Dodaj do ulubionych

Miał być rozwód a nie ma nic

11.06.08, 00:59
Na ten dzień czekałam od stycznia. Miał być rozwód z jego winy,
przyznanie mi w końcu alimentów na dziecko( bo przez ten czas sąd
nie raczył zabezpieczyć mimo, ze pisałam dwa razy o zabezpieczenie
na czas prcesu), ustalenie kontaktów z dzieckiem i SPOKÓJ.
A było inaczej.
Mąż okazał się tchórzem i nie stawił się chociaż to on pierwszy
chciał rozwodu. Wymyślił beznadziejną wymówkę i tyle. Ja
przesiedziałam w sądzie prawie cały dzień bo moja rozprawa
rozpoczęła się o 16,40 a miała być o 13,40. Pani sędzia postanowiła
w końcu ustalić jakieś zabezpieczenie alimentów więc pokazałam jej
przygotowane zestawienie wydatków na dziecko i wtedy się zaczęło.
Sedzia była zdziwiona, że wymieniam dziecku co miesiąc szczoteczkę
do zębów, że wydaję 80 zł na leki itd. Czułam się jak bym to ja była
winna, że w ogóle chcę jakieś pieniądze. Wyliczyłam to wszystko
dokładnie, nic nie naciągałam a nawet niektórych rzeczy nie pisałam.
Jak juz mnie o wszystko wypytała to ustaliła termin następnej
rozprawy na-uwaga- 9 października. Alimenty zabezpieczono ale w
jakiej wysokości dowiem się dopiero za tydzień jak ogłoszą i mam
kiepskie przeczucia.
Nie tak to sobie wyobrażałam.
Obserwuj wątek
    • krolowazla Re: Miał być rozwód a nie ma nic 11.06.08, 08:01
      Otylko głowa do góry. Termin odległy, ale czas szybko płynie. Zajmij się swoim
      zyciem, nie myśl o ex , a nawet nie zauważysz kiedy bedzie nastepna sprawa.
      Gdzie się rozwodzisz, że tak długo czekasz? ja pozew wysłałam w lutym, po
      miesiącu miałam I sprawę , a w przyszłym tygodniu mam drugą i mam nadzieję
      ostatnią, bo m. zmienił tok myślenia i dziękuje mi teraz, że nie chce orzekać o
      jego winie.
      Z tymi alimentami to troche dziwnie. Ja napisałam ile chcę alimentów i zostały
      zabezpieczone, nizsze, ale nie przedstawiałam żadnych dowodów i wyliczeń. Acha
      alimenty mi przyznano od dnia kiedy wniosłam pismo o ich zabezpieczenie, czyli
      wstecz. mam nadzieje, że u ciebie tez tak bedzie.

      Pozdrawiam.
      --
      Nie ma tego złego , co by na dobre nie wyszło wink
    • plujeczka Re: Miał być rozwód a nie ma nic 11.06.08, 08:13
      Otylko!przepraszam Cie za to co napisz ale niestety wczesniej celowo
      napisałam post o alimentach po to abyś Ty i inne dziewczyny
      wiedziała jak naprawdę w naszym kraju wygladaja sprawy
      alimentacyjne. NIKT powtarzam NIKT nie interesuje się w sądzie
      faktycznymi potrzebami dziecka!!!na mojej sprawie o alimenty zostało
      zakwestionowane wszystko a w szczególności to ,ze córka studiujaca
      zywi sie ( chodzi o obiady) poza miejscem zamieszkania inaczej
      mówiąć na mieście==bo po prostu ja wychodzę z domu o 6.15 a wracam
      ookoło 20.30 i nie mam czasu na gotowanie w tygodniu obiadów a
      zajęcia córki sa mimo studiów dziennych też w róznych godzinach
      natomiast uczelnia jest oddalona ponad 20 km od miejsca
      zamieszkania .
      Szkoda ,że na forum nie ma żadnej rozwiedzionej sędziny moze by nam
      mogła wytłumaczyć czym sie kieruja sędziowie przy wydawaniu wyroków
      bo napewno nie dobrem dziecka i jego faktycznymi potrzebami.Mam
      nieodparte wrazenie ,ze stawki są odgórnie przydzielone przez sąd
      czyli na 1 dziecko przy średnio zarabiajacym ojcu 500 zł na dziecko
      a wtedy kiedy ojciec wykazuje najnizszą krajową przydzielają
      alimenty w granicach 250-300 zł. Wysokie alimenty zdaje się ,że są
      przyznawane tam gdzie ojcowie chca płacic dobrowolnie na dzieci i
      taka stawkę ustalają z byłą zoną .Przykro mi ,ze sie rozczarowałaś
      niestety to co pisał Majkel o polskim sądownictwie TY jako kolejna
      odczułaś boleśnie na własnej skórze.Pozdrawiam Cię, głowa do góry.
      • chalsia Re: Miał być rozwód a nie ma nic 11.06.08, 11:22
        > alimentacyjne. NIKT powtarzam NIKT nie interesuje się w sądzie
        > faktycznymi potrzebami dziecka!!!na mojej sprawie o alimenty zostało
        > zakwestionowane wszystko

        a ja Ci w tamtym poście odpowiedziałam, że po prostu miałas pecha ze swoim
        składem sędziowskim.
        Ja (i znam sporo relacji innych osób) w sadzie pierwszej i drugiej instancji
        spotkałam się z zupełnie odmienną sytuacją - uwzględnianiem wyjasnień
        dotyczących kosztów utrzymania dziecka i nie podważaniem rzeczy oczywistych jak
        np. leki przy okazaniu zaświadczeń od lekarza.
        --
        Większość ludzi to ssaki.
      • otylka24 Re: Miał być rozwód a nie ma nic 11.06.08, 22:33
        plujeczka napisała:

        > Otylko!przepraszam Cie za to co napisz ale niestety wczesniej
        celowo
        > napisałam post o alimentach po to abyś Ty i inne dziewczyny
        > wiedziała jak naprawdę w naszym kraju wygladaja sprawy
        alimentacyjne.

        Plujeczko teraz to ja też to wiem i zaczynam wątpić czy w ogóle
        istnieje jakaś sprawiedliwość. Wątek o alimentach przeczytałam przed
        moją rozprawą. Pomyslałam nie ma się co denerwować, nie mam nic do
        ukrycia, w końcu to on nas zostawił i on nie łoży na dziecko i on
        też chce rozwodu. Tymczasem jego nie było i nic pewnie mu za to nie
        grozi a do mnie mieli pretensje, że raz na miesiąc kupuję gąbkę do
        mycia dla dziecka( 0,80gr).
        I tak sobie myślę: człowiek się stara jak może to wszystko ogarnąć
        sam i jak trochę mu się uda to zaraz dostaje następnego kopa i tak w
        kółko.
    • hela37 Re: Miał być rozwód a nie ma nic 11.06.08, 08:21
      To są nasze sądy niestety u mnie alimenty zabezpieczono dopiero po 3 m-cach i to
      nie wstecz a z dniem ogłoszenia.Ale adwokat ex miał jakis układ z sędzią.I nie
      jest tak jak to mówią że sądy są sprawiedliwe i niezawisłe.Tam pracują zwykli
      ludzie którzy mają swoich znajomych,swoje zobowiązania......Trzymaj się jakoś
      raz lepiej raz gorzej...
      • plujeczka Re: Miał być rozwód a nie ma nic 11.06.08, 08:53
        zgadzam się pracują zwykli ludzie czesto nie mają zielonego pojęcia
        o czym orzekają, zeby mówić o dzieciach trzeba je posiadać,wychować
        samemu, żeby mówić o niepełnosprawnym dziecku siusiajacym w pampersy
        do konca zycia ( co kosztuje majatek( trzeba takie dziecko urodzic
        lub mieć w najbliżej rodzinie, żeby mówić o alkoholiżmie trzeba mieć
        męża alkoholika, uciekać w noc z dziećmi, spać na klatce schodowej,
        obrywać cieżkie razy za przysłowiowa słoną zupę a jak się tego
        wszyskiego samemu nie doświadczy to........orzeka sie tak jak się
        orzeka.Szkoda ,że tak jest ale i prawde mówiąc nie ma nadziei ,że
        to się zmieni.
            • otylka24 Re: Miał być rozwód a nie ma nic 11.06.08, 22:45
              Kasiu wiem, że dostanę tylko po tym co usłyszałam to zastanawiam się
              w jakiej wysokości. Aż boję się pomyśleć bo wyszło na to, że chyba
              wydziwiam z tymi wydatkami na dziecko. Dla Pani Sędziny 6 par spodni
              dla dwuletniego dziecka na rok to za duzo no i zdziwiła się, że
              zaszczepiłam dziecko przeciw kleszczowemu zapaleniu opon mózgowych(
              3 dawki po 65zł). Nie wiem już co mam myśleć. Najlepiej na tym
              oczywiście wyszedł pozwany, bo nie musiał czekać 3 godziny na
              rozprawę, nie tłumaczył się, nie stresował i nie zrobili z niego
              naciągacza.
              • otylka24 Re: W końcu mam zabezpieczenie 18.06.08, 23:40
                Alimentów się nie doczekałam ale mam zabezpieczenie na czas procesu, tylko że od dnia dzisiejszego, niestety sąd nie nakazał exowi zapłacić wstecz ( w sumie to co, że nie płaci juz 3 miesiąc prawda? )
                I tak sobie myślę, że teraz też nie zapłaci.Być może nawet nie wie że ma taki obowiązek bo sąd nie wysyła do niego żadnego postanowienia a on nie stawił się na odczyt. Do komornika moge iść jak bedzie zalegał 3 miesiące, zanim komornik zacznie postępowanie i ex wpłaci też trochę wody upłynie. Wychodzi na to, że przez pół roku co najmniej jestem i będę bez alimentów na dziecko. I kto tu mówi, że sąd kieruje się dobrem dziecka? przestaję w to wierzyć
                • chalsia Re: W końcu mam zabezpieczenie 19.06.08, 14:11
                  > a odczyt. Do komornika moge iść jak bedzie zalegał 3 miesiące, zanim komornik z
                  > acznie postępowanie i ex wpłaci też trochę wody upłynie. Wychodzi na to, że prz
                  > ez pół roku co najmniej j

                  BZDURA.

                  Do komornika możesz iść już przy kulkuidniowej zaległości, a poza tym nawet
                  zaległość nie jest potrzebna by komorniczo ściągać alimenty - wystarczy we
                  wniosku podac, że chcesz egzekucji BIEŻĄCYCH alimentów.
                  Komornik ma 21 dni na wszczęcie egzekucji.
                  --
                  Jednak niektórzy ludzie to gady.
                    • chalsia Re: W końcu mam zabezpieczenie 20.06.08, 11:58
                      sylwiamich napisała:

                      > Chalsia...czyli można męzowi podłożyć "świnięconfused Czy w takim
                      > przypadku też pobiera procent?


                      nie rozumiem zupełnie co masz na myśli. I nie rozumiem pytania
                      (kto, jaki procent i od czego).
                      --
                      Są tacy co lubią gady, ja nie.
                      • otylka24 Re: ciąg dalszy nastąpił..... 07.07.08, 23:26
                        Kochani moja wiara w sprawiedliwość nie została jednak zachwiana.
                        Sąd przyznał zabezpieczenie na czas procesu i to naprawdę godziwe.
                        Ponieważ ex i tak nie płaci od kwietnia to poszłam do komornika i
                        złozyłam wniosek o wszczęcie egzekucji i dziś dostałam
                        zawiadomienie, że komornik wydał decyzję o zajęciu wynagrodzenia.
                        Wszystko by już prawie było super tylko przebiegły ex zwolnił się z
                        roboty. I teraz to już nie wiem czy coś od niego wyciągnie komornik.
                        Kur... Facet zwolnił się z roboty, żeby nie płacić alimentów na
                        własne dziecko. Teraz to już będzie chyba żył miłością.
                        Rozumiecie coś z tego?
                                  • otylka24 Re: ciąg dalszy nastąpił..... 09.07.08, 00:33
                                    No rodzice pana jeszcze męża są a jakże. Na każdą moja uwagę na
                                    temat płacenia alimentów przez synka mamusia robi ładne oczy a tatuś
                                    udaje, że nie słyszy i bawi sie z wnuczką albo zmienia temat.
                                    Oczywiście wierzą juz bardziej jemu niż mnie. Dobrze, że zgodzili
                                    sie chociaż zajmować wnusią co drugą sobotę i niedzielę jak ja
                                    jestem na kursie, który sobie zafundowałam, żeby lepiej zarabiać i
                                    nie czekać aż pan i władca coś rzuci. Ale teściowie nigdy wyrywni
                                    nie byli.
                                    Tak sobie myślę: ależ to trzeba ścieżek wydeptać, żeby dostać to co
                                    się dziecku należy przecież bez dwóch zdań
                                    • mini_me Re: ciąg dalszy nastąpił..... 09.07.08, 08:15
                                      Otylko dziewczynom chyba chodził o załatwienie tej sprawy zgodnie z prawem -
                                      czyli nie płaci ojciec płacą dziadkowie czy to jest łatwe do załatwienia to nie
                                      wiem ale wiem że jest praktykowane!

                                      Na pocieszenie mam zasądzone alimenty i zwrot kosztów sądowych a mój ex
                                      zaproponował mi promocję albo inna wyprzedaż i wyszło na to że dostanę koszty w
                                      alimentach i mam się cieszyć że w ogóle coś dostaję (i tłumaczenie że na swoje
                                      waciki to ja zarobie a te pieniądze są na dziecko niestety nie trafiają -
                                      alimenty to moje chore widzimisię)! generalnie jak w dowcipie z Ruskimi: dostali
                                      od nas 10 wagonów węgla a za to nam dali 10 wagonów butów do podzelowania smile to
                                      ja mam właśnie tak z exem hehehehe!
                                      trzymaj się Otylko ściskam w pasie i pozwolę sobie nie komentować zachowania
                                      Twojego exa z obawy przed wycięciem postu za brak netykiety wink

                                      --
                                      Nigdy w życiu nie wyjdę za mąż! Za nikogo! Najpierw ślub, a potem człowiek nosi
                                      serce na temblaku i wygląda z nim jak idiota!!!
                                      • otylka24 Re: Mini_me.... 09.07.08, 21:36
                                        Mini_me cieszę się, że juz masz to wszystko za sobą czyli sprawę
                                        rozwodową i zasądzone alimenty. Jak widzisz u mnie jeszcze wszystko
                                        w lesie. W dodatku dziś dowiedziałam się, że ex razem z ta panią i
                                        jej dziećmi wynajął jakieś mieszkanie w mojej okolicy. Aż mnie
                                        zatrzęsło jak pomyślałam, że mogę się pewnego dnia na nich natknąć
                                        na ulicy. A myślałam, że już mi całkiem zniknął z oczu.
                                        • mini_me Re: Mini_me.... 10.07.08, 00:17
                                          Otylka jak się z nimi spotkasz na ulicy to głowa do góry i ładny uśmiech smile
                                          zobacz nie masz czego żałować - prawdą jest to że ludzie się poznają przy
                                          rozwodzie a nie przy ślubie - pomyślałabyś że Twój ukochany dla którego jeszcze
                                          rok temu byś sobie rękę dała uciąć rzuci pracę żeby nie płacić alimentów?? Bo ja
                                          za exa bym sobie dała uciąć i jak to się mówi bym teraz kur... bez ręki chodziła wink
                                          Ale fakt ja też się najbardziej bałam takiej konfrontacji - jakiegoś spotkania
                                          na ulicy w sklepie itd, ale powiem Ci że zaczęło mi powiewać lekko - od jakiegoś
                                          czasu jestem bardzo szczęśliwa i nie mam czasu się martwić exem i jego życiem bo
                                          moje mnie zawaliło po uszy robota i innymi ciekawymi rzeczami smile ale czytam że
                                          i Ty szalejesz bo i praca i kursy i Malutka - i tak trzymać już teraz będzie
                                          tylko z górki!
                                          ściskam w pasie
                                          trzymaj się

                                          --
                                          Wiesz... coś mija żeby zrobić miejsce nowemu!!!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka