Dodaj do ulubionych

Czy byly maz moze mnie wyrzucic z mieszkania ?

14.08.07, 02:48
Czy byly maz moze mnie wyrzucic z mieszkania(on jest wlascicielem)
na bruk? Maz znecal sie nade mna psychicznie,poczatkowo mowilam to
przyjaciolce-potem juz nikomu.Nie ma zadnych sladow na to-nic nie
zglaszalam(moj blad),jutro planuje zadzwonic na blekitną linię celem
dowiedzenia sie o jakieś osrodki dla kobiet.Wielokrotnie odgrazal
sie,ze wyrzuci mnie z mieszkania.Mamy podpisana intercyze-ja w
mieszkaniu jestem tylko zameldowana.Cierpie na przewlekla
depresje,wiec nie pracuje (tylko wolontarystycznie w jednej
fundacji,gdzie nie dostaje zadnego wynagrodzenia rzecz jasna)-maz
wiedział o depresji przed slubem i o mojej probie samobojczej swego
czasu.Odgraza sie,ze nie dostane ani grosza-jest ustosunkowany i
wiem,ze w sadzie ze swoimi prawnikami zrobi ze mna co
zechce.Najbardziej jednak obawiam sie,ze zostane bez lokalu-moj
ojciec jest alkoholikiem-tam na pewno nie wroce (to ostatnie miejsce
zameldowania przed slubem-po slubie sie z niego wymeldowalam do
mieszkania meza)-czy on ma prawo mnie wymeldowac "donikad?
Obawiam sie (moze to glupio zabrzmi) o moje zwierzeta,ze bede je
musiala zostawic lub oddac(maz nigdy za nimi nie przepadal).
Nie wiem czy w schroniskach lub hostelach dla kobiet,moge byc ze
zwierzetami(2 sztuki,zaszczepione,zadbane,zdrowe).
Jezeli to bedzie mozliwe pojade do takiego osrodka nawet jutro.
Edytor zaawansowany
  • 14.08.07, 10:38
    to nie takie łatwe wymeldować kogoś, nie zostaniesz na bruku ale
    Twoje życie do najłatwiejszych nie będzie należć. Twój mąż może
    jedynie złożyć wniosek o administracyjne wymeldowanie Ciebie, pod
    warunkiem, ze przez 6 miesięcy nie będziesz przebywać w mieszkaniu,
    nie ma innej mozliwośći, jestem w podobnej sytuacji więć troche
    orientowaąłm się w moich prawach...głowa do góry nie jest tak
    źle...pozatym w każdym większym mieście są stowarzyszenia i fundacje
    z darmowymi poradami prawnymi, najważniejsze to nie załamywać się bo
    ąż tak zła twoja sytuacja nie jest. Zrób sobie plan i realizuj go,
    najpierw zatroszcz się o prace, potem rozglądni się za miejscem dla
    siebie i zaczni żyć! Powodzenia!
  • 14.08.07, 10:51
    wymeldować Cie sam nie może, nie wiem jednak jakie jest stanowisko w momencie
    kiedy macie intrcyze, z drugiej strony to nie jest ludzkie, ze wiedzial o
    syta\uacji a teraz takie kwiatki.
    pomysl o sobie i swoim zdrowiu.
    ----------------
    gg 1036427 smile
  • 14.08.07, 11:24
    Jeśli jesteś zameldowana i mieszkasz w tym mieszkaniu, to teoretycznie niewiele zgodnie z prawem może Ci zrobić. Ale zatruć Ci życie może napewno.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • 14.08.07, 11:42

    Martyna musi liczyć się z tym, że jako właściciel mieszkania może po
    prostu zarządać od niej czynszu za to mieszkanie.
    A jak ona nie ma środków do życia, może być ciężko.
    ---------------------------------------------------------------------
    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
    jest z głupcami.
  • 14.08.07, 11:46
    Oczywiście, że może zarządać. Jednak samo niepłacenie tego czynszu niewiele zmienia sytuację. Bo i tak musiałby wnieść sprawę do sądu dostać nakaz opuszczenia lokalu, znaleźć lokal zastępczy, do którego mógłby ją wyprowadzić. To wszystko nie jest proste. Niestety może się uciec do dużo prostszej i skuteczniejszej metody jaką jest zatruwanie życia lokatorowi.



    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • 14.08.07, 12:15
    Bardzo Ci współczuję rozwodu i całej sytuacji. Ale - to jego mieszkanie i w związku z tym jest logiczne, że będzie próbował Cię w końcu ze swojego mieszkania usunąć. Jak zawsze - lepiej się dogadać, że np. opuścisz mieszkanie w jakimś sensownym terminie, oraz skupić na podziale majątku, ew. na orzeczeniu rozwodu z jego winy (albo alimentów na siebie). Nie ma sensu trzymać się lokalu za wszelką cenę, jeśli będzie chciał, obrzydzi Ci życie skutecznie.
  • 14.08.07, 12:25
    Co do lokalu to odgraża sie,że po prostu je komus sprzeda(z
    lokatorem czyli ze mna)- i ten ktos juz sie bedzie o to martwil.
    Na razie nigdzie nie dzwownilam-mam taka nerwice po wczorajszej
    nocy,ze nawet nie bylabym w stanie sie normalnie wyslowic.
    Chcialabym znalezc jakies schronisko dla kobiet,gdzie jest raczej
    normalnie,a nie np.jakies alkoholiczki lub cos.
    Na razie chce sie umowic z prawniczka o separacje.
    Rozwod z jego winy chyba nie jest mozliwy-nikt nie wie,jak w
    stosunku do mnie sie zachowywal-przemoc psychiczna nie zostawia
    sladow,a byl na tyle sprytny,gdy podczas awantury podjudzal mnie,a
    potem gdy juz nie moglam wytzrymac nagrywal to co do niego mowilam(i
    to nie kryjac tego wprost przeciwnie-smiejac sie przy tym)-bardzo
    zaluje,ze nie mam oparcia w rodzicach-gdyby tak bylo po prostu bym
    sie do nich przeprowadzila i tyle i od niego nic nie chciala.
    Jeszcze przed slubem byla taka sytuacja,ze nawet nie odwiedzil mnie
    po probie samobojczej w szpitalu(lezalam tam 7 dni)-ale to chyba nie
    liczy sie do "winy" bo bylo jeszcze przed slubem.
  • 14.08.07, 12:33
    Aha. I jak dlugo trwa rozwod jezeli jedna ze stron nie chce sie
    zgdodzic na niego i utrudnia.Najlepiej by bylo gdyby rozwod trwal
    szybko,ale w tej sytuacji,gdy nie mam jeszcze gdzie sie podziac
    wolałabym go przedluzyc tyle o ile jest mozliwe(aby w miedzy czasie
    jakos zaleczyc moj stan psychiczny,podjac prace i znalezc jakies
    lokum)Dodam,ze meza stac na najlepszych w miescie adwokatow,ma dobra
    opinie,bo jego firma corocznie sponsoruje rozne akcje,domy dziecka
    itp.Ja jestem jego 3 zona,on 1 mezem(z pierwsza sie rozwiodl,gdy
    jego corka byla jeszcze mala,druga umarla na raka,co ciekawe
    twierdzi,ze obydwie byly alkoholiczkami,wiem na pewno,ze jedna z
    nich byla na pewno).Mam dobry kontkat z jego dorosla corka i chyba
    ona tez wie jaki on potrafi byc,ale nie bedzie przeciez przeciwko
    ojcu w sadzie.To ona byla u mnie w szpitalu po probie samobojczej-
    nie on.
  • 14.08.07, 13:00
    martyna.kol napisała:

    > Aha. I jak dlugo trwa rozwod jezeli jedna ze stron nie chce sie
    > zgdodzic na niego i utrudnia.

    Przy dobrej passie, to i 2-3 lata!
    Ale do handryczenia sie w sadzie trzeba mieć zdrowe nerwy, a Ty
    raczej nie masz mocnej psychiki.

    ---------------------------------------------------------------------
    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
    jest z głupcami.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.