Dodaj do ulubionych

Pierwszy raz...

17.06.18, 13:53
Nie sądziłam, że kiedykolwiek tu trafię... Miało być idealnie - zaplanowane życie, kochający mąż, domek z ogródkiem, dziecko...
Trafiłam na wampira emocjonalnego, który wysysa ze mnie całą energie ,który ma gdzieś moje błagania o czułość i poświęcenie mi odrobiny czasu.
Czy to normalne, że facet woli spędzać życie ze wspólnikiem niż z żoną? Pracuje nocami podczas gdy ja zasypiam w pustym łóżku na mokrej od łez poduszce? Który każdą łzę tłumaczy "aktorzeniem"? Czy facet naprawdę nie potrzebuje seksu? Mój mąż nawet. o niego nie zabiega, nigdy nie sądziłam, że to ja będę o niego prosić... Ale jest albo zmęczony albo zwyczajnie wypity i - delikatnie mówiąc - nie jest w stanie...

Nie jestem stara ani brzydka, określiłabym siebie nawet jako atrakcyjną. Ale mąż mnie nie kocha. Facet przecież dla świętego spokoju chociaż raz w miesiącu powie to żonie - prawda? Choćby dla pozoru. Ja tego nie słyszałam od... już nie pamiętam... na pewno nie w urodziny, w nowy rok też nie, właściwie w zeszłym roku też sobie nie przypominam... Jesteśmy parą 11 lat, w tym 4 lata po ślubie. Od 3 lat mieszkam z obcym człowiekiem, a właściwie obok niego... W domu się mijamy, nie chce mi się już nic dla niego robić. Zawsze się spóźnia gdy podaje godzinę powrotu, nie jadamy razem posiłków, nie zasypiamy razem... właściwie jedyne co robimy razem to się kłócimy. On twierdzi, że nie szanuję jego pracy, a ja, że czuję się zepchnięta na margines, zaniedbana i niekochana. To nie tak - ja szanuję jego pracę, ale chciałabym być na 1 miejscu w jego życiu. To źle? Za dużo wymagam?

Najgorsze jest to, że nie potrafię przestać go kochać. Rani mnie, słowem i czynem i jestem wrakiem emocjonalnym. Mimo, że powiedział, że już mnie nie kocha, ja nie potrafię przestać. Nie chcę z nim być, choć nie wiem czy będę potrafiła... Chcę się wyprowadzić - mieszkanie jest jego rodziców, ja niestety zarabiam tyle, że nie stać mnie na kupno ani na wynajem, a rodzice mieszkają w innej części Polski... Nie mamy dzieci. On uważa, że wciąż jest za mało pieniędzy na dziecko.

Jak zacząć nowe życie i wyrzucić go z pamięci? Żal mi wspólnych lat, ale jeszcze chwila i nie będę mogła zostać mamą, albo urodzę już tylko chore dziecko, a jego w roli ojca sobie nie wyobrażam. Nie mogę przecież walczyć z dzieckiem o uwagę męża. A on mnie nie zauważa, ani jako kobiety, ani jako partnerki. Raczej widzi mnie w roli sprzątaczki i kucharki. Nie chciałam takiego życia. Nie uderzył mnie nigdy. Ale w głowie i w sercu mam już stalowe obręcze, które nie pozwalają mi funkcjonować. Wystarczy byle wspomnienie, byle myśl, i potrafię rozpłakać się w drodze do pracy albo nawet w pracy przy ludziach, którym wmawiam, że to alergia i łzawią mi oczy. Tak mi wstyd, że mi nie wyszło.

Powiedziałam, mu o tym, ze mi zależy, że może terapia - ale on wie wszystko najlepiej i nie będzie się spotykał z jakąś obca osobą, bo to strata czasu i pieniędzy. Wystarczy jak nie będę miała pretensji, będę zawsze miła i zawsze będzie posprzątane...

Szkoda, że nie ma w tym miejsca na moje uczucia...

Co robić? Czy to za mało na rozwód? Wiem, że niektórzy trafiają na patologie i dużo gorsze osoby w życiu, ale mój problem wygląda właśnie tak. Pomóżcie... Czy można i czy warto to ratować? Nie chcę być do końca życia nieszczęśliwa. Uważam, że każdy człowiek zasługuje na miłość i szczęście. A mojemu mężowi do szczęścia wystarcza on sam...
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Pierwszy raz... 17.06.18, 19:38
      Nikt Ci nie podziękuje za cierpliwość i wyrozumiałość więc zadbaj o siebie.
      Pan nie chce i nie będzie chciał, powody są nieistotne.
      "Nie chcę być do końca życia nieszczęśliwa." - to nie bądź.
      • viola-violetta Re: Pierwszy raz... 18.06.18, 22:09
        Wydaje mi się, że dbam o siebie. Ale jak rozumieć to, że obcy faceci potrafią powiedzieć mi komplement, a własny mąż rzuci co najwyżej "Cześć" na dzień dobry lub po powrocie z pracy? Jak inaczej o siebie zadbać? Odejść i czekać na reakcję? Naprawdę tędy droga?
      • viola-violetta Re: Pierwszy raz... 18.06.18, 22:13
        Wydaje mi się, że dbam o siebie. Ale jak rozumieć to, że obcy faceci potrafią powiedzieć mi komplement, a własny mąż rzuci co najwyżej "Cześć" na dzień dobry lub po powrocie z pracy? Jak inaczej o siebie zadbać? Odejść i czekać na reakcję? Naprawdę tędy droga?
        • koronka2012 Re: Pierwszy raz... 20.06.18, 21:51
          viola-violetta napisała:

          > Wydaje mi się, że dbam o siebie. Ale jak rozumieć to, że obcy faceci potrafią p
          > owiedzieć mi komplement, a własny mąż rzuci co najwyżej "Cześć"

          To nie ma najmniejszego znaczenia. Możesz być miss świata, a twój mąż - po prostu ma cię gdzieś. To nie jest kwestia urody czy figury - on w ogóle wydaje się aseksualny (o ile nie ma kogoś na boku). To nie twoja wina - on taki jest. I nic co zrobisz tego nie zmieni.

          Idź na terapię, bo widzę, że nadal nie jesteś gotowa do rozstania, a z tym panem tracisz tylko czas i możliwość urodzenia dziecka.
            • koronka2012 Re: Pierwszy raz... 21.06.18, 17:58
              viola-violetta napisała:

              > Mam się sama udać na terapię? Czy to naprawdę może coś dać? Mam wątpliwości co
              > do związków, gdzie tylko jedna osoba chce się starać....

              Ale tu żadnego związku NIE MA i nie będzie. Terapia przyda się TOBIE, bo WAS już dawno nie ma, tylko nie dopuszczasz do siebie tej myśli. Terapia pomoże ci się z tym pogodzić, wesprze przy podejmowaniu decyzji. Przestaniesz się łudzić.

              Bo na co można liczyć, skoro mąż wyraźnie powiedział, że cię nie kocha? jest dokładnie jedna opcja interpretacji - innej nie znajdziesz. Bardzo mi przykro. Grasz na zwłokę, ja patrzę z boku - i widzę kobietę, która ma wszelkie szanse na to, żeby pogrzebać szansę na macierzyństwo w oczekiwaniu na zmianę, która nigdy nie nastąpi. Za 5 lat ockniesz się z letargu i dotrze do ciebie, że nie tylko jesteś nadal nieszczęśliwa ale że dłużej tego nie zniesiesz. Tylko czy wtedy zdążysz ułożyć sobie ponownie życie i urodzić dziecko?
            • danslebrouillard Re: Pierwszy raz... 21.06.18, 21:00
              Hej. Sytuacja podobna do mojej. Tylko maz akurat z seksem nie ma oporow, mimo tego ze powtarza mi jaka jestem nieatrakcyjna wink
              Tez proponowalam terapie malzenska, maz mnie wysmial. Wiec poszlam sama. To byla najlepsza decyzja w moim zyciu. Szczerze polecam, odzyskuje wiare w swoja wartosc. Rozwod na razie w planach.
          • viola-violetta Re: a wspólnik żonaty? 19.06.18, 08:50
            Wspólnik żonaty, znam się z jego żoną. Bardzo ułożona i miła. I co ciekawe, mimo ogromu tej pracy, wspólnik znajduje czas dla żony (wspólne śniadania, kawa, wieczorem musi wracać, bo ona już wróciła z pracy i trzeba z nią posiedzieć), a mojego męża w tym czasie przy mnie nie ma. Najczęściej się u nich stołuje, żeby nie tracić cennego czasu i po pracy wracać od razu do pracy, a jak żona wspólnika już pójdzie spać, to piją, palą różne świństwa, bo przecież cały dzień pracowali i trzeba się wyluzować...
            • dipsi-di Re: a wspólnik żonaty? 27.06.18, 22:46
              Stoisz przed ścianą i nic nie widzisz. Wydaje Ci się, że to koniec i brak wyjścia z sytuacji. Wystarczy się odwrócić i cała przestrzeń przed Tobą.
              Doskonale Cię rozumiem i wiem przez co przechodzisz. Jestem po ślubie 13 lat i nie jedno przeszłam. Ale... do miłości nikogo nie zmusisz. Zastanawiam się nad tym jak doszło do ślubu. Na to wygląda, że Twój mąż był zmuszony do tego.
        • baba67 Re: fajna historia 07.07.18, 11:06
          ZAjrzyj na YT i wybij narcystyczne zaburzenie osobowości.Kilka szczegółów ktore podałas brzmi mocno charakterystycznie ale posłuchasz to sama ocenisz.Opowiadają kobiety które doświadczyły.

          --
          Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
    • szukamznajde Re: Pierwszy raz... 01.07.18, 12:18
      On mówi, że Cię nie kocha, a Ty liczysz na poprawę?
      Nie ma seksu? Być może on kogoś ma, a z Tobą jest dla wygody... obiadek...posprzątane, wyprane.
      Jeżeli faktycznie chcesz mieć szczęśliwe życie, dzieci, musisz zacząć działać. Namówić go na terapię, a jak się nie zgodzi, zwiewać i dać sobie szansę na lepsze życie.
      • znamtoja3 Re: Pierwszy raz... 11.07.18, 01:55
        Nic z tego nie bedzie, a jak dojdzie dziecko, to bedziesz formalnie matka samotnie wychowujaca , do tego sfrustrowana i z czasem nienawidzaca wlasnego dziecka. Az dziecko ktoregos dnia rzuci Ci w twarz, ze to Twoja wina, ze takiego ijca mu wybralas. Przykro mi!
        Jak chcesz, to pisz na maila
        m.dmytrowicz@gmail.com
        Terapia dla Ciebie to jedyny pomysl godny uwagi e tym momencie. I nie gniewaj sie, ze to powiem, ale calkiem prawdopodobne, ze Twoj maz ma romans z zona wspolnika. Zrob cos dla siebie i sie uwolnij. Uwierz, ze dasz sobie sama rade! A meza mozesz podac o alimenty, gdyz rozpad rodziny jest z jego winy. Zycze powodzenia!
    • rybak Re: Pierwszy raz... 04.07.18, 08:18
      Z miłości jeszcze nikt się nie zes.ał! Masz w domu albo geja, albo masturbatora, albo faceta, który kręci na boku. Asrksualność jego z góry wyklucz, to głównie bajki są. Tak czy siak ma cię gdzieś i będzie tylko gorzej, bo ty będziesz coraz starsza, aż wylecisz z rynku prpkreacyjno-matrumonialnego definitywnie. D..a w troki, do adwokata i im szybciej, tym lepiej, chyba że jesteś masochistką i lubisz takie klimaty.
    • amb25 Re: Pierwszy raz... 12.07.18, 09:43
      Witaj!. Ktos tu napisal zadbaj o siebie. To znaczy: zadbaj o siebie psychicznie (jesli ci fryzjer pomoze to idz do fryzjera), zacznij zyc swoim zyciem, nie czekaj tylko na pana, zacznij wyjezdzac ze znajomymi (masz takich?) albo do znajomych, rodziny, zapisz sie na kursy, silownie, chodz na basen itp. zebys nie siedziala sama w domu i zebys przerwala ten stan beznadziei. Terapia dla ciebie w celu przegadania i innego spojrzenia na sytuacje tez jest dobrym pomyslem. To jesli ci zalezy zebby trwac w tym zwiazku.
      Jesli ci zlaezy na dziecku to raczej musisz wybrac - albo pan albo dziecko. Jesli zegar bioloigczny ci juz tyka, to wyjsice jest praktycznie jedno - rozwod i znalezienie partnera ktory bedzie chcial miec dziecko i bedzie chciala zadbac o nie i o ciebie. I raczej nie zakladaj, ze gdybyscie mieli dziecko to pan sie zmieni i nagle zacznie dbac o dziecko i ciebie.
    • cassedy Re: Pierwszy raz... 20.07.18, 01:28
      Trudna sytuacja, wszystko zalezy ile masz lat, tzn do tego jak bardzo byc wewnetrznie spanikowanym. Dobrym wyjsciem jest naturalna eskalacja. Najpierw zaproponuj na powaznie terapie malzenska. Rozmowa w 3 pomaga, tym bardziej ze terapeuta slabo sie odzywa, tylko prowadzi dyskusje. Jesli nic, to wez adwokata i w 1 kroku niech wysle list do meza by tez wzial adwokata (typowo jest to pierwszy krok w litygacji). De facto, to go troche powinno wyprowadzic z rownowagi. Adwokaci zaczna rozmawiac i mozesz powtornie zaproponowac terapie jako ostatni krok przed rozwodem. Jesli maz pojdzie na rozwod, wygralas, jak sie zgodzi na terapie, to przynajmniej masz szanse zrozumiec o co chodzi. Nie mozesz tkwic w takim jalowym zwiazku, nic nie robiac. Same dzialanie moze Ci pomoc. Nie macie dzieci, jesli to jest wielka milosc to mozecie sie pobrac ponownie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka