Dodaj do ulubionych

nie wiem co dalej...

24.07.14, 09:04
Witam,
Zaglądałam na to forum już wiele razy, bo wiele razy myślałam o rozwodzie . Powstrzymuje mnie jednak obawa jak na to zareagują dzieci ( 2 przedszkolaków) . Wiele przeszłam, wiele było sytuacji trudnych ogólnie cały problem sprowadza się do uzależnienia męża od narkotyków a teraz także już od alkoholu, jak nie zażywa substancji to pije alkohol. Chodziliśmy na terapię małżeńską 3 miesiące niestety mąż w jej trakcie znów zaczął brać i nasz terapeuta stwierdził że dalej nie ma sensu terapia nasza wspólna . Mąż nie chce iść na terapię uzależnień, twierdzi że musi sobie sam poradzić. Ja wiem o jego nałogu od 2 lat , bierze około 5 . W czasie gdy nie wiedziałam że jest uzależniony myślałam ze jego '' dziwne '' zachowanie to jakaś choroba psychiczna. Mąż nawet zgodził się pójść wtedy do psychiatry , zaczął się niby leczyć na schizofrenię ale tak naprawdę stały za tym wszystkim narkotyki, dopalacze. Mąż jest wykształcony, ma dobrze płatną pracę i wszystko swoim nałogiem niszczy. Jest jednak w stanie wytrzymać w abstynencji np 2 miesiące ale póżniej już niestety kończy się braniem. Ze względu na dzieci chciałabym walczyć o rodzinę ale tak w ogóle to chciałabym się od niego uwolnić , żyć w spokoju bez strachu. Tyle razy dawałam mu szansę i tyle razy mnie zawodził, teraz on sam już mówi że nie ma sensu żeby mnie przepraszał bo tyle razy mnie zawiódł. Teraz po ostatnim ćpaniu wrócił do domu jakby nic i chyba oczekuje że mam udawać że nic sie nie stało. Ja już tak dłużej nie mogę! Nie mam z kim porozmawiać, nie mam żadnej pomocy. Gdyby mnie było stać wynajęłabym mieszkanie ale właśnie z powodów finansowych trudno jest mi podjąć decyzję. Z mężem nie da się niczego ustalić, nie da się z nim porozmawiać, teraz w ogóle sie nie odzywamy. Praca, opieka nad dziećmi i cała ta sytuacja mnie przerasta. Nie wiem już co robić.
Edytor zaawansowany
  • tricolour 24.07.14, 09:47
    Terapia dla wspoluzaleznionych. Dla Ciebie. To Ty najbardziej niszczysz życie dzieci swoją bierna postawą i dylematem: rozwod czy kolejne pokolenie narkomanow alkoholików.
  • wiosnaw 24.07.14, 09:54
    Ale Ty musisz się od niego odciąć, inaczej zmarnujesz życie swoje, i dzieci, a wyprowadzka jest jedynym sposobem w tej sytuacji.
  • fujara12 24.07.14, 11:53
    Durnoty wypisujesz wiosenko.
    Odciąć to ona może powinę. smile
    x
    x
    W sytuacji gdy człowiek uzależniony jest od narkotyków nie ma przebacz.
    Jeżeli nie ma już szansy na jakikolwiek kontakt z delikwentem konieczne jest radykalne działanie.
    Wystąpienie do sądu o skierowanie męża na przymusowe leczenie.
    Po pierwsze, Zostanie odizolowany od otoczenia, co pozwoli ci dojść do siebie.
    Jeżeli leczenie odniesie skutek, ciąg dalszy twoich kroków podejmiesz w zależności od sytuacji.
    Bo nigdy nie mów nigdy.
    Z tej wiedzy jaką posiadam, narkoman zawsze będzie na pozycji straconej.
    Narkotyki bardziej od alkoholu niszczą komórki mózgowe odpowiedzialne za istnienie i funkcjonowanie człowieka.
    To nie tak że musisz go skreślić z ewidencji.
    W zależności od czasu brania, bywa tak że człowiek jest już martwy dla rodziny.
    Jedyne co dla niego ma sens, to tylko "odlot"
    Nie rokuję tu żadnych szans.
    Bardzo dużo w terapii daje wsparcie rodziny, ale....
    Tak jak pisałem, wszystko zależy od czasu i częstotliwości używania.
    Poza tym będziesz patrzeć na jego agonię. Agonię człowieczeństwa.
    Przykre to. Smutne.
    Ale po raz pierwszy ja piszę "Odejdź", "Zostaw"
    Tylko jedną mu daj szansę.
    Skieruj go na leczenie.
    Resztę musi zrobić tylko czas i on.
  • yoma 24.07.14, 14:49
    Sorry, Fujaro, ale chrzanicie Hipolicie. Póki facet nie popełnia pod wpływem przestępstw zagrażających życiu i zdrowiu, szansa na przymusowe leczenie jest zerowa. Po drugie nie ma leczenia bez woli leczenia. Gdybyś ty dostał dajmy na to zapalenia trzustki i nie chciał się leczyć, to kto cię zmusi? Po trzecie żaden szanujący się ośrodek nie przyjmie kolesia, który nie chce się leczyć, bo będzie miał zły wpływ na resztę pacjentów.

    Autorka może owszem pogadać z terapeutą uzależnień, jak motywować chłopa do leczenia i w ogóle co robić, ale to na razie tyle.
    --
    Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
  • fujara12 24.07.14, 16:22
    Yoma, ogarnij się.
    Tu nie chodzi o to czy on wyraża czy nie.
    Żona ma swoje powody żeby coś z tym zrobić.
    Ona chce nie tyle go ugotować, ale zależy jej na rodzinie.
    Nie ważne czy on zagraża czy nie.
    Jeżeli jest świadom, wyrazi zgodę na dobrowolne poddanie sie leczeniu.
    To jest cholernie długa i uciążliwa sprawa.
    Narkotyki powodują degrengoladę w mózgu człowieka.
    Jeżeli jest w t. zw. początkowym stadium, jest szansa na wyjście.
    Człowiek mający świadomość, wie że wszystko zależy od jego silnej woli.
    W 90 % przypadków rozpad więzi rodzinnej powoduje "poddanie się" człowieka.
    To zależy tylko od tego czy ona chce z nim być.
    Czy starczy jej siły na walkę za nich dwoje.
    Bo w tym układzie to ona musi mieć siłę, wolę, cierpliwość i miłość dla niego.
    Ktoś kto nie miał z tym do czynienia, nie wie co ona przeżywa.
    Łatwo się pisze durne slogany.
    Trudno z tym żyć i przejść przez to razem.
    Wyobraź sobie sytuację, że ona go zostawi.
    To jest tak, jak zostawić rannego w wypadku żeby wykrwawiał się na twoich oczach.
    Czekasz i patrzysz z zimną krwią aż on skona.
    Bo to dla ciebie jest obcy człowiek.
  • yoma 24.07.14, 22:34
    Pisze kobita wyraźnie, że koleś nie chce dobrowolnie poddać się leczeniu?
    --
    Poczucie szczęścia to kwestia dobrze dobranych leków antydepresyjnych.
  • mika99 24.07.14, 15:12
    ćpanie to bagno, przeczytaj statystyki ile osób z tego wychodzi, i ile wychodzących ponownie nie wchodzi w inny nałóg. Możesz przerabiać to latami. Powiem tak masz dwa wyjścia świadomie wspierać liczyć sie, z tym co jest i może być gorzej, może poczytaj jak zachowuja sie narkomani, co robią, ja zmienia sie mózg itd. lub odejść na spokojnie, postaraj sie zabezpieczyc finansowo, zmienić pracę, pójść do specjalistów, ośrodków pomocy, nie znam dokładnie sytuacji. Przeanalizuj co jest lepsze dla Ciebie i dzieci.
  • mia17 25.07.14, 08:51
    napiszę Ci tak: dzieci z powodu rozwodu zawsze cierpią.
    ale gorsze cierpienia będą miały wychowując się w rodzinie, gdzie ojciec jest narkomanem, a matka nic z tym nie robi.
    dałaś mu szansę - poszliście razem na terapię. nie wytrzymał, odpuścił. wołami go nie zaciągniesz ani do gabinetu psycho, ani na terapię od uzależnień. dopóki sam tego nie zechce - nic nie zrobisz.
    możesz się oczywiście dowiedzieć, jakie masz opcje. pójdź do ośrodka pomocy dla narkomanów, porozmawiaj. będziesz wiedziała na czym stoisz.
    potem powiedz mu, że albo idzie na odwyk i przestaje brać - albo Wy (Ty i dzieci) znikacie z jego życia i bierzesz rozwód.

  • zahi-rka 05.08.14, 20:41
    witam
    piszę do Ciebie bo jestem w podobnej sytuacji i myślę podobnie. wiem jak się czujesz. alkohol,narkotyki a także hazard to są bardzo ciężkie uzależnienia. powiem ci szczerze ,że jesteśmy na straconej pozycji. zazwyczaj nie mamy pracy,oszczędności, są dzieci na wychowaniu,nie mamy gdzie pójśc. nie mamy poczucia własnej wartości,jesteśmy bezsilne i załamane. nikt nas się nie pyta ,jak się czujemy ,czy nam jakos pomóc. mój mąż jest alkoholikiem i hazardzistą. przez jedno i drugie wiele stracił. wiele razy walczyłam ,rozmawiałam ,prosiłam o terapie, odwyk ,cokolwiek. doszło do tragedii,która była nieunikniona. miał prawie 3 promile alkoholu,wsiadł do samochodu. cudem przeżył ,dzięki Bogu nikt nie jechał z naprzeciwka, nie szedł. teraz zabiorą mu prawo jazdy a jest kierowcą zawodowym. to nasze źródło utrzymania. i co teraz mam ja zrobic? myślisz ,że ktoś mi współczuje? zapyta się z czego mam życ? przepraszam,że nie dodaje ci otuchy w stylu walcz, staraj się itd. wiem jak będzie. narkotyki w mojej rodzinie też były. dzieciaki w gimnazjum zaczęły przygodę. kradły z domu wartościowe rzeczy i sprzedawały, groziły samobójstwami. w końcu wylądowały w jakimś ośrodku odwykowym. to następna opowiesc o ośrodkach dla narkomanów. wyszli z tego ,ale ile rodzina wycierpiała tego nie wie nikt.
    powiem ci tak : walcz o siebie i dzieci. zanim staniesz przed lustrem i głośno zapłaczesz. że za późno.
    napisz do mnie , ja też myślę o rozwodzie. zahir1@op.pl
  • fujara12 05.08.14, 20:57
    A za chwilę dzieci głodne i nie ubrane. W domu zero sprzętu tylko gołe materace.
    Komornik pod drzwiami i.................
    Pora zadecydować konkretnie. Jesteście obie uzależnione od faceta.
    Nałóg was też wykańcza. A co z dziećmi ?
    Jaki los je czeka ?
    Moim zdaniem. Najlepsze dla nich będzie życie bez ojca, ale w poczuciu spokoju i bezpieczeństwa.
    Jeżeli ojciec chce się leczyć i wyjdzie na prostą, to wtedy może, może..............
    Ale za chwilkę jeszcze jedna działka, jeszcze jeden kielonek i na koniec jeszcze jedna flaszka........ Jutro się zobaczy...............
  • 3-mamuska 06.08.14, 00:56
    Jakim on jest ojcem?
    Gdy jest nacpany? O taka rodzine chcesz walczyć dla dzieci?

    Wiesz ze utrzymując pozory rodziny wpędzani go bardziej w nałóg?

    Ma posprzątane wyprane ugotowane, dzieci i kobietę do której mize sie przytulić, po co mu cokolwiek zmieniać skoro ma wszystko i dom i nałóg?
    Robisz mu niedźwiedzia przysługę.

    Często ludzie chca cos zmienić gdy sie stoczą, a przy tobie on sie nie stoczy bo go utrzymujesz na powierzchni.


    Wiem ze łatwo sie mowi zostaw odejdź, tyle ze teraz on nie bedzie chciał nic zmienić bo mu zwyczajnie dobrze, to ty sie męczysz i cierpisz.

    Jesli chcesz go uratować zostaw go niech sięgnie dna.

    To nie jest walka o rodzine tylko strach samotności i czy dam rade.

    Szukaj pomocy w rodzinie .
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.