Dodaj do ulubionych

Pierwsza sprawa rozwodowa z orzekaniem o winie...

07.05.14, 19:56
Pod koniec maja mam pierwszą sprawę rozwodową,to ja złożyłam pozew z orzekaniem o winie męża,czy możecie mi powiedzieć jak taka sprawa może wyglądąć,bo nie za bardzo się orientuję,a już się stresuję smile
Edytor zaawansowany
  • ann.k 07.05.14, 20:21
    U nas było krótko. 10 minut dyskusja o wycofaniu z pozwu wniosku o ustalenie zasad kontaktów ojca z synem. 5 minut przesłuchanie świadka na okoliczność dziecka. 10 minut przesłuchanie mnie. 10 minut przesłuchanie męża. 20 minut później byliśmy rozwiedzeni.

    Trochę bez sensu jest Twoje pytanie, bo przebieg rozprawy zależy od wielu czynników. Czy są dzieci, czy jest wspólny majątek, jakie są dowody na winę pozwanego, a przede wszystkim na ile pozwany jest chętny do uznania swojej winy. Jeśli są dzieci, to sąd najpierw zajmie się nimi i może się okazać, ze wasze małżeństwo w ogóle nie zostanie poruszone na tej pierwszej rozprawie.
  • mayenna 09.05.14, 19:49
    Sprawa z orzekaniem winy wygląda nieco inaczej. Może się ciagnąc nawet 2 lata.
    Na okolicznośc dzieci sąd może porosic o opinie kuratora i wtedy nie wezwie świadka.
  • ann.k 11.05.14, 10:28
    mayenna napisała:

    > Sprawa z orzekaniem winy wygląda nieco inaczej.

    Moja sprawa wyglądała tak jak ją opisałam. I była z orzekaniem winy. Nie wiem co mi próbujesz powiedzieć.
    Napisałam - wszystko zależy od okoliczności.
    Od tego jak przebiegało małżeństwo i jak udokumentowane są dowody winy współmałżonka.
  • kasia.3030 12.05.14, 21:25
    ale ja udowodnilam zdrade, ale moj jeszcze maz twierdzi, ze to moja wina ze mnie zdradzil, bo zla kobieta jestem i "zabawa" trwa dalej, na kolejnej rozprawie znowu swiadkowie, za kolejne 3 m-ac juz tylko my i wyrok...ann.k a twoj eksio przyznal sie do zdrady i wzial na siebie wine?
  • kasia.3030 10.05.14, 09:50
    ja jestem przed juz 3 rozprawa, tez chce orzeczenia o jego winie, na pierwszej zeznawala jego kochanka i jej malzonek, trwalo to 30 minut, ale fakt to zawsze wyglada inaczej, wszystko zalezy dlaczego chcesz orzekac o winie, bo jesli chodzi o alkohol i przemoc to moja przyjaciolka na godzinnej rozprawie zalatwila wszystko, odebranie wladzy rodzicielskiej i orzekanie o winie, byli swiadkowie i w ogole, a ja musze teraz udowadniac, ze nie jestem kangurem, a on nie zdradzil mnie, bo "zla kobieta" jestem, a tak jest jego linia obrony, zdradzi mnie z desperacji...biedny ;/;/
  • duska1987 10.05.14, 21:06
    Ja wiem,że każda sprawa jest inna,jednak chciałam wiedzieć jak to mniej więcej wyglądało w waszych sytuacjach smile ja chcę udowodnić winę,bo zdradzał,ja starałam się to ratować bo mamy trójkę dzieci,on mieszka obecnie z kochanką mają dziecko a na mnie i dzieci się wypiął.Liczę się z tym,że sędzia różnie patrzy na takie sytuacje,dużo się o tym naczytałam,jednak chcę walczyć,okłamywał,zdradzał i skrzywdził...To on jest winny rozpadowi naszego małżeństwa
  • altz 10.05.14, 21:24
    duska1987 napisała:
    > To on jest winny rozpadowi naszego małżeństwa
    Sąd znajdzie przyczynę, dlaczego wam nie wyszło! smile
    Winien był facet, gdyby nie on, byłaby wielka szczęśliwość. wink

    Śmieszne są te komunistyczne uregulowania i śmieszniejsze, że są ludzie, dla których jest to najważniejsze. Kiedyś to zniosą, tak jak zniesiono pańszczyznę i podymne.
  • duska1987 10.05.14, 21:46
    Może nie wielka szczęśliwość,ale przed jego zdradami-romansem byliśmy szczęśliwą rodziną,a on to zniszczył,ja starałam się to odratować
  • altz 11.05.14, 10:40
    duska1987 napisała:
    > Może nie wielka szczęśliwość,ale przed jego zdradami-romansem byliśmy szczęśliw
    > ą rodziną,a on to zniszczył,ja starałam się to odratować

    On się też przyczynił do tego, że byliście jakiś czas szczęśliwi.
    Nie czujesz tego, że to całe dowodzenie przed sądem jest absurdalne, na poziomie Monty Pytona i "kobiety" z brodą w Eurowizji? wink
  • duska1987 11.05.14, 12:04
    Owszem,ale gdyby on potrafił być wierny-tak jak obiecywał w przysiędze małżeńskiej to nadal bylibyśmy szczęśliwi.Może i jestem staroświecka,ale tak właśnie uważam,wiem,że mamy teraz czasy kiedy ludzie mają w poważaniu wierność.Jednak ja mam takie a nie inne podejście smile Ja chcę udowodnić winę,bo po pierwsze to nie ja jestem winna rozpadowi naszego małżeństwa,a po drugie nie mam zamiaru za jakiś czas płacić jemu alimentów smile co do kobiety z brodą,to ja nie mam nic przeciw wink
  • altz 11.05.14, 12:11
    duska1987 napisała:
    > Może i jestem staroświecka,ale tak właśnie uważam,wiem,że mamy teraz czasy
    > kiedy ludzie mają w poważaniu wierność.
    Czyli zemsta? big_grin

    > Ja chcę udowodnić winę,bo po pierwsze to nie ja jestem winna rozpadowi naszego
    > małżeństwa,a po drugie nie mam zamiaru za jakiś czas płacić jemu alimentów smile
    To jest przykład niespotykany zupełnie, prędzej można dostać meteorytem w głowę. smile
    Alimenty są przez 5 lat, ale musi być naprawdę trudna sytuacja ojca, a dzieci są w pierwszej kolejności do pieniędzy. Facet nie ma żadnych szans na alimenty na siebie. Myślę, że o tym wiesz, ale jakoś sobie racjonalizujesz swoje dziwne zachowanie.
  • duska1987 11.05.14, 16:01
    altz napisał:

    > duska1987 napisała:
    > > Może i jestem staroświecka,ale tak właśnie uważam,wiem,że mamy teraz czas
    > y
    > > kiedy ludzie mają w poważaniu wierność.
    > Czyli zemsta? big_grin
    >
    > > Ja chcę udowodnić winę,bo po pierwsze to nie ja jestem winna rozpadowi na
    > szego
    > > małżeństwa,a po drugie nie mam zamiaru za jakiś czas płacić jemu alimentó
    > w smile
    > To jest przykład niespotykany zupełnie, prędzej można dostać meteorytem w głowę
    > . smile
    > Alimenty są przez 5 lat, ale musi być naprawdę trudna sytuacja ojca, a dzieci s
    > ą w pierwszej kolejności do pieniędzy. Facet nie ma żadnych szans na alimenty n
    > a siebie. Myślę, że o tym wiesz, ale jakoś sobie racjonalizujesz swoje dziwne z
    > achowanie.
    Uważasz,że moje zachowanie jest dziwne? To,że chcę aby mój obecny jeszcze mąż miał jaja i się przed sądem przyznał to naturalna rzecz według mnie. Namieszał mi w życiu i zresztą naszym dzieciom również,niezbyt poczuwa się do obowiązków ojca,więc dla mnie to najlepsze wyjście,każdy ma prawo do własnych opinii,jednia walczą o swoje a inni się poprostu poddają...
  • altz 11.05.14, 16:13
    duska1987 napisała:
    > Uważasz,że moje zachowanie jest dziwne? To,że chcę aby mój obecny jeszcze mąż m
    > iał jaja i się przed sądem przyznał to naturalna rzecz według mnie. Namieszał m
    > i w życiu i zresztą naszym dzieciom również,niezbyt poczuwa się do obowiązków o
    > jca,więc dla mnie to najlepsze wyjście

    Tak uważam, że zachowujesz się dziwnie, dziecinnie.
    Macie trójkę wspólnych dzieci i powinniście współpracować, na ustaleniu winnego nic nie zyskujesz. Sądu nie obchodzą wasze emocje, dzieciom nie jest to potrzebne, a potrzebne są pieniądze na utrzymanie i według mnie, na tym powinnaś się skupić, a nie na tematach zastępczych. I, oczywiście, na ustaleniu realnej współpracy.
  • ann.k 11.05.14, 16:50
    altz napisał:

    > Tak uważam, że zachowujesz się dziwnie, dziecinnie.
    > Macie trójkę wspólnych dzieci i powinniście współpracować, na ustaleniu winnego
    > nic nie zyskujesz. Sądu nie obchodzą wasze emocje, dzieciom nie jest to potrze
    > bne, a potrzebne są pieniądze na utrzymanie i według mnie, na tym powinnaś się
    > skupić, a nie na tematach zastępczych. I, oczywiście, na ustaleniu realnej wspó
    > łpracy.


    A dlaczego uważasz, że ustalenie winnego wyklucza współpracę w tematach dotyczących dziecka? Kwestia winy czy jej braku dotyczy tylko relacji męża i żony, nikogo innego. Żona ma się wykazać niedziecinnością i zrezygnować z usankcjonowania prawnego realnej sytuacji? To moze niech mąż się wykaże niedziecinnością i uzna winę, która jest oczywista (zdrada).
    Dzieciom określenie winy rzeczywiscie nie jest potrzebne, bo rozwód, jak już wielokrotnie było podkreślane na tym forum, nie dotyczy rodzicielstwa - nikt się nie rozwodzi z dziećmi.
    Alimentacja również dotyczy tylko dzieci, więc nadal nie rozumiem dlaczego uważasz kwestię ustalenia winy za temat zastępczy. Jest równorzędny z innymi.

  • altz 11.05.14, 17:01
    ann.k napisała:
    > A dlaczego uważasz, że ustalenie winnego wyklucza współpracę w tematach dotyczą
    > cych dziecka? Kwestia winy czy jej braku dotyczy tylko relacji męża i żony, nik
    > ogo innego.
    Uważam inaczej, w polskich warunkach, rozwodzi się całą rodzinę.
    Rozwód z ustaleniem o winie bardzo pogarsza współpracę, niczemu nie służy i trwa bardzo długo, więc jest skierowany przeciwko dzieciom.
    Matka nie dostanie żadnych pieniędzy na siebie, o ile ojciec nie ma naprawdę duże pensji, bo mają już trójkę dzieci i pieniądze do podziału takie są, jakie są.

    > Żona ma się wykazać niedziecinnością i zrezygnować z usankcjonowani
    > a prawnego realnej sytuacji?
    Takie rzeczy ustala się miedzy sobą i zamyka sprawę. Sąd nie ma nic do tego, poza tym to jest zupełnie anachroniczne i niczemu nie służy.

    > To moze niech mąż się wykaże niedziecinnością i uzna winę, która jest oczywista (zdrada).
    Mógłby, o ile tego nie zrobił, pójść do żony i powiedzieć, że zawalił. I tyle. Ale oni się rozchodzą, więc to już jest bez znaczenia.
  • ann.k 11.05.14, 17:54
    altz napisał:

    > Rozwód z ustaleniem o winie bardzo pogarsza współpracę, niczemu nie służy i trw
    > a bardzo długo, więc jest skierowany przeciwko dzieciom.

    Ja miałam z orzeczeniem o winie, trwało wszystko 30 minut. To długo? Niektórym chyba bez orzekania schodzi się dłużej....
    Pogarsza współpracę? Nie zauważyłam. U nas przed rozwodem nie było żadnej. Po rozwodzie jest. Jakaś tam. Niemniej nie widzę w tym żadnej roli ustalania winy, raczej samego rozwodu gdzie ostatecznie tupnęłam nogą i pokazałam panu, że nie jestem szmatą, do której roli mnie sprowadzał (za moim pozwoleniem, rzecz jasna).

    > Matka nie dostanie żadnych pieniędzy na siebie,

    Ale to nie zawsze jest tak, że ona może żądać. U mnie chodziło o to, żeby to on nie zażądał na siebie.


    > > Żona ma się wykazać niedziecinnością i zrezygnować z usankcjonowani
    > > a prawnego realnej sytuacji?
    > Takie rzeczy ustala się miedzy sobą i zamyka sprawę. Sąd nie ma nic do tego, po
    > za tym to jest zupełnie anachroniczne i niczemu nie służy.

    Anachroniczne to są alimenty na byłego małżonka (dla którejkolwiek ze stron). Znosząc tę bzdurę, znika potrzeba ustalania winnych w procesie rozwodowym (bo też uważam, ze to mało istotne kto i co, osobiście bym zaoszczędziła jeszcze na kosztach detektywa i świetnego prawnika). Niemniej po przeliczeniu możliwości mojego exa wyszło mi, że taniej było zapłacić im i wykazać jego winę niż potem płacić mu ewentualne alimenty.
    A że pan był przyzwyczajony do życia na moim garnuszku i jeszcze, jak się okazało, utrzymywałam nie tylko jego ale i jego panienkę, to mogłam być więcej niż pewna, że po te alimenty przyjdzie.
  • altz 11.05.14, 18:10
    ann.k napisała:
    > Ja miałam z orzeczeniem o winie, trwało wszystko 30 minut. To długo? Niektórym
    > chyba bez orzekania schodzi się dłużej....
    Myślę, że miałaś konkretnego faceta, który wziął wszystko na siebie, chociaż nie musiał.
    Zazwyczaj trwa to z 2 lata.

    > Pogarsza współpracę? Nie zauważyłam.
    Trudno współpracować z kimś, kto szuka na nas haka.

    > Anachroniczne to są alimenty na byłego małżonka (dla którejkolwiek ze stron).
    Tutaj się różnimy. Według mnie, to jest zupełnie normalna sprawa, trzeba dać trochę czasu, aż strony się usamodzielnią.
    W Niemczech nie ma orzekania winy, ale alimenty są i to bez łaski, przy tym jest opieka państwa, zasiłki, pomoc na dzieci, często bezpłatne mieszkanie, nikt nie pozwoli umrzeć z głodu ani rodzicom, ani dzieciom.

    Anachroniczne jest ustalanie winy, gdy wiadomo, że takie sytuacje nie zawsze są jednoznaczne, a strony powinny współpracować, a nie walczyć ze sobą.
    Z czasem w Polsce to zostanie zniesione, nie ma innej opcji. Niestety, nie stać nas na taką pomoc w okresie przejściowym, jak w Niemczech.

    > A że pan był przyzwyczajony do życia na moim garnuszku i jeszcze, jak się okaza
    > ło, utrzymywałam nie tylko jego ale i jego panienkę, to mogłam być więcej niż p
    > ewna, że po te alimenty przyjdzie.
    Nie słyszałem jeszcze o przypadku, gdy to żona płaciła na męża po rozwodzie, gdy o sytuacji odwrotnej słyszałem wielokrotnie.
    Owszem, są sytuacje, gdy dzieci alimentują rodzica na starość, chociaż nie jest to w porządku, ale to nie zależy od winy czy nie winy, tylko od pokrewieństwa i niedostatku.
  • ann.k 11.05.14, 19:45
    altz napisał:

    > Myślę, że miałaś konkretnego faceta, który wziął wszystko na siebie, chociaż ni
    > e musiał.

    Oczywiście, ze nie musiał. Mógł przed sądem twierdzić, że nie zamieszkał z kochanką (w końcu adres zameldowania jego i jej w jednym miejscu o niczym nie musi świadczyć). Mógł również twierdzić, że to nie on i nie ona na dołączonych do sprawy filmach i zdjęciach.
    A konkretny był tak bardzo, że zapytany dlaczego się nie przyznał, odpowiedział, że wolał, żebym sama się dowiedziała, bo tak mu było wygodniej.


    > > Pogarsza współpracę? Nie zauważyłam.
    > Trudno współpracować z kimś, kto szuka na nas haka.

    Chyba trudno współpracować jak się na kogoś szuka haka. Ja na mojego męża nic nie szukałam. Dopóki się nie dowiedziałam, że mnie perfidnie zdradza i podarował kochance klucze do naszego domu, żeby mogła mnie zastępować w czasie moich wyjazdów z dzieckiem do jego rodziców. Wówczas nie szukałam haków tylko dowodów. Za to mój mąż owszem, próbował wszem i wobec udowodnić, że miał poważne powody aby wdać się w równoległy związek.
  • teqella 13.05.14, 10:29
    Nie słyszałem jeszcze o przypadku, gdy to żona płaciła na męża po rozwodzie,
    gdy o sytuacji odwrotnej słyszałem wielokrotnie."
    Właśnie jestem w trakcie sprawy,w której były mąż ubiega się o alimenty dla siebie,gdyż rzekomo jest chory,mieszka u 86 l matki,która go utrzymuje z emerytury a Zus odebrał mu prawo do renty.Tak naprawdę mieszka od 8 lat u swojej partnerki w jej domu,nie chce mu się pracować,wiec kombinuje jak może a ja muszę teraz opłacać adwokata i prowadzić karkołomny proces udowadniania jego kłamstw.
    Po co to autorce wątku?Ma rację,jeśli wina męża jest ewidentna niech mu ja udowodni w procesie rozwodowym.
    Czytałam kiedyś wywiad z pewną panią prawnik,która uświadamiała kobietom,że w przypadku,kiedy mąż odchodzi do innej kobiety,a one nie są winne rozpadowi małżeństwa
    powinny zażądać od męża tzw.zadośćuczynienia za powstałe straty .Nie tylko finansowe,ale także psychiczne.
    Swoją drogą ciekawa jestem czy istnieją tacy ex mężowie,którzy z własnej woli takie zadość uczynienie zaproponują?Bo tacy ,którzy w takiej sytuacji mogą zażądać go dla siebie w postaci alimentów już się przekonałam.
  • altz 13.05.14, 10:42
    teqella napisał(a):
    > Właśnie jestem w trakcie sprawy,w której były mąż ubiega się o alimenty dla sie
    > bie,gdyż rzekomo jest chory,mieszka u 86 l matki,która go utrzymuje z emerytury
    > a Zus odebrał mu prawo do renty.
    Czy też masz troje małych dzieci na utrzymaniu?

    > Czytałam kiedyś wywiad z pewną panią prawnik,która uświadamiała kobietom,że w p
    > rzypadku,kiedy mąż odchodzi do innej kobiety,a one nie są winne rozpadowi małże
    > ństwa powinny zażądać od męża tzw.zadośćuczynienia za powstałe straty .Nie tylko fina
    > nsowe,ale także psychiczne.
    Królowie angielscy czasami mordowali swoje żony, którzy, poszukaj sama wink
    Nie znaczy to, że my też tak powinniśmy robić czy mamy do tego prawo.
    Pani prawnik się coś pomyliło, to nie jest nasz system prawny.
    Pani prawnik ma prawo mieć własne zdanie i własne urojenia, ale Polska to nie USA.

    > Swoją drogą ciekawa jestem czy istnieją tacy ex mężowie,którzy z własnej woli t
    > akie zadość uczynienie zaproponują?
    Znam takich, nazywa to się "wyjść z jedną walizką", pewno znasz to wyrażenie? wink
  • teqella 13.05.14, 14:03
    Miałam troje małych,gdy odszedł od nas i nie z jedną walizką ale z dużym zakładem produkcyjnym,który został przekształcony niebawem w spółkę z nowa panią.
    Celowe działania doprowadziły do "bankructwa" a mnie i dzieci do pozostawienia bez środków do życia.
    Teraz widzi,że po zbudowaniu swojej egzystencji od podstaw na ruinach 1/4 dawnej firmy
    radzę sobie dobrze,stwierdził,że mogłabym mu coś dołożyć...Zdecydowanie honor i duma to obce pojęcia niektórych "ponownych" kawalerów do wzięcia.
  • altz 13.05.14, 14:12
    teqella napisał(a):
    > Teraz widzi,że po zbudowaniu swojej egzystencji od podstaw na ruinach 1/4 dawne
    > j firmy radzę sobie dobrze,stwierdził,że mogłabym mu coś dołożyć...

    Jeśli minęło 5 lat od rozwodu, to i tak może sobie tylko chcieć.
  • teqella 13.05.14, 16:21
    Niestety,wszytko zostało zaplanowane z niezwykłą przebiegłością.Pięć lat od rozwodu minęło w lutym tego roku a pozew wpłynął do Sądu w grudniu ub.roku.
    Altz,znam jeden przykład na to,jak można zachować się z honorem wobec zła jakie się wyrządziło bliskim.To przykład męża,który obwieścił rodzinie,tzn.żonie i dwojgu dzieciom,że się zakochał i chce zacząć nowe życie,ale będzie dbał finansowo o nich jak dotychczas.
    Część wspólnej firmy przekazał żonie,aby mogła czerpać z niej zyski.Dzieciom,już prawie dorosłym pomagał finansowo z własnej dobrej woli.Przez kilka lat żona była osobą samotną ,ale stać ją było na wyjazd na narty w Alpy tak jak w czasach małżeństwa.Ale to wyjątek.
    Do autorki wątku-jeśli nie czujesz się współwinna rozpadowi małżeństwa,jeśli nastąpiło ono
    w wyniku odejścia małżonka do innej kobiety,walcz o uznanie jego winym.Masz rację,chociażby dlatego,aby nie miał możliwości żebrać przy pomocy Sadu o jałmużnę jak nowa pani spłucze go z oszczędności i straci pracę albo zdrowie.
    Musisz mieć jednak naprawdę dobrego adwokata i niezbite dowody,żeby sprawa nie przedłużała się w nieskończoność i nie zakończyła winą obojga.
  • kasia.3030 14.05.14, 15:14
    kochana, moj jeszcze maz stierdzil, ze nic mi sie nie nalezy, bo on juz nic do mnie nie ma...normalnie arab jakis zabieraj co masz na sobie i spadaj...nawet rzeczy osobistych nie moge odzyskac polubownie, a policje wzywac koszmar jakis....
  • altz 14.05.14, 19:24
    kasia.3030 napisał(a):
    > nawet rzeczy osobistych nie moge odzyskac polubownie, a policje wzywac koszmar jakis..

    Idziesz z policją do domu, masz takie prawo.
    Akurat w tym temacie możesz męża przycisnąć i to Ci się opłaci.
  • zmeczona100 14.05.14, 19:43
    > Idziesz z policją do domu, masz takie prawo.

    Ale policja nie ma żadnej mocy sprawczej, aby Autorce oddał jej rzeczy.
    Więc nie piernicz głupot, że wezwanie policji coś da.
    Autorka w ogóle policji nie potrzebuje tak nawiasem mówiąc.
    --
    Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
  • altz 14.05.14, 19:51
    zmeczona100 napisała:
    > Ale policja nie ma żadnej mocy sprawczej, aby Autorce oddał jej rzeczy.
    > Więc nie piernicz głupot, że wezwanie policji coś da.
    > Autorka w ogóle policji nie potrzebuje tak nawiasem mówiąc.

    Pierniczysz głupoty, chyba znowu się zmęczyłaś. smile
    Jeśli mąż nie chce jej wpuścić do domu, to policja jej w tym może pomóc.
  • zmeczona100 14.05.14, 21:35
    > Jeśli mąż nie chce jej wpuścić do domu, to policja jej w tym może pomóc.

    Napisz konkretnie- JAK.

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • koronka2012 11.05.14, 10:47
    10 minut, w zasadzie sprawa sprowadziła się do pytania czy strony podtrzymują swoje stanowiska i propozycji mediacji. Wyznaczono kolejny termin i to było wszystko.
  • korashaz 11.05.14, 18:04
    Chciałam tylko zwrócić uwagę, że altz to sfrustrowany koleś, który od kilku lat "służy" tego typu radami. Jak dla mnie świadczą o tym, że ma dużo za uszami bo nie widzę innego wytłumaczenia odradzania kobiecie rozwodu z orzekaniem o winie, kiedy facet zachował się jak twój mąż. Nie mam doświadczenia w tej kwestii, ale chętnie dowiem się jak już będziesz miała to za sobą. Trzymaj się.
  • altz 11.05.14, 18:13
    korashaz napisał(a):
    > Chciałam tylko zwrócić uwagę, że altz to sfrustrowany koleś, który od kilku lat
    > "służy" tego typu radami.
    Kompletnie niesfrustrowany, nie ma we mnie żadnej złości, tylko realne ustalenie zysków i strat.

    > Jak dla mnie świadczą o tym, że ma dużo za uszami bo nie widzę innego wytłumaczenia
    > odradzania kobiecie rozwodu z orzekaniem o wine, kiedy facet zachował się jak twój mąż.
    Mógłbym wnosić o ustalenie winy żony, nie wnosiłem i nie żałuję tego.
  • duska1987 14.05.14, 10:19
    Ja uważam,że bez względu na to czy rozwodziłabym się z winą czy bez to i tak będziemy żyć w konflikcie. Defakto on zostawił mnie i trójkę naszych dzieci,nie zastanawiając się nad tym jak sobie poradzimy,nie miał żadnych skrupułów,a ja mam teraz na to wszystko przymknąć oko,bo ów książe będzie miał focha i się na mnie boczył??????????? Paranoja,moje dzieci przez jego głupotę widziały i słyszały o wiele za dużo i nie ma w tym mojej winy,ja jestem w tym całym procesie osobą poszkodowaną a z tego co wiem i na czy opiera się nasze polskie prawo poszkodowani mają prawo walczyć i udowadniać winę,a jedynym winnym jest mój mąż moja wina jest tylko taka,że kiedykolwiek związałam się z takim człowiekiem-człowiek młody głupi wink A jeśli ktoś ma dużo na sumieniu i próbuje oczyścić swoje wyrzuty sumienia poprzez zniechęcanie kobiet do rozwodu z orzekaniem o wienie,to raczej jest słabym człowiekiem.ja miałam siłę,znieść to piekło który ów mężuś mi zafundował i teraz mam siłę zafundować jemu takie piekło,a nikt nigdy nie mówił,że rozwód należy do rzeczy przyjemnych,nie da się tego przeskoczyć poprostu trzeba stawić temu czoła !!!
  • mayenna 14.05.14, 10:32
    Wszystko fajnie tylko zadaj sobie pytanie jak to sie odbije na dzieciach? Wojna i konflikt, który ty też podsycasz i bierzesz w nim aktywny udział na pewno odreagują twoje dzieci. Tak to już jest na wojnie, że strzelasz a rykoszetem dostaje najmniej winny całej sytuacji.
  • kasia.3030 14.05.14, 15:35
    mayenna, moja corka i tak byla swiadkiem "zlych" zachowan, ktore beda pokutowac cale zycie, ale jak matka sie podaje chociaz czuje inaczej to nie bedzie pogodzona nigdy ze soba, a jesli dzieci sa z matka nieszczesliwa z jakiegos powodu, to tez nie beda szczesliwe, bo "szczesliwa mama to szczesliwe dzieci", ja nie chce dokopac eksiowi, chce aby sad uznal go winnym, chce odzyskac swoje pieniadze i rzeczy, a ja potrzebuje sie poczuc silna i ze odzyskalam panowanie nad swoim zyciem, moze minie kilka lat, a ja stweierdze, ze nie bylo mi to do niczego potrzebne, a moze to odmieni moje zycie...napisze wtedy i przyznam, ze Ci co odradzali mieli racje, ale teraz czuje inaczej
  • mayenna 14.05.14, 16:52
    Odzyskasz siłę walcząc z ojcem swojego dziecka i dowodzac mu że zrobił ci krzywde? I na tym zbudujesz swoja siłe?
    Silna kobieta stawia granice, nie musi walczyć. Sama widzisz, że twoja postawa spotyka sie z jego podobna walczącą postawą. Macie wojne na rzeczy osobiste i inne atrakcje, w których bierzesz udział.
    Walka i użeranie się w sądzie cię niszczy - sama o tym piszesz- bo z walki nigdy nic dobrego nie wynika. Dobro to porozumienie, wyciszanie złych emocji i spokój. Ile to już trwa i jeszcze potrwa? Ten czas i energie mogłas inaczej spozytkować, na coś konstruktywnego, na budowanie siebie.A tak przezywasz jego podłosci i sama się tym trujesz.
    Rozumiem nawet bo w perspektywie "dzis' i 'ja mu w koncu pokażę' ta wojna wydaje sie być fajnym rozwiazaniem, ale za 5 lat jakie będzie mialo znaczenie kto był winny? jak bedziesz szczęsliwa i poskładasz życie to jest najwieksza wygrana po rozwodzie bo nie musi wcale byc ci lepiej. To nie jest tak, że rozwodzisz sie a potem juz tylko bajka: żyła długo i szczęsliwie.
    Powodzenia, mimo wszystkosmile
  • teqella 14.05.14, 18:18

    "Rozumiem nawet bo w perspektywie "dzis' i 'ja mu w koncu pokażę' ta wojna wydaje sie być fajnym rozwiazaniem, ale za 5 lat jakie będzie mialo znaczenie kto był winny? "

    Będzie miało znaczenie,jeśli będzie musiała wspierać finansowo byłego męża w postaci alimentów.
  • mayenna 14.05.14, 19:01
    Ile znasz takich przypadków? Jesli nawet to po 5 latach juz niesmile Ale prawdopodobieństwo jest znikome. Przreczytaj czym te alimenty sa obwarowane.
  • zmeczona100 14.05.14, 19:44
    > Silna kobieta stawia granice, nie musi walczyć.


    .... a potem przesuwa, żeby nie walczyć.
    PARSK.
    --
    Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
  • mayenna 14.05.14, 20:52
    Sun Tzu: Osiągnąć sto zwycięstw w stu bitwach nie jest szczytem umiejętności. Szczytem umiejętności jest pokonanie przeciwnika bez walki.
    smile
  • kasia.3030 14.05.14, 15:29
    za jakis czas mam 3 rozprawe z orzekaniem i tej boje sie najbardzie ze wszystkich, nie spie, nie jem, nie mam sily czasem zastanawiam sie po co mi to? ale mysle sobie o sobie za lat 5 i widze silna kobiete, ktora postawila na swoim ten jeden raz...nie wiem czy wygram, bo exsiu broni sie tym, ze ja swoim podlym charakterem popchnelam go do zdrady, ale bez walki oddal mi opieke nad corka, ktora kocha nad zycie, jego oczko w glowie, milosc najwieksza z "potworem" nie matka zostawil...walcze nie tylko dla siebie, ale dla niej tez...nie bede sie tlumaczy "sceptyka" dlaczego to robie
  • altz 14.05.14, 19:22
    duska1987 napisała:
    > A jeśli ktoś ma dużo na sumieniu i próbuje oczyścić swoje wyrzuty sumienia
    > poprzez zniechęcanie kobiet do rozwodu z orzekaniem o wienie,to racz
    > ej jest słabym człowiekiem.ja miałam siłę,znieść to piekło który ów mężuś mi za
    > fundował i teraz mam siłę zafundować jemu takie piekło,a nikt nigdy nie mówił,ż
    > e rozwód należy do rzeczy przyjemnych,nie da się tego przeskoczyć poprostu trze
    > ba stawić temu czoła !!!

    Rób, jak chcesz. Zaręczam Ci, że mam dużo mnie na sumieniu, od Ciebie. smile
    Rada była od serca, uważam, że nie opłaca się w to wikłać, bo nic się nie zyskuje.
    To jest wyłącznie moje zdanie poparte doświadczeniem życiowym.

    Sądząc po późniejszych wpisach, to nie jest moje środowisko. Lubicie takie zabawy oboje, macie do tego prawo, ludzie są bardzo różni.
  • duska1987 15.05.14, 09:51
    Ja nie mam nic na sumieniu,byłam uczciwa i wierna bo takie wartości wyniosłam z rodzinnego domu smile
  • duska1987 14.05.14, 18:52
    Kobietki ja wszystko rozumiem,ja wiem,że jedni się poddają,bo nie mają sił i ochoty na użeranie się z ex,jednak są też tacy,którzy chcą/muszą walczyć do końca i ja akurat jestem takim przypadkiem,walczę też po to aby uchronić moje dzieci przez kochanką męża,która według mnie stwarza zagrożenie dla mnie i moich dzieci,niejednokrotnie mnie wyzywała i moje maleństwa też,a nawet najmłodszą córeczkę-1,5 roczną wyzywała od owoców kurewstwa,ale o tym nie chcę się rozpisywać.Martwi mnie postawa mojego jeszcze męża,że jakoś niespecjalnie na to reaguje,choć o tym wie! My matki kiedy widzimy agresję skierowaną w kierunku naszych dzieci pokazujemy pazury i bronimy ich za wszelką cenę,a ojcowie... Nie chcę,żeby miał prawo zabierać tam nasze dzieci,nie chcę aby moje Słoneczka miały styczność z tą szm..ą dlatego będę walczyła i wiem,że kiedy wygram będę szczęśliwa,mąż to przebiegły i fałszywy człowiek,przekonałam się o tym zbyt późno,niestety człowiek uczy się na własnych błędach sad
  • mayenna 14.05.14, 18:57
    A jak orzeczenie winy wpłynie na kontakty twoich dzieci z nową partnerka ojca? Nie rozumiem. Jakby mi pani wyzywała dziecko to natychmiast byłaby przy tym policja a potem zawiadomiłabym sąd, kuratora sadowego i ojciec miałby ograniczone kontakty u mnie w domu
    Tym bardziej bym się w takim bagnie nie babrała.
  • duska1987 14.05.14, 19:08
    A tak wpłynie,że jeśli sąd mu ograniczy władzę i kontakty to ona moich dzieci nie zobaczy,bo jeśli chcę aby tak się stało to muszę całą sytuację opisać w sądzie,jeśli chodzi o policję to już to dawno zgłosiłam,ale nadal czekam.
  • koronka2012 14.05.14, 19:38
    duska1987 napisała:

    > A tak wpłynie,że jeśli sąd mu ograniczy władzę i kontakty to ona moich dzieci n
    > ie zobaczy

    Przecież ograniczenie, ba! nawet odebranie praw rodzicielskich nie ma żadnego związku z kontaktami!

    Kontakty możesz ograniczyć do wizyt w swoim domu jeśli wykażesz, że zabieranie ich do domu gdzie jest ta kobieta jest dla nich niewskazane. Zresztą jeśli dziecko ma 1,5 roku to i tak kontakty są ustalane raczej u matki.
  • zmeczona100 14.05.14, 19:46
    Duska, rób swoje i nie chwal się tym na forum, bo sama widzisz, że tu same obrończynie Biednych Misiów smile
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • kasia.3030 14.05.14, 20:31
    wlasnie ja nie rozumiem, tych piewcow "dobrego" rozwodu, z "szacunkiem", ale jaki szacunek okazuje ktos kto oszukuje i zdradza?? kazdy twierdzi "zrob tak, bo ja tak zrobilam/lem i tak jest dobrze" (jakbym slyszala szanowna tesciowa), a kazdy z nas jest inny i czego innego potrzebuje, czy moze sie myle?
  • mayenna 14.05.14, 20:47
    A znasz pojęcie szacunek do samego siebie? Na swój własny mam wpływ, na męża nie. W imię tego szacunku do siebie samej nie chciało mi sie taplać w brudach i pielęgnować złości miesiącami. Nie jestem piewcą tyl;ko pragmatykiem. Taki tryb rozwodu jest dużo bardziej degradujący ludzi, dłuższy i bolesniejszy niż polubowny.
  • zmeczona100 14.05.14, 21:36
    Hm...
    To teraz napisz, na jakiej podstawie to Ty masz rację smile
    --
    Pierwszy mąż jest jak naleśnik- zwykle nieudany.
  • kasia.3030 15.05.14, 09:05
    ale ja nie pielegnuje w sobie zlosci, nienawisci, chce tylko ogolnie pojetej sprawiedliwosc, kiedys kiedy siebie sznowalam byla idealistka, wierzylam, ze dobro wygrywa i takie bzdury, teraz jestem pusta w srodku, nie czuje nic, jedynie moja corka mnie wzrusza, a cala reszta, no coz...jest jak jest i tego nie zmienie i wlasnie chce odzyskac szacunek do siebie i pokazac, ze " smiec, garb, wsza moze miec racje", bo tak wlasnie traktowal mnie eksio, a ja przez tyle lat mialam wpajane, ze tak jest wiec w koncu w to uwierzylam, nawet corka mogla mnie bic, bo szanowna tesciowa Jej kazala, a mnie mowili, ze "nikt ci nie uwierzy, bo kim ty jestes"
  • korashaz 15.05.14, 09:55
    Oczywiście, że masz walczyć! bo walczysz bo swoje prawa, które zostały podeptane. Walczysz także dla dzieci, żeby zapewnić im jak najlepszy byt oraz bezpieczeństwo. Jeżeli ktoś tego nie rozumie to jego sprawa. To jest bardzo trudna droga ale w życiu nie chodzi o wybieranie jak najłatwiejszych ale tych słusznych. Musisz się na to przygotować psychicznie i starać się zrobić wszystko aby jak najmniej odbiło się to na dzieciach. Każdy rozwód się odbija na dzieciach i kiedy już nie ma wyjścia należy to zrobić z jak największą troską o nie. Musisz być silna i nie martw się na zapas. Trzymaj się!
  • duska1987 15.05.14, 10:03
    Dzięki wink Też mam takie podejście i uważam to za konieczność nie za przyjemność,jak mus,to muś smile
  • duska1987 15.05.14, 10:02
    Nie rozumiem do czego wogólę zmierza ten wątek... Ja tylko UPRZEJMIE spytałam,jak wygląda pierwsza rozprawa i oczekiwałam waszych odpowiedzi,natomiast sprowadziłyśmy tą całą dyskusję na drogę tego czy dobrze ktoś robi rozwodząc się z winą czy może robi jednak źle.Ludzie każdy z nas ma inna sytuację,każdy ma inne podstawy ku temu aby walczyć,jedni nie mają co stracić,więc oszczędzają sobie nerwów drudzy natomiast muszą innych chronić,nie dajmy się zwariować,przecież każdy ma prawo do własnej decyzji,do własnej opinii.Ja rozumiem,że są tacy,którzy z tzw. dobroci serca nam tego odradzają,w porządku za opinie i te pozytywne i te negatywne dziękuje,jednak decyzja należy do mnie.W gruncie rzeczy każdy z nas znalazł się tu z jakiegoś konkretnego powodu,więc powinniśmy się wspierać wink Pozdrawiam i miłego dnia życzę
  • kasia.3030 15.05.14, 11:52
    dlatego ja nigdy nie zaczynalam tutaj takiego watku, podpinam sie tylko pod inne, bo jak tylko napisalam, ze chce orzekac o winie to dostalam lawine, ze to delikatnie uujmujac "niewlasciwe", ja teraz czekam juz na 3 rozprawe i stresuje sie jak "chorera", chociaz nadal zeznawac beda swiadkowie, ktorzy maja udowodnic, ze mialam czysto w domu i dbalam o dziecko ;/;/, moj eksio jest rozpuszczonym jedynakiem i zawsze dostawal to co chcial...ja nie moge nie walczyc, bo znowu tak bedzie, a ja jestem w takiej sytuacji przez niego...ja mam perspektywy dobrej pracy tylko musze obronic dyplom (w zeszlym roku zawalil mi sie swiat i poleglam na egzaminach), a eksio ma bardzo kosztowne uzaleznienie/hobby wiec moze za jakis czas zapuka do mnie po alimenty, wzielam z nim kredytu hipotecznego, a nie jestem wlascicielem domu ;/, bo wychodzilam za maz z milosci, i podpisalambym wszystko lacznie z tym, ze moze sprzedac moja nerke jak sobie tego bedzie zyczyl i mam uniesc sie honorem "tak moj jeszcze mezu ze wzgledu na uczucie jakim cie dazylam, wez wszystko ja pojde z dzieckiem pomieszkac u rodziny, bede ich prosic o pomoc i w ogole, a ty eksluby spelniaj swoje pasje, bo wiem jak bardzo tego potrzebujesz i sznuje cie ponad wszystko, bo jestes czlowiekiem zacnym i szlachetnym..."
  • duska1987 15.05.14, 15:14
    Popieram Cię,uważam że jeśli ktoś jest pokrzywdzony to ma prawo walczyć i udowadniać czyjąś winę,jest wiele osób które w wyniku "odpuszczenia" sobie zbyt wiele może stracić.Życzę Ci powodzenia i cierpliwości,a i odporności na cięte języki niektórych osób wink
  • muta001 23.02.16, 14:57
    duska1987, na jakim etapie jest Twoja sprawa rozwodowa?
    Jesteś już po?
  • awszelak 11.05.18, 21:36
    Jestem kilka dni po orzeczeniu rozwodu z winy męża... Alkohol. Na pierwszej mialam swoich świadków. On sie nie wstawił. Świadkowie zeznawali. Na drugiej bylam sama. Znow sie nie stawił. Jednak wezwanie bylo odebrane przez niego wiec tylko przesłuchali mnie i dali rozwód zaocznie. Wypytują o rzeczy o ktorych pisalas w pozwie. Nic strasznego. Na koniec zapytają czy widzisz szanse na pogodzenie sie. Mowisz stanowczo nie. najwazniejszy argument dla sadu jest brak od dluzszego czasu pożycia małżeńskiego.
  • a_nett003 06.09.16, 08:43
    Ja również z pełną odpowiedzialnością polecam detektywa Pana Artura Koniecznego cbsdetektywistyka.pl, moja sprawa została załatwiona szybko, sprawnie i dyskretnie. Byłam pod wrażeniem pracy tych ludzi! Rewelacja! Profesjonalizm w pełnym wydaniu. Wcześniej współpracowałam z innym detektywem i była to kompletna porażka, facet naraził mnie tylko na koszty i nic w dalszym ciągu nie wiedziałamsad Natomiast po zkorzystaniu z usług Pana Artura sprawa została rozwiązana niemalże natychmiast!
    Poza tym Pan Artur ma świetny kontakt z klientem, wspierał mnie przez cały czas co również było dla mnie bardzo ważne. Jestem bardzo zadowolona z usług tej agencji i z czystym sumieniem polecam ją każdemusmile
  • koronka2012 06.09.16, 18:55
    cudownie, ale nie wygrzebuj w tym celu wątków sprzed 4 lat....
  • grabos_7609 29.10.17, 20:48
    Hej
    Szukałem ostatnio detektywa żeby „ustrzelił” ciągłe zdrady mojej żony. Byłem na kilku spotkaniach z firmami detektywistycznymi. Chłopaki z CBS Detektywistyka wydawali mi się najbardziej rzeczowi. Pokazali mi prezentację żebym wiedział czego można się po nich spodziewać. Sprowadzili mnie trochę na ziemię – powiedzieli konkretnie co mogą zrobić z czego się nie da. Finalnie wykonali kawał dobrej roboty – dużo zdjęć i filmów. Materiał okazał się w ocenie mojego prawnika zadowalający. Pan Artur Konieczny nie wciskał mi na pierwszym spotkaniu umowy do podpisania – polecił mi przemyśleć chęć współpracy z Nimi. I był to strzał w dziesiątkę. W 100% solidni i przygotowani merytorycznie do pracy.

    Graboś
  • bombalska 10.07.19, 22:39
    Nie "Graboś", tylko "A.Konieczny"

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • marysi694 21.02.18, 20:26
    Dobry wieczór, dajcie znać czy te materiały z biur detektywistycznych są faktycznie brane pod uwagę w sądzie przy sprawie z udowodniem winy? Ktoś ma jakieś doświadczenie?
  • zofianie 24.02.18, 11:29
    Dzień dobry, zawodowo zajmuję się prowadzeniem spraw rozwodowych i odpowiedź na postanowione pytanie nie jest taka prosta. Kodeks postępowania cywilnego stanowi bowiem, że dowodem może być wszystko, co ma istotne znaczenie dla sprawy. W przypadku zgłoszenia dowodu takiego, jak nagranie, podsłuchy, zapisy rozmów telefonicznych, monitoringu, Sąd powinien możliwość przeprowadzenia tego dowodu przeanalizować. W każdym przypadku okoliczności stanowiące całokształt sprawy są inne. Sąd powinien wziąć pod uwagę sposób pozyskania takiego dowodu, czy został uzyskany bez zgody zainteresowanego, czy działania podjęte w celu uzyskania naruszają dobra osobiste (prawo do prywatności, tajemnica korespondencji). Sąd powinien przeanalizować czy uzyskujący takie dowody działał w obronie swojego usprawiedliwionego interesu prywatnego i jaką przestawia on wartość. Każdorazowo zatem należy dokonać oceny czy dowód taki nie stanowi naruszenia praw danej osoby, a w przypadku zaistnienia naruszenia, czy nie znajduje to uzasadnienia w celu zapewnienia innej osobie prawa do sprawiedliwego procesu. Sąd bowiem indywidualnie ocenia zgromadzony materiał dowodowy. Jak widać, sprawa nie jest taka oczywista i zależy od wielu czynników. Pozdrawiam
  • nadzieja1 17.06.19, 09:22
    Bardzo polecam Pana Artura Koniecznego (agencja cbsdetektywistyka.pl). Zlecenie wykonane bardzo sprawnie i rzetelnie. Przez cały czas trwania zlecenia jest stały kontakt z p.Arturem i wszystko jest konsultowane. Materiał rozwodowy bardzo profesjonalnie przygotowany. Polecam, bardzo dobrej jakości usługi detektywistyczne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.