Dodaj do ulubionych

czekam na rozwód- jestem bliski załamania

25.12.06, 17:12
Witam wszystkich bardzo serdecznie.

Po 2 latach małzeństwa moja żona zakomunikowała mi ze przestała mnie kochac i
chce sie rozwiesc.


Wlasnie mija 6 miesięcy od Jej decyzji, a mi zamiast mijac tęskonta za Nią to
czuje ze sie spalam całkowicie.

Przyznaje ze byłem typowym pantoflarzem, wszystko zawsze dla żony, zawsze tak
jak ona chce, chyba zagłaskałem kotka.

Jako powód swojego odkochania podała mi: Twoje zycie to tylko praca, wszystko
jest na mojej głowie.....chciałem rzucic prace, zarabiałem bardzo duzo i
praca przysłoniła mi wszystko.
Tak bardzo się załamałem, liczyłem ze uda sie naprawic, nigdy sie nie
kłócilismy, nagle wszystko sie skończyło...nie kocham Cię i koniec.

Zawsze myslałem ze jestem silnym psychicznie facetem, niestety, mam silną
depresje,nie radze sobie z tą sytuacja, czekam na rozwód ktry bedzie w
styczniu i na samą mysl łzy ciekną po policzkach.
Dlaczego sa na swiecie takie kobiety które potrafia tak bardzo zranic, tyle
razy byłem chwalony, tyle razy słyszałem jaki jestem cudowny, moze poznała
kogos, nie wiem, nie chce wiedziec.
Co mam zrobic, jak przestac o niej myslec, jak przestac o niej śnic?
Oddał bym wszystko by znów byc przy niej, niestety to chyba nierealne bo
trafiłem na mocno upartą osobę.

Miała przede mną bardzo duzo facetów, czy to moze miec wpływ na jej decyzje?

Po Swietach znowu ide do pscyhologa, szukam pomocy by sie całkiem nie załamac.

Jestem z Krakowa czy ktoś zna tam jakis dobrych psychologów?
Obserwuj wątek
    • zalo_76 Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 26.12.06, 12:23
      Stary wiem ze to zadne pocieszenie ale nie jestes sam w takiej sytuacji.

      moja "zona" w listopadzie po wyjezdzie firmowym wrocila i powiedziala ze chce sie rozwiesc bo juz mnie nie kocha. odkochala sie. po prostu.

      i tyle.

      zadnej proby walki o malzenstwo, zadnej szansy, nic. po prostu sie odkochala.

      "no wiesz nie wyszlo nam".

      tez bylem mezem 2 lata.

      dobrze zarabiam, wymarzone mieszkanie, plany na przyszlosc.

      z dnia na dzien wszystko sie zawaliło, przestało istniec.

      cale zycie osobiste sie rozpadlo i musze wszystko na nowo ukladac. za chwile rozwod.

      siedze sam w pustym mieszkaniu ktore bylo kiedys moim domem. pustka i samotnosc.

      nie daj sie. nie jestes sam w takiej sytuacji. napisz cos.
        • maxrafal Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 01.02.08, 11:37
          alexdelpierrro napisał:

          > zalo_76 jak bym o sobie czytał.....naprawde, identyczna sytuacja,
          czyzby na
          > swiecie było wiecej takich dam które tak bardzo ranią ludzi?
          >
          > zalo_76 masz moze gg? jesli masz napisz prosze
          >
          > pzdr

          Hej zolo_76 i alexdelpierrro

          Widze ze mieliscie podobna sytuacje jak ja. U mnie bylo podobnie
          żona się odkochała. Nagle stwierdział po 3 latach małżeństwa, że to
          nie jest to czego chciała w życiu.
          Nie było między nami nigdy poważnych konfliktów, wszystko było do
          naprawienia. Ale ona stwierdziła, że jej nowy facet jest tym na
          którego czekała całe życie.
          Jak tu zrozumieć kobiety, które potrafia tak kochać i jednocześnie
          tak bardzo ranić!
          Zapomniałem o jednym - nigdy nie ufaj kobiecie w 100 % , a ja ufałem
          i to mnie zgubiło.
          Pamiętajcie Panowie, nie można nigdy ufać w 100 % bo to przymyka
          oczy i nie dostzegamy pewnych spraw.
          Moja sprawa rozwodowa jest w trakcie. Jest bardzo cieżko, w sumie
          nadal cierpie .... nigdy tego nie chciałem.
        • alex1608 Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 10.08.08, 11:53
          hmmm ciekawe ja jestem kobieta i zostalam tak samo jak ty potraktowana przes swoja połówke , i tez sie zastanawiam nad tym jak wielu jest takich facetów. Wyladowalam u psychologa z depresja która sie ciagnie i ciagnie , raz mocniej raz mniej. Poprostu trafiles na kobiete ktora nie jest ciebie warta , trzymaj sie i nie daj sie !. A ze miala wielu partnerów , napewno to mialo znaczenie , nie oszukujmy sie.....
          Jest wiele pozadnych kobiet trzeba dobrze poszukac i nie brac tego co leci,choc teraz do facetów sama mam dystans wink.Pozdrawiam i dodam ze moja sytuacja tez dziala sie w krakowie , jak masz ochote to cos napisz na maila smile
        • thatcher Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 08.08.07, 09:48
          ja jestem po ślubie 10 lat. Zostałam w domu dla "dobra potomstwa". W
          tym czasie mój mąż miał dużo pracy przerywanej co jakiś cza
          zajęciami w parach. Dowiedziałam sie o tym niedawno, chociaż
          wcześniej miałam takie przeczucie, ale nie chciało mi się o tym
          myśleć. Przyznał się , dałam mu szansę, nic z tego nie wyszło. Mam
          wrażenie, że robi wszystko, żeby się rozwieść moimi rękami. Mam
          kamień w głowie i lód w żołądku, bję się jak ......... ale dam radę
          i złożę ten .... pozew i ty też dasz radę , bo co nas nie zabije to
          itd.
      • tutajja Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 08.08.08, 16:37
        Nie jesteście sami ! Damy radę Panowie !

        19 sierpnia będzie druga rocznica naszego ślubu. Wszytko byłoby Oki, do momentu
        gdy dowiedział się o kimś drugim. Całkiem przypadkowo. Moja żona poznała u mnie
        w pracy tego drugiego. Po dwóch miesiącach znajomości, zakochała się w nim. Mi
        oświadczyła, że przez 8 lat nic do mnie nie czuła i że nigdy mnie nie kochała
        .... Od mojego odkrycia minęło już pół roku. Rozwód tuż tuż ....
        Ciągle boli, ciągle pustka, czy to kiedyś minie ? Walczę jak mogę.. oddaje się
        pracy, spotykam się ze znajomymi ale to chwilowe. Gdy jestem sam wszystko wraca....

        Powiedźcie czy gdyby odeszła bez powodu .. bez drugiego ... mniej by bolało ?
        Czasami tak mi się wydaje ... piszcie



    • anne1973 Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 27.12.06, 20:04
      Witam
      ja też po. Współczuję Wam serdecznie. Mogę tylko powiedzieć, że mnie dodaje
      siły moja córcia. Wszstko wokół nowe, nowe miasto, nowi ludzie... Ciężko samemu
      tymbardziej, że zaczynam od zera i muszę podwójnie się starać.
      Banalnie, ale czas leczy rany. Nawet jeśli większość "znajomych" udaje że nas
      nie zna..
      Życzę hartu ducha, dystansu i wsparcia kogoś życzliwego smile
      Ania z Krakowa
    • cudaklewek Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 13.01.07, 19:49
      Ja tez... Co prawda juz wczensiej byla o tym mowa, ale zawsze traktowalem to
      jak strachy na lachy. Wydawalo mi sie, ze bylem dobrym mezem, takim co to
      zawsze wszystko dla zony, ale okazalo sie, ze bylem zupelnie inny, niedobry,
      samolubny, emocjonalnie zaborczy... Juz rok jestem sam, a rozwod dopiero za
      kilka dni i caly czas zastanawiam sie, dlaczego mnie opuscila (wytlumaczenie
      jest banalne: odkochala sie, a wlasciwie nigdy nie kochala - to boli...). Tak,
      nie jest latwo, jednocze sie z Toba i wszystkimi innymi, ktorzy przezywaja
      podobne doswiadczenia.

      Pozdrawiam
      • ka-aktus Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 13.01.07, 22:01
        Kurcze

        jak facet odchodzi - znaczy zdradzał

        Jak kobieta odchodzi - "odkochała się"

        Moje małżenstwo skończyło się po roku. Odkocham się, ale po rozwodzie. Jak na
        razie psychicznie jestem silna i dam sobie radę. ale ile już łez wypłakam...
        nikt się nie dowie.

        obiecuję sobie: zacznę nowe życie, znajdę czas na pasje, na działkę, moze
        zacznę pisać.

        Podobno lekarstwem na zły związek jest nastepny związek. ja w to nie wierzę.

        panowie - głowa do góry, nadal swieci słonce, niedługo wiosna, wszystko jeszcze
        przed wami

        Pozdrawiam
    • zalo_76 Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 13.01.07, 22:39
      wiecie to chyba troche jest tak ze zbyt powaznie traktujemy kobiety ktore na powazne traktowanie nie zasluguja. one czasem calkiem inaczej rozumieja takie pojecia jak milosc, wiernosc, uczciwosc, odpowiedzialnosc za drugiego czlowieka. a my myslimy ze one mowiac kocham cie mysla to samo co my mowiac te slowa. a tak nie jest. kiedys moj kumpel powiedzial ze mowi iz to faceci chca seksu a kobiety milosci, a jest dokladnie odwrotnie.

      a czy nastepny zwiazek cos pomoze? mysle ze tak, ze kurcze czas spowoduje zatarcie zlych wspomnien, ze kiedy poznamy kogos normalnego, niepopapranego emocjonalnie, powaznego, to zapomnimy o zlych chwilach. choc tej blizny z serca juz nigdy nie usuniemy.

      czy ktorys z kolegow jest moze z wawy?
      • joanna.jj Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 16.03.08, 18:30
        zalo_76 napisał:

        > wiecie to chyba troche jest tak ze zbyt powaznie traktujemy
        kobiety ktore na po
        > wazne traktowanie nie zasluguja. one czasem calkiem inaczej
        rozumieja takie poj
        > ecia jak milosc, wiernosc, uczciwosc, odpowiedzialnosc za drugiego
        czlowieka. a
        > my myslimy ze one mowiac kocham cie mysla to samo co my mowiac te
        slowa. a tak
        > nie jest. kiedys moj kumpel powiedzial ze mowi iz to faceci chca
        seksu a kobie
        > ty milosci, a jest dokladnie odwrotnie.
        >
        > a czy nastepny zwiazek cos pomoze? mysle ze tak, ze kurcze czas
        spowoduje zatar
        > cie zlych wspomnien, ze kiedy poznamy kogos normalnego,
        niepopapranego emocjona
        > lnie, powaznego, to zapomnimy o zlych chwilach. choc tej blizny z
        serca juz nig
        > dy nie usuniemy.
        >
        > czy ktorys z kolegow jest moze z wawy?
        powiem, że nie bardzo spodobało mi się to co tutaj przeczytałam. mam
        18-letni staż małżeński . mnóstwo wyrzeczeń dla męża, dzieci, domu -
        dla naszej rodziny zrobiłabym wszystko. wydawało mi się, że wszystko
        gra do czasu. dziś czekam na 1 sprawę z powództwa męża. podobno
        nigdy mnie nie kochał , męczył się ze mną parenaście lat dla dzieci.
        I TUTAJ STANĘ MOCNO W OBRONIE KOBIET. nie popłaca wierność, oddanie
        i inne starania. czułam się kochana, a teraz słyszę, że to nie
        prawda i umieram. myślę , że to nie jest kwestia kobiet, czy
        mężczyzn. po prostu są wśród nas tacy ludzie , którzy nie uznają
        żadnych wartości i żyją chyba tylko po to, żeby bawić się cudzym
        kosztem. szkoda tylko , że nie mają np. znamion na czole, żebyśmy
        wiedzieli kogo omijać. NIECH CI LUDZIE TRAFIAJĄ WYŁĄCZNIE NA SIEBIE
        I SPRAWIAJĄ OKROPNY BÓL SOBIE NAWZAJEM. łączę się z Wami mimo , iż
        jestem kobietą . asia
    • yeti_wielka_stopa Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 13.01.08, 09:30
      no niestety i ja niebawem dołącze do waszego klubu sad(((
      u mnie sytuacja podobna jak alexa tylko dużo bardziej mroczna i ciężka do
      zrozumienia przez ogół. ale nie bede jej przytaczal bo nie o to tu chodzi.
      decyzja w zasadzie podjeta. a ja od momentu wybuchu tego całego kryzysu pod
      koniec lipca nie mogę sobie znaleźć miejsca. myśli krąża cały czas wokół
      jednego. jeszcze dodatkowo sytuacje komplikuje fakt ze firma chyli sie ku
      upadkowi i powinienem rzucić wszystkie siły na szukanie pracy, ale nie jestem w
      stanie sie zebrac. ostatnie dni to juz eskalacja konfliktu w takim stopniu jak
      nigdy dotad. nie mam już siły, do niedawna było tak ze miewałem straszne
      huśtawki nastrojów, jednego dnia budzilem sie z myslami, że spokojnie
      cierpliwosci, może jeszcze nie wszystko stracone, a drugiego że to juz koniec że
      cały dotychczasowy świat wszystko to co kocham, co razem przez lata wspolnie
      gromadzilismy - ze za chwile tego nie bedzie. troche to wszystko bezledne w
      mojej wypowiedzi ale czulem potrzebe dołączenia do waszego grona.
    • lolkasia Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 14.01.08, 12:31
      Dobrze wiem, co znaczy ta pustka po związku... Właśnie się rozwodzę... U mnie
      sprawa powodów trochę bardziej skomplikowana, w każdym razie boli jak cholera...
      Życie było już ułożone, dzieci w planach, a tu nagle wszystko się zawaliło...
      Zaczął być agresywny i pękłam...
      Chłopaki błagam Was, nie sądźcie wszystkich kobiet tak samo... To nie kwestia
      płci, tylko człowieka... Ja jestem kobietą i boli mnie tak samo... chcę wierzyć
      że jeszcze będę szczęśliwa... Trzymajcie się, ściskam Was mocno, też z Warszawy
    • zuza145 Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 12.02.08, 09:20
      Przede wszystkim to : dbajcie o godnośc.
      Żadna kobieta nie wróci do faceta "leżącego" w potokach łez.
      Piszę z obserwacji- mam taką zdradzaczkę w towarzystwie.
      Wszelkie żałości, żebractwo i skamlanie wręcz odstręcza.
      No niestety- tak jakoś to widać.
      Trzeba głowę wysoko nosić, zacisnąc zęby i iśc ( bóle ukryć).
      Robić swoje- nawet mimo sprzeciwów.
      Że boli- to wiem- a wiem- bo jestem zoną ( jeszcze) zwolennika
      zieleńszej trawy za płotem ( bo inaczej zielona była).
      więc na sobie obserwuje co i jak.
      Godnośc i duma- zrównoważona- powoduje- w przyszłości- że sobie
      popatrzycie w lustro bez potrzeby opuszczania wzroku.
      Do miłości nikt nie zmusi- ale zachowanie czasami powoduje jakieś
      przełomy- wasze zachowanie.
      Metody znanej i starej jak świat- pani od kawy/ pan od kawy nie
      stosuje-choc znam przykłady kiedy zadziałała.
      Bo poczucie własności saię odezwało.
      więc sie trzymajcie- czas pomaga na stepienie bólu- widzę po sobie-
      ale i tak boli- teraz inaczej.
    • kajasia5 Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 24.02.08, 21:35
      Głowa do góry, miło, że są jeszcze Panowie, którzy czują.
      Ja jestem tez na "nowej drodze życia" bo mój mąż okazał się
      nieodpowiedzialnym człowiekiem, który mając żone chciał mieć wciąż
      kawalerskie życie. Nie mam akurat na myśli zdrady, ale zarabiał na
      siebie, liczyło się tylko to co on chce, ja żyłam sobie, nauczyłam
      się tak żyć. Potem zaczęły się pretensje o wszystko. Zagłaskałam
      kotka chcąć być dobrą żoną. Mam za swoje, zosatłam zwyzywana od
      najgorszych, aż szkoda gadać, tego i tak sie nie da zapomnieć nigdy.
      Przykre jest to, że przysięgasz przed Bogiem a potem taka odmiana...
      Mąż do końca nosił głowę do góry a potem gorzko płakał. Niby
      zrozumiał, ale ja dla mnie to tylko w chwili zagrożeina, bo coś się
      skończyło. Ja też już nie kocham, nie tego człowieka, teraz jeszcze
      tylko złudzenie człowieka za którego 4 lata temu wyszłam za mąż.
      Też wiem, że trudno mi będzie komuś zaufać i obawiam się, że trafię
      na kogoś godnego tego zaufania i nie zaryzykuje.... Jednak niczego
      nigdy już nie można być pewnym.


      ----------------
      gg 1036427 smile
      • esencja999 Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 09.03.08, 09:44
        Tak-wypowiedzi panów nastroiły mnie jakoś tak do Was...lepiej. Współczuję Waszym
        zonom,nie zauwazyły,że mają obok siebie wrazliwych ludzi. W sumie to one są
        przegrane, nie Wy. Szkoda tylko, że wrzłiwi faceci, nie trafiają na podobne
        kobiety i odwrotnie. Mnie najbardziej boli fakt,ze mój mąż, który właśnie
        niedawno odszedł, olał zupełnie dzieci. Zresztą zawsze ich olewał, ale teraz
        bardziej chyba jeszcze boli, jest bardziej odczuwalne, bo przekłada się również
        na lekceważenie ich potrzeb. Ale jest jeszcze coś gorszego-szantaż,że za jego
        przekręty finansowe my będziemy odpowiadać. Co ja mam mówić dzieciom o nim? Jak
        wytłumaczyć, jak spowodować,żeby nie czuli nienawiści, bo to uczucie niszczące
        psychikę? Czasem myślę,ze mężczyźni wolą takie zołzy, a kobiety dobre, ciepłe są
        nudne i lekceważone.I szkoda,że nie trafiłam w życiu na kogos takiego wrażliwego.
    • koralik4o Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 27.03.08, 09:20
      "Trzeba głowę wysoko nosić, zacisnąc zęby i iśc ( bóle ukryć).
      Robić swoje- nawet mimo sprzeciwów"

      ... te przykazania zuzy należy powtarzać kilkakrotnie w ciągu dnia!

      a tak pozatym, aż się wierzyć nie chce że istnieją jeszcze mężczyźni co czują...
      o wartości ponadczasowej jaka jest wrażliwość serca, (o ile wszystko co piszą
      jest prawdą...?)

      Po burzy zawsze przychodzi słońce,
      (na które też z utęsknieniem czekam...)
      • kagnes1974 Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 12.05.08, 23:36
        Przeczytałam i też płakałam. Wiem ,że to już 2 lata minęły. Ciekawa jestem, czy
        kiedykolwiek przestanie bolec. Czekam na rozwód i nie mogę się z tym pogodzic.
        Mąż był przy mnie, jak nie miał pracy. Jak ją odzyskał, nagle przestał. Powodzi
        mu sie teraz bardzo dobrze. Jeszcze sie spotykał, jeszcze dawał nadzieję, a
        teraz dostałam pozew i straciłam nadzieję na cokolwiek. Ale postanowiłam
        walczyc, walczyc tylko nie wiem o co. Napisałam odpowiedź, że nie zgadam się na
        rozwód bez orzekania o winie i wiem, że zacznie się piekło. Ale ja go ciągle
        kocham. Nie chcę już cierpiec. Nie radzę sobie z tym.
        "Nikt nie wydaje się bardziej obcy niż ktoś, kogo się kiedyś kochało"
        • iicek Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 02.10.13, 21:11
          kochasz go i nie chcesz cierpieć, a zamiast rozejść się szybko za porozumieniem stron będziesz toczyć wojnę, która będzie udręką i dla Ciebie, i dla niego... gratuluję konsekwencji

          kobieto, wyświadcz sobie przysługę i rozstań się jak najszybciej i bez zadrażniania - inaczej będzie się to ciągnąć lata, przez które znienawidzisz i jego, i siebie
    • qwer121 Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 25.07.08, 16:36
      Witajcie,
      Nie wiem czy to dobrze ale troche mi ulżyło bo okazuje sie że nie
      jestem sam. Mam bardzo podobną sytuację trzy tygodnie temu wróciłem
      do domu i zobaczyłem że żona wszysto zabrała po czym przyjechała po
      godzinie i zakomunikowała mi że juz mnie nie kocha i ma kogos innego-
      czytaj zdradza mnie od paru miesięcy. Bylismy tak mi sie wydawało
      super małzeństwem, prowadzilismy aktywny tryb zycia żonie nic nie
      brakowało i kochałem ja całym sercem. No i cóż teraz jestem sam w
      czterech ścianach i próbuje sobie powiedzieć że to ona bedzie kiedyś
      cierpieć i nie zasługuje na moją miłość. Dla wszystkich był to szok
      rodziców, przyjaciół itp Nawet nie próbował czegoś mi powiedzieć
      wczesniej tylko poszła na łatwizne i zbudowała sobie życie obok
      naszego. Nie ukrywam ze pierwsz tygodnie były najgorsze ale jak Was
      czytam to myślę ze szybko z tego się nie wyleczę i bedę nadal
      cierpiał. Teraz powoli odstawiam tabletki i alkohol ale i tak jest
      bardzo ciężko, nieprzespane noce, problemy w pracy itp wiecie o czym
      piszę. Najlepsze ze już złozyła wniosek do sądu o rozwód. Czasami
      sie zastanawiamże nikt jej tak naprawdę nie znał i nie bedzie znać.
      Pozdrawiam i tez cierpię jesli kogoś to wzmocni
      • taka_se_jedna Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 22.08.08, 08:20
        hmmm...jest tak po prostu że część ludzi jak się okazuję często w najmniej
        odpowiednim momencie życia kompletnie nie liczy się z
        innymi...najbliższymi...dziećmi....ot realizują swoje plany i z zimną
        konsekwencją a może raczej bo nie są wstanie czy też nie chcą wczuć się w
        sytuacje drugiej osoby zwłaszcza tej która była jeszcze niedawno najbliższa
        robią swoje...a juz powiedzenie komuś że ostatni kilka czy kilkanaście lat życia
        było pomyłką i nic nie jest warte a teraz właśnie znalazł czy znalazła swoją
        miłość ( nawet jeśli to prawda) sku...em lepszym....ale ja wierzę głeboko i
        widzę wokoło siebie że taka podłość prędzej czy później wraca do człowieka i to
        podwójnie ...a związki do których odeszli rozpadają się ...bo związki na tzw
        "zakładkę" mało kiedy przetrwają próbę czasu...sama mam kolegę który opuścił
        żonę i 2 dzieci dla innej z tego " nowego" małżeństwa urodziło się
        dziecko...żebyście wiedzieli jaka mu się f..ca trafiła....no ale co odszedł od
        niej bo zauroczenie mineło...ta mu robiła piekło z życia...pomieszkał rok
        sam...i wrócił do niej bo dwa rozwody i troje dzieci do alimentów...brak
        mieszkania własnego..wyglądało słabo...nawet dla s...yka ..i teraz żyje z nią
        udając przed światem i przed samym sobą że jest wspaniale...a nie jest..ale miał
        co chciał.. zło wraca do człowieka często podwójnie
        jak już miłość wygaśnie a wygaśnie spojrzycie na ten bardzo trudny okres
        inaczej...i słońce znowu zaświeci a niech ONI i ONE męczą się ze swoimi nowymi
        połówkami i tęsknią za WAMI...bez nadziej na powrót
    • tech4242 Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 07.10.08, 20:26
      Jedyna rada Panowie to zabrać najlepszego kumpla, upić się w sztok i skończyć w
      ramionach nieznajomej (wiem że łatwo da się powiedzieć ale na wszystko jest
      metoda). Kurację powtarzać regularnie co weekend przez trzy tygodnie. Nie
      szukajcie pomocy u psychologów, darmozjady sprawią że nie będziecie mogli się
      zmieśić w sobie. Smutna prawda którą powtarzała jeszcze moja babka - z dupy
      tylko inna dupa wyleczy. Nie zagłębiając się zbytnio w metaforę i jej lotność
      trzeba przyznać, że coś w tym jest. Golić się rano w pracy się uśmiechać i
      myśleć : jestem obok mojego życia i tylko je obserwuje. Było minęło w łeb sobie
      nie palnę. Amen
    • judi0988 Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 28.02.09, 22:52
      witaj wiem ze to trudne jest jatez czekam na rozwod maz stwierdzil
      ze nie moze byc ze mna i z dzieckiem bo jego matka mu zabronila nie
      zalamu sie chodz wiem ze to jest ciezko ja sama nie daje sobie juz
      rady nawet my szczerze emontowalismy mieszkanie i jeszcze nie
      zamieszkalismy razem ale od poczatku ja sama sie dzieckiem
      zajmowalam i on mi mie nie pomagal a czy twoja sprawa sie juz
      skonczyla mozesz sie odezwac mi na poczte moja email
      poziomka16@vp.pl
      pozdrawiam
    • anka42_pl Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 15.04.09, 17:26
      Alex spojrz trochę inaczej na tą sytuację.Jesteś młody,całe życie
      przed Tobą.Ja miałam rozwód tydzień temu.W ciągu jednej godziny
      rozwaliło mi się 22-letnie małżeństwo.Też mnie to boli i też chyba
      jeszcze kocham,ale nie da sie sie żyć z człowiekiem,który
      twierdzi,że od 15lat już nie chciał ze mną być.Świadomie zniszczył
      mi w ten sposób życie,gdybym słyszała to wtedy,chyba też złożyłabym
      pozew,ale byłabym młodsza.Teraz mam 42 lata i co?Jak mi powiedział
      zostało mi sie tylko zestarzeć,a on sie bawi.Kobiety (płatne i
      niepłatne),siłka,basenik,markowe ciuchy,perfumy i heja.Ja z tej
      zgryzoty przestałam o siebie dbać,ale codziennie powtarzam,ze
      zacznę,ze pokaże mu,że nie jestem taką sierotą.Nigdy nie byłam
      potworem.ale lata i stresy niestety dają sie we zanki.Więc sie ciesz
      z tego,że masz do stracenia tylko 2 lata,a nie 20.
    • mayenna Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 11.06.09, 00:07
      Jakoś zawsze wybieramy nie tak...
      Sama się zastanawiam dlaczego świetni mężczyżni i śiwetne kobiety
      zakochują się w osobach które nie potrafią docenić tego co
      mają...Dwa lata to bardzo mało. właściwie nie wiem jak Cię wesprzeć
      bo myślę, że wiem przez co przechodzisz.Pozdrawiam cieplutkosmile
    • robak_25 Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 24.06.09, 00:42
      witam serdecznie wszystkich
      przeczytałem wszystko -co się z ludźmi dzieje ?
      to ja też coś napisze
      U mnie szlak trafił 15 lat po tym jak wróciłem z UK (rok temu )a trochę tam siedziałem .w tym czasie moja połowa żyła sobie jak pączek w maśle.(i chyba się w główce po je....)ja zjeżdżam do kraju a tu co konsternacja ful długów .No i znowu dałem się wycyckać (czego nie robi się dla ślepej miłości).A sedno jest takie że wkraczam w wasze szeregi -pstryknięcie i miłość zgasła - za 3 tygodnie sprawa rozwodowa .Fajnie że pocieszają ludzie którzy to już przeżyli i tak trzymać byle do przodu .
      serdecznie pozdrawiam
      robak_25
      • fajna.osoba Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 19.08.09, 21:40
        Kochani czytam te wasze posty i zastanawiam się co gorsze,czy zdrada
        z tym trzecim(ą),czy tak jak w moim przypadku...mój mąż zostawił
        mnie za namową swoich rodziców. Przez osiem lat byliśmy
        małżeństwem,budowaliśmy wspólnie dom,mamy dziecko...aż tu nagle,w
        ciągu jednego dnia wszystko prysło jak bańka mydlana.Do dzisiaj nie
        mogę uwierzyć.Mój mąż świetnie zarabiał,co nie ukrywam było źródłem
        konfliktów.Bo niby jak miałam być dla niego partnerem skoro moja
        pensja to prawie najniższa krajowa? Teściowie zaczęli pomagać nam
        finansowo przy budowie domu i już całkiem przestali się ze mną
        liczyć.Na mój nieśmiały bunt wyrzucili mnie z "mojego mieszkania",bo
        jak to określili wszystko jest ich syna. Ze łzami w oczach i wielkim
        szoku pakowałam walizki.Mój mąż nie reagował.Na drugi dzień założył
        osobne konto,na które przelał wszystkie oszczędności,sprzedał
        mieszkanie.Teraz mieszka ze swoimi rodzicamisad Razem
        wykańczają"nasz"dom.Ja zostałam sama z córeczką.Póki co wróciłam do
        domu rodzinnego,bo nie miałam się gdzie podziać.Nie wiem co będzie
        dalej... Mąż odgraża się,że rozwód będzie z mojej winy,bo to ja
        teoretycznie go opuściłam...Jestem kompletnie rozbita,łudziłam się
        jeszcze,że może posklejamy to nasze życie ze względu na dziecko,ale
        po tym jak się zachowuje już nawet nie chcę.Dzięki za to forum!-
        autentycznie pomagasmile
    • elusia617 Re: czekam na rozwód- jestem bliski załamania 14.01.20, 18:59
      Wiem jedno osoba która ma depresje czy inną chorobę psychiczną przeżywa rozwód w dwa razy większym stresie. Pomyśl sobie, że jej nie skrzywdziłeś to ona odeszła i nie przejmuj się na pewno po jakimś czasie poznasz osobę, która na Ciebie zasługuje. Czas leczy rany głowa do góry a psycholog też doradzi. powodzenia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka