Dodaj do ulubionych

A co czuja nasze dzieci?

12.04.06, 23:03
Prosze, napiszcie jak wasze dzieci przezyly rozwod? Co im powiedzieliscie? Ze
tatus zostawil, ze nie kocha juz? W jakim byly wieku wtedy? Jak to wplynie na
ich dalsze zycie? Jak myslicie? Moze nie beda w stanie ulozyc sobie zycia, bo
nie mialy dobrego MODELU, bo nie widzialy milosci i szacunku, tylko wrogosc i
klotnie? Czy matka moze zastapic matke i ojca? Czy powinna szybko znalezc
kogos na miejsce ojca, a moze lepiej zostac sama i poswiecic sie dziecku?
Ciagle mam rozterki w tej kwestii.
Edytor zaawansowany
  • kruszynka301 12.04.06, 23:19
    Na razie jeszcze za wcześnie na rozterki.
    Nic na siłę, jeżeli w przyszłości kogoś poznasz, to wtedy dopiero będziesz wiedzieć, jakie konkretnie problemy mogą się pojawić.

    Moje dziecko w momencie rozwodu miało niecały roczek, więc trudno mówić o jakimkolwiek przeżywaniu rozwodu. Wkrótce po rozwodzie poznałam mojego obecnego męża, więc tak naprawdę córeczka nie była świadoma, co się dzieje.
    Pierwszy raz o to, dlaczego z jej tatą nie jesteśmy razem, zapytała niedawno, czyli 5 lat po rozwodzie. Powiedziałam jej, że niestety nam nie wyszło, i każde z nas ma nową rodzinę. Pokiwała główką i pobiegła w swoją stronę.
    Córeczka ma dobry kontakt ze swoim ojcem, przyrodnim rodzeństwem i żoną eksa. Nigdy też ani ode mnie, ani od eksa nie słyszała niczego złego na temat drugiej strony, więc nawet nie jest świadoma, że coś było nie tak. Nigdy też nie była świadkiem wrogości i kłótni pomiędzy mną i eksem, ani tym bardziej obecnym mężem

    Lizy, pamiętaj, że na wszystko przyjdzie czas, nie myśl nawet o znajdywaniu zastępstwa dla dzieci, ani tym bardziej na poświęceniu się i zostaniu samej - naprawdę, wszystko się z czasem poukłada. Na razie musisz dojść do siebie, zacząć żyć przede wsszystkim dla siebiewink.
  • 5aga5 12.04.06, 23:27
    Mój syn miał 2.5 roku.
    Nie zabraniałam, choć każdą wizytę u ojca przypłacałam silnymi nerwami ( ojciec
    lubił pochlać )
    Zawsze był problem z płaceniem jakiejkolwiek kasy ( syn ma już 20 lat ), a
    przez ostatnie 5 lub 6 lat ojciec zupełnie stracił z nim kontakt ( z płaceniem
    włącznie )
    Czy nie będą w stanie ułożyć sobie życia? chyba to błędne myślenie. Mój syn dba
    o swoją siostrę ( ma 18 m-cy ) lepiej jak ojciec.
    Szukanie ,, zastępczego " ojca na siłę to bzdura. Jak trafiłam na ,, kogoś " to
    z nim konsultowałam swoje decyzje. Jasne, że nie był to główny wyznacznik, ale
    liczyłam się ze zdaniem syna.
  • anka611 12.04.06, 23:30
    U ciebie ulozylo sie gladko, bo mialas mlodsze dziecko. Moj syn ma 7 lat i mocno
    przezyl odejscie ojca. Tez mam rozterki, tez nie wiem co powiedziec. Unikam
    rozmow, albo robie to "na wesolo". Syn tez unika, bo nie chce mnie martwic. Przy
    mnie trzyma moja strone, a jak jest z ojcem to jego strone, czyli chce dogodzic
    wszystkim...Smutne.
  • 5aga5 12.04.06, 23:38
    Masz rację.
    Mniejszy problem jest z mniejszymi dziećmi, ale to jednak też problem.
    Dziecko widzi że dzieciaki wychodzą na podwórko z tatusiami, bawią się z nimi,
    szaleja na rowerach, maja męskie sprawy typu: samochody itp.
    Starszemu czasami udaje się wytłumaczyć, a młodszy tylko krzyczy: a gdzie tata?
  • to.ja.kas 13.04.06, 08:35
    Moja córka miała 7 lat. Odkąd jest po rozwodzie przestała płakac po nocach,
    śmieje się częściej, lubi byc w domu.

    O tym, że nie zawsze rozwód jest dla dziecka złem pisałam już na tym forum.
    Pisałam też o tym, że ja bardzo chciałam by rodzice się rozwiedli. Nie było w
    ich związku patologii, ale był chłód, dystans, kłótnie. Miałam jako dziecko
    tego dość. I nie raz m ówiłam i mówie im do tej pory, że sa dobrymi rodzicami -
    każdy z osobna, ale jako team sie nie sprawdzili. Chciałam jako dziecko ich
    rozwodu.

    Jaki wizerunek rodziny ma moja córka? Taki jak prawie 50% innych dzieci. Jest
    kochana, jest szczęsliwa, jest wrażliwa, jest czuła, jest wspaniała. Dużo
    rozmawiamy. mamy rodzinę i przyjaciół. Mam nadzieję, że wybierze dobrze.
  • berek_76 13.04.06, 11:30
    > Prosze, napiszcie jak wasze dzieci przezyly rozwod? Co im powiedzieliscie? Ze
    > tatus zostawil, ze nie kocha juz? W jakim byly wieku wtedy? Jak to wplynie na
    > ich dalsze zycie? Jak myslicie? Moze nie beda w stanie ulozyc sobie zycia, bo
    > nie mialy dobrego MODELU, bo nie widzialy milosci i szacunku, tylko wrogosc i
    > klotnie? Czy matka moze zastapic matke i ojca? Czy powinna szybko znalezc
    > kogos na miejsce ojca, a moze lepiej zostac sama i poswiecic sie dziecku?
    > Ciagle mam rozterki w tej kwestii.

    Nigdy nie przysżłoby mi do głowy powiedzieć dzieciom, że tata ich już nie kocha.
    Nie mogliśmy być razem - bywa. Ale dzieci nadal kocha. I przy tym będe się
    upierała, dopóki sił starczy.

    Dla dobra dzieci matka powinna żyć tak, jak należy - być uczciwym, szczęsliwym
    człowiekiem. Nie starać się na siłe nikomu niczego poświęcać, nie robić z siebie
    cierpiętnicy. Pokazać dzieciom, że o jakości naszego życia nie decyduje ten, kto
    z nami mieszka, tylko to, jakimi ludźmi jesteśmy.

    Na pewno trzeba się liczyć z tym, ze dla dzieci ojciec jest postacią ważną. Dla
    mnie najtrudniejszym problemem jest/będzie, jak nie krytykować ojca, nie dając
    równocześnie aprobaty jego czynom. Ale staram się wypracować jakąs metodę. I
    zawsze pamiętam, że to ja popadłam w konflikt z mężem, a nie moje dzieci. One
    powinny mieć tatę i nie moge dla swojego widzimisię naruszać tych relacji, które
    są dobre i zdrowe dla nich.

    Lizy - nie myśl o tym, jak powinnaś ułożyć życie swoim dzieciom. Myśl o tym, jak
    powinnaś ułożyć życie swojej nowej rodzinie - czyli sobie i swoim dzieciom. Nie
    traktuj siebie jako dodatku do nich.
    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
  • burza4 13.04.06, 13:13
    lizy napisała:

    > Prosze, napiszcie jak wasze dzieci przezyly rozwod? Co im powiedzieliscie? Ze
    > tatus zostawil, ze nie kocha juz?

    Boże uchowaj od takich pomyslow! matki tak przedstawiające sprawę należałoby
    przymusowo wysyłać na psychoterapię. Mówiłam dziecku, że oboje kochamy ją
    nadal, tyle, że nie możemy mieszkać pod jednym dachem.

    W jakim byly wieku wtedy? Jak to wplynie na
    > ich dalsze zycie? Jak myslicie? Moze nie beda w stanie ulozyc sobie zycia, bo
    > nie mialy dobrego MODELU, bo nie widzialy milosci i szacunku, tylko wrogosc i
    > klotnie?

    Córka miała 4 lata, nie sądzę żeby miała problem z ułożeniem sobie życia z
    powodu rozwodu, bo wrogość i klótnie widziałaby gdybyśmy się nie rozwiedli.
    Wtedy dopiero miałaby fatalny model rodziny. A teraz widzi model, kiedy rodzice
    po rozwodzie nie kłócą się, nie warczą - są przyjaźnie do siebie nastawieni. Bo
    nasze konflikty wygasły razem z rozwodem.

    Czy matka moze zastapic matke i ojca? Czy powinna szybko znalezc
    > kogos na miejsce ojca, a moze lepiej zostac sama i poswiecic sie dziecku?
    > Ciagle mam rozterki w tej kwestii.

    Poświęcenie się dziecku jest chore. Dziecko nie potrzebuje poświęcenia,
    potrzebuje NORMALNOŚCI. Tę normalność możesz albo stworzyć sama, co jest
    wariantem niepełnym, albo z kimś - co tez nie gwarantuje sukcesu, bo trudno
    komuś obcemu zastąpić ojca.
  • libra22 13.04.06, 20:55
    Mój syn najbardziej cierpiał kiedy rozstawaliśmy się, ale jego ojciec z nami
    mieszkał i dlatego nie mówiliśmy mu co się dzieje, choc zapytał o to raz -
    skłamaliśmy. Cierpiał z powodu tego, że co innego widział, a co innego mu
    wmawialiśmy. I to było najgorsze. Kiedy już powiedzieliśmy mu, że tata się
    wyprowadza, płakał bardzo, ale po wyprowadzce uspokoił się. Zapewnialiśmy, że
    kochamy go oboje. Ja mówiłam, kiedy widziałam, że jest to potrzebne, że tata go
    kocha. Ja sama bardzo uspokoiłam się po wyprowadzce męża i syn także. Mój
    spokój wpłynął na jego spokój. Teraz (ale to świeże jest) jakoś chyba normalnie
    traktuje rzeczywistość. Mamy swój rytm dnia we dwoje.
    Mały ma swoje łóżko w mieszkaniu ojca. Chętnie do niego jedzie raz na dwa
    tygodnie.
    Faktem jest, że mąż nie ma nowej rodziny. Nie wiem co będzie jak ją kiedyś
    założy.
  • kurka_wodna2 17.04.06, 19:59

    Już po świętach,kolejnych bez ojca dla mego dziecka.
    Zostawił je, otoczył obojętnością,dystansem, dyskrecją swego życia.
    Nie wiemy nawet,czy ma kolejną rodzinę,dzieci,co robi...
    Jednak nadszedł taki czas,że moje dziecko teraz zabiega o mój komfort
    psychiczny, wyciąga mnie na spacery,wyprawy.Przyjażnimy się ,oboje już jesteśmy
    dorośli.
  • brzoza75 17.04.06, 20:00
    zazdroszczę Ci to ja dbam na razie o komfort psychiczny mojej małej smile
  • scriptus 17.04.06, 20:07
    lizy, moim zdaniem pytasz o głupoty, ale moje małe nawet nie znoszą złamanej
    wzmianki o jakimś rozwodzie, choć to od dawna śmierdzi i wisi w powietrzu sad((((
    --
    Optymista, to źle poinformowany pesymista.
  • lizy 18.04.06, 23:01
    Przykre, ze watek "a co czuja nasze dzieci" traktujesz jak glupote. Dla mnie
    krzywda wyrzadzona najmniejszym jest znacznie bolesniejsza niz to, ze zakonczylo
    sie malzenstwo i zawalil moj swiat tak misternie budowany przez lata. Dorosli
    potrafia zrozumiec, dzieci nierozumieja i cierpia. Sama jestem dzieckiem
    rozwiedzionych rodzicow. Pamietam jak z zazdroscia patrzylam na ojcow bawiacych
    sie z dziecmi, jaki wstyd mnie ogarnial kiedy pytano mnie o tate, a ja go nie
    znalam itp.
    Ale nic nie poradze, ze niektorzy sa egoistami i interesuje ich wylacznie wlasna
    d...a.
  • burza4 19.04.06, 16:19
    lizy napisała:

    Dorosli
    > potrafia zrozumiec, dzieci nierozumieja i cierpia. Sama jestem dzieckiem
    > rozwiedzionych rodzicow. Pamietam jak z zazdroscia patrzylam na ojcow
    bawiacych > sie z dziecmi, jaki wstyd mnie ogarniał kiedy pytano mnie o tate, a
    ja go nie > znalam itp.

    Lizy, ty nie możesz przekładać swoich doświadczeń na dzieci. Kiedyś faktycznie -
    rozwód rodziców był tematem wstydliwym, teraz - niestety to dotyczy tak wielu
    dzieci, że spowszedniał i nikt się tym nie ekscytuje.

    Inna sprawa to kontakt ojca z dziećmi - ty swojego nie znałaś, ale czy coś
    wskazuje na to, żeby w przypadku twojego męża miało się to powtórzyć? tylko od
    was zależy, czy zachowacie się dorośle w tej trudnej sytuacji - dla dobra
    dzieci właśnie. CZamu dzieci miałyby go nie znać, zazdrościć innym, że ojcowie
    się z nim bawią?

    swoją drogą - czytałam w gazecie, że z badań wynika jakoby polscy ojcowie
    poświęcali dzieciom mniej czasu niż na wypalenie papierosów w ciągu dnia,
    więc... w niektórych przypadkach kontakt weekendowy to więcej czasu niż panowie
    poświęcali dzieciom w pełnej rodziniesad
  • scriptus 20.04.06, 15:20
    Czytam i coś mi się nie zgadza, rzeczywiście tak napisałem, brzmi to dość
    niestosownie, przepraszam Lizy. Nie uważam, że temat, co czują nasze dzieci, to
    głupota, dla mnie to sprawa podstawowa, musiałem się odnieść do czegoś, co
    przeczytałem w tym, albo innym poście, nie potrafię tego teraz ustalić. Zdarza
    mi się pisać pod wpływem depresji, czy wzburzenia, lecz zwykle wiem, co piszę, w
    tym wypadku tak nie jest.
    Ja bardzo się martwię tym, co przeżywa moje potomstwo, nie sądzę, żeby łatwo
    pogodziły się z faktycznym rozpadem rodziny, o akceptowaniu innego partnera
    "jako taty" już nie wspominam. Co innego jest przyjąć do wiadomości, a co innego
    zaakceptować i pogodzić się z faktami. Jesteśmy bardzo blisko związani i
    spędzamy razem dużo czasu. Syn nawet przychodzi po szkole do mnie do pracy
    odrobić lekcje, czy pograć na komputerze
    --
    Optymista, to źle poinformowany pesymista.
  • lizy 20.04.06, 22:41
    Nie ma problemu scriptus, zwyczajne nieporozumienie. Wszyscy wiemy, ze dzieciaki
    cierpia. Nie wiem jak to wszystko wytlumaczyc malemu. Czuje sie ciagle winna.
    Moze moglam to ratowac dla dziecka...Sama nie wiem.....
  • storczykowa 26.04.06, 13:21
    No właśnie, co czują dzieci? Czy ktoś mógłby mi pomóc? Piszę pracę magisterską
    na temat: jak rozwód wpływa na osobowość dziecka. Jeśli ktoś z państwa miałby
    ochotę mi pomóc i opowiedzieć jak rozwód przeżywają dzieci to bardzo prosze o
    kontakt: martencja@.wp.pl Rozumiem, że nie jest to temat łatwy i nie każdy chce
    sie otworzyć i opowiadać o problemach swojej rodziny. Jednakże jeśli ktos
    chciałby mi pomóc to byłabym bardzo wdzięczna i postrałabym się odwdzięczyć.
    Pozdrawiam. Marta

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.