Dodaj do ulubionych

czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kochalam?

08.08.07, 17:57
Teraz jest kims zupełnie obcym. Po 11 latach! Wszystko na mnie zwala!Że jestem
egoistka itd. Ale ja go utrzymywałam od chyba pół roku, choć mialam swoje
problemy. On niby robił remont w mieszkaniu, ale czasem 2 dni porobił, a potem
tydzień nic. studiował co drugi weekend i się przewalał w domu.A wczoraj mi
jego matka mówi,że jak powiedziała mu, że przeciez go utrzymywałam ostatnio,
to on odpowiedział na to: " jakie utrzymywała, wydała na mnie może ze 300 zł w
sumie". Ludzie! Szlag mnie trafił. Ja ciągle coś mu kupowałam, myślałam o nim,
przestał sie dokładać do rachunków, do puszek dla zwierząt, wspólnego kota, w
sklepie wkładał do koszyka wszystko na mój rachunek. A ja mu jeszcze spodenki
w Esprit, do butów się dołożyłam, do gitary jakiejsc drogiej, gazetki, sretki,
kablówka, internet, woda niedopłata 600 zł( codziennie się kąpał lejąc wode do
szyi, a jak krzyczałam,ze za dużo, to mowil,ze mam paranoję na tym punkcie).
Dlaczego on teraz tam mówi? dlaczego nie docenia. Ja nawet jak było niedużo na
obiad, to sama mniej zjadłam, zeby on się najadł. Ryczę dzisiaj cały dzień,
jakie to niesprawiedliwe wszystko. Nie pamiętam,zeby mi coś kupił. Tak
spontanicznie, zeby sprawił mi przyjemność, zaskoczył.A ja ciągle mu chciałam
tak robić.Jak on moze tak mowić!
Obserwuj wątek
    • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 08.08.07, 18:02
      i jeszcze do tego mówi, ze ja się chyba nie nadaję do związku. A tymczasem z nim
      dziewczyna się czuje jakby byla sama z problemami wszystkimi.Bo jak byl z inną
      po naszym pierwszym rozstaniu, w naszej przerwie 3 letniej, to ona podobno juz
      nie wyrabiala, mowila,ze czuje się sama ich wspolnej znajomej. IJa to znalam
      bardzo dobrze, bo bylam z nim najpierw 9 lat. Teraz po przerwie dwa. I znow mnie
      zostawil.Ja juz nie wiem,jaki on naprawde jest. My się kiedyś kochaliśmy,
      rozumieliśmy bez słów. A czuję,ze jego juz nie ma, ze to ktoś inny.
      • marek_gazeta I bardzo dobrze 08.08.07, 18:30
        Facet skutecznie leczy Cię z chorej miłości. Miłość miłością, ale facet-utrzymanek to już chyba najniższa kategoria, nawet po rozwodnikach z dwójką dzieci i nadwagą. Trochę sobie popłacz, a potem poszukaj jakiegoś mniej wybrakowanego egzemplarza. Powinno coś się znaleźć na rynku (być może wtórnym).
        • sbelatka Re: I bardzo dobrze 08.08.07, 18:38
          no cóz..

          niestety musze sie zgodzic z Markiem

          jakoś niesympatycznie wygląda ten Twoj facet..
          niech sie kapie na rachunek kogos innego - skoro juz nie moze na
          swoj...

          niech spłynie razem z woda z wanny...
        • lilyrush Re: I bardzo dobrze 08.08.07, 20:17
          marek_gazeta napisał:

          Trochę sobie popłacz, a potem poszukaj jakiegoś mniej wybrakowanego egz>
          emplarza. Powinno coś się znaleźć na rynku (być może wtórnym).

          Cudny tekst smile)))))
          --
          Grawitacja nie jest dostatecznym argumentem przeciwko marzeniom
      • jasminowo Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 08.08.07, 18:41
        zelatynka napisała:

        > czuję,ze jego juz nie ma, ze to ktoś inny.

        Przykro to mówić, ale to nikt inny tylko właśnie ON. Jak to się
        mówi - wyszło szydło z worka. A może z wanny...
        Wmawianie Tobie, że to z Tobą coś jest nie tak to nic innego jak
        manipulacja, przemoc psychiczna... Im szybciej staniesz na nogi bez
        niego tym lepiej.

        --
        "Ja to ja Ty to Ty. Ja nie jestem po to, żeby spełniać Twoje
        oczekiwania, Ty nie jesteś po to, żeby spełniać moje. Jeżeli się
        spotkamy to wspaniale, jeżeli nie, to trudno..."
      • panda_zielona Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 08.08.07, 21:33
        On sie nie zmienił,tylko Ty miałaś klapki na oczach jak koń
        dorożkarski.Sama piszesz,ze zostawił Cię juz raz po 9 latach na
        trzy.Tam mu nie wyszło bo się dziewczyna na nim poznała więc wrócił
        do Ciebie.Teraz znowu pewnie ktos pojawił się na horyzoncie i
        powtórka z rozrywki.Może na kolejne pare lat dokąd nie dostanie kopa
        i znów wróci,a Ty będziesz łaskawie czekać na pana i władcę.
        Przyzwyczajaj się do życia bez niego,34 lata to super wiek.I nie
        szukaj nikogo na siłę.Sam się znajdzie.
            • turzyca Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 09.08.07, 00:32
              dolicz trzy lata przerwy i wychodzi 14. Jesli autorka watku ma 28 to bedzie
              akurat. Zakochali sie na poczatku liceum, majac 14 lat, po dziewieciu latah
              (liceum+studia) on zrobil sobie trzyletnia przerwe i wrocil pod opiekuncze
              skrzydelka na dwa lata. System dziala tylko jesli zalozysz, ze autorka watku
              urodzona jest w drugiej polowie roku (a nawet w ostatnim kwartale.)
              Nie ma to jak durnawe analizy tekstu robione po nocy. wink

          • geo_v Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 09.08.07, 00:17
            Zelatynko, kochasz jego, czy jakąś jego wizję, którą chciałabyś
            mieć? Już jeden z przedmówców napisał: facet leczy Cię z tej miłości
            i oby wyleczył Cię skutecznie. Dawnego jego już nie ma. Teraz
            zastąpił go egoista, który łaskawie pozwalał się kochać, utrzymywać
            i obskakiwać go dookoła, tak, jak tylko jemu pasowało.Pomyśl-
            chciałabyś tak żyć?
            • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 09.08.07, 00:26
              wlasnie, wiem o tym wszystkim,ale tez wiem, że on ma problem ze sobą, nie umie
              kochac bezwarunkowo.To był bardzo trudny związek. On kiedyś pił, ja go z tego
              wyciągnęłam, chodziliśmy na wspólną terapię. Ja przy ty wszystkim dostałam
              nerwicy, agorafobii, trudno mi poruszać się samej po mieście. Przesrane mam. Mam
              aktywny zawód, na szczęscie wolny. On miał dosyć wspierania mnie i moje
              bezradności.Nie radzi sobie ze sobą i jeszcze ja. To go przerosło. Planowanie
              rodziny, dzieci. Duzo złości bylo między nami pod koniec.On konczy teraz
              psychologię, przeżywa druga młodość, czuje się najmądrzejszy. Ja w nim jeszcze
              widze dawnego jego, przebłyski i dalej nie wierzę, ze tak po prostu z wygody
              odszedł, ze mnie przestał kochać. Nie mogę tego przyjąć. Musze kogoś poznać
              chyba, ale chyba jednak na siłę. Nie umiem tego wytrzymac. Poprzednio myslalam,
              ze mi przesżło po trzech latach przerwy, ale kochałam go nadal. On do mnie
              dzwonił, w koncu wrócił. Teraz minęły dwa mieśiące i nei chce mi się żyć. Już
              mnie swatają, a ja nie wyobrażam sobie swojego zycia bez niego. Codziennie coś
              piję, to mi pozwala funkcjonować. Ja nie mam dzieci. Już jestem w tym wieku. On
              nawet się bal ożenić z mną, bo jego matka i ojciec mileli po 3 mężów i żony i
              ciągłe awantury. Teraz on jakby obcy, wszystko moja wina. Boże, to takie
              straszne. Każdy dzień to czekanie na niego, ze zrozumie. My naprawde byliśmy
              nierozłączni kiedyś. Tak dużo przezyliśmy razem.
              • jasminowo Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 09.08.07, 10:29
                Słonko. Nie będę mówiła jaki on jest bo go nie znam. Ale widzę co
                się dzieje z Tobą. Broń boże nie wskakuj w kolejny związek na
                zasadzie klina!! Najgorsze co możesz zrobić powiekszając rzeszę
                nieszczęśników. Chciałabyś być potraktowana jak odskocznia, jak
                klin? Szczerze (niezależnie jak niekorzystne wrażenie wywołuje
                opinia o nim i zestawienie z tym co studiuje) poszukaj pomocy
                psychologa. Kogoś kto pomoże Ci to pukładać. Nie widzę innego
                wyjścia. Wyciąganie kogoś z alkoholizmu to koszmar. A czy TY
                przeszłaś terapię dla współuzależnionych??? Cierpisz i to fakt
                niezaprzeczalny, ale nie słuchając opinii innych na temat tego jaki
                on jest czy był (bo kto z nas to może wiedzieć?) pogoń do DOBREGO
                psychologa a on Ci pomoże znaleźć wszelkie odpowiedzi w Tobie samej.
                Trzymam kciuki!
                --
                "Ja to ja Ty to Ty. Ja nie jestem po to, żeby spełniać Twoje
                oczekiwania, Ty nie jesteś po to, żeby spełniać moje. Jeżeli się
                spotkamy to wspaniale, jeżeli nie, to trudno..."
              • magdajeden Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 09.08.07, 10:48
                aż sie zalogowałam!
                opisana sytuacja zelatynki przypamina mi analogiczna akcje z jedną moją byla
                kolezanka, ona do tego jeszcze miala totalnie toksyczna matke. powtarzalam w
                kolko "ten facet nie jest dla ciebie, jestes dla niego za dobra, wykorzystuje
                cie" ale ona widziala cos zupelnie innego niz wszyscy wokól. a on ja w
                identyczny sposob porzucil po wielu latach. a ona nadal czekala, tesknila i
                kazdego nowego porownywala do pierwszego. wiadomo, jak wypadają takie porownania
                wink zawsze na niekorzysc nowego, w koncu pierwowzor jest jeden.
                tylko tamtej dziewczynie nie dało sie powiedziec, ze ma zaburzony odbiór goscia,
                nawet psychologom potrafila swoja wersje przedstawić. zelatynko taki facet to
                ku*s niewart zainteresowania.


                PS tak mnie podobienstwo dwoch zdarzen zaaferowalo, ze sie nie przywitalam.
                witajcie, czytam was od dawna - profilaktycznie! i dziala. smile
                --

                <m4tt> wiesz.. 67% dziewczyn nie uzywa mozgu
                <funky_girl> ja naleze do tych 13 %
                • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 09.08.07, 14:38
                  Nie musi ci się nic kojarzyć, bo to ja moja była koleżanko. Ale dziękuję ci za
                  rady, bo dla mnie była na tyle zaburzona twoja relacja ze mną i te wszystkie
                  przeniesienia twoje na moją sytuację z moją Mamą(wszystkie twoje kłótnie z tego
                  okresu i obrażanie ludzi), ze bardzo dziękuję, ale wolę rady od innych, niż od
                  osoby, ktora mnie tak obraziła podpierają się swoja wiedzą wyniesioną z terapii
                  i wrzucając wszystko do swojego wora. Uszanuj choć to, ze nie chcę rad twoich,
                  bo jak widzę jak sobie radziłaś z ludźmi naokoło, jak ich traktowałaś, to wolę,
                  by inni radzilismile
                        • magdajeden Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 18:54
                          absolutnie rad nie zamierzam dawać, przeciez to jak grochem o ścianę, po co
                          rady? skoro tyle lat w kółko robisz to samo?
                          toksyczna bylam/jestem? hmm, ciekawe czy wtedy kiedy robiłam 120km dziennie
                          (4x30) wożąc cie i odbierając z pracy. a moze wtedy gdy powiedzialam, że matka
                          ktora poswieciła swoje życie (zamiast żyć własnym) dla dziecka i nazywająca ją
                          "nienormalną kretynką" za jej plecami, jest osobą najbardziej toksyczną w twoim
                          otoczeniu?
                          cóz. niech ci sie wiedzie, ale szczerze wątpię, zeby rady osób wypowiadających
                          sie tu w jakikolwiek sposob do ciebie dotarly.
                          znikam z wątku. pozdrawiam
                          --
                          <m4tt> wiesz.. 67% dziewczyn nie uzywa mozgu
                          <funky_girl> ja naleze do tych 13 %
                          • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 19:00
                            he, nic się nie zmieniłaś. jak zwykle zlośliwa i tez klapki na oczach. Wiesz,
                            nie wiem do czego byłam wam potrzebna, w ratowaniu waszego małżeństwa, chyba do
                            tego, zeby zwalić na mnie wine, jak flirtowałas ze swoim dawnym przyjacielem.
                            Twój mąz sobie to wytłumaczył, ze to pod moim wpływem. Tak wam wygodniej było.A
                            ty jak zawsze się mną zasłaniałaś. A co do mojej Mamy, to skoncentruj się na
                            swojej, która spędza Wigilię sama, bo wszystko zwaliłaś na nią. I zastanów się
                            na swoimi konfliktami z ludźmi. Znikaj z mojego wątku i więcej nie wracaj. Ale
                            jakoś w to nie wierzę. Nie odpuścisz nigdy.
    • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 09.08.07, 00:35
      nie wiem co mi pomoze zapomniec. Przezywam cierpienia erterowskie, nie moge
      uwierzyc. Czy wam pomaga to forum? Do mnie juz nic nie trafia, nikt mi się nie
      podoba z facetów, każdy jest obcy.Tak bardzo tęsknię codziennie za tamtym.Był
      taki okrutny ostatnio, ale wczesniej bylismy tak blisko, ze nie mogę tego
      zrozumiec. Ja bym mu zawsze pomgła, nawet teraz o nim myślę, jak sobie radzi.
      Wiem,z e ma problemy ze sobą z emocjami, ze coś postanowił, ale moz ekiedyś
      pożałuje. Ale on nie wierzy,mze go kochałam, mówi,ze to uzależnienie, taki
      mądry, psychologię konczy i mowi o toksycznym związk faceci to chyba tylko
      wygode uznają i brak zobowiązań. Chyba wszyscy, moze są wyjątki. Mnie to chyba
      tylko chca wybzykać po prostu. A ja naiwnie szukam miłości. Wierzę w
      nią.Myslałam dotąd,z eon jest jedyny i na całe życie. Nie potrafię myśleć
      inaczej. Nie potrafię!
      • chalsia Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 09.08.07, 00:45
        > nią.Myslałam dotąd,z eon jest jedyny i na całe życie. Nie potrafię
        myśleć
        > inaczej. Nie potrafię!


        > pożałuje. Ale on nie wierzy,mze go kochałam, mówi,ze to
        uzależnienie, taki
        > mądry, psychologię konczy i mowi o toksycznym związk

        muszę przyznać, że te studia psychologiczne jednak mu pomogły
        zrozumiec co nieco - powiedzial Ci 100% prawdę o Waszym związku. I
        wiesz - uwierz mu, bo wie co mówi.
        I nie dziwię się mu jako DDRR i to 3-krotnemu, że nie ma ochoty na
        zakładanie normalnej rodziny.

        Mówiąc krótko - daj se siana z tym chłopem Zelatynko. Bo (zważywszy
        na jego analizę Waszego związku) lepiej już między Wami nie będzie.
        no, jak sobie to jeszcze dłuzej powmawiasz, to na bank nigdy więcej
        nie zaznasz miłości.
        --
        Są tacy co lubią gady, ja nie.
        • chalsia Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 09.08.07, 00:47
          > > nią.Myslałam dotąd,z eon jest jedyny i na całe życie. Nie
          potrafię
          > myśleć
          > > inaczej. Nie potrafię!

          sie wykasowało w poprzednim poscie - no, powmawiaj sobie to jeszcze
          dłużej, to na bank nie zaznasz więcej miłości. Naprawdę nie chcesz?
          --
          Większość ludzi to ssaki.
    • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 09.08.07, 00:47
      i będę tu wam pisać i smęcić, bo już nikt mnie słuchac nie moze, kiedy o tym
      mówięsmile. A we mnie wciąż te same emocje. Codziennie. Jak kropla w to same
      miejsce, cierpienie straszne. Kiedy się budzę, to jestem rozczarowana. mam się
      niedługo z nim spotkać, porozmawiać. Jestem wierząca. Nic sobie nie zrobię, ale
      chciałabym, zeby życie już było za mną. Nie umeim żyć dalej w takim cierpieniu.
      Takie to górnolotne wszystko, głupie, ale to jest moje życie, które chciałam
      przezyć z nim. Nie chcę z nikim innym.
    • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 09.08.07, 00:53
      jemu pomogły te studia chyba tylko, zeby to stwierdzić. Bo dalej sobie nie radzi
      ze sobą, ze swoimi emocjami. Choć nie pije już 7 lat. Nic mi nie pomagał w
      związku. Kupował kolejne zabawki, bał się odpowiedzialności, był cały w dlugach,
      a nie wiedział gdzie isć do pracy. nie wiedział, co robić w życiu. Nie wiem jaka
      jest granica między uzależnieniem a miłością, wiem tylko, ze naprawde całe życie
      byłam przez niego trochę odrzucana, ze nie potrafił pokazać jak mnie kocha, choć
      kochał. I wiem,ze go kochałam. Ja chę się zakochać, ale nie umiem. Teraz chce
      zniknąć, jeżeli on mnie nie kocha już.On był jak rodzina moja.Każde swięta
      razem, wszystkowspólne. Tylko ze ja się starałam bardziej na co dzien o sprawy
      domowe. On bujał w obłokach.Moze on taki jest, a ja tego nie umialam
      zaakceptować. Szukałam w nim ojca, którego nie miałam, a on wymagał ode mnei
      opieki nad sobą.
    • zelatynka nie wiem, co o nim myśleć 09.08.07, 16:01
      Tak, chodziliśmy razem kiedys na terapię. Ja z żonami dla współuzależnionych.
      Tylko, ze ja przez ten stres, przez ten koszmar, który z nim przeżyłam, dostalam
      agorafobii i ona ciągnie się za mną latami. Juz nie wierze, ze ją wyleczę.
      Czasem jest lepiej, jakos sobie organizuję życie, pracę, ale ona wraca w
      słabszych momentach. Ale najgorsze jest to, ze ja nie wiem, co ja tak naprawdę
      mam myśleć o nim, o S. Z jednej strony jest zaburzony z domu, niedojrzały, nie
      wie czego chce od życia, mściwy,bezwzględny, zarozumiały, przemądrzały,
      roszczeniowy jak jego matka, tylko chce brać, zwala winę na wszystko a czuje się
      ok, ale z drugiej to dobry człowiek, wrażliwy, nie czuje się kochany,
      inteligentny,bardzo dobrze się rozumieliśmy, empatyczny. Właśnie powiem Wam, ze
      mam jego dwojaki obraz. Mogłabym na jego temat napisać prace mgr z psychologii.
      I właśnie kocham jego jedną stronę, a drugiej nienawidzę. Czy wy też macie tak z
      byłymi mężami? Znajomi widzą jego ciemną stronę, choć go lubią niektórzy. Ale
      uważają go za Piotrusia Pana, za nieodpowiedzialnego kolesia, który tylko chce
      brac i nic nie daje od siebie. Mówią tak o nim jego przyjaciele. Nie wiem juz co
      myśleć. Serio. On chyba nie zdaje sobie sprawy, jakie jest jego prawdziwe
      oblicze. Ja tez nie wiem zresztą. Łatwiej mi czasem myśleć, ze to podły egoista,
      ale widzę go też inaczej.
      • to.ja.kas Re: nie wiem, co o nim myśleć 09.08.07, 16:03
        Wiesz jaki jest problem...przestan zajmowac sie nim i jego
        problemami a zacznij soba....o ile dobrze zauwazyłam to on ma w
        nosie Twoje problemy...i taki sposob myslenia jest kluczem do tego
        by sie uwolnic
        --
        "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
        -Tak, skończył się rozwodem"
        sygnaturka wykradziona smile
        • zelatynka Re: nie wiem, co o nim myśleć 09.08.07, 16:09
          wlasnie powoli musze się zajmować, ale mam kryzys często. Zakładamy z
          przyjaciółką firmę, kupa roboty nas czeka, ale czasem taki bezsens życia czuję,
          ze muszę się zmuszać do prostych rzeczy mam też pracę,ale umysłowa, a skupic się
          trudno bardzo. On niby sie bardzo przejmuje, z tego co mi pisze, mną, ale nie
          wie co zrobić, on postanowił, ze tak będzie lepiej. Jemu łatwo jest zablokować
          uczucia.On tak ma. Zazdrośc wyszła z niego dopiero po dwóch latach! Zresztą
          podkręcił się złością na mnie, choć jeszcze niedawno mówił,ze tęskni, ale że nie
          potrafimy byc ze sobą szczęśliwi, on nie umie zrobic tak, żebym była. Ale ja bez
          niego tez jestem nieszczęśliwa. same emocje we mnie, więc bełkotliwie piszę.
          • geo_v Re: nie wiem, co o nim myśleć 10.08.07, 01:34
            Dobrze, że masz stos roboty, którą MUSISZ się zająć. Pomoże, nie
            wiem, jak bardzo, ale na pewno. Zawsze to mniej czasu na
            rozmyślania. Zelatynko, uzależniłaś się od gościa. Pomyśl-może
            terapia? Jeśli nie Wasza wspólna, to Ty chociaż z tej możliwości
            skorzystaj...
            Miłość i nienawiść zarazem... Często tak bywa. Tyle, że czasami mamy
            skłonności do idealizowania tej drugiej osoby wbrew wszystkiemu,
            cokolwiek by nam nie zrobiła. Z takiej miłości też da się wyleczyć,
            wierz mi.
            Żałobę po związku musisz przeżyć, ale dobrze poradził Ci Tri-popłacz
            sobie kilka dni, nie wiem, porzucaj talerzami, upij się, spal
            zdjęcia, jeśli to Ci pomoże. A potem działaj. Dół pewnie jeszcze nie
            raz wróci, ale z czasem coraz mniej głęboki, a i Ty nauczysz się z
            nim walczyć.
            I rączki POD kołderkę, to dobrze człowiekowi robi smile))
    • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 02:30
      No właśnie, mimo,ze czuję i wiem,ze go kochałam, to wiem,ze tez bylam
      uzależniona i jestem. Zdaję sobie sprawę, ze to tez trochę jest uzależnienie,
      ale wiem na pewno,ze bylo uczucie, ze nie przechodzi.Ale kocham tego, co go juz
      moze nie ma, tego innego S. Chyba powinny być grupy wsparcia w Polsce dla osób
      po rozstaniu. A jeśli to tez uzależnienie trochę, to terapia taka jak dla
      alkoholików. jednak chyba nie ma takiego czegos.
      Ok, dziś rączki pod kołderkę.
    • aannex Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 06:39
      zelatynka napisała:

      > Teraz jest kims zupełnie obcym. Po 11 latach! Wszystko na mnie zwala!Że jestem
      > egoistka itd. Ale ja go utrzymywałam od chyba pół roku, choć mialam swoje
      > problemy. On niby robił remont w mieszkaniu, ale czasem 2 dni porobił, a potem
      > tydzień nic. studiował co drugi weekend i się przewalał w domu.A wczoraj mi
      > jego matka mówi,że jak powiedziała mu, że przeciez go utrzymywałam ostatnio,
      > to on odpowiedział na to: " jakie utrzymywała, wydała na mnie może ze 300 zł

      Zelatynka, wszyscy się zmieniamy. To nie jest tak, że ktoś się nagle zmienia i
      dlatego przestajemy go kochać. Wszyscy się zmieniamy, i Ty, i ja, i Twój mąż.
      Przecież to, co cytujesz to jest zwykła spirala, spirala nowych zarzutów: "on
      kiedyś nie...", a ma do mnie pretensje, że "ja kiedyś nie...", potem włączy się
      jakiś nowy powód.

      Gdy pojawia się spirala, to już jest koniec. Będziecie się tylko nakręcać nowymi
      zarzutami, niechęciami, które przerodzą się z niechęci w nienawiść.

      Nie, nie mówię, żeby nie walczyć o związek, który się sypie. Uważam, że TRZEBA
      walczyć o związek, który się sypie, ale sypie z jednej tylko strony. Jeśli się
      sypie z dwóch stron, to nie ma już na czym tego związku budować. Nie da się
      zbudować (ODbudować) związku na dwóch sypiących się piaskach, trzeba grzecznie,
      bez agresji , nienawiści, rozsypać ten piasek/związewk i pogodzic sie z
      zaistniała sytuacją.

      Trudno, stało się. Jakkolwiek bolesne by to nie było, trzeba się pogodzić z
      faktem, że w końcu pójdziemy do więzienia we Wronkach za zabicie nie męża, ale
      trupa małżeństwa. Za zabicie nie żony, ale trupa małżeństwa.

      I na tej opoce, jak mawiają ludzie święci, już po wyjściu z więzienia, możemy
      budować nowy, ładny, harmonijny związek, oparty na partnerstwie, a nie
      zarzutach; oparty na miłości, a nie pretensjach; oparty na ewangelicznej
      przyjaźni, a nie jadzie.

      Ja odsiedziałem, i mam nadzieję, że zbuduję nowy, oparty na kobiecie, która mi
      zaufa....
    • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 13:20
      ja nie zylam jadem. We mnie po prostu narastała złość. Na początku, kiedy się
      zeszliśmy po raz drugi, byłam najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
      Myślałam,ze przez ten czas dużo z siebie daję, staram się. Nie wytrzymałam i
      znów się posypałam, nie wspierana przez niego. Byłam ze wszystkim sama, a on był
      obok, skoncentrowany tylko na sobie.Ja teraz za nim tęsknie jeszcze bardzo, bo
      jednak byliśmy bardzo blisko psychicznie i nie wiem z jakim to będę miała
      facetem. Ale bardzo się czuję niesprawiedliwie teraz oceniana. Jak mowi,ze go
      nie kochałam, ze nic z siebie nie dawałam. Jak wszyscy o nim naokolo mowią- jego
      przyjaciele i znajomi, ze on kocha tylko siebie i jest skoncentrowany na swoich
      potrzebach tylko, to mnie szlag trafia, ze on nie widział ile mu dawałam i
      dlaczego byłam taka wściekła na niego pod koniec. Dlaczego do niego syczałam
      zamiast mówić. Nie rozumie, jak się do tego przyczynił i teraz zwala na mnie, ze
      nie czuł się kochany. Paranoja. Ni emogę tego odpuścic, bo to takie dla mnei
      krzywdzące. Tak niesprawiedliwe.
      • to.ja.kas Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 13:27
        zelatynka napisała:
        Ni emogę tego odpuścic, bo to takie dla mnei
        > krzywdzące. Tak niesprawiedliwe.

        Czyli jak udowodnisz mu, ze nie ma racji to juz bedzie ok i
        przestaniesz sie zadreczac????

        Po co Ci to Kochana? Jego nie uda Ci sie przekonac ze było inaczej,
        a nawet jesli dla sw spokoju on to przyzna to co to zmieni????


        --
        "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
        -Tak, skończył się rozwodem"
        sygnaturka wykradziona smile
        • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 13:42
          No nie wiem właśniesmileAle jakbys o facecie myślała wciąż, ciągle mu coś kupowała,
          płaciła sama rachunki, gadała z nim o życiu,że nie wie co ma robić, boi się
          przyszłosci, wspierała, a potem byś się dowiedziała,ze on mówi,ze go nie
          kochałaś i nic z siebie nie dawałaś, to szlag by nie trafił.Taki bliski
          człowiek?Ja juz 3 miesiąc nie moge wyjsc z szoku, chcialabym nim potrząsnąć,
          zeby mnie przeprosił, zeby nie był taki wszystkolepiejwiedzący.Może być na mnie
          zły faktycznie,bo pod koniec to syczalam na niego i byłam wciąż zła i
          rozgniewana,ale żeby teraz zmienial fakty?On nic z siebie dawać nie potrafi, a
          mówi tak o innych.Ja nie wiem, po co mu ta psychologia, chyba,zeby się
          utwierdzal w swoich racjach i wyobrażeniach na swoj temat.Ale jest bardzo
          inteligentny! Dziś wałkuję od rana i nie moge nic robić.Boże,ja się zapętliłam.
          Naprawde nie widzę sensu życia dalszego.jest mi źle...
          • to.ja.kas Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 15:03
            zelatynka napisała:

            > No nie wiem właśniesmileAle jakbys o facecie myślała wciąż, ciągle mu
            coś kupowała
            > ,
            > płaciła sama rachunki, gadała z nim o życiu,że nie wie co ma
            robić, boi się
            > przyszłosci, wspierała,

            Widzisz kochanie nie ma takiej opcji...mój eks wyleczył mnie
            zdecydowanie z roli matki Teresy skrzyzowanej z Zoną Doskonała
            a potem byś się dowiedziała,ze on mówi,ze go nie
            > kochałaś i nic z siebie nie dawałaś, to szlag by nie trafił.
            Trafił, ale to nie zabija. A jak głupi jest taki jak wynika z tego
            co piszesz to szkoda pary na przekonywanie. A jak nawet przekonasz
            to co z tego?


            Taki bliski
            > człowiek?Ja juz 3 miesiąc nie moge wyjsc z szoku, chcialabym nim
            potrząsnąć,
            > zeby mnie przeprosił, zeby nie był taki wszystkolepiejwiedzący.
            Próbował kiedyś zmusić ktos Ciebie do przeprosin???Nawet jak sie
            udało to jaka miały wartosc? Daj spokój.

            Może być na mnie
            > zły faktycznie,bo pod koniec to syczalam na niego i byłam wciąż
            zła irozgniewana,ale żeby teraz zmienial fakty?

            Wg niego to pewnie wyglada tak jak gada....zabic? Szkoda
            On nic z siebie dawać nie potrafi, a
            > mówi tak o innych.Ja nie wiem, po co mu ta psychologia, chyba,zeby
            się
            > utwierdzal w swoich racjach i wyobrażeniach na swoj temat.

            Jak taka gadzina to ciesz sie ze sie go pozbyłas, w cholere niech
            idzie wisiec na kims innym, jakbym zle komus nie zyczyła

            Ale jest bardzo
            > inteligentny!
            O tak nie mozna byc głupim jak sie chce znalezc ofiare i na niej
            pasozytowac
            Dziś wałkuję od rana i nie moge nic robić.
            Napij sie wina, idz na basen, do fryzjera i spotkaj sie z kims ale
            nie w celu swatania a by pogadac. Otrzasnij sie
            Boże,ja się zapętliłam.
            > Naprawde nie widzę sensu życia dalszego.jest mi źle...

            Przez faceta tracisz sens zycia ?!?!?!?!!? Kochana, cos Ci
            powiem...zycie jest ZAJEBISTE czy jest facet czy go nie ma...tylko
            obudz sie, bo juz najwyzsza pora


            --
            "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
            -Tak, skończył się rozwodem"
            sygnaturka wykradziona smile
            • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 16:24
              no właśnie, musze jakos się otrząsnąc. nie wiem ile to potrwa. na razie tego nie
              widzę. Wczesniej, jak rozstaliśmy się na 3 lata i potem wrócił, to jeszce po
              tych trzech latach przezywałam to rozstanie i tęskniłam! Choć niby byłam
              zakochana w kims innym i nawet w związku przez rok.I własnie ta perspektywa mnie
              przeraza.Może jakaś hipnoza? No nie wiem.
              • to.ja.kas Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 16:49
                Kochana a czy Ty jakbys sobie odpusciła to czy miałabys wrazenie, ze
                go opusciłas i zdradziłas? Moze Ty sobie stawiasz jako obowiazek
                cierpiec i walczyc o tego casanove od siedmiu bolesci co to za niego
                zapłac i obsłuz???
                Bo my kobiety czasem tak mamy, ze jakbysmy sobie odpusciły to
                czułybysmy sie jak zdrajczynie i ladacznice
                --
                "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
                -Tak, skończył się rozwodem"
                sygnaturka wykradziona smile
                • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 17:10
                  hm, nie wiem czy to kwestia tego. Ja go sobie wbiłam za mocno do głowy. Był jak
                  moja rodzina.W nim zakochalam się najbardziej ze wszystkich. Wcześniej trudno mi
                  było się zaangażować. Z nim najlepiej się dogadywałam i rozumiałam,
                  współodczuwałam. On ma dwie strony medalu. czasem myślę,ze go nie wyrzucę już z
                  serca i to nie przeraża, ze juz nie będziemy razem. Moze właśnie on, bo był
                  trudnym facetem, z problemami, bo kiedyś pił, bo uciekał, nie umiał za bardzo
                  okazywac uczuć. A ja ojca nie miałam.Mój ojciec był wiecznym chłopcem, zresztą
                  ginekologiem z pociągiem do pielegniarek.Był obcym panem dla mnie, niedostępnym.
                  Moze tez taki był troche dla mnie S.
                  • jasminowo Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 17:26
                    Jest taka opcja - co do powodów dlaczego ten a nie inny. Chcesz
                    wiedzieć? Idź pogadać z terapeutą, nie raz, nie dwa ale na porządną
                    terapię i rozkminisz to wszystko porządnie.
                    --
                    "Ja to ja Ty to Ty. Ja nie jestem po to, żeby spełniać Twoje
                    oczekiwania, Ty nie jesteś po to, żeby spełniać moje. Jeżeli się
                    spotkamy to wspaniale, jeżeli nie, to trudno..."
          • magdajeden Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 18:58
            hmm, nie moglam sie powstrzymac. cóż za analogia.
            jest takie powiedzenie, że jak ci jedna osoba mówi, ze jestes koniem to ją
            wyśmiej, jak dwie to tez pusc je na drzewo, ale jak wiecej osób próbuje wmówic
            ci, ze tym koniem jestes to warto przejsc sie do weterynarza.


            juz sie nie wtrącam, słowo. na wszelki wypadek nie bede czytac nawet wątku, bo
            znowu sie okaze, ze jestem toksyczna.
            --
            <m4tt> wiesz.. 67% dziewczyn nie uzywa mozgu
            <funky_girl> ja naleze do tych 13 %
            • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 19:06
              no to o tobie wlasnie mowi wiele osób, ze jestes tym koniem, a widzisz się tylko
              jako matka teresa. Moze psycholog cię upewnia w tym, bo tak przedstawiasz różne
              rzeczy o sobie. Ale ta wasza Maciocha powiedziała mi kilk arzeczy ciekawych, do
              czego byłam wam potrzebna.Ona nie jest tak złosliwa i nie leczy swoich
              kompleksów krytykując innych. Ojej, nie moge już kontynuować mojego wątku, bo
              trafiłam na zakłamaną dawną pseudoprzyjaciółkę.
              • magdajeden Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 19:33
                ha ha ha. chodzisz z moją mamą na terapię do mojej bylej psycholog??
                jedno ci powiem, weszłam do watku przypadkiem, lubie czytac to forum, bo pomaga
                mi spojrzec pod róznymi kątami na moje małżenstwo. przeczytałam twoj wątek i mi
                sie z tobą skojarzyl, jakbym wiedziala, ze to ty, w zyciu bym sie nie odezwała,
                bo spodziewałam sie (skądinąd słusznie), ze zalejesz mnie jadem.
                ale skoro juz weszłam i zaczełas na mnie pluc to może łaskawie przynajmniej nie
                bedziesz w smieszny sposob mnie wypraszac.
                PS ja wdziecznosci nie oczekiwałam, chciałam pomoc i zrobiłam to w sposob jaki
                wydawał mi sie najlepszy, byc moze dawanie ci dachu nad głową, odizolowywanie od
                toksycznej matki i wspomnien o facecie, ktory cie tłukł, wożenie, zmuszanie do
                wstania z łóżka, wyjscie z depresji, rozpoczęcia pracy, było złe i błędne. byc
                moze. ale wtedy wydawało mi sie, ze to najlepsze rozwiązanie, które zresztą
                dawało pozytywne efekty.
                moja toksycznosc pewnie objawiła sie tym, że nie zgodziłam sie, żebys
                zamieszkała ze mną w kolejnym domu, pewnie w tym, ze przeszkadzał mi twój kot
                demolujący mi mieszkanie i odwazyłam sie ci to powiedzieć. a moze w tym, że
                powiedziałam ci co sadzę o twojej mamie. niestety zarówno twoja jak i moja mama
                sa osobami toksycznymi, ale ja sie od swojej uwolniłam emocjonalnie a ty ze
                swoją jestes połączona nierozerwalną pępowiną. moja mama sie na mnie obraziła
                (nawet nie wiem dlaczego) wiec spędza samotnie świeta na własne zyczenie (gdyby
                byla takim dobrym człowiekiem to pewnie mialaby z kim spędzic swieta. ja nie
                jestem Matką Teresą, żeby opluta nadstawiac drugi policzek). tematem wątku był
                twoj problem po kolejnym odejsciu S wiec nie rozumiem jakim prawem wyciągnełas
                tu publicznie moje prywatne sprawy?
                to, jak opisujesz S tutaj w wielu przypadkach można idealnie dopasować do twojej
                osoby. oboje działacie według schematu DDRR wychowywanych przez zaborcze matki
                (szczegolnie ty, bo jego na tyle nie znam) i poki sobie tego nie uswiadomicie,
                zadne forumowe rady na dłuzszą mete nie pomogą.
                nie prowokuj moich odpowiedzi obrażaniem mnie, to nie bede sie wypowiadała, bo
                wcale nie mam ochoty psuc sobie nastroju wracaniem do tematu sprzed kilku lat.
                a, i masz skłonnosci do nadinterpretacji, mówiąc "wszyscy ludzie" masz na mysli
                siebie i moją mame? eee, reszta osób w moim otoczeniu jakos nie narzeka na mój
                charakter.
                --
                <*>
                <jurek> slucham glosno muzyki i mam w dupie walenie sasiada
                <pawel> to twojemu sasiadowi zmiescil sie walen w domu?
                • zelatynka Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 19:40
                  na zakonczenie: to ty pierwsza oblałaś mnie jadem i tez pomyślałam,ze skoro
                  wywlekasz ty moje sprawy, to odwdziecze się tym samymn. I nie porównuj mojej
                  Mamy do swojej. Bo nigdy od swojej z tego co mówiłaś nie zaznałaś tyle miłości i
                  poświęcenia , co ja od mojej. A zerwałam z tobą kontakt, bo ją obraziłaś.
                  Zresztą wszystkich wtedy obrazałaś i atakowałaś z najbliższego otoczenia.Byłam w
                  szkoku własnie ile w tobie jadu było. Też ci pomogłam nie raz w kryzysach, nie
                  zapominaj o tym i przejmowałam się ratowaniem waszego małżeństwa i nie raz
                  okazałas się fałszywa, gadałam i z nim i z tobą, jak mieliście kryzys. Więc
                  znikaj stad, bo jeżeli byś była w porządku, to byś włąśnei ty w tym momencie i w
                  tym wątku nie zalewała mnei swoim jadem. A jestem tez pewna, ze wiedziałaś ,ze
                  to ja. Ja cie od razu poznałam po złośliwej wypowiedzismile.
      • jasminowo Re: czy on w ogole byl kiedys taki, jakiego kocha 10.08.07, 17:22
        zelatynka napisała:

        Ale bardzo się czuję niesprawiedliwie teraz oceniana. Jak mowi,ze go
        > nie kochałam, ze nic z siebie nie dawałam.
        mnie szlag trafia, ze on nie widział ile mu dawałam
        i teraz zwala na mnie, ze
        > nie czuł się kochany. Paranoja. Ni emogę tego odpuścic, bo to
        takie dla mnei
        > krzywdzące. Tak niesprawiedliwe.

        Znam to - wiem jak boli - ale nie przekonasz go. Zapamietaj to, że
        on musi wierzyć w to, ze go nie kochałaś żeby móc jakość wyjść z
        tego związku. Gdyby wierzył, ze było inaczej - byłoby inaczej...
        Taka obrona siebie, mechanizm oczywisty.... Co nie zmienia faktu, że
        TY go kochałaś a on faktycznie mógł się nie czuć kochany...
        Mnie jak uderzenie w twarz zabolało stwierdzenie, że w życiu nie
        czuł się tak kochany jak teraz przez obecną partnerkę. Tylko, że ja
        WIEM, że go kochałam i nie potrzebuję jego potwierdzenia, że tak
        właśnie było. Rozdziel swoje uczucia od jego.
        --
        "Ja to ja Ty to Ty. Ja nie jestem po to, żeby spełniać Twoje
        oczekiwania, Ty nie jesteś po to, żeby spełniać moje. Jeżeli się
        spotkamy to wspaniale, jeżeli nie, to trudno..."
        • chalsia Swięta prawda 11.08.07, 01:47
          > Znam to - wiem jak boli - ale nie przekonasz go. Zapamietaj to, że
          > on musi wierzyć w to, ze go nie kochałaś żeby móc jakość wyjść z
          > tego związku. Gdyby wierzył, ze było inaczej - byłoby inaczej...
          > Taka obrona siebie, mechanizm oczywisty..

          amen
          --
          Większość ludzi to ssaki.
    • zelatynka na zakonczenie :) 10.08.07, 19:29
      Dziękuję Wam za wypowiedzi, skopiuję je sobie i będę czytać czasem.Już wam nie
      będę smęcic, bo w jednym niektórzy maja rację. Mogę sobie wytłukiwać go z głowy
      , a on i tak nie chce na razie wyjsc. Chyba zaakceptuję to, ze na razie nie będę
      szczęśliwa, a moze nigdy. Że może nigdy się nie zakocham w nikim innym tak
      bardzo. Nie kazdy musi być szczęśliwy, prawda?
      • alexdelpierrro Re: na zakonczenie :) 11.08.07, 02:44
        zelatynka napisała:

        > Dziękuję Wam za wypowiedzi, skopiuję je sobie i będę czytać
        czasem.Już wam nie
        > będę smęcic, bo w jednym niektórzy maja rację. Mogę sobie
        wytłukiwać go z głowy
        > , a on i tak nie chce na razie wyjsc. Chyba zaakceptuję to, ze na
        razie nie będ
        > ę
        > szczęśliwa, a moze nigdy. Że może nigdy się nie zakocham w nikim
        innym tak
        > bardzo. Nie kazdy musi być szczęśliwy, prawda?

        zakochasz sie szybciej niz ci sie wydaje, sęk w tym ze tego nie da
        się zaplanowacsmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka