Dodaj do ulubionych

jak to wszystko ogarnąć???

02.10.17, 10:13
Ostatnio nachodzą mnie wątpliwości, dręczą pytania…
Jestem po rozwodzie kilka lat. Dwa lata temu poznałam kogoś z kim jestem do dziś. Kochamy się, planujemy jakąś tam przyszłość. I nagle pojawia się jego była ze swoim żalem i miłością do niego.
Może zacznę od wyjaśnienia. Mój S rozstał się ze swoją partnerką, gdyż zabrakło pieniędzy. Znalazł się na tzw życiowym zakręcie i ona zamiast go wspierać to totalnie dobiła tekstem „że nie ma nic konkretnego do zaproponowania na przyszłość”. Rozstali się. Maja ze sobą dziecko. Wtedy Adrianek miał 2,5 a teraz to już 5letni chłopczyk. S otwarcie mówi, że gdyby nie dziecko to nie miałby z ta kobieta żadnego kontaktu, że jej nie ufa, bo go bardzo zawiodła itp. Jednak jest syn więc i siłą rzeczy kontakt musi być. Mój S widuje go regularnie, maja super kontakt. Od jakiś 2-3 miesięcy panna zdała sobie sprawę (po ponad 3latach!!) że S jest miłością jego życia i chce do niego wrócić. Ze wtedy była pod wpływem rodziny i to oni nakłonili ją do rozstania z S. Że się zmieniła. I podobno to widać w jej zachowaniu… Doszły do tego płacze Adrianka, że chce by rodzice byli razem, że jest szczęśliwy gdy widzi ich razem…
Ciężka sytuacja się zrobiła… Nie wiem jak to ogarnąć…
Może podchodzę egoistycznie, ale nie chcę go stracić, on nie chce stracić mnie. Między nami jest pełne zaufanie. Jednak te jazdy z Młodym są mega ciężki.
Też mam dziecko z poprzedniego związku, jednak u nas było to na spokojnie, nie tak jak tu…
Edytor zaawansowany
  • 03.10.17, 14:01
    No tak, tu bachor jest uparty i bezkompromisowy. Chce mieć pełną rodzinę z ojcem i matką pod jednym dachem. Może i tamta - jak lekceważąco piszesz - tylko "partnerka" nie żona, ale to MATKA JEGO DZIECKA, więc jakby nie patrzeć, właśnie oni tworzą rodzinę. W tym układzie nie ma dla Ciebie miejsca a decyzja należy wyłącznie do niego. Ale nie martw się, skoro wyrodny tatuś już własnemu pierworodnemu rozwalił rodzinę, następnym dzieciom zrobi to samo. Zaś skoro taka naiwna jesteś, wierząc, że to tamta "niedobra" bo pasożyta bez forsy utrzymywać nie chciała odbierając sobie i dziecku ostatni kawałek chleba, już zacznij gromadzić gotówkę, aby jego zaufania w przyszłości nie stracić. Inaczej bez skrupułów kopnie Cię w doopę, jak tamtą.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 03.10.17, 21:17
    choc nie jestem fanka agresywnych wypowiedzi mojej przedmowczyni na rozmaitych watkach wink to nie sposob nie przyznac Jej racji.. czym go zawiodla ze chciala zeby zarabial na siebie? lub nie daj Boze.. dziecko?smile zycze Ci wiecej krytycyzmu...
  • 05.10.17, 10:20
    mam inne zdanie niż leda..
    Czym innym jest życiowy zakręt (mam nadzieję ,ze żadna z przedmówczyń z przyczyn niezależnych od niej nigdy nie straci pracy , zdrowia i pieniędzy). A czym innym lanie na dziecko.
    Autorce wątku: dużo spokoju życzę. I MNIEJ obaw. Jeśli rzeczywiście i ty i on chcecie być ze sobą, to nie wiem jakie jazdy ekspartnerki tego nie zmienią. Dziecko - jego reakcje są NORMALNE i adekwatne do wieku, w którym jest.
    Innymi słowy - pewien okres musi minąć. Dziecko w końcu kiedyś dorośnie.
  • 06.10.17, 13:03
    argentusa napisała:

    000
    > Czym innym jest życiowy zakręt (mam nadzieję ,ze żadna z przedmówczyń z przyczy
    > n niezależnych od niej nigdy nie straci pracy , zdrowia i pieniędzy). A czym in
    > nym lanie na dziecko.


    A cóż tu ma do rzeczy utrata zdrowia, pracy czy pieniędzy? Zdrowie każdy wcześniej czy później traci, pracę też a już na emeryturze trudno mówić do godziwych pieniądzach.



    Dzie
    > cko - jego reakcje są NORMALNE i adekwatne do wieku, w którym jest.


    Na pewno normalne, ale czy konieczne? Czy ojciec ma prawo do takich reakcji dopuścić swoim egoistycznym postępowaniem? To kwestia odpowiedzialności za powołanie do życia dziecka. Ten ojciec ma ją w stopniu zerowym. Cóż jest w końcu ważniejsze, szczęście dziecka i jego prawo do pełnej, kochającej się rodziny, czy szczęście ojca zbudowane na krzywdzie dziecka?


    Dziecko w końcu kiedyś dorośnie.


    I wyrośnie - na popaprańca psychicznego, półsierotę bez ojca, bez wzorców normalnej rodziny, bez szacunku dla wartości rodzinnych. Wyrośnie na kolejnego klienta psychologów. Powieli status społeczny ojca. Matkę swojego dziecka też kopnie w zadek, no bo skoro tatuś tak zrobił i potępienie społeczne z tego powodu go nie spotkało, to widać można tak robić, widać to jest norma...




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.