O co pyta sąd na pierwszej rozprawie?? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mam pytanko o co pyta się sąd na pierwszej rozprawie jeżeli jest bez
    orzekania o winie i dogadaliśmy się w kwesti alimentów na dwójke dzieci? Czy
    istnieje możliwość ze wszystko zakończy sie na tej jednej sprawie?
    • nerina1 napisała:

      > Mam pytanko o co pyta się sąd na pierwszej rozprawie jeżeli jest bez
      > orzekania o winie i dogadaliśmy się w kwesti alimentów na dwójke dzieci? Czy
      > istnieje możliwość ze wszystko zakończy sie na tej jednej sprawie?

      Sąd na rozprawie bada czy nastąpiły przesłanki do udzielenia rozwodu. Czyli czy
      nastąpił trwały i nieodwracalny rozkład pożycia w trzech aspektach uczuciowym,
      fizycznym i gospodarczym. I w tym zakresie trzeba się spodziewać pytań. Czyli
      jak do tej pory przebiegało małżeństwo, czy są jeszcze między małżonkami
      uczucia, kiedy ustało pożycie małżeńskie, czy małżonkowie prowadzą wspólne
      gospodarstwo i ewentualnie od kiedy nie. Jeśli stwierdzi że rozpad rzeczywiście
      jest trwały i nieodwracalny to musi jeszcze ustalić czy rozwód nie odbije się
      na dobrze niepełnoletnich dzieci i w tym zakresie też przesłucha strony. Czyli
      z kim zostaną dzieci i jak będą wyglądały relacje dzieci z drugim rodzicem.
      Potem jeszcze kwestia alimentów na dzieci, tzn ich wysokości i ewentualnie
      kwestia ustalenia zasad korzystania ze wspólnego mieszkania.

      Te tematy muszą być poruszone na rozprawie. Jeśli pomiędzy stronami nie będzie
      jakichś szczególnych konfliktów w tych kwestiach to jest w tej chwili duża
      szansa zakończenia postępowania na pierwszej rozprawie.

      --
      Kobiety z reguły starają się sprawić, by mężczyzna się zmienił; Przerobiony zaś
      przestaje im się podobać
      • A jak jest z podziałem majątku? My już mamy wszystko podzielone i spisaną umowe
        ale czytałam gdzieś że taka umowa dopiero jest ważna po rozwodzie nie przed czy
        to rzeczywiście tak jest?
        • nerina1 napisała:

          > My już mamy wszystko podzielone i spisaną umowe
          >
          > ale czytałam gdzieś że taka umowa dopiero jest ważna po rozwodzie nie przed
          czy
          >
          >
          - co to za umowa? Jak ją spisaliście? Chiałabym "zmałpować" od Was ten pomysł
          jak się da smile
        • żeby można było podzielić majątek wspólny, pomiędzy małżonkami musi ustać
          wspólnota majątkowa. Dopóki isntiej wspólnota wszystko jest wspólne.
          Wspólnota może zostać zniesiona po orzeczeniu rozwodu, można również znieść ją
          bez rozwodzenia się - notarialnie, albo sądownie.

          Jeśli rzeczywiście macie już podzielony majątek i nie ma w tym zakresie
          konfliktu to załączcie ugodę w tym zakresie podpisaną przez obie strony do
          pozwu i sąd to przyklepie.
          Inna sprawa, że jakby mąż (albo Ty) dzisiaj trafił szóstkę w totka to jest to
          wasza wspólna kasa, bo macie nadal wspólnotę majątkową. smile))

          --
          Zgrabny tyłek nie jest dany na całe życie,
          po 30-tce warto mieć też osobowość
          • z_mazur napisał:

            > > Jeśli rzeczywiście macie już podzielony majątek i nie ma w tym zakresie
            > konfliktu to załączcie ugodę w tym zakresie podpisaną przez obie strony do
            > pozwu i sąd to przyklepie.
            > >
            - czyli jeżeli on podpisze ugodę, że zrzeka sie mieszkania na moją korzyść to
            na rozwodowej sprawie można to zaklepać i wystarczy? Bez notariusza itp??
            • jasminowo napisała:

              > - czyli jeżeli on podpisze ugodę, że zrzeka sie mieszkania na moją korzyść to
              > na rozwodowej sprawie można to zaklepać i wystarczy? Bez notariusza itp??

              W zasadzie tak, chociaż sądy są czasem bardzo oporne przed dzieleniem majątku
              na sprawie rozwodowej. U mnie sędzina wymysliła, że powinniśmy mieć aktualną
              wycenę majątku. Chodziło o mieszkanie i samochód i mimo, że oboje zgadzaliśmy
              się do wartości tego majątku i sposobu jego podziału to stwierdziła, że bez
              wyceny tego majątku nie podzieli go. Po tym gdy napisałem to na forum, odezwały
              się osoby, którym sąd nie robił takich problemów.
              Wycenę taką można oprzeć o dane z Urzędu skarbowego na temat wartości metra
              kwadratowego mieszkania o określonym standardzie w danej gminie (taka wartość
              przybliżona wystarczy).

              --
              Kobiety z reguły starają się sprawić, by mężczyzna się zmienił; Przerobiony zaś
              przestaje im się podobać
              • To dobre wieści dla mnie smile a czy to, że się chce poruszyć taką sprawę na
                rozwodzie treba umiescić w pozwie czy dopiero na rozprawie?
                • Nowe wnioski dotyczące sprawy można skłądać na każdym jej etapie do orzeczenia
                  wyroku, moglibyście to nawet zrobić na początku pierwszej rozprawy, ale lepiej
                  tak nie zaskakiwać sędziego. Najlepiej złożyć pismo w tej sprawie jako
                  uzupełnienie pozwu o kolejny punkt. Najlepiej od razu z oświadczeniem drugiej
                  strony, że zgadza się z tym wnioskiem.

                  --
                  Trzeba być sobą
                  Z tym, że najlepszym sobą jaki może istnieć
                  • Dzięki wielkie. To bardzo dobra wiadomość dla mnie. Mój przyszły eks rozumie,
                    że mieszkanie zbyt małe, żeby je dzielić bo po prostu nie ma czego, a dziecko
                    musi mieć dom. Nie może płacić za nasze błędy. Mam więc nadzieję, że uda mi się
                    wykorzystać to o czym wyżej pisałeś.
          • Acha, jeszcze jedna sprawa.
            Wszystkie ruchomości można podzielić za pomocą zwykłej Umowy/Ugody, jednak
            jeśli składnikiem majątku są jakieś nieruchomości to ich podział musi być
            dokonany albo w sądzie, albo za pomocą aktu notarialnego.

            --
            Kobiety z reguły starają się sprawić, by mężczyzna się zmienił; Przerobiony zaś
            przestaje im się podobać
            • A jak jest z samochodami w sumie mamy 2 jeden jest na męża (jeszcze ) a drugi
              na mnie ale jest współwałścicielem bo am wiecej zniżek -hihi. Tu mamy problem
              bo nie wiemy jak to do tej umowy wpisać ten mój gdzie on jest współwałścicielem
              i co musze zrobic zeby był wyłącznie na mnie
              • IMHO wystarczy napisać coś takiego.
                Że w skład majątku wspólnego wchodzą takie i takie składniki, a po ustaniu
                wspólnoty majątkowej strona ta przejmuje na wyłączną własność takie i takie
                składniki majątku wspólnego, a druga strona takie i takie.

                To kto jest wpisany do dowodu rejestracyjnego nie ma znaczenia, samochody
                zakupione podczas trwania małżeńśtwa są zasze własnością wspólną.

                --
                Zgrabny tyłek nie jest dany na całe życie,
                po 30-tce warto mieć też osobowość
                • Czyli w sumie możemy te samochody wpisać normalnie do tej umowy? Dobrze
                  zrozzumiałam
                  • nerina1 napisała:

                    > Czyli w sumie możemy te samochody wpisać normalnie do tej umowy? Dobrze
                    > zrozzumiałam

                    Dokładnie.
                    Tylko potem z tą umową trzeba się udać do Wydziału Komunikacji i nanieść
                    odpowiednie zmiany w dokumentach samochodu.


                    --
                    Kobiety z reguły starają się sprawić, by mężczyzna się zmienił; Przerobiony zaś
                    przestaje im się podobać
                    • Jeszcze jedno pytanko czy tą umowe mozemy wziąść ze sobą na rozprawe i wtedy
                      sąd ją przyklepie czy cos tam-wiesz o co mi chodzi czy bedzie wtedy już ważna
                      czy musimy ja wcześniej tam dostarczyć? A w ogóle jest potrzeba jej pokazywania
                      sądowi?
                      • Jak już pisałem, jeśli podział nie dotyczny nieruchomości może zostać dokonany
                        za pomocą zwykłej umowy zawartej przez obie strony.

                        Warunkiem jednak takiego podziału jest wcześniejsze ustanie wspólnoty
                        majątkowej małżonków. Z punktu widzenia prawa nie istnieje możliwość dzielenia
                        majątku, który stanowi wspólną własność, jeśli między stronami istnieje
                        wspólnota majątkowa.

                        Jeśli jesteś pewna, że mąż po rozwodzie podpisze taką umowę to nie ma sensu
                        zawracać głowy sądowi. Jeśli jednak masz wątpliwości to tak jak pisałem
                        wcześniej lepiej dołożyć teraz dodatkowy wniosek o podział majątku wspólnego z
                        konkretną propozycją takiego podziału i sąd powiniene (chociaż z tym bywa
                        różnie) klepnąć to i sprawa byłaby od razu rozwiązana.

                        Acha i jeszcze jedna sprawa, wszystkie składniki majątku wspólnego, które nie
                        zostaną formalnie (za pomocą umowy) podzielone zawsze będą stanowiły własność
                        wspólną. Czyli składniki majątku, które nie zostaną wspomniane w takiej umowie
                        nadal będą stanowiły własność wspólną. Dlatego w takiej umowie warto jest
                        wymienić wszystkie wartościowe składniki majątku, żeby potem nie było
                        wątpliwości jak komornik przeprowadzając egzekucję wobec byłego współmałżonka
                        upomni się o połowę wartości jakiegoś składnika majątku wspólnego nie
                        wymienionego w umowie.

                        --
                        Zgrabny tyłek nie jest dany na całe życie,
                        po 30-tce warto mieć też osobowość
    • Jeżeli masz małoletnie dzieci dobrze przyprowadzić na sprawę, świadka na okoliczność....
      Bez tego lub bez wywiadu kuratorskiego sąd nie zakończy sprawy.
      • świadka na okoliczność czego??
        • Zgodnie z KPC w sprawie rozwodowej, gdy małżonkowie posiadają nieletnie dzieci, wymagane jest przesłuchanie świadka na okoliczność sytuacji w jakiej znajdą się dzieci po rozwodzie. Nie wszyscy sędziowie tego przestrzegają, ale są też formaliści, którzy potrafią odroczyć sprawę jeśli takiego świadka nie będzie. Czasem sąd zleca zrobienie wywiadu środowiskowego kuratorowi i to w tym momencie zastępuje zeznania takiego świadka.

          --
          Kobiety z reguły starają się sprawić, by mężczyzna się zmienił; Przerobiony zaś przestaje im się podobać
          • Tak już kiedyś pytałam się o tego świadka ale ja nie mam pojęcia kogo mam wziąśc
            - nie chciałabym brac rodziców, siostra mieszka daleko i jest problem.
            • nerina1 napisała:

              > Tak już kiedyś pytałam się o tego świadka ale ja nie mam pojęcia kogo mam wziąśc
              > - nie chciałabym brac rodziców, siostra mieszka daleko i jest problem.

              To może być ktokolwiek, bliska przyjaciółka, znajoma.
              Może ktoś rozsądny z rodziny męża?
              Ja wziąłem moją teściową.

              --
              Kobiety z reguły starają się sprawić, by mężczyzna się zmienił; Przerobiony zaś przestaje im się podobać
          • o matko... w takiej z porozumieniem stron tez??? To co zrobić? Po prostu
            przyjechać z kimś na sprawę i jak sąd zażyczy sobie swiadka to powiedzieć - aaa
            tak, siedzi na korytarzu mój brat, matka, przyjaciólka, może zaswiadczyć że
            jest ok...?
            • No właśnie jak się trafi na upierdliwca sędziego to moze się bez tego nie obejśc
              niestety
            • jasminowo napisała:

              > o matko... w takiej z porozumieniem stron tez??? To co zrobić? Po prostu
              > przyjechać z kimś na sprawę i jak sąd zażyczy sobie swiadka to powiedzieć - aaa
              >
              > tak, siedzi na korytarzu mój brat, matka, przyjaciólka, może zaswiadczyć że
              > jest ok...?

              Jak już pisałem w przypadku braku konfliktu to tylko formalność i sędziowie zdają sobie z tego sprawę dlatego nie zawsze jest to konieczne. Na tym forum są osoby których sprawy odbyły się bez tego świadka, ale ponieważ jest o tym zapis w KPC niektórzy sędziowie dla porządku w papierach chcą żeby taki świadek był i wiem też o przypadku gdy sędzia nie rozstrzygnął sprawy właśnie ze względu na brak takiego świadka i wyznaczył termin następnej rozprawy.
              W zasadzie najlepiej by było gdyby taki świadek był zgłoszony wcześniej, ale przypuszczam, że gdyby doszło do takiej sytuacji jak opisujesz z nie zgłoszonym wcześniej, ale obecnym świadkiem, to myślę, że sędzia dopuściłby jego zeznania.

              --
              Trzeba być sobą
              Z tym, że najlepszym sobą jaki może istnieć
    • o nazwisko pyta, o nazwisko..... a potem o mniej ważne sprawy związane z
      małżenstwem.
      • ja jestem po pierwszej rozprawie...miałam ją wczoraj..i na niej się
        skończyło..40 minut i rozwód orzeczony smilepytano nas o nazwisko, wiek,
        wyksztalcenie, wysokosc zarobkow, przebieg pożycia i przyczyny rozpadu
        trzymam kciuki
      • z tą formalnością-to ostrożnie!Ja tez tak myslałam-wszystko bylo dogadane-
        alimenty, kontakty,świadek na okoliczność małoletniego.I w NORMALNEJ sytuacji
        rozwód na bank byłby na 1-szej sprawie.Ale trafiłam na sedziego P.(nie bede
        pisać szczegółów, ale jest wyjątkowy w kwestii utrudniania i przeciągania
        rozwodów-skargi na niego są), rozprawa to był 2 godzinny koszmar(inni w takiej
        syt załatwiają to w 15 min), i oczywiście sprawa odroczona i od grudnia czekam
        na drugą sprawę.mam nadzieję,że TY nie trafisz na sędziego P.-piszę ku
        przestrodze byś jednak nie nastawiała się tak jak ja, bo przeżyłam traumesad
        • Super coraz lepiej a ja byłam przekonana że jak mamy wszystko ustalone to jedna
          sprawa i koniec a nie ciaganie się po tym sądzie nie wiadomo ile.
          • ale nerina, u Ciebie nie musi tak byc..napisalam byś nie nastawiała się na 15
            min i już, bo później bedziesz tak rozczarowana jak ja.Moja adwokat jak
            zobaczyła nazwisko sędziego to się podłamała.Ty możesz trafić inaczej.A może
            ktoś jeszcze miał do czynienia z sędzią P?(to 1-sze litera nazwiska).Jestem
            ciekawa wrażeńsad
            • W jakim mieście dzieja się takie cyrki?
              --
              ""Nigdy nie jest tak źle, żeby nie bylo gorzej""
            • Sorki a ten wspaniały sędzia to w Katowicach jest czy może w innym mieście??
              • Kilkoro znajomych rozwodziło się w Katowicach.
                Raczej nie było przeciągania spraw.
                Chociaż znam jeden przypadek właśnie z Katowic gdzie sąd odroczył sprawę, bo
                stwierdził, że nie nastąpił jeszcze całkowity rozpad pożycia. Tamto małżeństwo
                mieszkało jednak podczas rozwodu razem z dwójką dzieci. Sąd stwierdził, że nie
                ustały więzy gospodarcze.

                --
                Kobiety z reguły starają się sprawić, by mężczyzna się zmienił; Przerobiony zaś
                przestaje im się podobać
                • Mój sędzia-ze STOLYCYsad.Od pół roku przed 1-szą rozprawą mieszkaliśmy z męzem
                  osobno, bylismy dogadani do do rozwodu-wszystko we wniosku rozwodowym.A ja
                  usłyszałam od szanownego sędziego ,że dziecko ma LEPSZE ŻYCIE I JEST
                  SZCZĘŚLIWSZE w mieszkaniu 3 pokojowym z obojgiem rodziców , i kiedy ma swoj
                  pokoj niż w wynajmowanej przeze mnie kawalerce.TO,że w domu była przemoc,
                  wrogosc, atmosfera jak na froncie-zostało "olane".I podobne tego typu
                  teksty..ten Pan lepiej po prostu wie co jest lepsze dla mnie, dla eks idla
                  naszego dziecka, i nie pozwala nam decydować o naszym zyciusad.I teraz sie bujam-
                  wolna faktycznie osoba, ale ze statusem mężatki..brrrr
                • W Polsce wspólne mieszkanie nie jest czynnikiem uniemożliwiającym rozwód.
                  Bo raczej pojawiają się kłopoty jak się pozbyć lokatora...
                  Może przedstawiali swoje zycie tak-jakby nie rozumieli, co to znaczy rozkład gospodarczy.
                  • akacjax napisała:

                    > W Polsce wspólne mieszkanie nie jest czynnikiem uniemożliwiającym rozwód.
                    > Bo raczej pojawiają się kłopoty jak się pozbyć lokatora...
                    > Może przedstawiali swoje zycie tak-jakby nie rozumieli, co to znaczy rozkład
                    go
                    > spodarczy.

                    Wiem, dlatego jak to od nich usłyszałem to też byłem zaskoczony.
                    Chociaz wiem, że on specjalnie się na ten rozwód nie zgadzał.
                    Przypuszczam, że po prostu ich zeznania wskazywały też na to, że emocjonalnie
                    coś ich łączy, do tego dołożyło się wspólne mieszkanie i sąd postanowił "dać im
                    szansę". Minęło pół roku, teraz on się wyprowadził, sprawa wróciła na wokandę.
                    Myślę, że teraz się już rozwiodą.


                    --
                    Trzeba być sobą
                    Z tym, że najlepszym sobą jaki może istnieć

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.