzieciom?


    Namawiasz w prymitywny i na poły wulgarny sposób do niszc
    > zenia jego woli, jego osobistych wyborów,


    Rozumiem, Ty nie niszczyłaś woli zdrady swojego męża, jego osobistych wyborów kochanki. Co z tego masz?


    do prymitywnej, wręcz zwierzecej, wal
    > ki o samca. Te wypytywanie teściowej, te pięty achillesowe sa po prostu obrzyd
    > liwe dla mnie. Cała moralność i świat wartości jaki prezentujesz jest dla mnie
    > rynsztokowy.


    Nie zauważyłaś pewnie, że istotą życia jest walka o swoje miejsce pod słońcem. Nawet noworodek walczy z oporem materii o swój pierwszy oddech a umierający o ostatni. Jeśli chodzi o ludzi, badania wykazały, że większość z nich samotności boi się bardziej niż śmierci. Oczywiście są tacy, co przegrywają walkowerem, ale źle na tym wychodzą.


    Cel nie uświęca środków.


    Ja myślę inaczej. Np. gdyby ktoś zagroził zdrowiu, życiu, dobrobytowi moich dzieci i bliskich, każdy środek dla usunięcia zagrożenia byłby dla mnie dobry.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mayenna 28.11.13, 20:32
    Poczytałam. Po raz pierwszy na tym forum jedyne słowa jakie mi przyszły do głowy to"ja pier...dolę", a nie klnę nigdy.
    I nie wiem co ci napisać bo ja ci współczuję, co jest chyba gorsze od pogardy.
  • terazkasia 28.11.13, 20:49
    mayenna napisała:

    > Poczytałam. Po raz pierwszy na tym forum jedyne słowa jakie mi przyszły do głow
    > y to"ja pier...dolę", a nie klnę nigdy.
    > I nie wiem co ci napisać bo ja ci współczuję, co jest chyba gorsze od pogardy.


    Mayenna, to ja teraz uprzejmie proszę, żebyś jednak przyznała mi rację smile
  • mayenna 28.11.13, 21:03
    Masz rację!smile
  • terazkasia 01.12.13, 08:43
    smile smile smile
  • leda16 29.11.13, 08:45
    mayenna napisała:
    > I nie wiem co ci napisać bo ja ci współczuję, co jest chyba gorsze od pogardy.


    A mnie to zwisa droga koleżanko smile


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mayenna 29.11.13, 08:47
    leda16 napisała:


    >
    > A mnie to zwisa droga koleżanko smile
    Jak to z człowieka najgorsze cechy szybko w necie wychodząsmile
    Milego dniasmile
  • argentusa 29.11.13, 08:48
    > Nie zauważyłaś pewnie, że istotą życia jest walka o swoje miejsce pod słońcem.
    o kurczę, nawet nie wiem,ze walczę.
    I pozwalam sobie nie zgodzić się.
    Ar.
    Metrykalnie po czterdziestce.
    Umiejąca zadbać o siebie i finanse.
    Niezgorzkniała.
    Zadowolona z życia.
  • mayenna 29.11.13, 09:06
    argentusa napisała:


    > Metrykalnie po czterdziestce.
    > Umiejąca zadbać o siebie i finanse.
    > Niezgorzkniała.
    > Zadowolona z życia.
    Argi, naprawdę nie musisz się tłumaczyć i uwiarygadniać. Nosz, i to przed kim?
  • maria2211 28.11.13, 17:27
    Witaj. Nie mam czasu na czytanie wszystkich wypowiedzi, wiec z góry przepraszam jeśli się powtórzę. Po pierwsze, uczucia zostaw z boku, miłość i nienawiść, głowa do góry, wszystko co się kończy, otwiera przed nami następne drzwi. Jesteś młoda, a życie przed Tobą, już nie ma sensu obracać się za siebie. Nawet jeśli mu się obecna panna znudzi, albo on jej i wróci, po czasie znajdzie sobie następna, wiesz o tym, bo jesteś już dużą dziewczynką wink Po pierwsze co musisz zrobić, to znajdź dobrego prawnika od spraw rozwodowych i sugeruje Ci żeby to byłą twarda kobieta. Opowiedz jej wszystko, ale pomiń te swoje bóle głowy i wieczne miesiączki wink Maz przyznał się, że ma inna kobietę i odszedł z domu, bardzo dobrze, bo ułatwił Ci sprawę, wiec bez problemu rozwód zostanie orzeczony z jego winy, chyba ze udowodni Ci iż go tak zaniedbywałaś, że zmusiłaś do odejścia smile Jak rozwód będzie orzeczony z jego winy a nie za obopólnym porozumieniem,( a już nie daj boże z Twojej winy), masz prawo ubiegać się od niego o alimenty na dzieci, na siebie i zwrot poniesionych kosztów rozwodu, spraw alimentacyjnych i innych, poniesienie strat moralnych ( jeśli masz depresje idź do lekarza i zacznij "leczenie" powiedz że odejście męża Cie załamało, nie możesz, spać, jeść i nie masz ochoty żyć, na rozprawę weźmiesz od lekarza zaświadczenie) jak również masz prawo żądać by Twoja sytuacja materialna, po rozwodzie nie była gorsza od obecnej, ale to wyjaśni Ci prawniczka. Najważniejsze teraz dla Ciebie, to dobra prawniczka, która będzie Ciebie reprezentowała również w sądzie, myśl o sobie, nie o mężu, bo on o Tobie nie myślał jak... Nie czekaj aż jej zrobi dziecko, albo ona wyciągnie od niego cała kasę jaką mąż dysponuje, bo sprawa się skomplikuje. Po blokuj konta i karty kredytowe swoich kont, do których on ma dostęp, zdejmij pełnomocnictwa, nie ufaj mu, działaj szybko i skup się tylko na tym. Pozdrawiam Cie serdecznie i życzę siły, wytrwania i wiary w lepsze, nowe życie. Maria
  • altz 01.12.13, 10:52
    Ciekawie się rozwinęła dyskusja w taki polski sposób, pomieszanie honoru z realiami.

    Ludzie są za bardzo honorowi. Pan jeśli wróci do żony (o ile go ta przyjmie), to nie dlatego wróci, że go kochanka pogoniła, ale dlatego, że żona jest lepsza. Można wybrać wersję pesymistyczną "nawet kochanka go nie chciała" albo optymistyczną "było mu ze mną lepiej, za dużo stracił, nie potrafili się porozumieć a my się dogadujemy".
    U nas jest ciach i po małżeństwie, a potem wszyscy są za dumni, żeby się przyznać do błędu. Dlatego mamy takie statystyki, jakie mamy.
    Pani żona też zrobiła błąd, seks ma własności więziotwórcze, to jest zwyczajna chemia, nie ma się co dziwić, że potem inne sprawy nawalają. Częste odmawianie seksu powinno być wystarczającym powodem do orzeczenia winy pani, szkoda, że sądy tak lekko to traktują. Zaburzenie gospodarki hormonalnej jest normą u pań w pewnym wieku. Dlatego drogie panie, marsz do endokrynologa, nie jesteście doskonałe, to też jest tylko zwyczajna choroba powodująca oprócz utracenia partnera inne dolegliwości jak choćby osteoporozę.
  • chalsia 01.12.13, 22:24
    Zaburzenie gospodarki hormonalnej jest normą u pań w
    > pewnym wieku. Dlatego drogie panie, marsz do endokrynologa, nie jesteście dosko
    > nałe, to też jest tylko zwyczajna choroba powodująca oprócz utracenia partnera
    > inne dolegliwości jak choćby osteoporozę.

    jeśli masz na myśli menopauzę - to nie jest to choroba
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • cottonka 02.12.13, 09:56
    Rozumiem podejście każdej z was do mojego problemu. I Ledy, żeby dawać szansę i walczyć i pozostałych, żeby zadbac o finanse i pogonić go itd.. Tylko, że ja wiedze o kochance mam od niedawna. Na razie nie mogę na zimno, nie ten etap. Za dużo emocji. Chciałabym walczyć, bo wiem, że nie jestem bez winy. Nie rozumiem, dlaczego facet nie rozumie, że można mieć problemy hormonalne ( bo się pojawiły!), podejrzenia o nowotwór u mojej mamy. No to wiadomo, że nikomu w takich sytuacjach harce w głowie. Nosz kurcze. Gdzie jakieś wyższe uczucia, o to mam żal. Ja organizowałam wycieczki, pobyty razem, wypady, żeby choć trochę był z nami, bo jemu to wszystko inne było ważniejsze niż rodzina. jak nie ma go ze 2 tygodnie, dziecko nawet o nim nie wspomni. A teraz chce odkupić winy? Takie zdanie ma o nim nawet jego własna matka, do której ja częściej dzwoniłam. Boli, że teraz nie jestem nikim ważnym, że do kogoś biegnie jak na skrzydłach, że ma czas ( a dla nas nie miał). Schudłam 8 kg, nie spię, boli mnie serce i mam inne somatyczne objawy nerwicy sad Dużo mnie to kosztuje. Dużo mnie kosztuje godzenie się z tym, że to pewnie koniec. Chciałabym się obudzić za dwa lata, może wtedy byłoby lepiej.
  • altz 02.12.13, 10:17
    cottonka napisała:
    > Schudłam 8 kg, nie spię, boli mnie serce i mam inne somatyczne objawy nerwicy sad
    Nerwy z czasem się uspokoją, a sylwetka zostanie! Szybki sposób na pozbycie się nadwagi. wink
    Po hormony idzie się do lekarza, to jest normalna i poważna choroba taka jak nowotwór czy złamanie nogi, bez tego można mieć inne poważnie problemy albo zostać jędzą, bo charakter też się zmienia. smile
  • cottonka 02.12.13, 11:01
    Ale właśnie na problemy hormonalne dostałam tabletki antykoncepcyjne, które na mnie totalnie źle działały. Odstawiłam dopiero w październiku, ale jak widać było za późno. Dziecka chyba innej nie zrobi, bo je mamy tylko dzięki IVF ( bardzo duży problem z jego strony). To ja się kłułam w brzuch, brałam tony leków, rozwaliłam wątrobę itd. Dziecko wyczekane, wymarzone i wykochane, to też mu się poświęcało czas....jak widać za dużo????? Bo mąż poczuł się odsunięty na boczny tor??? Naprawdę w tej chwili życzę mu wszystkiego najgorszego....
  • altz 02.12.13, 11:33
    cottonka napisała:
    > Bo mąż poczuł się odsunięty na boczny tor???

    Niektórzy panowie mogliby być w związku z drugim facetem, nie zauważyliby żadnej różnicy. wink
    W tym rzecz, żeby ta różnica jednak była.
    Syn ma już 6 lat, a Ty nadal tłumaczysz się synem. Nie zauważyłaś tego?
    Napisałem najpierw "dziecko", ale głupio tak pisać o 6-latku.
  • leda16 03.12.13, 20:21
    altz napisał:
    > Napisałem najpierw "dziecko", ale głupio tak pisać o 6-latku.



    A to dlaczego? Dla mnie moi dorośli synowie zawsze będą naszymi DZIEĆMI. Zaś 6-cio latek ma identyczne potrzeby jak każde małe dziecko. Potrzeba pełnej rodziny i związane z tym poczucie bezpieczeństwa oraz uczenie się ról związanych z płcią jest najważniejszą dla jego psychicznego rozwoju.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • altz 03.12.13, 20:49
    > altz napisał:
    > > Napisałem najpierw "dziecko", ale głupio tak pisać o 6-latku.

    > leda16 napisała:
    > A to dlaczego? Dla mnie moi dorośli synowie zawsze będą naszymi DZIEĆMI. Zaś 6-
    > cio latek ma identyczne potrzeby jak każde małe dziecko.

    Ale nie o to mi chodziło przecież. smile
    Pani się przyznała, że odstawiła męża na boczny tor, bo się zajmowała dzieckiem, a dziecko to już stary sześcioletni koń. Czyli przez ten czas seksu nie było, ani takich damsko-męskich spraw, pani nie poszła do endokrynologa, pan pewno też nie miał prawa pójść do agencji towarzyskiej, bo przez 6 lata było dziecko. smile Kosmos, jednym słowem.
  • leda16 03.12.13, 21:28
    altz napisał:
    > Ale nie o to mi chodziło przecież. smile
    > Pani się przyznała, że odstawiła męża na boczny tor, bo się zajmowała dzieckiem
    > , a dziecko to już stary sześcioletni koń. Czyli przez ten czas seksu nie było,
    > ani takich damsko-męskich spraw, pani nie poszła do endokrynologa, pan pewno t
    > eż nie miał prawa pójść do agencji towarzyskiej, bo przez 6 lata było dziecko.
    > smile Kosmos, jednym słowem.


    Ach, rozumiem, choć dla mnie to zachowanie do tego stopnia niewyobrażalne, że aż nie zrozumiałe. Więc wynika z tego, że wykopała własnymi rękami grób dla swojego małżeństwa. I jeszcze pała do niego nienawiścią mimo, że dziecko jest największą wartością jaką w małżeństwie zyskała...Ale widać jeszcze nie wartą zapewnienia mu pełnej rodziny.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • blue_ania37 03.12.13, 21:36
    Podoba mi się ta krucjatasmile
    Ona winna, ze on poszedł gdzieś indziej, ona winna że dziecko nie ma pełnej rodziny.
    Pan tatuś miał problem psychiczny to go sobie rozwiązał.
    Ona powinna doszukiwać w sobie win.
    Ona wykopała, on był fajny.
    Ludzie ze sobą rozmawiają i rozwiązują problemy.
    A nie zwalają odpowiedzialność na druga stronę.
    A
    --
    www.youtube.com/watch?v=YErXozSHW9w
  • altz 03.12.13, 22:05
    leda16 napisała:
    > Ach, rozumiem, choć dla mnie to zachowanie do tego stopnia niewyobrażalne, że a
    > ż nie zrozumiałe. Więc wynika z tego, że wykopała własnymi rękami grób dla swoj
    > ego małżeństwa.

    Ja tak ostro nie napisałem. Pani natomiast napisała o tego typu problemach i że mąż mógł czuć się odsunięty, bo ona zajmowała się dzieckiem i że dziecko ma 6 lat, więc mi się to złożyło w całość. Na zadane pytanie, nie otrzymałem odpowiedzi. Tyle streszczenia.
  • mayenna 03.12.13, 22:03
    leda16 napisała:

    oraz uczenie się ról związanych z pł
    > cią jest najważniejszą dla jego psychicznego rozwoju.

    A to się nauczy: że zdrada to nic takiego bo ważne są dwie pensje w domusmile) No i ta miłość, broń boże partnerstwo.
  • samiec_omega 02.12.13, 12:35

    cottonka napisała:

    Schudłam 8 kg

    Moje gratulacje. Wyrażnie lepiej się odżywiasz. Warto się wziąć za siebie.
  • altz 02.12.13, 16:35
    > cottonka napisała:
    >> Schudłam 8 kg

    > samiec_omega napisał(a):
    > Moje gratulacje. Wyrażnie lepiej się odżywiasz. Warto się wziąć za siebie.

    Schudłem więcej, a myślę, że nie jestem rekordzistą. wink
  • samiec_omega 02.12.13, 20:52
    altz napisał:

    > Schudłem więcej, a myślę, że nie jestem rekordzistą. wink


    To tym bardziej gratuluję zwycięstwa w walce z własną słabością. Warto walczyć. Zmieniasz swoje ciało ( na lepsze), to poprawiasz jakość życia. Oczywisty truizm.
  • xciekawax 03.12.13, 00:08
    Wiesz, ja rozumiem ze chcesz walczyc teraz, bo myslisz ze duzo tracisz. Ale z czasem byc moze zobaczysz ze wcale tak duzo nie tracisz jak myslisz. Przyzekaliscie sobie "na dobre i na zle" - ale facet wcale na to "zle" nawet nie czeka. Skacze sobie na inny kwiatek jak tylko cos jest nie tak. Zenada. W dodatku nie chcial tak bardzo wracac do Was - czy jest to jego wina czy nie - nie ma to znaczenia - nie zaslugujesz na to aby byc pomijana. Zaslugujesz na to aby byc partnerem, gdzie partner chce przychodzic do domu. Byc moze Twoj maz nie jest takim partnerem. Wiec przez rozwod dajesz sobie furtke aby owego poznac?
    Leci do swojej kochanki na skrzydlach ? daj spokoj . jezeli facet rozpoczyna cos nowego zanim zakonczy to co juz ma - jest dupkiem. Jest zaslepiony. On teraz nie czuje, nie mysli o tym co robi Tobie. Jestes dla niego przeszkoda aby czuc sie dobrze z jego kochanka. On o Tobie nie mysli teraz z sentymentem. W swojej glowie tworzy historie jaka bylas zla aby sie usprawiedliwic przed soba.
    Wiec nie mysl O nim. mysl o SOBIE> Jakby sobie zrobic przyjemnosci. I jak siebie zabezpieczyc finansowo.
    Masz racjie - dobrze by bylo zasnac na 2 lata i obudzic sie gdy wszystko jest za nami. Nawet nie wiesz ile razy ja to myslalam albo slyszalam to na forum. Ale (choc sobie tego nie wyobrazasz teraz) przyjda te fajne momenty - ktorych nie chcialabys ominac smile
  • cottonka 03.12.13, 08:02
    smile Dziękuję za twój post i wsparcie. Wydrukuję i powieszę nad lodówką.
  • lexi777 03.12.13, 09:06
    Ja chciałam się obudzić za 5 latsmile
  • cottonka 03.12.13, 10:42
    Lexi, jeny sad tak długo. My mamy syna, więc nie da się tak trzasnąć drzwiami i nigdy się nie spotkać. Będzie bolało...
  • leda16 03.12.13, 21:05
    xciekawax napisała:

    > W dodatku ni
    > e chcial tak bardzo wracac do Was - czy jest to jego wina czy nie - nie ma to z
    > naczenia - nie zaslugujesz na to aby byc pomijana. Zaslugujesz na to aby byc p
    > artnerem, gdzie partner chce przychodzic do domu.


    Ja bym przede wszystkim zapytała, czego mu w tym domu brakowało, że nie chciał wracać. I czego szukał u kochanki. Zamiast tego, dostał kopa w zadek. Skoro więc żonę ta wiedza nie interesuje, na pierwszym miejscu stawia swoje urażone ego, pała nienawiścią, ignoruje wszystko, co w tym małżeństwie było dobrego i przekreśla z tak błahego powodu jak "umoczenie fiuta" - jak tu jedna z pań zdradę seksualną określiła, swojego małżeństwa na pewno nie uratuje, bo nie jest po prostu dla niej ważne. Najważniejsza jest jej zraniona duma. Ale jednak w dobrym, kochającym się małżeństwie, w rodzinie - są to sprawy marginalne. Widać to małżeństwo od dawna nie zaspokajało potrzeb obojga a komunikacja była w nim głęboko zaburzona. Grubo wcześniej potrzebowało terapii. Teraz pewnie żadne nie ma na nią ochoty. Mąż się dowartościował poza domem a ją zżera nienawiść z tego powodu.



    Byc moze Twoj maz nie jest t
    > akim partnerem.



    Zawsze powtarzam, że partnerów ma się w robocie. W domu ma się albo miłość, albo nie.


    Wiec przez rozwod dajesz sobie furtke aby owego poznac?
    > Leci do swojej kochanki na skrzydlach ? daj spokoj . jezeli facet rozpoczyna c
    > os nowego zanim zakonczy to co juz ma - jest dupkiem. Jest zaslepiony.


    Każdy skutek ma jakąś przyczynę a każde zachowanie z wyjątkiem reakcji chorych psychicznie da się racjonalnie wyjaśnić. Epitety, którymi obrzucasz cudzego męża niczego nie wyjaśniają.



    On tera
    > z nie czuje, nie mysli o tym co robi Tobie.


    A o czym tu myśleć? Każdy głupi wie, że zdrada nie jest "robieniem czegoś" współmałżonkowi, tylko szukaniem czegoś czego zdradzającemu(ej) w małżeństwie brakuje. I "to coś" jest zazwyczaj daleko bardziej skomplikowane niż wiek i cielesność. To niezaspokojone potrzeby psychiczne.


    On o Tobie nie mysli teraz z sentymentem. W sw
    > ojej glowie tworzy historie jaka bylas zla aby sie usprawiedliwic przed soba.



    A jednak - cottonka ma sobie coś do zarzucenia...Gdyby jeszcze wykazała cień zainteresowania tym, co dzieje się w jego głowie, mieliby jakieś szanse.



    Wiec nie mysl O nim. mysl o SOBIE> Jakby sobie zrobic przyjemnosci.


    A tak, Ona wywaliła go za drzwi tylko dlatego, że za dużo myślała o sobie, nawet nie o dziecku. Sobkostwo i egocentryzm jeszcze nikomu nie wyszło na dobre.


    I jak siebie zabezpieczyc finansowo.


    Chciałaś może napisać - jak maksymalnie go wydoić? Ciekawe jaka ideologia usprawiedliwia taką merkantylną, bardzo zresztą rozpowszechnioną wśród kobiet postawę?


    > A
    > le (choc sobie tego nie wyobrazasz teraz) przyjda te fajne momenty - ktorych ni
    > e chcialabys ominac smile



    Brrr, co może być "fajnego" w rozpierdzieleniu własnemu dziecku rodziny? Ich wnuki też będą z rozbitych rodzin. Bo przecież najwyższe dla dziecka autorytety moralne - ukochana mamusia i tatuś pokazali, że to nic złego, w rozwaleniu rodziny bywają nawet...fajne momenty.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • lexi777 03.12.13, 21:23
    Ale wiesz Leda jak mi coś nie odpowiada w małżeństwie to mówię to, próbuję ratować lub stawiam sprawę na ostrzu noża, a nie idę do cudzego wyra bez uprzedzenia i wymeldowuję się ze związku bo było coś nie tak. Dużo można uratować w ten sposób, a po zdradzie już nie do końca. Ciężko zaufać komuś kto zdradził i można sfiksować myśląc czy czasem druga połowa mówiąc że idzie gdzieś tam nie jest czasem gdzie indziej. Niektórzy nie dają rady. A żeby uratować związek po zdradzie to partner, który zdradził musi chcieć wrócić, starać się bardzo odpracować krzywdy zadane partnerowi i podjąć pewnie jeszcze razem terapię, żeby polepszyć komunikację w związku. Jeśli tego nie chce to nie ma związku, bo ona sama jego nie zmusi do kochania, a poniżanie się i starania tylko jednej strony nie dają żadnego rezultatu tylko zaniżenie własnej samooceny.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlanlijkxkm2ri.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/82dopiqvuid1nzqt.png
  • leda16 03.12.13, 21:50
    lexi777 napisała:

    > Ale wiesz Leda jak mi coś nie odpowiada w małżeństwie to mówię to, próbuję rato
    > wać lub stawiam sprawę na ostrzu noża,


    Ale nie każdy tak potrafi. Większość nie potrafi i potrzebuje pomocy psychologicznej. Dlatego napisałam o zaburzonej komunikacji w małżeństwie.To czasami widać już u młodych małżeństw na niedzielnym spacerze - idą obok siebie, żona milczy, on pcha wózek z niemowlęciem, nie odzywają się do siebie. Jak straszliwie nudno musi być w takim małżeństwie kiedy ludzie nie mają sobie nic ciekawego do powiedzenia.

    A żeby uratować związek po zdradz
    > ie to partner, który zdradził musi chcieć wrócić, starać się bardzo odpracować
    > krzywdy zadane partnerowi i podjąć pewnie jeszcze razem terapię, żeby polepszyć
    > komunikację w związku. Jeśli tego nie chce to nie ma związku,


    Tu nie miał takiej szansy. Bezpośrednio po przyznaniu się do winy dostał kopa w zadek zamiast spokojnej rozmowy.


    a poniżanie się i starania tylko jednej strony nie dają
    > żadnego rezultatu tylko zaniżenie własnej samooceny.


    Cóż, jeśli dla kogoś rozmowa, dyskusja, mówienie o własnych problemach współmałżonkowi jest poniżaniem się, to nie nadaje się nie tylko do małżeństwa, ale nawet do roboty.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mayenna 03.12.13, 21:59
    Ale nie każdy tak potrafi. Większość nie potrafi i potrzebuje pomocy psychologicznej. Dlatego napisałam o zaburzonej komunikacji w małżeństwie.To czasami widać już u młodych małżeństw na niedzielnym spacerze - idą obok siebie, żona milczy, on pcha wózek z niemowlęciem, nie odzywają się do siebie. Jak straszliwie nudno musi być w takim małżeństwie kiedy ludzie nie mają sobie nic ciekawego do powiedzenia.

    Ty tak poważnie?
  • cottonka 03.12.13, 22:19
    CHyba za dużo ode mnie wymagacie. Jak się dowiedziałam parę tygodni wcześniej o mieszkaniu, że wynajął ( bo chce odejść, bo ona inne wizję na swoje życie...tłumaczył się, że chce podjąć ryzykowny biznes a ja się boję) to błagałam, płakałam, prosiłam i mówiłam o terapii. Pytałam czy ma kogoś, oczywiście zaprzeczał. No ale jak wyszło jednak, że po prostu ma inną kobietę, to niestety......zrobiłam to co zrobiłam. I mimo wszystko powiedziałam, że daję mu czas na powrót. W tej chwili przeżywam chyba wszystkie uczucia naraz jakie istnieją, a nie tylko zionę nienawiścią.
  • mayenna 03.12.13, 23:00
    Cottonka, nie bierz do siebie. My się tu raczej już wyzłośliwiamy do Ledy bo ma pomysły rodem z telenoweli, kompletnie nie pojmuje przez co przechodzisz.
    Zadbaj o siebie teraz jak umiesz najlepiej. Trzymaj sięsmile
  • lilyofthevalley31 03.12.13, 23:16
    mogę cos do ciebie napisać na priv?
  • cottonka 04.12.13, 07:44
    możesz, jeżeli chcesz na gazetowy email.
  • leda16 05.12.13, 22:42
    mayenna napisała:
    > Ty tak poważnie?


    A Ty żartujesz? Zwłaszcza z tym podnoszeniem "moczenia fiuta" do rangi greckiej tragedii? I to w XXI wieku smile

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mayenna 06.12.13, 11:39
    leda16 napisała:

    > mayenna napisała:
    > > Ty tak poważnie?
    >
    >
    > A Ty żartujesz? Zwłaszcza z tym podnoszeniem "moczenia fiuta" do rangi greckiej
    > tragedii? I to w XXI wieku smile
    >
    Moja droga, przeczytaj może uważnie co napisałam. Mieszają ci się Jak rozumiem masz doświadczenie w sprawach małżeńskich i opowiesz nam tui zaraz jak sobie radzić jak mąż wraca z randki?smile
  • blue_ania37 06.12.13, 11:41
    Nie wiesz Majenna co robić jak mąż wraca z randki?smile
    Obiad dać trzeba.
    A
    --
    www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
  • mayenna 06.12.13, 12:39
    blue_ania37 napisała:

    > Nie wiesz Majenna co robić jak mąż wraca z randki?smile
    > Obiad dać trzeba
    Ale on już ma mieszkanie wynajęte. To co: w dwojaczki i zanieść?smile
  • blue_ania37 06.12.13, 12:54
    Jasnesmile w dwojaczki i chodu....
    Głodny mąż to zły mążsmile
    --
    www.youtube.com/watch?v=YErXozSHW9w
  • mayenna 06.12.13, 14:06
    Zawsze można wpaść z wizytą kurtuazyjna i zrobić loda na nowe mieszkaniesmile dziś na emamie wyczytałam, ze to najpewniejszy sposób na utrzymanie męża przy sobie.
  • blue_ania37 06.12.13, 14:07
    Oplułam monitor Mayennasmile
    Dobry lodzik to podstawa utrzymania małżeństwa, niezłe.
    A
    --
    www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I
  • cottonka 06.12.13, 14:31
    smile Niby smieszne, ale wiecie co kobiety pozostawione mogą się wszystkiego uczepić. Kurcze, w zasadzie mnie też zdradzał jak był z nią wink
  • mayenna 06.12.13, 15:36
    Cottonka, ja cię zapewniam, że jak on ma zdradzić to zdradzi. To jest kwestia jego woli, a nie twojego dobrego sprawowania się jako zona.Może jeszcze pomaga w uniknięciu zdrady trzymanie się blisko siebie emocjonalnie, dbanie o siebie wzajemnie.
  • leda16 07.12.13, 21:13
    mayenna napisała:
    i opowiesz nam tui zaraz jak sobie
    > radzić jak mąż wraca z randki?smile


    Powiedzieć ze słodkim uśmiechem - przypilnuj dziecka kochanie, teraz ja idę na randkę smile


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mayenna 07.12.13, 21:43
    leda16 napisała:

    > mayenna napisała:
    > i opowiesz nam tui zaraz jak sobie
    > > radzić jak mąż wraca z randki?smile
    >
    >
    > Powiedzieć ze słodkim uśmiechem - przypilnuj dziecka kochanie, teraz ja idę na
    > randkę smile
    Porzucenie rodziny i rozwód z winą pani ma jak w bankusmile
    Wiesz, Leda, może ciebie bawi robienie sobie na złość i te wszelkie gierki i manipulacje które opisujesz. Dorosły dojrzały człowiek jednak buduje relacje inaczej. Wyrazem tego jest pozwolenie na odejście, na decydowanie o swoim życiu. Dotyczy to nie tylko partnera, ale też dzieci i innych członków rodziny.
    Każdy twój post pokazuje wyraźnie że nie masz pojęcia o czym mówisz.
    >
  • lexi777 03.12.13, 23:20
    Oj Leda nie wymagaj ty od Boga aż tyle, idź już lepiej sobie sprzątać na ten parking a nie bzdury tu wypisujesz...Npisałam epistołę i wykasowałam a co ja się będę kopać z koniem..osłem..?
  • xciekawax 04.12.13, 16:45
    > Ale nie każdy tak potrafi. Większość nie potrafi i potrzebuje pomocy psychologi
    > cznej. Dlatego napisałam o zaburzonej komunikacji w małżeństwie

    Tu nie chodzi o to ze pan sobie bzyka inna kobiete. Tu chodzi o klamstwa, po prostu w zywe oczy klamstwa, ktore rujnuja rodzine, i ich relacjie. Tu chodzi o to ze facet oleje swoja zone, bedzie jej wmawial ze jest malo-wystarczalna aby moc z "czystym sumieniem" udac sie na swoja randke wieczorkiem. Po prostu podle.

    To czasami wida
    > ć już u młodych małżeństw na niedzielnym spacerze - idą obok siebie, żona milcz
    > y, on pcha wózek z niemowlęciem, nie odzywają się do siebie. Jak straszliwie nu
    > dno musi być w takim małżeństwie kiedy ludzie nie mają sobie nic ciekawego do p
    > owiedzenia.

    Znowu przemawia przez Ciebie waskotorowe myslenie. A nie myslisz ze czasami po prostu ludzie chca wyjsc na spacer i nie rozmawiac? Bo sa ze soba 24godz/dobe i to jest ich odpoczynek? Ta sama para co idzie z dzieckiem i wyglada jakby sie nudzili ze soba - moze przyjsc do domu i miec walke na poduszki, i plakac ze smiechu.
    Latwo jest oceniac innych negatywnie aby czuc sie samemu lepiej, ale bardziej prawdopodobne jest to ze myslisz ze oni sie nudza poniewaz ty uwazasz ze jestes nudna i nie masz nic fajnego do zaoferowania, i uwazasz ze facet by sie z Toba nudzil wychodzac na spacer.


  • leda16 05.12.13, 23:07
    xciekawax napisała:
    Tu chodzi o klamstwa, po
    > prostu w zywe oczy klamstwa,


    Kłamstwo jest wśród ludzi tak powszechne jak powietrze w atmosferze.

    ktore rujnuja rodzine, i ich relacjie.


    No, tutaj akurat z determinacją wyduszona z faceta prawda zrujnowała rodzinę. I co najważniejsze, ta prawda żony bynajmniej nie uszczęśliwiła. Wspomnij sobie grecką mitologię ze szczególnym uwzględnieniem mitu o Edypie smile




    > Znowu przemawia przez Ciebie waskotorowe myslenie. A nie myslisz ze czasami po
    > prostu ludzie chca wyjsc na spacer i nie rozmawiac? Bo sa ze soba 24godz/dobe
    > i to jest ich odpoczynek?


    A na pewno! Przez okno manna niebieska wpada, a oni nie śpią, nie pracują, nie chodzą do kibla, tylko przez 24 g/h trzymają się za rączki i słodko gruchają. A jak w 25 godzinie tej przegadanej doby wyjdą na spacer, to już im ozór kołkiem w gębach staje smile.



    uwazasz ze facet by sie z Toba
    > nudzil wychodzac na spacer.


    Nie, to ja bym się z takim mułowatym mrukiem nudziła tak bardzo, że po 2 dniach już bym wiała od tego jak od zarazy, zamiast się spacerami umartwiać.
    >
    >


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • mayenna 06.12.13, 11:43
    leda16 napisała:


    > Kłamstwo jest wśród ludzi tak powszechne jak powietrze w atmosferze.

    Współczuję. Naprawdę to chyba straszne żyć w takim świecie. Twój mąż tez cię okłamuje? Twoja rodzina i znajomi także?
    >
    >

  • xciekawax 04.12.13, 16:35
    Leda, wygladasz mi na osobe bardzo zgorzchniala. Pewnie przezylas nie jedno, jestes mocno zraniona i masz duzo jadu ktory rozpryskujesz na prawo i lewo. Smutne.

    Zapewniam Cie, ze to mozna zmienic. Zacznij od usmiechu na codzien smile bardzo zmienia nastruj i samopoczucie. Empatie do innych nie kazdy ma, i nie do kazdego przychodzi latwo - ale pracujac nad soba - mozna to bardziej wycwiczyc.

    Glowa do gory!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.