Dodaj do ulubionych

Sakrament wymagany

16.08.05, 07:24
Hipotetyczna sytuacja, którą muszę przedyskutować (wątek kopiuję z innego
forum).
Jest sobie facet - kawaler z odzysku (ma ślub i cywilny i kościelny). Po
rozwodzie albo po rostaniu z żoną (rozwód to kwestia czasu). Poznaje
wspaniałą dziewczynę (wolną - pannę), jednak ze względu na swoją przeszłość
uczucie zamiast wybuchnąć ewoluuje powoli. Pojawia się co raz większe
zaangażowanie uczuciowe. Jednak ta kobieta chciała by mieć normalny kościelny
ślub, oczekuje tego sakramentu. Związek z rozwodnikiem to wyklucza, a na
dodatek w ten sposób popełnia grzech códzołóstwa. Co dalej? Rozstanie? Czy ma
zrezygnować ze swoich oczekiwań? Czy w takim przypadku kiedyś to się nie
odezwie?
Acha, unieważnienie małżeństwa nie wchodzi w rachubę.

--
Po prostu bida z nędzą... sad
Obserwuj wątek
      • anja_pl Re: Sakrament wymagany 16.08.05, 10:26
        julka1800 napisała:

        > moge zadac pytanie?
        > skoro ta kobieta wie ze zależy jej bardzo !! na slubie kościelnym to po kiego
        > czorta zaczyna w ogole interesowac sie rozwodnikiem?

        julka!!! podpisuję się obiema rękami,
        toż to samo na usta się ciśnie,
    • tricolour Typowy post... 16.08.05, 11:17
      ... gdzie wszystko jest zrelatywizowane...

      Napisz Bido jak jest, a nie zadawaj pytań, na które trudno udzielić odpowiedzi, bo nie wiadomo o co chodzi, o kogo chodzi itp.

      Oczekujesz rzeczowych wypowiedzi na hipotetyczne tematy?
      • bida_z_nedza Re: Typowy post... 16.08.05, 11:23
        Jest dokładnie tak jak napisałem. Dziewczyna związała się z facetem po
        rozstaniu z żoną (jeszcze bez rozwodu, choć to tylko formalność - tamto
        małżeństwo już nie istnieje i nie ma od tego odwrotu). Teraz pytanie co
        zwycięży - uczucie do rozwodnika, czy wiara i chęć przystąpienia do sakramentu
        małżeństwa.
        Uważam, że sytuację przedstawiłem w sposób jasny, nie budzący zastrzeżeń.

        --
        Po prostu bida z nędzą... sad
        • tricolour No to jaśniej... 16.08.05, 11:38
          Nie interesują mnie (a w większości i innych forumowiczów) czyjeś sprawy. Interesują nas własne i rzeczywiste.

          Jeżeli masz ochotę tu pisać, to zapraszamy, ale pisz o sobie.
        • anja_pl Re: Typowy post... 16.08.05, 12:26
          bida_z_nedza napisał:

          > Jest dokładnie tak jak napisałem. Dziewczyna związała się z facetem po
          > rozstaniu z żoną (jeszcze bez rozwodu, choć to tylko formalność - tamto
          > małżeństwo już nie istnieje i nie ma od tego odwrotu). Teraz pytanie co
          > zwycięży - uczucie do rozwodnika, czy wiara i chęć przystąpienia do
          > sakramentu
          > małżeństwa.
          >

          co zwycięży - czas pokaże, to są rozważania czysto hipotetyczne, nikt z nas nie
          siedzi w Niej, ani w Nim,

          rozwód czy to tylko formalność? jak uczy doświadczenie nie tylko, wiele się
          jeszcze może zdarzyć... Ty twierdzisz, że nie ma odwrotu, ale to Twoja opinia,
          a nie zaiteresowanych, obu stron
    • samasamosia Re: Sakrament wymagany 18.08.05, 09:38
      no dla mnie sytuacja jasna, nie obrażając niczich uczuć religijnych i wogóle ale ........ jesli to jest miłość to wogóle nie ma tematu jak dla mnie. w końcu jego mam tutaj przy sobie, a czy ze ślubem kościelnym czy cywilnym , przeciez to nie od Niego zalezy, co innego gdyby mógł a nie chciał, ale w obecnej sytuacji domyslam się ze chce a nie moze, to nie rozumiem jak mozna postąpić inaczej. Miłosc wszytsko przezwycięzy smile chyba ze ten co w niebie jest CI drozszy niż ten na ziemi - prosty wybór jak dla mnie.
      • anja_pl Re: Sakrament wymagany 18.08.05, 10:12
        samasamosia napisała:
        ...
        > Młosc wszytsko przezwycięzy smile

        wierzysz w to co napisałaś, że miłość wszystko przezwycięży?

        ja w to nie wierzę, i tak sobie myślę, że Ty także, niestety...
          • anja_pl Re: Sakrament wymagany 18.08.05, 10:33
            nawet,że obustronna miłość pokona wszystko nie wierzę,

            odetniecie się od rodziny, przyjaciół, znajomych,
            zmienicie miejsce zamieszkania, kraj,

            i po gorących uniesieniach przyjdzie czas na codzienność, w chwilach trudnych
            dla związku nie będziecie mieli oparcia w nikim, zostaniecie sami, i pojawi się
            pytanie czy warto było odcinać sie od korzeni, pojawią sie pretensje i żale, że
            ja dla ciebie wszystko, nawet swoje przekonania, rodzinę a ty nie ....

            dlatego nie wierzę,

    • kasia9873 Re: Wiecie co myśle? 18.08.05, 10:21
      Życie to ciagłe dylematy. Nigdy nie jest tak, że wybieramy to co jest
      najlepsze. Czasami pod wpływem emocji nie działamy racjonalnie. Jak zwykle
      uczucia biorą górę. Później trzeba ponosić konsekwencje. A co gorsza
      konsekwencje ponoszą nie tylko ludzie,którzy wchodzą w taki związek, ale
      również dzieci z takich związków (problem z ochrzczeniem, przystapieniem do
      pierwszej komunii świetej).
      Zgadzam się z Julką i Anją, że powinno się to wszystko przemysleć, zanim
      wejdzie sie w związek z takim mężczyzną, w sutuacji, gdy jest się wierzącym, a
      wiara nie dopuszcza życia w grzechu.

      Przyznam się, że tez kiedyś o tym myslałam, co by było gdyby. Moje małżeństwo
      zawarte w kościele przed Bogiem jest nadal ważne.
      Mysle, że gdybym się naprawdę zakochała emocje wzięlyby górę, choć dylemat
      byłby ogromny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka