Dodaj do ulubionych

Alimenty jak sadzicie?

12.04.07, 08:27
Czy fakt, iż ojciec sam powiedzial, ze z dzieckiem sie widywac nie zamierza i
jest to zapisane w protokole sprawy o pozbawienie wladzy rodzicielskiej, moze
byc pomocny w podwyzszeniu alimentow?
Koszty utrzymania dziecka od ostatniej sprawy nie wzrosly drastycznie,
zmienily sie warunki zycia troszke, ale na ogolny koszt to nie wplywa az tak
bardzo. Moje dochody wzrosly i to znacznie, jego wzrosly, ale nieznacznie.
Sad zasadzil koszty mniej wiecej po polowie ostatnio, co ja uwazam za wysoce
niesprawiedliwe wzgledem mnie.
Zastanawiam sie nad zawalczeniem o podwyzke za wzgledu na to, ze facet
wylogowal sie z ukladu definitywnie i teraz mam juz na pismie to, ze opieke
bezposrednia mam w 100% na swojej glowie.
Alimentow nie podwyzszalam od roku 1998, czyli od momentu ich zasadzenia,
odparlam dwie proby o ich obnizenie w roku 2003 i chyba 2004.
Sadzicie, ze jest sens ubiegac sie o podwyzke w momencie, kiedy dodatkowa np.
stowka tak naprawde nic nie zmieni w moim zyciu i zyciu dziecka?
A z drugiej strony w skali roku to juz 1200 zl, ktore moglabym wydac na
przyklad na lepsze wakacje, jesli z mojego budzetu moglabym mniej dawac na
dziecko, bo wiecej byloby alimentow.
--
Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra sama w
sobie. Nawet bez wisienki wink
Obserwuj wątek
      • pelagaa Re: Alimenty jak sadzicie? 12.04.07, 10:45
        Nie no serio pytam. Tyle, co ja zasadzone mam, to niemalze bezrobotnym
        zasadzaja, to sie zastanawiam. Na bardzo powaznie sie zastanawiam.
        Tyle, ze z jednej strony nie zaszly jakies znaczace zmiany stosunkow, a z
        drugiej strony przeciez nie jest sprawiedliwe, ze na mnie ciazy wiekszosc
        obowiazkow.
        --
        Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra sama w
        sobie. Nawet bez wisienki wink
    • virtual_moth Re: Alimenty jak sadzicie? 12.04.07, 13:22
      Według prawa IMHO masz szansę, ale co innego prawo, a co innego orzecznictwo,
      na które może wpływać stereotypowe myślenie sadów. Przykład - w przypadku
      uregulowania kontaktów dziecko/pozbawiony władzy rodz. ojciec zasądza się
      najczęściej o wiele rzadsze kontakty niż w przypadku ojca z pełnią władzy. Nie
      spotkałam się z przepisami nakazującymi takie działania (choć moze źle
      szukałam).
      Sad może przyjąć myślenie "skoro pan jest pozbawiony władzy, to jakby "mniej"
      jest ojcem, zatem zarówno jego prawa jak i obowiązki ulegają ograniczeniu, mimo
      że prawo mówi zupełnie coś innego. Sąd na mojej sprawie (min. nie nadanie
      władzy rodz. ojcu) zapytał mnie wprost: "czy jest pani pewna, że chce znacznego
      ograniczenia obecności ojca w życiu dziecka" - a tym właśnie dla sądu był mój
      wniosek o nie nadanie władzy rodzicielskiej. Pozbawiony władzy to jakby
      zwolniony z odpowiedzialności, automatycznie usprawiedliwiony z niechęci do
      kontaktowania się z dzieckiem (to ja nie chcę mu nadać władzy, brak władzy =
      brak kontaktów = moja wina za brak ojca). Dla tego sądu brak władzy był tozsamy
      z brakiem kontaktu z dzieckiem. Z takim właśnie podejsciem JA spotkałam się w
      sądzie.

      Możliwe zatem, że trafisz na sąd, który będzie widział w braku władzy rodz.
      dużą przeszkodę w podwyższeniu alimentów. Facet moze być dla sądu "mniej"
      ojcem.
      Uważam, że w ogóle społeczeństwo raczej sądzi, że pozbawiony władzy = zwolniony
      z alimentacji. To wydaje się takie logiczne, prawda? Wylogowany z układu
      całkowicie, więc i także w sferze jakichkolwiek obowiązków. A jednak... Myślę,
      że spokojnie można znaleźć sąd, który nie zgadza się z tym zapisem w prawie i
      będzie orzekał na korzyść wylogowanego żuczka.

      Jednak chyba nie masz nic do stracenia.
      --
      Mężczyzna i Feng Shui
    • swieta_1 Re: Alimenty jak sadzicie? 13.04.07, 15:21
      Znam osobiście Kobietę, która zarabia 100zł tygodniowo, (no jeszcze alimenty na starszego synka), na młodszą coreczkę-10msc nic. I uwierz mi że 100 zł to ciągle nie jest mała kwota, nawet jeśli miałabys odkładać to dziecku na książeczkę "oszczędnoiściową", to za rok 1200, ale za 2lata 2400- wakacje, rower, tudzież coca cola już jest.
      Spróbuj.
      --
      Kobiety nie można zmienić, można zmienić kobietę, ale to i tak nic nie zmienia
    • morskie_oko Re: Alimenty jak sadzicie? 16.04.07, 13:52
      Z tymi alimentami to strasznie delikatna sprawa. U nas dotąd nie było w tym
      temacie wiekszych problemów. Ja dostaję na córkę alimenty od eksa bez żadnego
      wyroku, 400 zł ustalone między nami jak się rozstaliśmy. Od czasu do czasu
      dorzuca jakieś ekstra pieniądze przy okazji świąt, kupuje jej prezenty. Od
      września mała idzie do szkoły i były zadeklarował, że dołoży się do wyprawki i
      podniesie pieniądze na małą na 500 zł.
      Mąż dotąd płacił na syna 800 zł miesięcznie plus opłacał jakieś większe zakupy,
      dokładał do wakacji, a syn spędzał z nami bardzo dużo czasu. Teraz młody
      mieszka z nami. Mąż ustalał z jego matką, że będzie płacić na utrzymanie syna,
      ale nie ustalili żadnej kwoty, bo mąż uważał, że przecież matka wie najlepiej
      ile kosztowało ją utrzymanie syna. I... no właśnie... matka młodego wpłaciła na
      konto 150 dolarów, na złotówki wychodzi to nieco ponad czterysta złotych. Damy
      sobie radę, ale trochę mnie zdziwiła ta dysproporcja.
          • babe007 Re: Alimenty jak sadzicie? 16.04.07, 14:26
            Aaaa, to zmnienia sprawę. Trochę szkoda, że nie przedyskutowaliście tej sprawy
            wcześniej. Może teraz warto byłoby zapytać przy okazji (grzecznie) czy to jest
            pełna kwota alimentów (i czemu taka a nie inna), czy może z jakis technicznych
            powodów alimenty będą płacone np w dwóch miesięcznych ratach.
            • morskie_oko Re: Alimenty jak sadzicie? 16.04.07, 14:35
              Z moim mężem to ta opcja nie przejdzie smile On jest zbyt honorowy, by pytać o
              pieniądze na syna. A ustalanie wyglądało tak, że jego była żona poprosiła przed
              wyjazdem o założenie konta walutowego, na które będzie przesyłać pieniądze do
              15 każdego miesiąca. Mąż nie pytał ile, bo uznał, że matka sama wie najlepiej
              ile wydawała dotąd na syna. I na ile znam mojego męża to wiem, że nie powie
              byłej żonie słowa na temat finansów.

              Ja też nie zamierzam go popychać do jakiegoś dociekania i dopytywania w tej
              kwestii, bo ja ogólnie nie lubię ruszać takich tematów finansowych. Po prostu
              trochę mnie zaskoczyła jej postawa, tym bardziej, że wie, że w związku z
              zamieszkaniem młodego u nas mieliśmy dodatkowe wydatki np. musieliśmy dokupić
              meble do pokoju dzieci.
              • chalsia Re: Alimenty jak sadzicie? 16.04.07, 14:41
                > 15 każdego miesiąca. Mąż nie pytał ile, bo uznał, że matka sama wie najlepiej
                > ile wydawała dotąd na syna. I

                i wszystko się zgadza - widać ONA wydawała na syna 400 złotych właśnie, a
                pozostałe koszty utrzymania to było 800 zł od ojca (plus ekstrasy od niego).
                Tak to jest jak sie pozostawia sprawy niedomówione.
                Chalsia
                --
                Jednak niektórzy ludzie to gady.
                • morskie_oko Re: Alimenty jak sadzicie? 16.04.07, 14:49
                  Chalsiu, może i masz rację, że wydawała na syna 400 zł plus alimenty, ale jak
                  czytam różne wątki, że alimenty powinny odzwierciedlać zarobki rodziców, to
                  dziwi mnie trochę kwota 400 zł., gdy pensja matki młodego jest pięciocyfrowa.
                  Zresztą, tak jak pisałam, nie stanowi to dla nas większego problemu, ot tylko
                  taka luźna refleksja. Kończę, bo chyba zaczęłam zaśmiecać wątek pelagii, za co
                  autorkę przepraszam.
    • natasza39 Re: Alimenty jak sadzicie? 16.04.07, 14:07
      Myslę, że w takim przypadku, jak Twój wniosek o podwyższenie kwoty alimentów
      jest jak najbardziej zasadny. Jeśli ojciec dokłada się z dobrej, własnej i
      nieprzymuszonej woli, kupuje dziecku potrzebne rzeczy, partucypuje w kosztach
      wakacji etc, to wnioski o podwyższenie moga suma sumarum zrobić więcej złego
      niż dobrego. Facet może się zaciąc i nic ponad zasądzone alimenty nie dodawać.
      Wtedy i dziecko traci emocjonalnie, a w konsekswencji może się to nawet
      ekonomicznoie nie opłacać. A przy pernamentnych podwyżkach każdy facet się
      zatnie i zbiesi, bo nikt nie lubi jak od niego nakazem wyciągają pieniądze i
      każdy normalny woli dawać z własnej woli.
      Ale tak jak u Ciebie, kiedy rola tatusia sprowadza się tylko i wyłacznie do
      comiesięcznych wpłat jakiejś kwoty, to chocby i tymi wnioskami o podwyżkę
      mozna "tacie" przypominać, że owym "tatą" jednak dla jakiegoś tam dziecka
      jest.
      • anastazjapotocka Re: Alimenty jak sadzicie? 16.04.07, 14:19
        W przypadku zwykłego drania nie poczuwającego się do obowiązku łożenia na swoje
        potomstwo w stopniu zadawalającym (w realiach polskich jest to 500 złotych na
        jedno dziecko), w pełni uzasadnione są wszelkie sposoby prawne, które zmuszą go
        do partycypowania w kosztach utrzymania i prawidłowego rozwoju dzieci.
      • pelagaa Re: Alimenty jak sadzicie? 17.04.07, 08:23
        Taaaakkkk jestem bardzo chciwa smile Bardzo bardzo smile Na dodatek mowimy o sumach
        wiekszych niz uwazane przez anastazje przywoite kwoty.
        A ja chce wiecej i wiecej i wiecej smile A potem myk do kosmetyczki za alimenty.
        --
        Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra sama w
        sobie. Nawet bez wisienki wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka