Dodaj do ulubionych

co dalej? - łatwo powiedziane

16.02.19, 01:36
Witam
jestem tu nowy, ale oczekuje od Was drodzy forumowicze porady, chłodnej oceny, ciepłej opinii...
W 1986 miałem 15 lat poznawszy Anetę, początkowo nieśmiale starałem się o jej względy, przełomem był wspólny Sylwester 86/87 przetańczony razem, potem codzienne spotkania, żar i ciarki i motyle w momencie niby niechcianych dotknięć, potem już chcianych…
Ja w pierwszej klasie LO, ona rok młodsza w 8 klasie – jacy młodzi
Uczyliśmy się wszystkiego razem, nie umiałem wytrzymać bez jej obecności, zachowywałem się (patrząc teraz) irracjonalnie, potrafiłbym latać dla niej, codzienne spotkania kończone zawsze tą samą frazą wypowiadaną przez jej Mamę – „Maciej 22:00 – musisz lecieć do domu” tak nie lubiane wtedy słowa...
Jakiż ja byłem/jestem* w niej zakochany, potrafiliśmy wspólnie wszystko, śpiewać, tańczyć, krzyczeć, milczeć, patrzyć w oczy do ich bólu, wspólne dni, ferie, wakacje – wszystko robiliśmy razem
Kochałem/Kocham* ją przeogromną, wielgaśną cudną, wesołą, uśmiechniętą, najczystszą miłością
Mijały lata 88,89 – moja matura, pierwsze wolne wybory w Rzeczpospolitej i Aneta to wszystko splątane naszymi młodymi lecz pełnymi uczuciami
Zaczynam Studia choć wiem że tylko na rok, bo przecież będziemy studiować razem, poczekam na nią – na mechanice się przemęczę – tak się męczyłem, że po pierwszym semestrze zapytało się o mnie Wojsko Polskie - czy nie chcę do nich – nie chciałem, wyjechałem do Niemiec - 6 miesięcy bez Anety, to była taka nasza próba. Och jak ja szybko wtedy do Polski wracałem – dostaliśmy się wspólnie na wymarzoną Geografię – zaczęliśmy studia Aneta i Maciej – byliśmy doroślejsi… mogliśmy powoli planować wspólne mieszkanie, nie udało się - ja dostałem miejsce w akademiku, Aneta nie – jakaś stancja się jej dostała – nie tak planowaliśmy, do tego doszło studenckie życie, które mnie opanowało – nocne życie, coraz mniej Anety, wiem że zrobiłem jej krzywdę, przez ponad pół roku – zachowywałem się nieodpowiednio – po cichu oddaliliśmy się od siebie – Aneta wracała do rodzinnego domu, ja najczęściej zostawałem w akademiku… Złe chwile… mniej więcej po pół roku zrozumiałem to, wracałem na kolanach, pamiętam smak swych łez, brązowe spodnie Anety i ten sam żar w oczach moich i Anety – zrozumieliśmy że MY to jedno, jaki w nas panował/panuje* żar…
Z tego żaru wyjrzała dla nas gorąca wiadomość – która jeszcze bardziej – przewartościowała nasz związek – będziemy mieli dziecko!!! – to i musimy mieć Wesele – i tak w czerwcu 1993r – przysięgaliśmy sobie miłość i wierność …
i tak we wrześniu 1993 urodził nam się Szymon – małe czarne dzieciątko, cudowne tak oczekiwane, w 1995 urodził się nam Mikołaj, studia skończyliśmy z dwójką dzieci, powróciliśmy na rodzinne łono – by nasze mamy pomogły nam w wychowaniu, a my mogli zacząć małżeńskie życie. Oboje szybko zaczęliśmy pracę – Aneta w szkole jako Geograf, ja jako spedytor w prywatnej firmie.
Początkowo zaczęliśmy pomieszkiwać u Mamy Anety – już nie mówiła „Maciej 22:00” żyliśmy pod wspólnym dachem – ale powoli planowaliśmy zamieszkanie oddzielne.
Po trzech latach udało się nam zamieszkać w naszym nowym domu, przeżywaliśmy szczęśliwe chwile, były i smutne momenty – które staraliśmy/staramy* się rozwiązywać. Aneta to przemądra i bardzo inteligentna osoba – umiała panować nad nami, nie ukrywam że jej mądrość nie raz i nie dwa wskazywała/wskazuje* mi poprawną i pozytywną ścieżkę do życia w zgodzie i szczęściu.
W 2001 urodził się nam Tomasz – znowu syn – z perspektywy czasu – najukochańszy – w 2009 niespodziewanie dla wszystkich pojawiła się u nas – Aleksandra – cudnej urody dziewczynka – moja ukochana córeczka - „córeczka Tatusia” jak ja się wtedy cieszyłem – iż w wieku 50 lat jeszcze będę chodził na wywiadówki
W międzyczasie Aneta ukończyła podyplomowo język polski, rok za rokiem przybywał, wspólne chwile, święta, wakacje, namiot, kajak, Mozela, Austria, Węgry, Niemcy,Praga, Salzburg, Strasburg, wypady z dziećmi po Polsce, koncerty, teatr, kino, zabawy, znajomi, przyjaciele, rodzina, dzieci itd.
Z boku rzec wspaniałe, solidne małżeństwo i tak mi się wydawało do roku 2016… Właśnie w czasie wyjazdu do Schwarzwaldu – zauważam, iż w czasie tego wyjazdu – moja Anetka nie jest sobą, zachowuje się inaczej, ucieka z telefonem, zamyka się z komputerem, zawsze graliśmy/gramy* w otwarte karty, komputery haseł nie miały, skrzynki pocztowe też – nie mieliśmy nic do ukrycia…
02.08.2016 dowiedziałem się – może nie dowiedziałem się, tylko odkryłem – właśnie po takich zachowaniach Anety – ze powinienem skontrolować poczynania, działania – okazało się że moja żona – stała się internetowym wampem (nawet nie wiecie jak boli mnie gdy piszę te słowa) okazało się że od trzech lat utrzymuje ponowny kontakt z Krzysiem (z chłopakiem którego poznała w czasie naszego I roku studiów – w czasie mojego półrocznego zamroczenia – tego nie mam jej za złe – tej znajomości znaczy się). E-maile, sms, rozmowy, zdjęcia – to wszystko pojawiło mi się w czeluściach „jej” internetu, do tego odnalazłem listy, wiadomości, treści rozmów z innymi panami,
to było ohydne, te zdjęcia „penisów”, te opisy co ja zrobię Tobie – co zrobisz mi… fuj, do dzisiaj to pamiętam
Przeprosiłem za sposób zbierania informacji, wyjaśniłem swoje obawy i motywy takiego działania i poprosiłem o wyjaśnienia, rozmowy przeplatane łzami, gniewem, krzykiem trwały 3 dni – dowiedziałem się że z Krzysztofem to było już minęło, a reszta to tylko takie internetowe zabawy, z nikim nie spotkała się w realu, zapytałem czy w jej życiu ktoś jest, odpowiedziała że nie, przepraszała – wyznała że popełniła błąd,
W odruchach zemsty chciałem kontaktować się z żoną Krzysztofa – dotarłem do personaliów wszystkich innych „poszukiwaczy mężatek” - zaprzestałem po jej prośbach, próbowaliśmy ratować związek – powiedziała że nie czuje czegoś co kiedyś, że to wygasło, pytałem co mogę zrobić…
wiedząc że poszukuje, próbowałem do naszego pożycia wnieść coś więcej – sms-owy flirt, miłe oczom zdjęcie, jakaś łóżkowa niespodzianka, wprowadziliśmy do naszych igraszek zabawki – 2 lata było dobrze, lecz ostatnie nasze miesiące przyniosły naszemu życiu parę niespodzianek. Po pierwsze zostaliśmy w domu sami z córką – troje naszych synów pędzi już swoje własne życie lub uczy się poza domem, po drugie pojawiła się możliwość pracy i zamieszkania w Niemczech. Skorzystałem z tego – za namową żony w sierpniu tamtego roku razem ze swoim synem Mikołajem w celach biznesowych wyjechaliśmy razem do Hamburga, uzgodniliśmy że po roku Aneta z Olą dołączy do nas…
staram się jak najczęściej przyjeżdżać do Polski – co 2-3 tygodnie weekend w domu to jak sianko dla osiołka
Na początku lutego dowiedziałem że jestem Osłem a sianka po prostu nie ma…
Moja żona stwierdziła, że ją męczę – że owszem mogę przyjeżdżać do domu, ale śpimy osobno, nie może znieść mojego dotyku, że rozwodu nie bierzmy, że powinienem jej dać czas na przemyślenia – byłem zszokowany - po dwóch dniach – w milczeniu wróciłem do Hamburga – myśli wariowały – latały odbijając się od absurdalnych insynuacji o tym, że już mnie nie Kocha, że to koniec, jak to …


cdn.
Edytor zaawansowany
  • mac97 16.02.19, 01:38
    Znając jej zachowania - znając ją 33 lata , 26 lat w małżeństwie – musiało się wydarzyć coś naprawdę WIELKIEGO skoro powiedziała mi w tak krótkim czasie tyle bolących mnie słów, samo to w jaki sposób mi to przekazywała – bolało ją, łzami mogliśmy podlewać niezłej wielkości poletko.
    Rażony obuchem – postarałem się jak najszybciej stanąć, odetchnąć, przemyśleć powód jej działania – przyszło mi do głowy – kontroluj internet – posiadając wejścia na meila, konta internetowe które od 2016 pozostały nie ruszane – odkryłem…
    znowu Krzysia … to co zobaczyłem, przeczytałem – uzmysłowiło mi, że moja żona przez tyle lat naszego małżeństwa nie użyła słowa KOCHAM CIĘ tylu razy ile tylko w czasie jednego dnia SMS-owania z Krzysiem – gorzki to był dla mnie dzień – miałem parę dni czasu by przygotować się do rozmowy i następnej jazdy z Hamburga do Polski - w tamtym tygodniu – 8 dni temu w piątek 8.02 przyjechałem do domu zaaranżowałem by nikt nam nie przeszkadzał, kupiłem kwiaty, szampana (pierwszy raz piłem prawdziwego szampana - polecam MOET z REWE) do tego truskawki, przygotowałem by w każdej chwili telefonicznie poradę udzieliła nam Pani Psycholog, i ku wielkiemu zaskoczeniu Anetki (ze wiem ponownie coś więcej – coś co Ona chciała by ukryć) po raz wtóry zażądałem wyjaśnień – mając za sobą porady psychologiczne wiedziałem jak poprowadzić naszą rozmowę – poprosiłem o określenie się – powiedziała że chce być sama – że się wypaliła, że nie może nic obiecać przecież już obiecywała wcześniej ...
    Kiedy powiedziałem że będę żądał rozwodu z orzeczeniem winy i propozycją zabrania Oli do Niemiec, o tym że zmuszony będę poinformować o zaistniałej sytuacji rodzinę, a także żonę Krzysztofa – chyba trochę ją otrzeźwiło – przyznała się że dwukrotnie widziała się z nim w realu – twierdzi że nie było rewelacji…
    Ja ze swojej strony zapewniłem Ją o swojej Miłości do niej, o szacunku dla Niej, za to że była mi żoną, dzieciom – matką - o tym jak bardzo za nią tęsknie, jak mi źle bez niej, że dla mnie rozwód to ostateczność ze względu na dzieci – nie dopuszczę do tego, że mam sporo sił by walczyć dalej o ten związek…
    Nad ranem doszliśmy do stwierdzenia – że odkreślamy grubą kreską to co było mamy zaraz 50-tkę na karku – czas pomyśleć o nowym życiu, że spróbujemy ponownie to poukładać, zachowując się godnie, z szacunkiem i wzajemną prawdomównością – poprosiła mnie o parę dni na pozbieranie myśli we wtorek 19.02 pędzę znowu do niej – w środę pewnie cały dzień poświęcimy na rozmowie …

    cdn…


    proszę o porady, dajcie mi siły lub powiedzcie że ten związek już jest passe – jak pokierować rozmowy w środę ...


    * niepotrzebne skreślić
  • cyprian21 16.02.19, 14:17
    mac97 napisał:

    >> Znając jej zachowania - znając ją 33 lata...


    Proponuję zaopatrzyć się w książkę “Overcoming Relationship Problems” - Michael Crowe, Kevan Wylie.
    Dokładnie przeczytać ten przewodnik i następnie udać się do psychologa na terapię. Niemal wszystkie problemy w związku można pokonać, jeżeli człowiek uzbroi się w fachową wiedzę i informację.
  • lekkogazowana 17.02.19, 08:54
    Przepraszam, bo pewnie nie takich "rad" byś chciał... Gruba kreska i osobne życie....
  • ktos_z_kosmosu 18.02.19, 16:01
    Masz ode mnie 10 przykazań.
    1 - Na rozmowę zaproś ją do jakiegoś klimatycznego lokalu, miejsca. Gdzieś, gdzie tamtejsze klimaty będą podchodziły pod jej gust.
    2 - Bądź stonowany, nie unoś się , nie wygrażaj i nie staraj się jej szantażować.
    3 - Nie perswaduj opierając się na Waszej historii. Historia jest kluczowa w utrzymaniu związku bo łączy ludzi, ale jest warunek, historia musi być odpowiednio podana. To jak z wykwintną potrawą, na krzywej, brudnej aluminiowej misce zamiast tworzyć niebo w gębie, wygeneruje tylko niesmak.
    4 - Subtelnie zacznij tworzyć to, co u Was szwankowało czyli, zacznij porządkować Wasze życie. Uporządkuj Wasze fascynacje. Z tego co napisałeś, wyczytałem, że w tych kwestiach panuje u Was chaos, partyzantka. Ale też nic na siłę i piano piano.
    5 - W kwestach seksu i wynikających z jej temperamentu, fantazji poczynań, poprzyj ją. Daj jej do zrozumienia, że ją rozumiesz i że każdy ma prawo do swoich fantazji i nawet daj jej do zrozumienia, że Ty wręcz jej pomożesz w realizacji jej fantazji. Tu wymagana jest daleko idąca delikatność. W tych kwestiach kobiety są bardzo wrażliwe i niechętnie o tych sprawach rozmawiają. Ot, takie są, chcą, a nie chcą.
    Dlaczego tak radzę? Bo Ty nie zostałeś zdradzony, no bo co to jest zdrada? Zdrada występuje wówczas, gdy jedna ze stron oświadcza - nie kocham cię, odchodzę do tego/tej którego/którą kocham. To, że ona oświadczyła - nie kocham cię, nic nie znaczy, bo to może wynikać jedynie z jej czasowych odczuć powstałych na bazie Twoich zaniedbań. Rutyny też dotyczy, bo ona zabija.
    Doświadczony Ci tak radzi. Ktoś komu naturyzm i soft swingowanie nie jest obce.
    6 - Zrób coś z tym Polska/Niemcy Niemcy/Polska, tak się nie da.
    7 - Unikaj słowotoków, daj się jej wygadać
    8 - Nie wchodź w detale i nie roztrząsaj ich, a gdy ona je tknie, delikatnie przekieruj rozmowę na coś, co nie doprowadzi do wzajemnych oskarżeń o pierdoły.
    9 - Bądź cierpliwy, nie od razu Kraków zbudowano.
    10 - Z tego co widzę, jesteście na dobrej drodze, nie zmarnuj tego, tym bardziej jest to ważne, bo ta Twoja opisana pani w moich oczach jest wspaniałą kobietą.
    Podobnie jak wszystkie i jak tu bez nich żyć?
    www.youtube.com/watch?v=lreRm6J57ag
  • jarkoni_lodz 16.03.19, 06:17
    Ktosiu...mądry facet jesteś. Tylko tyle i aż tyle..
  • yoma 18.02.19, 22:38
    Jak po 30 latach razem ty jej trzepiesz internet i telefon, to sobie pozamiatałeś, kolego.

    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • vermieter 19.02.19, 10:59
    a mnie powalił ten Moet z REWE wink
  • yoma 19.02.19, 11:18
    I mnie, czymkolwiek jest REWE smile

    --
    Pis jest jak gołąb. Nie przepędzasz, znaczy zachęcasz, żeby s...
  • vermieter 19.02.19, 12:05
    REWE to taki niemiecki supermarket, właściwie tylko market, a super dlatego, bo tam jest wszystko, mydło i powidło, no i Moet wink
  • yoma 19.02.19, 22:13
    Czegoś w tym stylu się domyślałam, dzięki smile

    --
    Nowogrodzka, bardzo proszę o rzucenie na odcinek kogoś o IQ wyższym od glisty. Bo nudno. 
  • yoma 19.02.19, 11:21
    Aha, kochany kolego, a seks w twoim wykonaniu to jak wygląda? Nie musisz odpowiadać, sobie odpowiedz. Bo jak włożyć-wyjąć, to ja jej się nie dziwię.

    --
    Pis jest jak gołąb. Nie przepędzasz, znaczy zachęcasz, żeby s...
  • jarkoni_lodz 16.03.19, 06:15
    Oj tam yoma, na grząski grunt wkraczasz
  • ktos_z_kosmosu 22.02.19, 00:13
    No i jak wypadło randevu?
    Wyczytałeś coś z niej?
    Pytam, bo kobiet się słucha w sytuacjach standardowych, w kwestiach poważnych, życiowych, kobiety się czyta.
    www.youtube.com/watch?v=JKkKgIckvCg
  • mac97 22.02.19, 03:13
    Ktosiu...
    Niechybnie jest 3.00 rano
    My nadal rozmawiamy, dzięki za rady i za "bez Ciebie"
    wrócę do Ciebie z informacjami ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.