Dodaj do ulubionych

Nie dostałam rozwodu:(

14.01.19, 14:08
Sąd oddalił pozew ze względu na dobro dzieci podobno. Mąż to nieodpowiedzialny psychol, który nastawia dzieci przeciwko mnie, więc nie może sam sprawować opieki, ja nie przekonam ich, żeby się przeprowadziły, nie będą się słuchać. Więc wszystko na nic, poszło najgorzej, jak to możliwe. Nie zawiesił sprawy, żeby można było odbyć zalecaną terapię rodzinną, tylko sobie zakończył. I sobie babo dalej w tym tkwij.
Jak myślicie, czy zmienić adwokata, który wydaje się dość bezradny, co wiąże się z kolejnymi kosztami, czy pozostać przy tym? Czy to będzie miało znaczenie, materiały dowodowego zasadniczo będą te same? Adwokat jeszcze nie wie, co powinniśmy zrobić, jutro mam się z nim spotkać.


--
Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa
Edytor zaawansowany
  • koronka2012 14.01.19, 18:05
    Współczuję sad adwokata zmień, ten najwidoczniej słabo się postarał, bo takie uzasadnienie jest kuriozalne. Pytanie co zawarłaś w pozwie i jaka była sytuacja, tzn. czy dowiodłaś wszystkich przesłanek rozpadu pożycia?

    Składaj apelację - tylko niestety na termin poczekasz kolejny rok sad
  • aguti_1 15.01.19, 18:34
    Podobno sędzia, na którego trafiłam, lubi szybko kończyć sprawy, wszystko jedno, czy z sensem. Pech na całej linii. Adwokat twierdzi, że sąd popełnił błąd merytoryczny, bo uznał sytuację dzieci za katastrofalną, a jednocześnie oddalił pozew, czyli zostawił je w takiej sytuacji, bez nadania kuratora, jedynie z zaleceniem terapii. Już nie mówiąc, czy to faktycznie było dla dobra dzieci, o mnie nie wspominając. Ponoć lepiej na nowo złożyć pozew, niż apelację, która może wcale się nie zakończyć innym orzeczeniem, a potrwa wieki, a w międzyczasie zrobić tę terapię rodzinną, żeby było chociaż, że jest zrobiona. Jedna sprawa, to możliwość wygranej, czyli tego, żeby dzieci zostały przyznane mi, a zwłaszcza zechciały się przeprowadzić, obawiam się, że przy takim nastawianiu je przez męża to niemożliwe. Druga, że brak rozwodu to dla mnie najgorsze, co mogło się zdarzyć. Dziś rozmawiałam z tym adwokatem i racjonalnie tłumaczył, co zaszło i co można zrobić, ale nie jestem w stanie ocenić, czy ktoś na jego miejscu spisałby się lepiej, przy takim nastawieniu sędzi i przy nagłym zwrocie mojego męża, który na rozprawie oświadczył przez pełnomocnika, że oddala pozew czy jak to tam się mówi w prawniczym języku, czyli nie zgadza się na rozwód. Adwokat nie rozumie, dlaczego on tak postępuje, po co mu taki układ. Ja też nie rozumiem. Tak czy inaczej, możliwe, że ktoś inny byłby lepszy, ten nie wydał mi się zbyt energiczny, ale to może kwestia sędziego, który niewiele pola do popisu zostawiał? Jeśli chodzi o przesłanki rozpadu pożycia, to sąd je uznał, chociaż mieszkam jeszcze z mężem, teraz wynajęłam mieszkanie i mogę się przeprowadzać...ech, strasznie mam pokręconą sytuację. Nie wiem, co robić. No ale je uznał, co lepsze, nie dał wiary zapewnieniom męża, że mnie jeszcze kocha itp.
    Ech, no i te pieniądze...Zła jestem, dla sądu to takie proste, a jak zmienię pełnomocnika, to będę musiała zabulić jeszcze raz za adwokata, za koszty procesu równieżsad

    --
    Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa
  • koronka2012 15.01.19, 19:26
    aguti_1 napisała:

    Poczekaj na pisemne uzasadnienie, wtedy będzie czarno na białym czym kierował się sąd i będzie można się do tego jakoś ustosunkować. Skoro twój mąż zmienił zdanie i nie wyraził zgody na rozwód - to jedyną szansą była zmiana waszego wniosku na orzekanie o jego winie, i to powinien zrobić adwokat.

    Terapia rodzinna też kosztuje, do tego - trwa. Nie jestem pewna czy będzie to szybciej niż apelacja, choć na tę czeka się wyjątkowo długo, nawet powyżej roku. I - nie masz pewności na jakiego sędziego trafisz za drugim razem.

    > Ech, no i te pieniądze...Zła jestem, dla sądu to takie proste, a jak zmienię pe
    > łnomocnika, to będę musiała zabulić jeszcze raz za adwokata, za koszty procesu
    > równieżsad

    No ale zaraz - wydaje ci się, że adwokat poprowadzi drugą sprawę w tej samej cenie...? koszty procesu (albo apelacji) poniesiesz tak czy siak.
  • aguti_1 15.01.19, 19:57
    Sąd kierował się przede wszystkim opinią biegłych, choć mnie do końca, bo poza tym, że uznali oni, że w na chwile badania rozwód stoi w sprzeczności z dobrem dzieci, to polecali również objęcie rodziny nadzorem kuratora oraz właśnie terapią rodzinną. Sąd mógł zawiesić postępowanie na określony czas, ale tego nie zrobił. Kierując się opinią biegłych. Adwokat twierdzi, że uzasadnienie zasadniczo nie wniesie nic nowego, czego nie byłoby w aktach sprawy i czego byśmy nie wiedzieli.

    Nie chcę orzekania o winie, to w ogóle przedłuży koszmarnie sprawę. Sąd nie potrzebuje zgody obu stron na rozwód, skoro uznaje, że małżeństwo uległo rozkładowi, może orzec rozwód nawet mimo sprzeciwu jednej ze stron.

    Terapia rodzinna byłaby przeprowadzana w instytucjach finansowanych przez miasto. Potrwa, ale będzie odbyta, natomiast po doczekaniu się rozprawy apelacyjnej bardzo możliwe, że sąd apelacyjny podtrzyma obecne orzeczenie i zaleci...terapię rodzinną.

    No ten adwokat pewnie poprowadzi na pewno taniej, pewnie jak apelację, wątpię, żeby bez dodatkowych kosztów. Ale czy faktycznie on powinien sprawę dalej prowadzić, czy nie powinnam go zmienićsad

    --
    Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa
  • koronka2012 16.01.19, 19:19
    aguti_1 napisała:

    > Adwokat twierdzi, że uzasadnienie zasadniczo nie wniesie nic nowego, czego nie byłoby w aktach sprawy i czego byśmy nie wiedzieli.

    Tak, ale przecież to uzasadnienie jest kluczowe dla dalszego postępowania. Ważne jest co zostało zapisane, bo do tego będziecie się odnosić (niezależnie czy w apelacji, czy przy kolejnej sprawie - i tak będzie to dołączone do akt)

    > Nie chcę orzekania o winie, to w ogóle przedłuży koszmarnie sprawę.
    Oczywiście, jest to najgorsza opcja, ale być może będziesz do tego zmuszona.

    Sąd nie pot
    > rzebuje zgody obu stron na rozwód, skoro uznaje, że małżeństwo uległo rozkładow
    > i, może orzec rozwód nawet mimo sprzeciwu jednej ze stron.

    Tak, może - ale jeśli rozwodu domaga się strona niewinna. Zresztą - tu najwidoczniej tych przesłanek się nie dopatrzył (..?) - dlatego ważne jest co znalazło się w uzasadnieniu, bo to pokaże co zostało za słabo udowodnione i na co kolejnym razem trzeba położyć większy nacisk.

    www.adwokacirozwodowi.pl/rozwod-bez-zgody-drugiego-malzonka/
    > No ten adwokat pewnie poprowadzi na pewno taniej, pewnie jak apelację, wątpię,
    > żeby bez dodatkowych kosztów. Ale czy faktycznie on powinien sprawę dalej prowa
    > dzić, czy nie powinnam go zmienićsad

    Hmm, nie wiem co to za adwokat (młody, stary?), czy ma duże doświadczenie sądowe? co on radzi? choćby w kwestii pominięcia przez sąd nakazu terapii? już na etapie postępowania powinien złożyć jakieś dodatkowe pismo w tej sprawie określając twoje stanowisko. Niestety inny prawnik się tym nie zajmie póki sprawa jest "u kolegi", więc nawet trudno się poradzić kogoś innego.

    Masz ledwie trochę czasu na decyzję, ale moim zdaniem nie zaszkodzi wystąpić o uzasadnienie (jest to niby zapowiedź apelacji, ale nie musisz przecież z niej korzystać).

    Na czyj wniosek byli powoływani biegli, z jakiego ośrodka i czemu rozwód byłby tak wyjątkowo niekorzystny akurat dla waszych dzieci? (umówmy się - niemal każdy rozwód jest niekorzystny dla dzieci, skąd zalecenie terapii?)
  • aguti_1 16.01.19, 21:59
    Ok, dzięki, to faktycznie jutro poproszę go o wystąpienie o uzasadnienie. Zawsze będzie konkretniej.
    Ale w tej sprawie ani ja, ani mąż nie chcieliśmy rozstrzygania o winie.
    Możliwe, że najgorzej wyglądało, że dalej mieszkamy razem. Wynajęłam już mieszkanie i się pomału przeprowadzam, więc może to sąd przekona. Chociaż bez sensu, bo uznał, że małżeństwo już uległo rozkładowisad
    Prawnik jest dość młody, sprawiał dobre wrażenie, ale możliwe, że jest zbyt miły i grzeczny. Gorzej, że sprawia wrażenie bezradnego w tej sprawie, mówi, że pierwszy raz z czymś takim się spotkał. Radzi, żeby złożyć nowy pozew, a w międzyczasie odbyć terapię rodzinną.
    Biegli byli powoływani na wniosek i mój, i męża. Opiniodawczy Zespół Sądowych Specjalistów.
    Sytuacja wyglądała tak, ze mąż z początkiem zeszłego roku nastawił dzieci przeciwko mnie, że mama ich nie kocha, okłamuje ich, ze oni nie są dla mamy najważniejsi, bo koleżanki są ważniejsze, że na pewno ich gdzieś wywiezie, nie będzie gier i niczego itp. I żeby nie było dla mnie tacy mili, żeby ze mną nie rozmawiali, odburkiwali. No i chłopaki się posłuchali taty, zaczęli być niemili, bić mnie, wyzywać, pluć. W jednej chwili wszystko straciłam. A badanie było zaraz po trzytygodniowym ich pobycie z tatą nad jeziorem. Więc mówili to, co im włożył do głowy. Więc na badaniu to wyszło, że z jednej strony on nie może sam zajmować się dziećmi, z takimi poglądami i postawą, a z drugiej strony ja utraciłam wpływ na dzieci, nie posluchałyby mnie. To się zmieniło dosyć, bo biegli wyrazili swoje negatywne stanowisko wobec takiego deprecjonowania matki i mąż zaraz po badaniu im zakazał mnie bić (a tak to nie reagował, nawet przychodził sobie popatrzeć), więc oni znowu mogli stać się fajnymi chłopaczkami, z którymi mam dobry kontakt. Tak to wygląda. Wg biegłych terapia ma przywrócić właściwe stosunki między mną a dziećmi w szczególności.

    --
    Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa
  • koronka2012 16.01.19, 22:29
    aguti_1 napisała:

    > Możliwe, że najgorzej wyglądało, że dalej mieszkamy razem. Wynajęłam już mieszk
    > anie i się pomału przeprowadzam, więc może to sąd przekona. Chociaż bez sensu,
    > bo uznał, że małżeństwo już uległo rozkładowisad

    No co mówili na rozprawie, a to co na papierze to czasem 2 różne rzeczy.
    Właśnie tu jest niespójność - skoro sąd uznał, że małżeństwo uległo rozpadowi, to powinien orzec rozwód, bo są w tej materii orzeczenia SN (to byłoby podstawą ewentualnej apelacji).
    Przy ocenie, czy dobro dziecka nie stoi na przeszkodzie do orzeczenia rozwodu rodziców, sąd bierze pod uwagę stan istniejącego trwałego rozkładu, którego nie zmieni odmowa rozwodu. W tym stanie rzeczy dobro dziecka nie sprzeciwi się rozwodowi, jeżeli środki na jego wychowanie są zapewnione i jeżeli kontakt dziecka z obojgiem rodziców nie będzie utrudniony (orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 31 grudnia 1951 r., C 625/51, NP 1953, nr 5, s. 82).
    .

    Tak czy inaczej - brak rozwodu umotywowany w ten sposób jest kuriozalny, biorąc pod uwagę przemoc psychiczną w stosunku do dzieci.

    Pytanie - jak długo adwokat radzi czekać z kolejnym pozwem? bo ja na apelację czekałam ponad rok, ale jeśli adwokat radzi odczekać np. pół roku, to razem z czekaniem na pierwszy termin - wyjdzie mniej więcej na to samo.

    > Prawnik jest dość młody, sprawiał dobre wrażenie, ale możliwe, że jest zbyt mił
    > y i grzeczny. Gorzej, że sprawia wrażenie bezradnego w tej sprawie, mówi, że pi
    > erwszy raz z czymś takim się spotkał.

    Z jednej strony - nic dziwnego, bo takie sytuacje są bardzo, ale to bardzo rzadkie, trafiłaś na jakiegoś dziwnego sędziego- zagorzałego katolika, czy jak...? z drugiej strony - młody wiek może oznaczać za małe doświadczenie zawodowe, oczywistym jest, ze adwokat 50+ będzie miał tych doświadczeń więcej i będzie lepiej "oblatany" zarówno w personalnych preferencjach sędziów, jak i innych kwestiach pozamerytorycznych. Być może dlatego twój nie potrafił odpowiednio zareagować na brak zgody twojego męża (moim zdaniem należało zmienić wniosek na wspólną winę czy orzekanie o jego winie), a przynajmniej wtedy powinien omówić z tobą możliwości i konsekwencje, a nie liczyć na to, że sąd przymknie na to oko, bo nie jest to oczywiste.

    > Biegli byli powoływani na wniosek i mój, i męża. Opiniodawczy Zespół Sądowych S
    > pecjalistów.

    Hmm, mąż chciał coś ugrać (występował o opiekę?) - ale po co ty o to występowałaś? pamiętam twoje wątki, chciałaś mieć czarno na białym, że mąż pogrywa dziećmi?
    cały czas mam wrażenie, że tu zostało coś źle rozegrane formalnie. Sąd nie skierował was na mediacje co do samej zgody na rozwód?

    > Wg biegłych terapia ma przywrócić właściwe stosunk
    > i między mną a dziećmi w szczególności.

    Terapia na pewno nie zaszkodzi - ale przecież relacje między tobą a dziećmi nie mają związku z rozwodem.

    Sęk w tym, że adwokat powinien przygotować lepiej grunt pod kolejną rozprawę. I jednak sądzę, że wyprowadzka byłaby rozsądniejszym wyjściem, bo da mocniejsze argumenty kolejnym razem, a i męża przekona definitywnie, że sytuacja jest nieodwołalna. Być może zdąży się z tym oswoić i to skłoni go też do zgody na rozwód?

    Wydaje mi się, że pełnomocnictwo wygasa wraz z zakończeniem sprawy - więc być może lepiej żebyś poradziła się jakiegoś starszego i bardziej doświadczonego prawnika (mając już uzasadnienie, na które też poczekasz parę miesięcy) i wtedy podjęła decyzję.

    Wspominam o tym dlatego, że kodeks zawodowy uniemożliwia adwokatowi udzielanie porad klientowi innego prawnika (tzn. póki obowiązuje pełnomocnictwo, więc nastaw się na pytania)
  • aguti_1 16.01.19, 23:20
    Adwokat nie wypowiadał się, jak długo czekać, na pewno musiałaby być przynajmniej w toku ta terapia, skoro dla sądu jest tak istotna. Ważniejsze, że apelacja niekoniecznie coś zmieni, może naczekam się, a sąd i tak przyklepie to, co ten orzekł? Choć może, gdy będzie po terapii, będzie też inaczej? Prawnik twierdzi, że rozprawa apelacyjna będzie za 9 miesięcy. No ale po nim znowu badanie biegłych. Z drugiej strony nie trzeba wszystkiego zaczynać od początku...
    Z tą zgodą to było tak, że mąż na poprzedniej rozprawie, wprawdzie uważał, że on mglby jeszcze naprawiać to małżeństwo, ale że względu na moją zdecydowana postawę zgadza się na rozwód. A na tej nagle jego adwokat oświadczył, że oddala wniosek czy coś takiego, ha się w ogoy nie zorientowałam, bo tego nie zrozumiałam. Wydawało się, jakby sędzia wszedł na salę wiedząc już, co orzeknie. Oddalił wniosek o przesłuchanie świadka, co postulował tamten prawnik, raz dwa i przyklepane, mój nawet nie mrugnął. To, co mój mówił, jakoś sąd nie wziął pod uwagę. Tak że zgoda była, ale małż zmienił zdanie. Po co? Cholera go tam wie. Może podoba mu się, jak jest w tej chwili. A występowałam o badanie, bo wyszło zresztą, że mąż się do opieki samodzielnej nad dziećmi nie nadaje, a poza tym on ciągle, na wszelkich naszych mediacjach, rozmowach z psychologami itp. starał się wykazać, że mam zaburzenia psychiczne, wmawiał mi różne jednostki chorobowe i nie mogę zajmować się dziećmi. Dlatego adwokat chciał to takze uciąć tym badaniem.

    Właściwie co miałoby zmienić orzekanie o czyjejkolwiek winie? Nie rozumiem.
    A prawnik jęczał na mój temat, normą jest, ze rodzice wyrywają dobie dzieci, manipulują oboje, a ja jestem taką ciapowatą klientką, nie chcę dzieci nastawiać na rodzinę męża, jak radził, nie chcę wzbudzać w nich poczucia winy. Nie potrafię zmusić, żeby się przeprowadziły.
    Na uzasadnienie ponoć czeka się w tym sądzie miesiąc.
    No niestety, też mi się wydaje, że muszę zmienic prawnika. Strasznie mnie boli, że będę musiała znowu zapłacić za pełnomocnictwo, to takie marnotrawienie pieniędzy, których mam niedużosad ale trudno.
    Kurczę, wyprowadzę się, muszę choćby dla siebie, od półtora roku śpię w kuchni na podłodze i w ogóle nie ma tam już dla mnie miejsca. Ale boję się, że jak to zrobię, to będzie ustąpienie mu miejsca, porzucenie dzieci i wtedy już nie będę miała szans na opiekę nad nimi. Moze w ogóle nie mam szans zresztą... Strasznie to trudne. Siedzę teraz w tym nowym mieszkaniu, przyjechałam na noc w zasadzie, chce też trochę posprzątać, ale bardzo mi smutno.


    --
    Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa
  • caramba68 17.01.19, 00:34
    Jak ja wiem co przechodzisz. Też mi się zdarzyło spać na podłodze. Ciągle słyszałam, że wszystko jest jego. I choć były to wierutne bzdury w pewnym momencie przestałam protestować. Tyle, że ja czekałam aż dzieci dorosną. I tak okazało się że niepotrzebnie. Trzeba było wiać szybciej póki były małe. Teraz jest tak, że z jednym nie mam zupełnie kontaktu bo tatuś mu czegoś o mnie naopowiadał kiedy się wyprowadziłam. Do tej pory nie mogę zrozumieć jakim cudem dorosły człowiek może wierzyć w takie kłamstwa. Szczególnie że widział przecież co się działo. Ale nie martw się, działaj. Wszystko jest lepsze od bezczynności. A dzieciom trzeba wszystko tłumaczyć. Mów im prawdę choćby niekorzystną dla ojca. Bo to co on robi to nie jest normalne.
  • koronka2012 17.01.19, 16:14
    aguti_1 napisała:


    > Właściwie co miałoby zmienić orzekanie o czyjejkolwiek winie? Nie rozumiem.

    To, że sąd musiałby dalej procesować to postępowanie.


    > A prawnik jęczał na mój temat, normą jest, ze rodzice wyrywają dobie dzieci, ma
    > nipulują oboje, a ja jestem taką ciapowatą klientką, nie chcę dzieci nastawiać
    > na rodzinę męża, jak radził, nie chcę wzbudzać w nich poczucia winy. Nie potraf
    > ię zmusić, żeby się przeprowadziły.

    Zaraz, twój prawnik? to faktycznie jest do zmiany.

    > Na uzasadnienie ponoć czeka się w tym sądzie miesiąc.

    > No niestety, też mi się wydaje, że muszę zmienic prawnika. Strasznie mnie boli,
    > że będę musiała znowu zapłacić za pełnomocnictwo, to takie marnotrawienie pien
    > iędzy, których mam niedużosad ale trudno.

    Ale i tak musisz - to obecne nie obowiązuje na kolejną sprawę.

    > Kurczę, wyprowadzę się, muszę choćby dla siebie, od półtora roku śpię w kuchni
    > na podłodze i w ogóle nie ma tam już dla mnie miejsca. Ale boję się, że jak to
    > zrobię, to będzie ustąpienie mu miejsca, porzucenie dzieci i wtedy już nie będę
    > miała szans na opiekę nad nimi.

    Moment, to ty się zamierzasz wyprowadzić BEZ DZIECI????
    To akurat najlepsza droga, żeby stracić możliwość przyznania ci opieki, w pale się nie mieści.
    To, że dzieci nie chcą się wyprowadzić nie ma nic do rzeczy, starszy o ile pamiętam ma raptem 9 lat - i po prostu musi się dostosować i tyle.
    Jak ty zamierzasz go wychowywać jak będzie miał lat 16 i mieć na cokolwiek wpływ, skoro teraz jesteś kompletnie bezradna?
  • sasanka5 17.01.19, 19:23
    trafione w punkt
  • adria231 18.03.19, 07:28
    Wydaje mi się, że do rozwodu należało się przygotować. Nagrać domowe sytuacje, znaleźć świadków, przygotować sobie mieszkanie, a potem zabrać dzieci , wyprowadzić się i złożyć pozew.
    Do najtrudniejszych spraw należy wtajemniczenie ludzi z zewnątrz w to, co dzieje się w domu. Jednak bez pomocy ludzi z zewnątrz w naszym systemie jest trudno.
    Moja znajoma żyła w nieudanym związku aż do dnia, kiedy to oboje z dzieci dostały się na studia. Co prawda wcześniej też próbowała się rozwieść, ale została potraktowana tak, jak założycielka wątku. Znalazła pracę w Londynie, zarabia, wspomaga finansowo dzieci, i ma z nimi kontakt. Jest wolna, chociaż nie ma rozwodu. Z mężem nie utrzymuje żadnego kontaktu.
  • eva_linea 17.04.19, 10:21
    dokładnie, próbuj u innego adwokata... coś musiało pójść bardzo nie tak uncertain
  • zbyszek68 22.04.19, 13:57
    A nie możesz sprowokować kilka swojego męża żeby ujawnił przy ludziach swoje skrzywienie ?
    Zresztą ,ja na Twoim miejscu olałbym jego a dzieci jeżeli będą chciały spotykać się z Tobą - to dobrze a jak nie , to nie .
    Poszukaj sobie faceta i ciesz się życiem . Najważniejsze żebyś Ty była zadowolona z życia a kiedyś dzieci obrócą sie przeciwko niemu jak zmądrzeją a jak nie , to ich problem . Ty nie możesz zatruwać sobie życia czyjąś głupotą .
    Ile masz lat i skąd jesteś ?
    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.