Dodaj do ulubionych

Partner w trakcie rozwodu co robić??

28.04.19, 19:12
Witam, jestem tu nowa osoba wiec przepraszam jesli juz wczensiej podobny temat mial miejsce. Wychodze jednak z zalozenia ze każda sprawa jest indywidualna dlatego do rzeczy.
19 września 2018 roku poznałam faceta. Okazało się że od czerwca 2018 jest on w separacji z żoną, maja dwójkę dzieci. Ja lat 32 po nieudanym związku syn lat 9. On lat 35 dwoje dzieci 12 I 8. W skrócie ich historia 13 lat małżeństwa i nagle ona mówi mu że go nie kocha bo w jej życiu pojawił się nowy mężczyzna. On próbuje walczyć ale daje za wygraną. W sierpniu sie wyprowadza. I wtedy przychodzi wrzesień poznajemy się od listopada zaczyna nas łączyć coraz bardziej zazyla znajomość. 19 listopada on składa pozew o rozwód z orzeczeniem o jej winie. W marcu poznaje jego dzieci. Poczatkow nie chcialam sie angarzowac bo wiedzialam jak trudne to bedzie niestety nie wyszło. Chodzi o to ze bardzo boli mnie fakt ukrywania naszego związku przed jego dziećmi i jeszcze zona mimo że ona afiszuje się że swoim nowym partnerem. Podczas rozprawy rozwodowej złożyła odpowiedź ze podejrzewa iż nasza znajomość trwa znacznie dłużej i z tego powodu moj partner ochlodzil jakby nasze kontakty. Oczywiście posiadamy niezbite dowody na to kiedy się poznaliśmy wiec uważam że nie ma się czego bać. Dodatkowo wystosowala wniosek o odebranie mu praw rodzicielskich i chce orzeczenia z jego winy. Adwokat mojego partnera mowi ze jest to bezzasadne A dowody ktore posiadają są jednoznaczne dla rozwodu z orzeczeniem o jej winie. Boli mnie tylko fakt ze od czasu 1 rozprawy nasze stosunki sie ochlodzily. On nie chce żeby jego jeszcze zona dowiedziała się że się spotykamy bo uważa że to mu zaszkodzi A co za tym idzie nie chce stracić dzieci dlatego ograniczył moj i ich kontakt do minimum. Twierdzi ze takie działania moglyby mu zaszkodzić A jego jeszcze zona zrobi wszystko by dzieci go znienawidzyly wiec Tak naprawdę relacje między nami zna tylko jego mama babcia i kilku jego kolegow. U mnie praktycznie wszyscy. Jego Dzieci uważają że jestem kolezanka z którą ich ojca łączy tylko kolezenstwo. Ona oczywiscie wie co jest grane ale nie ma na to zadnych dowodow. Sam wyszedł z propozycją wspólnego zamieszkania ale coraz bardziej odwleka decyzje tłumacząc się dziećmi. Mowi ze nie chce zeby to co nas laczy wyplynelo do niej i dzieci poki nie maja rozwodu. Rozumiem ze sie boi ale takie dzialanie nam szkodzi. Chcialabym zeby powiedzial o nas swoim dzieciom ale on sie boi ze dzieci go znienawidza. Dodam ze jego jeszcze zona strasznie zmanipulowala synem i syn nie chce go odwiedzac. Maja ustanowiaona opieke naprzemienna. Córka jeździ do niego bez problemu syn nie chce wogole. Jeszcze miesac temu dziecko chcialo przebywac z nim codziennie nienawidzac obecnego partnera matki a obecnie nienawidzi ojca. Nie wiemy dlaczego. Ponadto jego jeszcze zona informuje ich syna o wszytskim o czym pisze z ich ojcem robiac tym samym przyslowiowa wode z mozgu dziecku. Obarcza go sprawami rozwodowymi. Nie wiem co w tej sytuacji zrobic. Dodam ze 8 letnia Corka akceptuje mnie syn nie ma zdania. Moj syn zaakceptowal go i abrdzo polubil sie z jego corka. Nie wiem czy naciskać na to żeby w końcu partner powiedziala jej I dzieciom prawdę czy czekać aż dojdzie do rozwodu czy poprostu dac sobie spokój i szukać szczęścia gdzie indziej. Prosilabym o wypowiedź osoby które znają się na tego typu sprawach bądź przeżyły podobne historie.
Edytor zaawansowany
  • lzyoporanku 28.04.19, 21:10
    powiem Ci krótko, choć żyję już trochę i dużo widziałam...
    nie pchaj się tam, gdzie jeszcze nie ma rozwodu...bądź małżonkowie są w trakcie...
    i nie opisuj publicznie ich relacji, bo może to wcale nie być tak, jak chciałabyś, aby było.
    aż tak bardzo marzy ci się bycie drugą żoną?....jeszcze jest ta pierwsza i ich dzieci....
    daj szansę tej rodzinie.....
    co innego, gdybyś poznała go po rozwodzie....
  • lzyoporanku 28.04.19, 21:49
    o jednej, ale bardzo istotnej rzeczy zapomniałam napisać.....
    swoim znajomym, rodzinie- przedstawiałaś żonatego człowieka....
    z żonatym człowiekiem sypiałaś....
    jakbyś nie wiedziała, ze to małżeństwo, owszem, przeżywa kryzys...ale nie wchodzi się w czyiś kryzys.
    on też tu zawinił, bo nie zamknął sprawy swojej rodziny, a już szukał pocieszenia u Ciebie...
    prawdą też jest, że niekoniecznie między nimi wygasło uczucie....
    to są jeszcze małżonkowie, a Ty to kto???
  • dzulus 28.04.19, 23:06
    Zwróciłam się o poradę. A pani czy tam pan ma mnie za intruza ktory rozbija małżeństwo? Ona go zdradza puka się na boku z innym facetem i to jest okej może układać sobie zycie A on nie.. coz za hipokryzja!
    Tak też się składa że akurat wiem jak wygląda ich sprawa rozwodowa jestem jednym ze swiadkow mam wgląd w papiery i orzeczenia. Prosilam o poradę czy przystopowac i go wspierać czy dac sobie spokój i odpuścić biorac pod uwage to jak podła osoba jest jego ex małżonka. Zdarzylam juz poznac te kobiete. Nie chce być dla nikogo ciężarem stąd moje pytanie. Oczekuje wypowiedzi osob ktore same przezyly cos podobnego. Ponadto nigdzie nie zaznaczyłam ze sypiamy ze sobą może pana /panią rozczaruje ale tak nie jest. Mam swoje zasady. Łączy nas jakies uczucie nie łóżko. Nawet nie mieszkamy ze sobą. Jeśli nie ma pani/pan nic ciekawego do powiedzenia prosilabym sie nie wypowiadać. Moze i sa to jeszcze malzonkowie tylko ci małżonkowie nie utrzymuja ze soba kontaktu jedynie ze swoimi dziećmi. Pożycie małżeńskie dawno ustalo. Tak też stwierdził sąd. A ja to kto? Ktoś kto stara się mu pomóc przejść przez to wszystko z podniesioną głową. Moje jedyne pytanie to dac sobie spokój i przestać angażować sie w to uczucie czy angażować? bo sama wiem jak ciężko przechodzić rozstanie z wieloletnim partnerem. Przeżyłam to 5 lat temu.
  • leda16 05.05.19, 12:52
    dzulus napisała:
    Ona go zdradza puka się na boku z innym facetem i to jest okej może uk
    > ładać sobie zycie A on nie.. coz za hipokryzja!


    Hipokryzją może być również to, że oboje na potrzeby jego rozwodu kłamiecie jak najęci. A co do "pukania", masz tę informację od niej, czy może jednak od niego?


    > Tak też się składa że akurat wiem jak wygląda ich sprawa rozwodowa jestem jedny
    > m ze swiadkow mam wgląd w papiery i orzeczenia.

    Odkąd to świadek ma wgląd w akta sprawy? O ochronie danych osobowych słyszałaś cośkolwiek?



    > Moze i sa to jeszcze malzonkowie tylk
    > o ci małżonkowie nie utrzymuja ze soba kontaktu jedynie ze swoimi dziećmi. Poży
    > cie małżeńskie dawno ustalo.


    Ale życie rodzinne nie ustało. Do końca życia tych dwoje pozostanie RODZINĄ.

    A ja to kto?


    No właśnie, kto? Obca...


    Ktoś kto star
    > a się mu pomóc przejść przez to wszystko z podniesioną głową. Moje jedyne pytan
    > ie to dac sobie spokój


    Spokój powinnaś dać przede wszystkim tym dzieciom i temu facetowi, zamiast gorliwie pomagać mu w rozwaleniu im rodziny.


    i przestać angażować sie w to uczucie czy angażować?

    Angażować się w uczucie? Angażować można się jedynie w zrobienie porządku we własnym życiu, zamiast bałaganu w cudzym. Już - dzieci się zaakceptowały, co prawda jego syn Cię nie trawi a żona go "buntuje", ale pies drapał ich uczucia. Twój angaż we własne czujstwo najważniejszy. No a poza tym ta żona podła jest smile


    bo
    > sama wiem jak ciężko przechodzić rozstanie z wieloletnim partnerem. Przeżyłam t
    > o 5 lat temu.


    Nie wiesz. Bo miałaś tylko partnera. Ona ma męża, ślub, kontrakt cywilno - prawny, wspólne z nim dzieci i 13 lat wspólnego życia. A fakty są takie, że nie żona, ale najpierw on porzucił rodzinę i wyprowadził się a później wniósł o rozwód.

    --
    www.pmiska.pl
  • bedzielepiej 05.05.19, 13:24
    Widzę że tu nikt nie czyta ze zrozumieniem 😂 uczepiliscie sie baby... Dajcie jej zyc. I ona i cale małżeństwo tamtych dwojga plus kochanek malzonki to jedna wielka patologia.

    Moze gdyby zonka nie przygruchala sobie kochanka a mezus gdyby jasno postawil sprawy poznajac autorke, nie namieszal jej w glowie to nie musialaby zadawac tataj takich pytan!

    Nakrecacie sie niesamowicie jakbyscie sami przeżywali to samo.

    Tam wyraźnie napisane ze zona zdradzala meza, wiec mąż się wyniósł i poznał ja. Ona jest z nim a zona z jakimś facetem. Musi to wiedziedziec skoro miała okazję poznać ta panią.

    Zajmijmy się swoim zyciem zamiast grzebać w cudzym.

    Tyczy się to wszystkich, zarówno was drodzy forumowicze jak i autorki.
  • lzyoporanku 29.04.19, 06:17
    o niczyjej podłości nie wypowiadaj się, ani nie opisuj jego małżeństwa.....bo to ich sprawa...nie Twoja.
    szlachetna pani....jeżeli twierdzisz, że to uczucie...to do żonatego zapałałaś miłością.
    sama widzisz, że trochę za wcześnie....bo tam gdzie są silne emocje ( tak jak u nich) to są uczucia.....daj im czas to wszystko poukładać.
  • dzulus 29.04.19, 19:21
    Z całym szacunkiem ale pani chyba nie zrozumiała sensu pytania. Ponadto nigdzie tego uczucia nie nazwałam miłością. Pojęcie uczucia jest dość szerokim pojęciem i nie sklada sie na nie tylko miłość. Zbyt szybko przykleja pani komus latki. A nawet jesli to miłość to chyba nie przestępstwo kochać kogos? Jezus kazał nam miłować wszystkich bez wyjątku jesli juz mamy się rozdrabniac.
    Opisanie miało na celu przybliżenie sprawy osobą zorientowanym w podobnych sytuacjach i mogących udzielić jakiejś rady dlatego nie rozumiem sensu wypowiedzi osoby która podejrzewam nigdy w takiej sytuacji nie była? Jest to zarówno dla mnie jak i dla niego nowa sytuacja. Jestem pedagogiem wiec rozumiem mechanizm działania rozwodu ale nie jestem w stanie zrozumieć niektórych decyzji i to oczywiste że potrzebuje spojrzenia z punktu widzenia osoby postronnej.

    Dość znaczące jest też pytanie kim pani jest zeby mowic mi co mam robic czy tez umoralniac ?

    Każdy jest kowalem swojego losu ale to zrozumiałe ze na pewnych nie zrozumiałych dla nas etapach w życiu potrzebujemy rad osób doświadczonych. Pani odpowiedzi natomiast są bezproduktywne nic nie wniosły A wręcz starają się nas oceniać. Nie oczekujemy oceny bo i tak zrobimy swoje. Oczekuje porady jak zdystansować się rozwodu nie umoralniania.
  • azja001 29.04.19, 20:23
    Radzę nie starać się niczego zrozumieć w tej sytuacji, to zbyt skomplikowane a ty jesteś jeszcze uwikłana emocjonalnie więc nie będziesz w stanie obiektywnie ocenić sytuacji. Dla ciebie żona to będzie zawsze źródło zła a nie wiesz jak wyglądało życie tych dwojga, znasz tylko jego wersję a zakochane kobiety łatwiej wszystko łykają. Odsunąć się teraz, dać czasowo czas i zobaczyć już po ich rozwodzie czy ten związek który zaczął się w tak niefortunnym czasie ma w ogóle szanse na rozwój
  • dzulus 29.04.19, 21:43
    Dla mnie jego żona jest mało istatna wiem jaka byla wina jej i jaka byla wina jego. Z racji wykonywanego zawodu nie chce by robili dzieciom z mozgu wode ale tez by ich nie oszukiwali on zaprzeczajac dziala na szkode swojej wiarygodnosci ona wmawiając im glupoty odsuwa je od niego. Ja nie jestem w stanie mic poradzic. Jedyne co w trj sytuacji bezzie nsjlepsze to terazpia i opinia z OZSS.
    Fakt zostałam w to po części wmieszna przez niego kazda ich rozmowe sluchalam bo on je nagrywa kazda wymiane zdań pisemna czytalam bo wciaz robil to pod pretekstem rad. 3 tyg temu postawiłam sprawe jasno ze nie chce dłużej tego słuchać i czytać poniewaz niejako stalo sie to moim problemem. Moge go wspierać w tym trudnym okresie ale nie chce stac po niczyjej stronie. Mysle ze to bedzie najrozsadniejsze przeczekac poki gory nie biora jakies wyzsze uczucia. Dziękuję za radę.
  • lzyoporanku 29.04.19, 21:59
    ty oceniasz innych publicznie....jego żonę ,jego małżeństwo....więc i ciebie oceniono.
    sama powinnaś wiedzieć ,jak w takiej sytuacji wyglądasz....trzecia w ich małżeństwie....to nie umoralnianie...to fakt.
    jesteś doprawdy bardzo szlachetna.....i bardzo produktywna w czekaniu na ich koniec, jako małżonków....a co, jak się nie doczekasz?
  • lzyoporanku 29.04.19, 22:10
    aha....i jeszcze piszesz, że jesteś pedagogiem....to tym większy wstyd. Chociażby, jak się wyrażasz o innych....szkoda, ze on tego nie czyta, ani jego rodzina....może wtedy zrozumiałabyś, jaką krzywdę wyrządzasz innym.....i kij z nim, ale jego rodziny szkoda...dzieci. szlachetna pani.
  • dzulus 30.04.19, 05:07
    Sądzę że ktoś mocno Panią w życiu skrzywdził stąd te wrogie nastawienie do pozostałych ludzi. Każdy z nas ma prawo robic co chce nie jestemsy zbawic calego swiata a pojedyncze jednostki jesli wyrazaja chec wspoloracy. W woli wyjaśnienia cala sytuacja została zmyslona było to badanie pedagogiczne psychologiczne mające na celu zorientowanie się w szczerości i chęci pomocy bliźniemu. Niestety fora internetowe to pożywkadla hejterowtakich jak Pani. Na kilka set osób znalazła się tylko jedna osoba która W żaden sposób nie próbowała oceniać starała się sprecyzować swoją odpowiedź. Pani natomiast wylala jad. Proszę się zastanowić nad swoim podejściem w stosunku do drugiego i zachować uszcypliwosci dla osób które panią obraża tudzież upokoza. Na przyszłość niech pani nie atakuje drugiego. Prosze raz jeszcze przeczytac posty (kazdy racjonalnie myslacy czlowiek zauwazy nieścisłości pojawiające się w postach) pozdrawiam i życzę miłego dnia.
  • leda16 05.05.19, 13:25
    dzulus napisała:
    Każdy z nas ma prawo robic co chce


    Ach, "róbta co chceta" tak?! Jak na pedagoga to dość przerażająca wypowiedź, dowodząca totalnej atrofii pojęć moralnych i etycznych. Swoimi chętkami i niechętkami możesz się kierować na bezludnej wyspie. Natomiast wobec społeczeństwa masz przestrzegać powszechnie obowiązujących norm, tradycji zwyczajów i zobowiązań ze szczególnym uwzględnieniem wartości rodzinnych, w oparciu o które funkcjonuje każda normalna rodzina. Nie dziwię się, że żona tego faceta zabrania swoim dzieciom spotykać się z tak zwyrodniałą moralnie kobietą.

    W woli wyjaśnienia
    > cala sytuacja została zmyslona było to badanie pedagogiczne psychologiczne mają
    > ce na celu zorientowanie się w szczerości i chęci pomocy bliźniemu.


    Buhahaha, przyznaj się, jakaż to uczelnia w Polsce kształci tak "wybitne" talenty badawcze jak Ty? Jesteś pedagogiem a nie opanowałaś nawet zasad poprawnej polszczyzny? Ale kosztem dzieci o horrendalne podwyżki z naszych podatków to się strajkowało, co?


    Niestety fo
    > ra internetowe to pożywkadla hejterowtakich jak Pani.



    Dzieciata panienko szukająca frajera do zaobrączkowania, krytyka Twojego zwyrodnienia moralnego propagowanego w aspołecznym hasełku "róbta co chceta" nie jest hejtem. Może zrozumiesz to dopiero wówczas, gdy rzeczywiście skończysz tą pedagogikę.


    Na kilka set osób znalazł
    > a się tylko jedna osoba która W żaden sposób nie próbowała oceniać starała się
    > sprecyzować swoją odpowiedź.


    Kilkaset? Wypowiedziało się tutaj zaledwie 6 osób. Więc nawet do 10-ciu liczyć nie umiesz po tej pedagogice?




    Pani natomiast wylala jad. Proszę się zastanowić n
    > ad swoim podejściem w stosunku do drugiego i zachować uszcypliwosci dla osób kt
    > óre panią obraża tudzież upokoza.


    Nie rozumiesz, że to Ty obrażasz obowiązujące w naszym społeczeństwie normy i wartości moralne?






    --
    www.pmiska.pl
  • lzyoporanku 30.04.19, 06:48
    jest Pani zwyczajną hipokrytką......a rady są dla kobiet pani pokroju w sam raz.
    to nie jest hejt.....takie są fakty, że pogubili niektórzy przyzwoitość, moralność i w pogoni za własnym "szczęściem" - krzywdzą innych. mało tego, wywlekają publicznie swoje postępowanie i jeszcze proszą o radę. myślałaś, że radzić Ci będą tylko kobiety, które, były kochankami zanim rozpadło się małżeństwo ich kochasiów?...prawda, on cię jeszcze nie puka( używając twego języka w stosunku do jego żony, a przecież nie wiesz...może tak jak ty jest szlachetna i nikt jej nie puka....tylko spotyka się z facetami tak jak ty z jej mężem). skoro w ich związku biorą udział jeszcze takie emocje.....to znaczy, że któreś z małżonków jeszcze bardzo kocha tego drugiego.....niewykluczone, ze to twój kocha jeszcze swoją zonę i jakby zmieniła nastawienie....pewnie wróciłby do wspólnego życia.
    ja Ci też udzieliłam mądrej rady.....poczekaj.
  • dzulus 30.04.19, 08:07
    😂😂 pani chyba nie zrozumiała wczula sie w rolę az za bardzo. Jestem studentem 2 roku socjologii cala historia została wymyślona na potrzeby badań wiec proszę wyluzować bo ciśnienie pani skoczy i zawał murowany🤣🤣 stwierdzam ze pani naprawde zostala skrzywdzona zapewne przez swojjego bylego meza i teraz pala nienawiscia do wszystkich tu obecnych ktorzy dopuszczajac sie takich czynow czyli po pierwsze kocha jeszcze pani po drugie mie wybaczyla pani po 3 nie jest pani gotowa na zbudowanie nowych relacji sadzac po emocjonujacych wypowoedziach nawet w sprawch fikcyjnych
    Gdyby była pani mądrzejsza i czytała ze zrozumieniem zauważyła by Pani nie spójne wypowiedzi😂😂 jaki pedagog będzie nalegal na przedstawieniu go jeszcze żonie i dzieciom? To po pierwsze
    Po drugie kto w dzisiejszych czasach spotyka się z kims nie uprawiając seksu?
    Po 3 jaki pedagog zasiegalby opinii publicznej w swojej sprawie A tym bardziej w tak kontrowersyjnej? Lykasz wszystko jak pelikan. Na przyszlosc rada: Czytaj kobieto ze zrozumieniem. Pozdrawiamy studenci Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellonskiego
  • bibi234 30.04.19, 11:11
    Czy można być studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego nie znając ortografii, interpunkcji, składni???
  • dzulus 30.04.19, 11:24
    O i znalazł się ktoś, kto czepi się niezbyt poprawnej gramatyki. Dla niedowiarków: owszem można. To co robi się będąc na uczelni dalece odbiega od tego co dzieje się w życiu prywatnym. 3/4 społeczeństwa nie stosuje znaków interpunkcyjnych, nie zwraca uwagi na błędy ortograficzne i stylistyczne. Dziękujemy za uwagę. Wątek uważamy za zamknięty. Jeszcze nigdzie nie spotykaliśmy się z takim hejtem.
  • nick_do_pyskowania 30.04.19, 14:33
    @dzulus - ty i twoi "studenci" jesteście debilami. Inaczej - socjologia to musi być zbiorowisko patologii i umysłowego dna. Jak to dobrze, ze ja kiedyś poszedłem na politechnikę. Socjolożki można tylko pukać. To jedno się zgadza. Byle tylko się nie odzywała.
  • leda16 05.05.19, 13:39
    bibi234 napisała:

    > Czy można być studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego nie znając ortografii, int
    > erpunkcji, składni???


    Na szczęście on(a) nigdzie nie napisało, że to właśnie UJ kompromituje się takimi absolwentami, studentami, kadrą badawczą (?) lub tego typu "badaniami". Myślę, że ona, on (raz jest przecież pedagożką a w kolejnym poście studentem II r. socjologii - ani chybi trzecia płeć! ) ukończyła Wyższe Studia Gotowania Na Gazie i przebiera nogami do zmiany swojego stanu cywilnego.

    --
    www.pmiska.pl
  • lzyoporanku 30.04.19, 15:36
    myślałaś dzulus, że "zlecą" się kochanki, by podnosić cię na duchu w tym, co robisz.
    ale wypowiadasz się na forum publicznym, i to, jak się wypowiadasz - podlega ocenie.
    próbujesz w nieudaczny sposób "ratować" swoją skórę....ale za późno, bo ujawniłaś wcześniej, jakim jesteś człowiekiem.
    nie chcę powtarzać tego, co napisałam już na twój temat.....a w zasadzie tylko stwierdziłam fakty.
    gdybyś miała poczucie moralności i przyzwoitości, nie gnoiłabyś żony swego kochanka, ani jego małżeństwa.....bo jakie ty masz prawo do tego jako ta "trzecia" w ich związku? tam, gdzie wpycha się ktoś trzeci, takie małżeństwo, które przechodzi kryzys nie ma szans na uratowanie. "...mój syn zaakceptował go i bardzo polubił się z jego córką. nie wiem,czy naciskać na to ,żeby w końcu partner powiedział jej(żonie) i jej dzieciom prawdę..." zdajesz sobie sprawę ze swojej podłości?
    dzielisz skórę na niedźwiedziu w małżeństwie twego kochasia....a ponieważ kochaś próbuje nabrać dystansu.....ty z problemem na forum........jakiej ty chcesz, pozbawiona skrupułów kobieto, rady?....i tak otrzymałaś dobrą radę - poczekaj - niech zakończą swoje małżeństwo. myślisz, ze na zgliszczach cudzego małżeństwa, do którego przykładasz rękę, ty zbudujesz coś trwałego?.....
    ta mowa, nie tylko do ciebie, ale do wszystkich kobiet, które wdzierają się z butami w cudze życie i mają jeszcze czelność opisywać w niewybrednych słowach rodzinę, którą "rozbijasz".
    a na ciebie dzulus/ dziubuś .....jakoś szczególnie napaliłam się.
    /
  • bedzielepiej 02.05.19, 12:37
    @lzyoporanku przychylam się aczkolwiek nie należy osądzać tylko tej pani tam wyraźnie jest napisane ze w życiu małżonki pojawił się inny mężczyzna dlatego doszło do rozpadu małżeństwa ona poznała tego pana już w trakcie separacji. Fakt nie powinno to wszystko mieć miejsca ale nie należy tylko na tej pani wieszać psów. Kochanek zony ma tu o wiele większy wpływ na rozpad ich małżeństwa. A pan pokrzywdzony zachował się nie fair w stosunku do Pani obiecując jej cuda wianki.
    Do autorki powinnaś przemyśleć wszystko na spokojnie i szczerze porozmawiać z powodem. Nie wnikać w ich sprawy rozwodowa A już napewno nie mieszać w to ich i swoich dzieci. Pozostało wam tylko czekać. Czas zweryfikuje czy to wszystko ma rację bytu czy tez powinnaś poszukać szczęścia gdzie indziej.
  • lzyoporanku 30.04.19, 15:51
    i jeszcze zapomniałam dodać, że ze zwyklej kochanki, zrobiłaś się nagle studentką....
    wciskaj ten kit komu innemu.
    pachniesz nie studentką, bo to kim jesteś "zdradziło" cię twoje pisanie.
    ktoś dobrze zauważył, na uniwersytetach debile nie studiują.....
  • wawrzanka 01.05.19, 12:22
    Nic nie robić. Cieszyć się ze wspólnych chwil, skoro już się zakochałaś, a dzieci w to nie angażować; ani swoich, ani jego. Nie dopytywać kiedy rozwód, nie wkręcać się w jego opowieści o żonie (bo to wciąż jest jego żona, a ty jesteś kochanką), wysłuchać, gdy musi się wygadać, ale nie naciskać, nie zajmować stanowiska, nie pakować się w jego życie. Ty jesteś od pocieszania i wysłuchiwania. Taką sobie rolę wybrałaś, więc jeśli nie umiesz się w niej odnaleźć i być cierpliwa to rzeczywiście daj sobie spokój i szukaj szczęścia gdzie indziej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.