Dodaj do ulubionych

"a ja wolę moją mamę"

08.06.08, 12:42
Taki trochę lajtowy ale też trochę denerwujący mnie temat.
Jak każda dziewczynka w wieku przedszkolnym moja córa uwielbia
piosenki. Mam w aucie mase składanek z bajek, programów dla dzieci
itp. Nowszych (minimini) i starszych (tiktaki etc.)
I jak tak sobie słucham to kurczę, nie słysze nic pozytywnego o
tacie. Zawsze mama to, mama tamto. Tak jak w tytułowym Majki "a ja
wolę moją mamę co ma włosy jak atrament" i jeszcze "płakała rano
dziś". Makabra.
W innej (też Majki) jest tekst o planecie na której jest jakiś
nienazwany "Ty" i mama.

Irytuje mnie też trochę piosnka małej Natalii "Co powie tata". Tam z
kolei dzieciak zadaje tacie pytania, a dalej sugeruje że tata pewnie
nie odpowie a nawet skarci dziecko albo po prostu zaśnie.

Wiem że my ojcowie jestesmy dyskryminowani prawem, obyczajami, mamy
zarabiać dbać o bezpieczeństwo, ale (ja naprawdę jestem takim
przykładem) jesteśmy też na Boga bardzo związanie emocjonalnie z
dzieckiem. Też się bawimy, kąpiemy, czytamy bajki na dobranoc,
całujemy, opatrujemy stłuczone kolano.
To niesprawiedliwe. Napisze chyba do Majki.

Macie przykłady bajek czy piosenek dla dzieci gdzie tata jest
przedstawiony w bardziej ludzki sposób?
Obserwuj wątek
    • manderla Masz piosenkę ;) 08.06.08, 15:07
      Mon papa, ne veut pas,
      Que je dance, que je dance.
      Mon papa ne veut pas,
      que je dance la polka big_grin


      Tak mi przyszło do glowy, z dziecinstwa. Ale to tez raczej nie w
      kontekście pozytywnym o tacie wink
      A swoja drogą, bardzo trafne spostrzeżenie.
    • manderla Re: "a ja wolę moją mamę" 08.06.08, 15:29
      Zalezy w jakim wieku jest Twoje dziecko, ale jesli chodzi o książki,
      to wszystkie "przygody Mikołajka" oraz wszystkie książeczki
      Grzegorza Kasdepke. W tych książkach mi się obraz taty bardzo
      podoba. Jajcarz, z super poczuciem humoru i w ogole, superfajny i
      sympatyczny gość taki tata. smile
      • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 00:19
        Mała w tym roku do zerówki. Mikołajek trochę na wyrost.
        Kupiłem kiedyś, pożyczyła koleżance i się wypierała.
        Więc zaliczyłem empik jakieś dwa miesiące temu i kupiłem od razu
        dwie smile
        Zaliczam co wieczór z córą. Podoba jej się choć muszę tłumaczyć
        klimaty szkolne których jeszcze nie zna.
        Najbardziej spodobało mi się to że interesują ją też rysunki.
        Ilustracyjnie - bardzo chcę ją zarazić czymś normalniejszym niż
        cukierkowe barbie i puchatek.

        O Kasdepke nie słyszałem - jutro poszperam w księgarni.
        Dzięki!

        A czy widziałyście "Bajki które leczą"? Takie bajki dla dzieciaków
        na różne trudne chwile - rozwód, śmierć kogoś w rodzinie itp.
        Leży na półce ale boję się jeszcze zajrzeć....
        • manderla Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 00:38
          stefanbatory45 napisał:
          >
          > O Kasdepke nie słyszałem - jutro poszperam w księgarni.
          Zacznij od Kasperiady.
          Taki masz wycinek :
          "Kacper, mały bystry chłopczyk o łobuzerskim spojrzeniu i jego mądry
          tata, przeżywają razem wiele przygód. Wszystkie kłopoty starają się
          rozwiązać samodzielnie. "

          Mój syn to czytal jak był mniejszy. A najbardziej uwielbiałam
          moment, kiedy to wyciszenie w domu przed nocą nastapywalo, kazdy cos
          czyta, a tu nagle.... przestrzeń mieszkania zaczynała się wypełniać
          smiechem jak dzwoneczek, falami aż do spazmatycznego zarykiwania
          się.smile
          ...no a potem nastepowasła faza "praktycznych doświadczeń" na
          własnym, realnym tacie wink
          Nie wiem jak dziewczynki reagują na takie historie, ale ogólnie
          Kasdepke to super utalentowany człowiek. I bardzo polecam jego
          książki.
          • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 00:51
            > "Kacper, mały bystry chłopczyk o łobuzerskim spojrzeniu i jego
            mądry tata, przeżywają razem wiele przygód. Wszystkie kłopoty
            > starają się rozwiązać samodzielnie. "

            Już mi się podoba smile

            > A najbardziej uwielbiałam
            > moment, kiedy to wyciszenie w domu przed nocą nastapywalo, kazdy
            cos
            > czyta, a tu nagle.... przestrzeń mieszkania zaczynała się
            wypełniać
            > smiechem jak dzwoneczek, falami aż do spazmatycznego zarykiwania
            > się.smile

            Mmmmmm! Bomba!
            Ostatnio jak czytam małej i lezy normalnie włóżku to wiem że średnio
            ją to interesuje. A jak jest zapalona (mniej zmęczona po całym dniu
            i bardziej klei) to kładzie się w poprzek łóżka i patrzy na moje
            usta. Ja wtedy uwielbiam zmieniac głos i z przerysowaniem intonować
            dialogi, miny czasami robię smile Wtedy dzieje się to o czym piszesz :-
            )

            Kiedyś słuchając bawiła się kucykami w łóżku (wrrr) powiedziałem
            więc spokojnie że albo się bawimy albo słuchamy bo widziałem że nie
            jest skupiona. Więc cwaniara kazała mi zatrzymywać się co kilka zdań
            streszczała co przeczytałem żeby mi udowodnić że rozumie. Normalnie
            łzy w oczach miałem smile
            Ale bawiliśmy się przednio!

            > Nie wiem jak dziewczynki reagują na takie historie, ale ogólnie
            > Kasdepke to super utalentowany człowiek. I bardzo polecam jego
            > książki.
            Na pewno kupię. Dzięki wielkie.
    • akacjax Re: "a ja wolę moją mamę" 09.06.08, 09:42
      Tata to nie mama. Nie może być z założenia identycznie. Nie ma takiej możliwości. A ten, kto uważa, ze tak bywa-chyba czegos nie rozumie.
      Zupełnie co innego zaspakaja mama, co innego tata. Najwiekszy błąd samotnego rodzica-próbować być i tatą i mamą równoczesnie, bo to nic dobrego nie daje.

      Co do piosenki Natalii-autorem jest jej ojciec-chyba źle byłoby odebrane, gdyby napisał córece piosenkę: a ja wolę mojego tatę...
      Ja uważam, że piosenka jest rozbrajająco szczera i jestem pełna podziwu za autoironię Kukulskiego.
      A poza tym-"a ja wole moja mamę" nie znaczy, że od taty...ale od innych mam...ale to kwestia tego, co się chce usłyszeć.

      Laurka za bycie rodzicem najlepsza od własnych dzieci-dostaje się ją-gdy sie zasłużysmile

      Ojciec jest ważny i potrzebny w zyciu dziecka, rodziny, ale czy obraz ojca w piosenkach dla dzieci nie oddaje obrazu jacy wg nielubianej statystyki są ojcowie? Moda na "ojcowstwo" zaczęła się niedawno-musimy poczekać na skutki trochę.
      • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 00:33
        Nie wiedziałem że autorem był ojciec Kukulskiej. Teraz rzeczywiście
        inaczej to rozumiem, ale 6-latka rozumie tak jak ja wcześniej...

        Nie zgadzam się z Twoim spojrzeniem na podział roli ojca i matki.
        Losy i charaktery sa tak pokręcone że nie można generalizować.
        Ten błąd niestety popełniają z zasady sądy i ludzie - tzw opinia.

        Może być matka posiadająca "tylko" instynkt macieżyński który każe
        jej dbać o to żeby dziecko było ubrane, w miarę czyste i najedzone.
        I ojciec który bardziej od niej przeżywa każdy sinak, zdarte kolano.
        Częściej rozmawia, bawi się, ma lepszy kontakt w kazdej materii.
        I nie chce być matką tylko tatą.

        Nie potrafię może tego przekazać, ale Twoje (i niestety większości
        ludzi) widzenie roli rodziców krzywdzi tą garstkę ojców którzy są
        naprawdę lepsi dla dziecka od matek.

        Laurkę o której piszesz, a jakże rodzic dostaje. Czasami po wielu
        latach. Ale nie dla niej się robi to wszystko...

        "Moda na ojcostwo"? co to w ogóle jest? Bieganie z wózkiem po parku
        i puszenie się? Chęć spłodzenia trójki a nie jednego dziecka?

        To znaczy że 30 lat temu nie było wspaniałych ojców lepszych od
        matek? Byli są i będą. Bardzo mały promil ale są.
        • akacjax Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 18:22
          Obawiam się, że szkodzi dziecku, gdy ojciec zbyt przeżywa każdy siniak.
          Podział ról-nie wiem jak to rozumiesz-dla mnie to raczej odnienność ról-ojca i
          matki. Co oczywiście nie zmienia faktu, że każdy z rodziców może dobrze
          zaopiekować się dzieckiem na poziomie"zwykłym".
          Poziom kontaktu z dzieckiem nie ma nic wspólnego z zadaniami jakie ma każdy z
          rodzicow do wypełnienia-w dalszej perspektywie czasu.
        • z_mazur Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 19:39
          Oj Stefan widać, że od niedawna jesteś na tym forum i jeszcze nie zauważyłeś, że paniom tutaj piszącym, łatwo przychodzi uogólnianie gdy jest zgodne z ich tezami, natomiast gdy na poziomie uogólnionym jakaś teza im się nie podoba, to wtedy zawsze pozostaje argument, że "każda sprawa jest indywidualna". smile))

          Tak ostatnio prowadząc dyskusje z kobietami nie tylko na tym forum, stwierdzam coraz częściej, że to bardziej ogólna tendencja.

          Kobiety po prostu w ten sposób dyskutują. smile

          Czasem pozostaje po prostu odpuścić. smile))

          --
          Kobieta nie wie czego chce,
          ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
          • sylwiamich Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 19:48
            Teza ta ma również odniesienie do panów.Uważają że kobiety z natury
            czy też zasady podlegają tej prawidłowości.Różnica tkwi jedynie w
            szczególe że kobiety na wyjątki używaja argumentu że "każda sprawa
            jest indywidualna", mężczyżni natomiast wyjątków nie zauważają.


            --
            "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
            • z_mazur Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 19:52
              Mężczyźni myślą abstrakcyjnie, więc naturalne jest w tym momencie uogólnienie. Trudno myśleć abstrakcyjnie na temat problemu skupiając się na jednostkowym przykładzie.

              Kobiety wolą myśleć o konkretnym przypadku i obalać każdą tezę opartą na uogólnieniu hasłem "każda sprawa jest indywidualna", no chyba że uogólnienie potwierdza ich ocenę konkretnego przypadku, wtedy chętnie się nim podpierają.


              --
              Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
              • akacjax Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 20:38
                Nie rozumiem, w którą stronę chcesz skręcić rozmowę...
                zauważę tylko słowa Stefana:

                >Losy i charaktery sa tak pokręcone że nie można generalizować.
                >Ten błąd niestety popełniają z zasady sądy i ludzie - tzw opinia


                • z_mazur Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 20:55
                  No ale słowa Stefana w zasadzie są uogólnieniem. On nie pisze że jakaś konkretna osoba uogólnia, tylko że sądy (liczba mnoga) i opinia (to też w zasadzie liczba mnoga) uogólniają. O ile w przypadku ludzi to jeszcze można zrozumieć, o tyle w przypadku instytucji powołanej do przestrzegania prawa i rozpatrywania indywidualnych przypadków to jest zarzut.

                  --
                  Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
              • bozenadwa Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 20:41
                Mysle ,ze kobietom ,a w szczegolnosci po przejsciach,Latwiej niz
                mezczyznom ,nawet tym,ktorzy juz tez swoje przeszli ,latwiej
                przychodzi sluchanie ,nie tylko mowienie.I jeszcze
                powiedzialabym ,ze skrzywdzeni mezczyzni to juz wogole nie potrafia
                sluchac,Ale oczywiscie ,zawsze trafiaja sie wyjatki.
              • sylwiamich Re: "a ja wolę moją mamę" 12.06.08, 10:39
                z_mazur napisał:

                > Mężczyźni myślą abstrakcyjnie, więc naturalne jest w tym momencie
                uogólnienie.


                No nie rozśmieszaj mniesmile))Jak pokazuję mojemu facetowi bluzkę i
                pytam czy mi będzie dobrze to ZAWSZE MUSZĘ przymierzyć...na
                konkrecie tylko pracuje...
                --
                "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
            • magd.a Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 20:58
              Przeczysz sam sobie.
              Co to jest "podstawowa rola matki" - jeśli dziecka nie kąpie to jest
              automatycznie matką złą?
              Co to jest "ojciec - ponadprzeciętny opiekun"? - jesli to on kąpie dziecko to
              od razu jest automatycznie ponadprzeciętny?

              To której "większości" nie mieści się coś w głowie i myśli stereotypem ?
              • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 21:28
                Podałem kilka przykładów z życia. Mógłbym zrobić całą listę postaw
                złych i dobrych po obu stronach. Ale i tak znalazłybyście pewnie
                kolejny na nie smile
                Kąpiel to przykład jeden z wielu na olewanie przez matkę codziennych
                żmudnych czynności. Wymigiwanie się z nich wszystkimi sposobami.

                Jak napisałem wcześniej, pewnie nie jestem kiepski w przedstawieniu
                sytuacji. Ciężej się pisze niż mówi face to face. Bo jestem pewien
                że przy dialogu mógłbym lepiej przekazać to o co mi chodzi.

                Ogólnie irytuje mnie założenie z góry (przez sąd i większość ludzi)
                że jak jest rozwód to dzieci zostają przy matce. Bez głębszego
                wnikania w codzienną "jakość" obu rodziców.
                Prawnik mówi wprost - jeśli nawet był Pan bardzo dobrym ojcem - żona
                ma 80-90% że wygra opiekę. Ale po zebraniu masy przykładów
                niezaprzeczalnych i obiektywnych, podanych przez obie rodziny,
                znajomych, przedszkola itp. Przykładów na to że matka będzie gorszym
                opiekunem. Prawnik mówi - no to ma Pan może 50% szans.

                To jest krzywdzące i nie spodziewam się że któraś z Pań zrozumie o
                czym mówię bo mimo że jesteście inteligentne, kochające,
                doświadczone (może dlatego) jesteście w tej masie. "Opinii" która
                nei zmieni zdania bo tak jest od pokoleń.
                • zielona_ropucha Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 21:41
                  Stefan...życzę Ci powodzenia,bo jeśli obiektywnie Twój wkład w
                  opieke nad córką jest większy to Twoje prawo zatrzymać dziecko przy
                  sobie,życzę Ci powodzenia w sądzie,bo mam nadzieję,że
                  powalczysz.Dziecko kocha Was oboje tak samo,nie zapomnij o tym.
                  p.s. Ja też wymigiwałam się od kapieli,bo miałam po prostu
                  dość...chyba nie jestem olewającą matką...
                  --
                  Gdy przyjrzymy się uważnie ogonowi żaby, to zauważymy że ona całkiem
                  go nie ma.
                  • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 21:53
                    Zielona plisss! smile
                    odczepmy się od kąpieli. To może był durny przykład. Każdy bywa
                    zmęczony i po to jest rodzina żeby się wspierać. Ja oczywiście też
                    nie raz wymigiwałem się bo akurat był mecz.
                    Pisałem o całokształcie bo ta nieszczęsna kąpiel i wiele innych
                    przykładów były po prostu normą.

                    Dziękuję za trzymanie kciuków. Tak naprawdę jeszcze nie podjąłem
                    ostatecznej decyzji o dziecku. Sytuacja po tamtej stronie może się
                    wyklaruje na tyle że będę miał mniej obaw, zagryzę wary i bedę ojcem
                    dochodzącym. Tylko dla dobra dziecka.
                    • zielona_ropucha Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:10
                      Jeżeli czujesz,że dziecko ucierpi to nie czekaj,aż coś się
                      wyklaruje,tu nie ma miejsca na niezdecydowanie,albo się uważa,że
                      robi się dobrze ,albo ma się wątpliwości i wtedy już nic nie jest
                      oczywiste...Inaczej...czy mozesz być lepszym (nie znaczy kochającym
                      bardziej)rodzicem od Twojej żony?
                      Czy możesz stworzyć dziecku lepsze warunki rozwoju? Czy umiesz
                      zminimalizować straty poniesione przez dziecko w wyniku zaistniałej
                      sytuacji lepiej niż matka?
                      --
                      Gdy przyjrzymy się uważnie ogonowi żaby, to zauważymy że ona całkiem
                      go nie ma.
                      • magd.a Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:14
                        Dokładnie... pokazanie, że tu i teraz dziecku będzie lepiej zostać w domu z
                        ojcem, bo mniejszy wstrząs, bo bez zmiany warunków życia i otoczenia, bo lepsze
                        finanse, bo jest jasny plan wychowania i możliwości...
                        A nie wymyslanie historii, że kiedyś nowy partner żony będzie chciał dzieci i
                        na pewno to nie swoje dziecko odrzuci...
                        • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:22
                          magd.a napisała:

                          > Dokładnie... pokazanie, że tu i teraz dziecku będzie lepiej zostać
                          w domu z
                          > ojcem, bo mniejszy wstrząs, bo bez zmiany warunków życia i
                          otoczenia, bo lepsze
                          > finanse, bo jest jasny plan wychowania i możliwości...

                          To właśnie przed chwilą napisałem niżej

                          > A nie wymyslanie historii, że kiedyś nowy partner żony będzie
                          chciał dzieci i
                          > na pewno to nie swoje dziecko odrzuci...

                          To jest poniżej pasa. Zastanów się nad tą "wymyśloną" historią.
                          Ja dokładnie to przeżyłem.
                          • magd.a Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:31
                            Jeśli to Twoja historia to przepraszam ze uraziłam. Niemniej poniżej podałeś ten
                            przykład jako ogólne zachowanie mężczyzn wiążących się z kobieta z dzieckiem, ze
                            mężczyźni odrzucają wcześniejsze dzieci zony po urodzeniu swojego... Mogę podać
                            na to kontrprzykład. No i co?
                            Dramatycznie generalizujesz opierając sie wyłącznie na osobistych
                            doświadczeniach i dokładnie to samo zarzucasz kobietom... Kompletny misz-masz.
                      • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:20
                        > Jeżeli czujesz,że dziecko ucierpi to nie czekaj,aż coś się
                        > wyklaruje,tu nie ma miejsca na niezdecydowanie,albo się uważa,że
                        > robi się dobrze ,albo ma się wątpliwości i wtedy już nic nie jest
                        > oczywiste
                        A Ty nigdy nie miałaś wątpliwości. Zawsze podejmujesz decyzję w
                        sekundę? Z tego co widzę jesteś roztropną i twardo stąpającą po
                        ziemi kobietą.
                        Ale na pewno w momentach przełomowych masz wątpliwości.
                        Ja tu głośno myślę. Nie wybieram bagietki w sklepie tylko najpewniej
                        decyduję o przyszłości człowieka, kilku osób.
                        Nic nie jest czarne i białe. Sytuacja w której zostaję z dzieckiem
                        sam też nie jest biała.

                        > ...Inaczej...czy mozesz być lepszym (nie znaczy kochającym
                        > bardziej)rodzicem od Twojej żony?
                        Powiem że tak. Ale może jestem zadufany w sobie? Może przesadzam?
                        Z drugiej strony wszyscy którzy nas znają, rodziny (OBIE) twierdzą
                        że ja byłbym lepszym rozwiązaniem.

                        > Czy możesz stworzyć dziecku lepsze warunki rozwoju? Czy umiesz
                        > zminimalizować straty poniesione przez dziecko w wyniku
                        zaistniałej
                        > sytuacji lepiej niż matka?

                        W tej sytuacji tak. Zakłądając że dziecko jest emocjonalnie związane
                        tak samo z ojcem i matką.
                        Potwierdzi to nawet psycholog dziecięcy. Większym przeżyciem dla
                        dziecka jest rozłąka i przy okazji nowy gość obłapujący mamę, nowy
                        dom, niż rozejście z mamą i pozostanie w domu.
                        • zielona_ropucha Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:28
                          Nigdy,jeżeli chodzi o dziecko nigdy.Jeżeli chodzi o mnie jako
                          kobietę jestem rozchwianą emocjonalnie płaczliwą babą,co to raz jest
                          szczęśliwa a raz zdruzgotana...mam podobną sytuację do Twojej...u
                          mnie jest panienka,do której tatuś juz dawno się wyniósł...cóż,life
                          is brutal and full of zasadzkas...dosłownie... nie wyobrażam
                          sobie,żebym komuś takiemu miała powierzyć swoje dziecko,co do
                          reszty,skoro tak jest jak piszesz to ja nie mam wątpliwości,ale
                          odbiór jest subiektywny.
                          --
                          Gdy przyjrzymy się uważnie ogonowi żaby, to zauważymy że ona całkiem
                          go nie ma.
                          • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:38
                            zielona_ropucha napisała:

                            > Nigdy,jeżeli chodzi o dziecko nigdy.Jeżeli chodzi o mnie jako
                            > kobietę jestem rozchwianą emocjonalnie płaczliwą babą,co to raz
                            jest
                            > szczęśliwa a raz zdruzgotana...mam podobną sytuację do Twojej...u
                            > mnie jest panienka,do której tatuś juz dawno się
                            wyniósł...cóż,life
                            > is brutal and full of zasadzkas...dosłownie... nie wyobrażam
                            > sobie,żebym komuś takiemu miała powierzyć swoje dziecko,co do
                            > reszty,skoro tak jest jak piszesz to ja nie mam wątpliwości,ale
                            > odbiór jest subiektywny.


                            No i dokładnie o to mi chodzi! Identyczna niemal sytuacja. Pomyśl
                            jeszcze że Twój nie ma grosza przy duszy i wynajmują z dwudziestką
                            mieszkanie dwupokojowe i jest tam Twoje dziecko. Ciężko będzie
                            całej trójce (z Twoim dzieckiem).
                            Tylko Ty po prostu mogłaś powiedzieć - nie oddam dziecka.
                            Załóż teraz że w sądzie 95% spraw wygrywają ojcowie i Twoje zdanie o
                            tym ze dziecko powinno zostac z Tobą tak naprawdę wszyscy mają w d...
                            To się poczujesz jak ja.
                            • zielona_ropucha Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:44
                              Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji...tatus od razu zrezygnował z
                              dziecka,chociaz jeszcze sie odgraża do tej pory...widując pełne dwa
                              dni w miesiącu,bez nocy,bo nie ma czasu...pomijając moją
                              patologie...u Ciebie matka chce zostać z dzieckiem,ale ja uważam,że
                              z Twoich relacji jasno wynika,gdzie bedzie lepiej dziecku...powtórzę
                              się jeszcze,to jest ocena subiektywna.
                              > Tylko Ty po prostu mogłaś powiedzieć - nie oddam dziecka.
                              Ty też możesz tak powiedzieć.
                              --
                              Gdy przyjrzymy się uważnie ogonowi żaby, to zauważymy że ona całkiem
                              go nie ma.
                              • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:53
                                zielona_ropucha napisała:

                                > > Tylko Ty po prostu mogłaś powiedzieć - nie oddam dziecka.
                                > Ty też możesz tak powiedzieć.

                                Tak, do lustra.
                                Argumenty wszelkie do żony głowy nie docierają.
                                Pójdę do sądu i jestem na przegranej pozycji...
                                • young_and_bored Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 23:06
                                  stefanbatory45 napisał:

                                  > zielona_ropucha napisała:
                                  >
                                  > > > Tylko Ty po prostu mogłaś powiedzieć - nie oddam dziecka.
                                  > > Ty też możesz tak powiedzieć.
                                  >
                                  > Tak, do lustra.
                                  > Argumenty wszelkie do żony głowy nie docierają.
                                  > Pójdę do sądu i jestem na przegranej pozycji...

                                  Pozwolę się wciąć, bo dobrnęliście tutaj do sedna sprawy.
                                  Na podstawie własnych doświadczeń i wnisków z obserwacji doszedłem
                                  do przekonania, że kobiety nie wygrywają, bo taka jest linia
                                  orzekania. Częściowo może i tak - ale w większej mierze jest to
                                  raczej tak, że sądy z reguły powierzają opiekę matkom, bo matki są
                                  znacznie bardziej zdeterminowane od ojców. Ojcowie deklarują
                                  gotowość przejęcia opieki - podczas gdy matki po prostu uważają za
                                  oczywiste, że dzieci zostaną po rozwodzie z nimi. Jeśli myślisz o
                                  przejęciu opieki po rozwodzie, to kluczem do sukcesu jest
                                  determinacja. Przegrywasz lub wygrywasz na płaszczyźnie
                                  psychologicznej - a na prawnej w dalszej kolejności.
                                  Nie znam Twojej żony, ale w kontekście tego co piszesz nie byłbym
                                  zaskoczony, gdyby postawiona pod ścianą - zrezygnowała z kochanka
                                  żeby pozostać przy dziecku.
                                  • manderla Brawo Young, nic dodac nic ująć 11.06.08, 23:15
                                    young_and_bored napisał:
                                    sądy z reguły powierzają opiekę matkom, bo matki są
                                    > znacznie bardziej zdeterminowane od ojców. Ojcowie deklarują
                                    > gotowość przejęcia opieki - podczas gdy matki po prostu uważają za
                                    > oczywiste, że dzieci zostaną po rozwodzie z nimi. Jeśli myślisz o
                                    > przejęciu opieki po rozwodzie, to kluczem do sukcesu jest
                                    > determinacja. Przegrywasz lub wygrywasz na płaszczyźnie
                                    > psychologicznej
                                  • magd.a Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 23:17
                                    young_and_bored napisał:

                                    >
                                    > Pozwolę się wciąć, bo dobrnęliście tutaj do sedna sprawy.
                                    > Na podstawie własnych doświadczeń i wnisków z obserwacji doszedłem
                                    > do przekonania, że kobiety nie wygrywają, bo taka jest linia
                                    > orzekania. Częściowo może i tak - ale w większej mierze jest to
                                    > raczej tak, że sądy z reguły powierzają opiekę matkom, bo matki są
                                    > znacznie bardziej zdeterminowane od ojców. Ojcowie deklarują
                                    > gotowość przejęcia opieki - podczas gdy matki po prostu uważają za
                                    > oczywiste, że dzieci zostaną po rozwodzie z nimi. Jeśli myślisz o
                                    > przejęciu opieki po rozwodzie, to kluczem do sukcesu jest
                                    > determinacja. Przegrywasz lub wygrywasz na płaszczyźnie
                                    > psychologicznej - a na prawnej w dalszej kolejności.



                                    oooo, dobrze prawisz.
                                    idąc do sądu z nastawieniem "i tak dziecka mi nie dadzą" zapewne sąd nie
                                    zawiedzie i faktycznie dziecka nie da...
                                    • z_mazur Re: "a ja wolę moją mamę" 12.06.08, 08:36
                                      Tu nawet nie chodzi o sąd, tylko o takie postępowanie już w tej
                                      chwili które będzie zmierzało do wykazania które z rodziców jest tym
                                      lepszym opiekunem. Matka skupiona na kochanku i podporządkowująca
                                      całe życie swoje i (co ważniejsze) dziecka swojemu romansowi, czy
                                      ojciec.

                                      Pomysł z robieniem dziecku rewolucji do tego stopnia, żeby od razu
                                      przeprowadzać się z nim z "rodzinnego" mieszkania do mieszkania z
                                      kochankiem jest co najmniej niestosowny i pokazuje jak bardzo ta
                                      kobieta liczy się z dzieckiem i stanem jego emocji.

                                      Ja rozumiem chęć poukładania sobie życia, ale mimo wszystko z
                                      uwzględnieniem uczuć dziecka. Każdy się chyba zgodzi, że mniejszą
                                      szkodą byłoby dla dziecka pozostanie w aktualnie zamieszkiwanym
                                      lokalu z jednym z rodziców, niż rozwalanie mu całego życia poprzez
                                      zmiany zarówno w rodzinie jak i w otoczeniu.

                                      Czy ktokolwiek pomyślałby w ogóle o tym, żeby np. facet
                                      wyprowadzając się do kochanki zabrał ze sobą swoje dziecko?

                                      --
                                      Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
                                      • magd.a Re: "a ja wolę moją mamę" 12.06.08, 08:51
                                        Chodzi o to, żeby STEFAN przestał podporządkowywać swoje życie i działania
                                        planom i pomysłom żony... Jak na razie to pomaga jej wygodnie sobie pożyć bez
                                        ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje decyzje o życiu JUŻ z
                                        innym.. Poki Stefan nie będzie przekonany naprawdę, że on też ma tu coś do
                                        powiedzenia i też ma prawa, to.. dupa zbita...
                                        • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 14.06.08, 18:01
                                          > Poki Stefan nie będzie przekonany naprawdę, że on też ma tu coś do
                                          > powiedzenia i też ma prawa, to.. dupa zbita...

                                          Mam! I mówię! Ona widzi że zaczynam działać i mięknie jej rura. Ale
                                          nie gram nieczysto. Przy każdej decyzji powtarzam tylko że to ona
                                          rozpętała ten shit i taka jest kolej rzeczy w tej sytuacji.

                                          Okres mżonek i bajania mam już za sobą. Przejąłem inicjatywę w kilku
                                          kwestiach o których pisac nei chcę. Widziałem się z adwokatem.
                                          Konkrety. Konkrety.

                                          Mam jednak opór przed totalnym pójściem "na noże". Bo boję się że
                                          kiedy mimo wszystko przegram - ona może utrudniać mi kontakty z
                                          dzieckiem.

                                          Dzięki Madzia.
                                      • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 14.06.08, 17:55
                                        z_mazur napisał:

                                        > Tu nawet nie chodzi o sąd, tylko o takie postępowanie już w tej
                                        > chwili które będzie zmierzało do wykazania które z rodziców jest
                                        tym
                                        > lepszym opiekunem. Matka skupiona na kochanku i podporządkowująca
                                        > całe życie swoje i (co ważniejsze) dziecka swojemu romansowi, czy
                                        > ojciec.
                                        >
                                        > Pomysł z robieniem dziecku rewolucji do tego stopnia, żeby od razu
                                        > przeprowadzać się z nim z "rodzinnego" mieszkania do mieszkania z
                                        > kochankiem jest co najmniej niestosowny i pokazuje jak bardzo ta
                                        > kobieta liczy się z dzieckiem i stanem jego emocji.
                                        >

                                        Ja, rodzina, znajomi. Wszyscy dokładnie tak myślą.
                                        Niestety ona jest pewna że wsytarczy odpowiednio dziecko przygotować
                                        (za radą psychologa), poczytać trochę specjalnych bajek i będzie to
                                        dużo lepsze wyjście.
                                        Wmawia mi przy tym, że właśnie to jest najlepsze wyjście dla dziecka!
                                        Ja uważam że tak jak wcześniej, nei widzi nic poza czubkiem swojego
                                        nosa. I dziecko tak naprawdę jest dla niej instrumentem.
                                  • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 14.06.08, 17:51
                                    young_and_bored napisał:

                                    > Jeśli myślisz o
                                    > przejęciu opieki po rozwodzie, to kluczem do sukcesu jest
                                    > determinacja. Przegrywasz lub wygrywasz na płaszczyźnie
                                    > psychologicznej - a na prawnej w dalszej kolejności.

                                    Jest w tym dużo prawdy. Bede cisnął, ale czysto, bez fauli. Mam
                                    nadzieję że ona też...

                                    > Nie znam Twojej żony, ale w kontekście tego co piszesz nie byłbym
                                    > zaskoczony, gdyby postawiona pod ścianą - zrezygnowała z kochanka
                                    > żeby pozostać przy dziecku.

                                    Tylko ja już jej nie chcę. Po tym wszystkim. Po dodatkowych brudach
                                    które wylazły i wyłażą teraz nei mogę już tworzyć z nią rodziny...
                        • manderla Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:29
                          stefanbatory45 napisał:

                          Większym przeżyciem dla
                          > dziecka........a przy okazji nowy gość obłapujący mamę, nowy
                          > dom, niż rozejście z mamą i pozostanie w domu.

                          Otóż to... To było flagowe hasło mojego exa. Mimo , ze jka
                          odchodziłam nikogo nie miałam. On miał.
                          Pies ogrodnika.
                          a juz ten facet, ktory hipotetycznie nawet mialby sie pojawić kiedys
                          tam...no to nie, nie przyjęcia przez exa.
                          W moim przypadku, pojawił się, troche czasu minęło po moim odejściu
                          od exa. ...Ale zrezygnowałam, m. in z p widzenia ze chyba za
                          wczesnie to jest i zalezało mi na tym, ex nie poczul sie przypadkiem
                          upokorzony faktem, iz "CÓŚ" pałęta się po tym samym domu gdzie
                          mieszka jego jego syn.
                          Niepotrzebnie zrezygnowałam jak widać. Bo nie o to tak naprawde
                          exowi chodziło.
                          Ciężkie to wszystko do rozgryzienia.
                          Wiesz co Stefan, walcz ile masz sił o dziecko, jezeli uwazasz, ze
                          dasz temu dziecku wszystko co najlepsze. Walcz, jak Cie stać.
                          Zobaczymy co powiesz za pół roku.
                          Szczerze zycze powodzenia w kazdym razie.
                          • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:42
                            manderla napisała:

                            > Otóż to... To było flagowe hasło mojego exa. Mimo , ze jka
                            > odchodziłam nikogo nie miałam. On miał.
                            > Pies ogrodnika.
                            > a juz ten facet, ktory hipotetycznie nawet mialby sie pojawić
                            kiedys

                            Gdyby kiedyś - nie zatrzymywałbym pewnie dziecka. Bo kazde z nas
                            będzie kogoś pewnie miało. Chodzi o to że małe dziecko jest od razu
                            wrzucane w związek, w nowy dom.
                            Kiedy ona poznałaby kogoś za jakiś czas, dziecko stopniowo
                            poznawałoby faceta. Wprowadziłby się po dłuższej znajomości.
                            To są dwa zupełnie inne przypadki patrząc ze strony dziecka.

                            Pies ogrodnika? Daj spokój smile Niech się szlaja gdzie chce i z kim
                            chce, tylko niech dziecko na to nei patrzy.
                              • magd.a Re: Przyjdzie czas 11.06.08, 22:51
                                Problem w tym, ze spokój i dystans, przydałby sie Stefanowi już teraz do
                                konstruktywnego przekonania żony, że lepiej dziecku będzie teraz z ojcem. A
                                jesli nie przekona zony to przedstawić swoje zalety sądowi. Konkretnymi
                                argumentami.
                                Wyjść z kreacji z góry przegranego.
                                • stefanbatory45 Re: Przyjdzie czas 11.06.08, 22:57
                                  magd.a napisała:

                                  > Problem w tym, ze spokój i dystans, przydałby sie Stefanowi już
                                  teraz do
                                  > konstruktywnego przekonania żony, że lepiej dziecku będzie teraz z
                                  ojcem. A
                                  > jesli nie przekona zony to przedstawić swoje zalety sądowi.
                                  Konkretnymi
                                  > argumentami.

                                  Właśnie nei wiem czemu. Im większy dystans łapię tym trudniej mi
                                  decyzję podjąć.

                                  > Wyjść z kreacji z góry przegranego.

                                  Mhm, chyba to jest clue całego podejścia. Jak założę że jestem na
                                  wygranej pozycji to spojrzę z innej peryspektywy.
                                  Kończę bo już mnie łeb boli. Spaliłem chyba z dziesięć fajek w trzy
                                  godziny.

                                  Dzięki wielkie!
                                  • bozenadwa Re: Przyjdzie czas 11.06.08, 23:02
                                    stefanbatory45 napisał:

                                    > magd.a napisała:
                                    >
                                    > > Problem w tym, ze spokój i dystans, przydałby sie Stefanowi już
                                    > teraz do
                                    > > konstruktywnego przekonania żony, że lepiej dziecku będzie teraz
                                    z
                                    > ojcem. A
                                    > > jesli nie przekona zony to przedstawić swoje zalety sądowi.
                                    > Konkretnymi
                                    > > argumentami.
                                    >
                                    > Właśnie nei wiem czemu. Im większy dystans łapię tym trudniej mi
                                    > decyzję podjąć.
                                    >
                                    > > Rozwaz ta sprawe z psychologiem Taka jest moja rada,Pozdrawiam
                                    jescze raz i Trzymam kciuki.
                                    • panda_zielona Re: Przyjdzie czas 12.06.08, 00:22
                                      > > > Rozwaz ta sprawe z psychologiem Taka jest moja rada,Pozdrawiam
                                      > jescze raz i Trzymam kciuki.

                                      Czy psycholog da konkretną radę,jak przekonać żonę.?

                                      > > > Problem w tym, ze spokój i dystans, przydałby sie Stefanowi
                                      już
                                      > > teraz do
                                      > > > konstruktywnego przekonania żony, że lepiej dziecku będzie
                                      teraz
                                      > z
                                      > > ojcem. A
                                      > > > jesli nie przekona zony to przedstawić swoje zalety sądowi.
                                      > > Konkretnymi
                                      > > > argumentami.
                                      • bozenadwa Re: Przyjdzie czas 12.06.08, 15:33
                                        panda_zielona napisała:

                                        > > > > Rozwaz ta sprawe z psychologiem Taka jest moja rada,Pozdrawia
                                        > m
                                        > > jescze raz i Trzymam kciuki.
                                        >
                                        > Czy psycholog da konkretną radę,jak przekonać żonę.?
                                        >
                                        > > > > Problem w tym, ze spokój i dystans, przydałby sie Stefanowi
                                        > już
                                        > > > teraz do
                                        > > > > konstruktywnego przekonania żony, że lepiej dziecku będzie
                                        > teraz
                                        > > z
                                        > > > ojcem. A
                                        > > > > jesli nie przekona zony to przedstawić swoje zalety sądowi.
                                        > > > Konkretnymi
                                        > > > > argumentami.
                                        Psycholodzy nie udzielaja rad,nie decyduja za nas itp,My
                                        sami ,jestesmy doeosli i my sami podejmujemy nasze wlasne zyciowe
                                        decyzje,Mysle ,ze psycholog pomoglby Stefanowi ,nabrac na ile jest
                                        to mozliwe dystansu do sytuacji,co pozwoli mu podjac jakies
                                        dzialania ,lub nie podjac zadnych dzialan, Dobry psycholog potrafi
                                        pouladac w miare rozrzucone mysli we wszystkich kierunkach.A to
                                        mysle jest tej chwili bardzo Stefanowi potrzebne.
                                      • stefanbatory45 Re: Przyjdzie czas 14.06.08, 18:06
                                        panda_zielona napisała:


                                        > Czy psycholog da konkretną radę,jak przekonać żonę.?
                                        Psycholog nei rozwiąże problemu konkretną radą - pan niech robi i
                                        mówi to, a pani tamto i będzie wszystko ok.
                                        Psycholog uświadamia jakie będą następstwa - co może dziac się z
                                        dzieckiem. Daje parę rad jak postępować gdy dziecko zapyta o to czy
                                        o tamto. Bo pytań na pewno teraz czy później będzie dużo.

                                        Psycholog na pewno nie będzie przekonywał żony do niczego bo nie
                                        jest od tego. Psycholog zaczyna w ogóle rozmowę od momentu kiedy wie
                                        że między rodzicami jest wszystko ustalone i obie strony podjęły
                                        decyzje godząc się z nimi nawzajem.

                                        Ja próbowałem jej otworzyć oczy. Narysować różne scenariusze
                                        przyszłości. Ona widzi jeden - ciepły związaek z najwspanialszym
                                        facetem, czyli nim.
                                        • panda_zielona Re: Przyjdzie czas 14.06.08, 19:09
                                          > Ja próbowałem jej otworzyć oczy. Narysować różne scenariusze
                                          > przyszłości. Ona widzi jeden - ciepły związaek z najwspanialszym
                                          > facetem, czyli nim.

                                          I wysokie alimenty na dziecko.Niestety,ale tak to widzę.
                                  • manderla Re: Przyjdzie czas 11.06.08, 23:06
                                    stefanbatory45 napisał:


                                    > Właśnie nei wiem czemu. Im większy dystans łapię tym trudniej mi
                                    > decyzję podjąć.
                                    >

                                    No, to jest ta róznica pomiędzy kobietami i mężczyznami. dokładnie.
                                    Im dalej bedziesz rozmyslał, tym dalej bedziesz miał dziecko.
                                    Kobieta ma to do siebie , ze podejmuje decyzję i już. sprawa jest
                                    jasna. A facet myyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyśśśśśśliiiiiiiiiiiii...... i
                                    tak do usranej smierci. Sorki.
                                    Ale z takim podejsciem, to sobie lepiej odpuść na dzien donbry walke
                                    o dziecko. Gwarantuję, ze za miesiąc juz bedziesz myslal inaczej niz
                                    dziś. Czyli: odpuścisz.
                                    I po co tyle gadania?????
                                    • stefanbatory45 Re: Przyjdzie czas 14.06.08, 18:10
                                      manderla napisała:

                                      > Kobieta ma to do siebie , ze podejmuje decyzję i już. sprawa jest
                                      > jasna. A facet myyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyśśśśśśliiiiiiiiiiiii...... i
                                      > tak do usranej smierci. Sorki.

                                      Ona nie podjęła decyzji od razu.
                                      Przez kilka miesięcy spotykając się z nim planowali, brnęli,
                                      analizowali. Zbudowali sobie świat. Ja usłyszałem konkrety w jednej
                                      chwili... Więc muszę podjąć decyzję szybciej niż ona.
                                      I już podjłąem!
                                • manderla Re: Przyjdzie czas 11.06.08, 23:00
                                  magd.a napisała:

                                  > Problem w tym, ze spokój i dystans, przydałby sie Stefanowi już
                                  teraz do

                                  Zgadzam się, ale jak widzisz on sie za bardzo emocjonuje tym
                                  wszystkim. Normalka.
                                  Ale po czsie powie: "ale głupi byłem, bo mogłem zagrać tak i tak"
                                  smile
                                  • stefanbatory45 Re: Przyjdzie czas 11.06.08, 23:05
                                    manderla napisała:

                                    No emocjopnuję się to chyba nornalne!

                                    > Ale po czsie powie: "ale głupi byłem, bo mogłem zagrać tak i tak"
                                    > smile

                                    Być może powiem. Bo nigdy nie będę wiedział jak by było gdybym
                                    wybrał inną drogę niż wybiorę...
                • bozenadwa Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 21:44
                  stefanbatory45 napisał:

                  > >
                  > To jest krzywdzące i nie spodziewam się że któraś z Pań zrozumie o
                  > czym mówię bo mimo że jesteście inteligentne, kochające,
                  > doświadczone (może dlatego) jesteście w tej masie. "Opinii" która
                  > nei zmieni zdania bo tak jest od pokoleń.
                  Stefanie czy Ty przeczytales uwaznie moj post??? Jest mi
                  przykro.naprawde,Ja wnim napisalam ,ze cie rozumiem.A ty
                  tutaj ,wiesz ja tez cierpie i to bardzo moj m, po prawie 30
                  latach ,rozwalil nasza rodzine,Niczym sie nie przejmuje,wyjechal
                  sobie teraz nad morze,Kiedys czesto mnie nie sluchal co do niego
                  mowie,i zaprzeczal moim slowom,On zawsze wiedzial lepiej co ja czuje
                  i mysle,Totez jest mi przykro ,po tym co teraz napisales,Pozdrawiam
                  jeszcze raz.
                  • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 21:58
                    Bożena, przepraszam nie kierowałem tych słów do konkretnej osoby. W
                    ogólę nie sądzę że była to odpowiedź na Twój post. Muszę zacząć
                    cytować bo piszę na stronie a nei w outlooku i mieszają się
                    odpowiedzi.

                    Chodzi o podejście otoczenia. Może nie zrozumiałem...
                    Przepraszam i ściskam.
                • magd.a Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 21:50
                  Stefan, prowadząc rozmowę w stylu "i tak się nie spodziewam że mnie zrozumiecie
                  bo jesteście w "tej innej" masie" delikatnie rzecz ujmując sam sobie krzywdę
                  robisz zawężaniem się do stereotypu, do tego nisko osądzasz kobiety odbierając
                  im prawo do indywidualnego myślenia. I nawet dodany komplement tego wydźwięku
                  nie zmienia.

                  Sam założyłeś "z góry", że kąpiel dziecka przez ojca to coś ponadprzeciętnego.
                  Że matka która dziecka nie kąpie to matka zła nie wywiązująca się z obowiązków.
                  Więc jaki sam masz światopogląd, który z tych twierdzeń wprost wynika?? właśnie
                  taki, że matka Musi dziecko kąpać by być "normalna" a ojciec który dziecka nie
                  kąpie to ojciec zwyczajnie "przeciętny"... Czyli opieka nad dzieckiem z racji
                  matkowatości przynalezy "normalnie" do kobiety...
                  A potem Cię irytuje, że w sądy właśnie takie stanowiska tez przyjmują...

                  Rozumiem etap życia w którym jesteś. Przeczytaj Bożenędwa poniżej
                  bo ładnie napisała.
                  • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:11
                    > Stefan, prowadząc rozmowę w stylu "i tak się nie spodziewam że
                    mnie zrozumiecie
                    > bo jesteście w "tej innej" masie" delikatnie rzecz ujmując sam
                    sobie krzywdę
                    Wiem. Ale takie właśnie macie zdanie. Większość. Bo zaczynają być
                    głosy przechylające się do innego punktu widzenia.
                    Absolutnie nie neguję Waszego zdania. Każdy widzi świat przez swoje
                    okulary. W większości postów są to właśnie jedne okulary - założenie
                    mama dobra, ojciec zły lub taki sobie, a nawet jak dobry to i tak
                    nei powinien się opiekować dzieckiem sam bo pewnie nie da sobie
                    rady...


                    > Sam założyłeś "z góry", że kąpiel dziecka przez ojca to coś
                    ponadprzeciętnego.
                    > Że matka która dziecka nie kąpie to matka zła nie wywiązująca się
                    z obowiązków.

                    Bosze, cholerna kąpiel. Po co ja o tym pisałem?
                    Czy powiedziałem że kąpiel przez ojca to czyn heroiczny?
                    Nie chodzi o ten akt, chodzi o masę wykonywanych czynności
                    codziennych, całe codzienne żecie, opiekę nad dzieckiem - którą
                    powinno się dzielić między sobą, a którymi zajmuje się ojciec. W tym
                    pryzmacie chciałem skrzywić tylko ogólne pojęcie że nie ważne jak
                    było w rodzinie - w momencie rozejścia matka jest bez względu na jej
                    dotychczasową postawę "promowana".

                    > Więc jaki sam masz światopogląd, który z tych twierdzeń wprost
                    wynika?? właśnie
                    > taki, że matka Musi dziecko kąpać by być "normalna" a ojciec który
                    dziecka nie
                    > kąpie to ojciec zwyczajnie "przeciętny"... Czyli opieka nad
                    dzieckiem z racji
                    > matkowatości przynalezy "normalnie" do kobiety...

                    Właśnie nie. Uważam że powinie być zdrowy podział ról. Ja robię to
                    to i to, a Ty tamte rzeczy. Oczywiście jak z jakiegoś powodu nei
                    mogę w danej chwili robi to druga osoba. Sporadycznie.

                    > A potem Cię irytuje, że w sądy właśnie takie stanowiska tez
                    przyjmują...

                    Nie uważam że idealna matka to kura domowa siedząca w kuchni i
                    robiąca wszystko przy dzieciach. Zdrowy podział. Nawet niekoniecznie
                    we wszystkich przypadkach na typowo ojcowskie i matczyne obowiązki.

                    > Rozumiem etap życia w którym jesteś. Przeczytaj Bożenędwa poniżej
                    > bo ładnie napisała.

                    Wiem i dziękuję. Widze że nie mogę przekazać tego o co mi chodzi.
                    Bieżecie to zbyt osobiście. Ja podaję przykład nienormalny. Bo takie
                    też są. Przykład wychodzący poza stereotyp, a Wy ciągle udowadniacie
                    że ta rodzina jest jak każde inne tylko pewnie ja krzywdzę żonę (i
                    matek na całym świecie) bo czepiam się kąpieli...
                    • magd.a Stefek , cholera! 11.06.08, 22:25
                      nie umiesz czytać kobiet(słuchać?) i na tym etapie jakim jesteś to TY bierzesz
                      wszystko osobiście smile mnie do "osobistości" tego tematu daleko.
                      kilka kobiet napisało o sobie jakie mają doświadczenia ze swoimi exami i ich
                      średnią ochotą na bycie pełnoetatowym ojcem i to sa ich historie.
                      A Ty klepiesz w kółko , że to za osobiście traktują, że i tak Ciebie nie
                      zrozumieją, itd... Wyluzuj. Bo czuję sie jakbym mówiła do Ciebie w obcym
                      języku. Albo chcesz wykonać wysiłek i doczytać w wypowiedziach cos innego niż
                      atak na siebie, albo zostaniesz w swoich klepkach "wy i tak nie rozumiecie",
                      które do nikąd nie prowadzą.

                      Bo wszystkie osoby tutaj zebraly się , żeby Ci pomóc swoją historią i wbrew temu
                      co myślisz dobrze Ci życzą. Nie musisz z nimi walczyć ani czuć się przez nie
                      krzywdzony, to nie są twoje żony.
                      Pomyśl nad konstruktywnym planem na wychowanie córki, może na negocjacje z zoną
                      by ją przekonac że dziecku u Ciebie będzie lepiej, konktery, plan, konkrety. Nie
                      ogólnoświatowe teorie...



                      • bozenadwa Re: Stefek , cholera! 11.06.08, 22:51
                        magd.a napisała:

                        > nie umiesz czytać kobiet(słuchać?) i na tym etapie jakim jesteś to
                        TY bierzesz
                        > wszystko osobiście smile mnie do "osobistości" tego tematu daleko.
                        > kilka kobiet napisało o sobie jakie mają doświadczenia ze swoimi
                        exami i ich
                        > średnią ochotą na bycie pełnoetatowym ojcem i to sa ich historie.
                        > A Ty klepiesz w kółko , że to za osobiście traktują, że i tak
                        Ciebie nie
                        > zrozumieją, itd... Wyluzuj. Bo czuję sie jakbym mówiła do Ciebie
                        w obcym
                        > języku. Albo chcesz wykonać wysiłek i doczytać w wypowiedziach cos
                        innego niż
                        > atak na siebie, albo zostaniesz w swoich klepkach "wy i tak nie
                        rozumiecie",
                        > które do nikąd nie prowadzą.
                        >
                        > Bo wszystkie osoby tutaj zebraly się , żeby Ci pomóc swoją
                        historią i wbrew tem
                        > u
                        > co myślisz dobrze Ci życzą. Nie musisz z nimi walczyć ani czuć się
                        przez nie
                        > krzywdzony, to nie są twoje żony.
                        > Pomyśl nad konstruktywnym planem na wychowanie córki, może na
                        negocjacje z zoną
                        > by ją przekonac że dziecku u Ciebie będzie lepiej, konktery, plan,
                        konkrety. Ni
                        > e
                        > ogólnoświatowe teorie...
                        >
                        >
                        > Ja tak nie potrafie czasami mowic do drugiego czlowieka ,jesli
                        wiem ,ze On akurat cierpi,Ale Stefan podpisuje sie calkowicie pod
                        Magda.Ona absolutnie Cie nie krytykuje ,chce pomoc.Stefan juz to
                        kiedys napisalam ,mysle ,ze dobrze byloby abys udal sie do
                        psychologa,Nie mysl ,ze Cie nierozumiem,I czasem mozesz zmienic
                        kilku ,czasem trafi sie od razu wlasciwy ,On Ci pomoze poukladac
                        mysli.Bedzie Ci latwiej podjac dezyzje,Stosujesz swego rodzaju
                        ucieczkipsychiczne od problemu .kazdy ma jakis mech.obronny.Ale
                        mysle ,ze sie pogubiles.Podoba mi sie co napisala Ropuszka,o tym ,ze
                        nie mozesz miec watpliwosci,Bo tu nie mozna miec watpliwosci,Dziecko
                        skazane jest na Wasze decyzje,A tych decyzji przktycznie nie ma,I
                        nie bedzie przynajmniej na razie idealnych rozwiazan,Wszystko moze
                        jeszcze sie wydarzyc ,tylko Ty musisz wiedzic naprawde czego
                        chcesz,Pisales kiedys ,ze cos tam trwalo trzy dni ,cos dwa
                        dni,Mysle ,ze bardzo cierpisz i sie pogubiles,Trzymam .za Ciebie
                        kciuki,i poszukaj pomocy na zewnatrz,Nie rob na sile z siebie
                        dzielnego,Jesli cos napisalam ,nie tak ,to przepraszam Cie,Ale tak
                        czuje i mysle ,i chce Ci pomoc.Ale to jest Twoje zycie i Ty sam
                        decydujesz za siebie ,Twoja corka nie.
                      • stefanbatory45 Re: Stefek , cholera! 11.06.08, 22:51
                        magd.a napisała:

                        > nie umiesz czytać kobiet(słuchać?) i na tym etapie jakim jesteś to
                        TY bierzesz
                        > wszystko osobiście smile

                        Kurna Madzia, pewnie mam ten feler i może dlatego znalazła innego.
                        Jestem uparty ale nie oporny na argumenty.
                        Wiem że chcecie pomóc. Ale rzeczywiście laski są z jowisza a faceci
                        z waikiki i w pewnych kwestiach zawsze będą bronić swoich racji.

                        Dzięki że piszecie, bo pewnie niejedna po pierwszym poście by sobie
                        darowała dalsze smile

                        > Pomyśl nad konstruktywnym planem na wychowanie córki, może na
                        negocjacje z zoną
                        > by ją przekonac że dziecku u Ciebie będzie lepiej, konktery, plan,
                        konkrety. Nie ogólnoświatowe teorie...

                        Oj nie wiesz nawet jak rozmawialiśmy.
                        Mam i przekazałem mój bardzo konkretny plan i sporo logicznych
                        argumentów z których częścią się zgodziła.
                        Ale trafiam na mur i już.

                        Natomiast po tamtej stronie to są dopiero teorie kosmiczne wręcz.
                        Nie oparte na przemyśleniu "co nas czeka", ale "my się kochamy,
                        rozumiemy i Bóg jest z nami".
                        No to mi ręce opadają.


                        Dzięki jeszcze raz wszystkim.
                        • magd.a Re: Stefek , cholera! 11.06.08, 23:13
                          Stefan, no trochę odetchnęłam, bo nakrzyczałam na Ciebie a wiem, że masz teraz
                          pod górkę i nerwy napięte, może za ostra jestem, potem siedzę z takim wyrzutem
                          sumienia ,że znowu złą kobietą jestem :}
                          Jak potrzebujesz to gadaj. Ja tak miewam jak jakiś pomysł mi się klaruje dopiero
                          w głowie, albo emocji za dużo, to wyrzucam je gdzieś w eter czasem bez ładu, a w
                          międzyczasie rodzi się decyzja co dalej.

                          Trzymam kciuki za Ciebie i dobre rozwiązanie.
                          Może jeszcze zona przyjmie zalety Twoich pomysłów dla córy i dla siebie(np woly
                          czas), negocjuj z nią na spokojnie, to Wasze dziecko.

                          Poza tym ja lubie być kobietą i lubię facetów też. Gdyby nie takich kilku
                          których mnie wkurzyło, to te różne planety by miały podobne orbity zresztą lubie
                          podróżować .smile
                          poza tym ja jestem z Wenus a nie z Jowisza, wypraszam sobie smile

                          Dobrej nocy Ci życzę.
                • manderla Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:01
                  Jest tak dlatego, stefan, jak piszesz, ze kazda matka uwaza ze jest
                  lepsza matką, niz ojciec ojcem jest.
                  Najpierw jest to kwestia fizjologii, potem instynktu i tak dalej
                  mozan sobie filozofować....
                  Nie moc mpojąć tego, to tak jak nie byc w stanie zrozumieć różnicy
                  między kobietą a mężczyzną.
                  Bo gdyby to facet nosił pod sercem przez dzieciec
                  miesięcy.....rodził, a potem karmił, zapewne byłoby pewne
                  równouprawnienie w kwestii wychowania dziecka. A tak nie jest, i
                  nigdy nie bedzie.
                  Powiem z reka na sercu i pewnie wyjdę na matkę superwyrodną: tak,
                  zgodziłabym się z chęcią, aby to ojciec na codzien zajmował się
                  naszym dzieckiem. A ja byłabym weekendową mamusią. Dałam taka szansę
                  mu przez póltora roku. Czym sie skończyło? ojciec cały w robocie (na
                  trzy etetay zaczął zapieprzać), a dziecko ze szkoły samo wraca, je
                  to co jest na wierzchu, albo nic nie je. Syf kiła i mogiła w domu, a
                  na koniec semestru oceny takie że włosy mi dęba stanęły jak
                  zobaczyłam swiadectwo.
                  Natomiast jak bylismy razem, nie uwazalam go za zlego ojca. Miał tam
                  jakieś swoje dziwactwa, ale kto ich nie ma.... Ogólnie był ok.
                  Samoloty robili, puszczali, robili samodzielnie latawce (nie takie
                  pierdoły ze sklepu),- siedzieli i godzinami razem kleili, deseczki,
                  specjalny papier, specjalne sznurki, na rowerze nauczył go jezdzić
                  jak byl mały młody, nauczył w reku mlotek trzymac i operowac roznymi
                  narzedziami łącznie z wiertarką ( nie udarową, nie smile, ba! auto
                  nauczył prowadzić,; zaraził go lotnictwem (bo sam kiedys był
                  oblatywaczem), jezdzili nieraz na lotnisko, do muzeów lotniczych
                  matma się zajmował z nim i wciągał w fizykę, chemię (mimo ze młody
                  jest jeszcze za mlody na takie rzeczy), nauczył podtsaw
                  programowania i inne rzeczy z młodym robił.... Super ojciec.
                  Niestrudzony wręcz.
                  Nie wytrzymałam, kiedy dzwonie po raz kolejny o np 22 do nich, a
                  młody mówi, ze taty nie ma, a on to siedzi i sie ogłupia przed
                  kompem odkąd wrócił ze szkoły...o reszcie nie wspomnę....
                  No i jak tu zyć? No jak? Razem się nie da,a tak oddać ojcu
                  dziecko....
                  O ile odkad zabrałam młodego do siebie przyjezdzał az nazbyt czesto,
                  co mnie wkurzało, to teraz od paru tygodni nie zabrał młodego do
                  siebie na weekend. Dzis też nie przyjechał.... Praca....
                  Juz sie nie zapytam go czy w ogóle ma zamiar przyjechać, lub wziąć
                  do siebie mlodego. Już nie chcę. Trudno. Mlody mógł mieć tatę, a
                  będzie mial tate co najwyżej via phone.
                  I weź tu nie uogólniaj i nie generalizuj.....
                  crying
                  • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:32
                    > Nie moc mpojąć tego, to tak jak nie byc w stanie zrozumieć różnicy
                    > między kobietą a mężczyzną.
                    > Bo gdyby to facet nosił pod sercem przez dzieciec
                    > miesięcy.....rodził, a potem karmił, zapewne byłoby pewne
                    > równouprawnienie w kwestii wychowania dziecka. A tak nie jest, i
                    > nigdy nie bedzie.

                    No właśnie. Nie możesz pojąć że zdarzają się inne przypadki niż
                    kochające matki i zblazowani ojcowie. Uwarzasz że sytuacja gdy np.
                    matka oddaje dziecko po porodzie czy kilkuletnie do domu dziecka i
                    potem ojciec je zabiera do siebie i wychowuje jest taka odosobniona?

                    > Powiem z reka na sercu i pewnie wyjdę na matkę superwyrodną: tak,
                    > zgodziłabym się z chęcią, aby to ojciec na codzien zajmował się
                    > naszym dzieckiem. A ja byłabym weekendową mamusią. Dałam taka
                    szansę
                    > mu przez póltora roku. Czym sie skończyło?

                    No to powiem Ci że nie wiem jak mogłaś przez pół roku na to patrzeć
                    i dopiero potem zabrać syna. Nie mieści mi się to w pale po prostu.

                    > I weź tu nie uogólniaj i nie generalizuj.....
                    > crying

                    Spójrz na początek swojego postu i powiedz kto generalizuje.
                    • manderla Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 22:41
                      stefanbatory45 napisał:

                      >
                      > No właśnie. Nie możesz pojąć że zdarzają się inne przypadki niż
                      > kochające matki i zblazowani ojcowie. Uwarzasz że sytuacja gdy np.
                      > matka oddaje dziecko po porodzie czy kilkuletnie do domu dziecka i
                      > potem ojciec je zabiera do siebie i wychowuje jest taka
                      odosobniona?


                      Stefan, strasznie sie unosisz. Nie denerwuj się czlowieku! Bo
                      tracisz rozum i zaczynasz mi wmawiac cos czego nie powiedziłam.
                      Powiedziałam, ze CHĘTNIE oddałabym dziecko ojcu. NA ZAWSZE. Mówię
                      SERIO.

                      A poza tym zaczynasz sobie przeczyć. Nie pojmujesz, jak moglam
                      zostawic dziecko na połtora roku. Dziwne co? DLATEGO własnie, ze
                      uwazałam, ze ojciec będzie lepszym ojcem, niz ja matką. Myślalam
                      dokladnie Twoimi (faceta) kategoriami. Dałam mu po prostu szansę. I
                      tyle. Zeby nie było ze jestem pierdolniętą babą, co to zabiera
                      dzieciaka i pozbawia dziecko ojca! Kapu teraz? czy dalej nie kapu?
                      A gwoli scislosci "zostawiła", to znaczy, ze na stałe mieszkał z
                      ojcem, a ja przyjezdzałam od piatku dfo niedzieli, lub do
                      poniedzialku do 5 rano byłam z dzieckiem. Do nich przyjezdzałam. Po
                      czym zapieprzałam 150 kilometrów do miasta, gdzie się przeniosłam,
                      uciekając od swego exa.
                      • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 23:02
                        manderla napisała:


                        Nie unoszę się. Spokojnie smile

                        > A poza tym zaczynasz sobie przeczyć. Nie pojmujesz, jak moglam
                        > zostawic dziecko na połtora roku. Dziwne co? DLATEGO własnie, ze
                        > uwazałam, ze ojciec będzie lepszym ojcem, niz ja matką. Myślalam
                        > dokladnie Twoimi (faceta) kategoriami. Dałam mu po prostu szansę.
                        > Zeby nie było ze jestem pierdolniętą babą, co to zabiera
                        > dzieciaka i pozbawia dziecko ojca! Kapu teraz? czy dalej nie kapu?

                        Kapu. I naprawdę ogromny szacunek dla Ciebie!
                        Ja napisałem, w kontekście jak mogłaś patrzeć na takie zabiedbywania
                        z strony starego przez tak długi czas.

                        > A gwoli scislosci "zostawiła", to znaczy, ze na stałe mieszkał z
                        > ojcem, a ja przyjezdzałam od piatku dfo niedzieli, lub do
                        > poniedzialku do 5 rano byłam z dzieckiem. Do nich przyjezdzałam.
                        Po
                        > czym zapieprzałam 150 kilometrów do miasta, gdzie się przeniosłam,
                        > uciekając od swego exa.

                        I naprawdę jestem szczęśliwy że młody jest z Tobą.
            • bozenadwa Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 21:12
              Stefanie widze teraz siebie w tym co piszesz jeszcze nie dawno,Tak
              reagowalam ,Jestes teraz zraniony tak bardzo ,ze duzo bierzesz do
              siebie,Ja naprawde pisalam ogolnie.Wiem i wierze ,ze sa ojcowie tacy
              cudowni,ze niejedna matka moglaby sie powstydzic.Ja na poczatku
              napisalam Ci o moim znajomym mieszkajacym w Niemczech,On nie
              pozwolil zabrac swojej zonie dzieci ,zawalczyl o nie,One tesknily za
              mama bardzo ,chosiaz ona wybrala kochanka,Wierze ,ze Ci jest teraz
              ciezko,Pozdrawiam Cie serdecznie i zycze Ci aby poukladalo sie
              wszystko mozliwie jak najlepiej.Jedyne co twierdze,ze rola matki
              jest inna niz rola ojca.Mozna a nawet konieczne jest troche
              pozastepowac,Jak tak robilam probowalam zastapic moim synom wiecznie
              nieobecnego ojca,I widze ,ze i tak im brakuje wzorca,dlatego
              chosby ,ze jestem baba,a nie facetem.Jestem ogromnym przeciwnikiem
              rozwodow,To jest dramat calej rodziny,Chyba dzisiaj Kacper poetycko
              ten dramat nazwal,Niestety ,ale jak juz to sie stanie,to trzeba na
              nowo nauczyc sie zyc,i kazdy czlonek rodziny juz na zawsze bedzie
              okaleczony,I nie wazne, jak bardzo bedzie sie tego
              wypieral,Mysle ,ze juz lepiej nazawac rzecz po imieniu,przyznac sie
              przed soba ,zostalem skrzywdzony/ona i musze zyc dalej ,Jeszcze raz
              Cie pozdrawiam.Bozena
              • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 21:41
                Z Twoich słów czytam że ja chcę córkę przy sobie dla pokazania jaka
                żona była i jest zła. Córka ma wynagrodzić mój ból. Mam się poczuć
                że wygrałem.
                Absolutnie nie to mną powoduje!
                Uwierz mi że jeśli żona wybrałaby gościa o którego byłbym
                spokojniejszy (jeśli tak pokrętnie można to ująć). Tzn kogoś
                starszego, doświadczonego, nauczonego życia, mogącego zapewnić
                spokój codziennego bytu - pewnie bym ustapił. Ale jeśli ona pakuje
                się w samych majtach na tyłku do wynajmowanego mieszkania z
                gówniarzem gołodupcem który nie ma pojęcia o dorosłym związku z
                kobietą nie mówiąc o dzieciach. Normalny kochający ojciec nei może
                na to pozwolić.
        • bozenadwa Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 20:55
          Ja nie odebralam postu akacji jako takiego ,ze moda na ojcowstwo
          przejawia sie wtedy gdy ojciec chce byc lepszy niz matka .Akacja wg
          mnie ma racje ,jesli chodzi o role jakie pelnia rodzice,Nie wiadomo
          jak bardzo bedzie czuly ojciec ,a matka juz nie tak .to i tak ojciec
          nie jest w stanie zastapic matki ,i ,to samo dzieje sie
          odwrotnie,Obojetnie ile razy matka pojdzie z synem na mecz
          itp,Dobrze jesli to robimy ,bo dziecko jest jakos w miare
          spelnione,i bardziej szczesliwe,Ale i tak w niepelnej
          rodzinie ,bedzie mu zawsze czegos brakowac,Bo nie da sie poprostu
          zastapic matki ,nikomu,Tak samo nikomu tez nie da sie zastapic
          ojca..Bo to nie chodzi o czulosc ,czytanie bajek ,czy mecze.Osobna
          historia ,gdy rodzice sa dysfunkcyjni.
          • stefanbatory45 Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 21:49
            Jest jeszcze inny aspekt na który wpływ ma rola ojca i matki.
            Rozwód, ona ma gościa, odchodzi z dzieckiem. On zostaje sam.

            Sytuacja gdy rodzice po rozwodzie mieszkają blisko siebie w tym
            samym mieście i jest opieka wspólna - tak jest dobrze. Bo nikt po
            żadnej stronie nei musi zastępować ojca ani matki. Oni są. I
            zakłądając że chcą - spełniają swoje role emocjonalne, wychowawcze,
            opiekuńcze.

            Natomiast gdy matka z dzieckiem wyprowadza się do inego miasta, albo
            kraju z jakimś gościem. Wtedy jest gorzej. Ojciec ma mniejszy
            kontakt i chcąc czy nei chcąc ten nowy facet mamy zaczyna w wielu
            kwestiach ojca zastępować.

            I teraz dwa obrazy.
            Gdy matka z dzieckiem jest z obcym facetem. On po pewnym czasie chce
            mieć swoje dzieci. Co się dzieje z dzieckiem z poprzedniego
            małżeństwa? Facet niestety nie obdarzy miłością więklszą lub
            chociażby równą nie swojego dziecka. Będzie tym gorszym.

            Gdy ojciec zostaje z dzieckiem - poznaje pbcą dla dziecka kobietę.
            Planują po pewnym czasie dzieci - w tym przypadku uważam ze są
            większe szanse że matka będzie traktowała i kochała wszystkie
            dzieci - to nie swoje i to swoje tak samo. Bo instynkt macierzyński
            nie pozwoli na to żeby któremu kolwiek stała się krzywda.

            To też może uogólnienie. Ale uważam to pozwala założyć że na dłuższą
            metę lepszym wyjściem jest macocha niż ojczym. Czyli zostanie
            dziecka przy ojcu.
            To oczywiście w przypadku rozwodów po których rodzice rozchodzą się
            daleko od siebie i jest utrudniony kontakt z drugim rodzicem,,,
            • magd.a Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 21:59
              stefanbatory45 napisał:

              > I teraz dwa obrazy.
              > Gdy matka z dzieckiem jest z obcym facetem. On po pewnym czasie chce
              > mieć swoje dzieci. Co się dzieje z dzieckiem z poprzedniego
              > małżeństwa? Facet niestety nie obdarzy miłością więklszą lub
              > chociażby równą nie swojego dziecka. Będzie tym gorszym.
              >
              > Gdy ojciec zostaje z dzieckiem - poznaje pbcą dla dziecka kobietę.
              > Planują po pewnym czasie dzieci - w tym przypadku uważam ze są
              > większe szanse że matka będzie traktowała i kochała wszystkie
              > dzieci - to nie swoje i to swoje tak samo. Bo instynkt macierzyński
              > nie pozwoli na to żeby któremu kolwiek stała się krzywda.
              >
              > To też może uogólnienie. Ale uważam to pozwala założyć że na dłuższą
              > metę lepszym wyjściem jest macocha niż ojczym. Czyli zostanie
              > dziecka przy ojcu.


              no nie... ale pojechałeś. stereotyp goni stereotyp...
              czyli matki ze względu na obowiązkowy instynkt macierzyński kochaja wszystkie
              dzieci bez wyjątku nawet cudze, a ojcowie co do zasady nie cierpią pasierbów i
              robią im krzywdę smile
              panowie, nie wstyd wam?!

              wybacz Stefan, ale zaczynasz bredzić.
              Na takich naciaganych uogólnianych teoriach nie oprzesz swojego pozwu sądowego o
              przyznanie córki...nie ma szans. nie od tej strony sie do sprawy zabierasz.

            • panda_zielona Re: "a ja wolę moją mamę" 11.06.08, 23:58
              stefanbatory45 napisał:
              Gdy ojciec zostaje z dzieckiem - poznaje pbcą dla dziecka kobietę.
              > Planują po pewnym czasie dzieci - w tym przypadku uważam ze są
              > większe szanse że matka będzie traktowała i kochała wszystkie
              > dzieci - to nie swoje i to swoje tak samo. Bo instynkt
              macierzyński
              > nie pozwoli na to żeby któremu kolwiek stała się krzywda.

              Tak,to są uogólnienia,ale poczytaj forum "macochy".Zobaczysz jaki
              stosunek mają do dzieci swojego n.m.
              A tak w ogóle to miał być wątek o piosenkach i książeczkach,a
              wynikła niezła awantura.
    • tricolour Stefanie! 11.06.08, 23:04
      Dyskusja z Paniami z forum nie prowadzi Cię do żadnych konstruktywnych wniosków.
      Nawet gdy najpiękniej przekonasz forumowiczki, że jesteś wspaniałym ojcem, to i
      tak nie zmieni to w żaden sposób Twojej sytuacji małżeńskiej i sądowej sprawy o
      przyznanie opieki nad dzieckiem.

      Jeżeli Twoja małżonka nie jest degeneratem lub nie ma orzeczonej jakiejś
      paskudnej dysfunkcji, to dostanie (prawie na pewno) opiekę.

      Moim zdaniem warto zaczynać od tego myślenie, co dalej...
      • stefanbatory45 Re: Stefanie! 11.06.08, 23:09
        tricolour napisał:

        > Dyskusja z Paniami z forum nie prowadzi Cię do żadnych
        konstruktywnych wniosków
        > .
        > Nawet gdy najpiękniej przekonasz forumowiczki, że jesteś
        wspaniałym ojcem, to i
        > tak nie zmieni to w żaden sposób Twojej sytuacji małżeńskiej i
        sądowej sprawy o
        > przyznanie opieki nad dzieckiem.
        >
        > Jeżeli Twoja małżonka nie jest degeneratem lub nie ma orzeczonej
        jakiejś
        > paskudnej dysfunkcji, to dostanie (prawie na pewno) opiekę.
        >
        > Moim zdaniem warto zaczynać od tego myślenie, co dalej...



        Hehehe, niestety to gorzki śmiech.
        Właśnie Tri i wszystkie Panie. To jest dobre bo brutalnie realne
        podsumowanie.
        Co bym nie robił, ona nie pije i nei bije więc nie ma sensu walczyć
        bo i tak przegram smile

        Zacząłem więc pozowlę sobie zakończyć ten poboczny wątek.

        Zabieram się za remont mieszkania.
        Dziękuję za rozmowę. Over.
        • magd.a Re: Stefanie! noooooo 11.06.08, 23:26
          stefanbatory45 napisał:

          > Hehehe, niestety to gorzki śmiech.
          > Właśnie Tri i wszystkie Panie. To jest dobre bo brutalnie realne
          > podsumowanie.
          > Co bym nie robił, ona nie pije i nei bije więc nie ma sensu walczyć
          > bo i tak przegram smile


          Wiesz co, karmiąc się takimi tekstami i chcąc w nie wierzyć Ty naprawdę
          przegrasz... na własne życzenie.
          Albo ruszysz tyłek i przyjmiesz do wiadomości i świadomości, że naprawdę jesteś
          w stanie lepiej się córką zająć i sam ją wychowywać albo Twój entuzjazm do tego
          pomysłu skończy się na biciu piany i wieloletnich opowieściach o złych kobietach...
          Bo może zwyczajnie "gorzkie" podsumowanie Ci bardziej pasuje i jest łatwiejsze
          do wykonania?

          No.. Stefan, decyduj!
      • manderla Re: Stefanie! 11.06.08, 23:11
        tricolour napisał:

        > Nawet gdy najpiękniej przekonasz forumowiczki, że jesteś
        wspaniałym ojcem, to i
        > tak nie zmieni to w żaden sposób Twojej sytuacji małżeńskiej i
        sądowej sprawy o
        > przyznanie opieki nad dzieckiem.

        On nie ma przekonywac forumowiczki o swoim wspannialym ojcostwie.
        Żadna tego nie sprawdzi tak czy inaczej. Byc może jest. Ja zakladam
        że jest. I., jak sam jest o tym przekonany, to niech walczy. A jak
        facet-dupa, to skonczy sie tym, ze wszystkie baby to sa suki. I tyle.


        ps. Stefan, nie dziwie sie, ze łeb Cię rozbolał...ale to dopiero
        poczatek.
        • tricolour Żeby walczyć... 11.06.08, 23:19
          ... trzeba znać swoje możliwości i ustalony poziom strat, gdyby trzeba było sie
          poddawać.

          Najgorszym (dla Batorego) rozwiązaniem jest, że matka opiekuje się dzieckiem - a
          to wcale nie jest takie złe i może być tylko lepiej. Na razie żona Stefana ma
          komfortową sytuację: mieszka we własnym domu, je z domowej lodówki, finansuje
          życie z kieszeni Stefana (sama mało zarabia) i nadstawia się kochankowi. Chce
          opieki na dziecko i oczekuje wysokich alimentów, bo jest z czego płacić.

          By wygrać należy odciąć kobiecie po kolei wszystkie źródła zasilania i
          skonfrontować ją z rzeczywistością: brak domu, brak kasy, brak własnej lodówki,
          brak nawet samochodu. Nie opowiadać o tym, bo do zakochanego nie dotrze, tylko
          kopniakiem rzeczywistości sprowadzić na ziemię.
          • manderla Re: Żeby walczyć... 11.06.08, 23:31
            Sam fakt ze sie "nadstawia" bedąc z nim, mieszkając z nim, i
            korzystając z tego co on przynosi (w cudzyslowie) do domu, daje mu
            dużą szansę na wygraną, pod warunkiem, że sie gość nie bedzie
            zastanawiał, tylko działał.
            Jakbym była facetm, to na jego miejscu zawalczyłabym. I bym wygrała.
            Zawsze jest en pierwszy raz.

            PS Do Stefana:
            Poza tym, Stefan, sa rózne stowrzyszenia ojców walczących o opieke
            nad dzieckiem. Skorzystaj z ich doświadczenia. Zawsze to start
            będzie z innej pozycji.
      • bozenadwa Re: Stefanie! 11.06.08, 23:13
        Tri to jest nieprawdopodobne jak wiekszosc mezczyzn,nie potrafi
        jednak sluchac,Przeciez my to co teraz mowisz ,to trabimy juz jakis
        dobry czas,Ze mam zaczac myslec konkretnie,A ty zwalsz na nas ,ze my
        kobiety prowadzimy dyskusje do nikad.
    • akacjax Re: "a ja wolę moją mamę" 12.06.08, 19:54
      Czytam dyskusję i myślę, że jest ona dla Stefana szansą na konfrontację z różnymi pogladami.
      Ważne było to o determinacji kobiet, o pewnej naturalności przejmowania opieki nad dzieckiem. To jest taka biologia-kobiety z natury nie podejmują masowo ryzykownych zachowań jak mężczyźni-to instynkt związany z odpowiedzialnością za dzieci takimi nas czyni.

      Znam ojca, który mimo, że winny rozkładu(takie orzeczenie) ma opiekę nad synami-ale opinia synów: przerąbane życie-ojciec jak dawniej ma dla nich mało czasu-bo nazwijmy to-praca..i usiłuje to nadrobić lepszą ofertą finansową..
      Gdy zapytałam kiedyś mojego syna, czy chciałby być z ojcem-powiedział, że w pewnych sprawach miałby za duży luz. I tego luzu, to chyba by nie przetrzymał.

      Inny temat w sprawie opieki nad dzieckiem-ile razy zanim był rozwód ojcowie brali zwolnienia gdy dziecko było chore? Albo szerzej-czy na pewno dzielili obowiązki przy dziecku z żoną? Na krótką metę wszystko wydaje się proste-czasem rzeczywistość jednak przerasta.
      Nie zapominajmy, że sąd może nie udzielić rozwodu o ile miałoby ucierpieć dobro małoletniego dziecka.
    • neilos Re: "a ja wolę moją mamę" 15.06.08, 08:22
      Stefan, zadałam sobie trud przeczytania przeczytania wszystkich Twoich postów.
      A może uda wam się jednak spotkać nie w sądzie, ale w innym miejscu i, nie
      myśląc o sobie, ustalić co będzie najlepsze dla dziecka?

      Przecież oboje ją kochacie, wam nie wyszło, ale ona nie powinna najbardziej na
      tym ucierpieć, a tak może się stać.
      Nie wyrywajcie jej sobie jak ulubionej maskotki.
      Nie jesteście dziećmi i zachowujcie się jak dorośli, a rozwód to sprawdzian
      dorosłości.
      Jeżeli wam się nie uda, dopiero wtedy angażujcie sąd.

      Dlaczego zakładasz, że wasi przyszli partnerzy mogą być złymi rodzicami dla
      niej, ze wskazaniem na partnera?
      To nie powinno zaświtać nawet w Twoim mózgu.
      Mądrzy ludzie potrafią się dogadać, jak odrzucą czy opanują emocje, głupi sobie
      i bliskim fundują koszmar.
      • teuta1 lektury 15.06.08, 22:44
        Moim ulubionym ojcem jest Garp ze "Świata według Garpa" J.Irvinga.
        Neurotyczny, przewrażliwiony opowiadacz dydaktycznych bajek na
        dobranoc. Kiedyś dotarło do mnie, że dla moich chłopaków ja jestem
        Garpem. Co wieczór każdemu z nich z osobna opowiadam historię o
        Misiątkowie (starszy ma 8 lat!). To kraina, gdzie ziemia jest z
        czekolady, konfitury w polu rosną, cały las jest migdałowy, a misie
        mieszkają w domach z placków ziemniaczanych i pierników. Małe misie,
        które mają PEŁNA rodzinę i imiona moich synów, przeżywają różne
        historie. Chodzą do szkoły, odkrywają źródło lemoniady, szaleją...
        Ale każda bajka ma moral, a jak opowiadam o straży pożarnej, która
        zdjęła chorego kota z drzewa, to podaję numer do straży.. Dlatego
        chyba jestem Garpem.. Pozdrawiam!
        • sylwiamich Re: lektury 15.06.08, 22:46
          Ja też to robiłam...bajki o słoniku który był utrapieniem swojej
          matki.A matka niwydolna wychowawczo na wszystko mu pozwalała.No i
          biedny słonik musiał ponosić konsekwencje swoich pomysłów.Nie raz
          ledwo uszedł z życiemsmile))
          --
          "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka