• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

czy mozna isc do spowiedzi po rozwodzie?

  • 21.05.07, 21:21
    jak to jest ze spowiedzia i przyjeciem komunii po rozwodzie? mozna to zrobic?
    a jak nie to chyba pod ziemie idzie sie zapasc...co? jak sobie poradziliscie...?
    Edytor zaawansowany
    • 21.05.07, 21:29
      oczywiście,że można,ja nawet trzymałam do chrztu dziecko.
    • 21.05.07, 21:29
      Koscioła nie obchodzi Twój rozwód cywilny, bo w swietle prawa koscielnego amsz
      ciagle męża. Chodzi o to, czy jestes teraz związana (głowie chodzi o
      aspekt "fizyczny")z innym mezczyzną. Bo wtedy nie dostaniesz rozgrzeszenia.
      A jak nie jestes to nie polecam księzy wiekowych i takich w kosciołach ze
      spowiedzią "całodobową". Ja byłam u takiego i....dobrze ze mam poczucie humoru.
      --
      Lubię pracę, praca mnie fascynuje. Mogę siedzieć i patrzeć na nią godzinami.
      • 21.05.07, 21:31
      • 24.05.07, 21:56
        > A jak nie jestes to nie polecam księzy wiekowych ...

        a ja własnie przed komunią syna byłam u takiego wiekowego, innego nie było
        i bardzo mile wspominam, dodał mi otuchy i siły ...
    • 21.05.07, 21:31
      Nie wiem jak gdzie ale u nas jest to praktykowane tak ze do spowiedzi mozna chodzic zawsze ( dostaje sie rozgrzeszenie ...?... ) , jednak do komuni mozna przystepowac po rozwodzie pod warunkiem ze jest sie osoba samotna ( z nikim nie zwiazana )
      --
      "Nadzieja jest radykalnym protestem przeciw wytyczaniu granicy możliwości."
      (Gabriel Marcel)
      slawek1998.republika.pl/
      • 21.05.07, 21:35
        hmm, a jak sie bylo zwiazana z 10-oma, a na czas komunii niekoniecznie....to tez
        mozna?

        biedroneczka33 napisała:

        > Nie wiem jak gdzie ale u nas jest to praktykowane tak ze do spowiedzi mozna cho
        > dzic zawsze ( dostaje sie rozgrzeszenie ...?... ) , jednak do komuni mozna przy
        > stepowac po rozwodzie pod warunkiem ze jest sie osoba samotna ( z nikim nie zwi
        > azana )
        • 21.05.07, 21:44
          Wszystko jest kwestią sumienia, a ważność sakramentu zależy od żalu za grzechy i postanowienia poprawy. Sam rozwód jest uważany przez Kościół za grzech (choć na pewno są okoliczności, które go tłumaczą), głównie dlatego, że daje zły przykład innym. Natomiast pozostawanie w stałym związku z inną osobą jest grzechem ciężkim i nie dostaniesz rozgrzeszenia (nie dlatego, że jest to grzech ciężki, ale dlatego, że nie masz zamiaru nic zmienić).

          --
          Czy kobieta może założyć krawat? Oczywiście, ale warto wspomnieć, że najlepiej, żeby oprócz krawata już nic więcej nie zakładała.
      • 21.05.07, 21:36
        To zalezy od spowiednika.
        Czy uzna rozwod (cywilny) za naruszenie przysiegi malzenskiej (milosc, uczciwosc
        itd.).
        I druga rzecz - zal za grzechy i postanowienie poprawy. Jesli sa nieszczere (np.
        mieszkasz i zyjesz z innym facetem), to caly sakrament jest swietokradztwem.
        • 21.05.07, 21:39
          Alicjo - nawet jak z 10cioma to mozna - obys w trakcie spowiedzi nie była z
          zadnym.
          --
          Lubię pracę, praca mnie fascynuje. Mogę siedzieć i patrzeć na nią godzinami.
          • 21.05.07, 21:47
            libra22 napisała:

            > Alicjo - nawet jak z 10cioma to mozna - obys w trakcie spowiedzi nie była z
            > zadnym.

            No tak w trakcie spowiedzi... to nie wypada, nawet ze spowiednikiem!

        • 21.05.07, 21:46

          Nie chcę być małostkowy, ale takie szczere, głębokie, pełne i prawdziwe
          postanowienie poprawy nakazuje nam, byśmy po rozwodzie powrócili do oddalonego
          małżonka.
          Amen.
          • 21.05.07, 21:50
            Gorzej, jak to małżonek nas oddalił i z postanowieniem poprawy (szczerym) się nie śpieszy smile

            --
            Czy kobieta może założyć krawat? Oczywiście, ale warto wspomnieć, że najlepiej, żeby oprócz krawata już nic więcej nie zakładała.
          • 22.05.07, 09:35
            misbaskerwill napisał:

            >
            > Nie chcę być małostkowy, ale takie szczere, głębokie, pełne i prawdziwe
            > postanowienie poprawy nakazuje nam, byśmy po rozwodzie powrócili do oddalonego
            > małżonka.
            > Amen.

            No to zycie wieczne mam z glowy uncertain
    • 21.05.07, 21:40
      do spowiedzi tak, do komunii tez, jesli jestes sama, jesli masz kogos..nie
      dostaniesz rozgrzeszenia....
      • 21.05.07, 21:44
        czy jak uprawiam niezobowiazujacy sex (on przychodzi w weekendy, ale nie mieszka
        ze mna i nie mamy takiego zamiaru) to mam kogos , czy nie? moge isc do komunii
        czy nie?
        • 21.05.07, 21:46
          Dorosłą kobietą jesteś, nie znasz odpowiedzi? To spytaj księdza.

          --
          Czy kobieta może założyć krawat? Oczywiście, ale warto wspomnieć, że najlepiej, żeby oprócz krawata już nic więcej nie zakładała.
          • 21.05.07, 22:10
            grunt to nie seksic z gachem miedzy spowiedzia i komunia;P Odwotna kolejnosc nie szkodzi.
            --
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
          • 21.05.07, 22:21
            marek_gazeta napisał:

            > Dorosłą kobietą jesteś, nie znasz odpowiedzi? To spytaj księdza.

            No!
            I przestań się tak chwalićsmile
            W każdym razie, dzięki Alicjo, poprawiłaś mi dziś humor, zwłaszcza z tą "dobrą
            opcją"wink
        • 21.05.07, 22:05
          Znasz warunki dobrej spowiedzi? Wiesz co to żal za grzechy i postanowienie poprawy?

          No to jak jest? Żałujesz za ten seks i postanawiasz, że już nigdy więcej?
          • 21.05.07, 22:53
            smile))))))))))
            No i się obśmiałam jak norkasmile))
            Misiusmile))
            i Alicjo (choc to mimowolnie raczej Ci wyszłosmile
            --
            Lubię pracę, praca mnie fascynuje. Mogę siedzieć i patrzeć na nią godzinami.
          • 22.05.07, 00:11
            Tri, z seksem, to jest, jak z alkoholem u alkoholika....
            na kacu postanawia, że nigdy więcej, trzyma się postanowienia, do następnej
            okazji, kiedy sytuacja go przerasta...
            Tyle, że po drugim, trzecim razie już wiemy, że może i żałujemy za grzechy, ale
            z postanowieniem poprawy, właśnie, czy możemy wierzyć we własną poprawę w tej
            sprawie?? Czy jesteśmy w stanie "wyłupić sobie oko", jeśli jest przyczyną
            grzechu??, czy potrafimy szczerze, w momencie spowiedzi wierzyć, że przy
            kolejnej następnej okazji będziemy silniejsi, niż pokusa grzechu??
            I wreszcie, pytanie tytułowe, ilu z nas potrafi naprawdę żałować tego
            grzesznego, pozamałżeńskiego seksu (poza małżeństwem kościelnym, o ile się
            rozpadło, ale jest nadal ważne).
            Życie przerosło kabaret. Nie znam odpowiedzi na te pytania. Dla mnie za trudne,
            poproszę o inny zestaw...
            --
            Optymista, to źle poinformowany pesymista.

            Kobiet nie trzeba rozumieć, kobiety trzeba kochać...
    • 22.05.07, 09:44
      proponuję zapytać exit13smile

      pójście do spowiedzi jest zależne od tego czy Ty jesteś do tego gotowa czy nie.
      życzę księdza-człowieka w konfesjonale. czasem naprawdę można nieźle trafić.
      ale trzeba wiedzieć gdzie iść. polecam księży z kościołów akademickich. a może
      zamiast spowiedzi po prostu rozmowę z takim księdzem?
    • 22.05.07, 17:18
      rozmawialem kiedys na ten temat z pewnym swiatlym katolikiem i konkluzja byla taka:
      koniec spowiedzi (tzn isc mozna ale nie dostanie sie rozgrzeszenia), koniec
      sakramentow co sie wiaze z poprzednim itd.

      Gdzies wyczytalem jednak innaczej. Tzn. mozna isc do spowiedzi, mozna isc do
      komunii ale nie mozna sie juz z nikim innym wiazac. Po znalezieniu drugiego
      partnera koniec spowiedzi, koniec sakramentow itd.

      Jak jest dokladnie tego nie wiem.
      --
      - pan jest trenerem ?
      - nie, bramkarzem
      • 22.05.07, 19:25
        tak jest,
        Po rozwodzie cywilnym i uzyskaniu statusu "ex" , mozesz sie spowiadac i
        przyjmowac sakramenty, z punktu widzenia kosciola nadal jestes małżonkiem
        swojej kościelnej małżonki.

        Póki nie jestes w nowym Związku mozesz grzeszyc (*uprawiac niezobowiązujący
        seks od czasu do czasu z kim chcesz) i przyjmowac sakramenty - wystarczy sie z
        tego wyspowiadac zapewniajac że zalujesz (? tiaa) i ze postarasz sie więcej nie
        grzeszyć (tia, ech, te ludzkie słabości...) .

        Ale,
        jezeli sypiasz ze stałą nową partnerką z zamiarem ciągłosci tego procederu,
        albo co gorsza z nia zamieszkasz z zamiarem stworzenia nowej rodziny- to
        dostajesz szlaban na sakramenty... Spowiadac sie mozesz ale rozgrzeszenia nie
        dostaniesz, bo dla koscioła nadal jesteś mężem swojej koscielnej zony a nie tej
        nowej (mimo, ze ex żona zapewne juz dawno żyje sobie z kims innym).
        Tu nasuwa się na mysl reklama gripexu : "to wszystko jakies chore".
        • 22.05.07, 19:30
          ... bo świadomie i dobrowolnie godziliśmy sie na to podczas ślubu. Zasady
          pozostały te same, ale zmieniły się okoliczności - To wszytsko, ale nie można
          powiedzieć, że jest chore.
          • 22.05.07, 19:37
            kościół nie nadażył za zmianami społecznymi.
            kobieta która stosuje antykoncepcje bo ma juz 4 dzieci i męza macho który nie
            pyta kiedy można bezpiecznie- nie dostanie rozgrzeszenia.
            jej maz dostanie, bo to "normalne kłótnie małżenskie", a przeciez nie mowi ze
            wymusza.


            • 22.05.07, 19:45
              ... to wychodzą takie dziwolągi, że można czegoś nie powiedzieć (jak ten mąż -
              macho) i rozgrzeszenie dostać. Takie rozgrzeszenie jest guzik warte.

              Co do antykoncepcji, to zgodzę się, że Kościół nie nadąża. Przyznam jednak, że
              nie znam żadnej rodziny 4-dzieciatej więc może problem jest z lekka rozdęty.
              • 22.05.07, 19:49
                ciekawe czemu nie znasz...moze oni ze soba nie sypiaja, albo zyja z
                kalendarzykiem w reku...po prostu duzo par decyduje sie na ta forme planowania
                poczec w swojej rodzinie...i moze sie z tego nie spowiadaja..albo ty nic o tym
                nie wiesz...
                • 22.05.07, 19:54
                  ... tych wielodzieciatych rodzin nie ma aż tak wiele i stąd ich nie widać. A jak
                  oni planują dzieci, to już nie moja sprawa. Czy się spowiadają? A co mnie to
                  obchodzi?
              • 22.05.07, 19:54
                w waskich kregach sie obracasz to i nie znasz. co nie znaczy ze problem
                jest "rozdęty" dlatego , ze ty takich rodzin nie znasz. jak nie znasz to nie
                znasz, znaczy- nie masz rozeznania w ich problemach.

                Kosciol nie nadaza za zmianami, wiec wyznawcy radza sobie sami,
                selekcjonują "grzechy" tak by rozgrzeszenie dostac, nie wszystko co twierdzi
                kościól , czyjes sumienie uznaje za grzech. Nie można spowiadac sie z czegos
                czego się samemu za grzech nie uwaza.
                • 22.05.07, 19:57
                  ... to się o tym nie wspomina, gdy mówimy i spowiedzi. A selekcjonowwanie
                  grzechów... no coż, to po co do spowiedzi?
                  • 22.05.07, 20:09
                    w ten sposob za grzech nie uwaza sie np seksu przedmałżenskiego z narzeczonym.
                    Juz nawet ksieza machaja na to ręką jesli slub jest w planach.

                    a grzeczy naczelne zawsze sie znajdą : gniew, pycha , lenistwo, itd.

                    natomiast o antykoncepcji jest głosno, ze nie wolno, ze nie wolno, ze nie
                    wolno. Stanowisko Kosciola uparte. Trudno nie wiedzec ze to nie grzech. Ale
                    wątpie, ze wszyscy sie spowiadaja z antykoncepcji. Po prostu uwazaja ją raczej
                    za koniecznośc zyciową niż grzech.
                    • 22.05.07, 20:13
                      ... grzech to nie jest sprawa z księdzem, tylko relacje z Bogiem, a Ty cały czas
                      szukaś jakichs usprawiedliwień i racjonalizacji w materii, której racjonalizować
                      sie nie da.
                      • 22.05.07, 20:30
                        ok, zeby dostac rozgrzeszenie musisz sie wyspowiadac u ksiedza. Kosciol
                        wprowadzil normy-nakazy-zakazy ktore dopuszczaja lub niedopuszczaja do komuni
                        (najwyzszy dostepny nam chyba kontakt z symbolicznym Bogiem).
                        To czego nauczaja księza ma byc wyznacznikiem prawidlowej drogi do Boga.
                        Jesli kościol naciskany racjonalizuje "prezerwatywa ewentualnie moze być ze
                        względów zdrowotnych, ale spirala juz absolutnie nie" to i nie ma sie co
                        dziwic wiernym, ze jakos chca sobie radzić by nie zostac pozbawionym prawa do
                        sakramentow. Tym bardziej, ze jeden ksiadz rozgrzeszenie da, a inny nie.
                        Szukanie do skutku, przemilczenie tego co sie samemu za grzech nie uwaza pomomo
                        nauki kosciola, "targowanie" z księdzem?smile Niektorzy wolą to, niz pozbawienie
                        sie z komunii. A Bog ten sam.

                        Czy męzczyźni spowiadaja się z antykoncepcji? Czy kosciół "udupił" tylko
                        kobiety?Z ciekawosci..wink
                        • 22.05.07, 20:31
                          a, dodalam 1 do nicka , tamten oszołom Pascal mi chwilowo przetrzymuje. smile
                      • 22.05.07, 20:30
                        obiecuje poprawesmile...i prosze o pokute i rozgrzeszenie...
                        to bez sensu, kogo chce oszukac pana Boga? tanie cwaniactwo, to lepiej juz
                        sypiac z tymi kochankami i godnie sie zachowac i nie cwaniaczyc na spowiedzi.
                        • 22.05.07, 20:33
                          niekoniecznie "cwaniactwo" smile , wystarczy samemu sobie to odpowiednio
                          wytłumaczyć. W koncu indoktrynować się mozna na rózne modły...smile
                          • 22.05.07, 21:16
                            ... decyzja (sex) i konsekwencje (w sumie nie wiadomo jakie po śmierci). Beż
                            żadnego tłumaczenia i kombinowania, bo to obrzydliwe w swym prymitywiźmie...
                            • 22.05.07, 21:38
                              czyli, wystarczy założyć, ze "dla mnie to nie grzech", i sumienie czyste.smile
                              • 22.05.07, 21:43
                                ... i nie moża czegoś założyć, by sumienie było czyste. A jeżli chcesz coś
                                zakładać, to dlaczego tak skromnie? Załóż, że Bóg to jakis popapraniec i
                                sukinsyn, a od razu masz rozwiązane wszytskie dylematy.

                                PS. Poprzedni mój post nie był odpowiedzią na Twój, a był odpowiedzią na post
                                Alicji.
                                • 22.05.07, 21:49
                                  Bez "zakladania" z kosciola musialbys wyrzucic z "dziesiąt"% uczestnikow
                                  nabozenstw i sakramentowsmile.
                                  Ps.
                                  1.Nigdzie nie napisałam czy Ja cos Chcę zakładać.
                                  2.Bog to nie jest instytucja kościelna.
                                  • 22.05.07, 21:51
                                    ... ani niczego zakładać, bo kościół jest dla wszytskich. Wszystkich bez względu
                                    na cokolwiek i nikt nikogo z kościoła nie wyklucza.
                                    • 22.05.07, 21:58
                                      owszem, z sakramentow sa wykluczeni ci , ktorzy nie "cwaniaczą" i nie "tłumacza
                                      sobie" smile. To oczywiscie "kwestia sumienia" indywidualnie. Nie każdy
                                      chce "żałować za grzechy" ktorych nie żaluje.
                                      • 22.05.07, 21:59
                                        Czy droczysz się?

                                        Bo zaraz dojdziemy do tego, że niezłapany morderca jest kryształowo czysty...
                                        • 22.05.07, 22:02
                                          a skąd wiesz co ma na sumieniu twoj sąsiad? jeśli nic mu nie udowodniono i sam
                                          tez się do niczego nie przyznał? jest czyty.
                                          • 22.05.07, 22:05
                                            ... sąsiad wiecznie żył nie będzie (my też nie). Poczeka na swoją kolej i sądzon
                                            będzie. Wystarczy poczekać, a nie minie...

                                            smile)
                                            • 22.05.07, 22:13
                                              czyli- nie ma co sobie zawracac głowy spowiedziami, komuniami, itd
                                              bo i tak zweryfikuje wszystko Ostateczny?
                                              czyzby "spowiedź" wymyslił jakiś spec od wywiadu tylko by dane o społeczenstwie
                                              zbierać? hmmm... ktos wie od kiedy funkcjonuje w kosciele nakaz spowiedzi?
                                              • 22.05.07, 22:16
                                                ... wręcz zazdroszczą nam spowiedzi, bo sami nie mają takiej możliwości?
                                                Uważają, że to niesprawiedliwe, że my możemy pójść do spowiedzi i sie oczyścić,
                                                a oni muszą dźwigać grzechy.

                                                A Ty wietrzysz w spowiedzi zło jakieś zamiast doceniać. Zresztą spowiedź to nie
                                                nakaz. W ogóle wiara to nie nakaz, a świadomy wybór.
                                                • 22.05.07, 22:25
                                                  czyli "wszedzie dobrze gdzie nas nie ma"smile
                                                  ciekawe jak by oscylujowali między: docenieniem rozgrzeszenia z
                                                  niezobowiazującego seksu pomiędzy spowiedziami, a docenieniem nierozgrzeszenia
                                                  i blokady na sakramenty z powodu posiadania drugiej rodziny?
                                                  • 22.05.07, 22:32
                                                    ... wiara to wybór.

                                                    Zresztą ciekawa dyskusja, bo nasze małżeństwa rozwaliły sie właśnie poprzez
                                                    kombinacje, zaniedbania, krętactwa, cudzołóstwa, zdrady i inne niegodziwości i
                                                    to było złe, czego wyrazem jest rozwód.

                                                    Ale po śmierci takie same krętactwa, zaniedbania, kombinacje wobec wiary mają
                                                    dawać szczęście wieczne...
                                              • 22.05.07, 22:17
                                                Od czasów Chrystusa.
                                                "Komu grzechy odpuścicie, temu będą odpuszczone..."
                                                Kiedyś spowiedź, jak i pokuta miały charakter publiczny, nie wiem jednak kiedy to się zaczęło zmieniać, chyba dopiero w średniowieczu.

                                                --
                                                Kobiety z reguły starają się sprawić, by mężczyzna się zmienił; Przerobiony zaś przestaje im się podobać
                                                • 22.05.07, 22:27
                                                  no właśnie, czyli po całym grzesznym bardzo zyciu, wystarczy w ostatniej
                                                  minucie mieć obok księdza by "odpuścił" i jest sie w niebie jako lelija
                                                  czystym?
                                • 22.05.07, 22:02
                                  Sumienie może i nie, ale kościelne kanony już tak.

                                  Czy jeśli ktoś grzeszył zgodnie z wcześniejszymi zasadami uznawanymi przez kościół i nie dostał rozgrzeszenia, a zgodnie z aktualnymi już by to rozgrzeszenie dostał to czy tam "na tamtym świecie" nagle przeskoczy z piekła do nieba? A jeśli jest sytuacja odwrotna coś kiedyś nie było grzechem a teraz jest, to czy ktoś kto kiedyś nie grzeszył, a teraz by grzeszył nagle przeskoczy z nieba do piekła?

                                  Jakoś to wszystko dla mnie strasznie pokręcone.

                                  I jeszcze ta fiksacja na punkcie seksu.

                                  --
                                  Trzeba być sobą
                                  Z tym, że najlepszym sobą jaki może istnieć
                                  • 22.05.07, 22:06
                                    ... będzie Sąd Ostateczny. Sama nazwa wskazuje jego uprawnienia...
                                    • 22.05.07, 22:15
                                      Wiem i też o tym pomyślałem, ale co w międzyczasie? wink
                                      Jakoś nie potrafię do tego serio podchodzić.

                                      A żeby było jeszcze śmieszniej to nie uważam się za ateistę, raczej za agnostyka.

                                      --
                                      Trzeba być sobą
                                      Z tym, że najlepszym sobą jaki może istnieć
                                  • 22.05.07, 22:06
                                    własnie, czy powinniśmy sie spowiadać ze spraw cielesnych chcęc oczyścić duszę?
                                    a stało jak nic "co cesarskie cesarzowi" smile
    • 25.05.07, 09:00
      Ja byłam u spowiedzi w ubiegłym roku,w listopadzie...

      Powiedziałam o rozwodzie...ksiądz stwierdził,że nic mi się w życiu nie udało sad
      pokrzepiające niezmiernie..
      Powiedziałm mu o tym,że "mąż" jest gejem to stwierdził,że jeśli bym go
      kochała "miłością prawdziwą" to byłabym w stanie go "wyleczyć" z tego...

      Odeszłam więc od konfensjonału rozgrzeszona ale z ogromnym poczuciem winy...bo
      wg niego to ja byłam wszystkiemu winna..no cóż-od tej pory nie miałam odwagi
      ukleknąć i się wyspowiadać co nie oznacza,że obraziłam się na Pana Boga smile

      Pozdrawiam

      M.
      • 25.05.07, 11:49
        zmień spowiednika, ten nie był mądry,
        kiedyś jeden z zaprzyjoźnionych księży powtarzał:" wolę spowiednika mądrego niż
        pobożnego",
        idź do "frakcji dominikanów", tzn zakonnków,
        • 25.05.07, 13:38
          Tylko bron Cie panie nie Redemptorystow! big_grin
          A tak bardziej serio poszukaj np. kogos kto prowadzi duszpasterstwo malzenstw niesakramentalnych
          albo temu podobna inicjatywe. Czy to beda Jezuici, Dominikanie, czy Benedyktyni nie ma znaczenia, ale
          przyjzyj sie wybranej postaci np na: www.dominikanie.pl/. U nich tez jest roznie. Spowiedzi w
          "geriatryku" czyli klasztorze sw. Jacka na Freta w Wawie nie polecam - mozna trafic genialnie na ojca
          Jacka Salija, a mozna beznadziejnie na "przedsoborowcow".
          --
          Marysia
          Sunia Bialy Owczarek Szwajcarski do adopcji
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.