Po co komu rozwód? Dodaj do ulubionych


Znalazłem coś w sam raz na to forum. Rozwodowy temat i co dalej?
(Skopiowane z innego.Autor bonna1)

"Oto E : sliczna dziewczyna o urodzie modelki, filigranowa, o twarzy aniolka,
zawsze w centrum meskiego zainteresowania. Kilka lat chodzila z chlopakiem,
spokojny zwiazek, pobrali się. Maz duzo wyjezdzal, taki miał charakter pracy.
Jakies 3 lata wszystko sie dobrze ukladalo, az poznala w pracy pana X. Pan X
pelny wdzieku, intrygujacy, miał opinie najwiekszego podrywacza w okolicy,
zonaty, dziecko, od lat zdradzal zone z co ladniejszymi dziewczynami i
wszyscy o tym wiedzieli.
Od razu zwrocil uwage na E., ona nie oponowala, tez jej się podobal, zaczeli
się spotykac. Zakochala się do szalenstwa, swiata poza nim przestala
dostrzegac, nie docieraly do niej żadne argumenty znajomych, ze zle robi.
Niesamowity seks jakiego nigdy nie zaznala z mezem.
X zadeklarowal milosc, ze ona jest ta wlasciwa. Poznala jego dziecko i bardzo
je polubila. Spedzali wspolnie duzo czasu. Zapragnela zyc z X i urodzic mu
dzieci.
Nie wiedziala jak to powiedziec mezowi. Dlugo oszukiwala a maz udawal, ze nie
widzi ewidentnej zdrady a nawet jak się dowiedzial nie chcial dopuscic
mozliwosci rozwodu i utraty zony. Mowil ze kocha i prosil by spedzala z nim
swieta i rodzinne uroczystosci, żeby nikt nie widzial ze miedzy nimi się nie
uklada, żeby wszystko było po staremu.
A ona plakala, ze krzywdzi meza, ale marzyla tylko, żeby każdy moment zycia
spedzac z X.

Po wielu miesiacach emocjonalnych szarpanin postanowili, że się rozwodzą: ona
z mezem a X z zona. Od niej odwrocila się cala rodzina, najblizsi nie
zaakceptowali jej decyzji. Wyprowadzila się do wynajetej klitki czekajac by
zamieszkac z X.
X mimo sprawy rozwodowej był czestym gosciem u zony bo przeciez mieli dziecko
które bardzo kochal: dlatego u zony spedzil wiekszosc czasu w swieta, w
Wigilie, popoludnia... bo zona sobie nie radzila z cieknacym kranem, bo
trzeba było jej przywiezc zakupy, bo dziecko, bo tam X miał wiekszosc rzeczy,
komputer na którym potrzebowal pracowac...
E coraz czesciej plakala i była coraz bardziej zazdrosna o czas którego X
miał dla niej coraz mniej. Paradoksalnie wiecej czasu i zainteresowania jej
poswiecal gdy byli ukrywajacymi się kochankami, niż teraz gdy mieli okazje
być razem na co dzien.
X kupil mieszkanie w którym mieli razem z E zamieszkac. Mieszkanie kupil dwie
ulice od mieszkania zony. I z niezrozumialych wzgledow nie spieszylo mu się
do ostatecznej przeprowadzki. Minelo kilkanasie tygodni a mieszkanie stalo
puste, E czekala kiedy zaczna wspolne zycie naprawde we dwoje. X wzial nawet
kilka dni urlopu specjalnie by przewiezc rzeczy od zony do nowego mieszkania –
ale zdazyl w tym czasie przewiezc tylko koldre ...

E była na granicy wytrzymalosci nerwowej, ani prosba ani grozba nie potrafila
wymoc na X konkretnego dzialania dla ich wspolnej przyszlosci. Wczesniej, gdy
tylko kochala a nic od niego nie wymagala –wydawalo się ze laczy ich
niesamowite uczucie jakie tylko raz w zyciu zdazyc się może. Od kiedy zaczela
wymagac od niego konkretow, wyjawiac oczekiwania i zadac spelnienia obietnic
i wielkich slow o milosci o wspolnej przyszlosci –nagle X zaczal mniej
entuzjastycznie podchodzic do ich zwiazku. Zaczal robic uniki, zamiast
spelnienia obietnic i dalszej milosci dostawala ochlapy, puste slowa,
zapewnienia za którymi nie szlo dzialanie. Zaczela ja przerazac mysl iż może
go stracic, za może on jej już nie kocha?

Coraz czesciej z tego powodu się klocili a on ja oskarzal wina za te
nieporozumienia i wychodzil trzaskajac drzwiami. E plakala co dzien, czekala
na niego, kochala, szalala ciagle ne jego punkcie a rownoczesnie czyla się
potwornie zraniona jego postepowaniem. Przestala sobie radzic z emocjami,
wpadla w psychiczny dolek, zaczela brac coraz wiecej srodkow uspokajajacych
az najwierniejsze kolezanki zaczely się martwic czy to się nie skonczy na
leczeniu w zakladzie. E wyglada jak wrak czlowieka, niewiele zostalo z tej
slicznej dziewczyny która była zanim się ta historia zaczela... X stwierdzil,
ze on nie wie skad się wzial taki kryzys u E, ze on sobie z nia nie do konca
radzi, ze sama musi sobie poradzic z emocjami, i swa pomoc ograniczyl do
zdawkowych telefonow do niej z pytaniem czy się dobrze czuje. Maz E
zaproponowal jej wsparcie ale stawiajac wyrazne żądanie, ze tylko pod
warunkiem, ze do niego wroci i wszystko będzie milo jak dawniej... "


Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.