Dodaj do ulubionych

Jak uniknąć rozwodu ....

31.05.05, 14:41
oboje 33 lata - 6 lat po ślubie. Trzeba powiedzieć że wyglądaliśmy(wyglądamy)
na idealną parę. Kochamy się, to jest pewne. Nikt nikogo nie zdradza ani o
tym nie myśli. Problem w tym, że coraz mniej się sobą interesujemy. Kłotni
nie ma, są tylko czasem różnice zdań, ale to normalne. Życie nas
troszkę "osłabiło", coraz mniej mamy siły by się sobą cieszyć. Kryzys dotyka
każde małżeństwo, ale co robić by za parę lat na tym forum nie napisać "Mam
to za sobą". Ani ja, ani ona tego nie chcemy, ale co zrobić by do tego nie
dopuścić, tzn trwale zmienić obecną tendencję od "odchodzenia od siebie".
Prawdziwe problemy zaczeły się 3 lata temu od urodzin córeczki. To naprawdę
kochana istotka, ale bardzo absorbująca. Podczas gdy inne dzieci nawet młodze
dzieci są bardziej otwarte, samodzielne, nasza mała potrzebuje nas w każdej
sekundzie czasu gdy z nią jesteśmy. Oddajemy jaj całą naszą energie, by była
szczęsliwa i kochana, ale zaczyna nam jej brakować dla siebie sad(((

czas dla siebie mamy od 22-22.30, bo później padamy ze zmęczenia.... nie chce
dramatyzować, ale czuje się cholernie słaby i nie wiem jak to zmienić ...

może jakieś rady doświadczonych małżonków lub ex- z podobnymi problemami, by
nie dopuścić do dramatów życiowych ...

Zbyszek
Edytor zaawansowany
  • 31.05.05, 18:19
    dajecie się Zbyszku tyranizować temu swojemu maleństwu...ma juz 3 lata, czas
    najwyższy by nauczyło sie spedzac czas bez was.., czy nie chodzi do żłobka lub
    przedszkola?
  • 01.06.05, 11:43
    to sie tak fajnie mówi. Moze to temat na forum dziecko, a nie rozwód wink
    Generalnie sprawa nie jest taka prosta. Dziewczynka ma syndrom
    dziecka "nadwrażliwego". Jest nad wyraz nieśmiałe i niepewne. Boi sie muszek,
    stuków sąsiada i masy innych rzeczy. Przypomina mi troszkę moją siostrę. Super
    mądra i inteligentna, poliglotka o szerokiej wiedzy i wrecz niesamowitej
    pamięci, ale bardzo, bardzo wrażliwa. Ktoś kto nie miał doczynienia z takim
    dzieckiem tego nie zrozumie. Nasi znajomi i niestety czasem rodzina patrzą na
    nas jak na dziwaków, ale takie dziecko mimo swego niesamowitego uroku daje
    troszkę w kość naszym słabym nerwom. Takim dzieciom ( a pozniej dorosłym ) mimo
    wysokiego IQ jest naprawdę cieżko w życiu bo nie potrafią sie dostosować. Ja
    mam teorie. ze po prostu odbierają dużo wiecej sygnałow z otoczenia niż inni
    ludzie. To co po nas spływa, oni bardzo przeżywają. Ogladałeś pewnie film "6
    zmysł". Wprawdzie chodziło o zmysł "nieludzki", ale cała sytuacja i zachowanie
    dziecka było dokładnie takie jak u naszej małej. Kocham ją, ale jak sprawić by
    nie "zabiło" to naszego małżeństwa, nawet jesli nie mówie o prawnym rozwodzie,
    to co sprawic zeby cieszyc sie sobą a nie zyc obok siebie. Moze jak mała
    dojrzeje bedzie lepiej ?!?!?!? Moi rodzice sobie z siostrą poradzili. Pierwsze
    lata były pewnie dla nich też koszmarem, pozniej stała sie dla nich wielką
    radością, ale do dzis każde jej sprawy zyciowe bardzo przeżywają ....

    Zbyszek
  • 01.06.05, 14:35
    Hej mam 2 dzieci - tez na początku nas dzieliły teraz się rozwodzimy ale nie z
    ich powodu.
    rozwiązanie jest jedno-
    NIANIA - starsza wiekiem - romantyczna kolacja i sex do rana whotelu - jak
    wrócicie nawet poczucie winy że była caą noc z kimś innym nie będzie ważne.
    Wy nauczycie się, że dziecko jest członkiem a nie trzonem rodziny - dziecko
    zrozumie że potrzebuje kochających się rodziców szczęśliwych a nie słabo ze
    soba związanych
  • 01.06.05, 14:59
    aha......wobec tego ja nie widzę rady...albo to przeżyjecie albo nie
    wytrzymacie i coś pęknie ostatecznie...
  • 02.06.05, 00:42
    Zbychu, jedyne co przychodzi mi do głowy to zasięgnięcie porady specjalisty. W
    pewnej mądrej książce napisano, że problemy z dziećmi tam naprawdę są problemami
    z rodziacamki i ich niedokonałościami. I z perspektyw czasu i w lasnych
    doświdczeń potwierdzam to w 95%. Nie zawsze łatwo to dostrzec. Często dziecko
    jest pretekstem, usprawiedliwieniem itp
    Warto powalczyć o siebie, naprawdę warto, choćby w imię tego co was połączyło.


    Pozdrawiam...


    --
    Stolik nasz w nieważkości lamp krąży tu, krąży tam.
    Filiżanki - białe ptaki -lecą wprost w kolorowy dym,
    płyną w nim, giną w nim.
    Pan i pani zaszeptani, któż to wie, gdzie naprawdę są,

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.