Dodaj do ulubionych

Alimenty, kredyt hipoteczny i finanse ; POMOCY

25.05.15, 19:26
Witam, proszę o pomoc, w rozwiązaniu problemu.
Mam na imię Rafał 38 lat. Jestem inż. , pracuję jako projektant w Warszawie.
Mój dochód netto to 5500pln/m-c . Na dojazdy do pracy i samą pracę poświęcam 12 godzin dziennie.
W tamtym roku we wrześniu żona powiedziała mi, że chce się rozwieźć . Podejrzewałem, wcześniej sądząc po jej zachowaniu. Jak się później okazało pojawił się ktoś inny w jej życiu.
Mamy wspaniałego 9 –cio letniego syna, małżeństwem byśmy 10lat. Za tydzień mamy sprawę rozwodową.
Do rzeczy.:
10 lat temu zaciągnęliśmy kredyt hipoteczny na budowę domu . W domu mieszkaliśmy wspólnie. W styczniu tego roku kazała mi się wyprowadzić (dla dobra dziecka). Musiałem wynająć sobie pokój w pobliżu, bo zależy mi na częstych kontaktach z synem. Obecnie widujemy się ok. 8dni i 6 nocy.
Po decyzji o rozwodzie ustanowiliśmy rozdzielność majątkową u notariusza. Jesteśmy właścicielem domu w ½ części. Z tym, że ja nie mam prawa w nim mieszkać wg żony.
Żona kategorycznie nie zgadza się na sprzedaż domu. Podpisała mi, że po dwóch latach przejmie moją cześć kredytu i zwolni mnie z płacenia na dom a jaj przepiszę na nią swoją cześć domu. Wartość domu jest równa pozostałemu kredytowi do spłacenia (jeszcze 20 lat)
Pozostałe kwestie są ustalone między nami, w tym alimenty 1200pln (co wydaje mi się dużo ale żona chciała 1800).Żonie rodzina zafundowała dobrego prawnika. Mnie nikt nie reprezentuje.
Mówiąc i pisząc do żony, że nie stać mnie na płacenie rat kredytu hipotecznego za dom w którym nie mieszkam odgraża się, że skrzywdzę dziecko bo to dla niego. Tydzień przed rozwodem była z synem u psychologa, teraz twierdzi, że musi zrobić kosztowne badania i rehabilitacje i ja muszę w połowie za to płacić. Żona zawiesiła działalność i teoretycznie nie ma dochodu.
Moje dochody i rozchody
dochód netto 5500
zostaje na życie -1201

ustalone alimenty 1200
1/2 kredyt hipoteczny 1400
wynajem pokoju 800
kredyt konsumencki (samochód powódki) 396
karta kredytowa 400
karta miejska 210
paliwo 300
OC 600/12 50
telefon 140
internet 60
leki przyjmowana na stałe 150
endokrynolog (140pln / 2 m-c) 70
badania krwi 40
kieszonkowe (12,5 x 4) 50
Maksio 8 dni /m-c (jedzenie, atrakcje) 240
papierosy 200
kosmetyki 100
chemia 70
jedzenie 25/dziennie 775
inne ( urodziny, święta, choroby, naprawy itp..) 100

Proszę o opinię i porady bo, nie wiem co robić, Sorry z tak długą wypowiedź.


Edytor zaawansowany
  • tricolour 25.05.15, 19:35
    .... i na forum wielokrotnie przerabiana: tak długo jak pozwolisz wodzić się za nos, tak długo będziesz okradany.

    Więc wprowadzasz się do domu, którego jesteś współwłaścicielem i koniec. Każda Policja wyśmieje żądanie interwencji - gdyby byłej żonie odbiło. Potem składasz wniosek o sądowy podział majątku.

    Jeżeli tego nie zrobisz - bedziesz dla ex śmieciem. Jeżeli to zrobisz - staniesz się partnerem.

    Innej drogi nie ma.

    "Podpisała mi, że po dwóch latach przejmie moją cześć kredytu i zwolni mnie z płacenia na dom a jaj przepiszę na nią swoją cześć domu" - ten papier możesz sobie wsadzić w dupę skoro nie napisała, co ma się stać gdy Cie zlekceważy i nie przejmie. A nawet gdyby i to napisała, to dalej takie papiery możesz sobie wsadzić gdzie chcesz. Liczą się tylko wyroki sądowe.
  • tricolour 25.05.15, 19:45
    ... to Twoje spłacanie samochodu byłej żonie wręcz prowokuje do traktowania Cie jak dojnej krowy.
  • heniek.8 25.05.15, 19:47
    tak patrzę na te wydatki, dzięku Bogu jestem zdrowy to oszczędzam 240 zł
    ale tak:
    - na telefon są oferty bez limitu to jak to się dzieje że płacisz 140?
    - co się kryje pod karta kredytowa? czy to są wydatki wykazane gdzie indziej (jedzenie, kosmetyki?)
    - rzucenie palenia samo aż się narzuca, ale wiem, trzeba dojrzeć do tego
    - po co spłacasz samochód powódki?

    ja bym pewnie starał się załatwić jakies mediacje - ustalenie warunków wspólnego zamieszkiwania, plus dyktafon w rękawie i kamera na kasku żeby dokumentować agresywne zachowania czcigodnej małżonki, zresztą jestem w podobnej sytuacji i za jakieś pół roku wracam do home sweet home, tak więc jestem ciekawy jak się rozwinie sytuacja u Ciebie.
  • carmela_soprano 25.05.15, 21:36
    "Podpisała mi, że po dwóch latach przejmie moją cześć kredytu i zwolni mnie z płacenia na dom"

    Kompletna bzdura. Zwolnić z zobowiązania kredytowego może Cię tylko bank, który udzielił kredytu - a możliwości tu są dwie:
    - spłata całości zobowiązania (co, jak rozumiem, w grę nie wchodzi)
    - przejęcie zobowiązania przez jednego z kredytobiorców.

    I teraz, niezależnie od podpisanych papierów, mogą być i krwią, bank na 200% nie zgodzi się na "odpisanie" Ciebie od kredytu skoro żona nie wykazuje dochodów.

    > a jaj przepiszę na nią swoją cześć domu.

    Przy opisywanym przez Ciebie scenariuszu w najgorszym (chociaż całkiem prawdopodobnym) możliwym przypadku zostaniesz bez swojej części domu, za to z całością kredytu do spłacenia.

    Ergo - pod żadnym pozorem się na to nie godź.
  • celina1984 26.05.15, 06:19
    Zupełnie nie rozumiem w czym problem. Moj maz placi 3500 zł alimentow zarabiajac około 5000-5500 tys na miesiac. Do tego takze splaca kredyty konumpcyjny z eksią - rata 300 zł. Do tego placi polowe kosztow naszego kredytu hipotecznego czyli 800 zł. Do tego takze musi jesc, ubrać sie i chodzic do lekarza. A wielu ludzi na forum (czytaj: sfrustrowanych matek żyjących z alimentow) uwaza, ze baso duzo zostaje mu na zycie. Wiec chyba nie tutaj powinieneś szukac pomocy. A tak szczerze alimenty 1200 zł to odpowiednia kwota. Raczej na Twoim miejscu nie wydawalibyśmy tyle na papierosy. Dlaczego wydajesz 300 zł na benzynę i 210 na karte miejska (?????) - no i telefon.... Teraz mozna miec w zasadzie rozmowy za darmo. Pomijajac juz to najważniejsze zeby ex sprzedała dom i żebyś wyplatał sie z kredytu - Twoja połowa kredytu to az 1400 zł, chyba macie milionowy kredyt....
  • heniek.8 26.05.15, 06:40
    > Moj maz placi 3500 zł alimentow zarabiajac około 5000-5500 tys

    przy takich zarobkach niech się cieszy że nie płaci 3500 tys. big_grin
  • rkielbol 26.05.15, 07:42
    Czego nie rozumiesz? Jestem na minusie 1200 zł/ M - c. Wiem, że można mniej płacić za wszystko. Można też żyć w przytułku. Napisałem szczerze koszty i sam się zastanawiam gdzie i co obciąć. Karta miejska 210 druga strefa natomiast dojeżdżam samochodem do stacji i jeżdżę po syna i go odwiozę. Mieszkam pod Warszawą i innej możliwości nie ma. Nie uwzględnił em wakacji, ferii z dzieckiem, ubrania itp.

    Największy problem to kredyt hipoteczny za dom w którym nie mieszkam.
    Pozdrawiam
  • tricolour 26.05.15, 08:35
    ... tylko zawartość Twojej głowy skrzętnie omijająca realne sposoby rozwiązania prostej w sumie sytuacji.

    Nikt Ci nie pomoże choćby jęczał jeszcze bardziej, bo na lenistwo nie ma lekarstwa. Zresztą gdybyś potrzebował pomocy, to byś się zainteresował tym, co piszemy. Ale Ty chcesz jeno głaskania po główce i użalania... no na to nie licz, bo np. ja się brzydzę głaskać facetów, a konkretne kobiety też raczej omijają leniów szerokim łukiem.
  • m.a.l.a_syrenka 26.05.15, 13:49
    Wyżej ci już napisali.Dlaczego nie wrócisz do domu, który jest też twoją własnością? Duma to fajna rzecz, tyle że nie po glupiemu. No fajki - szkoda płuc, ale nerwy pewnie się dopominają.
  • yoma 26.05.15, 13:54
    Już mu darujcie te fajki, niech ma chłop jakąś przyjemność w życiu.
    --
    Kobyła ma mały bok
    Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść i czyta Herriota
  • m.a.l.a_syrenka 26.05.15, 14:00
    I nowego przyjaciela wink
    Ale fajki to ja akurat przyjęłam ze zrozumieniem.
  • yoma 26.05.15, 09:54
    No ale gdzie jest pytanie?
    --
    Oszołomy z Greenpeace i tym podobnych organizacji, proszę natychmiast przywrócić globalne ocieplenie, bo w ryja.
  • yoma 26.05.15, 13:56
    >Tydzień przed rozwodem była z synem u psychologa, teraz twierdzi, że musi zrobić kosztowne badania i rehabilitacje i

    Psycholog nie jest lekarzem i nie wolno mu zlecać badań i rehabilitacji.
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • rkielbol 26.05.15, 14:03
    tak wiem o tym, ale to zagrywka z jej strony by mnie postraszyć i rządać większej kasy.
    Pytanie; jak rozwiązać sprawę kredytu hipotecznego za dom w którym nie mieszkam?
    Można się wprowadzić z policją i sprzeczać się codziennie. Można też wejść na siłę i przegrodzić dom na pół i wynająć. Jest tylko olbrzymia cena za to - skrzywdzona psychika dziecka....
    A na to nie mogę pozwolić.
    Wiem, że jestem w czarnej dupie. po 18 lattach wspólnego mieszkania i 10 latach małżeństwa. Dopiero teraz po 10 m-c od decyzji , że odchodzi zaczynam myśleć. Wcześniej, ból, żal, nienawiść, i pytanie co ja złego zrobiłem, że wybrała innego...
  • yoma 26.05.15, 14:11
    Rozumiem i współczuję.

    Na razie wnoś piorunem o ustalenie prawa użytkowania domu (np. oni parter, ty piętro z używalnością kuchni i łazienki), to można załatwić na sprawie rozwodowej. Plan wychowawczy, ustalenie kontaktów z synem - też na rozwodowej. Docelowo podział majątku, skoro żona się nie zgadza, to tego na rozwodowej nie załatwisz. Dom trzeba będzie pewnie sprzedać, chyba że bank się zgodzi na przepisanie kredytu w całości na żonę, w co szczerze wątpię. Nie podpisuj nic dotyczącego domu bez porozumienia z bankiem!
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie prezesa.
  • tricolour 26.05.15, 14:25
    ... tylko Ty porzuciłeś rodzinę i się wyprowadziłeś do wynajętego mieszkania. Nie zauważyłeś tego?

    No to zauważysz na sali sądowej gdy będziesz udowadniał, że nie jesteś wyłącznym winnym rozpadu małżeństwa.
  • rkielbol 26.05.15, 14:48
    Podpisała mi dokumenty, że dla dobra dziecka ja się wyprowadzam. Ponadto robiły mi awantury ona i teściowa. Zebym sie wyprowadził. Więc ja nie porzuciłem rodziny.
    Wiem że sąd może nawet niewinnego skazać.....
  • tricolour 26.05.15, 14:57
    I nie zdechła gdy przypadkiem wbiła sobie nóż w plecy podczas obiadu?

    Ty masz sporo do pozamiatania we własnej głowie....
  • yoma 26.05.15, 15:47
    Nieźle ci sprało mózg, faktycznie. Ty bierz adwokata, bo żywy nie wròcisz z tej sprawy. Potraktuj to jako inwestycję w dalsze kontakty z synem...
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • m.a.l.a_syrenka 26.05.15, 20:48
    Jak kobieta dostaje w d_, to powtarza się jej, żeby nie pozwalała się poniżać. Nie może dawać sprowadzać się do parteru...dla dobra dzieci. Poczytaj sobie takie wątki. To samo dotyczy obojga rodziców.
  • pajak30 26.05.15, 21:41
    ja w ogole nie rozumiem tego " dla dobra dziecka"...a jak ci bedzie kazala podpisac dla dobra dziecka zrzekasz sie praw do niego tez podpiszesz? bo jesli ma kogos to moze chcialby, zeby neksi byl jego tatusiem...
    i rzuc fajki wink
    --
    stoję na krawędzi i wciąż zadaję sobie pytanie: zrobić krok w przód czy w tył, a może już zawsze na krawędzi zostanę?
  • koronka2012 26.05.15, 18:24
    rkielbol napisał(a):

    > Można się wprowadzić z policją i sprzeczać się codziennie. Można też wejść na s
    > iłę i przegrodzić dom na pół i wynająć. Jest tylko olbrzymia cena za to - skrzy
    > wdzona psychika dziecka....

    Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy.
    Patrz, jakoś żonie ta krzywda dziecka nie przeszkadza...

    Facet, chcesz sobie sam założyć pętlę na szyję - proszę bardzo. Tylko skoro się tak upierasz, to nie jęcz, tylko weź konsekwencje na klatę i cierp w milczeniu. Naprawdę uważasz, że dziecku będzie służyć sytuacja, kiedy ty będziesz sobie tyłek szkłem podcierał i mieszkał w jakiejś norze, a w twoim domu, który ty spłacasz będzie mieszkał jakiś inny pan plus zapewne ich wspólne dzieci?

    Zostajesz goły i wesoły, z kredytem (papier od żony jest nic nie wart), a bez domu. Wyjaśnij proszę czemu niby miałbyś przepisywać swoją połowę na nią, skoro nie zaważyłam, żeby żona proponowała ci spłatę? z tego co piszesz, realne szanse na przejęcie kredytu i spłatę są dokładnie zerowe. To jak to ma wyglądać w praktyce?

    Mieszkaj tam póki nie sfinalizujecie podziału - koniec, kropka, nie jest to luksusowe rozwiązanie, ale NAJLEPSZE. Żona nie ma absolutnie żadnej motywacji, żeby te sprawy uregulować, już pogrywa zeby zrobić z siebie biedaczkę, przejąć wszystko bezkosztowo.

  • mlodyniedowziecia 27.05.15, 08:43
    Po pierwsze i zasadnicze. Idziesz do prawnika - specjalisty od rozwodów.
    Po drugie - wracasz do domu. Ma chyba co najmniej 2 poziomy. Żona z dzieckiem na piętrze - Ty na parterze. Zdanie żony, że nie masz prawa mieszkać w domu, który jest w 1/2 Twój to bzdura.
    Po trzecie - przestajesz spłacać JEJ samochód. JUŻ.
    Prawnik prawdopodobnie poradzi Tobie to co wielu innym w podobnej sytuacji - zrobienie dobrego wrażenia na Sądzie. Tzn. przeprowadziłeś się z powrotem bo:
    - kochasz dziecko i nie możesz bez niego żyć,
    - kochasz żonę i wyprowadzka uświadomiła Ci, że chcesz jeszcze coś naprawić.
    To żonie zależy na szybkim rozwodzie - nie Tobie. Tylko tym sposobem możesz coś wygrać. Do sprawy gromadź dowody, dokumenty maile, zdjęcia, filmy, wpisy z faceboooka. Pomyśl o świadkach. Pamiętaj nie wystarczy coś twierdzić, trzeba to udowodnić.
    Po czwarte - żona nie zgadza się na sprzedaż domu. To bardzo proste. Występujesz do sądu o zniesienie współwłasności poprzez przyznanie Tobie całego domu albo fizyczny podział na dwa mieszkania. Argumentujesz, że żona nie ma środków na spłatę. Swoje sprzedajesz. Kupujesz nowe. Przestajesz wynajmować. Oszczędzasz.
    Po piąte i ostatnie. Miej jaja. Żona zasłania się dobrem dziecka, ale romansu nie kończy prawda? To również argument dla Sądu, że zależy jej na sobie a dobro dziecka to tylko frazes. Nie usprawiedliwiaj swojego kata, bądź facetem i podejmij walkę. Tylko tak możesz wygrać - nie tylko w sądzie - ale i we własnych oczach.





  • wasp20 27.05.15, 16:09
    Młodyniedowzięcia napisał wszystko.
    Twój post, autorze, pokazuje czarno na białym dlaczego w sprawach rodzinnych faceci są dymani smile
    Zapamiętaj sobie
    - w sądzie nie będzie się liczyły świstki podpisane przez żonę, wystarczy, że powie, że podpisała pod presją, że ją szantażowałeś, itd.
    - sąd nie będzie brał za dobrą monetę Twojej wyprowadzki, że niby dla dobra dziecka, nie, będzie widział łajzę, który porzucił rodzinę,
    - Twoje zarobki i to ile Ci zostaje nie mają nic do rzeczy, liczy się ile możesz, teoretycznie, zarobić, dziecka widzieć nie musisz (to usłyszysz w sądzie na 99%),
    - będziesz tak traktowany, jak sobie na to pozwolisz.
    Zacznij myśleć, kolego. Przede wszystkim o dziecku, które, przy obecnym kierunku Twojego działania, bardzo szybko zostanie bez ojca. Albo będzie miało nowego "tatusia".
  • adrnq 19.03.19, 21:18
    Kredyt bez bik - Pożyczka na dowód online 24h. Promocja chwilówki dla nowych klientów, kredyty ratalny pozabankowy bez zaświadczeń, również kredyty bez bik.
    - już w 15 minut,
    - bez zaświadczeń,
    - kredyty przez internet,
    - również dla zadłużonych
    idealna-pozyczka.pl/Q7C1Gu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka