Dodaj do ulubionych

zdradziłem

16.03.17, 15:54
Zdradziłem żonę. Romans w pracy. Straciłem głowę dla 27 latki. Po wyjściu na jaw romansu, niestety wrociłem do rzeczywistosci. Mamy 2 dzieci. 5 i 1. Chce walczyc o ta rodzine. Jak to sie odbywa w sadzie bo zona zlozyla juz pozew. Co powiedziec przed sadem?
Edytor zaawansowany
  • 16.03.17, 18:35
    "Niestety" wróciłeś do rzeczywistości? to po co chcesz walczyć o rodzinę?
    W sądzie możesz powiedzieć, że żałujesz i zależy ci na żonie oraz koniecznie wnieść o mediacje, być może w ten sposób coś wskórasz.
  • 16.03.17, 19:26
    raczej dobrze ze wrocilem do rzeczywistosci i załuje tego co zrobilem. jestem skonczonym chu..i dziwka... bardzoo zalezy mi na zonie i dzieciach. musze jakos walczyc o nich. podpowiedzcie tylko jak....czy sad jakos mi pomoze???
  • 16.03.17, 19:53
    obecnie zona jest w fazie wielkiego wzburzenia i utrudnia mi kontakt z dziecmi. poprzez szantaż musialemm oddac klucze do mieszkania bo inaczej nie pozwoli mi widywac sie z dziecmi. niestety musze to przezyc bo dla dzieci zrobilbym wszystko. bardzo tego romansu załuje, myslalem inna czescia ciała niz mozg. chcialbym aby zona mi wybaczyła i pozwolila uratowac ta rodzine. oddałbym wszystko aby to co jej zrobilem naprawic. w sadzie przyznam sie do zdrady. tylko ile czasu sad mi da na ta mediacje?????
  • 16.03.17, 22:05
    Może Ci w ogóle nie dać czasu na mediacje, bo te nie są obowiązkowe.
  • 17.03.17, 20:50
    Tzn. sąd nie może ich nakazać, o ile żona nie wyrazi zgody. Sąd tylko proponuje i namawia.
  • 17.03.17, 20:56
    czyli jesli ja poprosze sad o mediacje a zona powie nie to koniec?
  • 17.03.17, 06:19
    Kobieta z jajami.
    Daj jej zgode na rozwod z orzeczeniem o twojej winie (bo taka jest prawda). Plac reguarnie alimenty na dzieci i regularnie opiekuj sie dziecmi. Mozesz byc dobrym ojcem dla dzieci nie mieszkajac z zona, o ile nie wpadniesz w pulapke checi wynagradzania dzieci za rozwod, czyli zgadzania sie na wszystkie ich zachcianki i kupowania im wszystkiego. Moze za jakis czas zonie przejdzie, jesli do tego czasu sobie nie znajdziesz innej pocieszycielki.
    Skoro raz zdradziles zone, to mozesz miec tendencje do takiego zachowania tym bardziej, ze z czasem bedzie ci powszedniala coraz bardziej.
  • 17.03.17, 06:35
    nie znajde uwierzcie mi bo tak dostalem po pysku od zycia ze to nauczka do konca moich dni. w ogole nie funkcjonuje nie moge jesc nie moge spac.
  • 17.03.17, 16:49
    tencozdradzil napisał(a):
    > nie znajde uwierzcie mi bo tak dostalem po pysku od zycia ze to nauczka do konc
    > a moich dni. w ogole nie funkcjonuje nie moge jesc nie moge spac.

    Teraz tak Ci się wydaje, a naprawdę nikt nie wie, co będzie - tak samo, jak pewnie kiedyś wydawało Ci się niemożliwe, że posuniesz się do zdrady, a jednak stało się.

    Ciekawe, dlaczego cały czas piszesz (zresztą tylko o sobie), że "dostałeś po pysku". Żona też chyba od Ciebie nieźle dostała, co? wink
  • 17.03.17, 16:53
    masz racje zona tez byla w szoku...powiedziala mi ze raczej po sobie moglaby sie tego spodziewac a nie po mnie
  • 17.03.17, 17:19
    To musiało być dla niej strasznie upokarzające, nie dziwię się jej. Dodatkowo pewnie intuicja jej mówi, że jeśli Ci teraz by Ci wybaczyła = pozwoliła Ci wrócić, to nie poniesiesz (prawie) żadnych konsekwencji i nie będziesz jej szanował w przyszłości. Ja bym tak myślała chyba w takiej sytuacji.
    Przestań się mazać smile różnie jeszcze może być. Podam Ci mój własny przykład: rozwiodłam się z mężem-pracoholikiem, a po ponad roku od rozwodu zeszliśmy się znowu. Jesteśmy razem ponad dwa lata, nasz związek jest bez porównania głębszy i dojrzalszy niż był. Wiesz, po prostu myślę, że trudne przejścia sprawiły, że zmądrzeliśmy smile Aż nawet za sprawą tego pisania do Ciebie odgrzebałam mój pierwszy wątek tutaj smile wklejam Ci dla przykładu, jak bardzo w życiu wszystko się zmienia forum.gazeta.pl/forum/w,24087,151708443,151708443,_Oferta_eksa_nic_nie_rozumiem.html

    Powiem Ci, że na razie chyba nic nie zdziałasz, może pozwól, niech emocje trochę się przetoczą, niech minie jeszcze trochę czasu. A kiedy się "wydało"? Chyba całkiem niedawno, co?
  • 17.03.17, 17:31
    wydalo sie na poczatku lutego a cala prawda tydzien temu. tylko jak to sprawic by uwierzyla w moja zmiane. w tym tygodniu mam zaczac terapie. to gratuluje ze jakos doszliscie do porozumienia. ja codziennie modle sie do boga aby mi pomogl wrocic do rodziny i dbac o ich szczescie
  • 17.03.17, 17:46
    tencozdradzil napisał(a):
    > wydalo sie na poczatku lutego a cala prawda tydzien temu.

    Widzisz, jak ona ma Ci uwierzyć, skoro nawet nie potrafiłeś powiedzieć od razu tej "całej prawdy"? Ten czas między tą pół-prawdą a całą prawdą też był chyba dla niej nie za fajny, no więc dlaczego teraz po tygodniu Tobie ma już być dobrze? Sorry, że tak pytam, ale uświadomienie sobie tego może Ci pomóc przez to wszystko przejść.
    Terapię? Masz chyba na myśli psychologa?
  • 17.03.17, 17:48
    tak psychologa. nie chcialem mowic calej prawdy by ja mniej bolalo. zaluje tego bardzo bo drugi raz przechodzila przez to samo. czy zlosc, wrogosc pozniej mija z czasem?
  • 18.03.17, 10:38
    Zmiana po tygodniu? Wolne żarty.
  • 17.03.17, 17:42
    wiosnaw a jak wasz powrot do siebie przebiegal>? dziekuje za slowa otuchy, kazde slowo dajace nadzieje jest dla mnie wazne choc nie wiem jak to bedzie bo zona teraz jest w fazie zemsty i utrudnia mi kontakty z dziecmi plus to ze chyba chce mnie zostawic w samych bokserkach
  • 18.03.17, 14:09
    Ogólnie wyglądało to tak: Po rozwodzie przez rok "leciały iskry" przy każdym kontakcie między nami, potem eks pierwszy wyciągnął rękę - co zrobił trochę nieudolnie, więc zignorowałam - ale później ponowił próby, i tak się zaczęło. Tyle że dwie strony muszą być na to gotowe.
    Co do Ciebie: Ty chcesz czegoś (i to już, zaraz, natychmiast), co jest kompletnie nierealne, bo Twoja żona musi przejść przez parę jeszcze etapów, zanim w ogóle weźmie pod uwagę myśl o powrocie - o ile w ogóle będzie w stanie.
    Dam Ci taką radę: przestań już żebrać o możliwość powrotu (bo tak pewnie robisz), bo to ją tylko odstręcza od Ciebie (zresztą Ty pewnie dalej pracujesz z tą panią, no więc żona nie jest w komfortowej sytuacji raczej), zajmij się swoimi sprawami, na które pewnie nie miałeś czasu (siłka, bieganie itp.).
    To wszystko MINIE, będziesz miał może inne priorytety - a w bokserkach nie daj się zostawić, jakby co wink
  • 18.03.17, 15:12
    >Skoro raz zdradziles zone, to mozesz miec tendencje do takiego zachowania tym bardziej, ze z czasem bedzie ci
    >powszedniala coraz bardziej.

    Ok. ale na co to ma być argument. W KAŻDYM Z NAS JEST GOTOWOŚĆ DO ZDRADY. Ludzkość nałogowo, epicko i
    powszechnie zdradza się od stuleci. Gdzie tu sensacja? I dlaczego zdrada ma oznaczać brak przyszłości związku?
    Uwaga: to jest opinia osoby ZDRADZONEJ, nie zdradzającej (!)
  • 20.03.17, 18:29
    Bo generalnie niewiele osób wybacza. I tak już jest. Większość znanych mi małżeństw po zdradzie się rozpada. Prędzej czy później.
  • 20.03.17, 18:32
    ale w takiej nienawisci sie rozstawali?
  • 22.03.17, 21:45
    niektóre w większej bo nie wytrzymują samospełniającej się przepowiedni: zdradzony wiecznie węszy zdradę, niewierny ma dość ciągłego sprawdzania i w końcu albo daje dyla bo ma dość życia pod obstrzałem oskarżeń albo w końcu istotnie znowu zdradza "przecież sam/a mówisz że zdradzam... to masz byś nie wyszedł na kłamcę!!"
  • 22.03.17, 07:06
    Co z tego, ze ludzkosc zdradza od stuleci? To tez nie jest argument. Zdarada zwsze byla problemem w spoleczenstwach monogamistycznych i patriarchalnych.
    Moj argument mial pokazujac autorowi sposob myslenia jego zony, osoby ZDRADZONEJ , nie zdradzajacej. Bo 90% kobiet ( w przypadku mezczyzn moze jest podobnie, nie wiem) tak mysli. Przynajmniej zaraz po zdradzie. To zadna sensacja, ale autor w swoim postepowaniu powinien wzias to pod uwage i nie oczekiwac , ze zona zuci mu sie od razu do stop bo jego romans wyszedl na wierzch a on zaluje (czego to dokladnie nie wiadomo). I uwazam, ze autor madrze robil probujac ukryc romans przed zona i nie obarczac ja tym problemem. No, ale robil to nieudolnie albo mial pecha bo sie wydalo i teraz ponosi konsekwencje.
  • 15.04.17, 00:29
    Co to znaczy, że "ludzkość zdradza epicko"? Pytam, bo słowo "epicki, epicko" spotykam w nie znanych mi dotąd kontekstach, i nie wiem o co chodzi.

    --
    Deszcz wiosenny -
    I kaczki, których nie zjedzono,
    Chwalą go kwakaniem.
    Issa
  • 17.03.17, 11:31
    stało się, teraz próbuj może jakiś mediator-ktoś z rodziny przyjaciół z nią porozmawia i wyczuje sprawę czy jest jakas szansa na wybaczenie , jak nie to godnie przejdź przez rozwód i ustal widywanie z dziećmi od razu w sądzie, tyle mogę doradzić
  • 17.03.17, 16:54
    teraz leze w łozku i wyje do poduszki....co ja najlepszego narobilem.. ta samotnosc mnie zabija od srodka.
  • 17.03.17, 16:59
    wszystkim ktorzy mysla o zdradzie....1000 razy zastanowcie sie nad konsekwencjami... uwierzcie mi NIE WARTO!!!!bo to jest straszne cierpienie. najgorszemu wrogowi nie zycze tego. tesknota za zona i dziecmi jest straszna. mialem wszystko nie mam nic.
  • 17.03.17, 18:01
    ale to wszystko boli....patrzenie w sufit i ciagle myslenie co sie zrobio jest dolujace a łzy same sie leja
  • 17.03.17, 20:59
    obecnie mam 10 godzin w tygodniu na widzenie... czy moge sąd prosic o wieksza liczbe godzin dla dzieci???
  • 17.03.17, 21:46
    Jeśli mialbys naprawdę wszystko jak piszesz chyba nie doszloby do zdrady smile nie idealizuj przeszlosci skup się na przyszłości i zajmij dziecmi ile tam będziesz mogl smile
  • 18.03.17, 05:22
    moglbym o wiele wiecej czasu zajmowac sie dziecmi tylko w ramach rewanzu zona mi to ogranicza
  • 22.03.17, 07:08
    Mozesz wystapic o opieke naprzemienna.
    Czas leczy rany. Daj sobie i zonie czas.
  • 17.03.17, 23:57
    Twoja żona dobrze zrobiła, bo każda szanująca się kobieta takiego męża jak Ty z powrotem nie przyjmie, ani mu w życiu nie zaufa. Chciałeś zabawy - to ją masz. Jesteś dorosły. Ponieś konsewencje swoich czynów. Może to Cię czegoś nauczy. Tak to niestety wygląda.
  • 18.03.17, 05:27
    juz mnie nauczylo rozumu. teraz musze wszystko robic by to zaufanie odbudowac. najgorszym zbrodniarzom ludzie wybaczali. mie chce aby przez moja bezmyslnosc moja rodzina do konca zycia cierpiala. prosze was podpowiedzcie jak odzyskac zaufanie u zony i aby mi wybaczyla. to jest jedynie moje marzenie. tego co zrobilem bardzo załuje, niestety nie cofne czasu. kazdy mi powie ze jestem skonczonym idiota...ja to wiem ale czlowiek uczy sie na bledach...Panie Boże pomóz mi odzyskac rodzine...
  • 18.03.17, 05:50
    zdradzone zony powiedzcie mi czy dlugo trwal u was okres zemsty na partnerze i czy wkoncu wrociliscie do normalnych relacji lub czy wrociliscie do siebie... za kazdy wpis bede wdzieczny
  • 18.03.17, 08:10
    Byłam zdradzona ale nigdy się nie mscilam za to po prostu zajelam się swoim życiem i swoimi sprawami w efekcie czego jestem w szczęśliwym związku smile twojej zonie przejdzie zlosc a kiedy nadejdzie era blogoslawionej obojetnosci na pewno uloza się wam sprawy z dziecmi. cierpliwości i koncentracja na swoim zyciusmile patrząc na twoje reakcje (już nie jako forumowicz ale psycholog ) mysle ze jesteś łatwopalny XD wiec daje ci ze dwa miechy i wrócisz do siebiesmile zycze pogody ducha smile
  • 18.03.17, 08:20
    a dajesz mi jakas szanse ze worcimy do siebie?
  • 18.03.17, 08:25
    teraz to na kolanach poszedłbym do czestochowy aby czas cofnac. jak teraz postepowac z zona aby kiedys dala mi ostatnia szanse?
  • 19.03.17, 09:20
    Znam jednego, który też do Częstochowy chodził i błagał o powrót żony (nie było zdrady, tylko ogólne zatruwanie życia). Wrócili do siebie po 2-3 latach i mają kolejne dziecko.
  • 18.03.17, 08:22
    No właśnie chłopie....o jakiej Ty zemście mówisz.....sprawiłeś tyle bólu i zawiodłeś żonę.
    Wszystko da się jeszcze posklejać i normalnie żyć, pod warunkiem, że naprawdę zmądrzałeś i już wiesz ,jaką wartość stanowi rodzina. Bądź cierpliwy, a przede wszystkim szczery w tym co robisz.
    Wielu małżonków po latach żałuje, że nie dali swemu małżeństwu szansy na odbudowę. Poza tym są jeszcze Wasze dzieci, którym trzeba dać wzór do naśladowania, i przede wszystkim dać miłość i poczucie bezpieczeństwa.
  • 18.03.17, 08:27
    teraz wiem o tym. madry polak po szkodzie. teraz jest mi zal kazdej sekundy ktorej nie jestem z nimi. lezenie w łozku i patrzenie w sufit plus caly mentlik mysli w glowie jest straszny
  • 18.03.17, 08:30
    najgorsze ze zycia bez dzieci nie ma sensu. brakuje mi ich usmiechow przy sniadaniu, wyglupianiu sie w lozku. kazda chwila bez nich strasznie boli
  • 18.03.17, 09:01
    Trzeba było pomyśleć o tym, że stracisz dzieci - i żonę, zanim zdradziłeś. Pewnie zakładałeś, że się nie wyda Twój romans? I ciągnąłbyś sobie to dalej na dwa fronty, oszukiwał rodzinę nie wiadomo jak długo.... ech, faceci. Ile ja takich historii słyszałam. Fajnie, że kobiety dzisiaj są mądre i w 99% przypadków wiedzą, co robić w podobnych sytuacjach.
  • 18.03.17, 10:39
    Przestań histeryzować, bo to żenujące. Żona nie ma obowiązku ani Ci wybaczać, ani przyjmować z powrotem.
  • 20.03.17, 18:35
    Triss. Wyjęlas spod palców .
  • 18.03.17, 08:34
    Sam najlepiej wiesz jak teraz powinieneś postąpić, bo Ty najlepiej znasz swoją żonę. Poza tym jak zdradzić umiałeś i nikogo wtedy o radę nie pytałeś, to teraz też sobie poradzisz.
  • 18.03.17, 10:10
    Możesz tylko być cierpliwy i liczyć na to, że żona w końcu zmięknie widząc twój upór i determinację. Jeśli jest uczuciowa, jeśli jej na tobie zależy i jeśli zauważy, że wasze rozstanie źle działa na dzieci - to masz jakieś szanse. Z czasem. Jeśli jest twardą kobietą, która w dodatku nie potrzebuje cię do życia - marnie to wygląda. Z reguły jeśli ktoś zdradził raz, będzie zdradzał w przyszłości. Może ona to też już gdzieś słyszała. A tobie może się tylko wydawać, że już nigdy i tak dalej, bo jesteś - zdaje się - w gorącej wodzie kąpany.

    Przemyśl to sobie i powalcz jeszcze jakiś czas o żonę, ale przede wszystkim zadbaj o kontakt z dziećmi, które nie są tu niczemu winne i żona zwyczajnie nie ma prawa ograniczać ci kontaktów z nimi. Pokaż jej, że ci zależy, ale też że nie jesteś fajtłapą. Prędzej ci wtedy zaufa, niż gdy będziesz biernie rozpaczał. Swoją drogą - kiedy ty zdążyłeś tyle tych postów naprodukować, skoro tylko leżysz i w sufit patrzysz.
  • 18.03.17, 15:19
    >Z reguły jeśli ktoś zdradził raz, będzie zdradzał w przyszłości.

    No i??? Każdy "zdradził" . Każdy!!! Tylko jeden czynem, a drugi nie- pytanie czy to aż tak wielka różnica?
    Może to tylko kwestia temperamentu i okoliczności....
    Moje małżeństwo rozpadło się w 18 roku trwania i 19 roku związku. Ale pierwszy kryzys mieliśmy rytualnie w trzecim roku. Po wygaśnięciu stanu neurohormonalnego zatrucia mózgu, zwanego w literaturze zakochaniem. I wtedy też zaczęła żona.
    A ja poznałem w szpitalu atrakcyjną i diablo inteligentną (a to drugie dla mnie ważniejsze) stażystkę. Byliśmy sami na dyżurach. Do niczego nie doszło, poza rozmowami w których no cóż, podobaliśmy się sobie. Mam naturę jaką mam. Kto inny by pewnie zdjął z niej to szpitalne ubranko i tak dalej, i pewnie nie napotkałby na istotny opór wtedy.... Ja poprzestałem na rozmowie.... Ale na końcu tej rozmowy jednoznacznie był seks. Tyle że po prostu, akurat, wtedy do niego nie doszło...

    Taka to różnica, czy doszło do - excuzez le mot- penetracji, czy nie ?
    GOTOWOŚĆ JEST W KAŻDYM Z NAS.
    Więc nie mitologizujmy zdrady....

  • 18.03.17, 16:19
    Mówisz o potencjale i możliwościach. Jest w nas też gotowość do wydania DZIŚ wszystkich pieniędzy jakie mamy. Tylko czy warto i czy naprawdę tego chcemy? Różne osoby nam się podobają na przestrzeni życia. Jestem kobietą i może mi np. imponować kobieta. Mogę być zauroczona jej postępowaniem, mogę jej zazdrościć większych cycków, lepszych ciuchów, pieniędzy. Czy to znaczy, że mam jej przebić oponę w aucie?
    Może mi się również podobać jakiś obcy facet. Mogę być zachwycona jego sposobem mówienia, oczarowana inteligencją. Czy to znaczy, że mam iść z nim do łóżka? Żyjemy w świecie pełnym ludzi i wypadałoby zachowywać się z klasą. Można powiedzieć komuś komplement, można wyrazić swój podziw, czy uznanie zachowując zdrowy dystans. A nie mizdrzyć się, czy wdawać w rozmowy prowadzące do flirtu itp. Tak. To ogromna różnica.
  • 18.03.17, 15:08
    ludzie, co się z tym światem dzieje.....
    Rozstania, rozwody, naprawdę moja teoria się uprawdopodobnia: nie potrzeba żadnej klęski, trzeciej wojny światowej czy innego upadku meteorytu by wykończyć ludzkość. Wystarczy, że młodzi wyciągną jedynie słuszne wnioski z tej lawiny rozstań: że nie ma trwałości, zatem wiązać się można ale bez zobowiązań, w szczególności: bez dzieci. I historia ludzkości zakończy się stopniowym jej samowygaszeniem....

    Ludzie, toż to gdyby KAŻDA zdrada została ujawniona, to nie wiem czy ostałoby się siedemdziesięciu siedmiu sprawiedliwych....Mam jakieś wrażenie że istnieje zupełnie niejasny dla mnie dogmat że zdrada kończy relację i związek.
    GOTOWOŚĆ DO ZDRADY JEST W KAŻDYM Z NAS (!!!!!). I niejeden/niejedna z nas tą gotowość przekuwa w czyn.

    Ten wątek brzmi tak: ujawniona zdrada- oczywistość rozwodu....

    Ludzie, gdyby tak wszystkie zdrady ujawnić, to 1/3 ludzkości musiałaby się zatrudnić w urzędach, żeby te nastarczyły z wydawaniem rozwodów.

    Nie przesadzamy trochę aby?

    Np. u mnie, w moim rozstaniu z żoną, były owszem zdrady z jej strony. Ale był to tylko niewielki element, to był po prostu objaw OSTATECZNEGO rozpadu relacji. To nie były przypadkowe zdrady po alkoholu, pod wpływem impulsu chwili. To nie były zdrady "dla chwili" tylko to były zdrady dla radykalnego zaprzeczenia naszej relacji, to była rozpaczliwa próba wyjścia żony z emocjonalnej matni. I tego się nie dało poskładać, rozumiem to już z dystansu paru tygodni mieszkania osobno...

    Ale gdy jest więź między dwiema osobami, i jednej się zdarzy puścić z kimś kto fajnie tańczy, a drugiemu się zdarzy zadurzyć w młodej stażystce i spędzić u niej kilka nocy....

    Ludzie, jak by to miało decydować, to przetrwałe małżeństwa i białe kruki miałby podobną częstość występowania.

    Argument , że gdy ktoś raz zdradził to już może zdradzić i że niby wyklucza to zaufanie, jest śmieszny.

    KAŻDY MA W SOBIE GOTOWOŚĆ DO ZDRADY. Kwestia ceny, układu, okoliczności, zapachu, fazy księżyca, słów które nic nie znaczą a poruszą tą strunę, która rezonując, wywoła ruch ciała zrzucający sukienkę....

    Mitologizujemy zdrady. Sama zdrada dopóki nie jest OBJAWEM pełnego rozpadu związku, to jeszcze nie jest nic takiego.
    Pamiętajcie, że pisze to osoba ZDRADZONA która nigdy nie zdradziła!


  • 18.03.17, 17:12
    widzę ze już na mnie wyrok zapadł. nie jestem bezwzględnym skurwysy....który zostawił rodzinę. jedynie proszę o przebaczenie i mała szansę aby udowodnić ze jednak jakieś wartości mam w sobie
  • 18.03.17, 17:25
    >widzę ze już na mnie wyrok zapadł

    ej no chłopie toż właśnie piszę w Twojej obronie - że zdrada jest raczej codziennością i robienie z tego wielkiego halo....
    Oczywiście, jeśli zdrada jest w stanie zniszczyć związek- chodzi mi o taką zdradę która była jednak incydentalna, to znaczy że związek był słaby. Widzisz, mój związek rozpadł się bez zdrady w trakcie jego realnego trwania, bez przemocy, bez alkoholizmu, bez zaniedbań wychowawczych, z przyjaźnią i zrozumieniem trwającym cały czas- to był dopiero słaby związek, skoro w tych okolicznościach się rozpadł...
    Ale wiesz, tu jest jakaś obsesja prostego równania typu ZDRADA=brak możliwości dalszego związku.
    Nie rozumiem tego, bo wszyscy zdradzają EWENTUALNIE są o krok od zdrady. Tak mamy skonstruowane mózgi, emocje i popędy.

    O przebaczenie nie proś na forum, tylko żonę.

    Każdy ma w sobie jakieś wartości. Każdy.
    Tylko życie chu.jowe a i to mało powiedziane.
  • 18.03.17, 17:33
    proszę żonę o przebaczenie ale ona jest osoba bardzo uparta. zgubilo mnie to ze zbliżyła nas do siebie rozmowa i problemy życiowe. i stało się. kilka razy seks. później wyszło to na jaw.
  • 18.03.17, 17:51
    Zdrada zdradzie nierówna. Gdyby to było krótkotrwałe lub jednorazowe zapomnienie bez emocjonalnego zaangażowania a skrucha męża widoczna to myślę że zdecydowałabym się na separację po to aby dać czas na przewartościowanie związku i ewentualną rozmowę jak już emocje opadną. Gdyby ta zdrada była długotrwale skrywaną i emocjonalną relacją to byłby koniec małżeństwa. Mówię to jako osoba dojrzała która ma za sobą zdradę opartą na flircie i smsach chociaż dla niektórych to nie zdrada. Ja podeszłam do tego bardzo emocjonalnie swego czasu, teraz zrobiłabym inaczej jako osoba bardziej doświadczona przez życie. Macie małe dzieci więc pewnie młodzi jesteście. Żona czuje się oszukana i zdeptana, działa impulsywnie , jeśli w tym stanie złożyła pozew to myślę że popełnia błąd. Proś ją o odłożenie tej decyzji aż to największe wzburzenie minie chociaż lekko nie będzie
  • 18.03.17, 17:56
    I jeszcze istotne jest to czy nadal masz kontakt z tą kobietą choćby zawodowy? Jeśli tak to dla zdradzonej kobiety jest to temat nie do przejścia.
  • 18.03.17, 17:58
    już nie mamy kontaktów ze sobą.
  • 18.03.17, 18:05
    No to błagaj ją na razie o separację bez rozwodu a co dalej to nikt ci nie powie, walcz skoro tak ci zależy, wszystko jest możliwe.
  • 18.03.17, 18:14
    wiem ze pozew wpłynął do sądu. jak teraz w sadzie to będzie?
  • 18.03.17, 18:44
    Nijak. Możesz oczywiście próbować przeciągać rozwód i opowiadać w sądzie, że kochasz żonę nad życie, ale ona jeśli będzie chciała to w końcu ów rozwód uzyska.
    Przestań się nad sobą użalać.
  • 18.03.17, 19:23
    to nie jest uzalanie. niestety jestem w takim stanie psychicznym
  • 19.03.17, 08:21
    jak mogłem być tak głupi i nieodpowiedzialne. będę tego żałował do końca życia. czuję wewnętrzna pustkę i wściekłość na siebie
    . zawiodłem wszystkich. czy Pan Bóg jest łaskawy dla takich jak ja? czy tylko teraz została mi modlitwa ?
  • 30.03.17, 11:53
    Zdradziłeś żonę a co 5 post wzywasz boga. Jesteś strasznie obłudny i śliski, fujjjj.
  • 19.03.17, 08:28
    Otrzymałeś od nas wszystkich mnóstwo cennych rad, więc je wykorzystaj ''walcząc'' o swoje małżeństwo.
    Bądź dobrym tatą, żona też to dostrzeże, weźmie pod uwagę.
    Jeżeli pisałeś z nami szczerze i naprawdę wyciągnąłeś wnioski - to wszystko Wam się z czasem ułoży, a potem nie dopuść, by między Wami rozluźniły się więzi emocjonalne......bo z braku porozumienia podejmuje się rujnujące życie decyzje.
    Mało jest takich, którzy po rozwodzie odnaleźli szczęście i spokój. Kto tu jest naprawdę szczęśliwy z piszących na tym forum?
    Stań teraz na wysokości zadania, bo nie Ty jesteś tu ofiarą, jeżeli już- to co najwyżej własnej głupoty. Walcz- tylko mądrze.Chcę, żeby Wam się udało.
  • 19.03.17, 08:35
    najgorszy jest ból od środka który mnie męczy. żona jest osoba ambitna i zawzieta. będzie starała mi się pokazać ze jestem jej do niczego nie potrzebny. ten ból straty każdej minuty bez możliwości bycia z rodziną jest straszny. cały czas koltluja mi się myśli w głowie, żal do siebie za to co zrobiłem plus bardzo duże huśtawki emocjonalne ( płacz. zlosc)
  • 19.03.17, 08:44
    Ile czasu minęło odkąd żona dowiedziała się o zdradzie?
  • 19.03.17, 09:15
    pół prawdy w lutym. cała prawda tydzień temu
  • 19.03.17, 09:35
    tencozdradzil napisał(a):

    > pół prawdy w lutym. cała prawda tydzień temu

    I wszystko jasne. Nie oczekuj cudów. Bądź uparty, cierpliwy, zabiegaj o nią i o dzieci każdego dnia. Przyjdzie moment, że zgodzi się na spokojną rozmowę, bo i tak będzie musiała. Moim zdaniem wybaczy ci, o ile wykażesz się cierpliwością i twardym charakterem. Jest wzburzona, nie chce cię teraz znać, nie myśli jeszcze racjonalnie, więc to nie jest czas na wybaczenie. Ale ty musisz każdego dnia o nią walczyć, jeśli chcesz coś osiągnąć. Nie nękać, rzecz jasna, ale walczyć o rodzinę z głową. Twoja żona nie jest jakąś lebiegą, ani mimozą, masz o co walczyć; od tego jak dobrze pokażesz jej, ile dla ciebie znaczy może zależeć to, czy do ciebie wróci. I dobrze ci tak prawdę mówiąc. Nie szkoda mi ciebie wcale. Potrudź się trochę.
  • 19.03.17, 09:40
    nie oczekuję współczucia bo na to nie zasługuje. wiem jakim byłem skurwysyn... ta sytuacja pokazała mi co jest najważniejsze w życiu. brakuje mi porankow. śniadań i ich uśmiechów. mogę ich odwiedzać narazie 2 razy w tygodniu. na więcej zona sie nie zgadza
  • 19.03.17, 10:11
    lzyoporanku napisał(a):

    >Otrzymałeś od nas wszystkich mnóstwo cennych rad, więc je wykorzystaj ''walcząc'' o swoje małżeństwo.
    >Bądź dobrym tatą, żona też to dostrzeże, weźmie pod uwagę.

    A jak nie weźmie tego żona pod uwagę to ma sobie młodych odpuścić? Weź mnie nie irytuj! O własne dzieciaki to facet powinien dbać niezależnie czy ich matka jest z nim w związku czy nie.
  • 19.03.17, 10:22
    dzieci nigdy nie odpuszcze. tylko teraz ogranicza mi z nimi kontakt. jest złośliwa i 2 razy po 4 godziny to dla mnie zdecydowanie za malo
  • 19.03.17, 10:45
    A jak wyglądają twoje spotkania z dziećmi?
  • 19.03.17, 10:47
    bawimy się , wyglupiamy
  • 19.03.17, 11:23
    czyli siedzisz w mieszkaniu z którego żona cię wywaliła?

    pytanie kolejne: czy zajmowałeś się tak dziećmi zanim wystawiła cię za drzwi?
  • 19.03.17, 11:27
    Tak w tym naszym wspólnym mieszkaniu. Tak zajmowałem się dziećmi jeśli o to chodzi. nie było ze sobie teraz przypomniałem o pociechach
  • 19.03.17, 11:44
    Cóż ciężka sprawa. Wystawiła cię za drzwi czyli pokazała że nie ma najmniejszej ochoty cię oglądać a teraz musi cię znosić. To nie jest złośliwość to jest jeszcze czysta wściekłość. Kiepsko widzę to pojednanie jeśli nawet nie dasz jej odpocząć od siebie.

    Nie wiem co ci poradzić bo cokolwiek byś nie zrobił możesz ją teraz wkurzać:
    a) zgodnie z jej życzeniem odczepisz się od niej, nie będziesz się jej narzucał - będzie ci miała za złe, że nie interesujesz się dziećmi,
    b) będziesz naciskał na jak najczęstsze spotkania z dziećmi - będzie odbierała to jako stalking.

  • 19.03.17, 12:28
    do niej nic nie mówię. tylko część jak przyjdę i jak wychodzę. teraz chce maksymalny czas jaki mi przysługuje dla dzieci. A właśnie mi to ogranicza
  • 19.03.17, 22:12
    tencozdradzil
    do niej nic nie mówię. tylko część jak przyjdę i jak wychodzę. teraz chce maksymalny czas jaki mi przysługuje dla dzieci. A właśnie mi to ogranicza

    Nie pytasz nawet czy dzieciaki czegoś nie potrzebują albo ona sama?? Przychodzisz jak do świetlicy: cześć na dzień dobry i do widzenia?



    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • 30.03.17, 11:58
    JA! Ja jestem bardzo szczęśliwa odkąd wyprowadziłam się i wzięłam rozwód.
  • 19.03.17, 10:40
    samo złożenie pozwu w sądzie jeszcze nie przesądza sprawy. Możesz starać się przekonać sąd żeby nie było rozwodu. Ale tak naprawdę to nie o Sąd chodzi a o żonę. Bo możesz usiłować Sąd tak zbajerować że rozwodu nie dostaniecie ale jeśli żona ma cię pod kokardkę to chociażby cię Sędzia osobiście do niej kajdankami przykuła to małżeństwa z tego nie będzie.

    Są ludzie którzy są w stanie przeboleć zdradę partnera, i są tacy którzy nigdy nie wybaczą. Jak się skończy sprawa w waszym związku ciężko powiedzieć.

  • 19.03.17, 13:33
    wredna1zmija
    Każdy wie, że....jeżeli żona nie weźmie pod uwagę...No cóż,wtedy będzie musiał odpuścić, to jasne.
    No i czym się tak zirytowałaś?
  • 19.03.17, 15:23
    mam do wszystkich pytanie...jak postępować....czy codziennie pisać smsy. dzwonić i pytac co u dzieci i u żony? czy tylko podczas odwiedzin? bo boję się ze zezna przed sadem zona ze się nimi wogole nie iinteresowalem.
  • 19.03.17, 15:25
    boję się ze dzieci zapomną o mnie i strace więź z nimi
  • 19.03.17, 18:30
    tencozdradzil- otrzymałeś tyle mądrych rad- a Ty wciąż w ''gorącej wodzie kąpany'', bardzo niecierpliwy i snujący przeróżne scenariusze. Nawet nie dajesz żonie czasu na ochłonięcie, a przecież dopiero co jak się dowiedziała o Twojej zdradzie. Pomyśl, jak ona może z Tobą normalnie rozmawiać, jeżeli jej emocje są tak silne. Nawet jak Cię skreśli jako męża, to z dziećmi nikt nie zabroni Ci się spotykać.
    W mojej ocenie jawisz się jako człowiek niedojrzały i bardzo impulsywny. Próbujesz się zabezpieczyć i to ''już'' na różne sposoby- Główka pracuje, co?.....i to mi osobiście daje do myślenia, że .....może by jednak do kochanki z powrotem....skoro żona nie chce? Dość szybko z ''człowieka, który jest w dołku'' przeistoczyłeś się w ''zapobiegliwego nad wyraz''
    Naprawdę chciałabym się mylić co do Twojej osoby, bo szkoda mi Twojej żony, dzieci .
    Napisz za jakiś czas, że okazałeś się człowiekiem z jajami i naprawiłeś to, co zepsułeś.
    Nie zamierzam się już więcej wypowiadać, życzę Ci naprawdę uratowania małżeństwa.
  • 19.03.17, 20:04
    lzyoporanku źle mnie oceniasz. nic nie kombinuje. z kochanką wszystko skończone. myślę cały czas o dzieciach. najgorsza jest msciwosc na tą chwilę żony bo nie pozwala mi się widywac z dziećmi. 10 godzin na cały tydzień to chyba mało.
  • 19.03.17, 21:11
    A właściwie czego się spodziewasz po swojej żonie?Myślisz czasami co Ona przeżywa czy interesują Cię tylko Twoje emocje?Teraz kiedy pali Ci się pod nogami nie pozwalasz Jej nawet ochłonąć.Daj Jej czas na to żeby choć trochę poukładała sobie myśli.Poproś o krótką rozmowę i DAJ JEJ CZAS.Najgorszy dla zdradzonej żony jest pierwszy miesiąc i to jeszcze biorąc pod uwagę jej odporność psychiczną.Znam to z autopsji.Emocje są tak duże że przechodzi się od płaczu do takiego w....a że można zabić nawet głupią patelnią a potem znowu dołek.Nie naciskaj na Nią bo to doprowadza Ją tylko do większej huśtawki emocjonalnej.Pomyśl o Jej uczuciach o ile Ją kochasz.Jeśli chodzi o Ciebie to też powinieneś ochłonąć ,nie myśl sobie że to co skopałeś przez SWOJĄ głupotę naprawisz w kilka dni.Teraz to do Twojej żony będzie należała decyzja a Ty możesz tylko prosić żeby dała Ci szansę. Życzę powodzenia.
    PS.Ja jeszcze nie zdecydowałam czy dam radę żyć z moim mężem bo minęło dopiero 3 miesiące od kiedy się dowiedziałam.
    ,
  • 19.03.17, 22:08
    to ja proszę w imieniu twojego meża - daj mu szanse...
  • 19.03.17, 23:59
    To nie jest takie proste jak się wydaje.Utrata zaufania,bezpieczeństwa i naruszenie zasad które panowały w związku nie wróży dobrze na przyszłość.Nie wiem co będzie dalej z Moim małżeństwem.Prawdopodobnie może nie starczyć nam obojgu siły na naprawę tego związku/byliśmy ze sobą 30 lat/Ale wam życzę powodzenia,jesteście jeszcze młodzi i macie małe dzieci.Tylko pamiętaj nie skupiaj się tylko na sobie Twoje uczucia też są ważne ale nie jesteś pępkiem świata i trzeba przyjąć konsekwencje swoich czynów na klatę.
  • 20.03.17, 05:32
    wiem ze żonie jest bardzo zle. zniszczyłem jej swiat. nie ma nic moje usprawiedliwienie.
  • 19.03.17, 20:30
    Żonie z czasem przejdzie, jeżeli upewni się, że naprawdę kochasz . Też jestem twardą kobietą, a pozew wycofałam na sali rozpraw....jak widzisz, wszystko jest możliwe.
  • 19.03.17, 22:04
    lzyoporanku ja zony teraz nie naciskam. tylko ona teraz w ramach zemsty utrudnia kontakt z dziecmi.
  • 20.03.17, 18:36
    A znana mi pani nie wybaczyła. Bo nie chciała i już
  • 20.03.17, 18:44
    szczerze to boje sie isc na widzenie bo moge wyjsc z nozem w plecach
  • 19.03.17, 23:38
    A właściwie czego się spodziewasz po swojej żonie?Myślisz czasami co Ona przeżywa czy interesują Cię tylko Twoje emocje?Teraz kiedy pali Ci się pod nogami nie pozwalasz Jej nawet ochłonąć.Daj Jej czas na to żeby choć trochę poukładała sobie myśli.Poproś o krótką rozmowę i DAJ JEJ CZAS.Najgorszy dla zdradzonej żony jest pierwszy miesiąc i to jeszcze biorąc pod uwagę jej odporność psychiczną.Znam to z autopsji.Emocje są tak duże że przechodzi się od płaczu do takiego w....a że można zabić nawet głupią patelnią a potem znowu dołek.Nie naciskaj na Nią bo to doprowadza Ją tylko do większej huśtawki emocjonalnej.Pomyśl o Jej uczuciach o ile Ją kochasz.Jeśli chodzi o Ciebie to też powinieneś ochłonąć ,nie myśl sobie że to co skopałeś przez SWOJĄ głupotę naprawisz w kilka dni.Teraz to do Twojej żony będzie należała decyzja a Ty możesz tylko prosić żeby dała Ci szansę. Życzę powodzenia.
    PS.Ja jeszcze nie zdecydowałam czy dam radę żyć z moim mężem bo minęło dopiero 3 miesiące od kiedy się dowiedziałam.
    ,
  • 20.03.17, 11:21
    Przepraszam.Podwójny wpis.
  • 20.03.17, 07:31
    Jeszcze jedna, ale istotna uwaga. Romans nawiązałeś w pracy. Jeżeli naprawdę zależy Ci na rodzinie, to szukaj nowej pracy. Owszem, może nie być łatwo, ale zyskasz z powrotem swoją rodzinę. Żona zawsze będzie się czuć zagrożona, jeżeli będziecie razem pracować, poza tym Ty jesteś siebie taki pewny?
    No miałam się już nie wypowiadać.....ale żal Was.
  • 20.03.17, 07:51
    A bzdura - dlaczego niby żona miałaby mu uwierzyć, że w kolejnej pracy nie będzie romansował? no, najwyżej że zostanie górnikiem i będzie kopał pod ziemią, tam kobiet raczej nie spotka... wink
  • 20.03.17, 07:58
    pracuje już w innej firmie?
  • 20.03.17, 10:35
    nie gustuje w facetach. cała ekipa to goście.
  • 28.03.17, 15:57
    Moj tez mial samych facetow w pracy. Przyszla praktykantka i fruu...
  • 17.04.17, 19:56
    też uważam, że z facetami jest lepiej!
    A poza tym seks z tą samą płcią, to nie zdrada smile
  • 20.03.17, 10:41
    jestem pewny bo tyle co łez sie wylalo i nerwów obie rodziny przeżyły
  • 20.03.17, 10:30
    koto.podobna
    tak bardzo zależy Ci na ich rozwodzie?
  • 20.03.17, 15:09
    dzisiaj dostalem smsa abym sie powiesił
  • 20.03.17, 16:24
    Tak po prostu - nagle tekst "Powieś się"? Dziwne to jakieś.
  • 20.03.17, 16:33
    napisalem smsa z prosba o zwiekszenie godzin z dziecmi... to odpisala ze i tak mam za duzo, abym zdechl i sie powiescil i ze mnie zniszczy
  • 20.03.17, 17:42
    Dowiedziałeś się, z kim byłeś w związku. Lepiej teraz, niż później. Lepiej się zastanów czy chcesz być z taką osobą, która jest aż tak mściwa, zagrywa dziećmi i życzy Ci śmierci? Postaraj się o spotkania poza domem żony.
  • 20.03.17, 17:58
    boje sie ze bedzie manipulowala dziecmi....bedzie caly czas przedstawiala mnie w zlym swietle...syn juz mowi ze tata skrzywdzil mame
  • 20.03.17, 18:16
    tencozdradzil napisał(a):
    > napisalem smsa z prosba o zwiekszenie godzin z dziecmi... to odpisala ze i tak
    > mam za duzo, abym zdechl i sie powiescil i ze mnie zniszczy

    Czy nie pomyślałeś o tym, żeby skontaktować się z prawnikiem - w sprawie kontaktów z dziećmi teraz? Co do treści tych smsów, to przesada, kontakt między Wami nie powinien odbywać się na takim poziomie. Jeśli to się powtórzy, to tym bardziej polecam rozmowę z prawnikiem.
  • 20.03.17, 18:21
    normalnie załamałem się tym co mi napisała. jej mama powiedziała ze nie poznaje swojej córki.
  • 20.03.17, 21:00
    Znajdź sobie lepiej dobrego prawnika, twoja małżonka należy do tych nieodpowiedzialnych niby dorosłych osób które traktują własne dzieci jak narzędzie do zrobienia odwetu. Nie cierpię takich osób, wy jakoś się pozbieracie, dzieci niekoniecznie. Zdrada to nie powód do ograniczania praw rodzicielskich, ktoś musi jej w sądzie to uświadomić a sam możesz nie dać rady
  • 20.03.17, 21:11
    Przecież nigdzie nie napisałam, poddaję jedyniw w wątpliwość argumenty tego pana, które są niestety słabe. Jego żona sama zdecyduje, a znając życie pewnie mu nie wybaczy. Naprawdę słyszałam, widziałam wiele podobnych historii i w większości tak właśnie się pokończyły.
  • 20.03.17, 21:31
    Co masz powiedzieć w sądzie? Powiedz,że jesteś idiotą.
    Chcesz "ratować rodzinę",bo żona złożyła pozew ?? gdyby o niczym nie wiedziała to dalej bzykał byś się na boku ??
    podczas gdy żona zapierdziela przy dzieciach i pewnie podaje obiadki pod nos.
    Chłopie....z czym do ludzi.

    --
    Córeczka 2007 Córeczka 2009
    Synek 2011 Synek 2017
  • 21.03.17, 05:50
    nie osadzaj tak szybko ludzi. większość obowiązków w domu było na mojej glowie. nie przechodziłem z pracy i nie czekałem na obiad przed tv
  • 21.03.17, 11:27
    No to fajnie,ale nie zmienia to faktu,że nad obowiązki męża i ojca wolałeś młode d.py i to mnie razi i dla takich jednostek nie mam niestety zrozumienia.

    --
    Córeczka 2007 Córeczka 2009
    Synek 2011 Synek 2017
  • 21.03.17, 13:02
    niestety masz racje
  • 21.03.17, 07:58
    Ale nie zrozumieliśmy dotąd, dlaczego zakończyłeś romans - bo się wydał, tak?
  • 21.03.17, 08:09
    zawsze jej mówiłem że dzieci są na pierwszym miejscu i powoli się to naturalnie konczylo
  • 21.03.17, 08:46
    tencozdradzil napisał(a):
    > zawsze jej mówiłem że dzieci są na pierwszym miejscu i powoli się to naturalnie
    > konczylo

    Ale domyślam się, że to "naturalne kończenie się" potrwałoby jeszcze trochę, gdyby żona się nie dowiedziała? wink
  • 21.03.17, 08:55
    nie potrwalo bo juz razem nie pracowalismy
  • 21.03.17, 09:25
    Chwila słabości i spory problem.
  • 21.03.17, 10:04
    bardzo duży problem
  • 21.03.17, 10:54
    chwila słabości a reszta życia przejeba.....
  • 21.03.17, 11:29
    No więc trzeba było myśleć za wczasu. Głową a nie dołem. powodzenia.

    --
    Córeczka 2007 Córeczka 2009
    Synek 2011 Synek 2017
  • 21.03.17, 16:35
    oddałbym wszystko aby zona wybaczyła i pozwolila posklejac to wszystko
  • 21.03.17, 18:07
    Daj znać za jakiś czas jak Wam się sprawy ułożyły. Na razie dajcie sobie czas na wyhamowanie emocji.To naprawdę ma duże znaczenie wbrew pozorom.Rozmowy krótko po nie dają nic oprócz kłótni i utwierdzeniu się na własnym stanowisku a jeśli chcesz prosić Ją o wybaczenie to może spróbuj napisać do Niej list.Tobie będzie łatwiej przelać myśli na papier a Ona może to przeczyta chyba że podrze list.Życzę Wam powodzenia.
  • 21.03.17, 18:10
    nie dziękuję...... trzymaj kciuki za mnie debila.....najgorsze są te emocje, złość, ból i tesknota
  • 21.03.17, 18:39
    To niestety trwa,czasami krócej,czasami dłużej.Czas jest potrzebny.
  • 21.03.17, 20:09
    znajomi pisza do mnie czemu zona takie brudy pierze na facebooku.
  • 21.03.17, 20:28
    Cóż, czasem Bóg ludziom rozum odbiera a w zamian daje furię i nienawiść. Ona chce widzieć cię upokorzonego, wydaje jej się że to jej da ukojenie.
  • 21.03.17, 20:54
    cel osiagneła ---- nikt nie dzwoni kazdy ma mnie w d.....
  • 21.03.17, 21:25
    Pławisz się w swoim nieszczęściu. To nie jest konstruktywna postawa smile Zajmij się realnym życiem, planuj co możesz zrobić z dzieciakami w czasie jak z nimi będziesz. Uzalanie się nad soba nic nie zmieni.
  • 21.03.17, 21:38
    wlasnie ze utrudniony jest mi kontakt z dziecmi
  • 22.03.17, 05:33
    dzisiaj od 15 mam widzenie z synem
    modlę się by Pan Bóg coś dobrego zrobił w tej sprawie
  • 22.03.17, 06:25
    Przestań się modlić tylko daj kasę na dzieci.
  • 22.03.17, 07:27
    sobie odejmie a dzieciom dam
  • 22.03.17, 10:20
    ten czas jest straszny. wewnętrzny ból rozwala od środka. niepewność jutra. zdradzajacych powinni rozstrzeliwac
  • 22.03.17, 22:03
    bardzo łzawe to wszystko. Jesteś aby prawdziwy?

    a co do rozstrzelania: cwany jesteś i wygodny! W tak tchórzliwy sposób uciekać przed konsekwencjami własnych czynów? No! Prawdziwy facet!
  • 22.03.17, 14:25
    tencozdradzil
    Najlepiej na tym etapie w jaki zabrnęliście z żoną, byłoby wycofać się chociaż na jakiś czas z tego publicznego forum, choćby po to, żeby na spokojnie pozbierać myśli i robić wszystko, żeby ze sobą porozmawiać. Oczywiście, ze głupio postępuje ten, co publicznie uzewnętrznia intymne sprawy małżeńskie- mam nadzieje, ze kiedyś wybaczysz to żonie, bo wiesz w jakim stanie oboje jesteście.
    Powinniście teraz słuchać tylko siebie, jak najwięcej rozmawiać i uzbroić się w cierpliwość, aż przeminie ten ostry ból przede wszystkim u Twojej żony. Ty chcesz, żeby od razu wszystko wróciło na stare miejsce, ale tak się nie da. Z pokorą przyjmij to całe zamieszanie wokół Was, bo sam do tego doprowadziłeś.
  • 22.03.17, 14:38
    dziękuję za radę. ciężko jest wytrwać w tej samotności. tęsknocie i wewnętrznego bólu.
  • 22.03.17, 17:43
    tencozdradzil napisał(a):

    > dziękuję za radę. ciężko jest wytrwać w tej samotności. tęsknocie i wewnętrzneg
    > o bólu.

    Współczuję Ci facet, bo z dojrzałością emocjonalną u Ciebie (jak i u żony) krucho a również z brakiem wyobraźni cienko. Ludzie z różnych powodów cierpią latami i znoszą to swoje cierpienie z godnością, Ty zaś mazgaisz się jak smarkacz, chociaż cierpisz zaledwie od miesiąca i przebierasz nogami, żeby jak najszybciej wskoczyć z powrotem do małżeńskiego wyrka. Niestety, w tych sytuacjach nie ma lekko. No owszem "zdradziłeś" w jakiś sposób t swoją żonę, chociaż jak nas tu wszystkich zapewniasz, to tylko kopulacja była, bez żadnych uczuć i ja Ci wierzę. Gdyby żona też Cię kochała, nie gnałaby natychmiast z takiego powodu z pozwem rozwodowym do sądu, gdyż są zdrady daleko bardziej plugawe i nikczemne, niż przypadkowy, niechby nawet kilkumiesięczny seks. Dojrzały człowiek nie demonizuje tak seksu. W końcu żyjemy w XXI w. a tu widać postawy XIX w. zaścianka, współczucie dla dyszącej potrzebą zemsty kobiety, gotowej w ataku własnej furii podeptać nawet szczęście swoich dzieci. Przecież seks, to tylko seks, nic więcej. A co robi żona? Oczywiście w tej ślepej, impulsywnej walce manipuluje dziećmi, ogranicza Ci kontakty z nimi (szczególnie żałosna i plugawa zagrywka), niszczy Twój wizerunek w oczach syna, wyrzuca Cię ze WSPÓLNEGO MIESZKANIA na które pewnie Ty płaciłeś kredyt, w obecności dzieci traktuje Cię po chamsku i złośliwie, pierze wasze brudy publicznie, w internecie, słowem, zachowuje się niczym jarmarczna przekupka. Za co Ty ją facet kochasz, bo nie pojmuję...? Czemu skomlisz jak kopnięty kundel i chcesz lizać buty, które Cię kopią, zamiast spokojnie ponieść konsekwencję swojego wybryku? Kobiety pogardzają facetami bez godności. Ty tak się zachowujesz: wypisujesz sms, błagasz o spotkania z dziećmi...Przecież Ty jesteś nie tylko mężem, jesteś również OJCEM. Więc czemu sam pozbawiasz się prawa do wychowywania własnych dzieci, czemu dałeś się jednym kopniakiem wypchnąć z również Twojego domu? Jesteś tam zameldowany? To natychmiast wracaj i mieszkaj. Twoje dzieci potrzebują nie tylko matki, potrzebują też ojca i mają prawo do nieograniczonych kontaktów z Tobą. Gdyby żona była kobietą mądrą, wiedziałaby, że wyżej niż własną zranioną dumę, powinna cenić prawo dzieci do wychowania w pełnej, kochającej się rodzinie, z ojcem i matką pod jednym dachem. Twoja żona facet, na dobre i ZŁE przysięgała przed Bogiem czy przed urzędnikiem? Pewnie tylko to drugie. Więc nic dziwnego, że w zadku ma wartości rodzinne. Najważniejsze własne upokorzone ego. Wejdź chłopie na Forum "W stronę ojca" tam przeczytasz wiele cennych rad jak nie dać zrobić z siebie bankomat i tatusia z doskoku - wychowującego swoje dzieci 2 x w tygodniu. 2 x w tygodniu to nawet psa dobrze nie wychowasz! Dwie głupoty już zrobiłeś, nie rób trzeciej. Sprawy rodzinne powinno się załatwiać w rodzinie, nie w sądzie. Nie masz ojca, matki, teściowej, teścia, którzy by mądrze doradzili, podjęliby się mediacji z żoną? Czy żona ma jakieś autorytety z którymi się liczy, które by mogły złagodzić jej agresję i krzywdzenie dzieci? Bo ogromną krzywdą jest dla nich wciąganie w Wasze gierki małżeńskie i nie mniejszą będzie Wasz rozwód. Dzieci przecież nie zdradziłeś, z dziećmi rozwodził się nie będziesz. One kochają Was oboje. Na razie. Ale Ciebie szybko kochać przestaną jeżeli pozostawisz je w łapach żony, żeby używała ich jako oręża do walki z Tobą, zohydzała w ich oczach Twój wizerunek, manipulowała ich uczuciami. Sąd również z nimi da Ci rozwód. Wracaj więc natychmiast do Waszego domu i zajmuj się dziećmi. Oczywiście niech ona wnosi o rozwód, eksmisję i co tam jeszcze jej fantazja dyktuje. Bez eksmisji żona nie ma prawa "wyrzucać " Cię z domu, bez wyroku sądu nie ma prawa ograniczać Ci kontaktów z dziećmi. Normalnie płać na dom, żonę i dzieci ale...za pisemnym potwierdzeniem. Żeby potem w sądzie jakichś głupot za namową koleżanek nie opowiadała, w stylu jak to porzuciłeś rodzinę, wyprowadziłeś się z domu, nie łożysz na utrzymanie, masz kochankę. Zapewniam Cię, że w takim wypadku sąd jej uwierzy, nie Tobie. Jeżeli dojdzie do rozprawy, pamiętaj, że sąd to teatr. Wygrywa lepszy aktor...Kobiety zawsze są lepsze w te klocki. Zapewniaj swąd rodzinny, że bardzo kochasz żonę, dzieci mają prawo do pełnej rodziny, łożysz na utrzymanie tej rodziny, jest dla Ciebie najwyższą wartością. Kochanka? "Jaka kochanka Wysoki Sądzie, nigdy bym nie zdradził tak pięknej kobiety jak moja ukochana żona...gdzie dowody na tą kochankę". Sąd dla dobra małoletnich nie udzieli rozwodu. Innymi słowy parafrazując chyba Clintona, czy Cartera - DYPLOMACJA DURNIU.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 22.03.17, 17:52
    Rada praktyczna - na rozprawę pojednawczą (jeśli do niej dojdzie) przyjdź z bukietem 13 róż, klęknij i publicznie zapewniaj żonę o swojej miłości do Waszej rodziny, żony, dzieci. Oczywiście za zdradę nie przepraszaj tak, jakby jej nie było. W ogóle nawet się nie waż pisnąć o kochance i zdradzie. Ten numer możesz powtórzyć na dalszym etapie, gdy będziesz zeznawał.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 22.03.17, 19:47
    leda16:
    >Przecież seks, to tylko seks, nic więcej.
    Ciekawe, nawet bardzo. Gdy zdradza facet oh to tylko seks, jak kobieta to od razu zdzira, dziwka, nieodpowiedzialna, pazerna k...a.
    > W końcu żyjemy w XXI w. a tu widać postawy XIX w. zaścianka,
    Cały Twój tekst jest podszyty XIX zaściankiem. Twoim zdaniem żona ma obowiązek mu wybaczyć i udawać, że nic się nie stało bo tak nauczyli Cię dziadek z tatusiem?
    >Twoja żona facet, na dobre i ZŁE przysięgała przed Bogiem czy przed urzędnikiem
    A on przysięgał wierność i co? Poleciał na pierwszą chętna a teraz "Panie Boże" pomóż! Ciekawe czy przed zdradą też się modlił.
    Ale jak widać po was obu- wrednych, bezczelnych, obłudnych cwaniaczków jest ciągle mnóstwo.
    Moim zdaniem żona ma rację ograniczając mu kontakty z dziećmi, bo niby czego on je nauczy? Fałszu i dwulicowości z imieniem Boga na ustach??

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • 23.03.17, 10:52
    koszmarna.baba napisała:
    Gdy zdradza facet oh to tylko seks, jak kobieta to od ra
    > zu zdzira, dziwka, nieodpowiedzialna, pazerna k...a.


    Bo obiektywnie tak jest, czy Ci się to podoba, czy nie. Normy społeczne inaczej oceniają mężczyzn a inaczej kobiety, inne są też ich role związane z płcią.




    > Cały Twój tekst jest podszyty XIX zaściankiem.


    A dlaczego tak myślisz?

    Twoim zdaniem żona ma obowiązek
    > mu wybaczyć i udawać, że nic się nie stało


    A gdzie ja pisałam o obowiązku wybaczenia? Jeśli będzie mądra (a niestety nic na to nie wskazuje) to wybaczy choćby po to, żeby z własnych dzieci półsierot bez ojca nie zrobić, wychowywanych przez kolejnych "wujków", którzy będą przychodzić i odchodzić destabilizując psychikę dzieci. Od dawna wiadomo, że najlepszym środowiskiem wychowawczym dla dzieci jest pełna, kochająca się rodzina, gdzie codziennie uczą się od matki i ojca współżycia w rodzinie. Tego się od samotnej matki ani z książek nie wyuczą i w efekcie wyrosną z nich popaprańcy psychiczni, następni klienci psychologów. Później sami rozwalą swoje rodziny, bo przecież mamusia pokazała, że tak jest najlepiej. W córce wytworzy się przekonanie, że mężczyźni to dranie, syn zostanie zgnieciony pod pantoflem mamuśki. Przecież ona już pluje na ukochanego tatusia syna, obciąża go swoimi problemami emocjonalnymi pierdzieląc, jaką to straszną "krzywdę" jego ojciec jej zrobił bo...wsadził penisa innej kobiecie smile. Co wyrośnie z dziecka któremu w wieku 5-ciu lat głupia, niezrównoważona psychicznie matka każe osądzać ojca? Jakie wartości wniesie we własne małżeństwo? Siłę miłości, umiejętność wybaczania? Naturalnie nie wszystko można i należy wybaczać. Ale podnoszenie przypadkowego seksu pozamałżeńskiego do rangi tragedii życiowej i katastrofy to po prostu objaw zacofania. O syndromie DDR nie słyszałaś?


    > A on przysięgał wierność i co? Poleciał na pierwszą chętna a teraz "Panie Boże"
    > pomóż! Ciekawe czy przed zdradą też się modlił.


    Mnie to akurat nie ciekawi. Mleko się już rozlało i szkoda nad nim płakać, zamiast myśleć o przyszłości rodziny.



    > Moim zdaniem żona ma rację ograniczając mu kontakty z dziećmi, bo niby czego on
    > je nauczy? Fałszu i dwulicowości z imieniem Boga na ustach??


    A ona czego? Mściwości, agresji, nienawiści, bezwzględności, zaborczości itp. Jak tworzyć bezpieczną, kochającą się rodzinę, sama nie nauczy na pewno. A jeżeli wyobraża sobie, że na rynku matrymonialnym wartość kobiety z dwojgiem malutkich dzieci jest wysoka, prędko przyjdzie jej zmienić zdanie. Ona nie tylko jest bezmyślna, ale również pozbawiona realizmu życiowego, więc jako rozwódka będzie pewnie klepać biedę, gdyż sądy nie są hojne w wysokości zasądzanych alimentów, albo pasożytować na dochodach rodziców. Ot, tyle nawojuje unosząc się głupawą dumą. Jeśli w porę nie zmądrzeje, druga żona tego faceta będzie jej kiedyś bardzo wdzięczna smile
    >


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 22.03.17, 20:17
    musiałem się wynieść aby syn sie nie poniewieral po hotelach
  • 22.03.17, 21:21
    pisałeś o dwójce dzieci? Co się z drugim stało, że tylko syn by się poniewierał po hotelach?
  • 22.03.17, 21:34
    chodzilo mi o oboje dzieci
  • 23.03.17, 09:22
    tencozdradzil napisał(a):

    > musiałem się wynieść aby syn sie nie poniewieral po hotelach


    Nie rozumiem. Czemu miałby poniewierać się po hotelach skoro macie mieszkanie?


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 09:31
    bo żona wyprowadzilaby się gdybym ja zostal
  • 23.03.17, 11:03
    tencozdradzil napisał(a):

    > bo żona wyprowadzilaby się gdybym ja zostal


    Skoro pozwoliłbyś jej zabrać dzieci bezmyślnie zwiększając siły przetargowe małżonki przed sądem rodzinnym mimo, że ani dzieci nie zdradziłeś, ani władzy rodzicielskiej nie utraciłeś, to wybacz, ale jesteś głupszy niż ustawa przewiduje. Będzie nimi grała do końca, a Ty obudzisz się z ręką w nocniku. Niech by szła, ale bez dzieci. Na drugi dzień złożyłbyś w sądzie o ustalenie miejsca pobytu dzieci przy ojcu z argumentem nie do przebicia - żona porzuciła dzieci. Najpóźniej po miesiącu wróciłaby do domu z podkulonym ogonem i zaczęła rozmawiać. No cóż, w tej rodzinie to ona nosi spodnie wink


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 22.03.17, 21:38
    zaprzeczanie zdradzie w sądzie może pana niewiernego dużo kosztować ze strony żony. Jeśli sąd nie da wiary kobiecie w jej słowa, że mąż się puszczał a będą inne przesłanki do rozwodu rozwód i tak zostanie przyklepany, może trochę później ale wątpię czy kobieta z której niewierny małżonek robi wariatkę na sali sądowej, że przecież on nigdzie jej nie zdradzał podczas gdy oboje doskonale wiedzą, że pani przez rogi w drzwiach się nie mieści.
    Kobieta prędzej wybaczy jeśli nie będziesz ściemniał. Jeśli ci zależy by po rozwodzie dało się z nią jako tako współpracować nie łżyj tak na sali sądowej.

    Po rozwodzie emocje stygną powoli. Po co je rozgrzewać jeszcze na sali sądowej?
  • 22.03.17, 21:42
    nie bede robil drugi raz z siebie debila przed sadem
  • 22.03.17, 22:08
    tzn co? Zamierzasz kłamać czy walnąć prawdę prosto z mostu?
  • 23.03.17, 06:18
    przyznam się do zdrady
  • 23.03.17, 11:49
    tencozdradzil napisał(a):

    > przyznam się do zdrady



    A co przez to zyskasz? Myślisz, że urzędnika sądowego naprawdę to obchodzi? W interesie jego kieszeni jest mieć codziennie wokandę zapełnioną takimi durniami jak Wy, co to spraw rodzinnych nie potrafią w rodzinie załatwiać.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 11:28
    wredna1zmija napisała:

    > zaprzeczanie zdradzie w sądzie może pana niewiernego dużo kosztować ze strony ż
    > ony.


    Jeszcze drożej będzie go kosztować spowiedź przed urzędnikiem sądowym. W najgorszym wypadku rozwód, ustalenie miejsca pobytu dzieci przy żonie, ograniczenia władzy rodzicielskiej, pozbawienie możliwości wychowywania własnych dzieci na korzyść "widzeń" jak w kryminale, patrzenia, jak dzieci do kolejnych kochanków matki muszą mówić "tatusiu", 60% dochodów na alimenty dla żony i dzieci, całowaniu klamki zamiast "widzeń" gdy właścicielka dzieci będzie miała muchy w nosie. Takie postępowanie właścicielek jest praktycznie bezkarne, o szkodach psychicznych dzieci już nie wspomnę.


    > ale wątpię czy kobieta z której niewierny małżonek robi wariatkę na sali sądow
    > ej, że przecież on nigdzie jej nie zdradzał podczas gdy oboje doskonale wiedzą,
    > że pani przez rogi w drzwiach się nie mieści.


    Robi wariatkę? Z tego co wiem "zrobić wariatkę" może tylko diagnoza psychiatryczna a nie mąż na sali rozpraw. Oboje wiedzą, ale co im da obnoszenie się z tą wiedzą w sądzie, któremu na trwałości ich rodziny zależy tyle, co psu na piątej nodze. Nikt o ich rodzinę nie zadba tak dobrze, jak oni sami. Jak jedno głupie to przynajmniej drugie powinno być mądrzejsze.


    > Kobieta prędzej wybaczy jeśli nie będziesz ściemniał.


    Jak Mu w domu nie wybaczyła, to w obecności urzędnika sądowego tym bardziej. Zwłaszcza, że napisała pozew w emocjach, które są najgorszym doradcą. Są ją tylko utwierdzi w przekonaniu o rzekomo straszliwej krzywdzie jaka ją spotkała, orzeknie np. roczną separację a potem już z górki.



    > Po rozwodzie emocje stygną powoli. Po co je rozgrzewać jeszcze na sali sądowej?


    Toteż nie emocjami człowiek powinien się kierować przy podejmowaniu dalekosiężnych decyzji, tylko szacunkiem zysków i strat czyli tak przez Ciebie lekceważonym rozumem. Kłania się stare żydowskie przysłowie - nu Hanah, a ile na tym stracisz? wink


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 11:47
    jeśli będzie chciała aby ta rodzina sie rozleciala to nawet sąd ja od tej decyzji nie odwiedzie. A przeciąganie tego w czasie w sadzie to chyba nie ma sensu.
  • 23.03.17, 12:09
    Ależ determinista z Ciebie. Wszystko ma się dziać tak, jak ona będzie chciała? A przeciąganie tego w czasie ma właśnie duży sens, bo z czasem pani małpiego rozumu się pozbędzie i uświadomi sobie, co bezpowrotnie chce zniszczyć dzieciom i co jako samotna matka ma im do zaoferowania. Przecież małżeństwa nie zawiera się dla siebie tylko dla dzieci, żeby im stworzyć dom w którym mają poczucie bezpieczeństwa, stabilizację materialną, gdzie panuje miłość, tradycja, wspólnota i pielęgnowane są wartości rodzinne. Taki dom jest bardzo ważny w dzisiejszym świecie relatywizmu moralnego i atrofii uczuciowości wyższej. Za takim domem Twoje dzieci będą tęsknić po rozwodzie i taki dom będą chciały stworzyć swoim dzieciom. Ale nie będą umiały, bo nikt ich tego nie nauczy. Ani szkoła, ani rówieśnicy na których szczęśliwe domy, wspólne z rodzicami weekendy i wakacje będą patrzeć z zazdrością jak na gwiazdkę z nieba. Więc co facet? Skoro myślisz inaczej, jak najszybciej gnaj po ten rozwód, tylko butów z pośpiechu nie pogub po drodze...

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 19.04.17, 16:01
    co ty pieprzysz...
  • 22.03.17, 15:30
    Proszę, zachowaj spokój. Tęsknotę i pobyt w samotności da się znieść, bo przecież tak nie będzie zawsze. Uratujesz rodzinęsmile
  • 22.03.17, 21:37
    bylem na odwiedzinach. wybawilismy sie, posmialismy . z zona cisza grobowa
  • 23.03.17, 09:52
    no i prawidlowosmile najwazniejsze dbaj o relacje z dziecmi smile
  • 23.03.17, 10:06
    co sądzicie gdybym za 2 tygodnie zakomunikował że zostaje bo nie chce aby dzieci cierpiały, a wyprowadza się po rozwodzie...?
  • 23.03.17, 11:44
    Ja Ci już napisałam, ale decyzję musisz podjąć sam. Pisałam o dyplomacji, więc radziłabym delikatnie zapytać wcześniej żonę, żeby znów nie zareagowała impulsywnie. Można też rozważyć (skoro się do Ciebie nie odzywa) zostawienie krótkiego liściku przed wyjściem z pytaniem, co o tym sądzi. A nawiasem mówiąc ile płacisz teraz na dom, pytasz, czy czegoś potrzebuje ona czy dzieci, czy coś kupić, przynosisz kwiaty i wkładasz do flakonu? Co w ogóle robisz w sprawie powrotu do domu poza radosną zabawą z dziećmi? Czy tylko bawisz się i przebierasz nogami, żeby jak najszybciej uzyskać poprzednie status quo?
    Ps. o rozwodzie nawet nie wspominaj.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 11:55
    do lutego wszystkie opłaty ja robiłem. żona wyżywienie,. marzec pozmieniala hasła do opłat. muszę dac jej pieniążki na dzieci. nie wiem czy nie jest za wcześnie na rozmowę rozmowę nia
  • 23.03.17, 12:14
    to mamy koniec marca i jeszcze nie dales? to może zamiast na biadoleniu nad ciezkoscia zycia skup się na tym ze dzieci jesc musza xd caly ten obraz który nakreślasz nie wygląda ciekawie z twoja rola w tym wszystkim również.
  • 23.03.17, 12:16
    na brak pieniędzy i jedzenia napewno nie narzekaja
  • 23.03.17, 12:24
    tencozdradzil napisał(a):

    > na brak pieniędzy i jedzenia napewno nie narzekaja


    Jednak Marikax ma rację, bo nie o pieniążki i papu tutaj chodzi, tylko o Twoje inwestycje w rodzinę. Wygląda na to, że żona haruje jak wół przy dwojgu dzieciach a Ty przychodzisz się tam tylko wybawić. Biegiem na pocztę z wysyłką alimentów na (niepracującą?) żonę i dzieci!


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 12:30
    tu nie chodzi o pieniądze tylko jak się zachowuje. pytam syna czemu nie zadzwonił do mnie: mama nie chciała dac telefonu
  • 23.03.17, 12:42
    Więc masz przedsmak tego, co Cię czeka po rozwodzie. Po dalszej inspiracji właścicielki sam odmówi kontaktów z ojcem. W praktyce zawodowej miałam okazję spotkać nawet matki pomawiające b. męża o molestowanie seksualne córki, byle tylko odkopać go od dziecka i wytargować większe alimenty. A czy to tak trudno wyuczyć kilkuletnie dziecko pokazania, gdzie tatuś pchał rączkę podczas wspólnej zabawy? Nie wiesz jeszcze do czego kobiety są zdolne.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 12:45
    takie kobiety nie mają serca tylko sakiewke?
  • 23.03.17, 13:01
    leda16 natchnelas mnie do walki
  • 23.03.17, 14:05
    tencozdradzil napisał(a):

    > leda16 natchnelas mnie do walki


    Cóż wolałabym natchnąć Cię do porozumienia z żoną, ale jeżeli zapieranie się przed sądem zdrady zapobiegnie na razie przynajmniej formalnemu rozbiciu rodziny, to zapieraj się ze wszystkich sił. Pewne sprawy już oddałeś walkowerem np. pobyt w domu. Niech by zadarła kiecę i w amoku gnała przed siebie, ale bez dzieci. A Ty na zimno wniosek o ustalenie miejsca pobytu dzieci przy Tobie. Emocje wyłączają rozum i dlatego są najgorszym doradcą. W każdym razie nie ma takiego prawa, które by jej pozwoliła wypchnąć cię z współwłasności i zakazać wychowania dzieci we własnym domu, więc wrócić należy z jej zgodą albo bez. Skoro Ci się odgraża, nie lekceważ tego. Pamiętaj, że upokorzona zdradą i na dodatek niezrównoważona psychicznie kobieta jest zdolna do wszystkiego. Miałam do czynienia i z taką, która w szale zazdrości, po zdradzie męża zabiła trójkę ich dzieci, potem próbowała się powiesić, ale ją w porę odratowano. Dopiero wówczas okazało się, że jest chora psychicznie. To naturalnie skrajny przypadek w granicach nieskończoności. Ale przypomina mi się też inna historia: nauczycielki, która zabiła syna kochanka, swojego 9-cio letniego ucznia, bo kochanek wrócił do żony, zamiast się z nią ożenić.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 19.04.17, 16:09
    jasne, doradz mu jeszcze, jak ma zniszczyc kobiete, za to ze sam ruchal na boku

    ona powinna jeszcze jego przeprosic, przyjac, poglaskac po glowce biedaka, byleby szczesliwa rodzina zostala nienaruszona. To jej wina.

    ojp...
  • 23.03.17, 12:18
    To ona ma jakieś dochody, pracuje przy rocznym dziecku? A co z resztą moich pytań? Pozmieniała hasła, a po co? Szuka argumentów dla sądu? "To ja wysoki sądzie ponoszę wszystkie opłaty, mąż na nic nie płaci, nawet na dzieci...w związku z czym wnioskuję o alimenty w wysokości XXXX". Kredyt mieszkaniowy płacicie?

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 12:26
    kredyt wpłacony w lutym. pozmieniala hasła aby sama robić oplaty
  • 23.03.17, 12:35
    tencozdradzil napisał(a):

    > kredyt wpłacony w lutym. pozmieniala hasła aby sama robić oplaty


    A ma prawo tak zrobić? No cóż, to straciłeś nie tylko rodzinę ale i mieszkanie. Puści Cię w skarpetkach. Sąd pewnie przyzna je temu, co spłaca kredyt. Zresztą nie znam się na tym. Na wszelki wypadek zasięgnij porady adwokata.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 12:42
    kredyt splacony w całości. zaangażowała mnie ze się nie będę widział z dziećmi. nie chciałem wzywać policji do mieszkania gdyby mnie nie wpuscila
  • 23.03.17, 12:42
    szantazowala
  • 23.03.17, 13:33
    A czemu nie? Skoro jesteś współwłaścicielem mieszkania masz nie tylko prawo tam mieszkać, ale nawet złożyć w sądzie karnym sprawę o uniemożliwianie zamieszkania ze 100% pewności wygranej. Z dziećmi też masz prawo do nieograniczonych kontaktów dopóki Ci ich sąd nie ograniczy a zrobi to na pewno, skoro jak kopnięty kundel uciekłeś z również własnego domu.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 13:36
    usunąłem się bo wiem ze cyrku by robiła z wyzwaniem policji włącznie. chciałem tego oszczędzić dzieciom. wystarczy jak z nożem startowała plus wyzwiska
  • 23.03.17, 14:32
    tencozdradzil napisał(a):

    > usunąłem się bo wiem ze cyrku by robiła z wyzwaniem policji włącznie. chciałem
    > tego oszczędzić dzieciom.


    A cóż by roczne dziecko zrozumiało z wezwania policji? Natomiast widząc Ciebie spokojnego, trzeźwego, w mieszkaniu gdzie jesteś zameldowany jako współwłaściciel, z synem na kolanach i rozwrzeszczaną awanturującą się żonę co policja mogłaby pomyśleć? Przecież nie wysłuchiwaliby jej wrzasków o Twojej zdradzie, bo to sprawa "rodzinna". Nie awanturowałeś się, nie pobiłeś żony, nie zdemolowałeś mieszkania, więc taka też byłaby notatka policyjna: bezpodstawne wezwanie. Po kilku takich wezwaniach żona dostałaby karę pieniężną i opadłaby na 4 litery.



    wystarczy jak z nożem startowała plus wyzwiska


    No to facet, Ty masz wroga w domu, a nie kochającą żonę i tak musisz ją traktować. Od początku miałam wrażenie, że pani emocjonalnie słabo zrównoważona, teraz mam pewność. Normalny mężczyzna wystartował by wówczas z aparatem fotograficznym i dyktafonem, zamiast z walizkami. Jak wrócisz, nagrywaj wszystkie takie działania i nie daj się sprowokować. Pamiętaj - do awantury zawsze trzeba dwojga! Jeśli ona stosuje agresję słowną, Ty milcz, wyjdź do drugiego pokoju, nie reaguj. W końcu jak długo można wrzeszczeć do ściany? wink. I jeszcze jedno - Sąd karny nakłada karę tylko za przestępstwo. Zdrada seksualna przestępstwem nie jest, ale groźby, wyzwiska, zniewagi jak najbardziej. Kara jest również za znęcanie się psychiczne nad współmałżonkiem i takie zachowanie pod ten paragraf również podpada. Nikt nie ma prawa drugiego człowieka, nawet męża, znieważać i poniewierać nim. Nie jesteś psem, którego można kopać bezkarnie.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 16:07
    Nie we wszystkim zgadzam się z Ledą, ale - zwłaszcza teraz, gdy już minęły pierwsze dni - przemyśl jej rady dotyczące Twojej wyprowadzki.
    Dodam, że już na początku pisałam Ci, żebyś skontaktował się z jakimś prawnikiem, nie rozumiem, dlaczego sam o tym nie pomyślałeś. Nikt Ci tego nie doradził?
    A Ty w ogóle pracujesz czy jesteś na zwolnieniu teraz -skąd masz tyle czasu na pisanie?
  • 23.03.17, 16:19
    Jeszcze konkretniej, co mam na myśli: wyprowadziłeś się na zasadzie "pierwszego impulsu", ok, ale teraz czas pomyśleć już na spokojnie, jak zorganizować sobie życie do rozwodu. Powiem tak, rozumiem pierwszą reakcję każdego z Was, ale teraz już dość. Wklejam Ci słowa Ledy, pod którymi podpisuję się całkowicie
    "Skoro jesteś współwłaścicielem mieszkania masz nie tylko prawo tam mieszkać, ale nawet złożyć w sądzie karnym sprawę o uniemożliwianie zamieszkania ze 100% pewności wygranej. Z dziećmi też masz prawo do nieograniczonych kontaktów dopóki Ci ich sąd nie ograniczy a zrobi to na pewno, skoro jak kopnięty kundel uciekłeś z również własnego domu." - powinieneś się tego nauczyć na pamięć.
  • 23.03.17, 16:50
    wiosnaw napisał(a):
    > Dodam, że już na początku pisałam Ci, żebyś skontaktował się z jakimś prawnikie
    > m, nie rozumiem, dlaczego sam o tym nie pomyślałeś. Nikt Ci tego nie doradził?


    To samo Mu pisałam ale w trosce o Jego sprawy mieszkaniowe, podziału majątku itp. ale nie odnośnie rozwodu. Tu sprawa jest prosta jak cep - rozwód, alimenty, ustalenie miejsca pobytu dzieci przy matce i drastyczne ograniczenie wpływu ojca na wychowanie dzieci. Żaden adwokat nic na takie tendencje w polskim sądownictwie nie poradzi, tylko wydoi mu kieszeń i będzie robił nadzieje, przewlekał rozwód i dbał o własny interes. Żona widząc męża z adwokatem wrzaśnie - " na adwokata go stać ! " i złoży wniosek o adwokata z urzędu lub weźmie prywatnie, za którego On w razie przerżniętej sprawy też będzie musiał zapłacić, kosztem własnych dzieci, ale kogóż to obchodzi. Baba jak opętana prze do rozwodu a ten zmyka z podwiniętym ogonem.


    > A Ty w ogóle pracujesz czy jesteś na zwolnieniu teraz -skąd masz tyle czasu na
    > pisanie?


    Ja jestem "na zwolnieniu" bo fliziarz od rana kładzie nam gresy na balkonie i jutro też smile


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 17:06
    szczerze to mam dosc. znowu wiadomosc: dziadkowie niech ustalaja sobie widzenie sadownie 2 godziny w miesiacu w mieszkaniu powodki
  • 23.03.17, 17:16
    tencozdradzil napisał(a):
    > szczerze to mam dosc. znowu wiadomosc: dziadkowie niech ustalaja sobie widzenie
    > sadownie 2 godziny w miesiacu w mieszkaniu powódki

    Chaotycznie trochę - chodzi pewnie o Twoich rodziców?
    Wiesz, naprawdę dajesz jeździć po sobie na maksa.
  • 23.03.17, 17:35
    Zrozumiałam, że to Wasze wspólne mieszkanie. Może się mylę? A Ty ot masz - "cierpienie" ukochanej żony. Twoi rodzice też ją "zdradzili"?! Chce doszczętnie okraść dzieci z ich praw. Gdyby dzieci miały pradziadków, dyszałaby żądzą zemsty i w ich kierunku sad Obrzydliwa kobieta; uciekać jak od zarazy. Skakanie z nożem, deptanie praw dzieci... Przecież jej zachowanie nie jest normalne! Czysta patologia in statu nascendi. Wracaj do domu i natychmiast zaproś w odwiedziny swoich rodziców. Jak spróbuje ich wywalić za drzwi, to tylko karetka psychiatryczna z kaftanem bezpieczeństwa smile

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 17:47
    Boli mnie zdrada - bo bylem bardzo głupi ale teraz jest mega ból bo widze z jakim czlowiekiem zylem 15 lat
  • 23.03.17, 18:01
    chyba musze teraz codziennie modlic sie za zone aby jej wrocil rozum
  • 23.03.17, 18:03
    módl się za siebie, trollu
  • 23.03.17, 18:04
    obrazam Cie?
  • 19.04.17, 16:16
    jasne - to jej wina - to ona wyciagnela fiuta na boku

    Ty naprawde jestes kobieta?
  • 19.04.17, 16:16
    do Ledy to bylo
  • 23.03.17, 17:14
    Leda, ja o prawniku też mu pisałam głównie ze względu na to, co się teraz dzieje, niekonieczne na rozwód (chociaż dobry adwokat od rozwodów umie spojrzeć na sprawę całościowo). A co do zwolnienia, to pytałam autora wątku, bo on przecież od tygodnia czy więcej chyba nie schodzi z forum.
  • 23.03.17, 17:17
    pracuje.....
  • 23.03.17, 17:19
    alimenty - 1000 na 1 dziecko, 600zl na 2 i 1000 na zone..........jest to realne???
  • 23.03.17, 17:23
    powiedzcie mi skad tyle w tym czlowieku nienawisci?
  • 23.03.17, 18:10
    tencozdradzil napisał(a):

    > alimenty - 1000 na 1 dziecko, 600zl na 2 i 1000 na zone..........jest to realn
    > e???


    Facet, nie cedź tak po jednym słowie jakbyś stówkę od postu płacił. Odpowiadaj obszernie i wyczerpująco. Nie, alimentów na siebie nie dostanie, jeśli pracuje, ale tu jest myk - jeśli wywalczy rozwód z Twojej winy i "straci" (czytaj rzuci) pracę, będziesz musiał DO KOŃCA JEJ ŻYCIA PŁACIĆ NA NIĄ ALIMENTY. Dlatego radziłam Ci przed sądem trzymać buzię na kłódkę w sprawie tej zdrady i nie unosić się fałszywą ambicją mówienia tam prawdy. Tylko Ci zaszkodzi. Alimenty są obliczane nie wg. chciejstwa żony tylko wg potrzeb dzieci i możliwości zarobkowych zobowiązanego. W praktyce 1600 zł jest możliwe na 2 dzieci. Ale ani nie piszesz ile zarabiasz, jaki masz zawód a chcesz konkretnej porady.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 18:15
    zarabiam 3200netto, budownictwo
  • 24.03.17, 10:08
    tencozdradzil napisał(a):

    > zarabiam 3200netto, budownictwo


    odejmij od tego 60% bo w najgorszym przypadku tyle alimentów przygrzmoci Ci swąd rodzinny. I radzę poważnie zainteresować się kosztami utrzymania dzieci., żebyś nie był zdziwiony kwotą wnioskowaną przez żonę.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 17:39
    Wiem, żartowałam przecież. Nie ma dobrych adwokatów, są dobre pasożyty. Oni nie specjalizują się w konkretnych sprawach, biorą co popadnie, karne, cywilne, rodzinne.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 23.03.17, 20:17
    leda 16 szczerze napisz co sadzisz o mojej zonie?
  • 24.03.17, 06:20
    dzwonił teść i przeprasza za córkę. mówi że mu wstyd za to co teraz ze mną robi. też mi pociecha
  • 24.03.17, 09:58
    tencozdradzil napisał(a):

    > dzwonił teść i przeprasza za córkę. mówi że mu wstyd za to co teraz ze mną robi
    > . też mi pociecha



    Cudownie. To znaczy, że nawet jej rodzice nie akceptują zachowań kryminalnych. Więc już masz jednego sojusznika! Na pewno razem z teściową tłuką do głupiego łba własnej córki, żeby się opamiętała. Widać wpływ to daje niewielki. Twoi rodzice będą następnym wsparciem dla Ciebie. Przede wszystkim im ufać trzeba, bo chcą dla Ciebie jak najlepiej. Ona poklask znajduje pewnie tylko na tym facebookowym towarzystwie, które za jej plecami śmieje się w kułak patrząc jak baba rozwala własnym dzieciom rodzinę.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 19.04.17, 16:19
    "baba rozwala własnym dzieciom rodzinę."

    WTF?
  • 28.03.17, 01:03
    ?? tencozdradził wez pod uwage, ze leda16 to sfrustrowany facet, ktory przezde wszystkim napuszcza cie na twoja ex, ktora przypominam Ty zdradziłes, przeciez on sie cieszy, jesli jakakolwiek przepowiednia o 'rozhisteryzowanej' zonie sie spełni- obrzydliwie to czytac. W innych wątkach ta osoba jest ignorowana a ty sie łapiesz jak lep na muchy
  • 19.04.17, 16:21
    masz racje
  • 19.04.17, 16:10
    pozmieniala hasla moze po to, zeby malzenskie pieniadze nie szly na dupe na boku - nie pomyslalas?
  • 24.03.17, 07:14
    Tencozdradzil- wstyd też pytać obcych ludzi, którzy nie znają twojej żony, co o niej sądzą.Oboje z żoną szukacie doradztwa nie tu gdzie trzeba, czyli publiczne fora internetowe- zamiast się wyciszyć i wreszcie zacząć rozmawiać......może nawet lepiej jakiś czas nic nie mówić, tylko poczekać. Może ona na tym fejsie ma jeszcze ''lepszych '' doradców niż Ty?
    Napisałeś jeszcze takie zdanie, że dopiero teraz zobaczyłeś z kim żyjesz od 15-stu lat.......równie dobrze tak stwierdzić może Twoja żona o Tobie, w czym okazałeś się lepszy?
  • 24.03.17, 07:22
    chodziło mi ze taką msciwa kobieta sie okazała.
  • 24.03.17, 08:33
    tencozdradzil napisał(a):

    > chodziło mi ze taką msciwa kobieta sie okazała.

    Może nie jest taka mściwa, jak się wydaje, tylko wzburzona. Próbuje cię ukarać wszelkimi możliwymi sposobami, widzi jak na to reagujesz (głupio), więc idzie dalej w swojej mściwości. Dlaczego? Bo jest coraz bardziej sfrustrowana nie widząc w tobie partnera ani do rozmów o rozwodzie, ani do rozmów o naprawie małżeństwa. Chłopie, zostaw ten wątek, idź na długi spacer, obmyśl strategię postępowania i się jej trzymaj, jak masz jaja. A jak nie masz to płacz i pytaj użytkownika Leda co sądzi o twojej żonie. Na pewno bardzo to pomoże twojemu małżeństwu.
  • 24.03.17, 09:48
    wawrzanka napisała:
    > Może nie jest taka mściwa, jak się wydaje, tylko wzburzona. Próbuje cię ukarać
    > wszelkimi możliwymi sposobami, widzi jak na to reagujesz (głupio), więc idzie d
    > alej w swojej mściwości. Dlaczego? Bo jest coraz bardziej sfrustrowana


    Uważam, że NIC nie usprawiedliwia zachowania tej kobiety i jej opętańczych samosądów. Skakanie z nożem do męża, ordynarne wrzaski przy malutkich, przerażonych jej agresją dzieciach, wykopanie ze wspólnego domu 5-cio letniemu synkowi jego ukochanego tatusia, niszczenie mu autorytetu w oczach dziecka...Gdzie wg. Ciebie jest granica jej mściwości?! Bo moim zdaniem już dawno przekroczyła wszystkie granice, nawet te, które każdemu człowiekowi stawia kodeks karny. Piszesz, że on zachowuje się głupio? Też tak myślę, bo gdyby to na mnie padło, nie dałabym się wypchnąć ze wspólnego domu gdzie przez wiele lat spłacałam kredyt, znieważać i poniewierać, nie machnęłabym ręką na groźby karalne, doskakiwanie do mnie z nożem i wyzwiska. Gdyby mój mąż poważył się wobec mnie na takie zachowanie sam bądź w obecności naszych dzieci, to nie ja bym z nim rozmawiała, tylko prokurator!

    nie widz
    > ąc w tobie partnera ani do rozmów o rozwodzie, ani do rozmów o naprawie małżeńs
    > twa.


    Nie umiesz czytać, ona nie chce rozmawiać, nie chce naprawiać małżeństwa i daje mu to w sposób wyjątkowo ordynarny i chamski do zrozumienia. Widzi w nim worek treningowy do odreagowania własnej frustracji.


    Chłopie, zostaw ten wątek, idź na długi spacer, obmyśl strategię postępowa
    > nia i się jej trzymaj, jak masz jaja.


    Może Ty myślisz macicą, dlatego jemu proponujesz myślenie jajami zamiast mózgiem. On już przecież myślał penisem i rezultaty są nam znane smile


    A jak nie masz to płacz i pytaj użytkowni
    > ka Leda co sądzi o twojej żonie.


    Już napisałam co myślę o Jego żonie i nie będę się powtarzać. Źle myślę.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 24.03.17, 10:19
    największym zbrodniarzom przebaczano
    ...pewnie jestem jeszcze gorszy
  • 24.03.17, 10:25
    Poszukujesz tu rozgrzeszenia? Każdy jest grzeszny smile Po prostu wywiązuj się ze swoich zobowiązań wobec dzieci zamiast szukać wytłumaczenia swoich decyzji po forach i umotywowania końcowo że to zła kobieta była. Została psychicznie wykończona twoją niewiernością prawdopodobnie to zachowuje się jak szalona. Przepraszam za te dwa słowa prawdy ale twoje niedojrzałe poszukiwanie usprawiedliwienia i finałowo wykreowania stanowiska że to tak naprawdę wina twojej żony jest jest bardzo dziecinne i niemęskie. Oboje zrujnowaliście związek i zwykle taka jest prawda jak rozpada się rodzina. życzę ci większej dojrzałości i zamykam swój udział tu. Wskazany udział psychologa w twej drodze dochodzenia do bycia dorosłym człowiekiem. Pozdraiwamsmile
  • 24.03.17, 13:00
    nie szukam tu żadnego usprawiedliwienia. szukam wytlumaczeńa az takiej msciwosc zony
  • 24.03.17, 18:17
    tencozdradzil napisał(a):

    szukam wytlumaczeńa az takiej msciwosc
    > zony

    Och, może być cała litania - brak kultury, brak rozsądku, brak godności, brak zrównoważenia emocjonalnego, brak miłości, brak zdolności przewidywania skutków własnego postępowania, brak empatii wobec dzieci, niedorozwój uczuciowości wyższej... Nie szukaj tłumaczenia tego, czego ona sama pewnie wytłumaczyć nie potrafi. Czy jakiekolwiek tłumaczenie coś zmieni w Twojej sytuacji? Jest taka, jaka jaka jest, a z faktami się nie dyskutuje.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 25.03.17, 07:30
    spróbuję z żoną porozmawiać czy jest świadoma na jaka przyszłość decyduje się. wychowanie dzieci, prowadzenie domu, firmy. wiecznie zabiegana. zmęczona. wiem ze bardzo odciazylbym ja w prowadzeniu domu i opieka nad dziecmi. a zona moze sie realizowac w swojej pracy. nie chce aby moje dzieci były polsierotami. mam nadzieję ze zacznie myśleć racjonalnie i przyszlosciowo
  • 25.03.17, 21:48
    Tak, tak. A krowy fruwają jak motyle.
    Zejdź na ziemię.
    Zapewniam cię, że są kobiety, które potrafią pogodzić wszystkie te rolę.
    Jak firma dobrze hula to do prowadzenia domu zatrudnia się kogoś. Dzieci rosną i za parę lat nie będą potrzebować mamy 24/7.
    Lapiesz się jakiś niedorzeczności zamiast zacząć racjonalnie myśleć.
    Imo- pozamiatane. Postaraj się poukładać w głowie nowa rzeczywistość zamiast się łudzić albo zadreczac.
  • 25.03.17, 22:19
    szkoda, że ty nie myślałeś przyszłościowo.

    TERAZ żałujesz romansu ale ty go nie zakończyłeś przez rozum. Ty go kończyłeś bo po prostu już miałeś nie po drodze do tamtej pani. Nie pisałeś, że zmieniłeś pracę by się z nią nie widywać więc sądzę że to były przyczyny niezależne z romansem. Czyli tak naprawdę TY nic nie robiłeś w stronę utrzymania WASZEGO małżeństwa. To, że teraz mówisz, że żonę kochasz, że chcesz dla dzieci jak najlepiej nie ma zupełnie odbicia w twoich czynach KIEDY KRĘCIŁEŚ NA BOKU.

    Tak to wygląda zupełnie z boku. Po prostu dosięgły cię konsekwencję twoich własnych czynów i bezczynności.
  • 26.03.17, 01:39
    Niestety zauważyłam w Twoich wypowiedziach element zwykłego "gówniarstwa".TO TY JESTEŚ winien tej sytuacji.Minęło 10 dni od kiedy jesteś na forum a zachowujesz się jak niedojrzały nastolatek. Sorry.Nie rozumiem Cię.Nie rozwiążesz nic w ciągu paru tygodni,na to trzeba czasu i dajcie go sobie.Emocje nie są nigdy dobrym doradcą do rozwiązywania konfliktów.Takie jest moje zdanie.
  • 26.03.17, 09:51
    wiem ze to moja wina i nie wypieram sie tego. chce walczyc o rodzine i ich szczescie.
  • 26.03.17, 20:18
    tencozdradzil napisał(a):

    chce walczyc o rodzine i ich szcz
    > escie.



    Z kim chcesz walczyć i jak? Wróciłeś do domu?

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 26.03.17, 21:00
    tencozdradzil napisał(a):

    > spróbuję z żoną porozmawiać czy jest świadoma na jaka przyszłość decyduje się.
    > wychowanie dzieci, prowadzenie domu, firmy.


    smile smile smile No, tu już niemal herbata się udławiłam z wrażenia. Wszystkie kobiety tak funkcjonują - dom, praca i dzieci. Może Ty znasz kobiety, które ograniczają się do roli kucharki, niańki i sprzątaczki. Ja nie znam. Owszem, po urodzeniu dziecka należy wziąć 3 letni urlop wychowawczy, żeby dzieci nie poniewierały się po instytucjach wychowania zbiorowego, ale jak nie ma takich możliwości, to zaraz po macierzyńskim zaiwania się na 3 etaty z bardzo dobrym skutkiem. Zresztą każda kobieta chce być niezależna finansowo i mieć swoją emeryturę, bo jak mężowi w wieku 50 lat szajba odbije i na salę rozwodową pogna, to ona zostanie bez zabezpieczenia emerytalnego


    wiecznie zabiegana. zmęczona. wiem
    > ze bardzo odciazylbym ja w prowadzeniu domu i opieka nad dziecmi. a zona moze
    > sie realizowac w swojej pracy.



    Aleś Ty Facet obłudny i fałszywy sad. Jak nie tą dziurą, to inną chcesz się podstępem do domu wkręcić i myślisz, że manipulacją coś zyskasz. Ona "wiecznie zabiegana, zmęczona" a Ty u kochanki na wypoczynku. Czemu wcześniej jej nie odciążałeś, tylko po pracy sprint do samotnej, wypoczętej, wypachnionej k...y, która ochoczo Ci pomagała Twoją rodzinę rozbijać? A teraz, "odciążasz" ją w jakiś sposób? Nie, też się bawisz, ale już nie z dziwką, tylko z dziećmi. Rzeczywiście, pomoc jak cholera! A przyniosłeś żonie jakieś kwiaty bądź komplet koronkowej bielizny przy okazji tej beztroskiej zabawy? Pewnie też nie. Mnie się to w głowie nie mieści, jak można matkę z rocznym dzieckiem wypchnąć do roboty, zamiast wziąć dodatkowy etat? Pisałam - natychmiast wracaj do domu i zacznij "odciążać" - gotuj, pierz, prasuj, sprzątaj, śmieci wynoś, goń z dziećmi na spacery, do lekarza, itp. zamiast gadać. Też nie.




    nie chce aby moje dzieci były polsierotami. mam
    > nadzieję ze zacznie myśleć racjonalnie i przyszlosciowo



    Gdybyś Ty myślał racjonalnie i przyszłościowo, to już byś w domu śmieci wynosił i pampersy dzieciakowi zmieniał. Ale niestety, oczekujesz od żony tego, na co Ciebie nie stać. Ty nawet do domu nie wrócisz normalnie, tylko dobrem dzieci będziesz się zasłaniał. Ech, szkoda słów sad


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 26.03.17, 21:21
    leda, mocne,
    ale ja już pisałam, że imo nie ma szans. żadnych. Jak kobita się zdecydowała, to na pewno teraz nie odpuści. Za chwilę, za parę miesięcy, tygodni - może. Pod warunkiem, że faktycznie taki niezbędny gadżet jak zdradzacz jej potrzebny. Bo jak jednak samodzielna życiowo jest, to prędzej poszuka następcy niiźli łaskawie przyjmie zdradzacza.
    tak, miałam 3 dzieci jak poznałam obecnego małżonka. I ostatnie małe było. Szczęśliwie mam drugiego męża, a dzieci mają dalej fajną więź ze swoim tatą. Bez mojego udziału w jego zyciu.
    Amen.
    Ar.
    ps. oj kusi mnie czasem tu wpaść smile))))
  • 27.03.17, 08:12
    gdybys miała karabin rozstrzelalabys mnie.....
  • 28.03.17, 08:39
    Szkoda, że takie wnioski wyciągnąłeś z mojej wypowiedzi. Więc siedź dalej bezczynnie, baw się z dziećmi 2 godz. w tygodniu, ciesz z wolności od obowiązków domowych i czekaj, aż żona przestanie sobie radzić w roli samotnej matki, będzie tak zagoniona i przemęczona, że Cię poprosi o powrót do domu.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 25.03.17, 08:11
    tencozdradzil- wreszcie coś konkretnego i mądrego napisałeś, i tego się trzymaj, do tego dąż.
    Gdy rozpadnie się Wasze małżeństwo, oboje na tym stracicie pod każdym względem- a najbardziej ucierpią dzieci- synowie, którzy będą potrzebowali wzoru taty, który nauczy ich pełnienia w przyszłości męskich ról.
    Jako osoba, która zburzyła związek, wykaż się cierpliwością, wyrozumiałością, i pokaż w czynach, że bardzo Ci zależy.
    Cały czas podkreślam, że forum to nie jest dobre miejsce, potrzebujesz teraz wsłuchania się w Was, i nie dzielenia się tym z drugimi.
  • 28.03.17, 10:04
    Sorry gościu, jak przeczytałam twoje posty to mam ochotę napisać ci dokładnie to co twoja żona w smsie - "idź się powieś". Raczej mam wrażenie, że założyłeś wątek, żeby mieć podkład do sprawy rozwodowej. Wiem, że wielu "zorganizowanych tatusiów" to zaleca: załóż bloga albo wątek i pisz jak ci zależy na dzieciach, jak żałujesz, że chcesz się dogadać, przyznaj się do jednej rzeczy, którą źle zrobiłeś i opisuj że twoja żona stała się destrukcyjną osoba i wszyscy dookoła się oburzają, nawet jej rodzina.
    To dobra strategia na uzyskanie rozwodu z winy żony, ponieważ nieadekwatnie zareagowała na zdradę.

    Szanowni adwokaci oraz tatusiwie do dobrych porad co do prowadzenia bloga/wątku na formu powinni dodawać jeszcze szkolenie z wiarygodnego pisania. Dorzucę parę gratis:

    1) na razie z twoich wpisów w ogóle nie wynika, że zależy ci na żonie w jakikolwiek sposób, jak chcesz być wiarygodny, dodaj parę sentymentalnych kawałków w takim samym stylu, w którym opisujesz tęsknotę za dziećmi,
    2) zróżnicuj opisy tęsknoty za dziećmi - na razie masz jeden zgrany kawałek który powtarzasz, to jest mało wiarygodne,
    3) zbyt mało wiarygodnie opisujesz swoje dotychczasowe zaangażowanie w rodzinę, nikt tego nie kupi, pogadaj z jakimś kumplem który jest w partnerskim związku z matką swoich dzieci i opisz jego doświadczenia jako swoje, bo nie wystarcza ci wyobraźni - napisanie, ze nie siadałeś na kanapie po powrocie z pracy to za mało, żeby kogokolwiek przekonać jak byłeś wiarygodny,
    4) usprawiedliwianie się wiekiem kochanki to słaby argument,
    5) kiepsko wygląda nadmierne jechanie po żonie którą rzekomo tak kochasz, że chcesz dla niej zrobić wszystko, żeby tylko ci wybaczyła, pisanie, że ma "skarbonkę zamiast serca" jest przedwczesne i nijak nie pasuje do zakreślonej przez ciebie fabuły,

    Weź się chłopie w garść. Jak zależy ci na żonie - to na razie daj jej święty spokój. Spotykaj się z dziećmi tyle ile masz przyznane, wywiązuj się z alimentów, uwzględniając, że ona teraz ma na głowie całą opiekę i ograniczone możliwości zarobkowe, a dzieci nie powinny cierpieć niedostatku bo zachciało ci się bzykać na boku i okłamywać żonę. Jak przez jakiś czas będziesz się zachowywał normalnie i odpowiedzialnie wobec rodziny możecie spróbować terapii. W sądzie wyjasnij, że zona jest obecnie wzburzona, więc prosisz o orzeczenie separacji z twojej winy, tak, żeby zona podjęła decyzje o rozwodzie, kiedy nie będzie pod wpływem emocji.

    Skończ z kłamstwami - pół prawdy, cała prawda, gówniarstwo nie wróży dobrze na przyszłość. Masz dzieciaki, więc dobrze, żebyś dojrzał. daruj sobie tez kawałki w stylu już tylko bóg...żenada. Jak czujesz potrzebę to się wyspowiadaj. Warunkiem ważnej spowiedzi jest zadośćuczynienie. Więc zacznij myśleć jak zadośćuczynić swojej rodzinie za swoje niemęskie wyczyny.

    jeśli nie chcesz wracać do żony, tyko chcesz uzyskać dobre warunki rozwodowe - to sobie daruj tricki. Skrzywdzisz wszystkich jeszcze bardziej. Spisz warunki - twoja wina, wysokość alimentów wystarczająca na zaspokojenie potrzeb dzieci, jeśli żona z powodu opieki nad dziećmi ma ograniczone możliwości zarobkowe - alimenty na nią, rozsądny czas kontaktów z dziećmi, propozycja współprawowania opieki po wspólnej terapii rozwodowej, gdzie nauczycie się być rodzicami po rozwodzie. Rozwód przejdzie szybko.

    Użalanie się nad sobą i zemsta na żonie za to że cię miała dość oraz walka rozwodowa to nie ma sensu. Weź na klatę skutki tego co zrobiłeś. I nie chodzi o zdradę. Napiszę ci tak od serca - gdyby zdradził mnie mój mąż - wybaczyłabym mu bez wahania. Bo jest wspaniałym ojcem i mężem, partnerem i mamy dobrą relację. Tyle, że on z kolei nie kłamałby, nie mówił półprawdy, a na pewno po tym jak zawalił nie zastanawiałby się jak mnie oczernić przed rodzina i w Internecie. Po czasie w którym wspólnie wychowujemy dzieci, przechodzimy kryzysy i dzielimy życie nie musiałby tez pytać nikogo o to jak naprawić relację ze mną.
    Tak więc dałeś ciała nie wtedy kiedy się puszczałeś, tylko znacznie wcześniej, kiedy zaniedbałeś swoją rodziną i żonę. Nie masz ochoty tego dostrzec. Złości cię tylko, że zona śmiała powiedzieć "pas". Czasem trzeba wstrząsu, żeby przejrzeć na oczy i zobaczyć, że pan mąż to gówniarz. Twojej kochance należą się kwiatki od twojej żony.


  • 29.03.17, 10:58
    twojabogini napisała:
    Raczej mam wrażenie, że założyłeś w
    > ątek, żeby mieć podkład do sprawy rozwodowej. Wiem, że wielu "zorganizowanych t
    > atusiów" to zaleca: załóż bloga albo wątek i pisz jak ci zależy na dzieciach, j
    > ak żałujesz, że chcesz się dogadać, przyznaj się do jednej rzeczy, którą źle zr
    > obiłeś i opisuj że twoja żona stała się destrukcyjną osoba i wszyscy dookoła si
    > ę oburzają, nawet jej rodzina.



    A wiesz, że możesz mieć rację! Facet prezentuje tutaj raczej infantylne wodolejstwo, zamiast konkretnych działań. Małżeństwo rzekomo z 15-to letnim stażem, 10 lat bezdzietni, bo najstarszy ma 5 lat, drugie roczek. Czyli oboje ok.40-stki na karku, a pragnienie dzieci powinno tam być dominujące. Teraz dopiero zobaczył że żona "zagoniona, przemęczona" wcześniej tego nie widział. Podobno z nożem do niego skakała, z domu wyrzuciła, ale on ją nadal kocha, ach, jak strasznie kocha... Maleńkie dzieci straszliwie się policji boją, więc On do współwłasności majątkowej nie wróci, dopiero jak żona pozwoli smile Więc będzie "walczył" (z kim, o co?) Jak żona się załamie z tej harówki w domu i w pracy, to gwizdnie na Niego i On dopiero pokaże jak potrafi na dwóch łapkach służyć, żonę od tej harówki "odciążać"... Ani jednej z licznych dawanych tutaj rad nie wykorzystał, teściów i rodziców o mediację nie prosił, do domu nie wrócił. Marzec się kończy, jeszcze o alimentach na dzieci nie pomyślał, tylko bawi się z nimi i bawi po 2 godz. w tygodniu. Wymówka typowa dla każdego potencjalnego alimenciarza - "mają co jeść" Ja jestem ciekawa, jak On się 2 godz. non stop "bawi" z rocznym dzieckiem smile. O kochance ani słowa, chociaż kobieta dla sportu raczej z nim do łóżka nie szła. Były jakieś uczucia, marzenia, plany z jej strony. Tymczasem On ją rzucił jak zużytą prezerwatywę, nie licząc się z nią. Psychopata? Rzekomo po tygodniu od zawiadomienia żony o zdradzie (pewnie ta kochanka z zemsty zadzwoniła) już nową pracę znalazł, co też jest jakimś ewenementem na trudnym w Polsce rynku pracy. Wcześniej żona na dwa etaty ciągnęła przy niemowlęciu, On dupy za dodatkową robotą nie ruszył...
    Ale chyba wątek poszedł w niezbyt przez Pana pożądanym kierunku, bo od wczoraj się nie odezwał a wcześniej było klepanie 24 godz na dobę smile


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 29.03.17, 13:50
    No nareszcie smile ktoś dobrze opisał o co tu biega smile)
  • 09.04.17, 13:16
    BRAAAAWWOOOOOOOO big_grin

    --
    http://fajnamama.pl/suwaczki/qt4ud49.png
  • 09.04.17, 13:13
    I dobrze żona zrobiła !!! Nie ma wybaczenia za takie zachowanie. Nie próbuj walczyć,bo nic ci to nie da.

    --
    http://fajnamama.pl/suwaczki/qt4ud49.png
  • 09.04.17, 13:19
    Facet ewidentnie szuka tutaj usprawiedliwienia dla siebie.

    --
    Doświadczenie to szkoła, w której lekcje drogo kosztują. Ale podobno cudze, niestety, nikogo nie uczy...

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.