16.03.07, 09:33
przede wszystkim WITAM w imieniu całej reszty forumowiczów, którzy wydają się
Wam pewnie jedną wielką rodzina.
Po drugie, Każdy z nich zaczynał tydzień, miesiąc, rok albo 3 lata temu z tej
samej pozycji , co wy też spotykając się z wrażeniem,że tu jest miejsce dla
starych znajomych.
Po trzecie - wszelkie watki spotkaniowe traktujcie jako ZAPROSZENIE do
udziału w nich, bo im nas więcej tym terapia grupowa skuteczniejsza.
Po czwarte - jesteśmy tu by siebie na zwajem wspiarc i doradzić, zatem nie
zniechęcajcie się czasem z powodu krytyki. Tu najwet starzy znajomkowie
jeżdza czasem po sobie, bo kazdy z nas jest indywidualna i samodzielna
jednostka myslaca, a zatem ma prawo do wlasnej opinii, ktora innym moze nawet
nie odpowiadac. Nikt tu nikogo jednak celowo nie obraza.
Po piate - jako, że droga od decyzji o rozwodzie do porozwodowego constans
szczęscia długa - kazdy ma tu prawo do słabości w dowolnym momencie tej
drogi!!!!!
Po szóste - to forum tworzymy MY WSZYSCY - nie starzy, nie nowi,ale wszyscy
razem. rowniez i ci, ktorzy tylko czytaja sa czescia forum.
Po siódme - nie jestem tu "starą gwardią" i przepraszam, ze pozwalam sobie na
oficjalne powitaniasmile Mam nadzieję, że spora częśc stałych bywalców podziela
moją postawę.

Zatem jeszcze raz witam i zapraszam do udziału zarówno na forum,jak i w
spotkaniach regionalnych.
Hawk!
--
Opowieść zaczyna się z księciem, który całuje anioła, a kończy z łysym
mężczyzną, który przez stół patrzy na grubą żonę
Edytor zaawansowany
  • marek_gazeta 16.03.07, 09:38
    ...a po ósme, nadal będę serwował muzykę, nawet jeśli nie wszystkim się to podoba.

    --
    Pożeram subtelnie smile
  • kakoc 16.03.07, 09:55
    Marku, mam wielką nadzieję, że się nie zniechęcisz! NIGDY!
    Tak trzymaj!
    Często wracam do starych linków, które podrzucał bursztynowe...(?)
  • ipka75 25.08.09, 11:44
    Ta... Fajne wprowadzenie. Na tyle grubi i nieksiążęta na ile się myśli
    egoistycznie o własnej dupie... Nikt już nie pamięta o zwykłej
    odpowiedzialności. "Każda akcja wywołuje reakcje" - termodynamika czy dynamika?
    Nie pamiętam... Ale to racja.
    Ja jestem alkoholikiem, ale mam jeszcze trochę obiektywizmu w sobie. Szukałem
    Ją, wybrałem Ją, ja dałem ciała... Ona się dostosowała. Ja zmarnowałem sprawę...
    Jakie to łatwe, gdy można zwalić coś na nałogi, na kosmitów i Metallicę, co
    inaczej gra. No nie? Ja tak mogę, choć wiem, że nie wybarwię się tak.. Nikt nie
    rodzi się zły. Ludzie już nie umieją rozmawiać...
  • marie.walewska 16.03.07, 09:46
    Dzieki pomimo! Ja sie nie czuje taka znow nowa: nie trafilam tu z pierwszej strony, czytalam Was dlugo -
    prawie odkad sie moj Malzon wyprowadzil z domu, czyli ~ pazdziernik 2005. Ale pisac zaczelam
    niedawno i choc przedstawilam sie grzecznie... I troche mialam taka mysl, ze moze jednak przestane...
    Dzieki za mile zaproszenie
    --
    Marysia
    Pies Kokos - piekny BOS szuka domu od zaraz!
  • ladyhawke12 16.03.07, 09:49
    Ja trafiłam tu przez przypadek, jako juz stara rozwiedziona, ale jeszcze w trakcie podziału majątku, szukałam jakiś rad. Tak jak juz napisali poprzednicy po 1 itd. Zapraszam na spokanie w Krakowie, serdecznie i cieplutko.
  • ewkalukasik 30.10.09, 11:40
    Ja jestem nowa ,a będę pisac bo chcę z kimś porozmawiac ,
    zobaczyc jak wygląda moja sprawa widziana innymi oczami.
    Bo czasem to co nam wydaje się beznadziejne bez możliwosci wyjscia
    okazuję się że jest to sprawa z kturej da się wyjsc.
    Man nadzieję że w mojej sprawie tak właśnie będzie.
  • z_mazur 16.03.07, 09:52
    To było fajne, dzięki pomimo. smile

    --
    Trzeba być sobą
    Z tym, że najlepszym sobą jaki może istnieć
  • menab 16.03.07, 10:07
    Dziękismile)
  • fiducia_32 16.03.07, 10:32
    Dobre to co napisalas Pomimo. Przyznam szczerze, ze naprawde polubilam to
    forum, choc je sobie dozuje. Jak zaczyna sie dyskusja, ktora mnie denerwuje,
    nie zgadzam sie z nia lub jest mi przykro, wycofuje sie. Ale obserwuje. Bo jest
    tu masa niezwykle wartosciowych osob, poznalam osobiscie jedna z nich i dla
    nich warto tu zagladac. Warto poczytac co maja do powiedzenia. Pozdrawiam
    wszystkich cieplo.
    Ps. Mnie osobiscie nie przeszkadza, ze ludzie pytaja ciagle o to samo. Zawsze
    nasz problem wydaje nam sie najwazniejszy i czasami wyrzucenia go z siebie
    nawet n-ty raz dziala lepiej niz terapia. Gdyby ludzie nie potrzebowali ludzi,
    swiat tak bylby urzadzony, ze tylko itnialby 1 czlowiek.
  • perelka0381 10.01.11, 22:49
    hej fiducia, mysle ze myslimy podobnie,ja rozpoczelam watek na forum i chociaz szukalam wsparcia znalazlam glownie potepienie...Moje zycie jest strasznie skomplikowane,mozemy pogadac jesli chcesz,ale prosze odpisz tylko jesli czujesz ze chcesz.Wiekszosc uczestnikow forum skrytykowala mnie.Moze przeczytaj moja historie i sie odezwij,pozdrawiam,Perelka
  • z_mazur 16.03.07, 10:51
    Tak się zastanawiam, czy by nie podwiesić tego wątku, ale to już do rozważenia
    jarkoniemu. smile))

    Rzeczywiście, ci nowi którzy trafili tu w ostatnim okresie, mogli mieć mieszane
    uczucia, a przecież nie zawsze tutaj tak wygląda.
    Forum to miejsce kontatów międzyludzkich, a tych jest bardzo szeroka paleta i
    czasem dochodzą do głosu emocje. smile

    --
    Zgrabny tyłek nie jest dany na całe życie,
    po 30-tce warto mieć też osobowość
  • menab 16.03.07, 11:03
    smile)
    Przyjęta zostałam ok, ale faktycznie ostatnio targały mną mieszane uczucia.Choć
    z drugiej strony, tak jak w nas samych, bywa róznie i po dołkach występuje
    górkasmile)
    Z sympatią pozdrawiamsmile
  • wania46 16.03.07, 11:13
    A ja stara gazetowa forumowiczka jestem wiec mnie tu nic nie dziwi-a jestem od
    niedawna.I napisze co mi to forum daje-poczucie,ze to co odczuwam jest
    normalne,ze inni tez tak maja...A to w ogole moj zyciowy problem,ze chyba tylko
    ja jedna na swiecie tak mocno odczuwam,buuuuu,bo sie zaraz roplacze.
    Na razie u mnie wszystko zbyt swieze i zamacone zeby byc wspierajaca,ale czasem
    troszke wespresmile
  • malgosiak56 12.08.08, 08:34
    To będzie jako świeże jeszcze długo,długo..Ja tak od 5 lat,co
    wyrzucę-to wraca,choc powolutku zaczyna odbijać się już tylko
    echem..Pozdrawiam cieplutko-trzymaj się.Małgosia
  • perelka0381 10.01.11, 22:51
    u mnie to samo,trzymaj sie goraco,pozdrawiam,perelka
  • ivone7 16.03.07, 11:16
    dziekuje za mile slowa...ja tu trafilam z pierwszej strony wyborczej..i choc
    jestem po rozwodzie juz 1.5 roku, chetnie podczytuje i czasami cos dopisze od
    siebie..po tych wizytach juz wiem, ze duzo tutaj ludzi mojego pokroju, jak to
    mowia z tej samej gliny....pozdrawiam
  • aron95 16.03.07, 11:55
    Aja od razu trafiłem na jakieś forumowe koło ochrony moralności .
    Ale przeżyłem i trzymam się mocno .
  • julka1800 16.03.07, 13:28
    no widzisz chrzest bojowy na dzień dobry smile
    --
    www.linkedin.com
  • neverendingstory4 16.03.07, 20:28
    Pomimo, dziękuję za ciepłe przyjęcie bardzo mi tego brakowało,
    dzięki takim osobom jak Ty nabieram pewności i może przemogę się aby pisać...
  • mirlen 16.03.07, 20:38
    Chociaż nie udzielam się jakoś wyjątkowo aktywnie, coś Ci powiem: pisz!
    Ja trafiłam na to formu w okresie ściśle okołorozwodowym. I naprawdę bardzo mi
    pomogło. Niestety, z powodu położenia geograficznego mojego miejsca
    zamieszkania nie byłam na żadnej imprezie i nie znam nikogo z forum osobiście...
    Za to podesłałam linka do forum jako źródła inforamcji/pokrzepienia/rozbawienia
    kilku znajomym. I czasem rozmawiamy o tym, co wynaleźliśmy w tym miejscu smile
  • jarkoni 16.03.07, 23:58
    Podwieszam, brakowało takiego wątku...
    Dziękuję Pomimo...
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • spadajaca-gwiazda 17.03.07, 13:34
    Weszłam tutaj dzisiaj pierwszy raz i wszystkich goraco pozdrawiam chociaz na
    razie nie jestem nawet w trakcie rozwodu-niestety
  • artemisia_gentileschi 17.03.07, 18:49
    Dzieki smile Jestem tu nowa. W trakcie rozwodu, pierwsza rozprawa bedzie w
    czwartek. Troche panikuje, mam lekka hustawke emocjonalna uncertain
  • libra22 18.03.07, 10:57
    Pomimosmile))
    --
    Lubię pracę, praca mnie fascynuje. Mogę siedzieć i patrzeć na nią godzinami.
  • barbarka9 22.10.08, 20:13
    Witam,wreszcie się zdecydowałam,nie wiem czy sobie poradzę
    technicznie - komputer mam od miesiąca.Jestem sama 4 lata,ale
    rozwodu nie mam,jest mi jednakowo ciężko,mam żal do siebie,że cos
    spaprałam,bo dobry był,nie pił.25 lat byliśmy razem. Mieszka z
    koleżanką z pracy.Chciałabym zacząć żyć bez tego obciążenia,może
    kiedyś się uda.
  • crazyrabbit 18.03.07, 16:14
    Witajcie!
    Też byłam nowa. Całkiem niedawno , kilka miesięcy temu , kiedy poczułam że
    rzeczywistość mnie przerosła , odważyłam się odezwać na forum , które
    podczytywałam dłuższy czas.
    Pamiętam jak napisałam "Czy zaopiekujecie sie mentalnie Szalonym Króliczkiem?"
    Zaopiekowali się wink I tak jestem. Jest lepiej , i chociaż przede mną jeszcze
    długa droga to wierzę , że będzie dobrze.
    Potem odważyłam się pójść na spotkanie forumowe. I naprawdę , najbardziej
    rozbawiony stolik był "obstawiony" przez forumowiczów smile)) A realne znajomości
    wtedy nawiązane - bezcenne smile
    Pozdrawiam wszystkich nowych , starych , podczytujacych , piszących , tych co
    są przed , tych co wiedzą co dalej...

    Szalony Królik

    --
    17.04.07 - Moonspell
    13.06.07 - Linkin Park/Pearl Jam
    03.07.07 - Red Hot Chili Peppers
  • margo881 18.03.07, 19:31
    chciałam powiedzieć tylko, że jesteście bardzo potrzebni, od trzech dni czytam
    prawie wszystko, to co było i jest, i dzięki Wam jestem spokojniejsza,
    napisałam nawet trzy odpowiedzi smile szczęśliwi nie szukają tego forum, a
    nieszczęśliwi znajdując Was czują się już troszkę mniej nieszczęśliwi (chociaż
    płaczą pisząc tak jak ja) bądźcie tu dalej i nie zostawiajcie nikogo samego
  • kiraw 18.03.07, 20:11
    mi równiez to forum znalezione przypadkiem duzo pomogło.pisze rzadko, chyba
    jeszcze z obawy - sama nie wiem przed czym.czasami czytajac przytłaczała mnie
    grupa zaznajomionych "forumwiczów",rozmawiajacych chyba tylko miedzy sobą, ale
    to sie fajnie czytałosmile
    bardzo ciesze sie ze jesteście.....jesteśmy
    nie starczyło mi odwagi nigdy pojawic sie spotkaniach, a tyle razy sie juz
    wybierałam, hmmmmm....może kiedyś, mam nadziejęsmile)
  • gula67 18.03.07, 23:37
    Czytam,czytam i czytam,stare i nowe.Poznaję ludzi.Fajni,normalni.Historii
    tysiąc.Każda inna a jednak ta sama.Smutek ,ból,że chce się wyć.Potem radość i
    walka o lepsze, szczęsliwe życie,a potem znowu podłoga,a nawet beton..
    A myślałam,ze tylko ja tak świruję...Czy to jest pocieszenie,że inni też tak
    mają.Okrutne ale jest...Więc dzięki,ze jesteście

    Na pisanie przyjdzie czas..Pozdrawiam.
  • potanga 18.03.07, 23:58
    Dziękuję.
    Myślałam ,że to tylko ja rozpadam się na kawałki z braku miłości...
  • ta 22.03.07, 01:42
    potanga napisała:

    > Dziękuję.
    > Myślałam ,że to tylko ja rozpadam się na kawałki z braku miłości...

    Przetrwasz i zbierzesz się smile Ja już zaśmiewam się do łez smile Będzie spokój i miłość.
    Teraz Cię przytulam i pewnie wiele osób tutaj zgromadzonych czyni podobnie.
    Ta_
  • cathy_bum 18.03.07, 23:56
    Dzień dobry, czy raczej dobry wieczórsmile
    Od pewnego czasu podczytuję to forum, ale dotąd nie zebrałam się w sobie, żeby
    napisać. Było mi się trudno wprosić, ale po tak miłym zaproszeniu wreszcie się
    odezwę. Inaczej znowu zrejteruję.
    Choć do tej pory czytałam sobie tylko, to wiele mi to forum dało. Pomogło
    uporządkować myśli i pogodzić się z emocjami. Dziękuję.
    Wypadałoby napisac parę słów o sobie - nie wiem, czy ten wątek potraktować jak
    coś w rodzaju "Tu się przedstawiamy", czy założyć nowy?
    Krótko napiszę tutaj.
    Rozwód jeszcze przede mną. Z mężem rozstawałam się kilka razy - alkohol,
    zdrada. Zamieszkaliśmy osobno, podpisaliśmy tylko intercyzę. Wychowywałam sama
    naszą córkę, tata często o niej zapominał. Zresztą wiedział, że jeśli pojawi
    się w moim domu pijany, wezwę policję. Często więc do dziecka nie dojeżdżał.
    Potem jednak zdecydował się na leczenie. Rzekomo chciał odzyskać rodzinę, snuł
    wiele wspólnych planów. Spędzaliśmy coraz więcej czasu we troje, we dwoje. Ale
    w chwili gdy byłam gotowa mu zaufać, okazało się... że ma drugą rodzinę, drugie
    dziecko. Ot i wszystkosad Chcę to zakończyć definitywnie bez wojen. Zależy mi
    jedynie na jego dobrych relacjach z córką, żeby jej nie zostawił. Ona się tyle
    razy na nim zawiodła...
  • tata_tomek 23.03.07, 15:19
    Witam
    Jestem chyba "średnio-nowy" bo czytam to forum od lata zeszłego roku ale
    nieregularnie. Piszę rzadko.
    Nie planuję rozwodu (ku rozpaczy mojej żony, którą takowy uszczęśliwiłby
    niemożebnie). Ale wg zasady "chcesz pokoju to bądź gotów do wojny" podczytuję tu
    czasem (nieregularnie bo internet mam teraz tylko w pracy - komputer domowy żona
    zamknęła na klucz wraz z wieloma naszymi innymi rzeczami...).
  • potanga 23.03.07, 22:59
    Dlaczego Twoja żona zamyka wasze rzeczy na klucz?I dlaczego chce rozwodu a Ty
    nie?
  • ta 24.03.07, 12:20
    tata_tomek

    W jakim celu utrzymujecie taki, jak opisałeś stan rzeczy?

    Jeśli żona "zaplanuje" rozwód,to twój opór na nic się nie zda.
    Wystarczy trwały rozpad więzi ( a ku temu zmierza, lub nawet już tak jest)i
    stanowcza deklaracja jednego z małżonków o chęci rozstania
    by sąd ich rozwódł, nawet mimo gorących deklaracji jednego z nich o np wielkiej
    miłości...Sądy nie utrzymują atrap, jak niegdyś bywało, i na nic blokowanie
    rozwodów przez jednego z małżonków, gdy druga strona małżeństwa nie chce.
    Żona zdobędzie tę wiedzę prędzej, czy później, może przy pomocy komputera, który
    zamknęła do swojego użytku wink ?
    Ta_

  • tata_tomek 26.03.07, 09:48
    To ja Was może odeślę do źródeł (uprzedzam, że trochę tego jest):

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=19510763&a=19510763
    Wyjaśnię tylko, że moja żona marzy o rozwodzie (przynajmniej tak to wynika z jej
    słów) ale nic nie robi żeby go uzyskać. Na moje "chcesz rozwodu to złóż pozew"
    odpowiada wyniosłym milczeniem. Zdaje się, że gdzieś tam w środku dociera do
    niej, że gdyby sąd zaczął kopać w całej historii małżeństwa, interwencjach
    policyjnych i lekarskich itp., to nie wiadomo kto by z tego wyszedł mniej
    przegrany (pise tak bo wychodze z założenia, że w rozwodach wygranych nie ma, są
    tylko mniej lub bardziej przegrani)
  • ak70 26.03.07, 10:47
    Tomek... a ja się zastanawiałam skąd znam ten nick. Dzieki za podpowiedż smile
    A teraz ide poczytać "etatę"...
    --
    ------------
    Nie bierzcie kredytu w Banku Millenium!!!
  • asia_pers 30.10.07, 09:08
    prawda zawsze jest pośrodku, może i piszesz część prawdy, ale jak
    mój były groziłby mi kaftanem itp. to wybacz trudno bym tolerowała
    takie groźby, mój były też chciał zrobić ze mnie wariatkęwink mówię
    poważnie!!! twierdził ze mam manię prześladowczą, nerwicę i inne
    rzeczy, zapewniam cię, że rozczarował się mocno na sprawie
    rozwodowej kiedy to sędzina udowodniła jego winę, dziś tyle o nim
    wiem, że jego życie toczy się od imprezy, o dziecko dba sporadycznie
    pomimo wielkich odgrażań ze mi je odbierze bo wariatka jestem, ma
    nieograniczony kontakt a korzysta? 2 razy w miesiącu. To jego
    problem, jego sprawa, jego życie polegające na życiu tylko dla
    siebie, zmianie kolejnych panienek, pracy w której siedzi do 21
    wraca wypija piwo, coś zaliczy i koniec, ja myślę ze to on miał
    problem, i też nie chciał rozwoduwink ciekawe co napisałaby twoja
    małżonka? może inną wersję?
    Od 2 lat jestem z kimś wyjątkowym, o dziwo?!nie kłócimy się, jest
    nam dobrze, rozmawiamy, ufamy sobie i nie przejawiam żadnych objawów
    choroby psychicznejwink
    twój post w załączniku odbieram jako trochę przesadzony i
    nieobiektywny, czuje się w nim atak na drugą osobę bo coś nie
    wyszło. To oczywiście moje odczucia
  • pszczolkalodz 25.03.07, 20:57
    bardzo dziekuje, dziekuje, ze jestescie, ze nie jestem sama. Ze moje jazdy w
    glowie sa normalne, moje dylematy rowniez, dzieki za zaproszenie wiem ze bede
    tutaj stala bywalczynia. Nie widac mnie czesto bo nie umiem komus poradzic,
    sama sobie nie umialam. Super forum bo super ludzie, ciesze sie ze tutaj
    trafilam, gorszy jest powod dlaczego tutaj jestem, jestesmy.Ale wierze ze
    jeszcze wszystko co dobre jest przed nami, buziak wielki
  • tina73 03.04.07, 10:56
    witajcie smileok 6,5 roku temu rozzstalam sie z malzonkiem,zostawil mnie sama z
    malutkim dzieckiem dla kochanki po 6 latach malzenstwa.nie mialam wowczas
    takiego szczescia , nie bylo jeszcze tak powszechnego internetu, a mieszkalam w
    obcym miescie gdzie nie moglam liczyc na jakiekolwiek wsparcie.po latach
    doszlam do siebie , jestem weselsza, twardsza ( co niektorzy nawet twierdza ze
    za bardzo stwardnialam hi hi )i uwazam ze przezycia te mnie bardzo mocno
    wzmocnily. jedyny mankament to kompletny brak zaufania do mezczyzn. ciezko sie
    z tym zyje ale moze kiedys uda mi sie przelamac.a wiecie kiedy bylam juz pewna
    ze nic mnie z przeszloscią nie laczy ?? kiedy moj ex chcial wrocic , nie chcial
    dac rozwodu , a mi bylo go jedynie zal.
  • yamato36 26.03.07, 17:26
    po szesnastu latach dawania miłości człowiek zostaje sam z myślami i
    rozterkami , co dalej ?
    jak żyć będąc wypalonym człowiekiem ? jak sobie teraz poradzić ?
    przecież ja sie już cieszyć nie uniem ... ech życie..........

    kużwa znowu mi sie obraz zlewa crying
  • wielguszek2 05.04.07, 15:51
    dzień dobry wszystkim. trafiłam tu kilka dni temu i cieszę się że istnieje
    takie forum, bo Wasze wypowiedzi działają na mnie krzepiąco. nie jestem
    rozwiedziona, ale czeka mnie to pewnie wkrótce - jak wreszcie przestanę się
    łudzić głupimi nadziejami. mam dwóch synków, ale i tak czuję się koszmarnie
    samotna. więc pewnie będę często odwiedzać to forum.
  • signal3 05.04.07, 20:18
    Też nie jestem jeszcze rozwiedziony ale zaglądam tu dośc często i dzięki wam
    czuje się duuuużo lepiej.
    pozdrawiam wszystkich !!!!
  • yvette73 07.04.07, 14:20
    rozstaliśmy sie z mężem 5 dni temu teraz w swięta czuje sie gorzej niż
    koszmarnie jestem zupełnie sama(nie mam dzieci)zajrzałam tutaj w celu
    pocieszenia sie że nie jestem sama w takiej sytuacji.Nie mam jeszcze rozwodu
    ale wszystko ku temu idzie i nie ma nadziei na powrót.
  • tina73 07.04.07, 20:49
    witaj yvette smile na pewno tutaj nie będziesz sama , choc na odległość i tak
    wirtualnie -ale zawsze możesz tutaj znależć wsparcie.więc pisz o wszystkim co
    ci leży na sercu , zobaczysz jak ludzie bedący tutaj potrafią pomóc samą swoją
    obecnością . pozdrawiam cię cieplutko smilesmile
  • jasminowo 08.04.07, 18:52
    dzięki, że jesteście... łatwiej...
  • m_niczka 08.04.07, 21:24
    Dzięki za zaproszenie! Brzmi zachęcająco. Do tej pory tylko czytałam i śledzę
    wątki. Trafiałam na forum niedawno i żałuję, że stało się to tak późno. Ja
    właściwie to chyba jestem na środku drogi, bo w przededniu rozprawy i na etapie
    pisania odpowiedzi na pozew (może jakieś cenne rady?). Czuję, że jeszcze wiele
    przede mną, więc miło, że można liczyć na wsparcie. Pozdrawiam.
  • robieprawkojazdy 25.04.07, 23:13
    Trafiłam na forum jako czytacz kilka miesięcy temu. Wtedy jeszcze wydawało mi
    się, że moje małżeństwo nie może się rozpaść. Każde inne może, ale nie
    moje.Byłam pewna, że decyzja mojego wtedy jeszcze męża o rozwodzie jest jakimś
    żartem. Dziś jestem już po. Dopiero zaczynam się ogarniać, ale czarne myśli
    powoli ulatują. Parę dni temu bardzo mi pomogliście (nie, ja nie pisałam
    jeszcze, ale czytałam). Myślałam, że tylko ja tak przeżywam, że jestem miękka i
    nic nie warta. Na szczęście powoli się to zmienia. Dzięki.
  • jarkoni 21.05.07, 21:27
    Do nowych: Reaktywacja:
    Podczytujcie, ale i piszcie..
    Piszcie i słuchajcie..
    I najwazniejsze: jeśli już piszecie i słuchacie, i jeszcze możecie się spotkać:
    TO ZRóBCIE TO...
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • szacichosza 23.05.07, 09:45
    Niedługo miną cztery lata od kiedy rozstaliśmy się z moim ex.Na początku
    rozstania był płacz , żal i wiele bitew które przegrywałam bądź wygrywałam .
    Długo mi zajęło nauczenie się życia na nowo , życia w "samotności" , ale
    przeszłam przez to wszystko , wytrwałam , troszkę stwardniałam -jak to niektórzy
    mówią otoczyłam się murami. A dziś jak tak czytam sobie Was to cieszę się że ja
    już to wszystko mam za sobą , że już przeszło , minęłosmile.Wczoraj mój ex
    przyjechał zobaczyć jak nasza córeczka jeździ na dwóch kółkach na rowerze( bo ją
    nauczyłam hahahaha), wypiliśmy po piwie , troszkę porozmawialiśmy i powiem Wam
    szczerze że cieszę się że potrafiliśmy dla dobra naszego dziecka znaleść nić
    porozumenia.Mała jest zadowolona że raz na jakiś czas widzi tate i mame jak ze
    sobą rozmawiają a ja cieszę się że jestem już wolną , niezależną kobietą i że
    moje zycie potoczyło się tak jak się potoczyło bo takiej nauki żadna ksiązka nie
    daje ani żaden mędrzec nie nauczy smilesmile Pozdrawiam Was gorąco i pamiętajcie że
    Kiedyś będzie dobrze jesli będziecie potrafili te swoje małe szczęscie
    dostrzegać smile ..........."idź własną drogą bo w tym cały sens istnienia żeby
    umieć żyć"......Buziaki for allsmile
  • amidalax 27.05.07, 22:02
    Witam,
    jestem tu nowa. We wtorek, po ciężkiej rozmowie dowiedziałam się że mój mąż
    chce rozwodu i że złożypozew do sądu. Narazie jest mi bardzo źle, czuje się
    oszukana i opuszczona. Zaczynam życie od nowa, bez niego. Musze szukac
    mieszkania i startować od nowa, wszystko mnie przeraża. A najbardziej chyba
    życie bez niego.
  • pomimo1 28.05.07, 16:50
    kochana, za pare tygodni,jak popiszesz troche na forum i dasz sie poznac
    bedziesz miala wianuszek nowych znajomosci, ktore zaowocuja wiara w to,ze zycie
    po rozstaniu wcale nie jest smutne i szare.
    Dodatkowo bedziesz miala doly i napiszesz chocby najglubszego posta, a za pare
    godzin na drugim koncu Polski ktos to przeczyta i napisze ci takie mile slowa,
    ze pomyslisz, ze jestes pepkiem swiata, bo tacy sa tu ludzie!!!!!

    Tak wiec czeka Ciebie byc moze rozwod, kupa nowych wartosciowych znajomosci,
    pisanie przy kieliszku wina w sobotni wieczor posta na ktory 10 osob z pewnoscia
    zawsze odpisze cos krzepiacego.

    A w dalszej perspektywie czekaja sie poranki , gdy zerkniesz do lustra i pomyslisz:

    - Ta zaradna, samodzielna, wolna, niezalezna i ciekawa osóbka z gronem oddanych
    znajomych to ja???????


    TAK!! To wlasnie bedziesz TY za jakiś czassmile))))
    --
    Opowieść zaczyna się z księciem, który całuje anioła, a kończy z łysym
    mężczyzną, który przez stół patrzy na grubą żonę
  • pomimo1 28.05.07, 16:51
    najgłupszegosmile)) kurka, ale literówkasmile
    --
    Opowieść zaczyna się z księciem, który całuje anioła, a kończy z łysym
    mężczyzną, który przez stół patrzy na grubą żonę
  • amidalax 28.05.07, 17:17
    pomimo, dziekuej ale sama się domyslasz, że póki co nie wierzę w to.
    najbardziej mnie wpieprza, ze jest grono ludzi, które ciągle widzi nadzieje, ja
    jej nie widze.

    pomimo1 napisała:

    > kochana, za pare tygodni,jak popiszesz troche na forum i dasz sie poznac
    > bedziesz miala wianuszek nowych znajomosci, ktore zaowocuja wiara w to,ze
    zycie
    > po rozstaniu wcale nie jest smutne i szare.
    > Dodatkowo bedziesz miala doly i napiszesz chocby najglubszego posta, a za pare
    > godzin na drugim koncu Polski ktos to przeczyta i napisze ci takie mile slowa,
    > ze pomyslisz, ze jestes pepkiem swiata, bo tacy sa tu ludzie!!!!!
    >
    > Tak wiec czeka Ciebie byc moze rozwod, kupa nowych wartosciowych znajomosci,
    > pisanie przy kieliszku wina w sobotni wieczor posta na ktory 10 osob z
    pewnosci
    > a
    > zawsze odpisze cos krzepiacego.
    >
    > A w dalszej perspektywie czekaja sie poranki , gdy zerkniesz do lustra i
    pomysl
    > isz:
    >
    > - Ta zaradna, samodzielna, wolna, niezalezna i ciekawa osóbka z gronem
    oddanych
    > znajomych to ja???????
    >
    >
    > TAK!! To wlasnie bedziesz TY za jakiś czassmile))))
  • gandall 03.06.07, 09:52
    ....i ja też taka stwardniała już.....bo po dziesięciu latach po rozstaniu to
    ja już wiem, że ojciec mojego dziecka będzie NA ZAWSZE ojcem mojego
    dziecka......i nie ucieknę od kontaktu z nim .....dla dziecka......
  • lilyrush 28.05.07, 21:52
    Będę niestandardowa- najpoerw napiszę, ze jestem a potem zaczne czytać wink
    Nie wiem kiedy właczę sie w dyskusje, ale nie zabierze mi to zapewne roku

    Decyzję o rozwodzie ja podjełam, mój maz nie przyjmuje jej do wiadomosci, choć
    wie, ze jest winny bo na prosbę o wyprowadzkę i czas na przemyślenie zareagował
    pozytywnie.
  • jarkoni 28.05.07, 23:59
    lilyrush, poczytasz i włączysz się w dyskusję...
    Sama zobaczysz
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • czarnaandzia 02.06.07, 09:30
    Witam.
    Podczytuję od jakiegoś miesiąca bo od wtedy wyprowadził się mój mąż.
    Lubię was czytać.
    --
    Nie płacz,że coś się skończyło..tylko uśmiechaj się,że Ci się to przytrafiło.
  • ida-sierpniowa 12.06.07, 09:47
    Przed chwilą popełniłam pierwszy post na Waszym forum i zdudnęłam się, że nawet
    się najpierw nie przywitałam, co niniejszym czynię smile
  • cynamonowy_kot 18.06.07, 20:20
    witam wszystkich smile
    --
    se te olvidó que era el amor lo que importaba
    y con tus manos derrumbaste nuestra casa
  • jarkoni 23.06.07, 01:34
    ulubiony mój cynamon...A koty mam dwa.. Już Cię sympatią kocią darzę wink
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • cynamonowy_kot 23.07.07, 18:14
    smile))
    --
    se te olvidó que era el amor lo que importaba
    y con tus manos derrumbaste nuestra casa
  • beaeb 20.06.07, 12:38
    Witam! Dotychczas tylko czytałam, i to z przerwami tj. okresami, w których
    wydawało mi się, że problemy tu poruszane mnie nie dotyczą. Teraz stoję na
    krawędzi i brakuje mi jednego małego kroczku, lekkiego pchnięcia na
    stronę "rozwód!!!!!! i co dalej".

    Pozdrawiam cieplutkosmile
  • geo_v 20.06.07, 17:32
    Witam Was ciepło smile
    Raptem wczoraj znalazłam to forum no i... zostaję z Wami smileOd niemal dwóch
    miesięcy jestem po rozwodzie. Jest coraz lepiej... smile
  • jarkoni 23.06.07, 01:44
    geo_v
    a chwal się się chwal..
    Tym coraz lepiej, dokładnie i szczegółowo się chwal, brakuje takiego chwalenia
    się, pisz ile możesz
    I obyś z Łodzi była, pomożesz zjazd 100.000 zrobić smile

    --
    Rozwód..i co dalej?
  • geo_v 23.06.07, 13:52
    Geo z miasta Łodzi nie pochodzi, ale do pomocy zawsze chętna. A do uczestnictwa
    z podwójna przyjemnością smile))
  • jarkoni 24.06.07, 17:37
    Geo, widziałem taki napis pod tablicą rejestracyjną aut: "Z miasta Łodzi się
    pochodzi"..
    Chciałbym taki mieć, ale nie wiem skąd załatwić..
    Na Allegro nie ma sad
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • geo_v 24.06.07, 23:19
    Pewnie z tego samego źródła, co widziany przeze mnie parokrotnie :samochód
    sponsorowany przez teściową"smile Następnym razem spytam własciciela i uprzejmie
    doniosę smile
  • encarnacion 18.12.08, 15:37
    Ja jestem z Łodzi. I w dodatku mam kota. I jestem tu nowa, więc się
    przedstawię.
    Czytam Was od dłuższego czasu, ale do dzisiaj nie pisałam. Mam
    prawie 34 lata, za sobą ponad 6 lat małżeństwa, jestem świeżo po
    rozwodzie, wyrok uprawomocni się 22.12.2008. Patrząc z boku moja
    historia jest banalna - mówiąc najkrócej, jego zdrada z żoną
    bliskiego kumpla. Jest mi ciężko, czasami bardzo źle i samotnie,
    czasami nie mam siły wychodzić z kolejnych dołów... Ale się staram,
    naprawdę. Fajnie, że jesteście.
  • jarkoni 23.06.07, 01:25
    beaeb, a może powiedz jakiego kroczku brakuje, a ja gwarantuję, że będzie to
    lekkie pchnięcie.. Pisz
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • salsetka1 21.06.07, 09:53
    Jestem tu pierwszy raz. Sprawy rozwodowe jeszcze przedemną, ale już się
    zdecydowałam. Sztrasznie się boje , jak to wszystko przetrwam. Wiem, że
    sytuacja w jakie się znalazłam dotyczy również wielu innych ludzi, ale ta
    świadomość wcale nie łagodzi ogromnego bólu. Jestem świadoma. że trzeba się
    otrząsnąć i żyć od nowa, ale ile na to potrzeba czasu. Ile trzeba wylać łez,
    żeby przestało boleć?
  • 13monique_n 22.06.07, 10:51
    salsetka1 napisała:

    >trzeba się
    > otrząsnąć i żyć od nowa, ale ile na to potrzeba czasu. Ile trzeba wylać łez,
    > żeby przestało boleć?
    Niestety, to indywidualne. Mogę tylko powieddzieć - dokładnie tyle, ile trzeba.
    A jesli sama sobie nie będziesz utrudniać (sposoby takiego utrudniania we
    własnym zakresie na pewno znasz), to każdy dzień będzie lżejszy. Trzymaj się
  • jarkoni 23.06.07, 01:32
    13monique, dokładnie, tyle wylać trzeba, ile trzeba będzie..
    Ale na litość nie zapominaj o promocji forum: Salsetko zacznij tu pisać,
    niektórzy pozbawią Cię łez natychmiast (nie powiem kto), inni pomogą bez
    wstrząsowej terapii..
    Sama spróbuj
    Witam i odważ się..
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • vivalissa 23.06.07, 14:15
    Witaj, ja tez po raz pierwszy. Tyle, ze bez lania łez, bez bólu, wszystko za mna, upragniony rozwód przede mną... A pozniej zycie. Samo zycie, moje własne i tylko moje smile
  • salsetka1 23.06.07, 14:43
    Tak tylko, że mój rozwód nie jest upragniny. Mój jest koniecznością po
    wszystkich rzeczach, które się wydarzyły. Więc jest gorzej.Ja też sobie
    tłumaczę, że teraz mogę robić wszystko, że może byc super. Ale to straszne, że
    muszę teraz wszystko sama. Sama żyć.
  • vivalissa 24.06.07, 17:14
    W moim małżeństwie sie tyle złego wydarzyło, iz mysl o próbie ratowania, bycia nadla mimo wszystko razem, była straszna. Życ po to i robic wszystko, by jakoś zapomnieć... Nie do przeskoczenia. Był ból, ale on przechodzi. Z czesem... I czasem w odpowiednim momencie, pojawia sie ktoś, z kim i dla kogo znów warto zyć. Głowa do góry. Wielu sie udało, Tobie tez sie uda. Powodzenia.
  • salsetka1 24.06.07, 22:04
    Dzieki za pocieszenie, mam nadzieje, że tak bedzie. Ale najgorsze jest to, że
    człowiek, myśli dlaczego ja, dlaczego mnie to spotkało. A tu okazuje sie że
    każdego może to spotkać. No i przekonałam sie: Nigdy nie mów nigdy.Ale to
    straszne.
  • reni6 22.06.07, 11:01
    Łoj, a ja tutaj bywam już od dawna, nawet czasem coś wtrącę, a się do tej pory
    nie przedstawiłam. Aby więc dopełnić formalności robię to teraz, obiecuję
    czytać, z pisaniem nie obiecuję bo cóż...już dawno po rozwodzie i już dawno
    serce i dusza uleczone. Ale chętnie coś wtrącę gdy będę mogła pomóc. Pozdrawiam,
    Reni6
  • jarkoni 23.06.07, 01:21
    Reni, ależ dusze i serca od dawna wyleczone są absolutnie najlepszym remedium i
    pomocą dla tych ostatnio skrwawionych.. Pomagaj ile tylko możesz.Wtrącaj, wtrącaj..
    Pozdrawiam bardzo
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • salsetka1 23.06.07, 13:57
    Hej.Witam wszystkich.
    Ale gdzie szukać pomocy i okładów na poranioną duszę. Wszyscy dawni znajomi
    tylko ranią ,bo przypominają co było i czego już nie ma.To nie jest takie
    proste, kiedy człowiek nagle zostaje sam i chce mu się wyć, a musi udawać , że
    jest Ok. Wiem,że się użalam - kurcze - ale co robić?
  • geo_v 23.06.07, 17:40
    A gdzie Ty mieszkasz, moja droga??? Bo ja właśnie towarzystwa na sobotni lansik
    szukam smile
    Jeśli człowiek zostaje SAM, to faktycznie nic nie jest proste. Przerobiłam
    kilka takich wieczorów, kiedy nakręcałam się przy butelce wina i paczce fajek.
    Tyle, że następnego dnia wyglądałam jak obraz nędzy i rozpaczy. I wiesz co?
    Wcale mi nie ulżyło.
    Przyjęłam inną strategię: makijaż, wysokie obcasy i głowa zadarta do góry.Nigdy
    nie dam bałwanowi satysfakcji, że mam doła. Nigdy.
  • salsetka1 23.06.07, 20:11
    Ja mieszkam w przepięknym Wrocławiu. Ja też obrałam taką strategię, ale czasami
    nic z tego nie wychodzi. Kurcze może ktoś ma czarodziejską gumkę, żeby otworzyć
    głowę ,wymazać co trzeba i zaczać od nowa. Ma ktoś?
  • jarkoni 24.06.07, 17:49
    Salsetka, geo, proponuję najbliższe spotkanie..
    Pewnie w Łodzi po 100.000, ale niczego nie przesądzam
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • crazyrabbit 24.06.07, 23:18
    Widzę , że następna Wrocławianka smile
    Czytaj nasze posty , jest kilka osób z Wrocka i czasem spotykamy się w
    niewielkim gronie na pogaduchy.
    Może zorganizujemy na szybko jakieś małe piwko lub kawkę w tym tygodniu?

    Jak chcesz , pisz na priv smile
    --
    The number one cause of divorce is marriage.
  • 13monique_n 25.06.07, 11:09
    Witaj, salsetko, Wrocławianko. Sporo nas w sumie jest. smile Głowa do góry.
  • crazyrabbit 25.06.07, 17:39
    13monique_n napisała:

    > Witaj, salsetko, Wrocławianko. Sporo nas w sumie jest. smile Głowa do góry.

    I fajnie by było , jakby kiedyś udało się zebrać cały wrocławski odłam
    forum "do kupy"... Tych "starszych" , "nowszych" i "całkiem nowych" smile
    --
    The number one cause of divorce is marriage.
  • salsetka1 25.06.07, 21:26
    Hej.
    Jak coś zorganizujecie to chętnie się dołącze. Bo chyba jestem trochę zagubiona.
  • pan_pepe 07.10.07, 09:27
    Podejrzewam, ze jestem na tym samym etapia jak Ty w czerwcu.
    Zadawałaś Sobie wiele pytań, byłas niepewna przyszłaosci, czułaś
    ogromny żal i niezrozumienie sytuacji. Napisz jak jest teraz. Czy
    widzisz już choc trochę nowe drzwi przez, które możesz wejść do
    innego życia. Jeśli tak to co Ci pomogło w ich odnalezieniu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.