Dodaj do ulubionych

W czarnej d... Proszę o porady

06.11.19, 18:12
Kiedyś,w innym dziale,radziłem się w nieco innych sprawach; teraz proszę o rady tutaj.
Ogólnie jest jak w temacie: jestem w czarnej d... Może jednak rozbiję to wieloznaczne określenie na czynniki pierwsze, opisując jednocześnie sytuację.
Otóż mam... nawet nie podejrzenie; mam praktycznie pewność,że żona chce się wyprowadzić,a w konsekwencji przeprowadzić rozwód,a nawet (w zależności od chęci dowalenia mi) unieważnienie małżeństwa. Żonę kocham,mimo że się nade mną znęca psychicznie i od wielu lat robi to z wdziękiem osoby rozwodzącej się (ma doświadczenie: jej rodzice się rozwiedli,a rozstanie i okres przed nim były BARDZO burzliwe). Głównym powodem jest fiasko starań o drugie dziecko (oboje przekroczyliśmy już 40-kę) i moje relatywnie słabe zarobki (przy czym "relatywnie słabe" w moim wypadku oznacza jakieś 4-4,5 tysiąca na rękę. Wszystko było fajnie gdy żona była na doktoracie,a ja miałem w pracy lepszy okres (kilka lat temu: wtedy w bardzo dobrym miesiącu było i 5,5-6 tys. na rękę,czasem i 3 razy więcej niż pensja żony. Ale koniunktura w branży nieco spadła; w międzyczasie żona zrobiła doktorat i po pierwszym chudym okresie dorwała się do tłustych naukowych projektów z unijnym dofinansowaniem. Efekt jest taki,że co miesiąc ma więcej niż ja z samej pracy,a jeszcze ma wynajem z dwóch mieszkań po rozwiedzionych rodzicach (jakieś 2 tysiące miesięcznie). Od tego czasu zaczęła mną otwarcie gardzić. Ja nie mam możliwości dorobienia (mam pracę "w Polsce",bardzo niesystematyczną,a zarabiam z grubsza tyle ile jeżdżę; o studiach podyplomowych mowy nie ma,bo nieraz pracuję w weekendy,a kiedy indziej przez cały tydzień nie ma pracy), dodatkowo bardzo źle sypiam,słabo się regeneruję (może bezdech,może skutki depresji i stresu? Nie wiem. Lekarz od bezdechu przyjmuje w takich porach,że od dwóch miesięcy nie mam możliwości do niego trafić). Jestem wykończony,najchętniej bym się nie obudził następnego dnia...
Ale wracając do żony: już raz próbowała się rozwieść i unieważnić ślub kościelny; wynajęła bardzo drogą i bezwzględną adwokatkę (teraz nawet nie kryje,że wynajmie tę samą),ale wróciła. Zmusiła mnie (pod groźbą ostatecznego rozstania) do grubego remontu mojego mieszkania (na co poszło spokojnie 50 tys. odziedziczone po jej ojcu), przez co dziś może mnie posłać pod most (a że jest wyjątkowo złośliwa i mściwa - co sama nieraz nawet przyznawała - to jak najbardziej JEST to możliwe). Zapowiedziała,że odejdzie znienacka,wtedy kiedy będzie mnie to najbardziej bolało. Wynajmie na bank tę drogą prawniczkę. Jak mi dopieprzy alimenty od 1000 zł. w górę (a jest dodatkowo chciwa,co przy mściwości i złośliwości daje gwarancję że może zaśpiewać i 2 tysiące), to nie będę w stanie spłacać jej nawet po 200 złotych miesięcznie z kosztów remontu (a na WSZYSTKO brała faktury; piękne pojednanie,prawda? Knucie i skrajny brak zaufania od samego początku); a ona NA PEWNO zażąda zwrotu tych kosztów i to jednorazowo. 2,5 roku temu brałem (też na jej żądanie) kredyt na nowe meble do sypialni (jakieś 4 tysiące musiałem wziąć na raty,spłacałem przez rok; w tym czasie miewałem tak słabe miesiące,że w jednym musiałem jeść zupki "Gorąca chwila" w ramach obiadu w delegacji,a i tak uratowała mnie tylko kilkudniowa delegacja zagraniczna (na diety dostałem zaliczkę). I teraz (kiedy opisałem "podstawy" mojego pytania) mogę już je zadać:
CZY KTOŚ ZNA JAKIEGOŚ TANIEGO,AKCEPTOWALNEGO PRAWNIKA OD ROZWODÓW W GDYNI?

I tak obawiam się,że nawet ten tani będzie poza moim zasięgiem,bo nie mam żadnych oszczędności (mam tylko mieszkanie w centrum miasta odziedziczone po dziadkach). Napiszę krótko: nawet prawnik za równowartość jednej średniej krajowej netto będzie poza moim zasięgiem,a najgorsze jest to,że stanę na sali sądowej dosłownie naprzeciw rekina! Dodatkowo już kilka lat temu przekonałem się,że facet nie ma co liczyć na równe szanse na sali w wydziale rodzinnym sądu. Co mam robić? Rodzice mi nie pomogą (są na emeryturze, poza tym też mogą poprosić o zwrot tego,co mi pożyczyli gdy 9 lat temu przez 1,5 roku nie mogłem znaleźć podczas kryzysu pracy). Przyjaciół ani bliskich znajomych też nie mam (stąd pewnie i depresja,bo ze stresem zawodowym i rodzinnym muszę sobie radzić sam).Żona już dwa lata temu też wdała się w romans; nie odeszła tylko dlatego,że zdołałem ją jakoś przekonać,że jeszcze może się udać z dzieckiem; teraz szansa przepadła na amen...
Jestem bez szans: nie mam dość kasy,nie mam za bardzo szans na lepszą pracę... Nawet jeśli mnie nie wykończy finansowo, to wystarczy że zobaczę ją z innym i chyba łyknę 50 tabletek na sen żeby już się nie obudzić,bo nie wyobrażam sobie że będę żyć w pobliżu niej i jej nowego faceta. Poprzednio 1,5 roku osobno nie wystarczyło żebym był gotowy na nowy związek. Tak,mam świadomość,że w tym związku to ja jestem stroną znacznie bardziej naiwną,mniej zaradną, niezdolną do zimnych kalkulacji i budowania miesiącami zasadzki na tę drugą stronę. Czuję,że wokół mnie jest teraz budowana bardzo misterna pułapka i jak ostatnia jej śrubka zostanie dokręcona, to zostanę załatwiony naprawdę spektakularnie i na zawsze (to,że kasy zostanie mi co najwyżej na wegetację i że na pewno nie zdołam z nią znaleźć odpowiedniej kobiety - jeśli nawet wygrzebię się po iluś latach z doła - to praktycznie pewne). Co robić, gdzie szukać pomocy...?
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: W czarnej d... Proszę o porady 07.11.19, 18:41
      Po pierwsze - poszukaj sobie najpierw terapii, bo jeśli tkwisz w tak chorej relacji od lat i nadal piszesz, że kochasz żonę, to sorry - ale coś z tobą bardzo, bardzo nie tak, a w konsekwencji - twoje decyzje nigdy nie będą dobre, bo opierasz je na niewłaściwych przesłankach.

      Po drugie - zanim dojdzie do rozprawy minie sporo czasu (w Warszawie czeka się pół roku), więc zdążysz sobie odłożyć parę groszy.
      Po trzecie - rekin prawniczy nie gwarantuje sukcesu. Mój eks miał takich kilku, ja - starszą panią, która wzięła śmieszne w sumie pieniądze za prowadzenie sprawy i rozjechała te jego rekiny z uśmiechem damy na ustach. Gdynia nie mój rejon, ale zasada ta sama - poszukaj kancelarii z prawnikami starszej daty, takiej, która niekoniecznie ma wypasione biuro w centrum ze złotymi klamkami.

      Po czwarte - sprawy dotyczące podziału majątku zostaw na potem, TERAZ nie zaprzątaj sobie tym za bardzo głowy, bo rozwód potrwa, a podział majątku można zacząć dopiero potem. Graj na zwłokę, jeśli masz jakiekolwiek dowody na romans żony - idź w orzekanie o jej winie, choćby po to, żeby przeciągnąć sprawę, a w międzyczasie ogarnąć się finansowo i przygotować na rozliczenia. Mój rozwód z orzekaniem o winie trwał 5 lat.

      Jeśli nawet ona ma faktury za remont, to rozliczeniu podlega tylko ta część, która stanowi trwałą inwestycję w mieszkanie (nie np. malowanie). Nie jest to kwota, którą można wyjąć z kieszeni, a sąd bierze pod uwagę sytuację materialną.

      Zacznij od psychologa, gdzieś na NFZ, być może potrzebujesz leków, ale z całą pewnością - terapii, bo to co wypisujesz świadczy o chorym uzależnieniu od żony.
    • emka_bovary Re: W czarnej d... Proszę o porady 08.11.19, 13:30
      Strasznie przykre to co piszesz. Jak możesz kochać taką toksyczną, po prostu złą osobę, która Tobą pomiata? Z tego co piszesz wyłania się obraz fajnego, spokojnego, empatycznego faceta, niejedna kobieta dałabym wiele, żeby mieć takiego męża, a tu... Bezwzględna materialistka. Rzeczywiście, tak jak ktoś pisze niżej, to jest chyba jakieś chore uzależnienie. Na prawnikach się nie znam, ale też radzę pójście do psychologa, żeby pomógł Ci uniezależnić się od niej emocjonalnie.
    • gyubal_wahazar Re: W czarnej d... Proszę o porady 11.11.19, 19:29
      Rozstanie z nią to najlepsze co może Cię spotkać. Ona od dawna ma Cię za nic, a Ty się do niej łasisz jak byś nie miał (damy wybaczą) jaj. Przestań histeryzować jak 5-latek, tylko zmierz się z tym, przed czym i tak nie uciekniesz.
      Czytać i pisać umiesz, dostęp do neta masz, więc po co Ci prawnik ?

      > Nawet jeśli mnie nie wykończy finansowo, to wystarczy że zobaczę ją z innym i chyba łyknę 50 tabletek na sen

      Aż taką (damy wybaczą) cipą jesteś ? Jeśli tak, to łykaj te tabletki i nie zawracaj ludziom fujary. Twoi dziadkowie przetrwali hitlerowców, rodzice komunistów, a Ty się mażesz bo Twoja stara Cię zostawi ? Zdecyduj się czy jesteś facetem czy trzęsącą się galaretą

      --
      Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
      • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 16.11.19, 08:55
        @gyubal_wahazar
        Słuchaj no "panie mądry", wiem doskonale że są faceci pozujący na twardzieli, pieprzeni macho,którzy nie wchodzą poważnie w związki (babka jest bo jest, pobzykać się chce,rozmnożyć się trzeba,ale to nigdy nie będzie głęboka więź; poruchanie na boku też nie mąci im sumienia,ale ja do cholery taki nie jestem); jak uważasz się za jedyny legalny typ prawdziwego faceta, to się uważaj! Powodzenia!). Mam świadomość,że to się może skończyć, więc szukam prawnika (m.in. dlatego,że wiem że przed polskim sądem to nie będzie równa walka,a ona dodatkowo ma przewagę psychiczną!Tak k...: jestem od niej znacznie słabszy emocjonalnie,bardziej naiwny i mniej zdolny do układania długofalowych planów i nie boję się tego przyznać!Ona pasjonuje się psychologią; na ile jej znajomość psychologii to przechwałki,a na ile prawda, to nie jestem w stanie ocenić,bo nie jestem w tej kwestii profesjonalistą; knuć potrafi na pewno znacznie lepiej. Ogólnie w życiu słabo radzę sobie z tzw. śliskimi typami,bo sam jestem typem człowieka,który woli grę w otwarte karty! Nie mam zdolności typowego handlowca,mam wręcz przeciwną naturę. Wiele wysiłku w ostatnich latach włożyłem w to,żeby utrzymać wszelkie uprawnienia do wykonywanej pracy (mimo przeciwności zdrowotnych), bo muszę zarabiać odpowiednio by zrobić opłaty,kupić żarcie itd,więc nie mów mi dupku,że jestem cipą,bo ta praca wymaga odporności psychicznej i wsparcia ("wentylu bezpieczeństwa") obok siebie; przy totalnym braku czegoś takiego (zero wsparcia od żony, zero przyjaciół czy bliskich znajomych,śladowy kontakt z rodzicami) uważam,że i tak trzymam się nieźle,bo są tacy którzy w tych warunkach by się rozsypali,zwłaszcza mając depresję (miałem ją, trochę tylko podleczoną,dekadę temu; wiesz co to znaczy 1,5 roku bez pracy?!). Psycholog,u którego byłem pół roku temu,też ją dokładnie widział.
        Mam dostęp do neta,tylko że prawnicy nader niechętnie ogłaszają swoje stawki w sieci (zwłaszcza stawki za obsługę całej sprawy,nawet w formie widełek). W obecnej sytuacji nawet relatywnie tani prawnik może być za drogi (ktoś na wsi z moimi zarobkami może być paniskiem; w centrum dużego miasta...). Nie wiesz,na ile sposobów ona może mnie załatwić finansowo,nie wiesz jak misternie ten plan budowała (m.in. zawyżenie potencjalnej stawki alimentacyjnej przez zakup drogiego kursu językowego czy zakup drogiego aparatu korekcyjnego na zęby; ona taką kasę może odłożyć w 2-3 miesiące na kurs lub w 5 na aparat ze wszystkim; moja zdolność zgromadzenia kasy jest spokojnie ze czterokrotnie mniejsza,bo niestety znana prawda jest taka: nieważne ile zarabiasz "liczbowo"; ważne ile zarabiasz PONAD OPŁATY I MINIMALNE KOSZTY CODZIENNEGO ŻYCIA! A u mnie to ostatnio niezbyt duża kwota: w dobrym miesiącu pięć stów,w gorszym jadę prawie na styk.
        • gyubal_wahazar Re: W czarnej d... Proszę o porady 16.11.19, 11:51
          Parę spraw:
          1) 'jestem od niej znacznie słabszy emocjonalnie,bardziej naiwny (..) i nie boję się tego przyznać'

          No jak taki dzielny jesteś, to może byś jeszcze coś z tym zrobił, bo jojczeniem i mazgajeniem tego nie zmienisz. Twój podstawowy problem, to nie socjopatyczna stara, która chce cię wykończyć psychicznie, ani nie twoje zarobki, tylko ty sam.

          Ile razy życie musi cię kopnąć, byś w końcu zrozumiał, że grać mientkie piłki to możesz ze swymi bliskimi, ale nie z kimś, kto cię chce (damy wybaczą) wydymać ?

          Albo nauczysz się bronić, a jeśli trzeba również atakować, albo każda łajza którą spotkasz połapie się, że jesteś mięczakiem, który aż prosi się by go oszukać czy wykorzystać. Policz sytuacje w życiu, gdy kładłeś uszy po sobie i robiono cię w konia w urzędach, szpitalach, sklepach czy prywatnie.

          Naucz się w końcu stawiać. Niech opresorek wie, że z tobą nie pójdzie mu łatwo. Zdziwisz się, ilu odpuści próbę wykorzystania cię, albo ile życiowych sytuacji to rozwiąże.

          2) 'Ona pasjonuje się psychologią; na ile jej znajomość psychologii to przechwałki,a na ile prawda, '

          Psychologia to w dużej części kupa bzdetów. W praktyce, nie ma cienia tej skuteczności do której pretenduje. Poczytaj Tomasz Witkowskiego, jeśli chcesz wiedzieć więcej.

          Weź tak na głowę choćby tak trywialny problem: jeśli psychologia pozwalałaby czytać / pisać w ludzkich duszach i umysłach, psychologowie byliby daleko najpotężniejszą grupą zawodową. Dlaczego więc tak nie jest ?

          3) 'Ogólnie w życiu słabo radzę sobie z tzw. śliskimi typami,bo sam jestem typem człowieka,który woli grę w otwarte karty!'

          Każdy, włącznie ze śliskimi typami, woli by grano z nim w otwarte karty. Tylko co z tego, jeśli w życiu często grają z człowiekiem znaczonymi ? Jeśli nie umiesz śliskiego typa załatwić jego własną bronią, to przynajmniej naucz się (damy wybaczą) jebnąć pięścią w stół, kiedy trzeba i powiedzieć 'NIE'.

          Albo pogódź się z tym, że będziesz dymany przez byle tłuka, bo wyżej stawiasz swe nieskalaną życiowym rozsądkiem wrażliwość.

          4) 'Mam dostęp do neta,tylko że prawnicy nader niechętnie ogłaszają swoje stawki w sieci'

          Obiło ci się kiedy o uszy, czym fizycznie jest prawo ? W dużym skrócie, to zbiór linijek tekstu pogrupowanych w tzw paragrafy. Polskim jak widać władasz, więc gdzie problem, by wyguglać odnośne paragrafy i zobaczyć co się z nich da na twą korzyść wycisnąć ?

          Nie pisz mi tylko błagam, że to takie trudne. Jeśli tak uważasz, to faktycznie lepiej spędzisz czas obierając kartofle, czy chlipiąc w poduszkę, bo to dużo prostsze.

          Miałem 4 sprawy: rozwodową, majątkową, o kontakty z dzieckiem i spór z pracodawcą. Do jednej jedynej (o kontakty) wziąłem prawnika i to tylko dlatego by ktoś kiedyś nie zarzucił mi skąpstwa. I w 100% potwierdziły się moje obawy.

          Typ z ponad 30-letnim doświadczeniem był mało że ociężały umysłowo, to do tego leniwy, arogancki i niekompetentny. Do pozostałych spraw (i to jeszcze w czasach gdy internet raczkował) przygotowałem się sam, czytając wieczorami przez parę tygodni kodeksy i orzecznictwo, stąd wiem że może to zrobić każdy, kto posiadł antyczną sztukę składania literek.

          5) 'Nie wiesz,na ile sposobów ona może mnie załatwić finansowo,nie wiesz jak misternie ten plan budowała
          (m.in. zawyżenie potencjalnej stawki alimentacyjnej przez zakup drogiego kursu językowego czy zakup drogiego aparatu korekcyjnego na zęby'

          Z powyższego jasno wynika, że nawet minuty nie poświęciłeś na coś tak w twojej sytuacji elementarnego, jak lektura KRiO i KC (jeśli chcesz wyguglaj co to takiego, nie podam ci na talerzu)

          Podsumowując, albo skończysz z wynajdywaniem sobie wymówek, jakim to niewinnym i bezbronnym pięknoduchem, w szponach okrutnej harpii jesteś, albo pogódź się z tym, że zostaniesz ostrzyżony jak baran i pretensje miej tylko do siebie.

          Chodź w to nie uwierzysz, trzymam kciuki, że wybierzesz ten pierwszy wariant

          --
          Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
          • gyubal_wahazar Re: W czarnej d... Proszę o porady 12.11.19, 18:41
            ga77 ma depresję ?? Prędzej hipochondrię. Rozumiem, że jako kobieta instynktownie mu współczujesz, ale przez to, że od dawna (jeśli w ogóle) nikt nie przemówił do niego jak do faceta, a tylko cackał się z nim jak z maminsynkiem, gość jest teraz po pachy usmarkany i chce sobie w łeb palnąć.

            I z jakiego powodu ? Dziecko mu zmarło ? Stracił obie nogi ? Zabił kogoś na drodze ? Dostał dożywocie ? Ma ostatnie stadium raka i mieszka pod mostem ? Nie. Chce rzucić go jego stara, która i tak od dawna nim pomiata, a pewnie i dmucha go w rogi.

            Chcesz by laluś pozostał lalusiem ? To roztkliwiaj się nad nim dalej i patrz jak staje się jeszcze większą kaleką życiową. Jak kiedyś rzekł nasz wybitny poeta: 'kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, mężom przystoi w milczeniu się zbroić'



            --
            Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
            • emka_bovary Re: W czarnej d... Proszę o porady 12.11.19, 19:32
              Nie zgadzam się. Przez to, że od mężczyzn i chłopców tradycyjnie wymagało się, by nie okazywali uczuć, a nawet ich nie mieli, zwłaszcza takich trudnych jak smutek, żal, strach, jest dużo wyższy odsetek samobójstw wśród mężczyzn niż wśród kobiet. Wieszcz wieszczem, ale na szczęście mamy już inne czasy. A to, że "stara" autora rzeczywiście pomiata nim i wali po rogach to inna sprawa wink
              • gyubal_wahazar Re: W czarnej d... Proszę o porady 12.11.19, 20:12
                > Przez to, że od mężczyzn i chłopców tradycyjnie wymagało się, by nie okazywali uczuć

                Jak uczuciowość jest z reguły domeną pań, tak chłodna ocena sytuacji, z reguły domeną panów.
                Nad jednym i drugim można panować, lub puścić je na żywioł (egzaltacja vs wyrachowanie).

                Odwrócenie tych ról nie przyniesie niczego dobrego. Już teraz wiele kobiet narzeka na zniewieszczenie mężczyzn, a wielu mężczyzn na babo-chłopienie kobiet.

                Wracając do autora, jeśli ma potrzebę wyżalenia się, może pójść z kolegami na wódkę. Jeśli ma potrzebę wypłakania, może się wyszlochać do woli w domowym zaciszu, czy nawet ramionach mamy.

                Jeśli jednak przestaje kompletnie panować nad sobą i histeryzuje, to sprowadza się do poziomu przedszkolaka czy pensjonarki i najlepsze co można zrobić, to mu to uświadomić, nim straci resztę szacunku do siebie i kompletnie skomptomituje się w oczach otoczenia.

                W każdym razie, miło, że się zgadzamy chociaż w ocenie pani rogatkowej wink

                PS Aleś nicka sobie wykombinowała wink

                --
                Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
                • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 18.11.19, 12:52
                  @gyubal_wahazar

                  "Wracając do autora, jeśli ma potrzebę wyżalenia się, może pójść z kolegami na wódkę. Jeśli ma potrzebę wypłakania, może się wyszlochać do woli w domowym zaciszu, czy nawet ramionach mamy."

                  No własnie nie może,dlatego że nie lubi wódki i dlatego,że nie ma kolegów (uprzedzając kontrę: koleżanek też nie). Podchodź dalej tak stereotypowo,a na pewno znajdziesz właściwe rozwiązanie.
                  • ktos_z_kosmosu Re: W czarnej d... Proszę o porady 19.11.19, 20:15
                    ga77-77 napisał(a):

                    Podchodź dalej tak stereotypowo,a na pewno
                    > znajdziesz właściwe rozwiązanie.

                    Wydaje mi się, ze to ty kolego szukasz rozwiązania, nie on.
                    Na moje oko, on bardziej pojmuje życie seksualne mrówek od ciebie.
                    Wybacz, ale wnosząc z tego co tu o sobie napisałeś, to ty nie chodzisz, ty klęskasz. Czytaj, że w kwestiach relacji nas, płci brzydkiej z płcią nadobną, każdy twój krok to klęska.
                    Podpowiem ci coś.
                    Zacznij od zbadania, kim jest kobieta, jakie ma standardowe oczekiwania i jakie metody stosuje, by jej te oczekiwania się ziściły.
                    Tu uwaga. Nigdy bezpośrednio od kobiety nie dowiesz się czego oczekuje. To ty sam musisz z niej to wyczytać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka