Dodaj do ulubionych

i co dalej? -

18.05.08, 10:06
 Jestem samotną mamą nastolatka i
> studenta. Mąż odszedł do innej kobiety 10 lat temu. Teraz już z nią nie jest,
> założył nową rodzinę jeszcze z inną panią. W momencie rozwodu zostawił mi
> mieszkanie i auto - w zamian rozwód bez walki i orzekania o winie. Płacił i
> placi sumiennie - 500zł na dziecko. Gdy odchodził była to suma na jaką było go
> stać. Ja w momencie rozwodu nie pracowałam - to była wspólna decyzja - mąż
> wręcz nalegał bym była w domu. Po rozwodzie musiałam stanąć na nogi - zaczęłam
> pracę,skończyłam zaocznie studia, awansowałam. Zarabiam obecnie około 2,5tys.
> brutto. Mąż też jednak awansował i to znacznie. Wspinał się na kolejne
> szczeble kariery, osiągnął zawodowy sukces na ogromną skalę. Jego obecna żona
> też robi ogromną karierę. Ich wspólne dochody sięgają kilkudziesięciu tysięcy
> złotych miesięcznie. Na dzieci wciąż płaci po 500zł. - starszemu do ręki
> (studiuje w innym mieście), młodszemu do moich rąk. Bywają u niego i jego
> nowej rodziny regularnie, dostają tam prezenty, ubranie, gadżety, nawet
> jedzenie na takim poziomie, na który mnie nigdy nie będzie stać. Na wakacje
> też wyjeżdżają z nową rodziną ojca - alpy francuskie, Malediwy, Dominikana,
> czy weekendy w luksusowych hotelach w Polsce czy w Europie. Ja nie mogę
> zaoferować nawet dziesiątej części tych atrakcji. Nawet na remont mieszkania
> nie bardzo mnie stać (powoli coś robię "metodą gospodarczą" ale nie mam szans
> dorównać willi ojca), samochód stareńki, a wakacje w "kwaterach" nad morzem i
> "z ołówkiem w ręku". Oni to widzą, ostatnio usłyszałam od młodszego, że u ojca
> jest lepszy świat. Zabolało. (…wink Rozmawiałam z ex o podwyżce alimentów. Powiedział, że jak
> wystąpię do sądu to natychmiast utnie wszelkie dodatkowe płatności i nie kupi
> im nawet gumy do żucia. Mam dylemat - w końcu ojciec wywiązuje się, jest
> dobrym ojcem ale oni mieszkają tu - w odrapanym, maleńkim mieszkaniu ze
> starymi meblami, jeżdżą starym autem, jedzą to na co mnie stać, tam są od
> święta. Wciąż też ja jestem ta zła - co nie daje, oszczędza, nie ma, zaczynają
> chyba mną gardzić i wstydzić się, że tak żyją (małe miasto, prowincja). Ja nie
> mam szans konkurować z jego stylem życia, on jest supertatą z lepszego świata,
> z gestem, ja kutwą dla której nowe spodnie to wydatek. Waham się czy wystąpić
> o zwiększenie alimentów czy nie.
Ojciec dochodów się nie wypiera. Jest znany w swoim środowisku, czasem nawet
pokażą go w gazetach czy tv. Dla dzieci jest dobry - tyle, że "z doskoku",
akcyjnie. Muszą wpasować się w jego i jego żony "grafik". Na przykład od kilku
lat nie spędziłam z chłopcami świąt - oni wtedy właśnie wyjeżdżają na wakacje -
jak mówią wtedy mają wolniejsze terminy zawodowe, no i uciekają od polskiej,
"przaśnej" tradycji obżarstwa i telewizoromanii. Jest mi strasznie przykro ale
co mam zrobić - zabronić?! Ja im Malediwów czy Alp Francuskich nigdy przy moich
dochodach nie zapewnię. Ubrania i buty kupują też akcyjnie - ot są w sklepie, to
moim też kupią. Zabrać pozwalają, więc w domu jest mix - sandały za 500zł i
adidasy za 60zł. Dla stóp dzieci byłoby lepiej żeby były dwie pary za 200...
Ojciec, a przede wszystkim jego żona, komentuje też to, że jestem biedniejsza.
Kiedyś młodszy syn wrócił z wakacji z walizką nowych ubrań, mimo, że dałam mu
wszystko co potrzeba - powiedział, że Dorota powiedziała,że wstydzi się z nim
jechać do takiego ośrodka z jego ciuchami i pojechała kupić. Komentując przy tym
moją niezaradność i skąpstwo. Tyle, że potem mają swoje ważne sprawy i
zapominają o dzieciach. A zapłacić trzeba - a to za komitet, a to za książki, a
to za wycieczkę, a to za basen. A potem komentarze: "co to nawet karnetu na
basen Ci nie kupi?". No i bacznie obserwują jak ja wyglądam. Umalowana - znaczy
zamiast karnetu kupiła cienie i od razu komentarz do dzieci - że się źle
gospodarzę. W moim miasteczku mieszka matka exa i cały czas czuję jej "oddech".
Zagląda do mnie do chłopców a przy okazji do lodówki - czy jest jedzenie. To
upokarza. Nawet jak by chłopców chcieli wziąć (w co wątpię), to ja bym się bała
czy ich dopilnują - między konferencją, sympozjum a podpisywaniem kontraktu.
Mają zresztą własne dzieci, chowane właściwie przez całodobowe nianie i
gosposie. Poza tym mam oddać bo jestem biedniejsza? Przecież ja ich kocham! O
alimenty pytam nie dlatego, że chcę dla siebie - chcę dla nich tylko bardziej
systematycznie no i czasem na bardziej przyziemne potrzeby niż play station 2.
Boję się jednak, że jak ex się zaprze to zatrudni prawników, rozpocznie walkę a
chłopcom nic nie da. Zależy mi na ich dobru - stąd wątpliwości.

Kochają mnie, mamy dobry kontakt. Ojca też
kochają, podziwiają, lubią jego żonę, uważają ją chyba za jakiś
wzór, ikonę nowoczesnej kobiety, ja jestem zwykła mama. Co do
teściowej to robi to niezauważenie, a potem od dzieci słyszę, że u
ojca komentowane są jogurty z biedronki i jakie mam kosmetyki w
łazience (nie daj boże jak krem dla mnie za 20zł). Mówię im
otwarcie, że mnie nie stać. Niby rozumieją ale widzę żal. Ostatnio
ojciec zaproponował im swój stary telewizor - wymieniał na plazmę.
Wzięłam - był parę razy lepszy niż nasz ale czułam się z tym źle -
jakbym zjadała resztki z pańskiego stołu. Ostatnio też wyjeżdżali do
Egiptu - w czasie roku szkolnego. Nie zgodziłam się na wyjazd
małego - koniec szóstej klasy to nie przelewki, a on sporo chorował
i opuszczał. No i kto był ten zły a kto dobry? A potem okazało się,
że jeśli nie doceniam, to na wakacje na obiecany przez ojca obóz
językowy młody pojedzie jak dołożę przynajmniej 30%, bo nie szanuję
jego gestów. A ja nie mam z czego dołożyć. I jeszcze komentarze, że
do lekarza nie chodzę prywatnie i leków immostymulujących nie
kupuję. Poszli oni, kupili, ale co się młody z bratem nasłuchali o
nizaradnej i skapiącej mamusi to ich. Zbieram się wystąpić o tę
podwyżkę ale - z drugiej strony - dzieci moga mieć żal, jak ex
rzeczywiście groźby spełni. (…wink, ale niestety gotówka daje
wygodę i oni za nią tęsknią. Tam pani do sprzątania i prasowania -
tu trzeba swój pokój odkurzyć, tam mają pokój z antykami (naprawdę)
i własnym kinem domowym tu - meble nie pierwszej młodości itd.
Ostatnio łodszy mi opowiedział - bez złośliwości, że Dorota mu
tłumaczyła, że trzeba zdrowiej gotować - więcej ryb, chudego mięsa,
mniej zup, pierogów, że naleśniki niezdrowe. No i co miałam
odpowiedzieć. A i konno powinien jeździć, to rozwija. Boję się, że
ich stracę.
(…winkKtóraś z was pytała skąd
wiem - początkowo chłopcy, zwłaszcza młodszy bezwidnie albo nie
rozumiejąc intencji po prostu je przekazywał, opowiadając jak było u
taty. To nie są grubiańskie uwagi, raczej zaowalowane komentarze,
przytyki. Tłumaczę sobie, że on ich po prosu do końca nie rozumiał
tak jak dorosły. Przykład? Kiedyś mały opowiadał żonie swojego ojca,
że nie pojedziemy nigdzie na wakacje bo musimy oszczędzać na remont
kuchni, usłyszał radę, że ludzie zapobiegliwi i gospodarni to
starają się więcej zarobić a nie więcej oszczędzić, na dzieciach
zwłaszcza. No i mi tą mądrość przekazał. Innym razem, gdy robili
razem zakupy w jakimś drogim sklepie zdziwił się cenie serka czy
jogurtu, przekazał mi potem, że tylko ludzie wyjątkowo skąpi
zwracają uwage na takie szczegóły i jeszcze dzieciom to przekazują.
Przy tych ciuchach przekazał wiernie, że "Dorota powiedziała, że
wstydzi się jechać ze mną do TAKIEGO hotelu w takich ciuchach" i
poprosiła, żeby mamie przekazał, żeby tak na dzieciach nie
oszczędzała. Rozumiecie - zrobiła to dla jego dobra, bo o niego dba.
Do dziś mi ta rozmowa dźwięczy w uszach. A, że hotel rzeczywiście
był podobno "super mamo, super, nawet sobie nie wyobrażasz jakie tam
były baseny", to przyjął za prawdę, że jego t-shirty tam nie pasują.
Z kolei p
Edytor zaawansowany
  • nangaparbat3 18.05.08, 10:08
    Do dziś mi ta rozmowa dźwięczy w uszach. A, że hotel rzeczywiście
    był podobno "super mamo, super, nawet sobie nie wyobrażasz jakie tam
    były baseny", to przyjął za prawdę, że jego t-shirty tam nie pasują.
    Z kolei przy lekarzu usłyszeli, że "tylko nieudacznicy tłumaczą
    własną niezaradność i lenistwo przez warunki, biedę czy brak
    możliwości". Zawsze dużo rozmawiamy po ich powrocie od ojca, nie
    mamy tematów tabu, spytałam ze dwa razy, szczególnie starszego czy
    go te uwagi nie bolą. Bolą. Nie odezwie się, bo ojciec to Ktoś, a
    poza tym to "mamo oni mają swoje jazdy jak każdy, ale w ogóle sa w
    porzo, no i kurcze widziałaś kobietę w wieku Doroty, żeby Prezesem
    była i szefową jakiejśtam Rady Programowej i w Radzie Nadzorczej
    jakiejśtam spółki?" Po tej rozmowie już nie dopytuję jak coś
    przemilczają, domyślam się po prostu. Mój ex to człowiek z silnym
    charakterem, dominujący, jego żona też. Chłpocy trochę sie ich boją,
    na pewno szanują. Oni dla dzieciaków są dobrzy, nigdy chyba nie
    słyszałam żeby macocha czy ex zrobili im poważną przykrość. Wiem
    jednak, że ex uwielbia to poczucie władzy - dam albo nie dam i na to
    na co chcę, a wy mi dziękujcie, klękajcie narody oto JA. A ta jego
    Dorota też ego ma rozbudowane potęznie. Wpajaja w dzieci, że
    wszyscy, łącznie z nimi należą do elity, a ja to jakis motłoch,
    który potrafi w Biedronce jogurty kupować. W BIEDRONCE. Ech...
    Przepraszam rozpisałam się.
    Jeszcz raz dziękuje za odpowiedzi. Pod ich wpływem dużo dziś
    myślałam (chłopcy z ojcem w Berlinie -jakieś zakupy, potem opera).
    Doszłam do wniosku, że macie sporo racji. Chyba po części
    przegrałam. Wyszłam za exa zaraz po maturze, był moim pierwszym
    poważnym chłopakiem, a ja jego dziewczyną. Do ślubu szłam dziewicą
    (tak, tak to się wtedy jeszcze zdarzało), zaraz po ślubie ciąża,
    pierwszy syn. Mąż wtedy nie chciał żebym pracowała, zabraniał,
    tłumaczył, że on zarobi - też był wtedy gó..arz - ledwie dwa lata
    starszy. Potem trzy poronienia, miałam już fobię seksu. Zresztą tu
    się nam zupełnie nie ułożyło. Zaczęłam mieć wtedy podobne uczucia
    jakie teraz opisuje agapaws - że boga za nogi trzymam. Ja ledwie
    matura, on kolejne studia, interesy, firmy. Wreszcie drugi donoszony
    syn. Wtedy znalazł sobie starszą o prawie 9 lat mentorkę. Jeszcze w
    ciązy (to już teraz wiem) mnie z nią zdradzał na potęgę (w sądzie mi
    wykrzyczał, że wreszcie zobaczył co to super seks). Jak młodszy miał
    dwa lata odszadł - wcześniej nic nie wiedziałam, nie mogłam się
    nawet przygotować mentalnie - po prostu z dnia na dzień sie
    wyprowadził. Miałam prawie 30 lat, maturę, dwoje małych dzieci i
    zero doświadczenia zawodowego. Musiałam dać radę. Poszłam do pracy
    (byle jakiej), na studia zaoczne, do lepszej pracy. Jednocześnie
    chowałam chłopców, sprzątałam, gotowałam, prałam i próbowałam się
    podnieść z szoku i zacząc o sobie myśleć inaczej niż "kuchta bez
    ambicji", nie wierzyłam, że się jeszcze komuś mogę podobać, że
    jestem coś warta. Nie znalazłam już nikogo (w sensie partnera) nie
    miałam czasu, ochoty, odwagi. Miałam naprawdę mało czasu na
    wszystko. Myślę teraz, że może rzeczywiście za bardzo się skupiłam
    na zapewnieniu im bytu i codzienności. Moze powinnam więcej im
    czytać, chodzić do teatru czy kina. Nie wiem. Wiem, że jak czytam
    agapaws - nie tu, w innym topicu - to jakbym siebie sprzed kilku lat
    czytała. Mąż potem zresztą odszedł od tej kobiety. Po kilku latach
    ożenił się z Dorotą. Gwiazdą po prostu, zadbaną, bogatą, piękną,
    wykształcona jak cholera, robiąca miedzynarodową karierę. Ja wciąż
    przegrywam, on wygrywa. Boję się, że tak juz zostanie.


    --
    Wszystko da sie wyrazic słowami, tylko nie żywą prawdę. Ionesco
  • tricolour 18.05.08, 10:17
    ... niepotrzebnie porównywać swoje życie do innego. Zawsze jest ktoś bogatszy (i
    wydaje się, że przez to szczęśliwszy, a nie wiadomo) i zawsze jest ktoś biedniejszy.

    Nie mam ciągotek do porównywania, a jeśli już to są dla mnie inspiracją.
  • nangaparbat3 18.05.08, 10:22
    tricolour napisał:

    > ... niepotrzebnie porównywać swoje życie do innego. Zawsze jest ktoś bogatszy (
    > i
    > wydaje się, że przez to szczęśliwszy, a nie wiadomo) i zawsze jest ktoś biednie
    > jszy.
    >
    > Nie mam ciągotek do porównywania, a jeśli już to są dla mnie inspiracją.

    Tu w ogóle nie chodzi o pieniadze. Pieniadze są tylko narzedziem.
    --
    Wszystko da sie wyrazic słowami, tylko nie żywą prawdę. Ionesco
  • manderla 18.05.08, 10:24
    Mnie ciarki przeszły... Przerazająca postawa exa, nie fair, chamska
    bym powiedziała. Facet sie dowartościowuje kosztem byłej żony, i
    jeszcze to robi poprzez dzieci. Szmata i głupi palant. Człowiek bez
    honoru.
    Na miejscu autorki to pewnie bym przeprowadziła powazną rozmowe z
    dziecmi (tym bardziej , ze dzieci małe nie są) i probowala pokazać,
    co jest w zyciu wazniejsze.

    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • tricolour 18.05.08, 10:29
    ... jeśli ktoś potrafi o sobie napisać "a ja to jakis motłoch,
    który potrafi w Biedronce jogurty kupować" to raczej podejrzewam postawę
    cierpiętniczą niż jaki-taki obiektywizm w opowieści.
  • manderla 18.05.08, 10:34
    Tez zwrocilam na to uwage, i co Nanga pisała, co sie stało, ze
    dzieci tak traktują matkę.
    Otóż wydaje mi się problemem jest, jak powiedzialeś, ta postawa
    cierpietnicza. Ale czy ot tak, dalo by się tę postawę zmienić
    samej..? Mozna oczywiscie stwierdzić fakt bycia cierpiętniczką i
    ofiarą, ale w jaki sposob ta kobieta ma wyjść z takiej sytuacji i
    poczucia niższości ktore ja przytlacza.?



    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • tricolour 18.05.08, 10:40
    ... to pikuś wobec rzeczywistych krezusów, których na świecie liczymy w tysiące.
    Biedak.

    Bohaterka opowieści jest bogata jak sam Bóg w porównaniu z miliardami na
    świecie, które nawet szmaciarskiego jogurtu z Biedronki nie mają i nigdy mieć
    nie będą.

    Myślę, że nasz bohaterka najzwyczajniej zazdrości, że eksmaż tak się wspiął.
  • manderla 18.05.08, 10:48
    tricolour napisał:

    > Myślę, że nasz bohaterka najzwyczajniej zazdrości, że eksmaż tak
    się wspiął.

    Nie odnoszę takiego wrażenia. Myslę że problem w tym, że jej ex
    kopie leżącego. Chce pokazac swoim dzieciom (a przy okazji przed
    swoją nexią), ze ich matka, a jego exzona jest nieudacznicą,
    niedorajdą, a on to jest gość. Popatrzcie dzieci drogie,- tak się
    żyje! A nie tak jak wasza matka! Wasza matka nic wam nie da, bo niby
    co wam moze dac!?
    Obrzydliwe.
    Tu nie chodzi o zazdrość. Ja w każdym razie tego tak nie odbieram.


    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • tricolour 18.05.08, 10:58
    Szkoda, że nie znamy zdania drugiej strony...
  • manderla 18.05.08, 11:01
    ...i stawianie drugiego rodzica w złym swietle.

    Szkoda, ze nie znamy opinii drugiej strony, owszem. Ale forum to
    takie juz jest. ktoś przedstawia historię - i jest to jego punkt
    widzenia.



    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • bozenadwa 18.05.08, 10:21
    Witaj nanga ,tez siedze na necie ,bo od wczoraj mysle o tym ,co
    napisal Mazur.I napisalam nowy watek .Nie umawiajac sie w niedzielny
    poranek zadalysmy mysle powazne tematy ,Ja jeszcze nie przeczytalam
    Twojego .Za chwile to zrobie ,tylko zorganizuje sobie tzw, wolna
    przestrzen,bo domownicy lataja i bez przerwy cos o de mnie
    chca.Pozdrawiam
  • nangaparbat3 18.05.08, 10:23
    Faktycznie, nie umawiałysmy sie, a wyszłosmile
    Na razie musze leciec, ale jeszcze dzisiaj przeczytamsmile
    --
    Wszystko da sie wyrazic słowami, tylko nie żywą prawdę. Ionesco
  • nangaparbat3 18.05.08, 10:21
    Kochani,
    chciałam wkleic link do wątku z Samodzielnej mamy (tytuł jakoś "alimenty inaczej (dłuuugie)", ale ppomyslałam, że moze tylko wypowiedzi Autorki, jak ktos chce i komentarze, są na Samodzielnej i na Macochach.
    Strasznie mnie ten wątek rabnął I nie chodzi o pieniadze, o złą wolę wątkowego exa, o niesłychane buractwo watkowej Next - to wszystko betka wobec postawy opisywanych dzieci.
    Co sie stało, że dorosły i nastoletni chlopak przełykają chamskie komentarze pod adresem swojej matki bez protestu, ze lubią, szanuja i podziwiają osoby, ktore tę matkę poniżają?
    Nikt z nas nie jest doskonaly i matka tych chlopcow na pewno też. Ale nawet najbardziej niedoskonalych bliskich bronimy, chronimy, nie godzimy się, by ich ponizano.
    Co sie właściwie stało?
    --
    Wszystko da sie wyrazic słowami, tylko nie żywą prawdę. Ionesco
  • z_mazur 18.05.08, 10:48
    Mają zwyczajny konflikt wewnętrzny, dwoje rodziców i potrzeba lojalności wobec każdego z nich.

    A myślę, że autorka tej opowieści popełniła błąd zgadzając się na szantaż męża, że jak wniesie o podniesienie alimentów to ojciec utnie synom dodatkowe nakłady.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • manderla 18.05.08, 10:51
    z_mazur napisał:


    > A myślę, że autorka tej opowieści popełniła błąd zgadzając się na
    szantaż męża,że jak wniesie o podniesienie alimentów to ojciec utnie
    synom dodatkowe nakłady.


    No właśnie. Ja bym zawalczyła. I to ostro. Tak , żeby exiowi piórka
    nieco zbledły.
    Tym bardziej , że szansa jest duża na wygraną.
    >


    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • tricolour 18.05.08, 10:56
    ... alimenty są na dzieci i dzieci dostają alimenty, co prawda niskie, ale za to
    rzeczowo wysokie.

    Przecież sąd nie zatwierdzi po 10 000 na łeb.
  • manderla 18.05.08, 10:58
    Tu nawet nie chodzi a alimenty, a nie o ich wysokość.
    Jak bym walczyła w takiej sytuacji, to o zasady. Przede wszystkim.
    Przeciwnika traktuje się jego bronią.
    Jak Kuba Bogu....


    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • tricolour 18.05.08, 11:03
    ... to matka ma takie same ręce jak ojciec. Zamiast sięgać może pracować.

    Jeśli "przeciwnika traktuje się jego bronią" to trzeba też mieć zasadę, że kto
    atakuje ten godzi się obrywać.
  • manderla 18.05.08, 11:09
    No z tego co autorka pisze, to ona nie neguje, ze ręce ma. Skończyła
    studia, podjela lepsza prace, wychowując w miedzyczasie dwojke
    dzieci. W czasie, kiedy ojciec robił kariere i szukal sobie nowej
    panienki, która mu zapewni nieziemski seks.

    Mąż atakuje, szantażując ją, więc powinien oberwac ta samą bronią.
    Może bardziej w prawne formy ubrane. Mówiąc o tej samej broni,
    miałam na myśli, że nie miałabym skrupułów o wystapienie do sądu o
    alimenty wyższe.
    chodzi tu o pewna postawę. jeśli np moj ex zabiera dziecko za
    granice, gdzie zyja w super hotelach, latają boeingami klasy
    bussines, to ja nie mam do niego zalu. ja sie ceisze, ze ja nie moge
    tego młodemu dać, ale dzieku ojcu, młody pozna kawałek świata.
    ALE, jeśli ex, mówiłby mojemu dziecku, że widzisz, ja cie i tu
    zabiore i tam, i kawał swiata ci pokaze, a twoja matka to sierota, i
    co najwyzej da ci pieniadze na aquapark raz w tygodniu,-noooooo,
    tego bym nie zdzierżała.



    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • tricolour 18.05.08, 11:15
    No i co by sie stało?

    Jakoś tak zauważam, że alimenty, to za mało. Dodatkowe atrakcje też za mało.
    Dobry kontakt ojca z dziećmi też za mało. Uczucie, o którym pisze autorka wątku,
    tez za mało.

    Gdyby ten wredny ojciec z jego Dorotką powiedzieli "matka dobrze Was wychowała,
    chwała jej za to" to by to była ta pełnia szczęścia?
  • manderla 18.05.08, 11:21
    Zaskoczyleś mnie tym pytaniem, bo nie stawałam przed takim wyborem
    i mam nadzieje, ze nigdy nie stane, jesli chodzi o relacje ex-
    dziecko-ja.
    Nie bede mówić, co bym zrobiła, bo nie wiem. Zalęznie od sytuacji.
    z tym że mam takie podejscie w zyciu, ze raczej staram się dziełać
    prewencyjnie, a nie czekać az problem nabrzmi. Aby uniknąć
    radykalnych rozwiązań.

    A co do "matka fajnie wychowała, i chwala jej za to". Nie.
    Wystarczy, by nie wypoiwiadac sie na temat matki w sposob
    nietaktowny (delikatnie mówiąc).

    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • tricolour 18.05.08, 11:31
    ... to ja o swojej byłem wypowiedziałem sie w ciągu ostatnich piętnastu lat tyle
    razy, że starczyłoby na podobnie długi post. Ale kiedy było ostatni raz i o co
    chodziło, to już nie pamiętam smile)

    I dlatego pytam, co jest ważne: czy relacje dzieci o ojcem?
  • manderla 18.05.08, 11:39
    tricolour napisał:

    >Ale kiedy było ostatni raz i o co chodziło, to już nie pamiętam smile)
    >
    > I dlatego pytam, co jest ważne: czy relacje dzieci o ojcem?

    Kazdy z nas cos tam mówi na temata exow swoich. Tez nagadałam
    swojemu nieraz, i tez nie pamiętam o co chodziło. Bo szybko
    zapominam smile

    Relacje dziecka z ojcem jak najbardziej wazne. Dlatego mówiłam o
    prewencji. Tak bym wychowała swoje dzieci, aby zagrywki w stylu "w
    tych ciuchach nie wypada isc tu i tam", to by dziecko mialo głęboko
    gdzies. I z powodu ciuchów, nie czuło by się gorsze. Bo znałoby
    swoją wartość, niezależnie od tego jak jest ubrany, i czy był na
    Malediwach czy w Bieszczadach. Nie robilo by to na nim wrazenia.
    Moje dziecko takie jest. Az mnie to martwi. W druga stronę z kolei.
    Bo w kalesonach by poszedł do teatru, i wcale by mu to nie
    przeszkadzało wink


    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • bozenadwa 18.05.08, 12:05
    tricolour napisał:

    > No i co by sie stało?
    >
    > Jakoś tak zauważam, że alimenty, to za mało. Dodatkowe atrakcje
    też za mało.
    > Dobry kontakt ojca z dziećmi też za mało. Uczucie, o którym pisze
    autorka wątku
    > ,
    > tez za mało.
    >
    > Gdyby ten wredny ojciec z jego Dorotką powiedzieli "matka dobrze
    Was wychowała,
    > chwała jej za to" to by to była ta pełnia szczęścia?
    Tri ja naprawde ,nie chce mowic ,ze Ty sie bawisz tutaj na
    forum .Ale chyba Ty sam nie wierzysz w to co piszesz .Jesli w to
    wierzysz ,a masz do tego prawo ,jestes wolnym czlowiekiem. Ale jesli
    Ty naprawde w to wierzysz co piszczesz TO ...Ja Ci
    wspolczuje .Naprawde.
  • manderla 18.05.08, 12:06
    bozenadwa napisała:

    > Tri ja naprawde ,nie chce mowic ,ze Ty sie bawisz tutaj na
    > forum .Ale chyba Ty sam nie wierzysz w to co piszesz .Jesli w to
    > wierzysz ,a masz do tego prawo ,jestes wolnym czlowiekiem. Ale
    jesli
    > Ty naprawde w to wierzysz co piszczesz TO ...Ja Ci
    > wspolczuje .Naprawde.


    Nie o to tu chodzi!!!!


    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • bozenadwa 18.05.08, 13:24
    manderla napisała:

    > bozenadwa napisała:
    >
    > > Tri ja naprawde ,nie chce mowic ,ze Ty sie bawisz tutaj na
    > > forum .Ale chyba Ty sam nie wierzysz w to co piszesz .Jesli w to
    > > wierzysz ,a masz do tego prawo ,jestes wolnym czlowiekiem. Ale
    > jesli
    > > Ty naprawde w to wierzysz co piszczesz TO ...Ja Ci
    > > wspolczuje .Naprawde.
    >
    >
    > Nie o to tu chodzi!!!!
    >
    > No to moze mi wyjasnisz o co chodzi ??? Nie uwazam sie za
    ograniczona osobe i troche rozumu mam .Skoro Ty sobie dajesz prawo
    do wlasnych opini ,Ja sobie rowniez daje takie prawo.A jesli
    uwazasz .ze czegos nie rozumiem ,lub rozzumiem inaczej ,niz Ty
    chcialabys,to prosze wytlumacz mi ,.Nie raz, po roznych zdaniach
    dochodzilysmy do porozumienia ,Tylko prosze ,ze obrazaj swojej
    mamy ,i mnie zarazem ,Bo to jest przykre,Ja Ciebie nie porownuje w
    sensie negatywnym z nikim .
  • manderla 18.05.08, 13:46
    bozenadwa napisała:

    > >
    > > No to moze mi wyjasnisz o co chodzi ???

    Przynajmniej próbowałam.

    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • tricolour 18.05.08, 12:11
    ... szczególnie gdy nie jest skierowana do Ciebie.

    Masz wredną postawę: nie odpisujesz na moje posty, które kierują do Ciebie, a
    włazisz na te cudze.
  • manderla 18.05.08, 12:18
    Bożena-Tri - miesznanka wybuchowa.

    A chciało sie tak fajnie podyskutować.
    Bożeno tylko, nie powiedz, ze Ci zatykam usta. Chodzi mi o wyrazanie
    opinii, a nie krtytykowanie innych za ich opinie.
    Mi sie moja matka zaraz przypomina, co jak cos sie jej nie podobało,
    to zaraz był tekst: bo Ty....tralala jestyes taka i owaka.
    Potem pomyślała dwie godziny, i znowu wuskakuje z tym samym tematem:
    bo TY jestes taka i owaka. Pomyślała, pomyślała, i znowu se
    wymysliła: bo TY jestes .....
    Grzała się do czerwoności.... z jednego powodu. I tak przez tydzien,
    dwa, miesiąc....

    Idę z psem.
    Szkoda.

    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • bozenadwa 18.05.08, 13:17
    Manderla nie bede tlumaczyla Tri dlaczego sie nie zgadzam ztym co On
    pisze ,poniewaz uwazam ,ze to nie ma sensu ,moze powstac w ten
    sposob watek na 100 wpisow .Tri jeszcze nie dal nikomu prawo do
    wlasnego zdania ,przynajmniej od kiedy ja tutaj jestem ,a za ten
    okres sie wypowiadam ,I dziwi mnie ,ze Ty ,ktora nie potrafilas
    powiedziec mi kto to jest ten kazdy ,zarzucasz mi niejesne
    wypowiedzi porownujac mnie drugi raz do Twojej Mamy .Nieladnie tak
    ciagle zle pisac o swojej Matce i to tak publicznie.Ja nie chce sie
    klocic ,ale dlaczego znowu ktos mi cos wmawia ??Ja tez teraz
    wychodze ,i dobrze ,bo sie zrobilo nieprzyjemnie ,ale jakos tak nie
    biore winy na siebie .I bardzo proesz mnie nie porownywac z
    nikim ,bo tak naprawde sie nie znamy .A ja uwazam sie za
    osobe ,ktora zawsze chetnie szuka porozumienia i stara sie wyrazac
    jasno swoje mysli.
  • manderla 18.05.08, 13:39
    bozenadwa napisała:

    > Manderla nie bede tlumaczyla Tri dlaczego sie nie zgadzam ztym co
    On pisze ,poniewaz uwazam ,ze to nie ma sensu ,moze powstac w ten
    > sposob watek na 100 wpisow .

    -Nie musisz tłumacz ani jego ani nikogo innego na tym forum. ale
    niestety to robisz. Nie odnioslas sie do jego wypowiedzi, tylko
    powiedzialas, ze mu wspołczujesz itp. jest to odnosnik bardzo
    osobisty, personalny, i sie nie mowi takich rzeczy.
    Chce do ciebie tylko przemówić: bronimy swoich racji na argumenty,
    anie oskarzając czy współczując komuś za to, ze ma taka, a nie inną
    opinię na jakiś temat. Znowuz powrocił w Twych ustach wątek, czy aby
    Tri sie nie bawi. Nieraz to prostował na rózne sposoby, ale jak
    widać na marne. Podstawa druga - ufaj czlowiekowi. Ty nie umiesz
    ufac, lecz próbujesz narzucic swój punkt widzenia, nie biorac pod
    uwagę, ze ktos inny może miec zupełnie inny charakter, inne
    dowsiadczenie zyciowe,, inne wartości. czy de facto, skreslasz od
    razu kogos, kto ma inną mentalność niż Ty.

    Tri jeszcze nie dal nikomu prawo do
    > wlasnego zdania ,przynajmniej od kiedy ja tutaj jestem


    - mi się akurat znim bardzo fajnie gada, i wielu innym osobom na tym
    forum również. Bo ja CHCĘ poznać inny punkt widzenia, i nie odsądzam
    nikogo od czci i wiary a priori.


    >>I dziwi mnie ,ze Ty ,ktora nie potrafilas
    > powiedziec mi kto to jest ten kazdy ,

    - Sorry, ale uznałam w pewnym momencie, że nie warto.

    >>zarzucasz mi niejesne wypowiedzi porownujac mnie drugi raz do
    Twojej Mamy .Nieladnie tak ciagle zle pisac o swojej Matce i to tak
    publicznie.

    - Niczego Ci nie zarzucam, probuję (próbowałam ile sił) wytlumaczyć
    Ci pewne rzeczy. Nie udało mi się. Widocznie mam naiwne podejscie do
    ludzi, bo mi się do tej pory wydawało, że z każdym można się
    dokadać. Tak w kazdym razie mi się w zyciu udawało.
    Pomyliłam się. Traktuję to jako nowe doswiadczenie zyciowe. Dziekuję
    Ci.

    Co do mojej matki. No wlasnie. osoba jedyna w moim 35 letnim zyciu,
    z którą się dogadać nie da. Pluję tu na forum na ten temat, bo jest
    to coś w moim zyciu, co mnie boli, bolalo i boleć będzie. Widzę, że
    nie tylko jaa mam (miałam) taki problem, a to znacząco rzutuje na
    moje zycie, i rzutowało na zycie mojej rodziny. Ponadto, to, co
    mówię na forum ,setki tysięcy razy mówiłam wprost jej w oczy, i
    mówić będę. Wiec w czyste karty gram. Nie lubie postawy dzieci,
    którzy na wszystko potakują i pozwalają z siebie chuchro robić. A
    sama ma takie podejscie, ze wole, aby mój syn przyszedł i powiedział
    mi "matko, zawalilaś to i tamto. Albo, nie tego oczekiwałem od
    ciebie", a nie, zeby miec falszywy autorytet u dziecka.


    <<<A ja uwazam sie za
    > osobe ,ktora zawsze chetnie szuka porozumienia i stara sie wyrazac
    > jasno swoje mysli.


    - ale zanim sie pojawiłaś w tym wątku, był tu spokój. Prowokujesz
    Tri znowu, zeby Ci po chamsku odpowiedział. Bo to, by miec później
    do niego żal i pretensje, że gra ludzkimi uczuciami, obraża Cie
    itd.itp. Taki oto lejtmotyw.

    Mam nadzieje, ze wytlumaczylam swoje stanowisko dogłębnie. W każdym
    razie, mogę sobie powiedzieć szczerze: przynajmniej próbowałam.



    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • bozenadwa 18.05.08, 14:04
    Manderla ja nie bede cytowala tego co napisalas i rozdzielala na
    czynniki pierwsze.Ale po pierwsze To co napisalas .ze probowalas mo
    cos wytlumaczyc ,ale sie nie dalo .Manderla PWybacz ,ja uwazam ,ze
    To Ty za wszelka cene usilujesz narzucic swoje zdanie.bezgranicznie
    Twoje zdanie.A ja mam pRAWO do wlasnego zdania.Zarzucilas mi .ze ja
    chce narzucic komus swoj punkt widzenie .Nie zgadzam sie
    absolutnie .Wrecz uwazam ,ze to wlasnie TY to robisz i nawet
    uciekasz sie do obrazania ,czy nawet do porownan ,o ktorych nie bede
    juz pisac ,bo to jest zenujace.I nie masz racji ,ze ja nie ufam
    ludziom,bo ufam ,i na poczatku nawet usilowalam odpowiedziec ,czy
    rozmawiac z tri ,niestety nie udalo mi sie.I mam takie zdanie jakie
    mam.Tobie fajnie gada sie z tri ,no i dobrze ,przeciez ja tego nie
    neguje .Mnie sie zle rozmawia z tri bo mam z reguly inne zdanie niz
    ON.A jesli chodzi o ta sprawe pt.KAZDY .To zastanawia mnie .ze warto
    Ci bylo publicznie to wyrazic ,ale juz ja jako czlowiek nie bylam
    warta tego abys mi wyjasnila kto to jest ten KAZDY .Okazalo sie ze
    nie KAZDY na tym forum ma mnie za osobe trendowata.I jeszcze jedno
    nieprawdziwe stwierdzenie ,Dopoki mnie tutaj nie bylo byl spokoj .To
    juz troche jest niepowazne z Twojej strony ,po tym co pisali inni
    starzy bywalcy tego forum ,Jest to przykre .ale coz KAZDY z nas jest
    inny,Ja nie bede odpisywac juz ,aby nie bylo znowu na mnie ,ze to ja
    wywoluje tutaj niepokoj ,.Pozdrawiam
  • manderla 18.05.08, 14:28
    nudzę się, tęsknię, nie mam ochoty nigdzie iść po wczorajszym grillu
    na wsi, przy spiewających ptaszkach i skaczących bażantach, zapachu
    trawy skoszonej, wyjących psach i fajnej takiej "zawiesinie" w
    powietrzu - "tuż przed burzą" smile

    Więc, uzbroje się w cierpliwość i odpowiem. Raz ostatni. Nie dam się
    więcej wciągnąć w tego typu klimaty.
    A to, co teraz robię, robię z myślą o Tobie, Bożeno.

    A więc:
    bozenadwa napisała:

    > Manderla ja nie bede cytowala tego co napisalas i rozdzielala na
    > czynniki pierwsze.Ale po pierwsze To co napisalas .ze probowalas
    mo cos wytlumaczyc ,ale sie nie dalo .Manderla PWybacz ,ja
    uwazam ,ze To Ty za wszelka cene usilujesz narzucic swoje zdanie.

    - Nie. Wyrażam swoje zdanie. A moje zdanie jest poparte moim
    doświadcaeniem życiowym. A doświadczenie zyciowe jest takie, że mogę
    obdzieliś swoją biografią co najmniej 20 Bożen i to w wieku 90 lat.
    Zawsze (sorki, ze tak upomne tutaj moja mamę), powtarzałam swojej
    mamie (jak mi mówiła "ja w twoim wieku....lalala), że nie ten więcej
    wie o zyciu, kto wiecej ma lat, tylko ten, co więcej przeżył. Dodam
    tylko na marginesie - .... i potrafił analizować i wyciągać wnioski
    z tego, co przeżył.


    >>>A ja mam pRAWO do wlasnego zdania.

    - Masz, i tego nikt Ci nie odbiera. Ale nie musisz atakować ludzi
    osobiście.

    Zarzucilas mi .ze ja
    > chce narzucic komus swoj punkt widzenie .Nie zgadzam sie
    > absolutnie .Wrecz uwazam ,ze to wlasnie TY to robisz i nawet
    > uciekasz sie do obrazania

    - Nie obraziłam Cię. W którym miejscu?
    A jeśliś nadwrażliwa i skłonna do nadinterpretacji, to sorki. Ale
    to juz nie jest mój problem.



    >>>I nie masz racji ,ze ja nie ufam
    > ludziom,bo ufam ,

    - Nie wiem, moge się mylić.



    >>Mnie sie zle rozmawia z tri bo mam z reguly inne zdanie niz
    > ON.

    - Widzisz.Sama to potwierdzasz. Źle Ci sie z nim rozmawia, bo on ma
    inne zdanie niż Ty. Wniosek: jęsli ktos ma inne zdanie niż Ty, to
    żle Ci sie z nim rozmawia.
    Wnioskuje dalej: jesli z kims ci się źle rozmawia, to znaczy , ze
    jest złym człowikiem, bawi się ludzmi i ich obraża.
    Fajnie.
    To było akurat z ironią smile



    nie KAZDY na tym forum ma mnie za osobe trendowata.

    - Sama to powiedziałaś.
    Nie słyszałam aby KTOKOLWIEK na tym forum powiedział o Tobie w tym
    spsób.

    >>I jeszcze jedno
    > nieprawdziwe stwierdzenie ,Dopoki mnie tutaj nie bylo byl
    spokoj .To


    - Nie mówiłam o całej historii forum, tylko dokładnie o tym wątku.
    TYM. na którym w tej chwili piszemy. Gadalismy powiem sobie
    spokojnie, az pojawiła się Bożena i stwierdziła, że nie chciałaby
    powiedziec , że Tri znowu bawi się ludzmi.

    To juz konieć dyskusji z mojej strony. Wydawało mi się, że wątek
    który załozyła Nanga, jest wart obgadania i dyskusji. A schodzimy
    jak zawsze na inne tory.
    A i też, dałam się w to wciągnąc. Pewnie z nudów wink
    Ostatni raz.




    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • bozenadwa 18.05.08, 15:09
    Manderla ja mam tylko jedno pytanie ,Skad u Ciebie taka pewnosc ,ze
    moglabys swoim doswiadczeniem obdzielic 20 Bozen ???? Naprawde nie
    wiem skad taka pewnosc .A jesli chodzi o obrazanie mnie ,To wlasnie
    teraz moge Ci powiedziec ,Nie znasz mnie ,i juz sugerujesz ,ze ja
    nie potrafie wyciagac wnioskow z moich doswiadczen .Pomijajac te 20
    Bozen.... Dla mnie jest to w jakis sposob obrazliwe.No i te
    porownania !! A co sie tyczy innej kwestii ,chodzi mi o Twoja
    niekonsekwencje w wypowiedziach ,jesli juz tak potrafisz wyciagac
    wnioski ,a ja nie ,Kiedys uzylas zwrotu ,ze tri nie potrzebuje
    adwokata .......... Nie pasuje mi ,ze odreagowujesz na mnie ,to ze
    Twoj syn wyjechal ,A ja mialam prawo nie zdadzac sie z tym co
    napisal tri ,Nie obrazilam go ,powiedzialam ,ze mu wspolczuje,Tri
    tyle juz razy uzyl w stosunku do mnie obrazliwychslow ,i jakos nie
    zauwazylam ,abys zwrocila mu uwage ,ze psuje spokoj w dyskusji.
  • dsz27 18.05.08, 15:24
    Przeczytałam go gdzieś na innym forum. Post tej kobiety zmusił mnie do myślenia.
    Sytuacja bardzo trudna. Dzieci już duże, jeden syn praktycznie dorosły...
    Co ja bym zrobiła na miejscu autorki wątku? Nie wiem ale na pewno spokojnie i
    poważnie porozmawiałabym z synami. Chłopcy powinni wiedzieć, co jest w życiu
    ważne a co mniej ważne. O szacunku do Matki też powinni pamiętać. Jej powiodło
    się gorzej w życiu z pewnych oczywistych względów. Teraz się boi, ze straci
    synów. Tak nie powinno być.
    Byłego męża i jego obecnej żony nie zmieni, niech sobie żyją jak chcą. Ale o
    poważną rozmowę z synami powinna zadbać.
    Ja bym tak zrobiła. I chyba wystąpiłabym o zwiększenie alimentów, chociaż to już
    problem drugorzędny.

    Hej


    --
    Czyż to nie prawda, że żonaci mężczyźni żyją dłużej niż kawalerowie?
    Nie, im tylko bardziej się dłuży.
  • manderla 18.05.08, 15:25
    bozenadwa napisała:

    > Manderla ja mam tylko jedno pytanie ,Skad u Ciebie taka
    pewnosc ,ze moglabys swoim doswiadczeniem obdzielic 20 Bozen ????
    Naprawde nie wiem

    - Bożenko, z życia. Z porownania. Konfrontacji.Z wiedzy. Z analizy.
    Z wrazliwości. Empatii. Współczucia. Z wiary w to, że mówienie reczy
    w sposób szczery i otwarty bardziej pomoże, niz skrzywdzi. Z
    umiejetności wręcz nałogowego analizowania wszystkiego. Z emigracji
    w wieku 16 lat. Z podciętych żył. Z zatrucia psychotropami. Z głodu.
    Z bezrobocia. Z poniżenia. Z samotności. Z odrzucenia. Z
    wyalienowania. Z doświadczenia bycia "czymś", "kimś", co można wziąć
    pod buta i rozdeptać i zniszczyć, jak robaka.Z poczucia
    bycia "inną", nie taką jak "świat" tego "wymaga". Z wykreslenia z
    zycia co najmniej miesiąca zycia. Z przebywania "na tamtym świecie".
    Z utraty wiary w Boga. W ludzi. Z powrótu do ludzi. Do Boga. Z
    urodzenia dziecka, które dodało mi sił i przewróciło wiarę w świat,
    w ludzi, w Boga, i we wszystko co dobre na tym świecie.
    Z nadziei.

    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • bozenadwa 18.05.08, 15:40
    Nie zawsze da sie na forum jasno wyrazic,tym bardziej jesli rozmowa
    ma ten lub inny ton .Manderla mnie nie chodzilo oto abys musiala
    opisywac co przezylas.Chdzilo mi o to ,ze TY nie wiesz co JA
    przezylam ,i jakie ja mam doswiadczenie .szczerze Ci wspolczuje ,ze
    przezylas to co przezylas .Ale Manderla nie obzielilabys jednej
    Bozeny ,co dopiero 20 .A teraz moze skonczymy ,chyba ze powiemy
    sobie cos milego .Ja Tobie zycze milej niedzieli i wypoczynku .I nie
    martw sie mlody wroci i bedziesz go miala juz zaniedlugo powyzej
    dziurek w nosie ,i zatesknisz ,za wypoczynkiem .Pozdrawiam.
  • zuza145 18.05.08, 16:19
    Ja dostałam takie prawo od niego Bożeno- dokładnie mu wytłumaczyłam
    kiedys dlaczego coś robię- i nie dośc że dotarło to wcale mnie nie
    urażał- mimo że początkowo był najeżony.
    Zastanawiam się- faktycznie wygląda że faceta ścigać zaczęłaś- i nie
    odpowiadasz na pytania- moje dwa kiedyś zadane pozostały bez twojej
    odpowiedzi- natomiast oceniłaś bardzo chętnie.

    Trzeba robić tak i zachowywać się tak wobec innych jakby się samemu
    chciało być odbieranym oraz traktowanym.
  • bozenadwa 18.05.08, 17:57
    Zuza cos chyba mylicie sie w zeznaniach.To podobno tri mi zadal dwa
    pytania ,a potem do tych pytan przyznala sie to.ja.kas, Teraz
    okazuje sie ,ze to Ty tez zadalas mi jakies dwa pytania .Wogole to
    nie mialo miejsca.Zaczynam sie pomalu zastanawiac ,co Wami niehalo ?
    A moze tri ma wiele twarzy ,bo podobno tu sie tak praktykuje .Nie
    obchodzi mnie to co o mnie mowicie lub mowisz ,bo to jest niepowazne
    i nie mam zamiaru ,dalej sie tym zajmowac .Ciagle zapomonacie lub
    zapominasz po co to forum zaistnialo,a moze nie chodzi o
    zapomonanie ,tylko o celowe dzialanie ,ale to juz Wasza.. lub Twoja
    sprawa.
  • manderla 18.05.08, 18:03
    robi się niedobrze.
    Bożenko! Błagam! Zostaw tego stwora w spokoju!
    Bo przestaję jarzyć, o co Ci chodzi!!!!!
    Bożeno, dla Ciebie, dla Twojego dobra. Błagam!! Zapomnij!




    bozenadwa napisała:

    > Zuza cos chyba mylicie sie w zeznaniach.To podobno tri mi zadal
    dwa
    > pytania ,a potem do tych pytan przyznala sie to.ja.kas, Teraz
    > okazuje sie ,ze to Ty tez zadalas mi jakies dwa pytania .Wogole to
    > nie mialo miejsca.Zaczynam sie pomalu zastanawiac ,co Wami
    niehalo ?
    > A moze tri ma wiele twarzy ,bo podobno tu sie tak praktykuje .Nie
    > obchodzi mnie to co o mnie mowicie lub mowisz ,bo to jest
    niepowazne
    > i nie mam zamiaru ,dalej sie tym zajmowac .Ciagle zapomonacie lub
    > zapominasz po co to forum zaistnialo,a moze nie chodzi o
    > zapomonanie ,tylko o celowe dzialanie ,ale to juz Wasza.. lub
    Twoja
    > sprawa.


    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • panda_zielona 18.05.08, 23:35
    manderla napisała:

    > robi się niedobrze.
    > Bożenko! Błagam! Zostaw tego stwora w spokoju!
    > Bo przestaję jarzyć, o co Ci chodzi!!!!!
    > Bożeno, dla Ciebie, dla Twojego dobra. Błagam!! Zapomnij!

    A mnie niedobrze od tej nagonki na czarownice.
    Bożena nie zgadza się z Tri,ale argumentemi na jego posty jest "ja
    Ci wspólczuję"albo coś w tym guscie.I tak jest za każdym razem.A w
    tym wątku chodzi zupełnie o cos innego.
  • zuza145 18.05.08, 18:12
    Moja Droga.
    W poprzednikm temacie- w którym zaszlałaś- zadałam ci pytania- i
    zero!!!!!!!!!!!!!!!! odpowiedzi było- a było to po twoim wspaniałym,
    długim i mało dla mnie zrozumiałym podsumowaniu foprumowiczów
    zakończonych myślą- że idziesz sobie - bo jesteś dorosła itd ( chyba
    pamiętasz co piszesz?
    Odpowiedzi nie dostałam.
    Zaczyna mi to wisieć- i mam dośc twoich śledztw.
    Już nie czekam Bożena na twoje odpowiedzi.
    Więc nie musisz sie trudzić, szukać i wyjaśniać.
    "Balszoje spasiba"
  • bozenadwa 18.05.08, 13:09
    tricolour napisał:

    > ... szczególnie gdy nie jest skierowana do Ciebie.
    >
    > Masz wredną postawę: nie odpisujesz na moje posty, które kierują
    do Ciebie, a
    > włazisz na te cudze.
    Tri ,ja zawsze staram sie mowic prawde ,Teraz nie odpisalam Ci
    odrazu ,bo musialam na chwile odejsc od kompa.Co do tego co
    napisales ,czy ja zawsze musze chodzic ,za Twoimi postami Nie .Nie
    chodze zawsze za Twoimi postami,Dziwi mnie ,ze tego nie
    zauwazyles.Jestem tutaj od stycznia i nie robie chyba nic innego ,co
    robia inni,jesli wlaczam sie w dyskusje i nie zgadzam sie z
    kims ,czasami cytuje wypowiedz ,kogos ,z kims sie nie zgadzam ,a
    czasami sie tylko wypowiadam.Tak robia tutaj wszyscy ,Powiedz mi
    dlaczego musze sie zgadzac z wszystkimi Twoimi wypowiedziami ???
    Dlaczego MUSZE ??? ,I powiem Ci ze ostatnia ,to co pisales w watku o
    uniewaznieniu malzenstwa ,podobala mi sie Twoja odpowiedz komus ,kto
    wypisywal jakies bzdury, czym to sie tam sedziowie podniecaja ,i
    uzyles slow nie wulgarnych .Ale jesli piszesz cos ,z czym ja sie
    totalnie nie zgadzami, to mam milczec ??? Tylko Tobie wolno tutaj
    krytykowac wszystko i wszystkich ??.Ja nie krytykuje
    wszystkiego ,ale uwazam ,ze mam takie same prawo do pisania na Tym
    forum jak Ty ,i rowniez mam prawo do moich wlasnych opini.I wybacz
    tri ,ja nie bede ztTaba dyskutowac ,nie dlatego ,ze Cie mam za
    nic ,czy dlatego ,ze Chce Cie zlekcewazyc.Tylko ja jestem ,za
    powazna na takie rozmowy ,ktore Ty chcesz prowadzic z kims ,kto sie
    osmiela miec inne zdanie niz TY .I nie mam czasu ,ani ochoty ,ani
    to nie lezy w mojej naturze ,na wszelkiego rodzaju pyskowki na
    poziomie szkoly podstawowej .
  • natasza39 18.05.08, 15:23

    A wygaś sobie, bożena, tri w ustawieniach i nie będziesz musiała się tak
    denerwowaćwink
    ---------------------------------------------------------------------
    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
    głupcami.
  • tricolour 18.05.08, 17:15
    Nie odnosisz się merytorycznie do moich wypowiedzi.

    Nie krytykujesz w żaden sposób tego, co mówię - Ty tylko potrafisz napisać, że
    cię skrzywdziłem (nigdy nie napisałaś w jaki sposób), że użyłem wobec Ciebie
    wulgarnych słów (nie napisałaś jakich pomimo nalegań). Płaczesz publicznie i
    robisz z siebie pośmiewisko tym ciągłym przywoływaniem mnie - co nazywam
    pierdolcem, bo tak jest w istocie.

    Masz 52 lata i naiwność gówniarza. Masz 4 lata terapii za sobą, a emocjonalność
    dziecka. Czas na bycie dorosłą kobietą i samodzielne funkcjonowanie beze mnie.
  • manderla 18.05.08, 17:24
    tricolour napisał:

    > Nie odnosisz się merytorycznie do moich wypowiedzi.


    Po co drązysz? Dla zasady?
    Po co to?
    Ech...


    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • tricolour 18.05.08, 17:30
    ... także po to, by inwalida bez nóg nie miał aspiracji grać w kosza, bo obniża
    jakość ligi. Żeby miał jasność kim jest, co może, a do czego nie powinien się
    zbliżać, bo sknoci.

    I tak długo czekałem, by napisać Bożenie, że jest tępa i nie rozumie, co sie na
    forum pisze. Jak nie rozumie, to wymyśli - najczęściej coś deprymującego i
    poniżającego zamiast chwilę się zastanowić i poczekać na rozwinięcie
    niezrozumiałego tematu.
  • manderla 18.05.08, 17:36
    ...jak żes taki zasadniczy.
    czasami warto sobie odpuścić. Naprawdę.
    Nigdy nie doszedleś do takiego wniosku, że czasami szkoda gadać?
    Zawsze musisz miec ostatnie słowo? Po co? łatwiej Ci z tym? lepiej?

    Zdenerwowalam się, naprawde. Idę po piwo.



    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • tricolour 18.05.08, 17:42
    ... a tu nagle widzę, że źle, bo nic nie dało.

    Obawiam się, że teraz też nic nie wskóram, ale będę miał poczucie, że coś robię
    we własnej sprawie - czytaj: odcinam się od tępoty i ograniczenia, które czepiło
    się mnie i wyłazi nawet przy rozmowach z innymi.

    "Nigdy nie doszedleś do takiego wniosku, że czasami szkoda gadać?" - doszedłem
    do tego wniosku, ale nie chcę być niegrzeczny i nagle milknąć. Chcę powiedzieć
    dlaczego więc mówię.

    smile
  • manderla 18.05.08, 17:47

    Ale juz powiedziales, co masz powiedziec, wiec daj sobie na
    wstrzymanie. Nie warto.



    tricolour napisał:

    > ... a tu nagle widzę, że źle, bo nic nie dało.
    >
  • salemka1 18.05.08, 18:04
    Jak wiesz dobrze, wiele tematów bym "rozbierała" z Tobą chętnie i generalnie
    starałam sie nie wypowiadać w sporach między Tobą a Bożeną, pewnie dlatego, że
    moim zdaniem miałeś rację, ale do Bożeny pewne rzeczy nie docierają. I też
    dlatego nie prowadziłam z Bożeną sporów, bo raz jej coś napisałam, to zrozumiała
    opacznie, więc dałam spokój.
    Ale teraz już postanowiłam ładnie Cię poprosić, daj Ty kobiecie spokój. Jej ktos
    zasugerował, żeby Ciebie wygasiła, a może Ty wygaś sobie Bożenę? Albo po prostu
    nie dawaj się sprowokować, co? No nie wiem, taką oto mam prośbę do Ciebie.
    Z pozdrowieniami.
  • tricolour 18.05.08, 18:06
    ... za taki miły post.

    Zastosuję się do próśb nie tylko Twoich, ale także do mojej wewnętrznej prośby,
    która wrzeszczy bym dał spokój. Dam spokój na koniec.
  • salemka1 18.05.08, 18:13
    Miły ten post był, czy nie, za to szczery. A spowodowany tym, że ja uwielbiam to
    forum, lubię Was z takim czy innym zdaniem, kontrowersyjnym czy nie. Takich, co
    umieją zmyć głowę, albo pogłaskać. Ale nie lubię kłótni z osobami, do których
    nic a nic nie dociera, są to dyskusje jałowe, które nie wnoszą nic oprócz oprócz
    jakiejś niemiłej atmosfery.
    I stąd ta moja prośba do Ciebie. Bo do Bożeny te prośby jakoś nie docierają. A
    wiedziałam, że do Ciebie dotrze. I tyle.
  • bozenadwa 18.05.08, 17:46
    tricolour napisał:

    > Nie odnosisz się merytorycznie do moich wypowiedzi.
    >
    > Nie krytykujesz w żaden sposób tego, co mówię - Ty tylko potrafisz
    napisać, że
    > cię skrzywdziłem (nigdy nie napisałaś w jaki sposób), że użyłem
    wobec Ciebie
    > wulgarnych słów (nie napisałaś jakich pomimo nalegań). Płaczesz
    publicznie i
    > robisz z siebie pośmiewisko tym ciągłym przywoływaniem mnie - co
    nazywam
    > pierdolcem, bo tak jest w istocie.
    >
    > Masz 52 lata i naiwność gówniarza. Masz 4 lata terapii za sobą, a
    emocjonalność
    > dziecka. Czas na bycie dorosłą kobietą i samodzielne
    funkcjonowanie beze mnie.
    Masz racje ,ze jestem tepa ,Zgadzam sie z Taba tym razem i do tego
    rzeczywiscie mam naiwnosc gowniarza ,ze dalam sie znowu wciagnac .w
    a niby dyskusje .I Naprawde tri wspolczuje Ci ,ze jesli nie masz
    argumentow musisz uzuwac takich slow a nie innych .I wspolczuje
    Ci ,ze taki jestes wszystkowiedzacy i metorycznie mowiacy,a
    znalazles sobie sposob na dowartosciowanie sie piszac na
    forum ,gdzie Cie nikt nie zna i mozesz sobiepozwolic na to co
    robisz,i to naprawde wymaga wspolczucia tylko.
  • tricolour 18.05.08, 17:59
    ... nie jesteś tępa dlatego, że dałaś się wciągnąć w dyskusję.

    Jesteś tępa dlatego, że sama tą dyskusje wywołałaś a robisz niewinne oczy i
    pokazujesz palcem na mnie, że to ja. Jesteś także ograniczona gdy myślisz, że
    tego nie zauważę i nie wypomnę. Jesteś także tchórzem, który nie potrafi sie
    przyznać do własnych błędów, a w szczególności do mącenia na forum. Nie
    potrafisz też sama stanąć w obronie siebie, a już najwyższy czas.

    Współczucie zacznij od siebie, bo Tobie bardziej się przyda...

    Poza tym: jeszcze kilka miesięcy takiego zachowania, jakie prezentujesz, a nie
    będziesz miała z kim gadać - potraktuj to jak życzliwą radę.
  • bozenadwa 18.05.08, 18:03
    Nie wierze TRi ..... KAZDY na tym forum to jestes TY????? Wybacz ale
    NIE WIERZE <no tyle poprostu NIE WIERZE
  • tricolour 18.05.08, 18:08
  • zuza145 18.05.08, 18:07
    Bożena napisała:

    Masz racje ,ze jestem tepa ,Zgadzam sie z Taba tym razem i do tego
    > rzeczywiscie mam naiwnosc gowniarza ,ze dalam sie znowu
    wciagnac .w
    > a niby dyskusje .


    Kochanioutka- sama żeś się wpakowała- bezczelnie w białych
    rękawiczkach i na dokładkę z premedytacją.TO TY GO ZACZEPIŁAŚ i nie
    wiem zupełnie po jaką cholerę- a było spokojnie.


    I Naprawde tri wspolczuje Ci ,ze jesli nie masz
    > argumentow musisz uzuwac takich slow a nie innych .

    Ja współczuję tobie- boś się przyczepiła i mało ważne w jakim
    temacie i co on pisze- kojarzysz mi sie z tarantulą.
    Sorki Bożena- ale takie mam widzenie.
    Czatujesz na niego.


    I wspolczuje
    > Ci ,ze taki jestes wszystkowiedzacy

    On nie jest wszystkowiedzący



    i metorycznie mowiacy,a
    > znalazles sobie sposob na dowartosciowanie sie piszac na
    > forum ,gdzie Cie nikt nie zna i mozesz sobiepozwolic na to co
    > robisz,i to naprawde wymaga wspolczucia tylko.

    nie widzę związku z merytorycznym pisaniem, dowartościowaniem sie
    oraz byciem znanym lub nieznanym.
    ZAdnego związku do cholery nie widzę- ale jestem już w
    klubie "wszystkich"- więc może widze inaczej?
    Zaraz najprawdopodobniej zostanę przywalona stekiem ocen.
    Bo tylko ty wiesz wszystko, tylko ty- bo jesteś starsza i masz
    prawo mówić who is who.
    Poczytaj swoje posty- przefiltruj się i zobacz- o czym piszesz
    najczęściej- obojętne ci w jakim temacie- motyw masz w większości
    przypadków jeden.

    Hm- moim zdaniem- to objaw kryzysu- tak czasami bywa- napatoczył
    się , pysknął raz i drugi ( nie popieram pyskówek) i utożsamiłaś go
    z wrogiem- bo innego wroga nie sięgasz.A on pod ręką- a ty taka
    bezpieczna- w domku przy klawiszach.

    Szkoda energii i szkoda jak osoba w twoim wieku zachowuje sie tak
    dziecinnie.

    ps a teraz wejdzie Pawlak i będzie naprawiał radio- czyli obskoczę
    bo znowu niepoprawna była- poprawna byłam jak pisałam treści
    odpowiadające tobie.
    Szkoda że odebierasz ludziom prawo do posiadania własnego zdania.
    A swoje prawa do pisania podkreślasz do znudzenia.


  • manderla 18.05.08, 18:11
    Proszę, naprawdę, fajny wątek. Moglismy normalnie porozmawiac.
    porozwazac skomplikowane schematy zachowan ludzkich itp. Po to m.in.
    jest to forum.
    Wiec blagam, przestańmy już.
    Bedzie dobrze.
    Rozmawiajmy po prostu. po ludzku.
    Bo to wszystko juz robi sie nieco meczące.





    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • salemka1 18.05.08, 18:15
    Ależ ja w ogóle z Bożeną sie w dyskusję nie wdaję, Moja Droga. Właśnie dlatego,
    żeby sie nie kłócić wink
  • manderla 18.05.08, 18:17
    salemka1 napisała:

    > Ależ ja w ogóle z Bożeną sie w dyskusję nie wdaję, Moja Droga.
    Właśnie dlatego,
    > żeby sie nie kłócić wink

    ja próbowałam.
    Wszystko na nic.
    Pasuję.


    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • zuza145 18.05.08, 18:18
    pisać- sprawie- czyli oceniać Bożenę- zrobiłam to pierwszy raz- no
    drugi ( lekko dałam wtedy do zrozumienia)- w poprzednim bajzlu tez
    się załapałam- teraz napisałam szczerze co myślę.
    Prawdę- bo nie lubię kłamać.
    Mam z głowy- jestem odd kilku tygodni "wszyscy" cokolwiek to znaczy.
  • aron95 18.05.08, 11:24
    Dzieci są zafascynowane życiem którego na codzień nie doświadczają .
    Podchodzą do uwag przez pryzmat posiadania /komu się powodzi to o życiu wie
    więcej . Takie rozumowanie jest błędne i w miarę dorastania
    powinni zdanie zmieniać . jeśli nie to dziecko do d.....
    tacy też są
  • salemka1 18.05.08, 12:26
    no aż mną szarpnęło, słuchajcie. Toż te jej dzieci, do diabła ciężkiego, to jest
    nastolatek i student. Więc jakby nie było całkiem już duże dzieci chyba? I już
    kij z tym eksem i jego Dorotką, bo własciwie to autorki wątku w ogóle nie
    powinno interesować jak mu sie powodzi, w takiej sytuacji, jak chłopaki dostają
    sporo rzeczy od ojca. Ale Postawa tych chłopaków, no koszmar jakiś. Pierwsze co
    bym zaproponowała, to żeby się przeprowadzili do tatusia i wtedy by zobaczyli
    jaki tatuś jest super na codzień i co jest dla tego taty wazne. A poza tym
    zastanawiam się po jaką cholerę te chłopaki przekazują jej te komentarze?
  • natasza39 18.05.08, 15:25

    No to samo, kobicie napisałam.
    Ponadto ona powinna koniecznie odbudować swoje własne poczucie wartości, bo ma
    zastraszająco niskie.
    ---------------------------------------------------------------------
    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
    głupcami.
  • dsz27 18.05.08, 15:31
    Dokładnie. Trudne do zrobienia ale prawdziwe. Trzeba samego siebie zaakceptować
    żeby inni mogli zrobić to samo. Z drugiej jednak strony nie dziwię się, że
    autorka wątku ma tak niską samoocenę...
    --
    Czyż to nie prawda, że żonaci mężczyźni żyją dłużej niż kawalerowie?
    Nie, im tylko bardziej się dłuży.
  • natasza39 18.05.08, 15:38
    dsz27 napisała:
    >Z drugiej jednak strony nie dziwię się, że
    > autorka wątku ma tak niską samoocenę...

    Co nie oznacza, że nie można tego zmienić.
    A synowie powinni, szczególnie starszy, dorosły, pogadać z ojcem sami o
    pieniądzach.
    ---------------------------------------------------------------------
    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
    głupcami.
  • salemka1 18.05.08, 17:52
    dsz27 napisała:

    Z drugiej jednak strony nie dziwię się, że
    > autorka wątku ma tak niską samoocenę...

    Ale zauważ, że tak naprawdę, wielka "zasługa" tej niskiej samooceny jest postawa
    synów wobec niej. I to nie są już małe dzieciaki, które nie wiedzą o co w życiu
    chodzi, tylko duze chłopy i robią sobie z matki taki "worek treningowy" zamiast
    ją wesprzeć.
  • manderla 18.05.08, 17:59
    salemka1 napisała:


    > chodzi, tylko duze chłopy i robią sobie z matki taki "worek
    treningowy" zamiast
    > ją wesprzeć.

    A to, moim zdaniem, jest super przykład dla chłopaków,- postawy ojca
    wobec swojej ex.
    Chlopaki tak traktują swoją matkę, jak traktuje ją ojciec. Tak też
    będą traktować swoje kobiety.
    Dlatego, postarałbym sie w takim przypadku o "wyprostowanie" takiego
    ojca, jednoczesnie zmieniając własna postawę wobec, zycia, synów i w
    ogóle.


    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • salemka1 18.05.08, 18:06
    manderla napisała:


    > A to, moim zdaniem, jest super przykład dla chłopaków,- postawy ojca
    > wobec swojej ex.
    > Chlopaki tak traktują swoją matkę, jak traktuje ją ojciec. Tak też
    > będą traktować swoje kobiety.
    > Dlatego, postarałbym sie w takim przypadku o "wyprostowanie" takiego
    > ojca, jednoczesnie zmieniając własna postawę wobec, zycia, synów i w
    > ogóle.
    >
    >
    Oczywiście masz rację, ale tak myślę, że niech ten eks to sobie żyje jak chce i
    robi co chce, ważne jest coby uprzytomnić tym synalkom o co w życiu chodzi. I ja
    naprawdę bym zaproponowała zamieszkanie z tatusiem. A jeśli juz nie, to taką
    rozmowę z nimi szczerą.
  • bozenadwa 18.05.08, 11:58
    Przeczytalam historie i mnie zatkalo .Od wczoraj mysle o tym
    targowaniu sie z zyciem ,ktore dla mnie chyba jest szerokie i to
    targowanie tez jest zwiazane chyba z moja walka o sama siebie.nanga
    zrobila dzisiaj dla mnie strzal w dzieciatke .Skad ona wiedziala ,ze
    ja tyle mysle o moich dzieciach ,moich starych dzieciach.I teraz mam
    mjakby jeden punkcik,moje targowanie sie z zyciem polega miedzy
    innymi na tym ,ze chyba nie jest ze mna tak zle.Nie mam takiej
    sytuacji jak autorka historii ,ale ja tez kiedys wyszlam ,za maz po
    maturze i bardzo szybko zaszlam w ciaze ,o dalszej nauce nie bylo
    mowy ,zreszta moj m.podobnie myslal jak m, z historii.Potem jego
    rosdzice ,wyjechali z kraju i ze tak sie wyraze udalo im sie ,pod
    wzgledem finansowym .Moje dzieci na wakacjach u dziadkow ,mieli duzo
    mozliwosci,spotykaly sie z tzw. wielkim swiatem .Na szczescie moi
    tesciowie ,rozsadni ludzie i palma im do glowy nie
    uderzyla.Natomiast moj. m. czlowiek z kompleksami ,caly czas
    dowartosciowywal sie nie swoimi osiagnieciami .Ja bylam ta co stoi
    nizej. On zalozyl wlasna firme i byl GOSC .I teraz Ja czuje sie w
    tym moim targowaniu ,ze nie jest ze mna tak zle ,ze moje
    dzieciaki ,o demnie strikte nie dostaly materialnych rzeczy ,i maja
    to co napisal Mazur konflikt ,przeciez kochaja mnie i kochaja tate,I
    teraz pomimo tego ,ze moj m, wykorzystal moje niskie poczucie
    wartosci i to cale zycie ON byl gwiazda w naszej rodzinie ,mnie
    udaje sie zawalczyc o sama siebie w oczach dzieci .Nie jest to
    latwe,ale powoli i konsekwentnie pokazuje im ,kim jestem.Zgadzam sie
    z wypowiedziami Manderli ,To nie jest zazdrosc autorki ,Niezgadzam
    sie ,ze jest to postawa cierpietnicza.Jej poprostu zabraklo poczucia
    wlasnej wartosci.Czyz nie powinna byc dumna z tego .w momencie jak
    zostawil ja maz ,ktory sam zdecydowal o tym ,ze jego zona ma zostac
    w domu i dbac o domowe ognisko,,Ona nie poddala sie ,poszla na
    studia ,poszla do pracy i praktycznie sama wychowywala dwoch
    chlopcow?? jesli bylaby,jakas mozliwosc cos doradzic autorce ,bo
    czytalam na szybko i nie doczytalam ,skad nanga wziela ta historie
    to to, aby sie nie poddawala i nie ulegala iluzji jakiegos tam
    bogactwa,Aby szczerze rozmawiala z chopcami o zyciu, ale z poczuciem
    wlasnej wartosci ,bo Ona nie ma sie czego wstydzic .Wstydzic sie
    moze jej eks,o obecna partnerka ,za to ,ze dowartosciowuja sie
    materialnymi rzeczami kosztem autorki historii i nie zwracajac
    kompletnie uwagi na uczucia nastolatkow,I jeszcze jedna wazna
    rzecz ,koniecznie postawic granice matce eksa.Ja wierze ,ze jesli
    Ona zawalczy o siebie chopcy inaczej tez na nia spojrza i beda z
    niej dumni,Mysle ,ze kiedys beda potrafili ocenic rzeczy prawdziwe
    od mniej prawdziwych ,Kiedys ktos porownal role rodzica i role
    nastolatka.To tak jakby mlode drzewko przywiazac do grubego pala .W
    zyciu jest wiele burz i pokus ,ale pal jesli jest silny, nic go nie
    powali,a to drzewko bedzie targane wichrami .ale dopoki jest
    przywiazane do pala ,nic mu sie zlego nie stanie,naturalnie moze byc
    wciekle wrecz ,ze ten wstretny pal ,tak mocno go trzyma ,a ono juz
    by polecialo tam gdzie sie tylko uwidzi.Uwazam ,ze autorka historii
    musi stac sie tym palem ,wiec silna osoba ktora ma wiare w to co
    robi,i ktora w tej sile daje przeogromne zasoby milosci.Chlopcy
    wtedy ,nie beda juz takimi zauroczonymi ,ta iluzoryczna sila tatusia
    i jego gadzetami.Napisalam tyle ,bo to mna tez poruszylo i troche
    dotyczy mojego stanu i to co sie dzieje u mnie w realnym
    zyciu.Pomimo wszystkiego, ja nie zmieniam zdania i obojetnie kto co
    mi chce wmowic i zauroczyc jesli jestem pewna ,ze dobrze robie to
    robie tak i juz.Moje dzieciaki inaczej na mnie patrza .Mysle ,ze
    kazdy woli silna ,usmiechnieta matke ktora wie czego chce.Alem sie
    napisala ,<To bardzo gleboko mnie dotknelo i dzieki nanga za ten
    watek Pozdrawiam
  • tricolour 18.05.08, 12:08
    ... bo skąd wiesz, że ktoś dowartościowuje się krytykując innych? Skąd w ogóle
    pomysł, że porównanie może mieć na celu dowartościowanie siebie KOSZTEM innych?

  • akacjax 18.05.08, 12:35
    Pierwsze, co mi się nasuwa to marne relacje matki z synami.
    Drugie, że bardzo łatwo manipulować dzieckiem i może trzeba iść taką samą droga i sprawdzić, czy synowie w ogóle nie mogliby zamieszkać z ojcem.
    I nie bać się straszenia ojca, jeżeli on taki pokazowy-to nie spodoba mu się gdy będzie się za nim wlekła opinia-niedbajacy o dzieci.
    Co do pełnoletniego-wiem jak ciężko dziecku wystepować do sądu. Ale może mógłby pogadać z ojcem by dał na remont pokoju?
    A młody-wchodzi w ciężki wiek. Doskonały kontakt niezbędny.
  • young_and_bored 18.05.08, 12:36
    Alimenty, które płaci w tej sytuacji ojciec są za niskie, ale też
    matka czuje się zwyczajnie zagrożona, ma trochę żalu o własne
    słabiej poukładane życie i chciałaby trochę porywalizować z eksem
    pod względem poziomu zapewnianego dzieciom. Trudno jej się dziwić,
    ale jednocześnie nie ma szans, bo eks z partnerką mają nad nią za
    dużą przewagę.

    Trudno też mieć pretensję do dzieciaków, bo po powrocie z
    zagranicznych wypraw z ojcem muszą się czuć jak po przesiadce ze
    sportowej Toyoty na highwayu do rozklekotanego autobusu na polnej
    ścieżce. Kolejne 2 tysie alimentów niewiele zmienią (pod kątem
    niwelowania różnic niewiele zmienią, bo podkreślam że nie neguję
    że dzieci potrzebują tych pieniędzy a matka wyda je rozsądnie i w
    tym świetle jej roszczenie jest jak najbardziej uzasadnione),
    rozstrzał jest za duży, i chyba lepiej to sobie uczciwie uświadomić,
    zamiast płakać i pałać chorą chęcią rywalizacji, która w tym
    przypadku jest deprymująca i tylko wpycha w poczucie życiowej
    porażki.
    Bo propozycja spędzenia wakacji w pięknych skądinąd Bieszczadach
    i tak przegra z ofertą ojca, który zaproponuje safari czy coś w tym
    stylu itp.

    W trakcie jednej rozmowy mąż eks, kiedy jeszcze próbowałem się z
    nimi dogadać bez sądu wyjechał do mnie z tekstem, że w weekendy to
    zabierają córkę na jakieś koniki i inne atrakcje a pieniądze które
    przelewam są śmieszne i w jaki sposób ona w ogóle miałaby skorzystać
    w kontaktach ze mną ? Ja na to, że płacę tyle ile mi zasądzili, a co
    do kontaktów to nawet jak ją zabiorę za 10 zł do zoo, a w domu
    dam chleba ze smalcem to i tak mała będzie się cieszyć z czasu ze
    mną spędzonego.
    Trzeba robić swoje i tyle, zamiast się oglądać że sąsiad ma lepiej.
    A modlitwa o to żeby mu krowa zdechła już na pewno do niczego
    konstruktywnego nie prowadzi.
  • akacjax 18.05.08, 12:51
    Na brak szacunku dla byłego małżonka-(drugiego rodzica) nie ma metody. Albo dzieci same się przekonają jaka jest prawda i co się naprawdę liczy, albo przepaść pozostanie na zawsze.
  • manderla 18.05.08, 12:58
    young_and_bored napisał:
    nawet jak ją zabiorę za 10 zł do zoo, a w domu
    > dam chleba ze smalcem to i tak mała będzie się cieszyć z czasu ze
    > mną spędzonego.
    > Trzeba robić swoje i tyle

    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • z_mazur 18.05.08, 13:17
    No myślę, właśnie trochę podobnie. Ustępowanie w kwestii alimentów, to też takie trochę pokazywanie dzieciom (a w tym wieku one szczególnie są podatne na takie wzorce), że bogaty w tym świecie w którym żyjemy może więcej i że nie musi się specjalnie liczyć z innymi, bo wszystko załatwi sobie paroma stówkami.

    I rzeczywiście pomysł zamieszkania dzieci z ojcem nie jest wcale taka niedorzeczny. Oni mogliby się zorientować co się kryje w rzeczywistości za posiadaniem takich pieniędzy (że to nie tylko wczasy w ekskluzywnym kurorcie) a i ojcu możeby trochę priorytety poprzestawiało.
    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • akacjax 18.05.08, 13:33
    Rzecz w tym, że Nanga dała nam historię, a nie mamy do tego człowieka-nie wiemy-czy były rozmowy o mieszkaniu dzieci z ojcem, a i inne pytania cisną się na myśl.
    O ile to temat do naszych rozmyślanek, albo ostrzeżenie dla niektórych, to sprawa jakby zamknięta.

    Generalnie nie jest tak, że rozwód nie odbija się na dzieciach. Więcej, albo przede wszystkim, złe małżeństwo odbija się na dzieciach, rozwód tylko jest skutkiem-szkoda, że posiada własny napęd nakręcający dodatkowe problemy dla młodych.
  • manderla 18.05.08, 13:41
    z_mazur napisał:


    >
    > I rzeczywiście pomysł zamieszkania dzieci z ojcem nie jest wcale
    taka niedorzec
    > zny. Oni mogliby się zorientować co się kryje w rzeczywistości za
    posiadaniem t
    > akich pieniędzy (że to nie tylko wczasy w ekskluzywnym kurorcie) a
    i ojcu możeb
    > y trochę priorytety poprzestawiało.


    Ja swojemu dałam taka mozliwość. Przez ponad półtora roku.
    Mięciutki sie zrobił...... uległy, i gotowy na kompromis. smile


    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • takasoobie 18.05.08, 18:32
    To jest chyba kwestia relacji matki ze swoimi dziecmi.Osobiście nie
    widzę w tym nic złego, ze któremuś z rozwiedzionych rodziców powodzi
    się lepiej, a drugiemu gorzej...Takie zycie...Mojemu ex zyje się
    raczej dostanio, więc może naszej córce zaoferowac trochę więcej
    aniżeli ja. Ale żebym ja się miała z tego powodu czuć gorzej? Ja się
    cieszę, bo młoda ma to, na co mnie nie stac, przynajmniej na razie.
    A ona i tak wie, że ja jestem najlepsza na swieciesmile Tez mi
    opowiada o egzotycznych wakacjach z ojcem, jego żona i swoim
    przyrodnim bratem Ale to do mnie po nich wraca, to ze mną spędza
    pozstałe dni w roku, to ja jestem antidotum na całe zło swiata w
    wydaniu nastolatki. I przez to, że nie stać mnie na wczasy na
    Majorce mam się czuć gorsza? Nie jestem cierpniętnicasmile
  • salemka1 18.05.08, 18:34
    i o to tu chodzi wink
  • zuza145 18.05.08, 18:42
    acz wiadomo że tatuś z Hollywood jest atrakcją.
    Się skupiać należy na swoich kontaktach i niwelować niepozytywny
    wpływ na dzieci ( ojciec nie znaczy skarbonka).
    A odnośnie autorki- hm- to są mołodzieńcy- to juz nie są maluchy-
    tam większa praca jest potrzebna.
    i albo dotrze im do głowy albo nie.
    Bo takie ryzyko tez jest.
    Co nie powinno żmienić zachowania mamy- o czym jej napisałam.
    Ona najpierw musi sama sie docenić- wtedy jej samopoczucie "spłynie"
    na otoczenie- na dzieci.
    I jej będzie ciężej- bo oni są dość wiekowi i powinni już potrafić
    ocenić właściwie.
    ale cóż- kasa ma swój blask- jak wiemy.
  • salemka1 18.05.08, 18:52
    wszystko, co piszesz Zuza, to prawda. Jednak wiesz, takie podejście tych
    chłopaków do matki, to jest cały proces. Bo to się nie wzięło nagle. Ona na to
    nie reagowała. Ja to mówię z perspektywy dziecka rozwiedzionych rodziców. I
    chociaż jak byłam w wieku tych chłopaków, to już rozumiałam generalnie o co
    chodzi, to jednak jak byłam mniejsza i "tatuś" raczył wpaść na trochę i na
    wszystko pozwalał, to był dobrym tatusiem. I kiedyś coś takiego powiedziałam
    mamie. I co ona na to? Że jeśli tata jest taki dobry, to przecież mogę mu
    powiedzieć, iż chcę z nim mieszkać, bo mama niedobra. Wyrodne? Nie, mądre. Bo
    wtedy sie przyjrzałam dopiero i zrozumiałam.
  • zuza145 18.05.08, 18:59
    Absolutnie potwierdzam co napisałaś.
    Z kosmosu to tylko śmieci kosmiczne pochodzą.

    To się z nikąd nie pojawiło. Moim zdaniem- po pierwsze- szacunek do
    siebie- ona sama powinna.Na wszystkie sposoby okazywać.
    Ciężka praca przed kobietą- ale ma szanse.
  • salemka1 18.05.08, 19:06
    Oczywiście, że tak. Ale ten szacunek dla siebie samej musi wypracować przede
    wszystkim u siebie i przekazać swoim dzieciom.
    Natomiast męża i jego żonę odciąć od tego i nim się nie zajmować. Bo pomijając
    te idiotyczne ich komentarze chłopaki korzystają na tym, że mąż i nexia im
    kupują różne rzeczy. To tylko cieszyć się z tego. Bo skoro jej nie stać, a mąż
    kupuje, to chyba dobrze, nie? A jeśli przy tym sa idiotyczne stwierdzenia, to
    moim zdaniem ci chłopcy powinni je zatrzymac dla siebie. Z miłości i szacunku do
    matki.
  • zuza145 18.05.08, 19:58
    Dobrze prawisz.
  • salemka1 18.05.08, 20:06
    zuza145 napisała:

    > Dobrze prawisz.

    Dać mi wódki wink
  • to.ja.kas 18.05.08, 20:07
    wiesz jak głowa boli potem??? I egzaminy sie oblewa....uracz się
    sokiem smile))))
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • zuza145 18.05.08, 20:07
    "wściekłego psa" proponuję. he he he
  • to.ja.kas 18.05.08, 20:09
    lepszy z grenadiną niż malinowym sokiem....trenowałam ostatnie dwa
    dni smile)))))
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • salemka1 18.05.08, 20:17
    zuza145 napisała:

    > "wściekłego psa" proponuję. he he he

    Zuza, gdzie Ty mieszkasz, bo już lecę na tego psiaka wink)) bo Tojakaś jakimś
    paskudnym sokiem radzi mi się raczyć blee...
  • to.ja.kas 18.05.08, 21:24
    salemka1 napisała:

    > zuza145 napisała:
    >
    > > "wściekłego psa" proponuję. he he he
    >
    > Zuza, gdzie Ty mieszkasz, bo już lecę na tego psiaka wink)) bo
    Tojakaś jakimś
    > paskudnym sokiem radzi mi się raczyć blee...
    To ja tu z sercem na dłoni....ech tongue_outPPPP


    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
  • nangaparbat3 18.05.08, 20:14
    Z milosci i szacunku do matki to oni powinni takie komentarze ucinac. Ale nie
    robia tego, bo pewnie nie są specjalnie asertywni, a uciecie w tej konstelacji
    naprawdę sporej asertywnosci wymaga.
    Mnie tej mamy bezbrzeznie szkoda - została sama, bez zawodu, pracowala na trzy
    osoby studiujac, pewnie im na wszystko brakowało, a wtedy czesto człowiek
    nadmierna wagę przywiazuje do spraw materialnych - maja w sobie cos takiego
    samotne matki, że chcą, by ich dzieci miały "wszystko".
    Komentarzy przytaczanych nic nie usprawiedliwia i ma swieta racje Bozena pisząc,
    ze ex i next dowartosciowuja sie wykorzystujac pieniadze i dowalając autorce
    watku. To oczywiste, ze sie dowartosciowuja - bo w miarę szczęśliwy, zadowolony
    z zycia i siebie i majacy poczucie bezpieczeństwa czlowiek liczy sie z
    uczuciami innych - w tym wypadku chlopców.
    Dla mnie najwiekszy problem- czemu chłopcy jej to powtarzaja? Tak sie pogubili?
    Moze dlatego, ze chłopak musi - taki jego rozwojowy obowiazek - w pewnym
    momencie z ojcem sie zidentyfikowac. Jest nadzieja, ze przyjdzie i kolejny etap
    - zobaczą ojca takim, jakim jest jako człowiek, nie szef i nie posiadacz.
    --
    Wszystko da sie wyrazic słowami, tylko nie żywą prawdę. Ionesco
  • zuza145 18.05.08, 20:27
    Nanga- jakoś myslę że oni nie dośc że nie są asertywni- to wręcz
    przeciwnie- zaślepieni możliwo0ściami finansowymi tatusia.
    O - i to jest problem- bo to sie młodym "szczepi" od maleńkości.
    Kobieta , która prowadziła takie coś ( istytucję ) jak domu- ma w
    sobie dośc umiejętności- aby sprostań niejednemu wyzwaniu.
    MUSI TYLKO UWIERZYĆ W SIEBIE.
    Od tego sie zaczyna- nigdy inaczej.
    To stereotyp że samotne matki tak mają- bo o tym się mówi jako o
    swego rodzaju odchyłce od normy.
    Ex i next trafili na podatny grunt więc i niestety Bożena nie ma
    racji- bo ta pani najpierw sama stała się (uczyniła z siebie )
    ofiarę.
    Jogurty z Biedronki- to skrót myślowy może być.
    Dała sobie wmówić- bo jej to doskwierało- najpierw jej.
    Potem oni dołożyli- a widząc że działa- rozpoczęli planową lub
    bezmyślną grę.

    Chłopak- dzioewczyna- jedno wszystko- to musiało wcześniej być na
    odpowiednim podłoży- ale nie zauważone.
    Dzieci- bo o obu płaciach się mówi- identyfikują się zazwyczaj z
    rodzicielami- a człowiek sukcesu przyciąga- to normal.


  • zuza145 18.05.08, 20:30
    powinien byc dowodem tego że kobieta jest sprawna umysłowo, znajduje
    wyjście z sytuacji- ( znalazła jogurt w Biedronce)- a nie dowodem że
    jest gorsza.
    Jest wielka- bo jest elastyczna i nie brakuje gnojkom bezmyślnym
    jogurtu.
    Lata pracy- w tym wieku to lata pracy żeby zmienić mysl przewodnią u
    młodzieńców.
  • salemka1 18.05.08, 20:33
    A moje dziecię uwielbia jogurt z biedronki, a gdzie indziej takiego nie
    sprzedają. A u mnie nie jest to przejaw biedy, zaparło się dziecię i takie chce
    jeść. Więc nie wiem co z ta biedronką właściwie...
  • nangaparbat3 18.05.08, 20:39
    Do biedronki sie w ogole nie chodzi. Nawet nie wpada wiedziec, ze takie cos
    istnieje.
    --
    Wszystko da sie wyrazic słowami, tylko nie żywą prawdę. Ionesco
  • aron95 18.05.08, 20:44
    ja wolę jednak truskawkowy
  • salemka1 18.05.08, 20:48
    nangaparbat3 napisała:

    > Do biedronki sie w ogole nie chodzi. Nawet nie wpada wiedziec, ze takie cos
    > istnieje.

    Ojej.... jaka ja okropna... wiem, że istnieje, mało tego, chodzę... och jaka ja
    niepoprawna.
  • zuza145 18.05.08, 22:14
    w moim wykonaniu wynika z jednego- bo oni ludzi poniewierali-
    pracowników swoich.
    Decyzje podjęłam kilka lat temu i słowa dotrzymuje.
    znalazłam inny market- a tam to wogóle tylko raz była.
    To kwetia innego typu- taki protest guzik mający wpływu na Biedronkę-
    tylko na mnie.
  • nangaparbat3 18.05.08, 20:33
    Owszem, ta pani uczyniła z siebie ofiarę godząc sie na siedzenie w domu i
    niepracowanie, póki byla z meżem. Moze gdyby pracowala, kopnełaby go w d. zanim
    on pomyślałby o porzuceniu jej i dzieci.
    Ale to nie znaczy, ze ex i next nie dowartościowuja sie cudzym kosztem. Jak
    najbardziej to robią.
    --
    Wszystko da sie wyrazic słowami, tylko nie żywą prawdę. Ionesco
  • zuza145 18.05.08, 20:43
    HM- no nie wiem- bo to oznacza że wszystkie gospodynie domowe to
    ofiary.
    Asama wiesz że to nieprawda.
    Są gospodynie które czerpią z tego satysfakcje iraz są szanowane
    właśnoie za to dokładnie- bycie panią dmu ( niejako przy mężo) bo
    tak to się nazywa czasami.
    Ofiarę uczyniła jakoś chyba inaczej z siebie- bo fakt prowadzenia
    domu- nie oznacza że nie pracuje w całym sensie tego określenia.
    I jak jakaś gospodyni domowa przeczyta- to się wzburzy Nango- bo to
    nie jest tak.
    U kobiety się sypnęło- bo stało się co stało i została sama.
  • nangaparbat3 18.05.08, 20:59
    Kazda moze zostac sama. Z róznych powodów.
    Mam kolezanke, ktora miała swietny zawód, inzynier wysokiej klasy, maz namówił,
    by zajeła sie domem. Jak była w drugiej ciazy sie odkochał. Fakt, płaci JEJ, na
    nia, wysokie alimenty - jak na alimenty - .
    Ona siedzi w domu i pije.
    Albo - zajmuje sie taka pani domem i dziemi, a potem dzieci dorastają - ta sama
    matka, która dla przedszkolaka była zbawieniem, dla zbuntowanego nastolatka jest
    juz tylko zawadą. Straszne konflikty wybuchaja, widze to na co dzień.
    Albo maz umiera - mam kolezanke (ta na szczescie pracowala), maz umarł na zawał
    miał czterdziesci dwa czy cos takiego. Jej sie udało uratowac firme - ale
    przeszła przez piekło. Były czasy, kiedy skromna pensja ja (i dzieci) ratowała.
    Wiesz dlaczego wprowadzono - to znaczy Jezus wprowadził - zakaz rozwodów? Ano
    dlatego, ze w czasach, kiedy kobiety nie pracowały, los samotnej byl przesądzony.
    Ja nie mówie, ze bogate damy maja harowac - ale niechby miały jakis kontakt z
    zawodem, cokolwiek, zeby w razie czego móc sie utrzymac, a nie byc zdana na
    łaske pana - ze juz nie wspomne o satysfakcji jaka praca moze dawac sama w sobie.

    --
    Wszystko da sie wyrazic słowami, tylko nie żywą prawdę. Ionesco
  • bozenadwa 18.05.08, 20:51
    Nanga przeczytalam to co teraz napisalas ,i mysle tak dlaczego oni
    jej to powtarzaja / To jest cos takiego ,my podswiadomie
    indenfikujemy sie z rodzicami.To sa nasze korzenie.To jest
    niewlasciwe i paskudne wrecz ,ze chlopcy jej to powtarzaja ,ale
    mysle ,ze Oni chcieliby widziec ja silna,Ona niestety jest
    slaba ,sama o tym pisze ,nie wierzy sama sobie i to co juz pisalam
    ma niskie poczucie swojej wartosci .To jest do naprawienia pisze o
    relacjach miedzy nia a chlopcami.Tylko ona MUSI poczuc sie
    wartosciowym czlowiekiem ,musi poczuc swoja sile ,Bo ona to wszystko
    ma ,I wtedy chlopcy spojrza na nia inaczej,I moze nie odrazu ,ale to
    co 4 lata temu powiedzial mi ten madry czlowiek.Proces wychowywania
    trwa cale zycie,I wiem ,ze dla kazdego znas wazne jest to co mowia
    nam rodzice,Jesli nie zgadzamy sie znimi to i tak gdies tam kolacze
    sie po glowie.dzieje sie tak dopoki nie dorosniemy ,dopoki nie
    dostaniemy swiadomosci swojej egzystencji na tym padole .wtedy tez z
    reguly wybaczamy naszym rodzicom ,na zasadzie zrozumienia .Dla
    dobra chlopcow i dla niej samej ,a nawet dla ojca ,Ona powinna
    uwierzyc w siebie ,i ktos juz napisal nie patrzec na te bogactwa ,bo
    one sa iluzja zycia.Nie wiem czy technicznie jest do zrobienia
    podwyzka alimentow ,Jesli tak to uwazam,ze powinna to zrobic ,Aby
    nie czuc sie zalezna ,Ona nadal daje psychiczna wladze nad soba
    swojemu m.i jego partnerce ,Jeszcze raz poczucie wlasnej
    wartosci ,nie ma innej rady,Chlopcy maja juz zwichrowane podejscie
    do matki.
  • zuza145 18.05.08, 20:54
    Ona to wie- bo juz jej kilka osób naświetliło to co tu piszemy-
    łącznie z problemem podwyżki alimentów.
  • salemka1 18.05.08, 20:56
    Z jednym się nie zgodzę. Dlaczego właściwie ma dać na podwyższenie alimentów? Bo
    eks powodzi się dobrze? Przecież obkupuje te dzieci i to sama autorka przyznaje.
    Więc dostają ciuchy, wakacje, wyjazdy, co tam jeszcze. Więc właściwie dlaczego
    wyższe alimenty? I to chyba właśnie to ją zrobi zależną od tego eks.
  • z_mazur 18.05.08, 21:03
    Ależ właśnie dlatego, że stać go na wyższe alimenty. Właśnie dlatego, że chłopaki zasługują na wyższy standard życia z tego powodu na codzień, a nie od święta.

    Dzieci powinny żyć na podobnym poziomie jakby żyły gdyby rozwód nie nastąpił, czy teraz na codzień tak żyją?

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • zuza145 18.05.08, 21:05
    z tego co ja czytałam na tamtym forum- to ciężko jej związać koniec
    z końcem.
    A tatuś kupuje- jak chce.
    Czniajmy buty za 300- sama przyznasz że adidasa na plasterki nie
    pokroisz i kotleta nie usmażysz- czyz nie tak?
    Ano.
  • salemka1 18.05.08, 21:09
    No dobrze, macie rację. Ale z tego co ja zrozumiałam, to on płaci po 500 zł na
    każdego, tak? Ja zrozumiałam, że właściwie oni dostają od niego wiele rzeczy,
    więc można przyjąć, że te 500 zł jest tylko na jedzenie, tak? Przynajmniej ja
    tak zrozumiałam. no to uważacie, że to jest mało?
  • tricolour 18.05.08, 21:21
    ... powinno być dwa razy więcej, ale nie więcej czyli maksimum 2000 na dwójkę.
    Więcej byłoby niewychowawczo.
  • salemka1 18.05.08, 21:34
    hmmm... mówisz? Wiesz, ja jeszcze w praktyce nie mam doświadczenia, ale ciągle
    mi tu wbijacie do głowy w różnych postach, że po pół matka i ojciec. Więc jakoś
    się już zagubiłam.
    Ale to może dobrze, będę musiała przeliczyć ile alimentów policzyć na dziecko
    swoje...
  • tricolour 18.05.08, 21:41
    ... rozwiązaniem - wiadomo na czym się stoi szczególnie gdy rzecz dotyczy
    studenta, dużych dzieci, które nie potrzebują prawie wcale opieki typu:
    opiekunka, nowy rowerek co dwa lata itp.

    Zresztą studenci pracują.
  • salemka1 18.05.08, 21:45
    Kiedyś śmiałam zauważyć, że podział w utrzymaniu dziecka pół na pół czasem jest
    niemożliwy, bo matka zarabia dużo mniej. Wtedy dostałam odpowiedź, ze może taka
    matka zmienić pracę- to tak w skrócie, oczywiście. Z tą zmianą pracy to też nie
    do końca tak jest, no ale dobra.
    Więc stąd teraz takie moje zagubienie.
  • sylwiamich 18.05.08, 21:50
    salemka1 napisała:

    > Kiedyś śmiałam zauważyć, że podział w utrzymaniu dziecka pół na
    pół czasem jest
    > niemożliwy, bo matka zarabia dużo mniej. Wtedy dostałam odpowiedź,
    ze może taka
    > matka zmienić pracę- to tak w skrócie, oczywiście.


    Salemko...bo forum zmienia kształt.Mi też trudno się z tym
    pogodzić...mąż Cię bije...Twója wina bo pozwoliłaś.Żona okazała się
    lezbą...Twoja wina że pozwalałeś na niebzykanko.Były szantażuje Cię
    kasą...Twoja wina, bo masz zaniżoną samoocenę.Masz mało
    kasy....trzeba było dzieci sobei ne robić....Bingo!!
    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • salemka1 18.05.08, 21:53
    sylwiamich napisała:

    > Salemko...bo forum zmienia kształt.Mi też trudno się z tym
    > pogodzić...mąż Cię bije...Twója wina bo pozwoliłaś.Żona okazała się
    > lezbą...Twoja wina że pozwalałeś na niebzykanko.Były szantażuje Cię
    > kasą...Twoja wina, bo masz zaniżoną samoocenę.Masz mało
    > kasy....trzeba było dzieci sobei ne robić....Bingo!!

    No nie... tak to bym tego nie ujęła. No i nigdy nie przeczytała tu odnośnie
    swojej osoby, że mogłam dzieci sobie nie robić... moze dlatego, że sama sobie
    nie zrobiłam...
  • sylwiamich 18.05.08, 21:55
    salemka1 napisała:No i nigdy nie przeczytała tu odnośnie
    > swojej osoby, że mogłam dzieci sobie nie robić... moze dlatego, że
    sama sobie
    > nie zrobiłam...


    Salemko...ja też nie przeczytałam odnośnie swojej osoby.I co z tego?
    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • salemka1 18.05.08, 22:00
    sylwiamich napisała:


    > Salemko...ja też nie przeczytałam odnośnie swojej osoby.I co z tego?

    Nic z tego, wiesz, to chyba jednak zależy jak kto odbiera rzeczy pisane na
    forum. O tych alimentach wtedy to mnie zeźliło, ale ja i tak mam swoje zdanie na
    ten temat.
  • tricolour 18.05.08, 21:53
    ... że za decyzje małżeńskie ponosi się wspólnie odpowiedzialność?
  • salemka1 18.05.08, 21:58
    tricolour napisał:

    > ... że za decyzje małżeńskie ponosi się wspólnie odpowiedzialność?

    nic nie jest w tym złego, chociaż nie wiem, do czego to się odnosi?
  • sylwiamich 18.05.08, 21:59
    tricolour napisał:

    > ... że za decyzje małżeńskie ponosi się wspólnie odpowiedzialność?


    Bo to UTOPIA zazwyczaj jest.Najczęściej odpowiedzialnośc ponoszą
    najsłabsi.

    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • salemka1 18.05.08, 22:02
    sylwiamich napisała:

    > Bo to UTOPIA zazwyczaj jest.Najczęściej odpowiedzialnośc ponoszą
    > najsłabsi.
    >

    Nie Sylwia. Odpowiedzialność ponosi osoba faktycznie odpowiedzialna. A najsłabsi
    dają sobie wmówić, że ponoszą odpowiedzialność.
  • zuza145 18.05.08, 22:06
    dlatego trzeba robić użytek z tego co sie nazywa rozumem.
    Wtedy nawet jak sie nie uda za pierwszym razem- można wcielić drugi
    plan w życie ( znaczy sie starać się) - potem trzeci- ale nie
    poddawać marazmowi i pamiętać aby nie przekroczyc cienkiej granicy
    jaka dzieli obrone konieczną a atak- czyli nie działać w odwecie.
    Bo dopiero wtedy to jest klęska.
    Kponsekwencje ponoszą najsłabsi- hm- w większości dzieci- nawet te
    które jak ci młodzieńcy jadą po matce- bezmyslnie lub z premedytacją-
    ???- tego akurat nie wiem i nie jest to sensem mojej wypowiedzi.
  • sylwiamich 18.05.08, 22:10
    zuza145 napisała:
    > Kponsekwencje ponoszą najsłabsi- hm- w większości dzieci- nawet te
    > które jak ci młodzieńcy jadą po matce- bezmyslnie lub z
    premedytacją-
    > ???- tego akurat nie wiem i nie jest to sensem mojej wypowiedzi.


    A tak zuza.Nie znam złego dziecka które miałoby normalnych
    rodziców.Ich błędy wychowawcze są ewidentne.I dziecko jest zawsze
    ofiarą.Nawet te bezmyślnie lub z premedytacją jeżdżące po
    matce.Dzieci wypełniają pzrestrzeń którą się im zostawi..

    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • zuza145 18.05.08, 22:21
    dlatego my oboje z mężem( oboje jeszcze wtedy) i były to lata pracy
    uczyliśmy młodych że nie jest ważne miec tylko być.
    Jak byli smaraci to robiliśmy tak: wiadomo że na spacerku mijało
    sioę sklep z zabawkami.
    A każde normalne dziecko zazwyczaj jak sie pozwolić zatrzymac przed
    wystawa i wejśc do środka robi jedno- błaga o zabawkę.
    więc mówiłam tak- pozwolę wejśc jak żebractwa nie będzie.
    Było- ale bywałam niewzruszona ogłaszając- nie mam pieniązków.
    choć portfel pękał- śliai sie z nas że to znęcanie- ano nie- chata
    pełna wszystkiego- to był trenieng zachowania koło i w sklepie-
    mający dac do zrozumienia że- nie zawsze będąc należy kupić oraz że
    bywa że niew ma kasy.
    Teraz czerpię z tej pracy wieloletniej- i jak miewam problem- to
    bez problemu z podbiorem.
    Jendak ma inny problem- młodzi szanują moje decyzje- a aczynaja
    traktować ojca jak z Hollywood.
    I tutaj zaskoczenie ( mimo że powinien) to dzieciom oficjalnie
    wboijam do głó- że nie powinni ojca wykorzystywać ( mimo jego błędów
    wykonawczych i tego że miewam przez nigo problemy( nie raz obskoczył
    za za drogie prezenty).
    I pewnie nie raz obskoczy jeszcze,
    Mam małego syna i starszą córkę- nastolatkę-0 jej tez odbic potrafi.
    no to mają problem- z matka która zamordystycznie ten akurat problem
    traktuje i nie ma zmiłuj.
    a dowartościowanie się atatusia wobec dzieci- zamiast byc -0 macie
    tutaj kochani- to inn a sprawa- staram sie kontrolować.
    I wiem że robię dobrze. I ich ew. fochy mam zupełnie w nosie.
    Bo ma skrystalizowana opinie oraz determinację.
  • sylwiamich 18.05.08, 22:25
    zuza145 napisałasuspicious Było- ale bywałam niewzruszona ogłaszając- nie
    mam pieniązków.
    > choć portfel pękał- śliai sie z nas że to znęcanie- ano nie- chata
    > pełna wszystkiego- to był trenieng zachowania koło i w sklepie-
    > mający dac do zrozumienia że- nie zawsze będąc należy kupić oraz
    że
    > bywa że niew ma kasy.


    Jednym słowem kłamałaś?
    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • zuza145 18.05.08, 22:35
    owszem kłamałam- ale cel osiągnęłam- wiedzą że bytnośc w jakimś tam
    sklepie absolutnie nie oznacza że dostaną co chcą.
    A chcą nie jigurty tylko art. zwane luksusowymi.
    I zbieram owoce- bo potrafią juz czasami dokonac nie dośc że wyboru
    to i zaakceptować że nie mogę czegoś kupic bo nie mam pieniędzy- i
    tym sposobem kłastwo zostało w konsekwencji główną siłą sprawczą
    zaznajomienia się z faktem że nie zawsze ma się co się chce.
    I wogóle nie mam z tym związanych wyrzutów sumienia.
    Odnośnie- chcę do tatyiśc- tez przerobiłam już raz- reakcja moja
    była natychmiastowa- dobrze- przeprwadż się.
    I wiesz coo się stało?
    Ano zaskoczenie- ty mnie nie kochcasz- a ja zgodnie z prawdą- a
    kocham i właśnie dzięki temu zgadzam sie skoro czujesz że tam będzie
    ci lepiej.
    Temat umarł śmiercią naturalną- bo to moja dorga była próba
    ordynarnego sznatażu w wykonaniu młodej na mojej ososbie.
    Reakcja moja natychmoastowa i taka a nie inna- załatwiła sprawę.
    Bo to ja jestem dorosła- a ona nastolatka z burzą hormonów w sobie.
    Jeśli cię oburzyłam- to sorki- tak realizuje swoją misje wychowaczą.
    I takich imprezek i rózności jakie ja robię- dzięki małej kasie w
    sotunku do ojca ojciec nie umie- bo on jak u ciebie KFC itd.
    A u mnie- kanapki na kolacxje na tacy srebrnej- samo z siebie święto
    i niezwykłośc na codzień. Radocha jest- jak rame jemy- większa niż
    jedzenie ślimaków
  • zuza145 18.05.08, 22:36
  • sylwiamich 19.05.08, 05:04
    A ja swoim dzieciom opowiadałam bajki o słoniku.Beznadziejne ale
    ulubione.W tych bajkach słonik obdarzony był wszytkimi wadami które
    zaistniały w ciągu dnia u moich dzieci.Była tam tez bajka i słoniku
    który chciał mieć wszystkie zabawki.
    Inną metodą było mówienie o tym co w domu zostało...ile lal, ile
    samochodów.
    Innym sposobem było czekanie na zabawkę..do najbliższej okazji.
    Nie wiem...nie kłamię dzieciom.Bo one widzą.Widzą kłamstwo i tracimy
    autorytet.A skutki są długofalowe.
    Co do przeprowadzki mojego syna...nie postępuję w ten sposób.On jest
    nieletni i będzie mieszkał ze mną.Nie mam zamiaru stwarzać sytuacji
    gdzie ojciec odmawia mu.A co gdy się zgodzi?Znając mojego męża
    zgodziłby się i nawet dzieciaka do szkoły nie zapisał.To moje
    dziecko i podjęłam się dbania o niego.W sensie psychicznym też.
    A czy mnie oburzyłaś? Kobieto...widziałam już takie misje
    wychowawcze że w głowie sie nie mieszcząsmile))
    A co do jedzenia Ramy....my też jemysmile))
    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • zuza145 19.05.08, 10:27
    nie opowiadam bajek- musze odnosić sie do realnego życia.

    Nie mam w domu maluchów- mam dzieci które widzą i rozumieją.
    Trzeba dostosowywać reakcje do wieku dzieci. A ja mam widać starsze
    niż ty masz.
    Więc nie przesadzajmy- bo zaraz wyjdzie że źle zrobiłam- zrobiłam
    dobrze bo nauczyłam i teraz czerpię z ich inteligencji- bo potrafią
    rezygnować- i nie dotyczy to moich zdolności finansowych- tylko
    faktu że nauczone są tego że NIE ZAWSZE MA SIE TO CO SIĘ CHCE.
    A takich dzieci nie jest dużo jak wiem.
    Są dzieci które wiecznie chcą - i rodzice głupio robią wiecznie
    dając bezmyślnie to co dzieci chcą.B one takie bedne, takie życia
    mają popaprane itd. To rodzice robią źle a nie dzieci- dzieci patrzą
    i wyciągają wnioski.
    cel uświęcił efekt końcowy- nie miewam takich problemów jak
    niektórzy.Zresztą patrząc na kłamstwa które ludzie głoszą- ściema
    dotycząca nie mam kasy- była niczym w porównaniu z tymi innymi
    kłamstawami.
    jakoś nie widzę skutków negatywnych że 7 lat temu ściemniłam mając
    kasę że jej nie mam.
    Więc nie nadawajmy negatywnych barw mojemu pomysłowi.



    A odnośnie - dzieci widzą kłamstwo- a owszem- toteż nie jestm
    kłamczuchem- a to że tak ich nauczyłam- nie oznacza nic złego- bo
    skutek pozytywny odniosło.Właśnie długofalowy.
    I nie mam wyrzutów sumienia że tak ich uczyłam. I nie wolno mnie
    stawiać w jednym rzędzie z kłamczuchami- bo nauczyłam młodych aby
    nie kłamać. I nie proszę o ocenę- że byłam dwulicowa- czy hipokrytka-
    bo mi to wisi- gdybym miała powtórkę zrobić- to bym zrobiła tak jak
    zrobiłam.
    Miałam bardzo dobrą sytuacje finansową i wybrałam sobie taką a nie
    inną metodę.
    Dzieci nauczone są również że nie kłamiemy a tamto to moja słodka
    tajemnica.
    I nie interesuje mnie że wtedy ściemniłam.
    Odnośnie przeprowadzki- też się dobrze zachowałam- bo nie pozwoliłam
    na szantaż- a jest to sytuacja podobna do tego jak wchodzisz z
    dzieckiem do sklepu i ono stara się wymóc na tobie zakup czegoś tam-
    i rzuca się na podłogę z wrzaskiem- 90% rodziców blednie i pakuje
    natychmiast do koszyka cokolwiek aby dzieciak się zamknął.
    Ja też miałam taką sytuację- poszłam z koszykiem pomiędzy inne półki-
    a młoda powrzeszczała, wstała i grzecznie szła obok- bo ją
    OLAŁAM!!!!!!!!!!!.
    Zachowałam się zgodnie z najlepszymi zasadami.
    szantaż- bo się wyniosę do taty- był tym samym.
    I zrobiłam bardzo dobrze- nie poddałam się szantażowi.
    Ja mam inną niż ty sytuację to proponuje nie odnosić tego do siebie-
    ja mówię o mechanizmach a ty zaraz dorabiasz konretną, swoja
    ideologię.
    A dodatkowo- mój mąz nie ma ograniczonych w zaden sposób praw do
    dzieci i jest ( był) odpowiedzianym ojcem.
    To że teraz jest taki jaki jest ( Hollywood) nie ma związku z tym co
    piszę.
    I powiem tak- z tego co wiem- to reaguję bardzo dobrze- i to
    powietrdzają wszyscy- nauczyciele oraz psychologowie dziecięcy.
    Oraz sama to czuję. Zadałam sobie dużo trudu aby sprawdzić i upewnić
    sie o tym i mam dowody w postaci zachowania dzieci.
    Są super- i teoria- że dzieci z rozbitych rodzin mają gorzej
    zuupełnie nie przystaje do moich dzieci.



  • manderla 19.05.08, 10:49
    Mojemu raz wystarczylo, kiedyn (zdaje sie ze 3-4 latka mial wtedy),
    jak zaczął tupać na mnie nózką, ze coś cchce. Powiedziałam, wlanij
    sie na podłogę, jak robia to wszystkie dzieci i wal pięściami.
    Popatrzył na mnie z niedowierzaniem i zamilkł.
    Teraz mam inny problem. Mój syn nigdy niczego nie chce.Nawet jak sie
    pytam, synku, co byś chciał np. na urpodziny, gwiazdkę itp. A on
    mówie, że nie wie, i ze nic nie chce.
    Nie wiem, czy nie jest to jakieś "niezdrowe" przypadkiem. Bo problem
    taki, ze w tym momencie, "ucieka" mi jedno z narzędzi motywacji.
    I co tu począć....



    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • zuza145 19.05.08, 11:26
    chyba jednak rozmawiać- to też jest motywujące- jak zachować umiar i
    skupić się na treści.
  • sylwiamich 19.05.08, 13:58
    manderla napisała:

    > Mojemu raz wystarczylo, kiedyn (zdaje sie ze 3-4 latka mial
    wtedy),
    > jak zaczął tupać na mnie nózką, ze coś cchce.

    Moja córa wrosła w podłogę.Dostałąm ataku śmiechu.Po prostu tulałam
    się po sklepie.Wokół nas zaczęła się zbierać grupka ludzi i nam
    przygladać.Córa wyprowadziła MNIEsmile)Jesooo...tak lubię być
    niepedagogicznasmile))
    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • manderla 19.05.08, 14:03
    Dlaczego niepedagogiczna? To bylo bardzo pedagogiczne. Cora podjęła
    odpowiedzialność, by matka obciachu nie robila przy ludziach.
    Przejrzała się w lustrze Twym. I co najwazniejsze, -pomyślała. Bo
    dzieci zazwyczaj w przypływie ogarniajacej ich histerii nie myślą.
    Uważam, ze pedagogiczne, jak najbardziej.

    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • sylwiamich 19.05.08, 14:00
    mnie generalnie nie obchodzą Twoje metody pedagogiczne.Więc nie
    musisz mnie przekonywać że niewinne kłamstwo jest usprawiedliwione w
    wychowaniu bo to na oddzielny wątek jest.
    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • zuza145 19.05.08, 14:03
    Ja cię nie przekonuję- to był tekst informacyjny.
    Tak samo jak ten tekst.
    Bo ja nie musze cię przekonywać- nie ma to związku z moim zyciem
    Sylwio.
    Przekonuywałam zaś tutaj wielokrotnie- w bardziej tego
    potrzebujących sytuacjach.
    miło się przekonuje kogoś kto jest przynajmniej obojętnie do ciebie
    nastawiony.
  • manderla 19.05.08, 14:09
    sylwiamich napisała:

    > mnie generalnie nie obchodzą Twoje metody pedagogiczne.Więc nie
    > musisz mnie przekonywać że niewinne kłamstwo jest usprawiedliwione
    w wychowaniu bo to na oddzielny wątek jest.

    Ja też mówiłam kiedyś swojemu, że nie ma pieniędzy. W sensie "nie ma
    pieniędzy na jakies tam pierdoły". Rzeczy,które JA uwazam za
    pierdoły. Mimo ze nie o pieniądze tak naprawde chodziło, tylko o
    to,że nie można mieć wszystkiego.
    A co do tego typu kłamstwa..... to sorki, ale im starsza się robię,
    im bardziej oberwałam za szczerość i otwartość (bo ludzie niestety
    potrafią to wykorzystać, nawet nie wiesz w którym momencie i w jakim
    celu), i jak patrze na swojego do bólu szczerego, otwartego,
    lojalnego syna, to..... żałuję, że nie potrafi kłamać. Naprawdę.
    Żałuję.
    Ale nad tym bedziemy jeszcze pracować.


    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • zuza145 19.05.08, 14:15
    Niom- znam to- mój młody czasami tak miewa.
    I weź tu naucz dziecko walki o swoje- skoro to się kończy agresją
    słowną.
    Ale idziemy w dobrym kierunku- he he he- czasami juz potrafi
    zachować sie asertywnie i zakończyć dyskusję.
    Jak coś wymyślisz Manderlo- to daj cynk.

  • manderla 19.05.08, 15:30
    zuza145 napisała:
    czasami juz potrafi
    > zachować sie asertywnie i zakończyć dyskusję.
    > Jak coś wymyślisz Manderlo- to daj cynk.

    A mój nie potrafi widzę. I cholernie cierpi z tego powodu. A wiec
    ja, jako rodzicielka, mam pewien dyssonans wychowawczy.
    Bo sytuacja sprowadza się do tego, że ja mu mówię, "synku, prawda,
    szczera prawda, nawet jakby zwalała z nóg. Bron sie jezeli wiesz, ze
    czegos nie zrobiles i ze jestes przede wsztstkim uczciwy wobec
    siebie".
    A on styka sie w swoim otoczeniu zupełnie z innymi postawami,
    konfrontuje i widzi, że lepiej być takim leserem, kretaczem, kłamcą,
    krzykaczem - bo tak jest łatwiej.
    Przychodzi wtedy i mówi, - to jak to jest naprawde?

    ...A ja, kurna, nie wiem, co powiedziec. Rozpacz, słowem. Nie wiem,
    jak mam mu wytlumaczyc, ze najwazniejsze to w zyciu byc uczciwym.
    Ale to kurna, jakas zacofana jestem. Sama cierpie, i i tymi tekstami
    i wychowaniem narazam na porazki wlasne dziecko. Ale nie umiem mu
    wytlumaczyć, jak powinno być. To jest taki jeden z wazniejszych
    moich problemów na dziś, jesli chodzi o wychowanie. Nie umiem sobie
    z tym poradzić.
    Tez jak cos wymyslisz, to daj znać, Zuzka.
    >


    --
    You can fool some people all the time, you can fool all the people
    some time, but you can't never fool all the people all the time.
  • z_mazur 18.05.08, 21:43
    Z tym pół na pół, to wtedy gdy rodzice mają porównywalne dochody.
    Ogólnie zasada jest taka, że dzieci powinny żyć na takim poziomie na jakim by żyły gdyby rodzice się nie rozeszli. W tym przypadku tak chyba nie jest, bo chwilowe zetknięcie się z luksusem nie równoważy codziennych "trudności z zaopatrzeniem" i nie zrównoważą tego również zakupy robione w przypływie dobrego humoru ojca.

    Tak jak pisze nanga, wydaje mi się, że kryje się jednak za tym potrzeba kontroli przez byłego męża i czerpana z tej kontroli satysfakcja.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • salemka1 18.05.08, 21:47
    z_mazur napisał:

    > Tak jak pisze nanga, wydaje mi się, że kryje się jednak za tym potrzeba kontrol
    > i przez byłego męża i czerpana z tej kontroli satysfakcja.
    >
    Owszem, ale zauważ, że on ma nad tą kobitą władzę tylko dlatego, że ona sama tak
    to widzi. Gdyby olała całkowicie tego męża, to on by nie miał władzy, rozumiesz?
    No i oczywiscie, gdyby jasno postawiła sprawę swoim synom, którzy tu też
    mądrością nie grzeszą.
  • nangaparbat3 18.05.08, 21:07
    Wiesz, tej podwyzki alimentów to nawet zadna z macoch nie kwestionowała.
    Obkupywanie - cóz - tu chodzi o WLADZE - kupie to, co zechcę, co ja wybiore, co
    ja zadecyduję.
    Widze sie z dziecmi od przypadku do przypadku i wtedy sypne grodszem.
    To chore i niewiele ma wspolnego z wychowaniem.
    Wazne sa zwyczajne, codzienne wydatki - a o tych, o tyym co potrzebne, wie
    matka, ktora ma chlopaków na co dzień. Ona tam pisze bardzo sensownie: zamiast
    jednej pary butów za 500 (od taty) i jednej za 60 (od matki), powinien miec 2-3
    po 200. To by miało jakis sens.
    Alimenty, o ile wiem, powinny byc wypadkowa potrzeb dziecka i mozliwosci
    alimentujacego rodzica. I maja byc wyplacane regularnie, tak żeby racjonalnie je
    wydawac. Z obkupywaniem to nie ma nic wspolnego.
    --
    Wszystko da sie wyrazic słowami, tylko nie żywą prawdę. Ionesco
  • salemka1 18.05.08, 21:11
    No dobrze, już dobrze, ja to chyba inaczej zrozumiałam.
  • aron95 18.05.08, 21:17
    Dla tych dzieci jest lepiej iż tego dobra nie zaznają a jedynie od czasu do
    czasu "lizaja" Dobrobyt dzieci jedynie rozbestwia
  • salemka1 18.05.08, 21:35
    aron95 napisał:

    > Dla tych dzieci jest lepiej iż tego dobra nie zaznają a jedynie od czasu do
    > czasu "lizaja" Dobrobyt dzieci jedynie rozbestwia

    Aron, nie przesadzaj. Dzieci powinny miec wszystko, to co im potrzeba. Rodzice
    mają obowiązek im to zapewnić.
  • sylwiamich 18.05.08, 21:41
    salemka1 napisała:
    > Aron, nie przesadzaj. Dzieci powinny miec wszystko, to co im
    potrzeba. Rodzice
    > mają obowiązek im to zapewnić.

    I tu możecie mieć inne zdanie...co do tego tzw...minimum
    socjalnego.Dla mojego dziecka 20zł na wycieczkę jednodniową, gdzie
    ma spore wyprowiantowanie to w sam raz.Inna matka da 200zł.Dla mnie
    to rozbezstwianie,dla niej skąpstwo.Potrzeby dzieci mają takie
    same...łózko, ciepła kurtka, jedzenie i trochę na rozwój.Rodzice
    często miewają dużo większe wyobrażenie.

    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • salemka1 18.05.08, 21:49
    sylwiamich napisała:

    > I tu możecie mieć inne zdanie...co do tego tzw...minimum
    > socjalnego.Dla mojego dziecka 20zł na wycieczkę jednodniową, gdzie
    > ma spore wyprowiantowanie to w sam raz.Inna matka da 200zł.Dla mnie
    > to rozbezstwianie,dla niej skąpstwo.Potrzeby dzieci mają takie
    > same...łózko, ciepła kurtka, jedzenie i trochę na rozwój.Rodzice
    > często miewają dużo większe wyobrażenie.
    >
    wink Czekałam na odzew, zaraz jak wysłałam posta. Oczywiście nie dopisałam go do
    końca.... Zgadzam się, oczywiście, Sylwio. Chodziło mi o potrzeby rozsądne.
  • aron95 18.05.08, 21:55


    > salemka1 napisała:
    > > Aron, nie przesadzaj. Dzieci powinny miec wszystko, to co im
    > potrzeba. Rodzice
    > > mają obowiązek im to zapewnić.
    >

    To dziecko zażyczy sobie słonia na pół pokoju bo sobie uzna że taki
    jest mu potrzebny . Młody dzis mi zakomunikował że potrzebuje wolnej chaty , to
    co mam mu ją zapewnić
  • salemka1 18.05.08, 21:57
    aron95 napisał:


    Młody dzis mi zakomunikował że potrzebuje wolnej chaty , t
    > o
    > co mam mu ją zapewnić
    No wiesz Aron, zależy ile on ma lat... w sumie mógłbyś iść do kina wink
    Już napisałam niżej, że to był skrót.
  • aron95 18.05.08, 22:01
    Skrót ? Napisałaś że rodzic ma obowiązek zapewnić ...
    A co w przypadku gdy go na to nie stać , lub stać a uważa że to dziecku
    niepotrzebne że bez tego się obejdzie ?
  • salemka1 18.05.08, 22:04
    aron95 napisał:

    > Skrót ? Napisałaś że rodzic ma obowiązek zapewnić ...

    Ma obowiązek zapewnić rzeczy niezbędne do rozwoju dziecka.

    > A co w przypadku gdy go na to nie stać , lub stać a uważa że to dziecku
    > niepotrzebne że bez tego się obejdzie ?
    To wtedy należy wytłumaczyć takowemu dziecku, że nie kupimy tego, bo jest to
    niepotrzebne. Ja swojemu 3latkowi potrafię takie rzeczy wytłumaczyć.
    No i tu rozpatrujemy kwestię taką, że ojca stać, matki nie stać. Ja zrozumiałam,
    że ojciec im zapewnia.
  • sylwiamich 18.05.08, 22:07
    A ja salemko zrozumiałam że ojciec nie zapewnia.Że szantażuje byłą
    pieniędzmi.Że epatuje bogactwem...co dla mnie jest buractwem i
    tyle.I że daje wtedy gdy ma chęć i tyle ile ma chęć.A to nie jest
    zabezpieczeniem potrzeb.
    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • salemka1 18.05.08, 22:12
    A ja to w ogóle inaczej rozumiem. Bo moim zdaniem cały problem tkwi tak naprawdę
    w tej autorce wątku. Ona chyba sama nie potrafi sobie poradzić z tym, że chłopu
    się ułożyło lepiej, ma kasę, itd. Widzisz to wszystko zależy od punktu widzenia.
    Ja takie kupowanie dla dziecka bym odbierała pozytywnie. Ma kasę to kupuje i
    tyle. Stanowisko wobec synów wypracowałabym zupełnie inaczej, mogą zamieszkać z
    tatusiem, jak im sie tam bardziej podoba. A tak w ogóle, to mają się cieszyć, że
    tata kupuje. W swojej wredności sama bym ich trochę nakierowała, czego potrzebują.
    Dopóki ona nie odetnie się od tego męża i patrzenia, jak jemu się powodzi, to
    będzie cierpiała. I ja tak to rozumiem.
  • sylwiamich 18.05.08, 22:23
    Salemko...jestem w podobnej sytuacji.Mój mąż nie płaci alimentów.Co
    nie przeszkadza mu kupić dzieciom trzech bluz po 200zł każda.Z tym
    ze oni mają już bluzy.Za to nie mają butów czy czegoś tam
    innego.Trudno odbierać to pozytywnie.CVzy mnie wkurza jego kasa?
    Nie...on mnie wkurza ze swoją kasą.
    Mój syn też przebąkuje o wyprowadzce do taty.Ostatnio jak u niego
    był mógł grać na konmpie kilkanaście godzin dziennie.Jadał same
    zestawy z Mc-a.I ogólnie to było zarąbiście.Oglądał horrory po
    nocach.I ja mogę go ukarać za jego chęci i dać go do taty.Ale to
    moje dziecko.Kocham go i nie rozwiodłam się bez powodu.
    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • salemka1 18.05.08, 22:41
    Sylwia, ja to wszystko rozumiem, naprawdę. Ja mam taki bagaż doświadczeń jako to
    dziecko.
    Ale całe jej podejście do tego eksa jest problemem. No i ten Twój w ogóle nie
    płacił, ten płaci. Chociaż ja go nie bronię, bo to nie w tym rzecz.
    A tak na marginesie, czy Twój były chętnie by przyjął pod swój dach syna na
    stałe? Wiesz, dlaczego pytam, bo skoro on przebąkuje o przeprowadzce, to może
    niech zaproponuje to tacie? I wtedy ciekawe, co ten super hiper wspaniały tatuś
    powie.
    Tylko, ja nie wiem, ile Twój syn ma lat. Patrzę przez swój pryzmat i przez
    swoje doświadczenia dziecka rozwodników.
  • sylwiamich 18.05.08, 22:04
    Och Aron...jak Cię nie stać, to trzeba było dzieci sobie nie robić,
    albo się nie rozwodzić.A jak stać ale uważasz że niepotrzebne to
    masz kłopotsmile))Ja miałam po tej wycieczce.Wszyscy mieli więcej kasy
    od niego.Z tym że ja mu więcej nie dam i koniec.Tak jak jako jedyny
    nie ma komórki.I nie będzie miał...bo dla mnie to zbyteczne.
    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • aron95 18.05.08, 22:08
    Nie sylwia ja nie mam kłopotu , tylko tak jak Ty nie dajesz komórki
    ja hamuje pewne zachcianki
    Mój bez komórki się nie rusza, to juz sam mu nakazuję
  • sylwiamich 18.05.08, 22:13
    aron95 napisał:

    > Nie sylwia ja nie mam kłopotu , tylko tak jak Ty nie dajesz
    komórki
    > ja hamuje pewne zachcianki
    > Mój bez komórki się nie rusza, to juz sam mu nakazuję

    Żartowałam...uśmich nawet przylepiłam.Mój nie ma komórki bo ma
    obowiązek meldować się co godzinę gdy jeżdzi niedaleko domu.Moja
    córa komórke ma bo to nastolata jest i wybywa z domu.Ale 11 latek
    nie potrzebuje.
    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • nangaparbat3 18.05.08, 22:53
    sylwiamich napisała:

    >Tak jak jako jedyny
    > nie ma komórki.I nie będzie miał...bo dla mnie to zbyteczne.

    Moja tez długo nie miala (komórki). Wreszcie w gimnazjum usłyszałam, ze z barku
    komórki "jej zycie towarzyskie lezy w gruzach".
    Zlamałam się smile
    A - komórke kupilismy na społke z eksem, poza alimentami.
    --
    Wszystko da sie wyrazic słowami, tylko nie żywą prawdę. Ionesco
  • bozenadwa 18.05.08, 21:15
    juz pisalam ,nie mam pojecia jak to wyglada technicznie ,Ale jesli
    sad uznalby slusznosc podwyzszenia alimentow ,To tylko KONIECZNIE
    tak bym jej doradzala ,Mialaby wieksza niezaleznosc ,Nie bylo by ja
    stac na MALEDIWY i buty raz na rok za iles tam zl,ale na codzien
    mialaby na wazne potrzeby ,dla chlopcow.Eks ucieka sie do
    szantazu ,ze jesli zlozy sprawe o alimenty to utnie wyjazdy czy tam
    cos jescze,Dla mnie jest to nieuczciwe i paskudne,On teraz pan i
    wladca zycia na troche dla chlopcow.A co z codziennoscia?? Jeszcze
    raz powtarzam ona daje mu wladze psychiczna nad soba.
  • zuza145 18.05.08, 21:18
    Bożena- my to wiemy- i to właśnie piszemy.
  • zuza145 18.05.08, 21:19
    wejdż na samodzielną i poczytaj.
    Dokładnie to co tutaj - jest pisane tam bezpośrednio do niej.
  • sylwiamich 18.05.08, 21:21
    zuza145 napisała:

    > Bożena- my to wiemy- i to właśnie piszemy.

    >Ona to wie- bo juz jej kilka osób naświetliło to co tu piszemy-
    łącznie z problemem podwyżki alimentów.

    Zuza...a może by tak dać prawo Bożenie wypowiedzenia się....w końcu
    po to jest forum.


    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • zuza145 18.05.08, 21:28
    Sylwia- pisząc co napisałam miałam na myśli fakt że osoba o której
    piszemy już to wie.
    Może mi poradzisz jak mam w takaiej sytuacji- jak mi się przytrafi
    ponownie- napisać że jest to już wiadome ?
    Jest to o tyle ważne że ośmieliłam się napisać do Bożeny?
    W celu oświecenia mnie i udzielenia pomocy napisz- jak mam pisać?
    Bo ja pasjami nie liubię jak ktoś sugeruje nawet że mam coś innego
    na myśli.
    A zdarza się to dośc często- więc wole uprzedzająco zadziałać
  • sylwiamich 18.05.08, 21:35
    zuza145 napisała:

    > Sylwia- pisząc co napisałam miałam na myśli fakt że osoba o której
    > piszemy już to wie.
    > Może mi poradzisz jak mam w takaiej sytuacji- jak mi się przytrafi
    > ponownie- napisać że jest to już wiadome ?
    > Jest to o tyle ważne że ośmieliłam się napisać do Bożeny?
    > W celu oświecenia mnie i udzielenia pomocy napisz- jak mam pisać?
    > Bo ja pasjami nie liubię jak ktoś sugeruje nawet że mam coś innego
    > na myśli.
    > A zdarza się to dośc często- więc wole uprzedzająco zadziałać


    Zuza...Ty też szczególnie odkrywcza nie jesteś...więc pozwól i
    Bożenie nie być.I tylko tyle.Bo odniosłąm wrażenie że się
    przypieprzasz do niej.Jeśli się pomyliłam ...przepraszam.
    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • zuza145 18.05.08, 21:43
    że masz na myśli- że się czepiam?
    Jeśli dobrze cię Sylwio rozumiem to wyjaśniam- nie czepiam się a ty
    nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.
    I nadałaś jej zupełnie inną wymowę.
    Coby ładnie było-poczekam.
  • sylwiamich 18.05.08, 21:46
    zuza145 napisała:

    > że masz na myśli- że się czepiam?
    > Jeśli dobrze cię Sylwio rozumiem to wyjaśniam- nie czepiam się a
    ty
    > nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.
    > I nadałaś jej zupełnie inną wymowę.
    > Coby ładnie było-poczekam.


    Zuza ..napisałam to już wcześniej.
    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • salemka1 18.05.08, 21:55
    sylwiamich napisała:

    > Zuza...Ty też szczególnie odkrywcza nie jesteś...więc pozwól i
    > Bożenie nie być.I tylko tyle.Bo odniosłąm wrażenie że się
    > przypieprzasz do niej.Jeśli się pomyliłam ...przepraszam.

    Wy znowu o Bożenie? Rany.. może ja coś napiszę kontrowersyjnego na forum i o
    mnie się pokłócicie? Bo już o bożenie to nuda....
  • bozenadwa 18.05.08, 21:30
    sylwiamich napisała:

    > zuza145 napisała:
    >
    > > Bożena- my to wiemy- i to właśnie piszemy.
    >
    > >Ona to wie- bo juz jej kilka osób naświetliło to co tu piszemy-
    > łącznie z problemem podwyżki alimentów.
    >
    > Zuza...a może by tak dać prawo Bożenie wypowiedzenia się....w
    końcu
    > po to jest forum.
    >
    > Sylwia milo mi ,ale ja wtedy kiedy postanawiam ze chce sie
    wypowiedziec na forum ,nie potrzebuje zgody zuzy,
  • sylwiamich 18.05.08, 21:38
    bozenadwa napisała:
    > > Sylwia milo mi ,ale ja wtedy kiedy postanawiam ze chce sie
    > wypowiedziec na forum ,nie potrzebuje zgody zuzy,

    To akurat wiem.

    --
    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
  • bozenadwa 18.05.08, 21:21
    No to fajnie ze sie w czyms zgadzamy
  • zuza145 18.05.08, 21:30
    owszem- jeśli to do mnie- to jest tego więcej- tych miejsc
    styczności w teorii.
  • movisz 18.05.08, 22:52
    To oczywiste, ze sie dowartosciowuja - bo w miarę szczęśliwy,
    zadowolony
    z zycia i siebie i majacy poczucie bezpieczeństwa czlowiek liczy sie
    z
    uczuciami innych - w tym wypadku chlopców.

    Absolutnie masz racje. Szczesliwy czlowiek nie robi krzywdy drugiemu
    i nie wywyzsza sie.
    To manipulowanie i przekupywanie dzieci to metoda ludzi “malutkich”.
    Przypuszczam ze oni sami graja miedzy soba przescigajac sie w tym
    kto jest wiekszym “panstwem” a uczucia dzieci dla takich ludzi nie
    sa wazne.
    Przypuszczam ze wazniejsze jest zeby dotarlo do mamy. Ten man majac
    taka kobiete sukcesu w domu przypuszczalnie nie ma tak wiele do
    powiedzenia jak mial ze swoja ex i to odgrywanie sie wypelnia tylko
    ta meska luke potrzeby rzadzenia i narzucania swojej woli komus.
    Jakby liczyl sie ze zdaniem dzieci to nie narzucalby im ubierania
    sie w ich stylu tylko akceptowal takie jakie sa i w czym sa. Ale dla
    takich ludzi wazniejsze jest to co na zewnatrz bo srodek i tak pusty.


    Dla mnie najwiekszy problem- czemu chłopcy jej to powtarzaja? Tak
    sie pogubili?

    Przypuszczam ze tak. Z matka czuja sie swobodniej niz z ojcem
    dlatego wszystko jej mowia nie zdajac sobie sprawy ze robia jej tym
    przykrosc. Ojciec i macocha to po prostu ludzie co nie robia im
    krzywdy ale nie czuja sie z nimi tak swobodnie i szczerze dlatego
    watpie zeby chcieli przeniesc sie do nich na stale. Szkoda tych
    chlopcow bo jest duza szansa ze wyrosna na takich nowobogackich jak
    ich tatus.

    Gdybym miala taka sytuacje to na pewno wystapilabym o duzo wieksze
    alimenty.
    Najwyzej dzieci by nie mialy gumy do zucia od tatusia ale ona
    powinna zadbac o siebie, o swoja pewnosc siebie i wyglad. W koncu
    alimenty nie sa tylko na dzieci ale ogolnie na potrzeby i opieke nad
    dzieckiem. A potrzeby dziecka to nie tylko jedzenie i ubranie,
    ale wlasciwe warunki mieszkania czyli wyremontowane mieszkanie i
    usmiechnieta mame.
    A mama jest zadowolona jak nie jest przemeczona i dobrze wyglada.
    Zauwazcie ze nie szanuje sie i nie docenia ludzi ktorzy sie
    poswiecaja za bardzo dla innych. I to dotyczy zarowno dzieci jak i
    partnerow.
    Ja bym tak zrobila ale ona wyglada na malo zdecydowana osobe i w
    dolku bo juz zupelnie niezrozumiale jest dla mnie wpuszczanie bylej
    tesciowej do domu na zwiady.
    To juz swiadczy o jakims uzaleznieniu od ex rodzinki.
  • der1974 18.05.08, 23:27
    Taki ojciec to kawał chuja jest moim zdaniem i tyle. Dzieci mają
    prawo żyć na tym samym poziomie co rodzice. Jeśli go stać na wiele
    to ma psi obowiązek płacić alimenty na odpowiednio wysokim poziomie,
    a nie jakieś grosze.

    O ile cokolwiek można doradzić to wywalić wielki pozew o alimenty na
    kilka tysięcy, a nie zadowalać się ochłapami.
  • nangaparbat3 18.05.08, 23:32
    Ale wiesz - jak dzieci zaczna dzieki tym alimentom lepiej jadac, to i ex sie
    przy nich wypasie. Albo sobie nowy krem kupi. Albo jeszcze z tym młodszym nie
    daj Bóg do kina pojdzie, i sie za cudze pieniadze naogląda.
    --
    Wszystko da sie wyrazic słowami, tylko nie żywą prawdę. Ionesco
  • tricolour 18.05.08, 23:32
    Jedno jest bogate, drugie nie - więc dziecko nie może "żyć jak rodzice".

    Dlaczego dzieci mają żyć z uboższym rodzicem, a płacić ma bogatszy? Może powinny
    żyć z tym bogatszym?
  • panda_zielona 19.05.08, 00:10
    tricolour napisał:

    > Jedno jest bogate, drugie nie - więc dziecko nie może "żyć jak
    rodzice".
    >
    > Dlaczego dzieci mają żyć z uboższym rodzicem, a płacić ma
    bogatszy? Może powinn
    > y

    Tylko nie wiadomo,czy nexa z taką ochotą przyjęłaby pasierbów pod
    swój dach.Co innego szpanować od czasu do czasu.
    > żyć z tym bogatszym?
  • natasza39 19.05.08, 00:50

    Dlatego synki powinny przez jakiś czas pomieszkać z tatusiem i jego next.
    Gwarantuje, że rura zmięknie obu stronom.

    ---------------------------------------------------------------------
    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
    głupcami.
  • zuza145 19.05.08, 10:33
    albo jednostko tendencyjnie zadająca pytania.
    Mój mąz nie zgłaszał chęci zabrania dzieci- bo on robi karierę- a
    nazywa się to- cyt: zobaczyłem lepszy świat.
    A mamuśka- dzieci zadbane, a on wpadnie raz w tygodniu na 30 minut,
    przyniesie coś ładnego i spada na następny tydzień- robić karierę- i
    oglądać lepszy świat.
    Więc he he- nie manipuluj- chyba że chcesz sprowokować.
    To może ktoś się załapie. ja nie.
    Takim bogadszym to dokładnie o to chodzi- mają darmową opiekunkę do
    dziecdi.
    U mnie problemem jest- że opiekunka nie jest lelum polelum- tylko
    myśli i wymaga. Od niego.
    Dla dzieci.
  • marek_gazeta 20.05.08, 10:16
    Nie czytałem całego wątku, nie mam czasu, ale domyślam się, że facet został zmieszany z błotek jako cham, drań i taki syn. Chciałem zatem przedstawić własne przemyślenia - nie wiem, na ile prawdziwe w opisywanej sytuacji, ale przynajmniej prawdopodobne.

    Otóż nie sądzę, aby celem "tekstów" i zachowania eksa i jego obecnej kobiety (nie nexii, ale raczej "nex-nexii") było tylko i wyłącznie dokopanie matce. Jestem skłonny uwierzyć, że mówią to, co myślą - że jest niezaradna życiowo, a więc pewnie leniwa i do niczego, bo inaczej zarobiłaby "przyzwoite" pieniądze, że rzeczywiście w "pewnych miejscach" nie wypada nie być "przywoicie" ubranym itp. Ich styl życia matkę razi, ale przecież to jest ich najprawdziwszy styl życia, a nie przedstawienie/pokaz.

    Brakuje im taktu i wyczucia? Naturalnie, ale wartości te - nieprzydatne do życia w obecnym "nowoczesnym" społeczeństwie - zamierają w procesie naturalnej selekcji genów. Człowiek zarabiający 20000 miesięcznie nie zrozumie problemów kogoś, kto zarabia 4000, a ten z kolei nie będzie w stanie spojrzeć na życie oczami osoby zmuszonej do wyżycia za 800. Tak to już jest i tak będzie.

    --
    Palmers - i wszystko jasne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka