Dodaj do ulubionych

Rozwód bo nie funduję jej wszystkiego

20.11.19, 12:24
Kochana żoneczka postanowiła mieć pierwszeństwo w związku. To że ja jak mężowie jej koleżanek nie siedzę pod pantoflem i uważam, że trzeba oszczędzać, inwestować a nie wydawać na każdą pierdołę nikomu do życia nie potrzebną, spotkało się z mocnym fochem z jej strony.
Postanowiłem że przeczekam, zapomni i jej przejdzie. Sam w tym czasie zrezygnowałem z zakupu nowego sprzętu do nurkowania czy zmiany naszej insigni na nowszy model (jak sobie żonka życzyła).
Nic nie dało. To postanowiłem wytłumaczyć, że jak teraz zainwestujemy dobrze to za 10 lat w wieku 40 paru pójdziemy na wczesną emeryturę i będziemy jeździć gdzie nam się podoba. No oberwało mi się, że o nią nie dbam!
A wczoraj wieczorem powiedziała, że dziecka nie zamierza mieć ze mną. Chce wystąpić o rozwód i powodem ma być mój brak zainteresowania nią jako rodziną i nie zaspokajanie jej podstawowych potrzeb.
Walczyć czy dać sobie siana?
Kobieta była kiedyś przyłóz do rany, gotowała i sprzątała, ja wykańczałem dom czy coś tam w ogrodzie robiłem. A nagle jej się odechciewa wszystkiego. No przecież nie szukałem baby co ma tylko leżeć i pachnieć!
Do pracy chodzi, z kumpelami na kawę czy piwo też od czasu do czasu, w domu nie trzymam na uwięzi i bądź tu mądry co ona naprawdę chce.
Obserwuj wątek
    • ktos_z_kosmosu Re: Rozwód bo nie funduję jej wszystkiego 21.11.19, 21:10
      Daj sobie siana.
      Spraw ty i ona nie zamykaj, ale odpocznijcie od siebie, a ty w tym czasie poważnie zrewiduj swoje ciągoty do inwestowania. Taka przerwa poskutkuje też tym, że dowiesz się, czy tło jej fochów to tylko pieniądze, czy też coś innego was od siebie oddala. Sądzę, że inne czynniki są w waszych relacjach bardzo prawdopodobne.
      W kwestii lokat, coś ci opowiem.
      Znajomy lokował, lokował i lokował, aż któregoś dna wyznał, że padł na kilkadziesiąt tysięcy. Gdy zapytałem go po ki cholerę realne, trudne do zdewaluowania pieniądze zamienił na gówno warte kwitki, odpowiedział - a w co miałem lokować?
      Na to ja mu odpowiedziałem.
      - W to w co banki lokują
      - A w co banki lokują? Zapytał
      - W siebie baranie, w siebie
      Kolego mądre inwestycje w kobitę, to nie jest wcale taki kiepski interes. Przy jednoczesnym zachowaniu męskich cech i zdrowego rozsądku, to świetny biznes. Takiej nigdy nie boli głowa, a jeśli boli to stwierdza, że tam jej nie boli i w seksie wszystko lubi byleby było ostro.
      No i kosmicznie pyszne ciasta ze śliwkami i nie tylko ciasta ci serwuje.

    • gyubal_wahazar Re: Rozwód bo nie funduję jej wszystkiego 23.11.19, 17:36
      Z resztą tego co zarabia, po dorzuceniu się do wspólnej michy, może robić co chce, podobnie jak Ty ze swoją.
      Jak znam życie, wg niej takie samo jak do własnej, ma prawo do Twojej kasy. Jeśli tak, to na moje bije babie, a ponieważ wyczuwa żeś (zakładam) w nią wpatrzony jak w obrazek, a koleżanki mają pantoflarzy z którymi robią co chcą, napuściły ją na taki perfidny szantażyk.

      Miej zasadę: zawsze sprawdzaj. Dzięki temu, oduczysz ją blefować. Wydrukuj jej wzór pozwu i jak tylko jeszcze raz wymówi słowo rozwód, podstaw go jej przed nos, mówiąc że terminy w sądzie są na styczeń, więc za 3 mce możecie być wolnymi ludźmi.

      Jeśli jej na Tobie zależy, natychmiast zmięknie jej fajka, pochlipie, przyzna się, że napuściły ją koleżaneczki i więcej tego nie zrobi. Jeśli zagra twardą piłkę tzn że ma Cię za nic i rozwód będzie dobrym rozwiązaniem, szczególnie, że nie macie dziecka. Słowem win-win scenario

      Powodzenia !
    • nieprawda.nieprawda Re: Rozwód bo nie funduję jej wszystkiego 28.11.19, 15:57
      Macie inne priorytety.
      Ty chcesz oszczędzać i inwestować w imię lepszej przyszłości. Żona chce żyć tu i teraz. Ani Ty jej nie przekonasz, ani ona Ciebie. Jeśli jest uczucie i wola kompromisu to możecie spróbować przez rozmowę wyjaśnić sobie co jest dla Was najważniejsze i na ile każde z Was jest skłonne pójść na ustępstwa. Jeśli sami sobie z takimi rozmowami nie poradzicie to można spróbowac terapii par zanim podejmiecie ostateczna decyzję o rozwodzie. Ale do tego musi byc wola obu stron.

      Żona ma rację, że nie chce mieć dzieci w obecnej sytuacji. Przy tak różnych podejsciach do finansów nierozwiazane konflikty na tym tle byłyby bardzo obciążające i prędzej czy później prowadzilyby do katastrofy.
      Możesz zaproponować żonie terapię, ale sam też musisz zrozumieć że rozmowa nie polega tylko na przekonywaniu drugiej osoby do swoich racji. Warto wysłuchać racji drugiej osoby i usłyszeć co dla Twojej żony jest ważne. I uzmysłowić sobie że w związku będzie dobrze tylko gdy obie strony będą się czuły dobrze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka