Dodaj do ulubionych

Nie radzę sobie

10.02.19, 07:55
Po niemal roku walki o nasze małżeństwo podjęliśmy decyzję o rozwodzie. Nie układało nam się od dawna, on pił, pod wpływem alkoholu nazywał mnie dziwką, kazał wypierdalać z domu, mówił że mi przypierdoli. Aż znalazł się koło mnie ktoś kto mnie szanował, poświęcał swój czas. Rozpoczęłam romans, który trwał pól roku, aż mąż się jakoś dowiedział. Jednak stwierdziliśmy że oboje nie jesteśmy bez winy i że będziemy łatać te dziury w naszym związku małżeńskim. Jednak przez rok niemal codziennie wysłuchiwałam na swój temat jaka to ze mnie zła żona (bo zdradziłam, bo nie spełniam jego oczekiwań w łóżku, bo nie okazuję mu tyle czułości ile on wymaga - nigdy nie byłam wylewna. Jestem totalnym introwertykiem i nie umiem tego zwalczyć aby być bardziej otwarta, ale zawsze taka byłam). Dwa tygodnie temu podjęliśmy decyzję o rozwodzie bez orzekania o winie. Dogadaliśmy się że dopóki nie kupię i wykończę mieszkania będę mieszkać u niego (to jest jego dom). Wszystko było super, dogadywaliśmy się od tego momentu lepiej niż kiedy staraliśmy się odbudować związek. Aż on dwa dni temu mi oświadczył, że się z kimś spotyka. Miałam jakieś podejrzenia, ale łudziłam się że jak wychodzi to do kolegów, jak gada rzez telefon to z kolegami. Teraz nie mam złudzeń. Jestem zmuszona być świadkiem tego, jak on się szykuje wieczorem i do niej idzie, a ja zostaję w domu z dziećmi. Jest to dla mnie bardzo upokarzająca sytuacja, z która sobie nie radzę, łzy same mi się cisną do oczu. Jestem psychicznym wrakiem, czuję się upodlona, jestem balastem, kulą u nogi, zbędnym śmieciem w domu którego to śmiecia najchętniej pewnie by się pozbył. On oczywiście zaprzecza, mówi że to jest i będzie mój dom, a jednocześnie planuje remont tego domu po mojej wyprowadzce bo jak to ujął: nie chce wprowadzać nowej kobiety na stare życie. Mógł poczekać chociaż aż się wyprowadzę, żebym nie musiała patrzeć na to jak kwitnie jego nowy związek w sytuacji, kiedy nasz jeszcze się nie zakończył i żeby dzieci nie widziały moich łez. Ja nie ma siły nawet wyjść z domu aby spotkać się ze znajomymi.
Edytor zaawansowany
  • vermieter 10.02.19, 10:27
    Łzy się cisną same do oczu w trakcie czytania big_grin
  • chantal10 10.02.19, 11:46
    Myślę, że ironię moglibyśmy sobie darować.
  • ktos_z_kosmosu 10.02.19, 12:14
    To nabierz sił, ekspresowo kup mieszkanie, wyremontuj je i się do niego przeprowadź. Po tym będziesz mogła porozczulać się nad sobą, choć niekoniecznie. Nowe daje nowego kopa.
    Dlaczego tak radzę?
    Ano dlatego, bo istnieje bardzo realne prawdopodobieństwo, że nowa pani tego Twojego kij w szprychy tego waszego planowanego wózka wetknie i były zamiast pomóc Ci w przeprowadzce, tamtej wybuduje dom letni gdzieś po Wołominem.
  • koronka2012 10.02.19, 13:49
    Łzy ci się cisną - bo...? chyba dlatego, że dałaś się koncertowo wy....ć? zamiast wymiksować się rok temu z chorego układu z pijakiem i przemocowcem zaczęłaś "ratować" pseudomałżeństwo, a w rezultacie ty zostałaś z niczym, a on spadł na 4 łapy.

    Niepotrzebnie odbierasz to personalnie, wasze małżeństwo nie istnieje od dawna, a życie nie znosi pustki, więc napisało taki scenariusz, nie było to obliczone na celowe upokarzanie ciebie. Ja raczej czułabym złość, że podjęłam głupią decyzję. A ty piszesz tak, jakby ci złamał serce - nie decyzją o rozstaniu ale tym, że ma lepiej od ciebie...? Popatrz na to od innej strony - czy naprawdę masz powód do płaczu, ze inna kobieta będzie się użerać z jego piciem i wyzwiskami (bo nie łudź się, że będzie inny)? patrz na to tak, że wyzwoliłaś się z toksycznego układu - i olej okoliczności towarzyszące, bo ważne jest tylko to, że bez niego twoje życie będzie lepsze i spokojniejsze.
  • caramba68 10.02.19, 14:13
    A może jednak przy innej będzie się pilnował? Wiem co jest na rzeczy bo tkwię w czymś podobnym choć ja już w domu nie mieszkam. Pan znikał na weekendy, było to dołujące, pomimo naszej separacji. Tak mi się wydaje, że nową traktuje o niebo lepiej. Widocznie mnie nie kochał a ją tak. Póki co nie mieszkają razem, chociaż mogliby. I też dałam się w...ć😁 pan pił i zdradził a to ja w końcu musiałam się wyprowadzić. Wiecznie słyszałam że wszystko jest jego, choć wszystko jest wspólne. Trzeba było nie kończyć romansu, prawda?
  • koronka2012 10.02.19, 15:54
    caramba68 napisała:

    > A może jednak przy innej będzie się pilnował?

    Jasne, na początku, kiedy będzie prezentował wersję demo tongue_out

    > Widocznie mnie nie kochał a ją tak.

    Ciebie też pewnie nie lżył na samym początku, bo byś nie wchodziła w taki układ?
    brak szacunku do kobiet nie jest czymś co zniknie w jakimś momencie życia, to tkwi gdzieś głęboko (wzorce z rodzinnego domu itd) - może się pilnować i gryźć się w język, ale kiedyś to wypłynie. Niektórym osobom takie słowa nie przejdą przez gardło nigdy, niezależnie od okoliczności.
  • chantal10 11.02.19, 09:07
    koronka2012 napisała:

    > caramba68 napisała:
    >
    > > A może jednak przy innej będzie się pilnował?
    >
    > Jasne, na początku, kiedy będzie prezentował wersję demo tongue_out


    big_grin
  • zaraz-wracam 11.02.19, 19:30
    Byłam w podobnej sytuacji, tzn. bez wyzwisk, ale z weekendami spędzanymi z inna kobietą, jeszcze przed wyprowadzką ze wspólnego domu. Na szczęście, to jest teraz mój dom i ogólnie radzę sobie finansowo sama. Mnie najbardziej dobijały pytania dziecka, gdzie jest tata i co on robi całą sobotę i niedzielę (wciąż nocował w domu). Wcześniej raczej kanapowy gość był.
    Powiem tak, przeżyłam, schudłam 5 kg kilogramów, nie przespałam kilka nocy, pewnie też mam więcej siwych włosów ( ale staram się często malować). Przyjemne to nie jest, ale co nas nie złamie, to nas wzmocni. Ja chyba jestem teraz ze stali nierdzewnej i kwasoodpornej. Staraj się uspokoić emocje i działaj. Pamiętaj, ten pan i jego uczucie(lub jego brak) nie stanowi o twojej wartości jako matki, żony czy kochanki. Sił życzę.
  • chantal10 13.02.19, 12:30
    Dziękuję za te słowa
  • searam 17.02.19, 22:25
    Co to znaczy : nie ukladalo sie nam..? Ktos cos ulozy za was, czy co ? Co zrobilas zeby wam sie ukladalo? Mezczyzna nie pije bez powodu.Pije z bezradnosci albo z bezsilnosci gdy nie da sie porozumiec.
  • yoma 19.02.19, 11:22
    Albo bo lubi smile

    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • caramba68 19.02.19, 21:44
    yoma napisała:

    > Albo bo lubi smile
    >
    W punkt😁
  • chantal10 20.02.19, 15:06
    Albo bo ma takie towarzystwo.
  • prenessa 19.02.19, 22:11
    Ale przecież Ty też perfidnie zdradzalas czy wtedy myślałaś jak się czuje twój mąż i dzieci? Jesteś w tym momencie straszną hipokrytką. Wcale mi ciebie nie szkoda.
  • yoma 19.02.19, 22:15
    Ach, jak ja lubię tę solidarność jajników.

    --
    Pis jest jak gołąb. Nie przepędzasz, znaczy zachęcasz, żeby s...
  • gazeta2345 21.02.19, 16:17
    Piękny tekst. Zasady moralne jak w PISie.

    "Rozpoczęłam romans, który trwał pól roku" - wtedy było git.
    "dwa dni temu mi oświadczył, że się z kimś spotyka" - wtedy "jestem psychicznym wrakiem, czuję się upodlona, jestem balastem, kulą u nogi".

    Gdybym nie zaczął w małżeństwie pić, to bym się chętnie z taką żoną rozwiódł. W każdym razie zmienił partię.
  • asiejkaja 15.03.19, 08:42
    Jak Ty miałaś romans to było ok, a jak zdecydowaliście, że się rozstajecie i on spotyka się z kimś innym to nagle jest przykro?
    Ten związek i tak nie miałby szans, bo się nie szanujecie na wzajem. Wyprowadź się jak najszybciej i zamij się sobą, a jemu tez już daj spokój.
  • chantal10 15.03.19, 10:02
    Myślę, że jego decyzja o rozwodzie była napędzana przez znajomość z tą kobietą. Dopóki się z nią nie spotykał, nie wspominał o rozwodzie, wręcz przeciwnie - chciał ratować nasze małżeństwo bo widział moją, ale także swoją winę w tym wszystkim. Ta kobieta była motorem napędowym całej sytuacji.
    BTW już się nie spotykają a mój - jeszcze obecny - mąż zmienił nastawienie do mnie o 180 stopni i jakby zaczął się wahać.
  • vermieter 15.03.19, 17:11
    a ten przydupas, z którym romansowałaś przez pół roku, to była osoba samotna czy żonaty facet?
  • argentusa 17.03.19, 20:39
    Dobre!
    z niecierpliwością czekam na 156 odcinek telenoweli...
    Ar. złośliwie
  • nieprawda.nieprawda 19.03.19, 16:48
    Piszesz, że wspólnie podjęliście decyzję o rozwodzie bez orzekania o winie. Że wcześniej było źle I nie potrafiliscie tego zmienić. Do tego momentu to co piszesz ma sens. Potem gubię się w tym, czego chcesz.

    Po co Ci mąż, który się teraz waha?
    Zastanów się czego Ty naprawdę chcesz.
    * Chcesz jeszcze coś naprawiać? Wierzysz, że teraz nagle uda Wam się coś zmienić? Jeśli tak idźcie czym prędzej na terapię. Sami raczej nie dacie rady. A i terapia nie daje żadnych gwarancji.
    * Czy chcesz rozwodu i spróbować sobie ułożyć życie bez alkoholu i wyzwisk?

    W tym drugim przypadku, mąż który się waha lub chce coś naprawiać tylko utrudni Ci uzyskanie rozwodu i szansy na nowe życie.
    Weź pod uwagę że mężowi, wbrew deklaracji, wcale nie musi chodzić o naprawianie Waszego związku tylko o trwanie w tym alkoholowym współuzależnieniu.

    Z tego co Piszesz, wynika, że jesteś mocno pogubiona. Rozważałaś terapię dla siebie?
  • chantal10 20.03.19, 08:33
    Dziękuję za odpowiedź bez oceniania mnie. Nie, nie rozważałam terapii dla siebie. Dojrzewam do decyzji że ten rozwód dobrze mi zrobi - i dzieciom również. Nie chcę żeby były świadkami jak tata krzyczy na mamę albo używa wyzwisk, ponieważ obawiam się, że one w dorosłym życiu przeniosłyby takie zachowania na grunt swoich rodzin, uważając że jest to coś zupełnie normalne. Nie chcę również w przyszłości popełnić tego błędu który popełniłam rok tamu, kiedy szukałam szczęścia poza małżeństwem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.