Dodaj do ulubionych

Kto przyjmie wrednego wędrowca?

24.12.13, 10:48
Nie mam gdzie się podziać na wigilię. Kto mnie przyjmie?
Wiem, że bywam złośliwy, często powinienem zamilczeć, ale inaczej nie potrafię. :-\
Nie chcę być sam, a na pewno nie na wigilię.
Kto mnie przyjmie na święta? big_grin
Obserwuj wątek
      • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 24.12.13, 15:16
        kruku_33 napisał(a):
        > Ja tam z Toba chetnie bym usiadl i sie napil (tak tak, dzis Wigilia, wiec nie mozna).
        > Powodzenia w szukaniu smile

        Miło z Twojej strony.
        Nie szukam, żartuję sobie, bo wiem, jacy wszyscy są zakłamani. smile
          • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 24.12.13, 15:39
            kruku_33 napisał(a):
            > Wiem, ze nie szukasz smile
            Raczej szukam spokoju. Od jakiegoś czasu święta spędzam zupełnie sam.
            Teraz już źle się czuję wśród ludzi. Może wśród bezdomnych czułbym się normalne? Nie wiem

            > W kazdym razie dziwne, ze dzis na forum nie ma tematow <jest Wigilia a moja
            > eksia, eks...>
            > Moze jednak nie jest tak zle?
            Nie wiem, czemu tak się dzieje.
            • molly_wither Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 25.12.13, 18:50
              spada ci samoocena, ot co. Proponuje nie przecenia tych i zadnych swiat. Nie poddawac sie presji,ze w ten dzien trzeba koniecznie z kims byc. A tak ogolnie trzeba byc twardym. A w Nowym Roku zycze odbudowania relacji z dziecmi.Pieniadze to nie wszystko.
              altz napisał:

              >
              > Teraz już źle się czuję wśród ludzi. Może wśród bezdomnych czułbym się normalne
              > ? Nie wiem
              >
              > > W kazdym razie dziwne, ze dzis na forum nie ma tematow <jest Wigilia
              > a moja
              > > eksia, eks...>
              > > Moze jednak nie jest tak zle?
              > Nie wiem, czemu tak się dzieje.
    • mayenna Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 24.12.13, 19:36
      altz napisał:

      > Nie mam gdzie się podziać na wigilię. Kto mnie przyjmie?
      > Wiem, że bywam złośliwy, często powinienem zamilczeć, ale inaczej nie potrafię.
      > :-\
      > Nie chcę być sam, a na pewno nie na wigilię.
      > Kto mnie przyjmie na święta? big_grin
      To czemu do mnie nie przyszedłeś? No jak tak można..?Buuusmile
    • vvillovv Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 24.12.13, 22:09
      Słuchaj altz, to moje pierwsze swięta BN po rozwodzie. Po raz pierwszy 'legalnie' sama, koty z kocurem... Na kolację wigilijną zapodałam sobie karpia w 12 odsłonach trójkowych i dalej poszłam w tango muzycznie. W tej chwili zawiesiłam się na Kaziku, ale nocka długa... Myślisz, że taka wigilia byłaby ci w smak? 'Okołorozwodowo' zaczęłam tu zachodzić i bywam, ale nie gadam - nie wiesz więc nic o mnie. Ja czytając mniej więcej regularnie zakładam, że mogłabym cię znieść, ale czy ty aby na pewno piszesz się na 'cokolwiek' byle nie samotnie? Pomijam fakt, że późno już, a żeby wdepnąć od niechcenia musiałbyś pokonać te 50... 100... 200 a może 500 kilometrów...

      > Nie mam gdzie się podziać na wigilię. Kto mnie przyjmie?

      To taka mała prowokacja?

      Trzymaj się ciepło...

      PS Może tylko dlatego, że to moja pierwsze 'wolne' BN, tak dobrze mi samej...
      • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 24.12.13, 22:43
        Może i prowokacja. smile Ale problem jest. Za propozycję dziękuję.
        Ja przez jakiś czas spędzałem sam święta, było mi wstyd, że tak się to wszystko skończyło, źle się czułem wśród ludzi, nie było mnie stać itp. itd. powodów było wiele.
        Z czasem się przyzwyczaiłem, a teraz nie umiem już spędzać świąt z kimś.

        > ale czy ty aby na pewno piszesz się na 'cokolwiek' byle nie samotnie?
        Ja bym tak nie napisał, jeśli ktoś proponuje od serca, to ja to szczerze szanuję.
        Bywałem w różnych sytuacjach życiowych, raz ja pomogłem, a raz ktoś mi pomógł, nigdy się nie śmiałem z ludzi coś proponujących, serce może mieć każdy albo każdy może nie mieć, zależy tylko od człowieka.

        Były robione badania na temat pomocy obcym, Polska wypadła tam fatalnie, na końcu. Stąd moje wątpliwości.
        • vvillovv Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 24.12.13, 23:10
          altz napisał:

          > Ja przez jakiś czas spędzałem sam święta, było mi wstyd, że tak się to wszystko
          > skończyło, źle się czułem wśród ludzi, nie było mnie stać itp. itd. powodów by
          > ło wiele.

          Znam to uczucie

          > Z czasem się przyzwyczaiłem, a teraz nie umiem już spędzać świąt z kimś.
          >
          I to doskonale rozumiem



          > nigdy się nie śmiałem z ludzi coś proponujących, serce może mieć każdy albo każ
          > dy może nie mieć, zależy tylko od człowieka.
          >

          tak

          więc jeszcze raz - trzymaj się ciepło
    • kami_hope Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 24.12.13, 22:43
      Altz,im bardziej jestesmy egoistyczni i skupieni na sobie, tym bardziej sie unieszczesliwiamy i tym bardziej dotkliwie odczuwamy samotnosc. Im bardziej obwiniasz czynniki zewnetrzne za swoja sytuacje zyciowa tym bardziej stajesz sie bierny. Ty Altz, obracasz sie wokol wlasnych negatywnych mysli, karmisz sie destrukcyjnymi przeswiadczeniami.
      Jednym sposobem jest wyjscie do ludzi. Zaangazowanie jest zawsze najlepsza strategia, poszukiwanie bodzcow do dzialania. Zaakceptuj zycie jakie masz i uwolnij sie od tego.

      Kiedys jak bylam w dole psychicznym i czulam sie samotna, przeczytalam gdzies, ze najlepszym sposobem na samotnosc jest odwiedzic osobe bardziej samotna od siebie... Uwierz... tak zrobilam i juz nigdy wiecej nie poczulam sie samotna. Ba, jestem szczesliwa i wdzieczna za to co mam.

      Nizej napisales ze to dla przekory, ze wyszydzasz zaklamanie... A ja sie pytam Altz, czyje zaklamanie? Co Ty uczyniles dla innych, tych ktorzy maja trudniejsza sytuacje niz Twoja? Pomogles chorym, samotnym, biednym?
      Nie!! Oczywiscie ze nie! Bo gdybys sie zaangazowal w pomoc innym, nie byloby tego watku sad
      • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 24.12.13, 22:47
        kami_hope napisała:
        > Co Ty uczyniles dla innych, tych ktorzy maja trudniejsza sytuacje niz Twoja?
        > Pomogles chorym, samotnym, biednym?
        > Nie!! Oczywiscie ze nie! Bo gdybys sie zaangazowal w pomoc innym, nie byloby te
        > go watku sad

        Tak, pomogłem. Ale Ty wiesz swoje. Masz prawo mieć taki łatwy do interpretacji świat.
        Oczywiście, że masz prawo myśleć po swojemu. smile
            • kami_hope Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 24.12.13, 23:21
              Zatem pomogles, po to by miec okazje udowodnic reszcie swiata, ze jestes lepszy od innych. Dales sobie prawo by wytykac innym bledy. Ba, wmawiasz ludziom bledy i winy. To co robisz to bierna agresja. Zachowanie toksyczne jak cholera. Wzbudzasz w innych poczucie winy... Wszystko i wszyscy sa winni... Ty jestes super. No moze nie do konca... Bylbys super gdyby Tylko swiat przyszedl do Ciebie i wsparl Cie w... a tak do dupa.
              • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 24.12.13, 23:35
                kami_hope napisała:
                > Zatem pomogles, po to by miec okazje udowodnic reszcie swiata, ze jestes lepszy
                > od innych.
                Masz jakiś problem ze sobą. Nie wiem, jaki. Nie pamiętam Cię za bardzo.

                > Dales sobie prawo by wytykac innym bledy. Ba, wmawiasz ludziom bled
                > y i winy. To co robisz to bierna agresja.
                A czemu nie czynna? wink

                > Zachowanie toksyczne jak cholera.
                Tego nie rozumiem ni w ząb, taka jakaś nowomowa z tymi truciznami.

                > Wzbudzasz w innych poczucie winy...
                Taką mam moc? surprised Ło matko, nie wiedziałem.

                > Wszystko i wszyscy sa winni... Ty jestes super
                Gdzie napisałem, że jestem super? wink

                > No moze nie do konca... Bylbys super gdyby Tylko swiat przyszedl do Ciebie i
                > wsparl Cie w... a tak do dupa.
                Świat nie musi mnie wspierać, to ja prędzej wspieram świat. Świat niech tylko nie przeszkadza. smile

                Ps. Ale wodolejstwo... Czy płacą Ci za wierszówkę? wink
                • kami_hope Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 27.12.13, 00:12
                  altz napisał:
                  > Masz jakiś problem ze sobą. Nie wiem, jaki. Nie pamiętam Cię za bardzo.
                  Zabawne. Napisz jak sie dowiesz.

                  > A czemu nie czynna? wink
                  Sam sobie odpowiedz na to pytanie. Konstruktywnym zachowaniem byloby powiedzenie wprost o co Ci chodzi. Wciagasz siebie i innych w niepotrzebne przepychanki. Odwracasz uwage od sedna, utrudniasz porzumienie, manipulujesz.

                  > Tego nie rozumiem ni w ząb, taka jakaś nowomowa z tymi truciznami.
                  Toksyczne zachowanie to najprosciej ujmujac - zachowanie ktore jest (wielowymiarowo) szkodliwe, moze narazac innych na nieprzyjemnosci i stres, hamuje rozwoj; ponadto, takie zachowania swiadcza o zaistnialych zaburzeniach psychicznych, a takze moga powodowac zaburzenia. Otoczenie najczesciej - jak tylko to mozliwe - stara sie unikac osoby, ktora w taki sposob sie zachowuje.

                  Ps. Ale wodolejstwo... Czy płacą Ci za wierszówkę? wink
                  Rozumiem Twoja ocene mojego pisania.
                  Twoje zatem okresle jako 'pyskowka'. Nie pierwsza zreszta... To Twoj sposob komunikowania sie z ludzmi. Nie dziwne, ze masz jak masz... (patrz ponizej, zalosna manipulacja)

                  "Nie mam gdzie się podziać na wigilię. Kto mnie przyjmie?
                  Wiem, że bywam złośliwy, często powinienem zamilczeć, ale inaczej nie potrafię. :-\
                  Nie chcę być sam, a na pewno nie na wigilię.
                  Kto mnie przyjmie na święta?"
              • kruku_33 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 24.12.13, 23:54
                Się porobiło, zostawić forum na chwilkę wink

                Kami - nawet jeśli altz pokazał, że jest lepszy od reszty świata to ... ? Konkluzja jakaś?
                Skoro tak zrobił i komuś pomógł, a tym okazał się być lepszym, to co powinien się zapaść pod ziemię? My Polacy tak chyba mamy, z jednej strony piszemy, że "co Ty zrobiłeś dla innych", a z drugiej, jeśli ktoś coś zrobił, to już się "wywyzsza" i jest lepszy od innych.

                Dla mnie jeśli ktoś jest lepszy od innych jest wzorem do naśladowania i kopiowania, żeby kiedyś osiagnac to co on. Altz ma pewien sposob wytykania bledow, moze nawet bardzo surowy, ale czesto trafny. Nie owija w bawelne, a to sobie cenie. I wiesz co? Ja go cenie i wspieram, bo wole jego oceny i argumenty, nawet zlosliwe, niz tzw czule pierdzenie i glaskanie po glowie.

                Cudnej Wigilii rozwodowcy, jest OK, bedzie lepiej smile
                • blue_ania37 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 25.12.13, 00:22
                  A dla mnie to jakaś przekora Altz.
                  Inaczej zabrzmialby dla mnie ten wątek i to pytanie 2 dni temu.
                  Dzis to jakaś nie umiem tego nazwać.
                  Pokazanie ze ja mam gorzej?
                  Ze powinnam mniej sie cieszyć bo było mi dzis dobrze?
                  A ktos ma gorzej?
                  Swieta dla rozwodnikow to ciężki czas.
                  Czas wspomnień.
                  Jestes o wiele dłużej ode mnie po rozwodzie.
                  Wiesz jak smakuje samotność i bycie z kimś.
                  Nie wyobrażam sobie ze można nie odbudować siebie nawiązać fajnych relacji po rozwodzie.
                  Czuć sie częścią jakiegoś swiata.
                  Dwa lata pracowałam w swieta tak czułam i nie
                  czułam potrzeby świat.
                  Na tegoroczne sie ucieszyłam.
                  Mam do kogo zadzwonić mam Przyjaciół do których mogę pojechać.
                  Nie kupuje idei samotnych świat.
                  Zycie i ludzie są za fajnismile
                  Wesołych Altzsmile

                  --
                  www.youtube.com/watch?v=KMdJL-zpxUo
                  • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 25.12.13, 09:01
                    blue_ania37 napisała:
                    > A dla mnie to jakaś przekora Altz.
                    > Inaczej zabrzmialby dla mnie ten wątek i to pytanie 2 dni temu.
                    > Dzis to jakaś nie umiem tego nazwać.
                    > Pokazanie ze ja mam gorzej?

                    Czyżbym zepsuł komuś humor?
                    Miałem się schować i nie pokazywać? big_grin

                    Uważam, że temat jest bardzo ważny, najwięcej samobójstw trafia się w święta i ja wiem, dlaczego. Sam kiedyś chciałem popełnić na święta, przyszykowałem się, zrobiłem porządki. Nie wyszło, ktoś podał mi rękę, ale temat znam od podszewki.
                    Teraz też nie jest ciekawie. Mam, co wybrałem. Trzeba było się zabezpieczać, ale wtedy pewno byłbym płakał na forum bezdzietnych. smile
                    Twoja sytuacja jest zupełnie inna. Jeśli nie wiesz, dlaczego, to szkoda czasu na tłumaczenie, bo nie zrozumiesz, nigdy nie będziesz w takiej sytuacji i tego nie odczujesz. I niech tak będzie, czego Ci z serca życzę
                    Wesołych!
                    • kasper254 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 25.12.13, 12:13
                      1.Fajne to pouczanie: "weź się w garść", "co zrobiłeś dla innych", "czujesz się lepszy" itd. Sami nauczyciele...wyobrażeń, sami tragarze..."argumentów". Dziwi nieumiejętność zrozumienia drugiego na forum - wydawałoby się - ludzi pokaleczonych, odartych ze złudzeń.I dlatego zwierzęta nie przemówiły. Może w przyszłym roku.
                      2.Na jutro zaprosiłem kogoś takiego, jak Ty, Altz. Zostawiła go żona, dzieci w Europie, a on nie ma nawet domu. I ja byłem kiedyś w podobnej sytuacji. Dlatego rozumiem go. Nie pouczam. Nie każę mu iść do hospicjum.
                    • blue_ania37 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 25.12.13, 14:27
                      Altz,
                      Jestem ostatnia która ocenia.
                      Znam smutek świąteczny aż za dobrze.
                      Poczucie że nie dla mnie te święta.....
                      Mam lepiej bo mam syna? przy sobie?
                      Nie zepsułeś mi humoru swoim wątkiem, uważam go za przekorę i może chwilę słabości.
                      Bo nawet gdybym napisała Altz przyjedź to byś nie zdążył.
                      Wiem gdzie mieszkaszsmile
                      Córka Mayenny jest ukochaną opiekunką mojego syna i dla mnie jest kimś bardzo ważną osobą.
                      Ale ja staram się iść do przodu, i staram się wyciągnąć mądre wnioski z rozwodu.
                      Że życie trwa nadal i że tylko ode mnie zależy jak to dalej będzie.
                      I jeszcze jedno.
                      Dzieci, nie wiem jak się rozstałeś z żoną i czemu tak.
                      Ale patrzę na mojego syna który od momentu kiedy pan tata się odezwał jest zupełnie innym dzieckiem.
                      Mój były mąż jest dziwnym człowiekiem ale widzę że chce być w życiu młodego a ja patrząc na szczęście młodego na jego nieskrywaną radość zaciskam ręce i daję młodego kiedy chce i kiedy może.
                      Młody był szczęśliwy kiedy na występ do przedszkola przyszli jego oboje rodzice, podzieliłam się z nim opłatkiem.
                      Na pytanie co ma mi życzyć, powiedziałam że seksu bo w miłość już nie wierzęsmile ale młody miał dwoje rodziców.
                      Święta to czas myślenia i dlatego jeśli wierzysz w tradycję zostawiania jednego miejsca dla wędrowca uwierz również w coś innego.
                      Anka
                      --
                      www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
                • kami_hope Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 27.12.13, 00:23
                  Problem w tym, ze Altz lepszy nie jest.
                  Wydawaloby sie (jemu przede wszystkim), ze jest lepszy, bo (manipuluje i nie mowi wprost o co mu chodzi), deprecjonuje innych, na ktorych tle wygladalby lepiej. Dowartosciowuje siebie kosztem innych - innymi slowy.
                  Facet jest dosc charakterystyczna postacia na tym forum. jako jeden z nielicznych, nie dokonal zadnego postepu w zyciu. Nie zmienia sie. Doluje siebie i doluje innych.
                  To jest dla Ciebie wzor do nasladowania?
                  CO on osiagnal??
                  • kruku_33 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 27.12.13, 05:19
                    Nie wiem, osobiscie nie zauwazylem manipulacji i deprecjacji innych. Moze powinienem byl, ale przyjalem taki 'sposob-bycia-Altza'. Mysle, ze albo lepiej go znasz albo tez nie i Twoja ocena jest bledna.
                    Wzorem dla mnie jest osoba, ktora nie boi sie mowic i robic tego co chce, ktora jest bezposrednia i nie owija w bawelne, co pisalem wyzej.
                    Mam wrazenie, jakby dotknela Cie jakas osobista krzywda od niego; sa Swieta, magiczny czas "wybaczania", a tu tyle jadu, i to w sumie bez zadnego powodu?
                    • kami_hope Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 27.12.13, 07:42
                      Dziwne, ze powyzsze oceny nie sa dla Ciebie 'owijaniem w bawelne', podczas gdy wlasnie -sa. Moj komentaz, to wg Ciebie - osobista krzywda. Przeciez widac ze jest zupelnie odwrotnie. Gdzie tu logika?

                      Czym jest pierwszy post, jak nie ewidentna manipulacja? Swiateczna magia? No daj spokoj...

                      • kruku_33 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 27.12.13, 08:13
                        Kami - zarzucasz mu manipulację, a sama to robisz i ciekawie nadajesz zupelnie inne znaczenie slowom, ktore napisalem.
                        Widac, ze bardzo sie czepilas Altza, stad moje przypuszczenie, ze moze coś zrobil Twojej osobie (komentarzami, wczesniejszymi dyskusjami, etc?).
                        Jak pisalem, nie odebralem pierwszego postu jako manipulacji. Moze dlatego, ze jestem facetem ?A moze dlatego, ze nie zauwazylem, ze to tak "dla jaj"?

                        Szczerze? Nie chce mi sie nawet dalej nad tym zastanawiać. Wole sie zajac swoim kolejnym, porozwodowym dniem, zeby byl jeszcze fajniejszy od poprzedniego, czego i Tobie zycze smile
                      • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 27.12.13, 09:53
                        kami_hope napisała:
                        > Czym jest pierwszy post, jak nie ewidentna manipulacja? Swiateczna magia? No da
                        > j spokoj...

                        Daj spokój, Dobra Kobieto! Jaka to manipulacja? :-o
                        Przecież ja już w tytule puściłem oczko, że wędrowiec jest wredny. Co nie zmienia faktu, że jakiś problem mam z takimi świętami i gdybym napisał wcześniej, to możliwe, że bym się zdecydował. Ale, żeby wiedzieć czy ma się z tym problem, trzeba być w tym momencie, a nie trzy dni wcześniej.
                        Sam przyjmowałem zupełnie obcych ludzi do domu, gdy było trzeba, ale mam ogólnie złe zdanie na temat Polaków i gestów na pokaz. Dlatego ten mój wpis był taki słodko-kwaśny, ale nie był manipulacją, nie zamierzałem nikogo zmanipulować. Że jednak były propozycje, jestem bardzo mile zaskoczony.
    • amsterdamska_mgla Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 27.12.13, 03:04
      Zaprosiłam na święta samotną osobę, która te święta cudownie ubogaciła swoją obecnością. To były piękne święta, mimo że pierwsze po rozwodzie i w niepełnej już rodzinie.

      Ale szczerze mówiąc, flaki się we mnie przewracają, jak czytam/słucham porozwodowych tatusiów, którzy wszystko sprowadzają do pieniędzy - ich braku jako przykrywki dla niedobrych relacji z dziećmi, tudzież braku tych relacji lub wyliczania eks- żonom, jak to się obłowiły na alimentach (w Polsce trzeba naprawdę dużej fantazji, żeby wysnuwać takie tezy).

      Mój eks jojczy dzieciom, że nie ma pieniędzy (nie wiem, po co to robi, prowadzi bdb prosperującą firmę i stać go na sporo) ale dzieci nie przestały go kochać. Użaliły się, że tatuś nie ma choinki (nie ma, bo w de ma święta i choinkę, jego prawo) i kupiły mu małą choinkę i jeszcze wykonały ozdoby i to był prezent od nas dla niego na święta. Od nas, bo za choinkę zapłaciłam ja, choć pewnie i z kieszonkowego by na nią wydały, jakby trzeba było.
      Więc jakoś nie przekonują mnie opowieści, że dzieci nie kochają taty, bo jest biedny.
      Za to znam wiele historii, w których dzieci straciły szacunek do taty, bo nie chciał na nie płacić, zarabiać, starać się. A one, dorastając, pozbywały się złudzeń i realniej oceniały sytuację.

      Czy jest to historia Altza, nie wiem. Ale coś mi w tym jęczeniu nie gra.
      • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 27.12.13, 10:00
        amsterdamska_mgla napisała:
        > Ale szczerze mówiąc, flaki się we mnie przewracają, jak czytam/słucham porozwod
        > owych tatusiów, którzy wszystko sprowadzają do pieniędzy - ich braku jako przyk
        > rywki dla niedobrych relacji z dziećmi, tudzież braku tych relacji lub wyliczan
        > ia eks- żonom, jak to się obłowiły na alimentach (w Polsce trzeba naprawdę duże
        > j fantazji, żeby wysnuwać takie tezy).

        Flaki są smaczne, jak ktoś umie je przyprawić. wink
        Nigdy nie pisałem, że ktoś żyje z alimentów, pisałem tylko, że wiele osób ma bardzo ciężką sytuację i biedę wypada dzielić w miarę po równo. Dlatego się dziwię, że ten pogląd o życiu z alimentów został tutaj wstawiony, to jest jakaś manipulacja, chociaż o to się nie obrażam.

        > Od nas, bo za choinkę zapłaciłam ja, choć pewnie i z kieszonkowego
        > by na nią wydały, jakby trzeba było.
        Fajne macie dzieci, ale to też dobrze świadczy o Was.

        > Czy jest to historia Altza, nie wiem. Ale coś mi w tym jęczeniu nie gra.
        Ja nie jęczę. Piszę o różnych sytuacjach. Nie jestem telewizją, więc w moich historiach uśmiechniętych kompletnych, młodych i zadowolonych z życia ludzi z wielkimi możliwościami finansowych, jest niewielu, większość jest z problemami, a 75% zarabia pensję minimalną, jak w życiu. smile
        • amsterdamska_mgla Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 27.12.13, 22:44
          altz napisał:
          > Nigdy nie pisałem, że ktoś żyje z alimentów, pisałem tylko, że wiele osób ma ba
          > rdzo ciężką sytuację i biedę wypada dzielić w miarę po równo. Dlatego się dziwi
          > ę, że ten pogląd o życiu z alimentów został tutaj wstawiony, to jest jakaś mani
          > pulacja, chociaż o to się nie obrażam.

          Jeśli niesłusznie na Ciebie zgeneralizowałam mój niesmak wobec eksów używających takich argumentów, to bardzo Cię przepraszam.
    • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 27.12.13, 22:14
      brawo. Typowy chłop. Jestem wredny, ale niech mnie która przyjmie. (jakby co, będę miał wymówkę, że ostrzegałem - niby że pracować nad sobą nie muszę)

      Na wigilię, a potem przeciągnie się do całych świąt, Sylwestra, do Wielkiejnocy, potem do następnych świąt - i już masz wikt i opierunek.

      ps. rodzinne święta sa po zbóju przereklamowane. Osobiście święta polubiłam odkąd spędzam je z córką w swoim domu, sama - teraz już przy coraz większej pomocy dziecka - przygotowuję potrawy, spędzamy czas w spokoju. Nie na plotach, co kto złego i głupiego zrobił, nie z wkurzającymi krewnymi, nie z byle jakim facetem. Nie z fałszymi przyjaciółmi. I nie w kilkanaście osób u babci i dziadka. Z tradycyjnym obgadywaniem wujka Jaśka, bo wujek Jasiek trudny charakter ma. I nawet jak się zmienił, to i tak ma trudny charakter, co przydaje wszelkim rodzinnym moherom świętości chyba. Błe.
      Realizmu życzę cierpiącym na samotność - a nie zapatrzenia w amerykańskie filmidła świąteczne pt. "Kupąmościpanowie czyli kochajmysię"
      Święta spędza się z bliskimi - czyli tymi, których obecność dodaje skrzydeł i sił, a nie odwrotnie: czyli odbiera wiarę i szacunek do siebie. No.
      --
      Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
      • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 27.12.13, 22:32
        ampka_witoszowska napisała:
        > Na wigilię, a potem przeciągnie się do całych świąt, Sylwestra, do Wielkiejnocy
        > , potem do następnych świąt - i już masz wikt i opierunek.

        Przebiłaś wszystkich! Zgadzam się! wink
        A poza tym słusznie i treściwie z drobną korektą.
        Święta służą też podtrzymaniu więzi z dalszymi krewnymi, jak się to odrzuci, zostają już tylko śluby i pogrzeby.
        • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 27.12.13, 23:21
          nie da się podtrzymac więzi, jakiej zwyczajnie nie ma, Altz smile

          jaka więź z dalszymi krewnymi? taka więź podtrzymuje się naturalnie, jeśli ludzie rozmawiają, są sobie bliscy, jak ktoś ma problem, umie o tym powiedzieć, a reszta reaguje życzliwie - w innym przypadku istnieje jedynie powinowactwo, którego ani podtrzymywać nie trzeba, bo istnieje, ani o nie dbać - bo istnieje - i niewiele znaczy, jeśli prawdziwej więzi nie ma.

          ponieważ rodziny się nei wybiera, to ona jest. Jesli nie ma mimo to więzi, bo ktoś ma szczery zamiar pokazać, że więcej zarabia, albo mniej zarabia, ale jest mądrzejszy, a jak nei mądrzejszy, to chociaż jego dziecko prędzej na nocnik usiadło... to sorry, mi to żadnych więzi ani nei buduje, ani nei podtrzymuje, a szkoda czasu latami nawiązywać kontakt, którego inni nie chcą.

          Dużo więcej dała mi rozmowa z Nangą. Albo maile wymienione z innymi z forum. I na szczęście moja świątobliwa ciotka nie dzwoniła w tym roku, żeby później -z relacji ukochanej cioci - nie rozpatrywać przy stole, o czym rozmawiałam i skoro moje dziecko choruje, to na pewno daję jej za dużo leków i za mało cebuli. Czy też odwrotnie.
          Za to buduję więź z moją córką - bo rozmawiamy. A nie jest przeganiana jak dzieciaki w rodzinie, bo za dużo hałasu robią.

          --
          Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
            • kalpa Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 28.12.13, 13:09
              Nie zaglądałam na forum od jakiegoś czasu- po wpisach po moim ostatnim poście chyba straciłam ochotę na jakiekolwiek wywnętrzanie się wink
              Altz, tako do końca nie rozumiem Twojej sytuacji, miałam wrażenie, że spotkałeś kogoś, kto stał Ci się bliski...
              Co do samotnej wigilii... miałam taką 3 lata temu- dosłownie samotną, bo dzieci pojechały do taty, a tu gdzie mieszkam nikt jakoś nie miał chyba ochoty zaprosić mnie do siebie- wiadomo, wigilia to czas spędzany z najbliższymi.. Nie, nie miałam dołka, miałam za to nadzieję, że w końcu coś dobrego i mnie spotka, więc sobie marzyłam wink
              Ale w pewnym momencie naszła mnie refleksja, że jednak chciałabym iść do ludzi, że jednak fajnie byłoby ten wieczór spędzić w miłym towarzystwie. I tak przez myśl mi przeleciało- na stołach zostawia się pusty talerz dla wędrowca.. czy gdybym zapukała do czyichś drzwi, czy ktoś by mi otworzyl i zaprosił do środka? Jakby to było?
              I zastanowiłam sie, czy ja zaprosiłabym nieznaną sobie osobę do domu? Nie wiem... bo tak naprawdę nie wiadomo kim ten ktoś naprawde jest i jakie ma zamiary...
              Ty nie jesteś zupełnie nieznajomy i gdybyś mieszkał bliżej, to czemu nie, zaprosiłabym Cie na wigilie- bez żadnych zobowiązań, podtekstów itp. Tak po prostu, bo wiem, że akurat ten wieczór jest dla Polaków szczególny i jeśli tylko można i da się ... to chyba warto otworzyć drzwi... I to naprawdę do niczego nie musi zobowiązywać...I myślę, że wredny Altz tego wieczoru byłby w stanie być po prostu miłym i sympatycznym Altzem smile I można byłoby porozmawiać, pośmiać sie bez względu na stan konta, portfela itp.. smile
              Trzymaj się Altz smile
              Wielu dobrych dni w Nowym Roku życzę Tobie i nam wszystkim smile

              --
              Taniec i wiatr to moje żywioły!
                  • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 28.12.13, 21:07
                    szizumami napisała:
                    > oooj co tu się dzieje Altz-stary--sam jesteś?
                    > co się stało?

                    Podryw na biednego misia! wink
                    Trochę żartuję, bo nie chcę się chwalić moimi porażkami. smile
                    Teraz tylko Wielkanoc, z resztą jakoś dam radę. smile
                      • szizumami Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 28.12.13, 22:43
                        oj tam -pochopne wnioski

                        ostatnio jak tu byłam to --- Altz placki dobre robił!
                        ale to było więcej niż rok temu...

                        cos zmalował?

                        no dobra
                        ja tez nie mam sukcesów
                        za pyskata jestem-nim kogos poznam już spierzcha w podskokach
                        a jak poznam ,to za chwile jakiś numer zza kołnierza wychodzi

                        boże -a tu sylwester blisko

                        • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 10:13
                          big_grin
                          nie, nie zmalował, standardowo idzie życie spokojnie, jak tu wpadam smile

                          ja też za pyskata, ale ja liczę na oklaskiz tego tytułu i nie mam zamiaru się gryźć big_grin
                          inni niech sobie uzębienie usiłują wyszczerbiać smile

                          ale wiesz, jak ktoś ma nas kochać, to niech kocha, byle tak - serio, naprawdę, za pyskowanie, za czar i urok, za cudne dzieci, za wszystko po prostu - i dozgonnie (ze zgonem nie w najbliższej pięciolatce)
                          big_grin
                          za pyskata, lubię to smile
                          --
                          Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                      • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 08:40
                        ampka_witoszowska napisała:
                        > zawsze myślałam, że chłop to proste urządzenie, ale prostota kobiety jest wręcz
                        > kuriozalna smile

                        Każdy jest prosty, chce mieć kogoś fajnego koło siebie, a ja to interpretuję w ten sposób, że może mnie trochę lubią, chociaż mało kto mnie widział i może bardzo się mylić, i cieszę się z każdego dowodu sympatii.
                        Chociaż mnie czasami złościsz tymi zabetonowanymi poglądami, Ciebie też lubię. smile
                        • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 10:36
                          zabetonowane poglądy! - to sorry, ale możliwe, że jednak nie ja big_grin i mówię Ci to jako forumowa nazistka, choć nie wiem, czy ostatni troll zna znaczenie słowa, jakiego użył.

                          z tego, co słyszę zbyt postępowa jestem i za dużo akceptuję - nie przeraża mnie to, co przeraża innych, jestem za ślubami homo i głośno twierdzę, że lepiej niech homo nawiązują z dzieckiem bliskość i adoptują niż miałoby to dalej wyglądać tak, że byle pijak może dziecko wychowywać i nawet sąsiedzi wstydzą sie donosić

                          więc możliwe, że się pomyliłeś i możliwe, że jednak mnei nei lubisz. Ale nie będę Cię jakoś szczególnie mocno zbijać z pantałyku. I pomimo zdania, że jak nei spotykasz się ze swoim dzieckiem, to zapiekła świnia jesteś - też Cię lubię.

                          Nie, no nei ma opcji, że będę się pochylała nad każdym ojcem na tym świecie - bo bywają wredne baby, jak i wredne chłopy. A nie ma co zwalać na babę własnego lenistwa i niechciejstwa. Wystarczy się przyjrzeć sobie i zmienić, to zmienia sytuację zwykle. I dotyczy i kobiet, i mężczyzn.

                          --
                          Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                          • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 10:53
                            lampka_witoszowska napisała:
                            > z tego, co słyszę zbyt postępowa jestem i za dużo akceptuję - nie przeraża mnie
                            > to, co przeraża innych, jestem za ślubami homo i głośno twierdzę, że lepiej ni
                            > ech homo nawiązują z dzieckiem bliskość i adoptują niż miałoby to dalej wygląda
                            > ć tak, że byle pijak może dziecko wychowywać i nawet sąsiedzi wstydzą sie donos
                            > ić

                            Ja jestem też za tym od długiego czasu, odkąd zrozumiałem, że ludzie są inni i jakiś problem istnieje. Wcześniej jakoś do mnie to nie dochodziło.
                            Społeczeństwu akceptacja różnych związków między dorosłymi również się bardzo opłaca, nikt nie musi udawać i nie ma z tego powodu żadnych problemów, złamanych serc, dzieci z gejami (dla pozoru), leczenia psychiatrycznego partnera, gdy dowiaduje się prawdy, zmarnowanych lat podchodów do osoby, która naszej płci nie lubi itd. Wszystko to znam z życia, nie z mediów.
                            • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 11:04
                              o, własnie - choć nie byłam dla nikogo przykrywką. Byłoby to dośc trudne chyba. Albo nie mam świadomości.
                              - ale mój najlepszy przyjaciel podczas studiów to był gej smile i miał świetnego chłopaka smile

                              a potem go zobaczyłam przemawiającego w spocie reklamowym najbardziej wsiowej, prawicowej i prokościelnej partii i popłakałam się ze śmiechu... no, lubię ludzi z poczuciem humoru smile

                              --
                              Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
        • lampka_witoszowska Re: Ok :) 30.12.13, 10:14
          to ja ci napisze, co robiłyśmy, tka konkretnie, a ty mi napiszesz, co robiłyśmy na siłę oryginalnie i co było złe w naszych świętach, i czego ty byś nei chciała za Chiny Ludowe smile

          najpierw budziłyśmy się po wyspaniu do oporu. Potem planowałam zakupy, a Miśka jęczała, że nei chce jechac do sklepu i chce bajkę. Więc oglądała bajkę i jechała ze mną do sklepu. Potem naszej niani zawiozłyśmy jej potrawy do jej mamy, wyściskałyśmy się z jej rodziną. potem niani bratu zawiozłyśmy przygotowane przeze mnie, zamówione, pudło dla ich synowej. Miśka wyściskała się z bratem niani, bo go uwielbia, ja z ich psem, bo uwielbiam.

          Potem robiłam mydło, Maja była u ojca.
          Potem planowałyśmy potrawy i szukałam ich w ksiązkach, a Misia skreślała na tablicy kuchennej moje ukochane makiełki - których ona nie znosi. Więc ja skreśliłam jej ukochane ruskie pierogi. Więc Misia dopisała i makiełki, i ruskie. Ruskie pierwsze i większymi literami.
          O ile pamiętam, włączyłam kolędy na życzenie dziecka i obejrzałam jej występ taneczno-wokalny. Szydełkując. A potem byłyśmy na długim spacerze z psem i nie chciało nam się nic robić, więc całe gotowanie i pieczenie zostawiłyśmy na następny dzień.
          Od rana leciały kolędy, Miśka znalazła ślady butów Mikołaja i prezenty pod choinką, odkryła, że ślady nie są ze śniegu tylko z cukru-pudru (z mąki ziemniaczanej, ale na szczęście nei próbowała) i usiłowała odkryć, dlaczego z cukru pudru i co jest w paczkach. Do tego śpiewała i zmywała. Uznała, że chce w przyszłości być zmywaczką, bo to wspaniałe zajęcie. Na szczęście po 15stu minutach zrezygnowała z tego szczytnego zawodu, ale odpuściła tez zmywanie.
          W kuchni uwielbia pomagać, więc albo szła się bawić, albo mi pomagała.
          Uszykowała na stole sztućce i po niewielkiej awanturze posprzątała trochę swoich rzeczy rozsianych po domu. Potem wybierała strój. I to całkiem fajnie jej wyszło.
          A potem przyszedł jej ojciec, zaproszony na Wigilię, który zajął się z dzieckiem lepieniem pierogów, zaś ja mogłam się wystroić. I im pomagać w gotowaniu.
          Potem złożylismy sobie życzenia, ja standardowo się popłakałam ze wzruszenia, po czym Misia przyśpieszała zakończenie kolacji, żeby dobrac się do prezentów, a my żartowaliśmy i ją hamowaliśmy. Potem dziecko do północy bawiło sie prezentami, namawiając nas na układanie klocków, nie złamaliśmy się, tylko piliśmy wino w tym samym pokoju, przy stole, przy ciągłych dźwiękach kolęd (Rubika i Preisnera, sa znośne w przeciwieństwie do ludowych wykonań, przepraszam, jesli i tu urażam Twoje uczucia - ja po prostu nei lubię ludowych interpretacji artystycznych wink ). Posiedzieliśmy do 1.30, jak dziecię już padło do łóżka (bez kąpieli smile wiem, źle, ale umyła zęby), niemój zrzucił z serca odrobinę ciężaru po niedawnym pogrzebie jego ojca, dostał makowiec na drogę, bo mi wysżły 3, pierwszy raz robiłam, i poszedł. Odwiodłam go od pomysłu sprzątania ze stołu, zostawiłam sobie na rano.

          Jak opisywac ciąg dalszy, to tez moge, ale w ten deseń to szło - miło, sielsko, pół świąt w łóżku, drugie pół na spacerze do lasu... szczegóły tez opisze, jak chcesz smile


          --
          Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
            • lampka_witoszowska Re: Ok :) 30.12.13, 10:56
              maczugi zostawiamy sobie na gorsze, powszednie dni smile

              tez sądziłam, że miło i normalnie - w przeciwieństwie do tego, co w rodzinie z ciotkami.
              Dla mnie podobnie jak pojedynczy Sylwester w szpilkach - tez miło i normalnie - i super, a nie rozpaczliwie. Ale to moja wiedza, reszta ma wiedzę swojszą smile

              --
              Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
            • lampka_witoszowska Re: Ok :) 30.12.13, 14:14
              O. A to ciekawe. Znaczy, byłam z obcym facetem, na co dzień wrogo nastawionym, a dla ciebie to rozwiązanie, towarzystwo i zupełnie zmienia postac rzeczy, bo gdyby nie on, to by święta były na siłę oryginalne i samotne jednak? łał big_grin
              To w sumie znalazłas rozwiązanie dla każdego "na siłę oryginalnego" tongue_out

              niech każdy zaprosi sobie byłego/byłą - i o co robić tyle rwetestu smile

              (a wszpilkach i małej czarnej tańczyłam sama i czułam się szczęśliwa smile bardzo, bardzo radosna i szczęśliwa smile tak po prostu, beeez dorabianiaaa filozofiiiiii big_grin )

              i za rok niemojego nei zaproszę, a będziemy z Misią robić to samooooo big_grin

              --
              Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
              • luciva Re: Ok :) 30.12.13, 14:23
                "(...)byłam z obcym facetem, na co dzień wrogo nastawionym,
                > a dla ciebie to rozwiązanie, towarzystwo i zupełnie zmienia postac rzeczy, bo
                > gdyby nie on, to by święta były na siłę oryginalne i samotne jednak? łał big_grin"

                Ale ja tak gdzieś napisałam? konkretnie właśnie to?, czy po prostu to Twoja interpretacja moich słów, że nie byłaś sama?
                • lampka_witoszowska Re: Ok :) 30.12.13, 14:29
                  ale co miałas pisac o naszych codziennych relacjach, skoro uznałas, że nie byłam sama big_grin

                  ale byłam sama 2 lata temu - z dzieckiem, i 3 lata temu, i tez byłyśmy szczęśliwe. Tylko zamiast spaceru z psem do lasu odwiedziłyśmy rynek pobliskiego niemieckiego miasteczka, żeby policzyć światełka świąteczne smile
                  Już łaskawie pominę milczeniem fakt, że święta spędziłyśmy we dwie - niestety, też zadowolone i szczęsliwe smile

                  no, chrzanisz, koleżanko, usiłując przekonywac, że nie można się czuć jak napisałam wcześniej smile

                  interpretacjami zajmujesz się Ty. Ja idę Twoim tokiem myślenia. Bez dokładania znaczenia słowom paskudnych motywacji, jakich nie ma.
                  --
                  Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
    • zmeczona100 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 13:01
      Hm.
      Co jest takiego nadzwyczajnego w dniu wigilijnym czy w świętach Bożego Narodzenia dla nie-katolików?

      --
      Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
      • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 13:14
        zmeczona100 napisała:
        > Co jest takiego nadzwyczajnego w dniu wigilijnym czy w świętach Bożego Narodzen
        > ia dla nie-katolików?

        To samo, co dla katolików, nastrój podniosły i rodzinny. Bo przecież, oprócz pasterki i kolęd nie ma w tym święcie nic katolickiego.
        • zmeczona100 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 15:25
          altz napisał:


          >
          > To samo, co dla katolików, nastrój podniosły i rodzinny.

          Z jakiego powodu ten nastrój? Bo kolędy i pastorałki w radio i TV dają? Musisz mieć towarzystwo, żeby ich posłuchać?

          --
          "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
          • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 15:32
            zmeczona100 napisała:
            > Z jakiego powodu ten nastrój? Bo kolędy i pastorałki w radio i TV dają? Musisz
            > mieć towarzystwo, żeby ich posłuchać?

            Kolędy mnie nie ruszają, chociaż je lubię i chętnie śpiewam w towarzystwie dobrych głosów.
            Raczej chodzi o ten nastrój wyjątkowości, choćby nie wiem jaka patologia, cała rodzina, wszyscy domyci wink i ładnie ubrani i starający się, a tu człowiek jak z innej bajki, kompletnie nie pasuje i nastrój się nie udziela. Jest to odczucie wielkiej przegranej, chociaż inni są bardzo mili.
            • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 16:26
              patologia zawsze będzie patologią, nawet jak domyta

              a wykąpać się też możesz smile i tez będziesz domyta patologia smile ja tam, jako jeszcze domyta patologia, wściekam się, że jutro do roboty jadę. Ale za to po Nowym Roku wezmę sobie ze 2 dni urlopu i sobie spokojnie popracuję w domu. Mydła zrobię, żeby odciągać ludzkość od przemysłu kosmetycznego, hehe big_grin
              i pomogę patologiom domywać się ekologicznie smile

              mogę nawet kolędy śpiewać, dla pełnego koszmaru, bo fałszuję niespotykanie

              ps. nigdy święta nie były bardziej świąteczne niż spędzane po swojemu u siebie. Co więcej, najlepszy dotąd Sylwester to ten z 2003 - zrobiłam przyjęcie dla siebie samej, szpilki, pończochy, mała czarna i pierwszy samodzielnie otwarty szampan - i tańce smile

              ...hmm... może jestem dziwna, ale zabawy mam przy tym tyle, ile chcę. Na nastrój nei moge narzekać. Nie wiem w sumie, o co chodzi w tym wątku, to już nei marudzę. Aspołeczna lampka.

              no, to hej ho smile

              --
              Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
              • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 16:57
                ampka_witoszowska napisała:
                > ps. nigdy święta nie były bardziej świąteczne niż spędzane po swojemu u siebie.
                > Co więcej, najlepszy dotąd Sylwester to ten z 2003 - zrobiłam przyjęcie dla si
                > ebie samej, szpilki, pończochy, mała czarna i pierwszy samodzielnie otwarty sza
                > mpan - i tańce smile

                Sylwester mnie nie rusza, zawsze mogę wziąć szampana i zlać się z tłumem. Chyba nie ma miejsca, gdzie bym kogoś znajomego nie spotkał. smile
                W Sylwestra łatwo jest udawać, choćby dobry nastrój, mogę też pójść spać, już wszystko widziałem.
                Ale pończochy, szpilki i mała czarna? :-o Tego nie próbowałem! Może jeszcze w tym roku! big_grin
            • zmeczona100 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 16:42
              Powtarzam więc pytanie- skąd ten nastrój wyjątkowości? Bo wszyscy razem, domyci i ładnie ubrani? Toż to norma, a nie wyjątek.
              --
              Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
              • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 16:53
                zmeczona100 napisała:
                > Powtarzam więc pytanie- skąd ten nastrój wyjątkowości? Bo wszyscy razem, domyci
                > i ładnie ubrani? Toż to norma, a nie wyjątek.

                Trochę sobie żartuję, ale jakaś podniosłość jest, a u mnie raczej nie ma rodzin rozbitych, więc jestem wyjątkiem, te wszystkie dzieci latające wokół ładnie zastawionego stołu. Szkoda tłumaczyć, albo się rozumie od razu, albo nie. smile
                • zmeczona100 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 18:28
                  To, o czym piszesz, to podniosłość typu imieniny wujka czy urodziny babci Stenii.
                  No a Ty przecież o niezwykłości czasu wigilijnego piszesz. To tak się zastanawiam, z czego ona wynika u nie-katolika. Równie dobrze mógłbyś takie wątki zakładać przy każdej innej rodzinnej okazji. A Ty tylko nad wigilią się użalasz smile
                  --
                  Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
                  • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 19:02
                    zmeczona100 napisała:
                    > A Ty tylko nad wigilią się użalasz smile
                    Akurat na mnie Wigilia działa. Tak samo lubię naturalne naturalne cycki, a nie lubię silikonowych. Tak mam i już! Poza tym, dla mnie Wigilia nie jest wydarzeniem katolickim.
                    • zmeczona100 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 29.12.13, 19:26
                      Poza tym, dla mnie Wigilia nie jest wydarzen
                      > iem katolickim.

                      No rozumiem- wszyscy przy stole, dzieciaki dookoła latają, umyci, ubrani etc. big_grin

                      --
                      Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
                      • luciva Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 09:09
                        Trochę denerwuje mnie takie silenie się na bycie oryginalnym.
                        Święta są fajne a bycie samemu w Święta nie jest fajne i kropka.
                        To czas spotkań i rozmów, wiec co fajnego w byciu samemu?
                        Dlaczego Wigilia z babcią i 15 ciotkami nie może być fajna?
                        Nawet jak są plotki i obgadywanie - nie można podejść do tego z humorem?

                        A co fajnego jest w samotnym tańczeniu w domu, w szpilkach i małej czarnej? Toż to udawanie przed samą sobą, oszukiwanie się, ja wiem Lampko, że będziesz żywo zaprzeczać, siląc się na oryginalnośc, ale człowiek jest istota społeczną (inaczej świat by wyginął) i dla mnie to dorabianie ideologii.
                        Ale ok, Twoja rzecz.
                        ja też lubię tańczyć sobie sama w domu, ale najchętniej wtedy, gdy w perspektywie dłuższej lub krótszej mam jakieś spotkanie, imprezę, itd.
                        Ty Lamko, z tak wielkim entuzjazmem piszesz o tym, jak dobrze Ci samej, że wygląda to.....jakbyś samą siebie przekonywała. Przepraszam, ale to moje odczucie, a im bardziej tak żywo przekonujesz, mnie tym bardziej smutno i dołuje mnie to.
                        • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 09:55
                          luciva napisała:

                          > Trochę denerwuje mnie takie silenie się na bycie oryginalnym.
                          > Święta są fajne a bycie samemu w Święta nie jest fajne i kropka.
                          > To czas spotkań i rozmów, wiec co fajnego w byciu samemu?
                          > Dlaczego Wigilia z babcią i 15 ciotkami nie może być fajna?
                          > Nawet jak są plotki i obgadywanie - nie można podejść do tego z humorem?

                          Ależ można. Jak ktoś chce. A jak ktoś po 35ciu latach nie chce, to co? wink
                          Nie atakuj, ja rozumiem, że moje podejście nei każdemu musi odpowiadać - ale tak samo Twoje. Chcesz - to leć na ploty, a potem do komunii. Porzygaj się z niesmaku - bo ja akurat tak mam. Więc jeden rezygnuje z takich pseudo-ciepłych świąt rodzinnych, a inny nie. I to jest moim zdaniem ok - każdemu, co lubi. Tylko nei ma co demonizować pojedynczości na siłę, prawda?
                          Dalej - w sumie nie wiem, w czym widzisz problem. Ze Ty chcesz, a inni nie? czy że inni mają inaczej? czy że inni nei rozpaczają jak singlom w okresie świąt przystało? no, nie rozumiem.
                          I mam wrażenie, że dobrze by było, żebyś sobie spokojniutko usiadła i pomyślała, co cię wkurza w mojej wypowiedzi - i dlaczego.
                          I dla jasności - mnie ta wiedza nie jest potrzebna, a Tobie może być.

                          >
                          > A co fajnego jest w samotnym tańczeniu w domu, w szpilkach i małej czarnej? Toż
                          > to udawanie przed samą sobą, oszukiwanie się, ja wiem Lampko, że będziesz żywo
                          > zaprzeczać, siląc się na oryginalnośc, ale człowiek jest istota społeczną (ina
                          > czej świat by wyginął) i dla mnie to dorabianie ideologii.
                          > Ale ok, Twoja rzecz.
                          > ja też lubię tańczyć sobie sama w domu, ale najchętniej wtedy, gdy w perspektyw
                          > ie dłuższej lub krótszej mam jakieś spotkanie, imprezę, itd.
                          > Ty Lamko, z tak wielkim entuzjazmem piszesz o tym, jak dobrze Ci samej, że wygl
                          > ąda to.....jakbyś samą siebie przekonywała. Przepraszam, ale to moje odczucie,
                          > a im bardziej tak żywo przekonujesz, mnie tym bardziej smutno i dołuje mnie to.

                          Reasumując - nie wiesz, co w tym fajnego, nie spróbowałas, nie masz ochoty spróbować, WIĘC krytykujesz moje podejście (jak dla mnie krytyką jest: przepraszam, ale przekonujesz samą siebie, piszesz ze zbyt dużym entuzjamem... no, po prostu wiesz lepiej smile )
                          Wiocha, nie sądzisz? wink

                          Tym bardziej, że ja ni cholery nei przekonuję - po prostu napisałam, co czuję. Może mi łatwiej być w pojedynkę, robić co mi się podoba i nei zwracać uwagi na to, co należy i co robić, żeby nie było oryginalnie? i nei ulegam filmidłom? Mam przeprosić? to przepraszam big_grinDD
                          A serio - daję Ci słowo, że Cię nei przekonuję. Co więcej, jak ktoś woli płakać i cierpieć - niech płacze i cierpi. Każdemu, co lubi. I nikomu nic na siłę.
                          --
                          Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                          • luciva Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 13:53
                            Wiesz, jest jeszcze jedna opcja - święta nie w pseudo-rodzinnej atmosferze, ale w naprawdę rodzinnej. i ciepłej
                            Co mnie wkurza, to ja wiem - prezentujesz coś, co zauważam na wielu forach i w necie ogólnie - silenie się na bycie oryginalnym i takim cool, ale nie bierz tego do siebie, to tylko moje zdanie i mam prawo no nie?
                            • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 14:21
                              masz prawo, oczywiście smile
                              ja tez nei lubię moherowych sztywniar, które się silą na bycie jedyną mądrą głosicielką jedynych słusznych opcji - dzięki takim moja rodzina odsapnęła z ulgą, że można się nei spotykac, bo wypada i to jedyna opcja. I towarzystwo się sypie, tylko ciotka coraz mniej rozumie, jak można samemu i do tego tyle lat, i do tego się cieszyć big_grin

                              bo jedyna właściwa opcja to takie miłe, rodzinne święta, bez tego to wieszać się trzeba chyba? jak się cżłowiek nei wiesza tylko sam decyduje, czego chce i dobrze mu z tym, to jest na siłę cool? bardzo mądre, bardzo big_grin

                              natomiast kompletnie nei masz prawa wmawiac mi nastawienia, jakie sobie wymyśliłaś Bóg jeden wie po co - na siłę, za bardzo zadowolna i takie tego typu bzdety big_grin a czy czujesz, że nie masz takiego prawa ani możliwości - to już tylko Twoja sprawa.

                              --
                              Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                        • argentusa Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 11:25
                          > A co fajnego jest w samotnym tańczeniu w domu, w szpilkach i małej czarnej? Toż
                          > to udawanie przed samą sobą, oszukiwanie się

                          ooo kochana, nie podejmuję się tłumaczenia co jest fajnego. Ale wiem,ze MOŻE BYĆ FAJNIE! Mam takie doświadczenie za sobą i mogę potwierdzić, że fajnie byłoooooo!
                          A do tego bez dzieci, które wtedy u taty były.
                          Tu nie o to chodzi, żeby się przekonywać. Po prostu wystarczy przyswoić, że ludzie sa różni. I to co dla mnie fajne, dla innych nie musi być fajne, a Co dla innych -dla mnie nie musi.
                          No ja na ten przykład lubię swoje towarzystwo baaardzo i naprawdę potrzebuję samotności raz na jakiś czas. I tego moja siostra nie może zrozumieć bo ona stadna jest do obłędu (w moim odczuciu, w jej -to jest norma, a to co ja lubię -anomalia).
                          Nie będę przekonywać nikogo, wiem jedno - ja lubiłam swoją samotność w węta BN parę lat temu. Mimo, że w każdej chwili mogłam przejść do rodziny za płotem (najbliższej rodziny - i miła atmosfera też była, nie jatka jakaś!) to wolałam naprawdę spędzić ten czas SAMA.
                          Ar.
                          ps. ale ja wiem, że trochę "z kosmosu" jestem wink
                          • anbale Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 16:23
                            A tam, od razu z "kosmosu"...
                            Życie jest takie ciężkie, że ja tam osobiście nie mam nic przeciwko temu jak ktoś sobie wymyśli, ze coś tam go niewiarygodnie uszczęśliwia i potem się tego trzymasmile
                            Ja mam taką apoteozę euforycznego życia w samotności od lat u boku. Moja kuzynka całe dekady mi natrętnie tokowała, jak upojne życie prowadzi będąc samotną, no a mój żywot jest godny pogardy, ponieważ zadaje się z jakimiś potworami/mężczyznami. Na dodatek najwyraźniej jestem debilką z defektem emocjonalnym ponieważ mnie to satysfakcjonuje.
                            Potem miałam chwilę wytchnienia, bo leczyła psychiatrycznie ciężką depresję i jakieś tam fobie. Ostatecznie z tego wyszła, i oczywiście znowu muszę wysłuchiwać jak niewiarygodnie jest szczęśliwa sam na sam ze swym kotem, a ja, cóż, szkoda gadać, żałość i żenada: dalej lubię te swoje "byle portki" w chałupie...
                            Już machnęłam na to ręką, w końcu każdy musi jakoś zagłuszyć swoją rozpacz egzystencjalną, niech tam zdrowa przynajmniej będzie.
                            • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 18:49
                              no, dobra, powiem prawdę smile leczę ciężką depresję, nie umiem sobie chłopa znaleźć, mąż ze mna wytrzymał 3 lata i zwiał, zresztą złapałam go na ciążę. Jestem brzydka, niezbyt mądra, zawodu nei mam i ogólnie klapa. I gówno pisze przez "u", a potem się głupio tłumaczę. Bo taka, jak jestem, jestem niemożliwa, muszę być taka, jak podejrzewa jedna z drugą smile

                              Mam nadzieję, że niektórym szczęśliwym inaczej (które nie poradziły sobie kiedyś z dyskusją ze mną, tak jakoś wypada na moje kaprawe oko wink ) pomogło to poczuć się choć przez chwilę jeszcze lepiej smile choć, oczywiście, to wręcz niemożliwe, żeby czuły się jeszcze lepiej smile

                              a, na dodatek jest gorzej niż u kuzynki anbale - nie rozumiem kotów, więc nawet z kotem nie poczuję się szczęśliwa. No, po prostu czarna rozpacz. Tu uwiera, tam uwiera i byle do śmierci jakoś zleciało big_grin oczywiście na psychotropach. I lekach ziołowych. I przepraszam, jeśli wzbudzałam nieudolnie zazdrość. Oczywiście nie w Was big_grin

                              --
                              Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                                  • anbale Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 19:03
                                    No wiesz, praktycznie dyżurujesz na tym forum, udzielając się prawie w każdym wątku więc czasem się to spotka z jakimś odzewem, niekoniecznie westchnieniem zachwytu. Może czas się z tym pogodzić.
                                    Ja toksyny poznaję na odległość, odróżniam od fajnej kobitysmile
                                    • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 19:30
                                      o, zaciekawiłaś mnie - jak rozpoznajesz toksyny i fajne kobity (na szczęście nei jestem ani jedną, ani drugą wbrew opinii anbale czy innych chalsiów) - skoro nei umiesz przejrzeć archiwum?

                                      ale rozumie, naprawdę rozumiem, że moja obecnośc moż eci przeszkadzać smile niestety, tu nei potrafię ci pomóc, choćbym chciała smile od dwóch dni mam chęć i czas pisać. Kurczę, anbale, może pora pogodzić się z tym, że ludzie piszą kiedy chcą i gdzie chcą?

                                      ale ciekawa rzecz, wiesz - zawsze, jak tu się zjawiam, od razu przybiegasz smile uznajmy to za miły zbieg okoliczności, ja tam lubię się z tobą przekomarzać smile

                                      --
                                      Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                                      • anbale Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 19:41
                                        A to ciekawa obserwacja, bo nie odzywałam się dobre parę miesięcy, a jak tylko się odezwałam, nawet nie do Ciebie tylko do Argentusy, to od razu wyskoczyłaś na mnie jak spod ziemi...
                                        Może się umówmy, że nie piszę do Ciebie, dla Ciebie i o Tobie, nie czytam praktycznie Twoich postów bo rzadko przyswajam Twój kwiecisty styl- i może w końcu dasz mi spokój ze swoimi jazdami?
                                        Proszę!
                                        • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 19:52
                                          wiesz, jak już tak chcesz się umawiać, to umówmy się, że skoro robisz za słodką kizię mizię na forum, to nie piszesz o mnie do innych, również w podtekstach, ale do mnie wprost. Bo jak widzę podgryzanie, to nei mogę sobie odmówić zabawy z tchórzem smile
                                          tak, wiem, kompletnie nie o mnie pisujesz, samo tak ci za każdym razem wychodzi big_grin tak, żeby nikt się nie doczepił, a swoje powiesz. Byle po uszach nie oberwać smile

                                          żartowałam. Wiem, że nie dasz rady. Pozostanie Ci liczyć, że nie zauważę smile

                                          --
                                          Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                                          • anbale Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 20:05
                                            Nie rozumiem skąd tyle zgryźliwości i agresji u tak niesamowicie szczęśliwej osoby.
                                            A już nie chce mi się z Tobą gadać, pewnie coś dopiszesz bo przecież musisz mieć ostatnie słowo, odtrąbić swój wielki triumf- ale NO WAY z mojej strony.
                                            • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 21:58
                                              nie jestem przeciez szczęśliwa, już ustaliłaś smile
                                              szczęśliwa byłam 10 lat temu tańcząc, ale to też nei do końca i na siłę big_grin

                                              a jak odtrąbiam swój wielki triumf? tak z ciekawości zapytowuję, bo nei zauważyłam smile
                                              nie złość się, mogłabyś być taka fajna babka, a wyłazi jakaś nadęta ta, no... trąbka.
                                              I po co smile
                                              --
                                              Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                            • kruku_33 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 18:53
                              Moze niektorzy zwykle nie sa stworzeni do zwiazku z mezczyzna / kobieta, albo nie spotkali odpowiedniej osoby na swojej drodze.
                              W sumie samowystarczalnosc jest fajna, ale na Boga - nie z kotem, psem, czy innym takim (tak, znam takie kobiety, ktore predzej z kotem poszlyby do lozka, niz z facetem).

                              Dobrze czuc sie samemu z soba (podobno numero uno dla osob po rozwodzie), ale rozumiem "samotnosc" Altza. Ja nie chcialbym sam spedzac swiat, chociaz nie jestem fanem rodziny, ciotek, wujkow i innych. Ale jesli komus to pasuje to... w sumie jego sprawa. Oby tylko nie bylo to tlumaczeniem swojej samotnosci, gdzie ma sie ukryte pragnienie spedzania czasu z kims.
                              • anbale Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 19:00
                                kruku_33 napisał(a):

                                > Moze niektorzy zwykle nie sa stworzeni do zwiazku z mezczyzna / kobieta, albo n
                                > ie spotkali odpowiedniej osoby na swojej drodze.
                                > W sumie samowystarczalnosc jest fajna, ale na Boga - nie z kotem, psem, czy inn
                                > ym takim (tak, znam takie kobiety, ktore predzej z kotem poszlyby do lozka, niz
                                > z facetem).
                                >
                                > Dobrze czuc sie samemu z soba (podobno numero uno dla osob po rozwodzie), ale r
                                > ozumiem "samotnosc" Altza. Ja nie chcialbym sam spedzac swiat, chociaz nie jest
                                > em fanem rodziny, ciotek, wujkow i innych. Ale jesli komus to pasuje to... w su
                                > mie jego sprawa. Oby tylko nie bylo to tlumaczeniem swojej samotnosci, gdzie ma
                                > sie ukryte pragnienie spedzania czasu z kims.

                                Tacy na ogół nie powiewają ostentacyjnie sztandarem swojej samotności wbijąc przy okazji drzewce do oczu tych, co jednak lgną do drugiego człowieka i potrzebują go do szczęścia.
                                W ogóle ludzie spełnieni i pogodzeni sami ze sobą i ze swoim życiem nie trąbią maniakalnie o tym na prawo i lewo, tylko sobie idą swoją drogą, zaabsorbowani swoimi sprawami . Takie mam przemyślenia po różnych potyczkach z tą moją nieszczęsną kuzynką smile
                                • kruku_33 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 19:49
                                  Dokladnie.
                                  Chociaz musze przyznac, ze moje otoczenie mialo mnie dosyc jeszcze kilka miesiecy temu - wiesz, trucie komus ciagle o swojej samotnosci (akurat mnie ona zabijala). Potem zrozumialem pare rzeczy, nadal zdarzaja sie gorsze chwile, ale zmienilem postepowanie. I nie twierdze, ze samotnosc jest zla bo nie jest smile Ale jak ktos uwaza, ze rzeczywiscie cale zycie chce spedzic dalej z kotem ... no to jego wybor, ale generalnie ja sie juz doszukuje schizofrenii u takiej osoby.
                                  • anbale Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 20:02
                                    Ja się nie doszukuje schizofrenii- tylko raczej bezradności...Ale mniejsza z tym.
                                    Samotność dla mnie była dobra na jakiś czas, żeby się doprowadzić do ładu, wyciszyć, zdystansować, podołować na własny rachunek nie zatruwając nikomu życia... Ale ja jestem z tych osób, które jak wejdą na górę, to umierają z rozpaczy, gdy nie mają do kogo powiedzieć "patrz, jaki tu piękny widok"smile więc nigdy nie będę gloryfikować samotności jako wartości samej w sobie. Owszem, zdarza się w życiu i trzeba ją przejść z godnością, bywa wytchnieniem od czasu do czasu- i tyle.
                                    • kruku_33 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 20:06
                                      Choc nie chodze po gorach (fan morza smile )
                                      to nie potrafilbym napisac tego lepiej:

                                      > Samotność dla mnie była dobra na jakiś czas, żeby się doprowadzić do ładu, wyci
                                      > szyć, zdystansować, podołować na własny rachunek nie zatruwając nikomu życia...
                                      > Ale ja jestem z tych osób, które jak wejdą na górę, to umierają z rozpaczy, gd
                                      > y nie mają do kogo powiedzieć "patrz, jaki tu piękny widok"smile

                                      • blue_ania37 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 21:16
                                        A możecie poprostu uwierzyć, że tak jak ktoś potrzebuję człowieka do tych przysłowiowych widoków w górach że są i tacy co nie potrzebują po prostu?
                                        Nie jestem sama bo mam dziecko więc jest to zupełnie inny rodzaj samotności, ale nie marudzę, że z nikim nie oglądam filmu, że nie czuję potrzeby dzielenia się z kimś widokiem?
                                        Że można chodzić samemu do kina i nie przeżywać tego? jako dramat i że samotność nie musi być smutna?
                                        Że można nie czekać na koniec samotności tylko być w niej ze sobą pogodzonym i szczęśliwym?
                                        Że nie jest szczęście które mamy z drugim człowiekiem ale szczęście jest kiedy mi jest dobrze ze mną?
                                        Ja rozumiem Lampkę.
                                        A
                                        --
                                        www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
                                            • anbale Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 21:48
                                              Witaj Ania.
                                              Zauważ, że ja się wypowiadam tylko w swoim imieniu. MNIE samotność męczy, szukam bliskości z drugim człowiekiem i przyznaję się do tego bez bicia; a mam w realu przy boku osobę, która usiłuje mnie wkręcać w poczucie winy z tego powodu. Tyle napisałam, a już druga osoba na mnie wsiadasmile
                                              Tak, byłam skrajnie samotna. Miałam wiele takich dni, gdy nie miałam do kogo gęby otworzyć, nie było przy mnie absolutnie nikogo, nie miałam dokąd pójść; tak się ułożyło w pewnym momencie w moim życiu i trudno. Dzięki temu stałam się twardsza, może bardziej wytrzymała; ale nie nazwałabym tego szczęściem.
                                              • blue_ania37 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 22:01
                                                Tak wyglądają moje dni, moje wieczory.
                                                Jestem sama i nie mam do kogo geby otworzyć.
                                                Mam gdzie pójść a tego nie robię, bo mi dobrze samej i nic na to nie poradzę.
                                                Cieszę się na samotnego sylwestra, pomimo, że miałabym gdzie i z kim.
                                                To mój wybór.
                                                Może wynika z doświadczeń, a może jeszcze nie pora dla mnie?
                                                Może założę kiedyś wątek że chcę i że mam dość.
                                                Na dziś brak akceptacji i chęci na to.
                                                Najlepsze święta miałam tylko ja i młody.
                                                Problemem było dla mnie składanie życzeń.
                                                I niestety pomimo, że mi za to wstyd cieszyłam się, że moi rodzice nie przyjechali w tym roku do Polski, miałam spokój.
                                                Rozumiem, że takie rzeczy mogą meczyć, że samotność to duża odpowiedzialność której nie można na nikogo zwalić i jest się skazanym tylko na siebie.
                                                Ale dla mnie to dar od losu którego nei chcę wypuszczać.
                                                A
                                                --
                                                www.youtube.com/watch?v=KMdJL-zpxUo
                                            • kruku_33 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 21:58
                                              Skrajna samotnosc dla mnie to moment, w ktorym czlowiek usprawiedliwia, bez przyjmowania jakichkolwiek racjonalnych argumentow od innych ludzi, dlugotrwale trwanie w tym stanie i brak proby jego zmiany oraz usprawiedliwianie tego przeswiadczeniem, ze to lubi. Alkoholik pewnie tez usprawiedliwia swoj stan stwierdzeniem "bo lubie pic".

                                              Oczywiscie dochodzi tu o szereg innych czynnikow, ktore musza zostac spelnione takich jak (np):
                                              - unikanie ludzi,
                                              - zgorzknialosc, wrzucanie innym, ze samotnosc jest najlepszym lekarstwem na wszystko, tylko trzeba ja "polubic"
                                              - deprecjacja uczuc i zwiazane z tym wycofanie społeczne (lepiej mi samej niz z kims tam sie spotkac - przez lata samotnosci moga zostac w ten sposob zaburzone stosunki miedzyludzkie miedzy osoba samotna a reszta swiata wink )
                                              - projekcja zycia spolecznego na tylko li wylacznie swoja rodzine / miejsce zamieszkania (tu byl przyklad kota, ktory jest lepszy we wszystkim od jakiegokolwiek partnera)

                                              itepe itede. Z pewnoscia jest tego duzo wiecej. Nikt nie zarzuca w tym watku, ze samotnosc na pewnym etapie zycia jest "be". Ale jesli ciagnie sie ona latami, bez proby komunikacji z innymi osobnikami ludzkimi (i nie tylko wtedy, gdy jest taka potrzeba, ale gdy tego chcemy) to wg mnie cos jest nie tak.
                                              • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 22:06
                                                samotnika do alkoholika porównywać to już jest przegięcie big_grin

                                                o czym Wy mówicie? że każdy wielki uczony tego świata, każdy pustelnik, który umiał jako jedyny wyleczyć całe wsie ludzi i tę wiedzę przekazując lub spisując, budował podwaliny współczesnej medycyny, każdy w końcu malarz czy pisarz, którzy żyli w swoim świecie i tworzyli cudowne dzieła - to są uszkodzeni ludzie? jak alkoholicy?

                                                no, nie ma to jak pójśc o krok za daleko w przekonywaniu siebie samego do swoich racji wink
                                                (żart, prosze mi już nei skakać do gardła, bo zaczynam marzyć o wannie pełnej gorącej wody. I nikogo tam poza mną wink )
                                                --
                                                Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                                                • kruku_33 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 22:20
                                                  Ja juz po, dlatego umysl jasny smile

                                                  Alkoholik - to jedynie porownanie sposobu myslenia; przyklad skrajny, ale determinacja i sposob wyjasnienia "potrzeby" jest ten sam.

                                                  Prosze o chwile zrozumienia teraz - te warunki, o ktorych pisalem, musza byc spelnione jednoczesnie. Nie na prozno tych pustelnikow czesto okreslalo sie mianem "szalencow" smile choc oczywiscie nie wszystkich.

                                                  Gdyby zas chodzilo mi tylko o to, ze kazda ilosc samotnosci jest zla, to bylbym hedonista, a nie pesymista smile
                                              • blue_ania37 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 22:07
                                                kruku_33 napisał(a):

                                                > Skrajna samotnosc dla mnie to moment, w ktorym czlowiek usprawiedliwia, bez prz
                                                > yjmowania jakichkolwiek racjonalnych argumentow od innych ludzi, dlugotrwale tr
                                                > wanie w tym stanie i brak proby jego zmiany oraz usprawiedliwianie tego przeswi
                                                > adczeniem, ze to lubi. Alkoholik pewnie tez usprawiedliwia swoj stan stwierdzen
                                                > iem "bo lubie pic".

                                                I tu właśnie robisz błądsmile
                                                Bo nie trzeba usprawiedliwiać samotności tylko to lubić z różnych względów które mozesz przyjąć lub nie.
                                                Można chcieć być w tym stanie długotrwale bez próby jego zmiany.
                                                Jestem długotrwale sama od prawie 3 lat formalnie, a praktycznie myslę, że od 10 lat.
                                                Można lubić samotność uwierz mi po prostu bez przyczyn, skutków, płaczy.
                                                Można lubić samotne wieczory i ciszę w domu i kubek który stoi tam gdzie go połozylismy.
                                                Samotność daję ogromną wolność JA tylko decyduję co gdzie i kiedy.
                                                Alkoholik musi pić.
                                                Osoba samotna robi to z wyboru to niby mała różnica a jednak ogromna.
                                                A

                                                --
                                                www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
                                                • blue_ania37 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 22:16
                                                  I jeszcze jedno nie uważam się się za zgorzkniałą tylko świadomą.
                                                  Mam pracę którą kocham, mam czerwone dzińsy i czerwono pomarańczowe adidasy i zakladam do tego niebieski szalik więc to nie jest tak, że osoba samotna chodzi na czarno i pod czarnym parasolem.
                                                  A
                                                  --
                                                  www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I
                                                  • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 22:26
                                                    smile
                                                    przemyślałam Twoje szpilki, Aniu tka na marginesie, zaimponowałas mi nimi smile
                                                    Dumałam, ale jednak nie, to nei dla mnie. Niech chłopy same szpilki noszą, może i ja wtedy zacznę smile

                                                    ale wiesz? ostatnio usłyszałam komplement - z racji moich ciuchów (za przeproszeniem, nie chcę już dziś drażnić lwiątek forumowych - podobno mocno oryginalnych big_grin no, silę się, silę smile )
                                                    ubieram się jak Alicja z Krainy Czarów smile jak mi z tym komplementem miło. Miękko. Tak jak wtedy, gdy czytam o Twoich kolorach smile

                                                    --
                                                    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                                                  • blue_ania37 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 22:32
                                                    lubię szpilki, pończochy, gorsety to mój świat.
                                                    Na co dzień dziny ostatnio ciągle czerwone i te adkismile
                                                    Ale moim powołaniem jest szpila i pończochy najlepiej ze szwem albo z pasem.
                                                    Obowiązkowo duże kolczyki i łanczuszek po mojej babci na ręku.
                                                    Zawsze duża torebkasmile
                                                    Co to znaczy styl na Alicję w Krainie Czarów?
                                                    A

                                                    --
                                                    www.youtube.com/watch?v=YErXozSHW9w
                                                  • kruku_33 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 22:26
                                                    Cholera, ja przepadam za czernia i brazem, ale tez mam niebieskie Sketchersy smile

                                                    Nie macie wrazenia, ze pewne rzeczy odbieracie zbyt osobiscie? Przeciez nie pisalem o Tobie ani Lampce smile

                                                    A co do zgorzknialosci + samotnosci - znam to na wlasnych doswiadczeniach. Wrecz powiem, ze problem jest pokoleniowy...
                                                • kruku_33 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 22:23
                                                  Wlasnie. Dzieki, ze wyjasnilas w jednym zdaniu wszystko:

                                                  >Alkoholik musi pić.
                                                  > Osoba samotna robi to z wyboru to niby mała różnica a jednak ogromna.

                                                  Ja pisze o osobach, ktore "pseudo-wybraly" samotnosc i kreuja swiat, jakby nikt inny nie istnial. Ktore wycofuja sie z zycia i karmia te swoja alienacje jeszcze bardziej. Ktore nie zakladaja zmian, tworza i zyja w swoim swiecie, do ktorego nikogo nie wpuszczaja.

                                                  Z definicji Blue - jestes na publicznym forum. Osoba skrajnie samotna omijalaby nawet to smile
                              • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 19:19
                                a jak nie spotkali odpowiedniej osoby, to nie mają zamiaru się za takową uganiać, tylko bawią się ustalając swoje zasady? tymczasowe albo i na resztę życia?
                                przecież to niezłe rozwiązanie

                                po co siedzieć i płakać, że ta odpowiednia osoba na razie się nie zjawiła, i po co łapać pierwsze z brzegu portasy. No, dobrze, drugie. Nawet i trzecie, bo trzecich już przepuścić nei należy.
                                Są ludzie, którym po rozwodzie wymagania co do związku i partnera spadają, są i tacy, którym rosną. Zależy, co sie przeszło i czego się chce. Grunt, to umieć cieszyć się życiem. Ale cieszyć, a nie tylko pieprzyć.

                                Nie wiem, może jak komuś parę razy dziecko będzie szykowało sie na tamten świat, to też się nauczy korzystać z tego, co ma? cholera wie, ja w każdym razie nei narzekam - bo bywało gorzej. Dużo, dużo gorzej niż jest - i jakoś już nei umiem zamartwiać się kotami jako partnerami czy opiniami obcych ludzi na mój temat.

                                Bardziej się martwię, czy koń na białym rycerzu się pojawi akurat, jak będę pieliła zagonki czy jęczała nad drętwiejącymi dłońmi smile a jak się koń nie pojawi, to czy otworzę sobie butelkę wina, żeby na tarasie wśród własnych ziół wypić z przyjemnością lampkę smile

                                --
                                Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                                • kruku_33 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 20:02
                                  Wlasnie, zadalas trafne pytanie. Dlaczego ludzie, ktorzy sa po przejsciach etc tlumacza swoja samotnosc tym, ze nie zamierzaja za kims tak sie uganiac? Sam tak mowilem i pisalem do niektorych na tymze forum. Ale wiem, ze to byly tylko chwile "samotnosciowe" przeszywajace do szpiku kosci, ale tak naprawde ktore sluza chyba jedynie pustelnikom.

                                  Ja rowniez lubie swoja samotnosc - ale kiedy pojawily sie pytania z kim spedze Sylwestra, albo urodziny lub tez Gwiazdke - zrobilo mi sie po prostu przykro. Pomimo tego, ze wiem, ze byloby fajnie gdybym byl sam - pewnie pilbym jakies dobre wino, sluchal Olafura Arnaldsa, moze nawet otworzylbym album ze zdjeciami i wrocil do radosnych chwil... Ale nie czulbym sie z tym do konca dobrze. Moze dlatego, ze wiem, ze ciagnie mnie do ludzi, mimo tego ze czesto sie zamykam i raczej srednio kogos do siebie dopuszczam. Ale sama obecnosc kogos pomaga smile

                                  I tak - kiedy bylem przerazliwie samotny wczesniej, tez tlumaczylem sobie, ze to wcale nic zlego. I nie jest. Ale jesli wybiera sie zycie w zupelnej samotnosci, tlumaczac innym ze "ma sie koty" to cos chyba jest nie halo. Oczywiscie, nie mozna byc z kims czy szukac kogos na sile, byle tylko uciec od samotnosci. Sama wiesz, ze to bardziej skomplikowany mechanizm. Natomiast czego nie rozumiem to osoby, ktore na kazdym kroku tlumaczace swoja samotnosc, taka dluga samotnosc, jako cos pozytywnego. To nie jest pozytywne.

                                  Ustalanie zasad Lampko to tylko cementowanie glosu rozumu; wybieramy samotnosc, wiec trzeba ja umotywowac. A jak za jakis czas to sie nie zmienia - znajdujemy kolejny powod, zeby wytlumaczyc, ze to jest ok. Troche niczym bledne kolo.

                                  Z natury jestem pesymista, ale zmienilem sie na realiste. Chociaz sam do konca w to nie wierze - mysle, ze bedzie lepiej. Zycie jest zbyt krotkie, a ludzie zbyt fajni, zeby zajmowac sie wylacznie soba bedac zaszytym we wlasnym betonowym pudelku. I tu wchodzi Twoja sugestia - ze trzeba umiec cieszyc sie zyciem, a nie tracic na umartwianie.

                                  I ja nie pisze tu o Tobie - zeby sprecyzowac - a tylko o osobach, ktore naprawde maja z tym problem vide koty...

                                  PS. Wy tak naprawde z tymi rycerzami na bialym koniu? No błagam...
                                  • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 22:20
                                    Kruku, jakkolwiek wiele dasz radę znaleźć argumentów świadczących o tym, że dla ciebie piszę głupoty, cementuję poglądy czy zasady (matko, przeciez mogę je zmieniać, każdego dnia smile ) i utwierdzam się w tym czy owym - nie rozumiesz, że można mieć inne podejście, które nikogo nei krzywdzi. W przeciwieństwie do usilnego przywiązywania do siebie pierwszego z brzegu faceta, byle tylko jedna zdruga czuły, że są więcej warte niż jakaś singielka. Ja w takie dywagacje nie chcę wchodzić, bo to śmieszne i niepoważne - ja tylko piszę, że można czuć się szczęśliwym w pojedynkę. I co sie dzieje?
                                    zlatuje się stado małpiszonów, które się nie mogą z tym prostym faktem pogodzić smile
                                    to dziecinne smile jak zmienianie świata przez dopasowanie go do siebie i tylko do siebie. Wiesz, kto tak robi? ludzie niepewni siebie. Niepweni swoich wyborów. A człowiek swoich wyborów dobrze, by był pewien. Przynajmniej, jeśli dotyczą drugiego człowieka.

                                    Kompletnie nie przeszkadza mi, że przelecisz jedną czy druga panią, żeby nei czuć się samotny, ba! nawet jak weźmiesz jeszcze 5 ślubów i rozwodów, też masz prawo. Ale czy ja mam z ciebie robić głupka dlatego, że masz swoje pomysły, zasady i poglądy na życie? swoje własne? miej! ale ja życze sobie mieć swoje. I kropka.

                                    jak mi się przypałęta koń na białym księciu, pierwsza tu to ogłoszę smile żeby podroczyć się z babkami, które nigdy w to nie uwierzą albo zinterpretują na swoje, za przeproszeniem, kopyto smile bo Bogiem a prawdą - w dużej mierze o jakąś gównianą rywalizację chodzi również w kwestii związków. Przepraszam, nie związków: w kwestii POSIADANIA partnera. Jak ktoś ma związek, to go ani grzeje, ani ziębi czyjesz szczęście. Choć woli, jak ludzie są szczęśliwi i mu to nei wadzi smile
                                    --
                                    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                                    • kruku_33 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 22:29
                                      OK, krotkie pytanie - czy jestescie w stanie dyskutowac o samotnosci nie odnoszac argumentow do samej/samego siebie? Mam wrazenie, ze traktujesz to zbyt personalnie, pomimo wyraznych sygnalow (np pisanie w 3 osobie) ze Was to nie dotyczy. Pretty please smile
                                          • kruku_33 Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 22:47
                                            I jeszcze jedno - jesli chodziloby o Ciebie lub kogos innego to sytuacja wygladalaby inaczej, gdybym zechcial kogos oceniac.

                                            np. To jest kruku, ma xx lat, problemy z samotnoscia, [opis sytuacji], a teraz...

                                            przechodzimy sie do pastwienia nad nim.!!! big_grin

                                            A my tu mielismy miec intelektualnie fajna dyskusje, bez wyrzucania sobie nawzajem i odbierania spraw personalnie.
                                        • luciva Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 30.12.13, 23:30
                                          Lampko, źle mnie zrozumiałaś, ja ani Ciebie nie krytykuję, ani nie zazdroszczę.
                                          Ja też bywam samotna, też mi z tym dobrze, a czasem nie.
                                          Chodziło mi o to, że Ty tak usilnie propagujesz tą samotność, tak często i mocno o tym piszesz, że dla mnie to nie jest wiarygodne. Ktoś pogodzony ze sobą nie musi tak ogłaszać, wszem o wobec, a to nie pierwszy wątek - ja Ciebie kojarzę z forum własnie głównie z zachwalania jak Co dobrze samej i byle portek się nie czepiasz.
                                          To może ma podnosić na duchu, ale mnie dołuje - odbieram to jakbyś pisała na siłę i przekonywała samą siebie, bo gdyby było ok, to byłby stan tak zwyczajny, że po co o tym pisać? To tak jakby pisać peany na temat tego, jak mi dobrze w życiu, że stać mnie na szynkę do chleba - no racja można, ale dla tego kogo stać, jest to normą, więc....nie pisze.

                                          A o tańczeniu nie pisałam do Argentusy, ale do Ciebie, w jednym poście, nie kumam konstrukcji tutaj postów, piszę na raz do wieli, bo tam gdzie udzielam się wiecej, taka jest konstrukcja wątków.

                                          Teraz za to u Ciebie napiszę do Argentusy - pisanie o potrzebie bycia samotnym przez 3 dni to......hm, nawet nie wiem jak nazwać. Gdybym miała chatę pełną rodziny, to 3 dni samotności byłyby luksusem, ale bądź samotny przez np 3 lata - nie wiedząc czy przypadkiem i następne 30 nie bedziesz tak samo samotna - i zachowaj ta pogodę ducha - to jest sztuka.
                                          • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 31.12.13, 07:55
                                            Lucivo, szalenie chciałabym Ci wierzyć - ale jak czuję się zmuszana do kolejnych wyjaśnień, że nie propaguję samotności na siłę i sztucznie - o co nie kto inny, ale Ty mnie posądzasz - to mi się odechciewa.
                                            Ja rozumiem, że cżłowiek został stworzony do życia w społeczeństwie, że miło jest mieć ukochaną osobę u boku. Ale tak rzadko bywa.

                                            Popatrz, wchodzi tu Altz, potem parę osób czujących się źle samotnie, temat samotności jest na forum co jakiś czas wałkowany, sa tu panie, które swoje wymiary podawały w wątku, gdzie jakiś facet zapraszał do kina czy teatru... no, dobrze.
                                            Można utopić się w poczuciu beznadziei i samotności, pisać co i rusz, jakie to straszne nie meić kogoś dłużej niż miesiąc czy rok - ale można swoje życie samemu modelować, bez domagania się, żeby partner pojawił sie już zaraz natychmiast. I o tym piszę.

                                            A że dla Ciebie niepokojące jest takie rozwiązanie, to może jedynie świadczyć - sama znajdź o czym. Wg mnie o ogromnym lęku przed wzięciem odpowiedzialności za swoje życie w swoje ręce, tak naprawdę i całkowicie. Życie kończymy w pojedynkę, czy to się komuś podoba czy nie. Sądzeni jesteśmy w pojedynkę. Pomimo bycia wspołeczeństwie i czasem w związku, zycie upływa raczej w pojedynkę.

                                            Są też tacy, co muszą przechodizć z ramion w inne ramiona, bo czują się bezwartościowi. Są i tacy - jak ja - którzy tylko co jakis czas pękają z tęsknoty za prawdziwą bliskością - a potem znowu nie potrafią odmówić sobie radości z życia takiego, jakie jest.
                                            Fakt, nie mam nowiuśkiego mercedesa, domu z bali w kilkuhektarowym ogrodzie i księcia z bajki, którego zazdrościłaby mi nawet ciotka moherka, ale to nei zmienia faktu, że radośc życia nosi się w sobie. Można być singlem, który jest szczęśliwy, tak najnormalniej.
                                            I ja w sumie chyba dośc rzadko o tym piszę. Najczęściej dopiero, jak pojawiają się jęki nad samotnością. sama chyba nigdy nei zaczynam - poza realnym życiem, kiedy katuję znajomych ciągłymi żartami, że żaden chłop mi nie będzie się wtrącał w życie i skarpet rozsiewał po domu smile W każdym razie nie słyszałam uwag, że zachwalam pojedynczośc - zresztą bycie z kimś i bycie samemu ma swoje plusy i minusy i tak naprawdę niczym to się nei różni.

                                            O, za to słyszę, że jestem makabryczną feministką. Od kolegów, którzy wpadają pogadać, więc raczej im to nei przeszkadza. Czasem mam wrażenie, że wręcz przeciwnie.

                                            Tu na pewno nie epatuję pochwałami samotności - ale tak, jak pojawię się na forum po paru tygodniach i już anbale się miota, że mam tu dyżur - moż eCiebie akurat drażni fakt, że ktoś pisze o cieszeniu się życiem w pojedynkę?
                                            Kiedyś pisała tez o spełnionym życiu w pojedynkę Mola. Chyba Nanga również.
                                            a niemożność pogodzenia się z normalnym, radosnym życiem w pojedynkę u kogoś dla mnei brzmi niepokojąco - jak potrzeba bycia z kimkolwiek, za wszelką cenę. no, nei można uzależniać swojego szczęścia od kogoś u boku.
                                            Moim zdaniem.
                                            A i tak kazdy zrobi, co zechce.
                                            Może i dobrze smile

                                            Natomiast można widzieć w moich wypowiedziach - wbrew temu, co tłumaczę - usilne próby namawiania na pojedynczość, czemu nie smile jesli ktoś lepiej się poczuje tak widząc to, co piszę - to niech sobie widzi.
                                            --
                                            Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                                              • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 31.12.13, 09:23
                                                Altz smile czy możesz się pogodzić z tym, że ktoś wie, o czym pisze? smile

                                                moja mama rozwaliła wszelkie owocne kontkaty własnie takimi stwierdzeniami - że wie lepiej. Zawsze. Teraz jak sie spotkamy raz na kilka miesięcy, zdarza jej się przyznać, że mam już to dziecko i rzeczywiście nei trzeba dziecka lać, żeby coś zrozumiało. A zawsze słyszałam: jak sama będziesz miała dziecko, to zrozumiesz... to zobaczysz... to się przekonasz, że mam rację...
                                                nie miała racji. No, sorry, bywa - choć mogła słuchac. I na szczęscie od czasu do czasu zauważa, że naprawdę można rozumieć i brac dzieciaka pod uwagę jak partnera, i wyjasnić dlaczego mu się czasem mówi "nie", i nei wojować - bez: "nie bo nie" albo "tak, bo ja tak chcę"

                                                generalnie z ludźmi mówiącymi "pożyjesz, to zobaczysz" nei za bardzo jest sens rozmawiać. Bo Ty tez pożyjesz i tez zobaczysz. i co z tego, ż emoż eisę okazać, że teraz głupoty wypisujesz? teraz możesz rozumieć inne podejście do tematu. A jak nei, to zycie Cię nauczy, fakt.

                                                ps. zgadnij, co się ze mną działo od momentu opuszczenia domu rodzinnego, przez czas studiów, potem kupno swojego mieszkania i kilka lat spędzonych w samotności tamże, na własny rachunek? wink
                                                Nie, nie zapłakałam się za samcem smile I nie, nie latałam do mamuni codziennie smile

                                                --
                                                Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                                                • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 31.12.13, 12:18
                                                  lampka_witoszowska napisała:
                                                  > Altz smile czy możesz się pogodzić z tym, że ktoś wie, o czym pisze? smile
                                                  (...)
                                                  > Nie, nie zapłakałam się za samcem smile I nie, nie latałam do mamuni codziennie smile

                                                  Może i masz doświadczenie i wiesz, jak reagujesz, ale obecnie sama nie jesteś.
                                                  • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 31.12.13, 12:56
                                                    przykro mi, to ojcowie cały czas tu podkreslają, że mamusi dziecko nie ma ZASTĘPOWAĆ partnera - i ja się z tym całkowicie zgadzam smile

                                                    tak więc moja opcja jest taka - jestem sama z dzieckiem, czyli z ukochanym bąblem, za które odpowiedzialnośc ponoszę sama, skoro sama wszystko ogarniam, organizuję i mam na głowie. Ale to w końcu moje dziecko, kto ma się zajmowac jak nei rodzice - albo chociaż jedno z rodziców smile

                                                    ale oczywiście, możecie, tatusiowie, jak wam wygodnie (nie piszę tylko do ciebie, ale do każdego pana wygodnickiego) uznać, że dziecko jest partnerem. Wolna droga do takiej hipokryzji smile

                                                    --
                                                    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                                                  • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 31.12.13, 13:16
                                                    lampka_witoszowska napisała:
                                                    > przykro mi, to ojcowie cały czas tu podkreslają, że mamusi dziecko nie ma ZASTĘ
                                                    > POWAĆ partnera - i ja się z tym całkowicie zgadzam smile

                                                    Skup się trochę. smile Ja nie pisałem, że dziecko jest partnerem. Pisałem, że nie jesteś sama, co podtrzymuję.
                                                  • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 31.12.13, 13:39
                                                    skup się porządnie,z całych sił, może się uda smile
                                                    wątek o braku ludzi dookoła? w głuszy mieszkasz? czy o partnerstwie i tym, że nie masz wśród krewnych innych singli?

                                                    bo tak to też sam nei jesteś, masz znajomych i sąsiadów za ścianą.
                                                    Podobnie jak babka z kotem nei jest sama, bo ma kota.
                                                    Jak do rodziny niesinglowej pojedziesz na święta, to też sam nei będziesz. choć czujesz się samotnie, bo tam singli nei ma.

                                                    ale dobra, jak musi być po Twojemu. Ty jesteś sam jeden na świecie. Sam jeden, samiuśki.
                                                    A ja nie, wymyśliłam sobie wink i za karę się przekonam, jak moje dziecko wyfrunie z domu. A Ty się nei przekonasz, bo Ci nie wyfrunie. Ba, nawet jak Ci nei wyfrunie, to już wiesz, jak to jest, jak wyfrunie big_grin
                                                    I już.


                                                    --
                                                    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                                                  • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 31.12.13, 13:43
                                                    i malutkie pytanie, takie tyci, tyci. Właściwie dlaczego nei przygotowałes wieczerzy, choćby jednogarnkowej, na którą mógłbyś zaprosić inną, bardziej niż Ty samotną, osobę?

                                                    tongue_out

                                                    Wiem, wiem, jestem wredna, a Ty zaraz upolujesz na forum jakąś miłą babeczkę, która by Cię chętnie ... hmmm... zaprosiła... hmm... big_grin
                                                    I bardzo dobrze smile

                                                    --
                                                    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.
                                                  • altz Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 31.12.13, 14:36
                                                    lampka_witoszowska napisała:
                                                    > i malutkie pytanie, takie tyci, tyci. Właściwie dlaczego nei przygotowałes wiec
                                                    > zerzy, choćby jednogarnkowej, na którą mógłbyś zaprosić inną, bardziej niż Ty s
                                                    > amotną, osobę?
                                                    Nie w tym był problem. W małych środowiskach ludzie jednak mają dokąd iść, a nawet jeśli nie mają, to się mocno obawiają wspólnych świąt z obcymi. Gdybym był w dużym mieście, pewno bym się jakoś dołączył do osób samotnych, nawet o tym myślałem, czy by komu nie pomóc, a sobie zagłuszyć jakieś własne problemy. Psychicznie stać mnie na takie decyzje i nie zastanawiam się długo. Pomagam czasami i uważam to za zupełnie normalne.
                                                    Wyszło, jak wyszło, miałem odwagę powiedzieć, że nie dałem sobie rady psychicznie ze świętami, stąd moje pytanie w celu sprawdzenia, jak to jest u innych. Odzew był miły, czego się nie spodziewałem. U mnie rozwód zmienił wszystko, dosłownie wszystko, być może dlatego wchodzenie w stare buty jest takie trudne?

                                                    > Wiem, wiem, jestem wredna, a Ty zaraz upolujesz na forum jakąś miłą babeczkę, k
                                                    > tóra by Cię chętnie ... hmmm... zaprosiła... hmm... big_grin
                                                    > I bardzo dobrze smile
                                                    Miłe babeczki są miłe i cieplutkie. smile Nie mam nic przeciwko miłym babeczkom. big_grin
                                                    Jakoś często zwracasz uwagę na ten aspekt życia, o wiele za często. wink
                                                  • lampka_witoszowska Re: Kto przyjmie wrednego wędrowca? 31.12.13, 16:05
                                                    altz napisał:

                                                    > Nie w tym był problem. W małych środowiskach ludzie jednak mają dokąd iść, a na
                                                    > wet jeśli nie mają, to się mocno obawiają wspólnych świąt z obcymi. Gdybym był
                                                    > w dużym mieście, pewno bym się jakoś dołączył do osób samotnych, nawet o tym my
                                                    > ślałem, czy by komu nie pomóc, a sobie zagłuszyć jakieś własne problemy. Psychi
                                                    > cznie stać mnie na takie decyzje i nie zastanawiam się długo. Pomagam czasami i
                                                    > uważam to za zupełnie normalne.
                                                    > Wyszło, jak wyszło, miałem odwagę powiedzieć, że nie dałem sobie rady psychiczn
                                                    > ie ze świętami, stąd moje pytanie w celu sprawdzenia, jak to jest u innych. Odz
                                                    > ew był miły, czego się nie spodziewałem. U mnie rozwód zmienił wszystko, dosłow
                                                    > nie wszystko, być może dlatego wchodzenie w stare buty jest takie trudne?

                                                    zawsze mozna zaprosić byłą żonę...


                                                    > Miłe babeczki są miłe i cieplutkie. smile Nie mam nic przeciwko miłym babeczkom.
                                                    > big_grin
                                                    > Jakoś często zwracasz uwagę na ten aspekt życia, o wiele za często. wink


                                                    hahaha smile widać, jestem starym, obleśnym kozłem, który podszywa się pod jakąś rozwódkę smile
                                                    i to od lat!

                                                    a tak serio: Twoje "o wiele za często" to opinia obiektywna, którą jesteś w stanie sobie ustalić,
                                                    czy raczej Twoja subiektywna, bo wolałbyś zapomnieć o tym aspekcie, naturalnym zresztą, życia,
                                                    czy subiektywna, bo chcesz zasugerować, że mi czegoś brakuje?
                                                    czy może to żadna opinia, jedynie próba zawstydzenia? wink

                                                    daj spokój, Altz smile na pewno jest gdzieś forum "zakonnicy" albo "celibat", a ja świntuszę że aż, aż smile i nie zamierzam się wstydzić, wolę świntuszenie niż zgryźliwość w moherku smile


                                                    --
                                                    Najważniejsze są recenzje, które wystawiamy sami sobie.