Dodaj do ulubionych

Jak długo można przeciągać sprawę rozwodową ?

23.11.05, 15:35
Sprawa dotyczy moich teściow. Teść wyjechał za granice ale ma tutuaj swojego
adwokata który jest jego pełnomocnikiem w sądzie i ma za niego (za teścia)
załatwić rozwód. Teściowa zapowiedziała ze rozwodu mu nie da chyba ze zostawi
jej mieszkanie ale teść chce podziału majątku. Teściowa wobec tego faktu
twierdzi że nigdy nie zgodzi się na rozwód. W związku z tym moje pytanie do
was: Jak długo to jeszcze może potrwać, czy naprawdę teść nigdy nie dostanie
rozwodu jesli ona nie wyraża na to zgody ? Dziękuję z góry za wszystkie
opinie.
Edytor zaawansowany
  • 23.11.05, 15:54
    może odpowiem ja smile
    mój "eks" wyjechałza granicę. Ja wniosłam pozew o rozwód w lutym. We wrześniu
    była I i II sprawa. W październiku sprawa III - dostałam wtedy rozwód. Mój eks
    na rozwód zgody nie wyraził.
    Sytacja więc chyba w miarę podobna.
    Czy trwało to długo?
    Raczej nie smile
  • 23.11.05, 16:13
    No tak ale czy miałaś rozwód z orzekaniem o winie ? Bo teściowa chce z jego
    winy. Poza tym jak już wspomniałam jest jeszcze podział majątku na który ona w
    żadnej mierze nie chce się zgodzić. Ta sprawa powoli wykańcza całą rodzinę,
    bardzo chciałabym żeby rozwiedli się jak najszybciej.
  • 23.11.05, 17:10
    Przy okrzekaniu winy może trwac i trwać i trwać...
    O ile obie strony tak chcą. Znaczy nie chcą zakończyć.
    Znany mi przypadek trwał 7 lat, dzieci dorosłe, majątek podzielony, tylko widać
    im sie nudziło
    Nie mogli się rozstać...

    --
    Najlepszą rzeczą jaką możemy zrobić dla naszych bliskich, to jest po prostu
    bycie szczęśliwymi
  • 23.11.05, 17:38
    Zapomniałam dodać że podobno jest takie prawo że po 5 latach prowadzenia sprawy
    rozwodowej musi byc orzekany rozwód czy to się komuś podoba czy nie, wiadomo
    wam coś na temat takiego zapisu ?
  • 23.11.05, 17:42
    chyba raczej trzeba zacząć postępowanie od początku... hehehe

    --
    Najlepszą rzeczą jaką możemy zrobić dla naszych bliskich, to jest po prostu
    bycie szczęśliwymi
  • 23.11.05, 22:24
    chciałam rozwód bez orzekania o winie.
    Wyszło z wina pół na pół.
    Podziału majątku nie było. Tu trzeba poszarpać się na nowo, ale to już na
    miejscu i na razie nie bardzo mi się chce to robić.
  • 23.11.05, 22:45
    Należy zastosować łagodne środki perswazji wobec obojga.
    por.
  • 23.11.05, 18:17
    Nie ma tematu podział majątku na sprawie rozwodowej chyba, że wszystko uzgodnione....
    Mieszkanie czyje?
    Przy orzekaniu z winą, może być opcja-sprzedanie mieszkania i podział na pół-widziałam taki wyrok rozwodowy.
    A jeżeli ona chce z jego winy, musi dostarczyć dowodów, ma jakieś? Być może szybciej i taniej byłoby w takiej sytuacji zgodzić sie na orzeczenie winy?
    Chyba, ze teść ma dowody połowicznej winy żony-wtedy z winą na pół.

    A trwać może długo...
    A jaka jest Twoja rola w tym wszystkim?
    W końcu adwokat powinien mieć doświadczenie (odbieram, że jesteś po stronie teścia-może się mylę)
  • 23.11.05, 18:46
    akacjax napisała:

    > Mieszkanie czyje?

    Obydwojga, razem są współwłaścicielami.

    > Przy orzekaniu z winą, może być opcja-sprzedanie mieszkania i podział na pół-
    widziałam taki wyrok rozwodowy.

    Teść chciałby tak, pół na pół.

    >Być może szybciej i taniej byłoby w takiej sytuacji zgodzić sie na orzeczenie
    winy?

    Teściowa widzi winę męża bo ten ma już kogoś i kocha swoją nową partnerkę z
    wzajemnością, a on widzi jej winę (brak pożycia przez długi czas .... skąd to
    wiem? sami mi o wszystkim powiedzieli....ze szczegółami....)

    > A jaka jest Twoja rola w tym wszystkim?

    Emocjonalna ... lubię teścia, nigdy tego nie ukrywałam, bo i on od początku
    darzył mnie ojcowską sympatią, nie chciałam się wtrącać w ich małżeńskie
    sprawy, teściowa mi o wszystkim sama powiedziała żądając bym się od teścia
    odwróciła, czego nie zrobiłam bo nie chciałam brać niczyjej strony, efekt jest
    taki że teściowa nie chce mnie znać, ani swojego syna czyli mojego męża za to
    że się nie odwrócił od ojca ... a co najgorsze odtrąciła swojego wnuczka czyli
    nasze dziecko.... bo mamy kontakt z teściem i on bardzo kocha swojego
    wnuka ...dlatego pytam jak długo jeszcze ? 5 lat ? Podjudzania, obrażania,
    wyzwisk, szantażu emocjonalnego ....Bo iskierkę nadziei mam jeszcze że może
    jeszcze pokocha swojego wnuczka, jak skończy się ten rozwód i sprawa
    ucichnie ...
  • 23.11.05, 18:53
    ... więc licz się z tym, że mocno oberwiesz od obojga rozwodzących się i
    zostaniesz znienawidzona.

    Moje zdanie jest niezmiennie stałe, że należy dbać o własne sprawy czyli swoją
    rodzinę - męża i dziecko.
  • 23.11.05, 19:12
    Źle mnie zrozumiałaś, ja nie chce włazić w niczyje życie, to oni wleźli w
    nasze, mieszając nam w głowach i używając szantażu emocjonalnego, przychodzili
    do nas do domu i podjudzali jedno do drugiego, a najbardziej teściowa która
    zapowiedziała że mamy stanąć po jej stronie, a my właśnie nie chcieliśmy stawać
    po niczyjej, bo wiemy że wina jest obydwojga. Ja też nie chcę się nikomu żalić
    i nie było moim zamiarem wywlekanie moich emocji na tym forum, chociaż emocji
    we mnie wiele narosło i to bardzo negatywnych w związku z całą tą sprawą. Ja
    chciałam się tylko zapytać was ile może trwać taki rozwód, bo uważam że właśnie
    na tym forum są ludzie którzy mogą mi odpowiedzieć na to pytanie. A najbardziej
    na świecie zależy mi na spokoju swoim, męża i syna, ale wiem że dopóki rozwodu
    nie będzie to o spokoju mogę tylko pomarzyć.
  • 23.11.05, 19:18
    Rozwód może trwać latami. Całymi latami jeżeli strony zechcą ze sobą walczyć...
  • 24.11.05, 13:03
    Moj adwokat opowiadal o sprawie o podzial majatku, trwajacej przeszlo 6 lat
    (tzn ona trwa od 6 lati konca nie widac) a zasadniczym punktem tego podziału
    są............. przedwojenne przescieradła.....


    --
    FELICJA

    "Biednemu zawsze wiatr w oczy wieje, a bogatemu diabeł dzieci kołysze"
  • 24.11.05, 13:06
    Ty chyba żartujesz?!
    Oni zapewne lubią się ze sobą kłócić... Bo gdyby się chcieli naprawdę rozejść,
    to któreś z nich by machnęło na te prześcieradła ręką?...

    A może ja się nie znam, bo nie mam żadnych przedwojennych prześcieradeł big_grin
  • 26.11.05, 16:27
    Nie wiem ludzi nie znam w ogole, natomiast sprawa o podzial majatku jest (moze
    byc?) niezalezna od rozwodowej...

    --
    FELICJA

    "Biednemu zawsze wiatr w oczy wieje, a bogatemu diabeł dzieci kołysze"
  • 26.11.05, 17:44
    Istnieje szybsza i tańsza obsługa podziału majątku. Wystarczy, że małżonkowie
    oświadczą przed notariuszem swoje decyzje. Gdyby były problemy z uczciwym
    podziałem, można zasięgnąć opinii rzeczoznawcy majątkowego. To ścieżka jest
    bardzo popularna.
    por.
  • 27.11.05, 04:07
    najlepiej jak nie chcą się szybko rozwieść(a z twoich wypowiedzi wynika że nie),
    to niech się pozabijają. Będzie ciekawiej i śmieszniej.
    Jężeli tak lubisz teścia to poradź mu żeby zachował się jak prawdziwy facet.
    Niech spakuje jedną torbę z ciuchami i odejdzie zostawiając swojej byłej
    wszystko i zgodzi się na rozwód na jej warunkach. Ona kiedyś i tak zatęskni za nim.
    I moze przyjdzie taki dzień że obudzi się z przysłowiową "ręką w nocniku".
    A jak nie to rozwód może potrwać i 10 lat...
    --
    "Nie poznaję kolegi, cicha woda..."
  • 27.11.05, 12:48
    Nie pozabijają się bo teść wyjechał z kraju i nie chce na oczy widzieć swojej
    żony, wynajął adwokata. Dlatego się nie pozabijają, chociaż było blisko -
    teściowa ganiała teścia z nożem. Mówię wam ... horror ... chociaż z drugiej
    strony faktycznie mogło to dla niektórych śmiesznie wyglądać ... jak z
    meksykańskiej telenoweli ...
    Spakował się i wyjechał, tylko nie rozumiem dlaczego w Twojej opinii prawdziwy
    facet to taki który ma oddać cały dorobek własnego życia tylko dlatego że nie
    chce żyć z żoną ? Ja tak nie uważam. Sama mam znajomą która przy rozwodzie jak
    najszybciej chciała się rozliczyć z mężem, tylko dlatego żeby mogła dalej żyć w
    zgodzie z samą sobą i nic nie zawdzieczać swojemu byłemu, mimo że jest on
    bardzo majętnym człowiekiem i podział majątku mu "wisiał".
    Co do teścia ....Ciężko pracował (typ pracoholika) i nie widzę powodu żeby nic
    nie dostał przy podziale majątku. Oczywiście pracowali razem i teściowej jak
    najbardziej się należy druga połowa. Była dobrą gospodynią, dbała o dom,
    pracowała zawodowo, to jej muszę przyznać. Dlatego uważam że nalezy się każdemu
    po połowie. Ale to jest moja opinia którą noszę w sobie... tzn. teraz dzielę
    się nią z wami.
  • 27.11.05, 14:28
    ... też zostawiłes byłej żonie cały majątek? Cudzym sie łatwo rozporządza...

    smile

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.