Dodaj do ulubionych

Separcja i uczucia

06.03.19, 13:59
Moja historia jest bardzo długa i poplatana wiem ze nie jedna osoba czytajac to bedzie miala same nagatywne mysli wobec mojej osoby, potrzebuje sensownych porad ,krytyka tez potrzebna nie raz ludziom... Bylam w zwiazku z moim mezem 6 lat , na poczatku bylo normalnie jak w kazdym zwiazku byly dni dobre i bylt klotnie , po paru miesiacach zwiazku znalazlam w jego telefonie sms potwierdzające zdrade wyparl sie po czasie mu wybaczylam i zylismy dalej .. zaczal naduzywac alkoholu pojawialy sie sytuacje w ktorych nie okazywal.mi szacunku rzucal jedzeniem plul na mnie wyzywal mnie z blachych pwoodow jak nie pił było dobrze on ma ogolbie wybuchowy charakter nie należy do wzoru meza . Sytuacje powtarzaly sie co raz czesciej szarpal mnie nie wahal sie używać przemocy fizycznej i psychicznej przeciw mnie nie pobil mnie nigdy ale incydenty sie zdazaly . Ciagle klocilismy sie o to ze jezdze doswojej rodziny chcial mi ograniczyc z nimi kontakty nie godzilam sie na to bo wiele moejj rodzinie mozemy zawdzieczyc ... po pewnym czasue poznalam mezczyzne z którym znalazlam nic porozumienia jemu popsulo sie zycie a ja mialam ciagle takie cyrki ze strony mojego facetA , nic nie laczylo mnie z tym mezczyzna procz rozmow , pewnego wieczoru moj mezczyzna zaczal mnie szarpac i grozić ze mnie zabije w srodku nocy wyrzucil mnie z domu nie mialam co zrobićpoprosilam tametgo o pomoc odwiozl mnie do moich rodzicow nastepnego dnia maz nawet mnie nie przeprosił poszlam na piwo dołączył sie tamten mezyzczyna za duzo alkoholu rozzalenei i niestety zdradziłam swojego faceta zaszlam w ciaze z nim .. ja z moim staraliamy siedwa lata o dziecko po badaniach roznych stwoerdzono ze to on ma problem ze prawdopodnobnie ciezko bedzoe abysmy mieli dziecko ... powoedzialam o wszystkim swojemu partnerowi po czasie on to zaakceptowal wzielismy slub urodzil sie nam synek nieissty nie jego biologiczny . Jak mieszkalismy sami po slubie zaczely sue dopiero cyrki nie wahal.sie zeby podniesc na mnie reke rzucac wr mnie czym popadnie niszczyl mi telefony ... Jak maly mial miesiace o malo nie zrobil by nam krzywdy musialam uciekac z domu z dzieckiem po czasie wrocilam do niego uwierzyalm ze moze siezmeinic bylo dovrze jak noe pil a jak pil powtarzalo sie wszystko po kroryms incydencie poszlam na policje zalozylam mu sprawe wyprowadzilam sie .. przyapdkowo pojawił sie biologiczby ojciec dziecka ma swoje za uszami alr mnie nosiłby na rekach i dba o dziecko jest naprawde dobry dla mnie bardzo nas kocha jednak ze ja kochamnadal swojego meza ... zastanawiam sięczy nie dac mu ostatniej szansy .. moja rodzina mowi ze odwroca sie ode mnie jak wroce do niego... jsk rozmawiam z moim mezem widze ze sie stara.ze zrozumial jak mnie krzywdzil ...ale czy na dlugo ta zmiana by byla
.
Edytor zaawansowany
  • bergamotka77 06.03.19, 20:26
    O matko ale sobie skomplikowalas życie. Ile czasu będziesz popychadlem męża? Przeciez on nigdy ci tego dziecka z kochankiem nie wybaczy.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • marta23x 07.03.19, 09:12
    Wtedy jeszcze nie był moim mezem... on mowi ze akceptuje malego i traktuje jak swojego ... kocham moje dziecko najbardziej na świecie i nie chce zle dla niego ale tez z drugiej strony ciezko mi zakonczyc tymbardziej ze widze zmiany w nim ale byc moze to jest udawane z jego strony...
  • marta23x 07.03.19, 09:16
    Jest mi ciężko bp jestem ze wszystkim sama mam metlik w glowie .. dlatego zalozylam to forum ... prosze nie krytykujcie tekstami glupia itp. Ja to wiem ... szukam poprostu najlepszego rozwiązania
  • vermieter 07.03.19, 12:35
    Zacznij od zabezpieczania się gdy idziesz z kimś do łóżka.
  • marta23x 07.03.19, 13:43
    Dziekuje za rade ,która w tym momencie nie bardzo sie przyda . nie dziecko jest tu problemem nie zaluje ani przez chwilę ze moje dziecko pojawilo sie w moim zyciu jestem szczesliwa z tego powodu .
  • vermieter 07.03.19, 17:43
    przenoszone drogą płciową.
    P.S. Jak trafiłaś na to forum?
  • marta23x 08.03.19, 09:13
    Tak wiem zdaje sobie sprawe z takich rzeczy moj maz i ten drugi to jedyni mezczyzni w moim zyciu w blizszych kontaktach wiec o to sie nie boje.
  • vermieter 08.03.19, 15:12
    Nie będzie wiadomo kto kogo zaraził, ale wiadomo będzie, że za twoim pośrednictwem.
  • marta23x 08.03.19, 17:07
    Przepraszam ale nie ma nic na celu ten dialog. Dziekuje za rady. Pozdrawiam.
  • vermieter 09.03.19, 02:12
    dla tych dwóch mężczyzn, to faktycznie nie musisz się niczego obawiać wink
  • marta23x 07.03.19, 14:06
    Bardoszka co ma do tego tematu pytanie o oknie zycia
  • toady 07.03.19, 22:28
    Dlaczego jesteś ze swoim mężem? Dlaczego za niego wyszłaś, a nie za ojca biologicznego dziecka? Co jest w Twoim mężu, co Ci się w nim podoba? Zdradził Cię, używa przemocy, nie szanuje Cię, a jednak chcesz z nim być, dlaczego? Co rozumiesz pod pojęciem "miłość", bo piszesz, że kochasz swojego męża? Może tylko przyświeca Ci misja sprowadzenia swojego męża na "dobrą drogę" i mylisz to z miłością?
    Czy potrafisz kochać siebie? Czy dbasz o siebie i swoje szczęście? Żeby dać miłość i szczęście drugiemu człowiekowi trzeba mieć to w sobie, bo z pustego to i Salomon nie naleje...
  • marta23x 08.03.19, 09:25
    Dobre pytania.. wypowiedz od toady daje mi do myslenia... wyszlam za mojego meza bo wtedy wydawalo mi sie to najlepszym rozwiązaniem nie musialam zaczynac wszytskiego od nowa i mielismy szanse na to by mieć pełną rodzine... a na to pytanie dlaczego chce z nim byc po mimo tego wszystkiego co mi robil to sama nie wiem ... ciagle mnie cos przyciaga do niego ... mimo tego jaki on jest to mam bardzo dobry komtakt z nim możemy o wszytskim rozmawiac mamy wspolne zainteresowania... zawsze chętnie spedzalalam z nim każda wolna chwile... mysle ze gdyby nie moja rodzina ktora mi mowi ze jak wrócę do niego to odwroca sie ode mnie zapomna o moim istnieniu to chyba dalabym mu ostatnia szanse... ja mialam zawsze w zyciu dobrze pochodze z rodziny w ktorej zawsze byli duzo milosci i kazdy dawal zawsze cos od siebie dla drugiego człowieka mimo zmartwien i ja mam tak samo moze dlatego tak wytrwale czekam na zmiane mojego meza ktory wyrwodzi sie ogolnie z niedokonca poprawnej rodziny... a czy dbam o swoje szczęście?? Hmm sama nie wiem mysle chyba bardziej o innych... Dziekuje Ci toady za Normalne podejscie do mojego postu jest to naprawdę duza pomoc dla mnie normalna rozmowa z postronna osoba...
  • moltomek 11.03.19, 00:32
    Marta, warto byłoby się przyjrzeć granicom w Twoim małżeństwie. Jest taka książka: Granice w relacjach małżeńskich:

    ksiegarniaprzemiana.blogspot.com/
  • marta23x 11.03.19, 08:06
    Chętnie przeczytam , dziekuje
  • marta23x 11.03.19, 11:25
    Zaintrygowała mnie ta książka, napewno ja zamówię i przeczytam . A jesli mowa o granicach .. hm moze faktycznie warto by bylo zaczac od tego... wiele granic zostało przekroczonych , zadne z nas nie bylo idealne ale chyba zbyt mocno skupilam sie na jego osobie by to jemu bylo w zyciu dobrze zapominając o sobie i rezygnujac z marzen związanych z np. przyszłością zawodowa... Zawsze sie jemu podporzadkowywalam, bo nie chciałam zeby cierpial ...
  • toady 09.03.19, 02:56
    Ile czasu minęło od Twojej wyprowadzki? Czy mieszkasz teraz u swojej rodziny, czy jesteś samodzielna?
    Mam wrażenie, że podjęcie przez Ciebie decyzji jest biletem w jedną stronę. Wydaje mi się, że przed sobą masz trzy drogi. Pierwsza, to pozostanie u rodziny, druga u męża, trzecia z biologicznym ojcem.
    Z małym dzieckiem może być Ci trudno pozostać bez niczyjej pomocy.
  • toady 09.03.19, 03:04
    Czy biologiczny ojciec wie o tym, że to jego dziecko?
  • marta23x 09.03.19, 11:31
    Tak biologiczny ojciec wie ze to jego dziecko dowiedzial sie przez przypadek i to nie ode mnie krótko po tym jak odeszlam od meza... bardzo się cieszy z tego...
  • marta23x 09.03.19, 11:31
    5 miesiecy nie mieszkam z mezem ...mieszkam z rodzina poniewaz nie mam w tej chwili pracy ze wzgledu na dziecko.. no niestety masz racje co do tych drog.. jak zostane z rodzina moze i będę miala dobrze ale musze zrezygnowac z uczuc .. jak wroce do meza rodzina sie ode mnie odwroci mowia ze nie chcą mnie znac i ze wogole nie mam do nich przyjezdzac , a z ojcem biologicznym on bardzo chce byc z nami ale ja nie wiem czy dam radę nie potrafie zapomniec o mezu....
  • toady 09.03.19, 16:41
    Nie jesteś w łatwym położeniu. Ja na Twoim miejscu dałabym sobie czas. Dążyłabym do usamodzielnienia, choć nie wiem na ile masz takie szanse.
    Powinnaś przyjąć najgorsze opcje wszystkich dróg, żeby nie spotkać się z rozczarowaniem.
    Załóżmy, że wracasz do męża i on się jednak nie zmienia. Wyobraź to sobie i poczuj. Czy zgodzisz się na coraz większe poniżanie, bo drogę pomocy sobie odcięłaś?
    Biologiczny ojciec dziecka nie dostarcza Ci takich huśtawek emocjonalnych, więc z nim może być nudno. Szkoda psuć poczciwego człowieka, bo wydaje mi się, że nie jesteś gotowa na stabilizację.
    Obstawiam, że jednak mąż jest dla Ciebie wyzwaniem, chcesz mu pokazać "lepszy świat", świat miłości...
    Tylko czy on tego chce?
    Alkohol jest zazwyczaj ucieczką od czegoś, zagłuszeniem emocji lub niewygodnego stanu. Dlaczego Twój mąż pije? Może on nie chce mierzyć się z rzeczywistością...
    Jak często pije? W jakich okolicznościach? Jak to się zaczęło? Czy pije sam czy w towarzystwie? Czy jest zaradny życiowo? Czy on chce być z Wami? Czy wyraźnie to powiedział? Jak on widzi Waszą przyszłość? Jaką alternatywę ma dla Ciebie i dziecka, jeśli on nie wytrwa w swoim postanowieniu?
  • marta23x 09.03.19, 23:12
    Maz pije sama do konca nie wiem z jakiego powodu... on w swoim rodzinnym domu patrzyl na ojca ktory dzien w dzien pil i bil ich i matke... byly ciagle wyzwiska i brak szacunku... on sam teraz pije kazdego dnia albo sam.w domu przed telewizorem albo z kolegami "w garaazu"... zaradny jest pieniedzy nigdy nie brakowalao lecz pracuje na czarno...caly czas mowi mi ze chce byc z.nami i ze sie zmieni...
  • marta23x 09.03.19, 23:13
    Zawsze chcialam dac mezowi to czego nie zaznal.normlany rodzinny dom ... lecz nie szanowal tego i zbyt mocno wykorzystal moja dobroc.
    . Moze zbyt poblazliwa bylam dla niego sama nie wiem...
  • toady 10.03.19, 11:39
    Jak napisałaś, to on nadal pije. Żyjesz nadzieją, że on się zmieni. A co, jeśli nie? Musisz być przygotowana na najgorszą opcję. Jak do niego wrócisz, to musisz być świadoma, że to bilet w jedną stronę.
    Gdybyś była niezależna, to mogłabyś postawić warunek i nie godzić się na poniżanie i rękoczyny. To byłaby motywacja dla Twojego męża, żeby się pilnować, bo może Cię stracić na zawsze.
    Jednak, gdy do niego wrócisz, to on cel będzie miał osiągnięty i świadomość, że ma Cię w garści.
    Ja wiem, że są jeszcze uczucia, bo jak kocha, to będzie się starał... Nie wykluczone, jednak człowiek kieruje się pewnymi mechanizmami. Weź to pod uwagę.
    Marzenia to jedno, a rzeczywistość to drugie.
    Mówią nam, by kierować się sercem, i myślę, że Ty dlatego czujesz się pogubiona.
    Jeśli kochasz swojego męża, to daj mu szansę na zmianę, ale nie w ten sposób, że Ty masz to zrobić za niego. Człowiek musi podjąć samodzielną pracę nad swoją zmianą.
    Mów, że go kochasz, ale żeby zamieszkać z nim musisz mieć pewność, że nie stanie się krzywda ani Tobie ani dziecku. Niech włoży w to jakiś wysiłek, a nie same obietnice.
    On może Ci mówić, że bez Ciebie nie da rady. Nie idź na to. Powiedz, że możesz go wspierać, ale na odległość. Jeśli Ciebie kocha, to powinien zadbać o Twoje dobro, czyli musi zapewnić bezpieczeństwo. Jeśli będzie stawiał siebie na pierwszym miejscu, to jaka to miłość?
    Nie jesteś jego opiekunką. Nie jesteś odpowiedzialna za jego życie. Związek powinien być oparty na partnerstwie. Ty masz dziecko, więc masz dla kogo być wzorem.

    Jeszcze na koniec taka opowieść.
    Było dwóch braci. Mieli ojca pijaka, który niczego w życiu nie osiągnął. Gdy bracia dorośli, każdy poszedł w swoją stronę. Spotkali się po latach. Pierwszy z nich siedział pod sklepem z butelką wódki, bez pracy, bez żony, dom w ruinie. Drugi zadbany, dobre auto, szczęśliwa rodzina w komplecie. Rozmawiają że sobą i pierwszy powiedział: "nasz ojciec wciąż pił, niczego nas nie nauczył, taki dał nam wzór, więc tak żyję jak on". Drugi na to: "całe życie obserwowałem nieudolność naszego ojca, jego zapijaczoną gębę, obiecałem sobie, że nigdy nie będę taki jak on".

    Człowiek sam dokonuje wyborów.
  • marta23x 11.03.19, 08:20
    Tak to prawda ze człowiek musi sam chciec zmiany, ze nikt na sile nie zrobi tego za drugiego człowieka... probuje dac mu szanse na zmiane na odleglosc ale mam wrazenie ze to tylko slowa .. mowi ze nie pije a ja go znam na tyle ze na nawet przez telefon potrafie rozpoznac ze ma wypite troche ... jego zmiana mialaby polegac na tym ze powinnam wrocic do niego z dzieckiem i liczyć tylko na niego do mojej rodziny nie jezdzic i odciac sie od nich a ja tak nie potrafię moje dziecko ich uwielbia pomagaja mi 2 kwzdym znaczeniu tego słowa... czasami mysle ze za duze sa to krzywdy by umieć zyc normalnie... przed nami Jeszcze sprawa w sadzie przeciwko niemu o znecanie sie poszlo z urzedu prokurator zdecydował o wniesieniu sprawy do sadu... nie chcialam tego aby mial rozprawę nigdy nie chciałam zle dla niego ale z drugiej strony on mysli ze takie czyny których dokonywal.sie w stosunku do mnie to nic ze jest bezkarny .. musialam zloscic to bo grozil mi wiele razy i przyjezdzal pijany po nocach nie widzialam innego rozwiazania jak powiedzenie prawdy na swiatlo dzienne .... on obwinia mnie ze gdyby nie to ze mam kontakt z moja rodzina byloby wszystko dobrze ... mam wrazenie ze on nie rozumie powagi sytuacji ... chyba naprawde odpuszczę jest mi ciezko ale czasami mysle ze nie warto dla niego walczyc z calym światem i tracic i krzywdzic ludzi ktorzy na to nie zasluzyli ... on poprzednio zyl z kobieta z ktora miał niby tak samo dowiedziałam sie to od paru osob ale nie bralam tego pod uwage chcialam sama zobaczyc jakim jest człowiekiem
    . Teraz przez to probowalam zobaczyc zmiany w nim byl jakis kontakt moze wykorzystav to przeciwko mnie q sadzie ze klamalam ze on mi nic nie robil ja nie chce kary dla niego chce tylko zeby zrozumial ze nie można tak traktowac ludzi... on nie tylko mnie tak traktowal ... jego rodzina byla i swiadkami takich zachowac i sami na wlqsnej skorze to przezywali a teraz odwrocicili sie ode mnie i wielce udawanie ze pokrzywdzony moj maz..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.