dowody zdrady Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mam do was takie pytanie ,moze pomozecie.Czy mozna w sądzie przedstawic jako
    dowód sprawy listy mailowe i bilingi telefoniczne? Najgorsze ze tel nie byl
    wlasnoscia męża, ale z niego korzystal.A co z listami moze sie wyprzec? czy
    sad takie dowody uznaje za wiarygodne? Nie mam zadnych realnych swiadkow na
    tę zdrade, zdjecia jakie mam to tez tylko sama kochanka na nich- znalezione w
    kompie.Istnieje ewentualnosc ze on powie , nie wiem co to za zdjecia i tych
    listów tez ja nie pisałem?
    • bilingi jesli telefon byl w posiadaniu meza sa dowodem, maile i zdjecia dolacz.
      Im wiecej tym lepiej, Sąd głupi nie jest.
      • to.ja.kas napisała:

        > bilingi jesli telefon byl w posiadaniu meza sa dowodem, maile i zdjecia
        dolacz.
        >
        > Im wiecej tym lepiej, Sąd głupi nie jest.
        Ale on w awanturze wykrzyczal mi , ze odwróci kota ogonem i ze to ja
        podszywajac sie pod niego pisalam z kims aby zdobyc falszywe dowody.Przeciez
        mozna tak zrobic.Telefon nie byl jego wlasnoscia tylko mojej firmy

        • dodam , ze on w mojej firmie nie pracował.tzn pomagal ale na lewo
        • Hmmm... po pierwsze jak taki pieniacz to wez adwokata, po drugie zdabadz
          dowody, ze on byl w posiadaniu tego telefonu czyli np. osob ktore z NIM sie
          kontaktowały na ten numer, po trzecie z komputerem.... to Ci nie pomoge, ale
          moze korzystał z niego w dniach kiedy Ty masz np. udokumentowaną delegację??? A
          może Pani z jaką się spotykał lub roamnsował to poswiadczy. Jesli ja brzydko
          potraktował to chociazby w drodze rewanżu???smile))
          • ten romans jest sprzed 3 lat, od tego czasu 3 razy zmienial swoja komorke ,
            nikt nie bedzie pamietal tego numeru.Ja nie potrafie mu wybaczyc i zapomniec ,
            tym bardziej ze zlapalam go na wielu kombinacjach i klamstwach.Mowi ze z ta
            baba koniec i ze czasami tylko odpisywal na jej maile zeby sie odczepila.Tego
            nie wiem bo juz nie udalo mi sie przechwycic zadnego listu.Poza tym ona mieszka
            w Niemczech i nie sadze ze wogóle sie przyzna do romansu.
            • To chyba za poźno zdecydowałaś się na rozwód. Po prostu sie rozwiedź.Bez
              orzekania o winie. Chyba o to chodzi by byc wolną, a nie by po trzech latach od
              romansu mu dokopac?
    • nie odwróci kota ogonem, bo sąd głupi nie jest.
      Maile i bilingi w 21 wieku to dowody w zasadzie takie same jak zwykłe listy.
      NAJWAŻNIEJSZE - to nie sprawa karna!!! Nie udowadniasz przestępstwa, nikt nikogo
      NIE SKAZUJEsmile))
      Musisz udowodnic rozklad pozycia - tu maile w zupelnosci wystarcza, zwykle nawet
      do orzekania o winie meza...

      Niestety - dla bezpieczeństwa warto wziąć adwokata, o ile wiesz jak trafić na
      normalnegosmile Ja nie wiemsad(((
      Jak najszybciej złoż pozew - żeby on nie złożył swojego, w którym twierdzi coś
      odwrotnego, jak taki cwany jestsmile)
      Skontaktuj się z kochanką i mądrze pogadaj - że chcesz jej/im pomócsmile)
      Na pewno ją też okłamywał, więc jest szansa, że będzie Twoim świadkiemsmile
      • E-maile są dowodem zdrady takim jak inne. Dowiedzialem sie o zdradzie zony z e-
        maila. Będzie to podstawowy dowód w sadzie. Zamierzam wystąpic o bilingi z jej
        komorki z ostatniego roku.
        • on pozwu nie złozy bo nie chce rozwodu, chce zaczac wszystko jeszcze raz.Poza
          tym nie doszlo do calkowitego rozpadu.Razem wyjeżdzamy na wakacje , na narty,
          chodzimy z dziecmi na obiadki do knajp, razem robimy zakupy, ja mu gotuje
          prasuje, przynosimy sobie kawki,znajomi nas odwiedzaja , widza jak sie za
          raczki prowadzamy.Ale na dluzszą mete swiadomosc ze mial inna mnie zabija i nie
          moge dluzej tego ciagnąć.Nie chce tez sie wyprowadzic z domu , ja rowniez nie
          bo niby dlaczego mam błąkac sie z dwojka dzieci.Czy jesli zgodzi sie za
          porozumieniem stron wziac rozwód to mamy wspolnie ulozyc misternie plan pelen
          klamstw , ze sie wszystko rozpadło? Sex tez miedzy nami jest moze nie bardzo
          czesto , ale jest i to calkiem zadowalajacy obie strony. czasem jakby
          zapominam o tym wszystkim ale dluzej juz nie mogę i czesto mam flaki wywrócone
          na druga strone widzac go.Wiem ze go nie kocham, moze to zabrzmi glupio, moze z
          wygodnictwa nic z tym nie robialam, ale poczatkowo myslalam , ze uda mi sie
          wybaczyc i zapomnieć.
          • Odnoszę wrażenie, że jest potrzebna najpierw terapia rodzinna, a dopiero, jeśli
            nic nie da - rozwód.
          • na dluzszą mete swiadomosc ze mial inna mnie zabija i nie
            moge dluzej tego ciagnąć.

            Normalnie jak w tym dowcipie, dziadek przy obiedzie nagle się zrywa i zaczyna
            lać babcię... smile
            --
            Prezes to wszystko wytrzyma
            • dokładnie tak... mysle ze jesli sie nie rozstaniemy to za kilkanascie lat
              babcia zerwie sie do lania dziadka
              • To może najpierw separację, bo rozkładu pożycia to ja niestetyż nie widzę.
                --
                Prezes to wszystko wytrzyma
            • Yoma smile))
              Ale mi tez z tym dowcipem sie skojarzyło.

              Przez trzy lata było ok, sypiasz z nim, spedzasz czas i nagle po trzech latach
              wyskakujesz z rozwodem bo nie mozesz zapomniec. Nic dziwnego, ze facet
              twierdzi, ze chyba oszalalas? Był w jakims tam zwiazku, zakkonczyl go, bo
              daliscie sobie druga szanse. Teraz jak ten zwiazek umarł, to Ty chcesz rozwodu.
              Ok, masz prawo, rozwiedz sie, kazdy moze. Tylko po co mieszac do tego sprawy
              sprzed II wojny światowej. Złóż papiery o rozwod bez orzekania o winie. Z
              drugiej strony skoro łączy Was wspólna kasa, łóżko, wakacje, dzieci....to jakie
              podstawy masz do rozwodu. Określ sie czego chcesz, a wlasciwie czego nie
              chcesz. Nie chcesz meza (rozumiem), to przestan z nim sypiac, sama z dziecmi
              spedzaj wakacje, podzielcie sprawy finansowe. Skoro to wszystko Was łączy i Ty
              nic nie zrobiłaś do tej pory to i Twój mąż i sąd moze Twój pozew potraktowac
              jak fanaberie, choćby nawet to fanaberia nie była. Jak sie mówi "a" to trzeba
              powiedziec i "b".
              Jak sie mówi "rozwód", to nie idzie się z mężem do łóżka lub nie jedzie na
              wakacje, czy nie chodzi pod rączke. Bo i samemu schizy można dostać i nikt
              poważnie tego co mówisz traktować nie będzie.
              • Dziewczyna się szarpie. Nie ma co jej dołować. Ja też mam wzloty i upadki i ją rozumiem. Niełatwo dojrzeć do prawdy. Ale zgadzam się w 100% że jeśli jest decyzja, to nie ma co szukać powodów winy. Tylko składać najprostszy pozew bez orzekania o winie. Ale tu chyba nie ma sytuacji pewnoności?
                • najgorsze jest to ze faktycznie nie ma trwałego rozpadu małżenstwa.Bez
                  orzekania o winie chyba nie mozna jak są małoletnie dzieci.A swiadkowie???
                  Pukaja sie w czolo , ze kłamać to oni nie pojda do sądu, ze żle u nas.I zdrada
                  przez neta tez dla wszystkich wydaje sie smiesznym powodem do rozstania,
                  zwłaszcza przedawniona, sprzed 3 lat.Kazdy woła "ratujcie to ratujcie" tylko
                  jak jak nie ma miłości ani zaufania.
                  • Bez orzekania o winie mozna złozyc zawsze. Potrwa, ale kiedys sie uda. A poza
                    tym, chyba najwyzszy czas zastanowic sie jak to zrobic by rozwod dostac, i nie
                    szukac starych dowodów zdrad czy falszywych swiadkow, tylko jak to uzmyslowic
                    mezowi i .....bez rozkladu pozycia moja Droga nie masz co na rozwod liczyc.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.