Dodaj do ulubionych

Życie zaczyna się... po rozwodzie.

12.05.05, 16:12
O ile oczywiście zwiazek który zostawiacie za sobą był
nieudany/toksyczny/odbierający chęć życia (niepotrzebne skreślić).
Jestem 3 lata po rozwodzie z kobietą z którą spedziłem 9 lat.
Rozstaliśmy się, ona w 3 miesiace znalazła sobie nowego partnera, a mnie się
wydawało że świat zawalił się na głowę. Nie było mieszkania, osób bliskich,
przyjaciół jak na lekarstwo. Wszystko wydawało się bez sensu, bez celu. Jedna
bardzo mądra osoba która znała mnie i eks powiedziała mi wtedy że rozwód to
najlepsza rzecz jaka mogła się zdarzyć w moim życiu. Potraktowałem to jak
bardzo ponury żart. Dziś wiem że to PRAWDA.
Zyję zupełnie inaczej. Przez te 3 lata wydarzyło się tyle że poprzednie 9
(szczególnie ostatnie) wydaje się tylko złym snem. Nie mam jeszcze stałej
partnerki ale myslę że na to tez przyjdzie czas, na razie cieszę się kazdym
dniem i czekam co przyniesie następny.
Do wszystkich którzy są: przed, w trakcie, lub tuż po rozwodzie mogę dziś
powiedzieć to co napisałem w tytule tego wątku.
Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • niewierna2 12.05.05, 16:50
    Chciałabym móc tez kiedys tak napisac...
    Zostały dzieci z Twojego związku? Bo to chyba wiele wyklucza?
  • farrell 12.05.05, 16:57
    Nie, nie mieliśmy dzieci, wydaje mi się jednak że również w sytuacji kiedy są
    dzieci i sa w wieku który pozwala im zrozumieć sytuację, pozostawanie w związku
    dla tzw. "ich dobra" jest pomyłkąi w końcu przynosi więcej szkód.
  • niewierna2 12.05.05, 17:01
    Mam włąsna definicje "dobra dzieci" i nie chodzi tu o pozostanie w związku..
    Tylko czy ja wytrzymam 3 lata sama?
  • farrell 12.05.05, 17:10
    Co masz na myśli:
    "Tylko czy ja wytrzymam 3 lata sama?"
    ???
  • niewierna2 12.05.05, 17:18
    Napisałes, ze jestes 3 lata po wszystkim, a ja nawet nie mysle o zakładaniu
    jakiejs sprawy rozwodowej..ciagle łudze się, ze coś sie wydarzy, co odwróci"
    zły los". Jak długo to potrwa? Kto wie?
    Ja nie umiem byc bez faceta, nie moge ciągle sama spać..A w końcu dzieci..mam
    im przedstawiac nowego tatusia? Wygodniej jest mówic,że tata mieszka osobno, bo
    razem sa kłótnie, na tym etapie takie wytłumaczenie wystarcza. No i zamkniete
    koło.
  • jarkoni 12.05.05, 17:21
    Wytrzymasz...Będziemy Cię wspierać najpierw duchowo, a potem pilnować Ci
    dzieci, jeśli nie mieszkasz na jakiejś Huculszczyźnie smile) ;
    Będzie dobrze,zobaczysz...Ja to utrwalam sobie od ponad półtora roku sam, a
    teraz z pomocą psychologa zaczyna działać...
    Cytat ze Stachury: Swiat jest piękny, podobno można to sobie wmówić przez
    częste powtarzanie...
    Nie daj się, jesteś warta tego, żeby było Wam dobrze, Tobie i dzieciom....
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • niewierna2 12.05.05, 17:25
    No dzieki za wsparcie, ale to tak fajnie się mowi jak dotyczy kogos innego..Ja
    chce tylko normalnej rodziny, to tak wiele?
  • nie_ma_nic 12.05.05, 17:40
    Niewierna, wytrzymasz, do samotnego spania też sie mozna przyzwyczaic
    wolałabys tak jak ja? od sześciu lat miec męza na kanapie? za scianą? niby
    razem a jednak osobno, lata juz całe
    wytrzymasz, ludzie wiele potrafią wytrzymac, zwłaszcza kobietysmile
    a do autora wątku: też chciałabym tak powiedziec, z całą stanowczością... i
    zacząc juz wszystko od nowa....
  • niewierna2 12.05.05, 18:29
    Ale ja sie nie chce do tego przyzwyczajać..Podobno zycie mamy tylko jedno, więc
    mam je zmarnowac tylko dlatego, że sie kiedys pomyliłam??? Pewnie nie bedzie
    łatwo, ale ja chcę powalczyć o normalność!
  • jarkoni 12.05.05, 17:58
    Niewierna to wbrew pozorom nie tylko wsparcie, bo fajnie się radzi komuś
    innemu..Choć rzeczywiście często-gęsto jest tak, że jesteś wspaniałym doradcą
    dla innych, prawdziwym "lekarzem dusz", a sam/sama ze sobą nie możesz sobie
    poradzić...
    Ale wbrew pozorom te proste rady są najbardziej skuteczne : BĘDZIE DOBRZE...
    A potem dopiero krok po kroku jak doprowadzić do tego jak to zrobić..
    Jestem mądrala bo już po kilku sesjach z mądrym psychologiem, nieźle płacę za
    te sesje, ale facet jest naprawdę mądry ( a jaki przystojny )...Wczoraj nawet
    paliliśmy sobie i luźna dyskusja...Ciekawe kiedy po koniaczek sięgnie...
    Mogę Ci wysłać na maila zeskanowane techniki relaksacyjne, niesamowite, ale
    działają...Plus wiedzę jak się odstresować i oddepresić(moje własne słowo)...
    Tak stopniowo..I wierz mi nie pozwolimy Ci mieć doła..Masa mądrych ludzi tu
    jest..
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • tricolour 12.05.05, 18:04
    ... rodzinę, to sie nie szuka faceta na boku.

    Nie mam zamiaru litowac się nad kimś, kto bez żenady pisze o zdradzie, a potem
    oczekuje "normalnej rodziny".
    Nie chiałbym takiej kobiety za zonę...

    smile)
  • niewierna2 12.05.05, 18:26
    No miło..Na szczęscie nie jestem "do wzięcia". Nie przyszło Ci do głowy, że
    szuka tylko ten kto nie ma? I wszystko kryje się w tym jednym zdaniu..
  • tricolour 12.05.05, 18:34
    ... jakie odniosem było niekorzystne.

    Faceta na stałe nie masz, a dziecko w drodze.
    Lubisz luksus i chwalisz się tym trochę, a pracy nie ma.
    Udajesz przed światem, że wszystko jest OK, a w rzeczywistości jest bardzo źle.

    Podstawowe pytanie, jakie ciśnie mi się na usta, to jaka jest prawda o Tobie.
    Czy prawda, to opis internetowy? Dlaczego jest on różny od tego, co widzą ludzie?
  • niewierna2 12.05.05, 18:47
    Nie napisałam,że lubię luksus. Jeszcze w trakcie studiów zaczęłam dobrze
    zarabiać( uczciwie dla ciekawskich)zwyczajnie się do tego przyzwyczaiłam,że
    mnie stać na zycie na bardzo normalnym poziomie. Nie dorabiaj sobie do tego
    teorii, że mam przewrócone w głowie od pieniędzy, proszę..
    Prace mam, tylko nietypową (czytaj: własna działalność, jak nie dopilnujesz to
    nie masz)
    Ludzie widza tylko to, co jest materialne, a miłośc, szczęscie itd w moim
    pojęciu zajmują inną kategorię.
    Teraz jasniej?
  • tricolour 12.05.05, 18:51
    Dlatego napisałem "ogólne WRAŻENIE". Nie piszę o rzeczywistości (której nie
    znam), tylko o wrażeniach po Twoich postach.

    Jeszcze ze czterysta linijek i okaże się, że jest całkiem dobrze z Tobą. Czego
    Ci życzę - rzecz jasna.
  • niewierna2 12.05.05, 19:01
    To juz zabrzmiało przesadnie optymistycznie...
  • india8 16.05.05, 11:56
    Nie przyszło Ci do głowy, że
    > szuka tylko ten kto nie ma? I wszystko kryje się w tym jednym zdaniu..

    I tu się z Tobą niezgodzę - tak zapewne często bywa, ale widzę że szuka też ten
    kto nie wie co ma, ten kto nie wie czego chce, ten kto zobaczył coś i mysli że
    to może bedzie fajniejsze.
    Zakładanie, że "szuka tylko ten kto nie ma" - b. popularna teoria (dla
    zdradzających niebywale wygodna - trzeba przyznać) - to mrzonki o jakiejś
    ponadprzecietnej samoświadomości człowieka.
    A tak bardziej alegorycznie - bywa, że to, czego szuka już dawno ma, tylko
    schował do jakiejś zakamuflowanej kieszeni. I kiedy już pójdzie szukac
    powtórnie, cośtam może znajdzie, a kiedys przypadkiem odkryje zawartość owej
    kieszonki. Co wtedy? Żal? Co komu po żalu, kiedy karawana poszła już dalej...

    fakt, może to nowe bedzie lepsze od tego co w kieszonce, ale może nie ...

    dlatego

    apel do wszystkich zdrajców:

    zanim skoczycie w bok zastanówcie się czy aby na pewno wam czegos brakuje, czy
    tylko chcecie skoczyc w bok - bo potem to już tylko uczuciowy mętlik, sieć i
    wmawianie sobie różnych uspokajaczy sumienia

    (to oczywiscie tylko dla tych, dla których zdrada stanowi jakikolwiek problem
    emocjonalnysmile
  • anybody1 16.05.05, 12:20
    zgadzam się z Tobą Indio, że to tylko wymówka. jeśli się czegoś szuka, jeśli
    wydaje się nam że potrzebujemy czegoś, czego nasz partner nam nie daje, to jest
    na to jeden prosty sposób: zamiast od razu skakać na boki i szukać czegoś
    lepszego - porozmawiać o tym. bo może druga osoba nie ma pojęcia że nam czegoś
    brakuje, że tak na prawdę jest to drobiazg.
  • india8 16.05.05, 12:43
    o to mi chodzi
    smile
    pozdrawiam
  • jarkoni 12.05.05, 18:39
    Tri wybacz, ale rozumiem trochę niewierną...Może nie do końca, ale trochę
    tak..Ja spotykałem się z kimś na poważnie kiedy była już decyzja o rozwodzie a
    czekałem tylko na pozew...Może to mnie trochę usprawiedliwia, bo ogólna opinia
    jest : rozwiedź się, a potem kogoś poznawaj, tak jest najbardziej uczciwie..
    Oczywiście ani niewierna ani jej mąż nie byli kryształowi ani tym bardziej
    wierni sobie...I chyba już mało ważne kto zaczął a kto się odwdzięczył..
    Mnie dziwi tylko, że niewierna nie mysli o rozwodzie skoro aż tak się
    posypało...Co tu ratować..
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • tricolour 12.05.05, 18:42
    ... żeby mieć co ZAOFEROWAĆ, kiedy sie pragnie normalnej rodziny.
  • jarkoni 12.05.05, 19:45
    A ja chciałbym normalnej rodziny, ale nie mam nic do zaoferowania (prawie nic),
    poza sobą...Mam być poza marginesem? Zadna niczego partia? Taki sobie?
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • latoja 12.05.05, 20:16
    Jarkoni, właśnie to, co jest w Tobie może okazać się najważniejsze i mieć
    największą wartość.Istotne jest, żebyś miał poczucie własnej wartości i mądrze
    wybierał kobiety.
  • farrell 12.05.05, 22:59
    Ktoś sensownie (moim zdaniem) kiedyś powiedział/podsumował to że warto
    wcześniej zrobić porządek ze sobą a potem szukać partnera:
    "Najpierw zbuduj zamek a jak już bedzie stał solidny i piekny to zaproś do
    niego księżniczkę"
  • jarkoni 13.05.05, 02:57
    Dzieki farrell, odczekam te kilka lat rozwodu i obiecuję, że nikogo nie poznam,
    żadnej kobiety...Potem zacznę budować zamek...Potem jak już koło 60 będę zacznę
    się rozglądać....Pewnie zdążę przed zejściem...A bez zamku mogę mieć chociaż
    kota lub chomika??
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • bezecnymen 13.05.05, 07:40
    lubisz.....z chomikiem?
    big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
  • niewierna2 13.05.05, 08:17
    Polecam króliki- bardzo miłe zwierzatka.. i mozna sie poprzytulać.
  • nie_ma_nic 13.05.05, 08:52
    Podstawowe pytanie brzmi: Niewierna czy Ty kochasz swojego męza jeszcze? Sama
    napisałas ze szuka sie czegos wtedy jak sie nie tego czegos na codzien (no, cos
    w tym stylu napisałassmile WIerzę, ze chcesz miec normalną rodzinę, większośc
    ludzi chce, ale czy chcesz napewno budowac tą rodzinę z męzem? Na jakich
    podstawach chcesz ją budowac? Sory, ale nawet jezeli by sie to udało, to z
    czasem sie posypie i tak (tak myśle), bo zasady sie u Was juz posypały,
    podstawy, a cięzko na tym cos budowac....I to co mówie, to nie jest teoria dla
    mnie, tylko ja potrzebowałam 6 lat by to zrozumiec....
  • anybody1 16.05.05, 11:31
    zgadzam się!
    też jestem trzy lata porozwodzie, jestem bardzo zadowolona z życia i choć
    ciągle sama, optymistycznie myslę o przyszłości, może to jakaś magiczna
    liczba? smile
    no właśnie, kiedyś czytałam że "leczenie się" z nieudanego związku trwa połowę
    czasu jego trwania. ciekawe.
  • farrell 17.05.05, 09:14
    Trzeba troche czasu żeby złapać równowagę smile
    ale u mnie to na szczeście nie trwało połowy czasu tylko około dwóch lat.
    Pozdrówka
  • anybody1 18.05.05, 09:06
    u mnie niby też, jakieś 2,5 roku. wydaje mi się że już od dawna trzymam
    równowagę, ale tak na prawdę... skąd w takim razie te dołki regularnie raz na
    jakiś czas? i dlaczego robię wszystko żeby nie być w nowym związku? może już
    nie umiem? czy Wy też tak macie, że szukacie byle prektekstu żeby stwierdzić
    że "to nie to" ?
  • bursztynowe 17.05.05, 15:13
    Przecież rozwód to tylko formalno-prawne usankcjonowanie rozpadu związku,
    rozpadu, który się już DOKONAŁ, związku, który nie istnieje - mam na myśli więź
    emocjonalną i to nie tą oparna na wzajemnej nienawiści i wrogości...
    Tak naprawdę rozwód jest jednoczesnie końcem i początkiem, tak jak wiele innych
    rzeczy, które nas spotykają


    a życie zaczyna się od poczęcia

    --
    Uczucia powstają i rozwijają się w umyśle, są przezeń przeżywane i w nim znowu
    się rozpuszczają. Są jak fale na morzu. Czy fale są samym morzem, czy też czymś
    różnym od niego?
  • wena10 17.05.05, 19:36
    Farrell, lubię takie posty i podpisuję się pod tym co napisłałeś na początku
    obiema rękami.
    O rany, ludziska, jak po rozwodzie jest dobrze! Bylejakość odchodzi
    w przeszłość i można nareszcie złapać pion.

    --
    Badź odważna. A jeżeli nie jesteś, udawaj, że jesteś. Nikt nie zauważy różnicy.
  • farrell 18.05.05, 15:32
    Na początku nie jest tak różowo, ja łapałem podły nastrój baaaardzo często, ale
    czas.... a potem było już coraz lepiej, pdstawa to chwila kiedy przestałem
    mieć wrażenie że skoro nie mam żony/narzeczonej to jestem do niczego i to
    wszystko to oczywiście moja wina.
  • anybody1 18.05.05, 16:06
    dla mnie podstawa to zasada "nie pić alkoholu jak jestem sama" smile
    jak się tego trzymam to jest całkiem nieźle smile
  • farrell 18.05.05, 16:45
    No nieeee, czerwone wino trzeba pić tylko w towarzystwie...
  • anybody1 18.05.05, 16:51
    no właśnie smile
  • farrell 18.05.05, 17:00
    Jak tak czytam Twoje posty to mam wrażenie że Twój nastrój jest w porzadku i
    samotny kieliszek Bordeaux raczej ci nie grozi smile
  • anybody1 18.05.05, 17:12
    rzeczywiście, nie jest najgorzej, a samotne wieczory przy łzawej muzyce z
    butelką wina już dawno mi się nie zdarzają smile
    narobiłeś mi smaku na Bordeaux, niedawno się przeprowadziłam, muszę sprawdzić
    czy na moi zadupiu można kupić dobre wino smile
  • farrell 18.05.05, 19:01
    Ech pewnie jakieś sympatyczne osiedle "tylko 15 minut" od centrum, developerzy
    zapominaja tylko dodać że do centrum handlowego wink wiem coś o tym też szukałem
    mieszkania.
    A wracając do bardziej miłego tematu to Bordeaux to tylko pierwsze skojarzenie,
    ostatnio piłem wspaniałe Cabernet Sauvignon. REWELACJA niestety troche mało
    budżetowe wink, dobrze ze dostałem 2 butelki w prezencie bo zakup to strach
    pomyśleć... To życze udanych poszukiwań.
  • anybody1 18.05.05, 19:37
    dokładnie tak smile 15 do centrum, a 10 do pracy smile tylko jest taki mały problem
    jak kompletny brak infrastruktury drogowej (czy jak to się tam nazywa) i
    dystans który powinnam pokonać w 10 minut pokonuję w 40 smile

    poszukiwania nie były udane. byłam w trzech sklepach i udało mi się znaleźć
    kilka rzeczy w stylu "sen sołtysa" i sophię. oczywiście pogardziłam, jutro
    odwiedzę pobliskie centrum handlowe smile na pocieszenie kupiłam pysznego
    guinessika smile
  • farrell 18.05.05, 20:18
    No, no IMHO znakomity wybór, a jak z towarzystwem do tego szlachetnego trunku ?
  • anybody1 18.05.05, 20:22
    kot abstynent, sztuk jedna smile
  • farrell 18.05.05, 21:15
    Czyli jednak bez towarzystwa, które mogłoby docenić talenty warzelnicze
    Irlandczyków smile
  • farrell 18.05.05, 17:04
    A propo watku "o sobie" smile , nie przeszkadza mi takie określenie, nie ma dla
    mnie żadnego znaczenia może brzmi odrobinę lepiej niż rozwodnik... ale będę
    pamiętał że tego typu określeń nie lubisz smile
  • anybody1 18.05.05, 17:15
    będę zobowiązana smile
    jeszcze okropnie nie lubię jak się do mnie mówi "Marto". zaraz mi przychodzą na
    myśl takie rzeczy jak "ciotko Marto", albo "Marto, podaj herbatę" smile
  • farrell 18.05.05, 19:04
    Tu sie nie zgodze smile nie znałem bliżej nigdy żadnej, Marty ale pierwsze
    skojarzenie jest jak najbardziej pozytywne, tak Marta to raczej ciepła i miła
    osoba przynajmniej po imieniu sądząc smile
  • anybody1 18.05.05, 20:40
    żeby nie "po imieniu sądząc" to bym pomyślała że to komplement smile ale i tak
    dziękuję smile
  • farrell 18.05.05, 21:17
    Prosze, ale to tak nie tylko po imieniu... ale coś nam sie tutaj prywatny watek
    tworzy smile
  • anybody1 18.05.05, 21:36
    na to wygląda smile
    może tylko my lubimy irlandzkie piwo smile właśnie
  • anja_pl 18.05.05, 22:40
    ciągnijcie dalej, czytam z wielkim zainteresowaniem tongue_out
  • anybody1 18.05.05, 22:58
    podsłuchiwałaś? wink)
  • anja_pl 18.05.05, 23:01
    ;-Ptongue_out
  • farrell 18.05.05, 23:15
    No na razie zmykam bo jak kazdy chłopiec własnie idę na premiere Gwiezdnych
    Wojen EIII. Dobrej nocy smile
  • anybody1 19.05.05, 10:41
    to dzisiaj chyba urlop, żeby odespać smile
  • farrell 19.05.05, 11:25
    Nie ma tak dobrze, najpierw film, potem troche dyskusji i 3 godziny snu a od
    8.30 w pracy ale mimo to humor niezgorszy, pozdrówka smile
    PS. A jak sie wczoraj udał wieczór???
  • anybody1 19.05.05, 11:57
    a jak film? to jedna z tych rzeczy którą trzeba zobaczyć, więc też zamierzam
    sie wybrać do kina smile

    p.s. wstyd sie przyznać, ale pracowałam do 2... fajnie się pracuje po piwie,
    człowiek jakiś lepiej jest nastawiony smile
  • farrell 19.05.05, 12:49
    anybody1 napisała:

    > a jak film? to jedna z tych rzeczy którą trzeba zobaczyć, więc też zamierzam
    > sie wybrać do kina smile

    Film bardzo dobry choć może nie rewelacyjny (oczekiwania rozbudzone maksymalnie
    i w końcu to ostatni Epizod), ale moim zdaniem niekoniecznie należy się
    kierować bo jestem fanem SW. Warto obejrzec EI i EII przed EIII bo nawiązań
    jest bardzo wiele. Jeżeli ogladać to tylko w kinie, rozmach i efekty
    niesamowite. Wybiorę się pewnie raz jeszcze...

    > p.s. wstyd sie przyznać, ale pracowałam do 2... fajnie się pracuje po piwie,
    > człowiek jakiś lepiej jest nastawiony smile

    no, no jestem pod wrażeniem, czyli dziś też jesteś niewyspana smile mam nadzieje
    że efekty są tego warte, ja się jakoś trzymam ale pewnie koniec dnia będzie
    trudny wink
  • anybody1 19.05.05, 13:15
    no właśnie tak sobie myślę że cała wartość tego filmu w efektach specjalnych i
    tylko kino wchodzi w grę smile

    jestem niewyspana smile a efekty rzeczywiście są, oszczędziłam pracodawcy trochę
    kasy z której nie zobaczę ani złotówki smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka