Dodaj do ulubionych

Prosić o pomoc czy nie ??

29.11.17, 23:48
Jesteśmy 10 lat po rozwodzie. Były mąż od tamtej pory nie interesuje się dziećmi i nie łoży na ich utrzymanie. Córka (23 lata) od roku jest mężatką, syn natomiast jest w 1 klasie technikum. Rok temu przed wigilią dowiedziałam się ,że mam raka. Nie ułożyłam sobie życia na nowo, jestem sama i dlatego pytam co byście zrobili? Powiedzielibyście ojcu który nie chciał kontaktu z dziećmi i dobrowolnie zrzekł się władzy rodzicielskiej aby w razie czego im pomógł? Prosilibyście takiego człowieka o pomoc? Dodam, że mieszka z nową rodziną z granicą .Dzwoniłam bo chciałam porozmawiać ale nie odbiera tel. Chciałam napisać list ale nie wiem czy powinnam a z drugiej strony serce mi pęka kiedy myślę, że zostaną same........Bardzo się boję
Edytor zaawansowany
  • 30.11.17, 08:09
    Ejże nie pogrzebuj sie za szybko może co?smile rak to nie wyrok smierci. Pisanie czy rozmowy odradzam bo doznasz tylko rozczarowania i trudnych emocji a to ostatnie co potrzebujesz teraz. Dzieci juz nie niemowleta niech ciebie wspieraja terazsmile
  • 30.11.17, 19:08
    Zastanów się może najpierw jaki rodzaj pomocy oczekujesz od tego człowieka.
    Czas dla was, dla ciebię nie mał przez 10 lat, pięniądze jak teraz ma-to są współne że tak powiem z nową rodzina.

    Nie jesteś sama- masz syna, córki i zjęcia. Dlaczego ich nie prosisz o pomóć.
  • 30.11.17, 20:36
    Tak owszem nie jestem sama, ale chodziło mi o dzieci a zwłaszcza o syna. Nie chciałabym pisać listu bo w rozmowie można wyczuć czy warto go informować ale nie mam takiej możliwości. Krokodil123 piszesz, że pieniądze są wspólne z nową rodziną to dlaczego nie uwzględniają alimentów skoro dzieci są wspólne. Pytam teoretycznie bo nie o nie chciałam go prosić tylko o to żeby dał im poczucie,że nie są same, że jest jeszcze ktoś komu na nich zależy.Ja niczego od niego nie chcę. Prognozy dla mnie są nienajlepsze więc rozważałam taką ewentualność.
  • 30.11.17, 21:17
    W takim sensie tak, poinfomowałabym go. Dzieci na szczęście są duże.
    Alimenty się należą chyba tylko już na syna. Nie rozumiem dlaczego przez 10 lat zaniedbałaś sprawę alimętów. Czy on wogółe miał zasądzone kwotę alimentów czy nie.
  • 30.11.17, 22:04
    Sam podał kwotę na sprawie rozwodowej, część dostaję z funduszu wiec niczego nie zaniedbuję. Było nam ciężko bo wynajmuję mieszkanie a to kosztuje. Piszesz, że na szczęście dzieci są duże więc gdyby były młodsze to już nie powinnam ?
  • 01.12.17, 06:13
    Czy mogłabyś to opisac bardziej obszernie. Ile maiał płacic na dziecko, od kiedy, podał kwotę- ale co dalej, czy ta kwtota była ustalona/przyklepana sądowym wyrokiem. Dostajesz z funduszem ale dlaczego. Czy on nie płacić, czy podałasz go do komornika, ile lat temu, ile miał długu wtedy, ile teraz jak fundusz/ czyli spoleczeństwo płaci....etc....

    Może się okazać że zamiast go prosić o pomóć to lepiej będzię odebrać konsekwętnie od niego dług.
  • 01.12.17, 07:55
    Tak jak pisałam zobowiązał się płacić 1000 zł na dziecko czyli 2000 tyś łącznie na sprawie rozwodowej i jest potwierdzone wyrokiem. Przez pół roku nie płacił nic więc sprawa wylądowała u komornika i stąd fundusz który płacił mi 500 zł na dziecko. Po dwóch latach odbyła się sprawa z urzędu ale prokurator umorzył dwukrotnie. Od tamtej pory wpłaca na konto komornika 25 euro na dwoje dzieci aby mieć spokój. Jest winien dzieciom ponad 100 tyś
  • 02.12.17, 15:54
    A nie możesz tego długu sprzedać firmie windykacyjnej lub podobnej. Wiem że kiedyś była taka możliwość, ale nie wiem na jakieś zasadzie to działało.
    Moja koleżanka miała wypadek, przez rok nie wstała z łóżka, jak nie dłużej. Miała pod opieką 6-7 letniego wtedy syna. Kochający tatuś walczący w sądzie o widzenia z nim nawet na dzień go nie zabrał do siebie aby mu zapewnić opiekę.
    Napisz, ale nie spodziewaj się za wiele.
    Napisz , bo będziesz miała wyrzuty że nie spróbowałas wszystkiego co w Twojej mocy aby zapewnić dzieciom / synowi opiekę.
    Pogody ducha i dużo sił życzę na walkę z chorobą.
  • 30.11.17, 19:24
    Przede wszystkim - bardzo ci współczuję, ale też trzymam kciuki, żeby terapia się powiodła.

    Napisałabym list, żeby ch.. był świadomy sytuacji i własnego sk...stwa, choć nie łudziłabym się, że to coś zmieni. Jak ktoś jest pozbawiony uczuć wyższych, to ich nie nabędzie. Jedyne co można - to podziałać prawnie, spróbować jednak wydębić alimenty (jest to możliwe nawet zza granicy) - to jedyne, na co można liczyć.
  • 30.11.17, 20:44
    Nie mam siły walczyć w sądzie nie teraz.
  • 01.12.17, 10:58
    majka2910 napisała:

    > Nie mam siły walczyć w sądzie nie teraz.

    A kiedy? Jak sprawa się przedawni? Z tego co pamiętam, alimentów wstecznych można dochodzić przed upływem 3 lat, potem roszczenia wygasają. Zresztą jeżeli jest coś winien, to Funduszowi Alimentacyjnemu a nie dzieciom. Wszystko zależy od konkretów, ale z rakiem można i 15 lat przeżyć, więc tzw. "rokowania" nie są funta kłaków warte, zaś na pewno są znacznie gorsze, jeśli chory się dołuje i popada w depresję. Odnośnie sytuacji dzieci, to córka jest już przecież dorosła, zamężna i w razie czego będzie wsparciem dla młodszego brata. Natomiast na ex nie masz co liczyć, że się zajmie dziećmi, jeśli jego dotychczasowy stosunek był negatywny a kontakt żaden. Nex już się postara, żeby po nim nie dziedziczyły ani centa. Sama też nie licz na jakiś wstrząs , współczucie, wyrzuty sumienia, z jego strony itp. Uświadom sobie wreszcie, że dla niego umarłaś, przestałaś istnieć już w momencie rozwodu Miał w zadku to, co się dzieje z Tobą i w końcu jego dziećmi. Trupowi nie pomoże. Natomiast dziwię się, że w końcu dorosła córka, wiedząc, że jesteś poważnie chora, nie powalczy w sądzie o interesy młodszego brata. Aż tak zajęta swoim nowym stanem cywilnym?




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 01.12.17, 21:16
    Jest winien i funduszowi i dzieciom. Nie chodziło mi o ocenę charakteru moich dzieci bo córka zajmowała sie bratem przez ostatnie 7 tygodni które spędziłam w szpitalu i mną przez następne 4 bo nie byłam w stanie normalnie funkcjonować a była przed porodem. Nie jest w stanie emocjonalnie poradzić sobie z ewentualnymi spotkaniami ojca w sądzie i nikt nie może od niej tego wymagać ani jej osądzać.Pytałam tylko o zdanie czy kontakt z byłym jest dobrym pomysłem. Myślę o tym od jakiegoś czasu i nie zdecydowałam się, ale może się mylę, może jednak powinnam.....
  • 03.12.17, 11:48
    Kontakt z byłym nie jest dobrym pomysłem. Były cię oleje, a ty złapiesz doła. Dzieci są duże, mogą się same skontaktować, jeśli chcą.

    --
    Najdłuższy miesiąc w roku to trzeci.
  • 03.12.17, 14:08
    No cóż, przepraszam, że nie napisałam tego, co chciałaś przeczytać. Wobec tego pisz, dzwoń i szukaj współczucia tam, gdzie go na pewno nie znajdziesz. Zobowiązania dzieci wobec młodszego rodzeństwa są na całe życie, a nie na 10 tygodni. Więc żadnej łaski bratu nie zrobiła. W końcu to był ok.15-to letni chłopak. A co do wymagań i osądzań - niestety, na tym polegają relacje społeczne, w tym wychowawcze, rodzinne i zawodowe z ludźmi.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 03.12.17, 19:53
    Odpowiadam- dobrym pomisłem jest odzyskanie długu od niego. I córka nie musi się spotykać w sądadzie z ojcem. Ona czy ty macie dostarczyc informacja komornikowi skąd ma ściągać należności. Czy były ma prace- adres pracodawcy. W jakim banku może mieć konto. Adres gdzie mieszka, czy ma nieruchomości, czy ma samochód, ew, wartościowe przedmioty jak maszyny do produkcji etc....
  • 04.12.17, 00:24
    W sądzie nie trzeba stawiać się osobiście, przynajmniej nie na każdej rozprawie. Niestety to wymaga wynajęcia adwokata.

    Ale na razie można przecież zawalczyć odzyskanie tego, co jest ci winny - o ile kojarzę, fundusz wypłaca po 500 zł na dziecko, a zasądzone miałaś tysiąc na każde. Połowę wypłacił fundusz, ale drugą połowę jest ci nadal dłużny?

    Skoro masz jego adres, to coś jeszcze można zrobić, żeby pogonić komornika, który zapewne sam nie zamierza kiwnąć palcem w twojej sprawie:

    www.infor.pl/prawo/alimenty/egzekucja-alimentow/686244,2,Jak-sciagnac-alimenty-z-zagranicy.html

    Jeśli sprawa trafi do zagranicznego sądu, to są spore szanse na podjęcie skutecznych działań. Wreszcie.
  • 04.12.17, 10:11
    Moja mama wywalczyła alimenty od ojca z zagranicy na siebie. I teraz nawet jej dalej rentę płaca po jego śmierci. Jak bydlak się nie chciał kontaktować do tej pory to doradzam tylko sądowe manewry odzysku alimentów. Ku przestrodze - ja jestem jedynaczką i mój ojciec na próby moje kontaktu z nim i proszenia o pomoc, najpierw wysłał przez babcię stara torbę z używana i niewyprana bielizną (prosiłam tylko o jakiś ze starych aparatów dla mnie - był zawodowym fotografem, bo nie miałam pieniędzy na zakup, a było to potrzebne na studiach), potem umieszczał moje dane i telefon na podejrzanych portalach. Sprawa oparła się o Policję, a ja muszę się w sieci od tej pory ukrywać (numer zmieniałam 4 razy)... Więc - nie warto, może nie byłoby aż tak drastyczne, ale jak się wypiął to dalej będzie miał dzieci w d...
  • 04.12.17, 10:19
    Ale po co ty chcesz się spotykać w sądzie? Z twojej wypowiedzi wynika, że alimenty są zasądzone w wyroku rozwodowym - teraz to wyłącznie kwestia ich egzekucji, czyli sprawnego komornika. Co najwyżej, należałoby się udać do adwokata/radcy prawnego, który specjalizuje się w egzekucji na poziomie EU/międzynarodowym (w zależności dokąd dłużnik wyemigrował) tak aby egzekucję prowadzić jak najbardziej skutecznie - tu może się pojawić kwestia sądu ale to już zależy od szczegółów sprawy.
  • 04.12.17, 10:45
    boczek150 napisał:

    Co najwyżej, należałoby się udać do adwokata/radcy
    > prawnego, który specjalizuje się w egzekucji na poziomie EU/międzynarodowym (w
    > zależności dokąd dłużnik wyemigrował) tak aby egzekucję prowadzić jak najbardz
    > iej skutecznie - tu może się pojawić kwestia sądu ale to już zależy od szczegół
    > ów sprawy.


    Przecież widzisz, że rozczulająca się przede wszystkim nad sobą mimoza nie ma siły - "Nie mam siły walczyć w sądzie nie teraz." Tak, jakby jakakolwiek "siła" była potrzebna do odzyskania dla siebie i dzieci tego, co Jej się należy. Za to ma siłę kombinować, jak swoją chorobą wzruszyć ex. Życzeniowo myśli, że wstrząśnięty tym Jej "rakiem" co najmniej na dwóch łapkach przyleci, dopieści, sypnie forsą z zaległych alimentów, da wsparcie, itp. Po tylu latach nie chce dopuścić do świadomości faktu, że poślubiła zwyrodnialca z atrofią uczuciowości wyższej, który olał nawet własne dzieci.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 05.12.17, 18:38
    Leda, prowokujesz ? mam nadzieję że tak .
  • 05.12.17, 20:55
    Nie jestem pewna. Czasami kubeł zimnej wody otrzeźwia. No i tak to widzę.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 06.12.17, 08:51
    Wiem, że czasami ten zimny kubeł jest lepszy od cieplej herbaty .
    To dobrze, bo już się martwiłam o Ciebie .
  • 08.12.17, 11:24
    Miło mi wink O mnie się nie martw, wystarczy, że sama to robię.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 03.12.17, 19:48
    Dziwna ta logika autorki. Miał placić 2 x 1000= 2000. Od Państwa dostawali 500 x 2 = 1000,00. Jej były ma dług i to za 10 lat x12 =120 m x 2000= 24 000,00 pln długu bez odsetkami a ona zamiast wyekzekwować tego długu tyle lat lub teraz to będzię go o ......pomóc prosić.
  • 04.12.17, 11:10
    HAHAHAHA ty miałeś w skole matematykę? 10 lat * 12 m-cy * 2.000 zł = 240.000..... Nawet jak wyegzekwowano połowę z tego nadal pozostaje 120.000.
  • 03.12.17, 10:08
    kochana majko

    Powiadom męża o sytuacji w jakiej znalazłaś się Ty i przede wszystkim syn. To też są jego dzieci. Dzieci, nawet te większe, czy już dorosłe potrzebują rodziców, a nawet bardziej od pieniędzy, emocjonalnego wsparcia.....syn będzie potrzebował ojca, mimo, że ten tak go zranił nie utrzymując kontaktów...Prawda jest taka, że w sercu na dnie, zawsze tkwi nadzieja, że najbliższy człowiek w końcu wyciągnie rękę.....ojciec do syna.
    Znajdź odpowiednią formę kontaktu z mężem, żeby wiadomość od Ciebie naprawdę trafiła do niego, a nie do nowej żony, która może mu jej nie przekazać np. list.
    Życzę Ci siły do walki z chorobą.
  • 04.12.17, 10:17
    Przeczytaj sobie mój post wyżej - ja próby kontaktu z ojcem (tez byłam w trudnej sytuacji), przypłaciłam 5 latami terapii. Ojciec nawet na łożu śmierci (umierał na bardzo ciężkiego raka dwa lata - w zasadzie myślę, że karma go dopadła), nie chciał ze mną kontaktu - ba, on i jego nowa żona robili wszystko, żeby zataić fakt jego śmierci (pewne dlatego żebym się o zachówek nie zgłosiła) - o tym fakcie dowiedziałam się 3 miesiące później. Ja urządziłam imprezę i bez obaw, nie tknę nic z jego ręki, bo się brzydzę. Także wielkie pojednania, porywy serca tylko, droga Pani, w marnej jakości literaturze można spotkać. W życiu niestety tak to nie wygląda...
  • 05.12.17, 08:12
    Każda historia jest inna, ludzie mają różne losy. To przykre co Ci się przytrafiło, ale nie u każdego tak musi to wyglądać, czasami podobne historie mają całkiem inne zakończenie.
  • 04.12.17, 10:21
    Trudna sprawa. współczuję.
  • 04.12.17, 12:13
    Jesteś trollem i wątek na potrzeby gazety czy co?

    Starsza córka jest samodzielna, a młodszy syn - kto w razie twojej śmierci będzie sprawował władzę rodzicielską? Masz to uzgodnione? Są jacyś dziadkowie albo rodzeństwo twoje?
    Dawca plemników was nie chce mieć za rodzinę. Więc w czym by miał wam "pomóc" ? W udowadnianiu dzieciom że są gorszym sortem ?
    Dzieci mają siebie, poradzą sobie. A ty nie rób za ofiarę tylko zadbaj o sprawy prawne i egzekucje alimentów.
  • 05.12.17, 21:10
    Mnie się podoba takie na wskroś trzeźwe spojrzenie i wnioski, których Autorka wątku nigdy by nie wysnuła. Wręcz przeciwnie - nabzdyczyła się okrutnie, że niektórzy napisali to, czego przeczytać nie chciała. Rzeczywiście, skoro dorosła córuś wzorem mamusi taka sobą i swoim świeżo urodzonym potomkiem zajęta, to nieletni chłopak ma duże szanse na parę lat trafić do Domu Dziecka. Co się stanie z mieszkaniem, gdzie obecnie oboje mieszkają, o to też Ją główka nie boli. No, ale skoro nikt nie ma prawa od Jej córki wymagać troski o brata w ekstremalnej sytuacji jaką jest ciężka choroba matki, ani tym bardziej osądzać, to niech dalej pielęgnuje własne wyobrażenie o świecie. Żeby tylko, korzystając z Jej bezgranicznej naiwności, po to mieszkanie ex się nie zgłosił....

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 08.12.17, 19:24
    Prawnym opiekunem syna zostaje córka.Tak jest to uzgodnione.
    Nie nie mamy rodziny i stąd moje pytanie czy informować ojca.
    Mieszkanie wynajmuje (opisałam wyżej proszę doczytać) więc ex się po nie raczej nie zgłosi
    Nieletni chłopak (również pisałam wyżej) pierwsza klasa technikum więc co najwyżej rok a nie kilka lat.
    Ponad 10 lat radziłam sobie więc może aż taką ofiarą nie jestem, ale dziękuję za "wskroś trzeżwe spojrzenie'




  • 11.12.17, 11:27
    jak na twoje zdanie o tej pani, niepotrzebnie okazujesz jej tyle szacunku, pisząc "jej" i "ona" wielką literą.
  • 04.12.17, 19:10
    majko...
    otrzymałaś naprawdę dużo cennych informacji w sprawie alimentów, i jak możesz zabezpieczyć dzieci, a przede wszystkim niepełnoletniego syna.
    ja radziłam Ci, żebyś męża powiadomiła; może nie do końca jest takim zimnym draniem......żeby później nie było, że o niczym nie wiedział.
    możesz przegrać z chorobą, niestety, wszystko należy brać pod uwagę.....możesz dać szansę mężowi na stanie się lepszym człowiekiem, a co on z tym zrobi, na to nie masz wpływu........niech jednak wie, z jakimi problemami borykacie się.
    zawalcz o bezpieczeństwo syna, poproś kogoś o pomoc, nie czekaj, aż choroba rozłoży Cię.......choć bardzo chciałabym, żebyś wyzdrowiała, i może tak będzie.....miej nadzieję.
  • 09.12.17, 20:02
    Majka co ty teraz karzdedo raka wyleczysz szypciótko nr.1 Oleje czarnuszka,lniany ,konopi,oliwek, 2 imbir z miodem, nie jemy miesa- zero miesa, zero smazone, zero gotowane, to wszystko jest martwe, 30% ----jedz A--- 70% JEDZ SWIERZE WARZYWA, ZIELENINA OWOCE OSOBNO, KURKUMA IMBIR, MARCZEW, KAPUSTA SALATA PIETRUSZKA ZIEL, IKORZENIE , SELER, BURAKI CZERWONE, i t d. i PORAKU
  • 11.12.17, 17:35
    szkoda, że błędów ortograficznych nie leczy.
  • 13.12.17, 15:20
    Mam twardą dupę i psychikę, ale jednak ciągle jestem w szoku, gdy trafiam na takiego skurwysyna, który ciężko (śmiertelnie) chorej kobiecie z dwójką dzieci (jednym nieletnim) pierdoli jakieś głupoty o "cudownych lekach", nie poparte żadnymi poważnymi badaniami. Nóż się w kieszeni otwiera.
    Wulgaryzmy zamierzone.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.