Dodaj do ulubionych

Sprawa o podwyższenie alimentów na dziecko

16.07.17, 09:15
Witam,
Mam nadzieję, że jest tutaj ktoś, kto mi pomoże smile
Zamierzam samodzielnie napisać pozew o podwyższenie alimentów. Szczerze mówiąc nie znam się na tym ani trochę.
Alimenty zostały przyznane w 2014 roku i niestety ta kwota (400 zł) nie wystarcza nawet na opłacenie przedszkola, nie mówiąc już o innych wydatkach.
Zastanawiam się czy kwota 850 zł będzie odpowiednia ? Wiadomo,że trzeba wpisać więcej, żeby można było nieco zejść podczas rozprawy.
Myślicie,że mam szansę na 700-750 zł?

Moja sytuacja finansowa się pogorszyła, od roku wynajmuję mieszkanie i ledwo co wiążę koniec z końcem. Natomiast ojciec dziecka przeprowadził się ze swoją nową partnerką do swojej mamusi wink a co za tym idzie koszty utrzymania są bardzo niewielkie.

Jakieś rady od bardziej doświadczonych w tym temacie?
Czy załączenie wyroku rozwodowego jest konieczne? Czy mogę zaznaczyć w pozwie o dołączenie wyroku do akt sprawy? Nie mam nawet fizycznie wyroku, jeszcze nie był mi do niczego potrzebny.
Pozdrawiam serdecznie.
Edytor zaawansowany
  • 20.07.17, 17:42
    jak czytam takie historie to próbuję dalej zrozumieć to co wydarzyło się w moim życiu....
    i nie potrafię.....

    po rozstaniu z żoną z jej decyzji (znudzona małżeństwem ze mną) i po ułożeniu sobie przez nią życia z innym mężczyzną, nadal nie mamy rozdzielności majątkowej, dopiero to pomału uzgadniamy.
    Mamy nadal 2 wspólne samochody których używamy w miarę potrzeb.
    Jeśli dojdzie do rozwodu, to planuję zaproponować jej alimenty w wysokości po 2000 zł na każde z dwóch dzieci i ewentualnie jeszcze dla niej 1000 zł z powodu obniżenia standardu życia. To ona odeszła, to ona zdradzała, tak, ale była i jakoś nadal jest i chyba na zawsze zostanie kobietą mojego życia i chcę jej szczęścia, a odejście ode mnie na pewno pogorszyło jej status materialny (tzn na razie nie pogorszyło bo ma nadal dostęp do moich pieniędzy, no ale może pora to regulować).
    Do innych kwestii małżeńskich podchodziłem tak samo.
    Jak widzę w jakich okolicznościach ludzie się rozstają, jakie armaty są wytaczane, jakie noże wbijane w plecy,
    to muszę powiedzieć że nie rozumiem.
    Nasze rozstawanie trwa od września ubiegłego roku.
    To były setki godzin rozmów tylko między nami. Plus rodzina. Plus przyjaciele.
    Nie rozumiem i chyba już nie zrozumiem.......

    Niewiele mogę pomóc autorce postu, bo my rozstając się uzgadniamy wszystko ustnie między nami i na razie - podobnie jak przez 19 lat trwania związku - wszystkie ustalenia zostają obustronnie dotrzymane....

    (ok. poza jednym, z jej strony nie zostało dotrzymane tylko to takie, "nie opuszczę cię aż do śmierci" czy jak to tam szło)


    nie wiem, nie rozumiem.

    po paru miesiącach prób odbudowy siebie (wizerunek, nowe wyzwania zawodowe, nowe znajomości, inwestowanie w siebie, terapia) widzę że dochodzę do kresu możliwości tolerowania tego i rozumienia tego.

    czytam że ludzie planują sądzić się o 300 zł podwyższenia alimentów.....

    nie rozumiem świata.

    ktoś mi pomoże....

    @zmęczona100, jesteś tam gdzieś?
    albo ktoś ze starej ekipy tego forum, kto czuł mój problem?
  • 21.07.17, 12:54
    No widzisz jaki ten świat dziwny... Nawet zdarzają się na nim kobiety, dla których 300 zł to sporo dla podniesienia standardu swojego życia. A powiedz mi ilu znasz takich facetów w swoim otoczeniu, którzy po tym jak zostali rzuceni w kąt jak stara zużyta ścierka płacą im po rozwodzie ekstrasy po 1000 bo standard życia im się obniżył. To jest dopiero kosmos. Może znajdź jej innego kochasia takiego z grubszym portfelem żeby podwyższyć jej ten standard jeszcze bardziej
  • 22.07.17, 18:16
    > Może znajdź jej innego kochasia takiego z grubszym portfelem żeby podwyższyć jej ten standard jeszcze bardziej

    myślę że w szukaniu kochasiów dla siebie jest samowystarczalna i jednak skuteczniejsza ode mnie smile

    Nie wiem czy znam innych podobnie podchodzących do tej kwestii facetów, nie mówią może za wiele o tym poza tym znam całkiem sporo długich małżeństw, które się nie rozpadły bo żyją z przyzwyczajenia choć było o krok o rozpadu (dane bezpośrednio od zainteresowanych). Więc tam jest tak że poniekąd identycznie jak u mnie tylko nie poszli ten krok dalej, krok który wykonała moja żona- urealniając faktami i nazywając po imieniu to, co wiele par z podobnym (20 letnim) stażem zamiata pod dywan (my też latami zamiataliśmy)- to że nie jest się razem pomimo wspólnego mieszkania, dzieci i finansów. My z żoną poszliśmy tylko jeden krok dalej. Nie mieszkamy razem i żona ma nowego faceta. Poza tym nasza bliskość emocjonalna się nie zmniejszyła, w sensie relacyjnym związku była w ruinie od lat, a przyjaźń od której związek 20 lat temu się zaczął, jakoś trwa nadal i może jak widzę trwać do śmierci, jak dobrze pójdzie.
    Wobec tego nie traktuję jako 'kosmos" tego że mamy nadal wspólne finanse ani tego że gdy je kiedyś rozdzielimy (już to widzę, przy moim trybie pracy, chyba o 3 w nocy siądziemy do negocjacji.....) to i tak tylko poniekąd rozdzielimy, bo oboje będziemy mieć swiadomośc że co moje, to jej.
    Rozumiecie?
    To nie ma większego znaczenia, czy rozdzielimy formalnie. Ona jest moim przyjacielem. Kobietą mojego życia.
    Tak, odeszła, ale JEST kobietą mojego życia.
    Czy potrzebując w nagłej potrzebie kasy wyjmie ją ze wspólnego na razie konta, czy ja jej ją po prostu przeleję- taka to
    wielka różnica?
    Więc nie zastanawiam się jak robią inni faceci.
    Natomiast oczywiście zastanawiam się jakim ideałem trzeba być, by ktokolwiek chciał być z kimś w związku....
    Ja podobno mam niestandardowe cechy i podobno jestem jak to się mówi "ciekawy".
    Bez nałogów, wierny, zupełnie nieźle zarabiający.......
    I coraz bardziej rozpaczliwie samotny- jedna jedyna aberracja tej sytuacji to relacja z żoną, okazałem się nie być wystarczająco dobry.

    Chciałbym załatwić jej kochasia z grubym portfelem (obecny to gołodupiec), ale nie potrafię, poza tym zdaje się być szczęśliwa z nim.
    Trudno ponadto oczekiwać bym komuś załatwił zamożnego kochasia skoro sam dla siebie nie potrafię znaleźć jakiejkolwiek partnerki: ładnej, brzydkiej, biednej, bogatej, młodej, starej, głupszej, mądrzejszej.......
    smile)

  • 23.07.17, 10:32
    Widzę że masz sporą potrzebę mówienia o swoich uczuciach, a jesteś na pewno w ciężkiej sytuacji emocjonalnej. I rzeczywiście nie rozumiem twojej filozofii. Może się mylę ale mam wrażenie, że nadal chcesz zdobyć uznanie w oczach eks i wypaść korzystnie na tle gołodupca. Jeśli tak to jeszcze o.k, natomiast jeśli chcesz o nią zadbać w pakiecie z gołodupcem to jest to kosmos do kwadratu, lepiej dać tę kasę na dzieci w Afryce bo jak na kolejnym nocnym dyżurze wykorkujesz na zawał albo wylew to chociaż sens wysiłku będzie miał swój ciąg dalszy.
    I naprawdę żadna rozsądna kobieta nie wejdzie w związek z kimś tak mocno uczepionym starej spróchniałej gałęzi więc skasujesz się na baaaardzo dojmującą samotność

    A do autorki: przepraszam że tak nie na temat w twoim.wątku. Na pewno będzie ci potrzebny wyrok i wykaz wydatków na dziecko. W necie są wzory, spróbuj sama to zrobić, ja przed rozwodem przygotowałam te wydatki sama chociaż nie było mi to potrzebne. I jak najbardziej powinnaś wnosić o podwyższenie bo kwota 400 nie zaspokaja potrzeb dziecka, tym bardziej starszego dziecka
  • 26.07.17, 08:22
    idź do pracy, poszukaj lepszej itp. dlaczego uważasz że to facet ma cię utrzymywać do końca życia.
    Zgodnie z prawem oboje rodzice są zobowiązani do utrzymywania dziecka adekwatnie do swoich możliwości zarobkowych. To że twój eks wyprowadził się do mamusi może świadczyć o jego nieporadności życiowej albo fatalnej sytuacji finansowej. Więc to jemu należałoby pomóc a nie dobijać go jeszcze pozwem o zwiększenie alimentów.
    Więc bierz dziewczyno los w swoje ręce, nie bądź taką pierdołą jak Twój były i korzystaj z uroków życia. Twoja satysfakcja gwarantowana a jego mina jak Cię zobaczy szczęśliwą i samodzielną bezcenna smile
    Chyba, że jesteś starą sfrustrowaną mamuśką to pisz kolejne wnioski co pół roku (częściej się nie da). Żyjemy w polsce gdzie sądy są zdominowane przez baby, których celem jest upodlenie rodzaju męskiego. Więc cokolwiek napiszesz, nawet największą bzdurę i tak dostaniesz podwyżkę. Dziecko ma chodzić do przedszkola, wyjechać na wakację, potrzebuje nowej konsoli, ubrań, jada kawior na sniadanie - to nawet 5.000 nie będzie za dużo. We wniosku możesz napisać wszystko. Baba (nie sędzia) stwierdzi że jak facet robił dzieciaka to teraz niech płaci i zasądzi na twoją korzyść sporo większą kwotę (realnie może to byc ok. 1000 PLN na dziecko, jeżeli do tej pory wystarczały 400PLN). Ale jaki pisałem za pół roku składasz nowy wniosek i masz kolejną podwyżkę. Ciebie to nic ni kosztuje, bo piszesz że jesteś bezrobotna, opiekujesz się dzickiem, ogólnie jesteś nieporadna życiowo i po prosu nie stac cię na opłaty.
    To jak zrobisz zależy od Ciebie i Twojego charakteru. Nie mnie to oceniać.
    Piszę jako facet który prawie 20 lat płacił alimenty zgodnie z tą drugą opcję. W efekcie swoją eks znienawidziłem najbardziej jak tylko można, dzięki jej zagrywkom straciłem kontakt z dzieciakiem (wyjechała do UK, kontakty zamiast co tydzień zgodnie z wyrokiem to raz na kilka lat jak wykupiłem bilet w obie strony, sąd miał to w dupie i tylko jeden adwokat słusznie doradził abym dał sobie spokój bo stracę majątek, zdrowie a i tak w polskim sądzie nic nie ugram), prawie zniszczyła moją nową rodzinę (finansowo - bo alimenty to były 3/5 mojej wypłaty - nie ważne że mam na karku kredyt mieszkaniowy i nową rodzinę ze wspaniałą córką). Tak to wygląda z drugiej strony. Wybierz mądrze.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.