Dodaj do ulubionych

No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co tam

30.07.07, 18:22
dziś dostałem dwie wiadomości i jestem szczęsliwy jak diabli.
1. Sąd łaskawie na swoim posiedzeniu przyznał mi urlop z córką od 4.08 do 24.08
heheheh 20 dnismile) ( jeśli pewna kobieta znowu czegoś nie wymyśli- ale mam
nadzieję, że nie tym razem)
2. 13.09 mam sprawę rozwodową termin daleki ale myślę , że będę już po i wtedy
.... nie zapytam "co dalej" bo wszystko już wiem (kochająca kobieta, budowa
domu,i życie pełną gębą)jednym słowem od bycia szczśliwym nitk mnie nie
powstrzyma. pozdrawiam wszystkich którzy nie wiedzą "co po" tych na starcie i
tych w trakcie- cholera nikt was tak dobrze nie rozumie jak ja ( ponad dwa
lata rozwodzenia) i znowu... jeśli pewna kobieta czegoś nie wymyśli- ale mam
nadzieję, że nie tym razem....
Edytor zaawansowany
  • turzyca 30.07.07, 18:56
    smile)))) bardzo sie ciesze. I mam nadzieje, ze nie bedzie dalszych problemow. smile
  • maza15 30.07.07, 20:57
    Zyczę Ci,aby dalej wszystko już szczęśliwie sie układało.
    Miło przeczytać tak optymistyczne wiadomości.

    --

  • maarcjanna 30.07.07, 21:27
    grunt to optymizm, cieszę się razem z Tobą i życzę miłego urlopu....
  • julka1800 30.07.07, 22:19
    piękniesmile
    mogles chociaz podzielic te dobre wiadomosci, dzis jedna jutro druga,a tak... w
    glowie mi sie krecismile))))
    --
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów /nie bawią mnie umizgi bladych
    lowelasów / ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie / już wolę łowić zające
    i jelenie / Ze wstydu potem ten i ów / rzekł o mnie "niewyżyta niemra" / i pod
    batogiem nago biegł po śniegu dookoła Kremla
  • geo_v 30.07.07, 22:31
    Bo to dzień dobrych wiadomości dzisiaj smile
    Jacku-gratulacje i miłych wakacji smile
  • misbaskerwill 31.07.07, 09:56
    Miłych wakacji.
    Mi może się uda w następnym roku.
    Trzeba mieć nadziejęsmile
  • crazynick 31.07.07, 10:16
    Wspaniale czytać dobre wiadomości,zwłaszcza gdy najbardziej uszczęsliwiaja
    osobę zaintersowaną.
    Zyczę udanego urlopu.
    I zazdroszczę smiletakiej optymistycznej już niedługo rzeczywstości - kochająca
    kobieta,budowa domu,życie.
  • jasminowo 31.07.07, 10:22
    Co za świat w którym sąd musi wyrywać dziecko dla ojca na kilka tygodni...
    Koszmar. Dlatego ja niezależnie od moich odczuć do eksa nie zabroniam mu
    kontaktów z małą. Trzymam kciuki!!!
  • geo_v 31.07.07, 10:52
    jasminowo napisała:

    > Co za świat w którym sąd musi wyrywać dziecko dla ojca na kilka tygodni...
    > Koszmar. Dlatego ja niezależnie od moich odczuć do eksa nie zabroniam mu
    > kontaktów z małą.

    Nic dodać, nic ująć. Zgadzam się na całej linii.
  • biedroneczka33 31.07.07, 12:44
    no to gratuluje pozytywnego zalatwienia spraw i wytrwania w boju :o)))

    a ja dzis odebralam paszport od Sławusia ...ohhh...i tez sie ciesze z tego powodu .
    --
    "Nadzieja jest radykalnym protestem przeciw wytyczaniu granicy możliwości."
    (Gabriel Marcel)
    slawek1998.republika.pl/
  • jp66 31.07.07, 16:25
    "córki nie zobaczysz, bo złożyłam odwołanie od decyzji sądu, zanim rozpatrzą to
    troszkę potrwa (szyderczy śmiech),postanowienie jest nieprawomocne, paszportu
    córki też nie zobaczysz i nie ciesz się tak debilu bo jeszcze zobaczysz....."
    cytat z "mojej żony"
    Co mam z nią zrobić????
  • turzyca 31.07.07, 17:28
    Jacku, tak strasznie mi przykro.

    Moze dolac fenoloftaleiny do herbaty? Malo wyrafinowane, ale jak uwiaznie na
    trzy dni w ustronnym miejscu to moze poszuka jakiejs opieki dla dziecka? wink
  • biedroneczka33 31.07.07, 17:31
    Zabic to malo ... :o(((
    ...hm...brak slow...wiem ze duzo juz przeszles jeszcze wiecej przed Toba i oby tych jak najlepszych dni .Moze akurat takie zachowanie zony (utrudnianie kontaktow , nie dzialanie w interesie malotelniego dziecka , nie zaspokojenie podstawowych potrzeb-potrzebe bezpieczenstwa ) moze warto ograniczyc zonie prawa rodzicielskie ..?
    A jak narazie to posylam aniolka i duzo pozytywnych formonkow dla Ciebie i rodzinki :o)))
    --
    "Nadzieja jest radykalnym protestem przeciw wytyczaniu granicy możliwości."
    (Gabriel Marcel)
    slawek1998.republika.pl/
  • crazyrabbit 31.07.07, 17:50
    Biedroneczko , Ty nieźle kombinujesz!

    Jacku.... ech.... no comments....

    Podobno dzi....ka to zawód , ku....a to charakter.
    Coś w tym jest i dotyczy to obu płci.
    --
    The number one cause of divorce is marriage.
  • jasminowo 31.07.07, 17:57
    Ile córka ma lat?
    Niestety obawiam się, że tylko cierpliwość pozostała. Przechodziłam przez taką
    szopkę gdy mój brat się rozwodził. Powtarzałam mu, że walka z nią jej bronią
    nic nie da. Córka dorośnie i jestem pewna, że "podziekuje" mamusi. Obecność
    ojca choćby odpychanego nogą i tak jest najważniejsza dla córki. Ta świadomość,
    że jej nie zostawił. Że walczy. Była bratowa w końcu zmieniła postępowanie.
    Dziś brat wyjeżdża z dziećmi na tydzień. Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia.
    Cierpliwości. Jestem z Tobą. Bądź wytrwały. A wściekły masz prawo być. To inna
    broszka...
  • tricolour 31.07.07, 18:03
    Nic.

    Nic bym nie zrobił, bo Twoja żona gra dziećmi i dajesz się w tą rozgrywkę
    wciągać. Poczekałbym nawet 10 lat, gromadził materiały sądowe, pisma, odwołania
    i czekał na moment, gdy nie musiałbym czekać na decyzje sądu, by sie spotkać z
    dzieckiem.

    Gdyby dziecko miało mi za złe, że sie latami nim nie interesowałem, że usunąłem
    sie w cień, to pokazałbym te sądowe materiały i wyświetlił całość zła. A może by
    do tego nie doszło gdyby relacje z dzieckiem były OK.
  • julka1800 31.07.07, 20:13
    I napisal Tri TOTALNA BZDURE
    --
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów /nie bawią mnie umizgi bladych
    lowelasów / ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie / już wolę łowić zające
    i jelenie / Ze wstydu potem ten i ów / rzekł o mnie "niewyżyta niemra" / i pod
    batogiem nago biegł po śniegu dookoła Kremla
  • tricolour 31.07.07, 20:22
    ... napisz co Ty byś zrobiła na miejscu JP.
  • julka1800 31.07.07, 20:34
    Z tego co pisal kiedys JP, jego dzieci nie sa malutkimi brzdacmi, tak wiec
    dlaczego byla malzonka JP utrudnia mu kontakty z jednym z nich? Moze ma jakis
    powod ktorego JP nam nie wyjawil? Moze nie ma zadnego (tylko robi to z czystej
    zlosliwosci)? Ale.. abstrahujac od powodu, mysle ze JP powinien dalej starac
    sie o kontakty. Straconych dni nikt mu nie wroci, ale moze byla zona po prostu
    odpusci, nie starczy sie sil na ciagla walke.
    Napisales, zeby zbieral dowody, pisal pisma, jednym slowem by mial czarno na
    bialym, ze sie staral tylko druga strona sie nie zgadzala, a co jesli dziecko
    po czyms takim stwierdzi: "tato, tak malo mnie kochales ze to byla dla ciebie
    przeszkoda?"
    --
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów /nie bawią mnie umizgi bladych
    lowelasów / ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie / już wolę łowić zające
    i jelenie / Ze wstydu potem ten i ów / rzekł o mnie "niewyżyta niemra" / i pod
    batogiem nago biegł po śniegu dookoła Kremla
  • tricolour 31.07.07, 20:37
    ... bo sprawy w sądzie są ostateczną instancją gdzie może zwrócić sie obywatel.
    Poza sądem pozostaje tylko samowola czyli np. porwanie dziecka - bo zabranie
    wbrew woli matki jest porwaniem.

    Moim zdaniem kobieta gra dziećmi by sie odegrać za odejście faceta. Jak widać
    skutecznie...
  • julka1800 31.07.07, 20:44
    tricolour napisał:

    > ... bo sprawy w sądzie są ostateczną instancją gdzie może zwrócić sie
    obywatel.
    > Poza sądem pozostaje tylko samowola czyli np. porwanie dziecka - bo zabranie
    > wbrew woli matki jest porwaniem.
    >
    > Moim zdaniem kobieta gra dziećmi by sie odegrać za odejście faceta. Jak widać
    > skutecznie...

    Alez tri ja nikomu nic nie zarzucam, napisalam tylko ze twoja propozycja to
    totalna bzdura

    Co do reszty twojej wypowiedzi to napisalam przeciez ze JP powinien
    konsekwentnie probowac te kontakty zdobywac, wiec Twoja dygresja a propos sadu
    jest dla mnie niezrozumiala

    Czytajac dalej opowisc JP z dnia dzisiejszego zaczynam powaznie myslec o tym
    czy jego EX malzonka powaznie nie boi sie utraty drugiego dziecka. JP czy dal
    jej powody do takiego myslenia wie juz sam.
    --
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów /nie bawią mnie umizgi bladych
    lowelasów / ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie / już wolę łowić zające
    i jelenie / Ze wstydu potem ten i ów / rzekł o mnie "niewyżyta niemra" / i pod
    batogiem nago biegł po śniegu dookoła Kremla
  • tricolour 31.07.07, 20:46
    Jacek pytał, co ma zrobić z zoną. Ja na to, że nic. Czy to jest ta totalna bzdura?

    Czy totalną bzdurą jest prowadzenie swoich spraw drogą prawną i gromadzenie
    materiałów, które potem mogą wyjaśnić "brak zainteresowania" dzieckiem?
  • julka1800 31.07.07, 21:23
    Tri przeczyaj sam co napisales wczesniej
    Napisales: "Nic. ...Przeczekalbym ..."

    Zrozumialam to jako przeczekanie dokladnie, czyli nic nie robienie, a sad
    mialby sluzyc jak instytucja do zbierania papierkow. Po prostu siedze sobie i
    zbieram papierki, w razie czego pokaze dziecku jak bardzo sie staralem. I to
    moim zdaniem bylaby totalna bzdura.

    Bo ja mowie: walcz w sadzie i kontaktach z Ex by nie utrudniala kontaktow z
    dzieckiem, zabiegaj o dziecko.
    --
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów /nie bawią mnie umizgi bladych
    lowelasów / ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie / już wolę łowić zające
    i jelenie / Ze wstydu potem ten i ów / rzekł o mnie "niewyżyta niemra" / i pod
    batogiem nago biegł po śniegu dookoła Kremla
  • tricolour 31.07.07, 21:35
    ... bo napisałem " Poczekałbym nawet 10 lat, gromadził materiały sądowe, pisma,
    odwołania..." - czyli drążyłbym drogę prawną.

    O "przeczekaniu" mowy nie było.
  • julka1800 31.07.07, 21:46
    tylko ze Twoja wypowiedz zabrzmiala zupelnie inaczej
    --
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów /nie bawią mnie umizgi bladych
    lowelasów / ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie / już wolę łowić zające
    i jelenie / Ze wstydu potem ten i ów / rzekł o mnie "niewyżyta niemra" / i pod
    batogiem nago biegł po śniegu dookoła Kremla
  • turzyca 31.07.07, 20:28
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=56411731&v=2&s=0
    Tri napisal dokladnie to samo, co 6 miesiecy temu - konsekwentny facet. Ale
    gdybym miala jako dziecko wybierac, to wolalabym zachowanie jackaplacka.

  • jp66 31.07.07, 20:26
    pojechałem po córkę (jest wtorek więc spotkanie od 17 do 20) nikogo nie było w
    domu - dostaję sms-a "paulina ma badanie u lekarza więc nie będziesz mógł jej
    zabrać" domyśliłem się, że "moja zona" załatwia papiery do planowanego
    odwołania, pojechałem do psychologa- bingo. wszedłem chciałem jakoś porozmawiać,
    przekonać do wspólnego urlopu, to co usłyszałem było jak z najgorszego horroru.
    "mama się nie zgodzi na urlop bo chcę uciec za granicę, córka się mnie boi, nie
    chce jechać- psycholog "idzcie na ustępstwa" więc proponuję - może 2 tygodnie,
    może 10 dni? nie bo córka nie chce- pytam córkę- nie tato nie, niech jest jak
    jest, nie bierz urlopu- matka a widzisz? i.... zgodziłem się, że jeśli nie chce
    z nami jechać to dobrze, nie zmuszam - wychodzę i pytam córkę - "naprawdę nie
    chcesz jechać? zapytaj mamę moze sie zgodzi, może... A mała dobrze tato
    zapytam.cholera ona się boi matki i mówi to co ta chce usłyszeć, mam nie chce
    zeby była z tatą to powiem, że nie chcę- tak mi jej szkoda, tak zrobiło mi się
    przykro kiedy patrzyłem w te smutne oczka. prosiłem tego psychologa - niech pan
    jej wytłumaczy, porozmawia- on-" pana zona boi się, że straci drugie dziecko, w
    ten sposó się broni". W tym postanowieniu sąd daje jej do zrozumienia, że "źle
    by odmowa świadczyła o niej jako o matce i osobie która chce się opiekować
    dzieckiem" ja to odebrałem jako pewnego rodzaju straszenie ze strony sądu (
    chcesz córkę to się zgódź na urlop z ojcem)ona tego nie widzi. ale jak mam
    ewentualnie odebrać córke matce kiedy mała jest zżyta z matką, wiem, że
    ustępując stracę dziecko- może na zawsze- bo wiem, ze codziennie matka opowiada
    jej o "draniu który zostawił rodzinę". pomóżcie ,co byście zrobili?
  • turzyca 31.07.07, 20:32
    Moze wykorzystaj syna? Nie wiem, czy to mozliwe - jakie sa Twoje dzieci i czy
    szlaban na spotkania z Toba obejmuje takze brata - ale jesli da sie zapewnic ich
    wspolne kontakty to moim zdaniem warto, niech bedzie jakas stala odtrutka na ten
    saczony jad. (przy czym oceniam po sobie, my sie z siostra ze swoim zdaniem
    liczymy.)
  • tricolour 31.07.07, 20:35
    ... sprawy dorosłych?

    Zostawcie te dzieciaki w spokoju - założe się, że celem matki nie jest
    demoralizacja córki, zrobienie jej krzywdy. Kobieta odgrywa się na Jacku... a on
    tylko jej pomaga.
  • turzyca 31.07.07, 20:37
    tri prawem milosci. Dla mojej mlodszej siostry jestem gotowa na mnostwo. Bo to
    _moja_ _siostra_. I jesli trzeba bedzie ja w jakikolwiek sposob ratowac, to
    rzuce wszystko, zeby to zrobic. I nikt nie ma i nie mial prawa zabronic nam
    wzajemnych uczuc.
  • tricolour 31.07.07, 20:40
    ... takiego, by zamast kompromisu dorosłych odbywał sie pojedynek dzieci.
  • turzyca 31.07.07, 20:46
    Ja nie proponuje pojedynku dzieci. Ja proponuje sojusz dzieci. Sojusz przeciwko
    glupocie doroslych, ktorzy nie umieja dojsc do kompromisu.
  • tricolour 31.07.07, 20:47
    To ciekawe...
  • turzyca 31.07.07, 20:49
    tri, jesli kiedys kogos bedziesz kochal tak, zeby skoczyc za niego w ogien i nie
    bedzie w tym grama erotyki, to sam znajdziesz odpowiedz na to pytanie.
  • tricolour 31.07.07, 21:05
    ... skakanie w ogień, to desperacja. I tak widzę, że Jacek, który coś musi
    ZROBIĆ zachowuje sie desperacko.

    Miłość, to także cierpliwość, roztropnośc, rozum, konsekwencja, budowanie
    zaufania, stałość, czasem taktyczna rezygnacja... a nie wariackie jazdy w
    poszukiwaniu dzieciaka i załatwianie spraw na szybko.
  • turzyca 31.07.07, 21:15
    Zazwyczaj to nie jest skakanie w ogien. Oprocz tych drobnych pechowych chwil,
    gdy wokol szaleje pozar. Chodzilo mi o milosc zdolna do najwiekszych poswiecen,
    ktora pcha do staniecia murem przy kochanej osobie.

    I przestan offtopowac, bo mowimy o milosci rodzenstwa, a nie o milosci jacka do
    corki.


    Ale jesli juz jestesmy przy offtopie - gdyby moi rodzice sie rozwiedli, gdyby
    moja Mama utrudniala kontakt Tacie i gdyby Tata sie poddal i po mojej
    osiemnastce przedstawil mi liste dowodow, ze chcial byc blisko, ale ze wzgledu
    na Mame nie byl, to z cala pewnoscia byloby to dla mnie warte mniej niz to, co
    Jacek probuje zagwarantowac swojej corce - oparcie, pewnosc, milosc. Mimo
    stawianych przeszkod. Do Niego dzwoni, gdy zginie jej pies. Wie, ze jak tanczy,
    to Tata jest na miejscach dla publicznosci i promienieje duma. To co jest teraz
    jest wazniejsze niz pokazane za 10 lat dowody prob.
  • tricolour 31.07.07, 21:24
    No nie bądź śmieszna, z tym, że dzieciaki mają cos załatwić za rodziców.

    Myslałem, że to taki żart był z tym sojuszem 8-latka z 15 latkiem...
  • turzyca 31.07.07, 21:29
    tri, czy Ty masz rodzenstwo? i kochasz je?
  • tricolour 31.07.07, 21:32
    I to nie ma nic do rzeczy.

    Jak Ty sobie taki sojusz wyobrażasz wśród dzieci, których rodzice są w stanie
    permanentnej wojny?
  • turzyca 31.07.07, 21:43
    tri, ma do rzeczy, bo oznacza tylko tyle, ze ja mam doswiadczenie, ktorego Ty
    jestes pozbawiony. I na tym doswiadczeniu buduje swoje zdanie. Owszem dzieci
    Jacka moga byc w innych stosunkach, stad moje poczatkowe zastrzezenia. Ale gdy
    nam sie zaczal walic swiat, to nie bylo nikogo, kto rownie dobrze moglby pelnic
    funkcje wsparcia. Nasz swiat ocalal, ale dzieki tamtym wydarzeniom, wiem, jak
    wazne jest dla mnie to, ze mam siostre. Jesli kiedykolwiek bedzie potrzebowac
    mojej pomocy, to rzuce wszystko by Jej pomoc. Wiem, ze moge liczyc na to samo.
  • tricolour 31.07.07, 20:41
    ... który zna sprawę znacznie lepiej od nas?

    Może rzeczywiście żona boi się, że zabierzesz córkę, skoro juz zabrałeś syna...
  • turzyca 31.07.07, 20:47
    "skoro juz zabrałeś syna..."
    Pietnastolatek, ktory sam pisze list do sadu z prosba, zeby mieszkac z ojcem.
    Faktycznie biedne male zabrane dziecko.
  • tricolour 31.07.07, 20:49
    ... bym sie wcale nie dziwił gdyby ona miała wrażenie, że straciła syna przez ojca.
  • turzyca 31.07.07, 20:51
    Ja tez bym sie nie zdziwila. Pewnie tez naprawde uwaza, ze jacek zabil tamtego
    faceta. Ale to wcale nie znaczy, ze my mamy podzielac jej spiskowa teorie dziejow.
  • tricolour 31.07.07, 21:09
    ... ale nawet nie znamy jej wersji wydarzeń. Może to skakanie w ogień z miłości,
    o którym piszesz, to - wypisz wymaluj - zachowanie matki.
  • turzyca 31.07.07, 21:16
    chetnie bym posluchala jej wersji wydarzen. Chwilowo znamy kilka twardych
    faktow, ktore swiadcza, tak jak swiadcza.
  • tricolour 31.07.07, 20:44
    ... za " "naprawdę nie chcesz jechać? zapytaj mamę moze sie zgodzi, może...".

    To Ty masz pytać, a nie zmuszać dziecka to wybierania między rodzicami, do
    uczestniczenia w konflikcie. Dziecko jest rozdarte i rzeczywiście woli matkę niż
    Ciebie - bo matka jest obok, a KTOŚ musi zapewnić minimum bezpieczeństwa.
  • jp66 31.07.07, 20:50
    A wiesz tri- co to są normalne spotkania z dzieckiem? niczego więcej nie
    oczekuję. mam zabrać córke bo mam papier z sądu? zgodzić się z odmowa córki
    która przy matce powie to co matka chce usłyszeć? bedąc 8 letnim dzieckiem co
    bys zrobił gdyby mama powiedziała " wiesz co córeczko gdybyś pojechała z tata
    umarła bym"?? przy matce mówi "nie chcę" do mnie "zapytam" więc chce czy nie?
  • tricolour 31.07.07, 21:06
    ... teraz zabierasz dzieciaka. Załatwiaj sprawy powoli, systematycznie,
    konsekwetnie, ale na siłę.
  • tricolour 31.07.07, 21:07
  • chalsia 01.08.07, 23:20
    jp66 31.07.07, 16:25 + odpowiedz


    "córki nie zobaczysz, bo złożyłam odwołanie od decyzji sądu, zanim rozpatrzą to
    troszkę potrwa (szyderczy śmiech),postanowienie jest nieprawomocne, paszportu
    córki też nie zobaczysz i nie ciesz się tak debilu bo jeszcze zobaczysz....."
    cytat z "mojej żony"
    Co mam z nią zrobić????

    pominąwszy dylematy czy brać córkę czy nie wobec jej konfliktu lojalności
    chce napisać, że eks Jackaplacka SIĘ MYLI !!
    Mianowicie postanowienia sadu rodzinnego w sprawie kontaktów są SKUTECZNE i
    WYKONALNE NATYCHMIASTOWO, jeszcze przed uprawomocnieniem!!!

    Art. 578kpc "Postanowienia sądu opiekuńczego są skuteczne i wykonalne z chwilą
    ich ogłoszenia, a gdy ogłoszenia nie było, z chwilą ich wydania."

    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • jp66 02.08.07, 17:13
    niby tak, a jednak może mi nie dać córki twierdząc, że złozyła odwołanie od
    decyzji i czeka na wyrok w tej sprawie. w uzasadnieniu napisze pewnie, że córka
    nie chce ze mną jechać na urlop i cholera wie co jeszcze np: ze sie o nia boi i
    nikt jej nic nie zrobi- ma prawo się bać
  • z_mazur 02.08.07, 17:23
    Idziesz po córkę z wyrokiem w garści. Jeśli żona nie będzie chciała córki wydać to wzywasz policję, żeby pomogła Ci w wyegzekwowaniu wyroku.
    Skoro jak Chalsia twierdzi ma od razu moc to trzeba z tego korszystać.

    Jak parę razy zachowasz się jak facet z jajami, to może żona da sobie spokój.


    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • jp66 02.08.07, 17:27
    policja mimo pieczątki o natychmiastowej wykonalnosci i bredniach o ewentualnej
    pomocy wszystkich kogo moze to dotyczyć nie zrobi nic, nikt nie wyrwie dziecka z
    rąk matki, mogą jedynie postraszyć, ze będa świadkami w sądzie rodzinnym. Jaja
    jednak mam- własnie sprawdziłem to namacalnie. smile)
  • z_mazur 02.08.07, 17:55
    > nikt nie wyrwie dziecka z rąk matki

    Tak swoją drogą to jestem ciekaw dlaczego nie?

    Czy gdyby była sytuacja odwrotna to ktoś by się wahał przed wyrwaniem dziekca ojcu?

    Ja na Twoim miejscu byłbym konsekwentny i za każdym razem przychodził w asyście policji. W sądzie złożyłbym pozew o odebranie matce praw rodzicielskich i powierzenie dziecka Twojej wyłącznej opiece. To jest możliwe.


    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • jasminowo 02.08.07, 17:50
    A czy zdajesz sobie jak się poczuje córka kiedy przyjdzie po nią ojciec z
    policją??? Chryste panie... rozumu trochę...
    Myślę, że jeżeli matka jest tak niepoukładana z własnymi emocjami (dlaczego
    uważa sie, że ojciec "zabrał" dziecko a matka nie?? - notabene dziwi mnie, że
    takiego zwrotu użył psycholog (sic!), to należy przeczekać. Przychodzić z
    uporem maniaka na każdą umówioną wizytę. Odchodzić z kwitkiem. Ale być. Milion
    razy rozmawiać. Wydaje mi się, że córka rozmawia z ojcem przez telefon? To
    dzwoń do niej. Tłumacz dlaczego to niemożliwe. Że matka źle robi, ale że nie
    zrezygnujesz. Nie chcę mówić, że masz oczerniać matkę, ale mów, że się nie
    zgadzasz z jej postępowaniem, że dorośli czasem też robią niemądte rzeczy, ale
    Ty jesteś i będziesz zawsze!!! Cholerny świat, ale nic na to nie poradzimy.
    A swoją drogą - byłej przydałaby się terapia. Bo nie radzi sobie z sobą,
    krzywdzi córkę i zapewniam - ona jej tego nie zapomni. Sama mam córkę. Nigdy
    nie ma problemu ze spotkaniem z ojcem. Zaraz za drzwiami po przyjściu od niego
    płacze - ale wie, że może mi się w ramię wypłakać z tęsknoty za nim
    (niezależnie ile mnie samą to kosztuje).
    Trzymam kciuki. Czas. Czas pomoże. Zobaczysz.
  • panda_zielona 02.08.07, 17:42
    w uzasadnieniu napisze pewnie, że córka
    > nie chce ze mną jechać na urlop i cholera wie co jeszcze np: ze sie o nia boi
    i
    > nikt jej nic nie zrobi- ma prawo się bać

    Twoja żona chce ukarać Ciebie i gra córką.Mam wrazenie,ze guzik ją obchodzi co
    mysli to dziecko.Kladzie jej do głowy,ze tatuś jej nie kocha,bo ją zostawił.To
    jest tylko osmioletnia dziewczynka i mozna jej wmówić wiele rzeczy.Myślę,że
    zapewniając ją jak najczęściej,ze kochasz i jest dla Ciebie najważniejsza
    będzie miało skutki za jakis czas.I rację ma Tri. Szarpiąc sie z żoną
    krzywdzicie ją oboje. NA upartego mozesz powołać się na art.podany przez
    chalsię,ale czy warto?
  • jp66 06.08.07, 01:42
    Piatek 17:00 - nikogo nie ma w domu, dzwonię, "nie ma nas w domu, nie wiem kiedy
    będziemy"daj mi córkę do telefonu- "nie ma jej"- rozłączyła...
    Sobota 10:00 - nikogo nie ma w domu, dzwonię telefon nie odpowiada.
    Ona ma w dupie postanowienia sądu, córkę i mnie (chyba najbardziej
    mnie)wyjechała i co mogę zrobić? co z tego, ze mam to cholerne postanowienie
    sądu skoro nikogo nie ma pod wskazanym adresem?
    rano idę do adwokat, ma powiadomic sąd o "odmowie wydania dziecka" i co z tego?
    kolejne wakacje przepadną...
    mam tylko nadzieję, że ta sędzina naprawdę się wkur.... na moją "żonę" i...
    zastanawiam się jakie w tej sytuacji są szanse żebym otrzymał córkę pod opiekę
    po rozwodzie? oj rozmarzyłem się chyba....
  • markus_wak 06.08.07, 02:08
    strasznie Ci współczuję. Włąśnie wrzuciłem watek z puentą, ze cierpliwością da
    się przenieść góry. Ale jest to oczwiście prawda statystyczna jedynie. Jak
    rozumiem jestes z inna kobietą i to zapewne powoduje taką bezwlęgdność działań
    Twojej Ex. Czytając o losach takich jak Twój, mam poważne obawy, że moje realcje
    z dziećmi zasadniczo się zmienia, gdy pojawi się przy mnie inna kobieta. Mam
    nadzieją, ze kiedys to się stanie i nie bedzie to poczatek monstrualnej katastrofy.

    Polskie kobiety kochaja polskie rozwody. Tradition! śpiewał Tewie mleczarz.

    Porzuć ambicje. Ja nie wyjeżdżam z moimi dziećmi tylko dlatego, ze nie chcą być
    bez matki dłużej niż dwa dni,bo czuja się wtedy winne że jest sama (jedno 14 a
    drugie 6 lat - czujesz to ?). Odpuść. Sąd nie ma tu nic do gadania - a nawet
    jeśli ma, to dla Ciebie mają być ważniejsze emocje dziecka niż wyrok sądu i
    opinia nie- i znajomych. Priorytet to Twój kontakt z nim - taki na codzień. To
    jest ważniejsze niż wakacje. Takie wakacje, bez matki to byłby dla dziecka
    stres. A klucz do sukcesu to eliminować stres dziecka. Twoja obecność nie może
    mu się kojarzyć z dyskomfortem lub krzywda matki. I to ono jest sędzią, a nie
    toga w sądzie.
  • ivone7 06.08.07, 09:02
    tylko tu jest mala roznica...jacek corki nie widzial dlugo, nie moze jej
    nigdzie zabrac, pobyc z nia..wiec tego kontaktu nie wcale..
    moja corka ma 8 lat, wlasnie bedzie przez miesiac ze swoim tata, jego nowa
    kobieta i przyrodnia siostra..jest mi bardzo ciezko, nie ukrywam tego..mam
    chandre i nic mi sie nie chce..ale nie obarczam tym mlodej, zapewniam ja o tym
    ze kocham i tesknie za na ale ma sie swietnie bawic z tata...a z drugiej strony
    wiem, ze przez miesiac nie bede nawet mogla z nia pogadac..."ludzki pan"
    wylaczyl telefon..
    po stronie kobiet i mezczyzn jest brak wczucia sie w emocje dziecka..a szkoda,
    moznaby im bylo wiele bolu oszczedzic, gdyby relacje rodzicow po...byly
    naznaczone szacunkiem, nawet nie do exa..ale do dziecka..
  • markus_wak 06.08.07, 10:11
    nie doczytałem, że nie ma zupełnie kontaktu z dzieckiem.
    Jeśli nie ma go na co dzień to taki wyjazd jest naprawdę dyskusyjny. Widzę jak
    moje dzieciaki reagują na dłuższą nieobecność matki.
    Ja go naprawdę rozumiem, że bardzo by chciał. Sam też bym chciał, ale... No
    właśnie - chociaż to nie jego wina, ale jego ex zawłaszczyła dziecko - t.zn.
    stwarza dziecku świat, w którym ojca nie ma i mam wątpliwości, czy taki 20
    dniowy wyjazd to nie jest zbyt duży stres dla dziecka.

    Całą reszta to smutne konsekwencje.

    "Ludzki pan" jak mówisz wyłączył telefon. Paskudne. Ale może się boi? Tak jak ja
    kiedy moje dzieci rozmawiają ze swoją matką, która potrafi w niewinny sposób
    wzbudzić w nich poczucie winy, że są zadowolone kiedy są ze mną? I zaraz potem
    chcą do mamy, a przy mamie wpadają w oficjalny ton i zdawkowe wypowiedzi? Ale
    nie wyłączam komórki, tylko znoszę kolejne szykany jak dziury na polskich
    drogach i jadę dalej.

    Za to kiedy patrzę na swoje dzieciaki gdy są zadowolone i odprężone, i z coraz
    większa swobodą egzekwują ode mnie różne rzeczy, kłócą się ze mną i potrafią już
    dość swobodnie powiedzieć, że tata z nimi nie mieszka, to aż boję się myśleć czy
    uda mi się rozwinąć ten ich stan ducha w coś naprawdę trwałego, tak bym mógł
    zacząć porządkować swoje życie osobiste bez utraty tych relacji z dziećmi, które
    zdołaliśmy - ja i one - wypracować.

  • ivone7 06.08.07, 10:52
    widzisz nie nalezy generalizowac...
    ja nie nastawiam dziecka, nie wzbudzam poczucia winy..
    moj ex wylacza tel i opowiada mlodej, ze ja nie dzwonie bo pewnie nie tesknie..
    wiec nie zawsze matki sa podle i nie zawsze ojcowie sa fair...bo powiedz czy
    moja mloda nie cierpi miesiac z daleka ode mnie, ja nie wiem gdzie jest, nie
    moge z nia pogadac..ja sobie dam rade a ona??
  • markus_wak 06.08.07, 11:53
    Twój ex robiąc tak zachowuje się podle. Nawet nie ma co tego rozwijać.


    Ja nie twierdzę, ze ojcowie są najbardziej pokrzywdzoną stroną itd itp.
    Najbardziej zranione są dzieci. Myślę, że zawsze. Ale jednocześnie rozsądek
    rodziców może stworzyć im lepsze warunki do rozwoju po rozstaniu rodziców, niż
    miałyby żyjąc w atmosferze konfliktów, braku zaufania itd.

    Piszę najczęściej z pozycji "ojca walczącego" dlatego, że statystycznie tacy jak
    ja są całkowicie ignorowani lub siłą wpychani w schemat w którym matka już w
    majestacie społecznego zrozumienia będzie mogła kultywować swój status
    pokrzywdzonej przez s...a eksa.
  • ivone7 06.08.07, 12:44
    nie jestem zwolenniczka generalizowania..
    uwazam, ze gdy emocje rozwodowe opadna..poczucie krzywdy itd..nalezy patrzec
    przez prazmat dobra dzieci..moze zamiast obowiazkowej mediacji, wprowdzic
    obowiazkowa terapie aby zobrazowala rodzicom jaki wplyw ich zachowania maja na
    dzieci...
    a tak BTW nie do konca masz racje z tym przyzwoleniem spolecznym..kiedys to
    bylo tak jak piszesz a teraz mysle, ze opinie akurat w tym wzgledzie nie sa az
    tak radykalne..a ludzie czasami staraja sie myslec..i nie osadzac od razu..a
    juz kultywowanie statusu pokrzywdzonej przez exa niestety czasami obraca sie
    przeciwko tej osobie..
  • markus_wak 06.08.07, 18:32
    Generalizowanie jest ryzykowne. To fakt.

    Obowiązkowa terapia - jestem całkowicie za. Chodzę ze starszym dzieckiem -
    zmiany w naszych relacjach są imponujące. Ciekawostką jest ,że kiedy
    zaproponowałem taką terapię mojej byłej, zadała pytanie - po co? - Aby poukładać
    nasze relacje i nie krzywdzić dzieci bardziej niż to już zrobiliśmy. - Nie.
    Jedyna terapia jaką dopuszcza to taka która spowoduje że na powrót będziemy
    razem. Ale może to też już nieaktualne. Nie potrafię być z kimś komu nie ufam. I
    terapia tego nie zmieni. No chyba że pranie mózgu weźmiemy pod uwagę. Ale to ja
    jednak wolę ten swój nieco już przykurzony. Jeszcze by mi fałdy wyprostowali te
    2 co tam je mam i cóż bym począł?

    A co do dezaktualizacji pewnych stereotypów, to faktycznie daje się zauważyć
    zmiany i dzięki nim mój dostęp do dzieci jest znaczny, bo otoczenie nie popiera
    mojej Ex w jej zapędach do ich zawłaszczania.

  • chalsia 06.08.07, 18:53
    > zmiany w naszych relacjach są imponujące. Ciekawostką jest ,że
    kiedy
    > zaproponowałem taką terapię mojej byłej, zadała pytanie - po co? -
    Aby poukłada
    > ć
    > nasze relacje i nie krzywdzić dzieci bardziej niż to już
    zrobiliśmy. - Nie.

    niestety Markus to nie "ciekawostka" ale standard postępowania
    wieeeelu eks - ja wielokrotnie prosiłam o wspólne chodzenie do
    psychologa dziecięcego byśmy z jego pomocą byli w stanie z eksem
    LEPIEJ się komunikowac/rozumieć/działać na rzecz dziecka.
    Za każdym razem odpowiedż była odmowna, a raz nawet dostałam "zakaz"
    pójscia z dzieckiem do psychologa dziecięcego, bo "nie będziesz z
    dziecka chorego robiła".
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • chalsia 06.08.07, 14:06
    > moja mloda nie cierpi miesiac z daleka ode mnie, ja nie wiem gdzie jest, nie
    > moge z nia pogadac..ja sobie dam rade a ona??

    no cóż, ja bym się nie zgodziła na wyjazd wakacyjny dziecka nie znając jego
    miejsca pobytu.

    Współczuje braku kontaktu telefonicznego, nie ma słów na takie zachowanie -
    wiem, bo też tak było w 95% przypadków (choć mam nieustającą nadzieję, że eks
    przejrzy na oczy i będzie lepiej co się okaże w te wakacje).

    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • alfika 06.08.07, 22:11
    rzuciłeś retoryczne pytanie, jakie będziesz miał szanse na
    przyznanie opieki nad córką po rozwodzie

    rany...
    nie masz z córką zbytniego kontaktu, a matka już nie ma syna pod
    opieką - czy to naprawdę jest tak, że nei odpowiadasz za uczucia
    drugiego człowieka? za uczucia córki? za uczucia kobiety, która te
    dzieci urodziła?
    w sumie nei musisz, ale... matka która traci dwójkę dzieci - bo to
    jest ich tracenie -tak, jak Ty odczuwasz stratę - może z bólu po
    prostu zwariować

    chciałbyś?...

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 06.08.07, 22:32
    Chwila, chwila.
    Matka syna straciła na własne życzenie. Ponieważ jest już na tyle duży, że może sam podejmować decyzję, z którym z rodziców chce mieszkać. To też sporo świadczy o relacjach matki z dziećmi, skoro syn wolał zamieszkać z ojcem, a nie matką. Przypuszczam, że jp nie ogranicza synowi kontaktów z matką.

    W opiece nad dziećmi nie jest najistotniejsze to, które z rodziców bardziej cierpi po rozstaniu z dzieckiem, tylko to które jest w stanie zapewnić im lepszą opiekę i poczucie stabilności emocjonalnej.

    W tym układzie przypuszczam, że jp66 nie robiłby problemów ze spotkaniami matki z dzieckiem gdyby to jemu przypadła opieka nad dzieckiem, czyli dla dziecka byłby to stan lepszy niż aktualny.

    A to że matka ma problemy emocjonalne to jest jej problem i leczenie jej emocji poprzez wyrządzanie krzywdy dziecku, to po prostu chora sytuacja i stawianie sprawy na głowie.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • chalsia 06.08.07, 22:49
    > Matka syna straciła na własne życzenie. Ponieważ jest już na tyle
    duży, że może
    > sam podejmować decyzję, z którym z rodziców chce mieszkać. To też
    sporo świadc
    > zy o relacjach matki z dziećmi, skoro syn wolał zamieszkać z
    ojcem, a nie matką

    może świadczyć, ale nie musi.
    W wieku nastu lat wlaśnie chłopcy generalnie mają taki "trynd",
    że "bliżej im" do ojca niż do matki, i to bez względu czy rodzina
    rozbita czy cała.
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • misbaskerwill 06.08.07, 23:31

    A jeśli syn miał trwałą awersję do kontaktów z matką, o czym Jacek chyba sporo
    pisał swego czasu, to żaden "trynd" już nie jest.

    Parafrazując Twoją stopkę - są matki i gadziny, droga Chalsiu. Jak to w przyrodzie.
  • chalsia 06.08.07, 23:38
    no fakt, akurat w przypadku Jackaplacka rzeczywiście to nie była
    kwestia "trendu".
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • markus_wak 07.08.07, 09:25
    podzielam Twoją irytację i jej uzasadnienie.
  • misbaskerwill 06.08.07, 23:35
    > w sumie nei musisz, ale... matka która traci dwójkę dzieci - bo to
    > jest ich tracenie -tak, jak Ty odczuwasz stratę - może z bólu po
    > prostu zwariować
    >
    > chciałbyś?...

    Ta Pani już ma problem, skoro woli krzywdzić własne dzieci, by odegrać się na exie.
    Nikt tego nie "chciałby". Ale moim zdaniem, leczenie by się przydało już teraz.
    Im później się zacznie, tym gorzej.
  • alfika 07.08.07, 11:59
    nie zmienię na razie zdania, jeśli ojciec "rozmarza się", że
    przejmie i córkę... to dla mnie nie brzmi ciepło i ojcowsko

    właściwie... smile ja o ich córce, Wy o ich synu smile
    to miał być kontrargument?... dwoje różnych dzieci?...
    hmmm
    ale rozumiem forumowe zaprzyjaźnienie z jp66

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • ivone7 07.08.07, 12:13
    za to bardzo cieplo brzmi- nie zobaczysz corki...nie bo nie...
    nie generalizujmy i przestanmy myslec stereotypami...
    czasami ojciec moze byc lepszym opiekunem od matki..i sprawdza sie w
    tej roli..
    dlaczego tak krytycznie nie oceniasz matki??? solidarnosc jajnikow?
    to juz passe...
    spojrzmy na sprawe obiektywnie, a nie z zenskiego punktu widzenia..
  • alfika 07.08.07, 14:23
    ależ oceniam krytycznie matkę, nie wiem, skąd wytrzasnęłaś takie
    przekonanie o moich myślach smile

    nie myślę też po żeńsku ani solidarnościowo smile
    widzę, że bez zwierzeń się nei obejdzie, bo inaczej nei udowodnię,
    że nie jestem wielbłądem big_grinDD

    moi rodzice się rozwiedli jak miałam 3 lata - zostałam z mamą,
    wyjechałyśmy - z moim "nowym" tatą 400 km od miejscowości, gdzie
    mieszkał biologiczny - który po latach udowadniał, jak chciał się ze
    mną widywać (błagam, nie rzucajcie się tu ze swoimi ocenami
    sytuacji, bo dwudziestu lat wydarzeń między naszą czwórką ciężko mi
    będzie opisywać smile)))
    jestem w związku z facetem, który ma 11letnią córkę i od paru lat
    funkcjonuje owa dziewczynka w systemie opieki naprzemiennej...
    zdałam egzamin na doświadczenie? smile

    oczywiście poszukiwanie haka na mnie mile widziane smile

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 07.08.07, 12:19
    Nie chodzi o forumowe zaprzyjaźnienie.

    Dla mnie priorytetem jest dziecko, nie obchodzą mnie specjalnie w
    tej sytuacji uczucia, czy to jacka, czy jego żony. Ważne jest dobro
    dziecka. Matka nie dba o to dobro, byćmoże jacek zadbałby lepiej.

    Jeśli kobieta ma problem ze sobą to niech zasuwa na terapię, a nie
    manipuluje dzieckiem wyrządzając mu krzywdę. I sąd właśnie to
    powienien wziąć pod uwagę. Dobro dziecka. Jeśli jacek jest w stanie
    zapewnić mu co najmniej taką samą opiekę jak matka, a jednocześnie
    nie utrudniać dziecku kontatku z drugim rodzicem, to dziecko by na
    tym skorzystało.

    A że matkę by to zabolało...? Wybacz, ale to już jej problem.
    Leczenie emocjonalnych problemów matki poprzez powierzanie jej
    opieki nad dziekciem (której nie potrafi właściwie sprawować bo
    wyrządza krzywdę dziecku), to po prostu chora sytuacja.

    Ja na miejscu jacka wniósłbym do sądu wniosek o powierzenie opieki
    nad córką jemu.


    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • alfika 07.08.07, 14:41
    a ja przeżywając w swoim życiu dwie diametralnie różne sytuacje w
    temacie dziecka po rozwodzie powiem Ci tyle - mam wrażenie, że oboje
    mieszają małej w głowie (oczywiście moim prywatnym zdaniem)

    mama zachowuje się jak emocjonalnie rozdygotana - i tu jej się nei
    dziwię, niestety, bo sama też jestem mamą - a ojciec jak raniony
    chłopiec, który tym zranieniem w dużym stopniu obciąża dziecko
    (ale mimo wszystko czuje sie w sytuacji pewniej niż matka)

    jak nie zadbają o swoje uczucia nawzajem jak dorośli albo nie
    rozdzielą się na dobre, to guzik im wyjdzie z tzw. dobra dziecka

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 07.08.07, 15:00
    No właśnie i o to mi chodziło. Jasne, że znamy relację tylko z
    jednej strony, ale celowe i świadome ograniczanie kontaktu z drugim
    rodzicem, to wyrządzanie dziecku krzywdy z premedytacją i nawet
    jeśli mogę zrozumieć co kieruje tą kobietą to nie zmienia faktu, że
    robi ona źle.

    I skupiając się na samym dziecku uważam, że powierzenie opieki
    jackowi byłoby lepsze od pozostawienia jej niezrównoważonej
    emocjonalnie matce. Być może byłaby to dla niej motywacja do
    podjęcia terapii, na czym skorzystałaby w perspektywie i ona i
    dziecko.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • alfika 07.08.07, 15:15
    nie wiem, czy wiesz z jakiegokolwiek źródła, jak silny jest kontakt
    emocjonalny przed-nastoletniej dziewczynki z jej mamą

    i wyraźnie nie wiesz, że w sprawach miłości rodzic-dziecko
    niezrównoważenie jest najmniej istotne - liczy się właśnie owa
    bliskość emocjonalna... jeśli ojciec jest na pewnej pozycji, może
    matce stwarzać takie warunki, że ona w temacie dziecka sfiksuje

    a wystarczy zapewnianie, że się z jej pozycją w życiu dziecka facet
    ów naprawdę liczy i konsekwentne okazywanie tego
    to może zdziałać cuda o wiele lepsze niż jakakolwiek terapia -
    szczególnie gdy kobietę pozbawisz potomstwa

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • ivone7 07.08.07, 15:30
    alfika, ja rozumiem doskonale co chcesz powiedziec..
    tylko, ze sa sytuacje i sytuacje..
    wiem ze wiele przeszlas i masz ze tak powiem doswiadczenie..
    zgodze sie z Toba, ze matka i to w dodatku tak rozchwiana
    emocjonalnie, moze dostac schizy jesli dwoje dzieci zamieszka z
    tata..
    tylko..no wlasnie jest jedno ale..
    oczywiscie ze znamy ta historie z jednej strony...ze strony jacka,
    ktory ma notorycznie ograniczony kontakt z dzieckiem..
    de facto rodzenstwo jest rozdzielone..bo syn mieszka z ojcem a corka
    z matka...
    oczywiscie opierajac sie na zapewnieniach jacka, jakby corka
    zamieszkala z ojcem matka mialaby nieograniczony kontakt...
    rodzenstwo byloby razem...
    matka przezylaby terapie szokowa, ktora moze wreszcie sklonilaby ja
    do podjecia terapii i rozwiazywania konflitow odrobine inaczej...
    ja tej kobiecie szczerze wspolczuje...sama nie wiem co by bylo
    dobre..
    najlepsze wyjscie by bylo takie, zeby przestala sie
    upierac..pozwolila ojcu kontaktowac sie z dzieckiem, pogodzila sie z
    faktem ze razem byc nie beda..wtedy jemu by takie mysli do glowy nie
    przychodzily..a i wielu osobom tez nie..
    widzisz, mysle ze tutaj trzeba wybrac mniejsze zlo i mniejsza
    krzywde o ile o czyms takim mozna mowic..
    ale dziecko ma cale zycie przed soba i je chyba bardziej nalezy
    chronic przed trauma..a kochajaca matka powinna wiedziec to
    najlepiej..
  • alfika 07.08.07, 17:38
    kochająca matka powinna wiedzieć; kochający ojciec, uznajmy też -
    bardziej (chwilowo?) stabilny - tym bardziej przecież?

    zawsze w takich sytuacjach idzie o mniejsze zło, wszak najlepiej jak
    jest "żyli długo i szczęśliwie" - ale chyba matka nei zatrzymuje na
    siłę córki, żeby ściągnąć Jacka do siebie... to też osobny temat i
    ona go sobie przerobi zapewne, tak czy inaczej

    poza tym, wszyscy przeżywamy różne tragedie - i kogo wtedy można
    nazwać normalnie funkcjonującym???

    - ja nie do końca wierzę w to "dobro" przenosin córki do Jacka...

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • ivone7 07.08.07, 21:58
    no wlasnie wydaje mi sie, ze chce to osiagnac,,,z zazdrosci z
    zaborczosci bo jacek ma nowa kobiete nie wiem...
  • to.ja.kas 07.08.07, 15:31
    Alfika moze byc silny kontakt przed_nastolatki z mamą, może być
    jeszcze silniejszy z ojcem...nie o płeć tu chodzi.
    Ciagle odnosisz sie do tego co czuje matka a nie do tego co czuje
    córka jak nie ma mozliwości spotykać sie z ojcem którego kocha....
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • ivone7 07.08.07, 15:39
    o uczuciach ojca nie wspominajac..
  • to.ja.kas 07.08.07, 15:52
    Alfik chyba w uczucia ojca nie wierzy ...a ojcowie potrafia kochac
    swoje dzieci, czasem bardziej niz matki...zyje z takim facetem
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • ivone7 07.08.07, 16:33
    i dlatego nie cierpie generalizowania...
    bo sa cudowni ojcowie cierpliwi, wyrozumiali i takie matki...a sa
    tez matki, ktore nie potrafia zaopiekowac sie dzieckiem..
    trzeba duzej rozwagi i obiektywizmu zeby to wszystko ocenic..
  • julka1800 07.08.07, 16:45
    moze niech JP opowie o kontaktach dzieckaktore mieszka z nim z
    matką, bo o tym nic nie pisze?
    jak wygladaja te kontakty?
    --
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów /nie bawią mnie umizgi
    bladych lowelasów / ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie /
    już wolę łowić zające i jelenie / Ze wstydu potem ten i ów / rzekł o
    mnie "niewyżyta niemra" / i pod batogiem nago biegł po śniegu
    dookoła Kremla
  • panda_zielona 07.08.07, 22:32
    julka1800 napisała:

    > moze niech JP opowie o kontaktach dzieckaktore mieszka z nim z
    > matką, bo o tym nic nie pisze?
    > jak wygladaja te kontakty?

    JP,pisał o tym.Z tego co pamiętam syn niechetnie kontaktuje się z
    matką.Pisał JP kiedyś,że syn będąc w szpitalu nie chciał odwiedzin
    matki.To chyba o czymś świadczy,tak myślę.
  • alfika 08.08.07, 11:56
    a jakby córka nei chciała odwiedzin ojca w tej sytuacji, to jest
    nastawiona i nei chce sprawia przykrości matce, tak?
    big_grinDD

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 12:06
    > a jakby córka nei chciała odwiedzin ojca w tej sytuacji, to jest
    > nastawiona i nei chce sprawia przykrości matce, tak?

    Pewnie tak, nawet jeśli nie wprost, to po prostu postawą matki.
    Czuje się rozdarta pomiędzy uczuciem do ojca i lojalnością (żle
    rozumianą, ale wymuszoną przez postawę matki) wobec matki

    Nie wyobrażam sobie normalnej sytuacji, w której dziecko nie chce
    się widzieć z jednym z rodziców.

    Na prawdę cały czas zastanawiam się co chcesz udowodnić?
    Że żona jacka postępuje dobrze?

    Jak już pisałem, ja rozumiem podstawy jej postępowania, ale im
    bardziej je rozumiem tym bardziej uważam, że ona nie powinna
    sprawować opieki nad tym dzieckiem, jeśli nie zrobi czegoś sama z
    sobą, bo na razie konsekwentnie wyrządza dziecku krzywdę.

    To tak jak potrafię zrozumieć głodnego człowieka kradnącego
    jedzenie. Co wcale nie oznacza, że uważam, że robi dobrze i że nie
    może zrobić nic innego, żeby nie dopuścić się takiego czynu.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • chalsia 08.08.07, 12:29
    > Pewnie tak, nawet jeśli nie wprost, to po prostu postawą matki.
    > Czuje się rozdarta pomiędzy uczuciem do ojca i lojalnością (żle
    > rozumianą, ale wymuszoną przez postawę matki) wobec matki
    >
    > Nie wyobrażam sobie normalnej sytuacji, w której dziecko nie chce
    > się widzieć z jednym z rodziców.

    miałam taką sytuację (na szczęście trwała tylko kilka miesięcy) -
    dziecko za nic w swiecie nie chciało jeździć do ojca na weekendy. I
    przyczyną tego było coś co zaszło w trakcie wizyty dziecka u ojca
    plus to, że dziecko widziało jak ojciec mnie szarpał.
    Chcę powiedzieć, że nie zawsze po stronie matki lezy
    odpowiedzialność za niechęć dziecka do ojca.
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • z_mazur 08.08.07, 12:51
    Oczywiście chalsiu zgadzam się z Tobą.

    Tylko w tej konkretnej sytuacji, córka jacka do tej pory za każdym
    razem gdy już doszło do spotkania nie robiła żadnych oporów przed
    spotkaniem się z ojcem. W przeciwieństwie do syna, który nie chciał
    się widywać z matką.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • alfika 08.08.07, 14:21
    8-9latkę do 15letniego chłopaka
    doprawdy - ta sama psychika, ten sam poziom, te same potrzeby i
    zapatrywania

    i mówi to ktoś, kto upiera się przy dobru dziecka - nie zwracając
    uwagi na pewne drobne różnice w dzieciach...wink

    i nie musisz już zastanawiac się, co chciałam udowodnic smile
    ja to wyraźnie piszę, chocby tu, o:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=66721348&a=67144009
    pozdr smile

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 14:36
    Oczywiście, że psychika, potrzeby i zapatrywania są inne i co z tego?

    Uważasz, że ojciec nie jest w stanie zaspokoić tych potrzeb?
    A skąd ten pomysł?

    Nie wiem jakie są Twoje doświadczenia wychowawcze, ale ja nie widzę
    problemu w zasokojeniu większości potrzeb emocjonalnych dziecka
    niezależnie od jego wieku i płci przez jednego kochającego rozumnie
    rodzica dowolnej płci (potwierdzają to badania, o których pisałem
    już w innym poście).


    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • alfika 08.08.07, 15:22
    doświadczenia wychowawcze? smile
    chcesz powiedzieć, że doświadczenie wychowawcze jest bardziej
    miarodajne w kwestii określania uczuć i potrzeb dziecka niż bycie na
    miejscu tego dziecka? no, to się chyba rozpędziłeś z lekka smile)))

    byłam w rodzinie porozwodowej
    nichże Ci to wystarczy
    nie darowałabym zbyt szybko walki o mnie przy moim udziale
    a próbował to robić ojciec, gdy miałam 11 lat - nie po to, bym z nim
    mieszkała, ale tylko po to, bym obwiniła matkę o rozwód
    dziś nei mamy żadnego kontaktu, nawet się nie widujemy

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 15:26
    Może to tłumaczy Twoją niechęć do jacka i brak obiektywizmu?

    Wiem, że to personalna wycieczka, ale jakoś tak mi to wygląda.

    Poza tym skąd wiesz o motywach jakie kierują jackiem?
    Z tego co on pisze to chodzi o sprawowanie właściwej opieki nad
    dzieckiem zapewniając mu maksimum komfortu psychicznego.

    No tak, ale przecież ojciec czegoś takiego nie jest Twoim zdaniem w
    stanie zapewnić.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • alfika 08.08.07, 15:33
    bo mój ojczym na głowie stawał, żeby mieć kontakt ze swoimi
    dziećmi... inny niż finansowy....
    zanim się wybierzesz w dalszą podróż w moje życie, żeby tylko
    udowodnić swój obiektywizm (buahahahaha), to pomyśl, czy masz
    podstawy

    uściski smile))))

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 15:36
    Ależ pomyślałem i napisałem.

    Poza wycieczką osobistą zawarłem również pytanie, na które nawet nie
    spróbowałaś odpowiedzieć.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • alfika 08.08.07, 17:36
    myślałam, że moje zdanie już się nie liczy, bo wynalazłeś, że moje
    spojrzenie nie może być obiektywne smile))))

    otóż podejście jacka znaj z jego postów
    wyczuwa parę rzeczy w drobnych zwrotach, stwierdzeniach - i mój
    ściśle analityczny doskonały mózg to analizuje wypluwając rezultat smile
    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 17:56
    Tak???

    To przeczytaj zacytowane przez jacka uzasadnienie wyroku.

    Co na to, Twój doszukujący się subtelnych sygnałów mózg?

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • alfika 08.08.07, 17:59
    to pokaż mi sąd, który powie: "proszę pana, proszę brać pod uwagę
    uczucia żony i znając ją, proszę współpracować w temacie dzieci, to
    więcej pan osiągnie spokoju w waszych wzajemnych układach (żeby nie
    powiedzieć stosunkach) - co zdecydowanie wpłynie na dobro dziecka"
    smile))

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 18:03
    A wytłumacz mi dlaczego były mąż ma brać pod uwagę uczucia byłej żony, skoro ona nie bierze w ogóle pod uwagę jego uczuć.

    Znowu wracamy do uczuć żony, a jak już ustaliliśmy one nie są tutaj istotne.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • alfika 08.08.07, 18:20
    bo ma się za mądrzejszego i ma z tą byłą żoną dziecko, które ma
    przebywać z tą byłą żoną na stałe, a której tobyłej żonie potrzeba
    komfortu psychicznego tak, jak Tobie, mnie, Ivonce czy Tri

    ale to bardzo ważkie powody, tak?

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 18:23
    Jeśli kobiecie oddanie dziecka (dla jego dobra) na co drugi weekend burzy komfort psychiczny, to taka osoba dla mnie ma duży problem ze swoimi emocjami i śmiem wątpić czy jest w stanie sprawować w sposób odpowiedni opiekę nad dzieckiem.

    Mnie na prawdę mało obchodzi komfort psychiczny matki mojego dziecka jeśli robię coś co obiektywnie jest dla niego dobre.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • alfika 08.08.07, 18:29
    jeśli oddanie dziecka co drugi weekend ojcu, który dziecko może
    porwać albo ojcu, który pije notorycznie, albo ojcu, który ma w
    zamiarze przejąć opiekę nad dzieckiem jest dla Ciebie porównywalne z
    oddaniem co drugi weekend dziecka ojcu, z którym po partu latach
    współpracy został wypracowany jakiś fajny, stabilny układ... to masz
    rację big_grinDDD

    bierzże pod uagę okoliczności... bez emocji byłej niczego tu nie
    rozbieriosz

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 18:33
    Mówimy o konkretnym przypadku jacka.

    Jakieś jeszcze argumenty?

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • alfika 08.08.07, 18:43
    nie mówimy o konkretnym przypadku jacka

    mówimy o konkretnym przypadku jacka, jego byłej żony i ich dzieciach

    weź więc pod uwagę i całego jacka z tym, czego on chce i nie chce, i
    żonę z emocjami i potrzebą spokoju i dzieci z ich stopniem rozwoju i
    oczekiwaniami wobec rodziców

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 18:49
    Pozwolisz, że odpuszczę sobie dyskusję z Tobą.

    Nie zniżam się do dyskusji z kimś, kto używając określeń typu "aniele", stara się spostponować interlokutora.

    Jak dla mnie żałosne.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • alfika 08.08.07, 20:52

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • panda_zielona 08.08.07, 17:40
    > nie darowałabym zbyt szybko walki o mnie przy moim udziale
    > a próbował to robić ojciec, gdy miałam 11 lat - nie po to, bym z
    nim
    > mieszkała, ale tylko po to, bym obwiniła matkę o rozwód
    > dziś nei mamy żadnego kontaktu, nawet się nie widujemy

    I uważasz,że JP dąży do tego samego?.Gdyby żona nie utrudniała
    normalnych kontaktów z córką pewnie nie myślałby o przejeciu
    opieki.Poczytaj wątek Jacka od poczatku.
  • alfika 08.08.07, 18:00
    myślisz, że zaczęłam odpisywać w połowie czytając co? końcówkę czy
    początek? smile

    myślę, że tam, gdzie rodzice walczą o dziecko zawsze robi się wszawo

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 18:05
    Czy Ty na prawdę nie dostrzegasz istoty problemu?

    Problemem jest matka utrudniająca ojcu kontakty z córką.
    Nic innego.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • alfika 08.08.07, 18:18
    ale ja nie chcę być kolejną komentatorką istoty istotnego problemu
    - ja chcę tylko jackowi dać znać, co w jego podejściu utrudnia im
    wszystkim życie

    naprawdę nie zauważyłeś, o czym piszę?... no, jak rany... smile)))

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • ivone7 08.08.07, 13:13
    zgadzam sie z chalsia..u mnie bylo podobnie..mloda nie chciala
    jechac z wielu powodow, musialam z nia dlugo rozmawiac, ze i jej i
    jej tacie to bardzo potrzebne, ze z tata bedzie robic rzeczy ktore
    ze mna sa niewykonalne..ze wzgledu na moje tchorzostwo..np zjazd na
    nartach..
    wiec tutaj widze duza role matki, zeby te obawy dziecka rozwiewac,
    jesli widac ze ojcu na tym zalezy..
  • alfika 07.08.07, 17:48
    przepraszam, a już wiadomo, że ta matka nie potrafi zaopiekować się
    córką?...
    nie wydawajmy wyroków ad hoc

    nie cierpię generalizowania też
    kto wie, jak byśmy się tu zachowali, gdyby owa matka wylała tu swoje
    bóle, obawy, lęki - oczywiście nie wiedząc, że to TA niedobra
    matka... może niejedna z Was pierwsza zechciałaby ją podnieść na
    duchu

    więc - nie generalizujmy
    będzie ... trudniej, ale prawdziwiej

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • ivone7 07.08.07, 18:01
    a mnie sie wlasnie wydaje ze ty generalizujesz...
    ze niestety, to ze nie wolno Ci sie bylo spotykac z tata zostawilo
    jakies tam pietno..
    choc sluchajac niektorych "madrych" wszyscu rodzice sa
    toksyczni..tylko ze niektorzy bardziej..
    wlasnie Ty z gory zalozylas, ze matka bedzie lepszym opiekunem, to
    Ty jej uczucia stawiasz wyzej nad uczuciami dziecka i ojca..
    ja tego nie zakladam...ja zakladam mozliwosc ze czasami ojciec bylby
    lepszym opiekunem..to wszystko..
    notoryczne utrudnianie kontaktow ojca z dzieckiem, nie jest
    posunieciem dobrym i na dluzsza mete albo odbije sie na matce, ze
    dziecko bedzie jej to mialo za zle...albo spowoduje, ze dorosle juz
    dziecko bedzie u ojca widzialo tylko "nieporadnosc"...ciekawe tylko
    skad..mysle ze z opinii matki..
    my nie stawiamy zarnych wyrokow, ani diagnoz ad hoc..
    wyrok wydal sad, po przesluchaniu swiadkow, zeznaniach stron i
    badaniu w osrodku..tylko ze ten wyrok nie jest respektowany..ot tak..
    i uwazasz ze leki i obawy tej kobiety to usprawiedliwiaja? ja mysle,
    ze trzeba jej pomoc..i uzdrowic relacje miedzy cala rozbita rodzina..
  • tricolour 07.08.07, 18:08
    ... jeszcze po drodzie była opinia sądu i psychologa. Tak wszyscy sie mylą?
  • alfika 07.08.07, 18:14
    wszyscy się mylą
    decyzja sądu jest mylna, psycholog się nie liczy, szarpanina o
    dziecko też jest tylko winą byłej, wszak może małą oddać
    dobrowolnie smile
    tylko na forum można wyczytać nieomylną prawdę
    ba, wręcz PRAWDĘ

    trochę spokoju i rozwagi... dla dziecka
    nie tylko ze strony tej złej matki

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • alfika 07.08.07, 18:11
    eetam
    nie stawiam uczuc matki ponad uczucia dziecka, choć o tym dużo piszę
    powtarzam - bo Wy tych uczuć nie dostrzegacie

    nie zarzucaj mi czegoś, czego nei pisałam, bo bzdury wyjdą i będę
    się na wyrywki tłumaczyła, co chciałam napisać, co da tyle, że i tak
    znajdzie się ktoś, kto będzie wiedział lepiej ode mnie, co myślę...
    wszystkie kobiety tak mają czy co? wink

    nie mogłam spotykać się z ojcem, bo mieszkałam szmat drogi od niego
    - gdzie tu teraz znajdziesz piętno? a może znowu coś będzie na
    rzeczy? smile
    nie wyciągaj pochopnych wniosków, bo będą głupie smile

    uważam, że mądrzejsze i spokojne podejście ojca i jego pogodzenie
    się z obecną sytuacją, zadbanie o spokój byłej żony i potem powolne
    nawiązywanie kontaktu więcej zdziała niż rewolucja i walka

    kurczę, mam wrażenie, że dokłanie to pisałam smile

    ps. dobro dziecka nadal uważam za najważniejsze
    dobro dziecka nadal uważam za najważniejsze
    dobro dziecka nadal uważam za najważniejsze
    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • tricolour 07.08.07, 18:16
    ... że rodzice rozumieją dobro dziecka różnie. I oboje są święcie przekonani, że
    mają rację. Ciągną zatem każde w swoją strone nie patrząc na dziecko, które jest
    najważniejsze... ?

    A gdzie dystans, pokora, cierpliwość, miłośc do dziecka wyrażona łagodzeniem
    konfliktów?
  • tricolour 07.08.07, 18:19
    Stabilności? Gdzie i jakie wartości zaszczepiamy ciągłą walką, by wygrać?

    Moja racja jest najmojsza!
  • alfika 07.08.07, 18:19
    zresztą po załagodzeniu więcej sie osiągnie, niż wyrywając
    dziewczynkę z ramion niedobrej mamy

    to tyle, co miałam do powiedzenia w tej kwestii

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • tricolour 07.08.07, 18:23
    ... rozdziela wojny więc prą do wojny mówiąc, że po wygranej będzie pokój jak
    cholera.

    Tymczasem pokój to stan wolności, swobody, bezpieczeństwa, spokoju, ciszy...
  • z_mazur 07.08.07, 22:32
    Matka ma problemy emocjonalne ze sobą i nie jest w stanie racjonalnie ocenić tego co jest dla dziecka dobre, a co nie.

    Co powoduje, że wyrządza dziecku krzywdę, bo to co ona subiektywnie uważa za dobre dla dziecka obiektywnie jest złe.

    A jakby uważała, że strychnina to najlepszy zestaw witamin to też byśmy powiedzieli, że ma swoją rację?

    I jacek dla dobra dziecka nie powinien absolutnie w tej sytuacji ustępować.

    Nie pamiętam dokładanie historii i nie wiem czy jacek już starał się o przyznanie opieki nad dzieckiem i czy były już robione jakieś badania w RODK. Jeśli tak nie było, to powienien natychmiast złożyć wniosek o przyznanie opieki nad córką.

    I nie ma to nic wspólnego z wojną, to jest zwykły rodzicielski obowiązek zadbania o dobro dziecka.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • tricolour 07.08.07, 22:38
    By wydawać takie opinie na podstawie "wywiadu" z osobą toczącą wojnę o dziecko?

    Nie bądź śmieszny.
  • z_mazur 07.08.07, 22:47
    Oczywiście że znam tylko relację jednej ze stron konfliktu i swoją opinię wydaję na jej podstawie.

    Co nazywasz wojną?

    Zabieganie o normalne kontakty ustalone przez sąd?

    Jeśli przez sąd czyli przez organ obiektywny (czyli mamy już zdanie nie tylko jednej strony konfliktu, ale również niezależnej insytycji powołanej do wydawania wyroków), który uznał że dla dobra dziecka wskazane jest, żeby ojciec spędzał z nim dwa weekendy w miesiącu i dwa tygodnie wakacji.
    Jacek jak dotąd nie chciał nic więcej.

    Matka mu to skutecznie utrudnia, czyli działa na szkodę dziecka wyrządzając mu krzywdę.

    Jacek jako rodzic dziecka ma obowiązek w miarę swoich możliwości zadbać o to żeby ta krzywda nie była wyrządzana i tyle. Nie ma co mówić o wojnie itp. Tylko po prostu o zadbaniu o dobro dziecka.



    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • tricolour 07.08.07, 22:55
    Spokój i bezpieczeństwo, a nie egzekwowanie wyroków sądowych.

    Pokreślam: znamy sprawę z relacji jednej strony i na tym kończę dyskusję w
    temacie: zła żona krzywdzi dzieci i dobrego męża.
  • alfika 07.08.07, 17:44
    będę wdzieczna, jeśli nei będziesz opisywała swoich wyobrażeń
    odnośnie moich mysli smile
    nikt tu nei pisał o uczuciach tej matki, więc napisałam o tym ja
    żadna z Was nie zachowałaby się jak ona, wiemy, jesteśmy tego
    caaaałkowicie pewne, prawda?
    przynajmniej to załóżmy...
    a że ona tak sie zachowuje to nie znaczy, że skreślamy jej uczucia i
    zdrowie psychiczne - tym bardziej, że zajmując się dzieckiem powinna
    mieć ku temu warunki... jak najlepsze

    poza tym, kochanie, doskonale wiem - zapewne lepiej niż Ty - co
    czuje córka, która nei może spotykać się z ojcem, którego kocha
    i to również nei zmienia faktu, że nie tylko uczucia ojca się liczą

    córka swoje widzi u matki, to już jest obciążenie
    jak ojciec dorzuci swoją "nieporadność", to będzie gorzej - dla
    córki właśnie
    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • tricolour 07.08.07, 17:57
    ... by Jacek dał sobie spokój choć na moment. Za miesiąc sprawa rozwodowa, która
    dla żony jest na pewno wielkim stresem. Na dodatek ciągła walka o dziecko, sądy
    itp. Psycholog wyraźnie powiedział "pana zona boi się, że straci drugie dziecko,
    w ten sposó się broni" - i to już powinno wystarczyć, by przestać walczyć, dać
    oddech i czas na myślenie.

    Ale Jacek się zaciął, a potem dziwi się, że żona też. Normalka.
  • alfika 07.08.07, 18:01
    właśnie o to idzie...

    takie totalne poderwanie autorytów... na własne życzenie - i na
    nieszczęście dziecka

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • tricolour 07.08.07, 18:06
    ... nawet jeśli Jacek ma rację i dziecku bedzie przy nim lepiej niż przy matce,
    to i tak nie wiadomo na czym to "lepiej" ma polegać. Jacek ma kobietę, a jaki
    będzie jej wpływa na córkę? Nowa mamusia, a co ze "starą"?

    Znamy tylko opowieść jednej strony. Wcale z niej nie wynika, że córka chodzi
    obdarta, głodna, czy nawet smutna. Smutek pojawia się gdy dochodzi do
    konfrontacji matki i ojca, ale nawet o to Jacek nie dba.

    Po co prowadzi się wojnę? By ją wygrać. Wygrać, reszta sie nie liczy...
  • alfika 07.08.07, 18:18
    moze byc silny kontakt przed_nastolatki z mamą, może być
    jeszcze silniejszy z ojcem...nie o płeć tu chodzi.

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • to.ja.kas 08.08.07, 15:22
    Nie zakładam, ze wiem który kontakt w tym przypadku jest silniejszy
    u córki i nie zakładam z góry ze napewno z matka. Znam córkę która
    ma zdecydowanie silniejszy kontakt z ojcem i miała zawsze, nawet w
    wieku lat 8...ta córką jest moja siostra, wiec nie zakładam, ze
    ZAWSZE małej dziewczynce lepiej jest u mamy bo jej u mamy lepiej by
    nie było a o ile znam zycie to gdyby kiedys doszło do rozwodu
    sytuacja pewnie byłaby podobna i automatyczne uznanie, ze skoro
    córka to napewno woli byc z mamą i u niej jej bedzie
    lepiej ....tylko tyle...
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • to.ja.kas 08.08.07, 15:18
    Droga Alfiko, easy....
    Ty tez nie wiesz o mnie nic i nie znasz moich doswiadczeń a juz
    zakładasz ze ja nie wiem tak jak Ty co to znaczy niemoznosc
    spotykania sie z ojcem ktorego sie kocha....z wszystkowiedzacymi
    lepiej rzeczywiscie trudno sie rozmawia...
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • alfika 08.08.07, 15:27
    coż za rzeczowość argumentacji smile
    zastanów się nad wyrażeniem "wszystkowiedzący lepiej"
    tak czy owak, nie piszę, co Ty myślisz, zaś Ty piszesz, co myślę ja
    a tego lubić nie muszę
    pozdrawiam

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • jp66 07.08.07, 19:32
    wyjaśniam- jedynym powodem który nakazuje mi walke o córke jest jej dobro, chcę
    żeby wychowywała się w atmosferze ciepła, szacunku dla innych,spokoju- gdzie
    białe jest białe a czarne- czarne, gdzie słowa mają taka treśc jaka oznaczają-
    nic więcej.
    przy matce nie chodzi obdarta, głodna- nic z tych rzeczy.
    gdyby matka nie wkładała w głowę córce, że ja, moja rodzina, inni ludzie to
    głupcy, idioci, i cholera wie co jeszcze nie miał bym powodów dla których
    powinienem sie nia opiekować.
    "mama" na wyjazd się ie zgadza bo ja chcę uciec za granicę i żadne przekonywanie
    nic nie da.
    Obiecała że "da" mi córkę w sobotę o 10:00 i narazie czekam, więc w pewnym
    sensie odpuściłem sobie- dla dobra córki której nie chce wyrywać matce, chcę,
    zeby ta matka sama zrozumiała, że kontakt ze mną ma słóżyć córce a nie mnie (
    chociaż też)W sądzie mówię prawdę a ona swoją tylko w dziwny sposób mnie
    traktują dosyć poważnie a jej "prawdę" wciąż kwestionują, zapewniam, ze gdyby
    ona opisała tu swoje odczucia i sytuację ze swojego punktu widzenia to pewnie
    chcielibyście mnie powiesić (lub jeszcze coś gorszego) wiem to bo żyłem z nią 15
    lat i znam wszystkie jej teksty o mnie. ile w tym prawdy? w/g mnie z 10% dlatego
    kiedy nie zgodziła się na rozwód bez orzekania o winie wystąpiłem z winy obojga
    - wiem, że nie jestem święty, znam swoje wady i potrafię o nich mówić i przyznać
    się.Chciałem tu zamieścić uzasadnienie roku w sprawie wakacji ale nie bardzo
    wiem jak (4 strony) a przepisywać mi się nie chce- byłaby to dla was jakaś
    wskazówka, że jp66 nie wybiela siebie i nie przedstawia sprawy tylko ze swojego
    punktu widzenia (chociaż tak pewnie i tak jest)
    Cały czas ze swojej strony proponuję jakieś ustępstwa, chęć dopasowania się do
    życia 'żony" ale jak dotąd te ustępstwa są wykorzystywane a ze swojej strony ona
    nic nie oferuje, wręcz przeciwnie występuje do sądu, żeby moje kontakty odbywały
    się w obecności kuratora i tylko w sobotę (jedną, czy dwie w miesiącu).
    walczę o kontakty z córką bo wiem, że kiedy pozwolę na dłuższą przerwę to mogę
    już córki nigdy nie zobaczyć bo wiem jak jest przeciwko mnie nastawiana
  • tricolour 07.08.07, 19:46
    ... i od dawna piszę, że ktos musi ustapić.

    Nie wierzę, że matka jest w stanie tak nastawić dziecko, że jeśli nie zobaczysz
    dziecka przez dłuższy czas, to już nigdy nie zobaczysz. Uważam to za wygodny
    argument do walki w imię nierealnego niezobaczenia dziecka. Uważam, że z
    błędnego założenia wyciągnąłeś błędny wniosek jako usprawiedliwienie wojny.
    Uważam też, że zarówno Ty jak i żona jesteście przekonani do swoich racji.

    Ktoś musi być mądrzejszy, ktoś musi ustąpić. Dlaczego nie Ty?
  • alfika 07.08.07, 20:38
    wkurzyło mnie jedno Twoje zdanie - że marzysz o przejęciu córki -
    jeśli Ty znasz byłą żonę, to zapewne i ona zna Ciebie
    to zaś daje możliwość taką, że wie o takim Twoim podejściu lub się
    go domyśla
    to zaś prowadzić może do panującej sytuacji

    spróbuj ją zrozumieć (dla obrończyń: taaa, wiem, nie da się,
    próbował itd) - a sytyuacja zapewne z czasem mocno ozdrowieje

    nic ponad powyższe nie chciałam powiedzieć
    ps. dobro dziecka nadal uważam za najważniejsze...
    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • julka1800 07.08.07, 22:27
    i nadal nie wiemy jak wygladaja kontakty dziecka, ktore jest z JP z
    matka? moze cos o tym?

    tak swoja droga "fajne" okreslenia:

    jp66 napisał:

    > wyjaśniam- jedynym powodem który nakazuje mi walke o córke jest
    jej dobro, chcę
    > żeby wychowywała się w atmosferze ciepła, szacunku dla
    innych,spokoju- gdzie
    > białe jest białe a czarne- czarne, gdzie słowa mają taka treśc
    jaka oznaczają-
    > nic więcej.

    chcesz jej dobra? chcesz zeby wychowywala sie w atmosferze ciepla,
    szacunku i jednoczesnie zeby byla z Toba? To oznacza ze jestes
    calkowicie przekonany ze powinna byc z Toba.
    prosze, nic tylko byc pewnym swego i przec w zaparte.

    Ja Ci JP mowie, Twoja zona boi sie ze zabierzesz jej drugie dziecko
    stad jej zachowanie. Kiedy Ty to zrozumiesz?
    Przezylam wywiezienie dziecka przez EX, gdy mialo 3 latka. Ex mial
    przed rozwodem wizje, ze podzielimy sie dziecmi. Dziecko odebralam
    od tesciowej, bo tam je zawiozl, walac ja w leb na oslep, inaczej
    dziecka nie chciala mi dac. Myslisz ze gdyby po tym Ex chcial zabrac
    dzieci do pizzeri za rogiem pozwolilabym mu? NIE i cale szczescie ze
    nie probowal


    --
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów /nie bawią mnie umizgi
    bladych lowelasów / ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie /
    już wolę łowić zające i jelenie / Ze wstydu potem ten i ów / rzekł o
    mnie "niewyżyta niemra" / i pod batogiem nago biegł po śniegu
    dookoła Kremla
  • tricolour 07.08.07, 22:36
    ... że JP chce dobra dziecka pod warunkiem, że będzie to dobro, które on jej
    zapewni.

    Za komuny też tak było.
  • julka1800 07.08.07, 22:42
    I jeszcze jedno JP, mysle ze w sobote zastaniesz zamkniete drzwi i
    beda one zamkniete do czasu az przekonasz zone o tym ze nie chcesz
    odebrac jej dziecka. Ale o tym musisz "przekonac" samego siebie.
    Jest oczywiscie drugi sposob na otwarcie tych drzwi, no ale
    ten ...nie przepraszam taki .... ogladalismy niedawno w TV
    --
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów /nie bawią mnie umizgi
    bladych lowelasów / ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie /
    już wolę łowić zające i jelenie / Ze wstydu potem ten i ów / rzekł o
    mnie "niewyżyta niemra" / i pod batogiem nago biegł po śniegu
    dookoła Kremla
  • z_mazur 07.08.07, 22:52
    Julka, z całym szacunkiem, ale dla mnie osoba, która respektowanie wyroku sądu odbiera jak próbę odebrania dziecka, ma na prawdę duży problem ze swoimi emocjami (żeby nie nazwać tego dosadniej). A już samo to dla mnie stawia pod znakiem zapytania zdolność takiej osoby do sprawowania właściwej opieki nad dzieckiem.

    Jacek nie zabrał matce syna. Syn sam do niego odszedł. Jeśli matka nie potrafi się z tym pogodzić, to jest osobą niedojrzałą emocjonalnie, co jest dla mnie kolejnym argumentem przemawiającym za tym, że nie jest w stanie sprawować właściwej opieki nad dzieckiem.


    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • tricolour 07.08.07, 22:57
    ... powiedziała, że chce sie wyprowadzic od matki jak skończy 18 lat. To żaden
    dowód na złą matkę - prędzej na "durnowatość" dziecka.
  • z_mazur 07.08.07, 22:59
    Oczywiście, ale gdyby pełnoletnia durnowata córka się wyprowadziła i matka chciałaby ją siłą zatrzymać to o czym by to świadczyło jeśli chodzi o matkę.

    Dorosły, dojrzały emocjonalnie człowiek jest w stanie pogodzić się z niewygodnymi dla siebie faktami (jak np. niechęć dziecka do mieszkania z nim).

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • ivone7 07.08.07, 23:02
    a dla mnie dowod, ze jest problem...i to spory..
    a ty od razu oceniasz..durnowatosc ..corki..
    Tri odrobine dojrzalosci i zrozumienia..
    zreszta za rok moze pojdzie na studia do innego miasta, i bedze
    mieszkala w akademiku...
    ja mysle, ze przestaly sie dogadywac...albo corka wyobraza sobie ze
    matka za bardzo ja kontroluje..moze powinienes pogadac z ex czy cos
    niepokojacego zauwazyla..? tutaj nie ma takiej prostej odpowiedzi..
  • tricolour 07.08.07, 23:04
    ... gdzie wszystko da się skomplikować, by coś "udowodnić".

    Bo córka chce sie wyprowadzać, bo matka każe jej sprzątać. Nawet w jej (córki)
    pokoju!!

    No, kurcze, jest problem. I to spory.
  • turzyca 07.08.07, 23:11
    tri, to ja zadam paskudne pytanie:
    dlaczego jako osoba totalnie balaganiarska nigdy nie chcialam z tego powodu
    wyprowadzic sie z domu?
    odpowiedz: bo moja Mama zdolala mi jakos uzmyslowic, ze wlasne mieszkanie samo
    mi sie nie posprzata.
    A ze nie jest skrupulatna pedantka wymagajaca wycierania kranu do sucha po
    kazdym wymyciu rak tudziez innych absurdow to zdawalam sobie swietnie sprawe, ze
    we wlasnym mieszkaniu bede musiala robic mniej wiecej tyle samo co w domu.

    Ergo - gdzie Ty i Twoja eks popelniacie blad, ze Waszej corce wyprowadzka z domu
    jawi sie jako rozwiazanie problemu sprzatania?
  • tricolour 07.08.07, 23:17
    ... dlaczego Twoje losy nie przekładają sie resztę świata? Nieśmiało
    zaproponuję, że moża ta reszta ma swoje własne losy...

    I może chcęć wyprowadzki to taki sam "problem" (sprzed roku, bodajże) czy lepiej
    kupić sobie mp3, czy zrobic tatuaż?
  • ivone7 07.08.07, 23:22
    tego jak klasyfikujesz problemy..obsmiewasz je, odsuwasz i to jest
    twoj sposob na ich zalatwienie...
    skoro wyprowadzka i to z blahego powodu to podobny problem jak chec
    zrobienia tatuazu, czy kolczyka w pepku...to cos dla mnie jest nie
    tak..
    tylko do konca nie wiem z kim....
  • tricolour 07.08.07, 23:26
    ... Jacek mówi, że chłopiec woli mieszkać u niego. Twierdzi też, że córce z nim
    będzie lepiej.

    Nigdy jednak nie napisał DLACZEGO ma być córce lepiej oraz DLACZEGO chłopak
    uciekł od matki. Moje przykłady z wyprowadzką córki, to ilustracja z jak BŁAHYCH
    powodów czasami ludzie coś robią.
  • ivone7 07.08.07, 23:31
    Tri chlopiec mieszka z nim, z tego co wyczytalam sam o to prosil..
    jesli chodzi o corke, to jacek tlumaczy tym, ze mialaby bardziej
    stabilna emocjonalnie sytuacje i kontakt z obojgiem rodzicow...ze
    mialaby wieksze poczucie bezpieczenstwa oraz mniej sprzecznych
    informacji..
    a tak btw..bardzo wiele rzeczy ludzie robia z blahych powodow...nie
    tylko decyduja sie na wyprowadzke..czasami ida na wojne, a czasami
    niosa komus pomoc..
  • alfika 08.08.07, 12:04
    w jednym poście zazdrościsz Tri, a równocześnie sugerujesz,że coś z
    nim jest nie tak? trochę bez sensu takie podejście...

    a uogólniając nieco - tylko zresztą na podstawie badań psychologów -
    kobieta z reguły jest bardziej emocjonalna niż mężczyzna
    wychodzi na to, że przy rozwodach z reguły dzieci powinny być
    oddawane ojcom, którzy to zapewniają "stabilność emocjonalną" big_grinDD

    a nie wpadłaś na to, że stabilność emocjonalna to jedno, a uczucia
    do dziecka to drugie?
    że matka i córka w tym wieku są ze sobą zżyte i płeć jak najbardziej
    ma tu znaczenie?
    chciałabyś, żeby Ci mamusię zastąpiła nowa mamusia, bo nowa mamusia
    będzie bardziej stabilna emocjonalnie???
    zresztą - moze jakoś sobie wyobrażasz, że Twój tata zastąpi Ci
    mamusię?
    wierz mi - to niemożliwe


    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • ivone7 08.08.07, 12:43
    po pierwsze, jesli nie zrozumialas ironii w tym co napisalam to
    informuje Cie ze ona tam byla..
    nie generalizuje..nie cierpie tego..
    ja zdaje sobie sprawe ze WIEKSZOSC kobiet jest bardziej emocjonalna
    od mezczyzn ale CZASAMI jest na odwrot..ty takiej mysli nie
    dopuszczasz do siebie..
    u moich znajomych jest sytuacja rozwodowa..maja dwie corki..jedna
    lat 14, druga lat 12..
    starsza zapowiedziala, ze chce mieszkac z tata ze nie wyobraza sobie
    mieszkania z matka...tak wiec Twoja teoria o silniejszej wiezi
    dziewczynki z matka bierze w leb..
    alfika mnie juz nie ponosza emocje...ja z czasem po prostu jestem
    bardziej obiektywna, mniej lubie stereotypy..i coraz czesciej
    utwierdzam sie w przekonaniu ze zycie potrafi byc zaskakujace..
    i jeszcze jedno w swoich rozwazaniach caly czas piszesz o uczuciach
    Do dziecka..a czemu nie o uczuciach dziecka...
    i jeszcze jedno...mieszkam sama z corka..ale jesli pojawi sie Ktos w
    moim zyciu, nigdy nie bede chciala aby zastepowal mlodej ojca..bo
    ojca ma ona jednego..jedynego..
    a zastepowac matke czy ojca...nikt o tym nigdy nie pisal...a na
    pewno nie ja, poniewaz wiem ze to niemozliwe do wykonania..i nigdy
    nie chcialabym komukolwiek kogokolwiek zastepowac..
  • alfika 08.08.07, 15:14
    nadal ponoszą Cię emocje, piszesz w moim imieniu, co myslę i co
    dopuszczam smile
    a jak Ci napiszę, ze w moim małżeństwie choćby ja nad sobą panuję
    dużo lepiej niż mąż, to już uznasz, że dopuszczam wyjątki? smile))
    (też nei trawie generalizowania smile i mówienai w czyimś imieniu) -
    co nie zmienia tego, co napisałam wcześniej - z reguły faceci są tak
    stabilni, że pewnie najmądrzej by było im oddawać dzieci...

    nadal bez sensu, prawda? smile

    nie porównuj też 14latki z 8-9latką, wpędzisz się w kozi róg

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • ivone7 08.08.07, 15:53
    no wlasnie wydaje mi sie, ze Ty wiesz lepiej czy emocje mnie ponosza
    czy nie...ale ok..wiesz lepiej..
    nigdy nie pisalam co myslisz tylko mam sklonnosc do wyciagania
    wnioskow z czytanego tekstu..
    masz racje na dzien dzisiejszy znam moja 8-letnia corke..mam tylko
    jedna wiec jak skonczy lat 14 porownam jej emocjonalnosc i to jak
    sie zmienila przez te lata..
    widzisz ja nie pisze ze z REGULY faceci sa stabilniejsi...ale
    dopuszczam przypadki ze tacy sie ZDARZAJA..
    to ze corka mieszka z tata nie jest rownoznaczne ze kontaktu z matka
    miec nie bedzie..a z tego co piszesz to jedno..
    a tak BTW najmadrzej zeby dziecko mieszkalo z MADRZEJSZYM rodzicem,
    bez wzgledu na plec..
  • alfika 08.08.07, 17:28
    po pierwsze, sądzę, że jak zaczynają się złośliwości, to jest to
    bardzo wyraźna oznaka emocji niehamowanych lub hamowanych niezręcznie

    po drugie, wyrażenie "z reguły" dopuszcza istnienie innego stanu
    rzeczy - to jakis słownik frazeologiczny powinien rozstrzygnąć Twoje
    ew. wątpliwości, albo o, tu:
    sjp.pwn.pl/lista.php?co=z+regu%B3y
    - zresztą, napisałam to przytaczając przykład mojego związku - i
    mam cichą nadzieję, że nie odkryjesz po tym, że sama sobie przeczę smile

    po trzecie, słowo "mądrzejszy" oznacza dla nas różne rzeczy - dla
    jednych stabilnośc (byc może chwilową, podkreślam), dla innych pełne
    oddanie, dla jeszcze innych książkową wiedzę... albo może działanie
    z czystą, beznamiętną konsekwencją... sporo tych możliwości

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • ivone7 08.08.07, 17:46
    nie chcialam byc zlosliwa, jesli tak to odebralas..to przepraszam..
    ale zauwazylam ze ty na konkrety nie chcesz odpowiadac..
    ad hoc..dla mnie madrzejszy..zawiera w sobie wszystko to co
    napisalas..ale powinnam jeszcze dodac rozsadniejszy...
    Twoja historia niczego takiego co sugerujesz nie dowodzi...natomiast
    wydaje mi sie, ze po prostu masz caly czas do ojca, ze nie probowal
    sie kontaktowac z Toba, tak jak o to zabiegal Twoj ojczym...tylko,
    ze Ty na pewno tez nie znasz do konca calej prawdy..np tego co
    kierowalo Twoim ojcem..mam nadzieje, ze nigdy nie znajdziesz listow
    Twojego ojca blagajacego matke o spotkanie z Toba..bo to by zburzylo
    Twoj wizerunek matki...wiesz czasami nasze historie za nic nie chca
    sie przelozyc na zycie innych..
  • alfika 08.08.07, 18:16
    szkoda, że postanowiłas potaplać się w moim życiorysie... wiesz, to
    już żadna argumentacja smile

    otóż mój ojciec jak miałam 11 lat, to 8 lat po ich rozwodzie,
    przypomniał sobie, że może się ze mną spotykać
    mama jak najbardziej na to przystała - na pierwsze spotkanie we
    trójkę, potem ja z ojcem, co 2 dni, jako że 2 miesiące spędzłąm u
    babci w również jego miejscowości

    nie wyobrażasz sobie, jakie miał tłumaczenia, że nei było go tyle
    lat smile
    też chcesz poczytać?

    otóż od tego, że bał sie babci po takie, że mnie wywieziono na siłę

    (a propos, na jednej z wielu rozpraw alimentacyjnych sędzina na jego
    zarzut, że mnie wywieziono i nie miał szans, miała odpowiedzieć:
    proszę pana, ojcowie chcąc sie spotkać z dzieckiem przez komin
    wejdą, a się spotkają)
    ja byłam dośc szczerym dzieckiem i zadawałam na tyle dużo pytań, że
    tatuś osłabł po około 3ch latach naszych spotkań smile))))))

    mój ojciec po prostu nie dojrzał do bycia ojcem
    za to jest wziętym casanovą i medialnym policjantem -
    co mu szczęścia na długo nie przynosi, o ile dobrze plotka się niesie

    o ojczymie pisałam po to, by Ci uzmysłowić, że znam różne podejścia
    ojców i nie kieruję się tu swoimi żalami, bo jacek nie jest ani
    jedym, ani drugim - choć jak zechcesz zaraz mi tu wyłożysz, że im
    więcej wiem o życiu, tym mniejsze mam prawo cokolwiek tu pisać big_grinDDD

    piszę o swoich historiach po to, by co mądrzejsi na tym zacnym forum
    wiedzieli, że znam sprawy z różnych punktów widzenia i wiem, co
    piszę - opisując swoje doświadczenia, które mogą być udziałem innych
    (nie muszą, ale mogą) -
    nie zaś po to, by mi ktoś usiłował się do nich czepiać, by mnie
    dyskredytować jako rozmówcę, no bądźmy poważni smile

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • ivone7 08.08.07, 18:23
    hmm ale wlasnie ty sama dajesz sobie odpowiedz..
    ludzie sa rozni..a mezczyzn chyba zaliczymy do tego gatunkuwink))
    wiec i sa casanowy nieodpowiedzialni i fajni ojcowie..
    a z tego co piszesz wynika ze tego drugiego gatunku brak..wymarl
    zupelnie..i sady po prostu z automatu powinny przyznawac opieke
    matce..a Twoja historia zupelnie czego innego dowodzi..i tylko to
    chcialam Ci uzmyslowic..
    wiesz naprawde nie mozna generalizowac...
  • alfika 08.08.07, 18:32
    ale zobacz, to Ty ciągle próbujesz wtryniać mnie w jakieś wymyślone
    przez siebie oceny sytuacji...
    przecież mój ojczym był rewelacyjnym ojcem
    mój mąż jest takim dla swojej córki...

    o czym Ty w ogóle piszesz? bo jakoś nie rozumiem, co chcesz mi
    usilnie powiedzieć smile że generalizuję przedstawiając znane mi bardzo
    odmienne sytuacje? no... to trochę bez sensu... wink

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • ivone7 08.08.07, 19:57
    alez ja Cie nigdzie nie wtryniam...wtrynilo Cie zycie..i bardzo Ci
    tego wspolczuje..
    twoj ojczym rewelacyjny ojciec, twoj maz tez....ale Jackowi tego
    prawa odmawiasz..hmm czyzby ci dwaj panowie byli tylko dwoma
    wyjatkami potwierdzajacymi regule..
    chce Ci tylko powiedziec, ze sa rozni ludzie, rozne sytuacje..i nie
    mozna wszystkich pod jedna kreska...i to wszystko co mam w tym
    temacie do powiedzenia
  • alfika 08.08.07, 20:54
    to nie stawiaj wszystkich pod jedną kreską, bo wystarczy policzyć,
    ile razy chciałaś mnei tu zaszufladkować
    i to tylko mnie jedną smile))

    a o różnych sytuacjach ja ciągle wałkowałam, dziękuję, że to
    przyjęłaś smile

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 13:16
    Skoro już na temat badań wjeżdżasz.
    Przeprowadzane w Stanach badania na reprezentatywnej grupie dzieci
    wychowywanych w rozwidzionych rodzinach (tam łatwiej o taką grupę bo
    w ponad 30% wypadków opieka nad dziećmi powierzana jest ojcu, a nie
    tak jak w Polsce w niecałych 3%) potwierdzają tezę, że dzieci
    wychowywane przez ojca lepiej radzą sobie w życiu i mają mniej
    problemów emocjonalnych i w relacjach z ludźmi.



    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • alfika 08.08.07, 15:15

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • alfika 08.08.07, 15:17
    kurczę, jem i mi palec na enter wjechał przypadkowo smile

    świetnie, dochodzimy zatem do wniosku, że w ogóle matki tylko
    mieszają smile))) w sumei możliwe, ze facet lepiej też piersią karmi smile

    prowadzono też badania, że facet nauczyciel ma lepszy wpływ na
    dzieci, na ich umiejetność radzenia sobie i pasnowanie nad sobą niż
    babka nauczycielka
    i co? i jakoś tu się nie garniecie... smile)))
    ...żartowałam smile

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 15:23
    Nie lubie gdy w dyskusji ktoś z braku argumentów ucieka się do
    sarkazmu.

    W Polsce i tak zatrważająco duzo matek używa odżywek do karmienia
    nawet noworódków a nie tylko niemowlaków. A odżywką potrafi karmić
    również ojciec.

    Oboje odcięliśmy się od genaralizowania. Chodzi mi o to że argument,
    że byle jaka matka byle matka, będzie lepszą opiekunką niż ojciec
    jest niczym nieuzasadniony.

    A niestety ta polemika się do tego sprowadza. Twoim zdaniem ważne
    jest to, że to jest matka i już. A dla mnie to jest człowiek, rodzic
    i płeć nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Gdyby tak samo zachowywał
    się ojciec pisałbym to samo.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • alfika 08.08.07, 15:30
    sarkazm może iśc łeb w łeb z dyskują, nie zamykajmy się w
    mechanicznych wywodach smile
    chyba, że cieżko argumenty Ci dostrzec, to będę pisała wyraźniej i
    bez sarkazmu wink

    matka to matka, ojciec to ojciec, swoje role niech pełnią bez
    traktowania dziecka jak widza w teatrzyku
    a tu Jacek święty nei jest
    i tyle
    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 15:34
    > matka to matka, ojciec to ojciec, swoje role niech pełnią bez
    > traktowania dziecka jak widza w teatrzyku
    > a tu Jacek święty nei jest
    > i tyle

    Tak???
    To ja bym prosił o wypunktowanie gdzie jacek popełnia te zbrodnie?
    Z szczególnym naciskiem na działania, które mają na celu wyrządzanie
    krzywdy dziecku?


    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • tricolour 08.08.07, 16:48
    ... już Ci cytuję i to z tego pierwszego wpisu 31.07.2007.

    1. Jacek mówi do dziecka "naprawdę nie chcesz jechać? zapytaj mamę moze sie
    zgodzi" - i to jest niewychowawcze, że Jacek każe dziecku pytać matkę, bo
    powinien wiedzieć, że matka sie nie zgodzi, a w ten sposób dziecko bedzie
    rozdarate. Jacek powinien tą sprawe załatwić sam z matką, a nie uciekać sie do
    manipulacji.

    2. "prosiłem tego psychologa - niech pan jej wytłumaczy, porozmawia". Dalsza
    manipulacja inna osobą.]

    3. "ale jak mam ewentualnie odebrać córke matce kiedy mała jest zżyta z matką"
    No, kurcza mać, dziecko jest ZŻYTE, ale tata chce ODEBRAĆ - sam tak pisze.

    Święty człowiek.
  • alfika 08.08.07, 17:32
    no i Z_mazur...
    Ty naprawdę wiesz na 100%, że Jacek dodatkowo nazywając byłą k...wą -
    ok, w zlości, bo ona niewspółpracuje... (tylko czy to wystarczy dla
    usprawiedliwienia?...) jest w stanie współpracować dla dobra dziecka?

    jeśli tak, to koniec mojej i Twojej dyskusji i pozostajemy każde
    przy swoim smile

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 17:48
    Myślę, że z tych dwojga rodziców (a przecież nie mamy innego wyboru prawda?) jacek byłby w stanie zapewnić córce właściwszą opiekę i stabilizację emocjonalną.

    Przeczytałaś zacytowany przez jacka wyrok sądu?

    Masz jeszcze jakieś wątpliwości w tej sprawie?



    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • tricolour 08.08.07, 17:53
    ... że walka w sądzie jest ważniejsza od dobra dziecka: "Mocno
    skonfliktowane są strony między sobą i angażują w swój konflikt małoletnie dzieci".

    To jest esencja dla kochającego rodzica.
  • z_mazur 08.08.07, 17:59
    Chyba zatraciliśmy meritum dyskusji.

    Dziecko ma dwoje rodziców, z jednej strony matkę z dużymi problemami emocjonalnymi i z drugiej strony ojca, który nie jest może ideałem, ale w tej sytaucji zachowuje się zdecydowanie dojrzalej od matki dziecka.

    Bo co Ty mu zarzucasz? Że ojciec dba o dobro dziecka w taki sposób w jaki umie? Matka o to dobro w ogóle nie dba.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • tricolour 08.08.07, 18:02
    ... że dla "dobra dziecka" prowadzi wojną wykorzystując dziecko.
  • z_mazur 08.08.07, 18:07
    > ... że dla "dobra dziecka" prowadzi wojną wykorzystując dziecko.

    Podobnie jak matka, która robi to na o wiele większą skalę.
    A wybór jest pomiędzy tym dwojgiem ludzi.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • tricolour 08.08.07, 18:14
    ... ojciec jest dobry, ale matka zła.
  • z_mazur 08.08.07, 17:55
    Oki dziecko ma dwoje rodziców i wybór co do powierzenia opieki jest pomiędzy tym dwojgiem. Żadne z nich nie jest idealne. Jacek popełnił wymienione przez Ciebie błędy, ale nijak mają się one do tego co wyczynia matka dziecka.

    Dla mnie sytuacja by znormalniała gdyby sąd powierzył opiekę nad córką jackowi. Problem właśnie tkwi w tym, że polskie sądy rodzinne myślą kategoriami podobnymi do alfiki. Byle jaka matka, byle matka.
    Przypuszczam, że gdyby syn nie miał skończonych 16 lat, to i opieka nad nim powierzona zostałaby matce.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • tricolour 08.08.07, 17:59
    ... insynuując "jakieś kategorie myślenia". Odwagi - nazwij to. Aluzje są agresją...
  • z_mazur 08.08.07, 18:12
    Ale ja niczego nie insynuuję, nazwałem rzeczy po imieniu.

    Alfika twierdzi, że nieważne jaka matka, ważne że matka i tylko wyłącznie dlatego będzie sprawowała lepszą opiekę nad dzieckiem. Podobnie do problemu podchodzą polskie sądy rodzinne.

    Alfika na dodatek bardzo duże znaczenie przywiązuje do emocji i uczuć matki, które nie powinny mieć tutaj żadnego znaczenia. Bo chodzi o dobro dziecka, a nie dobro matki.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • tricolour 08.08.07, 18:15
    ... bo dobro dziecka, to właśnie ciepłe emocje, a nie kto wygra w sądzie.
  • ivone7 08.08.07, 18:18
    tylko moze nie wymagajmy tych "cieplych " emocji do exow...
    tylko do dziecka..
  • alfika 08.08.07, 18:27
    jasne - niech Cię zbiry leją na oczach dziecka (w życiu Ci tego nei
    życzę, oczywiście!!!) a Ty się uśmiechaj ciepło do dziecka, nie
    zważając na okoliczności smile))

    i ciepłe emocje do dziecka - tak
    ale do byłej - zrozumienie jeno i łagodzenie sytuacji
    nie ciepłe emocje

    co Ty mi tu insynuujesz smile zaraz znowu poproszę o cytat co do
    wymagania ciepłych emocji dla exy smile
    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 18:27
    Tri czasem trzeba zrobić coś drastycznie, żeby potem mogło być lepiej.

    Może to i bredzenie (chociaż ja tak nie uważam). W tej sytuacji matka zachowuje się haniebnie o czym pisze to.ja.kas. Pozbawienie dziecka możliwości widywania się z drugim rodzicem dyktowane jakimiś urojeniami, to zbrodnia. I moim zdaniem, z którym się oczywiście nie musisz zgadzać, obowiązkiem jacka jest zrobić wszystko, żeby to prawo wyegzekwować, nawet jeśli miałby się posunąć w sądzie do walki o wyłączną opiekę.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • tricolour 08.08.07, 18:28
    ... zasłużyła sobie. Zbrodnią za zbrodnię!
  • z_mazur 08.08.07, 18:32
    Jestem przeciwnikiem kary śmierci. smile

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • alfika 08.08.07, 18:24
    z_mazur napisał:

    > Ale ja niczego nie insynuuję, nazwałem rzeczy po imieniu.
    >
    > Alfika twierdzi, że nieważne jaka matka, ważne że matka i tylko
    wyłącznie dlate
    > go będzie sprawowała lepszą opiekę nad dzieckiem.


    Dawaj cytatę z moich postów, gdzie to napisałam big_grinDDD



    >
    > Alfika na dodatek bardzo duże znaczenie przywiązuje do emocji i
    uczuć matki, kt
    > óre nie powinny mieć tutaj żadnego znaczenia. Bo chodzi o dobro
    dziecka, a nie
    > dobro matki.
    >

    i owszem, bo nie ma dobra dziecka bez dobra rodzica smile
    widziałeś szczęśliwe dziecko nieszczęśliwych ludzi? tak? to w sumie
    jeśli chodzi o dobro dziecka, a nie dobro rodziców, to jacek
    bezwzględnie powinien dla dobra dzieci wrócić do byłej,
    buahahahaha smile))))

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • z_mazur 08.08.07, 18:30
    > Dawaj cytatę z moich postów, gdzie to napisałam big_grinDDD

    Mój mózg doszukał się tego w Twoich ironicznych żarcikach dotyczących np. karmienia piersią.

    > i owszem, bo nie ma dobra dziecka bez dobra rodzica smile
    > widziałeś szczęśliwe dziecko nieszczęśliwych ludzi? tak? to w sumie
    > jeśli chodzi o dobro dziecka, a nie dobro rodziców, to jacek
    > bezwzględnie powinien dla dobra dzieci wrócić do byłej,
    > buahahahaha smile))))

    No właśnie teraz córka jest z matką która nie jest szczęśliwa i odgrywa się za swoje nieszczęscie na ojcu dziecka manipulując dzieckiem.

    Dla mnie wyjściem byłoby powierzenie opieki nad dzieckiem szczęśliwemu ojcu, który zapewni mu komfort psychiczny.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • alfika 08.08.07, 18:35
    nie przyjacielu, nie przeginaj - napisałeś, że to wyczytałeś - nie
    doszukałeś się smile))
    poza tym taki mózg mam tu tylko ja smile))))) nie masz szans na takie
    analizowanie, bo z karmienia piersią to sobie mogłeś sarkazm
    wyczytać i to, że matki ojciec nei zastapi i ewentualnie vice versa,
    a nie ograniczenie mojego podejścia

    nie porywaj się z motyką na słońce wink
    że tak sobie zażartuję smile
    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • chalsia 09.08.07, 00:31
    > poza tym taki mózg mam tu tylko ja smile))))) nie masz szans na takie
    > analizowanie,

    naprawdę? nooo, niesamowite
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • alfika 08.08.07, 18:37
    trochę bez sensu
    to każdy, kto znajdzie sobie szczęśliwie kochankę/kochanka przejmuje
    dziecko, bo drugiemu świat poleciał na głowę?...
    eeee, nie wierzę, że tak to widzisz smile

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
  • tricolour 08.08.07, 18:41
    ... że nowy nabytek w sytuacji, gdy proces nawet się zaczął, to
    kochanek/kochanka. Czyli długa droga do partnera na resztę życia...
  • tricolour 07.08.07, 23:30
    ... że coś ze mną jest nie tak, to napisz, co jest ze mną nie tak (Twoim
    zdaniem), a nie ukrywaj się za woltyżerką słowną...
  • julka1800 07.08.07, 23:18
    turzyca napisała:

    >
    > Ergo - gdzie Ty i Twoja eks popelniacie blad, ze Waszej corce
    wyprowadzka z dom
    > u
    > jawi sie jako rozwiazanie problemu sprzatania?

    Moge sie mylic, ale przychodzi mi na mysl taki obrazek. Tata, mama i
    dziecko. Mama karci dziecko (nie ma tu znaczenia za co). Do kogo
    pojdzie dziecko jak juz wyplacze sie w swoim pokoju? Do mamy czy
    taty, zeby przytulilo?

    To czego mi brakuje po rozwodzie, to brak osoby do ktorej moze sie
    zwrocic moje dziecko gdy ja je skarce. Placze i potem ...co?


    --
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów /nie bawią mnie umizgi
    bladych lowelasów / ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie /
    już wolę łowić zające i jelenie / Ze wstydu potem ten i ów / rzekł o
    mnie "niewyżyta niemra" / i pod batogiem nago biegł po śniegu
    dookoła Kremla
  • ivone7 07.08.07, 23:24
    a potem siadamy razem i tlumacze czemu je skarcilam...wyjasniamy
    sobie i przytulamy...
  • turzyca 07.08.07, 23:29
    ivone smile
    od ktoregos momentu tlumaczenia staja sie zbedne.

    Milo jest rozumiec dlaczego rodzic sie gniewa niz nagle byc zaskakiwanym
    nieoczekiwana krytyka.
  • z_mazur 07.08.07, 23:35
    Hmm, myśmy zawsze starali się trzymać jeden front. Jeśli dziecko coś przeskrobało to było konsekwentnie karcone przez oboje rodziców. Nigdy nie było tak, że jeden rodzic jest od karcenia a drugi od przytulania.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • julka1800 08.08.07, 10:04
    Z_mazur, naprawde nie rozumiesz o co mi chodzilo?

    Przeciez nie o to ze matka karci, dziecko placze i idzie do ojca a
    ten mowi: "Eeee, nie martw sie, mama nie miala racji"

    O to, ze takie dziecko nie zwroci sie do rodzica karcacego tylko
    tego drugiego i jesli jest on madrym rodzicem wszyscy wiemy co
    powienien powiedziec
    --
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów /nie bawią mnie umizgi
    bladych lowelasów / ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie /
    już wolę łowić zające i jelenie / Ze wstydu potem ten i ów / rzekł o
    mnie "niewyżyta niemra" / i pod batogiem nago biegł po śniegu
    dookoła Kremla
  • turzyca 08.08.07, 10:56
    wiesz, to w duzej mierze zalezy od ludzi.
    Sadzac po wypowiedziach sporej liczby moich znajomych wiekszosc po dyskusji z
    jednym rodzicem nie szla do drugiego.

    A mi idealem wydaje sie sytuacja, gdy karcenie nie jest przykre samo w sobie. W
    tysiecy wypadkow zgrzytalam zebami, ze moi rodzice zwracaja mi uwage, ale
    zasadniczo najgorsze bylo to, ze mieli racje i umieli ja przedstawic w taki
    sposob, ze sie z nia zgadzalam. Przykro mi bylo, bo sie durnie zachowalam i ktos
    na to zwrocil uwage, a nie tylko dlatego ze ktos na to zwrocil uwage.
  • turzyca 08.08.07, 11:51
    Po przemysleniu doszlam do wniosku, ze to co napisalam moze byc niezbyt jasne,
    wiec postaram sie podac przyklad.

    Mielismy w rodzinie stare rozlatujace sie auto, z ktorego na noc trzeba bylo
    wyjmowac jakis element elektryki, bo bez tej operacji zdarzalo sie, ze samochod
    rano byl zupelnie rozladowany.
    Jesli zdarzalo mi sie zapomniec o tym i ktores z rodzicow mi zwrocilo uwage, to
    bylo mi przykro dlatego ze zrobilam glupote i jeszcze ktos to zauwazyl, a co
    gorsze moglo mu to zaszkodzic (wyjscie w pospiechu i niedzialajcy samochod =
    spoznienie). Gdybym to ja sama odkryla to bylabym na siebie zla o glupote, ale
    troche mniej zle bym sie czula - popisywanie sie glupota nie zalicza sie do
    moich ulubionych czynnosci.

    Bylabym za to wsciekla na moich rodzicow gdyby:
    -nie powiedzieli mi, ze trzeba wyjmowac, po czym nakrzyczeli, ze nie wyjelam.
    -wyjmowanie tej kostki nie bylo niczym uzasadnione. Zasada, ktorej nie mozna
    wytlumaczyc jest fochem, a nie zasada.
    -po wpadce z zapomnieniem zwyzywaliby mnie od idiotek tj. przeszli do argumentow
    personalnych.
    -wprowadzili nieproporcjonalne konsekwencje np. po pierwszej wpadce zabronili
    uzywac auta.

    W ktorejs z tych czterech ostatnich wymienionych sytuacji pewnie bym szla sie
    wyplakac do drugiego rodzica, bo mama/tata tak paskudnie sie zachowal(a). W
    pierwszej to nie rodzic sprawial mi przykrosc tylko moje poprzednie zachowanie.
  • misbaskerwill 08.08.07, 12:05
    Czy jesteś DDRR?
    Dzieckiem rozwiedzionych rodziców?
    Bo trochę inaczej wygląda sytuacja, gdy rodzice nie są razem.
    Tym bardziej, że dziecko za każdym razem "testuje", ile korzyści może wyciągnąć
    z danej sytuacji. Zwłaszcza gdy jest niesubordynowane.
    Wspólne wychowywanie dziecka, gdy nie ma się już nic wspólnego poza tym - to
    dopiero wyzwanie...
  • ivone7 07.08.07, 23:12
    alez ja nic nie chce udowadniac...nie cierpie komplikowac sobie
    zycia..i jesli bym wiedziala o co chodzi na twoim miejscu
    opowiedzialabym corce pewien dowcip..
    przekarze go w skrocie, bo jest bardzo dlugi..
    wraca maz z pracy do domu..patrzy na podworku walaja sie zabawki
    dzieci, posciel, ktora sie suszyla, smieci..wchodzi do domu..to
    samo, wszedzie smieci, brudne ciuchy, wylane mleko..jednym slowem
    sajgon..dzieci lataja w pizamach, umorusane..
    wpada przerazony do sypalni..widzi zona lezy i czyta ksiaze..pyta
    jej co sie stalo, ze taki straszny balagan? stalo sie cos?
    a ona ze spokojem odpowiada..nie, nic sie nie stalo..po prostu dzis
    nic nie robilam...
  • z_mazur 07.08.07, 23:03
    Poza tym ja nigdy nie twierdziłem, że żona jacka jest złą matką. Ja twierdziłem jedynie, że jej postępowanie wyrządza krzywdę dziecku. Jej postępowanie jest spowodowane problemami emocjonalnymi. I tyle.



    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • tricolour 07.08.07, 23:06
    ... problemów emocjonalnych na podstawie kompletnej bezwiedzy świadczy o braku
    dojrzałości i odpowiedzialności.
  • z_mazur 07.08.07, 23:11
    Ja nie wydaję diagnozy tylko opinię na podstawie posiadanych informacji.

    I po prostu na podstawie swojej skromnej wiedzy na temat psychologii, śmiem niedojrzale twierdzić, że nieumiejętność pogodzenia się dorosłego człowieka z niewygodnymi dla siebie faktami jest przejawem niedojrzałości emocjonalnej.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • tricolour 07.08.07, 23:18
    ... który też nie potrafi pogodzić się z niewygodnymi faktami.
  • ivone7 07.08.07, 23:26
    jasne, ze wyrok sadu RP jest podwazany przez ex..ze nie moze
    zobaczyc dziecka..bardzo duza niedojrzalosc emocjonalna..
  • tricolour 07.08.07, 23:27
  • z_mazur 07.08.07, 23:31
    Tak, popartą wyrokiem niezależnego sądu.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • tricolour 07.08.07, 23:34
    Ja naprawdę więcej do tej rozmowy nie wniosę - dobranoc.
  • tricolour 07.08.07, 23:36
    ... może po raz pierwszy mój świat nie jest czarno-biały. Szarawy jakis się stał...

    smile)
  • z_mazur 07.08.07, 23:30
    A jak pogodzić się z faktem, że osoba, która sprawuje opiekę nad moim dzieckiem, świadomie wyrządza mu krzywdę?

    Tym bardziej gdy się ma możliwość podjęcia działań, które to uniemożliwią, czyli starania się o przyznanie opieki nad tym dzieckiem. Jacek przecież nie robi nic innego.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • tricolour 07.08.07, 23:32
    ... bo i tak niczego nie załatwimy. Moze żona Jacka rzuciłaby pewne światło, ale
    nie zrobi tego, bo pewnie nawet nie wie ile o niej rozmawiamy.

    W sumie, to można o niej napisać, co sie chce... i nic.
  • julka1800 07.08.07, 23:03
    respektowanie wyroku sadu odbiera jako probe odebrania dziecka?
    Z_mazur, przezciez JP napisal ze zlozyl wniosek o przyznanie mu
    obojga dzieci- to raz, po drugie napisal ze "rozmarzyl" sie w
    temacie jak to by fajnie bylo miec u siebie rowniez corke. Wiec to
    nie jest widzi mi sie zony JP.
    To ze ta kobieta ma powazne problemy emocjonalne, zgadzam sie.
    Pytanie tylko - kto ich nie ma w trakcie rozwodu? Kto nie dziala pod
    wplywem emocji? Znasz takich?

    --
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów /nie bawią mnie umizgi
    bladych lowelasów / ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie /
    już wolę łowić zające i jelenie / Ze wstydu potem ten i ów / rzekł o
    mnie "niewyżyta niemra" / i pod batogiem nago biegł po śniegu
    dookoła Kremla
  • z_mazur 07.08.07, 23:06
    Ale na razie złożył tylko wniosek, trzeba by poczekać na wyrok sądu w tej sprawie.

    Czyżby matka miała sobie coś do zarzucenia, że obawia się odebrania w majestacie prawa opieki nad dzieckiem?

    Jacek nie ma na razie zamiaru odbierać dziecka tylko korzystać z już ustalonych przez sąd zasad.
    Z tego co zrozumiałem, wniosek o przyznanie opieki nad dzieckiem jest wynikiem postępowania żony.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • julka1800 07.08.07, 23:11
    zle zrozumieles, JP w pozwie rozwodowym ktory o ile pamietam ciagnie
    sie juz jakis czas (2 lata?) zawarl punkt w ktorym prosi o
    przyznanie opieki nad 2 dzieci.

    I powiem Ci jeszcze ze ja mialam przez chwile obawe czy moj Ex nie
    wniesie o przyznanie opieki nad synem, i nie mialam sobie nic do
    zarzucenia (ha! taka jestem matka polkatongue_out)
    --
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów /nie bawią mnie umizgi
    bladych lowelasów / ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie /
    już wolę łowić zające i jelenie / Ze wstydu potem ten i ów / rzekł o
    mnie "niewyżyta niemra" / i pod batogiem nago biegł po śniegu
    dookoła Kremla
  • ivone7 07.08.07, 22:56
    julka wspolczuje ci bardzo twoich przezyc,,
    ale z postow jp nie wynikalo, ze chca corke odebrac...chce miec z
    corka kontakty, normalne kontakty...
    to ze syn mieszka z jackiem, i to na wlasna prosba chyba nie oznacza
    ze jacek za wszelka cene chce mieszkac z corka...
    wydaje mi sie, ze chce zachowac kontakty z corka ktore sa potrzebne
    zxarowno jej jak i jemu...
    nie chcial jej wykrasc, porwac itd...dzialal w interesie dziecka,
    chcac sie z nim spotkac, wyjechac na wakacje..
    julka jasne, ze zdarzaja sie skrajnosci tak jak u Ciebie..ale to sa
    przypadki..
    nie jestem za tym, zeby jacek za wszelka cena walczyl o miejsce
    zamieszkania corki u siebie, ale nie mozna generalizowac, ze wszyscy
    panowie sa gorszymi opiekunami od kobiet i na odwrot..
    emocje dziecka sa wg mnie 1500 x wazniejsze od emocji doroslych..i
    od ich dojrzalosci i mozliwosci wspoldzialania bardzo wiele zalezy..
  • z_mazur 07.08.07, 23:39
    Najbardziej lubię to forum właśnie za takie dyskusje.

    Fajnie, że jesteście.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • tricolour 07.08.07, 23:41
    To może jeden z tych powodów, dla których wciąz tu jestem od 3 lat...

    smile)
  • z_mazur 07.08.07, 23:44
    Prawda. smile))

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • ivone7 07.08.07, 23:42
    wzajemnie...
  • tricolour 07.08.07, 23:47
    ... parę osób poświęciło Twojemu problemowi kilka godzin wieczornych mając
    diametralnie rózne zdania. Przeczytaj, proszę, co wymyśliliśmy i jak sie
    spieraliśmy, jak każdy bronił swoich racji i jak zgodnie idziemy spać.

    Piszę to zupełnie serio, bo w konflikcie z żoną najbardziej cierpią Wasze
    dzieci, które oboje kochacie...
  • z_mazur 07.08.07, 23:54
    Ano właśnie, zawsze mnie rozwala jak widzę wojnę dwojga rodziców o dzieci. Może stąd moja irytacja?

    Jak może dwoje ludzi mając ten sam cel (przynajmniej teoretycznie) nie być w stanie się dogadać?

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • ivone7 07.08.07, 23:58
    zycie, urazona duma..strach i niestety chec zemsty..na drugim
    czlowieku, kiedys bliskim
  • chalsia 08.08.07, 12:18
    > Jak może dwoje ludzi mając ten sam cel (przynajmniej teoretycznie)
    nie być w st
    > anie się dogadać?

    sam sobie odpowiedziałes na pytanie - ano właśnie teoretycznie.
    Bowiem pojęcie "dobro dziecka" ma zapewne tyle interpretacji co
    ludzi na świecie - tak samo jak pojęcie piękna, dobra, materializmu,
    etc, etc
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • chalsia 08.08.07, 12:19
  • z_mazur 08.08.07, 12:55
    No co nie znaczy, że nie można przyjąć pewnych obiektywnych
    kryteriów i w ich ramach oceniać zachowanie każdego z rodziców.

    Mnie chodziło bardziej o to, że nawet jeśli matka twierdzi, że
    kieruje nią dobro dziecka to obiektywnie wyrządza mu krzywdę. Osoba
    która nie jest w stanie spojrzeć na sprawę z dystansu i ocenić jej
    przynajmniej w pewnym stopniu obiektywnie, ma zaburzone postrzeganie
    rzeczywistośc, czyli inaczej mówiąc ma problemy z własną psychiką
    (nie mnie oceniać na ile poważne). Pytaniem jest na ile taka osoba
    jest w stanie sprawować opiekę nad dzieckiem nie wyrządzając mu
    krzywdy?

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • sotoska 08.08.07, 14:49
    A czy tego samego nie można powiedzieć o ojcu? Można. Jeśli od tak dawna toczy
    się sprawa i dochodzi do coraz drastyczniejszych sytuacji to znaczyć może, że
    sposób postępowania ojca dziecka nie przyczynia się do łagodzenia konfliktu
    między rodzicami a wręcz przeciwnie, czyli również szkodzi dziecku. Dlaczego
    mąż nie podniesie argumentu choroby psychicznej żony jeśli jest chora? - dla
    dobra dziecka? Czy własnego dobra, bo z chorą osobą miałby problem żeby się
    rozwieść? A już ma gotową nową pełna rodzinę tylko jeszcze odbije córkę
    exżonie? Nie znam historii w szczegółach, tyle co tu przeczytałam, może jestem
    niesprawiedliwa, chyba nikt oprócz głównych aktorów jej nie zna, a diabeł tkwi w
    szczehgółach!
    A czy któraś z was po odejsciu męża i odebraniu jej jednego dziecka przez niego
    nie bałaby się że jej odbierze i drugie? I nie dostawałaby świra na tym punkcie?
    Coś mi w tej historii śmierdzi a co to może być, to wie tylko Jacek.
  • z_mazur 08.08.07, 14:55
    Dziecka nikt nie odbierał. Dziecko było na tyle duże, że samo
    podjęło decyzję bo miało do tego prawo. Pryzpuszczam że bolesną dla
    matki i co z tego?

    Czy ten jej ból ma być leczony pozostawieniem w jej rękach drugiego
    dziecka, któremu wyrządza krzywdę utrudniając kontakt z ojcem?

    Już abstrachuję od tego, że zgodnie z opiniami psychologów
    rozdzielanie rodzeństwa po rozwodzie nie jest dobrym pomysłem.

    Nigdy nie twierdziłem, że jacek ma odebrać dziecko żonie w momencie
    gdyby ona pozwalała na normalny kontakt ojca z córką. Ale tak nie
    jest co jest powtórzę to jeszcze raz WYRZĄDZANIEM KRZYWDY DZIECKU.
    Dla mnie wyjściem z sytuacji jest albo zmuszenie matki do
    respektowania wyroku niezależnego sądu w zakresie ustanowionych
    kontaktów ojca z córką, a jeśli to nie odniosłoby skutku, to
    staranie się ojca o uzyskanie pełnej opieki nad córką.


    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • sotoska 08.08.07, 16:46
    A mnie w tej historii nadal czegoś brakuje. Np roli Jacka w doprowadzeniu
    sytuacji do obecnego stanu. I w tym jest pies pogrzebany.
    Nie sztuka teraz powiedzieć "to jest zła kobieta i zła matka bo zachowuje się
    jak wariatka, to ona powinna wyjść ponad swoje uprzedzenia dla dobra dziecka -a
    ja nie jestem niczemu winny".
    Ale to tylko moja "kobieca intuicja".
  • ivone7 08.08.07, 18:02
    brakuje Ci tego, ze Jacek ma kobiete, buduja dom...tworza szczesliwy
    zwiazek..i mozliwe ze tu jest pies pogrzebany..
  • sotoska 08.08.07, 21:14
    Może, może przyczyną zachowań żony jest wściekłość, że jej jeszcze
    mąż już założył nowy związek z kochanką i jakby nigdy nic wprowadza
    do niej ich (jeszcze zony) dzieci a ją wyautowywuje. Moze tak. A
    może ma do niego jeszcze inne zarzuty? Bo gdzie się to nakręcanie
    konfliktu zaczęło? Co się wtedy stało? Brakuje mi początku.

    Kurcze- gdyby mi na dziecku naprawde zależalo to bym 5 razy poszla
    do wkurzonego exa z kwiatkami (flaszką?) i przepraszala za błędy i
    urazy jakie sie zdarzyly, dopiesciła doceniajacymi słowami i
    upierała się przy zawieszeniu broni i zgodzie na przyszłość... tym
    bardziej,gdy miałabym już szczesliwą terazniejszosc... Nie wiem czy
    tu wazniejsza duma i postawienie na swoim czy spokoj dzieci? I z
    jednej i z drugiej strony.
    Co zostało zrobione przez Jacka by konflikt załagodzić? nie
    doczytałam niczego na ten temat. Może wystarczy pokazać matce
    swoich dzieci ze jest ona osoba ważną i istotną, bez względu na to
    że im drogi się rozeszły?

    My tak naprawde niewiele wiemy znając tylko opowiesc jednej strony
    konfliktu więc możemy sobie tooretyzować do woli.
  • ivone7 08.08.07, 21:29
    nie mam zielonego pojecia jaki byl tego poczatek...
    tylko wiesz sa ludzie ktorzy takie zachowanie jak uleglosc,
    przepraszanie itd potraktowalo by jako potwierdzenia ich
    zdania...czy cd walki..taki byl moj ex..
    mnie w tym wszystkim oprocz tego, ze nie znamy szczegolow, nie znamy
    stanowiska kobiety jacka..ona tez go powinna wyciszyc...tylko ze to
    nie takie proste..
    cala ta sytuacja nie nalezy do latwych...
    ja tylko uwazam, ze dziecko ma prawo widywac obydwoje rodzicow..i
    zagrywki ograniczajace kontakty z nim....sa straszne..
    rozumiem, ze ex zona podejrzewalaby ze te kontakty byly nie takie
    jak byc powinny..ale to sad wykluczyl..wiec jest nie bo nie...
    i podejrzewac nalezy ze to raczej rodzaj zemsty skrzywdzonej
    kobiety..ex wie na czym jackowi zalezy...i bedzie mu to utrudniac..
    a do tego co pisalas na koncu...zeby docenic exa emocje musza opasc
    a oni sa w oku tajfunu...oni ona jego nie doceni jako ojca ani on
    jej jako matki..nie wiem co zrobil by to zalogodzic..mozliwe ze
    nic..i to jego blad..
  • sotoska 08.08.07, 21:41
    Obawiam się że oni oboje chcą być w tym oku tajfunu i nienawistnej
    pogardzie do siebie... Ten podły mąż z kochanicą i ta zła
    nienormalna żona która wszystko utrudnia.
    A dzieci? Cóż... dzieci rodziców sobie nie wybierają, to i wypisac
    się z rodziny nie mogą...

    Napisałas "zemsta skrzywdzonej kobiety" - jak można przeciwdziałać?
    Prosto =minimalizować "skrzywdzenie"... Jak? Najwyrazniej nie tak
    jak do tej pory robił to Jacek.
    Nie uległość , ale dobre słowo, okazanie szacunku drugiej osobie i
    zyczliwości- to jeszcze nikogo nie upokorzyło..
  • ivone7 07.08.07, 23:59
    bardzo ladnie napisales Tri...masz w zupelnosci racje..
  • rumba65 08.08.07, 00:19
    Czy Ty naprawdę nie możesz CHWILOWO odpuścić?
    Idziesz jak taran - kochająca kobieta, budowa domu, jedno dziecko już z Tobą
    itd. Jeszcze papier z sądu, trochę powalczyć i będzie pełnia szczęścia.
    Tymczasem Twojej jeszcze żonie wszystko się wali. Rozwód, jedno dziecko
    odeszło. Emocje kolosalne. Jeszcze chwila i mąż zrobi z niej osobę niestabilną
    emocjonalnie i będzie więcej argumentów, że córce będzie lepiej u niego. Ona się
    zwyczajnie boi. I jako osoba niedawno po rozwodzie i matka dzieciom mogę sobie
    ten strach wyobrazić.
    Nie wiem dlaczego doszło do takiej eskalacji. Ale myślę, że dociskanie jej
    teraz nic Ci nie da, raczej będzie gorzej i mogą się zdarzyć sytuacje, które
    trudno będzie odkręcić.
    A w środku tego wszystkiego jest TWOJA CóRKA. Pamiętaj o tym...
  • z_mazur 08.08.07, 00:30
    Boszz..., ojciec chcący zabrać dziecko na ustalony sądownie czas to ktoś, kto "idzie jak taran"?

    Dla mnie to jaknajnormalniejsze zachowanie. Z naciskiem na NORMALNE.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • der1974 08.08.07, 01:01
    Przeczytałem ten wątek bo i ja jako ojciec miałem i mam podobne
    dylematy. I jakkolwiek nie często zgadzam się z Tri, często z uwagi
    na formę postów, to jego pogląd podzielam w omawianej kwestii. Nie
    może tak być, że toczy się batalię o dziecko. Bo ono staje się
    przedmiotem emocji, jakie są między rodzicami. Nie na tym polega
    ojcostwo. Jedynym kryterium naszych zachowań może być tylko i
    wyłacznie dobro dziecka. A ono sprowadza się do spokoju i poczucia
    bezpieczeństwa, które jest co najmniej nadwyrężone rozstaniem
    rodziców. Mi się wiele spraw nie podoba w zachowaniu ex. Ale
    pierwszy cel jaki sobie stawiam to przekonanie jej, żeby była lepszą
    matką będąc z córką. Bardzo drastycznie musiałaby się ex zachować,
    żebym zdecydował się zerwać kontakt córki z matką. Żeby o to
    walczyć. Osobiście nie uważam jej za dobrą mamę dla starszej córki.
    Mam inną filozofię jej wychowania, kształtowania i podejścia do
    dziecka. Ale to jest za mało do tego, żebym narażał córkę na
    jakikolwiek konflikt z matką. A to jest nieuniknione, jeśli się
    walczy o sprawowanie opieki. Ja nie pozwolę sobie na żadną walkę,
    choć emocje mną targają duże, to jest negatywne do sposobu w jaki
    matka traktuje moją córkę. Ale to są moje emocje i mój problem. I
    skoro kocham swoje dziecko, a to jest jasne, nie narażę jej na
    dodatkowe stresy. Postaram się dać jej miłość i akceptację ze swojej
    strony. I jeśli coś mogę doradzić Jackowi to odstąpienie od walki za
    wszelką cenę, umacnianie bliskości z dzieckiem i krytyczne
    spojrzenie na siebie. Czy aby robię wszystko co powinienem, czy ja
    też nie dokładam dziecku swoimi zachowaniami, bo akurat na te mamy
    wpływ, a na cudze już nieszczególnie. Jacek zerwany został kontakt
    jednego Twojego dziecka z matką, czy faktycznie trzeba zerwać ten
    kontakt w przypadku drugiego? Mamy żaden ojciec nawet najlepszy nie
    zastąpi. A my swoje z boku, z oddalenia, możemy i powinniśmy robić
    swoje.
  • z_mazur 08.08.07, 07:32
    Der ale dla mnie problem jest włąsnie w tym, że żona uniemożliwia
    jackowi, to wszystko o czym piszesz utrudniając (a w zasadzie
    uniemożliwiając) kontakt z córką.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • markus_wak 08.08.07, 08:29
    Swój pogląd na temat tego, że ojciec jest w stanie zapewnić większy spokój i
    lepszą opiekę już wyraziłem. Natomiast podjęcie walki o przejęcie opieki ,
    szczególnie w przypadku córki - to zupełnie inna historia. I tu podzielam Twój
    pogląd.
    Bardzo mnie zaintrygowało stwierdzenie "Ale pierwszy cel jaki sobie
    stawiam to przekonanie jej, żeby była lepszą matką będąc z córką". Udaje Ci się
    w tej materii w ogóle nawiązać dialog? U mnie jakakolwiek, nawet najbardziej
    delikatna sugestia utrzymana w duchu : "nie sądzisz, że powinniśmy...", "młoda
    chciałaby chyba....." , na temat potrzeb dzieci - wywołuje natychmiastową
    gwałtowną ripostę zaczynającą się od słów -jestem bardzo dobra matką i doskonale
    wiem jakie są ich potrzeby; Ciebie z nami nie ma ... etc. Że nie jest - wiemy
    oboje, że stara się być, to wiem i daję temu wyraz jeśli mam szansę. Niestety ex
    nie ma tego "czegoś" co jest potrzebne aby realizować w życiu oprócz roli
    profesjonalistki w pracy także rolę matki i żony. I tu kółko się zamyka.
    W rezultacie ćwiczę w sobie cnotę cierpliwości i tylko na forum czasem puszczają
    mi nerwy. Bo co do zasady - sytuacja nie jest drastyczna i próby przejęcia
    opieki nad dziećmi byłyby demolką emocjonalną, a nie wyrazem troski o nie.

    W realu staram się być z dziećmi zawsze gdy to jest możliwe, i tak nie jest im
    lekko, bo widzą, że to są dwa bardzo różne światy, i sam ten fakt w pewien
    sposób naraża je na konfrontację z matką. Ale są już coraz bardziej zaawansowane
    w sztuce czerpania korzyści z nowej sytuacji. smile
  • ivone7 08.08.07, 10:37
    der swietny post..jest tylko jedno ale..
    czy ty nie mieszkajac z dziecmi masz zerwany z nimi kontakt? mysle,
    ze nie..
    piszesz, ze Jacek, chce zerwac kontakt corki z matka..nic bardziej
    mylnego..on chce by dzieci mieszkaly z nim majac wg niego
    nieograniczony kontakt z matka..
    wiec tutaj sie nie zgadzam..
    natomiast co do relacji dziecka i rodzica, ktorzy mieszkaja razem..
    niestety sam wiesz, ze jak mieszkasz z kims, to konfliktow o
    przyslowiowe glupoty jest 1500 x wiecej niz jak mieszka sie osobno i
    spotyka sie raz na jakis czas..
    tak samo jak ty masz ale do swojej ex...ja tez mam do mojego ex,
    staram sie to wyrazic, niestety bez skutku..
    ale doceniam to, ze mloda ma wiecej ojca niz wtedy gdy bylismy
    razem...
  • to.ja.kas 08.08.07, 15:53
    Sąd przyznaje JP opieke nad córką, córka lubiła do tej pory mamę,
    ale JP ze strachu, ze mama zabierze mu crkę (bo syn wybrał
    zamieszkanie z mama a nie z nim) zabrania i ogranicza do zera
    kontakt córki i mamy. Gdy czasem mamie udaje sie na chwile spotkac z
    córka zauważa, że córka z którą kiedys miała dobry kontakt jest
    nastawiana przeciwko niej. Nie może równiez zabrać córki na weekend,
    nie moze pojechac z nia na wakacje ani spedzić swiąt, nie może
    spowodować, zeby rodzeństwo spotykało sie ze soba. JP, robi wszystko
    by odseparowac córke od mamy...co radzicie tej kobiecie??? Mam
    zostawic córke w spokoju, przestac walczyc o kontakt z nią dla jej
    dobra?????

    Sa ludzie z którymi nie można sie dogadac nawet w kwestiach które sa
    bardzo wazne dla dobra własnych dzieci....kobiety które maja problem
    z eksami, alimentami, przemoca, odwiedzinami tatusiow powinny to
    wiedziec najlepiej, niestety patent na bycie rodzicem do bani nie
    maja tylko ojcowie, mamusie rowniez...jestem mama i pisze z
    perspektywy matki...ale kiedy rodzic na siłe chce pozbawic kotaktu
    dziecka z drugim tyo dla mnie
    jest to jedna z najwiekszych zbrodni jakie moze popełnic na duszy
    swego dziecka, taka sama zbrodnia jak to gdy tatus (lub mamusia)
    zapominaja po rozwodzie o dzieciach na długie lata.
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • ivone7 08.08.07, 15:58
    zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci..
  • to.ja.kas 08.08.07, 16:10
    A dziekuje...

    Wnerwia mnie, ze rozumiemy miłość matczyna, jest to tak naturalne
    jak swit, jak mycie zębów rano, jak powietrze bez którego nie mozna
    zyc....rozumiemy desperacje gdy walczy o dziecko, gdy stara się je
    odzyskac, zwłaszcza jak uważa, ze dziecku lepiej byłoby z nia niz z
    ojcem.

    Miłość ojca postrzegana jest jak coś małego, nieważnego. On musi
    sobie poradzić z utrata własnego dziecka po męsku...czyli nie
    walczyć, zapomnieć najlepiej, płacić tylko alimenty w zażądanej
    wyskości.

    Ani miłość ojca, ani wielka miłość matki, ani strach, że dziecko
    postanowi zamieszkać z tym drugim rodzicem a nie z nami, ani urazona
    ambicja, nie moze powodowac , że pozbawimy celowo kontaktu dziecka z
    rodzicem, nawet jak bedzie to kontakt corki i ojca

    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • ivone7 08.08.07, 16:52
    i to sa te stereotypy, ktorych ja nie cierpie...i podciaganie
    wszystkich pod linijke..ubieranie w jednakowe mundurki..
    czasami sa faceci, ktorzy tego kontaktu nie potrzebuja...chca placic
    i miec z glowy...czasami matki nie interesuja sie dzieckiem i
    podrzucaja do babci..mam przyklad sasiadki 80-letniej wychowujacej
    wnuczke od 5-miesiaca zycia..dzis mala ma 15 lat..matka odwiedza co
    2,3 miesiace..
    sa rozne sytuacje i rozne przypadki...
    ale mysle ze jakkolwiek sytuacja sie potoczy konsekwencje zostana
    poniesione...przez matke na pewno..nawet jesli zerwie kontakt z
    ojcem, na co ma wielka ochote..to corka jak dorosnie bedzie miala do
    niej zal..
    pewnych traum mozna dzieciom oszczedzic..kontakt z obojgiem rodzicow
    powinien byc dobrem najwyzszym...
  • jp66 08.08.07, 17:32
    POSTANOWIENIE
    Dnia 25 lipca 2007 r
    Sąd Okręgowy w Olsztynie VI Wydział Cywilny Rodzinny w składzie następującym:
    Przewodniczący: SSO Zofia R -
    po rozpoznaniu w dniu 25 lipca 2007 r r. w Olsztynie na posiedzeniu niejawnym
    w sprawie z powództwa
    Jacka X
    przeciwko
    Danucie X
    o rozwód
    w przedmiocie wniosków *
    - pozwanej z dnia 21 czerwca 2007 r o zmianę zabezpieczenia i ustalenie miejsca
    pobytu małoletniego Mateusza u matki i o zmianę sposobu kontaktowania się powoda
    z małoletnią córką
    - powoda z dnia 26 czerwca 2007 o zmianę postanowienia o sposobie kontaktowania
    się powoda z małoletnią córką w sierpniu 2007
    postanawia:
    Udzielić zabezpieczenia na czas procesu w ten sposób, że zmienić postanowienie
    tutejszego sądu z dnia 06 marca 2006 r w punkcie I. 3 w ten sposób, że ustalić
    że w okresie od 04 sierpnia 2007 od godziny 10.00 do 24 sierpnia 2007 r do
    godziny 19.00 małoletnia Paula X będzie przebywać przy ojcu. Wniosek pozwanej o
    zmianę punktu .1.1 postanowienia z dnia 02 sierpnia 2006 oddalić.
    UZASADNIENI E
    Pozwana Danuta X we wniosku z dnia 21 czerwca 2007 wniosła o ustalenie miejsca
    pobytu małoletniego syna stron Mateusza przy matce i o ograniczenie kontaktów
    powoda z córką Paulą/ k. 435/.
    W uzasadnieniu wniosku podała, że syn ma poparzone oczy i od dłuższego czasu nie
    chodzi do szkoły. Przyczyną poparzenia jest pająk ptasznik, którego syn stron
    otrzymał od powoda. Syn stron ma ciężkie poparzenie chemiczne obu oczu, grozi mu
    utrata wzroku, za co odpowiedzialny jest powód. Syn stron często pozostaje bez
    należytego nadzoru.
    Odnośnie zaś córki powód mimo protestu pozwanej i zaleceń specjalisty lekarza
    alergologa zakupił córce chomika, na którego jest uczulona. Córka jest
    buntowana, przekupywana, a gdy dzieją się dla niej ważne życiowe wydarzenia typu
    I-sza komunia czy turniej tańca - ojciec nie interesuje się tym.
    W odpowiedzi na powyższe powód wniósł o oddalenie wniosku /k. 442v/. Podał, że
    syn ma pająka od 3 lat. Wcześniej powód zapoznał się z literaturą dotyczącą tego
    pająka i ustalił, że nie jest on niebezpieczny dla człowieka. Syn jest zdrowy,
    chodzi do szkoły. Faktycznie miał podrażnione oczy na skutek dostania się do
    oczu twardych pyłków z odwłoka pająka, które ~ dostały się tam przy wymianie
    ściółki po tym,* jak syn niewłaściwie chwycił pająka. Syn miał zwolnienie tylko
    z lekcji w-f, a wcześniej z zajęć szkolnych tylko na 3 dni /k.440v/.
    W swym wniosku o zmianę zabezpieczenia ustalającego kontakty powoda z
    córką,powód wniósł o ustalenie, że małoletnia spędzi z ojcem okres od 04
    sierpnia 2007 r do 24 sierpnia 2007 r. W uzasadnieniu podniósł, że jego kontakty
    z córką przebiegają prawidłowo. Obecnie dziecko ma wakacje, stąd możliwość
    wspólnego spędzenia czasu.
    W odpowiedzi1 na powyższe pozwana wniosła o oddalenie wniosku powoda. W
    uzasadnieniu podniosła, że powód nie ma urlopu, pracuje we własnej firmie, a
    dziecko wywozi do swoich rodziców gdzie małoletnia spędza czas przeznaczony na
    kontakty z ojcem. Ponadto dziecko jest zmuszane w czasie pobytu u ojca do
    kontaktów z jego przyjaciółką Anną X. Pozwana jest nauczycielką, ma wakacje i
    wolny czas aby zająć się dziećmi. Ponadto kontakty powoda z córką nie
    przebiegają prawidłowo. Córka nie chce przebywać z ojcem.
    W odpowiedzi na powyższe powód podtrzymał swój wniosek, a ponadto podał, że jego
    kontakty z córką są prawidłowe. Przebywa ona u jego rodziców tylko wtedy gdy
    jest tam również powód. Córka nie jest zmuszana do spędzania czasu z Anną X.
    Powód planuje wyjazd z dziećmi nad morze
    bez osób trzecich. Urlop może wziąć w każdym czasie, gdyż prowadzi idziałalność
    gospodarczą. Wstępnie ustalił wynajęcie kwatery nad morzem w sierpniu.
    Sąd ustalił następujący stan faktyczny i zważył co następuje:
    Z zebranego materiału dowodowego jednoznacznie wynika, że dzieci stron związane
    są z obojgiem rodziców i powinny utrzymywać regularny kontakt z tym z rodziców,
    przy którym nie mieszkają. Brak jest jakichkolwiek dowodów na naganne zachowanie
    powoda wobec córki. Dotychczasowe kontakty powoda z córką i początkowo były
    nawet szersze niż przewidziane w postanowieniu sądu z dnia 06 marca 2006 r za
    wiedzą i zgodą matki dziecka. Córka stron nie jest w konflikcie z ojcem. Mocno
    skonfliktowane są strony między sobą i angażują w swój konflikt małoletnie dzieci.
    Biegli z RODK zalecali jak najczęstsze kontakty dzieci z rodzicami i zdaniem
    Sądu nie należy ich ograniczać. Brak jest racjonalnych powodów do ograniczenia
    powodowi spotkań z córką lub do ustalania ich w obecności kuratora sądowego.
    Pozwana ponawia wnioski tej samej treści nie przedstawiając żadnych nowych
    okoliczności w sprawie, co uznać należy za niestosowne.
    Postępowanie przed sądem przeciąga się. W toku bprawy trwają drugie już wakacje
    letnie i powód ma prawo żądać ustalenia jego kontaktu z córką na czas urlopu.
    W czasie ubiegłorocznych wakacji pozwana skutecznie uniemożliwiła powodowi
    spędzenie urlopu z córką w czasie wyznaczonym przez sąd. Sytuacja taka nie
    powinna powtórzyć się w roku bieżącym, gdyż da to negatywne świadectwo pozwanej
    jako matce i osobie , która zabiega o ustanowienie miejsca pobytu obojga dzieci
    przy niej.
    Powód prowadzi działalność gospodarczą i oczywistą sprawą jest, że bierze urlop
    kiedy sam sobie o tym zdecyduje. Nic nie stoi na przeszkodzie by powód z
    dwojgiem dzieci spędził swój urlop w sierpniu 2007 r nad morzem. Będzie to
    atrakcją dla dzieci i pozwana niewątpliwie zdaje sobie z tego sprawę.
    Stąd sąd postanowił jak w punkcie pierwszym postanowienia na podstawie art.
    730§1 kpc, 7301 §1 i 2 kpc uznając, że powód wykazał interes prawny w udzieleniu
    zabezpieczenia.
    Z dokumentacji medycznej nadesłanej do akt na żądanie Sądu z Wojewódzkiego
    Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego Poradnia Okulistyczna w Olsztynie
    faktycznie wynika, że syn stron miał delikatny obrzęk i zaczerwienienie powiek
    po opryśnięciu przez pająka ptasznika. Od 29 maja 2007 r był pod kontrolą
    okulisty, który zastosował leczenie zachowawcze. Od 29 maja 2007 r do 01 czerwca
    2007 r syn stron otrzymał zwolnienie z zajęć szkolnych / k.438/. Małoletni
    zgłaszał się regularnie do lekarza zgodnie z
    zaleceniami odnotowanymi w karcie zdrowia. W dniu 11 czerwca 2007 r lekarz dał
    małoletniemu zwolnienie z zajęć w-f do końca roku szkolnego. Z dokumentacji
    lekarskiej nie wynika, by obrażenia syna stron były na tyle poważne by zagrażały
    jego zdrowiu i życiu / k. 451-452/ .
    Z akt sprawy jednoznacznie wynika, że syn stron chce i powinien przebywać u
    ojca. Wynika to z opinii RODK i stanowiska syna stron przedstawionego sądowi.
    Pozwana nie przedstawiła Sądowi żadnych dowodów na okoliczność złego wpływu na
    córkę stron jej kontaktów z ojcem. Nie przedstawiła zaświadczenia lekarskiego na
    okoliczność uczulenia córki na chomika, ani stwierdzającego jakieś dolegliwości
    na skutek kontaktu z chomikiem.

    Wobec powyższego wobec braku przesłanek Sąd w oparciu o przepis art. 730 i §1 i
    2 kpc wnioski pozwanej oddalił nie znajdując podstaw do ustalenia miejsca pobytu
    syna stron przy matce i do zmiany dotychczasowych kontaktów powoda
  • jp66 08.08.07, 17:35
    mama nie utrzymuje kontaktów z synem mimo, że pracowała w tej samej szkole "bo
    nie miała czasu"
    On nie chce z nią utrzymywać bo usłyszał parę słów których pewnie długo nie zapomni.
  • tricolour 08.08.07, 17:47
    Ta zła kobieta jakaś taka straszna nie jest. Daj jej spokój na rok, a większość
    problemów wróci do normy.

    Żałosne to jest. Chomiki i pająki na siebie nasyłają...
  • jp66 08.08.07, 17:52
    a no własnie o co chodzi? a jej dałem spokój już dawno...
  • panda_zielona 08.08.07, 17:54
    Poczekaj spokojnie chociaż do sprawy rozwodowej.
  • tricolour 08.08.07, 18:24
    ... ano ukatrupić małą żmiję, bo i tak nie wiadomo, co z tego wyrośnie...

    Matka będzie lamentowała, ale dobrze jej tak, bo zła jest. Cel bedzie
    osiągnięty, bo straci dziecko. Dziecko bedzie w niebie, czego każdy pragnie. Sąd
    odetchnie z ulgą, bo ileż można paprać się w jednym gównie.

    Nie mówię, że jest to najlepsze wyjście, ale jest!
  • ivone7 08.08.07, 18:27
    i to bardzo...
    a gdzie dokladny opis kto, jak i gdzie...a moze to ustali sad...

    pamietam taka przypowiesc biblijna..
    dwie matki klocily sie o dziecko..zapadl wyrok, zeby przepolowic go
    na pol..i kazda bedzie miala po polowie..jedna powiedziala NIE-niech
    wezmie go tamta..i to byla matka..
  • tricolour 08.08.07, 18:34
    ... tak bez walki? Bez sądów, wyroków? Tak zwyczajnie oddać? Zaufać, że drugi
    rodzic może chcieć dobra dziecka?

    Nadzwyczajne...
  • ivone7 08.08.07, 20:04
    przypowiesc biblijna...mowiaca o milosci matki..
    a konczac ja..sedzia slyszac odpowiedz prawdziwej matki, oddal
    wlasnie jej dziecko..
  • to.ja.kas 09.08.07, 08:53
    Tri...czasem jak cos palniesz....ech
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • jp66 08.08.07, 23:24
    przeczytałem wszystko po kilka razy żeby znaleźć jakiś złoty środek, z częścią
    was nie mogę się zgodzić, choc przyznaję, że wszystko wiecie tylko z tej "mojej"
    strony i wyciąganie jakichkolwiek wniosków jest tylko teoretyzowaniem. Kiedyś
    dawno temu proponowałem "żonie" wiele rozwiązań, chciałem się dogadywać tak
    normalnie bez nerwów i agresji ale spotykałem sie tylko z odmową i stwierdzeniem
    "idz do sądu" potem "taki jest wyrok sądu" i zadnych ustępstw więc się nauczyłem
    po tych wszystkich niepowodzeniach, ze jedyną drogą jest własnie sąd. tylko, ze
    ona respektuje te postanowienia które są dla niej wygodne i w sposób który
    możliwie skomplikuje mi sprawę (np: nie ma mowy o wcześniejszym zabraniu órki bo
    jest od 17, to samo z odwiezieniem jej 20 to 20 ale kiedy miała zajecia w szkole
    to musiałem szukać córki gdzieś po mieście, albo córka siedziala sama w szkole
    do 17 bo mama pracowała a ja nie mogłem jej wczesniej zabrać) wszystkie te
    zdarzenia pewnie mocno wpłynęły na moje zachowania w stosunku do niej,
    przestałem o cokolwiek prosić zawsze byłem o 17 i odwoziłem o 20, przestałem sie
    do niej odzywać zeby nie prowokować jakichś spięc.byłem uległy i zdolny do
    ustępstw ale do czasu teraz załatwiam wszystko tak jak ona chciała przez sąd.
    nie ja przedłużam te rozprawy , nie walczę- odpowiadam tylko na zarzuty i
    czekam. A i proszę nie nazywajcie mojej Przyjaciółki "kochanką" bo nią nie jest,
    nie jest ta trzecią, jest jedyną- moje malżeństwo nie istnieje od dawna.
    sytuacja jest mocno skomplikowana- bo niby jak mam się zachowywać? w/g Tri
    odpuścić- jaki będzie tego skutek? (mogę się domyślać)
    walczyć? - jak długo i o co? wiem, że im bardziej mi zależy na widywaniu córki
    tym wiekszy dostaję odpór, może rozwiazaniem było by zupełne zaprzestanie
    kontaktów, może wtedy "żona" sama o nie będzie zabiegała chcąc mieć wolny dzień.
    nie wiem jestem wciąz w tym samym punkcie walka- zło, zaprzestanie - zło
    jest jednak jakiś promyk nadziei- obiecała mi córkę w sobotę o 10, mam nadzieję,
    że to nie jest gra na przetrzymanie. A tak na marginesie - gdyby dzieci były od
    początku ze mną to, czy odmówilibyście jej walki o dzieci, więc zrozumcie i
    mnie, nie robie tego żeby ją zgnębić, to nie zemsta. A też wiem jakie są
    obowiazki w wychowaniu dwójki dzieciaków, ile pracy, odpowiedzialności - czy
    gdybym nie był przekonany, że to dla ich dobra to sam z własnej woli pchałbym
    się w takie kłopoty, przecież lepiej być wygodnym facetem, bez obowiązków, liczę
    się z tym, że gdyby doszło do tego, że miałbym oboje dzieci moje życie osobiste
    przestało by istnieć.
    mimo tego, że chcę mieć oboje dzieci to również się tego boję, czy dam radę, czy
    sprostam obowiązkom- ale to chyba normalne. Jeszcze raz bardzo dziękuję za
    dyskusję, jestem wdzięczny za poświecony czas.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka