Dodaj do ulubionych

Były mąż chce jedno dziecko przy sobie.

09.04.18, 09:12
Witajcie. Zacznę od tego, że jestem ponad rok po rozwodzie. Z byłym mężem mamy dwie córeczki 3 i 6 lat. Ja mieszkam z partnerem. Były mąż sam. Co najgorsze mieszka blok obok... (niestety nie mam możliwości wyprowadzenia się razem z partnerem). Ojciec dzieci ma nieograniczony kontakt z nimi, więc zabiera je kiedy chce. Ogólnie to bardzo często dziewczynki się z nim widzą. I problem w tym, że mój eks wpadł na genialny pomysł :< starszą córkę zabrać do siebie na stałe. Oczywiście nie ograniczając mi kontaktów. Tłumaczy to tym, że z nią bynajmniej może porozmawiać, spędzić aktywnie czas. I co najlepsze... żeby mi ułatwić życie, żebym mogła spokojnie pracować (starsza córka od września idzie do pierwszej klasy, a młodsza do przedszkola). Bo jak ja pogodzę pracę, dom, dzieci i dwie różne placówki do których dziewczynki będą uczęszczać (fakt, są w dużej odległości)? A jemu mamusia pomoże. Oczywiście wszystko załatwić bez sądu. A jak się nie zgodzę to dam sobie rękę uciąć, że pójdzie z tym do sądu. Tylko jego tłumaczenie jest raczej płytkie i sąd nie pójdzie na to. A ja dziecka nie oddam. Nie chcę dziewczynek rozdzielać.
Chciałam się tutaj dowiedzieć czy ktoś już przeszedł przez takie coś i jak to wyglądało?
Edytor zaawansowany
  • plater-2 09.04.18, 11:02
    Dlaczego - "co najgorsze mieszka blok obok"? Z punktu widzenia potrzeb dzieci, to lepiej...

    Ojciec nie "zabiera je kiedy chce" (mam nadzieję, że ustala to z tobą) on się z nimi "widuje", "spotyka, "odwiedza", "opiekuje nimi" i "wychowuje je".

    Nie "oddajesz" mu córek ani nie "udostepniasz", "przydzielasz", "odpalasz", bo nie jestes ich włascicielką.
    Nie robisz łaski mężowi, że zgadasz się na kontakty.

    Czy mąż ma odebrane prawa rodzicielskie ?

    "Genialny" (sarkazm?) pomysł mężą ma podstawy w prawie.

    Możliwe jest od niedawna wnioskowanie o opiekę naprzemienną. Jesli sąd sie przychyli, to ustalicie plan zmian pobytu dziewczynek i finansowanie ich potrzeb.


    Mozliwe, że mąż jest niedoinformowany, stąd jego "płytkie tłumaczenia". Możesz zacytować ?

    Opieka naprzemienna polega na cyklicznej zmianie miejsca pobytu dzieci. Np. miesiąc u ojca, miesiąc u matki. Chodzi o zasadę nierozdzielania rodzeństwa. W sadzie przedstawia sie szczegółowy plan wychowawczy, plan finansowania i konieczna jest zgoda obu stron.
  • argentusa 10.04.18, 18:56
    IMO:
    1) chodzi o wzajemne zniesienie alimentów,
    2) dla tak małych dzieci, kolejna tak znacząca zmiana jest niewskazana -przy Twoim sprzeciwie raczej żaden sad na to sienie zgodzi
    3) tak bliskie miejsce zamieszkania taty - jest wspaniałym rozwiązaniem!
    4) to super, że tata ma tak częsty kontakt z dzieciakami - to tylko z korzyścią i dla dzieci i dla taty (to równie ważne)
    5) być może tłumaczenie Twojego byłego męża jest "płytkie" - po prostu procesowo nie chce się wysypać przed Tobą. - vo jest jak najbardziej zrozumiałe.
    - konkludując: szans nie ma.
    i tu grzecznie poinformuje: ja akurat miałam taką sytuację, że jedno moje dziecię mieszkało z tatą a reszta ze mną. Ale to zupełnie inna para kaloszy - i ja na taką zmianę z bólem serca (moje tęsknoty) przystałam, bo BYŁO TO LEPSZE dla dziecia mego.
    Ar -od czasu do czasu podglądająca.
  • koronka2012 10.04.18, 22:10
    Nie rozumiem nad czym tu się zastanawiać? piszesz - i słusznie - że nie zamierzasz dziewczynek rozdzielać, bo to chory pomysł.

    Pójdzie z tym do sądu - no i co z tego? sąd mu wyjaśni, że rodzeństwa się nie rozdziela. I skoro taki chętny do pomocy, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby odbierał dziecko ze szkoły czy przedszkola, skoro mieszka niedaleko.

    Jeśli ojciec nie widzi swojego udziału wychowawczego w życiu młodszej córki, i nie ma pomysłu na aktywne spędzanie z nią czasu, to marny z niego ojciec.
  • 0sjana 11.04.18, 06:36
    Niech idzie do sądu. Żaden sąd mu nie odda jednego dziecka. W ogóle żaden sąd nie przyzna mu stałej/głównej opieki nad takimi małymi dziećmi, o ile nie może Ci udowodnić jakichś karygodnych zaniedbań. Przy okazji - o ile tego chcesz - może sądownie uregulejesz terminy widzeń.

    Nie wiem, jak jest w Twoim przypadku, może Ci to odpowiada. Mnie jednak potwornie irytowała sytuacja, kiedy nie było to ustalone i ojciec wpadał po dzieci "kiedy chciał" - kiedy jemu było wygodnie, bez ustalenia, bez uprzedzenia, z tekstem "bo ja teraz chcę i mogę". Teraz są konkretne godziny, dni i mogę też sama coś zaplanować, oraz nie spodziwać się stale "nalotu" byłego małzonka.
  • plater-2 11.04.18, 10:04
    Bardziej denerwujące jest, gdy mąż odmawia zajecia sie dzieckiem w terminie uprzednio nieustalonym, wobec faktów których nie da się przewidzieć i ustalić np. jedno z dzieci jest w szpitalu i nie ma kto zajac sie drugim, albo matka w szpitalu, musi pilnie wyjechać do chorej matki, na pogrzeb itd.

  • rybak 11.04.18, 20:11
    Jak dla mnie - tragedia tego ojca . Obcy facet po ewidentnej zdradzie, czyli winie żony za rozpad związku, ma większe prawa do wychowywania jego córek, niż on sam. Chore prawo, chora sytuavja!.
  • plater-2 12.04.18, 11:43
    Zgadzam się z przedmówcą. Chore prawo !

    Strona winna nie "dostaje" dzieci, chyba że niewinna się zgodzi !
  • argentusa 12.04.18, 16:38
    tak, tak, bez względu na to co dzieci by powiedziały,..... w waszych snach.
    Ar.
  • gazeta2345 12.04.18, 16:48
    W opisanej sytuacji raczej prawa nie ma w ogóle. Pojęcie "partner" jest gumowe, sztuczne i nijakie. Z tego "partnerstwa" nic nie wynika poza wyjadaniem ze wspólnej lodówki. Żeby założyć głupią spółkę, to trzeba jakiś statut napisać, kasę wywalić i całość przedsięwzięcia zarejestrować, by wspólnicy wiedzieli po jakim obszarze się poruszają. W przypadku "partnerstwa" wystarczy pokazać fiuta i już! To właśnie z tej gotowości do tworzenia związków tandetnych prawnie wynika, że ojciec chce być z dziećmi, a nie może, bo matka ma orientację na swoje cztery litery, a nie zasady, który kierują także jej życiem, czego na etapie "partnerstwa" nie dostrzega.
  • plater-2 12.04.18, 19:33
    Czyli kobiecie wolno wszystko ? ! Przyznac sie w sadzie do 4 kochankow, a odejdzie bo aktualny mąż/partner "przestał jej odpowiadać", a alimenty na dzieci i czemu nie na siebie dostanie takie, że starcza na utrzymanie piatego w kolejce ?

    KRIiO daje kobiecie wszystkie cztery asy, wręcz zacheca do odejcia, bo wie ze ma 99% szans na dzieci, sobieskiego, alimenty i wszelkie bonusy dla matek "samotnych".

    Tabele alimentacyjne powiinny dac z gory odpowiedz "ile dostane na dziecko"(wyjatek dla szczegolnych i udokumentowanych potrzeb, zdolnosci, osiagniec, kleska zywiolowa, choroba).

    Roznice wynikajaca z dochodow ojca dziecka obowiazkowo wplacac na polise posagowa. Alimenty to nie pieniadze dla mamusi na wozenie dooo...y na karuzeli.
  • argentusa 13.04.18, 09:21
    Alimenty to nie pieniadze dla mamusi na wozenie dooo...y na karuzeli.

    a tu PEŁNA zgoda. Tyle, że:
    1) mogło być tak, że to tatuś poszedł w bok, a mamusia złożyła pozew i związała się z kimś innym? Mogło.
    2) mogło być tak, że tatuś nawywijał, a teraz chwilowo nie ma albo ukrywa jakąś towarzyszkę życia?
    równie prawdopodobne, jak to, że to mamusia poszła w długą.
    zatem: nie wyciągałabym tak zdecydowanych wniosków z postu założycielki. I do jasnej , nie mam pojęcia skąd w narodzie takie podejście, ze alimenty są dla mamusi, a nie dla dzieci. Sama buliłam alimenty na mieszkające z ojcem moje dziecko i jak pragnę zdrowia w życiu nie pomyślałam, że to dla tatusia na alko albo waciki dla jego aktualnej towarzyszącej. Przyjęłam, że mu wpłacam i NIE MAM wpływu na co on je wyda. Ostatecznie dorosłemu już dziecku, krzywda się straszna nie działa. A ojciec nawet jak raz kupił za TE pieniądze perfumę albo kwiatek, czy też obiad kobiecie, to robienie o to gównoburzy i tak nic by nie zmieniło.
    Ar.
  • plater-2 13.04.18, 09:47
    Alimenty sa na dziecko, nie na mamusię (z wyjatkiem gdy mamausia strona niewinna i rencistka czy podobne) i jej "innego związanego".

    Skoro tatus zamożny lub ma spore mozliwosci zarobkowe, ktore przekraczaja zwyczajne potrzeby dziecka, to różnicę nalezy zabezpieczyc, by dziecko cos z kasy ojca mialo, jak skonczy te 18 czy 25 lat.

    Takim pomyslem jest zobowiaznie wplacania dziecku na polise/lokate itp. przedsięzięcie.


  • rikol 17.04.18, 14:16
    Jeśli kobieta ma dziecko, to oznacza, ze nie może pracować, musi wynająć większe mieszkanie, opłaty za media są wyższe. Alimenty nie są na jedzenie, ale właśnie na te inne opłaty, wbij to sobie do głowy.
  • gazeta2345 17.04.18, 15:56
    Wynika z tego, że posiadanie dzieci, to upośledzenie czy wręcz kalectwo. Fizyczne i umysłowe skoro samotna matka nie może pracować, a obca osoba musi ją utrzymywać. Powinno się tworzyć jakieś obozy dla takich niedorajd.

    Ciekawe, że normalna umysłowo kobieta (czyli każda żona z dzieckiem) może, a nawet lubi pracować, nie musi nagle wynajmować większego mieszkania gdy urodzi jej się dziecko. Małżeństwo i macierzyństwo są dla niej zwyczajnym etapem rozwoju. ROZWOJU, nie pasożytnictwa.
  • plater-2 17.04.18, 18:41
    Szczegolnie, gdy wynajmie "większe mieszkanie" na Gornym Mokotowie wink

    Kobieta "nie moze pracowac" przez +/- ostatnie trzy miesiace niepatologicznej ciazy, poród i połóg oraz okolo 6-9 miesiecy jesli karmi piersia. Odchodzenia od ojca dzidziusia w tym okresie nie zaleca się, a jesli mus, to pomocą służą domy matek samotnych.

    Po tych 9 miesiacach kobieta musi "zarobkowac", by pokryc swoje minimalne utrzymanie i 1/2 kosztów utrzymania dzieci (zarobkowac w dowolnie wybrany sposób, niekoniecznie "chodzic do pracy").

    Szczególne i udokumentowane potrzeby dziecka chorego, to inna broszka.

    Kobieta pow 15 lat, pełnosprawna umysłowo (niezgwalcona i nieżona/niepartnerka zaginionego bez wieści lub osadzonego) bierze to pod uwage, zanim zdecyduje się wejść z kimś pod pierzynę.

    Inny model życia to pasozytnictwo, utrzymanka, alimenda.
  • rybak 13.04.18, 18:03
    Możesz być pewna, że gdyby ten tatuś skoczył w bok, to TA mamusia z pewnością by nas tą historią uraczyła.
  • plater-2 13.04.18, 18:24
    Zaczac nalezy od ustalenia winy.
  • argentusa 15.04.18, 10:18
    a po cholerę? komu to potrzebne?
    Lepiej zająć się SWOIM życiem tak, aby komuś było lepiej a nie tym żeby tak dowalic byłemu/-ej żeby jemu/jej było gorzej. Ludzie, tracicie energie na odwet zamiast się SOBĄ zająć.
  • koronka2012 13.04.18, 23:09
    argentusa napisała:

    > nie mam pojęcia skąd w narodzie takie podejście, ze alimenty są dla mam
    > usi, a nie dla dzieci.

    Nie spinaj się, już się zlecieli frustraci alimentacyjni, ci wiecznie pokrzywdzeni przez los, kobiety i sądy, którzy są przekonani że z ich 500 zl alimentów matka opływa we wszelki dostatek i sobie tipsy robi tongue_out

    Wystarczy poczytać te projekcje przeszłości plus rewolucyjne pomysły zmiany prawa, żeby się zorientować co ich tak naprawdę najbardziej boli - i zdać sobie sprawę, że nie ma co dyskutować tongue_out
  • rybak 14.04.18, 09:29
    Marzenie niektórych kobiet: Walić męża po rogach, a potem niech utrzymuje ją, kochasia, a kontaktów z dziećmi mu odmawiać. To się nie nazywa feminizm. To się nazywa zwyczajne k...stwo!
  • plater-2 14.04.18, 10:20
    ALIMENDZTWO !
  • plater-2 14.04.18, 10:45
    Ojców boli naprawde najbardziej praktyka orzeczen, wynikajaca z dezaktualizowanego i nieadekwatnego do nowej rzeczywistosci spolecznej i ekonomicznej gomułkowskiego KRiO.

    Dzieci ojcu po rozwodzie sie reglamentuje jak towary za PRLu.

    Żeby jeszcze "na kartki" !
    Zanim wprowadzono kartki, ktore gwarantowac mialy (teoretycznie) te 2500 g miesa miesiecznie itd. istniala reglamentacja dorazna, czyli kierownik sklepu ogłaszał - dziś sprzedajemy po 10 jajek, 2 oleje na klienta.

    Czemu tylko dwa ? - "Bo tak!"

    Rozwod poprzedzac musi mediacja z zawodowym mediatorem, ktory pomoze rodzicom ustalic plan wychowawczy.

    To duzo lepsze niz "badanie więzi" dzieci z rodzicami przez tych psychologów ze spalonego teatru z RODKów.

    A nieprzestrzeganie planu musi być karalne. Niekoniecznie grzywną. Jesli np. matka nie przestrzega planu, ojciec ma prawo zawiesić wypłate alimentów.

    Nawet rodzic, który ma odebrane prawa wychowawcze, ma prawo ( w obecności kuratora) widywać się ze swymi dziećmi.
  • argentusa 15.04.18, 10:22
    co do mediatora -zgoda.
    a tym niepłacenie alimentów to już nie do końca -bowiem piniondza dzieci tez nie będą miały jak mamusia nawali. Grzywna z sądu potrącana u pracodawcy byłaby lepsza. niby wynik ekonomiczny ten sam, ale wydźwięk społeczny inny.
    Albo tatuś wychowujący-co coraz częściej ma miejsce. Zatem w obie strony musi to chodzić.
  • domeczek-on-line 16.08.18, 14:37
    Czasami z tymi ojcowskimi chęciami to tylko mitomania jest - choć od razu podkreślam - czasami. W naszym przypadku było tak, że przed mediacją ojciec szumiał głośno, że on dzieci nie odpuści a gdy dostał propozycję wszystkich weekendów to wziął tylko co drugi "bo on nie chce być tak uwiązany na piśmie, a co będzie gdy jakieś plany będzie miał.." - plus wziął sobie połowę wszystkich świąt i wakacji i był bardzo zaszokowany gdy mediatorzy prosili "ale panie konkretnie parzyste czy nieparzyste weekendy pan bierze". Rozwód został orzeczony za porozumieniem stron, kontakty do rozstrzygnięcia między nami. Więc zaciskam zęby żeby w ogóle był kontakt. Ojciec mieszka blisko, plan kontaktów z mediacji nigdy nie był przestrzegany, w pierwszym okresie tj jakiś rok ani razu nie wziął dzieci na cały weekend, bo jak oznajmił miałabym za dużo wolnego. Preferuje raczej umawianie się i wpadanie z nagła, wciąż zdziwiony, że starsze dzieci, nastolatki mogą mieć swoje plany - wypad na 2, 3, 4 godz i dzieci z powrotem do domu, przy tym nie informując dokładnie o której wrócą. Bardzo męcząca koncepcja kontaktów. Wakacje wyglądają obecnie tak, że zabrał dzieci 3 razy na 2-3 dni i już ma dosyć. Wiosną zmienił tryb pracy na wyjazdy zagraniczne więc po miesiącu pracy i powrocie jest dyspozycyjny przez około 10 dni na miejscu i choć krzyczał, że on chce dzieci na cały ten czas jakoś do tej pory nie wychodzi. Więc staram się być tą spokojną opoką dla dzieci, bo widzę gadanie sobie a życie sobie...
  • domeczek-on-line 16.08.18, 14:50
    dodam jeszcze, ze w tym wypadku chodzi o trzech synów, którym potrzebny jest wzorzec mężczyzny, najlepiej spokojny, odpowiedzialny, nie rzucający słów na wiatr...
  • gazeta2345 15.04.18, 01:00
    Bardziej sfrustrowane to są jęczące mamusie, które swoje rodzinne problemy rozwiązują nie z "partnerem" tylko wylewając żale na forum wśród obcych ludzi. Z "partnerem" to można by się pokusić o rozwiązanie konfliktowej sytuacji, bo zna się realia i się ma - choćby teoretycznie - ludzkie zasoby do załatwienia sprawy. Wszak temu "partnerowi" powinno zależeć, a forumowi nie zależy z całą pewnością nic a nic.
  • argentusa 15.04.18, 10:19
    eeee, tak tez pomyślałam... w sumie szkoda, może i fajni by z nich faceci byli, gdyby nie ta przemożna chęc dopierniczenia byłej.
    Ar.
  • kryssttyna_011 17.04.18, 13:58
    Masz rację, ale sąd tego oczywiście nie bierze pod uwagę, bo najważniejsza jest matka i jej roszczenia, dobro dzieci to przy tym pikus ...
  • rikol 17.04.18, 14:14
    Prawa dzieci są ważniejsze niż prawa ojca.
  • plater-2 17.04.18, 18:44
    Dzieci maja prawo do ojca, nie jego pieniedzy !
  • vermieter 14.04.18, 10:10
    a partner zacznie je seksualnie molestować wink
  • marikax1970 15.04.18, 08:41
    tutaj na forum musi byc wiela facecikow porzuconych przez niewierne zony chyba bo projekcja wlasnych problemow az sie rooooozlewa na lewo i prawo. Chyba nie o to chodzic powinno n forum czyz nie? poradzic co sie umie a z wlasnymi frustracjami runac do psychologa.
  • argentusa 15.04.18, 10:23
    takież mam wrażenie smile
    Ar.
  • plater-2 15.04.18, 11:49
    Niewiernośc małżeńska nie jest karalna w naszym systemie prawnym, ale jest powodem ustalenia winy w rozwodzie.

    marucha.wordpress.com/2016/10/30/dziesiec-mitow-na-temat-prawnej-karalnosci-cudzolostwa/
  • argentusa 15.04.18, 17:41
    niesłychanie rzadko jest orzekana 100% wina z tego powodu. Znacznie częściej obie strony są winne -choć oczywiście w nierównych częściach. Nie mam najlepszego zdania o ludziach, którzy domagają się potwierdzenia urzędowego o niewierności małżonka/-ki. Najczęściej nie daje im to satysfakcji i nie gwarantuje szczęścia w przyszłości.
    Ar.
    i nie, nie byłam zdradzającą żoną.
  • plater-2 15.04.18, 19:56
    Chodzi o urzedowe potwierdzenie winy, nie o potwierdzenie urzędowe niewierności.

    Za ustalona wina moga isc alimenty na strone niewinna.

    niestety nie ma to wplywu na orzecznictwo komu zostana powierzone dzieci.
  • argentusa 15.04.18, 20:35
    na szczęście tylko w przypadku popadnięcia w niedostatek nie ze swojej winy i niezwykle trudno je uzyskać. Piszę o realnych szansach a nie zapisach krio. Szczęśliwie tez tylko przez 5 lat od rozwodu. Co za niedorzeczny pomysł pasożytowania na innych.
    Ar.
  • plater-2 16.04.18, 10:00
    Ale sąd może przedłużyć.

    Pasożytnictwem jest żyć z alimentów, które przeznaczone sa na dzieci.

    Nie jest pasozytnictwem żyć z alimentów przyznanych przez sąd na siebie.
  • rikol 17.04.18, 14:19
    Wystąp o opiekę nad dzieckiem i będziesz sobie żyć z alimentów na dzieci, za 500 zł. Napisz nam, jakie to luksusy.
  • plater-2 17.04.18, 18:51
    Nigdy nie przyszloby mi to do głowy, bo to niemoralne.

    Alimenty na siebie dostaje strona pokrzywdzona/niewinna rozpadu przez 5 lat lub dłużej, jako rekompensate za krzywdy moralne, obnizony poziom zycia po rozwodzie.

    Nie jest niemoralne zyc z renty inwalidzkiej i alimentow na siebie, gdy jest sie inwalida I grupy.

    Inwalida II grupy nie postepuje niemoralnie, jesli utrzymuje sie czesciowo z renty i alimentow na siebie.
    Cześć kosztów swego utrzymania pokrywa sam.
  • tomtg123 16.04.18, 20:29
    oddaj mu dwie.
  • hanusinamama 16.04.18, 21:24
    Pomysł chory własnei ze wzgldu na córki...rozumiem ze mąz nie pomyslał jak młodsza córka sie poczuje. Tatuś chciał starszą...mnie juz nie. Jak chce pomóc i uczestniczyc aktywnie to moze dziecko zaprowadzać lu odbierac ze szkoły. NIc nie stoi na przeszkodzie zeby babcia np odbierała i zajmowała sie przez 2 godziny. Ja przepraszam ale Pan Tata chyba tego nie przemyslał. I nie ejstem taka przekonana ze "kiedy chce" jest takie dobre dla rodzny, dla dzieci. Dzieci potrzebuja stabilizacji. Czyli ok tata zajmuje sie duzo...ale jakos to musi byc zaplanowane, ustalone.
  • zeta34 19.04.18, 11:09
    Mój sąsiad ma jedną z córek przy sobie,a matka drugą-decyzja sądu,więc dlaczego piszecie,że sąd nie rozdzieli dzieci?
  • plater-2 19.04.18, 12:30
    Do rozdzielenia rodzenstwa musza byc powody (ze dla dobra dziecka), pożądane jest wysłuchanie dziecka w jego sprawie.
  • argentusa 20.04.18, 19:34
    z tym, że jeśli dzieci nie mają ukończonych 13 lat to sad może sobie wzywać je na przesłuchanie -jak się rodzic (którykolwiek) nie zgadza, to nie ma takiej możliwości. Nie wiesz, czy o taki podział rodzeństwa nie wnioskowali sami rodzice. Albo dzieci nie były starsze, albo.... milion innych powodów. Tak małych dzieci nikt normalny nie rozdzieli.
    Ar.
  • plater-2 20.04.18, 21:08
    W sprawie rozwodowej dziecko-swiadek musi miec skonczone 17. W innych karnych i cywilnych - 13.

    Do wysluchania dziecka (poza salą sadową) nie ma limitu wieku.
  • argentusa 21.04.18, 11:16
    w przypadku tak małych dzieci, w prawie 100% nie ma wysłuchania dziecka przez sąd, a jest za to opinia z RODK.
    Póki co nie spotkałam się z takim przypadkiem - możliwe jednak, że tak bywa. Mało to jednak prawdopodobne, choćby z ego powodu, że sędziowie nie mają przygotowania do takiego wysłuchania, a po drugie najczęściej tego nie chcą.
    Ar.
  • plater-2 21.04.18, 12:52
    Maz racje, wola miec podkladke z rodka. Ale jak rodzic(e) nie zgodzi sie na badanie w rodku, to wtedy raczej wysłucha, bo co ma zrobić ?
  • bulzemba 20.04.18, 20:05
    napisałabym, że facet sam sobie strzela w kolano... że podpuścić go by poszedł z tym "cudownym" pomysłem do sądu a gdy tam wyłuszczy to co tu zacytowałaś to go sąd wyśmieje. Niestety z życia wiem, że sądy bywają czasem bywają po prostu głupie.

    A tak z innej beczki: rozpuściłaś szanownego ojca. Miał dzieci wtedy kiedy chciał i ile chciał. Po to sąd ustala terminy by dzieci miały stabilizację. Niestety dałaś palec a on chce urwać ci całą rękę.
  • marcelina321 28.04.18, 10:25
    Wiesz, każda sprawa jest indywidualna. Wszystko zależy od orzecznictwa.
  • szyrc 21.07.18, 22:22
    niestety ale ojciec tez ma prawo do dziecka......zycze powodzenia
  • adria231 09.08.18, 20:19
    Dziwię się, że dorosły człowiek, ojciec dzieci chce pozbawić córkę najbliższej jej osoby - siostry.
    A czy on na pewno jest ojcem młodszej córki? Może nie chce wychowywać obcego dziecka ? Jaki był powód rozwodu? Były został przecież sam, a kobieta ma konkubenta. Od kiedy ?
    Gdy rozpada się rodzina, dzieciom zostaje tylko jedno z rodziców - nie można pozbawiać ich dodatkowo - rodzeństwa.
  • kociaczek456 24.08.18, 08:14
    Nie zgadzaj się na załatwienie sprawy bez sądu, to nielogiczne. Niech adwokat rozstrzygnie sprawę.
  • ex123 27.01.19, 21:50
    Jeśli jest dobrym ojcem to powinnaś rozważyć opiekę naprzemienną. W tym wszystkim nie chodzi o Twoje muchy w nosie tylko o dobro waszych dzieci.
  • gosiawojcik79 04.02.19, 11:34
    Ale ci wspołczuje masakra nie rozdzielaj dzieci, bo beda tesknić za matką i sobą na wzajem! jak nie wiesz, co robić, to idź do prawnika i walcz o corki! teraz można wszystkiego się dowiedzieć przez tel, ja się rozwodziłam z moim ex to dzwoniłam i pisałam do prawnika z drogowskazu prawnego, wpisz sobie w gogle wszytskiego sie dowiedziałam i sprawa jakos poszła

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.