Czy byly maz moze mnie wyrzucic z mieszkania ? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czy byly maz moze mnie wyrzucic z mieszkania(on jest wlascicielem)
    na bruk? Maz znecal sie nade mna psychicznie,poczatkowo mowilam to
    przyjaciolce-potem juz nikomu.Nie ma zadnych sladow na to-nic nie
    zglaszalam(moj blad),jutro planuje zadzwonic na blekitną linię celem
    dowiedzenia sie o jakieś osrodki dla kobiet.Wielokrotnie odgrazal
    sie,ze wyrzuci mnie z mieszkania.Mamy podpisana intercyze-ja w
    mieszkaniu jestem tylko zameldowana.Cierpie na przewlekla
    depresje,wiec nie pracuje (tylko wolontarystycznie w jednej
    fundacji,gdzie nie dostaje zadnego wynagrodzenia rzecz jasna)-maz
    wiedział o depresji przed slubem i o mojej probie samobojczej swego
    czasu.Odgraza sie,ze nie dostane ani grosza-jest ustosunkowany i
    wiem,ze w sadzie ze swoimi prawnikami zrobi ze mna co
    zechce.Najbardziej jednak obawiam sie,ze zostane bez lokalu-moj
    ojciec jest alkoholikiem-tam na pewno nie wroce (to ostatnie miejsce
    zameldowania przed slubem-po slubie sie z niego wymeldowalam do
    mieszkania meza)-czy on ma prawo mnie wymeldowac "donikad?
    Obawiam sie (moze to glupio zabrzmi) o moje zwierzeta,ze bede je
    musiala zostawic lub oddac(maz nigdy za nimi nie przepadal).
    Nie wiem czy w schroniskach lub hostelach dla kobiet,moge byc ze
    zwierzetami(2 sztuki,zaszczepione,zadbane,zdrowe).
    Jezeli to bedzie mozliwe pojade do takiego osrodka nawet jutro.
    • to nie takie łatwe wymeldować kogoś, nie zostaniesz na bruku ale
      Twoje życie do najłatwiejszych nie będzie należć. Twój mąż może
      jedynie złożyć wniosek o administracyjne wymeldowanie Ciebie, pod
      warunkiem, ze przez 6 miesięcy nie będziesz przebywać w mieszkaniu,
      nie ma innej mozliwośći, jestem w podobnej sytuacji więć troche
      orientowaąłm się w moich prawach...głowa do góry nie jest tak
      źle...pozatym w każdym większym mieście są stowarzyszenia i fundacje
      z darmowymi poradami prawnymi, najważniejsze to nie załamywać się bo
      ąż tak zła twoja sytuacja nie jest. Zrób sobie plan i realizuj go,
      najpierw zatroszcz się o prace, potem rozglądni się za miejscem dla
      siebie i zaczni żyć! Powodzenia!
    • wymeldować Cie sam nie może, nie wiem jednak jakie jest stanowisko w momencie
      kiedy macie intrcyze, z drugiej strony to nie jest ludzkie, ze wiedzial o
      syta\uacji a teraz takie kwiatki.
      pomysl o sobie i swoim zdrowiu.
      ----------------
      gg 1036427 smile
    • Jeśli jesteś zameldowana i mieszkasz w tym mieszkaniu, to teoretycznie niewiele zgodnie z prawem może Ci zrobić. Ale zatruć Ci życie może napewno.

      --
      Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.

      • Martyna musi liczyć się z tym, że jako właściciel mieszkania może po
        prostu zarządać od niej czynszu za to mieszkanie.
        A jak ona nie ma środków do życia, może być ciężko.
        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
        jest z głupcami.
        • Oczywiście, że może zarządać. Jednak samo niepłacenie tego czynszu niewiele zmienia sytuację. Bo i tak musiałby wnieść sprawę do sądu dostać nakaz opuszczenia lokalu, znaleźć lokal zastępczy, do którego mógłby ją wyprowadzić. To wszystko nie jest proste. Niestety może się uciec do dużo prostszej i skuteczniejszej metody jaką jest zatruwanie życia lokatorowi.



          --
          Kobieta nie wie czego chce,
          ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
    • Bardzo Ci współczuję rozwodu i całej sytuacji. Ale - to jego mieszkanie i w związku z tym jest logiczne, że będzie próbował Cię w końcu ze swojego mieszkania usunąć. Jak zawsze - lepiej się dogadać, że np. opuścisz mieszkanie w jakimś sensownym terminie, oraz skupić na podziale majątku, ew. na orzeczeniu rozwodu z jego winy (albo alimentów na siebie). Nie ma sensu trzymać się lokalu za wszelką cenę, jeśli będzie chciał, obrzydzi Ci życie skutecznie.
    • Co do lokalu to odgraża sie,że po prostu je komus sprzeda(z
      lokatorem czyli ze mna)- i ten ktos juz sie bedzie o to martwil.
      Na razie nigdzie nie dzwownilam-mam taka nerwice po wczorajszej
      nocy,ze nawet nie bylabym w stanie sie normalnie wyslowic.
      Chcialabym znalezc jakies schronisko dla kobiet,gdzie jest raczej
      normalnie,a nie np.jakies alkoholiczki lub cos.
      Na razie chce sie umowic z prawniczka o separacje.
      Rozwod z jego winy chyba nie jest mozliwy-nikt nie wie,jak w
      stosunku do mnie sie zachowywal-przemoc psychiczna nie zostawia
      sladow,a byl na tyle sprytny,gdy podczas awantury podjudzal mnie,a
      potem gdy juz nie moglam wytzrymac nagrywal to co do niego mowilam(i
      to nie kryjac tego wprost przeciwnie-smiejac sie przy tym)-bardzo
      zaluje,ze nie mam oparcia w rodzicach-gdyby tak bylo po prostu bym
      sie do nich przeprowadzila i tyle i od niego nic nie chciala.
      Jeszcze przed slubem byla taka sytuacja,ze nawet nie odwiedzil mnie
      po probie samobojczej w szpitalu(lezalam tam 7 dni)-ale to chyba nie
      liczy sie do "winy" bo bylo jeszcze przed slubem.
      • Aha. I jak dlugo trwa rozwod jezeli jedna ze stron nie chce sie
        zgdodzic na niego i utrudnia.Najlepiej by bylo gdyby rozwod trwal
        szybko,ale w tej sytuacji,gdy nie mam jeszcze gdzie sie podziac
        wolałabym go przedluzyc tyle o ile jest mozliwe(aby w miedzy czasie
        jakos zaleczyc moj stan psychiczny,podjac prace i znalezc jakies
        lokum)Dodam,ze meza stac na najlepszych w miescie adwokatow,ma dobra
        opinie,bo jego firma corocznie sponsoruje rozne akcje,domy dziecka
        itp.Ja jestem jego 3 zona,on 1 mezem(z pierwsza sie rozwiodl,gdy
        jego corka byla jeszcze mala,druga umarla na raka,co ciekawe
        twierdzi,ze obydwie byly alkoholiczkami,wiem na pewno,ze jedna z
        nich byla na pewno).Mam dobry kontkat z jego dorosla corka i chyba
        ona tez wie jaki on potrafi byc,ale nie bedzie przeciez przeciwko
        ojcu w sadzie.To ona byla u mnie w szpitalu po probie samobojczej-
        nie on.
        • martyna.kol napisała:

          > Aha. I jak dlugo trwa rozwod jezeli jedna ze stron nie chce sie
          > zgdodzic na niego i utrudnia.

          Przy dobrej passie, to i 2-3 lata!
          Ale do handryczenia sie w sadzie trzeba mieć zdrowe nerwy, a Ty
          raczej nie masz mocnej psychiki.

          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
          jest z głupcami.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.