Dodaj do ulubionych

Kwota zasądzonych alimentów a...

25.11.13, 14:27
...Wasze żądania?
Ile otrzymujecie alimentów na dziecko a o jakie wnioskowałyście?

Ja wnioskuję 2600zł na dwójkę; obecnie mam zasądzone 1940zł jako zabezpieczenie.
Obserwuj wątek
    • tricolour Wnioskujesz o sporą kwotę... 25.11.13, 16:12
      ... patrząc na realia, nawet forumowe.

      Zresztą kwota 2600 na dwójkę dzieci bez wskazania ich potrzeb jest liczbą z sufitu. Bez żadnego odniesienia. Ja płacę tysiąc na córkę, co ex uważała za niedużo do czasu gdy sama musiała wysupłać drugi tysiąc po wyprowadzce córki. Wtedy tysiąc jakoś nabrał realnej wagi w jej portfelu.

      Bo wiesz, może Twoje dzieci mają prywatną szkołę z dużym czesnym? A może szkołę państwową bez czesnego, ale jakoś chcesz ładnie w alimenty ubrać rekompensatę za utracone dziewictwo? Poza tym tysiąc trzysta na dziecko to znacznie mniej niż 2600 na dwójkę, no chyba, że samochód (gaz, internet, prąd, czynsz, woda) zaczyna palić dwukrotnie więcej jak tylko zobaczy drugiego?

      Znaczy, nic konkretnego.
      • blue_ania37 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 25.11.13, 17:56
        Podobno zabezpieczenie jest zawsze trochę niższe niż zasadzane alimenty przy rozwodzie.
        Kwota 2600 nie musi być kwota z sufitu i to na dwójkę dzieci Tri.
        Ten gaz i ten i internet nie są najważniejszymi punktami w kosztach dziecka.
        Jedzenie,ubranie lekarz,lekarstwa,opłaty przedszkolne,szkoła itp.
        To generuje koszty.
        Ja wnosilam o 2500 na jedno. Zabezpieczenie było na 1500 przy rozwodzie dostałam 1700.
        Nie miałam lewych zaświadczeń i faktur.
        Wszystko sprawdzalne.
        A
        --
        www.youtube.com/watch?v=KMdJL-zpxUo
        • tricolour Mam inne zdanie... 25.11.13, 22:16
          ... jeśli wnosiłaś o 2500, dostałaś 1700 i jest to dla Ciebie OK, to znaczy, że 2500 to zwykły szwindel był. Na zasadzie: wnoszę więcej, może uda się wyszarpać.

          Bo raczej mnie nie przekonasz, że się machnęłaś o osiem stów w obliczeniach lub że osiem stów to dla Ciebie nic nie znaczące drobniaki.

          A tak przy okazji: gdyby Ci nagle obcięto osiem stów z wypłaty, to też byś machnęła ręką jak na te pomniejszone alimenty? Rozumiesz: skoro godzisz się na ubytek ośmiu stów, to nie jest ważne z jakiego źródła, bo drobniaki, to drobniaki.
          • blue_ania37 Re: Mam inne zdanie... 25.11.13, 22:34
            tricolour napisał:

            > ... jeśli wnosiłaś o 2500, dostałaś 1700 i jest to dla Ciebie OK, to znaczy, ż
            > e 2500 to zwykły szwindel był. Na zasadzie: wnoszę więcej, może uda się wyszarp
            > ać.
            >
            > Bo raczej mnie nie przekonasz, że się machnęłaś o osiem stów w obliczeniach lub
            > że osiem stów to dla Ciebie nic nie znaczące drobniaki.
            >
            > A tak przy okazji: gdyby Ci nagle obcięto osiem stów z wypłaty, to też byś mach
            > nęła ręką jak na te pomniejszone alimenty? Rozumiesz: skoro godzisz się na ubyt
            > ek ośmiu stów, to nie jest ważne z jakiego źródła, bo drobniaki, to drobniaki.


            Nie mój drogi, wnosiłam o 2500 bo taki jest koszt utrzymania mojego dziecka.
            To koszt.
            resztę zostawiłam sadowi, ile mi da a ile panu tacie.
            Zagrałam vabank o wszystko lub nic, każdy wyrok bym przyjeła z pokorą i pogodzeniem.
            Panu tacie proponowałam 1000 powiedziałam 500, porozumienia nie byliśmy w stanie osiągnąć.
            A te 800 stów to ja płacę na dziecko.
            Żaden szwindel, zawsze musisz mieć odmienne zdanie?smile
            Zawsze.
            Jak kobiety piszą, że mają małe alimenty to wtedy wypowiadasz się, że należy rzetelnie wyliczać alimenty wpisując nawet wakacje itp.
            Jak ktoś pisze, że ma duże nie wpisując wakacji to też szwindel to kiedy jest dobrze Tri?
            A

            --
            www.youtube.com/watch?v=KMdJL-zpxUo
            • zmeczona100 Re: Mam inne zdanie... 25.11.13, 22:49
              Aniu, Tri to teoretyk jeno wink
              Jemu nic nigdy nie pasuje- nawet anioł miał by problemy u niego wink

              Z rzeczywistością sądową Tri niewiele ma wspólnego- coś tam wie, coś gdzieś wyczytał, coś sobie umyslił i to wszystko..
              --
              Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
              • tricolour Masz rację... 25.11.13, 23:59
                ... z sądową rzeczywistością mam niewiele wspólnego z czego się cieszę. Ze spokoju. Jakoś tak mam, że nie w smak mi sądowe napiedralanki, zemsty, apelacje, gonitwy, wyścigi i pseudozwycięstwa.

                Bycie teoretykiem w sprawach sądowych to komplement dla mnie.
                            • fotm Re: No to gdzie ta praktyka? 27.11.13, 11:36
                              Dobrze, to może ja wytłumaczę, bo nam się dziecko zadyszy. praktyka sądowa jest taka, że zawsze obniżają alimenty wyliczone przez jednego rodzica o jakąś kwotę, dla zasady. Dlaczego tak jest, nie wiem. I nie ma to związku z faktem, że wnioskowana kwota jest sztucznie zawyżona, bo to również rzetelnie sprawdzają.
                              --
                              "Pozwól też, że dam ci radę płynącą ze szczerego serca: nigdy więcej nie mów, że jesteś nic niewarta. Bo znaczymy tylko tyle, na ile potrafimy wycenić się we własnych oczach." Mordimer/ J. Piekara
                                • fotm Re: Nie przesadzaj z internetem dla dziecka... 28.11.13, 15:21
                                  Nie wiem jak ten post odnosi się do informacji o obliczaniu alimentów, ale wyczuwam braki nie tylko w zakresie wiedzy o sądownictwie big_grin.
                                  --
                                  "Pozwól też, że dam ci radę płynącą ze szczerego serca: nigdy więcej nie mów, że jesteś nic niewarta. Bo znaczymy tylko tyle, na ile potrafimy wycenić się we własnych oczach." Mordimer/ J. Piekara
                                    • fotm Re: Bardzo się odnosi... 29.11.13, 11:12
                                      Ale pytasz ile mam zasądzone, czy ile dostaję, bo to są kompletnie dwie różne kwoty smile
                                      --
                                      "Pozwól też, że dam ci radę płynącą ze szczerego serca: nigdy więcej nie mów, że jesteś nic niewarta. Bo znaczymy tylko tyle, na ile potrafimy wycenić się we własnych oczach." Mordimer/ J. Piekara
                                        • fotm Re: A jak myślisz... 29.11.13, 11:25
                                          Więc obecnie dostaję niewiele niestety i chyba się to nie zmieni. Natomiast kwota zasądzonych alimentów pokrywała ok 40% wydatków miesięcznych na synka i została zasądzona w tej wysokości mimo, że mój ex zarabia/ł ponad 40% więcej ode mnie. Dlatego dziwi mnie ta nagonka na rodziców wnioskujących o alimenty, biorąc pod uwagę polską rzeczywistość. Gwoli wyjaśnienia składałam wniosek o wyższą kwotę niż autorka wątku.
                                          --
                                          "Pozwól też, że dam ci radę płynącą ze szczerego serca: nigdy więcej nie mów, że jesteś nic niewarta. Bo znaczymy tylko tyle, na ile potrafimy wycenić się we własnych oczach." Mordimer/ J. Piekara
                                            • fotm Re: A jak myślisz... 29.11.13, 11:34
                                              A dlaczego uważasz, że chcę odpowiedzieć na to proste pytanie? Może chcę uniknąć pisania w necie konkretnych kwot dotyczących mojego osobistego życia i chyba mam do tego prawo. Moim zdaniem, kwota o którą wnioskuje autorka wątku jest odpowiednia i moja zasądzona jest bardzo podobna. To, że mój ex wymiguje się od płacenia i nic mu za to w tym państwie nie grozi to już temat na zupełnie inny wątek. Tyle.
                                              --
                                              "Pozwól też, że dam ci radę płynącą ze szczerego serca: nigdy więcej nie mów, że jesteś nic niewarta. Bo znaczymy tylko tyle, na ile potrafimy wycenić się we własnych oczach." Mordimer/ J. Piekara
            • tricolour Dobrze wyliczone jest wtedy... 26.11.13, 00:06
              ... gdy rzetelnie wyliczone są potrzeby dziecka. A jeśli ojcu proponujesz 1000 mówiąc 500, to nie wiadomo ile rzeczywiście chcesz dla dziecka i jak to potem odnieść do oczekiwanych 2500.

              No, nie wygląda uczciwie pięciokrotna rozpiętość między tym czego niby potrzeba, a tym ile się mówi proponując jednocześnie dwa i pół raz mniej.

              I z takim mętnym podejściem rzeczywiście zawsze się nie zgodzę.
              • blue_ania37 Re: Dobrze wyliczone jest wtedy... 26.11.13, 06:37
                tricolour napisał:

                > ... gdy rzetelnie wyliczone są potrzeby dziecka. A jeśli ojcu proponujesz 1000
                > mówiąc 500, to nie wiadomo ile rzeczywiście chcesz dla dziecka i jak to potem o
                > dnieść do oczekiwanych 2500.
                >
                > No, nie wygląda uczciwie pięciokrotna rozpiętość między tym czego niby potrzeba
                > , a tym ile się mówi proponując jednocześnie dwa i pół raz mniej.
                >
                > I z takim mętnym podejściem rzeczywiście zawsze się nie zgodzę.

                Zawsze wg Ciebie jest mętne podejście i wszystko ma drugie dno.
                Nie rozumiem czemu piszesz że chciałam 1000 mówiąc 500.
                Ja polubownie chciałam od niego 1000 on polubownie chciał mi dać 500 i żadne argumenty nie przemawiały.
                Wygląda uczciwie jeśli robi się to dla jakiś mozliwości porozumienia się dla dziecka.
                Bo wyglada inaczej kiedy ojciec płaci alimenty a oprócz tego można liczyć na niego w jakiś sytuacjach. I wtedy można dogadywać się na temat finansów bez sądu.
                A jak się idzie do sądu to już zostają suche wyliczenia i suche fakty.
                Z tobą myślę, że też bym się nie dogadałasmile
                A


                --
                www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
        • leda16 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 10:33
          Jak pewien światowej sławy bokser z powodu swojej fascynacji erotycznej młodą dupą rozbił swoim dzieciom rodzinę, sąd zasądził mu 12.500 zł alimentów na 6-cio letniego wówczas syna i 15 z kawałkiem na 10-cio letniego. Ale koszty moralne jakie z tytułu jego seksualnego rozpasania poniosły dzieci, są nieprzeliczalne na pieniądze. I żadne pieniądze nie wynagrodzą im rozwalenia rodziny. W końcu rodziny nie zakłada się dla seksu, tylko dla dzieci.
          --
          Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
            • leda16 Re: Ja rodzinę założyłem dla siebie... 26.11.13, 18:04
              tricolour napisał:

              > ... moja żona też dla siebie. Dzieci przy tym zakładaniu nie było.


              Za to w efekcie Waszych egoizmów pewnie rozwód był. Więc po co w zbędne koszty wchodzić? Seks bez ślubu jest równie miły a śluby na prześcieradle nie zobowiązujące.


              --
              Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
                • leda16 Re: Rozwodu nie było... 26.11.13, 18:20
                  tricolour napisał:

                  > ... małżeństwo trwa w najlepsze. Nawet synek mały jest, ale to nie dla niego by
                  > ło małżeństwo.


                  Dużo szczęścia. I tak trzymać !


                  --
                  Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
          • altz Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 11:16
            leda16 napisała:

            > Jak pewien światowej sławy bokser z powodu swojej fascynacji erotycznej młodą d
            > upą rozbił swoim dzieciom rodzinę, sąd zasądził mu 12.500 zł alimentów na 6-cio
            > letniego wówczas syna i 15 z kawałkiem na 10-cio letniego. Ale koszty moralne
            > jakie z tytułu jego seksualnego rozpasania poniosły dzieci, są nieprzeliczalne
            > na pieniądze. I żadne pieniądze nie wynagrodzą im rozwalenia rodziny. W końcu r
            > odziny nie zakłada się dla seksu, tylko dla dzieci.

            O ile dzieci nie są jakieś wyjątkowo chore czy zupełnie nieudane, to taki wyrok jest wyłącznie dowodem na zemstę w imię prawa.
            Ludzie dorośli tak się nazywają, bo mogą sami decydować o własnym życiu, choćby i do takich decyzji zupełnie nie dorośli, dlatego taki komentarz o kosztach moralnych i rozwalaniu rodziny jest nie na miejscu. Ludzie są wolni, robią co chcą, nawet nie muszą się zajmować dziećmi, państwo ich wyręczy. Wolałbym, żeby jednak coś robili z tego powodu, że chcą tego, a nie z powodu presji czy ze strachu przed rozwaleniem rodziny, inaczej taki rodzic ustawia się na uboczu, jest obserwatorem, a nie aktywnym uczestnikiem.
            • leda16 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 18:14
              altz napisał:
              O ile dzieci nie są jakieś wyjątkowo chore czy zupełnie nieudane, to taki wyrok
              > jest wyłącznie dowodem na zemstę w imię prawa.

              Zemstę? I słusznie. Ten gnojek w imię własnej chuci bez skrupułów podeptał wartości rodzinne. Może niemodne ostatnio, ale jedne z najważniejszych w ludzkim życiu.



              > Ludzie dorośli tak się nazywają, bo mogą sami decydować o własnym życiu, choćb
              > y i do takich decyzji zupełnie nie dorośli,


              O własnym jak najbardziej,ale decydowanie o życiu innych wiąże się z odpowiedzialnością moralną, a w przypadku rozwodu z ewidentną KRZYWDĄ DZIECI



              dlatego taki komentarz o kosztach m
              > oralnych i rozwalaniu rodziny jest nie na miejscu.


              Nie jestem zwolenniczką relatywizmu moralnego.

              Ludzie są wolni, robią co ch
              > cą,

              Dawno tak się nie uśmiałam - Ludzie w III Rzeszy Pospolitej są wolni smile)))





              --
              Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
      • przebudzenie1976 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 08:34
        2600zł - nie znaczy po 1300zł na dziecko bo potrzeby chłopców są różne, jeden ma 11lat, drugi niespełna 2.
        Do wniosku o alimenty rzecz jasna załączyłam szczegółowe zestawienie kosztów (oczywiście udział w czynszu i mediach także) poniesionych na dzieci przez rok i podzieliłam przez 12 m-cy; także Sąd w posiedzeniu niejawnym miał przesłanki do zasądzenia mi takiej a nie innej kwoty zabezpieczenia alimentów.
        Ojciec dzieci dobrze zarabia i ma dodatkowe źródło dochodów także...
        • altz Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 08:57
          przebudzenie1976 napisał(a):
          > 2600zł - nie znaczy po 1300zł na dziecko bo potrzeby chłopców są różne

          > Ojciec dzieci dobrze zarabia i ma dodatkowe źródło dochodów także...
          I to jest chyba główny argument? big_grin
          Ciekawi mnie, jaki jest w Twój udział finansowy w utrzymaniu dzieci?
          • przebudzenie1976 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 09:01
            Mój udział???
            Jestem z nimi 24h na dobę, piorę, prasuję, sprzątam, gotuję, podaję śniadanka, przebieram pampersy, siedzę przy lekcjach, sprawdzam, biegam na zebrania, wywiadówki, wożę na treningi, turnieje, ... i
            JESTEM z nimi cały czas; ojciec natomiast widział się z chłopcami przez m-c JEDEN raz!

            PLUS wkład finansowy oczywiście...
            • tricolour No to jaki jest ten PLUS? 26.11.13, 09:08
              Na proste pytanie wystarczyła liczba jako odpowiedź, nie elaborat o Twoim wkładzie pracy. Bo skoro chcesz opieki nad dziećmi, to cała Twoja wyliczanka jest konsekwencję Twojego chcenia i nie trzeba robić z siebie męczennicy, oczekując jednocześnie medalu za ofiarność i odwagę.
              • przebudzenie1976 Re: No to jaki jest ten PLUS? 26.11.13, 09:11
                Wkład pracy jest również istotny, a skoro ojciec nie ma bierze udziału w wychowaniu, edukacji i opiece nad dziećmi; niech rekompensuje to odpowiednimi alimentami... Ja daję z siebie 200%! I nigdzie nie jest napisane, że wkład finansowy rodziców musi być 50 na 50 ....
              • bramstenga Re: No to jaki jest ten PLUS? 26.11.13, 09:27
                Przebudzenie odpowiedziała jak najbardziej precyzyjnie, bo przecież KRiO realizację obowiązku alimentacyjnego nie ogranicza do wkładu finansowego. Ojciec nie opiekuje się = płaci, matka opiekuje się = swój obowiązek spełnia "w naturze". Podnoszone przez Ciebie "chcenie" nie ma tu nic do rzeczy. Oboje rodzice mają obowiązek zaspokajania potrzeb dziecka, a forma jego realizacji to rzecz drugorzędna.
                    • tricolour Nikt nie pytał o Twoje finanse... 26.11.13, 11:08
                      ... pytanie było o Twój udział finansowy w alimentach. O szczegół. Nie o zarobki.

                      Z Twych uników wychodzi, że zero. OK, zero to zero. Tylko nie kłam już więcej, bo jeszcze parę takich numerów i mało kto będzie z Tobą gadał.
                        • tricolour W mojej ocenie skłamałaś... 26.11.13, 11:16
                          ... bo tworzysz sprzeczne wrażenia: piszesz, że płacisz na dzieci, a jednocześnie wynika, że wstydzisz się powiedzieć ile choć sama innych o to pytasz. Wstyd świadczy o nędznym Twoim udziale wobec żądań.

                          To jest z obszaru kłamstwa.
                                • tricolour Tyel, że ta kalkulacja jest ważna... 26.11.13, 12:09
                                  ... ponieważ chcesz alimentów wyższych niż własne zarobki. Druga strona może nie uwierzyć, że dzieci będą żyły na wyższym poziomie niż Ty. Może mieć podejrzenie, że chcesz coś z tych pieniędzy dla siebie, bo w jednym domu (w jednym gospodarstwie) nie da się zrealizować różnych statusów domowników.
                                    • blue_ania37 Re: Tyel, że ta kalkulacja jest ważna... 26.11.13, 12:44
                                      Widzisz Przebudzeniesmile
                                      Ja mam wysokie alimenty, i też chcę dla mojego dziecka wszystkiego najlepszego.
                                      Ale nigdy nie wychodziłam z założenia, że moje dziecko żyło na wysokim poziomie więc ma żyć tak dalej.
                                      Nie mówiłam nigdy i nawet nie myślałam, że pieniedzmi od byłego będę finansować poziom życia.
                                      Ja chciałam się dogadać nie udało się.
                                      Ty dużo masz jeszcze do przerobienia, ale nie da się zapewnić wysokiego poziomu bo się należy, rozwód to koniec jakiegoś życia dla dzieci też.
                                      Lepiej się dogadaywać naprawdę.
                                      A
                                      --
                                      www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
                                        • blue_ania37 Re: Tyel, że ta kalkulacja jest ważna... 26.11.13, 12:52
                                          przebudzenie1976 napisał(a):

                                          > rozumiem ale to maż mi grozi, że mam zapewnić dzieciom wysoki poziom życia bo j
                                          > ak nie to sie w sądzie spotkamy....
                                          > Więc jak mam to zrobić?
                                          > Jedynie realnymi alimentami....

                                          Mąż ci grozi? w jaki sposób?
                                          Mówi, że będie tyle płacił i jeszcze coś dokładał?
                                          Czy mówi, że skoro mniej zarabiasz to powinnaś więcej zarabiać aby dzieci miały dotychcasowy poziom życia?
                                          A


                                          --
                                          www.youtube.com/watch?v=KMdJL-zpxUo
                                            • blue_ania37 Re: Tyel, że ta kalkulacja jest ważna... 26.11.13, 13:03
                                              przebudzenie1976 napisał(a):

                                              > Mówi, że jak dzieci mają żyć na takim samym poziomie jak wówczas, gdy byliśmy r
                                              > azem... Ja na to, że muszę mieć do tego środki...
                                              > Grozi, że jak tak nie będzie zabierze mi starszego syna...

                                              Ale nie możesz wymagać aby facet z którym się rozstajesz finansował to, że dzieci będą z tobą!
                                              Rozwód zmienia wszystko i również poziom materialny byłej rodziny.
                                              Jesteście na zakręcie więc pewnie o porozumienie ciężko, ale nie słuchaj bzdur o zabraniu dziecka ale również nie ochraniaj się nimi jak tarczą że ty im zapewnisz.
                                              Chcesz zapewnić pieniędzmy byłego męża.
                                              Nie chodzi o to, aby nie płacił alimentów albo niskie, ale realne.
                                              Jeżeli się nie dogadacie będziecie sobie przez następne lata wyliczać koszty opiekunki.
                                              Kto zostaje w mieszkaniu? jak tu sprawa będzie wyglądać.
                                              Pomyśl, też czy przy rozwodzie będziesz miała czas możliwości aby dziecko miało nadal wszystkie zajecia dodatkowe?
                                              Może warto coś odpuścić aby być poprostu z dziecmi w tym momencie?
                                              Nie da się zatrzymać wszystkiego a przede wszystkim nie warto, lepiej budować na nowo.
                                              Sąd się ciebie też zapyta, jak przy twoich zarobkach utrzymujesz się ty?
                                              Ile wydajesz na dzieci ze swoich pieniędzy, ile ojciec chce się z dziećmi minąć ( potem jak opadną emocje, bo narazie to nie możecie na siebie patrzeć).
                                              A
                                              >


                                              --
                                              www.youtube.com/watch?v=zFwaRmpzvjo
                                            • chalsia Re: Tyel, że ta kalkulacja jest ważna... 26.11.13, 13:03
                                              Mówi, że jak dzieci mają żyć na takim samym poziomie jak wówczas, gdy byliśmy r
                                              > azem... Ja na to, że muszę mieć do tego środki...
                                              > Grozi, że jak tak nie będzie zabierze mi starszego syna...

                                              od groźby do realizacji daleko - i jeszcze nie słyszałam w PL o przypadku przyznania ojcu opieki z powodu niemożności zapewnienia dziecku WYSOKIEGO standardu życia przez matkę

                                              ALE - wypowiedź Twojego męża jasno mówi, że oczekuje od Ciebie ruszenia się do roboty - jeśli nie pracujesz
                                              --
                                              Jednak niektórzy ludzie to gady.
                                • altz Re: A dla mnie jest tematem wątku... 26.11.13, 12:14
                                  przebudzenie1976 napisał(a):
                                  > Dokładnie tak; ale moje pyt. dotyczyło kwoty alimentów na dzieci a nie kalkulac
                                  > ji moich przychodów i kosztów wink

                                  Ale nie można odrywać jednej rzeczy od drugiej, tak mówi nawet KRiO, nie tylko zdrowy rozsądek.
                                  Ojciec wie, ile zarabiasz, to nie jest żadna tajemnica, więc po co się spinać?
                                  Może natomiast nie wiedzieć, jakie są koszty i to wypada dokładnie wyjaśnić i zadeklarować się, jak się samemu w to wchodzi i co się oferuje. Uczciwe podejście zmniejsza poziom agresji.
                                  Jednym słowem, nie można odrywać alimentów od całej sytuacji, nawet nasz głupi sąd tak nie robi albo chociaż udaje, że tak nie robi.

                                  Co do alimentów, różnie bywało. Bywało też tak, że matka się starała o 1500 na dziecko, sąd zadecydował o kwocie 600 zł, pomimo że zabezpieczenie było wyższe.
                                  Pomyśl czasami, co się stanie, jak synowie kiedyś pójdą do ojca i Ty będziesz musiała tyle płacić? Czy dasz radę? wink
                                  Osobiście przy mocno różnych dochodach jestem za rozwiązaniami w postaci uczciwych alimentów po połowie czy około, a dodatkowych wydatkach opłacanych osobiście przez stronę bogatszą. Nikt się nie czuje wtedy ani pomijany, ani wyzyskiwany, a efekt końcowy jest w sumie podobny. Dzieci potrafią się same zatroszczyć o swoje, o ile układ jest jasny.
                • chalsia Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 12:48
                  dostałaś konkretne pytanie - ile TY finansowo wnosisz w utrzymanie dzieci
                  czyli innymi słowy pytanie brzmi - jaki jest pełen koszt utrzymania jednego i drugiego dziecka

                  i bardzo symptomatyczne w kontekście tego i pozostałych Twoich wątków jest uchylanie się od odpowiedzi
                  sprawia to wrażenie co najmniej krętactwa
                  co nie nastraja forumowiczów pozytywnie
                  więc jeśli chcesz uzyskać tutaj pomoc, to bądź szczera/uczciwa
                  --
                  Są tacy co lubią gady, ja nie.
                    • chalsia nie, to nie jest kwestia 26.11.13, 13:08
                      nie, to nie jest kwestia jak łatwo nazwać kogoś krętaczem
                      to jest kwestia, jak swoimi działaniami można łatwo dorobić się opinii krętacza

                      zupełnie niezależnie kilka (2 albo nawet więcej) identycznie odebrały, to co i JAK przekazujesz
                      zastanów się nad tym

                      --
                      Są tacy co lubią gady, ja nie.
                        • tricolour Ależ nie krępuj się... 26.11.13, 16:25
                          ... możesz mnie nazywać jak chcesz - mnie dotknie tylko niechciana i ukrywana prawda o mnie samym. Epitety nie są groźne, wręcz zabawne.

                          A krętactwo masz czarno na białym wyliczone. Nie masz z czym dyskutować. Za dwie stówy się nie utrzymasz, żebyś pękła. I motywacja Twoja jest oczywista: Ciebie NIE STAĆ nie tylko na utrzymanie dzieci, ale nawet na utrzymanie siebie samej więc wojna jest Ci potrzebna. Bez wojny o wyłączną winę męża nie masz zwyczajnie z czego żyć, a wojując możesz wygrać alimenty na siebie. Oczywiście pod sztandarem walki o dobro dzieci... tania propaganda.

                          Aaaa, bym zapomniał: jak sobie wyobrażasz spłatę męża? O kredycie możesz zapomnieć przy dochodzie rzędu 600 zł/osobę. Z czego Ty wysupłasz setki tysięcy?

                          Trzeba być naprawdę kompletnie nieodpowiedzialnym, by gołodupcem iść na wojnę...
                          • logicman Re: Ależ nie krępuj się... 27.11.13, 08:03
                            tricolour napisał:

                            > Trzeba być naprawdę kompletnie nieodpowiedzialnym, by gołodupcem iść na wojnę...

                            Prawda. Dziwię się autorce wątku. Zacietrzewienie przysłania jej rozsądek.
                            Być może adwokat ją namówił. Wielu tak działa. Ważna jest tylko kasa za prowadzenie sprawy - a wiadomo, że przy orzekaniu zarobią więcej, to potencjalnie nawet wieloletnie źródło dochodu. Oby być sprawiedliwym, są również uczciwi, którzy (wbrew własnemu interesowi) tłumaczą klientom, iż rozwód bez orzekania winy jest w większości przypadków najlepszym możliwym rozwiązaniem, zwłaszcza biorąc pod uwagę dobro dzieci.

                            --
                            Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
                            • chalsia Re: Ależ nie krępuj się... 27.11.13, 08:54
                              Oby być sprawiedliwym, są również uczciwi, którzy
                              > (wbrew własnemu interesowi) tłumaczą klientom, iż rozwód bez orzekania winy je
                              > st w większości przypadków najlepszym możliwym rozwiązaniem, zwłaszcza biorąc p
                              > od uwagę dobro dzieci.

                              tak, miałam szczęście trafić na taką
                              od razu powiedziała, że w mojej sytuacji zdecydowanie lepszy życiowo i dla mnie i dla dziecka będzie rozwód bez orzekania o winie w zamian za nieodpłatne przekazanie mi przez męża własności połowy domu w ramach podziału majątku. Alimenty dogadaliśmy sami i sąd je tylko przyklepał.
                              --
                              Są tacy co lubią gady, ja nie.
          • leda16 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 10:21
            altz napisał:
            > > Ojciec dzieci dobrze zarabia i ma dodatkowe źródło dochodów także...
            > I to jest chyba główny argument? big_grin


            Tak, dla sądu to zawsze jest główny argument, bo wysokość alimentów zgodnie z krio zależy wyłącznie od dwóch rzeczy MOŻLIWOŚCI ZAROBKOWYCH OJCA i USPRAWIEDLIWIONYCH POTRZEB DZIECI.


            > Ciekawi mnie, jaki jest w Twój udział finansowy w utrzymaniu dzieci?


            Wg. krio SPRAWOWANIE OSOBISTEJ PIECZY NAD DZIECKIEM JEST RÓWNOWAŻNE ALIMENTOM KWOTOWYM. A zazwyczaj tak jest, że matka wstaje w nocy gdy dziecko choruje, zwalnia się z pracy, kupuje leki, odwozi na zajęcia dodatkowe, codziennie sprawdza lekcje, pomaga w nauce, gotuje, pierze, prasuje dziecięce ubranka, sprząta pokój dzieci i wykonuje tysiące innych czynności, robi to wszystko kosztem swojej kariery zawodowej i naukowej a pan tatuś doskakuje na "kontakty" maximum raz w tygodniu na parę godzin podczas których czas spędza łatwo, miło i przyjemnie bawiąc się z dzieckiem.


            --
            Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
              • leda16 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 18:24
                przebudzenie1976 napisał(a):

                > Lepiej bym tego nie ujęła, dziękuję smile


                Ha, to ja dziękuję. W realu m.in staram się pomagać kobietom w kryzysie. I taki "altz" to dla mnie jak dobry worek treningowy smile.


                --
                Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
            • altz Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 11:08
              > > Ojciec dzieci dobrze zarabia i ma dodatkowe źródło dochodów także..
              > altz napisał:
              > I to jest chyba główny argument? big_grin

              leda16 napisała:
              > Tak, dla sądu to zawsze jest główny argument, bo wysokość alimentów zgodnie z k
              > rio zależy wyłącznie od dwóch rzeczy MOŻLIWOŚCI ZAROBKOWYCH OJCA i USPRAWIEDLIW
              > IONYCH POTRZEB DZIECI.
              Nie masz racji. Podział kosztów zależy od możliwości zarobkowych obojga rodziców i uzasadnionych potrzeb dzieci. Więc nie tylko od możliwości zarobkowych osiołka, czytaj: ojca.

              > > Ciekawi mnie, jaki jest w Twój udział finansowy w utrzymaniu dzieci?
              > Wg. krio SPRAWOWANIE OSOBISTEJ PIECZY NAD DZIECKIEM JEST RÓWNOWAŻNE
              > ALIMENTOM KWOTOWYM. A zazwyczaj tak jest, że matka(...)
              Postawić matce pomnik. smile
              Pytanie było bardzo proste. Zapytałem się, jaki jest wkład finansowy matki. Odpowiedzi nie otrzymałem, chociaż to nie jest żadna tajemnica, konto jest nowe, nikt nikogo nie zna, a przecież o pieniądzach od męża chętnie opowiada.
              Obawiam się dwóch możliwości:
              1) matka zupełnie nie wie, ile wydaje ze swoich pieniędzy na dzieci.
              2) matka wydaje zero na dzieci, a może nawet coś opłaca z tych pieniędzy.

              Jeśli nie wie, to w końcu się nauczy liczyć pieniądze. Miałem 10 zł dziennie na życie, to liczyłem szybko i to bez kalkulatora, po prostu bym nie jadł na drugi dzień. smile Tutaj panią też życie zmusi do sensowego gospodarowania pieniędzmi.
              Jeśli nic nie wydaje na dzieci ze swoich, to w końcu będzie musiała sama coś płacić, lekko nie będzie, nie będzie już gratisów choćby na remont samochodu czy zakup sprzętu AGD.

              Martyrologia mnie nie interesuje. Panie zazwyczaj unoszą się honorem, że same wszystko i wszędzie, że niby pieniędzy nie potrzebują, ograniczają dzieciom kontakt z drugim rodzicem, a potem jednak wyciągają rękę po więcej i każą siebie żałować, a przecież ich wkład jest bardo duży w całą sytuację. Za długo żyję, żeby się dać na to nabierać, chociaż wkład pracy doceniam, żeby było jasne.
              • przebudzenie1976 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 11:17
                Wiesz - polemika z Tobą nie ma sensu, cokolwiek człowiek napisze, zinterpretujesz na opak.

                Doskonale wiem ile wynosi utrzymanie dzieci bo zajmuje się domem, gospodarką i rodziną nie od dziś...

                Informacja ile wynosi mój wkład finansowy jest tu zbyteczna; post dotyczy zasądzonej kwoty alimentów. To wszystko...
                • altz Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 11:40
                  przebudzenie1976 napisał(a):
                  > Informacja ile wynosi mój wkład finansowy jest tu zbyteczna; post dotyczy zasąd
                  > zonej kwoty alimentów. To wszystko...

                  Niezłe z Ciebie ziółko. O takich kobietach mówi się, że mają charakter, o takich mężczyznach, że są awanturnikami. smile
                  Jeśli takie sygnały dajesz ojcu Waszych dzieci, to ja nie widzę możliwości porozumienia między Wami, a takie porozumienie i zgoda bardzo by się dzieciom przydały. Widocznie nie jest to dla Ciebie ważne. :-\
                  Trudno rozmawiać o wysokości alimentów, jeśli się nie mówi o własnym udziale. Tak mówi KRiO i tak trzeba będzie się określić przez sądem.
                  • przebudzenie1976 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 11:49
                    Słusznie ale forum to nie Sąd...
                    Ziółko... bo nie piszę wszystkiego?

                    Jestem tu nowa, potrzebuję może ciut więcej czasu, zaufania by otwarcie pisać np.o finansach.
                    Pracuję w budżecie a moje dochody miesięczne to 2tyś.
                    Uwierz mi, że dobro dzieci jest dla mnie ponad wszystko...
                    • chalsia Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 13:19
                      > Pracuję w budżecie a moje dochody miesięczne to 2tyś.

                      no to policzmy (o ile dobrze zrozumiałam)

                      koszt utrzymania dzieci 4400
                      zabezpieczenie masz na 1940 a alimenty chcesz 2600
                      czyli Ty zamierzasz dołożyć do utrzymania dzieci 1800 zł

                      A Z CZEGO NIBY? skoro zarabiasz 2000?
                      powietrzem żyjesz?

                      dęte to jest - i każdy sąd to zauważy - albo koszty utrzymania dzieci są zawyżone (vide UPC, które kosztem dzieci nie jest)
                      generalnie - nie da się utrzymać tego samego standardu życia przy dużych dysproporcjach zarobków - aaaa, teraz rozumiem Twoje parcie na wyłączne orzekanie o winie męża

                      --
                      Są tacy co lubią gady, ja nie.
                      • altz Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 13:30
                        chalsia napisała:
                        > koszt utrzymania dzieci 4400
                        > zabezpieczenie masz na 1940 a alimenty chcesz 2600
                        > czyli Ty zamierzasz dołożyć do utrzymania dzieci 1800 zł
                        >
                        > A Z CZEGO NIBY? skoro zarabiasz 2000?
                        > powietrzem żyjesz?

                        Doszliśmy do sedna, ile dopłaca matka do dzieci?
                        Można to prosto policzyć.
                        - 200 zł na UPC, to koszt matki,
                        - koszt mieszkania przypadający na matkę przy skromnym życiu to powiedzmy 450 zł,
                        - koszt jedzenia dla matki to 350 zł,
                        - koszt utrzymania samochodu matki skromnie 500 zł miesięcznie.
                        Pomijamy inne koszty nie dręczymy już matki. smile
                        Razem 1500 zł

                        Jednym słowem, matka zamierza płacić na dzieci najwyżej 500 zł, czyli maksymalnie po 250 zł na dziecko. Ojciec ma płacić 2600 zł, czyli ponad pięć razy tyle, co matka, po 1300 zł na dziecko.
                        Koszt utrzymania dzieci wynosi najwyżej 3100 zł, czyli 1550 zł na dziecko.

                        Jak ojciec będzie chciał spłaty połowy mieszkania, to będzie musiał na ten cel sam dołożyć. smile
                        • chalsia Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 13:34
                          > Jednym słowem, matka zamierza płacić na dzieci najwyżej 500 zł, czyli maksymaln
                          > ie po 250 zł na dziecko. Ojciec ma płacić 2600 zł, czyli ponad pięć razy tyle,
                          > co matka, po 1300 zł na dziecko.
                          > Koszt utrzymania dzieci wynosi najwyżej 3100 zł, czyli 1550 zł na dziecko.

                          opcje są dwie:
                          - jest tak jak piszesz, czyli koszt utrzymania dzieci jest zawyżony o ponad 25%
                          - koszt DOTYCHCZASOWY utrzymania dzieci rzeczywiście wynosi 4400 (no - minus UPC smile )
                          natomiast do tej pory autorka NIE MUSIAŁA wszystkich swoich wydatków finansować sama, więc po prostu jeszcze tego nie ogarnia - za to sąd tak
                          --
                          Większość ludzi to ssaki.
                          • chalsia Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 13:46
                            matka musi sobie zadać pytanie czy chce by dzieci miały wysoki poziom życia , czy żeby były z nią

                            jedno z drugim - przy aktualnie toczącym się procesie o rozwód z orzekaniem o winie - nie jest do pogodzenia

                            --
                            Jednak niektórzy ludzie to gady.
                        • przebudzenie1976 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 14:31
                          Czytajcie proszę ze zrozumieniem:

                          4400 to średni koszt; wliczone tu były 3 obozy letnie dziecka, zimowiska, turnieje (płatne). Nie każdy miesiąc generuje takie same koszty....
                          To, że otrzymuję obecnie 1940zł + moje dochody, nie oznacza, że wszystko przez miesiąc wydaję...
                          To sie nazywa gospodarka....
                          • blue_ania37 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 14:37
                            alimenty są na bieżące potrzeby dzieci.
                            Przy twoich zarobkach nei jesteś w stanie zapewnić 3 obozów letnich dziecku.
                            Po zatym wakacje będą zupełnie inaczej zorganizowane przy rozwiedzionych rodzicach.
                            Nie wygląda nic.
                            A
                            www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I
                      • chalsia Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 13:30
                        > dęte to jest - i każdy sąd to zauważy - albo koszty utrzymania dzieci są zawyżo
                        > ne (vide UPC, które kosztem dzieci nie jest)

                        ok, doczytałam, że młodsze dziecko to alergik - więc z doświadczenia WIEM ile to kosztuje
                        więc koszty dzieci może i nie są bardzo zawyżone (vide UPC) ale musisz autorko przyjąć do wiadomości, że i starsze dziecko będzie musiało zmniejszyć częstotliwość chadzania do kina/teatru (albo trzeba chodzić smart korzystając z promocji) i cena prezentów dla kolegów tez musi pójść w dól

                        tak krawiec kraje jak mu materii staje
                        --
                        Są tacy co lubią gady, ja nie.
                      • przebudzenie1976 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 14:28
                        chalsia napisała:

                        > > Pracuję w budżecie a moje dochody miesięczne to 2tyś.
                        >
                        > no to policzmy (o ile dobrze zrozumiałam)
                        >
                        > koszt utrzymania dzieci 4400
                        > zabezpieczenie masz na 1940 a alimenty chcesz 2600
                        > czyli Ty zamierzasz dołożyć do utrzymania dzieci 1800 zł
                        >
                        > A Z CZEGO NIBY? skoro zarabiasz 2000?
                        > powietrzem żyjesz?
                        >
                        > dęte to jest - i każdy sąd to zauważy - albo koszty utrzymania dzieci są zawyżo
                        > ne (vide UPC, które kosztem dzieci nie jest)
                        > generalnie - nie da się utrzymać tego samego standardu życia przy dużych dyspro
                        > porcjach zarobków - aaaa, teraz rozumiem Twoje parcie na wyłączne orzekanie o w
                        > inie męża
                        >



                        Napisałam wcześniej, że są to średnie kwoty...
                        ...że nie wydaje tego miesięcznie, że odkładam na święta, ferie zimowe....

                        Zrozumcie, że żyliśmy naprawdę na dobrym poziomie, dzieci żyły....
                        • chalsia Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 14:35
                          > Napisałam wcześniej, że są to średnie kwoty...
                          > ...że nie wydaje tego miesięcznie, że odkładam na święta, ferie zimowe....

                          słuchaj, nie tłumacz mi tego, co oczywiste - rozwiodłam się daaaawno, mam dziecko alergika i też dostaję na nie alimenty, ja też żyłam na wysokim poziomie - de facto duuuużo wyższym, niż Wasz

                          co z tego, że w jednym miesiącu nie 4400 a 2200 jak w innym zamiast 4400 będzie 6600 - bilans wychodzi na zero - ŚREDNIO miesięcznie wychodzi Ci 4400 na dzieci a Tobie na wszystkie TWOJE koszty zostaje 200 zł - czyli sytuacja niemożliwa po rozwodzie

                          BTW - na ferie zimowe to musisz odłożyć tylko na starszaka i tylko na 1 tydzień
                          --
                          Są tacy co lubią gady, ja nie.
                          • chalsia Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 14:37

                            > BTW - na ferie zimowe to musisz odłożyć tylko na starszaka i tylko na 1 tydzień

                            a co do letnich wakacji starszego syna będziesz musiała zorganizować i opłacic jedynie miesiąc ew. 6 tygodni - a nie całe wakacje
                            --
                            Są tacy co lubią gady, ja nie.
                • chalsia Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 13:12

                  > Informacja ile wynosi mój wkład finansowy jest tu zbyteczna; post dotyczy zasąd
                  > zonej kwoty alimentów. To wszystko...

                  mylisz się, to jak naczynia połączone

                  to czego tu doświadczasz, to tylko przedsmak tego, co Cię może czekać w sądzie
                  --
                  Większość ludzi to ssaki.
              • leda16 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 18:46
                altz napisał:


                > Nie masz racji. Podział kosztów zależy od możliwości zarobkowych obojga rodzicó
                > w i uzasadnionych potrzeb dzieci. Więc nie tylko od możliwości zarobkowych osio
                > łka, czytaj: ojca.



                A jakież mogą być możliwości zarobkowe matki dwojga malutkich dzieci? No pomyśl trochę Kolego, myślenie nie boli.


                > Postawić matce pomnik. smile



                Raczej płacić godziwe alimenty. Pomnika ani ona ani dzieci nie ugryzą smile



                > Obawiam się dwóch możliwości:
                > 1) matka zupełnie nie wie, ile wydaje ze swoich pieniędzy na dzieci.


                Wszystkie znane mi matki, mnie nie wyłączając, prowadzą wspólne z dziećmi gospodarstwo domowe czyli wydają na te dzieci tyle, ile mają, ile mogą i ile trzeba.


                > 2) matka wydaje zero na dzieci, a może nawet coś opłaca z tych pieniędzy.


                Stara śpiewka tatusiów. Kiedyś, ale nie tak znowu dawno weszłam na jakieś forum ojców, gdzie wyrodny tatuś, który z pomocą jakiejś k...ewki rozpierdzielił własnemu dziecku rodzinę zanim ono na nóżki stanęło, ze swadą dowodził, że żona za nędzne 300 zł jakie płacił pod przymusem sądowym na dziecko, kosmetyki sobie kupuje smile.





                > Martyrologia mnie nie interesuje. Panie zazwyczaj unoszą się honorem, że same w
                > szystko i wszędzie, że niby pieniędzy nie potrzebują, ograniczają dzieciom kont
                > akt z drugim rodzicem,


                Bo dzieci nie wychowuje się "kontaktami". Kontakty to se co najwyżej możesz w ścianie zamontować i popstrykać. Dzieci wychowuje się w domu rodzinnym z ojcem i matką pod jednym dachem. Na 100% rozwodów ok.80 jest z winy ojca. Więc? Jakie wartości chce przekazać dziecku w procesie wychowawczym winny rozbicia mu rodziny? Posiada jakoweś czy tylko "swojego" szczęścia szuka u obcych, kosztem dzieci?



                --
                Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
                • altz Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 19:29
                  leda16 napisała:
                  > A jakież mogą być możliwości zarobkowe matki dwojga malutkich dzieci?

                  Dziecko 11-letnie nie jest malutkie. Dwulatek jest. Teraz ma takie możliwości, później może mieć większe. Ma też rodzinę do pomocy, znajome itd.

                  > Raczej płacić godziwe alimenty. Pomnika ani ona ani dzieci nie ugryzą smile
                  Godziwe są według GUS'u z jakimś małym narzutem.
                  Przy takich alimentach dzieci musiałyby się żywić przepiórkami.

                  > Wszystkie znane mi matki, mnie nie wyłączając, prowadzą wspólne z dziećmi gosp
                  > odarstwo domowe czyli wydają na te dzieci tyle, ile mają, ile mogą i ile trzeba.
                  A dużo znasz takich ojców? Myślisz, że takich ojców nie ma? smile
                  Fajnie jest sobie tak wybrać opiekę nad dziećmi a później już tylko nad domem, ale nikomu to nie służy. W razie śmierci męża jest bardzo ciężko.

                  > Stara śpiewka tatusiów. Kiedyś, ale nie tak znowu dawno weszłam na jakieś forum
                  > ojców (bla bla bla)
                  Wyliczyłem, jaki może być maksymalny udział matki, niecałe 500 zł, ale i w to wątpię.

                  > Bo dzieci nie wychowuje się "kontaktami". Kontakty to se co najwyżej możesz w ś
                  > cianie zamontować i popstrykać. Dzieci wychowuje się w domu rodzinnym z ojcem i
                  > matką pod jednym dachem. Na 100% rozwodów ok.80 jest z winy ojca.
                  Czy masz jakieś dane na ten temat? Czy zmyślasz? smile
                  I nie interesuje mnie orzeczenie winy, bo według moich obserwacji panowie o to nie walczą.
                  • blue_ania37 Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 26.11.13, 19:52
                    Czy ty się nie zagalopowałaś Leda?
                    W tym pomaganiu osobom w kryzysie?
                    Bo dla mnie dziewczyna która do kosztów potrzeb dziecka wlicza internet i kablówkę za ponad dwie stówy do jakiś szczególnie uciśnionych nie należy.
                    To powoływanie się na prawo moralne to jakiś dla mnie katechim.
                    Ludzie czynią zło więc nalezy im dowalić?
                    Bo byli słabi, niegodni, nie zrozumieli?
                    Kasa wymyje zło i da internet w tym konkretnym przypadku dla 2 latka ale szybki.
                    Pomieszałaś wg mnie pomoc z jakąś inkwizycją samiec twój wróg.
                    A
                    --
                    www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
                    • logicman Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 27.11.13, 07:51
                      > Pomieszałaś wg mnie pomoc z jakąś inkwizycją samiec twój wróg.

                      Odniosłem podobne wrażenie czytając wpisy Ledy.
                      Wygląda jakby jeszcze nie przepracowała jakiś traum po nieudanym małżeństwie.

                      --
                      Prawdziwe uczucie potrafi stworzyć "my" bez niszczenia "ja".
                    • altz Re: Wnioskujesz o sporą kwotę... 27.11.13, 12:49
                      agrypina6 napisała:
                      > Rodzina i znajome do pomocy? Dobresmile

                      Znam wiele takich sytuacji i dlatego mnie to nie dziwi.
                      Widuje się nawet za granicą samotne Polki z dziećmi mieszkające razem i zajmujące się dziećmi wspólnie.
        • tricolour A'propos czynszu.... 26.11.13, 09:17
          ... to o ile Ci podnieśli czynsz w związku urodzeniem dzieci? Konkretnie. I o ile czynsz zmalał po wyprowadzce męża? Konkretnie. Czyli ile wynosi zmiana tego czynszu sumarycznie?

          33% czynszu jest Twoje (korzystnie licząc), pozostałe 66% dzieci. Ale że dzieci utrzymujecie oboje, to połowa z tych 66% jest na Twoich barkach. To ile tego dzieciowego czynszu jest?

          100zł?
                • blue_ania37 Re: A'propos czynszu.... 26.11.13, 13:05
                  przebudzenie1976 napisał(a):

                  > Koszt, który był zawsze - dlaczego teraz dzieci mają nie mieć upc?
                  > Kanały sportowe, przyrodnicze, historyczne, bajeczki + szybki internet.

                  Rozwaliłaś mniesmile 2 latek i szybki internet.
                  To TY korzystasz z tego internetu i telewizji.
                  Proponuję rozwiązać umowę i załoyć na siebie o połowę tańsze, radość jest większa i poczucie , że moje


                  --
                  www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I
                • piotrfm123 UPC 26.11.13, 13:09
                  przebudzenie1976 napisał(a):

                  > Koszt, który był zawsze - dlaczego teraz dzieci mają nie mieć upc?
                  > Kanały sportowe, przyrodnicze, historyczne, bajeczki + szybki internet

                  Powtarzaj za mna powoli:

                  jestem niskoplatna kobiecina zarabiajaca 2000PLZ. Nie stac mnie na wydawanie 10% moich dochodow na setke kanalow telewizyjnych, bo zamiast je ogladas musze ruszyc tylkiem, zajac sie dziecmi i pracowac.

                  Comprende?

                  Nawet jesli do tej pory 5x na rok jezdziliscie do Azji poludniowo-wschodniej to bynajmniej nie oznacza to ze jest to jakies od boga dane prawo ze po rozwodzie dalej z dwojka dzieciakow bedziesz tam jezdzic chocby i raz w roku.

                  Bo na takowe wyjazdy bedzie mogl sobie pozwolic ex zabierajac je ze soba i ralizujac owe "niezbywalne" prawo do wyjazdow azjatyckich, jesli go takowa fantazyja najdzie. A ty posiedzisz sobie pod gruszka przeliczajac ciezko zarobienie 2000PLZ pomstujac glucho.
    • przebudzenie1976 Re: Kwota zasądzonych alimentów a... 26.11.13, 12:44
      Napiszę tak....

      Pisząc wniosek do Sądu o alimenty na dzieci dołączyłam szczegółowe zestawienie wszystkich rocznych wydatków i podzieliłam na 12 miesięcy. Rzetelnie, uczciwie i bez "przeginania" - średnia kwota to 4400zł/m-c .
      Oczywiście nie wydawane było tyle ponieważ inne koszty są np. latem (obozy syna), inne we wrześniu (podręczniki, wyprawka), inne w ferie (zimowiska), inne np. w maju.
      Dodam, że starszy syn trenuje (składki, obozy w ciągu roku, turnieje, obuwie, strój, dojazdy), chodzi na szachy, angielski, basen, chodzi do kina, do teatru, na mecze, na urodziny kolegów z klasy. Młodszy syn używa pieluszek, pije mleko HA (33ZŁ/puszka), zajada deserki, szybko rośnie, ciuszki, zabawki, jest alergikiem więc maści, płyny, kremy typu oilatum, opiekunka.
      Zapewne coś pominęłam bo piszę na szybko, z głowy.
      To są realne koszty.....

      Dołączyłam także moje dochody oraz koszty, które ponoszę ja:
      opłaty,telefon, samochód, paliwo.


      Czy już jaśniej....? smile smile smile
    • przebudzenie1976 :) 26.11.13, 14:52
      Wasze wypowiedzi tylko mi pomogły - wszystkie...
      Dociera do mnie, ze muszę stoczyć w sądzie wojnę uncertain
      ...nie mam jeszcze odpowiedzi od adwokata - najbliższe dni pokażą...
      Dziękuję, to było mi potrzebne...
      • altz Re: :) 26.11.13, 14:58
        przebudzenie1976 napisał(a):
        > Dociera do mnie, ze muszę stoczyć w sądzie wojnę uncertain

        Idź i walcz, jeśli lubisz. wink
        Chociaż, według mnie, powinnaś się postarać o lepszą pracę, skoro masz taki apetyt, bo takie coś, co planujesz, długo się nie utrzyma. big_grin
        • anderikka Re: :) 26.11.13, 15:15
          altz napisał:
          > Idź i walcz, jeśli lubisz. wink
          > Chociaż, według mnie, powinnaś się postarać o lepszą pracę, skoro masz taki ape
          > tyt, bo takie coś, co planujesz, długo się nie utrzyma. big_grin

          Przebudzenie, Alz ma tu rację, nie uda Ci się utrzymać dotychczasowego poziomu samymi alimentami.
          Coś mi się w Twoim podejściu do alimentów nie podoba. Tylko chyba nie umiem tego sprecyzować.
          • przebudzenie1976 Re: :) 26.11.13, 15:21
            Może to, że jestem wściekła, że przez Pana M. świat nam zawirował, dzieci cierpią bo moja osoba tu nie ma znaczenia. Nie widuje się z chłopcami, walczy by całą winą obarczyć mnie,
            aż wreszcie walczy by alimenty były minimalne...
            Wiem, wiem - przemawia przeze mnie gorycz - muszę się jej wyzbyć uncertain

            Skoro Pan M. nie bierze czynnego udziału w wychowaniu, opiece, edukacji, w życiu dzieci, to niech chociaż płaci na chłopców alimenty, na które stać go bez mrugnięcia oka....
            • blue_ania37 Re: :) 26.11.13, 15:30
              Przebudzeniesmile
              Masz rację przemawia przez ciebie gorycz która minie jeśli temu pozwolisz.
              Nie jesteście w tym momencie ze sobą się dogadać więc może lepiej żebyście nie utrzymywali kontaktów.
              To że nie bierze udziału teraz to nei znaczy że nie będzie brał.
              Trzeba mierzyć siły na zamiary.
              Masz takie podejście to niech chociaz płaci, przy jego zarobkach to nie zabiję się on z tego powodu a ty zrobisz sobie wroga, i to będzie ojciec waszych dzieci.
              Nie myślisz o tym teraz bo to nie ten etap, ale w końcu się rozwiedziecie, wyszarpiesz lub nie na kablówkę 200 zł, ale emocje opadną i dzieci będą mogły zatesknić a ty nie będziesz miała już nic do sklejenia z byłym mężem.
              Przy rozwodzie też trzeba mieć świadomość, że to się kiedyś skończy i będzie trzeba żyć dalej.
              A
              --
              <a href="www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share" target="_black">www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share</a>
            • anderikka Re: :) 26.11.13, 15:32
              Uwierz mi, że gorycz jest jednym z najgorszych doradców. Mnie przesłoniła w pewnym momencie cały świat.
              Ja Cię nie oceniam, bo nie mam prawa do tego. Zastanów się tylko, że może (nie znam Waszej historii) Twój mąż też jest czymś rozgoryczony, i dlatego się wycofał. I może niepotrzebnie się nawzajem nakręcacie, a dzieci cierpią.
              • altz Re: :) 26.11.13, 15:46
                anderikka napisała:
                > Zastanów się tylko, że może (nie znam Waszej historii) Twój mąż też jest czymś rozgoryczony,
                > i dlatego się wycofał. I może niepotrzebnie się nawzajem nakręcacie, a dzieci cierpią.

                Mam pewną hipotezę, ale ze szklanej kuli tylko.
                Facet zarabia dobrze, nie jest to jakiś rekord świata, ale dobrze. Zazwyczaj konflikty małżeńskie są również o pieniądze. Oddaje pieniądze i chciałby mieć nad tym jakąś kontrolę, ale żony nie da się kontrolować, bo wszystko wie lepiej. Dlatego domaga się życia dzieci na takim poziomie, na jakim płaci i wglądu w wydatki albo obniżenia wysokości alimentów.
                • anderikka Re: :) 26.11.13, 16:08
                  Tego nie wiemy. Natomiast (moim zdaniem) sposobu wydawania przez kogoś pieniędzy nie da się w pełni skontrolować. Ok, większe wydatki można rozliczyć z paragonów. Ale "sposób wydawania" to nie tylko paragony, to też decyzja, co i za ile "powinny" mieć dzieci. I o to chyba jest też spór w wątku (przejrzałam go pobieżnie).
                  Powinni poczekać, aż im emocje opadną.
                  PS. Widzisz, Altz, jakich rad sama udzielam? wink
            • piotrfm123 chociaz alimenty 26.11.13, 16:04
              Nigdy nie slyszalas o gosciach co zmieniali prace tylko po to aby obnizyc zasadzone alimenty?

              Uwierz mi, lepiej miec mniej $$$ i ex partnera zdolnego do kooperacji niz tych kilka stow wiecej i ex-aceta ktory rzyga poza horyzont na dzwiek twojego imienia. Bo w tym pierwszym wypadku dzieci zdecydowanie zyskaja, takze materialnie. Prezentow i fajnych wakacji z ojcem sad raczej nie zasadzi mimo twoich chocby i najbardziej upierdliwych staran.

              Tak ze mozesz miec albo super wysokie wydarte z gardla wysokie alimenty albo idacego na jakas wspolprace z toba ex-a. Dla dzieci nie ma watpliwosci ktora opcja jest lepsza.
        • fotm Re: :) 28.11.13, 15:30
          Altz błagam Cię, nie pisz komuś, że powinien się postarać o lepszą pracę jak wcześniej wyjesz, że przez alimenty, które sąd przyznał Twojemu dziecku nie możesz go odwiedzać, bo tak kiepsko zarabiasz. Albo sam zacznij korzystać z własnych rad.
          --
          "Pozwól też, że dam ci radę płynącą ze szczerego serca: nigdy więcej nie mów, że jesteś nic niewarta. Bo znaczymy tylko tyle, na ile potrafimy wycenić się we własnych oczach." Mordimer/ J. Piekara
          • altz Re: :) 28.11.13, 17:06
            fotm napisał(a):
            > Altz błagam Cię, nie pisz komuś, że powinien się postarać o lepszą pracę jak wc
            > ześniej wyjesz, że przez alimenty, które sąd przyznał Twojemu dziecku nie możes
            > z go odwiedzać, bo tak kiepsko zarabiasz. Albo sam zacznij korzystać z własnych
            > rad.

            Po pierwsze: nie wyję. smile Pisałem prawdę, że nie było nie stać i to była prawda.
            Po drugie: ta sytuacja jest zupełnie inna. Postawiona jest wysoko poprzeczka, dzieci muszą to i owo i matka nie ma w planach ograniczenia tego, chociaż jej na to nie stać. Oni mają dużo lepszą sytuację, niż była u nas, a ja miałem wielokrotnie mniejszą kwotę na życie.
            Tyle porównań. Proszę o dokładniejsze czytanie wątków. wink
            • fotm Re: :) 29.11.13, 11:18
              Nie uważasz, że nieuczciwe jest pisanie komuś, że ma się postarać o lepszą pracę, w sytuacji, kiedy sam tego nie robisz? Jeżeli uważasz, że 2600zł na dwójkę dzieci to wysoko postawiona poprzeczka, to nie wiem w jakiej części Polski obecnie się znajdujesz, bo w mojej to średnia kwota alimentów.
              --
              "Pozwól też, że dam ci radę płynącą ze szczerego serca: nigdy więcej nie mów, że jesteś nic niewarta. Bo znaczymy tylko tyle, na ile potrafimy wycenić się we własnych oczach." Mordimer/ J. Piekara
              • iwonesik Re: :) 29.11.13, 12:14
                fotm-wow...zatkało mnie... mieszkam w w-wie,gdzie koszty utrzymania sa największe i nie słyszałam,że średnia kwota alimentów to 2.600 smile))))