Dodaj do ulubionych

Wakacje dzieci z kochanką taty

04.05.14, 00:45
Witam, jestem nowa, jeszcze bez rozwodu formalnie, ale mentalnie już tak. Czytam już od pół roku, jak zaczęło się "walić" małżeństwo.
Mój problem jest taki, że waham się czy pozwolić na wyjazd wakacyjny trójki naszych dzieci w wieku 5 do 11 lat z jeszczemężem i jego aktualną muzą. W temacie napisałam kochanką, ponieważ jako że nie jesteśmy rozwiedzeni i nawet pozew nie napisany, to ta pani pełni właśnie taką rolę.
Mąż mieszka i pracuje w innym mieście, do dzieci przyjeżdża co drugi weekend i stara się nimi zajmować, to znaczy robi co lubi, resztę ja.
Teraz jest na etapie "buntu czterdziestolatka", czas ucieka, trzeba czerpać z życia, więc tatuś wypożyczy sobie dzieci na kilka dni i z nową panią pokaże im jak można się dobrze bawić. Resztę wakacji spędzą za mną, bo tatuś pracuje, ja nie bo mam dzieci, jedno jest problemowe.
Dwoje dzieci miało już okazję poznać panią.
Jestem ciekawa opinii innych, zapewne już bardziej doświadczonych niż ja. Może jestem niepostępowa, może zawistna, egoistyczna, bo nie pozwalam dzieciom dobrze się zabawić na wyjeździe? Dla jasności, nie mam nic przeciwko wyjazdowi tylko z tatą.
Dzieci jechać nie chcą mimo przekonywań taty (o przyjaciółce oczywiście nie wspomina), ja na razie nie mówię nic. Mogłabym na Nie wpłynąć, bo tylko ze mną są związane emocjonalnie, ale jakoś nie mam motywacji.
Zdaję sobie sprawę, że po rozwodzie nie będę miała wpływu na to z kim widują się dzieci, ale uważam, że należy zachować kolejność : najpierw rozwód, potem nowe życie rodziców. No ale rozwód zapowiada się długi, bo ja nie chcę podpisać tego co podsuwa jeszczemąż, a tam już przyjemności czekają w innym mieście.
Pozdrawiam
Kobieta na zakręcie
Edytor zaawansowany
  • mayenna 04.05.14, 07:01
    Spróbuj oddzielić emocje do męża i jego nowej partnerki do spraw dzieci i ich ojca.
    Rozwód jeszcze może potrwać. Miałas sporo czasu na złożenie pozwu i tego nie zrobiłaś więc nie oczekuj od innych, że zawiesza swoje życie na czas regulowania waszych spraw małżeńskich. Kolejność jest u was taka a nie inna i nie powinno to być argumentem w rozpatrywaniu wakacji z tatą.
    Zastanów się jaki masz cel: czy chcesz aby ojciec po rozwodzie zniknał z zycia dzieci, czy zależy ci na rozwoju więzi miedzy nimi? Wybierz takie rozwiązanie, żeby ten cel realizować.
    Ja bym odpuściła: niech ojciec sam się porozumie z dziećmi w sprawie wakacji i niech spędzają je tak jak chca i z kim chcą.
    Uderzył mnie twój stosunek do pani. Może niechęć dzieci do wyjazdu z tatą jest wywołana twoimi emocjami? Moze już nieświadomie wpływasz na stosunek dzieci do ojca i osoby, która on kocha?
  • miacasa 04.05.14, 13:52
    Moze już nieświadomie wpływasz na stosunek dzieci do
    > ojca i osoby, która on kocha?

    Rany, gość przechodzi kryzys wieku średniego, bzyka jakąś laskę od pół roku i tu już wiadomo, że to miłość i że kocha a podła "była żona" już nieświadomie mąci.
  • altz 04.05.14, 14:12
    miacasa napisała:
    > Rany, gość przechodzi kryzys wieku średniego, bzyka jakąś laskę od pół roku i t
    > u już wiadomo, że to miłość i że kocha a podła "była żona" już nieświadomie mąci.

    Po co takie prześmiewcze teksty? smile
    Była żona nie chce formalnie załatwić czegoś, co już dawno się ustaliło.
    Trzyma się papierka, widocznie ma w tym jakiś interes, ale od samego chciejstwa zazwyczaj nic się nie zmienia.
  • cel55 04.05.14, 17:58
    Doprecyzuję. To mąż postanowił się ze mną rozwieść, więc to do niego należy złożenie pozwu, ja czekam. Wybacz, ale nie wezmę tego na siebie przed dziećmi, nawet jak chciał mi wmówić, że to nasza wspólna decyzja. Przez całe małżeństwo było tak, że ja jestem od spraw trudnych i niepopularnych, a on od tych przyjemnych, ale to się skończyło.
  • altz 04.05.14, 18:05
    cel55 napisała:
    > Doprecyzuję. To mąż postanowił się ze mną rozwieść, więc to do niego należy zło
    > żenie pozwu, ja czekam. Wybacz, ale nie wezmę tego na siebie przed dziećmi, naw
    > et jak chciał mi wmówić, że to nasza wspólna decyzja.

    Szkoda, że nie wspólna decyzja. Zajęlibyście się wtedy sprawami praktycznymi bez tak dużych emocji.
  • ardzuna 27.05.14, 16:29
    altz napisał:

    > cel55 napisała:
    > > Doprecyzuję. To mąż postanowił się ze mną rozwieść, więc to do niego nale
    > ży zło
    > > żenie pozwu, ja czekam. Wybacz, ale nie wezmę tego na siebie przed dziećm
    > i, naw
    > > et jak chciał mi wmówić, że to nasza wspólna decyzja.
    >
    > Szkoda, że nie wspólna decyzja. Zajęlibyście się wtedy sprawami praktycznymi be
    > z tak dużych emocji.

    Kieruj ten żal do męża pani, że podjął nieuzgodnione i jednostronne decyzje.

    I wybaczcie, ale wysyłanie po zaledwie pół roku od rozpadu małżeństwa dzieci na wakacje z nową pańcią męża kojarzy mi się z jakimś strasznym rozpasaniem moralnym i brakiem jakichkolwiek granic. Pół roku to jeszcze bardzo mało, pan nawet nie złożył wniosku o rozwód (czyli jeszcze nie uznał, że małżeństwo formalnie powinno być rozwiązane) a pani może w życiu pana męża nie przetrwać - i po co zawracać w głowie dzieciom jeśli nie wiadomo, czy pani to nie pierwsza i nie ostatnia z całej defilady pań. Pan mąż powinien sobie z panią romansować dzieci w to nie mieszając dopóki nie będzie pod każdym względem gotów do spędzenia z panią kochanką reszty wspólnego życia.

    --
    Gdyby moj xiaze malzonek takie akcje zaczal robic, zrobilabym podwojny wysilek lezenia i pachnienia i obrastania otoczenia w syf wkladajac sobie jego foch gleboko w cytopyge. /myelegans/
  • rikol 29.05.14, 12:16
    Nie widze powodu, żeby dzieci jeździły z kochanką na wakacje. Jej uczucia czy uczucia byłego męża nie są istotne. To nie jest sytuacja, gdzie można się 'rozwijać'. Trzeba wykorzystać to, złożyć pozew z orzeczeniem o wyłącznej winie męża i zapewnić sobie większość majątku i dobre alimenty. Przy chorym dziecku pieniądze są potrzebne, bo nikt na pewno nie pomoże. A mąż niech się dobrze bawi, tylko niech również poniesie za to odpowiedzialność, jak dorosły człowiek.
  • chalsia 04.05.14, 21:54
    > Doprecyzuję. To mąż postanowił się ze mną rozwieść, więc to do niego należy zło
    > żenie pozwu, ja czekam. Wybacz, ale nie wezmę tego na siebie przed dziećmi,\

    a czemu?
    gdzie jest powiedziane, że to ON ma złożyć pozew?
    nie zasłaniaj się dziećmi, bo ich jeszcze przez BARDZO długi czas (o ile w ogóle) nie będzie interesowało kto zaniósł do sądu pozew
    jakie korzyści masz z tego, że nie składasz pozwu i jesteś żoną jedynie formalnie?
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • sueellen 24.05.14, 15:45
    Ale dlaczego to ONA ma się fatygować, pisać pozew itd? To pan szanowny odszedł od zony i trójki dzieci by rozpocząć życie na nowo z inną panią, niech on składa pozew.
  • alienka20 25.05.14, 00:58
    Suellen, ale jeśli autorka chce orzeczenia o winie męża (zwłaszcza wyłącznej), to pan wtedy nie może złożyć pozwu. Pytanie, co on napisał w tym pozwie, czy chce rozwodu bez orzekania o winie. Jeśli ona się nie zgadza na taki obrót sprawy, to żadna siła jej nie zmusi ani do podpisania pozwu ani do złożenia go we własnym imieniu, zwłaszcza jeśli ma korzyści z bycia żoną.
    --
    Piętaszek
    "Wszystkie chłopy słyszą głosy, szkoda tylko, że nie nasze (żonine)"
  • mayenna 25.05.14, 09:07
    Korzystnej jest wnieśc pozew bo:
    -nadal jest wspólnota majątkowa - pan może zadłużyć się i splacać będzie tez żona.
    - pan ma nadal prawo mieszkać w domu żony.
    - nie pamiętam jak to dokładnie jest, ale jak on złoży pozew z wnioskiem o orzeczeniu jej winy, to ona nie może żądać orzekania jego wyłącznej winy a tylko z winy obopólnej.

  • sueellen 25.05.14, 09:24
    > -nadal jest wspólnota majątkowa - pan może zadłużyć się i splacać będzie tez żo
    > na.

    Jeśli w ogóle mają wspólnotę majątkową. Poza tym, z tego co wiem ona nie pracuje? Rozwód zamyka dostęp do kasy męża.

    > - pan ma nadal prawo mieszkać w domu żony.

    A może to jego dom po babci?

    > - nie pamiętam jak to dokładnie jest, ale jak on złoży pozew z wnioskiem o orze
    > czeniu jej winy, to ona nie może żądać orzekania jego wyłącznej winy a tylko z
    > winy obopólnej.

    A jak to uzasadni? Że żona nie zgadza się na wyjazd dzieci z nim i z kochanką? big_grin
  • koronka2012 26.05.14, 19:04
    mayenna napisała:

    > Korzystnej jest wnieśc pozew bo:
    > -nadal jest wspólnota majątkowa - pan może zadłużyć się i splacać będzie tez żo
    > na.

    Nie będzie - jeśli pan zadłuży się sam. Nie odnotowałaś zmiany przepisów w 2005?

    > - nie pamiętam jak to dokładnie jest, ale jak on złoży pozew z wnioskiem o orze
    > czeniu jej winy, to ona nie może żądać orzekania jego wyłącznej winy a tylko z
    > winy obopólnej.

    A skąd ci to przyszło do głowy? oczywiście że może
  • wyjadacz_parkietuf 27.05.14, 23:56
    No tak... Jemu nie zależy, Jej (wg. Twojego postu) nie powinno zależeć. Może wobec w tego uzgodnijmy "wdupietomaństwo" a zamiast nas niech problem rozwiążą forumowicze.
  • altz 04.05.14, 07:44
    Dzieci w takim wieku niekoniecznie wszystko rozumieją z walk między byłymi partnerami, dla nich ta pani może być ciocią, która mieszka z ojcem.
    Nie warto nastawiać dzieci negatywnie, niech same się przekonają i nie czują Twojej presji.
    Jak to piszą panie wszędzie "szczęśliwy tata, to szczęśliwe dzieci". wink

    Opóźniasz rozwód z niewiadomego powodu, maż ma się najpierw rozwieść, ale rozwodu nie dasz. To jest taka skomplikowana logika jeszczeżony. wink
  • marina111 24.05.14, 19:59
    Nie czytasz ze zrozumieniem. Ona nie napisala ze nie da rozwodu tylko ze nie zlozy pierwsza pozwu a to jest zasadnicza roznica
  • adam543 04.05.14, 09:13
    Generalnie masz słuszne obawy . Tym bardziej ze jesteś jeszcze na początku drogi rozwodowej , ale napisałaś ze ''mentalne już tak ".
    Relacje rozwodników z dziećmi to trudne sprawy . Każdy przypadek jest inny . I tak sobie myślę ze to bardzo dobrze ze ojciec chce zabrać dzieci na wakacje . A ze z Twoją następczynią to już inna sprawa i ze dzieje się to tak szybko ( pół roku ).
    Może dla Ciebie wszystko dzieję się zbyt szybko , może gdybyście byli już po formalnym rozwodzie i minęło dużo więcej czasu łatwiej było by Tobie to wszystko zaakceptować .
    Wszyscy potrzebujecie czasu . Wy jako jeszcze małżeństwo i wasze dzieci . Każde z Was potrzebuje tego czasu , każde z was innego , w innym wymiarze . Podobno facetem tego czasu potrzeba teoretycznie najmniej, dzieciom nieco więcej . Kobietom potrzeba go najwięcej .
    Sam jestem rozwodnikiem z podziałem wychowania dzieci . Ja zostałem z dwójka starszych ( dorosłych i dorastających ) , a eks z najmłodszym . Po ponad dwóch latach od rozwodu, przynajmniej teoretycznie , nie widzę nic strasznego w tym żeby nie zabierać najmłodszego na wszelkiego rodzaju wyjazdy . Młody wie ze jesteśmy po rozwodzie , ze rodzice nigdy już nie będą razem , ale nadal pozostajemy rodzicami i ze kochamy swoje dzieci .
    No i chyba najważniejsze..... wszystkie dzieci , niezależnie od wieku , wiedza ze rodzice mają prawo do ...... ułożenia sobie życia . Ty musisz sama sobie odpowiedzieć na jakim etapie emocjonalnym jesteś Ty i Twoje dzieci . Czy są gotowe na taki wyjazd .

    ps . spokojnego rozwodu i łagodnego dochodzenia do siebie
  • mia17 04.05.14, 09:45
    dobrze napisane.
    to, co czujesz - to normalne na początku drogi. emocje są świeże, krew się burzy z powodu złości, gniewu, smutku. zostałaś zdradzona, a mąż ma nową kobietę.
    myślę, że naturalnym odruchem jest "szlaban" na dzieci dla ojca i jego kochanki. no bo jak to - pojadą z nową panią??? tą, z którą zdradził Cię maż???? nie ma mowy!
    musisz zdać sobie sprawę z tego, że rządzą Tobą TWOJE emocje. to TY masz żal do męża i jego kochanki. to CIEBIE to boli i zastanawiając się nad wakacjami dzieci bierzesz pod uwagę SWOJE uczucia. a powinnaś wziąć uczucia dzieci - bo jaki by nie był to ich ojciec.
    nie odbierz tego negatywnie - nie mam zamiaru Cię krytykować, ani potępiać. chcę, abyś zdała sobie sprawę z tego, że dla dzieci on zawsze będzie ojcem - z kochanką lub bez.
    jak już to napisał ktoś wyżej - niech ojciec porozmawia z dziećmi na temat wakacji. niech przedstawi im propozycję, plan wyjazdu oraz to, kto na tym wyjeździe będzie. i niech zapyta, czy chcą jechać. Wasze dzieci nie są już malutkie, potrafią podjąć samodzielną decyzję.
    ten pierwszy wyjazd będzie najgorszy. głównie dla Ciebie.
    ale jest konieczny, bo da Wam wszystkim wiedzę. Tobie - jak dzieci zareagują na wakacje z tatą i nową panią, czy im się to spodoba, jak będą się bawiły.
    dzieciom - bo zobaczą, jak to jest bez mamy, za to z tatą i jego nową kobietą.
    wiem, co piszę - na Wielkanoc pierwszy raz od rozwodu moja córka pojechała do ojca. przeżyłam i ja, przeżyła i ona.

    musisz dać dzieciom prawo do kontaktów z ojcem i...stety-niestety jego kochanką, bo ona jest "w pakiecie". nie wiadomo, czy będą razem, czy nie - ale teraz są i jeśli dzieci mają mieć kontakt z ojcem to siłą rzeczy będą miały kontakt i z nią. jeśli to mądra kobieta to będzie jej zależało na dobrych relacjach z nimi. i tego Ci życzę smile
  • mika61 04.05.14, 09:53
    Wydaje mi się, że twoje nie na wyjazd niewiele da.Nowa pani jest już w życiu twojego jeszcze męża który jak widać ułożył sobie już życie. Ważne aby dzieci miały dobry kontakt z obojgiem z was nawet jeżeli obecność nowej przy boku męża boli. Mój obecnie już exs wprowadzał też swoją nową panią w życie naszego dziecka długo zanim przestaliśmy być małżeństwem. Dowiedziałam się przypadkiem i miałam dylemat czy pozwolić mu pojechać ze świadomością, że tam będzie ona. Z drugiej strony moja złość na exs i nową panią nie powinna uderzać w dziecko. Mimo, że boli mnie świadomość iż obca jest z moim dzieckiem staram się tego nie okazywać.
  • anwad 04.05.14, 11:45
    W głowie mi się nie mieści, żeby wysyłać dzieci na wakacje że zdemoralizowaną lafiryndą. Jak ja się cieszę, że nie mam tego typu problemów...
  • mayenna 04.05.14, 11:47
    anwad napisała:

    > W głowie mi się nie mieści, żeby wysyłać dzieci na wakacje że zdemoralizowaną l
    > afiryndą. Jak ja się cieszę, że nie mam tego typu problemów...
    Jesteś pewna, że nie masz i mieć nie będziesz? A po czym wnosisz, że to 'zdemoralizowana lafirynda'?
  • anwad 04.05.14, 12:02
    Twoje pytanie świadczy o tym, że masz niepoukładane w głowie. Jak inaczej nazwać intruza, który włazi z brudnymi buciorami w rodzinę z trójką małych dzieci?
  • mayenna 04.05.14, 12:21
    anwad napisała:

    > Twoje pytanie świadczy o tym, że masz niepoukładane w głowie. Jak inaczej nazwa
    > ć intruza, który włazi z brudnymi buciorami w rodzinę z trójką małych dzieci?

    To co masz w głowie własnie wychodzi bo tu nie jest napisane, że pani 'weszła w rodzinę"/ To ty tworzysz historię w oparciu o własne doświadczenia.
  • anwad 04.05.14, 12:46
    Nic nie rozumieszsmile
  • mayenna 04.05.14, 14:44
    anwad napisała:

    > Nic nie rozumieszsmile
    To mi wytłumaczsmile
  • anwad 04.05.14, 15:18
    Wychowaliście się w innym systemie wartości, oderwanym od tradycji chrześcijańskiej, i dlatego nie rozumiecie oczywistości, a nawet Was one czasami dziwią.
  • altz 04.05.14, 15:33
    anwad napisała:
    > Wychowaliście się w innym systemie wartości, oderwanym od tradycji chrześcijańs
    > kiej, i dlatego nie rozumiecie oczywistości, a nawet Was one czasami dziwią.

    Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz, Twoja hipoteza jest bardzo nietrafna. smile
    Co do innych osób, trudno mnie się wypowiadać w imieniu wszystkich, ja uważam, że udawanie nie jest sensowne, tak samo jak tworzenie skansenu, bo to nic nie zmieni. Rzeczywistości żadne kłamstwa i żadne oszustwa nie zmienią.
  • blue_ania37 04.05.14, 15:43
    A ja się nie zgadzam na wakacje taty z panią.
    Były wie albo mu głupio ale nie wprowadza pani na salony.
    Nie mam w sobie zgody, na to, żeby ktoś kto wiedząc wchodził w czyjeś życie miał być teraz dobrą ciotką ?
    A ja mam w sobie znajdywać radość z tego powodu dla dobra.
    A
    www.youtube.com/watch?v=zFwaRmpzvjo
  • mayenna 04.05.14, 17:34
    Na dłuższa metę to nic nie da.Taki zakaz może działać przeciw tobie. Ja bym odpowiedzialnośc za pania przeniosła na eksa, a nie tworzyła sytuację, w której po latach dziecko się dowie, że mama zabroniła tacie poznać ją, a on ja szaleńczo kocha...
  • chalsia 04.05.14, 22:09
    Były wie albo mu głupio ale nie wprowadza pani na salony.
    > Nie mam w sobie zgody, na to, żeby ktoś kto wiedząc wchodził w czyjeś życie mia
    > ł być teraz dobrą ciotką ?

    to się ciesz, że masz w tym względzie ugodowego eksa, kładącego uszy po sobie
    są tacy, którzy jasno postawią sprawę - mam kontakty z dzieckiem poza domem i guzik Ci do tego, z kim ten czas jeszcze spędzę
    i jesli się matka nie zgodzi, to ona wtedy dziecku kontakt z ojcem ogranicza
    a jak Ty będziesz miała bliskiego faceta i chciała z nim i dzieckiem spędzić urlop, a eks by Ci zabronił, to co?

    kto wiedząc wchodził w czyjeś życie mia
    > ł być teraz dobrą ciotką ?
    > A ja mam w sobie znajdywać radość z tego powodu dla dobra.

    weszła z butami w TWOJE życie, na dziecku się rykoszetem odbiło, lepiej żeby była dobrą ciotka niż przysłowiową wredną macochą
    a Ty nie musisz z tym znajdować radości, ja nie znajduje radości z wizyty u dentysty, ale korzystam z jego usług
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • blue_ania37 04.05.14, 22:23
    To jedyna rzecz w której eks polozył uszy po sobie, ale było to potem, kiedy dziewczę zeznawało w sądzie że znają się od dzieciństwa itp
    Ja ją znam i ona mnie i może resztki moralności jej?
    Do dziś się zastanawiam jak dziewczę która znała mnie dziecko psa i kota mogła w to wleżć?
    Do dziś boli, że zamieszczała zdjęcia mojego dziecka w necie a znajomi komentowali jakie fajnesmile
    Nie mówimy o pani która się pojawiła po rozwodzie formalnym lub przed nim.
    Nie zamierzam zgadzać się na ciocię niech zajmie się moim kotem którego wzięłasmile

    --
    www.youtube.com/watch?v=YErXozSHW9w
  • chalsia 04.05.14, 22:35
    > Nie zamierzam zgadzać się na ciocię

    jedno Ci powiem - IMHO (z dłuższym stażem w podobnej sytuacji, gdy nexia była katalizatorem rozstania) - taka postawą trzymasz się sama jak kotwicą w przeszłości
    utrudnia/uniemożliwia ona pozostawienie za sobą przeszłości, zaakceptowanie teraźniejszości i pójście do przodu
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • blue_ania37 05.05.14, 00:36
    Nie trzymam się w przeszłości , nie myślę o niej,
    Nie zgadzam się na udział złych ludzi w życiu mojego dziecka przynajmniej do momentu kiedy będę miała na to wpływ.
    Eks wie, że dziewczę przegięło kilka razy i nie zmusza mnie do stawiania przed takim wyborem.
    Za to go lubięsmile ale też ma świadomość że przegiął i ja o tym wiem.
    --
    www.youtube.com/watch?v=zFwaRmpzvjo
  • merrigold30 29.05.14, 11:41
    Jestem podobnego zdania, to Ty wychowujesz dziecko przez 90% czasu i jesteś za nie odpowiedzialna. Mój ex związał się z panią, której dzieci tłukły się, mówiły do niej, że jej nienawidzą, za co ona biła ich po twarzy. Efekty zebrałam w przedszkolu wstydzac się, że syn spoliczkował kolegę. Mam prawo chronić swoje dzieci.
  • rikol 04.06.14, 01:30
    Moim zdaniem ojcu nie chce się zajmować dzieckiem i chce się wyręczyć w tym celu swoją kochanką.
  • mayenna 04.05.14, 15:37
    Jaką tradycję chrześcijańską masz na myśli? Może byc np. prawosławie albo protestantyzm? Tam tez małżeństwo jest nierozerwalne?smile
    Skąd wiesz co rozumiem a czego nie? Na razie to wpadłaś tu, obrażasz i oskarżasz niezrozumienie a nic nie tłumaczysz i nie przedstawiasz swoich racji.Kto więc niczego nie rozumie?
  • mayenna 04.05.14, 15:42
    anwad napisała:

    > Wychowaliście się w innym systemie wartości, oderwanym od tradycji chrześcijańs
    > kiej, i dlatego nie rozumiecie oczywistości, a nawet Was one czasami dziwią.
    Bardzo mi sie podoba ten ton wyższości w twoich wypowiedziach. Od lafiryndy, przez nic nie rozumiecie po lepszy system wychowania i wartości. To jakie wyznanie takie postawy kształtuje?Przyznasz sie czy nie starczy odwagi?smile
  • anwad 04.05.14, 15:55
    Dlaczego boli Cię stwierdzanie faktów? Ktoś, kto próbuje wiązać się z żonatym, ojcem trójki dzieci, jest intruzem i nim pozostanie.
  • altz 04.05.14, 16:09
    anwad napisała:
    > Dlaczego boli Cię stwierdzanie faktów? Ktoś, kto próbuje wiązać się z żonatym,
    > ojcem trójki dzieci, jest intruzem i nim pozostanie.

    Ktoś, kto się wciska między dwoje kochających się ludzi w imię nie wiadomo dokładnie czego nie pozwalając na formalne rozwiązanie byłej relacji, jest intruzem i takim zostanie. Tutaj intruzem jest była żona.
    Był czas na negocjacje, rozmowy, ustępstwa, wspólne ustalenia, teraz jest czas na odejście w swoją stronę.
  • anwad 04.05.14, 16:31
    Bo Ty wiesz co to jest miłość? Nie masz pojęciasmile
  • altz 04.05.14, 16:37
    anwad napisała:
    > Bo Ty wiesz co to jest miłość? Nie masz pojęciasmile

    Również uważam, że jesteś przemocowcem.
    Zrób coś z tym, choćby dla siebie.
  • mayenna 04.05.14, 17:12
    anwad napisała:

    > Bo Ty wiesz co to jest miłość? Nie masz pojęciasmile
    A ty wiesz? To czym jest miłość? Oświeć nassmile
  • cel55 04.05.14, 18:23
    Altz, jako że jesteś jedyną osobą na tym forum, którą rozpoznaję z nicka i z poglądów wielce mi niepasujących, odpowiem jeszcze raz. Mam już lat nieco i trafiali mi się panowie co opowiadali "że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią..." , wysłuchałam, pożegnałam, bo takie mam zasady, nie pocieszam niedowartościowanych misiów. Misiowie wracali do żon albo do równowagi psychicznej. O to właśnie chodzi z tym katolickim wychowaniem. Mojemu m. zdarzało się to już kilkakrotnie i zawsze znajdował jakąś pocieszycielkę, dlatego moja niechęć nie jest skierowana tylko na tą panią. Nie jest dla mnie problemem, że on nie chce być ze mną, ale to , że on w ferie, gdy dzieci mają wolne, wyjeżdża z przyjaciółmi, a potem budzi się i żąda wydania swoich dzieci na 5 dni, bo z panią pobawią się w miłą rodzinkę.
  • mayenna 04.05.14, 18:32
    Wiesz, wez rozwód i zacznij zyc swoim zyciem, bez tych złych emocji bo zatrujesz swoje dzieci. Jest spora szansa, że one powiela model rodziny, który oboje im fundujecie. Bo bierzesz aktywny udział w tym co robi twój mąż. Nie odcięłas się i nie potepiasz tego stylu zycia.
  • altz 04.05.14, 18:35
    cel55 napisała:
    > Altz, jako że jesteś jedyną osobą na tym forum, którą rozpoznaję z nicka i z po
    > glądów wielce mi niepasujących, odpowiem jeszcze raz. Mam już lat nieco i trafi
    > ali mi się panowie co opowiadali "że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie
    > śpią..." , wysłuchałam, pożegnałam, bo takie mam zasady, nie pocieszam niedowar
    > tościowanych misiów. Misiowie wracali do żon albo do równowagi psychicznej. O
    > to właśnie chodzi z tym katolickim wychowaniem. Mojemu m. zdarzało się to już
    > kilkakrotnie i zawsze znajdował jakąś pocieszycielkę, dlatego moja niechęć nie
    > jest skierowana tylko na tą panią.

    Niechęć może być skierowana na pana i to jest słuszne. Jednak dzieci nie powinny być spowiednikiem rodzica, dopóki o to nie poproszą w dostatecznym wieku.
    Rodzice powinni zachować kulturę i dystans do tego, co robi druga strona, dzieci sobie z czasem wyrobią własne zdanie, mają do tego pełne prawo. Tylko o to mi chodzi.

    Dlatego dla mnie niedopuszczalne jest sugerowanie jaki to zły jest ten rodzic i jaką krzywdę zrobił drugiemu, ale również np. dzwonienie codzienne do dziecka z pytaniem, jak bardzo dziecko tęskni.
  • sueellen 26.05.14, 11:33
    Cel, nie macie rozwodu, formalnie to Twój mąż. Sprawa jest więc prosta. Jesli zgodzisz się na wyjazd męża z kochanką i z dziećmi to jawnie pokażasz dzieciom, że istytucja małżeństwa to cyrk z malpami z której można sobie stroić żarty. Już mąż im pokazał swoim przykładem, ze mozna kłamać, zdradzać, porzucać. Nie utwierdzaj dzieci w tym przekonaniu.

    No, chyba że się "zgodzisz", udokumentujesz a potem wykorzystasz ten fakt w sądzie wnoszac o rozwód z wylacznej winy męża.
  • chalsia 26.05.14, 11:44
    > No, chyba że się "zgodzisz", udokumentujesz a potem wykorzystasz ten fakt w sąd
    > zie wnoszac o rozwód z wylacznej winy męża.\

    no to już szczyt hipokryzji, manipulanctwa, koniunkturalizmu i przediotowego traktowania dzieci, żeby jednak "jawnie pokażasz dzieciom,że istytucja małżeństwa to cyrk z malpami z której można sobie stroić żarty. Już mąż im pokazał swoim przykładem, ze mozna kłamać, zdradzać, porzucać." po to, by mieć haka do sprawy rozwodowej
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • sueellen 26.05.14, 11:49
    "zgodzisz" - doprowadzisz do sytuacji w której mąż się wystawia z kochanką co mozna udokumentowac w sądzie - wcale nie muszą nigdzie jechac. Taka pozorna zgoda jak i jego pozorna przysiega wierności suspicious Dzieci nie muszą o niej nawet wiedziec.
  • chalsia 26.05.14, 11:58
    doprowadzisz do sytuacji w której mąż się wystawia z kochanką co m
    > ozna udokumentowac w sądzie -

    wystarczy do tego detektyw albo świadkowie
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • sueellen 26.05.14, 12:18
    jesli brak świadków, i kasy na detektywa, trzeba to rozegrac inaczej.
  • blue_ania37 26.05.14, 12:00
    sueellen napisała:

    > "zgodzisz" - doprowadzisz do sytuacji w której mąż się wystawia z kochanką co m
    > ozna udokumentowac w sądzie - wcale nie muszą nigdzie jechac. Taka pozorna zgod
    > a jak i jego pozorna przysiega wierności suspicious Dzieci nie muszą o niej nawet w
    > iedziec.

    Myslałaś o jakieś terapii dla siebie?
    Poważnie się pytam.
    Żyć wiele lat w nienawiśći do kogoś może zrujnować życie i krzywdzi najbardziej Ciebie nie tą kobietę.
    Ja też nie chcę aby kochanka mojego byłego męża uczestniczyła w życiu mojego dziecka, rozumiem emocje towarzyszące zdradzie i rozpadowi rodziny. Nie z perspektywy dziecka ale osoby której to dotyczyło ale twojej nienawiści nie rozumiem.
    Raczej po przeczytaniu twoich wypowiedzi skłaniam się, że ku temu że ona dla mojego dziecka nie musi być zła, a moje dziecko nie musi ponosić rezultatów wyboru swojego taty.
    To tata zawalił nie jakaś kobieta! To on podjął decyzję, ona może była zła, samolubna i egoistyczna, ale ona nic nie obiecywała mi czy naszemu dziecku.
    Przeraża twoja złość, zacietrzewienie i niechęć do wejścia na inne loty życia.

    --
    www.youtube.com/watch?v=YErXozSHW9w
  • sueellen 26.05.14, 12:12
    > Żyć wiele lat w nienawiśći do kogoś może zrujnować życie i krzywdzi najbardziej


    Jak można nienawidzic kogoś o kim mysli się raz na ruski rok przy okazji watku na jakimś forum? Ona jest obcą kobietą mieskzajacą ileś tam kilometrów ode mnie, która mnie ani ziębi a ni grzeje i obchodzi w tej chwili tyle co zeszloroczny śnieg.

    Poznalam te kobietę swojego czasu i wiem że jest zła. Ja byłam dla niej rozkapryszonym bachotem, która nie raczyła przyjść na JEJ ślub i wesel. O przepraszam, w żałobie byłam - matke własnie pochowałam do której śmierci się ona także przyczyniła (wywołując ogromny stres swoim pojawieniem się).

    To on podjął decyzję, ona może była zła, sam
    > olubna i egoistyczna, ale ona nic nie obiecywała mi czy naszemu dziecku.

    I niech tak zostanie! Od moich dzieci tez niech się trzyma z daleka

    > To tata zawalił nie jakaś kobieta!

    Ale ojciec to ojciec, bliski, osoba którą sie zna od dziecka. Takiej osobie łatwiej wybaczyć, nie zapomnieć ale wybaczyć zwłaszcza jeśli o wybaczenie zabeiga, stara sie, coś zrozumiał. Mój ojciec zrozumiał, że wyrządził ogromną krzywdę, dlatego został przyjęty spowrotem i dlatego nie śmie nalegać by przyjąć także ją.
  • mayenna 26.05.14, 14:13
    Żal mi twojego ojca. Powiedz mi, jaki masz cel w tym wszystkim? o co ci chodzi? Jaki ma byc efekt tych działań?
    On jednak cie bardzo kocha, skoro znosi tak wielkie upokorzenie.Swiadkami tego sa twoje dzieci. Zastanawiam się czy kiedyś nie będziesz musiala przejśc przez podobne doświadczenie, jakie teraz fundujesz swojemu ojcu.Kochasz go?
  • sueellen 26.05.14, 14:36
    Może zadzwon do swojego dziecka i zapytaj co słychać zamiast się nad moim ojcem użalać.
  • mayenna 26.05.14, 16:39
    sueellen napisała:

    > Może zadzwon do swojego dziecka i zapytaj co słychać zamiast się nad moim ojcem
    > użalać.

    Dziś to dziecko do mnie dzwoniłosmileAle dziękuję.
    Nie odpowiedziałaś: co ma ci dać taka postawa i kara? Co chcesz przez to osiagnąć?
  • blue_ania37 26.05.14, 16:13
    sueellen napisała:

    > Jak można nienawidzic kogoś o kim mysli się raz na ruski rok przy okazji watku
    > na jakimś forum? Ona jest obcą kobietą mieskzajacą ileś tam kilometrów ode mnie
    > , która mnie ani ziębi a ni grzeje i obchodzi w tej chwili tyle co zeszloroczny
    > śnieg.

    Myślisz o niejsmile pojawił się wątek dałaś upust złości i nienawiści

    > Poznalam te kobietę swojego czasu i wiem że jest zła. Ja byłam dla niej rozkapr
    > yszonym bachotem, która nie raczyła przyjść na JEJ ślub i wesel. O przepraszam,
    > w żałobie byłam - matke własnie pochowałam do której śmierci się ona także prz
    > yczyniła (wywołując ogromny stres swoim pojawieniem się).

    OJ muszę ci powiedzieć, że po zdradzie można życsmile nie żyjąc w nienawiści do kogoś kto sie pojawił.
    Mam żal, ale nie nienawiść i pielęgnowanie tego uczucia a to dotyczyło mnie nie mojego dziecka

    > I niech tak zostanie! Od moich dzieci tez niech się trzyma z daleka

    Doszłaś do absurdu w swoich myśleniach autentycznie.
    Zostawiam niekiedy dziecko z sąsiadką z panią z bloku nie myśląc ile mogą zrobić mojemu dziecku złego a ciesząc się, że mogę np pójść po zakupy na ludziesmile
    > > To tata zawalił nie jakaś kobieta!
    >
    . Mój ojciec zrozumiał, że wyrządził ogromną krzywdę,
    > dlatego został przyjęty spowrotem i dlatego nie śmie nalegać by przyjąć także j
    > ą.

    To powiem ci tak, guzik twój ojciec zrozumiał nadal jest z nią jak by cie to nie bolało.
    Ty go trzaskasz swoja nienawiścią i koniecznością stawiania na swoim.
    Ile lat można się babrać widać ze można ?
    Zal mi twojego ojca, spierdzielałabym od takiej córki


    --
    www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I
  • mayenna 26.05.14, 16:44
    Ania, znasz:" W co graja ludzie" Berne?
    A terapia na pewno nie zaszkodzi.
  • altz 26.05.14, 18:48
    > > To tata zawalił nie jakaś kobieta!

    sueellen napisała:
    > Ale ojciec to ojciec, bliski, osoba którą sie zna od dziecka. Takiej osobie łat
    > wiej wybaczyć, nie zapomnieć ale wybaczyć zwłaszcza jeśli o wybaczenie zabeiga,
    > stara sie, coś zrozumiał.

    Żałosne jest to, że po tym wszystkim utrzymujesz z ojcem kontakty, brak Ci zupełnie zasad.
  • mayenna 04.05.14, 16:11
    Dlaczego wstydzisz się powiedzieć jakiego jestes wyznania?
    A kim jest mężczyzna, który łamie dane słowo i czemu w twoim świecie wartości on jest rozgrzeszony?
    To juz nie lafirynda tylko intruz?
    To jeszcze mi powiedz, skąd wiesz jak to było? Czyżby filozofia ' jak suka nie da to pies nie weżmie"?
  • anwad 04.05.14, 16:26
    Zaczełaś zachowywać się wulgarnie, więc niestety nie możemy kontynuować.
  • mayenna 04.05.14, 16:32
    anwad napisała:

    > Zaczełaś zachowywać się wulgarnie, więc niestety nie możemy kontynuować.
    Tak? smile To jest bardzo dobra wolta. Dośc popularne zachowanie przemocowe. Zwykle pokrywa brak argumentów i pozwala zachowac twarz jak się człowiek boi porazki. Chyba nie jesteś az tak przekonana do swoich poglądów skoro boisz się konfrontacji
    Wracasz tu pod róznymi nickami, albo ktoś od was. Szkoda, że nie umiecie prezentować swojej wiary z podniesiona przyłbica tylko tak pokątnie i ukradkiem. Mam ogromna potrzebe nawrócenia sie, ale do takiej sekty, która nie umie stanąć w prawdzie nie mam zaufania.

  • anwad 04.05.14, 16:36
    Nawet nie potrafisz nazwać, o czym piszę. Nie o wierze, tylko o tradycji, normalności. A teraz kończę.
  • mayenna 04.05.14, 17:09
    To ja cie pytam: o jakiej tradycji mówisz?
  • terazkasia 04.05.14, 16:57
    mayenna napisała:
    > Wracasz tu pod róznymi nickami, albo ktoś od was.

    To Leda16, ja od razu poznałam wink
  • mayenna 04.05.14, 17:10
    terazkasia napisała:

    > mayenna napisała:
    > > Wracasz tu pod róznymi nickami, albo ktoś od was.
    >
    > To Leda16, ja od razu poznałam wink
    Nie było trudnosmile Mało kto emanuje taka pogarda do bliżnich...
  • chalsia 04.05.14, 22:10
    Ktoś, kto próbuje wiązać się z żonatym,
    > ojcem trójki dzieci, jest intruzem i nim pozostanie.

    tak, jest intruzem

    ale intruz to NIE lafirynda
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • lily-evans01 14.06.14, 09:54
    Naprawdę, Chalsia?
    Uważasz, że nie mamy prawa do oceny moralnej kogoś, kto wcina się bezpardonowo w rodzinę z dziećmi? Tak jak i zapewne nie mamy prawa do oceny pana, który porzuca żonę, a potem uważa, że największą atrakcją dla dzieci będą wakacje z kochasią, która też uczestniczyła w skrzywdzeniu tej rodziny? Bo nie oszukujmy się, skrzywdziła ogromnie te dzieci, a żonę w sumie trochę też.

    Żeby nie było niejasności - do pań, które związały się z rozwodnikiem, ale NIE BYŁY przyczyną rozwodu, nie mam absolutnie nic, jak i do ich ewentualnego spędzania wakacji z przychówkiem partnera.
    --
    "Answer still no, sir" (The Last Sentence, oneinspats)
  • altz 14.06.14, 11:04
    lily-evans01 napisała:
    > Uważasz, że nie mamy prawa do oceny moralnej kogoś, kto wcina się bezpardonowo
    > w rodzinę z dziećmi?
    Jak się może wcinać? Stosuje jakieś środki upośledzające rozum? Jakoś nie słyszałem jeszcze o tym. Faceci żyją pośród wielu młodszych, piękniejszych i zaradniejszych kobiet, niż żona, a odejścia nie są aż takie częste, nie słyszałem też o odchodzeniu pod wpływem przymusu. odchodzą, bo chcą.

    > Tak jak i zapewne nie mamy prawa do oceny pana, który porz
    > uca żonę, a potem uważa, że największą atrakcją dla dzieci będą wakacje z kocha
    > sią, która też uczestniczyła w skrzywdzeniu tej rodziny?
    Kto Ci powiedział, że ojciec uważa za największą atrakcję wspólne wakacje ze swoją partnerką? Czyżby szklana kula? A może wróżysz z kształtu wątroby owcy? big_grin
    Zazwyczaj jest tak, że się ma bardzo mało czasu na urlop, a ojciec też by chciał zapoznać dzieci ze swoją rodziną. Pani nie musi się wcinać i zazwyczaj to ona jest w najtrudniejszej sytuacji, zawsze jest kontrolowana, nie ma prawa nic powiedzieć dziecku, a ma obowiązki płacy i opieki nad dziećmi. Dobry partner/ka byłego małżonka/ki to skarb. Ja bym bardzo chciał tego w swojej sytuacji.

    > Bo nie oszukujmy się, skrzywdziła ogromnie te dzieci, a żonę w sumie trochę też.
    W jaki sposób? Że teraz dzieci nie mają wokół siebie dwoje walczących ze sobą rodziców? Czy to taka strata dla dzieci? A była żona, jeśli nie mu już z kim się kłócić, niech sobie kogoś znajdzie, choćby sąsiadkę.

    > Żeby nie było niejasności - do pań, które związały się z rozwodnikiem, ale NIE
    > BYŁY przyczyną rozwodu, nie mam absolutnie nic, jak i do ich ewentualnego spędz
    > ania wakacji z przychówkiem partnera.
    Przyczyną były wojny między rodzicami.

    Tak Cię czytam, to myślę, że jest bardzo wiele agresji w Tobie, ale nad tym można pracować.
  • chalsia 14.06.14, 15:23
    > Naprawdę, Chalsia?

    naprawdę

    mamy prawo do oceny moralnej ale nie jest to jednoznaczne z obrażaniem
    ponadto nie rozumiesz słowa lafirynda

    lafirynda - obraźl. «prostytutka lub kobieta mająca przygodne kontakty seksualne z mężczyznami»
    --
    "Z czym się zgodziłem, napisałem. Raczej bardziej się nie zgodziłem, a minimalnie zgodziłem. Od początku rozumiem, co piszesz, tylko się z tym nie zgadzam." by Altz
  • wiolawarszawa 29.05.14, 20:04

    Oczywiście, że paniusia wlazła z brudnymi buciorami w cudze życie. Wlazła bez pukania i zdeptała żonę i dzieci a pan pozwolił na to otwierając jej szeroko drzwi- czego nie rozumiesz...bo ja nie rozumiem Twojej wypowiedzi...a szczególnie pisania o tworzeniu historii !
    Może kiedyś taka paniusia wejdzie do Twojego domu bez pukania ....i w ten czas chętnie poczytam Twoje wypowiedzi...smile
  • altz 29.05.14, 20:56
    wiolawarszawa napisała:
    > Oczywiście, że paniusia wlazła z brudnymi buciorami w cudze życie. Wlazła bez p
    > ukania i zdeptała żonę i dzieci a pan pozwolił na to otwierając jej szeroko drz
    > wi
    Jakie to dramatyczne! big_grin
    Już teraz wiem, czemu kobiety w sądzie mają już na starcie lepsze wyniki od mężczyzn?
    Potrafią opowiadać, kreślić pole bitwy.

    Ona-obca pewno w fufajce, kawał baby, na nogach gumofilce, wchodzi cała zabłocona, depcze po twarzach, łamie ręce i nogi biednym dziadkom, wchodzi rozdeptując żonę, jak żabę, a wychodząc jeszcze raz depcze po naszej ukochanej matce-Polce. A matka co ma począć po takim ewidentnym przejawie barbarzyństwa? Siada cichutko w kątku, popłakuje i nie w głowie jej zgłoszenie na policję napadu, obawia się o rodzinę i dzieci, może Godzilla jeszcze wrócić! sad

    Jak pozwolić takiemu monstrum na spotkania z dziećmi? Nigdy w życiu! Matka będzie walczyć do końca, pomimo wyraźnej różnicy kategorii na jej niekorzyść.
  • wiolawarszawa 29.05.14, 22:29

    altz - ależ to jest dramatycznie płytkie....oczywiście mam na myśli Twój potok pisanych literek smile. Dla mnie małżeństwo jak i powołanie na świat dzieci zwyczajnie po prostu do czegoś zobowiązuje. A do czego?....może m.in szacunku, lojalności a nade wszystko uczciwości o miłosci nie wspomnę. A jeśli miłość gdzieś po drodze się zgubi.... niestety i tak się zdarza to niech najpierw nastąpi rozstanie - tak ze zwyczajnej ludzkiej uczciwości do tej starej wrednej żony i dzieci- a dopiero później niech otwierają się drzwi na nową kobietę....i pewnie nie bedzie już tą przysłowiową lafiryndą...lecz obecną MUZĄ byłego wink. Takie moje subiektywne zdanie.
    Pozdrawiam.
  • altz 30.05.14, 06:37
    wiolawarszawa napisała:
    > altz - ależ to jest dramatycznie płytkie....oczywiście mam na myśli Twój potok
    > pisanych literek smile
    Wybacz, ale ja nie wymyśliłem tej przebogatej przenośni. smile
    Kobieta wymyśliła, a drugiej i trzeciej się spodobało.
    Dla mnie to jest zwyczajna manipulacja, ale tutaj to nie przejdzie, każdy ma sporo własnych przejść i tak łatwo nie łyka wszystkiego.
    Będąc konsekwentnym powinienem napisać, że skoro tam weszła baba z buciorami, to tam niezła obora była! big_grin

    > Dla mnie małżeństwo jak i powołanie na świat dzieci zwyczajnie
    > po prostu do czegoś zobowiązuje. A do czego?....może m.in szacunku,
    > lojalności a nade wszystko uczciwości o miłosci nie wspomnę.
    Tak, pan powinien się rozstać, dopiero szukać następnej.
    Nie zrobił tego, bo może to małżeństwo nie było jego wymarzonym, ale źle tutaj nie miał.
    Ludzie są tylko ludźmi, mają instynkty zwierzęce, powinni się starać, ale słabi są. Niestety.
    Ja mam różne towarzystwo wokół siebie, w zasadzie powinienem codziennie prać po mordach, ale nie robię tego. big_grin Nawet współpracuję w wielu sprawach, bo wiem, że tak trzeba. Nikt nie jest doskonały, ale niektórzy bardziej. smile
  • mayenna 30.05.14, 05:56
    Problem, Wiolu, w tym że paniusia w nasze zycie już weszła ( przynajmniej wielu z nas) i to doświadczenie, po pewnym czasie wpływa na postawę, taka jaka tu widzisz. My juz wiemy bo mamy doświadczenie i przeżyłysmy to. Więc może skorzystaj, żeby nauczyc się na cudzych błędach.
  • altz 04.05.14, 12:34
    anwad napisała:
    > Twoje pytanie świadczy o tym, że masz niepoukładane w głowie. Jak inaczej nazwa
    > ć intruza, który włazi z brudnymi buciorami w rodzinę z trójką małych dzieci?

    A może to rodzina wyszła na zewnątrz do tej pani? smile Jak jest dobrze, to się nie szuka nikogo poza małżeństwem.
    Skąd taka pewność, że to żona nie jest zdemoralizowana? Bo nie napisała o tym? ?wink
    Facet wybrał inne życie, ma takie prawo, a małżeństwo w tych czasach nie jest na całe życie.
    Jeśli pani jest w porządku, to wypada tylko się cieszyć z tego, bo dzieci będą miały dużą szansę na spokojne dzieciństwo między osobami, które je lubią. Nie ma rodziny, jak poprzednio, ale są inne plusy.

    Moja była żona związała się ze spokojnym facetem, teraz myślę tylko o tym, żeby mu nie zrobiła krzywdy. Dla dzieci to jest wielki plus, taka zrównoważona osoba w domu, może na nią też jakoś pozytywnie wpłynie? Babka ma odpały, zawsze miała, eksperymentuje, jest zaburzona, ale ma chłopa i dzięki temu jest spokojniejsza!

    Autorce też życzę poukładania sobie życia, jak już jej ta głupia zazdrość i nienawiść zupełnie minie i takiego spokoju i akceptacji.
  • anwad 04.05.14, 12:42
    Małżeństwo jest na całe życie. No chyba że był tylko ślub cywilny.
  • mayenna 04.05.14, 12:45
    anwad napisała:

    > Małżeństwo jest na całe życie. No chyba że był tylko ślub cywilny.
    Tak? a jak to wyegzekwować?smile A czemu ślub cywilny tak dyskryminujesz? w cywilne małżeństwo mozna moralnie 'wejśc'?
  • anwad 04.05.14, 12:51
    Tego się nie egzekwuje, bo tak jest.

    Ślub cywilny to tylko kontrakt, który można rozwiązać.
  • mayenna 04.05.14, 12:54
    anwad napisała:

    > Tego się nie egzekwuje, bo tak jest.
    >
    > Ślub cywilny to tylko kontrakt, który można rozwiązać.
    Tak? Mozna albo i nie - co prawda tego się nie praktykuje za czesto, ale w prawie tez jest taka opcja. A czym w takim razie różni sie ślub kościelny? czym sa te więzy, których nie da się rozerwać?
  • mika61 04.05.14, 12:49
    To ślub cywilny upoważnia do rozbicia rodziny i niedotrzymania tego co się sobie obiecało?
  • altz 04.05.14, 13:05
    anwad napisała:
    > Małżeństwo jest na całe życie. No chyba że był tylko ślub cywilny.

    Skoro to jest takie nierozwiązalne, to skąd się wzięły te tłumy osób, które żyją z innymi osobami, niż zawierały ślub kościelny?
    Fikcja jest najmocniejsza, to fakt. wink
  • anwad 04.05.14, 13:15
    To się nazywa cudzołóstwo.
  • altz 04.05.14, 13:22
    anwad napisała:
    > To się nazywa cudzołóstwo.

    Nazywaj sobie nawet mzanga, czy jak chcesz. Najważniejsze, że przyznajesz rację, że teraz ludzie nie żyją ze sobą do końca życia i że małżeństwa nie są trwałe, tylko ten papier jest bardzo trwały.
    Mam nadzieję, że jest chociaż miękki i po rozstaniu nadaje się chociaż na toaletowy. wink
  • mayenna 04.05.14, 13:22
    anwad napisała:

    > To się nazywa cudzołóstwo.
    A co to ma do małżeństwa? i do naszej historii?
    A ona nie cudzołoży- a ja obwiniłaś o 'wejście w małżeństwo.Ta 'lafirynda' jak ją nazwałaś ( co za piękne określenie jak przystało na kogoś kto ma bliźniego miłować) nikomu chyba nie ślubowała.
  • roza660 24.05.14, 09:59
    Altz bardzo mi Cię szkoda,że nie wierzysz w małżeństwo na całe życie,zapewniam Cię ,że znam wiele osób,które są ze sobą dziesiątki lat,bo się kochają,przyjaźnią i wspierają,czytam te wypociny zranionego,sarkastycznego człowieka i tak mi Cię żal....co do wakacji z kochanką to niech dzieci jadą,a pani będzie mogła się wykazać i poznać uroki bycia macochą smile żona zdradzana nie ma obowiązku składania pozwu o rozwód,po latach może się okazać,że to ona chciała,a mąż nie rozpadu związku...
  • mika61 04.05.14, 12:04
    Życie bywa przewrotne.
  • korashaz 04.05.14, 15:50
    Czytam niektóre wypowiedzi i wychodzi na to, że to ty jesteś winna i niedobra bo nie zapałałaś nagłą miłością do pani, do której zapałał namiętnym uczuciem pan mąż... Może zrób sobie lobotomię to wtedy reagowanie emocjonalnie w ogóle stanie się ci obce i będziesz mogła wieść cudowne życie warzywa... Oczywiście to sarkazm i to normalne, że źle się czujesz, że facet cię rzucił i będzie udawał szczęśliwą rodzinkę z nową panią. Masz prawo do emocji i negatywnych uczuć i nie musisz robić z siebie emocjonalnej ameby. To co musisz to rozwieść się z orzeczeniem o jego winie i tym powinnaś się zająć natychmiast. Nie będę cię namawiała na zgadzanie się na sielankę ale może to nie jest taki zły pomysł ale tylko jeżeli dzieci będą tego chciały a ty masz pewność, że będą bezpieczne. Może bez najmłodszego? Poza tym nie musisz udawać niczego, także przed dziećmi. Facet jest gnojem i masz prawo tak czuć i komunikować.
  • mayenna 04.05.14, 15:55
    Uważasz, że wiedza że ojciec jest gnojem pomoze dzieciom?
    Czegokolwiek ona by nie myślała o swoim mężu to ich dzieci mają prawo do dobrego obrazu ojca, do swobodnego kochania go i spędzania z nim czasu. Takie emocje odbijają się na dzieciach i tylko z tegp powodu lepiej je wyciszać i im nie sprzedawać.Ale to moje zdani i pewnie jestem emocjonalna amebą. Zapewne kazywanie negatywnych przeżyć pomże dzieciom uporać się z trauma i pozytywnie je nastawi do taty, na czym wszyscy skorzystają - wybacz mi sarkazmsmile
  • korashaz 04.05.14, 17:20
    Dziewczyny dajcie spokój. Przecież facet się wyprowadził do kochanki a matka jest załamana co chyba jest ZROZUMIAŁE. Czy w takiej sytuacji uważacie, że matka/żona ma udawać przed dziećmi, że tatuś jest cudowny i nie zrobił niczego złego i bardzo je kocha, chociaż aktualnie ma w dupie bo jest zajęty nową panią???? Czy wy uważacie, że dzieci są debilami???? I czemu ma to służyć? Pokazaniem, że można zabrać sobie manatki i wypisać się z rodziny??? Ja nie namawiam do traktowania dzieci jak psychoterapeutów i zwierzania im się, ale jak ludzi i nie okłamywania, nie robienia z mózgu wody i nie udawania.
  • altz 04.05.14, 17:31
    -korashaz napisał(a):
    > Dziewczyny dajcie spokój. Przecież facet się wyprowadził do kochanki a matka je
    > st załamana co chyba jest ZROZUMIAŁE. Czy w takiej sytuacji uważacie, że matka/
    > żona ma udawać przed dziećmi, że tatuś jest cudowny i nie zrobił niczego złego
    > i bardzo je kocha, chociaż aktualnie ma w dupie bo jest zajęty nową panią????
    Są inne opcje, cała gama. Ja na przykład się nie zajmuję tym. Jest to jakieś rozwiązanie. Widzę, że mój przeciwnik też się do tego stosuje.

    > Czy wy uważacie, że dzieci są debilami???? I czemu ma to służyć?
    Nie myślę tak o dzieciach, zaczynam myśleć tak o matkach, chociaż nie spodziewałem się tego jeszcze dzisiaj rano.
    Ma to służyć dziecku, żeby nie musiało wybierać, czuć presji i lojalności, mieć jakieś dzieciństwo.
  • ann.k 05.05.14, 11:05
    altz napisał:

    > Ma to służyć dziecku, żeby nie musiało wybierać, czuć presji i lojalności, mieć
    > jakieś dzieciństwo.

    To niech pan tata sobie jedzie z dzieckiem sam. A ze swoją kochanką w drugim turnusie.
  • rikol 04.06.14, 01:38
    A czemu matka ma brac odpowiedzialnosc za grzechy ojca? Narobil bigosu, niech placi
  • rikol 04.06.14, 01:39
    A dlaczego to matka ma dbac o kontakt dzieci z ojcem, jesli sam ojciec ma te dzieci w nosie? Nawet nie chce mu sie zajac dziecmi, kochanke zabiera, żeby zastepowała matke.
  • altz 04.05.14, 16:06
    korashaz napisał(a):
    > Czytam niektóre wypowiedzi i wychodzi na to, że to ty jesteś winna i niedobra b
    > o nie zapałałaś nagłą miłością do pani, do której zapałał namiętnym uczuciem pa
    > n mąż...
    Od miłości do nienawiści jest całe spektrum emocji. smile
    To nie jest pani matki sprawa, o ile nie ma żadnych poważnych podejrzeń, że dzieciom dzieje się krzywda. Ojciec się zajmuje dziećmi w jego czasie i niech sobie radzi, większość ludzi ma dzieci, dzieci jakoś przezywają, dorastają, zakładają własne rodziny, te też sobie dadzą radę, a ojciec zapewni im opiekę.
    Ja nie dzwonię do matki moich dzieci z zapytaniem o szczepienia, wakacje czy stosunki z ojczymem. Czy uważasz, że powinienem ją traktować jak idiotkę i pytać o to wszystko? Czy jednak zaufać, o ile nie mam żadnych alarmujących sygnałów?

    > Facet jest gnojem i masz prawo tak czuć i komunikować.
    Hola! Dzieci nie są żadnym psychoanalitykiem, ani psychiatrą dla matki. Jeśli sobie nie radzi, może oddać dzieci ojcu, a w ostateczności oddać do adopcji.
    Jeśli jednak zostaje z dziećmi, to powinna głęboko schować przed dziećmi swoje negatywne emocje i radzić sobie z nimi we własnym zakresie.
  • blue_ania37 04.05.14, 16:15
    Zagalopowałeś sięsmile
    Pani jest w związku małżeńskim a pan tata ma kochankę jak by to nie brzmiało.
    Nie róbmy z pań i panów pojawiających się w małżeństwach jako wyzwolenia i aspektów do ustalenia.
    Jesteśmy tylko ludźmi nie róbmy się ponad.
    --
    www.youtube.com/watch?v=YErXozSHW9w
  • altz 04.05.14, 16:35
    blue_ania37 napisała:
    > Zagalopowałeś sięsmile
    > Pani jest w związku małżeńskim a pan tata ma kochankę jak by to nie brzmiało.
    > Nie róbmy z pań i panów pojawiających się w małżeństwach jako wyzwolenia i aspe
    > któw do ustalenia.

    Zagalopowałaś się smile
    Państwo już pół roku nie mieszka razem, każdy sąd dałby im rozwód.
    A że papier pani ma? No ma i nic z tego nie wynika. W końcu będzie musiała odpuścić.
  • blue_ania37 04.05.14, 16:44
    Nie chodzi mi o papier i poczucie posiadaniasmile
    Ale o ludzkie odczucia, nie mające z rozwodem nic wspólnego.
    Każda ale nie ta, każdy ale nie ten!
    Ludzie nie musza być nadludziami znoszącymi neksiów w imię dobra dziecka.
    Szczególnie takich którzy przyczynili się do rozpadu poczucia bezpieczeństwa u tych dzieci.
    I możemy gadać długo o moralach i czy mogli.
    Mogli, ale jakieś konsekwencję swoich czynów należy ponosić
    --
    www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
  • altz 04.05.14, 17:03
    blue_ania37 napisała:
    > Nie chodzi mi o papier i poczucie posiadaniasmile
    > Ale o ludzkie odczucia, nie mające z rozwodem nic wspólnego.
    > Każda ale nie ta, każdy ale nie ten!
    To są Twoje prywatne emocje, dziecku nic do tego. Dziecko nie jest Twoim psychoanalitykiem. wink

    > Ludzie nie musza być nadludziami znoszącymi neksiów w imię dobra dziecka.
    > Szczególnie takich którzy przyczynili się do rozpadu poczucia bezpieczeństwa u
    > tych dzieci.
    Wystarczy schować swoje emocje do kieszeni i nie rozpatrywać tego przy dziecku, bo to jest zwyczajnie egoistyczne.

    > I możemy gadać długo o moralach i czy mogli.
    > Mogli, ale jakieś konsekwencję swoich czynów należy ponosić
    Kara musi być! wink Czyżby kodeks Hammuradiego? big_grin
    Myślałem, że jesteś na wyższym poziomie. Myliłem się. smile
  • blue_ania37 04.05.14, 17:20
    W sprawie neksi niesmile
    jestem człowiekiem nie rozpatruje przy dziecku bo NIE muszę taki gift od byłegowink
    Były wie, że bym wytoczyła boje może jest to niskie i nie mające wspólnego z życiem nic wspólnego ale nie pozwolę aby ta pani uczestniczyła w życiu młodego za chiny!.
    Ona kłamała w sądzie i bzykała się się kiedy ja musiałam nosić drewno do kominka dla tego dziecka.
    Ona znała mnie moje dziecko i nawet psa.
    Wybaczenie jest ale zrozumienie brak, może żle myslę?
    Nie chcę aby ktoś taki był obecny w życiu młodego i ja nie znajdę w sobie sił aby to tłumaczyć.
    Kary nie ma.
    Dziecko jest nasze, ja nie poznaję go z moimi znajomymi a młody nie musi znać jej prosty układ.
    --
    www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I
  • rikol 04.06.14, 01:42
    Popieram. Mąz z kobieta zachowali sięzle, a teraz to ty jestes oskarzana o nie wiadomo co. Nie ma powodu, żeby dziecko sie zaprzyjazniało z kochanka.
  • sjs2011 04.06.14, 05:27
    rikol napisała:

    > Popieram. Mąz z kobieta zachowali sięzle, a teraz to ty jestes oskarzana o nie
    > wiadomo co. Nie ma powodu, żeby dziecko sie zaprzyjazniało z kochanka.
    Lata będą mijać i Twoja wersja postępowania przyniesie same straty -i duże kłopoty a jakie?
    A nie chce mi się pisać - wystarczy poobserwować


    --
    Rozmowa z pewnym Iwanem:
    Nie lubię Stalina, on mojego dziadka zabił!
    -A kim był twój dziadek?
    - Komunistą
  • krycha_123 04.05.14, 16:06
    ja też jestem na świeżo i też mam mega emocje jezeli chodzi o rozstanie
    mój jeszcze mąż przez dwa lata spotykał sie z pewną pania do której teraz odszedł
    i tez nie wyobrażam sobie wakacji jego + owej pani + naszych dzieci
    z dziećmi niech wyjedzie nawet na dwa miesiace - nie mam nic przeciew temu, wrecz przeciwnie jest ich ojcem i niech tez sie nimi opiekuje
    ale nie chce żeby Pani która przyczyniła sie do tego co dzieje sie w naszym zwiazku teraz udawała dobrą ciocie dla naszych dzieci i nagle sie nimi opiekowała, bawiła i podcierała pupę
    jest to dla mnie niewyobrażalne
    zresztą mój syn sam mi powiedział, ze nie lubi tej pani , bo tatus u niej teraz mieszka a nie u nas
  • altz 04.05.14, 16:13
    krycha_123 napisała:
    > ja też jestem na świeżo i też mam mega emocje jezeli chodzi o rozstanie
    > mój jeszcze mąż przez dwa lata spotykał sie z pewną pania do której teraz odsz
    > edł
    > i tez nie wyobrażam sobie wakacji jego + owej pani + naszych dzieci
    > z dziećmi niech wyjedzie nawet na dwa miesiace - nie mam nic przeciew temu, wre
    > cz przeciwnie jest ich ojcem i niech tez sie nimi opiekuje
    > ale nie chce żeby Pani która przyczyniła sie do tego co dzieje sie w naszym zwi
    > azku teraz udawała dobrą ciocie dla naszych dzieci i nagle sie nimi opiekowała,
    > bawiła i podcierała pupę jest to dla mnie niewyobrażalne
    To jest wyłącz nie Twój problem, jesteś dorosła i powinnaś sobie sama z nim poradzić.
    Najwyżej poproś byłego partnera, żeby intymne czynności przy synu wykonywał sam.

    > zresztą mój syn sam mi powiedział, ze nie lubi tej pani , bo tatus u niej teraz
    > mieszka a nie u nas
    To jest zupełnie naturalne u dzieci, że traktują na początku partnerkę ojca jako wroga. O ile nie będziesz tego wzmacniać, to z tego wyrośnie.
  • cel55 04.05.14, 18:36
    Tak czytam i czytam, ty chłopie to dopiero masz traumę, 4 lata na forum?
  • altz 04.05.14, 18:42
    cel55 napisała:
    > Tak czytam i czytam, ty chłopie to dopiero masz traumę, 4 lata na forum?

    Ja mam traumę? :-o
    Ja już nie mam żadne traumy, martwię się przede wszystkim o siebie. smile
    Bo, jak piszą panie, "szczęśliwy ojciec, to szczęśliwe dzieci!" wink
  • krycha_123 04.05.14, 21:36
    czyli intymne czynności tez wykonujesz sam bez towarzystwa dzieci, bo szczesliwy ojciec to szczęsliwe dzieci!
  • altz 04.05.14, 21:49
    krycha_123 napisała:
    > czyli intymne czynności tez wykonujesz sam bez towarzystwa dzieci, bo szczesliw
    > y ojciec to szczęsliwe dzieci!

    Widzisz, jak kobiety piszą "szczęśliwa matka, to szczęśliwe dzieci", to jakoś nikt się nie czepia. smile
    W końcu mamy to równouprawnienie czy nie mamy? wink

    Tak samo tutaj, matka i ojciec mają takie sama prawa, a matka dzieci nie puści bo jednak może więcej.

    O czym jest ten wątek? O prawach i graniczeniach płci i o zapiekłości tychże. wink
  • blue_ania37 04.05.14, 22:01
    Zlituj się Altz nie widzisz różnicy pomiędzy panią poznaną po rozwodzie a panią która niejednokrotnie wzięła czynny udział w niebyciu tego?
    Dlaczego to od matek się wymaga bycia w porządku i po linii dla dobra dziecka a ojciec nie musi?
    Jakby nie miały uczuć i emocji.
    Bo dziecko zrozumie? a ona jest kim ? kimś kto nie ma uczuć i emocji czy dla dobra dziecka ma je sobie schować?
    W imię jakieś szczęsliwości?
    Zapominane jest, że kobieta to nie tylko dziecko i ma prawo do swoich uczuć i emocji.
    I przekonywanie, że dla dobra dziecka jest bezsensu.
    A
    --
    www.youtube.com/watch?v=YErXozSHW9w
  • altz 04.05.14, 22:36
    blue_ania37 napisała:
    > Zlituj się Altz nie widzisz różnicy pomiędzy panią poznaną po rozwodzie a panią
    > która niejednokrotnie wzięła czynny udział w niebyciu tego?
    A jakie to ma znaczeni po rozstaniu? Chyba, że do książki! smile

    > Dlaczego to od matek się wymaga bycia w porządku i po linii dla dobra dziecka a
    > ojciec nie musi?
    Ojciec też musi być w porządku. Oddaje dziecko matce i nie ma prawa ingerować, o ile nie ma konkretnych sygnałów, że źle się dzieje. Ja tak robię.

    > Jakby nie miały uczuć i emocji.
    > Bo dziecko zrozumie? a ona jest kim ? kimś kto nie ma uczuć i emocji czy dla do
    > bra dziecka ma je sobie schować?
    Jakie emocje po połowie roku? Do człowieka, którego nienawidzi?
    Negatywne emocje wypada schować sobie i samemu przepracować.

    > I przekonywanie, że dla dobra dziecka jest bezsensu.
    Ma głęboki sens, bo dziecko nie musi być psychoanalitykiem matki, nie wchodzi też w konflikt lojalności. Dziecko ma w takiej sytuacji trudno, a jeszcze się je często obarcza dodatkowo problemami dorosłych. Nawet dziecko nie wytrzyma i się załamie.
  • chalsia 04.05.14, 22:56
    > > Zlituj się Altz nie widzisz różnicy pomiędzy panią poznaną po rozwodzie a
    > panią
    > > która niejednokrotnie wzięła czynny udział w niebyciu tego?

    różnica jest jedna - łatwiej jest matce zaakceptować nexię poznaną przez eksa po rozstaniu
    a dziecku, które NIE zna szczegółów rozpadu związku jest WSZYSTKO JEDNO, czy ta nexia to jest jeszcze z czasów związku rodziców, czy "późniejsza" - zawsze na początku dziecko może się do nexi odnosić negatywnie, bo jest to dla dziecka unaocznienie/dowód na to, że rodzice nie będą ze sobą

    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • blue_ania37 05.05.14, 00:07
    Nie podoba mi się ta logika i tłumaczenie wszystkiego dojrzałością jednej strony.
    Matka ma być być ponad w imię idei i nie robienie krzywdy.
    Nie róbmy z kobiet jakiś nadludzkich osób, szczególnie w sytuacji kiedy nie były pomysłodawczyniami rozwodu nie akceptują rozwodu.
    Po rozwodzie to już można wszystko i nic nie ma znaczenia?
    A prawda gdzie wtedy jest?
    Którą nie trzeba walić po oczach ale jest?
    Piszesz że pól roku są po rozstaniu więc niech się ogarnie, ale nie musi się ogarnąć może nie być w niej zgody na to aby ta pani brała udział w życiu dzieci i ma do tego prawo.
    Ja bym dzieci na takie wakacje nie puściła bo nie.
    Bo nie chcę i mam prawo do takich odczuć, można to zorganizować tak aby dzieci miały rodziców ale niekoniecznie konieczność poznawania ciociów i wujków
    --
    www.youtube.com/watch?v=YErXozSHW9w
  • krycha_123 05.05.14, 09:42
    a ja jestem miesiac po rozstaniu i nie umiem sie ogarnąc kompletnie
    mam wrażenie,ze dopiero teraz do mnie wszystko dochodzic zaczyna i dopiero teraz zdaje sobie sprawe z tego co sie stało i jak mnie mąż potraktował
    dwa lata był w innym zwiazku i mam to tak po prostu zaakceptowac, tak po prostu przyjać do wiadomosci i zyc z tym z radością , bo dla dobra dzieci muszę być zadowolona ,wszystko akceptować i pokazywac ,ze jest mega fajnie i kompletnie nic sie nie zmieniło!

    zresztą mąż ciagle mi teraz powtarza ,ze mam dwójke dzieci i dla ich dobra musze to, muszę tamto.... On rozumiem też dla dobra tych dzieci zrobil to co zrobił

    uwierz mi jest wieeeelka różnica miedzy pania poznana po rozstaniu a pania poznaną w czasie trwania zwiazku
    dla mnie kobieta która zaczyna zwiazek z meżczyzna który ma w domu kilkutygodniowe dziecko jest po prostu kimś bez zasad moralnych, dlaczego wiec taka Pani ma teraz jezdzic na wakacje z tym dzieckiem-też w imie jego dobra?????
    ja obecnej partnerki męża mam nadzieje nie bede musiała nigdy ogladać a tym bardziej blizej poznać
  • chalsia 05.05.14, 09:52
    mam to tak po prostu zaakceptowac, tak po prostu
    > przyjać do wiadomosci i zyc z tym z radością , bo dla dobra dzieci muszę być z
    > adowolona ,wszystko akceptować i pokazywac ,ze jest mega fajnie i kompletnie ni
    > c sie nie zmieniło!

    NIE MUSISZ ani żyć z tym z radością, być zadowolona, pokazywać, że jest mega fajnie i że się nic nie zmieniło
    MUSISZ zaakceptowac, przyjąć do wiadomości że TERAZ jest tak jak jest, bo rzeczywistości nie zaprzeczysz - ani tego, że mąż odszedł, ani tego, że ma partnerkę, ani tego, że dzieci potrzebują kontaktu z ojcem

    masz prawo do wszystkich swoich uczuć, wiadomo, że w takim krotkim czasie od rozstania wszystko w Tobie buzuje

    > dla mnie kobieta która zaczyna zwiazek z meżczyzna który ma w domu kilkutygodni
    > owe dziecko jest po prostu kimś bez zasad moralnych, dlaczego wiec taka Pani ma
    > teraz jezdzic na wakacje z tym dzieckiem-też w imie jego dobra?????

    przede wszystkim bez zasad moralnych to jest ojciec, to on miał zobowiązania, nie ta pan (choć oczywiście, jej też wiele w tej kwestii brakowało)
    a z samym ojcem - tym bez zasad moralnych - na wakacje już nie obawiasz się dzieci wysłać?
    i na wakacje z dzieckiem jedzie ojciec, a z kim jedzie, to jego sprawa (o ile pani nie jest narkomanką, alkoholiczką czy przestępcą)

    > ja obecnej partnerki męża mam nadzieje nie bede musiała nigdy ogladać a tym bar
    > dziej blizej poznać

    nie musisz jej poznawać ani oglądać
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • krycha_123 05.05.14, 10:00
    to ,ze mąż nie ma zadnego kregosłupa moralnego to inny temat!!!
    dla mnie jest teraz maleńkim człowieczkiem
    rozmawiamy o partnerkach na wakacje, dlatego wyraziłam swoje zdanie na temat moralnosci takiej pani towarzyszki radosci wakacyjnych
  • mayenna 04.05.14, 16:27
    Z taqkiej sytuacji sa dwa wyjścia: podtrzymywac u dziecka złe emocje i u siebie też co pewnie zaowocuje w przyszłości brakiem więzi z ojcem i nienawiścia do macochy, albo przekonac dziecko, że to co się stało to sprawa dorosłych, że tata je kocha i kocha też tą panią, wyciszyc negatywy i w tej niełatwej sytuacji dać szanse na normalne relacje bez nienawiści. Stało się i tata nie wróci więc po co dziecko ma ten żal w sobie pielegnować i byc zmuszone do lojalności wobec jednej ze stron? po co?
  • korashaz 04.05.14, 17:26
    "albo przekonac dziecko, że to co się stało to sprawa dorosłych, że tata je kocha i kocha też tą panią" - to chore!!! Nie kocha prawdopodobnie nikogo oprócz siebie i to jest to co powinno wiedzieć dziecko. Jeżeli tak kocha to zajmuje się domem i jego matką, które są najważniejsze dla dziecka! To jakieś moralne rozdwojenie jaźni. Ta sprawa bezpośrednio dotyczy dziecka a nie dorosłych i niestety ale taka jest prawda. Wszyscy cierpią i należy zdać sobie sprawę z win a później się z tego otrząsnąć i żyć dalej swoim życiem bo jednego na pewno nie jesteśmy w stanie zrobić zmienić kogoś w kogoś innego. Dziecko to człowiek a nie zabawka do opowiadania głupot żeby uspokoić wyrzuty sumienia.
  • altz 04.05.14, 17:33
    korashaz napisał(a):
    > "albo przekonac dziecko, że to co się stało to sprawa dorosłych, że tata je koc
    > ha i kocha też tą panią" - to chore!!! Nie kocha prawdopodobnie nikogo oprócz s
    > iebie i to jest to co powinno wiedzieć dziecko.

    Powiem krótko, marsz do psychiatry!
  • korashaz 04.05.14, 17:44
    Chyba ci sie cos pomylilo??? albo po prostu brak argumentów zastępujesz chamstwem i tego niestety raczej nie da sie wyleczyc.
  • altz 04.05.14, 17:47
    korashaz napisał(a):
    > Chyba ci sie cos pomylilo??? albo po prostu brak argumentów zastępujesz chamstw
    > em i tego niestety raczej nie da sie wyleczyc.

    Kompletnie nie. Lekarze są po to, żeby pomagać osobom z problemami.
    To nie jest chamstwo, ale zwyczajna troska.
  • altz 04.05.14, 17:51
    Ps.
    A co do chamskich odzywek i emocji, to jest Twoje dzieło.
    Przeczytaj dokładnie swoje wpisy, sama to zobaczysz.
    Jeśli nie chcesz, niech wtedy przeczyta ktoś nie związany z Tobą emocjonalnie i zrównoważony.
  • mayenna 04.05.14, 18:05
    Tu masz potwierdzenie, że dwie osoby mysla bardzo podobnie o twoich postach i wierz mi, sama byłam zaskoczona jak doczytałam, że to samo zdanie z Altzem uznaliśmy za chore.
    Czemu te religijne desanty sa zawsze w niedzielę?smile
  • korashaz 04.05.14, 18:07
    Chyba się pogubiłaś... to ty przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi. czy ja personalnie do kogoś a może do ciebie? napisałam, że jest głupi, chory etc???? Napisałam jedynie o ojcu, że jest gnojkiem i nie zmienię zdania bo nie uznaję relatywizmu moralnego, a chamstwem są twoje wycieczki personalne do mnie.

  • altz 04.05.14, 18:24
    korashaz napisał(a):
    > Chyba się pogubiłaś... to ty przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi. czy ja per
    > sonalnie do kogoś a może do ciebie? napisałam, że jest głupi, chory etc???? Nap
    > isałam jedynie o ojcu, że jest gnojkiem i nie zmienię zdania bo nie uznaję rela
    > tywizmu moralnego, a chamstwem są twoje wycieczki personalne do mnie.

    Wybacz, wystarczająco dużo napisałaś negatywnego o ojcu. Dodatkowo obciążasz dziecko problemami dorosłych i niejako włączasz dzieci do konfliktu. To jest wyjątkowo egoistyczne.
    Dlatego mam powody sądzić, że masz problemy ze sobą.
  • korashaz 04.05.14, 19:42
    .... Ja obciążam dziecko problemami dorosłych?????? i jestem egoistyczna????? i do tego jest to dowód na to, że mam problemy ze sobą smile Widzę, że jesteś prawdziwym mistrzem domorosłych psychologów.
    Pozwól, że wytłumaczę coś co wydawało mi się oczywiste. W tej niezbyt skomplikowanej historii to nie matka jest egoistką i wciąga dzieci w jakiś "problem dorosłych", który ich zupełnie nie dotyczy i pewnie by nawet nie zauważyły różnicy gdyby nie mój czyli matki egoizm... Niestety to tatuś popisał się symfonią egoizmu i jak również brakiem zainteresowania uczuciami a właściwie życiem dzieci. No cóż, wydawało się to dość oczywiste.
    A na koniec zanim ponownie będziesz mnie obrażać to przypominam, że na forach jesteśmy nie po to aby się ze sobą zgadzać ale aby zainteresowana osoba mogła poznać różne opinie i podjąć swoją niezależną decyzję. Dodatkowo twoje zachowanie jest niezgodne z netykietą.
  • altz 04.05.14, 20:36
    korashaz napisał(a):
    > Pozwól, że wytłumaczę coś co wydawało mi się oczywiste. W tej niezbyt skompliko
    > wanej historii to nie matka jest egoistką i wciąga dzieci w jakiś "problem doro
    > słych", który ich zupełnie nie dotyczy i pewnie by nawet nie zauważyły różnicy
    > gdyby nie mój czyli matki egoizm... Niestety to tatuś popisał się symfonią egoi
    > zmu i jak również brakiem zainteresowania uczuciami a właściwie życiem dzieci.

    W jaki sposób, to już nie napisałaś. smile
    Matka zakonserwowała konflikt, zamiast się rozstać, jak ludzie. Możliwe, że chodzi o jakąś zemstę albo o pieniądze, albo jedno i drugie.
    Ojciec chciałby uregulować jakoś spotkania i zakończenia wojny, dzieci są w tym wieku, że jeszcze w miarę bezproblemowo by to poszło, ale jest niechęć z drugiej strony i próba wciągnięcia dzieci w konflikt dorosłych.
    Ty to popierasz, dodatkowo wyzwałaś faceta zupełnie bez powodu, co widać po braku argumentów u Ciebie, więc masz jakiś osobisty problem i jakieś skojarzenia, poza tym, nie przeszkadza Ci włączanie dzieci w konflikt przez matkę. Tyle faktów.
  • mayenna 04.05.14, 18:35
    Poczytaj swoje posty wnikliwie i zastanów sie jak odbierają to inne osoby. Zawsze można zgłosić 'chamstwo' moderacjismile
  • mayenna 04.05.14, 17:59
    Ty te madrości sama wymyslasz czy może przekazujesz nam to co powiedział ci psycholog dziecięcy? A może to wiedza z innego żródła? Jak sama to doradzam zasięgnięcie porady psychologa na temat jak przeprowadzić dziecko przez rozwód rodziców jak najmniejszym kosztem. jest też bogata literatura w temacie.
    Chore to jest to stwierdzenie:
    Nie kocha prawdopodobnie nikogo oprócz siebie i to jest to co powinno wiedzieć dziecko. Jeżeli tak kocha to zajmuje się
    > domem i jego matką, które są najważniejsze dla dziecka!


  • cel55 04.05.14, 18:44
    Jako osoba osobiście znająca owego męża, uważam zdanie
    > Nie kocha prawdopodobnie nikogo oprócz siebie
    za prawdziwe.
    Dziękuję za opinie.
  • zielona.wrona 04.05.14, 19:02
    cel55 napisała:

    > Jako osoba osobiście znająca owego męża, uważam zdanie
    > > Nie kocha prawdopodobnie nikogo oprócz siebie
    > za prawdziwe.

    olala!
    jeszcze maz nie kocha nikogo, tylko siebie, kilka razy doprawil Ci juz rogi a Ty nadal jestes jego zona i nie wniesiesz o rozwod, bo to jego rola.
    A poza tym jestes dobra matka, przyklad dla dzieci i pewnie w niedziele lecisz do kosciolka.
    Brawo, brawo. To sie nazywa postawa pelna honoru.
    Gratulacje!
    --
    zielona.wrona
  • krycha_123 04.05.14, 21:39
    a tak na marginesie to o co w chwili obecnej chodzi w tym wątku????
    bo juz chyba nie o te wakacje !
  • miacasa 04.05.14, 23:37
    > a tak na marginesie to o co w chwili obecnej chodzi w tym wątku????


    Odniosłam wrażenie, że o dokopanie porzuconej, zdradzanej kobiecie i zmycie jej głowy, że śmie nie wnosić sama o rozwód by ostatecznie usunąć się z życie męża i pozwolić mu przeżywać prawdziwą miłość. No i nauczyć trzeba taką, że swój ból, żal i gniew to powinna sobie głęboko w ... schować bo inaczej dyskomfort inni czuć będą.

  • adela38 05.05.14, 07:40
    Jest jeszcze inna mozliwosc. Mozesz chetnie wysylac dzieci- wszystkie razem, na wakacje z tata oraz tak czesto jak tylko sie da by spedzaly z nim czas. Duza obecnosc dzieci moze znacznie zniechecic owa pania, ty zas mozesz w tym czasie odpoczac i zrelaksowac sie...
  • cel55 05.05.14, 10:13
    Rozważałam taką możliwość. Ale jedno z dzieci trudno nawiązuje relacje z obcymi, a i kontakt z ojcem ma najsłabszy. Wysyłając to dziecko na siłę zrobię mu krzywdę. Do tej pory (2x) tatuś zabierał tylko te "zdrowe" dzieci do siebie, co nazywało się do siebie, po czym zjawiała się miła pani i zostawała na cały dzieńsmile
  • roza660 24.05.14, 10:07
    Czytam ten wątek i myślę,że wniesienie o rozwód byłoby ukłonem w stronę męża,jak się chce zostawić troje dzieci i żonę to trzeba zmierzyć się z problemem i samemu posprzątać,nie musisz NIC ułatwiać jeszcze mężowi, a to ,że będziesz walczyć o kasę dla siebie i dzieci to jest Twój obowiązek i nie ma nikt uprawnień do oceniania czemu tak postępujesz,poprawność i tolerancja prowadzi do tego,że facet z brodą w sukienkę wystrojony robi za dziwo i problem jak go nazwać
  • mayenna 05.05.14, 07:51
    miacasa napisała:


    > Odniosłam wrażenie, że o dokopanie porzuconej, zdradzanej kobiecie i zmycie jej
    > głowy, że śmie nie wnosić sama o rozwód by ostatecznie usunąć się z życie męża
    > i pozwolić mu przeżywać prawdziwą miłość.
    Nikt tu nie neguje prawa do złych emocji, które ona teraz przezywa( i nadal będzie póki nie uporzadkuje swojego zycia), ale sa dziweci i one nie musza brać udziału w emocjach matki. W

    No i nauczyć trzeba taką, że swój bó
    > l, żal i gniew to powinna sobie głęboko w ... schować bo inaczej dyskomfort inn
    > i czuć będą.
    Nie inni, ale jej własne dzieci beda to przezywały i kto wie, jakie dramaty to może spowodować, jak nie już, to po pewnym czasie.
  • aiwlysji 05.05.14, 12:23
    mayenna napisała:



    > Nikt tu nie neguje prawa do złych emocji, które ona teraz przezywa( i nadal będ
    > zie póki nie uporzadkuje swojego zycia), ale sa dziweci i one nie musza brać ud
    > ziału w emocjach matki.

    no patrzcie państwo, opuszczenie przez ojca rodziny jest niczym w porównaniu do "złych" emocji matki, bo przecież wiadomo, ze dzieci nie ucierpiały na rozbiciu rodziny, cierpią tylko dlatego, ze matka im "przypomina" swoim zachwianiem, ze ojca już w domu nie mawink

    > Nie inni, ale jej własne dzieci beda to przezywały i kto wie, jakie dramaty to
    > może spowodować, jak nie już, to po pewnym czasie.

    o rany, ale ty masz sprany mozg kobieto, za dużo telewizji śniadaniowej oglądaszsmile
    przy czym nie jestem ani religijna, ani specjalnie moralna, ale wciąż jeszcze odróżniam skutek od przyczyny.

    swoja droga autorko wątku, jaka desperatka musi być nowa pani "prawie" eks męża, skoro zabrała się za faceta z tak olbrzymim obciążeniem (mimo, ze wciąż nie był wolny).


  • mayenna 05.05.14, 14:28
    Odejscie ojca na pewno odbiło sie na dzieciach. Tylko potem mozna albo to pogłębiać, albo niwelować skutki. Mozna trwać w złości i poprzez następczynie nadal eksowi dokopywać, a mozna wyciszac to co złe i budowac pozytywnie nowe relacje. Jak kto woli.
    Nie wiem czy nasza autorka nie powinna tej pani kwiatów posłac. Z jej opisów ten mąz już dawno był mocno wybrakowany i bez sensu jest się trzymać takich portek tylko po to zeby dzieci miały 'rodzinę'
  • krycha_123 05.05.14, 16:07
    "mozna wyciszac to co złe i budowac pozytywnie nowe relacje"

    a nie lepiej wyciszyc to co złe w sobie, jakos probowac zapomnieć i całkowicie wymazać tego Pana ze swojego życia, głowy, serca...
    po co budowac z nim jakieś pozytywne relacja-znowu dla dobra tych dzieci??
    ktoś nam mega świństwo zrobił,a ja mam o dobre relacje dbać?
  • mayenna 06.05.14, 11:13
    A kto ma dbać o twoje dzieci i ich dobre samopoczucie i prawidłową atmosferę rodzinną do ich rozwoju?
    Ja tez nie zakładałam, że się kiedyś rozwiodę, ale stało się. Teraz mogę tylko się do tego jak najlepiej przystosować i pomóc w tym moim dzieciom, żeby nie niosły w dorosłe życie tego ciężaru, żeby miały ojca i mogły mieć jego dobry obraz.
  • cel55 05.05.14, 16:58
    A wiecie co jest najsmutniejsze, że jak dzieci nie pojadą, to tatuś pojedzie tylko z panią, bo to ona jest ważniejsza na tej imprezie. Wiem co piszę, bo już jeden wyjazd planował z dziećmi, One odmówiły (nie było mojej ingerencji) więc pojechał z panią i jej dzieckiem, co się wydało po fakcie.
    I nie chodzi mi o te "portki w domu", bo nie potrzebuję czyjegoś wątpliwego wsparcia.
    Chodzi mi o to, żeby dzieci wyrosły w przeświadczeniu, że są dla rodziców najważniejsze, ważniejsze niż wyjazd z kolegami, koleżanką, kajaki czy co tam jeszcze znudzone korpo wymyślą
  • mia17 05.05.14, 19:09
    ale wiesz, co? musisz zrozumieć jedno: na siłę nie zmusisz tatusia do zajmowania się dziećmi.
    taka smutna prawda.
    możesz dbać o nie i robić ze swojej strony wszystko, aby im zapewnić ciepły dom. ale wpływu na ojca nie masz.
    za uszy go nie zaciągniesz do dzieci, jeśli tego nie chce.
  • blue_ania37 05.05.14, 19:12
    To tym bardziej nie widzę potrzeby poznawania nowej panismile
    --
    www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
  • altz 05.05.14, 19:30
    cel55 napisała:
    > A wiecie co jest najsmutniejsze, że jak dzieci nie pojadą, to tatuś pojedzie ty
    > lko z panią, bo to ona jest ważniejsza na tej imprezie. Wiem co piszę, bo już j
    > eden wyjazd planował z dziećmi, One odmówiły (nie było mojej ingerencji) więc p
    > ojechał z panią i jej dzieckiem, co się wydało po fakcie.

    Dzieci nie chcą jechać z ojcem, więc nie jadą, nikt ich nie zmusza i to jest pozytywne.
    Sporo na tym tracą, ale to jest ich własna decyzja, może delikatnie wspierana przez matkę wink.
    Teraz nie pojadą z tatą, potem nie pojadą z panem tatą, a na końcu nie pojadą z panem.
    Tak się to zazwyczaj układa.

    Dobrze, że facet żyje własnym życiem, życie ma się jedno, a "szczęśliwy ojciec, to szczęśliwe dzieci", jak mówią panie.
    Pewno tamto dziecko było bardzo zadowolone z wyjazdu, teraz też pewnie będzie szczęśliwe i powinno ładnie podziękować nowej cioci, za to, że miało więcej czasu z mamą i jej partnerem. smile
  • meniera33 06.05.14, 10:46
    Chciałabyś rywalizacji- kto ważniejszy? To tak nie działa. Wg mnie chore jest oczekiwanie, że zrezygnuje z planów bo dzieci nie chcą z nim jechać. Rozumiem, że w porządku by było, gdyby powiedział tej pani - schowaj się do kąta, bo dzieci są najważniejsze. A jeszcze lepiej zrezygnował ze swojego życia osobistego. Porównujesz wyjazd na wakacje z kobietą, z którą jest związany do wyjazdu z kumplami? Jak widać ta babka jest na tyle ważna, żeby jeździć z jej dzieckiem. Z drugiej strony to chyba nie najgorzej , że chce jechać z Waszymi dziećmi. Może po prostu nie możesz się pogodzić z faktem, że nie masz już w kwestii jego wakacji nic do powiedzenia, ale jeśli Twój mąż zdecyduje się pojechąć tak czy siak, to znaczy, że nie daje sobą manipulować za pomocą dzieci. Tak jest zdrowo.
  • mayenna 06.05.14, 11:20
    Cel, dzieci mają być dla rodzica ważne, ale czy najważniejsze? Dla mnie takie stwierdzenia są od razu podejrzane. Bo rodzic swoja miłością taką: "jesteś dla mnie najważniejszy" zamyka swoje życie i żyje życiem dziecka i dla niego jedynie. Uzależnia je od siebie i siebie od niego co jest złe w ogólnym rozrachunku.
    Rezygnacja z bycia z osoba, która się kocha w imię "ważności dzieci", poświęcanie dla nich życia osobistego zawsze odbija się czkawką.
    Jeszcze jedno: twój były mąz nie jest toba i oczekiwanie od niego zachowań, jakie ty w danej sytuacji masz jest nieracjonalne. On ma prawo mieć inaczej i inaczej postępować. Krzywda się dzieciom nie dzieje. Są dla niego ważne skoro chce z nimi jechać. Sa równie ważne jak jego nowa partnerka i jej dziecko i moim zdaniem jest to bardzo dobre i fajne.Patchworkowe rodziny mogą być dobra alternatywą na porozwodowe relacje. Jak spojrzysz na to, że twoim dzieciom przybędą dwie życzliwe osoby, które je wesprą kiedyś w życiu to może łatwiej zniesiesz fakt, że jesteś sama i on kocha inną.
  • londynwarszawaparyz 23.05.14, 16:24
    Pozwol dzieciom wybrac samodzielnie, nie naciskaj, obserwuj, zobacz co same stwierdza, nie wplywaj na nie. Jezeli piszesz ze nie chca tych wakacji z tata to nic na sile. Jezeli zmienia zdanie-nie martw sie kochanka meza, zostaw to wlasnemu biegowi spraw. One wiedza ze mama to mama a tamta pani to pani/ciocia/ Grazynka- nowa kobieta taty. Jak by nie patrzec jezeli lakna kontaktu z ojcem powinny go miec, jezeli nie to nie naciskaj. Niech dzieci same wybiora- mi sie wydaje ze taki kontakt byc powinien. Do tamtej kobiety nie podchodz emocjonalnie, nie rozmawiaj z nia, nie kontaktuj sie- bedziesz zdrowsza smile Zapomnij o niej, mysl tylko o ojcu i dzieciach czyli fundamentalnie o tym co bylo i jest wasza rodzina- ja zostaw bo nie jest i nie byla. jest tylko partnerka ojca. Dzieci same wyrobia sobie o niej zdanie a to bedzie zalezne od podejscia kobiety do nich- jezeli bedzie zolza, wroca do domu z wakacji i na nastepne z tata i ta pania nie pojada.
  • 71tosia 23.05.14, 22:00
    takie wazne ze nie moze im poswiecic nawet kilku dni, tylko im.
  • tricolour 05.05.14, 19:33
    ... gdy rodzina decyduje się na wyjazd jednego rodzica do pracy do innego miasta. Z tego nigdy nie wychodzi nic dobrego dla relacji rodzinnych, a posiadanie kochanka jest rzeczą wręcz normalną.
  • 71tosia 23.05.14, 21:57
    Durny pomyls, glownie dlatego ze dzieci maja prawo by tata poswiecil im caly swoj w czas i uwage na tym wyjezdzie. Z tego co piszesz tata i tak przesadnie duzo sie dziecmi nie zajmuje. Skoro zajmuje sie nimi tylko czasami, to chyba mozna wymagac by poswiecil caly czas dzieciom, z pania moze wyjechac w innym terminie.
  • 4anegdotka 23.05.14, 22:03
    Ryzykowne...Ja tak zrobiłam, ale dziecko miało 16 lat. Nowa muza tatusia stawała na rzęsach, by poskarbić sobie sympatię córki. Niestety udało jej się.
  • altz 23.05.14, 23:01
    71tosia napisała:
    > Durny pomyls, glownie dlatego ze dzieci maja prawo by tata poswiecil im caly sw
    > oj w czas i uwage na tym wyjezdzie.

    Ale zauważ, że to wszystko to są urojenia kobiety. Obcego faceta nie można kontrolować, można sobie czegoś życzyć, o czymś marzyć, jednym słowem pofantazjować i nic więcej.
    Poza tym urlop ma się jeden i do tego krótki.
    Facet ma rodzinę i (według mnie) to rodzina powinna być dla niego priorytetem, bo z dziećmi nie jest na stałe.
  • blue_ania37 23.05.14, 23:58
    To niech zrezygnuje z dzieci skoro nie jest z nimi na stałe.
    Na tym forum nie raz byłeś świadkiem, że to nie kobiety utrudniały kontakty, ale rezygnowali z nich tatusie, nie reguła a jednak jakaś grupa
    Jak słyszę te teksty o krótkich urlopachsmile
    Znasz rozwiązanie na tylko miesiąc zapewnienia opieki w przedszkolach?
    O szkole nie wspominam i te urojenia kobiety?
    Co ma zrobić ?
    Urlop ma się jeden i do tego krótki więc zwariować możnasmile
    Ale dostała dziecko wobec polskiego prawa więc może ugryźć się w tyłeksmile
    Rodziną są dziećmi a reszta jest dodatkiem sorry do wieku kiedy dzieci nie mogą jeździć na kolonie, obozy z powodu wieku, to powinno być priorytetem.
    Nie umiem zrozumieć twojego wypowiadania się w kwestiach np przemocy a potem jałowego wałkowania tematu biednych tatusiów i nie uwzględniania w ogóle tej kwestii.
    Żeby nie było wcale nie uważam, że złych kobiet nie ma.
    Ale wkurza tak po ludzku że tak to odzielasz
    --
    www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
  • altz 24.05.14, 07:18
    blue_ania37 napisała:
    > To niech zrezygnuje z dzieci skoro nie jest z nimi na stałe.
    > Na tym forum nie raz byłeś świadkiem, że to nie kobiety utrudniały kontakty,
    > ale rezygnowali z nich tatusie, nie reguła a jednak jakaś grupa
    To nie jest prosta sprawa, bo często jest coś za coś, jak w dawnych czasach, kiedy sprzedawano kiełbasę, pod warunkiem, że się kupi paskudny salceson.
    Sprzedaż wiązana, a tego nie powinno być.
    Tutaj matka da dziecko na wyjazd, ale pod warunkiem, że ojciec się podporządkuje i pojedzie sam z dzieckiem. Nigdy nie był sam dłużej z dzieckiem, ale teraz dostał zadanie.

    Znam podobne klimaty, zacytuję z pamięci:
    - "...adwokat mówił, żebyśmy nie za bardzo walczyli o obniżenie alimentów, za to postaramy się o większe kontakty. I udało się!"
    - "...powiedziała, że mogę się spotykać z dzieckiem, ale u niej w domu. Za każdym razem żona z teściową stoją koło mnie, potrafią popchnąć niby przypadkiem, robią złośliwe uwagi, ale daję radę, nie odpowiadam na zaczepki, bo liczy się przede wszystkim dziecko"

    i na deser filmik: "jestem kobietą, mi wszystko wolno"
    moto.onet.pl/nadrogach/panowie-byli-gnebieni-w-szkole-dlatego-zostali-policjantami/f9dek?utm_source=onetsg_fb&utm_medium=onetsg_fb_info&utm_campaign=onetsg_fb

    > Jak słyszę te teksty o krótkich urlopachsmile
    > Znasz rozwiązanie na tylko miesiąc zapewnienia opieki w przedszkolach?

    Nie znam, szczerze nie wiem. Ale jest rodzina, jakoś panie sobie radzą.
    Przedszkola powinny być dostępne cały czas i dla wszystkich, stale tak mówię.
    A co do urlopów, to ja nie mam urlopu, pracuję cały czas mam nagłe przerwy 3-4 dni z powodu braku pracy. Poprzednio miałem więcej czasu, ale zupełnie nie miałem funduszy na jakiś wspólny wyjazd, nie było mnie zwyczajnie stać nawet samemu gdzieś pojechać, a z dzieckiem zupełna fantazja. Większość pieniędzy zabierały mi dzieci, zostawiając minimalnie na przeżycie.

    Zawsze to jest jakiś wybór i jakieś negatywne konsekwencje.
    Dostanie się "wolność", ale dziecko nie będzie miało jednego rodzica, będzie trudniej organizacyjnie. Wywalczy się sensowne alimenty, ale ten drugi rodzic będzie żył jak dziad, może się pochoruje i szybko umrze...

    > Rodziną są dziećmi a reszta jest dodatkiem sorry do wieku kiedy dzieci nie mogą
    > jeździć na kolonie, obozy z powodu wieku, to powinno być priorytetem.
    Rodziną są ci, którzy chcą z tą osobą być, mieszkać, przeżywać problemy i radości, pozostali mogą być co najwyżej spokrewnieni.

    > Nie umiem zrozumieć twojego wypowiadania się w kwestiach np przemocy a potem ja
    > łowego wałkowania tematu biednych tatusiów i nie uwzględniania w ogóle tej kwestii.
    Ja nie piszę o "biednych tatusiach". Nigdy tak nie określiłem. To jest Twoje określenie, przemocowe zresztą.
    Ja po prostu zauważam drugie dno, mam jakieś doświadczenie życiowe i to widzę. U kobiet widzę większą agresję i taki język.
    Ile razy już czytałem, że ona "czuje się jak skopany pies", on "jej dokopał", "nie będę się z nim szarpać", "doszłam do ściany" (czyżby miała być rozstrzelana? big_grin) itd.
    To jest stały klimat, a takich wypowiedzi są tysiące nawet na tym forum.
    Nabroiła, a teraz najchętniej sama by go pobiła, albo poszła na obdukcję, ale nie ma z czym, bo pan się zwyczajnie wziął i wyprowadził.
    Nie raz policja mówi do męża: "niech się pan wyprowadzi, ona sobie coś zrobi, pójdzie na obdukcję, a sąd w to uwierzy". Tak mówią policjanci, oni mają praktykę. Ja tego nie wymyśliłem, zwyczajnie słucham ludzi.

    Żeby nie było, że faceci są super, tak nie jest i nigdy tak nie uważałem.
  • blue_ania37 24.05.14, 14:33
    altz napisał:

    > Sprzedaż wiązana, a tego nie powinno być.
    > Tutaj matka da dziecko na wyjazd, ale pod warunkiem, że ojciec się podporządku
    > je i pojedzie sam z dzieckiem. Nigdy nie był sam dłużej z dzieckiem, ale teraz
    > dostał zadanie.

    Nie lubię słowa sprzedaż w odniesieniu dzieci, ale ok postaram się wytłumaczyć swój punkt widzenia.
    Rozwiedliśmy się z różnych powodów, ale rozwód powoduję, że ludzie mieszkają osobno i mają własne zwyczaje, nawyki ustalony tryb dnia.
    Nie wyobrażam sobie żeby były zabierał dzieciaki kiedy chce bo już, i ja też bym nie chciała być tak zabierana.
    Może są to płaskie emocje, ale można nie życzyć sobie czegoś w życiu, tak jak nie zyczę sobie żeby ktoś używał brzydkich słów przy moim dziecku tak mogę sobie nie życzyć aby miało do czynienia z jakimś osobami dopóki jest małe.
    Facet dostał zadanie bo taka jest konsekwencja rozwodu nie ma już wspólnych wakacji itp ma zająć się swoimi dziećmi i to wszystko.

    > i na deser filmik: "jestem kobietą, mi wszystko wolno"
    > moto.onet.pl/nadrogach/panowie-byli-gnebieni-w-szkole-dlatego-zostali-policjantami/f9dek?utm_source=onetsg_fb&utm_medium=onetsg_fb_info&utm_campaign=onetsg_fb

    Myślisz, że podpici faceci zawsze są fair w stosunku do policjantów?
    Czego ten filmik ma dowodzić?
    Chyba tylko temu że alkohol szkodzi i to wszystko.

    > Nie znam, szczerze nie wiem. Ale jest rodzina, jakoś panie sobie radzą.
    > Przedszkola powinny być dostępne cały czas i dla wszystkich, stale tak mówię.

    Ale nie są i trzeba się ogarniać w tej rzeczywistości.
    Rodziną dla dziecka jest również jego ojciec, nie ma blizszej osoby niż matka i ojciec, dziadkowie, ciotki i wujki są dodatkiem którzy zdecydowanie nie muszą ponosić konsekwencji tego, że ktoś się rozwiódł.

    > A co do urlopów, to ja nie mam urlopu, pracuję cały czas mam nagłe przerwy 3-4
    > dni z powodu braku pracy. Poprzednio miałem więcej czasu, ale zupełnie nie miał
    > em funduszy na jakiś wspólny wyjazd, nie było mnie zwyczajnie stać nawet samemu
    > gdzieś pojechać, a z dzieckiem zupełna fantazja. Większość pieniędzy zabierały
    > mi dzieci, zostawiając minimalnie na przeżycie.

    Mój pan tata pomimo dużych alimentów ma jeszcze pieniądze.
    Są ludzie którzy umieją zarabiać pieniądze.
    To nie jest coś nagannego.
    Nie jest nigdzie powiedziane że trzeba zarabiać 1500 i narzekać zawsze ma się wyjście.
    Urlopów w ogóle nie posiadam, bo nawet jak mam to mam dziecko a nie zimne drinki nad basenem.
    Bycie rodzicem jakby to nie brzmiało pompatycznie to wielokrotnie praca 24 godziny na dobę szczególnie do pewnego wieku, śniadania, obiady kolacje zdarte kolana a wieczorem też nie można pozwolić sobie na zimne drinki bo od rana znów są atrakcjesmile
    Żeby nie było akceptuję to bo wiem, że moje dziecko się na ten świat nie pchałosmile

    > Rodziną są ci, którzy chcą z tą osobą być, mieszkać, przeżywać problemy i radoś
    > ci, pozostali mogą być co najwyżej spokrewnieni.

    To o co chodzi z tym tatą który nie chce mieszkać z dziećmi?
    Jego wtedy nie należy liczyć?
    >

    > Ja nie piszę o "biednych tatusiach". Nigdy tak nie określiłem. To jest Twoje ok
    > reślenie, przemocowe zresztą.

    Mi zarzucasz przemoc?
    Jeszcze powiedz, że pewnie sama sobie zasłużyłam na to co miałam bo zupa była za słonasmile
    To taki tekst który wyprowadza mnie z równowagi.

    > Ja po prostu zauważam drugie dno, mam jakieś doświadczenie życiowe i to widzę.
    > U kobiet widzę większą agresję i taki język.

    Ja też mam jakieś doświadczenie życiowe i nie przekładam tego na cały np ród męski.
    A też można tak postrzegać świat.
    Ja zdecydowanie wolę świat fajnych facetów i kobiet.

    > Ile razy już czytałem, że ona "czuje się jak skopany pies", on "jej dokopał", "
    > nie będę się z nim szarpać", "doszłam do ściany" (czyżby miała być rozstrzelan
    > a? big_grin) itd.
    > To jest stały klimat, a takich wypowiedzi są tysiące nawet na tym forum.

    Ile ja się naczytałam "nie robił nic przy dziecku ani w domu", "zdradził a ja umieram",
    "mieszkałam w jego domu, teściów wywalają mnie", "nie płaci alimentów" "ostatnio dziecko widział w zeszłym roku"
    Znasz takie wypowiedzi też prawda?

    > Nie raz policja mówi do męża: "niech się pan wyprowadzi, ona sobie coś zrobi, p
    > ójdzie na obdukcję, a sąd w to uwierzy". Tak mówią policjanci, oni mają praktyk
    > ę. Ja tego nie wymyśliłem, zwyczajnie słucham ludzi.

    Bosze, z kim ty gadasz?smile
    To są jakieś patologie ewentualnie a żadna reguła a ty piszesz to w sposób jakby to byłą obowiązującą regułą rozwodową.
    I jakby to kobiety zawsze lepiej wychodziły na rozwodach.
    Znamy innych policjantów, tych których ja znałam byli bezradni i nic nie mogli pomóc rozkładając ręcesmile
    >
    > Żeby nie było, że faceci są super, tak nie jest i nigdy tak nie uważałem.

    Faceci niektórzy są super tylko trzeba być uczciwym w swoim odbiorze i szczerym wobec drugiegosmile


    --
    www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
  • altz 24.05.14, 15:15
    blue_ania37 napisała:
    > Nie wyobrażam sobie żeby były zabierał dzieciaki kiedy chce bo już, i ja też by
    > m nie chciała być tak zabierana.
    A wyobrażasz sobie zabieranie dziecka, kiedy dziecko tego chce?
    Uważasz, że ojciec zaw4sze wtedy zabiera dziecko, dziecku na złość, na przekór matce i dziecku? Czy może jednak dziecko jest przywiązane do ojca i chętnie idzie, a tylko czasami nie chce i ojciec nie ma pretensji.
    A gdy już będą ustalone godziny i minuty, nie jest to przypadkiem jakaś forma przemocy wobec dziecka z Twojej strony? Ja rozumiem, że w gruncie chodzi o dobro matki, a dziecko nie jest takie ważne, bo jak stare przysłowie mówi: (tu chóreksmile szczęśliwa matka, do szczęśliwe dziecko!

    > Facet dostał zadanie bo taka jest konsekwencja rozwodu nie ma już wspólnych wak
    > acji itp ma zająć się swoimi dziećmi i to wszystko.
    Ale ma prawo sobie wybrać osoby, z którymi mu będzie lepiej w tym zadaniu. Wbrew pozorom, mężczyźni myślą i najczęściej rozpadają im się związki po rozwodach z tego powodu, że za bardzo myślą o dziecku i za bardzo się troszczą o to dziecko, a nie odwrotnie.

    > Myślisz, że podpici faceci zawsze są fair w stosunku do policjantów?
    > Czego ten filmik ma dowodzić?
    Kobieta była napita, więc powiedziała prawdę. Kobietom wolno więcej, bo są kobietami.
    Mężczyzna ma się zamknąć i słuchać, jest głupszy, wybiera gorsze prace itd.
    Myślę, że to jest dość popularny sąd kobiet, tylko politycznie nie wypada o tym mówić.

    > Rodziną dla dziecka jest również jego ojciec, nie ma blizszej osoby niż matka i
    > ojciec, dziadkowie, ciotki i wujki są dodatkiem którzy zdecydowanie nie muszą
    > ponosić konsekwencji tego, że ktoś się rozwiódł.
    Żeby współpracować, trzeba tego chcieć. U mnie nie było takiej ochoty ze strony pani, proponowałem na samym początku opiekę równoważną, potem padały inne propozycje, wszystkie zostały odrzucone, większa część od razu, pozostałe po konsultacji z teściową.
    Tak to niestety wygląda w Polsce, kobiety chcą pomocy, ale na własnych ostrych warunkach i wtedy, gdy będą miały taki kaprys.

    > Mój pan tata pomimo dużych alimentów ma jeszcze pieniądze.
    > Są ludzie którzy umieją zarabiać pieniądze.
    Jasne, że tak. Inni nie potrafią.
    Musi być taka struktura zarobków, ktoś musi pracować na tych lepiej zarabiających, matematyki się nie oszuka. Już wiele razy pisałem, że zarabiane przez wszystkich powyżej średniej jest niemożliwe z ekonomicznego punktu widzenia, ale także z powodu zwykłej matematyki.

    > Bycie rodzicem jakby to nie brzmiało pompatycznie to wielokrotnie praca 24 godz
    > iny na dobę szczególnie do pewnego wieku, śniadania, obiady kolacje zdarte kola
    > na a wieczorem też nie można pozwolić sobie na zimne drinki bo od rana znów są
    > atrakcjesmile
    To są legendy. Nie da się funkcjonować pracując na dwóch etatach albo pracując przez 24 godziny na dobę.

    > To o co chodzi z tym tatą który nie chce mieszkać z dziećmi?
    > Jego wtedy nie należy liczyć?
    Nie liczyć do rodziny, zapraszać, jeśli będzie chciał, to będzie rodziną, a jeśli nie, to nie będzie rodziną, a tylko spokrewniony.

    > > Ja nie piszę o "biednych tatusiach". Nigdy tak nie określiłem. To jest Twoje
    > > określenie, przemocowe zresztą.

    > Mi zarzucasz przemoc?
    > Jeszcze powiedz, że pewnie sama sobie zasłużyłam na to co miałam bo zupa była z
    > a słonasmile
    Tak, zarzucam. Nasiąka się pewnymi metodami. Jest mała przemoc i duża przemoc, ale mamy jako Polacy predyspozycje do przemocy, żyliśmy przez całe lata w takiej atmosferze, tego tak łatwo się nie zmieni.
    Jeśli kobieta po rozwodzie mówi o ojcu ich dziecka, że to jest "biedy misio", "tatusiek", wyśmiewa się z możliwości finansowych, to jest to przemoc i awanturnictwo z jej strony.

    > Ile ja się naczytałam "nie robił nic przy dziecku ani w domu", "zdradził a ja u
    > mieram",
    > "mieszkałam w jego domu, teściów wywalają mnie", "nie płaci alimentów" "ostatni
    > o dziecko widział w zeszłym roku"
    > Znasz takie wypowiedzi też prawda?
    Znam, ale gdzie tutaj znalazłaś bicie kogoś, kopanie i inne wyobrażenia? Nie ma.
    Facet lekceważy, jest lekkoduchem i egoistą, co nie oznacza, że kopie kogoś dusi, czy przytrzymuje przy ścianie.
    Sama zauważyłaś, że jedne kobiety posługują się językiem przemocy, a inne nie. Czyli to jest jakiś problem, a nie tradycyjny sposób rozmawiania między stronami.

    > > Nie raz policja mówi do męża: "niech się pan wyprowadzi, ona sobie coś zrobi,
    >> pójdzie na obdukcję, a sąd w to uwierzy". Tak mówią policjanci, oni mają
    >> praktykę. Ja tego nie wymyśliłem, zwyczajnie słucham ludzi.

    > Bosze, z kim ty gadasz?smile
    > To są jakieś patologie ewentualnie a żadna reguła a ty piszesz to w sposób jakb
    > y to byłą obowiązującą regułą rozwodową.
    To nie są rzadkie przypadki. Sam zostałem pomówiony, występowałem przed sądem w tej sprawie, przedstawiłem dowody, pani uszło wszystko na sucho.

    > > Żeby nie było, że faceci są super, tak nie jest i nigdy tak nie uważałem.
    > Faceci niektórzy są super tylko trzeba być uczciwym w swoim odbiorze i szczerym
    > wobec drugiegosmile
    I nie dać się nabrać kobiecie. smile
  • blue_ania37 24.05.14, 16:16
    altz napisał:

    > A wyobrażasz sobie zabieranie dziecka, kiedy dziecko tego chce?
    > Uważasz, że ojciec zaw4sze wtedy zabiera dziecko, dziecku na złość, na przekór
    > matce i dziecku? Czy może jednak dziecko jest przywiązane do ojca i chętnie idz
    > ie, a tylko czasami nie chce i ojciec nie ma pretensji.
    > A gdy już będą ustalone godziny i minuty, nie jest to przypadkiem jakaś forma p
    > rzemocy wobec dziecka z Twojej strony? Ja rozumiem, że w gruncie chodzi o dobro
    > matki, a dziecko nie jest takie ważne, bo jak stare przysłowie mówi: (tu chóre
    > ksmile szczęśliwa matka, do szczęśliwe dziecko!

    Zupełnie mi o to nei chodziło, ale tłumaczęsmile
    Mieszkam sama, nie ustalam z byłym wizyty u fryzjera i dentysty, pogaduchy z kumpelą.
    Wizyt lekarskich dziecka również nie, bo się tym nie interesuje i nie chodzi.
    Więc muszę wiedzieć, że we wtorek mam dziecko aby pójść z nim do dentysty.
    Jest zdrowiej uważam do pewnego momentu mieć ustalone godziny i dni, i nie czepiam się o minutysmile bo nie da się po ludzku ogarnąć.
    Nie ze złości na przemocowo a zwyczajnie po ludzku, muszę mieć świadomość, że we wtorki mogę pójść do lekarza z młodym! to żadna przemoc moim zdaniem.
    Nie muszę prosić się o opiekę nad młodym w pt bo wiem, że w piątki mogę zimne drinkismile on może w sobotęsmile jest zdrowiej. sympatyczniej.
    Nie chcę prosić tłumaczyć i on też nie chce i to rozumiem.
    On wie że takie dni są jego a takie moje.
    Nie można organizować życia zawsze na bieżącosmile
    Nie wyobrażam sobie tekstu do byłego, weż dziś młodego bo ja idę na kawę z Rysiem, wolę wiedzieć, że na kawę z Rysiem mogę iść zawsze np w środę.
    Ja nie mam problemu z dogadywaniem się z byłym w sprawie dziecka.
    Zaufałam mu kiedy się pojawił po półtora roku i pomimo, że w sądzie zostało zapisane zupełnie inaczej jest zupełnie inaczej.
    Młody wg sądu nie powinien tam nigdy spać, ja widzę jego radość na spotkania z ojcem i nigdy nie wykorzystałam zapisów sądowych choć mogłam.
    Bo ja mam świadomość że młody potrzebuje nas oboje i nie jest tylko mój ani jego.
    I widzę, że pomimosmile były się stara o młodego, dba o niego w sposób którego nie lubię ale nie krzywdzi młodego i ja się nie czepiam.

    > Ale ma prawo sobie wybrać osoby, z którymi mu będzie lepiej w tym zadaniu. Wbre
    > w pozorom, mężczyźni myślą i najczęściej rozpadają im się związki po rozwodach
    > z tego powodu, że za bardzo myślą o dziecku i za bardzo się troszczą o to dziec
    > ko, a nie odwrotnie.

    Altz, jestem po rozwodzie, jakie mam szanse na związek skoro wychodzę z domu do roboty po 7 a wracam około 17.30 bo mając świadomość potrzeby dziecka bycia na dworze spędzam około dwóch godzin dziennie na placu zabaw w przedszkolu albo osiedlowym?
    Potem muszę zrobić pranie, logopedię, nakarmić, przytulić, zmyć plamy z koszulek i kolan?
    Przeczytać bajkę, rozwiązać problem, że Kuba się obraził, znależć odpowiedni klocek w stosie lego, i jeszcze jestem ja.
    Też muszę się wyspać, obciąć paznokcie, poczytać coś, niekiedy bolą mnie nogi, niekiedy oczy chyba alergicznie.
    Muszę zapłacić rachunki, płacę niebagatelniesmile

    > Kobieta była napita, więc powiedziała prawdę. Kobietom wolno więcej, bo są kobi
    > etami.
    > Mężczyzna ma się zamknąć i słuchać, jest głupszy, wybiera gorsze prace itd.
    > Myślę, że to jest dość popularny sąd kobiet, tylko politycznie nie wypada o tym
    > mówić.

    Kobieta powiedziała to co chciała, ogladałam tez filmiki z facetami i to nawet nie pod wpływem alkoholu gdzie słowa na k i h były cenzurowane.
    Skąd ty wysnułeś wniosek że faceci są głupsi po tym filmiku?
    Ja też nie lubię jak zatrzymują mnie policjanci z reguły, tak samo reaguję na kontrole w tramwajach przez kanarówsmile

    > Żeby współpracować, trzeba tego chcieć. U mnie nie było takiej ochoty ze strony
    > pani, proponowałem na samym początku opiekę równoważną, potem padały inne prop
    > ozycje, wszystkie zostały odrzucone, większa część od razu, pozostałe po konsul
    > tacji z teściową.

    Nie konsultuję swoich decyzji z mamusiąsmile to jest mój były mąż.
    Ostatnio spotkaliśmy się na dworcu ja jechałam z młodym po mamę on miał wziąść młodego spotkanie w środku drogismile zażartowałam, że jest rodzinnie, on jest na ty z moją mamą która tego nigdy nie cofneła.
    Dziwny to był papierossmile wypalony w tym towarzystwie.
    Wierzę w dobro ludzi i chęć zmiany i postrzegania swojego i byłego.

    > Tak to niestety wygląda w Polsce, kobiety chcą pomocy, ale na własnych ostrych
    > warunkach i wtedy, gdy będą miały taki kaprys.

    Czytamy inne forumsmileniekiedy tu kobiety nie dostają w ogóle alimentów bo niesmile
    Nie na siebie tylko na kotleta dla dziecka!
    A dziecko musi jeść i buty też musi mieć.

    > Musi być taka struktura zarobków, ktoś musi pracować na tych lepiej zarabiający
    > ch, matematyki się nie oszuka. Już wiele razy pisałem, że zarabiane przez wszys
    > tkich powyżej średniej jest niemożliwe z ekonomicznego punktu widzenia, ale tak
    > że z powodu zwykłej matematyki.

    Pamiętam zdanie kumpeli, nienawidzę mycia okien zarobię, żeby przychodziła pani je wymyć to napędza siły i pracę a nie wyliczenia, że z ekonomicznego punktu widzenia....


    > To są legendy. Nie da się funkcjonować pracując na dwóch etatach albo pracując
    > przez 24 godziny na dobę.

    To nie są legendy, nie można dziecku zapewnić atrakcji na wakacjach mając kacasmile
    Z fizjologicznego punktu widzenia.
    W normalnym dniu też nie zerwie się ktoś szczęśliwy z łóżka aby pojść na plac zabaw jeśli balował do 4 w nocy.
    Trzeba coś zostawić aby móc mieć coś.
    Nie jestem typem osoby nie pracującej ale wiem ile wysiłku jakby to nie brzmiało trzeba włożyć aby wszystko było przygotowane i zrobione.

    > Nie liczyć do rodziny, zapraszać, jeśli będzie chciał, to będzie rodziną, a jeś
    > li nie, to nie będzie rodziną, a tylko spokrewniony.

    To w jakim celu mam puszczać dziecko na wakacje z osobą tylko spokrewnioną i w dodatku która bierze osobę obcą?

    > Tak, zarzucam. Nasiąka się pewnymi metodami. Jest mała przemoc i duża przemoc,
    > ale mamy jako Polacy predyspozycje do przemocy, żyliśmy przez całe lata w takie
    > j atmosferze, tego tak łatwo się nie zmieni.

    To jakaś bzdura i nie ma małej przemocy i dużej, jest tylko przemoc.
    Co to znaczy, że żyliśmy w takiej atmosferze?
    To znaczy że co można bić, poniewierać bo atmosfera?

    > Jeśli kobieta po rozwodzie mówi o ojcu ich dziecka, że to jest "biedy misio", "
    > tatusiek", wyśmiewa się z możliwości finansowych, to jest to przemoc i awanturn
    > ictwo z jej strony.

    A wtedy pan tata mówi o tej kobiecie, matka moich dzieci? czy też używa słownictwa?
    alimenciara, właścicielka? to też przemoc?

    > Sama zauważyłaś, że jedne kobiety posługują się językiem przemocy, a inne nie.
    > Czyli to jest jakiś problem, a nie tradycyjny sposób rozmawiania między stronam
    > i.

    Nic takiego nie zauważyłam, nie przyklejam łatki przemocowej zbyt łatwosmile

    > To nie są rzadkie przypadki. Sam zostałem pomówiony, występowałem przed sądem w
    > tej sprawie, przedstawiłem dowody, pani uszło wszystko na sucho.

    Został wywalony z domu 4 latek panu uszło na sucho

    > I nie dać się nabrać kobiecie. smile

    A to twoja interpretacjasmile


    --
    <a href="www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I" target="_blank">www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I</
  • altz 24.05.14, 17:25
    blue_ania37 napisała:
    > Zupełnie mi o to nei chodziło, ale tłumaczęsmile
    > Mieszkam sama, nie ustalam z byłym wizyty u fryzjera i dentysty, pogaduchy z ku
    > mpelą.
    > Wizyt lekarskich dziecka również nie, bo się tym nie interesuje i nie chodzi.
    > Więc muszę wiedzieć, że we wtorek mam dziecko aby pójść z nim do dentysty.
    W takich sytuacjach się mówi, że dziecko jest zajęte, bo idzie do dentysty i kończy się sprawę.
    To są poważne powody, dziecko to doskonale zrozumie.
    Jeśli Ty idziesz do dentysty, a przychodzi ojciec tego dziecka, to mówisz, że dobrze się składa, ale będzie dopiero po 18.

    > Jest zdrowiej uważam do pewnego momentu mieć ustalone godziny i dni, i nie czep
    > iam się o minutysmile bo nie da się po ludzku ogarnąć.
    Da się ogarnąć po ludzku, wystarczy ustalić priorytety. Zresztą, na szczepienie ojciec też może pójść z dzieckiem.
    Jak się facet nie umawia, a Ty masz zajęcie, to trudno. Jeśli nie masz planów, to nie widzę przeszkód, żeby ojciec się dzieckiem zajął.
    Ustalenie na sztywno godzin bez wyraźnego powodu, jest kompletnym nieliczeniem się z dzieckiem i można to traktować jako przemoc wobec dziecka.

    > Nie muszę prosić się o opiekę nad młodym w pt bo wiem, że w piątki mogę zimne d
    > rinkismile on może w sobotęsmile jest zdrowiej. sympatyczniej.
    Jedno z drugim się nie kłóci. Możecie ustalić, że co drugą sobotę on zajmuje się dzieckiem i to jest ustalone i pewne.

    > Nie można organizować życia zawsze na bieżącosmile
    A jakie to organizowanie? Przecież i tak nie siedzisz dziecku nad głową, tylko masz w ten czas zaplanowane własne zajęcia, które wykonasz, nawet jeśli dziecka nie będzie, będziesz miała tylko więcej czasu.
    Dla mnie to wszystko to są jakieś wykręty.

    > Altz, jestem po rozwodzie, jakie mam szanse na związek skoro wychodzę z domu do
    > roboty po 7 a wracam około 17.30 bo mając świadomość potrzeby dziecka bycia na
    > dworze spędzam około dwóch godzin dziennie na placu zabaw w przedszkolu albo
    > osiedlowym?
    Musisz, co chcesz i jak chcesz oraz jak Ci podpowiada wyobraźnia.
    Pobawić się można równie w piaskownicy, jak i nad stawem czy gdziekolwiek. Dziecko nie musi być problemem, można przy tym też samemu się dobrze bawić i poznawać ludzi.
    Ja nie lubiłem być przykuty z dzieckiem do placu zabaw, robiłem takie rzeczy, żebyśmy razem byli zadowoleni, dopiero potem, po rozwodzie, dziecko stało się za małe na takie rzeczy, przedtem nie było przeciwwskazań. Marek Kamiński podróżował z malutkim dzieckiem po świecie, pokazując przy okazji, że da się.

    > Skąd ty wysnułeś wniosek że faceci są głupsi po tym filmiku?
    To nie mój wniosek, ja tak nie powiedziałem. Powiedziała to ta pani, że są głupsi i nadają się do jednego, a że są głupsi, widzę, że przyznałaś teraz rację.

    > Ja też nie lubię jak zatrzymują mnie policjanci z reguły, tak samo reaguję na k
    > ontrole w tramwajach przez kanarówsmile
    Baba jest głupio, ale nie ma zahamowań przed mówieniem prawdy, dlatego jest taka ważna w poznaniu płci kobiecej.

    > Czytamy inne forumsmileniekiedy tu kobiety nie dostają w ogóle alimentów bo niesmile
    > Nie na siebie tylko na kotleta dla dziecka!
    > A dziecko musi jeść i buty też musi mieć.
    Alimenty panie zazwyczaj dostają, jeśli nie z rąk pana, to przez Fundusz. Mało która nie otrzymuje alimentów.

    > Pamiętam zdanie kumpeli, nienawidzę mycia okien zarobię, żeby przychodziła pani
    > je wymyć to napędza siły i pracę a nie wyliczenia, że z ekonomicznego punktu w
    > idzenia....
    Nie rozumiesz. Jest praca albo jej nie ma. Nie ma! smile
    Jak jest duża bieda, to nie ma zlecających mycie okien, ludzie robią wszystko sami.
    U nas do tego jest bardzo duża szara strefa i przyzwolenie na to. Póki się nie usunie szarej strefy, to i alimenty będą kulać.
    Ja mam bardzo nieregularną pracę i nieprzewidywalną. W każdym momencie może mi się praca skończyć, a jeszcze muszę zarobić na alimenty w trudniejszych miesiącach zimowych. Tak ma bardzo dużo osób, niekoniecznie z dużych zakładów.

    > To w jakim celu mam puszczać dziecko na wakacje z osobą tylko spokrewnioną i w
    > dodatku która bierze osobę obcą?
    Bo jest ojcem i chce być z dzieckiem. Gdyby nie chciał, to nie powinnaś puszczać. smile

    > Co to znaczy, że żyliśmy w takiej atmosferze?
    > To znaczy że co można bić, poniewierać bo atmosfera?
    Nie powinno się tego robić. Ale nadal rodzice biją dzieci (matki częściej!), to się powoli zmienia. Każą często w sposób upokarzający dziecko, ograniczają dziecku spotkania z rodziną bez powodu, stosują szantaż itd. itp. Jest na to przyzwolenie społeczeństwa.

    > A wtedy pan tata mówi o tej kobiecie, matka moich dzieci? czy też używa słownictwa?
    Określenie "matka moich dzieci" nie jest obraźliwe, pokazuje tylko dystans, ale nie naśmiewa się z kobiety.

    > alimenciara, właścicielka? to też przemoc?
    alimenciarz, to człowiek alimentujący dziecko, rodzice mający dziecko, oboje alimentują to dziecko, więc oboje są alimenciarzami. Dla mnie nie jest to obraźliwe, ale dla niektórych osób bywa, wtedy stosują na zasadzie odbicia piłeczki, ponieważ sami są tak nazywani.
    Właścicielka jest określeniem patologii w zajmowaniu się dzieckiem, kiedy matka stosuje przemoc wobec dziecka, najczęściej ograniczając dziecku spotkania z rodziną, czasami w inny sposób nadużywając swojej władzy.

    O ile "właścicielka dziecka" określa jakąś patologię i opisuje stan faktyczny, to "tatuś" jest wyłącznie określeniem uszczypliwym, świadczącym o własnych problemach emocjonalnych mówiącego to. Gdybyś powiedziała "świąteczny tatuś", to bym nie protestował, gdyby chodziło o ojca, który jest dwa razy w roku na święta.

    Poza tym, określenie "tatuś", jest określeniem dziecięcym. Wyśmiewanie słownictwa dziecięcego i używanie go w złośliwych celach, jest płaskie jak tasiemiec i obrzydliwe, jak glista. Wara od dzieci!
  • blue_ania37 24.05.14, 18:22
    altz napisał:

    > W takich sytuacjach się mówi, że dziecko jest zajęte, bo idzie do dentysty i ko
    > ńczy się sprawę.
    > To są poważne powody, dziecko to doskonale zrozumie.
    > Jeśli Ty idziesz do dentysty, a przychodzi ojciec tego dziecka, to mówisz, że d
    > obrze się składa, ale będzie dopiero po 18.

    Ale ja z tym panem tata nie żyję, więc jak ma być po 18?
    Nie chcę i on nie chce i ty pewnie też mieć wiecznego dogadywania się z kimś kogo nawet za bardzo się nie lubi?smile
    Nie łatwiej ustalić masz wtorki i piątki?
    Dziecko, wie, że zawsze we wtorek przyjdzie po niego tata matka może załatwić swojego fryzjera?
    Jaka to przemoc?
    To jasne reguły?
    Dziecko wie, że tata z nami nie mieszka.
    Nie mam ochoty ani on na ustawiczne smsy rozmowy nie jestem z nim on nie jest ze mną mamy dziecko, i musimy się dogadać potem.
    Są sytuacje awaryjne i on i ja to akceptujemy.


    > Jak się facet nie umawia, a Ty masz zajęcie, to trudno. Jeśli nie masz planów,
    > to nie widzę przeszkód, żeby ojciec się dzieckiem zajął.
    > Ustalenie na sztywno godzin bez wyraźnego powodu, jest kompletnym nieliczeniem
    > się z dzieckiem i można to traktować jako przemoc wobec dziecka.

    Przemocą jest to co zrobił mój były wobec dziecka kiedyś, dziś kiedy dziecko wie, że ojciec go zabiera we wtorki i piątki jest zdrowe dla wszystkich.
    Dla dziecka, dla byłego i dla mnie nie musimy rozmawiać ustalać....
    Ale kiedy zapalił się mi się kontakt w mieszkaniu był pierwszą osobą do której zadzwoniłam aby pomógł mi z młodym i wziął go również w poniedziałeksmile
    Co jest przemocowe?
    Że młody ma świadomość że z ojcem spędza wtorki? a ze mną środy?
    Rozwiedliśmy się i nie musimy i nie chcemy utrzymywać kontaktów.
    Robimy to tylko dla młodego i tylko dlatego były wie, gdzie mieszkam, a ja wiem gdzie on.
    Znieść się możemy na jasełkach, uroczystościach z okazji festynu rodzinnego wymieniając uwagi na temat młodego, że urósł, że chce wody siku itp i wystarczy.

    > Jedno z drugim się nie kłóci. Możecie ustalić, że co drugą sobotę on zajmuje si
    > ę dzieckiem i to jest ustalone i pewne.

    Układ jest cotygodniowy, bez zmian chyba że coś wypada.
    On akceptuje, że młody leci z moimi rodzicami do Grecji ja pozwalam mu w ostatnim tyg przed wylotem mieć młodego tyle ile chce.
    Każdy we własnej łazience próbuje zmyć z nóg młodego smar z rowerusmile wymieniając się poglądami co jeszcze można dać na te nogismile

    > A jakie to organizowanie? Przecież i tak nie siedzisz dziecku nad głową, tylko
    > masz w ten czas zaplanowane własne zajęcia, które wykonasz, nawet jeśli dziecka
    > nie będzie, będziesz miała tylko więcej czasu.
    > Dla mnie to wszystko to są jakieś wykręty.

    Chcę wolności, że z Rysiem mogę w środę się spotkać, i były też chce wolności że nie będę mu zawracała gitary w poniedziałek to chyba zdrowe?
    >

    > Ja nie lubiłem być przykuty z dzieckiem do placu zabaw, robiłem takie rzeczy, ż
    > ebyśmy razem byli zadowoleni, dopiero potem, po rozwodzie, dziecko stało się za
    > małe na takie rzeczy, przedtem nie było przeciwwskazań. Marek Kamiński podróżo
    > wał z malutkim dzieckiem po świecie, pokazując przy okazji, że da się.

    Nie chodzi o przykucie i że światem jest plac zabaw, ale posiadanie dziecka stanowi ograniczeniesmile.
    Nie zauważyłam tabunów facetów poszukujących towarzyszek życia nad jeziorem, w lesie i na grzybach z dzieckiemsmile
    >
    > > Skąd ty wysnułeś wniosek że faceci są głupsi po tym filmiku?
    > To nie mój wniosek, ja tak nie powiedziałem. Powiedziała to ta pani, że są głup
    > si i nadają się do jednego, a że są głupsi, widzę, że przyznałaś teraz rację.

    Faceci są inni i tylko to, macie inną wrażliwość, działacie na inne bodźce, jesteście konkretniejsi ale nie głupsi, przemawia bardziej do mnie koncepcja jakiś kompleksów przez Ciebie

    > Baba jest głupio, ale nie ma zahamowań przed mówieniem prawdy, dlatego jest tak
    > a ważna w poznaniu płci kobiecej.

    Powinnam się dowalić o przemoc, mogę podać przykłady dużo w mówieniu prawdy przez facetów kiedy nikt się nie burzysmile

    > Alimenty panie zazwyczaj dostają, jeśli nie z rąk pana, to przez Fundusz. Mało
    > która nie otrzymuje alimentów.

    Hura mogę dostać przez funduszsmile
    Nie zawstydzaj polskich matek i ojców tymi pieniędzmi.
    Niekiedy koniecznymi, niekiedy jedynymi ale żenujacymi.

    > Nie rozumiesz. Jest praca albo jej nie ma. Nie ma! smile
    > Jak jest duża bieda, to nie ma zlecających mycie okien, ludzie robią wszystko s
    > ami.
    > U nas do tego jest bardzo duża szara strefa i przyzwolenie na to. Póki się nie
    > usunie szarej strefy, to i alimenty będą kulać.
    > Ja mam bardzo nieregularną pracę i nieprzewidywalną. W każdym momencie może mi
    > się praca skończyć, a jeszcze muszę zarobić na alimenty w trudniejszych miesiąc
    > ach zimowych. Tak ma bardzo dużo osób, niekoniecznie z dużych zakładów.

    To ty nie rozumieszsmile pomysł rodzi zapotrzebowanie.
    I tak to widzę.
    Mogę stracić pracę, co wtedy mam powiedzieć? jemy co drugi miesiąc?
    Czy poszukać pomysłu?
    Mam tylko takie wyjście.


    > Bo jest ojcem i chce być z dzieckiem. Gdyby nie chciał, to nie powinnaś puszcza
    > ć. smile

    Już widzę sytuację odwrotną, znalazłam sobie tego Rysia w trakcie małżeństwa i szcześliwość taty, że Rysio jedzie na wakacje.
    Piszę o zwykłych ludzkich uczuciach a nie o wchodzeniu na własne szczyty, można je osiągnąć ale nie zawsze i każdy we własnym tempie i nie wolno zmuszać.

    > Nie powinno się tego robić. Ale nadal rodzice biją dzieci (matki częściej!), to
    > się powoli zmienia. Każą często w sposób upokarzający dziecko, ograniczają dzi
    > ecku spotkania z rodziną bez powodu, stosują szantaż itd. itp. Jest na to przyz
    > wolenie społeczeństwa.

    Nie zauważyłam przyzwolenia na ograniczenia praw do widzenia dziecka.
    Nie biję dziecka bo nie.
    Nie zabraniam kontaktów z tatą i babcią, nie chcę jedynie obecności tej pani to mało nie uważasz?

    >
    > > alimenciara, właścicielka? to też przemoc?
    > alimenciarz, to człowiek alimentujący dziecko, rodzice mający dziecko, oboje al
    > imentują to dziecko, więc oboje są alimenciarzami. Dla mnie nie jest to obraźli
    > we, ale dla niektórych osób bywa, wtedy stosują na zasadzie odbicia piłeczki, p
    > onieważ sami są tak nazywani.
    > Właścicielka jest określeniem patologii w zajmowaniu się dzieckiem, kiedy matka
    > stosuje przemoc wobec dziecka, najczęściej ograniczając dziecku spotkania z ro
    > dziną, czasami w inny sposób nadużywając swojej władzy.

    Znam jeszcze określenie matka polkasmile niby nic a jednak pokazuje jakieś emocje i powoduje nadużycia.

    > Poza tym, określenie "tatuś", jest określeniem dziecięcym. Wyśmiewanie słownict
    > wa dziecięcego i używanie go w złośliwych celach, jest płaskie jak tasiemiec i
    > obrzydliwe, jak glista. Wara od dzieci!

    Mówię na mojego tatę tatuś, widuję go 4 razy do roku, zawsze daję mu swój samochód żeby sprawdził co dolega lub nie. Zawsze nalewa mi do pełna paliwa, oleju, płynu do spryskiwaczy, wymienia żarówki.
    Daje pieniądze kiedy nie mam, i dba o młodego kupując mu trampki do piłki.
    To mój tatuś będący zawsze kiedy potrzebuje i mam świadomość, że gdybym była obojętnie gdzie wystarczy telefon i on będzie.
    Dla takiego sposobu wychowania jestem przyzwyczajona i takich tatusiów życzę wszystkim dzieciomsmile


    --
    www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I
  • altz 24.05.14, 18:57
    blue_ania37 napisała:
    > Nie chcę i on nie chce i ty pewnie też mieć wiecznego dogadywania się z kimś ko
    > go nawet za bardzo się nie lubi?smile
    > Nie łatwiej ustalić masz wtorki i piątki?
    Jeśli dziecko wie, co to jest wtorek i piątek i nie zna nic lepszego, to faktycznie może to być dla niego najlepsza opcja.


    > Nie zauważyłam tabunów facetów poszukujących towarzyszek życia nad jeziorem, w
    > lesie i na grzybach z dzieckiemsmile
    Jak chcesz, tak masz. smile

    > Faceci są inni i tylko to, macie inną wrażliwość, działacie na inne bodźce, jes
    > teście konkretniejsi ale nie głupsi, przemawia bardziej do mnie koncepcja jakiś
    > kompleksów przez Ciebie
    To nie są kompleksy, tylko wiedza, co faktycznie myślą kobiety o mężczyznach. Moje odczucia do ich zdania, mają się nijak.

    > Powinnam się dowalić o przemoc, mogę podać przykłady dużo w mówieniu prawdy prz
    > ez facetów kiedy nikt się nie burzysmile
    Ja też mógłbym sypnąć, jak z rękawa. Ja wiem, skąd pochodzę, z jakiego kraju.

    > Hura mogę dostać przez funduszsmile
    > Nie zawstydzaj polskich matek i ojców tymi pieniędzmi.
    > Niekiedy koniecznymi, niekiedy jedynymi ale żenujacymi.
    Właśnie obraziłaś jakieś 20 milionów Polaków. Brawo, spory sukces! wink

    > To ty nie rozumieszsmile pomysł rodzi zapotrzebowanie.
    > I tak to widzę.
    Powiedz to tym setkom, składającym papiery na jedno głupie i kiepsko płatne stanowisko pracy. smile
    To się zmieni za 6-8 lat, kiedy ubędzie ludzi w wieku przydatności do pracy, wtedy będziesz miała pełną rację, ale o wyjazdach do Grecji będziesz mogła pomarzyć, bo Polacy zbiednieją, takie są długoterminowe przewidywania. Co śmieszne, ja to mówiłem dobrych kilka lat temu, mógłbym zostać wróżką-doradcą ministra finansów. wink

    > Mogę stracić pracę, co wtedy mam powiedzieć? jemy co drugi miesiąc?
    > Czy poszukać pomysłu?
    > Mam tylko takie wyjście.
    Masz rodzinę, może pomogą. Albo się uda, albo oddasz dziecko do Domu Dziecka, jak to bywało po wojnie. Ciekawe doświadczenie, mógłbym Ci tego życzyć, ale się powstrzymam. wink

    > Nie zauważyłam przyzwolenia na ograniczenia praw do widzenia dziecka.
    > Nie biję dziecka bo nie.
    > Nie zabraniam kontaktów z tatą i babcią, nie chcę jedynie obecności tej pani to
    > mało nie uważasz?
    Nie robisz tego, ale wiele pań tak robi. Nie chcesz pani we własnym domu, Twoja sprawa i wybór, możesz nie chcieć byłego kochanka u siebie, też masz takie prawo. Mnie to nie rusza, ale to nie jest norma wśród Polek po rozwodzie.

    > Znam jeszcze określenie matka polkasmile niby nic a jednak pokazuje jakieś emocje
    > i powoduje nadużycia.
    Jest takie, fakt, chociaż nie wiem dokładnie, o czym mówi. smile

    > Mówię na mojego tatę tatuś, widuję go 4 razy do roku
    I to nie prześmiewczo? Więc dlaczego używasz do wyśmiewania? Tym bardziej powinnaś była to rozumieć.
  • blue_ania37 24.05.14, 21:19
    altz napisał:

    > Jeśli dziecko wie, co to jest wtorek i piątek i nie zna nic lepszego, to faktyc
    > znie może to być dla niego najlepsza opcja.

    Dziecko jest rozwiedzionych osób, bez sympatii i żadnych wyższych uczuć, wiesz przecież ze u mnie poszło na zabójsmile
    A dziś na zgliszczach tego dwóch niepokornych wariatów próbuje coś zbudować.
    To cenne dla młodego dla byłego i dla mnie pomimo że za każdym razem mam ochotę jak i onsmile
    Mamy wszystko inne oprócz młodegosmile on widzi w nim siebie ja swoje oczy i włosy to jedyne co nas łączy.
    Niesamowicie się wychowuję kopię kogoś kto pokopał i w kim widzę jego i tak już będzie zawszesmile

    > Jak chcesz, tak masz. smile

    Nie szukam facetów na grzybachsmile podaję to jako przykład, że to nie jest łatwosmile

    > To nie są kompleksy, tylko wiedza, co faktycznie myślą kobiety o mężczyznach. M
    > oje odczucia do ich zdania, mają się nijak.

    Kobiety myślą to co sobą reprezentujecie, UWAGA po rozwodzie jest to bardziej wyczulone, taka nauka życia.

    > Hura mogę dostać przez funduszsmile
    > > Nie zawstydzaj polskich matek i ojców tymi pieniędzmi.
    > > Niekiedy koniecznymi, niekiedy jedynymi ale żenujacymi.
    > Właśnie obraziłaś jakieś 20 milionów Polaków. Brawo, spory sukces! wink

    Biorąc pod uwagę że jest Polaków trochę ponad 40 miliony.
    Czym obraziłam?
    Zawstydziłam, wyzwałam?
    Raczej chciałam zwrócić uwagę na patologię na ile państwo wycenia dziecko.

    o wyjazdach do Grecji będziesz mogła pomarz
    > yć, bo Polacy zbiednieją, takie są długoterminowe przewidywania. Co śmieszne, j
    > a to mówiłem dobrych kilka lat temu, mógłbym zostać wróżką-doradcą ministra fin
    > ansów. wink

    Trzeba było się starać i uwierz że za te parę lat będę w Grecji smile bo chcę a życie polega na chceniu i realizowaniusmile

    > Masz rodzinę, może pomogą. Albo się uda, albo oddasz dziecko do Domu Dziecka, j
    > ak to bywało po wojnie. Ciekawe doświadczenie, mógłbym Ci tego życzyć, ale się
    > powstrzymam. wink

    Pomogą bo kochają a dziecka do domu w którym pracuję nie wyobrażam sobie oddać.
    O czym ty mówisz o latach powojennych? kużwa jesteśmy trochę już do przodu

    > Nie robisz tego, ale wiele pań tak robi. Nie chcesz pani we własnym domu, Twoja
    > sprawa i wybór, możesz nie chcieć byłego kochanka u siebie, też masz takie pra
    > wo. Mnie to nie rusza, ale to nie jest norma wśród Polek po rozwodzie.

    Nie to są emocje i trzeba na nie czasu

    Jest takie, fakt, chociaż nie wiem dokładnie, o czym mówi. smile
    Wiesz dokładnie o czym mówię i czym można gadać
    >
    > > Mówię na mojego tatę tatuś, widuję go 4 razy do roku
    > I to nie prześmiewczo? Więc dlaczego używasz do wyśmiewania? Tym bardziej powin
    > naś była to rozumieć.

    Nie przesmiewczo, dba o mnie od kiedy się dowiedział bo wiele lat nie wiedział. o co ma żal
    Zę ty to odebrałeś prześmiewczo nie moja wina tylko twojego odbioru.


    --
    www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I
  • altz 24.05.14, 21:48
    blue_ania37 napisała:
    > Kobiety myślą to co sobą reprezentujecie, UWAGA po rozwodzie jest to bardziej
    > wyczulone, taka nauka życia.
    Mężczyźni też tak mają.

    > Czym obraziłam?
    > Zawstydziłam, wyzwałam?
    > Raczej chciałam zwrócić uwagę na patologię na ile państwo wycenia dziecko.
    Większość osób zarabia naprawdę małe pieniądze, zresztą jest taka norma, że te 75% pracowników w państwie zarabia naprawdę małe pieniądze, niewiele ponad minimum.
    Ostatnio mocno się zdziwiłem, jaka duża jest bieda w Niemczech, tam też alimenty nie są za duże.

    > Trzeba było się starać i uwierz że za te parę lat będę w Grecji smile bo chcę a ży
    > cie polega na chceniu i realizowaniusmile
    Nie polega, to jest tylko złudzenie, ale starać się warto, czasami się udaje.
  • blue_ania37 24.05.14, 22:11
    altz napisał:
    > .
    > Większość osób zarabia naprawdę małe pieniądze, zresztą jest taka norma, że te
    > 75% pracowników w państwie zarabia naprawdę małe pieniądze, niewiele ponad mini
    > mum.
    > Ostatnio mocno się zdziwiłem, jaka duża jest bieda w Niemczech, tam też aliment
    > y nie są za duże.

    Altz mam dosyć rozmowy o kasie, to nie jest priorytetem w życiu uwierz ofierzesmile przemocy ekonomicznejsmile

    >
    > > Trzeba było się starać i uwierz że za te parę lat będę w Grecji smile bo chc
    > ę a ży
    > > cie polega na chceniu i realizowaniusmile
    > Nie polega, to jest tylko złudzenie, ale starać się warto, czasami się udaje.

    Mam swoją pracę, swoje zwyczaje swoje znajomości właśnie tamsmile swoje chcenia uda mi się bo dlaczego nie?


    --
    www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVLNa obronę pana taty muszę wspomnieć, że doszło do niego, że ja to byłam nic i zaproponował polubowny podział majątku, boi się, że że mogę być świnią i dopisać się do działkismileTaki grunwald po latachsmile bez w4I
  • altz 25.05.14, 07:27
    blue_ania37 napisała:
    > Altz mam dosyć rozmowy o kasie, to nie jest priorytetem w życiu uwierz ofierze:
    > ) przemocy ekonomicznejsmile
    Wybacz, ale to Ty piszesz najczęściej o pieniądzach i wyśmiewasz tych, którzy ich mają mniej.
    Zresztą, nie Ty jedna, wiele kobiet tak robi. Co dziwne, ale nie pamiętam, żeby któryś panów tak robił?
    Pieniądze są ważne, można leczyć dziecko, nie musi od razu umrzeć, jak to się dzieje w wielu krajach, można gdzieś mieszkać, nie trzeba szukać starych blach do zbudowania domku, jest co jeść, jest woda w domu, ogrzewanie itd. Na takim poziomie, jak Ty, żyje tylko 7% populacji ludzkiej, reszta żyje w o wiele gorszych warunkach.
    Ofiara przemocy ekonomicznej? Wyłącznie? Ostatnio pisałaś, że mąż Cię skopał? Więc kłamałaś?

    > Mam swoją pracę, swoje zwyczaje swoje znajomości właśnie tamsmile swoje chcenia ud
    > a mi się bo dlaczego nie?
    Bo może być różnie w życiu. Ostatnio znajomy kolegi stracił oko, na drugie widzi źle. Jest już wyłączony z pracy, a jeszcze ma do zapłacenia rachunki związane z operacją. W życiu bywa różnie. Ciesz się, masz z czego.
  • blue_ania37 25.05.14, 11:19
    altz napisał:
    > Wybacz, ale to Ty piszesz najczęściej o pieniądzach i wyśmiewasz tych, którzy i
    > ch mają mniej.
    > Zresztą, nie Ty jedna, wiele kobiet tak robi. Co dziwne, ale nie pamiętam, żeby
    > któryś panów tak robił?

    Co ty gadasz? jakie wyśmiewanie ludzi którzy mają ich mniej?
    Gdzie ty to wyczytałeś?
    A to że jak jest ich za mało to trzeba zarabiać to mówiłam i myślę że nie odkryłam Ameryki.

    > Pieniądze są ważne, można leczyć dziecko, nie musi od razu umrzeć, jak to się d
    > zieje w wielu krajach, można gdzieś mieszkać, nie trzeba szukać starych blach d
    > o zbudowania domku, jest co jeść, jest woda w domu, ogrzewanie itd. Na takim po
    > ziomie, jak Ty, żyje tylko 7% populacji ludzkiej, reszta żyje w o wiele gorszyc
    > h warunkach.

    Przepraszam, że nie urodziłam się np w Indiach w najniższej kaście, ale jeszcze mam szansę w następnym wcieleniu.
    > Ofiara przemocy ekonomicznej? Wyłącznie? Ostatnio pisałaś, że mąż Cię skopał? W
    > ięc kłamałaś?

    Ja nigdy nie kłamię, i nigdy nie pisałam, że mąż mnie skopał to nie byłam ja, bo ja bita nie byłam.

    > Bo może być różnie w życiu. Ostatnio znajomy kolegi stracił oko, na drugie widz
    > i źle. Jest już wyłączony z pracy, a jeszcze ma do zapłacenia rachunki związane
    > z operacją. W życiu bywa różnie. Ciesz się, masz z czego.

    Bo może w życiu być lepiej? a nie tylko gorzej?
    Bo można być optymistą?
    Bo to co się dzieje w życiu można wykorzystać ? złe i dobre doświadczenia?


    --
    www.youtube.com/watch?v=YErXozSHW9w
  • altz 25.05.14, 12:32
    blue_ania37 napisała:
    > Ja nigdy nie kłamię, i nigdy nie pisałam, że mąż mnie skopał to nie byłam ja, b
    > o ja bita nie byłam.

    napisałaś:
    > Niesamowicie się wychowuję kopię kogoś kto pokopał

    To kto Cię kopał? Czy w ogóle nie kopał?
    Jeśli tak, to czemu nie napisałaś, że Cię zgwałcił, obciął Ci ucho? Też mogłabyś się poczuć, jakby Ci urwał nogę/głowę...
    Byłoby bardziej dramatycznie.
  • blue_ania37 25.05.14, 15:04
    altz napisał:

    >
    > napisałaś:
    > > Niesamowicie się wychowuję kopię kogoś kto pokopał

    Kopia od podobieństwa po prostu.
    Pokopanie od pokopania emocjonalnego.
    Wychowuję fizycznie mojego mężasmile
    Moje dziecko jest nie odróżnienia od niego fizycznie, jeszcze raz mam szansę zobaczenia kiedyś go młodegosmile
    Tylko o to chodziło, jest tak podobny do niego że jego matka i moja kiedyś nie umiały kiedyś rozpoznać na zdjęciach kto to jest.
    Takie dziecko ma się tylko raz w życiu.
    I tym bardziej boli, że mam tak jak ma.
    >
    > To kto Cię kopał? Czy w ogóle nie kopał?
    > Jeśli tak, to czemu nie napisałaś, że Cię zgwałcił, obciął Ci ucho? Też mogłaby
    > ś się poczuć, jakby Ci urwał nogę/głowę...
    > Byłoby bardziej dramatycznie.

    Nikt mnie nie kopał, nie zgwałcił i nie obciął ucha.
    Za swoje głupoty zapłaciłam własną cenę.
    Domagasz się dramatyczności?
    Mam wywlec swoją duszę? aby udowadniać?
    Nie chcęsmile
    Wystarczy mi prawda którą mam w sobie bez emocji i bez zobowiązań.


    --
    www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
  • altz 25.05.14, 15:21
    blue_ania37 napisała:
    > Nikt mnie nie kopał, nie zgwałcił i nie obciął ucha.
    > Za swoje głupoty zapłaciłam własną cenę.
    > Domagasz się dramatyczności?

    Nie domagam się. Wystarczy, że się przyznałaś, że skłamałaś.
  • blue_ania37 25.05.14, 15:23
    altz napisał:

    > blue_ania37 napisała:
    > > Nikt mnie nie kopał, nie zgwałcił i nie obciął ucha.
    > > Za swoje głupoty zapłaciłam własną cenę.
    > > Domagasz się dramatyczności?
    >
    > Nie domagam się. Wystarczy, że się przyznałaś, że skłamałaś.

    Gdzie? kiedy?


    --
    www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I
  • altz 25.05.14, 15:29
    > > Nie domagam się. Wystarczy, że się przyznałaś, że skłamałaś.

    blue_ania37 napisała:
    > Gdzie? kiedy?

    Napisałaś, że mąż Cię nie kopał, tylko wymyśliłaś to w celu podkreślenia ekspresji.
  • blue_ania37 25.05.14, 15:34
    altz napisał:

    > > > Nie domagam się. Wystarczy, że się przyznałaś, że skłamałaś.
    >
    > blue_ania37 napisała:
    > > Gdzie? kiedy?
    >
    > Napisałaś, że mąż Cię nie kopał, tylko wymyśliłaś to w celu podkreślenia ekspr
    > esji.

    Pokopał psychiczniesmile Altz skup się
    --
    www.youtube.com/watch?v=YErXozSHW9w
  • altz 25.05.14, 15:43
    blue_ania37 napisała:
    > Pokopał psychiczniesmile Altz skup się

    Najpierw napisałaś, że Cię pokopał.
    Kłamiesz cały czas, ale nie chcesz się przyznać, że palnęłaś głupotę i wprowadziłaś w błąd.
    Po za tym to jest język przemocy.

    A tak swoją drogą, czy czułabyś się lepiej, gdyby faktycznie mąż Cię uderzył czy kopnął?
    Miałabyś okazję to napisać i byłoby to zgodne z prawdą, on byłby dużo gorszy, niż jest w rzeczywistości, chociaż i tak mocno przegiął.
    Mi się oberwało od żony fizycznie, nie piszę, że mnie pokopała, bo mnie nie kopała, tylko biła łapami, ale ponieważ jestem sporo większy, więc szkody nie doznałem, oprócz szkody na psychice.
    Nie ośmieliłbym się napisać, że mnie pokopała, bo to by była nieprawda. Nie napisałbym, że mnie pobiła, bo jest na to za słaba, a nie używała narzędzi.

    "Prawda was wyzwoli" - jak pisał pewien klasyk
  • blue_ania37 25.05.14, 16:06
    altz napisał:

    > blue_ania37 napisała:
    > > Pokopał psychiczniesmile Altz skup się
    >
    > Najpierw napisałaś, że Cię pokopał.

    Rozumiesz słowa pokopał psychicznie czy po prostu nie rozumiesz?
    > Kłamiesz cały czas, ale nie chcesz się przyznać, że palnęłaś głupotę i wprowadz
    > iłaś w błąd.
    > Po za tym to jest język przemocy.

    Przemocą jest to że rozmawiasz ze mną w ten sposób, uwierz że specjaliści z tej dziedziny zauważyliby u ciebie przemoc.
    Oczekujesz odpowiedź którą ty chcesz i nie zauważasz że jej nie dostaniesz ani że jest nieprawdziwa
    >
    > A tak swoją drogą, czy czułabyś się lepiej, gdyby faktycznie mąż Cię uderzył cz
    > y kopnął?
    > Miałabyś okazję to napisać i byłoby to zgodne z prawdą, on byłby dużo gorszy, n
    > iż jest w rzeczywistości, chociaż i tak mocno przegiął.

    Ale nie zrobił tego, więc co mam wymyślać, mam się robić na ofiarę losu? bo potrzeba tego jest w Tobie, że napisałam pokopanie? i teraz będziesz starał się udowodnić mi, że jednak pokopał skoro nie pokopał? fizycznie.
    Tak czułabym sie lepiej gdyby pokopał fizycznie miałabym dowód na jego bycie małym człowiekiem a tak musiałam sama dojść do tego a o przemocy psychicznej nie masz pojęciasmile

    > Nie ośmieliłbym się napisać, że mnie pokopała, bo to by była nieprawda. Nie nap
    > isałbym, że mnie pobiła, bo jest na to za słaba, a nie używała narzędzi.

    Pobił psychicznie, zabrał wszystko co lubiłam i ci kochałam, to inny świat Altzsmile
    >
    > "Prawda was wyzwoli" - jak pisał pewien klasyk

    Prawdę mam w sobie. nie znam fizycznej przemocy znam przemoc psychiczną niekiedy może gorszą bo zostawia blizny na dłużej.
    Nie mam ochoty ani potrzeby udowadniania i mówienia o tym.
    Piekło bez bólu fizycznego i niech tak zostaniesmile
    Idę z kopią męża na plac zabaw smile rządzi piłkasmile


    --
    www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
  • altz 25.05.14, 16:30
    blue_ania37 napisała:
    > Rozumiesz słowa pokopał psychicznie czy po prostu nie rozumiesz?

    Napisałaś na początku, że cię pokopał, o psychice nic nie było.
    Poza tym nie ma czegoś takiego jak "pokopanie psychiczne", to są tylko takie sformułowania potrzebne, żeby obrzydzić sobie drugiego człowieka i wywołać w sobie agresję względem niego.

    > Przemocą jest to że rozmawiasz ze mną w ten sposób, uwierz że specjaliści z tej
    > dziedziny zauważyliby u ciebie przemoc.
    Przemocą jest to, co teraz robisz. Chcesz mnie zmusić, żebym przyznał rację, chociaż sama wiesz, że nie masz i że przegięłaś i że rzuciłaś nieprawdziwe oskarżenie na byłego męża.
    Nasz język jest dokładny, celny, ty jesteś osobą świadomą i wykształconą, więc to co robisz, robisz z premedytacją. Komuś innemu prawdopodobnie nie zwróciłbym uwagi, ale świadomą manipulacją się brzydzę.

    A teraz tak zwane zamydlanie:
    > Ale nie zrobił tego, więc co mam wymyślać, mam się robić na ofiarę losu? bo pot
    > rzeba tego jest w Tobie, że napisałam pokopanie? i teraz będziesz starał się ud
    > owodnić mi, że jednak pokopał skoro nie pokopał? fizycznie.

    > Tak czułabym sie lepiej gdyby pokopał fizycznie miałabym dowód na jego bycie ma
    > łym człowiekiem a tak musiałam sama dojść do tego a o przemocy psychicznej nie
    > masz pojęciasmile
    To akurat rozumiem. Byłoby łatwiej.

    > Pobił psychicznie, zabrał wszystko co lubiłam i ci kochałam, to inny świat Altz
    > smile
    Teraz znowu Cię po bił? smile
    Lecz głowę, bo będzie za późno! wink

    > Idę z kopią męża na plac zabaw smile rządzi piłkasmile
    Dobry krok, wysiłek fizyczny leczy psychikę! wink
    Ja chyba też się przejdę, chociaż już raz byłem. smile

    Dla mnie koniec tematu, swoje napisałem i zdania nie zmieniłem.
  • chalsia 25.05.14, 16:41
    > Nasz język jest dokładny, celny, ty jesteś osobą świadomą i wykształconą, więc
    > to co robisz, robisz z premedytacją. Komuś innemu prawdopodobnie nie zwróciłbym
    > uwagi, ale świadomą manipulacją się brzydzę.

    nasz język jest także bogaty w przenośnie i ja na przykład nie miałam problemu (pamiętając co pisała BlueAnia) ze zrozumieniem, że jej mąż pokopał ją PSYCHICZNIE
    tak samo jak określenie, że ktoś kogoś zdołował, nie oznacza, że go zakopał w dole
    albo, że jak ktoś ma zakuty łeb, nie oznacza, że jest to rycerz w przyłbicy
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • blue_ania37 25.05.14, 19:58
    altz napisał:

    > Napisałaś na początku, że cię pokopał, o psychice nic nie było.
    > Poza tym nie ma czegoś takiego jak "pokopanie psychiczne", to są tylko takie sf
    > ormułowania potrzebne, żeby obrzydzić sobie drugiego człowieka i wywołać w sobi
    > e agresję względem niego.

    Jaką mam wywoływać w sobie agresję do człowieka który okazał się tak marnym że wymienił zamki? ze strachu przed dzieckiem i przed własnymi dokonaniami.?
    Przepraszam, że użyłam słów które ty rozumiesz fizyczniesmile zdemolowanie mózgu mogę dodać i dewastację wnętrza i nie ma to nic wspólnego z przemocą fizyczną.

    > Przemocą jest to, co teraz robisz. Chcesz mnie zmusić, żebym przyznał rację, ch
    > ociaż sama wiesz, że nie masz i że przegięłaś i że rzuciłaś nieprawdziwe oskarż
    > enie na byłego męża.

    A jakie rzuciłam na niego te nieprawdziwe oskarżenia?smile
    Pokopał mnie psychicznie to nawet on wiesmile
    Do niczego nie chcę cię zmusić to twoja fobiasmile, jeżeli żle zrozumiałeś moje słowa to starałam się to jedynie wytłumaczyć.

    > Nasz język jest dokładny, celny, ty jesteś osobą świadomą i wykształconą, więc
    > to co robisz, robisz z premedytacją. Komuś innemu prawdopodobnie nie zwróciłbym
    > uwagi, ale świadomą manipulacją się brzydzę.

    Jaką świadomą manipulacją? czy ja gdzieś napisałam, że były mąż mnie bił?
    Altz idź po wodę chociaż stawiam że bardziej ci potrzeba piwasmile zimnego

    > To akurat rozumiem. Byłoby łatwiej.

    Guzik rozumiesz i guzik wiesz, będziesz odsądzał mnie od wszystkiego bo ja napisałam że pokopał nie dodałam psychicznie, zrozumiałeś że mnie kopał i nawet jak napisałam że chodziło mi o psychiczność to dla idei i dla faktu że można wirtualnie napędzać koło nienawiści będziesz to robić.
    Nie różnisz się od mojego byłego mężasmile
    Nawet jak starałam się tłumaczyć to i tak było nie tak i każde powiedzenie czegokolwiek nie zmieniło sytuacji bo ON JUZ WIEDZIAŁ SWOJE i sru.


    Lecz głowę, bo będzie za późno! wink

    O swoją głowę się nie martwię.
    Komórki działają , bardziej martwię się ludźmi którzy tak łatwo rzucają oskarżenia.
    Przeraża cię, że tylko 7 % procent ludzi mieszka i ma wodę i ogrzewanie?
    A masz w nosie, że tak łatwo przychodzi ci szufladkowanie kogoś tylko dlatego że ma cycki?
    > Ja chyba też się przejdę, chociaż już raz byłem. smile

    Idż po piwosmile jak mogę sugerowaćsmile
    >
    > Dla mnie koniec tematu, swoje napisałem i zdania nie zmieniłem.

    To jest też przemocowesmile i każdy poradnik ci to powie,


    --
    www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
  • altz 25.05.14, 20:21
    blue_ania37 napisała:
    > Pokopał mnie psychicznie to nawet on wiesmile
    Trzeba było zrobić psychiczną obdukcję, pójść do psychicznego sądu, może dałby mu psychiczny wyrok!
  • blue_ania37 25.05.14, 20:29
    altz napisał:

    > blue_ania37 napisała:
    > > Pokopał mnie psychicznie to nawet on wiesmile
    > Trzeba było zrobić psychiczną obdukcję, pójść do psychicznego sądu, może dałby
    > mu psychiczny wyrok!

    A skąd wiesz, że nie mam?smile
    Ty który zawsze piszesz o rozwodach bez orzekania?
    Nawołujesz mnie na co? na drogę dochodzenia do prawdy kto bardziej pokopał?
    Wstyd


    --
    www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
  • chalsia 25.05.14, 00:51
    > Ustalenie na sztywno godzin bez wyraźnego powodu, jest kompletnym nieliczeniem
    > się z dzieckiem i można to traktować jako przemoc wobec dziecka.

    mylisz się, a już zwłaszcza w przypadku małych dzieci
    kazdy psycholog dziecięcy Ci powie, że ramy/granice i struktura są niezbędne dziecku do budowania poczucia bezpieczeństwa i dla dziecka jest lepiej, gdy spotkania z dochodzącym rodzicem są ustrukturyzowane - konkretne dni i godziny, a nie na przysłowiowy telefon
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • altz 25.05.14, 07:33
    chalsia napisała:
    > mylisz się, a już zwłaszcza w przypadku małych dzieci
    > kazdy psycholog dziecięcy Ci powie, że ramy/granice i struktura są niezbędne dz
    > iecku do budowania poczucia bezpieczeństwa i dla dziecka jest lepiej, gdy spotk
    > ania z dochodzącym rodzicem są ustrukturyzowane - konkretne dni i godziny, a ni
    > e na przysłowiowy telefon

    Właśnie małe dzieci nie potrafią czekać, nie znają się na zegarku ani kalendarzu i trwa to dość długo.
    A poczucie bezpieczeństwa jest wtedy, gdy jednak ma tych dwoje rodziców i to często, a nie tylko matkę raz na dwa tygodnie po kilka godzin. Ja nie mówię, że w porze spania ma przyjść rodzic i zabierać do siebie, bo to byłby zły pomysł.

    Psychologów mi nie cytuj, oni niech sobie najpierw posprzątają własne podwórko, nauczą się robić rzetelne badania, sprawdzać hipotezy, odłożą szklane kule na bok i własne fobie, może wtedy będą poważnie traktowani.
  • chalsia 25.05.14, 10:57
    > Psychologów mi nie cytuj, oni niech sobie najpierw posprzątają własne podwórko,
    > nauczą się robić rzetelne badania, sprawdzać hipotezy, odłożą szklane kule na
    > bok i własne fobie, może wtedy będą poważnie traktowani.

    buahahaha
    wypowiedział się Altz, wiedzący więcej i lepiej niż niż aktualnie uznana na świecie wiedza z zakresu psychologii dziecięcej
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • altz 25.05.14, 11:13
    chalsia napisała:
    > buahahaha
    > wypowiedział się Altz, wiedzący więcej i lepiej niż niż aktualnie uznana na świ
    > ecie wiedza z zakresu psychologii dziecięcej

    Ha ha ha
    Wypowiedziała się chalsia cytująca debili korzystających z magicznych sztuczek i działalności, która nie jest uznawana za naukę. smile
  • chalsia 25.05.14, 01:02
    > Alimenty panie zazwyczaj dostają, jeśli nie z rąk pana, to przez Fundusz. Mało
    > która nie otrzymuje alimentów.

    znów się mylisz, jest mnóstwo kobiet, które nie "łapią się" na FA z powodu przekroczenia progu zarobkowego w "zawrotnej" wysokości - przeciętny miesięczny dochód netto na osobę w rodzinie w roku poprzedzającym okres świadczeniowy nie przekracza kwoty 725zł.
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • altz 25.05.14, 07:39
    > > Alimenty panie zazwyczaj dostają, jeśli nie z rąk pana, to przez Fundusz.
    > > Mało która nie otrzymuje alimentów.

    chalsia napisała:
    > znów się mylisz, jest mnóstwo kobiet, które nie "łapią się" na FA z powodu prze
    > kroczenia progu zarobkowego w "zawrotnej" wysokości - przeciętny miesięczny do
    > chód netto na osobę w rodzinie w roku poprzedzającym okres świadczeniowy nie pr
    > zekracza kwoty 725zł.

    Nie mylę się, ja znam takie przypadki, ale ich jest mniejszość. Jak już pisałem wiele razy, około 75% populacji zarabia minimalną płacę albo trochę powyżej.
    Może to być mnóstwo osób, ale to jest jednak jest mniejszość.
    Był u mnie taki okres, że miałem na osobę taką kwotę, jak piszesz, biedy nie było, nawet na wakacje się jeździło. Ale prawda, jeśli są tylko dwie osoby, to nie jest lekko.
  • chalsia 25.05.14, 11:47
    > Nie mylę się, ja znam takie przypadki, ale ich jest mniejszość. Jak już pisałem
    > wiele razy, około 75% populacji zarabia minimalną płacę albo trochę powyżej.
    > Może to być mnóstwo osób, ale to jest jednak jest mniejszość.

    Podam Ci trochę danych, które jasno pokazują, że się mylisz. Jesli uważasz, że się nie mylisz - podaj dane/źródła, które przywiodły Cię do Twoich wniosków. Jesli nie pdasz, to jak zwykle wyjdzie, że Altza gadanie to gdybanie.

    Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na 1 osobę w gospodarstwie domowym opublikowany przez Prezesa GUS w Biuletynie Statystycznym wynosi 1284,66 zł netto (czyli z połowy 2013 r), a kryterium dochodowe przy kwalifikacji do FA wynosi 725 zł

    ściągalność alimentów a latach 80'tych była ok. 70%, w latach 90'tych spadła do poziomu ok. 12% i na takim mniej więcej jest teraz, najniższym spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej.

    W 1994 roku ponad 300 tysięcy dzieci z rodzin niepełnych (na ogólną liczbę ok. 2,2 min dzieci żyjących w rodzinach niepełnych) korzystało ze świadczeń wypłacanych z Funduszu Alimentacyjnego. Nie sądzę by proporcje znacząco się zmieniły.

    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • altz 25.05.14, 12:49
    chalsia napisała:
    > Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na 1 osobę w gospodarstwie domow
    > ym opublikowany przez Prezesa GUS w Biuletynie Statystycznym wynosi 1284,66 zł
    > netto
    (czyli z połowy 2013 r), a kryterium dochodowe przy kwalifikacji do
    > FA wynosi 725 zł

    Ciekawe, że wyszła tak duża kwota? Za dużo biedy widziałem, żeby uwierzyć w takie statystyki. Ale może faktycznie tak jest, że te 25% otrzymuje tak duże pieniądze, że podwyższa tej większej grupie?
    Co oznacza "przeciętny" miesięczny dochód? Jak to jest liczone?

    Zasada 70-75% otrzymujących niskie wynagrodzenie, występuje w większości krajów, taka prawidłowość. Linków nie podam, bo nie zbieram, nikt mi za to nie płaci, ale pamięć do takich rzeczy mam dobrą.
  • chalsia 27.05.14, 23:43
    > chalsia napisała:
    > > Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na 1 osobę w gospodarstwie
    > domow
    > > ym opublikowany przez Prezesa GUS w Biuletynie Statystycznym wynosi 1284,
    > 66 zł
    > > netto
    (czyli z połowy 2013 r), a kryterium dochodowe przy kwalifikacj
    > i do
    > > FA wynosi 725 zł

    altz napisał:
    > Ciekawe, że wyszła tak duża kwota? Za dużo biedy widziałem, żeby uwierzyć w tak
    > ie statystyki. Ale może faktycznie tak jest, że te 25% otrzymuje tak duże pieni
    > ądze, że podwyższa tej większej grupie?
    > Co oznacza "przeciętny" miesięczny dochód? Jak to jest liczone?
    >
    > Zasada 70-75% otrzymujących niskie wynagrodzenie, występuje w większości krajów
    > , taka prawidłowość. Linków nie podam, bo nie zbieram, nikt mi za to nie płaci,
    > ale pamięć do takich rzeczy mam dobrą.

    No to poniżej najświeższe dane, a jak się liczy "przeciętny" miesięczny dochód to sobie w GUSie przeczytaj.

    Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę w gospodarstwie domowym wyniósł w 2013 r. 1299 zł – poinformował w poniedziałek Główny Urząd Statystyczny. W porównaniu do 2012 r. kwota ta okazała się wyższa realnie o 0,7 proc. (wzrost o 21 zł miesięcznie). Zdecydowaną większość swoich dochodów (81,7 proc.) Polacy przeznaczają na bieżące wydatki.

    Z raportu pn. „Sytuacja gospodarstw domowych w 2013 r. w świetle wyników badania budżetów gospodarstw domowych” wynika, że rozwarstwienie finansowe pomiędzy poszczególnymi grupami społeczno-ekonomicznymi jest w Polsce wciąż duże. W najlepszej sytuacji znajdują się tradycyjnie gospodarstwa domowe osób pracujących na własny rachunek (1581 zł na osobę). Na przeciwległym biegunie – z dochodem na poziomie 1007 zł – znalazły się gospodarstwa domowe rencistów.

    „W 2013 r. wystąpił wzrost realnego poziomu przeciętnego dochodu rozporządzalnego ogółem o 0,7 proc. Miał on miejsce we wszystkich grupach społeczno-ekonomicznych gospodarstw domowych. Najwyższy wzrost zanotowano w gospodarstwach domowych rolników (5,6 proc.), a najniższy w gospodarstwach rencistów (0,1 proc.)” – czytamy w raporcie GUS.

    Przeciętne miesięczne wydatki (na osobę w gospodarstwie domowym) wyniosły w ubiegłym roku 1062 zł. Oznacza to, że pozostały nie niezmienionym poziomie względem 2012 r.

    Nadal największa część wydatków to wydatki na żywność oraz napoje bezalkoholowe. Od 2009 r. ich odsetek oscyluje wokół 25 proc. ogółu wydatków. W ubiegłych 12 miesiącach było to przeciętnie 24,9 proc. Na kolejnym miejscu znajdują się wydatki na utrzymanie/użytkowanie domu bądź mieszkania i nośniki energii – wzrosły o 0,5 pkt proc. (do 20,8 proc.) rok do roku.

    „Przeciętne gospodarstwo domowe w 2013 roku zajmowało mieszkanie o powierzchni 74,5 m2, składające się z 2,9 pokoi. Podobnie jak w 2012 roku, ponad połowa badanych gospodarstw domowych oceniała swoją sytuację materialną jako przeciętną, prawie co czwarte gospodarstwo postrzegało ją jako raczej dobrą albo bardzo dobrą, a co piąte jako raczej złą albo złą” – można przeczytać w raporcie GUS.

    --
    "Z czym się zgodziłem, napisałem. Raczej bardziej się nie zgodziłem, a minimalnie zgodziłem. Od początku rozumiem, co piszesz, tylko się z tym nie zgadzam." by Altz
  • korashaz 24.05.14, 09:27
    Trzeba założyć specjalny wątek dedykowany temu osobnikowi. O czymkolwiek i jakakolwiek kobieta nie napisze, to facet jak mantre powtarza, ze kobiety sa agresywne/przemocowe itp. Facet jest tak sfrustrowany, ze nie rozumiem problemow innych a jedynie potrafi odpowiadac i przelewac swoje cierpienia, z ktorymi jak widac zupelnie sobie nie radzi. Potrafi odradzac zdradzonej i porzuconej kobiecie starania sie o rozwod z orzeczeniem i winie bo po co... no comments. Takie zachowanie sie leczy i zglasza administratorowi bo jego zacietrzewienie zahacza o harasment.
  • altz 24.05.14, 09:44
    korashaz napisał(a):
    > Trzeba założyć specjalny wątek dedykowany temu osobnikowi. O czymkolwiek i jaka
    > kolwiek kobieta nie napisze, to facet jak mantre powtarza, ze kobiety sa agresy
    > wne/przemocowe itp.

    Bo są! smile Ja wiem, że w części wynika to z z obowiązków narzuconych sobie i specyfiki kraju, gdzie samej jest ciężko. Ale to i tak nie tłumaczy wszystkiego.

    > Facet jest tak sfrustrowany, ze nie rozumiem problemow innych a jedynie potrafi
    > odpowiadac i przelewac swoje cierpienia, z ktorymi jak widac zupelnie sobie nie radzi.
    Rozumiem problemy, jak mało kto. Często piszę zupełnie z odwrotnej pozycji, ale możliwe, że jestem dość radykalny i mało polityczny. smile

    > Potrafi odradzac zdradzonej i porzuconej kobiecie starania sie o rozwod z orzeczeniem
    > i winie bo po co... no comments.
    Są plusy i są minusy. Alimenty na faceta od kobiety z dziećmi są zupełnie wydumane, dla samej zemsty nie warto rozpętywać wojny, lepsza jest dobra współpraca po rozwodzie, a do ustalenia dystansu i zachowania swojego terenu są dostępne inne środki, równie skuteczne.

    > Takie zachowanie sie leczy i zglasza administratorowi bo jego zacietrzewienie
    > zahacza o harasment.
    harassment, jeśli już się popisujesz obcym językiem wink
    ale są odpowiedniki polskie: ataki, nękanie, szykanowanie, prześladowanie,
    mamy całkiem rozwinięty język smile
  • argentusa 24.05.14, 15:36
    albo to faceci są do niczego. Ci, którzy są facetami jakoś takiego poglądu nie powielają.
    Ech, ja już kiedyś pisałam i zdanie podtrzymuje. ..nie sieją, sami się rodzą.
    Ar.
  • altz 24.05.14, 16:44
    argentusa napisała:
    > albo to faceci są do niczego. Ci, którzy są facetami jakoś takiego poglądu nie
    > powielają.
    > Ech, ja już kiedyś pisałam i zdanie podtrzymuje. ..nie sieją, sami się rodzą.
    > Ar.

    Już się nie popisuj, bo potrafisz tylko rzucać epitetami bez wyjaśnień. Jesteś zwykłym tchórzem.
  • sueellen 24.05.14, 15:42
    czy zdanie dzieci w ogóle się u was liczy?


    Dzieci jechać nie chcą mimo przekonywań taty

    ... bo dla mnie odpowiedz jest OCZYWISTA
  • sueellen 24.05.14, 16:03
    Odpowiem jako dziecko rozwiedzionych rodziców: absolutnie NIE. Ta sytuacja jest chora. Sama długo nie tolerowałam drugiej zony mojego ojca, teraz po latach, kiedy sama mam dzieci, nasze stosunki okresliłabym jako poprawne. Gdyby jednak moj ojciec zaproponował, ze zabierze na wakacje wnuki z "babcią", śmiechem bym zabiła, a sa małzenstwem wiele lat.
  • mayenna 25.05.14, 09:09
    sueellen napisała:

    > Odpowiem jako dziecko rozwiedzionych rodziców: absolutnie NIE. Ta sytuacja jest
    > chora. Sama długo nie tolerowałam drugiej zony mojego ojca, teraz po latach, k
    > iedy sama mam dzieci, nasze stosunki okresliłabym jako poprawne. Gdyby jednak m
    > oj ojciec zaproponował, ze zabierze na wakacje wnuki z "babcią", śmiechem bym z
    > abiła, a sa małzenstwem wiele lat.
    To co napisałaś pokazuje tylko jak bardzo zle stosunki masz w rodzinie, jak bardzo rozwód rodziców skrzywdził ciebie. To nie jest ani dobre, ani normalne i nie namawialabym innych do powielania tej traumy.
  • sueellen 25.05.14, 09:13
    nie mam traumy - po prostu nie uznaję rozwodów.
  • sueellen 25.05.14, 09:16
    dla ścislości - nie uznaję rozwodów osób, którym "znudzilo się" malżeństwo wiec wymieniaja małzonka na nowszy model (nie mam na myśli przypadków skrajnych gdzie dochodzi do przemocy itp)
  • kasper254 25.05.14, 11:20
    1. Nie rozumiem, jak można pozwolić dzieciom na wyjazd z facetem, który ostentacyjnie obnosi się z nową zdobyczą? Jak można pozwolić na to wbrew woli tych dzieci? Przecież to nie są przedmioty: czują, myślą. Wystarczy popatrzeć, jak dzieci Zamachowskiego potraktowały swojego "tatusia"- i jego nową żonę.
    2. Pozwalając na taki wyjazd, roztapiasz je w morze szarości, gdzie w sumie to nie wiadomo, co jest dobre, a co złe. Relatywizm jest dobry w pewnym wieku. Nie w ich. Jeszcze nie wybierają, jeszcze są piękni. Niektórzy myślą, że to tacy sami ramole, jaki oni.
  • altz 25.05.14, 12:37
    kasper254 napisał:
    > 1. Nie rozumiem, jak można pozwolić dzieciom na wyjazd z facetem, który ostenta
    > cyjnie obnosi się z nową zdobyczą? Jak można pozwolić na to wbrew woli tych dzi
    > eci?

    Jeśli nie chcą jechać, to nie jadą. Jeśli nie chcą mieszkać z matką ani z ojcem, idą do Domu Dziecka albo do adopcji, proste!

    > 2. Pozwalając na taki wyjazd, roztapiasz je w morze szarości, gdzie w sumie to
    > nie wiadomo, co jest dobre, a co złe.
    Oni jadą do ojca, nie jadą się seksić z obcymi kobietami. W pewnym wieku nie jest to zupełnie ważne, a potem robi się bardzo ważne.
    Ja mam w nosie, z kim żyje i mieszka matka naszych dzieci, byle dzieciom nic się nie działo.
  • sueellen 25.05.14, 12:46
    swoją drogą, gdybym to ja miała 3 dzieci w wieku 5-11 lat i mój mąż mnie zostawił dla np 25latki co to pojecia o dzieciach nie ma, NALEGAŁABYM aby razem z tymi dziećmi pojechali gdzieś na miesiac (najlepiej tam, gdzie nie ma TV, komputera) np na Mazury albo w Bieszczady suspicious Jestem prawie pewna, że po tym doświadczeniu szanowna pani przestanie czuć miętę do żonatego dzieciatego chłopa suspicious
  • mayenna 25.05.14, 15:11
    Wychodzisz z założenia, że ten chłop jest durny.A co jeśli wyjada i chlop wybrał sobie kobietę, która wie co to życie, że umie zaakceptować jego przeszłośc i dogadać się z jego dziećmi? A po powrocie okaże sie, że nowa ciocia jest przez dzieci lubiana i sama je lubi? Rozumiem że wtedy darcie szat by było bo mamusie zdetronizuje...
    A ja podziwiam osoby, które umieja wyjśc z kręgu swoich zranionych emocji i w tym trudnym doświadczeniu dac swoim dzieciom tylko dobre strony. Jak pewna forumka, która opiekowała się dziećmi tej drugiej, gdy tamta wylądowała w szpitalu i uważała to za naturalne bo przecież to jedyne rodzeństwo jej córki.
    Ale rozumiem, że nie każdego na takie cos stać.
    Pozdrawiam.
    Choć nieodmiennie mnie dziwi, że szczęsliwe mężatki tu zaglądają.. Chyba niejako jak do zoologusmile
  • sueellen 25.05.14, 15:21
    zajrzałam, bo pojawił sie link do ciekawej dyskusji.

    A co jeśli wyjada i chlop wybra
    > ł sobie kobietę, która wie co to życie, że umie zaakceptować jego przeszłośc i
    > dogadać się z jego dziećmi?


    Nie urodziłam się wczoraj, wiem co to znaczy rozbita rodzina przez "dobrą ciocię" i to nie tylko na własnym przykładzie. .
  • mayenna 25.05.14, 16:12
    Jak myślisz, jaki wpływ na postawę dziecka ma to co się dzieje w waszej rodzinie? Ten stanowczy zakaz rozwodów, kary za nieposłuszeństwo? Moim zdaniem model wychowania w twojej rodzinie szwankuje i to mocno - dlatego takie konsekwencje. Więcej luzu, tolerancji, pozytywnych emocji i przykladów a poprawi sięsmileA 11- latka ma prawo do ekstremalnych jazd.
    To nie jest wina rozwodu rodziców, tylko postawy ludzi wobec rozwodu, wobec tego z czym się zmagają, dojrzałości i własnie umiejętności spokojnego zalatwiania bolesnych problemów bez nadmiernie emocjonalnych reakcji.
  • sueellen 25.05.14, 17:08
    Jaasne, tolerancja, rodziny pachworkowe,
    > To nie jest wina rozwodu rodziców,

    To JEST wina rozwodu rodziców. Dziecko czuje się niepewnie, nie wie na czym stoi, jaki nowy wujek znów sie pojawi i jaka ciocia. I to akurat chodzi o rodzinę męża, nie moją.

    Ty myślisz, ze jak facet zostawia śmiertelnie chorą żonę z dwójką dzieci (w tym jedno też chore) i leci do nowej pani "bo się zakochał", to nalezy go poklepać po plecach, a nową przyjąć jak cenny nabytek?? Może ta chora żona jeszcze powinna się cieszyć, że mąż taki zaradny, że już nową matkę dla dzieci znalazł? Ślub się bierze bez przymusu i przysiega się wiernosć w zdrowiu i chorobie, a nie "dopóki nie pojawi się ktoś inny". Życie nie jest czarno - białe, ale jesli ktoś łamie dane słowo bez poważnej przyczyny (np przemoc, alkoholizm itp), to wymiana małżonka na nowszy model nie zasługuje na pochwałę.
  • chalsia 25.05.14, 17:15
    > Może ta chora żona jeszcze powi
    > nna się cieszyć, że mąż taki zaradny, że już nową matkę dla dzieci znalazł?\

    powinności cieszenia sie nie ma, ale w ostatecznym rozrachunku ?
    polecam w tym temacie film z S.Sarandon i J.Roberts, tytułu niestety nie pamiętam
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • sueellen 25.05.14, 17:47
    Zapewniam Cię, że moja matka się nie cieszyła. Umierała opuszczona i conajmniej rozczarowana. Do ostatniego dnia miała nadzieję, że ojciec przyjdzie i ją odwiedzi. Nie przyszedł.
  • sueellen 25.05.14, 17:47
    a zycie, to nie film.
  • chalsia 25.05.14, 17:57
    sueellen napisała:

    > Zapewniam Cię, że moja matka się nie cieszyła. Umierała opuszczona i conajmniej
    > rozczarowana. Do ostatniego dnia miała nadzieję, że ojciec przyjdzie i ją odwi
    > edzi. Nie przyszedł.

    i to też wybaczyłaś swojemu ojcu, więc o co kaman
    --
    "Z czym się zgodziłem, napisałem. Raczej bardziej się nie zgodziłem, a minimalnie zgodziłem. Od początku rozumiem, co piszesz, tylko się z tym nie zgadzam." by Altz
  • sueellen 25.05.14, 18:08
    O nic. Ja mam udane zycie. To mayenna wymyśla teorie "co by było gdyby" i twierdzi, że nalezy "wybaczać" - na marginesie - wybaczać to można jesli ta druga osoba o to wybaczenie jakoś zabiega. Ja twierdzę, że przede wszystkim należy być wiernym, nie oszukiwać, nie zdradzać i nie pożadać cudzych mężów i żon - wtedy nie będzie łez i powodów do wybaczania.
  • mayenna 25.05.14, 19:14
    Nie wymyślam, tylko pytam żeby zrozumiec bo nie pojmuję.
    Wybaczać trzeba dla siebie i dla przykładu bo mamy dzieci. Hodowanie urazy latami niesczy tego kto to robi, jego życie i relacje. Na przykładzie z mojej rodziny - skutki wyszły po wielu latach i ta osoba sama siebie unieszczęśliwia.
  • mayenna 25.05.14, 18:59
    A nie jest tak, że o to co robi ojciec obwiniasz panią? Taki klasyczny koziol ofiarny?
  • mayenna 25.05.14, 17:21
    A ten model, gdzie nieakceptujesz, nie masz życzliwego stosunku jest lepszy?
    Co ci daje taka postawa?
    Masz satysfakcję, że nie przyjęłaś tej pani do rodziny i twój ojciec to zaakceptował? Czemu tak robisz i po co?
  • sueellen 25.05.14, 17:48
    bo to zła kobieta jest smile
    I tyle w temacie, bo "straciłam już za dużo energii na myślenie o niej" tongue_out
  • cel55 25.05.14, 21:10
    mayenna
    ja jestem tolerancyjna, kobieta z brodą mi nie przeszkadza, tak jak każde inne dziwactwo, które nie krzywdzi innych. Ale w stosunkach międzyludzkich należy liczyć się z odczuciami drugiej strony i nie nadstawiać drugiego policzka, gdy Cię biją. Akurat w moim środowisku pani, która na jakiś czas zawiesiła się na żonatym i dzieciatym, doznała takiego ostracyzmu otoczenia, że pokolenie nie wystarczy, żeby jej wybaczyli. I jak będę "umierała " w szpitalu, to wiem, że moi przyjaciele mi pomogą, nie będzie potrzebna ta pani, ani tatuś, który nie dzwonił do dzieci od 3 dni (weekend) bo czeka aż one się stęsknią. Taki ma problem emocjonalny, musi się dowartościować.
    A trawka też ma jakieś dobre strony, dać dzieciom?
  • sueellen 26.05.14, 00:01
    By oszczędzić ludzkości kolejnych konwulsji, musimy jasno i stanowczo powiedzieć naszym tak jak każde inne
    > dziwactwo, które nie krzywdzi innych.

    I to jest najważniejsze. Też jestem tolerancyjna dla czyichś wyborów dopóki nie krzywdzą innych. Porzucenie malżonka, włażenie z buciorami w rodzinę to jest krzywdzenie i brak zgody na takie zachowanie nie jest brakiem tolerancji bo tolerancja kończy się tam gdzie zaczyna sie czyjaś krzywda. jeśli matka zgodzi się na wyjazd dzieci z jej mężem i kochanką to znaczy, że akceptuje tę krzywdę. Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze rozwody stają się tak popularne, że wiele ludzi nie ma nic przeciwko klamstwom, oszustwom, zdradom.

    Wierność, oddanie, poświęcenie, honor stały się passe - liczę się JA, MOJA wygoda. Drugi człowiek, któremu sie coś kiedyś przysięgało spokojnie może być potraktowany jak rzecz. Życie z 3 dzieci stało się nudne? Za dużo problemów dnia codziennego? Żona za gruba? zmęczona? nieumalowana może? - No problem, odstawimy, weźmiemy nową, świeżą. To chore, że niektórzy tutaj temu przyklaskują i jeszcze śmią powiedzieć kobiecie, że nie ma prawa do negatywnych emocji. Oczywiście, że ma prawo! Została oszukana, sponiewierana przez męzczyznę, który kiedyś przysiegał jej miłość i wierność. Najgorsze, co może zrobić to udawać przed dziećmi że "nic się nie stało". Będziecie mieć teraz dzieci dwie mamusie i będziecie podwójnie szczęśliwe! hurraaa!
  • chalsia 26.05.14, 00:16
    Najgorsze, co może zrobić to udawać przed dziećmi
    > że "nic się nie stało". Będziecie mieć teraz dzieci dwie mamusie i będziecie po
    > dwójnie szczęśliwe! hurraaa!

    to Twoja nadinterpretacja tego, co tu pisano
    nikt nie namawia do udawania przed dziecmi, ze sie nic nie stało, a macocha to NIE druga mamusia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • sueellen 26.05.14, 00:39
    Eghm...

    że zacytuję:

    dojrzała osoba akceptuje decyzje innych dorosłych osób i je toleruje. Nie masz prawa wkraczać w przestrzeń osobista twojego ojca, a tym jest związek miedzy kobieta i mężczyzną.

    Jakoś pani nie miała skrupułów kiedy właziła z buciorami w moją rodzinę i rozwaliła mi cały świat. Wiesz jak to jest kiedy jest się ledwo pełnoletnią osobą (czytaj bardzo młodą) i załatwia się pogrzeb matki samemu? A kiedy zadzwonilam do ojca aby powiedzieć mu że mama zmarła i potrzebuję pomocy, ona odebrała jego komórkę i powiedziała że "ojciec jest teraz zajęty". No to ja też bylam zajęta przez kolejne 5 lat...

    Mnie zawsze w takich momentach stają przed oczyma sceny animozji religijnych na kresowej wsi, gdzie prawosławna teściowa myła okna w Wigilie katolicka by okazać, że nie akcaptuje religii synowej. - dla mnie to porównanie mówi samo za siebie... nietolerowanie faceta porzucającego żonę i jego kochanki to cos jak nietolerancja religijna... boskie


    pokazujesz dzieciom sposób karania za coś co uznają za 'zbrodnię'.Pokazujesz, że mozna nie wybaczyć, można ranić innych i decydować odgórnie kto i za co na to zasługuje, a kto nie.
    ... że to niby ja ranię nieakceptując nowej partnerki ojca...

    I najpiekniejszy kwiatek:

    mogłaś mieć kolejna bliska i zyczliwą ci osobe, babcie dla dzieci

    Ubaw po pachy big_grin Gdybym zaakaceptowała wybór ojca, miałabym dodatkową babcię dla swoich dzieci. Paradne. Tak by było pięknie, a ja wredna zabieram dzieciom babcię!
  • mayenna 26.05.14, 07:08
    Może spokojniej bo w tym tonie nie będę rozmawiaćsmile
    Wiesz, to nie ona wlazła w wasze życie, tylko twój ojciec podjął konkretną decyzję. Pytalas go czemu? Nie ma mozliwości wywarcia takiego wpływu na druga osobe, żeby zrobiła coś czego nie chce.
    Z tego co piszesz to nigdy z nia nie rozmawiałas o tym co sie wydarzyło wiec skąd wiesz jak to wygląda od jej strony? Może twój ojciec faktycznie byl zajęty i nie mógł pomóc? Nie wiesz jak było, nie wiesz co nia kierowało. Może taka sama zlośc i zemsta jaką ty do niej czujesz? Może też usłyszała coś co na kolejne pięc lat jej zostało?Ale tobie wolno, a jej niesmileHipokryzja czystej wodysmile Ty jje nie uznałas a ona zrobiła to samo. Róznica jest taka, że masz świetne wytłumaczenie: smierc matki, a ona nie ma takiego alibii. Dla mnie w tej sprawie jest wazne tez od kogo nie dostałas wsparcia: od ojca, a i tak obwiniasz kogos innego, komu sama też zrobiłas przykrość.Dostałas od niej to co dalaś. Tak w życiu to działa: dajesz dobro to i je otrzymujesz, dajesz złośc to ona wraca.
  • sueellen 26.05.14, 10:37
    Z tego co piszesz to nigdy z nia nie rozmawiałas o tym co sie wydarzyło wiec sk
    > ąd wiesz jak to wygląda od jej strony?

    No jak było? Biedny miś którego żona w ogóle nie rozumie, traktuje jak mebel, przestawia z kąta w kąt smile Trzeba pocieszyć, dokonać renowacji mebla.

    Nie wiesz jak było, nie wiesz co nia kierowało.

    Dobrze wiem co nia kierowało smile Wybicie się na wyższy level. Bo mój ojciec ma dr przed nazwiskiem a jej eks chyba po budowlance.

    Może twój ojciec faktycznie byl zajęty i
    > nie mógł pomóc?

    Weź, już nie wymyślaj niestworzonych historii. Remot mieli w nowym gniazdku.

    Dla mnie w tej sprawie jest
    > wazne tez od kogo nie dostałas wsparcia: od ojca, a i tak obwiniasz kogos inneg
    > o, komu sama też zrobiłas przykrość.

    weź kobieto za przeproszeniem, nie piernicz. Ja jej przykrość zrobiłam? Ja??? Jak!?? Nikt jej nie kazał się pojawiać w moim życiu, trzeba było sie trzymać z daleka. A już na pewnoe trzeba było nie odbierać nie swojego telefonu, który doskonale wiedziała, że nie byl do niej. Nie wchodzi sie tam gdzie cię nie chcą.

    Z resztą, co ja się będę tłumaczyć osobie która sama przyznaje że ma swoje dziecko gdzieś.
  • chalsia 26.05.14, 08:47
    > Jakoś pani nie miała skrupułów kiedy właziła z buciorami w moją rodzinę i rozwa
    > liła mi cały świat.

    tak, weszła z buciorami w Twoją rodzinę, ale to nie ONA tę rodzinę rozwaliła, to Twój ojciec OSOBIŚCIE rozwalił cały Twój świat
    to ON podjął taką decyzję, nie ona
    przyczyniła sie do tego niewątpliwie, ale pełna odpowiedzialność spada na ojca - a jemu przecież wybaczyłaś
    ją wystarczy, żebyś tolerowała skoro dzięki niej ojciec od lat jest szczęśliwy i wybaczając ojcu ZAAKCEPTOWAŁAŚ jego aktualną sytuację rodzinną
    a Ty nawet jej nie tolerujesz, tylko ziejesz do niej ciągle żywą - przez tyle lat - nienawiścią
    czym krzywdzisz przede wszystkim siebie, ale i swoje dzieci także
    skoro Twoja mama od lat nie żyje, to tak - Twoje dzieci miałyby drugą - PRZYSZYWANĄ - babcię
    ale nie mają, bo Ty po tylu latach ciągle nie możesz się pogodzić z rzeczywistością
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • sueellen 26.05.14, 10:08
    Twoje dzieci miałyby drugą - PRZYSZY
    > WANĄ - babcię

    taaaa.... a gdyby ta babcia miała wasy to by była dziadkiem tongue_out
  • mayenna 26.05.14, 07:23
    Tak to jest, jak się wypowiada ktos, kto nie zaliczył rozwodu. Nikt tu nie uważa że rozwód to dobra rzecz. Podkreślamy wszyscy, że jest to mniejsze zło i czasem inie ma innego wyjścia. To co postulujesz: utrzymywanie rodziny na siłę za wszelką cenę tez nie jest dobre. A dokonanie takiego wyboru nie jest ani proste, ani latwe i nie oznacza, że nie szanujemy tych wartości o których piszesz.
    Mnie zastanawia czemu nie umiesz zaakceptoweać decyji rodziców, ojca. łatwiej obwiniac kogos obcego i odreagowywać na nim, niz uporac się z problemem w sposób dojrzały.

  • sueellen 26.05.14, 10:40
    > Tak to jest, jak się wypowiada ktos, kto nie zaliczył rozwodu.

    Mam takie wrażenie, ze wybielając zupełnie obce kobiety, kochanki czyichś mężów i oskarażając dzieci tych meżów że są "nie dość miłe" dla tych kochanek (swoją droga, naprawde zabawne big_grin), próbujesz wybielić siebie i własne niezbyt honorowe wybory życiowe.
  • sueellen 26.05.14, 11:15
    > Tak to jest, jak się wypowiada ktos, kto nie zaliczył rozwodu.

    Chciałabyś, ze by zaliczył, prawda? Wręcz napisałaś: Może się rozwiedziesz smile

    Nikt tu nie uważ
    > a że rozwód to dobra rzecz.

    Mam wrażenie, że nie piszesz tego szczerze.

    Podkreślamy wszyscy, że jest to mniejsze zło i czas
    > em inie ma innego wyjścia.

    czasem nie ma innego wyjścia - C Z A S E M. W większości przypadków, rozwód to zwykła ucieczka przed trudnosciami, problemami do łatwiejszego życia. Czysty egoizm a nie zadne mniejsze zło.

    To co postulujesz: utrzymywanie rodziny na siłę za w
    > szelką cenę tez nie jest dobre.

    Nie za wszelka, już to podkreślałam. Nie mam nic przeciwko rozwodom gdy w małżeństwie dzieje się źle, gdy trwa wojna, gdy są animozje, przemoc, panuje obustronna niechęć i złość. Nie mam natomiast tolerancji dla osób których codzienne trudy życia rodzinnego przerastą, nudzi rodzinny grajdołek, więc dają nogę.

    > Mnie zastanawia czemu nie umiesz zaakceptoweać decyji rodziców, ojca

    na pewno nie rodziców, bo to nie była decyzja matki. A decyzji ojca nie akceptuję bo postąpił tchórzliwie, niehonorowo. Zdradził, oszukał, porzucił rodzinę, a nowa pani jest współwinna bo doskonale orientowała się w sytuacji ale jej to nie przeszkadzało. Różnica między tą panią a rodzicem jest taka, że własnemu ojcu można wybaczyć, albo go stracić, natomiast kochanka była i jest obca i spokojnie, bez zadnej straty obca może pozostać.
  • noname2002 28.05.14, 13:52
    Różnica między tą panią a rodzicem jest taka, że własnemu ojc
    > u można wybaczyć, albo go stracić, natomiast kochanka była i jest obca i spokoj
    > nie, bez zadnej straty obca może pozostać.

    Różnica taka, że po prostu łatwiej zrzucić winę na kochankę.
  • sueellen 28.05.14, 14:54
    > Różnica taka, że po prostu łatwiej zrzucić winę na kochankę.

    Nieprawda. Kochanka w takich sytuacjach jest WSPÓŁWINNA bo doskonale orientując się w sytuacji bez pardonu brnie w związek z żonatym i dzieciatym. Nie rób z niej niewiniątka. Wsadzenie w rękę noża osobie w depresji o skłonnościach samobójczych to popychanie do samobójstwa, podanie pistoletu zabójcy to współudział.

    Różnica w tym przypadku polega na tym, ze ojciec starał sie po latach naprawic to co sie jeszcze dało naprawic i zadoscuczynic swoim dzieciom krzywdy jakie im wyrządził. W przeciwieństwie do niego jego zonie nie zalezało aby cokolwiek naprawić, wiec komu ma zależeć?
  • mayenna 26.05.14, 07:36
    Same sięgną jak nadal będzie w rodzinie tyle porblemów, urazy i zlosści.
    Nie odpowiadasz za zachowanie innych tylko za własne. Tatuś ma problem i załatwia go jak chce , ale to ty widzisz ten problem ( brak telefonu od 3 dni) i to oczekiwanie rodzi ból i brak. Ja tez nie dzwonie do dziecka codziennie. Nie mam takiej potrzeby. Jak się cos złego dzieje to ona zadzwoni. dzwonie raz w tygodniu, albo jak coś mam. Ludzie mają rózne potrzeby i niekoniecznie ojciec jest zły tylko dlatego, że nie działa przez schemat, który ty sobie cenisz.
    Z ciekawości zapytaml: równie ostro zareagowalo to środowisko na tego pana? Wkurzają mnie to podwójne standardy dla kobiet i mężczyzn i podjeście do nich jak do bezwoilnych misiów; bo pani sie uwiesiła i trzeba bylo biedaka ratować ostracyzmem dla pani. Bez sensu.
    Ja nie uważam że trzeba nadstawiać drugi policzek jak cie bija - uważam, że nie nalezy oddawać jak cie biją, nie wchodzić w ogóle w wojne, w sytuacje, która może do tego bicia doprowadzić.Nie lubie tez oceniac innych i naklejac etykiet: ona zła bo uwiodła, on dobry bo to ona winna.
  • cel55 26.05.14, 08:19
    Rodzina to w tej chwili ja i 3 dzieci i tak one to odbierają , ja mam z dziećmi dobry kontakt, bo sama je odchowałam i wychowuję. Więc nie pisz o złych emocjach w moim domu bo ich nie ma, zwłaszcza odkąd jeszczemąż się wyprowadził. To co mnie martwi to jego kontakt z dziećmi, do którego inna pani potrzebna nie jest. Proponowałam np. Żeby zabrał dwoje starszych, z którymi sobie sam poradzi na wakacje, ale bez jego pani to on dzieci nie chce. Uważam, że na tym etapie kiedy rozwodu jeszcze nie ma, to wprowadzanie obcej osoby jest niewłaściwe. Co do rozwodu, odpowiem ciekawskim, nie jestem zacietrzewiona czy załamana, do rozwodu trzeba się przygotować, jak mawia mój prawniksmile Co do pani co się uwiesiła, to po krótkim zauroczeniu pan się wycofał a pani nie odpuszczała, więc jak dla mnie różnica jest.
  • sueellen 26.05.14, 10:07
    a ta nowa pani? Ma dzieci? W jakim jest wieku?
  • cel55 26.05.14, 11:18
    Ma około 32 lat i 6 letnią córkę
  • sueellen 26.05.14, 10:24
    Ja tez nie dzwonie do dziecka codziennie. Nie mam
    > takiej potrzeby

    Czyli nie mieszkasz z własnym dzieckiem? Ile to dziecko ma lat? Jesli jest dorosłe, to ok, ale jeśli dziecko jest małe i mieszka z Twoim byłym, a Ty nie czujesz potrzeby codziennej nawet króciutkiej rozmowy, to eghm....

    Ja ze swoim ojcem rozmawiam codziennie, z wujkiem i z Babcią (dopóki żyła też), teraz mieskzamy dzrwi w drzwi z teściami, ale kiedy mieszkaliśmy daleko codziennie dzwonił do rodziców (albo oni do niego). Dziwi mnie, że mnie radzisz abym przygarneła do swojego życia przyszywaną babcię, podczas gdy sama olewasz własne dziecko. W odróżnieniu od Twojego, moje dzieci mają silny i częsty (codzienny) kontakt z rodzicami, dziadkami, wujkami, ciotkami, kuzynami i naprawde nie potrzebują jeszcze jednej babci.

    > Ja nie uważam że trzeba nadstawiać drugi policzek jak cie bija - uważam, że nie
    > nalezy oddawać jak cie biją, nie wchodzić w ogóle w wojne, w sytuacje, która m
    > oże do tego bicia doprowadzić.

    No właśnie, jak cię biją to najpierw pociągnij tę osobę do odpowiedzialności (nie widzę powodu aby to puszczać plazem), a potem odejdź, odsuń się i na przyszłość nie kontaktuj się wiecej z ta osobą, nie myśl o niej.
  • chalsia 26.05.14, 10:37
    , a Ty nie czuje
    > sz potrzeby codziennej nawet króciutkiej rozmowy, to eghm....

    co eghm?

    to, ze Ty i Twój maż macie takie a nie inne potrzeby dotyczące częstotliwości kontaktu z bliskimi nie stanowi NORMY
    inni mają podobnie - albo inaczej
    nie ma czegoś takiego jak norma czestotliwości utrzymywania kontaktów

    Dziwi mnie, że mnie radzisz abym
    > przygarneła do swojego życia przyszywaną babcię, podczas gdy sama olewasz własn
    > e dziecko.

    brak potrzeby kontaktu z własnym dzieckiem codziennie, jak go nie ma w domu, nie oznacza jego olewania

    sprawiasz na mnie wrazenie osoby nietolerancyjnej, robiącej widły z igieł i o ograniczonych horyzontach czyli mówiąc krótko - dziecinnej
    --
    "Z czym się zgodziłem, napisałem. Raczej bardziej się nie zgodziłem, a minimalnie zgodziłem. Od początku rozumiem, co piszesz, tylko się z tym nie zgadzam." by Altz
  • sueellen 26.05.14, 10:50
    a wy dwie jesteście tak tolerancyjne, że to aż przeraża. W imię źle pojętej tolerancji oskarażacie innych, że nie zgadzają sie ktoś robił im z życia bagno. Gdyby dwoje ludzi nie przysięgało sobie wiernosci po grób i nie mili dzieci to mogliby sobie robić ze swoim życiem co chcą i zmieniać partnerów nawet codziennie. Luz. Nikogo nie krzywdzą, ale małżeństwo i troje dzieci to jest poważne zobowiazanie, a pomysł na wakacje z dziećmi i kochanką to temat na czarną komedię.

    Jeżeli podpisuję umowę o pracę i pracodawca mnie oszuka i nie wypłaca mi za pracę pensji, to nie mam dla niego tolerancji i idę do sądu po swoje. Dlaczego miałabym puszczac płazem i "tolerować" złamanie przysięgi małżeńskiej?
  • chalsia 26.05.14, 10:58
    Dlaczego mia
    > łabym puszczac płazem i "tolerować" złamanie przysięgi małżeńskiej?

    ooo, nie wiedziałam, że brałaś ślub z własnym ojcem
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • sueellen 26.05.14, 11:00
    Nie, występuję w roli adwokata matki, bo sama wtedy miała niewiele do powiedzenia, taka przykra prawda.
  • chalsia 26.05.14, 11:03
    > Nie, występuję w roli adwokata matki, bo sama wtedy miała niewiele do powiedzen
    > ia, taka przykra prawda.

    ale - po pierwsze ona nie żyje, a po drugie świadczy o zaburzeniach więzi matka-córka, jeśli do tej pory czujesz się w obowiązku ją "bronić"
    jak dla mnie to czysta projekcja
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • sueellen 26.05.14, 11:18
    Pisze o tym co było kiedyś, kiedy żyła. Teraz to mi lotto. Nie obchodzi mnie ta "nowa" kobieta.
  • argentusa 27.05.14, 13:09
    eee, ja nie mam wspólnego poglądu z Chalsią na większość spraw. Ale tutaj dokładnie to samo myślę: zaburzenie więzi jak złoto.
    Wszak mama byłą DOROSŁA, i zupełnie nie rozumiem,ze nie widzisz w co twój system rodzinny cię wpakował. Przejęłaś odpowiedzialność za jej życie od matki. A ona była dorosła i gdyby tę odpowiedzialność zechciała na siebie wziąć, nie potrzebowałaby Twojej "pomocy", nie musiałaby się Tobą posługiwać, a Ty może łaskawie zostawiłabyś sprawy dorosłych dorosłym. Nawet jeśli wprost tego d ciebie nie oczekiwała, dlaczego sama czułaś się zobowiązana to zrobić? Role ci się chyba pomyliły. To ona była rodzicem a ty dzieckiem. Może lepiej gdyby tak zostało.
    Ad wyżej: też nie dzwonię do dziecia codziennie. Nie, nie jest pełnoletni. Nie, nie mieszka ze mną. Nie, niespecjalnie go przekonywałam żeby mieszkał z daleka od swoich kumpli. Ja po prostu SŁUCHAM moich dzieci, a nie zadręczam ich swoją osobą (wprost: NIE MUSZĘ kontrolować ich całego życia), a pępowinę z niemieszkającym dzieciem to odciął lekarz w momencie porodu. I zadowoleni oboje z tego jesteśmy.
    Naprawdę można żyć inaczej i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.
    Ar.
  • mayenna 27.05.14, 14:12
    Bardzo trafnesmile
    Dodam od siebie, że gdyby taka postawa nie dawala profitów, nie zaspokajała jakiś potrzeb to pewnie juz by ją zmieniła. Dlatego interesuje mnie dlaczego tak w tym trwa....
  • sueellen 27.05.14, 15:01
    > Wszak mama byłą DOROSŁA, i zupełnie nie rozumiem,ze nie widzisz w co twój syste
    > m rodzinny cię wpakował.


    Moja matka była CHORA o czym wspominałam tu wielokrotnie. I w tym momencie, kiedy ZACHOROWAŁA i potrzebowała STAŁEJ opieki, ojciec się ZAKOCHAŁ i nie miał czasu. Zostawił opiekę nad chora żoną i chorą córką (bo jeszcze mam niepełnosprawną siostre) swojej drugiej niespełna dwudziestoletniej córce.


    A on
    > a była dorosła i gdyby tę odpowiedzialność zechciała na siebie wziąć, nie potrz
    > ebowałaby Twojej "pomocy", nie musiałaby się Tobą posługiwać, a Ty może łaskawi
    > e zostawiłabyś sprawy dorosłych dorosłym. Nawet jeśli wprost tego d ciebie nie
    > oczekiwała, dlaczego sama czułaś się zobowiązana to zrobić?

    Moja Matka w tym czasie potrzebowała przede wszystkim aby jej ktos zmienił pieluchę i podał leki. Gdybym to zostawiła dorosłym, tak jak radzisz, umarłaby zasrana po pachy w bólu, bo dorośli w tym czasie sobie słodko gruchali.

    Role ci się chyba p
    > omyliły. To ona była rodzicem a ty dzieckiem.

    Dalej tak uważasz???

    I kiedy śmiałam zwrócić uwagę dorosłym, że tatuś mógłby trochę więcej uwagi poświęcić starej rodzinie, to narzeczona tatusia nazwała mnie rozkapryszonym bachorem. Naprawdę to aż takie dziwne, że straciłam ochotę na oglądanie jej? Z resztą, wtedy ojca też? Tyle, że kilka lat poźniej ojciec zaczął się bardzo starać by odnowić kontakt. I się udało. Wybaczyłam, choć nie zapomniałam. Pani nie wyraziła chęci kontaktu, wiec tym bardziej ja o to nie zabiegam i pani nie ma w moim życiu.
  • noname2002 28.05.14, 14:02
    > Moja matka była CHORA o czym wspominałam tu wielokrotnie. I w tym momencie, ki
    > edy ZACHOROWAŁA i potrzebowała STAŁEJ opieki, ojciec się ZAKOCHAŁ i nie miał cz
    > asu. Zostawił opiekę nad chora żoną i chorą córką (bo jeszcze mam niepełnospraw
    > ną siostre) swojej drugiej niespełna dwudziestoletniej córce.

    I ty z takim właśnie ojcem rozmawiasz codziennie, faktycznie, nic tylko brać przykład. Przecież tu nie chodzi o zdradę, zakochanie czy rozwód, tylko o totalny brak odpowiedzialności i ludzkich uczuć- porzucenie śmiertelnie chorej żony, porzucenie chorego dziecka, porzucenie zdrowego dziecka i obarczenie go swoimi obowiązkami. To nie wszyscy rozwodnicy są egoistami, tylko twój ojciec był egoistą.
  • sueellen 28.05.14, 15:00
    Nigdzie nie napisałam, ze wszyscy rozwodnicy są egoistami. Porzucanie zony z małych 3 dzieci dla nowej pani owszem. Jesli zona pana biła i poniewierała psychicznie, to co innego, ale tu mi wygląda na klasyczną zmiane na nowszy model...
  • cel55 26.05.14, 11:32
    Chalsia Wytłumaczę Ci Jak chcesz kupić nowy telefon u innego operatora to musisz poczekać na wygaśnięcie posiadanej umowy albo zapłacić karę za zerwanie umowy. ( pomijam możliwość utrzymywania dwóch "telefonów") I tak samo jest z małżeństwem, niech szanowny małżonek ruszy się i ureguluje sprawy, i poniesie konsekwencje swoich decyzji. Nie zamierzam mu niczego ułatwiać, o co on ma do mnie pretensjesmile
  • chalsia 26.05.14, 11:39
    I tak samo jest z
    > małżeństwem, niech szanowny małżonek ruszy się i ureguluje sprawy, i poniesie k
    > onsekwencje swoich decyzji. Nie zamierzam mu niczego ułatwiać, o co on ma do mn
    > ie pretensjesmile

    Twoje małpy, Twój cyrk
    sama sobie w kostkę strzelasz bo pozostając Twoim mężem może i bez Twojej zgody dzieci wziąć na wyjazd, wejść do Twojego domu, korzystać z konta, wziąć niewielki kredyt czy inne temu podobne
    a konsekwencje może ponieść (np. w postaci orzeczenia jego wyłącznej winy rozpadu małżeństwa) bez względu czy to on czy Ty złożycie pozew o rozwód
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • sueellen 26.05.14, 11:43
    może i bez Twojej zgody
    > dzieci wziąć na wyjazd,

    Ona tez moze

    wejść do Twojego domu,

    a jak to jego dom po babci?

    korzystać z konta

    ona też, zwłaszcza że (chyba) nie pracuje!

    wziąć niewie
    > lki kredyt czy inne temu podobne

    Ona też! To dziala w dwie strony. Jesli jej się opłaca, moze wnieść sprawe o podział majatku. Nie musi wcale wnosić o rozwód jeśli nie chce.
  • cel55 26.05.14, 16:56
    Chalsia, dobrze, że nie jesteś moim adwokatem. Sueellen, wracajmy na e -dziecko, bo tu wielu flustratów, jak Altz sobie poszedł to nowi się znaleźli (znalazły?) nie rozumieją, że ktoś może mieć inne zdanie i innymi zasadami w życiu się kierować.
  • altz 26.05.14, 18:55
    cel55 napisała:
    > jak Altz sobie poszedł to nowi się znaleźli (znalazły?) nie rozumieją, że ktoś może mieć
    > inne zdanie i innymi zasadami w życiu się kierować.

    Nie poszedłem, nasłuchuję! wink
    Może i masz rację z Twoją sytuacją, ale zupełnie źle o tym mówisz.
    Może trzeba było inaczej, wyjaśnić, że zgadzasz się, ale dopiero po rozwodzie, a Ty zaczęłaś w rodzaju: byle nie z tą panią!
    I powinnaś jeszcze się zobowiązać do szybkiego rozwodu, nie będziesz załatwiać i zabiegać, ale też nie będziesz utrudniać.
    Pół roku już nie mieszkacie razem, a może dłużej, więc wasze małżeństwo to historia.
    Żeby nie było, jak w wątku obok, gdzie takie sprawy załatwia się po 19 latach. wink
  • ardzuna 27.05.14, 16:35
    Pół roku to cała wieczność może dla 14-latków, ale nie dla dorosłych ludzi. Po pół roku małżeństwo to historia?? Nie po tak krótko trwających kryzysach małżeństwa się odbudowywały.
    --
    Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
    przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
  • cel55 28.05.14, 17:08
    No ale ten gość strzelił focha, co ma opanowane do perfekcji i nie podejmuje żadnych decyzji, tylko się upłynnił i żyje jak kawaler. No ale to ja mam ZOBOWIĄZAĆ się do szybkiego rozwodu, to mi odbiło? Pozdrowienia dla Ciebie Altz
  • altz 28.05.14, 20:05
    cel55 napisała:
    > No ale ten gość strzelił focha, co ma opanowane do perfekcji i nie podejmuje ża
    > dnych decyzji, tylko się upłynnił i żyje jak kawaler. No ale to ja mam ZOBOWIĄZ
    > AĆ się do szybkiego rozwodu, to mi odbiło?

    Ja nie wiem dokładnie, jak jest. Ale według mnie, tymczasowe rozwiązania są niezniszczalne i jeśli nie zadziałasz, to tak to będzie na wieczność. smile Dobrze jest dojść do jakiegoś konsensusu i choćby delikatnej współpracy.
    Chyba że, korzystasz w jakiś sposób z tego finansowo, że masz męża na papierze, a po rozstaniu nie będziesz miała środków, za które się utrzymasz? Wtedy też bym się nie rozwodził i nie obchodziłoby mnie, czy żona śpi z jednym czy z pięcioma facetami.
  • cel55 30.05.14, 09:09
    nie mogę napisać wszystkiego bo jeszczemąż sprawdza co robię w komputerze (taka profesja i ciekawość) więc nie będę publicznie się wykładać, przegląda mi pocztę, tego nicka też zna
  • sueellen 30.05.14, 09:23
    weźże kobieto zmien hasło. Jak Ci sprawdza komputer jesli sie wyprowadził???
  • altz 30.05.14, 10:05
    cel55 napisała:
    > nie mogę napisać wszystkiego bo jeszczemąż sprawdza co robię w komputerze (taka
    > profesja i ciekawość) więc nie będę publicznie się wykładać, przegląda mi pocz
    > tę, tego nicka też zna

    Na tyle sprawdza, na ile pozwalasz.
    Zmieniasz hasło, a najpierw sprawdzasz komputer czy nie masz zainstalowanego keylogera, pewno jest, usuwasz program szpiegowski, wtedy zmieniasz hasło.
  • cel55 01.06.14, 15:41
    Jest informatykiem, hasło to dla naiwnych jest, można grzebać w kompach sąsiadów w bloku, oglądać Wasze zdjęcia z wakacji i nie tylkosmile robić coś zdalnie z innego kraju, zrzucać screeny współpracowników . Ja z doświadczenia wiem, co robił, więc wiem czego się spodziewać, teraz akurat .
  • altz 01.06.14, 16:20
    cel55 napisała:
    > Jest informatykiem, hasło to dla naiwnych jest, można grzebać w kompach sąsiadó
    > w w bloku, oglądać Wasze zdjęcia z wakacji i nie tylkosmile robić coś zdalnie z in
    > nego kraju, zrzucać screeny współpracowników . Ja z doświadczenia wiem, co robi
    > ł, więc wiem czego się spodziewać, teraz akurat .

    A czy już się nauczył przechodzić przez ściany czy dopiero się uczy? wink
    Systemy bywają dziurawe, ale nie aż tak, żeby każdemu grzebać w komputerze.
    Myślę, że te umiejętności są mocno przereklamowane. smile
  • mayenna 26.05.14, 19:09
    Frustrat - ktos o innych poglądach niz moje- dziwna definicjasmile
    dziwne tez zwyczaje, że dyskusja schodzi na obrazanie innych jak poglady innych staja sie niewygodne.
    Cela, naprawdę nie musisz atakować. Ja tylko chciałam zrozumiec co daje taka dlugoletnia zlośc i kara?
  • cel55 28.05.14, 17:24
    To nie jest długoletnia złość bo pani pociesza go około pół roku i jak dla mnie to nic pewnego, więc wcale nie do niej piję bo jak pisałam już nie jedną taką panią przerabiałam. A tu Polska a nie Arabia Saudyjska, gdzie wystarczy trzy razy powtórzyć "rozwodzę się z tobą" i po sprawie. Ja nie zgadzam się z niewłaściwym (moim zdaniem) postępowaniem ojca wobec dzieci, bo jako mąż to on już mnie nie obchodzi.
  • sueellen 26.05.14, 10:57
    > , a Ty nie czuje
    > > sz potrzeby codziennej nawet króciutkiej rozmowy, to eghm....
    >
    > co eghm?

    jezli dziecko jest małe czy choćby nastoletnie, a matka nie czuje potrzeby kontaktu częstrzej niż raz na tydzień, to ja naprawde nie mam więcej pytań.

    > to, ze Ty i Twój maż macie takie a nie inne potrzeby dotyczące częstotliwości k
    > ontaktu z bliskimi nie stanowi NORMY

    owszem, gdy dzieci są małe. Kazdy psycholog ci to powie.

    > brak potrzeby kontaktu z własnym dzieckiem codziennie, jak go nie ma w domu, ni
    > e oznacza jego olewania

    Jak najbardziej oznacza. Oczywiście, co innego gdy dziecko jedzie na obóz wędrowny i wraca po 2 tygodniach, a co innego gdy stale mieszka poza domem, a rodzic nie czuje potrzeby kontaktu z nim przez cały tydzień.
  • chalsia 26.05.14, 11:01
    to zapytaj się jeszcze psychologa co oznacza, gdy dorosłe dziecko codziennie się z rodzicami kontaktuje (jesli nie mieszkają razem)
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • sueellen 26.05.14, 11:23
    Nie musze pytać psychologa by znać odpowiedź: to ZALEŻY. Jezli relacje sa dobre, partnerskie i wynikają z silnej więzi, troski i miłości to jak najbardziej są ok.
  • argentusa 27.05.14, 13:16
    a różnicę między silną więzią a patologicznie silną czujesz?
    Codziennie dzwonić do rodziców???
    Boszszsz, to już innego świata poza mamusia i tatusiem to się nie ma? Ja bym to nazwała patologią pierwszej wody. Ale to podobno dla sporej części Polek właściwe. I uważam, że nienormalne.
    Ar.
  • sueellen 27.05.14, 14:13
    Akurat mój mąż jest Hiszpanem i też "cierpi" na tę chorobę smile co wiecej, codziennie gada przez tel ze swoim kolegą (najlepszym przyjacielem) i na wassupie kilka razy dziennie dostaje (i wysyła) wiadomości od i do sióstr, a ma ich trzy. Ja, oprócz ojca codziennie nawijam jeszcze ze swoją kuzynką - to dopiero patologia pierwszej wody tongue_out Normalnie chyba do nich zaraz zadzwonię i powiem, ze mądrzy ludzie na forum rozwodowym uważają, że codzienne rozmowy z bliskimi to patologia tongue_out Mój mąż jest od blisko dwóch tygodni poza domem. Gadamy 3-4 razy dziennie. Oczywiście, to tez nienormalne big_grin? A jak się rozwiedziemy (co mi tu ze dwa razy było życzone) to dzieci widziec będzie raz na dwa tygodnie przez szybę coby normy nie przekraczać. No, to zostalam pouczona przez rozwodników co to norma... ROTFL

    A teraz uwaga, uwaga... patologia niewyobrażalna: synowa i teściowa niemal codziennie piją rano wspólnie kawę, złozyły sobie życzenia z okazji dnia matki i wogóle jest słodko do wyrzygu tongue_out a w sobote idą razem do SPA. Koszmar, prawda?
  • mayenna 27.05.14, 17:52
    Sueelen, pochwaliłas siesmile Co to wnosi do dyskiusji? A to ta teściowa co jej mówisz 'no comprende"?
    To cię zdziwię; tez przyjażniłam się ze swoją teściową i nadal mam do niej same pozytywne emocje.
    Duzo piszesz na forach, dużo gadasz przez telefon - kiedy ty masz na to czas? O czym rozmawiacie?
    Ja tam wolę realne rozmowy, szczególnie z rodziną. Nie jestem tez za mocno wylewna i nie musze wszystkiego omawiać.
    A mąz to insza inszośc i z nim mogłam/mialam potrzebę rozmawiać cały czas.
  • sueellen 27.05.14, 22:44
    > Duzo piszesz na forach, dużo gadasz przez telefon - kiedy ty masz na to czas? O
    > czym rozmawiacie?

    Ty też dużo piszesz i jeszcze masz czas mnie śledzić. Kiedy masz na to czas??
  • mayenna 27.05.14, 23:27
    Nie gadam przez telefonsmile Ale faktycznie - za duzo czasu mi pożera Internetsmile
    A skąd wniosek że sledzę cię?
  • sueellen 27.05.14, 23:35
    no comprende big_grin
  • meniera33 27.05.14, 09:42
    A rozwody w przypadkach gdy nie ma już miłości uznajesz ?
  • sueellen 27.05.14, 10:52
    milości czy pożądania?
  • altz 27.05.14, 16:31
    sueellen napisała:
    > milości czy pożądania?

    Bardzo sprytne! Pewno miłość jest wtedy, gdy się ze sobą długo mieszka i sobie pomaga w dobrych i złych chwilach? A jeśli się odejdzie zamieszkać, to jeszcze miłości nie ma, bo na miłość potrzeba czasu... więc odeszło się z powodu pożądania? wink
  • sueellen 27.05.14, 22:48
    To Ty pytasz czy można odejść gdy nie ma miłości, więc prosze, najpierw zdefiniuj miłość.
  • mayenna 27.05.14, 23:28
    A można odejśc jak mąz bije?smile albo pije?
  • sueellen 27.05.14, 23:34
    o tym tez pisałam - poszukaj
  • sueellen 27.05.14, 23:46
    eghm... o przemocy i alkoholizmie jako usprawiedliwionym powodzie rozwodu pisałam w tym wątku TRZY RAZY za każdym razem w odpowiedzi na Twoje posty. To świadczy o tym, że w ogóle nie czytasz tego co piszę więc nie dziwię sie że nie możesz/nie chcesz zrozumieć mojego punktu widzenia. Więc po co pytasz? - Pytanie retoryczne.

    Mąż wraca do domu, jego samolot już wylądował. Koniec forum - wracam do reala tongue_out
    Dobranoc
  • mayenna 28.05.14, 07:35
    Sueelen, Takie z nas niekumate osoby, a trzeci dzień tu piszesz. Po co?
    Dla mnie to hipokryzja: nie uznaję rozwodów, ale ojcu wybaczyłam rozwód, ale nadal go za niego karzę. Macocha mnie nie obchodzi, ale ignoruje jej istnienie. Rozwody dopuszczalne jak jest przemoc i alkoholizm, ale rozwodnicy sa be, choc nie znam przyczyn ich rozwodów...
    Masz bardzo niespójny świat wartoścismile
    Po tej dyskusji nie dziwię sie że macocha powiedziała o tobie rozwydrzony bachor. Mimo lat nadal sprawiasz takie wrażenie, chocby tym że usiłujesz za wszelka cenę zmienic tę dyskusje w pyskówkę i obrazić [personalnie uczestników.
  • blue_ania37 28.05.14, 07:43
    A mnie jeszcze uderzyło, to podkreślenie faktu, że ma męża, którego właśnie samolot wylądował.
    A my tu biedne bez męża, samolotu jak tu żyć?smile
    --
    www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
  • sueellen 28.05.14, 10:14
    Uważasz sie za dojrzałą, doświadczoną przez los, pokorną. Nie widze tego w Twoich wypowiedziach. Ja tu widze osoby mocno poranione, doświadczone przez los, o zwichrowanym systemie wartości, a także kilka mocno sfrustrowanych i niepogodzonych z losem. Ale nie będę pisać, że mi kogoś tutaj żal, czy że komuś współczuję. Nawet jeśli tak jest, pominę milczeniem, bo ludzie nie potrzebują pustych słów litości. Takie słowa nie wspierają. Ty mi wcale nie współczujesz, tylko wyrażasz politowanie - celowy zabieg abym gorzej się poczuła tylko dlatego, że nie zgadzasz sie z moimi poglądami i spojrzeniem na świat i nie padsuje Ci, ze mi z moimi wyborami zyciowymi jest po prostu dobrze. Mayenna trzykrotnie "życzy" mi rozwodu. Oczywiście nie wprost, ale sposób w jaki to napisała:
    Może się rozwiedzieszsmile Kto wiesmile
    Ze świata szczęśliwych męzatek do świata roz.wodników droga niedaleka
    daje jasny przekaz: hahha, będę się śmiala jak wrócisz tu w sprawie własnego rozwodu... - bez względu na jej intencje dokładnie taki ma to wydźwięk. Na koniec kpisz, bo się cieszę, że mąż już bezpiecznie wylądował i wraca do domu więc kończe sesję na forum

    Naprawdę uważasz, ze tak własnie zachowują się osoby dojrzałe, doświadczone i pokorne??? Moze i faktycznie nie jestem dojrzała i niewiele wiem o życiu, ale dojrzałosci, pokory i zrozumienia w Twych wypowiedziach też nie znajduję.
  • chalsia 28.05.14, 13:14
    > o zwichrowanym systemie wartości

    dorośnij
    czyli zrozum i przyswój sobie, że system wartości inny niż Twój JEST RÓWNIE dobry jak Twój, że nie jesteś wzorcem z Sevres
    równie dobrze mogłabym napisać, że Twój system wartości jest zwichrowany
    ale dla mnie jest po prostu INNY, ani gorszy ani lepszy, mogę go podzielać lub nie
    --
    "Z czym się zgodziłem, napisałem. Raczej bardziej się nie zgodziłem, a minimalnie zgodziłem. Od początku rozumiem, co piszesz, tylko się z tym nie zgadzam." by Altz
  • sueellen 28.05.14, 09:28
    udowodniłas juz ze nie masz bladego pojecia ani o moim systemie wartosci, ani stosunku do rozwodników BO W OGÓLE NIE CZYTASZ tego co piszę. Zadajesz pytania, następnie całkowicie IGNORUJESZ moje odpowiedzi, sama sobie dopowiadasz tak jak Ci pasuje i atakujesz a na koniec trzykrotnie życzysz mi rozwodu.

    > Sueelen, Takie z nas niekumate osoby, a trzeci dzień tu piszesz. Po co?
    Przeciez nie chcesz znac odpowiedzi, - jaka by ona nie była i tak jej nie zarejestrujesz i wymyślisz sobie wlasną tongue_out

    Mimo lat nadal sprawiasz takie wrażenie, chocby tym że usiłujesz za wszelka
    > cenę zmienic tę dyskusje w pyskówkę i obrazić [personalnie uczestników.

    To Ty prowokujesz tekstami: może się rozwiedzisz (i uśmieszek), masz niespójny system wartości (i uśmieszek). Te idiotyczne pytania: A kto jest obcy, a kto bliski?smile po czym to poznać? okraszone uśmieszkami. Myślisz że nie wyczuwam z każdego postu kpiny i ironii? Prowokujesz, bawisz się, a potem udajesz Greka i ze zdziwieniem piszesz: ale ja naprawdę nie rozumiem. I kto tu się bawi? Kto wyciąga czyjeś bolesne wspomnienia, zadaje osobiste pytania by się móc pośmiać?
  • mayenna 25.05.14, 12:44
    sueellen napisała:

    > nie mam traumy - po prostu nie uznaję rozwodów.
    O tym piszę: dojrzała osoba akceptuje decyzje innych dorosłych osób i je toleruje. Nie masz prawa wkraczać w przestrzeń osobista twojego ojca, a tym jest związek miedzy kobieta i mężczyzną.Przezywanie tego i okazywanie niechęci przez lata jest chore.Ale rozumiem, że jeśli twoje dziecko podejmie decyzję, z która się nie zgadzasz to sankcje zastosujesz dokładnie takie same?A w drugą stronę; przyjmiesz od dziecka ochłodzenie kontaktów i brak tolerancji bo ty zrobisz coś, czego ono nie akceptuje?
    Mnie zawsze w takich momentach stają przed oczyma sceny animozji religijnych na kresowej wsi, gdzie prawosławna teściowa myła okna w Wigilie katolicka by okazać, że nie akcaptuje religii synowej.
  • sueellen 25.05.14, 15:12
    Nie masz prawa wkraczać w przestrzeń osobista twojego ojca, a tym jest zwią
    > zek miedzy kobieta i mężczyzną.

    ależ gdzie ja wkraczam w ich przestrzen osobistą??? Mieszkam 3000km od nich i niechaj sobie robią co chcą. Na ślubie oczywiście nie byłam, 5 lat pani z hakiem pani w ogóle nie widywałam. Dla mnie jest obcą osobą i obcą pozostanie. Do tej pory jej paniuję jeśli już musimy rozmawiać

    Ale rozumiem, że jeśli twoje dziecko podejmie decyzję, z która się
    > nie zgadzasz to sankcje zastosujesz dokładnie takie same?

    Jezeli moje dziecko np zamorduje kogoś z zimną krwią i zostanie to udowodnione, to jak najbardziej nie bedę chciala go znac. Jeśli zaś się rozwiedzie wymieniajac małżonka na lepszy model, to zależy bo mogę nie mieć pełnego obrazu albo może być on przeklamany i trzeba brać na to poprawkę zanim się osądzi to postępowanie, ale jako dziecko mieszkajace z rodzicami miałam ten obraz jak na dłoni.

    A w drugą stronę; prz
    > yjmiesz od dziecka ochłodzenie kontaktów i brak tolerancji bo ty zrobisz coś, c
    > zego ono nie akceptuje?

    A co niby miałabym zrobić? Masz jakąś alternatywę?
  • mayenna 25.05.14, 16:04
    Może się rozwiedziesz?smile Kto wiesmile
    Myślę, że dzieci nie mają pełnego obrazu tego co dzieje się w małżeństwie rodziców. Twoje mają?

    Dla mnie to co piszesz o swojej rodzinie jest ogromnie smutne. Taka postawa wobec najbliższych zaowocuje ci w przyszłości. Nie wiem co możesz zrobic, ale wiem, że pokazujesz dzieciom sposób karania za coś co uznają za 'zbrodnię'.Pokazujesz, że mozna nie wybaczyć, można ranić innych i decydować odgórnie kto i za co na to zasługuje, a kto nie. Taka pozycja Pana Bogasmile
    Załóżmy, że rodzice by sie nie rozwiedli. Uważasz, że było by ci lepiej w tej rodzinie?
    mogłaś mieć kolejna bliska i zyczliwą ci osobe, babcie dla dzieci a tak masz obca panią, a twoje dzieci nie mają dziadka. Przykre to, ale twój wybórsmile
  • sueellen 25.05.14, 16:53
    > Myślę, że dzieci nie mają pełnego obrazu tego co dzieje się w małżeństwie rodzi
    > ców. Twoje mają?

    Nie, bo sa za małe, ale starsze dzieci wiedzą więcej niż się rodzicom wydaje.

    A z ojcem mam bardzo dobry kontakt, codziennie rozmawiamy, Starsza córka za nim szaleje. Ostatnio był u mnie na święta wielkanocne, oczywiście bez żony, kolejny raz widzimy sie we wrzesniu.

    > Załóżmy, że rodzice by sie nie rozwiedli. Uważasz, że było by ci lepiej w tej r
    > odzinie?

    Tak, myślę że wszystko potoczyłoby się inaczej i lepiej (dla wszystkich). Ale teraz to już se ne vrati bo moja Mama zmarła kilka miesięcy po slubie mojego ojca.

    > mogłaś mieć kolejna bliska i zyczliwą ci osobe, babcie dla dzieci a tak

    Miałam już bliską osobę, żadna obca baba jej nie zastąpi. Koniec i kropka. Przykro mi jedynie, że moje dzieci mają teraz tylko jedną Babcię, przyszywanej nie potrzebują.
  • chalsia 25.05.14, 17:03
    > Miałam już bliską osobę, żadna obca baba jej nie zastąpi. Koniec i kropka. Przy
    > kro mi jedynie, że moje dzieci mają teraz tylko jedną Babcię, przyszywanej nie
    > potrzebują.

    to Twoje zdanie, być może gdyby dzieci miały okazję ją poznać, okazałoby się, że jednak jest inaczej
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • sueellen 25.05.14, 17:14
    wątpię czy taką osobe obchodza czyjes bachory.
  • chalsia 25.05.14, 17:18
    sueellen napisała:

    > wątpię czy taką osobe obchodza czyjes bachory.

    bachory (czyli Ty) może nie, ale wnuki - być może tak
    nie wiesz tego, przemawiają przez Ciebie Twoje uprzedzenia, tym bardziej, że nie znasz de facto tej kobiety, bo nie utrzymywałaś z nią kontaktów
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • mayenna 25.05.14, 17:23
    sueellen napisała:

    > wątpię czy taką osobe obchodza czyjes bachory.
    To zdanie więcej o tobie mówi niż wszystkie poprzednie posty.

  • sueellen 25.05.14, 17:45
    O mnie? To o bachorach to akurat jej słowa a nie moje smile
  • mayenna 25.05.14, 17:27
    Myslisz, że jak dzieci beda większe to beda wiedziały wszystko na temat twojego pozycia z mężem? Moim zdaniem nigdy tak nie jest bo jest miedzy małżonkami przestrzeń intymna, która tworzy więż małżeńską. Tam nikt nie ma wstępu, nawet dzieci. Ale już widzę, że nie zrozumiesz o czym mówię.Mam inny świat wartosci i przez niego postrzegamy świat.
    Nie szkoda ci energii na ten gniew, ból i zadre ktora masz do macochy? Przeciez pielegnujesz to latami, te krzywdę w sobie... Po co?
  • mayenna 25.05.14, 17:29
    i nie rozumiem tych podwójnych standardów: ojcu darowałaś, chociaz to on podjął decyzję, on ślubował i zawiódł, a jej nie. czemu?
  • sueellen 25.05.14, 17:31
    ojciec to ojciec - co sie wybacza bliskiemu, niekoniecznie wybacza sie obcemu, nie wiedziałas?
  • mayenna 25.05.14, 17:46
    Nie wiedziałam. A kto jest obcy, a kto bliski?smile po czym to poznać?

    Może nie myslisz o niej ale ona jest w tobie. Tle lat i nadal jestsmile Warto chociaz?
  • sueellen 25.05.14, 17:52
    > Nie wiedziałam. A kto jest obcy, a kto bliski?smile po czym to poznać?

    Nie udawaj Greka, dobra?

    Jak Ci własne nastoletnie dziecko powie: jesteś brzydka, gruba i beznadziejna, a potem to samo powie ci kolega z pracy to kogo wywalisz ze znajomych na facebooku? big_grin
  • mayenna 25.05.14, 18:57
    Poważnie pytam. kto jest dla ciebie bliskim?
    Nie mam dzieci w znajomych na FB, nie pracuję z mężczyznami, a z FB wywalam kazdego z kim nie mam kontaktu dłużej niz roksmile Nie kazdy musi mnie lubic i podziwiać, szczególnie niezbyt bliscy znajomi. ma prawo mówić co chce - prawde o sobie sama znam i opinia kolegi nie jest dla mnie powqodem do wywalania z FBsmile
  • sueellen 27.05.14, 14:30
    Chyba nie dam rady odpowiedzieć Ci na to pytanie, przede wszystkim dlatego, że czuję się jakbym trafiła na forum Marsjan i tłumaczyła Marsjanom tongue_out Dowi